Racjonalista - Strona głównaDo treści
Związek przyczynowo-skutkowy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
06-05-2016 23:01krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Związek przyczynowo-skutkowy
Cechy a części – czynniki a składniki - przyczyny a skutki / konsekwencje – koniunkcja a alternatywa

Inspirowany przez Wenancjusza spróbuję zbudować pewne wnioski o związkach przyczynowo-skutkowych. Wiele osób posługuje się wyrażeniem „związku przyczynowo-skutkowego” mając jednocześnie problem z opisem znaczenia tego wyrażenia. Spróbujmy ten problem rozwiązać.

Na początek zdefiniuję fizyczny obiekt i abstrakcyjne pojęcie.
Obiekt - ciało i czynność.
Pojęcie – podmiot i orzeczenie.

Dla uproszczenia przyjmę jedno wspólne określenie dla obiektu i pojęcia – ZBIÓR.

Zauważmy, że każdy zbiór ma cechy i elementy.
Zauważmy, że cechy każdego zbioru łączą się ze sobą w koniunkcji.
Zauważmy, że elementy każdego zbioru łączą się ze sobą w alternatywie.
Zauważmy, że cechy każdego zbioru są czynnikami zbioru a zatem jego przyczynami.
Zauważmy, że elementy każdego zbioru są jego składnikami inaczej częściami, wynikami a zatem skutkami.

ZBIÓR jest zatem ZWIĄZKIEM cech zbioru z elementami zbioru, związkiem czynników zbioru ze składnikami zbioru, związkiem przyczyn zbioru z jego wynikami (skutkami, konsekwencjami).

Związek przyczynowo-skutkowy to po prostu zbiór.
Związek przyczynowo-skutkowy to obiekt i pojęcie.
Związek przyczynowo-skutkowy to związek cech obiektu z jego częściami.
Związek przyczynowo-skutkowy to związek definicji pojęcia z jego znaczeniem.

Fizyczne doznanie obiektu i abstrakcyjne pojęcie sensu jest stwierdzeniem związku przyczynowo-skutkowego, stwierdzeniem związku czynników z wynikami.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

diogenes (42753 punktów)
>każdy zbiór ma cechy i elementy.

Cytat:
Zbiór pusty - zbiór, który nie zawiera żadnych elementów.


pl.wikipedia.org/wiki/Zbiór_pusty

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>każdy zbiór ma cechy i elementy.
> Cytat:
Zbiór pusty - zbiór, który nie zawiera żadnych elementów.

>pl.wikipedia.org/wiki/Zbiór_pusty
>
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.


No ale czy zbiór pusty w ogóle istnieje?
Czy jest wyrazem braku związku połączonych cech z wynikającymi z nich elementami.

To tak jakbym powiedział ciało, którego nie ma, czynność, która nie zdarzyła się, pojęcie, które nie ma żadnego znaczenia.

Wg mnie zbiór pusty to żaden zbiór, tak samo jak 0 nie jest liczbą.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>każdy zbiór ma cechy i elementy.
> Cytat:
Zbiór pusty - zbiór, który nie zawiera żadnych elementów.

>pl.wikipedia.org/wiki/Zbiór_pusty
>
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.


Ja raczej zająłbym się analizą analizy:
pl.wikipedia.org/wiki/Analiza

Cytat:
Analiza (łac. analysis, od stgr. νάλυσις ) - rozkład na składniki (czynniki), zarówno w znaczeniu materialnym jak i niematerialnym. Wyodrębnienie cech, właściwości, składników badanego przedmiotu lub zjawiska.


Dostrzegasz może, że w tym opisie brakuje określenia CO rozkładamy?
Jest powiedziane NA CO rozkładamy ale CO rozkładamy?

Rozkładamy obiekt, pojęcie, które są przedmiotem analizy?
Rozkładamy analizowany zbiór cech i elementów. Rozkładamy związek cech z elementami?

Weźmy za przykład pojęcie "liczba parzysta".
Możemy analizować definicje "liczby parzystej" - rozkład czynników.
Możemy analizować wyniki "liczby parzystej" - rozkład składników

Wyobraźmy sobie opis "stołu". Co taki opis będzie w sobie zawierał?
Zawsze to samo.
Opis użyteczności - rozkład czynników - rozkład przyczyn.
Opis elementów - rozkład składników - rozkład skutków.
W ogólności opis stołu zawsze będzie wyrażeniem związku użyteczności stołu z jego częściami. Tak będzie ze wszystkimi opisami.

A po co w ogóle analizujemy?
Zawsze po to samo. 1. Żeby pojąć coraz to bardziej złożone związki, co musi odpowiadać pewnym przeobrażeniom mózgu pod względem złożoności. 2. Żeby zbudować implikacje ułatwiające nam osiągnięcie celu.

------------------
W opisie czynnika
pl.wikipedia.org/wiki/Czynnik
znajdujemy:
Cytat:
czynnik - element biorący udział w mnożeniu,


Zgadza się ktoś z opisem, że czynnik to element?
Bo ja w żadnym wypadku. Czynniki to cechy zbioru, kiedy elementy to wyniki zbioru.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>każdy zbiór ma cechy i elementy.
> Cytat:
Zbiór pusty - zbiór, który nie zawiera żadnych elementów.

>pl.wikipedia.org/wiki/Zbiór_pusty
>
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.


Źle napisałem, powonieniem był napisać.
Czy istnieje ciało, które nie może zaistnieć, czy dzieje się czynność, która nie może się zdarzyć, czy jest pojęcie, które nie może mieć sensownego znaczenia, czy jest zbiór pusty, który nie zawiera żadnego elementu?
Rova (234 punktów)
Chciałbym abyś raczej przedstawił jakiś związek nie przyczynowo-skutkowy dla kontrastu. Masz pomysł jakby on miał wyglądać?
Rova (234 punktów)
Związek przyczynowo-skutkowy wynika z porównywania łańcuchów zdarzeń.
Jest teorią przypisującą określonym elementom łańcucha określonych ogniw przyczyny i skutku.

A-B-C-D-E-F

A powoduje B
B wynika z A
B powoduje C

Jest analizą posiadanych informacji o świecie.

Mamy szklaną kulkę. Szklana kulka się stłukła, bo coś na nią wpłynęło w taki sposób. Np. spadła na twardą ziemię ze znacznej wysokości. W świecie bez przyczyn i skutków akcje i typy akcji zachodziłyby losowo. Kulki tłukłyby się same z siebie, mogłoby się również z nimi stać cokolwiek innego np. mogłyby ożyć, zacząć lewitować, świecić, zamienić się w czajnik. Dodatkowo obiekty nie mogłyby przeprowadzać ze sobą interakcji - przenikałyby przez siebie. Człowiek nie mógłby myśleć w taki sposób jak my - bo jedna myśl nie mogłaby wynikać z drugiej.

Jednak nawet związek przyczynowo-skutkowy ma swoje punkty początkowe - punkty bez przyczyny.
Np. obiekty mogą się poruszać, obiekty istnieją, obiekty są takie, a nie inne i mogą to,to i to. Co jest przyczyną tego, że coś istnieje? Lub co jest przyczyną, że coś nie istnieje?

Pamięć
Analiza
Wniosek

Sam związek przyczynowo skutkowy jest próbą wytłumaczenia pamięci, gdzie nie posiada się żadnych elementów przeczących tej teorii. Jest prawdziwy w takim samym stopniu jak prawa fizyczne - sprawdza się i nie znaleziono czegoś, co by mu przeczyło.

Co jednak w żadnym stopniu nie oznacza prawdziwości absolutnej, wszechobowiązującej w danym czasie i przez określony czas - lecz prawdziwość zbioru doświadczeń trwających w danych czasach przez określony czas.

