 |
Jesse Owens - Ubermensch! Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-03-2016 11:41 | Arminius (25555 punktów) | Jesse Owens - Ubermensch!
3 na 3 | Wszyscy przynajmniej trochę interesujący się historia znają tę historię. W 1936 r. podczas olimpiady w Berlinie, po sukcesie odniesionym przez genialnego amerykańskiego sportowca czarnoskórego Jesse Owensa, rozsierdzony Hitler opuścił w gniewie trybunę i odmówił mu podania ręki. Brzmi znajomo, prawda? Problem tylko w tym iż jest to antyhistoria, zmyślona od samego początku do samego końca. A prawda jest nokautująco inna. Hitler bowiem tylko pierwszego dnia gratulował sukcesów niemieckim sportowcom. W reakcji na to, członkowie MKOL wyjaśnili mu, iż nie może składać selektywnych gratulacji. Albo honoruje wszystkich albo nikogo. Hitler wybrał tę drugą opcję i następnego dnia zawodów, gdy wygrał Jessie Owens - naturalną koleją rzeczy nie pogratulował mu. Natomiast amerykański sportowiec był gwiazdą berlińskiej olimpiady, rozpieszczaną przez berlińską, niemiecką publiczność, która kilka razy urządziła mu "standing ovations" na stadionie, po jego świetnych występach. Owensa, amerykańscy opiekunowie ostrzegali, że można się spodziewać prowokujących i obraźliwych zachowań ze strony niemieckich kibiców - okazało się - i przyznał to sam Owens - iż nie było publiczności która traktowałaby go lepiej. Owens miał status celebryty. I mimo tego że był Czarny nie odbijało się to na jego traktowaniu ze strony organizatorów olimpiady czy niemieckiej publiki. Tymczasem po powrocie do USA, zaraz po zakończeniu Olimpiady, gdy udawał się w hotelu Astoria w Nowym Jorku na uroczystość mu poświęconą - musiał tam wejść drzwiami kuchennymi przeznaczonymi dla służby i Czarnych. Fakt ów - jak również to, iż Prezydent Roosevelt nigdy nie znalazł czasu aby spotkać się z Owensem - jest niemiłosiernie wymowny. Bo to przecież on, a nie Hitler winien się w pierwszym rzędzie ewentualnie z nim spotkać. Jednakże to nie koniec tej szokującej historii. Otóż latem 1936 r. tuż przed inauguracją olimpady w Berlinie - prasa niemiecka/nazistowska w cyklu artykułów przedstawiła dokonania sportowe poszczególnych krajów, mających brać udział w rywalizacji. Był też tekst o Polsce, w którym zaakcentowano wyśmienity poziom polskiego jeździectwa - mogącego stanowić bardzo trudny orzech do zgryzienia dla Niemców - mających tę dyscyplinę na poziomie...olimpijskim i liczących na tym polu na szereg medali. Jednakże szczególną uwagę poświęcano sportowi amerykańskiemu - będącemu swoistym beniaminkiem niemieckiej publiczności. 21 lipca 1936 r. w czołowym nazistowskim organie prasowym "Volklischer Beobachter" ukazał się obszerny, bogato okraszony zdjęciami artykuł nazistowskiego żurnalisty Bernharda Schittkowa zatytułowany: "Lekkoatletyczna potęga Ameryki. Murzyni... Murzyni. Ten Jesse Owens!". Jeżeli ktoś nie zauważył, zwracam uwagę, iż w tytule słowo "Murzyn" pojawia się dwa razy - co już samo w sobie jest wielce wymowne. A oto fragment tego tekstu: "Ten Jesse Owens! Niektórym atletom udało się osiągnąć sukces w dwóch konkurencjach. Byli to Clark (dziesięciobój i trójskok), Lash (5 i 10 kilometrów) i Robinson (200 metrów i sztafeta). Był jednak jeden sportowiec - Jesse Owens - który osiągnął zwycięstwa aż w trzech konkurencjach! Tego młodzieńca nie można pokonać! Tym razem Owens lepiej gospodarował swoimi silami i można się spodziewać, że w Berlinie będzie w najlepszej formie. Jego największym atutem jest jego prawie nadludzka twardość. W sobotę przebiegł 100 m w 10,5 s., w kolejnym biegu zszedł nawet do 10,4 sek.; w skoku w dal osiągnął wybitne 7,89 m. W drugim dniu pobiegł 200 m w 21,2 sek., a godzinę później w finałach - równe 21 sek. Oba biegi Owens" wygrał śpiewająco i mogło się wydawać, że mógłby chyba pobiec jeszcze szybciej,nawet o kilka dziesiątych sekundy". Jestem zaprawionym w bojach historycznym rewizjonistą