Racjonalista - Strona głównaDo treści
Robotyzacja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-06-2016 12:22Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Robotyzacja
Ocena 2 na 2
W książce znakomitego polskiego pisarza pt. "Limes inferior" jest pokazany w pełni zrobotyzowany świat, gdzie ludzie nie muszą pracować. Lecz praca nie zniknęła i stała się pewnego rodzaju przywilejem. Ludzi podzielono na klasy od 6 do 0, zgodnie z ich predyspozycjami intelektualnymi. Obywatele z klasą od 6 do 4 nie mieli prawa do pracy, od 3 do 0 pracowali, przy czym ci z klasą 0 byli elitą. W zależności od klasy obywatel dostaje punkty, którymi może dowolnie dysponować. Za sam fakt istnienia dostaje zasiłek w postaci punktów czerwonych (pozwala on przeżyć), ilość punktów zielonych zależy od klasy społecznej, a punkty żółte dostaje się za pracę i można za nie kupić towary luksusowe. Lifter to fałszerz który potrafi przekręcić klucz (taki dowód osobisty z wpisaną klasą społeczną, dzięki niemu można wypłacać punkty) tak, aby podwyższyć klasę obywatela, oczywiście za sowitą zapłatą. Taki przestępczy proceder powodował stanowisk urzędniczych fałszywymi "trójkami", "dwójkami", "jedynkami" oraz "zerowcami". Główny bohater, Sneer (wzorowany na pisarzu Adamie "Snergu" Wiśniewskim) jest lifterem, jego klasa to "4", lecz tak naprawdę jest "zerowcem". Swoją rzeczywistą inteligencję zataił ponieważ nie pomagałoby mu to w fałszowaniu kluczy (zwracałby na siebie zbyt dużo uwagi). Z tej "pracy" czerpie większe zyski i więcej żółtych punktów, niż jakakolwiek posada.
Taka przyszłość wydaje mi się jak najbardziej prawdopodobna. Świat przedstawiony w książce dla wielu może się wydawać rajem. Nie trzeba pracować. Micha pełna, lecz warto tutaj nadmienić, że te klasy "nierobów" mogły sobie pozwolić tylko na niskiej jakości (skażone) pożywienie. Ktoś może sobie skojarzyć to z GMO (chociaż ja jestem sceptyczny co do szkodliwości tejże). Adam Wiśniewski był polskim pisarzem SF, znany głównie z powieści "Robot". Nie podszedł do matury przez konflikt z nauczycielką polskiego. Był obeznany w szczególnej teorii względności i udzielał korepetycji studentom. Miał specyficzne podejście do nauki, uważał, że naukowcy wszystko utrudniają, swoje hipotezy naukowe opisał w "Jednolitej teorii czasoprzestrzeni". Moim zdaniem lektura jego książek jest ciężka, albo się wczujesz, albo nie przeczytasz.
Coraz częściej słychać o całkowitej robotyzacji produkcji. Maszyna się nie poskarży, nie zorganizuje strajku. Inwestycja w takiego mechanicznego pracownika jest dużo bardziej kosztowna, ale po jakimś czasie się zwraca. Już chyba każdy się domyśla co przyśpieszy zwiększanie kosztów pracy. To nieuchronne. Robotyzacja wywróci cały porządek społeczny do góry nogami. Ogół będzie uzależniony od właścicieli maszyn, już nie konsument będzie rządził gospodarką, a producent. Ciekawe jak to będzie wyglądać, jak myślicie ? Czy ludzie będą przerzucać głazy z miejscu na miejsce (że niby nie za darmo dostają pieniądze), ot tak dla uciechy właścicieli maszyn ? Czy będą dostawać środki na życie z samego faktu, że żyją ? Jak to wpłynie na demografię ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Arminius (25555 punktów)Nowa wspaniała książka?
"W książce znakomitego polskiego pisarza pt. "Limes inferior" jest pokazany w pełni zrobotyzowany
świat, gdzie ludzie nie muszą pracować. Lecz praca nie zniknęła i stała się pewnego rodzaju
przywilejem. Ludzi podzielono na klasy od 6 do 0, zgodnie z ich predyspozycjami intelektualnymi".

