Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jesteśmy tym, co robimy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
22-08-2010 09:42sceptymucha (moderator, 11470 punktów)Jesteśmy tym, co robimy
Ocena 5 na 5
Witam!
Zachęcam do przeczytania ciekawego artykułu: tygodnik.onet.pl/33,0,51179,1,artykul.html
Jeśli ktoś przeczyta do końca, zapraszam do dyskusji, czy rzeczywiście tak jest jak opisano.
Kwestii jest wiele, ja poruszę jedną, którą mogę odnieść do siebie - czytanie książek z kompa jest dla mnie tak samo wygodne, jak czytanie książek w wersji papierowej. O ile wiem, jestem jedną z niewielu osób, która tak ma - mogąc wybierać ludzie wolą wersję papierową, a mi jest to obojętne. Jak jest u Was?

Zachęcam też do poruszania innych wątków z artykułu.
Jeśli ktoś nie przeczytał do końca artykułu, a chce się wypowiedzieć, proszę by to zechciał napisać na samym początku wypowiedzi.

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> czy rzeczywiście tak jest jak opisano.
Nie wiem. Dukaj trochę przynudza.
> czytanie książek z kompa jest dla mnie tak samo wygodne
Bierzesz pod uwagę tylko wygodę. Ale książka to nie tylko treść w niej zawarta ale i rzecz. Książka może być estetycznie piękna. Krój czcionki, jakość papieru, zapach itp.itd. Sam rytuał przerzucania kartek, wkładania zakładki, exlibrysy itp.fanaberie. Okładki, illustracje.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
22-08-2010 13:00 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>> czy rzeczywiście tak jest jak opisano.
>Nie wiem. Dukaj trochę przynudza.
Dla mnie było ciekawe. Inna sprawa, że kilkuwątkowe.

>> czytanie książek z kompa jest dla mnie tak samo wygodne
>Bierzesz pod uwagę tylko wygodę. Ale książka to nie tylko treść w niej zawarta ale i rzecz. Książka może być estetycznie piękna. Krój czcionki, jakość papieru, zapach itp.itd. Sam rytuał przerzucania kartek, wkładania zakładki, exlibrysy itp.fanaberie. Okładki, illustracje.
Robi się tzw. książki z sieci i urządzonka do ich czytania. Są one podręczne i pewnie wyprą papier, bo mają pojemność małej biblioteczki.

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
A jeszcze zapomniałam dodać o rozkoszy chodzenia po księgarniach i buszowania wśród półek zastawionych woluminami. To jednak nie to samo co buszowanie po internecie. Ale ja już jestem starszą panią i mnie do orgazmu doprowadzają już antykwariaty i kurz osiadły na szacownych tomiszczach literatury.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Na to nie znajduję argumentów.
"O gustach się nie dyskutuje."

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
dydymus (431 punktów)
Pan pisarz pod przykrywką zgłębienia tematu poczęstował nas przydługawą na mój gust porcją informacji. Opisywane zjawisko nie jest nowe, a udział internetu w postępie tzw. ogłupienia informacyjnego jest wyolbrzymiony. Blisko 10 lat temu redaktor pisma drukowanego dla którego miałem nieprzyjemność pracować, ucinał moje teksty twierdząc, że średnia percepcji wynosi 600 znaków. Byłem na niego wściekły i zawzięcie zaprzeczałem tej statystyce. Po latach dotarło do mnie, że facet miał rację. Jaki z tego wniosek ? Czytelnicy to idioci ? Czy może raczej panowie pisarze zawiedzeni niskim zainteresowaniem czytelnika tworzą dziejową teorię spisku ? Odniosłem wrażenie, że tekst jest podszyty ukrytą sugestią, ukazującą internet w negatywnym świetle. Jeśli dodać do tego, że ukazał się w Tygodniku Powszechnym sprawa dla mnie jest dość jasna. Internet to diabeł, a biblia jest cacy.

Osobiście wysoce cenię sobie możność przetwarzania masy tekstów, obrazów i dźwięków w sposób dowolny i wygodny. Google jest świetną opcją ale nie jedyną. Nadal czytuję drukowane publikacje ale preferuję PDF+Lektor(ivo).
Wikipedia ma szansę pozostać współczesnym odpowiednikiem biblioteki aleksandryjskiej. Historia lubi się powtarzać. Nie zdziwię się wcale gdy banda prymitywnych, zdziczałych idiotów spróbuje wypowiedzieć świętą wojnę temu niedobremu internetowi.
22-08-2010 13:07 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>(...)Odniosłem wrażenie, że tekst jest podszyty ukrytą sugestią, ukazującą internet w negatywnym świetle.
Czy ja wiem? Chyba nie takim negatywnym. "Negatywne" jest na dwóch podstronach bliżej początku, dalej już nie.
> Jeśli dodać do tego, że ukazał się w Tygodniku Powszechnym sprawa dla mnie jest dość jasna. Internet to diabeł, a biblia jest cacy.
To nie dodawaj. Inaczej wyjdzie z Ciebie zaślepienie ideologiczne, bo koniecznie będziesz chciał walczyć z Tygodnikiem zamiast czytać tekst artykułu.

>Osobiście wysoce cenię sobie możność przetwarzania masy tekstów, obrazów i dźwięków w sposób dowolny i wygodny.
Kto nie ceni.

>Wikipedia ma szansę pozostać współczesnym odpowiednikiem biblioteki aleksandryjskiej.
Wikipedia to dobra rzecz.

>Historia lubi się powtarzać. Nie zdziwię się wcale gdy banda prymitywnych, zdziczałych idiotów spróbuje wypowiedzieć świętą wojnę temu niedobremu internetowi.
Tego nie rozumiem. Chyba zbytnio przypisujesz znaczenia artykułowi.

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
22-08-2010 15:12 
 Ocena 1 na 1
dydymus (431 punktów)
>To nie dodawaj. Inaczej wyjdzie z Ciebie zaślepienie ideologiczne, bo koniecznie będziesz chciał walczyć z Tygodnikiem zamiast czytać tekst artykułu.
Rzeczywiście nie widzę powodu by walczyć z czasopismem, jednak trudno przymknąć oko (zaślepić się) na źródło. Nawet gdybym się bardzo wysilił nadal czuję pewien mentalny niesmak po przeczytaniu artykułu już bez względu na źródło. Gdybym był ideologicznie zaślepiony prawdopodobnie nie przeczytałbym tego tekstu.
> Kto nie ceni.
Nie doceni kto nie zrozumie, a są i tacy.
>>Historia lubi się powtarzać(...)
>Tego nie rozumiem. Chyba zbytnio przypisujesz znaczenia artykułowi.
Mam na myśli odwieczną walkę kościoła z osiągnięciami i dobrami nauki. O ile artykuł sam w sobie jest politycznie neutralny o tyle publikacja w Tygodniku może spowodować, że będzie on odebrany w odpowiedni sposób. W zależności od grupy docelowej do jakiej trafia wywiera różny wpływ na opinie.

Także pozdrawiam
22-08-2010 17:26 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Masz całkowitą rację, że takie manipulowanie ideologiczne artykułami czy też nawet komentarzami do wydarzeń istnieje.
Rzecz w tym, że taksówkarze w Londynie mają wyraźnie powiększony zdaje się hipokamp w mózgu, bo odpowiada on za "mapowanie w trójwymiarze" miasta po którym jeżdżą. Udowodniono to klinicznie na taksówkarzach jeżdżących tam przez dziesiątki lat.
Jeśli rzeczywiście jest sporo na rzeczy w tym, że skacząc po necie trenujemy sobie w określony sposób swoje mózgi, albo że samo czytanie jest dla nas czymś nowym i istotnie kształtującym, to blednie przy tym to, co Tygodnik będzie miał do powiedzenia.

