Przy tej okazji chciałbym jeszcze raz nawiązać do związku gęstości z częstotliwością, związku natężenia z napięciem. Weźmy za przykład możliwość zbudowania nowej, trzeciej barwy z dwóch istniejących, możliwość wytworzenia nowej, trzeciej długości fali z dwóch istniejących, możliwość wytworzenia nowej, trzeciej częstotliwości fali, z dwóch istniejących. Otóż z dwóch barw żółtej i niebieskiej, barwę zieloną możemy zbudować na 2 sposoby. 1. Zwiększając gęstość pól żółtych i niebieskich do rozdzielczości większej od tej, którą dostrzegamy. 2. Zwiększając częstość wyświetlania pól żółtych i niebieskich do do częstotliwości większej od tej, którą dostrzegamy. Częstość zmiany barw da ten sam efekt co rozproszenie barw.
Przychodzi mi do głowy też taki przykład, że efekt szkła powiększającego - czyli powiększenie obrazu, wzmocnienie i przyśpieszenie możemy osiągnąć także bez szkła powiększającego a jedynie przyśpieszając w kierunku obserwowanego obiektu. W czasie przeciążenia obserwowany obiekt będzie powiększony, wzmocniony i przyśpieszony.
Nie o tym chciałem. Zastanawiałem się na odrębnością i złożonością obserwatora. Niech obserwatorem rzeczywistości będzie pewna maszyna. Maszynę można tu określić jako zbiór związków ciał w przestrzeni i zbiór związków czynności w czasie. Wiemy, że zależności w położeniu ciał w przestrzeni czy kolejności czynności w czasie istnieją także pomiędzy maszyną a jej otoczeniem. Skąd więc odrębność maszyny od otocznia? Skąd więc granice maszyny? Skąd więc granice abstrakcyjnego pojęcia np. "tokarka".
Dochodzę do wniosku, że odrębność maszyny od otoczenia zapewnia jej jej funkcja. Pojmujemy globalną i skończoną funkcję maszyny zawierającą się w związkach położenia ciał i kolejności czynności i tę funkcję maszyny nazywamy "tokarka". Ta funkcja obejmuje przestrzeń i czas.
Wychodzi na to, że wszystkie abstrakty jakimi posługujmy się w myślach i mowie to wyraz rzeczywistych funkcji, zależności w położeniu ciał i w następstwie czynności.
Na czym polega złożoność obserwatora np. człowieka? Przy analizie złożoności maszyny wciąż mam mętlik w głowie przy wyróżnieniu przyczyn maszyny i konsekwencji maszyny, przy odróżnieniu tego co czyni maszynę od tego co maszyna czyni. Wróćmy do przykładu tokarki. Co czyni tokarkę a co tokarka czyni? O tym wszystkim mówię w kontekście złożoności, bo nie uświadamiam sobie jeszcze czy złożoność "czegoś" to złożoność przyczyn tego czegoś, czy złożoność konsekwencji tego czegoś czy jedno i drugie. Spójrzcie opisy urządzeń, na opis tokarki:
pl.wikipedia.org/wiki/Tokarkaw opisach urządzeń zawsze pojawiają się 2 odrębne podziały. 1. Podział urządzenia na części. 2. Podział urządzenia na czynności. Nie przemyślałem tego dobrze, bo i nie mam na to czasu ale wg mnie części maszyny to jej przyczyny, kiedy czynności maszyny to jej konsekwencje. O każdej działającej maszynie możemy powiedzieć, "funkcja funkcjonuje". Podmiot i orzeczenie związane z jedną rzeczywistą funkcją czyli zbiorem zależności ciał w przestrzeni i czynności w czasie. Wg mnie złożoność obejmuje i złożoność przyczyn - czyli części i złożoność konsekwencji - czyli czynności.