Tak to jest wszystko trochę w duchu "Nowego wspaniałego świata" Aldousa Huxleya. Opublikowana w 1931 r. utopia stała się bestsellerem, a jej autora oskarżano o plagiat książki "Miasto światłości" polskiego pisarza Mieczysława Smolarskiego - opublikowanej w 1924 r.

"Coraz częściej słychać o całkowitej robotyzacji produkcji. Maszyna się nie poskarży, nie zorganizuje strajku. Inwestycja w takiego mechanicznego pracownika jest dużo bardziej kosztowna, ale po jakimś czasie się zwraca. Już chyba każdy się domyśla co przyśpieszy zwiększanie kosztów pracy. To nieuchronne. Robotyzacja wywróci cały porządek społeczny do góry nogami".

Stąd kontrpropozycje typu neoluddyzm. Ale problem postawiony przez Pana ma inne równie intrygujące konotacje związane z transhumanizmem oraz stopniową cyborgizacją ludzkiego ciała i - tym samym - umysłu. Postęp w medycynie oznacza iż w stosunkowo niedalekiej przyszłości będzie dochodziło do konwergencji ludzkich ciał i aparatów technicznych high tech - co przecież będzie musiało tworzyć nową jakość. W jakiejś mierze to już zachodzi - bo przecież jak Pan ma implanta w jamie ustnej - to już jest element cyborgizacji Pana osoby. Jednakże sprawa stanie się daleko bardziej poważna gdy - na przykład - wszczepiony mikrosystem będzie regulował pańską potliwość. Czy jest to nadzieja ludzkości, czy też strach o tym myśleć? Oto jest pytanie!
09-06-2016 14:35 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)Odp: Nowa wspaniała książka?
>jak Pan ma implanta w jamie ustnej - to już jest element cyborgizacji Pana osoby.

Drewniana laska (jako suplement naszego śmiesznego szkieletu) już dawno zrobiła z nas kuśtykającego cyborga.

>sprawa stanie się daleko bardziej poważna gdy - na przykład - wszczepiony mikrosystem będzie regulował pańską potliwość.

Pal sześć potliwość. Problem zacznie się wtedy, kiedy mikrosystem będzie podejmował za mnie decyzje: zamiast herbaty każe pić mi np. pomyje...

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
09-06-2016 15:24 
 Ocena 1 na 1
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)

>Tak to jest wszystko trochę w duchu "Nowego wspaniałego świata" Aldousa Huxleya. Opublikowana w 1931 r. utopia stała się bestsellerem, a jej autora oskarżano o plagiat książki "Miasto światłości" polskiego pisarza Mieczysława Smolarskiego - opublikowanej w 1924 r.

"Nowy wspaniały świat" porusza trochę inne problemy. Tam celowo uszkadzano płody, hodowano ludzi z duchem klasy, którą im przypisywano (alfa, beta, gamma, delta, epsilion). Episiliony to byli zwykli robotnicy. Alfy to elita. Dzieciom prano mózgi puszczając taśmy z mowami typu "jestem epislionem, muszę pracować, jestem potrzebny dla społeczeństwa". Huxleyowi chyba nawet nie przeszło przez myśl, że być może praca nie będzie już potrzebna (jeszcze trochę za wcześnie na tego typu przemyślenia było).

>Stąd kontrpropozycje typu neoluddyzm. Ale problem postawiony przez Pana ma inne równie intrygujące konotacje związane z transhumanizmem oraz stopniową cyborgizacją ludzkiego ciała i - tym samym - umysłu. Postęp w medycynie oznacza iż w stosunkowo niedalekiej przyszłości będzie dochodziło do konwergencji ludzkich ciał i aparatów technicznych high tech - co przecież będzie musiało tworzyć nową jakość. W jakiejś mierze to już zachodzi - bo przecież jak Pan ma implanta w jamie ustnej - to już jest element cyborgizacji Pana osoby. Jednakże sprawa stanie się daleko bardziej poważna gdy - na przykład - wszczepiony mikrosystem będzie regulował pańską potliwość. Czy jest to nadzieja ludzkości, czy też strach o tym myśleć? Oto jest pytanie!