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
23-08-2010 10:46 
 Ocena 2 na 2
dydymus (431 punktów)
>(...)taksówkarze w Londynie mają wyraźnie powiększony zdaje się hipokamp w mózgu, bo odpowiada on za "mapowanie w trójwymiarze" miasta po którym jeżdżą(...)
Tak to prawda i fenomen. Obejrzałem filmik na ten temat i byłem pod wrażeniem. Możliwości naszych mózgów potrafią zaskakiwać nawet nas samych. Naukowcy mają jeszcze sporo do zbadania.
>Jeśli rzeczywiście jest sporo na rzeczy w tym, że skacząc po necie trenujemy sobie w określony sposób swoje mózgi(...)
Owszem jest na rzeczy i to chyba sporo. Czytałem w ostatnim czasie artykuł o "skakaniu" po necie, a konkretnie tendencji naszych mózgów podczas rozwiązywania problemów. Z opisywanych w nim badań wynika, że internauci tzw. weterani zupełnie inaczej korzystają z internetu niż powiedzmy adepci. Inaczej nie tylko ze względu na nabyte umiejętności techniczne ale właśnie na umiejętności dodatkowo wykształcone przez mózg. Okazało się, że mózg bombardowany bogactwem treści i możliwością ciągłego "skakania" po stronie, linkach, zakładkach zaczyna szukać sposobu na szybszą selekcję przydatności widocznych treści. Krótko mówiąc wzrasta u nas umiejętność szybkiego czytania i spostrzegawczość. Odwiedzając witrynę w portalu informacyjnym weteran nie traci czasu na zapoznanie się z treścią strony. Niczym snajper klika w jeden lub nawet kilka linków, banerów bez dokładnej analizy. Następnie z prędkością światła pochłania wybrane treści. Po takich doświadczeniach mózg zaczyna szukać kolejnego sposobu na to aby nie tylko szybciej selekcjonować ale też szybciej przyswajać. Szybciej i więcej. Adept spokojnie przeczyta ze zrozumieniem jeden artykuł w czasie gdy weteran zapozna się z czterema. Badania wykazały, że o ile weteran ma problemy z koncentracją o tyle adept nie rozwinął u siebie zdolności szybkiego rozwiązywania problemów. To tylko tendencja. Myślę, że prawda leży gdzieś pośrodku. Jeśli świadomie i w sposób zrównoważony połączymy i wykorzystamy dwie opisywane wyżej tendencje otrzymamy internautę, który szybko znajdzie poszukiwaną informację, a następnie spokojnie ją przyswoi.

We wszystkim należy zachować umiar z umiarem włącznie.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

> To tylko tendencja. Myślę, że prawda leży gdzieś pośrodku. Jeśli świadomie i w sposób zrównoważony połączymy i wykorzystamy dwie opisywane wyżej tendencje otrzymamy internautę, który szybko znajdzie poszukiwaną informację, a następnie spokojnie ją przyswoi.
Byłoby fajnie, gdyby się to udało. Ja zwróciłem uwagę na powyższy artykuł dlatego, że odczułem, że ta tendencja istnieje. Jako dowód statystykę z Portalu Pisarskiego - internauci umieszczają tam swoje opowiadania i najczęściej czytane i najchętniej komentowane są opowiadania krótkie, bez względu na ich jakość czy treść.

>We wszystkim należy zachować umiar z umiarem włącznie.
podałeś kolejny dowód na ograniczoność wszechmocy boskiej, poprzedni jest taki, że nie potrafi on stworzyć kłamcy, który by nigdy nie powiedział prawdy, a jednocześnie takiego, by jednoznacznie odpowiedział na pytanie, czy jest kłamcą;
Twój jest taki, że kogoś, kto postępowałby zawsze z umiarem i jednocześnie w tym umiarze miał umiar.

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
entro (84 punktów)
Obarczanie technologii winą za elementy ludzkiej natury jest typowym - moim zdaniem - przejawem ludzkiej psychiki, to jest tej, która nakazuje szukanie winnego.

Winni za nieumiejętność utrzymywania w głowie długich ciągów implikacyjnych, czy myślenie korelacyjne zamiast przyczynowego, opierające się na emocjach, a nie na racjonalnym rozumowaniu, są ludzie. Natura przyzwyczaiła nas do bycia leniwymi, dlatego też korzystając z naszego lenistwa marketingowcy i inni ludzie zajmujący się propagandą wtłaczają nam do umysłów urobione schematy. Większość ludzi ich nie analizuje, bo nigdy nawet nie przyszło im na myśl, żeby zanalizować otrzymywaną treść, ponieważ - jak już stwierdziłem - są z natury leniwi. Tak długo jak winą za nasze umysłowe lenistwo będziemy obarczać kogokolwiek, lub cokolwiek innego niż nas samych, tak długo będziemy odczuwać jego efekty.
Matix (5786 punktów)
No nie do końca mogę się zgodzić. Powiedziałbym, że to właśnie natura pierwotnie nie zrobiła z nas nierobów. Gdybyśmy byli leniwi z natury to nasi przodkowie umarliby z głodu, bo nie chciałoby się im polować. Natura zmusiła ich do walki o przetrwanie. To raczej technologia i system socjalny spowodował, że ludzie są dziś leniwi. Mają wszystko jak na dłoni, nie muszą walczyć o przetrwanie.
entro (84 punktów)
>No nie do końca mogę się zgodzić. Powiedziałbym, że to właśnie natura pierwotnie nie zrobiła z nas nierobów. Gdybyśmy byli leniwi z natury to nasi przodkowie umarliby z głodu, bo nie chciałoby się im polować. Natura zmusiła ich do walki o przetrwanie. To raczej technologia i system socjalny spowodował, że ludzie są dziś leniwi. Mają wszystko jak na dłoni, nie muszą walczyć o przetrwanie.
Kwestia semantyczna. Lenistwo nie oznacza nie robienia niczego - lenistwo to robienie czegokolwiek z przymusu, najmniejszym możliwym wysiłkiem.
Energia jest cennym surowcem - cennym do tego stopnia, że nasze (i innych zwierząt) organizmy odkładają ją w postaci wyspecjalizowanych komórek. Z ewolucyjnego punktu widzenia zużywanie energii na myślenie analityczne jest równie bezcelowe, jak bieganie nie połączone z ucieczką przed drapieżnikiem, czy pościgiem za ofiarą. To nadmiar - efekt przemian neolitycznych - pozwolił nam na luksus pozornego marnotrawstwa, jakim są głębokie myśli, czy twórczość artystyczna.
22-08-2010 13:10 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Obarczanie technologii winą za elementy ludzkiej natury jest typowym - moim zdaniem - przejawem ludzkiej psychiki, to jest tej, która nakazuje szukanie winnego.
Nie wydaje mi się, by autorowi artykułu o to chodziło.

>Winni za nieumiejętność utrzymywania w głowie długich ciągów implikacyjnych, czy myślenie korelacyjne zamiast przyczynowego, opierające się na emocjach, a nie na racjonalnym rozumowaniu, są ludzie.
Ludzie są winni wszystkiemu, co ludzie robią.

