Racjonalista - Strona głównaDo treści
Poradnik młodego homoseksualisty.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
21-08-2010 22:42prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Poradnik młodego homoseksualisty.
Ocena 6 na 6
W związku z wątpliwościami MEN proponuję pierwszą część mojego poradnika. Jak będzie zapotrzebowanie ogłoszę następne.
Przede wszystkim, mój młody, drogi homoseksualisto, pragnęłabym zwrócić Twoją uwagę na to jak w ciągu biegu czasu zmieniało się podejście do ludzi homoseksualnych.
Był okres kiedy homoseksualistów palono na stosie. Do dzisiaj są jeszcze kraje gdzie każe się ich śmiercią. Następnie obyczaje nieco złagodniały i za homoseksualizm wsadzano do więzienia lub skazywano na ciężkie roboty. Zresztą do dzisiaj tak się dzieje w wielu niecywilizowanych krajach. W więzieniu zakończył swoją karierę słynny pisarz Oskar Wilde. Potem, pod wpływem medyków zaczęto uznawać homoseksualizm za chorobę. Dlatego powstała koncepcja jego "leczenia". Alan Turing , jeden z wynalazców komputera, padł ofiarą tegoż. Skierowany na przymusowe leczenie hormonalne, które przyniosło fatalne skutki, popełnił prawdopodobnie samobójstwo. Ostatnio przepraszał go pośmiertnie były premier Wielkiej (o qurwa!) Brytanii Gordon Brown.
Wreszcie przyszedł czas, że homoseksualizm wykreślono ze wszelkich spisów chorób , zboczeń, czy dewiacji i uznano za normę, czyli jedną z trzech orientacji seksualnych.
Wiele krajów wprowadziło związki i małżeństwa osób tej samej płci, a część, możliwość adopcji przez te związki dzieci.
Zmiany te są jednak solą w oku Kościoła katolickiego. Największej homoseksualnej organizacji na świecie. Poleca się więc organizacje "leczące" z homoseksualizmu. Np."Odwaga" w Polsce. Różne cuda dzieją się na tym świecie. Mężczyznę można przemienić w kobietę. Z Murzyna można zrobić Białego. Więc i pewnie, przy dużym wysiłku i z homoseksualisty można by zrobić heteryka. Tylko po co?
Posłużę się tu pewnym porównaniem. "Leczyć" z homoseksualizmu to tak , jakby chcieć uleczyć kota z bycia kotem, albo psa z bycia psem. Część ludzi upiera się jednak, że np. bycie psem jest normalniejsze niż bycie kotem. Nie mieści im się w głowie, że kot będąc kotem jest tak samo zadowolony ze swojego kotowstwa jak pies będąc psem ze swojego psostwa. Można oczywiście uprzykrzać życie kotom, przekonując je, że powinny być psami. Albo na odwrót.
Kolejną sprawą jaką chciałabym poruszyć jest kwestia nazywania się osób znajdujących upodobanie w przedstawicielach płci własnej, różnymi nazwami.
A określeń tych wymyślono wiele:homoseksualizm, uranizm, pederastia, sodomia, samcołóstwo itp. itd. Używanie tych nazw łącznie z najnowszą - gej - jest moim zdaniem niewłaściwe, gdyż prowadzi do etykietowania ludzi. Żaden przecież heteroseksualista nie podkreśla w rozmowach i nie uwypukla tego ,że jest heteroseksualistą. Wynika to z toku rozmowy, gdy mówi o swojej dziewczynie, żonie czy partnerce. Tak samo gej nie powinien podkreślać wszędzie,że jest gejem, bo przypomina to trochę sytuację, w której alkoholik przedstawia się - "Cześć, jestem Stefan, alkoholik." Alkoholicy chcą przez to podkreślić, że są chorzy na alkoholizm i aby ich nie namawiano na wódkę. Lecz geje nie są na nic chorzy i nie muszą podkreślać że są gejami. Gdybyście więc młodzi, drodzy homoseksualiści, od początku wyrażali swoje emocje tak jak je czujecie, nie byłyby potrzebne coming outy i temu podobne ujawniania się, lecz rozumiem, że nie jest to łatwe tu i teraz.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Matix (5786 punktów)
>czyli jedną z trzech orientacji seksualnych.

Dyskryminujesz tych którym wszystko jedno!
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Dyskryminujesz tych którym wszystko jedno!
Czy chodzi Ci o tzw, osoby aseksualne, czy o osoby z depresją, którym jest już wszystko jedno? Jeśli chodzi o osoby aseksualne to o ile się orientuję trwają w tej chwili dyskusje czy zaliczyć je do czwartej orientacji.


Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
22-08-2010 10:09 
 Ocena 1 na 1
Testral (166 punktów)
Gwoli ścisłości wyróżnia się obecnie 5 orientacji seksualnych chociaż cały czas trwają nad tym dyskusje.

Wg częstotliwości występowania:
1. heteroseksualna
2. biseksualna
3. homoseksualna
4. autoerotyczna
5. aseksualna
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Gwoli ścisłości wyróżnia się obecnie 5 orientacji seksualnych
Tak na sicher wyróżnia się trzy. Co do dwu pozostałych trwają dyskusje. Ale w seksuologii różne rzeczy są możliwe w związku z bogactwem i różnorodnością ludzkiego seksu.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
22-08-2010 11:15 
 Ocena 1 na 1
Matix (5786 punktów)
Chodziło mi o osoby biseksualne. Widzisz jeśli już poruszyłaś kwestię ewolucji społecznych poglądów na temat homoseksualizmu, jak wspomniałaś od palenia na stosie do akceptacji, to powinnaś wyciągnąć z tego pewną analogię. Taką, że zamiast kontynuować te ewolucje poglądów społecznych, po drodze krzywdząc ludzi, powinniśmy w dzisiejszych czasach uczyć się na błędach przeszłości i od razu akceptować wszystko. Również trzy w.w. jako orientacje biseksualną, czy też aseksualną. Taka postawa wynikała by z tego, że powinniśmy się uczyć na błędach innych, a największą cechą geniuszu ludzkiego jest uczenie się na błędach przodków. Więc powinniśmy akceptować absolutnie wszystko. Wynikałoby z tego, że dyskryminacją w stosunku do np. tzw. trójkątów, jest to, że prawo do adopcji ma tylko "dwoje ludzi", "para". Skoro nie ważna jest już płeć, to czemu dalej nie uczymy się na błędach przeszłości? Czemu dalej ważna jest ilość? Niech nieokreślona liczba osób kochających się ma prawo do adopcji.
Testral (166 punktów)

To byłby eksperyment gdyby dziecko było wychowywane przez jakąś bliżej nieokreśloną "grupę" ludzi. Wiedz, że psychika człowieka rozwija się w relacji z drugą osobą. Początkowo z matką, lub osobą która sprawuje faktyczną, stałą opiekę nad dzieckiem. Trwa to z grubsza do 2-3 roku życia i wówczas kształtuje się osobowość człowieka. Kolejnym etapem jest obserwowanie relacji matki z ojcem. Wówczas kształtuje się tzw. neurotyzm, dziecko staje się świadome swojej płciowości, zaczyna uczyć się relacji nie tylko diadycznych, ale też trójkątnych. Tak przebiega normalny rozwój ludzkiej psychiki(jest to oczywiście dramatyczny skrót i uproszczenie).
Moim zdaniem jeśli dziecko jest wychowywane przez dwie osoby tej samej płci, to generalnie nie ma to większego znaczenia, bo jedna z nich pełni rolę bardziej "matczyną" , a druga bardziej "ojcowską" i rozwój dziecka przebiega z grubsza prawidłowo. Natomiast gdyby miała je wychowywać większa ilość osób, to miałoby to na pewno duży wpływ na psychikę dziecka, a później dorosłego. Wydaje mi się, że ktoś taki miałaby zaburzenia osobowości i nie potrafiłby dobrze funkcjonować w społeczeństwie i wchodzić w trwałe relacje.
Ale to tylko takie hipotetyczne rozważania, chyba nikt tego do tej pory nie sprawdzał w praktyce.
Matix (5786 punktów)
>Ale to tylko takie hipotetyczne rozważania, chyba nikt tego do tej pory nie sprawdzał w praktyce.