i już bardzo wiele prawd oczyściłem z werniksu ideologicznej intoksykacji. Jednakże ciągle zdarzają się sytuacje, które mnie totalnie zaskakują. Przyjrzyjmy się temu jeszcze raz. Nazistowskie Niemcy, czołowy organ nazistów w nakładzie - wtedy - powiedzmy miliona egzemplarzy, znany nazistowski dziennikarz, tekst który jest wielkim - goebbelsowskim chciałoby się powiedzieć - peanem na cześć czarnoskórego sportowca i wreszcie to, co najbardziej nokautuje - czyli przypisanie Owensowi NADLUDZKIEJ twardości charakteru. W czołowym niemieckim, nazistowskim organie prasowym, z Owensa - Murzyna zrobiono nadczłowieka - ubermenscha!!! Każdy mający elementarne pojęcie o nazizmie wie jakie znaczenie propagandowe (i nie tylko) miały w nim koncepty ubermenscha - untermenscha. Cała ta sytuacja zdawałoby się jest sensu stricto wzorcowo surrealistyczna - a tymczasem jest dokładnie na odwrót - dokładnie tak było. Wniosek jest tylko jeden z tego doświadczenia. Po raz kolejny się przekonujemy, iż nikomu nie można wierzyć. Wszystko, najświętsze dogmaty i prawdy historyczne należy bardzo krytycznie badać i przepuszczać przez skrupulatną wyżymaczkę bezlitosnej procedury weryfikacyjnej. przegladza(*)/uploads/2015/12/PZ_2015_3.pdf (tekst poświęcony berlińskiej olimpiadzie) | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | VonM (709 punktów) | Wszystkie takie mity biorą się w pewnym sensie z nieodróżniania rasizmu od nienawiści na tle rasowym. Idąc tokiem tego pierwszego, Żydzi wcale nie powinni mieć tak źle, a już na pewno lepiej niż zaprzyjaźnieni z Hitlerem Japończycy, w końcu ci pierwsi podobnie jak Niemcy to rasa biała.
Nienawiść rasowo-narodowościowa w nazizmie brała się raczej z powodu różnych zaszłości, a nie stopnia pokrewieństwa między narodami - inaczej mówiąc miała charakter historyczny, a nie koncentryczny. Zresztą nawet rasizm "genetyczny" może wejść w konflikt z rasizmem "kolorowym" - bowiem mocno ciemnoskórzy hindusi są bliżej spokrewnieni z Europejczykami niż na przykład Węgrzy.
Historia Owensa jest niewątpliwie ciekawa. Wiadomo, że bodajże w półfinale ustanowił rekord świata wynoszący 10,2 jednak z powodu wiatru w plecy go nie uznano - którą to decyzję uznano potem za akt rasizmu i została poddana rewizji.
|
|
 | 5 na 5 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Powody są zupełnie inne, nie ideologiczne, a trywialne - hitlerowcy cynicznie zgrywali wilka w owczej skórze. Zależało im na maksymalnym wyzyskaniu igrzysk do celów propagandowych (by zagłuszyć na arenie międzynarodowej niedobre wrażenie, jakie powstało na skutek kilku kontrowersyjnych niemieckich posunięć), więc podeszli do sprawy czysto instrumentalnie. Ponieważ hitlerowcy nie chcieli do siebie zrażać ani Brytyjczyków, ani Amerykanów, tak jednym, jak i drugim postanowili piać peany na ich cześć. By uniknąć oskarżeń o otwarty rasizm, jakie można by wobec hitlerowskich Niemiec podnosić choćby w kontekście ustaw norymberskich, rozsnuwali zasłony dymne w postaci pochlebnych artykułów na temat Owensa. Do organizacji igrzysk zaangażowali Theodora Lewalda, mimo jego żydowskiego pochodzenia, bo wiedzieli, że ma do zajęcia się tym przedsięwzięciem odpowiednie talenty, a przede wszystkim - łączą go koneksje z najważniejszymi osobistościami ruchu olimpijskiego. de.wikiped(*)_Olympiade,_ErĂśffnung.jpgNie doceniasz przebiegłości i bezwzględności hitlerowskiej machiny propagandowej, która była podporządkowana nie tyle ideologii, co realizacji twardych interesów. Zupełnie niedawno mieliśmy do czynienia z bardzo podobnymi zabiegami, stosowanymi przez naszego innego wielkiego sąsiada, tym razem na wschodzie. Światowa opinia publiczna dała się nabrać, a sportowcy i działacze olimpijscy wcale nie rwali się do bojkotu, nawet mimo kontrowersji wokół zakazu "propagandy mniejszości seksualnych" i różnych ciemnych sprawek elit rządzących w kraju gospodarzu igrzysk.