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
entro (84 punktów)
>>Obarczanie technologii winą za elementy ludzkiej natury jest typowym - moim zdaniem - przejawem ludzkiej psychiki, to jest tej, która nakazuje szukanie winnego.
>Nie wydaje mi się, by autorowi artykułu o to chodziło.
Nie zgadzam się. Autor przytacza głównie badania świadczące negatywnie o wpływie technologii, jak te z 2001 roku, mające udowadniać, jakoby zdolność przyswajania informacji przez czytanie hipertekstu była mniejsza, czy eksperyment Carra, mający stanowić o wpływie korzystania z Internetu na koncentrację. Pojawia się stwierdzenie: "Google zgwałciło nam mózgi."
Nie ma natomiast wzmianki n.p. o badaniu Small'a, które wskazuje zwiększoną aktywność mózgową wskutek korzystania z Internetu, czy też o możliwościach edukacyjnych.
>>Winni za nieumiejętność utrzymywania w głowie długich ciągów implikacyjnych, czy myślenie korelacyjne zamiast przyczynowego, opierające się na emocjach, a nie na racjonalnym rozumowaniu, są ludzie.
>Ludzie są winni wszystkiemu, co ludzie robią.
Zatem stwierdzenia w stylu "Google zgwałciło nam mózgi." są nie na miejscu.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Zatem stwierdzenia w stylu "Google zgwałciło nam mózgi." są nie na miejscu.
Tak.

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
rudyment (3233 punktów)
Sztukę słowa pisanego wprowadzono jako metodę składowania i przekazu informacji. Do jej dekodowania potrzebna jest pewna umiejętność. Dziś jednak jest coraz mniejsza potrzeba ćwiczenia tej umiejętności, bo mamy wygodne i tanie sposoby bezpośredniego przekazu obrazu i dźwięku. I to wszystko.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Sztukę słowa pisanego wprowadzono jako metodę składowania i przekazu informacji. Do jej dekodowania potrzebna jest pewna umiejętność. Dziś jednak jest coraz mniejsza potrzeba ćwiczenia tej umiejętności, bo mamy wygodne i tanie sposoby bezpośredniego przekazu obrazu i dźwięku. I to wszystko.
Sugerujesz, że w telewizji są programy, które da się oglądać?

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
Praprababka (403 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli ktoś nie przeczytał do końca artykułu, a chce się wypowiedzieć, proszę by to zechciał napisać na samym początku wypowiedzi.
Nic z tego, ponieważ nie przeczytałam twojego postu do końca, TL;DR

Dukaj ciekawie zaczął, ale ogólne wrażenie jest takie, że nieco przynudzał przez te, zaraz, zaraz - i tu trzeba się mozolnie przeklikać na koniec - 9 stron. Za to krótka odpowiedź na pierwszy komentarz pod artykułem dostarczyła mi praktycznej wskazówki jak sprowadzić wielostronicowy tekst do jednej strony! Więc ten dukajowy serial o nieznanej z góry ilości odcinków to zły pomysł.

Bo czasem warto zajrzeć na koniec tekstu. Przecież także to różni słowo pisane (a ogólniej -zarejestrowane) od mówionego.

www.racjon(*)9a445fc54bb909dd50b1a984z38257
Za zarejestrowanie się na Racjonaliście.pl z użyciem tego adresu - nagroda.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Nie rozumiem odpowiedzi - możesz wskazać sedno - co Ci się podobało/nie podobało, z czym się zgadzasz, z czym nie zgadzasz?

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
22-08-2010 19:49 
 Ocena 1 na 1
Praprababka (403 punktów)
(zablokowany)
>Nie rozumiem odpowiedzi - możesz wskazać sedno - co Ci się podobało/nie podobało, z czym się zgadzasz, z czym nie zgadzasz?
Komentowanie wg szablonu autora to ankieta, a pisanie o swoich upodobaniach jest złym pomysłem, chyba, że chodzi o ankietę. Lepiej pisać o faktach.

W pierwszym zdaniu tamtej wypowiedzi kpię z twego mniemania iż dyskutanci zmęczyć się mogą tekstem Dukaja, ale nie twoim, w temacie zahaczającym o zagadnienie zmęczenia czytaniem była to gratka.

Jeżeli nie zainteresowały cię inne moje uwagi po lekturze, nie będę rozpaczać.

A zakończę pytaniem: jak rozumieć tytuł wątku?

www.racjon(*)9a445fc54bb909dd50b1a984z38257
Za zarejestrowanie się na Racjonaliście.pl z użyciem tego adresu - nagroda.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>A zakończę pytaniem: jak rozumieć tytuł wątku?
W kontekście badań z artykułu - dosłownie.

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
placownik (17853 punktów)

   Dla połowy osób, które dotychczas zabrały głos, tekst jest zbyt długi. Czy trzeba do tego jeszcze coś dodawać?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
22-08-2010 15:41 
 Ocena 2 na 2
Praprababka (403 punktów)
(zablokowany)
>   Dla połowy osób, które dotychczas zabrały głos, tekst jest zbyt długi. Czy trzeba do tego jeszcze coś dodawać?
Spróbuj, może tym razem zdołasz swój tekst wypełnić treścią.

www.racjon(*)9a445fc54bb909dd50b1a984z38257
Za zarejestrowanie się na Racjonaliście.pl z użyciem tego adresu - nagroda.
22-08-2010 17:58 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Spróbuj, może tym razem zdołasz swój tekst wypełnić treścią.

   Jaka miła zlośliwostka. Nie dość, że miła, to jeszcze celna. Rzeczywiście. Treści w nim niezbyt wiele, ale zauważ jaki jest krótki!

   A poważniej, to proponuję wziąć tekst na warsztat. Poskracać, powygładzać, pouśmieszniać i wkleić na forum. Powinien się zmieścić. I wtedy pogadamy.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
22-08-2010 23:43 
 Ocena 2 na 2
Praprababka (403 punktów)
(zablokowany)
>>Spróbuj, może tym razem zdołasz swój tekst wypełnić treścią.
>   Jaka miła zlośliwostka. Nie dość, że miła, to jeszcze celna.
Pewnie że celna, ale nade wszystko celowa.

Bo zamiast dramatycznie wołać "czy trzeba do tego jeszcze coś dodawać"
www.racjonalista.pl/forum.php/s,354543#w354593
mógłbyś doprecyzować swoje stanowisko, żeby można było się do niego ustosunkować.

www.racjon(*)9a445fc54bb909dd50b1a984z38257
Za zarejestrowanie się na Racjonaliście.pl z użyciem tego adresu - nagroda.
23-08-2010 12:49 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>mógłbyś doprecyzować swoje stanowisko, żeby można było się do niego ustosunkować.

   Jakimś dłuższym tekstem? Po pierwsze, nie wierzę w celowość takiego przedsięwzięcia. Po drugie - zauważam u siebie podobne objawy, zarówno jeśli chodzi o lekturę jak i o pisanie. Zdecydowanie lepiej czuję się w krótszych formach. Pytanie - odpowiedź, pytanie - odpowiedź. Krótko mówiąc - żywy dialog, taki jak u Sokratesa, z zachowaniem odpowiednich proporcji. Dłuższe teksty zostają błyskawicznie rozszarpane na kawałki, podzielone, przemielone i to co z nich ostatecznie wychodzi nijak się ma do pierwotnego zamysłu. Po prostu tracę nad nimi kontrolę i zaczynają żyć własnym życiem.

   Pytam więc powtórnie. Co byś wyrzuciła z Dukajowego tekstu jako zupełnie niepotrzebne marudzenie? Bo ja takich fragmentów nie widzę.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
24-08-2010 01:24 
 Ocena 1 na 1
Praprababka (403 punktów)
(zablokowany)
>>mógłbyś doprecyzować swoje stanowisko, żeby można było się do niego ustosunkować.
>   Jakimś dłuższym tekstem?
Treścią, zamiast pytać - oznajmuj.

>zauważam u siebie podobne objawy...
Obfitość teksu nie jest zaletą, bo mowa jest środkiem, wyjątkowo celem. A przejście w tryb dialogu zapewne wynika ze zmian w relacjach z uczestnikami forum.