Poczekaj z 50 lat, a będzie to "na topie".
22-08-2010 16:07 
 Ocena 1 na 1
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
> Natomiast gdyby miała je wychowywać większa ilość osób, to miałoby to na pewno duży wpływ na psychikę dziecka, a później dorosłego. Wydaje mi się, że ktoś taki miałaby zaburzenia osobowości i nie potrafiłby dobrze funkcjonować w społeczeństwie i wchodzić w trwałe relacje.
>Ale to tylko takie hipotetyczne rozważania, chyba nikt tego do tej pory nie sprawdzał w praktyce.
>

Większa ilość osób? Bardzo proszę: mama, tata, babcia i starsze rodzeństwo. Nie wmówisz mi, że nikt tego jeszcze nie sprawdził w praktyce.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Większa ilość osób?
Ale ta Pani miała na myśli większą ilość osób zboczonych uczestniczących w trójkątach i pięciokątach. A nie babunię , dziadunia i rodzeństwo.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
22-08-2010 17:39 
 Ocena 1 na 1
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Nie śmiem zgadywać o czym ten Pan (bo w opisie ma: mężczyzna) myślał, pisząc to co napisał. Ja tylko chciałem zauważyć, że dzieci są dosyć rzadko wychowywane wyłącznie przez "mamę i tatę". Rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona i jakoś świat się jak dotąd nie zawalił.
kognitywista (3391 punktów)
>To byłby eksperyment gdyby dziecko było wychowywane przez jakąś bliżej nieokreśloną "grupę" ludzi.
Oczywiście, że byłby to eksperyment. Tu można przytoczyć parafrazę popularnego skądinąd argumentu, że lepiej aby dziecko wychowywało się w "trójkącie" niż w pijackiej rodzinie.

>Moim zdaniem jeśli dziecko jest wychowywane przez dwie osoby tej samej płci, to generalnie nie ma to większego znaczenia, bo jedna z nich pełni rolę bardziej "matczyną" , a druga bardziej "ojcowską" i rozwój dziecka przebiega z grubsza prawidłowo.
Logika w pełni zachowana. Z nieprawdziwego założenia można wyprowadzić fałszywy wniosek. Różnie to bywa z tymi rolami. Wielu psychologów dziecięcych dużo pisze o pozytywnej roli np. karmienia piersią itd. Więc takie swobodne założenie "ad hoc" że nie ma znaczenia płeć rodziców jest grubym nadużyciem. Dzieci wychowywane wyłącznie przez jednego z rodziców także często rozwijają się całkiem prawidłowo, ale nie oznacza to optymalnego modelu rodziny (o ile taki w ogóle istnieje).

>Natomiast gdyby miała je wychowywać większa ilość osób, to miałoby to na pewno duży wpływ na psychikę dziecka, a później dorosłego.
Oczywiście. Podobnie jak wychowywanie przez jednego rodzica, rodziców homoseksualnych, przez rodziców zastępczych, dziadków, w domu dziecka itd. Wszystko ma znaczenie.

>Wydaje mi się, że ktoś taki miałaby zaburzenia osobowości i nie potrafiłby dobrze funkcjonować w społeczeństwie i wchodzić w trwałe relacje.
>Ale to tylko takie hipotetyczne rozważania, chyba nikt tego do tej pory nie sprawdzał w praktyce.
No właśnie ...
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Oczywiście, że byłby to eksperyment.
A czy taki eksperyment już się przypadkiem nie odbył? Przecież kiedyś ludzie żyli jak małpy, w hordach pierwotnych. Taka nieokreślona "grupa" ludzi zamieszkująca jaskinię. Model rodziny się zmieniał i zmienia. To tylko klechy się trzymają starej wizji. A pojęcie małżeństwa i rodziny będzie ewoluować, będzie się zmieniać, bo nie da się różnorodności zachowań i upodobań ludzkich upchnąć w sformalizowane i sztywne prawidła.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
kognitywista (3391 punktów)
>A czy taki eksperyment już się przypadkiem nie odbył? Przecież kiedyś ludzie żyli jak małpy, w hordach pierwotnych.