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|
|
|  | 4 na 4 | Irracja (4721 punktów) | >Powody są zupełnie inne, nie ideologiczne, a trywialne - hitlerowcy cynicznie zgrywali wilka w owczej skórze. Zależało im na maksymalnym wyzyskaniu igrzysk do celów propagandowych (by zagłuszyć na arenie międzynarodowej niedobre wrażenie, jakie powstało na skutek kilku kontrowersyjnych niemieckich posunięć), więc podeszli do sprawy czysto instrumentalnie. Ponieważ hitlerowcy nie chcieli do siebie zrażać ani Brytyjczyków, ani Amerykanów, tak jednym, jak i drugim postanowili piać peany na ich cześć. By uniknąć oskarżeń o otwarty rasizm, jakie można by wobec hitlerowskich Niemiec podnosić choćby w kontekście ustaw norymberskich, rozsnuwali zasłony dymne w postaci pochlebnych artykułów na temat Owensa.<
... z tymi peanami wobec Amerykanów (przynajmniej w kontekście Owensa) to jednak "drobna" przesada. Niemiecka propaganda była bardzo dobra i przebiegła. Już samym tytułem ( "Lekkoatletyczna potęga Ameryki. Murzyni... Murzyni. Ten Jesse Owens!") wbili "szpileczkę w amerykański balon". Wskazali, że amerykańska lekkoatletyka "stoi na Murzynach" (stąd "Murzyni... Murzyni", choć artykuł był w zasadzie o jednym "murzynie"). Przy okazji zmuszali amerykanów do "uchylenia rąbka tajemnicy" dotyczącej rasizmu. Robiąc szum wokół Owensa zwracali oczy całego świata na ekipę amerykańską. To tylko kwestia czasu by inni zauważyli, że jest jakieś "nie hallo" w relacjach między białymi i czarnymi członkami amerykańskiej ekipy. W "delikatny" sposób dali światu do zrozumienia, że problem rasizmu to nie tylko ich problem... ... co do Hitlera, fakt, zwrócono mu uwagę na nietakt z gratulowaniem wybranym sportowcom. Tyle że nie chodziło o Owensa i innych sportowców o odmiennym kolorze skóry. Hitler nie chciał gratulować sportowcom o "żydowskim rodowodzie", a tacy w wielu ekipach występowali. Fakt zatrudnienia Theodora Lewalda, mimo jego pochodzenia "żydowskiego", nie przeczy temu. Z organizatorem olimpiady Hitler (ani inni bonzowie) nie musieli się spotykać. Co innego z "żydowskimi sportowcami" gdyby chciał gratulować medalistom...
... Pozdrawiam...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| |  | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
> ... z tymi peanami wobec Amerykanów (przynajmniej w kontekście Owensa) to jednak "drobna" przesada. Niemiecka propaganda była bardzo dobra i przebiegła.Bardzo celne uwagi. W porównaniu z tym, o czym napisałem (jak się okazało - dość naiwnie), to oczywiście jeszcze wyższy poziom politycznego cynizmu. Człowiek myśli, że w propagandzie już nic go nie zaskoczy, a wtedy mocna niemiecka ekipa "Dr J. P. Goebbels i S-ka" znów go zawstydza, i to w przedbiegach. 