>   Pytam więc powtórnie. Co byś wyrzuciła z Dukajowego tekstu jako zupełnie niepotrzebne marudzenie? Bo ja takich fragmentów nie widzę.
Powtórnie pytasz? Hmm.

A wyrzucić trzeba nie któreś fragmenty tekstu, lecz mętną zawiesinę niepotrzebnych słów. Z praktyki mi wynika, że klarowanie sensu wypowiedzi skraca ją.

www.racjon(*)9a445fc54bb909dd50b1a984z38257
Za zarejestrowanie się na Racjonaliście.pl z użyciem tego adresu - nagroda.
placownik (17853 punktów)

>A wyrzucić trzeba nie któreś fragmenty tekstu, lecz mętną zawiesinę niepotrzebnych słów. Z praktyki mi wynika, że klarowanie sensu wypowiedzi skraca ją.

   Z dobrej praktyki, chętnie dodam. Zwłaszcza depeszowca - dodam złośliwie.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
liliac (147340 punktów)
>Jeśli ktoś przeczyta do końca, zapraszam do dyskusji, czy rzeczywiście tak jest jak opisano.

Zauważam u siebie niektóre symptomy, więc przynajmniej częściowo "coś w tym jest".

Nota bene- nieco niepokojące jest to, że dla niektórych ten krótki w sumie przecież tekst zdaje się być tak potwornie długi.

>czytanie książek z kompa jest dla mnie tak samo wygodne, jak czytanie książek w wersji papierowej.

Dla mnie niestety jeszcze nie jest, chociaż liczę w tym względzie na nowe czytniki e-booków, może poprawią sytuację.
22-08-2010 16:33 
 Ocena 1 na 1
Praprababka (403 punktów)
(zablokowany)
>nieco niepokojące jest to, że dla niektórych ten krótki w sumie przecież tekst zdaje się być tak potwornie długi.
Może powinno być bardziej niepokojące, że inne niż piśmiennictwo metody przekazywania informacji rozwijają się tak słabo, że samo używanie pisma wydaje się celem?

www.racjon(*)9a445fc54bb909dd50b1a984z38257
Za zarejestrowanie się na Racjonaliście.pl z użyciem tego adresu - nagroda.
22-08-2010 16:57 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Może powinno być bardziej niepokojące, że inne niż piśmiennictwo metody przekazywania informacji rozwijają się tak słabo, że samo używanie pisma wydaje się celem?

A jest tak (tzn. tak, że "samo używanie pisma wydaje się celem")? Upadek zdolności rozumienia jednego z głównych obecnie sposobów przekazu informacji martwi mnie bardziej niż upośledzony rozwój innych form przekazu. Brak zdolności odbioru jednej formy danych wydaje mi się kalectwem, niezależnie od tego ile alternatyw można rozwinąć.
22-08-2010 18:08 
 Ocena 1 na 1
Praprababka (403 punktów)
(zablokowany)
> Brak zdolności odbioru jednej formy danych wydaje mi się kalectwem, niezależnie od tego ile alternatyw można rozwinąć.
Dukaj pisze, że upośledzenie zdolności czytelniczych na rzecz internetowych jest regułą, słowami "nabycie biegłości internetowych wyklucza zachowanie starej zdolności do lektury" - kończy część zatytułowaną "Myślę w rytmie staccato". Zatem pisarstwo z czytelnictwem tylko ustępują umiejętności korzystania z nowszych technologii.

Więc takie to kalectwo jak brak ogona wskutek ewolucji.

www.racjon(*)9a445fc54bb909dd50b1a984z38257
Za zarejestrowanie się na Racjonaliście.pl z użyciem tego adresu - nagroda.
22-08-2010 18:25 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>> Brak zdolności odbioru jednej formy danych wydaje mi się kalectwem, niezależnie od tego ile alternatyw można rozwinąć.
>Dukaj pisze, że upośledzenie zdolności czytelniczych na rzecz internetowych jest regułą, słowami "nabycie biegłości internetowych wyklucza zachowanie starej zdolności do lektury" - kończy część zatytułowaną "Myślę w rytmie staccato".

Dukaj pisze, a czytelnik nie musi się zgadzać, nawet jeśli koncept uzna za interesujący. U mnie użytkowanie internetu- pomimo pewnych obserwowanych przez Dukaja zmian funkcjonalnych zdolności czytelniczych nie upośledza. Mogę się uważać za formę przejściową czy hybrydę, ale czy to nie podpadnie pod megalomanię? Uczestniczyć można i warto w obu formach kontaktu z informacją, ale być może niezbędne są jakiś bliżej niesprecyzowane uwarunkowania indywidualne? Może większy wysiłek? Może jakieś otwarcie na nowe możliwości?

>Zatem pisarstwo z czytelnictwem tylko ustępują umiejętności korzystania z nowszych technologii.
>Więc takie to kalectwo jak brak ogona wskutek ewolucji.

To tylko jeden z możliwych punktów widzenia- na razie rzeczywistość wokół nie przekonuje mnie do użyteczności rezygnacji ze słowa pisanego. Być może mniej lub bardziej odległa przyszłość z nowymi możliwościami technologicznymi zweryfikuje ten osąd.
23-08-2010 00:35 
 Ocena 1 na 1
Praprababka (403 punktów)
(zablokowany)
>Dukaj pisze, a czytelnik nie musi się zgadzać, nawet jeśli koncept uzna za interesujący.
Nie zgadzać się można nawet na koncepcje Kopernika, a Dukaj powołuje się na naukę. Pisze, że skanowano mózgi owych użytkowników różnych form przekazu informacji.

>Uczestniczyć można i warto w obu formach kontaktu z informacji...
>Być może mniej lub bardziej odległa przyszłość z nowymi możliwościami technologicznymi zweryfikuje ten osąd.
Podobnie jak dziś weryfikuje stosunek ludzi do np. jazdy konnej. Czy warto jeździć konno mając samochód? A może tylko dla sztuki? Wreszcie - może ta cała jazda konna to zwykłe znęcanie się nad zwierzęciem?

Kto wie, może jeśli pożyjesz odpowiednio długo, masz szansę zostać wtórną analfabetką. Zapewne jako wyjątkowo światła praprababka.


www.racjon(*)9a445fc54bb909dd50b1a984z38257
Za zarejestrowanie się na Racjonaliście.pl z użyciem tego adresu - nagroda.
23-08-2010 06:49 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>>Dukaj pisze, a czytelnik nie musi się zgadzać, nawet jeśli koncept uzna za interesujący.
>Nie zgadzać się można nawet na koncepcje Kopernika, a Dukaj powołuje się na naukę. Pisze, że skanowano mózgi owych użytkowników różnych form przekazu informacji.

I nie dorabiaj tym badaniom gęby, z łaski swojej. Badania pokazały, że zachodzą zmiany. Nie wykazały, że zmiany te cokolwiek uniemożliwiają. Nie wykazano nawet jeszcze, jakoby były one długofalowo korzystne. To, co próbujesz zrobić takimi twierdzeniami to już interpretacja zmiany, a tu już jednoznacznie nauką się nie podeprzesz.

>Podobnie jak dziś weryfikuje stosunek ludzi do np. jazdy konnej. Czy warto jeździć konno mając samochód? A może tylko dla sztuki? Wreszcie - może ta cała jazda konna to zwykłe znęcanie się nad zwierzęciem?