Nie można nic powiedzieć o rzeczach, których nie doświadczyliśmy.
Prawa fizyczne opierają się na wielości doświadczeń.
I nie mogą traktować o obiektach i warunkach wykraczających poza te doświadczenia.
Powód, dla którego ludzie wierzą w prawo grawitacji w określonych warunkach - wynika z tego, że nie mieli doświadczeń przeczących temu prawu, a prawo opisuje precyzyjnie zjawiska zachodzące w tych doświadczeniach.
To nie jest coś, co daje 100% pewności. Nie ma takiego dowodu na ich prawdziwość.
Tak samo jest w przypadku związku przyczynowo skutkowego.
Tutaj jedziemy po bandzie założeń i zawsze możemy się mylić. Ogranicza nas niewiedza.

>Fizyczne doznanie obiektu i abstrakcyjne pojęcie sensu jest stwierdzeniem związku przyczynowo-skutkowego, stwierdzeniem związku czynników z wynikami.

Dokładnie - tylko można by to ująć również łatwiejszym językiem dla laików.

Rozum dostrzega we wspomnieniach zasadę, która sprawdza się w opisywaniu zjawisk.
Zasada ta brzmi "jedne zdarzenia powodują inne".
(Czy brzmi to zbyt ogólnie?)
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Spróbuj zdefiniować granicę pomiędzy jednym zdarzeniem i drugim. Kiedy jest początek a kiedy jest koniec?

Czy związek przyczyn i skutków to kolejność zdarzeń czy raczej związek cech i elementów zdarzenia?

Np. okresl jeden pełny obrót kuli.

Zauważ podział opisu czegoś CZEGOŚKOLWIEK.
COŚ jest ....
COŚ ma ....
Czy mówimy o związku tego jakie COS jest z tym co COS ma?
Rova (234 punktów)
>Spróbuj zdefiniować granicę pomiędzy jednym zdarzeniem i drugim. Kiedy jest początek a kiedy jest koniec?

Początek i koniec zdarzenia definiuje człowiek. Ze względu, że pamięć jest jak ciągła taśma i to właśnie ludzki umysł wyróżnia w niej elementy.

>Czy związek przyczyn i skutków to kolejność zdarzeń czy raczej związek cech i elementów zdarzenia?

Zdarzenie jako fragmenty porównywanych wspomnień. Zarówno pierwsze jak i drugie. To zależy, co w danym momencie porównuje człowiek, gdzie dostrzeże związek.

>Zauważ podział opisu czegoś CZEGOŚKOLWIEK.
>COŚ jest ....
>COŚ ma ....
>Czy mówimy o związku tego jakie COS jest z tym co COS ma?

Jeśli jedno powoduje drugie w odczuciu człowieka.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Obiektowość to mentalna forma szufladkowania. Obiektem może być np człowiek, a może to być też głowa, mózg, neurony, atomy. Przyczynowość to kategoria umysłu polegająca na umiejscowieniu zmiany na osi czasu. Zmiana jako taka jest nieunikniona, a na jej kształt wpływają różne czynniki. Człowiek obserwuje przyczynowość przez pryzmat filtrów, uproszczeń. To bardzo ważna kwestia, bo właśnie pojęcie wolnej woli i uznawanie człowieka za świadomy (jeden) podmiot zarządzający swoim życiem to takie uproszczenia. De facto za wyborem i osobowością kryją się mechanizmy przyczynowo skutkowe, które zostały uruchomione w momencie narodzin i od tamtej pory proces jest kontynuowany, wszystko płynie, decyzje zapadają, a ludziom wydaje się, że mają na coś wpływ.
11-05-2016 01:54 
 Ocena 2 na 2
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Trochę tu fałszujesz bo czynisz człowieka częścią zdarzeń ale odbierasz mu wszelki wpływ. Skoro jest częścią zdarzeń to ma też częściowy wpływ, co się da zauważyć.

Uporczywie przypisujesz kreację jakiemuś porządkowi, z którego człowiek jest wyłączony ale przeciez nie jest.

Przypuśćmy, ze wszechświat jest świadomy a ty w nim. Wówczas twoja świadomość jest czynnikiem świadomości globalnej a raczej jednym z wielu czynników.

Przyszło ci do głowy, ze źródłem praw natury jesteśmy my sami?
Że wybieramy to co nas obowiązuje?

Znasz się na odziaływaniach wzajemnych i musisz wiedzieć cokolwiek tobą rządzi ty rządzisz tym w tym samym stopniu. Cokolwiek tobą powoduje, ty powodujesz tym cokolwiek.

Wykluczyłeś siebie ze źródła a nie masz do tego podstaw.
11-05-2016 12:27 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Niczego nie wykluczyłem. Jeśli upada jedna kostka domina i przewraca następne, to przyczyną jest przewrócenie pierwszej kostki, a następne zdarzenia to skutek. Nie twierdzę nigdzie, że druga kostka domina nie jest przyczyną przewrócenia się trzeciej, bo niby jest. Zrozumienie tego o czym napisałem to "oświecenie", do którego dążą buddyści.

Działanie człowieka jest co prawda przyczyną następnych skutków, ale co ważniejsze jest skutkiem poprzednich przyczyn, czyli to co zależy ode mnie w skali mikro, w skali makro jest zależne od jakichś mechanizmów.

Pomyśl skąd się wzięło to, że lubię truskawki, a nie lubię brokułów? Ano spowodowały to jakieś przyczyny i wybór truskawek jest tylko formalnością. Gdyby okazało się, że nie wybiorę truskawek, bo szkodzą, to wtedy jest to czynnik zmieniający decyzję, więc nadal nie mam wyboru, tylko działanie/wybór zmienia się pod wpływem czegoś.

Poza tym zauważ, że kiedy zaczynasz proces myślenia o jakimś zagadnieniu, to nie jesteś sprawcą myśli, tylko one są dla Ciebie zagadką, którą rozwiązujesz i rozwiązanie się wyłania. Podobnie wyłaniają się pragnienia, potrzeby. Twój wybór wyłania się z nieświadomości, więc nie możesz być za niego odpowiedzialny, bo nie istnieje realny podmiot, który mógłby za cokolwiek odpowiadać. Człowiek, który próbuje to kontrolować prędzej czy później skończy z chorobą psychiczną, lub w najlepszym razie zaburzeniami osobowości. Tobie wydaje się pewnie, że jesteś jakimś człowieczkiem, który siedzi w centrum Twojego mózgu i wszystkim zawiaduje, ale to mnożenie bytów ponad potrzebę.

"Ja" to tylko interfejs, skrót do wielu przyczyn i skutków, które się pod tym kryją. Iluzją/uproszczeniem jest właśnie obiektowość. Z jednej strony jesteś sumą przyczyn i skutków, a z drugiej strony możesz skategoryzować siebie całego jako jeden obiekt. Błędem jest natomiast próba uczynienia tych skrótów prawdą absolutną. Wszystkie Twoje myśli i przekonania to mentalne modele, które są próbą odgadnięcia i opisania doświadczenia. Doświadczasz tego co odbierają Twoje zmysły, myśli (słowa + logika + myślenie indukcyjne, tworzenie racjonalizacji) i emocji. W świadomości masz szufladki i narrację do wydarzeń i to jest właśnie stan iluzji i snu. Spróbuj potraktować to wszystko jako jeden strumień danych i pobyć w takim stanie przez chwilę bez żadnego oceniania i szufladkowania.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Ależ Olson weź pod rozwagę charakter związku. Nie ma oddziaływań niewzajemnych i obojętnie czy w przestrzeni czy w czasie.

Drugie domino stanowi opór dla pierwszego i zmienia upadek pierwszego. Trzecie zmienia upadek drugiego a poprzez drugie pierwszego.
Jeśli pierwsze domino powoduje upadek tysięcznego, tysięczne poprzez 998 kostek zmienia upadek pierwszego.

Nie można niczego zmienić samemu nie ulegając zmianie.
Nie moge przewrócić kostki domina, która upadnie za 10 lat bez zwrotnego wpływu tej kostki domina na mnie.

Podejmując dowolną decyzję, która odmienia rzeczywistość zmieniasz nie tylko to co się zdarzy ale także odmieniasz wszystko co juz zdarzyło się.