Nie jestem matematykiem, nie noszę brody i nie wysadzam budynków. Czytałem manifest Unabombera i on tam zaprzecza sam sobie. Potępia socjalizm i postęp techniczny. A postęp techniczny wynika z wolności działania, ze zwykłych ludzkich motywacji, z chęci polepszenia swojego bytu - to jak najbardziej ludzkie skłonności. Postęp techniczny wyciągnął wielu ludzi z biedy. Postęp jest potrzebny jeżeli chcemy przetrwać. Ale ten postęp nas zdemoralizował. Bogactwo demoralizuje. Uważam, że Ameryka Północna i Europa to obszar bogactwa. Dodać należy jeszcze Japonię i Australię. Spójrzmy na dzietność w tych krajach. W Japonii jest tragedia, Niemcy tak samo, tylko USA się trzyma (gdzie jeszcze nie ogłupiono tak ludzi socjalizmem). Tak samo jak Dorowie zalali Grecję, tak teraz zalewa nas fala migrantów. Regres mamy gwarantowany. Europa zachodnia jest wypalona, nie ma bodźców. Cyborgizacja i inżynieria genetyczna to ciekawe zagadnienia. Wiemy co się dzieje z człowiekiem, gdy zbyt długo przebywa w warunkach nieważkości. Tego akurat się nie boję. Boję się totalitaryzmu, bo coraz bardziej świat zmierza w tę stronę. Chodzi mi o nadopiekuńczość państwa. Tak jak w filmach sf, system uznaje, że największym zagrożeniem dla ludzkości jest człowiek i nakazuje usunięcie zagrożenia. Tak samo aparat państwowy uznał, że największym zagrożeniem dla mnie, jestem ja sam. Wolność opiera się też na wolności popełniania błędów, nie tylko dobrych decyzjach.
09-06-2016 17:11 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)
>Boję się totalitaryzmu, bo coraz bardziej świat zmierza w tę stronę. Chodzi mi o nadopiekuńczość państwa.

Poważnie, głównym problemem ludzi w takich państwach, jak nazistowskie Niemcy czy stalinowski ZSRR był nadmiar opieki ze strony państwa?
Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)

>Poważnie, głównym problemem ludzi w takich państwach, jak nazistowskie Niemcy czy stalinowski ZSRR był nadmiar opieki ze strony państwa?
Głównym ? Nie wiem. Podejrzewam, że większość nie miała problemów, po prostu robili co im kazali. Teraz państwo nie musi posługiwać się terrorem, by zawłaszczyć przestrzeń działania obywatela i to jest dla mnie straszne.
10-06-2016 07:44 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Teraz państwo nie musi posługiwać się terrorem, by zawłaszczyć przestrzeń działania obywatela i to jest dla mnie straszne.

Cel jest ten sam, tylko (pomijając indywidualne przypadki) metody inne: soft-terror.Mam wrażenie, że wiele okropności znanych z przeszłości ma obecnie swoją miękką wersję.Zło w owczej skórze...

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
ZaKotem (8733 punktów)
>>Teraz państwo nie musi posługiwać się terrorem, by zawłaszczyć przestrzeń działania obywatela i to jest dla mnie straszne.
>Cel jest ten sam, tylko (pomijając indywidualne przypadki) metody inne: soft-terror.

Gwałciciel i uwodziciel też do tego samego dążą, tylko innymi metodami.
10-06-2016 11:34 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>>>Teraz państwo nie musi posługiwać się terrorem...
>Gwałciciel i uwodziciel też do tego samego dążą, tylko innymi metodami.

Ale skala działania jest zdecydowanie różna: państwo (czy też ponadpaństwowe organizacje) to skala mega, chociaż w ostateczności wszystko kończy się na indywidualnej psychice.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
10-06-2016 08:20 
 Ocena 1 na 1
Fortem (27 punktów)
>>Boję się totalitaryzmu, bo coraz bardziej świat zmierza w tę stronę. Chodzi mi o nadopiekuńczość państwa.
>Poważnie, głównym problemem ludzi w takich państwach, jak nazistowskie Niemcy czy stalinowski ZSRR był nadmiar opieki ze strony państwa?