Ale pełnego zaniku umiejętności jazdy konnej nie spowodowało, prawda?
poza tym piszę- na razie nic mnie nie przekonuje. Jeśli możliwości techniczne rzeczywiście wyprą potrzebę kontaktu ze słowem pisanym, OK. Póki co, nie wyparły. "Okres przejściowy", okres zmian w sposobach przekazu informacji wymaga umiejętności rozszyfrowywania różnych form kodu- w tym okresie pozbywanie się jednego z nich jest kalectwem. Co nie znaczy, że będzie nim za lat np. 20.

>Kto wie, może jeśli pożyjesz odpowiednio długo, masz szansę zostać wtórną analfabetką. Zapewne jako wyjątkowo światła praprababka.

Na to również na razie nic nie wskazuje. Obserwuję raczej tendencje odwrotne, ale współczuję szczerze, jeśli obserwujesz u siebie co innego.
23-08-2010 13:09 
 Ocena 2 na 2
Praprababka (403 punktów)
(zablokowany)
>Badania pokazały, że zachodzą zmiany. Nie wykazały, że zmiany te cokolwiek uniemożliwiają. Nie wykazano nawet jeszcze, jakoby były one długofalowo korzystne.
Jeżeli badania pokazują, że pewne zmiany zachodzą, to uniemożliwia to istnienie sytuacji przeciwnej - że nie zachodzą. A korzyść rzecz względna: czy na dłuższą metę jest korzystne, czy niekorzystne, że nie mamy np. trzeciej ręki?

Co stanie się normą, to uznane zostanie za korzystne. A gdyby na dłuższą metę została ci zbędna w przyszłości zdolność biegłego czytania, być może będzie się to działo kosztem innej, potrzebniejszej umiejętności. Kiedyś pokazywano w tv osobę potrafiącą mówić wspak, niby geniusz, ale jednak bardziej marnotrawienie potencjału umysłowego, po co gadać wspak?

>>Podobnie jak dziś weryfikuje stosunek ludzi do np. jazdy konnej. Czy warto jeździć konno mając samochód? A może tylko dla sztuki? Wreszcie - może ta cała jazda konna to zwykłe znęcanie się nad zwierzęciem?
>Ale pełnego zaniku umiejętności jazdy konnej nie spowodowało, prawda?
Pisałaś o tym, że osąd będzie ewoluował i do tego się moim przykładem z jazdą konną ustosunkowałam. Więc odwracasz mi tu konia ogonem.

>"Okres przejściowy", okres zmian w sposobach przekazu informacji wymaga umiejętności rozszyfrowywania różnych form kodu- w tym okresie pozbywanie się jednego z nich jest kalectwem. Co nie znaczy, że będzie nim za lat np. 20.
Targujesz się o uznanie dla siebie, a przecież chodzi o zasadę wobec ludzkości.

>współczuję szczerze, jeśli obserwujesz u siebie co innego.
A ja współczuję tym, którzy nieustannie obserwują siebie.

www.racjon(*)9a445fc54bb909dd50b1a984z38257
Za zarejestrowanie się na Racjonaliście.pl z użyciem tego adresu - nagroda.
23-08-2010 15:18 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Jeżeli badania pokazują, że pewne zmiany zachodzą, to uniemożliwia to istnienie sytuacji przeciwnej - że nie zachodzą.

A ktoś to sugeruje? Czy próbujesz wciskać rozmówcy w usta tezy, których nie postawił? Fakt, że zachodzą jakieś zmiany nie oznacza, że coś owe zmiany uniemożliwiają (takich badań nie przeprowadzano), pozwala ewentualnie teoretyzować o wywoływanych przez nie tendencjach- np. ułatwieniu pewnych procesów, utrudnieniu innych, powstawaniu pewnych nowych funkcjonalności i zastanawiać się nad ich wadami i zaletami.

>A korzyść rzecz względna

Korzyść to zawsze rzecz względna- zależna od rozmaitych, także indywidualnych uwarunkowań; od trybu życia, zainteresowań, wykonywanego zawodu. Zaryzykowałabym tezę, że w części obecnych zawodów zachodzące zmiany mogą powodować wydatne utrudnienia.

>Co stanie się normą, to uznane zostanie za korzystne.

Ryzykowna teza. Normą jest IQ przeciętne, jak na krzywej Gaussa, wyższe bywa jednak korzystne, podejrzewam wręcz, że mało kto uzna wyższe IQ za jednoznacznie niekorzystne. Chociaż t ozapewne znów kwestia priorytetów.

>A gdyby na dłuższą metę została ci zbędna w przyszłości zdolność biegłego czytania, być może będzie się to działo kosztem innej, potrzebniejszej umiejętności.

Znów- to tylko twoja teza. Brak ci danych, by ją uzasadnić w perspektywie czasowej obejmującej przewidywalną długość pojedynczego życia ludzkiego.

>Kiedyś pokazywano w tv osobę potrafiącą mówić wspak, niby geniusz, ale jednak bardziej marnotrawienie potencjału umysłowego, po co gadać wspak?

Marna analogia. Mówienie wspak nie ma i raczej nie miało żadnych praktycznych- poza cyrkowo-popisowymi- zastosowań. Pismo (w dowolnej wersji, wszak e-booki to też pismo) wciąż jest wielce przydatne i w najbliższej perspektywie nie widać nic, co wskazywałoby na zanik tej przydatności. Tym bardziej, że nie o zaniku sztuki pisma/czytania traktuje artykuł będący inspiracją wątku, a o pewnych zmianach w strukturze rzeczonych umiejętności.

>>Ale pełnego zaniku umiejętności jazdy konnej nie spowodowało, prawda?
> Pisałaś o tym, że osąd będzie ewoluował i do tego się moim przykładem z jazdą konną ustosunkowałam. Więc odwracasz mi tu konia ogonem.

Ja pisałam, że osąd na temat przydatności sztuki pisania/czytania może się zmienić w przypadku pojawienia się nowych, bardziej funkcjonalnych sposobów przekazu informacji. Nijak nie wpływa na to moje twierdzenie twój konny przykład. Zgadzam się, że czytanie może w przyszłości stać się formą elitarnej rozrywki czy sportu- jak jazda konna, skoro upierasz się przy tym przykładzie. Ocena perspektywy pełnego zaniku tej funkcji to natomiast przy obecnym rozwoju techniki jeszcze zabawa z kręgu fantastyki. Póki mówimy o przyszłości w miarę bliskiej- to mało praktyczne.

>Targujesz się o uznanie dla siebie, a przecież chodzi o zasadę wobec ludzkości.

Nie targuję się o nic- zasady dotyczące ludzkości jako abstrakcji nie bardzo mnie interesują. Są istotne głównie w odniesieniu do konkretnych warunków panujących na danych etapach rozwoju danych jej zbiorowisk. Kwestia zmian funkcji języka interesuje mnie przede wszystkim w perspektywie potencjalnie mnie dotyczącej. Ale, oczywiście, możemy porozmawiać o możliwych kierunkach rozwoju ludzkości w odległej przyszłości. Lubisz science-fiction?

>>współczuję szczerze, jeśli obserwujesz u siebie co innego.
>A ja współczuję tym, którzy nieustannie obserwują siebie.

Pozostaniemy zatem chyba przy wzajemnym względem siebie współczuciu.
23-08-2010 20:30 
 Ocena 2 na 2
Praprababka (403 punktów)
(zablokowany)
>>Jeżeli badania pokazują, że pewne zmiany zachodzą, to uniemożliwia to istnienie sytuacji przeciwnej - że nie zachodzą.
>A ktoś to sugeruje? Czy próbujesz wciskać rozmówcy w usta tezy, których nie postawił?
Ty.