Żyli jak małpy, gdy byli małpami, potem żyli jak małpoludy, bo i nimi byli. A teraz jesteśmy Sapiensy i inne mamy zapatrywania na te sprawy ...
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Ale chodzi o to, że w tych hordach wychowywały się dzieci. A ktoś pytał czy dzisiaj dzieci nie mogłaby wychowywać grupa ludzi uprawiająca gruppen sex. Więc odpowiadam,że skoro kiedyś mogła to i dzisiaj nie widzę przeszkód, jak mawiał ślepy dżokej.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
kognitywista (3391 punktów)
>Ale chodzi o to, że w tych hordach wychowywały się dzieci. A ktoś pytał czy dzisiaj dzieci nie mogłaby wychowywać grupa ludzi uprawiająca gruppen sex. Więc odpowiadam,że skoro kiedyś mogła to i dzisiaj nie widzę przeszkód, jak mawiał ślepy dżokej.
Dlaczego ograniczamy się do sfery seksu ? W tamtych złotych czasach jak kolega miał więcej jedzonka, to w łeb go. Można było też na deser zjeść i kolegę. Zalatuje mi to obrzydliwym darwinizmem społecznym.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Dlaczego ograniczamy się do sfery seksu ?
Ja nie wiem. Ktoś zadał takie pytanie. O wychowanie dzieci w takiej grupie. Więc odpowiedziałam, że to nic nowego, bo już było coś takiego. I to tylko tyle.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
kognitywista (3391 punktów)
Ale ten Ktoś zastanawia się, czy to byłoby DOBRE ? A nie, czy byłoby możliwe, bo możliwe z pewnością jest. I tu zdania są podzielone. Ale nie jest argumentem "za" powoływanie się na to, że kiedyś tak było, bo kiedyś np. spory rozstrzygano pojedynkami a podejrzane poglądy weryfikowano na stosach.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Ale ten Ktoś zastanawia się, czy to byłoby DOBRE ?
To niech się wypowie. Jeśli dobre, to dlaczego dobre. A jeśli złe, to dlaczego uważa że złe.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
kognitywista (3391 punktów)
>>Ale ten Ktoś zastanawia się, czy to byłoby DOBRE ?
>To niech się wypowie. Jeśli dobre, to dlaczego dobre. A jeśli złe, to dlaczego uważa że złe.
I jeszcze: dlaczego dobro jest dobrem a zło jest złem ... ?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>I jeszcze: dlaczego dobro jest dobrem a zło jest złem ... ?
A po co aż tak daleko sięgać. Wystarczy, aby powiedział jakie widzi zagrożenia związane z wychowywaniem dzieci w dużej grupie ludzi nawzajem uprawiających seks ze sobą, albo też jakie widzi korzyści, które mogłyby z takiej sytuacji płynąć.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
kognitywista (3391 punktów)
Myślę, że jedynym zagrożeniem jest przejmowanie takich wzorców zachowań seksualnych, nieodłącznie związanych z oderwaniem sfery emocjonalnej od popędowej. Plus ewentualnie zwiększenie ryzyka zakażenia HIV. Jeśli takie zachowania w pełni akceptujemy, uważając je za dobrą alternatywę dla rodziny - w takim wypadku nie ma żadnych zagrożeń.
zachaj (5239 punktów)
500 tysięcy lat biegaliśmy z dzidami po sawannach i lasach. Czego można chcieć od hominida , który niedawno okiełznał ogień... Moim zdaniem to i tak sukces , że znalazła się garstka , która pogodziła się i zaakceptowała swoje "małpie" pochodzenie.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Więc powinniśmy akceptować absolutnie wszystko.
Wszystko co nie przyczynia się do krzywdy innego, bytu żywego.
Akceptacja jednak to nie uznanie pewnej rzeczywistości. Mogę akceptować, że ktoś jest aseksualny z różnych powodów, ale jednocześnie nie muszę tego uznawać za odrębną orientację seksualną, bo może to nie spełniać kryteriów pozwalających na utworzenie takiej osobnej orientacji. Orientacja seksualna bądź co bądź dotyczy konkretnych obiektów, które nas pociągają erotycznie. A w przypadku aseksualności rzekomo żaden obiekt nas nie pociąga.
> prawo do adopcji ma tylko "dwoje ludzi",
W Polsce zaadoptować dziecko może osoba pojedyncza. Samotna. Tak kobieta jak i mężczyzna. A czy ta osoba potem będzie żyła w trójkącie czy w trapezie to już odpowiednie służby socjalne sprawdzać będą i się wypowiadać.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Jeśli w definicji orientacji psychoseksualnej położy się większy nacisk na "psycho" to są tylko trzy. Moim zaś skromnym zdaniem to właśnie różni orientację od parafilii.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Moim zaś skromnym zdaniem to właśnie różni orientację od parafilii.
A co to jest według Ciebie parafilia?


Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
spray (5875 punktów)
>> Moim zaś skromnym zdaniem to właśnie różni orientację od parafilii.
>A co to jest według Ciebie parafilia?
Po prostu to nie jest tylko i jedynie wg Ollikma, jak mi sie wydaje.
Przedrostek "para-" funkcjonuje w różny sposób w różnych dziedzinach nauk i ich nomenklaturze, podobnie, jak np. "meta-", "semi-" i co tam jeszcze. Odsyłam do etymologii.
W tej sytuacji "parafilia" oznacza , że homoseksualizm jest "niby-właściwą formą aktywności seksualnej" , albo "zamiast właściwej formy aktywności seksualnej".
Podobnie, jak często przedstawia się przyczynę pedofilii.
Coż... wprawdzie zarówno homoseksualizm, jak i pedofilia bywają nazywane parafilią, a właściwie - zachowania homoseksualne i pedofilne - ale w istocie nie są ani jednym , ani drugim, tylko własnie parafilią.. A wtedy nie są w rzeczy samej ani homokseualizmem, ani pedofilią.
Czy to wystarczy?
22-08-2010 23:31 
 0 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Czy to wystarczy?
Nie! Cechą charakterystyczna parafilii jest , że uniemożliwia ona utrzymanie afektywno-erotycznego związku między ludźmi. Homoseksualizm więc może być, lecz nie musi parafilią. Tak samo jak heteroseksualizm. Są heteroseksualni mężczyźni lub kobiety, którzy/które nie potrafią kochać. Więc ipso facto nie potrafią utrzymać związku afektywno-erotycznego z drugim człowiekiem. Więc można ich określić jako parafilityków. Z drugiej zaś strony zdarzają się pedofile, którzy kochają dzieci a dzieci ich kochają i znowóż takiego związku nie można nazwać parafilią.


Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
>Nie! Cechą charakterystyczna parafilii jest , że uniemożliwia ona utrzymanie afektywno-erotycznego związku między ludźmi.

Niekoniecznie. Tylko w wypadku skrajnego nasilenia lub parafilii prowadzącej do konfliktu z prawem. Chociaż życie może trochę skomplikować.

Generalnie podstawową różnicą między parafilią a orientacją seksualną jest to, że parafilia dotyczy wyłączne sfery seksu (po prostu podniecenie seksualne wywołuje specyficzny obiekt) a w przypadku orientacji seksualnej chodzi bardziej o zdolność nawiązywania relacji emocjonalnych z osobami określonej płci.

Dlatego nie mam pojęcia na czym miał by polegać aspekt emocjonalny orientacji aseksualnej lub autoerotycznej. (W tym drugim przypadku to chyba jakiś narcyzm wchodziłby w grę)
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
W seksuologii wyeliminowano pojęcie zboczenia płciowego - zastępując je pojęciem - parafilia.
Jest to nieprawidłowość życia płciowego polegająca na tym, że dana osoba nie potrafi lub nie może utrzymać związku uczuciowo-erotycznego między sobą a partnerem.
Bo albo tym partnerem jest rzecz - jak w fetyszyzmie, lub trup, jak w nekrofilii,
czy zwierzę, jak w zoofilii, lub "partner" jest anonimowy i niedobrowolny, jak w ekshibicjonizmie czy
u podglądaczy. Lub też główne skrzypce gra zadawanie lub doznawanie bólu jak w sado-masochizmie. Tak wyczytałam i tak to zrozumiałam z podręcznika "Psychopatologia" Seligmana, Walkera i Rosenhana. Zysk i S-ka Wydawnictwo.
Niektórzy członkowie APA Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego - Charles Moser i Peggy Kleinplatz postulują jednakże usunięcie i tej kategorii z DSM IV. Argumentują, że "ludzie których zainteresowania seksualne są niezwykłe lub zabronione przez kulturę niekoniecznie muszą być etykietowani jako zaburzeni psychicznie".
> Dlatego nie mam pojęcia
Ja też nie mam. A narcyzm już jest, ale nie słyszałam, aby był uznany za odrębną orientację płciową.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
kognitywista (3391 punktów)
>Niektórzy członkowie APA Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego - Charles Moser i Peggy Kleinplatz postulują jednakże usunięcie i tej kategorii z DSM IV. Argumentują, że "ludzie których zainteresowania seksualne są niezwykłe lub zabronione przez kulturę niekoniecznie muszą być etykietowani jako zaburzeni psychicznie".