Nie ma w naszej rzeczywistości jednokierunkowych oddziaływań.
Nie ma takiej konsekwencji, która nie kształtowałaby własnej przyczyny.

Nie można wpłynąć na to co już zdarzyło się?
Jeśli tak to to co zdarzyło się nie może też wpłynąć na ciebie.

Stąd też byl mój wątek o splątaniu za co zostałem wyśmiany.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Ależ Olson weź pod rozwagę charakter związku. Nie ma oddziaływań niewzajemnych i obojętnie czy w przestrzeni czy w czasie.

To nie ma znaczenia. Jeśli ktoś chce Cię uderzyć, a Ty automatycznie go blokujesz lub oddajesz, to nadal nie ma tu przestrzeni na rzekomą Twoją wolną wolę, decyzję itd. Świadomość nie może być połączona z wolną wolą, bo jest to logicznie wykluczone. Wiara w swoją odrębność od świata zewnętrznego, przyczyn i skutków, możliwości wyboru, wyniku przemyśleń itd, odrębność od zastanych pragnień i preferencji to już choroba psychiczna. To tak jakby ego uwierzyło w to, że nie jest funkcją umysłu, tylko odrębną od wszystkiego istotą.

>Drugie domino stanowi opór dla pierwszego i zmienia upadek pierwszego. Trzecie zmienia upadek drugiego a poprzez drugie pierwszego.
>Jeśli pierwsze domino powoduje upadek tysięcznego, tysięczne poprzez 998 kostek zmienia upadek pierwszego.
>Nie można niczego zmienić samemu nie ulegając zmianie.
>Nie moge przewrócić kostki domina, która upadnie za 10 lat bez zwrotnego wpływu tej kostki domina na mnie.
>Podejmując dowolną decyzję, która odmienia rzeczywistość zmieniasz nie tylko to co się zdarzy ale także odmieniasz wszystko co juz zdarzyło się.

To są jakieś herezje, w dodatku niezrozumiałe. Przewrócenie pierwszej kostki - przyczyna, przewrócenie następnej kostki - skutek i zarazem przyczyna dla przewrócenia się następnej kostki. Przyczynowość to kategoria umysłu, dlatego od Twojego mózgu zależy to w którym miejscu skategoryzuje przyczyny i skutki i w którym miejscu stworzy mentalny obiekt z przedmiotu obserwacji (np czy spojrzysz na wszystkie kostki i ich przewracanie się jako spójny cały proces, czy patrzysz na każdą kostkę z osobna).

>Nie ma w naszej rzeczywistości jednokierunkowych oddziaływań.

A kto mówił, że są? To nie ma wiele wspólnego z tematem. Jest to wątek poboczny.

>Nie ma takiej konsekwencji, która nie kształtowałaby własnej przyczyny.

Że co? Przyczyna jest odrębna od skutku i zachodzi wcześniej w czasie. Skutek nie jest swoją przyczyną.

>Nie można wpłynąć na to co już zdarzyło się?
>Jeśli tak to to co zdarzyło się nie może też wpłynąć na ciebie.
>Stąd też byl mój wątek o splątaniu za co zostałem wyśmiany.

Zostałeś wyśmiany, bo tworzysz nielogiczne koncepcje.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
To ty tworzysz nielogiczną herezję. Później to wytłumaczę jak się uwolnię.
Piszesz skutek jest nierozerwalnie związany z przyczyną.
A w następnym zdaniu przyczyna jest oderwana od swojego skutku.
Herezja!
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Przeczytaj lepiej ze zrozumieniem, bo skoro nie rozumiesz, to cokolwiek tu odpiszesz będzie bzdurą.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Przeczytaj lepiej ze zrozumieniem, bo skoro nie rozumiesz, to cokolwiek tu odpiszesz będzie bzdurą.

Olson postaw się w miejscu 1000 klocka domino i załóżmy, ze masz wybór, możesz upaść ale możesz się zaprzeć i ustać.
Spójrz teraz na 999 kloców przed tobą jak na jedną przyczynę.
Od ciebie zależy czy 1000 klocków upadnie czy nie.
Od ciebie więc zależy jak potoczy się upadek 1000 klocków a więc możesz wpłynąć na swoje przyczyny stwarzając im odmienne możliwości wydarzenia się całego zdarzenia.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Niestety piszesz nielogicznie. Klocek nie ma wyboru. Musi się przewrócić, gdyż poprzedni klocek na niego upada.

A jeśli istnieje wybór, mam opcję A i B, to któraś mojemu umysłowi wydaje się lepsza, więc muszę ją wybrać. To oczywiste, ale niestety religijne wychowanie pierze mózgi i wmawia ludziom wiarę w wolną wolę. Najgorsze jest to, że nawet ateiści często wierzą w takie bzdety, choć logika to wyklucza.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Niestety piszesz nielogicznie. Klocek nie ma wyboru. Musi się przewrócić, gdyż poprzedni klocek na niego upada.
>A jeśli istnieje wybór, mam opcję A i B, to któraś mojemu umysłowi wydaje się lepsza, więc muszę ją wybrać. To oczywiste, ale niestety religijne wychowanie pierze mózgi i wmawia ludziom wiarę w wolną wolę. Najgorsze jest to, że nawet ateiści często wierzą w takie bzdety, choć logika to wyklucza.
>

Wpływasz na wszystko co wpływa na ciebie, zmieniasz wszystko co ciebie zmienia.
Nie mów o wolnej woli jak inni o Bogu, bez cienia wyobrażenia nawet czy poza nazwą to miałoby być.

Woleć to chcieć i nie chcieć.
Mówisz, ze nie chcesz chcieć a jednocześnie chcesz chcieć (woleć) wolny od woli.

Zabraniam ci tęsknić (znaczy chcieć) do tego czego nie jesteś w stanie sobie nawet wyobrazić.

Wg mnie cierpisz z powodu istnienia ograniczeń, bo nie jesteś wszechmocny, bo nie jesteś cudotwórczy a chciałbyś taki być.

Nie martw się nie bez powodu natura wyposażyła cię w pragnienie bycia Bogiem.
Zrobiła to po to abyś spróbował zaspokoić swoje pragnienie.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Niestety piszesz nielogicznie. Klocek nie ma wyboru. Musi się przewrócić, gdyż poprzedni klocek na niego upada.
>A jeśli istnieje wybór, mam opcję A i B, to któraś mojemu umysłowi wydaje się lepsza, więc muszę ją wybrać. To oczywiste, ale niestety religijne wychowanie pierze mózgi i wmawia ludziom wiarę w wolną wolę. Najgorsze jest to, że nawet ateiści często wierzą w takie bzdety, choć logika to wyklucza.
>
Zauważyłeś, ze organizmy pochłaniają materię i nadają jej swój porządek?
Sądzisz, ze mógłby rozwinąć się organizm, który pochłonąłby wszelką materię, wszystko, cały wszechświat?

Zauważ jak człowiek-umysl-psyche-ego może bardzo zaingerować w porządek organizmu, z którego wyrasta. Jeszcze trochę poznania terapii genetycznych i samodzielnie będziesz mógł zmienić własne geny. Wyobraź sobie do czego może być zdolny organizm, który pochłonie wszelką materię.
Może zrobić co zechce z wewnętrznym porządkiem czyli z wszelkim porządkiem, z którego wyrasta jego chcenie zmiany.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Piszesz herezje. Nawet gdybym mógł zmieniać własne geny, to coś musiałoby decydować o takiej, a nie innej zmianie i ja byłbym zaskoczony takim obrotem sprawy, bo nie ja za to odpowiadam. I nie mam chęci bycia bogiem, która jest charakterystyczna np dla schizofrenii, tylko wręcz przeciwnie - nie chcę brzemienia odpowiedzialności, które próbują mi narzucić maluczcy próbujący równać do wyimaginowanego ideału i chcę mieć prawo do bycia takim jaki jestem. Idea wolnej woli to tak naprawdę próba narzucenia komuś swojego zdania, które jest przedstawione jako prawda absolutna, do której każdy "wolny" człowiek powinien się dostosować i być za to odpowiedzialnym. Taka (chrześcijańska, personalistyczna) koncepcja wolnej woli jest ideą, którą gardzę i której nienawidzę.