I nie tyle sugerujesz, co wprost twierdzisz: "Badania pokazały, że zachodzą zmiany. Nie wykazały, że zmiany te cokolwiek uniemożliwiają." Tymczasem każda ewentualność uniemożliwia nade wszystko swoje przeciwieństwo, jest to wiadome bez badań, których brak wskazujesz.

>>A korzyść rzecz względna
>Korzyść to zawsze rzecz względna
Tak, tak, korzyść względną jest.

>>Co stanie się normą, to uznane zostanie za korzystne.
>Ryzykowna teza.
Co w niej ryzykownego, wszyscy poniżej normy dążą do niej.

>Normą jest IQ przeciętne [...] mało kto uzna wyższe IQ za jednoznacznie niekorzystne
Ale norma nadal jest ok. Bo ja jednak nie piszę, że odstępstwo jest niekorzystne, a tylko że norma korzystna.

>>A gdyby na dłuższą metę została ci zbędna w przyszłości zdolność biegłego czytania, być może będzie się to działo kosztem innej, potrzebniejszej umiejętności.
>Znów- to tylko twoja teza. Brak ci danych, by ją uzasadnić w perspektywie czasowej obejmującej przewidywalną długość pojedynczego życia ludzkiego.
Piszę "może", to hipoteza. Uprawniona.

>>Kiedyś pokazywano w tv osobę potrafiącą mówić wspak, niby geniusz, ale jednak bardziej marnotrawienie potencjału umysłowego, po co gadać wspak?
>Marna analogia. Mówienie wspak nie ma i raczej nie miało żadnych praktycznych- poza cyrkowo-popisowymi- zastosowań.
To analogia do hipotetycznej przyszłości, w której umiejętność czytania nie będzie miała innych niż cyrkowo-popisowe zastosowań.

>nie o zaniku sztuki pisma/czytania traktuje artykuł będący inspiracją wątku, a o pewnych zmianach w strukturze rzeczonych umiejętności.
Zaraz tam "sztuki", to umiejętność. A artykuł jest właśnie o zmianach w mózgu związanych z zanikaniem tych czynności (z interesownym naciskiem autora na umiejętność czytania) a co za tym idzie - umiejętności.

>jak jazda konna, skoro upierasz się przy tym przykładzie
A nade wszystko: skoro upierasz się na niego powoływać.

>Ocena perspektywy pełnego zaniku tej funkcji to natomiast przy obecnym rozwoju techniki jeszcze zabawa z kręgu fantastyki. Póki mówimy o przyszłości w miarę bliskiej- to mało praktyczne.
Spojrzeć na obserwowane zjawiska z innej (niekoniecznie dalszej) perspektywy zawsze warto.

>zasady dotyczące ludzkości jako abstrakcji nie bardzo mnie interesują [...] Kwestia zmian funkcji języka interesuje mnie przede wszystkim w perspektywie potencjalnie mnie dotyczącej.
Ludzkość - nie, liliac - TAK, tak? Ale ja mam odwrotnie: liliac - NIE, ludzkość - tak.

>Lubisz science-fiction?
Zakładam, że innych nie obchodzi co lubię, chyba, że idzie o statystykę, a pyta ankieter.

www.racjon(*)9a445fc54bb909dd50b1a984z38257
Za zarejestrowanie się na Racjonaliście.pl z użyciem tego adresu - nagroda.
24-08-2010 15:47 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
Czy ktoś ci już mówił, że twój styl wypowiedzi przypomina niejakiego Osnowę? Czy maskujesz swoje IP?

>Ty.
>I nie tyle sugerujesz, co wprost twierdzisz: "Badania pokazały, że zachodzą zmiany. Nie wykazały, że zmiany te cokolwiek uniemożliwiają." Tymczasem każda ewentualność uniemożliwia nade wszystko swoje przeciwieństwo, jest to wiadome bez badań, których brak wskazujesz.

Akurat nie o to mi szło, ale i w takim ujęciu nie masz racji. Badanie opisuje statystyczną tendencję w jakiejś grupie, na poziomie osobniczym wcale nie uniemożliwia to jednak zachodzenia zjawiska przeciwnego tendencji. Co więcej (i o to szło) badania wykazywały zmiany wzorców aktywacji mózgowia, nie wskazywały natomiast bezpośrednio na niemożność zachowania opisywanej umiejętności- "wykluczają" Dukaja to jego interpretacja.

>Tak, tak, korzyść względną jest.

Cieszę się, że doceniasz, że zgodziłam się z twoim truizmem.

>>>Co stanie się normą, to uznane zostanie za korzystne.
>>Ryzykowna teza.
>Co w niej ryzykownego, wszyscy poniżej normy dążą do niej.

A nader często ci, którzy są w normie, dążą, by znaleźć się powyżej normy, co bywa uznawane za bardziej korzystne.

>>Normą jest IQ przeciętne [...] mało kto uzna wyższe IQ za jednoznacznie niekorzystne
>Ale norma nadal jest ok. Bo ja jednak nie piszę, że odstępstwo jest niekorzystne, a tylko że norma korzystna.

Ja np. nie uważam zarobków wysokości "średniej krajowej" za korzystne.

>>Marna analogia. Mówienie wspak nie ma i raczej nie miało żadnych praktycznych- poza cyrkowo-popisowymi- zastosowań.
>To analogia do hipotetycznej przyszłości, w której umiejętność czytania nie będzie miała innych niż cyrkowo-popisowe zastosowań.

Dla mnie geneza zjawiska i jego przeszłe zastosowania są istotne, dla ciebie- nie. Kwestia różnicy w postrzeganiu rzeczywistości. A hipotetyczną taką przyszłość- i owszem- przyjmuję. Jest możliwa. Kiedyś.

>Zaraz tam "sztuki", to umiejętność.

Semantyka.

>A artykuł jest właśnie o zmianach w mózgu związanych z zanikaniem tych czynności (z interesownym naciskiem autora na umiejętność czytania) a co za tym idzie - umiejętności.

Się nie zgodzę. O zmianach w formule stosowania tej umiejętności. Chyba, że chodzi ci o metaforyczne: "o zaniku tej umiejętności w formie, w jakiej zwykla funkcjonować".

>>Ocena perspektywy pełnego zaniku tej funkcji to natomiast przy obecnym rozwoju techniki jeszcze zabawa z kręgu fantastyki. Póki mówimy o przyszłości w miarę bliskiej- to mało praktyczne.
>Spojrzeć na obserwowane zjawiska z innej (niekoniecznie dalszej) perspektywy zawsze warto.

Ależ oczywiście- spoglądam, jakkolwiek nadal istotniejsza jest dla mnie ta moja.

>>zasady dotyczące ludzkości jako abstrakcji nie bardzo mnie interesują [...] Kwestia zmian funkcji języka interesuje mnie przede wszystkim w perspektywie potencjalnie mnie dotyczącej.
>Ludzkość - nie, liliac - TAK, tak? Ale ja mam odwrotnie: liliac - NIE, ludzkość - tak.

Zapewne większość ma. Doprecyzuję- liliac- TAK, ludzkość- TAK (w końcu jest środowiskiem życia liliac), Praprababka (nieważne czy o "lewym" pseudonimie)- NIEKONIECZNIE.

>>Lubisz science-fiction?
>Zakładam, że innych nie obchodzi co lubię, chyba, że idzie o statystykę, a pyta ankieter.

To była delikatna sugestia, że to doskonały poligon dla testowania hipotez dotyczących przyszłego rozwoju ludzkości. W założeniu w żaden sposób deprecjonująca. Widać nazbyt subtelna jestem.
25-08-2010 15:08 
 Ocena 1 na 3
Praprababka (403 punktów)
(zablokowany)
>Czy ktoś ci już mówił, że twój styl wypowiedzi przypomina niejakiego Osnowę? Czy maskujesz swoje IP?
A tobie ktoś już mówił, że twój styl wypowiedzi przypomina niejakiego Osnowę? Czy maskujesz swoje IP?