Od tego już tylko krok do antypsychiatrii
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Od tego już tylko krok do antypsychiatrii
Nie zgodziła bym się. Proszę popatrzeć, o czym przecież piszę w moim "Poradniku", jak zmieniało się na przestrzeni dziejów podejście do homoseksualizmu. Jeszcze 100 lat temu Oskar Wilde trafił na 2 lata do ciężkiego więzienia, a dzisiaj w tej samej (ale i nie tej samej) Wlk. Brytanii Sir Elton John może się żenić z mężczyzną i zapraszać na wesele całą śmietankę towarzyską. Podejście do spraw seksu jest bardzo obciążone różnymi ideologiami, religiami, zabobonami, polityką. Utrudnia się prowadzenie rzetelnych badań w tej dziedzinie (seksuologii), seks jest tabu, o którym się nie mówi, dlatego wiedza na jego temat często nie jest oparta na naukowych podstawach tylko na lękach i przesądach. Na szczęście byli i są odważni seksuologowie, którzy chcą tę sytuację zmieniać.


Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
kognitywista (3391 punktów)
To są szczegóły, a ja w kwestii kardynalnej: czym jest odchylenie, dewiacja, zaburzenie psychiczne. Czy jest to zjawisko medyczne, czy socjologiczne ? Jeśli np. wszyscy pracownicy mojej firmy, zachęcając się nawzajem, wyjdą dzisiaj na korytarz i rozpoczną zbiorową orgię we wszelkich możliwych układach i za zgodą wszystkich zainteresowanych to będzie to norma (akceptowana przez współczesnych seksuologów) czy też jakaś forma dewiacji ? Myślę, że jest tu mnóstwo aspektów do rozważenia i wiele płynnych ocen. Nie próbujmy na siłę wszystkiego klasyfikować jako norma lub dewiacja. Jak mawiał Einstein: "Należy wszystko czynić tak prostym jak to tylko możliwe ... ale nie bardziej"
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Wszelkie zaburzenia życia psychicznego mamy ujęte w tzw. DSM IV. Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders, Fourth Edition. Diagnostyczny i statystyczny podręcznik zaburzeń psychicznych. Wydanie czwarte. Podręcznik ten się z biegiem dni, z biegiem lat, zmienia. Kiedyś figurował w nim homoseksualizm, dzisiaj już nie figuruje.
Być może z wydania nr V coś jeszcze zostanie usunięte, a coś może dodane.
> Czy jest to zjawisko medyczne, czy socjologiczne ?
Filozofie, socjologie i ideologie mają często spory wpływ na naukę. Na przykład Izba Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, potępiła kiedyś wyniki rzetelnych badań naukowych z dziedziny seksuologii ponieważ nie odpowiadały one aktualnie głoszonej ideologii.
Pewien profesor seksuologii w Niemczech dokonał badań naukowych w jednej z dziedzin dopiero będąc tuż przed emeryturą , kiedy już nie obawiał się, że go wywalą z roboty. Na śp. Alfredzie Kinsey`u do dzisiaj dnia wiesza się psy i oskarża się go o najokropniejsze rzeczy. Na pewno więc dzięki badaniom można ustalić pewne prawidłowości. Jednakowoż sfera ludzkiej seksualności obejmuje obyczajowość i moralność, a zatem i socjologię i prawo poniekąd.
> wyjdą i rozpoczną zbiorową orgię za zgodą wszystkich zainteresowanych to będzie to norma (akceptowana przez współczesnych seksuologów) czy też jakaś forma dewiacji ?
Seksuologicznie będzie to norma, bo się wszyscy na to zgadzają, obyczajowo już może to być nieco wątpliwe.
> Nie próbujmy na siłę wszystkiego klasyfikować jako norma lub dewiacja.
O normach i dewiacjach będę pisała, jak Bóg i moderacja pozwolą, w moich kolejnych częściach poradnika, czy też niezbędnika, młodego homoseksualisty.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
kognitywista (3391 punktów)
>Wszelkie zaburzenia życia psychicznego mamy ujęte w tzw. DSM IV. Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders, Fourth Edition. Diagnostyczny i statystyczny podręcznik zaburzeń psychicznych. Wydanie czwarte. Podręcznik ten się z biegiem dni, z biegiem lat, zmienia. Kiedyś figurował w nim homoseksualizm, dzisiaj już nie figuruje.
Bo nastąpił postęp w empatii ... z postępem naukowym nie ma to nic wspólnego.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Bo nastąpił postęp w empatii ... z postępem naukowym nie ma to nic wspólnego.
Oj z tą empatią to ja bym nie przesadzała. Słyszałam, że we Włoszech napadają i biją młodych homoseksualistów. Trudno też o empatię podejrzewać różnych Giertychów, Kaczyńskich, Cejrowskich i Pospieszalskich, a za nimi ze 70 parę % społeczeństwa.
TO NAUKA! TO SEKSUOLOGOWIE I PSYCHOLOGOWIE DZIĘKI SWOIM EMPIRYCZNYM BADANIOM SIĘ DO TEGO PRZYCZYNILI. Oczywiście seksuologowie i psychologowie świeccy i światli. Bo są psychologowie np. chrześcijańscy, którzy kierują pewnych swoich pacjentów do egzorcystów jako opętanych przez djabła. Lubię tę formę djabła, a nie diabła.


Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
24-08-2010 13:36 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>>Bo nastąpił postęp w empatii ... z postępem naukowym nie ma to nic wspólnego.
>Oj z tą empatią to ja bym nie przesadzała. Słyszałam, że we Włoszech napadają i biją młodych homoseksualistów.

Kto napada ? Chyba nie ci sami, którzy ułożyli DSM IV ... ?

>TO NAUKA! TO SEKSUOLOGOWIE I PSYCHOLOGOWIE DZIĘKI SWOIM EMPIRYCZNYM BADANIOM SIĘ DO TEGO PRZYCZYNILI.

W jaki sposób można empirycznie udowodnić, że homoseksualizm nie jest dewiacją ? Zachodzę w głowę ... Możemy się jedynie umówić, by go do dewiacji nie zaliczać, bo nic dobrego z tego nie wynika. I właśnie mądrzy ludzie, kierując się empatią (a nie jakimiś odkryciami naukowymi) skreślili tę nieszkodliwą anomalię rozwojową ze stygmatyzującego spisu. Chwała im za to.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> W jaki sposób można empirycznie udowodnić, że homoseksualizm nie jest dewiacją ?
Homoseksualizm był zaliczany do zaburzeń zdrowia psychicznego. I dlatego znajdował się w poprzednich DSM-ach. W DSM są ujęte różne zaburzenia psychiczne. Nerwice, psychozy, zaburzenia osobowości, uzależnienia itp.itd. jako też, tak zwane zaburzenia seksualne. Uważano więc, że osoby homoseksualne w jakiś istotny sposób różnią się psychicznie od pozostałych tzw. normalnych ludzi. Np.cierpią na częstsze depresje, co skutkuje zwiększoną ilością samobójstw wśród tych osób. Są bardziej podatne na różnego typu uzależnienia jako to alkoholizm i narkomania. Popełniają statystycznie rzecz biorąc więcej przestępstw i te de i te pe. Mają problemy w pracy.
Przełomowe okazały się badania (empiryczne) pani psycholog Evelyn Hooker. Ta nobliwa niewiasta przeprowadziła bardzo proste badanie. Mianowicie przebadała testami osobowości ( np. TAT , Rorschach inkblot test) pewną grupę homoseksualistów i taką samą grupę osób heteroseksualnych. Następnie poprosiła o ocenę tzw. niezależnych sędziów kompetentnych , aby odróżnili, które testy wypełniali homoseksualiści, a które tzw. normalni heteroseksualiści. Sędziowie ci nie potrafili na podstawie tych testów rozróżnić jakie testy kto wypełniał. Wniosek z tego był więc taki, iż homoseksualiści nie różnią się pod względem osobowościowym i tzw. normalności od heteroseksualistów.
Oczywiście zawsze możesz powiedzieć, że ten kto nie lubi zupy pomidorowej jest dewiantem, ponieważ ty ją lubisz i uważasz, że każdy normalny człowiek powinien ją lubić. Będę o tym wszystkim pisała w dalszych częściach mojego poradnika-niezbędnika. Proszę śledzić bazgroły.


Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
kognitywista (3391 punktów)
Dajmy testy pani Hooker do rozwiązania gerontofilom albo zoofilom. Czy wykażą one jakieś istotne zaburzenia osobowości ? Zapewne u jednych tak a u innych nie. Weźmy osoby z różnymi parafiliami. Czy pani Hooker testowała je ? Jeśli nie, to szkoda. Można by wtedy było poskreślać wiekszość dewiacji. Przypuszczam, że fetyszyści nie cierpią na częstsze depresje niż średnia w populacji.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Dajmy testy pani Hooker do rozwiązania gerontofilom albo zoofilom.
Gdyby się okazało, że statystycznie obie te grupy nie różnią się pod względem cech osobowości oraz występowania jej zaburzeń od populacji tzw.normalnych ludzi, czyli losowo dobranej próby, to by znaczyło właśnie, że nie ma podstaw psychopatologicznych aby je rozróżniać. Nie można by wtedy twierdzić, że gerontofile lub zoofile są bardziej zaburzeni niż reszta populacji. A to, że wolą pod względem seksu takie lub inne obiekty, to tak jak z zupą. Jedni wolą barszczyk a inni grochówkę. Ale tak poza tym, to jest z nimi wszystko OK.
> Przypuszczam, że fetyszyści nie cierpią na częstsze depresje niż średnia w populacji.
Nawet jeśli cierpią, to trzeba by zbadać, czy przyczyną owych częstszych cierpień jest ich fetyszyzm jako taki, czy może nieprzychylny stosunek społeczeństwa do ich preferencji. Gdybyś np. był miłośnikiem grzybków w occie, a każdy by Cię za to potępiał i nazywał Cię dewiantem i musiał byś się ukrywać ze swoją skłonnością do owych grzybków i zajadać je potajemnie, gdzieś w ukryciu , bo akurat lubisz grzybki, to też byś czuł się odrzucony i z tego powodu mógłbyś cierpieć na depresję. Samo upodobanie do grzybków w occie nie powodowało by depresji.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
kognitywista (3391 punktów)
>A to, że wolą pod względem seksu takie lub inne obiekty, to tak jak z zupą. Jedni wolą barszczyk a inni grochówkę. Ale tak poza tym, to jest z nimi wszystko OK.
No, niezupełnie wszystko. Różnią się właśnie ukierunkowaniem popędu płciowego i to wystarcza dla rozpoznania parafilii. Nie jest konieczne tutaj zdiagnozowanie dodatkowych zaburzeń osobowości. Dlatego właśnie mówimy o parafiliach a nie zaburzeniach osobowości. Nie mieszajmy tego. Czyli byłoby to bardziej jak jedzenie kredy albo włosów. Barszczyk czy grochówka to raczej brunetki, blondynki (przepraszam za seksizm). Z drugiej strony, można zastosować Twoje podejście i zapytać: co komu do tego, że lubię jeść kredę ?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Różnią się właśnie ukierunkowaniem popędu płciowego i to wystarcza dla rozpoznania parafilii.
Nie wystarcza. Bo homoseksualizmu nie uznaje się za parafilię.
Zresztą tak jak pisałam, są już głosy ze środowiska psychiatrów, aby tak jak zniesiono pojęcie zboczenia, tak też przestać etykietować ludzi jako parafilytyków. Bo nie mają żadnych zaburzeń psychicznych. Jedzenie kredy zaś może być szkodliwe, a poza tym kreda jest niesmaczna, a seks z nietypowymi obiektami daje jednak przyjemność. No, ale jakby komuś kreda smakowała to nie znaczy, że jest zaburzony psychicznie. Są ludzie, którzy chcą narzucać innym swoje gusta czy standardy i jak ktoś ma inne preferencje i inaczej myśli to zaraz klasyfikują go jako nienormalnego po względem psychicznym. Bo rózni się od nich. A oni są zdrowi i normalni.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
kognitywista (3391 punktów)
>> Różnią się właśnie ukierunkowaniem popędu płciowego i to wystarcza dla rozpoznania parafilii.
>Nie wystarcza. Bo homoseksualizmu nie uznaje się za parafilię.
Nie uznaje się, bo siadło parę osób i tak ustalili. Teraz radzą, czy w ogóle nie wyrzucić listy parafilii do kosza. Nie kwestionuję tego, a może nawet i popieram. Tylko nie udawajmy, że ma to coś wspólnego z nauką. Starożytni Grecy akceptowali (lub wręcz gloryfikowali) homoseksualizm bez testów pani Hooker.

>Są ludzie, którzy chcą narzucać innym swoje gusta czy standardy i jak ktoś ma inne preferencje i inaczej myśli to zaraz klasyfikują go jako nienormalnego po względem psychicznym. Bo rózni się od nich. A oni są zdrowi i normalni.
Leżę od rana do wieczora w łóżku, nic mi się nie chce i mam czarne myśli. Jestem zdrowy i nic nikomu do tego. Taki po prostu jestem. Kiedyś także słyszałem jakieś głosy .... to właśnie moja niepowtarzalna osobowość. Precz z psychiatrią !
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Nie uznaje się, bo siadło parę osób i tak ustalili.
Ale to nie sprzątaczki ustaliły, ani nie panienki na poczcie, niczego im nie ujmując, tylko naukowcy z dziedziny psychologii i seksuologii popierając owe ustalenia wynikami badań. A w każdym gronie zawsze znajdzie się ileś tam oszołomów, którzy będą się sprzeciwiać w imię religii, polityki czy innej ideologii. Proszę czytać mój pamiętnik młodego homoseksualisty. Największymi przeciwnikami homoseksualizmu są homoseksualiści, którzy nie akceptują tej skłonności u siebie. To i u innych tym bardziej.
> Starożytni Grecy akceptowali (lub wręcz gloryfikowali) homoseksualizm
Raczej powiedziałabym że pederastię i efebofilię, a to trochę jednak co innego.
> Leżę od rana do wieczora w łóżku, nic mi się nie chce
Jeśli jesteś z tego zadowolony to OK. Jeśli nie, to cierpisz na depresję.
> Kiedyś także słyszałem jakieś głosy
Jeśli to były głosy sąsiadki zza ściany to OK. Jeśli to głos Boga, to być może jesteś świętym. Jeśli głosy w Twojej głowie to miałeś omamy, co może świadczyć że cierpisz lub cierpiałeś na psychozę.


Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
kognitywista (3391 punktów)
>Ale to nie sprzątaczki ustaliły, ani nie panienki na poczcie, niczego im nie ujmując, tylko naukowcy z dziedziny psychologii i seksuologii popierając owe ustalenia wynikami badań.
Ustalanie co jest normą a co dewiacją to zagadnienie wykraczające poza naukę. Naukowcy dokonali tu czynności pozanaukowej.