"Wolna wola" to pominięcie przyczynowości, której przecież podlegamy jako ludzie (to kategoria naszych umysłów) i próba narzucenia komuś swojej moralności lub przedstawienia się w lepszym* świetle.

*lepszym wg swojego pojęcia lepszości
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Piszesz herezje. Nawet gdybym mógł zmieniać własne geny, to coś musiałoby decydować o takiej, a nie innej zmianie i ja byłbym zaskoczony takim obrotem sprawy, bo nie ja za to odpowiadam.

COŚ procesuje tobą lecz ty nie procesujesz CZYMŚ, bo gdybyś procesował to w sprzężeniu zwrotnym poprzez COŚ wpływałbyś sam na siebie.
Znasz ty takie COŚ, co jest odrębne od ciebie, bo nie zaliczasz tego CZEGOŚ do "ja" co na ciebie wpływa a ty na to nie wpływasz?
Każde COŚ w odpowiedniej obserwacji traci odrębność od ciebie tak, że ty i COŚ przestajecie być dwoma a jesteście jednym.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Jeszcze raz:

"Ja" to kategoria umysłu. Moralność to kategoria umysłu. Przyczynowość i obiektowość to kategorie umysłu. Twoje myśli to próba racjonalizacji doświadczenia, a mózg tworzy interfejs do odbioru rzeczywistości. Celem tego interfejsu nie jest znajomość prawdy absolutnej, tylko stworzenie sobie modeli, które są wyjaśnieniem dla doświadczeń i dają podstawę do działania, które służy w konsekwencji przetrwaniu i przekazaniu genów.

Błędem jest uogólnianie obserwacji i spłycanie ich np do stwierdzenia "Jasiek poszedł do pracy, bo ma wolną wolę". Już sam Jasiek to uproszczenie i tylko model opisujący danego człowieka. "Wolna wola" to w tym przypadku opis decyzji i działania przypisanych Jaśkowi, ale taki model ignoruje przyczynowość, tzn wewnętrzny stan mentalny Jaśka z momentu podejmowania decyzji. Wiara w "wolną wolę" to brak empatii i towarzyszy temu wiara w podmiot, który miałby być tą wolą obdarzony (de facto nie istnieje taki JEDEN podmiot, a jest szereg mechanizmów). Z winy takiej wiary w umyśle wierzącego wszystko jest pakowane do jednego worka. Wybór, który jest wieloaspektowy też staje się wtedy uproszczeniem. Są to jednak błędy, które mają swoje konsekwencje (negatywne).
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Poczucie prawdy i fałszu jest wynikiem potrzeb. Żeby cokolwiek było prawdziwe lub fałszywe trzeba czegoś chcieć.

Prawda i fałsz są subiektywnymi pojęciami konkretnego obserwatora związanymi z jego indywidualnym odbiorem / rozumieniem świata.

Prawda i fałsz istnieją tylko w obserwatorzy i zależą od tego czym obserwator jest i czego chce.
Każde oczy widzą inaczej, każdy mózg rozumie inaczej.

Uniwersalna prawda i fałsz nie istnieją tak jak nie istnieje uniwersalne dobro i zło.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Prawda i fałsz nie mają za wiele wspólnego z potrzebami. Prawda to subiektywne zrozumienie zjawisk w świecie lub w swojej psychice. Fałsz to celowe wprowadzenie w błąd lub niezrozumienie.

Istnieje za to prawda intersubiektywna, czyli wspólnie odbierana dla większej ilości osób. Przykład prawdy intersubiektywnej: "jeśli pada deszcz, to jest mokro".

Często trudno powiedzieć co jest prawdą, bo wszystko można zrelatywizować, np mówiąc "skąd wiesz, że każdy deszcz, na każdej planecie powoduje, że jest mokro?".

Co do chęci to co powiesz na to, że komuś podoba się dziewczyna, ale z rozsądku twierdzi, że nie może się z nią związać? Mamy wtedy osobę X, która chce być z tą dziewczyną (uczucia), a jednocześnie nie chce z nią być (rozsądek, wartości). W tej sytuacji taki człowiek nie ma żadnego wyboru. Na przykładzie tej sytuacji widać, że w umyśle działają różne niespójne ze sobą mechanizmy, które świadomość rejestruje i daje informację zwrotną (za którą swoją drogą nie odpowiadamy i na którą nie wpływamy, bo sami jesteśmy zaskoczeni swoimi decyzjami, nie wiemy co wybierzemy zanim dokonamy wyboru, a potem wybór po prostu został dokonany). Często bywa tak, że nie można dokonać żadnego wyboru. W sytuacji z dziewczyną najlepiej jest to przeczekać, ale są sytuacje, że komuś podobają się tylko nieodpowiednie dziewczyny i zawsze tak jest, a tzw "specjaliści" mówią, że nie da się tego zmienić, niczego z tym zrobić i trzeba się z tym pogodzić (podobno nie da się też pogodzić z samotnością, więc dodatkowo powstaje psychiczny klincz).
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Prawdziwy - inaczej zgodny z twoimi potrzebami.
Fałszywy - inaczej sprzeczny z twoimi potrzebami.

Gdyby nie twoje potrzeby nie miałbyś wzroku, nie odczuwałbyś dotyku, temperatury, ciśnienia, składu chemicznego, sił, zmęczenia, upływu czasu, rozmiaru przestrzeni bo i po co?

Dążenie do prawdy to zaspokajanie potrzeb.
Bez potrzeb, bez ciągle niezaspokojonego głodu nie byloby w tobie żadnego dążenia, żadnej prawdy.

Zgodność ludzi w prawdzie to zgodność ludzi w potrzebach.
Zgodność i sprzeczność ludzi ma swoje źródło w tym czego chcą i w tym czego nie chcą.

Człowiek jest tworem sprzecznym wewnętrznie, w ktorym jednak jedna potrzeba dominuje nad innymi.
Społeczeństwo jest sprzecznie wewnętrznie, w którym jednak jeden człowiek dominuje nad innymi.

Rzeczywistość jest sprzeczna wewnętrznie, w której jednak jeden porządek dominuje na innymi sprzecznymi porządkami.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Prawdziwy - inaczej zgodny z twoimi potrzebami.
>Fałszywy - inaczej sprzeczny z twoimi potrzebami.

Nie. Co ma wspólnego padanie deszczu z moimi potrzebami?

>Gdyby nie twoje potrzeby nie miałbyś wzroku, nie odczuwałbyś dotyku, temperatury, ciśnienia, składu chemicznego, sił, zmęczenia, upływu czasu, rozmiaru przestrzeni bo i po co?

Odwrotnie. Gdybym nie miał wzroku, nie odczuwał dotyku, temperatury, ciśnienia, składu chemicznego, siły, zmęczenia, upływu czasu, rozmiaru przestrzeni itd to wtedy nie wynikłyby z tego żadne potrzeby. Kolejny raz odwracasz przyczynowość

>Dążenie do prawdy to zaspokajanie potrzeb.

No ok, choć nazwałbym to raczej pogłębianiem wiedzy niż dążeniem do prawdy.

>Bez potrzeb, bez ciągle niezaspokojonego głodu nie byloby w tobie żadnego dążenia, żadnej prawdy.

No i byłoby spoko.

>Zgodność ludzi w prawdzie to zgodność ludzi w potrzebach.

Raczej nie.

>Zgodność i sprzeczność ludzi ma swoje źródło w tym czego chcą i w tym czego nie chcą.

No ok, ale co z tego?

>Człowiek jest tworem sprzecznym wewnętrznie, w ktorym jednak jedna potrzeba dominuje nad innymi.