Daruj sobie te sentymentalne wycieczki i insynuacje, bo to wygląda na erystykę w najgorszym wydaniu.

>Badanie opisuje statystyczną tendencję w jakiejś grupie, na poziomie osobniczym wcale nie uniemożliwia to jednak zachodzenia zjawiska przeciwnego tendencji.
To, o czym mówisz, to tzw. "wyjątek potwierdzający regułę". Nie jest to przeciwieństwo.

>A nader często ci, którzy są w normie, dążą, by znaleźć się powyżej normy, co bywa uznawane za bardziej korzystne.
"Bardziej", czyli norma postrzegana jest jako korzystna.

>Ja np. nie uważam zarobków wysokości "średniej krajowej" za korzystne.
Co kłamliwie twierdzisz probierczą korzyść ze wskazania na nie czerpiąc.

>>A artykuł jest właśnie o...
>Się nie zgodzę. O...
Się nie będę spierać, bo po co. O.

>>Spojrzeć na obserwowane zjawiska z innej (niekoniecznie dalszej) perspektywy zawsze warto.
>Ależ oczywiście- spoglądam, jakkolwiek nadal istotniejsza jest dla mnie ta moja.
A co to takiego ta "twoja perspektywa"? Spoglądanie w lustro?

>Praprababka (nieważne czy o "lewym" pseudonimie..
Wszak i twój pseudonim personalną prawość skrywa.

>Widać nazbyt subtelna jestem.
Nie jesteś nazbyt subtelna.

www.racjon(*)9a445fc54bb909dd50b1a984z38257
Za zarejestrowanie się na Racjonaliście.pl z użyciem tego adresu - nagroda.
25-08-2010 17:43 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
Z mojej strony, Osnowo, koniec rozmowy.

PS
Moderację proszę o sprawdzenie użytkownika "Praprababka" pod kątem ewentualnych wcześniejszych kont.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>Nota bene- nieco niepokojące jest to, że dla niektórych ten krótki w sumie przecież tekst zdaje się być tak potwornie długi.
Przeklej tekst do Worda, to się zdziwisz .

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
22-08-2010 17:53 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Przeklej tekst do Worda, to się zdziwisz .
>Pozdrawiam

Przekleiłam- 7 stroniczek czcionką 12 z olbrzymimi marginesami. To nie jest długi tekst przecież

PS
Mężczyzna mówi: Długa to jest Mahabharata
i.czaplicka (5782 punktów)
Nie myślę, żeby czytanie książki ściągniętej z internetu różniło się od czytania papierowej. Uważam, ze ludzie dawniej byli przyzwyczajeni do linearnego podawania informacji. Wiec wstęp, rozwiniecie, zakończenie. Zmiana dokonała się chyba wcześniej, w sposobie podawania informacji, tez tej drukowanej.Dobrym przykładem są podręczniki czy artykuły popularno-naukowe. Tekst na zielono, różowo, jakaś tabelka, treści często z sobą nie powiązane.Czasem sobie przeczące. Z jednej strony to jest dobre, uczy tego, ze świat nie jest prosty i jednoznaczny. Ale niszczy umiejętność wyciągania wniosków.Moze się mylę, to jest moje subiektywne odczucie.
Pamiętam, z jakim zachwytem jako dziecko czytałam książki Żabińskiego. Napisane prawie jak dobry kryminał. Zawsze był element niespodzianki. Ale tez wyciąganie wniosków.
Głąbiński (3538 punktów)
>Jeśli ktoś przeczyta do końca, zapraszam do dyskusji, czy rzeczywiście tak jest jak opisano.
Dodam swoje trzy grosze, choć obawiam się, że powtarzam to, co napisali już dydymus i entro. Artykuł jest ciekawy, jednak z wieloma wyrażonymi w nim twierdzeniami zgodzić się nie mogę.
"Proces transformowania symboli w znaczenia" dotyczy nie tylko pisma, lecz również mowy. Podobnie fałszywie przedstawiono źródło niezrozumienia "rozbudowanego wywodu". Zjawisko to jest pierwotne a nie wywołane przez surfowanie po sieci. Jest ono rodzajem półanalfabetyzmu widocznym u ludzi niewprawionych do uważnego słuchania lub czytania. Brak ten daje się zauważyć nie tylko współcześnie u przyzwyczajonych do bezmyślnego "skakania" po Internecie. Obserwuję go często u ludzi dla których komputer jest urządzeniem zupełnie obcym, a np. na przełomie stuleci widoczny był i to w bardzo ostrej formie u tych, którzy umieli czytać, ale tylko "na książce do nabożeństwa", podczas gdy nawet gazeta, choć potrafili ją "prześlabizować", była dla nich niezrozumiała. Zastanawia przy tym fakt, że przecież znane wypowiedzi wspomnianego w artykule Sokratesa są krótkie i zawężone do przedstawienia ściśle określonego konkretu. W "Dialogach" Platona każda kolejna kwestia odwołuje się tylko do bezpośrednio ją poprzedzającej i nie wymaga skomplikowanego sięgania do wcześniejszych akapitów.
Zarazem dawno znane jest przekonanie, że trudność zrozumienia tekstu jest produktem kultury obrazowej (komiksy, film, TV), oraz braku ćwiczenia pamięci, która w erze informatycznej nie jest już tak niezbędna, jak to było w czasach, gdy dotarcie do źródła wiedzy wymagało niekiedy odbycia długiej podróży. Moim zdaniem problem z ogłupiającym działaniem Internetu polega na tym, że często poznawanie sieci zaczyna się od szukania nie odpowiedzi na niepokojące umysł pytanie, lecz od szukania "czegoś ciekawego", czyli czegokolwiek, co potrafi przy minimum wysiłku umysłowego na chwilę zająć uwagę i co zostaje odczute jako "przyjemność".
>... czytanie książek z kompa jest dla mnie tak samo wygodne, jak czytanie książek w wersji papierowej. ... Jak jest u Was?
Mnie łatwiej jest korzystać z zapisu cyfrowego z wielu względów, że wymienię możność zmiany wielkości liter i jasności tła (w moim wieku sprawy podstawowe), łatwość notowania bez będącego oznaką braku kultury bazgrania na marginesie książki, możność korzystania z funkcji "znajdź" itd. Główną wadą jest dla mnie utrudnienie kontynuowania lektury na klopie, w wannie, w tramwaju itp.
W książkach do rozpaczy doprowadza mnie konieczność przytrzymywania kartki dla zapobieżenia samorzutnemu zamykaniu się foliału. Powoduje to, że z zanotowania czegoś, wysmarkania się lub podrapania swędzącego nosa wynika żmudne odszukiwanie miejsca, w którym lektura została przerwana.

Stach M. G.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Jeśli ktoś przeczyta do końca, zapraszam do dyskusji, czy rzeczywiście tak jest jak opisano.
>Dodam swoje trzy grosze, choć obawiam się, że powtarzam to, co napisali już dydymus i entro. Artykuł jest ciekawy, jednak z wieloma wyrażonymi w nim twierdzeniami zgodzić się nie mogę.
>"Proces transformowania symboli w znaczenia" dotyczy nie tylko pisma, lecz również mowy.
Z tym, że by ogarnąć mowę mieliśmy jako "istoty rozmowne" kilkaset tysięcy lat.