>> Leżę od rana do wieczora w łóżku, nic mi się nie chce
>Jeśli jesteś z tego zadowolony to OK. Jeśli nie, to cierpisz na depresję.
Nie jestem zadowolony. Mam do tego krytyczny stosunek, co dowodzi mojego zdrowia psychicznego.

>> Kiedyś także słyszałem jakieś głosy
>Jeśli to były głosy sąsiadki zza ściany to OK. Jeśli to głos Boga, to być może jesteś świętym. Jeśli głosy w Twojej głowie to miałeś omamy, co może świadczyć że cierpisz lub cierpiałeś na psychozę.
Jaką psychozę ? Słyszę "ich" głosy i jestem całkiem normalny. To wy ich nie słyszycie więc jesteście upośledzeni. Nie wolno mi słyszeć głosów ? Jeden lubi grzybki a drugi słyszy głosy.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Ustalanie co jest normą a co dewiacją to zagadnienie wykraczające poza naukę.
Tak jak ustalanie np. odległości Ziemi od Słońca. Też może się zebrać kilka osób i przegłosować. Albo, że świat istnieje 6 tys.lat. Jaka tam teoria ewolucji! Darwin to był stary dziadek i coś mu się pomieszało.
> Mam do tego krytyczny stosunek, co dowodzi mojego zdrowia psychicznego.
Wcale to tego nie dowodzi. To tylko przy ciężkich psychozach traci się krytycyzm, a przy innych zaburzeniach bywa najczęściej zachowany. Dlatego tyle osób zgłasza się do terapeutów i psychiatrów.
> Nie wolno mi słyszeć głosów ?
Wolno, lecz jeśli słyszysz głosy istniejące tylko w Twojej głowie, a uważasz je za rzeczywiste to znaczy, że możesz mieć schizofrenię, która jest chorobą psychiczną. Choroba upośledza ludzkie funkcjonowanie sama przez się. Homoseksualizm nie jest chorobą, bo sam jako taki funkcjonowania nie upośledza. To tylko np. zła sąsiadka może zatruć życie homoseksualiście, albo dyrektor cierpiący na homofobię może go zwolnić z pracy. Czyli czynniki zewnętrzne mogą upośledzać jego funkcjonowanie (pod postacią sąsiadki i dyrektora) a nie jego orientacja seksualna jako taka.


Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
25-08-2010 09:45 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
Przepraszam za wtrącenie.

Homoseksualizm ujawnia się normalnie (jak heteroseksualizm), czyli w okresie dojrzewania.
A ilu jest nastolatków gerontofilów i zoofilów? Jakie są szanse by nie mieli zaburzeń osobowości?
kognitywista (3391 punktów)
Poszczególne parafilie różnią się między sobą w wielu istotnych kwestiach.
jkl; (5859 punktów)
>Poszczególne parafilie różnią się między sobą w wielu istotnych kwestiach.
Nie w przypadku ich przyczyn.
Tylko o homoseksualizmie można na pewno powiedzieć, że najważniejsza jest predyspozycja wrodzona.
kognitywista (3391 punktów)
>Tylko o homoseksualizmie można na pewno powiedzieć, że najważniejsza jest predyspozycja wrodzona.
To prawda. Podobnie jak w przypadku somatycznych wad wrodzonych.
25-08-2010 10:55 
 Ocena 1 na 1
jkl; (5859 punktów)
>To prawda. Podobnie jak w przypadku somatycznych wad wrodzonych.
Aha. Na przykład różnobarwności tęczówki.
Nieuleczalne, nieprzeszkadzające, ale zwracające uwagę innych jeśli "chory" nie założy soczewek ukrywających prawdziwy kolor oczu.
25-08-2010 11:03 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
Oj nie ... o wiele bardziej komplikujące życie niż różnobarwność tęczówki, zwłaszcza w Polsce. Ale ogólnie coś w tym stylu.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>Tylko o homoseksualizmie można na pewno powiedzieć, że najważniejsza jest predyspozycja wrodzona.
>To prawda. Podobnie jak w przypadku somatycznych wad wrodzonych.
>
Heteroseksualizm też jest predyspozycją wrodzoną tak jak zespół Downa

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
kognitywista (3391 punktów)
> Heteroseksualizm też jest predyspozycją wrodzoną tak jak zespół Downa.
Tak. Równie częstą i ewolucyjnie promowaną. Oraz społecznie pożądaną.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>> Heteroseksualizm też jest predyspozycją wrodzoną tak jak zespół Downa.Tak. Równie częstą i ewolucyjnie promowaną. Oraz społecznie pożądaną.
Dlatego nie można używać takiego argumentu, że homoseksualizm jest wrodzony i wady są wrodzone. Bo nie wszystko co wrodzono jest wadliwe, szkodliwe czy złe.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
kognitywista (3391 punktów)
>Dlatego nie można używać takiego argumentu, że homoseksualizm jest wrodzony i wady są wrodzone. Bo nie wszystko co wrodzono jest wadliwe, szkodliwe czy złe.
Ależ oczywiście. Ludzie nie akceptujący homoseksualizmu sugerują raczej jego nabyty charakter i konieczność leczenia osób nim dotkniętych.
To właśnie bojownicy na rzecz akceptacji odmiennej orientacji podkreślają, że jest ona wrodzona i z tego faktu wywodzą jej rzekomą "normalność" , co jest zabiegiem wątpliwym logicznie.
jkl; (5859 punktów)
>To właśnie bojownicy na rzecz akceptacji odmiennej orientacji podkreślają, że jest ona wrodzona i z tego faktu wywodzą jej rzekomą "normalność" , co jest zabiegiem wątpliwym logicznie.
Nie normalność homoseksualizmu, tylko normalność (psychiczną, intelektualną, społeczną) człowieka o orientacji homoseksualnej.
kognitywista (3391 punktów)
Tak, za wyjątkiem owej orientacji, pełną normalność.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Nie normalność homoseksualizmu, tylko normalność (psychiczną, intelektualną, społeczną) człowieka o orientacji homoseksualnej.
Osoby zainteresowane tematem odsyłam na "bazgroły" tam cały czas piszę sukcesywnie "Poradnik młodego homoseksualisty" Będzie i o normie i o chorobie i o moralności.


Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> z tego faktu wywodzą jej rzekomą "normalność" , co jest zabiegiem wątpliwym logicznie.
Oczywiście, że tak. Bo z tego, że coś jest wrodzone nie wynika,że jest normalne, czy zdrowe. Dlatego piszę "Poradnik młodego homoseksualisty" aby pewne rzeczy powyjaśniać.
Jest dalszy ciąg na "bazgrołach" i będę kontynuowała.


Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Homoseksualizm ujawnia się normalnie (jak heteroseksualizm), czyli w okresie dojrzewania.
Nie zawsze. Jest tzw. późny homoseksualizm. Mąż żyje sobie po bożemu z żoną, a tu raptem spotyka faceta i odlot. Zakochuje się w nim, porzuca żonę i dzieci. Podobnie bywa też i u kobiet.
> A ilu jest nastolatków gerontofilów i zoofilów?
Trzeba by przeprowadzić badania, tylko kto się tego podejmie i kto wyłoży na to pieniądze?
> Jakie są szanse by nie mieli zaburzeń osobowości?
Zaburzenia osobowości mają wiele przyczyn, niekoniecznie powstają na skutek takiej czy innej preferencji seksualnej. Taki nastoletni juhas współżyjący z owieczką może nie mieć zaburzeń osobowości, bo widzi że i baca to robi. A jak mu ksiądz dobrodziej na spowiedzi uświadomi, że jest grzesznikiem i zboczeńcem (mimo,że sam ksiądz rżnie ministranta) to jego (juhasa) osobowość może doznać uszczerbku. Np. stanie się zamknięty w sobie, nieufny, agresywny, jego obraz samego siebie poleci ostro w dół. Nabędzie kompleksu niższości, będzie się czuł gorszy i inny od rówieśników itp. itd.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
Głąbiński (3538 punktów)
>... kwestia nazywania się osób znajdujących upodobanie w przedstawicielach płci własnej, różnymi nazwami. ... sodomia ... itp. itd.
Chyba błąd. Przez s. rozumie się powszechnie zoofilię, czyli współżycie mężczyzn z samicami innych gatunków. Nie wiem, czy istnieje odpowiednia skłonność wśród kobiet. Przypuszczam, że nie jest to odmiana seksualności, lecz perwersja w rodzaju masochizmu.

Stach M. G.
22-08-2010 19:50 
 Ocena 2 na 2
marek milczewski (2335 punktów)
>>... kwestia nazywania się osób znajdujących upodobanie w przedstawicielach płci własnej, różnymi nazwami. ... sodomia ... itp. itd.
>Chyba błąd. Przez s. rozumie się powszechnie zoofilię, czyli współżycie mężczyzn z samicami innych gatunków. Nie wiem, czy istnieje odpowiednia skłonność wśród kobiet. Przypuszczam, że nie jest to odmiana seksualności, lecz perwersja w rodzaju masochizmu.

W tych sprawach jest tak daleko posunięta poprawność, że niedługo w samochodzie będzie gej gazu, gej sprzęgła, gej hamulca. A rower będzie miał dwa geje.

dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Chyba błąd.
Oczywiście słowo "sodomia" było różnie używane i nad używane. Generalnie wzięło się od miasta Sodomy, której to mieszkańcy chcieli zakosztować seksu z aniołami pod postacią mężczyzn, którzy przyszli do Lota, aby go ostrzec. Tak więc sodomici to mężczyźni pragnący posiąść seksualnie innych mężczyzn. Potem to się rozmyło i zaczęło dotyczyć stosunków doodbytniczych lub ze zwierzętami. Dokładnie podobnie było z pederastią. Początkowo pederastia oznaczała miłość do chłopców. W dzisiejszych czasach nazywa się to boylove. Następnie pederastią zaczęto określać stosunki między dorosłymi mężczyznami polegające na pedicatio czyli stosunkach doodbytniczych, co zupełnie wypaczyło znaczenie słowa pierwotnego. Stąd wzięły się określenia pedryl i pedał. Przedrostek PED - erasta.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Chyba błąd.
Oczywiście słowo "sodomia" było różnie używane i nad używane. Generalnie wzięło się od miasta Sodomy, której to mieszkańcy chcieli zakosztować seksu z aniołami pod postacią mężczyzn, którzy przyszli do Lota, aby go ostrzec. Tak więc sodomici to mężczyźni pragnący posiąść seksualnie innych mężczyzn. Potem to się rozmyło i zaczęło dotyczyć stosunków doodbytniczych lub ze zwierzętami. Dokładnie podobnie było z pederastią. Początkowo pederastia oznaczała miłość do chłopców. W dzisiejszych czasach nazywa się to boylove. Następnie pederastią zaczęto określać stosunki między dorosłymi mężczyznami polegające na pedicatio czyli stosunkach doodbytniczych, co zupełnie wypaczyło znaczenie słowa pierwotnego. Stąd wzięły się określenia pedryl i pedał. Przedrostek PED - erasta.


Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
rhotax7 (3947 punktów)
Witam Cie o pani co niejasnej bronisz góry i pod którą dołki kopiesz by zczezła i zawaliła się wraz ze swymi kościołami.Piękny i mądry wątek podsunełaś forumowiczom o zbokach Bogom niemiłych.Niech allach ich broni przed stosami i na madageskaru manowce sprowadza by tam sobie państwo założyli i w sposób obleśni współżyli między sobą ku twojej uciesze.Notebooka może jutro będę miał sprawnego to popiszemy.
Pozdrawiam forumowiczów i Ciebie o wspaniała mądrości i bezbożności ostojo
Madman (7811 punktów)
>"Leczyć" z homoseksualizmu to tak , jakby chcieć uleczyć kota z bycia kotem, albo psa z bycia psem.
A co z kotami, które chcą być psami i odwrotnie?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>A co z kotami, które chcą być psami i odwrotnie?
A, tych to już trzeba leczyć! Nazywa się to jakoś tak, homoseksualizm dystymiczny czy coś takiego. To tak jak z ludźmi nie akceptującymi swojego wyglądu. Klasyczny przykład to Majkel Dżekson. No za skarby świata nie chciał być Murzynem. I dopiął swego i stał się Białym. Więc Ci którzy nie chcą być kotami mogą zamienić się w psy, po wielu trudach i cierpieniach. Tylko pytam. Po co?


Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
Sylwek (15472 punktów)
>A, tych to już trzeba leczyć! Nazywa się to jakoś tak, homoseksualizm dystymiczny czy coś takiego. To tak jak z ludźmi nie akceptującymi swojego wyglądu. Klasyczny przykład to Majkel Dżekson. No za skarby świata nie chciał być Murzynem. I dopiął swego i stał się Białym.

Znaczy co, albinizm, to był efekt jego zaburzeń psychicznych? Słabo ci wychodzą risercze, słabo myślenie...
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>>A, tych to już trzeba leczyć! Nazywa się to jakoś tak, homoseksualizm dystymiczny czy coś takiego. To tak jak z ludźmi nie akceptującymi swojego wyglądu. Klasyczny przykład to Majkel Dżekson. No za skarby świata nie chciał być Murzynem. I dopiął swego i stał się Białym.
>Znaczy co, albinizm, to był efekt jego zaburzeń psychicznych? Słabo ci wychodzą risercze, słabo myślenie...
Sylwku, czyli co? Majkel był albinosem? A widziałeś jego zdjęcia z czasów Jackson's Five? Czarniutki... A albinizm jest genetycznym zaburzeniem polegającym na braku (a nie stopniowym zanikaniu) melanocytów, połączonym z innymi wadami takimi jak słaby wzrok, uszkodzenia serca i innych narządów wewnętrznych, podatność na nowotwory itp. Nie oszukujmy się, Jackson był całkiem zdrowym i normalnym dzieckiem a wszystkie jego późniejsze kłopoty (najprawdopodobniej) wywołane zostały jego własnymi ingerencjami w ciało.
Sylwek (15472 punktów)

>Sylwku, czyli co? Majkel był albinosem? A widziałeś jego zdjęcia z czasów Jackson's Five? Czarniutki... A albinizm jest genetycznym zaburzeniem polegającym na braku (a nie stopniowym zanikaniu) melanocytów

Och, doprawdy?
23-08-2010 12:46 
 Ocena 1 na 1
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>>Sylwku, czyli co? Majkel był albinosem? A widziałeś jego zdjęcia z czasów Jackson's Five? Czarniutki... A albinizm jest genetycznym zaburzeniem polegającym na braku (a nie stopniowym zanikaniu) melanocytów
>Och, doprawdy?