Albo jedna potrzeba kasuje inną i nie daje w zamian innych potrzeb. Coś jakby hamulec żeby nie zrobić źle, ale czasami nie zostaje żaden "dobry" wybór.

>Społeczeństwo jest sprzecznie wewnętrznie, w którym jednak jeden człowiek dominuje nad innymi.

Niekoniecznie. Opisujesz raczej patologiczne społeczeństwo.

>Rzeczywistość jest sprzeczna wewnętrznie, w której jednak jeden porządek dominuje na innymi sprzecznymi porządkami.

No tak.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
To ty odwracasz przyczynowość.

Pierwotne jest napięcie, wewnętrzna potrzeba.
Reszta to nadbudowa.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Udowodnij.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Udowodnij.

Spróbuję wydumać ci kilka dowodów.
Pierwszy to może taki, żebyś przyjrzał się miejscu i czasowi, w jakich rozwijają się żywe organizmy. Gdzie ich nie ma a potem już są.

Wg mnie dzieje się to zawsze na styku różnicy potencjałów, czyli tam i wtedy gdzie jest ciepło i zimno, jasno i ciemno, gdzie obok siebie ciśnienie jest wysokie i niskie, gdzie substancje chemiczne są aktywne i nieczynne, gdzie gęstość jest duza i mala czyli wszędzie tam gdzie dzieje się przepływ / przekształcenie energii, tam gdzie istnieje napięcie i natężenie.

Organizmy powstają i żyją na granicy różnicy.
14-05-2016 09:13 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)

>Spróbuję wydumać ci kilka dowodów.
>Pierwszy to może taki, żebyś przyjrzał się miejscu i czasowi, w jakich rozwijają się żywe organizmy. Gdzie ich nie ma a potem już są.
>Wg mnie dzieje się to zawsze na styku różnicy potencjałów, czyli tam i wtedy gdzie jest ciepło i zimno, jasno i ciemno, gdzie obok siebie ciśnienie jest wysokie i niskie, gdzie substancje chemiczne są aktywne i nieczynne, gdzie gęstość jest duza i mala czyli wszędzie tam gdzie dzieje się przepływ / przekształcenie energii, tam gdzie istnieje napięcie i natężenie.
>Organizmy powstają i żyją na granicy różnicy.

Jasne, na przykład myszy tworzą się w sianie z naruszenia równowagi między żywiołem suchym i wilgotnym.

Wzruszają mnie nutrie.
14-05-2016 09:51 
 Ocena 6 na 6
szarley (54913 punktów)
>>Organizmy powstają i żyją na granicy różnicy.
>Jasne, na przykład myszy tworzą się w sianie z naruszenia równowagi między żywiołem suchym i wilgotnym.

Przykład z sianem wielce niestosowny.
Sporo nowych istnień się poczęło na sianie właśnie, w naruszeniu równowagi między sprzecznościami np twardym i miękkim



Pozdrawiam
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Jasne, na przykład myszy tworzą się w sianie z naruszenia równowagi między żywiołem suchym i wilgotnym.

No więc właśnie.
W końcu organizm żywy to zalewie i aż wielce złożone przekształcenie energii, tyle co wir w rzece.
Żeby jednak wir w rzece mógł wykształcić się wpierw musi płynąć rzeka.

W miejscu i czasie, w których nie zachodzi żadna zmiana ukształtowanie się organizmu jest raczej nieprawdopodobne.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
To już jest nie na mój umysł

Ale teraz już jestem przynajmniej pewny. Diagnoza: schizofrenia...
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>To już jest nie na mój umysł
>Ale teraz już jestem przynajmniej pewny. Diagnoza: schizofrenia...

Wskaż, kto zachorował - na wiki piszą tak o schizofrenii:

Cytat:
Ze względu na często niejednorodny obraz kliniczny powstała hipoteza, że schizofrenia to nie jedno zaburzenie, lecz grupa chorób, dla których stosuje się określenie zbiorcze psychozy schizofreniczne. Z tego powodu Eugen Bleuler określił to zaburzenie mianem schizofrenie (liczba mnoga). Słowo "schizofrenia" dosłownie oznacza "rozszczepienie umysłu", ale pomimo swojej etymologii, nazwa ta nie oznacza posiadania więcej niż jednej osobowości (tzw. osobowość mnoga, "rozdwojenie jaźni")[6]; według obowiązujących w psychiatrii kryteriów diagnostycznych podstawowym objawem schizofrenii jest rozszczepienie (gr. schisis) pomiędzy myśleniem, zachowaniem, emocjami, sferą motywacyjną, ekspresją emocji, przejawiające się m.in. niedostosowaniu zachowania, emocji pacjenta do sytuacji i treści jego wypowiedzi.

Uważa się, że zaburzenie to dotyka pierwotnie zdolności poznawcze, ale znaczenie mają także przewlekłe problemy z zachowaniem i emocjami. U osób ze zdiagnozowaną schizofrenią zwiększone jest prawdopodobieństwo wykrycia zaburzeń współtowarzyszących, takich jak depresja, zaburzenia lękowe, a występowanie nadużywania różnych substancji psychoaktywnych w ciągu całego życia wynosi 40%. Jednakże, w odróżnieniu od depresji jako choroby afektywnej niejako podłożem obniżonego nastroju nie jest smutek, a ogarniająca chorego pustka[potrzebny przypis].

U osób ze schizofrenią powszechne są problemy społeczne, takie jak długotrwałe bezrobocie, ubóstwo i bezdomność, a ich oczekiwana długość życia jest mniejsza o około 10-12 lat z powodu problemów ze zdrowiem fizycznym oraz sięgającego 10% wskaźnika samobójstw[7]. W schizofrenii spotyka się też najwięcej przypadków ciężkiego samookaleczenia.


Ja mogę przyznać się do jednej schizofrenicznej emocji.

Kiedy wciąż mam do czynienia z uporczywym chamstwem, któremu wydaje się, że zjadło wszystkie rozumy świata i pod pozorem głoszenia uniwersalnych prawd objawionych, modeluje mój świat wbrew mojej woli, to ogarnia mnie pustka.

Więc kiedy ktoś dojrzy pustkę w moich oczach powodowaną tym, że nie sposób wytrzymać myśli i emocji innych, sprzecznych, niezgodnych ludzi, to proszę podać mi leki. Najlepiej gdzieś do sanatorium wysłać, przy Bałtyku, wystawić na wózku na taras, przy ładnej pogodzie i dać do zapalenia dobrego jointa dla uspokojenia gonitwy myśli.
16-05-2016 14:56 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Wg tekstu, który wkleiłeś miałbym schizofrenię wraz z 90% ludzi

Zgadzam się natomiast z tym, że są różne choroby, które podchodzą pod szufladkę "schizofrenia". Już Ci mówię co miałem na myśli:

Istnieje prawda subiektywna, która jest własnym punktem widzenia. Jedną z podkategorii prawdy subiektywnej jest prawda intersubiektywna, która wydaje się imitować prawdę absolutną. I teraz kluczowe: ludzie próbują tłumaczyć swoje emocje, motywy itd jako prawdę absolutną (co jest wg mnie błędem ewolucji, który wynika z tego, że do przetrwania nie jest potrzebna znajomość prawdy absolutnej, ale taka kategoria umysłu wynika z przemyśleń). Takie wyjaśnienie to mentalny model. Modele są układane w hierarchie i priorytety, czyli na prostym poziomie mamy zero-jedynkową logikę, a na wyższym jest skala, czyli jakby "potencjometry". Wszystko jest w porządku dopóki ktoś nie zaczyna wierzyć w to, że dany model lub dane modele to prawda absolutna.