>Podobnie fałszywie przedstawiono źródło niezrozumienia "rozbudowanego wywodu". Zjawisko to jest pierwotne a nie wywołane przez surfowanie po sieci.
Jednak do rozpraszania uwagi z tematu na temat przyczynia się przyzwyczajenie przeskakiwania po stronach www nabyte przez internautów - na co wskazywać miały wyniki badań przytoczone w pierwszej części artykułu.
> Jest ono rodzajem półanalfabetyzmu widocznym u ludzi niewprawionych do uważnego słuchania lub czytania.

>Brak ten daje się zauważyć nie tylko współcześnie u przyzwyczajonych do bezmyślnego "skakania" po Internecie.
Być może Internet sprawił, że powyższe zjawisko staje się trendem kultury - bo skoro przeciętny odbiorca taki jest, to tworzy się pod tego odbiorce.

>Zastanawia przy tym fakt, że przecież znane wypowiedzi wspomnianego w artykule Sokratesa są krótkie i zawężone do przedstawienia ściśle określonego konkretu. W "Dialogach" Platona każda kolejna kwestia odwołuje się tylko do bezpośrednio ją poprzedzającej i nie wymaga skomplikowanego sięgania do wcześniejszych akapitów.
Nie czuje się kompetentny tutaj.

>Moim zdaniem problem z ogłupiającym działaniem Internetu polega na tym, że często poznawanie sieci zaczyna się od szukania nie odpowiedzi na niepokojące umysł pytanie, lecz od szukania "czegoś ciekawego", czyli czegokolwiek, co potrafi przy minimum wysiłku umysłowego na chwilę zająć uwagę i co zostaje odczute jako "przyjemność".
Nie potrafię na to odpowiedzieć- na pewno tak jest jeśli chodzi o telewizję. Zastanowię się nad takim podejściem do internetu.

Dziękuję za rozbudowaną wypowiedź.

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
22-08-2010 19:16 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Zastanawia przy tym fakt, że przecież znane wypowiedzi wspomnianego w artykule Sokratesa są krótkie i zawężone do przedstawienia ściśle określonego konkretu. W "Dialogach" Platona każda kolejna kwestia odwołuje się tylko do bezpośrednio ją poprzedzającej i nie wymaga skomplikowanego sięgania do wcześniejszych akapitów.

   To tylko pokazuje czym różniła się kultura słowa mówionego, od kultury słowa pisanego. Dukaj nie pisze tego wprost (być może w trosce o długość artykułu), ale z jego tekstu można się tego doczytać.

>możność korzystania z funkcji "znajdź"

   To jest wręcz zabójcze. Ile już razy rezygnowałem z odnalezienia czegoś w kiedyś przeczytanej książce tylko z powodu braku tej funkcji. W dobie przedinternetowej nie sprawiało mi to szczególnych trudności. To była specjalna umiejętność, którą dość dobrze opanowałem, a która to ostatnio błyskawicznie zanika.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
LadyTilly (613 punktów)
>Zachęcam też do poruszania innych wątków z artykułu.

"Spośród tradycyjnych sposobów odbioru kultury, czytanie jest jedynym, do którego człowiek nie został przystosowany ewolucyjnie."
W tym tkwi sęk. Szare komórki nie ćwiczone rdzewieją, stąd bierze się coś takiego jak zjawisko opisane tutaj
salq.blox.(*)sce-a-wtorny-analfabetyzm.html
a tutaj odpowiedź na pytanie czy książki w Internecie zachęcą do czytania? melanze.co(*)as_analfabetyzm_wtrny_772.html
Madman (7811 punktów)
>Kwestii jest wiele, ja poruszę jedną, którą mogę odnieść do siebie - czytanie książek z kompa jest
>dla mnie tak samo wygodne, jak czytanie książek w wersji papierowej. O ile wiem, jestem jedną z
>niewielu osób, która tak ma - mogąc wybierać ludzie wolą wersję papierową, a mi jest to obojętne.
Ja nawet wolę ebooki od papierowych książek. Z tą różnicą, że nie czytam ich na komputerze, tylko na telefonie. Przeczytałem już tak kilkadziesiąt książek, łącznie na telefonie mam koło setki ebooków. I mam je cały czas przy sobie, mogę w każdej chwili wrócić do danej pozycji, odszukać interesujący mnie fragment, itp. Aplikacja sama zapamiętuje, gdzie skończyliśmy czytać, można też dowolnie dodawać zakładki. Można sobie ustawić czcionkę, jej rozmiar i kolor, jasność podświetlenia ekranu. Jest nawet opcja automatycznego przewijania tekstu. Jak dla mnie same zalety.
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
Ja czytam i na monitorze i na papierze, w zależności jak mi wygodnie w danej chwili. W łóżku, w wannie wolę papierową książkę, kiedy siedzę przy komputerze czytam z monitora, kiedy jadę nocą autobusem czytam z telefonu. Bardzo lubię audiobooki i słucham zawsze kiedy podróżuję samochodem, podczas sprzątania, spaceru. Podręczniki wolę w wersji elektronicznej, bo łatwiej się wyszukuje potrzebne fragmenty. Kiedy wyjeżdżam w miejsca, gdzie mam ograniczony dostęp do prądu, zawsze zabieram książki tradycyjne, bo nie ryzykuję, że kiedy padnie mi bateria, zostanę bez lektury. Nie ma dla mnie różnicy forma książki i dostosowuję ją do okoliczności, chociaż ważne i najbardziej interesujące mnie lektury zawsze mam w swojej biblioteczce w formie papierowej.
oportunista (1711 punktów)
Nalezę do średniego pokolenia, komputer czy sieć jest dla mnie pewnego rodzaju fenomenem nabytym a nie przyrodzonym, jak to się dzieje w przypadku młodego pokolenia. Książka zawęża twój zakres możliwości, zmusza do skupienia na jednym, jest poręczniejsza w użyciu. Przenosi czytelnika w magiczny świat, nie kusząc zaglądaniem w inną przestrzeń. Jadąc nawet rozklekotanym pociągiem w nieciekawym towarzystwie, pozwala na ucieczkę do innego świata, z laptopem na kolanach ten manewr mi się nie udaje. Ostatnio częściej czytam e-boki, niż tradycyjne książki, powodem jest łatwość dostępu i oszczędność czasu przy szukaniu ciekawych pozycji. Samo czytanie nie daje tyle komfortu, jednak można się przyzwyczaić.
Słowo pisane przeżywa swój renesans, wszyscy piszemy i czytamy, to dlatego następuje uśrednianie potrzeb odbiorcy. popularność zdobywa się masłówką, ta pociąga za sobą tandeciarstwo. Do niedawna pisanie i czytanie zarezerwowane było dla elit, dziś wszyscy w tym uczestniczymy, uśrednianie to nie podnoszenie poprzeczki. Jacy jesteśmy widać na co dzień aż nadto, właśnie dlatego tak trudno odnajdywać rodzynki, jest ich jednak coraz więcej i naprawdę warto szukać.
Logik (812 punktów)
1. Niech o formie przekazu decyduje RYNEK ... Wolny Rynek ...

2. Artykuł jest tak beznadziejnie napisany, że można polecić księżom żeby go dawali przeczytania jako pokutę za ciężkie grzechy. Właściwie nawet nie wiadomo, jaką tezę autor stawia i "o so chozi" ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
24-08-2010 15:51 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>2. Artykuł jest tak beznadziejnie napisany, że można polecić księżom żeby go dawali przeczytania jako pokutę za ciężkie grzechy. Właściwie nawet nie wiadomo, jaką tezę autor stawia i "o so chozi" ...

W pewnym sensie przedstawiasz właśnie dobry obrazek tego, o co autorowi może chodzić

Ale, ale- może się mylę. Dlaczego właściwie uważasz artykuł za "tak beznadziejnie napisany"?

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365