Bielactwo nabyte to zupełnie co innego niż bielactwo zwane albinizmem tu. To dwie różne choroby. Co do bielactwa, to przekonuje mnie opinia pewnej pani profesor-dermatolog, która stwierdziła, że Jackson na 99% nie cierpiał na bielactwo, a jeśli tak, to na jakąś przez nikogo nieopisaną dotychczas jego odmianę.
23-08-2010 12:49 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Rzeczywiście, użycie słowa "albinizm" to moja pomyłka, przyznaję.
kognitywista (3391 punktów)
>Co do bielactwa, to przekonuje mnie opinia pewnej pani profesor-dermatolog, która stwierdziła, że Jackson na 99% nie cierpiał na bielactwo, a jeśli tak, to na jakąś przez nikogo nieopisaną dotychczas jego odmianę.

Cóż ... nie mamy wglądu do dokumentacji medycznej pacjenta. Pozostaje nam tylko wierzyć w to, co sam światu przekazał ... albo wątpić i przyjąć, że chciał wybielić nie tylko swoją skórę ale także życiorys.
23-08-2010 11:08 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Znaczy co, albinizm, to był efekt jego zaburzeń psychicznych? Słabo ci wychodzą risercze, słabo myślenie...
Ale Jacko nie tylko stał się Białym bo, niby to, miał albinizm. On jeden, biedaczek. A La Toya czy inni już nie. Chodzi o Twarz. Nos, Oczy, Usta itp. itd. On, z różnych pewnie przyczyn, nie chciał być Murzynem i chwała mu za to, że przezwyciężył naturę. Jakim to się odbyło kosztem ( nie tylko w brzęczącym dolarze) tego nie wiemy. Czy Majkel cierpiał na dysmorfofobię, czy był to tylko jego kaprys. Też nie wiemy. W każdym bądź razie są osoby ze skłonnościami homo , które nie akceptują siebie takimi. Ale jedyne co im mogą terapeuci zaproponować to terapię zmierzającą do akceptacji siebie.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
23-08-2010 10:42 
 Ocena 1 na 1
Matix (5786 punktów)
>A, tych to już trzeba leczyć! Nazywa się to jakoś tak, homoseksualizm dystymiczny czy coś takiego. To tak jak z ludźmi nie akceptującymi swojego wyglądu.

Wygląd to też włosy, sylwetka, opalenizna, ubranie i wiele innych. Miliony kobiet rano przed lustrem też muszą się leczyć?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Miliony kobiet rano przed lustrem też muszą się leczyć?
No to już się zagalopowałeś. Poprawianie urody przed lustrem nie wynika z nie akceptacji siebie , a co najwyżej z chęci poprawienia swojej urody, podkreślenia głębi i wyrazu oczu, karminu ust, delikatności cery. To taka różnica jak między pogorszeniem humoru a ciężką depresją.


Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
Mainmen (13 punktów)
>>A co z kotami, które chcą być psami i odwrotnie?
>A, tych to już trzeba leczyć! Nazywa się to jakoś tak, homoseksualizm dystymiczny czy coś takiego. To tak jak z ludźmi nie akceptującymi swojego wyglądu. Klasyczny przykład to Majkel Dżekson. No za skarby świata nie chciał być Murzynem. I dopiął swego i stał się Białym. Więc Ci którzy nie chcą być kotami mogą zamienić się w psy, po wielu trudach i cierpieniach. Tylko pytam. Po co?
>

A co z przypadkami gry kot przebiera się za psa i wtedy lubi inne koty ? Jest gayem i jednocześnie chce być lub być traktowany jak kobieta. Leczyła by Pani taki przypadek ?

A co do samego tematu to obawiam się, że nie można uważać homoseksualizmu za standard jak heteroseksualizm. Nikogo nie potępiam i nie zamierzam absolutnie leczyć, ale ewolucja zaplanowała nas raczej jako osoby hetero. Nie zgadzam się z alienacja czy tępieniem ludzi o innych skłonnościach ale jednocześnie nie zgadzam się ze standaryzowaniem wszystkich preferencji jako równie naturalnych.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Jest gayem i jednocześnie chce być lub być traktowany jak kobieta.
Jeśli chce być kobietą to jest raczej transseksualistą. A raczej jeśli czuje się kobietą. Bo jak chce być, ale się nie czuje, to może jest transwestytą. Leczyć tu nie ma co. Najwyżej trzeba by ustalić czego ta osoba naprawdę oczekuje i chce.
> ewolucja zaplanowała nas raczej jako osoby hetero.
Zgoda. Ale psychologowie i ewolucjoniści do dzisiaj się zastanawiają , dlaczego przetrwały do dnia dzisiejszego osoby homoseksualne i to w tak dużych ilościach, skoro powinny były wyginąć w trakcie ewolucji, jako nierozmnażające się. Ogon był nam do niczego nie potrzebny więc praktycznie zaniknął. A psy mają. Do wyrażania emocji. Małpy też, do chwytania się gałęzi. A skoro homoseksualizm nie byłby do niczego potrzebny, a najmniej do rozrodu, to powinien był już dawno zniknąć z powierzchni ziemi. A nie zniknął.

Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
Mainmen (13 punktów)
>> ewolucja zaplanowała nas raczej jako osoby hetero.
>Zgoda. Ale psychologowie i ewolucjoniści do dzisiaj się zastanawiają , dlaczego przetrwały do dnia dzisiejszego osoby homoseksualne i to w tak dużych ilościach, skoro powinny były wyginąć w trakcie ewolucji, jako nierozmnażające się. Ogon był nam do niczego nie potrzebny więc praktycznie zaniknął. A psy mają. Do wyrażania emocji. Małpy też, do chwytania się gałęzi. A skoro homoseksualizm nie byłby do niczego potrzebny, a najmniej do rozrodu, to powinien był już dawno zniknąć z powierzchni ziemi. A nie zniknął.
>
Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.


W sumie ciekawe czemu nie zniknął. Zna Pani może jakieś teorie z tym wiązane? Być może wynika to z tego że jest to w jakiś sposób mutacja losowa (nie występuje w każdym osobniku i jest przekazywana). Lub związane jest to z tym że jeszcze 100 lat temu homosexualiści często mieli rodziny bo takie byłby obyczaje że musieli.

Poza tym wydaje mi się że psy przykładowo są raczej bisexualne - wiec przekazują geny dalej.

A jeśli sugeruje Pani że homosexualizm jest w jakikolwiek sposób potrzebny ewolucyjnie to jestem bardzo ciekaw do czego ?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> A jeśli sugeruje Pani że homosexualizm jest w jakikolwiek sposób potrzebny ewolucyjnie to jestem bardzo ciekaw do czego ?
Przegląd teorii na ten temat daje w swojej książce pt. "Ewolucja pożądania" psycholog David M. Buss . Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne. Gdańsk 2007.

Tylko krowa nie zmienia poglądów.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365