Kiedyś myśląc o czymś próbowałem dojść do tego "jak jest naprawdę". Załóżmy, że przypiąłem sobie rower do słupa i zostawiłem go tam na tydzień, bez sprawdzania czy dalej tam jest. W momencie kiedy idę w to miejsce zastanawiam się czy rower dalej tam stoi. Pojawiają się czarne myśli (pewnie ukradli, za długo tam stał), oraz pozytywne myśli (chodzi tam dużo osób i jeździ dużo policji, więc pewnie dalej stoi). No więc jest moje przypuszczenie na temat faktów oraz jakiś realny fakt, do którego nie mam dostępu. Sama niepewność jest ciężkim doświadczeniem dla niektórych rodzajów psychiki, a część z nich wierzy w jakąś wersję żeby uniknąć tej niepewności i móc się uspokoić. W momencie kiedy prawda jest niemożliwa do zweryfikowania (w przypadku roweru po prostu sprawdzam i po czasie, który zajmuje mi dojście do tego miejsca, wiem jaka jest prawda) ludzie kłócą się o to które wyjaśnienia są lepsze. De facto to tylko przedstawianie swoich kategorii umysłu kategoriom innych umysłów. Dzięki wymianie argumentów można zmienić zdanie, ale tu tkwi problem, bo co jeśli potrzebuję do szczęścia wierzyć w X, a są jacyś ludzie antyX, którzy wymyślają kontrargumenty? Wtedy trzeba nienawidzić tych ludzi i wymyślać argumenty żeby oni wyszli na gorszych, a ja na lepszych.

Wyzdrowienie i dojście do stanu luzu emocjonalnego to zrozumienie, że dosłownie wszystko czego doświadczamy i co myślimy trzeba otagować jako #perspektywizm. Czyjeś zdanie to cudzy model, cudze racjonalizacje.

Budowanie modelu to zbiór przesłanek, stworzenie hipotezy i falsyfikacja. Dopiero po przejściu przez ten etap można coś uznać za prawdę intersubiektywną. Mam wrażenie, że ignorujesz wszystkie ustalenia i obserwacje i próbujesz budować swoje magiczne wnioski oparte o to co Ci się wydaje i nie trafiają do Ciebie argumenty innych ludzi. Czyli wierzysz w treść swojego umysłu, stąd też cel stania się bogiem (na tej podstawie uważam, że to schizofrenia, choć oczywiście mogę się mylić, a sam model, w którym istnieje coś takiego jak schizofrenia też można poddać w wątpliwość).
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Mam wrażenie, że ignorujesz wszystkie ustalenia i obserwacje i próbujesz budować swoje magiczne wnioski oparte o to co Ci się wydaje i nie trafiają do Ciebie argumenty innych ludzi.

Sądzę, że esencją tego zdania jest słowo "magiczne".
Niech zgadnę, twoje wnioski nie są magiczne, tylko logiczne i użyteczne?
Zgadłem?

Mógłbym to nawet nieco bardziej ogólnie zinterpretować.
"Ja dobry, ty zły"
"Ja mądry, ty głupi"
ale to wszystko i tak zawsze prowadzi w jedno miejsce

"ja jestem ważny, ty jesteś nieważny"

co można oczywiście wyrazić słowami:
"ty jesteś magiczny, ja jestem logiczny"

nerwica mnie oczywiście bierze, bo ty tylko kolejna próba zdominowania mnie, jakich przeżyłem tu tysiące.

Rozumiem, że pojąłeś już tyle, że teraz chciałbyś już tylko pomóc innym osiągnąć twój poziom zrozumienia świata ale wal się arogancie?

Wątpię, żebyś poddał głębszej refleksji moje pojęcie rzeczywistości po prostu odrzuciłeś je w jak to sam opisujesz "szybkim wniosku".
Realizując jednak swoje podstawowe cele, dla których istnieję, sprawię jeszcze, żeby moje myśli stały się dla ciebie ważne. Nie teraz to za pewien czas.

To ma znaczenie czyje wnioski zwyciężają w powszechnych przekonaniach.
Jeszcze okaże się, które wnioski mają silniejsze podstawy.
16-05-2016 16:24 
 Ocena 3 na 3
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Sądzę, że esencją tego zdania jest słowo "magiczne".
>Niech zgadnę, twoje wnioski nie są magiczne, tylko logiczne i użyteczne?
>Zgadłem?

Nie traktuję tego jako swojej walki z Tobą, tylko zwyczajnie uważam, że Twoje hipotezy są oparte na strukturze lingwistycznej, a nie przyczynowej. Nie bardzo wiem jak Ci to teraz wytłumaczyć, więc zostawmy to na później.

>Mógłbym to nawet nieco bardziej ogólnie zinterpretować.
>"Ja dobry, ty zły"
>"Ja mądry, ty głupi"
>ale to wszystko i tak zawsze prowadzi w jedno miejsce
>"ja jestem ważny, ty jesteś nieważny"
>co można oczywiście wyrazić słowami:
>"ty jesteś magiczny, ja jestem logiczny"

Wg mnie to świadczy o Twojej nadwrażliwości ego na to, że ktoś myśli inaczej, co sprowadza się do uznawania swoich modeli za prawdę absolutną i wiary w te modele. Ja rozmawiam z Tobą z innego punktu - totalnego luzu graniczącego z obojętnością, bo moje przekonania są wersją roboczą. Moje poglądy nie wchodzą w obręb mojego "ja".

>nerwica mnie oczywiście bierze, bo ty tylko kolejna próba zdominowania mnie, jakich przeżyłem tu tysiące.

Nic podobnego, nie odbieraj tego personalnie.

>Rozumiem, że pojąłeś już tyle, że teraz chciałbyś już tylko pomóc innym osiągnąć twój poziom zrozumienia świata ale wal się arogancie?

Nie wiem ile pojąłem, ale jako punkt odniesienia traktuję to co daje mi dany sposób myślenia. Obecny daje mi luz emocjonalny.

>Wątpię, żebyś poddał głębszej refleksji moje pojęcie rzeczywistości po prostu odrzuciłeś je w jak to sam opisujesz "szybkim wniosku".

Bo wg mnie to wygląda na przetwarzanie struktury lingwistycznej i na "prawopółkulowe" nieprzetworzone modele.

>Realizując jednak swoje podstawowe cele, dla których istnieję, sprawię jeszcze, żeby moje myśli stały się dla ciebie ważne. Nie teraz to za pewien czas.
>To ma znaczenie czyje wnioski zwyciężają w powszechnych przekonaniach.
>Jeszcze okaże się, które wnioski mają silniejsze podstawy.
>

I właśnie po to dyskutuję. Nie zależy mi na przekonaniu innych, tylko na poznaniu ich sposobu dojścia do danych poglądów, a służy to mojemu egoistycznemu celowi - wzbogaceniu swojego światopoglądu.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Bo wg mnie to wygląda na przetwarzanie struktury lingwistycznej i na "prawopółkulowe" nieprzetworzone modele.

Proponuję analizę orzeczeń "być" i "mieć" w kontekście związku przyczynowo-skutkowego.

Wg mnie

Orzeczenie "być" znaczy tyle co "należeć do". "Być" określa przynależność podmiotu do zbioru nadrzędnego, w którym podmiot jest elementem. Zbiór nadrzędny, do którego podmiot przynależy jest przyczyną podmiotu lub inaczej czynnikiem podmiotu.

Orzeczenie "mieć" znaczy tyle co "zawierać w sobie". "Mieć" określa element przynależący do zbioru, jakim jest podmiot. Określony orzeczeniem "ma" element podmiotu jest konsekwencją podmiotu lub inaczej składnikiem podmiotu lub częścią podmiotu.

Czynniki, przyczyny, zbiory nadrzędne, których podmiot jest elementem łączy zawsze koniunkcja - iloczyn. Wszystkie PRZYDAWKI związane z podmiotem orzeczeniem "być" łączą się poprzez podmiot w koniunkcji.