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|
|
|  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Bez pyszności i tupetu | Każda tego typu impreza sportowa jest dyskontowana propagandowo przez państwo - organizatora. Polska też w 2012 r. - Mistrzostwa Europy w piłce nożnej - starała się to czynić. Więc w zasadzie trudno z tego robić zarzut. W wątku chodzi tylko o jedno: Jesse Owens - wbrew tezie nadal bardzo rozpowszechnionej i z gruntu fałszywej - nie był w jakikolwiek sposób dyskryminowany i poniżany w III Rzeszy, przeciwnie, był doceniany i honorowany jako wielka gwiazda sportu, natomiast o dyskryminacji jego osoby można mówić w jego rodzinnym kraju. Jeżeli zaś chodzi o propagandę niemiecką - była ona bardzo umiarkowana i cywilizowana. Przeklejam podsumowanie z tekstu o olimpiadzie berlińskiej - do którego podałem link w tekście pierwotnym:
"Podsumowując, w lipcowych numerach "Obserwatora" (nazistowski organ VB) znajdziemy wiele odniesień do międzynarodowego sportu. Redakcja koncentrowała się na eksponowaniu zalet poszczególnych nacji i ich wybitnych atletów. Niemcy obiecywali sobie złoto jedynie w jeździectwie i gimnastyce, w których to konkurencjach od lat stanowili czołówkę. W innych zestawieniach i analizach szans medalowych sportowców III Rzeszy i innych krajów dostrzegano odmienność i mocne strony niemieckich sportowców, ale nigdy nie mówiono o wyższości niemieckiego sportu. Nader często natomiast wspominano ścisłą symbiozę niemieckiego sportu z narodowosocjalistycznym państwem na ideologicznym i wychowawczym gruncie. W relacjach przedolimpijskich VB trudno doszukać się jakichkolwiek sformułowań bezpośrednio świadczących o niemieckiej/pruskiej pyszności czy przesadnej pewności siebie. W ocenach unikano nacjonalistycznych czy rasowych odniesień. Podkreślano natomiast możliwie często bardzo dobą organizację, koordynację działań różnych instytucji, gigantyczne przedsięwzięcia budowlane oraz wysiłek sportowców i ich opiekunów".
|
|
2 na 2 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) | Odp: Jesse Owens - Ubermensch! |
Artykuł o przekrętach ideologiczno-propagandowych wokół Testamentu doktora Mabuse Langa też niezgorszy. 
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Cały numer jest niezły.
|
|
2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | Nawet jeśli był to podziw szczery - a moim zdaniem mógł być, wiadomo jaką wagę przykładano do kultury fizycznej w III Rzeszy - to i tak jeden czarny asfaltowej drogi nie czyni. Całą sprawę można potraktować anegdotycznie, żadnego wpływu na politykę rasową nie miała. Za wybitne zasługi można się było przecież załapać na tytuł "honorowego Aryjczyka".
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Asfaltowy rasizm | "Nawet jeśli był to podziw szczery - a moim zdaniem mógł być, wiadomo jaką wagę przykładano do kultury fizycznej w III Rzeszy - to i tak jeden czarny asfaltowej drogi nie czyni".
Podziw był szczery i - co więcej - w propagandzie nazistowskiej nikt nie ośmieliłby się użyć w kontekście Owensa takiego rasistowskiego porównania
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | Odp: Jesse Owens - Ubermensch! | >...nikomu nie można wierzyć. Wszystko, najświętsze dogmaty i prawdy historyczne należy bardzo krytycznie badać i przepuszczać przez skrupulatną wyżymaczkę bezlitosnej procedury weryfikacyjnej.
Skoro nikomu nie można wierzyć, to również wiara w skrupulatną wyżymaczkę bezlitosnej procedury weryfikacyjnej staje się wątpliwa, tak jak cała ta procedura i historia w ogóle. Dostęp do źródeł jest z politycznych racji reglamentowany. Same źródła - wątpliwe ze względu na możliwość manipulacji. Media podobnie - są usłużne wobec konkretnych opcji politycznych.
>Wniosek jest tylko jeden z tego doświadczenia ...
Dorzuciłbym i drugi (spośród wielu możliwych): maksymalne zmarginalizowanie przesłanek historycznych w podejmowaniu racjonalnych decyzji. Sceptyczny morał odnosi się - nawiasem mówiąc - nie tylko do historii.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | nie ma ucieczki od historii | "Dorzuciłbym i drugi (spośród wielu możliwych): maksymalne zmarginalizowanie przesłanek historycznych w podejmowaniu racjonalnych decyzji. Sceptyczny morał odnosi się - nawiasem mówiąc - nie tylko do historii."
W teorii może i tak. Ale w praktyce jest to niemożliwe.
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | Odp: nie ma ucieczki od historii | >maksymalne zmarginalizowanie przesłanek historycznych w podejmowaniu racjonalnych decyzji. >Ale w praktyce jest to niemożliwe.