Składniki, części, konsekwencje, elementy zbioru, jakim jest podmiot łączy zawsze alternatywa - suma. Wszystkie DOPEŁNIENIA związane z podmiotem orzeczeniem "mieć" łączą się poprzez podmiot w alternatywie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Proponuję analizę orzeczeń "być" i "mieć" w kontekście związku przyczynowo-skutkowego.
>Wg mnie
>Orzeczenie "być" znaczy tyle co "należeć do". "Być" określa przynależność podmiotu do zbioru nadrzędnego, w którym podmiot jest elementem. Zbiór nadrzędny, do którego podmiot przynależy jest przyczyną podmiotu lub inaczej czynnikiem podmiotu.
>Orzeczenie "mieć" znaczy tyle co "zawierać w sobie". "Mieć" określa element przynależący do zbioru, jakim jest podmiot. Określony orzeczeniem "ma" element podmiotu jest konsekwencją podmiotu lub inaczej składnikiem podmiotu lub częścią podmiotu.

No i tu potwierdzasz to o czym pisałem. Rozkminiając przyjmujesz na starcie założenia, do których ma pasować treść rozkminy. To nie jest myślenie logiczne, przyczynowe.

>Czynniki, przyczyny, zbiory nadrzędne, których podmiot jest elementem łączy zawsze koniunkcja - iloczyn. Wszystkie PRZYDAWKI związane z podmiotem orzeczeniem "być" łączą się poprzez podmiot w koniunkcji.
>Składniki, części, konsekwencje, elementy zbioru, jakim jest podmiot łączy zawsze alternatywa - suma. Wszystkie DOPEŁNIENIA związane z podmiotem orzeczeniem "mieć" łączą się poprzez podmiot w alternatywie.

Nie tak.

Twój mózg tworzy sobie obiektowość z obserwacji, czyli innymi słowy robi mentalny obiekt z tego co jest potrzebne do rozkminiania. Np takim obiektem może być jakiś człowiek i wtedy myślenie jest uproszczone, bo oto Bogdan wybiera wypicie piwa, zjedzenie kiełbasy i oglądnięcie meczu w telewizji, więc w uproszczonej wersji Bogdan jest podmiotem, a jego czynności są orzeczeniem. To jest właśnie struktura lingwistyczna, emocjonalna. Możesz też spróbować pomyśleć przyczynowo, czyli rozebrać Bogdana i jego motywy na części. Myślisz wtedy o tym samym, ale przyjmujesz inną perspektywę myślenia.

Kiedy myślisz o jakimkolwiek obiekcie, to jest to tylko i wyłącznie kategoria Twojego umysłu. Do tego można skategoryzować przyczyny i skutki, co tworzy model jakim się posługujesz aby coś wyjaśnić. Tylko, że nie wszystko wymaga wyjaśnienia, a każdy model jest de facto błędny i opisuje rzeczywistość w przybliżeniu i w przekonwertowaniu na taką, a nie inną wersję.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>To już jest nie na mój umysł
>Ale teraz już jestem przynajmniej pewny. Diagnoza: schizofrenia...

Olson mam do ciebie jeszcze pewne pytanie, żeby mi odpowiedzieć musisz sobie wyobrazić pewną sytuację.

Na pewno jest w tobie coś takiego jak intuicyjne poczucie słuszności wniosku, tzn. nie zawsze wszystko jesteś w stanie rozebrać na czynniki, natychmiast uzmysłowić sobie każdy element, wyrazić każdy związek ale na pewnym poziomie ogólności przeczuwasz słuszność swojego wniosku.
Na pewno jest też w tobie coś takiego jak potrzeba uznania autorytetów, zwłaszcza w dziedzinach naukowych, ogromnie złożonych, gdzie lata studiów nie starczają na to, żeby pojąć dziedzinę w sposób biegły, nie pozostawiający wątpliwości, niezrozumiałości.

Gdyby twoje przeczucie słuszności stanęło w sprzeczności z przywiązaniem do autorytetów co zwyciężyłoby w tobie?

Twoje święte wewnętrzne przekonanie o własnej racji naprzeciw całej ludzkości, która zarzuca ci błąd. Co zwycięża?

Sprzeciwiasz się całej ludzkości czy uznajesz siebie za psychicznie wadliwego?
16-05-2016 15:06 
 Ocena 2 na 2
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Olson mam do ciebie jeszcze pewne pytanie, żeby mi odpowiedzieć musisz sobie wyobrazić pewną sytuację.
>Na pewno jest w tobie coś takiego jak intuicyjne poczucie słuszności wniosku, tzn. nie zawsze wszystko jesteś w stanie rozebrać na czynniki, natychmiast uzmysłowić sobie każdy element, wyrazić każdy związek ale na pewnym poziomie ogólności przeczuwasz słuszność swojego wniosku.

Tak, to jest intuicja, myślenie szybkie (upraszczając: prawopółkulowe). Jest jeszcze myślenie wolne, dedukcja, rozbiórka poglądów, negacja (upraszczając: lewopółkulowe). U mnie to wygląda tak, że intuicja działa jako gotowy wniosek, gotowe odpowiedzi, ale w momencie kiedy taka się pojawi odpala się mechanizm lewopółkulowej negacji, z czego krystalizują się jakieś wnioski. Te wnioski przechodzą dalej jako wersja robocza (hipoteza). I w tym momencie nie czuję słuszności wniosku, tylko niepewność, wątpliwości, luz wynikający z tego, że i tak nic nie wiadomo na 100% i i tak nic nie ma większego znaczenia.

>Na pewno jest też w tobie coś takiego jak potrzeba uznania autorytetów, zwłaszcza w dziedzinach naukowych, ogromnie złożonych, gdzie lata studiów nie starczają na to, żeby pojąć dziedzinę w sposób biegły, nie pozostawiający wątpliwości, niezrozumiałości.

W sumie nie i z tym walczę, bo mam coś takiego, że neguję autorytety i wchodzę w dyskusje żeby zrozumieć w jaki sposób dany autorytet doszedł do takich wniosków. Przez to mam problem z relacjami z ludźmi, bo oni woleliby żeby bezwarunkowo akceptować ich zdanie

>Gdyby twoje przeczucie słuszności stanęło w sprzeczności z przywiązaniem do autorytetów co zwyciężyłoby w tobie?

Zawsze zwycięża negacja, wątpliwość i użyteczność danego poglądu.

>Twoje święte wewnętrzne przekonanie o własnej racji naprzeciw całej ludzkości, która zarzuca ci błąd. Co zwycięża?
>Sprzeciwiasz się całej ludzkości czy uznajesz siebie za psychicznie wadliwego?

Dyskutuję i próbuję sprowadzić problem do poziomu logiki, porozbijać go na czynniki pierwsze żeby mieć meta założenia, z których ktoś wychodzi i móc je zweryfikować.

P.S.
siebie uważam za psychicznie wadliwego, ale jednak sądzę, że większość społeczeństwa jest jeszcze bardziej wadliwa Natomiast za wadę uważam swoje pragnienia i emocje, ale to już inna kwestia.
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Udowodnij.

Inny wydumany dowód.
Zauważ, że "zewnętrznej" gwałtowności zachowań organizmów odpowiada "wewnętrzna" siła emocji.
Możemy rozpoznawać stany emocjonalne / siłę emocji nie tylko ludzi lecz u wielu gatunków zwierząt obserwując wyłącznie zachowanie zwierzęcia.

Funkcjonowanie organizmu, poziom zużycia energii przez organizm jest zatem związany z wewnętrznym napięciem, z "siłą głodu".
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Można też udawać emocje, a ludzie często projektują swoje emocje na innych ludzi. Nie widzę niczego nadzwyczajnego w tym, że emocje często łączą się z działaniami. Taka jest ich właściwość i rola.
12-05-2016 01:34 
 Ocena 1 na 1
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>Idea wolnej woli

Mówisz, że to kobieta (jej wygląd) powoduje, że się na nią rzucasz,
Ja, twierdzę, że to pociąg do tej kobiety będący czynnikiem twojego ego, czyli ty sam, bo twoje ego, czyli ty składasz się z samych potrzeb.
Kto ma rację?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Idea wolnej woli
>Mówisz, że to kobieta (jej wygląd) powoduje, że się na nią rzucasz,
>Ja, twierdzę, że to pociąg do tej kobiety będący czynnikiem twojego ego, czyli ty sam, bo twoje ego, czyli ty składasz się z samych potrzeb.
>Kto ma rację?

Ja mówię: organizm X odczuwa pociąg do organizmu Y, ponieważ ten organizm został tak wytworzony w procesie ewolucji (przez niezależne od niego przyczyny). I ja mam rację
Rova (234 punktów)
>Ja mówię: organizm X odczuwa pociąg do organizmu Y, ponieważ ten organizm został tak wytworzony w procesie ewolucji (przez niezależne od niego przyczyny). I ja mam rację

Teoria to wciąż teoria - kwestią jest twoja wiara w prawdziwość tej teorii.
A co do twojej racji... Nie posiadamy magicznej kontrolki w mózgu, która mówi nam, co jest prawdziwe, a co nie. Rozstrzygają zmysły. Ufasz im. Mniej lub bardziej.

A co gdybyś obudził się pewnego dnia... Obudzony z iluzji demona... A świat pokazywałby zupełnie inne prawa? Bądź świadom własnego ograniczenia.

Człowiek na zawsze pozostanie.
Błąkającą się we mgle.
Sierotą.

Skąd ta pewność?
krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
>>Ja mówię: organizm X odczuwa pociąg do organizmu Y, ponieważ ten organizm został tak wytworzony w procesie ewolucji (przez niezależne od niego przyczyny). I ja mam rację
>Teoria to wciąż teoria - kwestią jest twoja wiara w prawdziwość tej teorii.
>A co do twojej racji... Nie posiadamy magicznej kontrolki w mózgu, która mówi nam, co jest prawdziwe, a co nie. Rozstrzygają zmysły. Ufasz im. Mniej lub bardziej.
>A co gdybyś obudził się pewnego dnia... Obudzony z iluzji demona... A świat pokazywałby zupełnie inne prawa? Bądź świadom własnego ograniczenia.
>Człowiek na zawsze pozostanie.
>Błąkającą się we mgle.
>Sierotą.
>Skąd ta pewność?

Olsona w tym opisie nie da się się rozumieć.

Olson pisze, że pociąg organizmu X do organizmu Y został stworzony, wykreowany. Kiedy jednak przyjrzeć się dobrze otaczającym nas aktom stworzenia, zdarzeniom kreacji to widzimy wyraźnie, że są to wyłącznie akty przekształcenia, akty zmiany. Nie spotykamy w naszej rzeczywistości żadnego stworzenia czegoś z niczego a jedynie zmiany jednego w drugie.
Do przekształceń niezbędne są elementarne podstawy, istota przekształcenia. Musi coś istnieć, żeby coś mogło zostać przekształcone.

Wciąż i w wielu wątkach wskazuję na elementarną podstawę naszej rzeczywistości jaką jest sprzeczność czasu i przestrzeni. Czas to nie przestrzeń a przestrzeń to nie czas.

Olson pomija podstawę kreacji. Mówi o stworzeniu ale nie wskazuje co jest materią przekształcenia. Ja zasugerowałem Olsonowi, że istnienie sił i sprzecznego z siłami ruchu jest elementarną podstawą wszelkiego stworzenia.

Olson pisze także o tym, że stworzenie jest wynikiem niezależnych od niego przyczyn, sugerując, że wynik stworzenia jest zależny od swoich czynników lecz czynniki stworzenia są niezależne od wyniku.
To jest zwykła bzdura.
Gdyby czynniki były oderwane od ich wyniku, nigdy nie dalibyśmy rady określić żadnej przyczyny zjawiska. Ustalamy przyczyny dzięki związaniu przyczyn z konsekwencją, dzięki zależności przyczyn i konsekwencji a zależności są zawsze dwustronne. Skoro konsekwencja zależy od przyczyn, przyczyny muszą zależeć od swoich konsekwencji.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Olson pisze, że pociąg organizmu X do organizmu Y został stworzony, wykreowany. Kiedy jednak przyjrzeć się dobrze otaczającym nas aktom stworzenia, zdarzeniom kreacji to widzimy wyraźnie, że są to wyłącznie akty przekształcenia, akty zmiany. Nie spotykamy w naszej rzeczywistości żadnego stworzenia czegoś z niczego a jedynie zmiany jednego w drugie.

Kwestia nazewnictwa. Kiedy dziecko lepi zamek z plasteliny można powiedzieć, że go kreuje, można powiedzieć, że go przekształca w inną formę, a można też powiedzieć, że oddziałują tu przyczyny i skutki, z których wynika fakt budowania (lub przekształcania) zamku z plasteliny.

>Olson pomija podstawę kreacji. Mówi o stworzeniu ale nie wskazuje co jest materią przekształcenia. Ja zasugerowałem Olsonowi, że istnienie sił i sprzecznego z siłami ruchu jest elementarną podstawą wszelkiego stworzenia.

Materia, z której powstałem, geny i wychowanie są na wejściu, a na wyjściu jest pociąg organizmu X do kobiety Y. Taki fakt wchodzi na wejście do następnych rozważań i z tego wynika decyzja co z tym zrobię. Prosta sprawa, nie ma co komplikować

>Olson pisze także o tym, że stworzenie jest wynikiem niezależnych od niego przyczyn, sugerując, że wynik stworzenia jest zależny od swoich czynników lecz czynniki stworzenia są niezależne od wyniku.
>To jest zwykła bzdura.
>Gdyby czynniki były oderwane od ich wyniku, nigdy nie dalibyśmy rady określić żadnej przyczyny zjawiska. Ustalamy przyczyny dzięki związaniu przyczyn z konsekwencją, dzięki zależności przyczyn i konsekwencji a zależności są zawsze dwustronne. Skoro konsekwencja zależy od przyczyn, przyczyny muszą zależeć od swoich konsekwencji.

Tkwisz w kategorii mentalnej i odwracasz przyczynowość odrywając ją od doświadczenia i dlatego Ci tak wychodzi.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Teoria to wciąż teoria - kwestią jest twoja wiara w prawdziwość tej teorii.

Ok, powiedzmy nawet, że teoria ewolucji jest pomyłką i iluzją, w której tkwimy. Dopuszczam taką możliwość.

Natomiast to, że podoba mi się jakaś kobieta jest dla świadomości czymś zastanym a priori. Jest to wynik przyczyn, które ode mnie nie zależą. Mój gust jest zły, więc chciałem go zmienić, ale... nie da się. Mój wybór ogranicza się do tego czy zaakceptuję to jak jest, czy tego nie zrobię. Z akceptacji może wynikać realizacja popędu lub akceptacja tego, że nie można tego zrealizować i trzeba ignorować te emocje. Mamy tu proste wynikanie czegoś z czegoś, co alternatywnie można nazwać wyborem. Mamy przyczyny i skutki w postaci mechanizmów zachodzących w moim umyśle, co można w uproszczeniu nazwać moimi cechami. To tylko kwestia językowa, tego jak nazwiemy nasze mentalne modele i jaką perspektywę opisu przyjmiemy.

>A co do twojej racji... Nie posiadamy magicznej kontrolki w mózgu, która mówi nam, co jest prawdziwe, a co nie. Rozstrzygają zmysły. Ufasz im. Mniej lub bardziej.
>A co gdybyś obudził się pewnego dnia... Obudzony z iluzji demona... A świat pokazywałby zupełnie inne prawa? Bądź świadom własnego ograniczenia.
>Człowiek na zawsze pozostanie.
>Błąkającą się we mgle.
>Sierotą.
>Skąd ta pewność?

No i o tym cały czas piszę. Pewność dotyczy wewnętrznej intersubiektywnej kategorii ludzkich umysłów, a nie jakiejś absolutnej prawdy. I tak nie przekroczymy kategorii swojego umysłu i nie wyjdziemy poza to.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365