I wtedy zamiast dobrej praktyki, mamy do czynienia z fetyszami historii. Nie mam na myśli eliminacji historii (to niemożliwe, chociażby ze względu na historię zapisaną w genach...), ale dawkowanie jej w strawnych ilościach. Fakt, mamy do czynienia ze strukturami opartymi na pamięci (np. państwo), ale jej nadmiar nie jest produktywny. Mam tu na myśli historię religijną i świecką, ze współczesną włącznie.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 oregani (375 punktów) (zablokowany) | Odp: Jesse Owens - Ubermensch! | "Wszystko, najświętsze dogmaty i prawdy historyczne należy bardzo krytycznie badać i przepuszczać przez skrupulatną wyżymaczkę bezlitosnej procedury weryfikacyjnej."
Dobre, naprawdę świetne, a najlepsze w tym dowcipie, że siebie masz na myśli pisząc o wyżymaczce.
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | Już Pan wie jak to naprawdę było | "Dobre, naprawdę świetne, a najlepsze w tym dowcipie, że siebie masz na myśli pisząc o wyżymaczce".
Staram się oczywiście postępować według tej zasady. Zamieszczony przeze mnie wątek, który pan przeczytał - jest najlepszym tego dowodem. Od tej chwili już pan będzie wiedział jak to naprawdę było z Jesse Owensem na olimpiadzie berlińskiej anno domini 1936.
|
|
3 na 3 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Odp: Jesse Owens - Ubermensch! | Po MŚ w piłce nożnej w Brazylii, w 1950 roku - gospodarze przegrali w finale, z Urugwajem (1-2). Była to sensacja, bo Brazylia była faworytem. Winą za porażkę obarczono Czarnych - jako tych mniej odpornych psychicznie. Do MŚ w 1974 roku zakwalifikował się Zair - zabranie ze sobą na mistrzostwa czarowników nie pomogło, reprezentacja skompromitowała się (Jugosławia vs Zair 9-0). Śmiano się z Czarnych, bo myślano, że są za głupi, aby współpracować w zespole. Przykładów rasizmu jest kilka. Te dwa przypadki są inne - ten drugi można podciągnąć pod rasizm. Przykład z 1950 to po prostu potrzeba znalezienia kozła ofiarnego - reprezentacja Brazylii, 4 lata później (złożona w większości z białych) nie popisała się.
|
|
 | Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
Nie da się jednak zapomnieć, że niektórym wyznacza się rolę kozłów ofiarnych - dyżurnych.
"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą, Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
|
|
 | 1 na 1 | dzentelmen (2000 punktów) | > Po MŚ w piłce nożnej w Brazylii, w 1950 roku - gospodarze przegrali w finale, z Urugwajem (1-2). Była to sensacja, bo Brazylia była faworytem...Ale i tak to murzyn dał Brazylii trzy tytuły mistrza świata... Oczywiście wiadomo o kogo kaman...  Pozdrawiam. "Temu, kto spogląda na świat racjonalnie, świat ukazuje swoje racjonalne aspekty". - Hegel.
|
|
1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | shakehand z Hitlerem | W uzupełnieniu wątku: "But now a veteran sports reporter in Germany has come forward to claim that, though Hitler did indeed leave the stadium after the race, it was not before shaking Owens' hand. Siegfried Mischner, 83, claims that Owens carried around a photograph in his wallet of the Fuehrer doing just that. Owens, who felt the newspapers of the day reported 'unfairly' on Hitler's attitude towards him, tried to get Mischner and his journalist colleagues to change the accepted version of history in the 1960s. Mischner claimed Owens showed him the photograph and told him: 'That was one of my most beautiful moments.' Mischner said: 'It was taken behind the honour stand and so not captured by the world's press. But I saw it, I saw him shaking Hitler's hand. 'The predominating opinion in post-war Germany was that Hitler had ignored Owens. 'We therefore decided not to report on the photo. The consensus was that Hitler had to continue to be painted in a bad light in relation to Owens.' Mischner, who went on to write a book about the 1936 Olympics, said other journalists were with him on the day that Owens produced the photo and they too did not report on it. 'Owens was disappointed,' he said. 'He shook his head disapprovingly. The press then was very obedient. I can make no excuses, but no one wanted to be the one to make Hitler the monster look good. 'All my colleagues are dead, Owens is dead. I thought this was the last chance to set the record straight. I have no idea where the photo is or even if it exists still.' Czyżby wygenerowano kolejną, propagandową megakichę? www.dailym(*)-Olympic-hero-Jesse-Owens.html
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|