Myślę, że jeśli o chodzi o aspekt tzw. "nadopiekuńczości" to prędzej można go szukać w systemach demokratycznych, niż totalitarnych.
Przykładem na to jest chociażby przyznawanie zasiłków.
Poprzez taką politykę państwo jeszcze silniej uzależnia ludzi od systemu, przez co nie czują potrzeby by sami podejmować inicjatywę.
Natomiast z obserwacji systemów totalitarnych dawniej i dziś w różnych państwach, łatwo zauważyć, że zazwyczaj opiera się on na zastraszaniu ( w różnoraki sposób) i propagandzie, a nie na przyznawaniu bonusów
DyktaFon (9281 punktów)

>Natomiast z obserwacji systemów totalitarnych dawniej i dziś w różnych państwach, łatwo zauważyć, że zazwyczaj opiera się on na zastraszaniu ( w różnoraki sposób) i propagandzie, a nie na przyznawaniu bonusów
>
Wszystkiego osiągnąć jedną metodą się nie da... Więc dziś państwo stosuje obie Z jednej strony dają marchewkę, a z drugiej - inwigilują i pilnują... oczywiście dla dobra tychże inwigilowanych! Najdziwniejsze jest jednak to, że większość tego nie rozumie i zdecydowanie cieszy się, jaką to ma świetną "opiekę" od państwa.
diogenes (42753 punktów)Odp: Robotyzacja
>Coraz częściej słychać o całkowitej robotyzacji produkcji.

Kilka dni temu w małej drukarni: druk, mówi grafik, leci szybko, ale potem trzeba to pociąć, posklejać, popakować...Do tego trzeba ludzi, czasu.Myślę, że robotyzacja dotyczy dużych, globalnych projektów. Na szczeblu lokalnym - nie obejdzie się bez ludzi. Granice między tym, co globalne, a tym, co lokalne, wyznaczą ceny robotów: w małe przedsięwzięcia nie będą warte inwestycji w robotów.

>Robotyzacja wywróci cały porządek społeczny do góry nogami.

Utopie mają to do siebie, że są realizowane jedynie cząstkowo. Tak też stanie się z robotycznym niewolnictwem...


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>W książce znakomitego polskiego pisarza pt. "Limes inferior" jest pokazany w pełni zrobotyzowany świat, gdzie ludzie nie muszą pracować. Lecz praca nie zniknęła i stała się pewnego rodzaju przywilejem. <<

A kaczyści z ziobrystami będą przyznawać punkty. Ewentualnie po konsultacji z ojdyrem Muchomorkiem. Qrwa, ale będzie cool!
ZaKotem (8733 punktów)

>Coraz częściej słychać o całkowitej robotyzacji produkcji. Maszyna się nie poskarży, nie zorganizuje
>strajku. Inwestycja w takiego mechanicznego pracownika jest dużo bardziej kosztowna, ale po jakimś
>czasie się zwraca. Już chyba każdy się domyśla co przyśpieszy zwiększanie kosztów pracy. To
>nieuchronne. Robotyzacja wywróci cały porządek społeczny do góry nogami. Ogół będzie uzależniony od
>właścicieli maszyn, już nie konsument będzie rządził gospodarką, a producent. Ciekawe jak to będzie
>wyglądać, jak myślicie ? Czy ludzie będą przerzucać głazy z miejscu na miejsce (że niby nie za darmo
>dostają pieniądze), ot tak dla uciechy właścicieli maszyn ?

To możliwe, ale raczej nie kamienie przerzucać, tylko informację. Również bezproduktywnie. Wiadomo, że im łatwiej coś wyprodukować, tym trudniej sprzedać - bo inni równie łatwo robią takie same badziewie. Dlatego coraz większa część kapitału idzie w gwizdek, czyli w marketing i wciskanie klientom dóbr, których ci wcale nie chcą. Wizja futurystycznej gospodarki, gdzie większość ludzi jest zaangażowana we wzajemne wciskanie kitu niczym jakaś sekta, to jest dopiero horror. Moim zdaniem o wiele bardziej horroryczny niż alternatywa - która też raju na ziemi nie stworzy, ale jest nieco mniej idiotyczna.

>Czy będą dostawać środki na życie z
>samego faktu, że żyją ? Jak to wpłynie na demografię ?

Wbrew pozorom, to już było. W antycznym Rzymie. Rolę robotów spełniali oczywiście niewolnicy, którzy w sensie prawnym byli przedmiotami służącymi do roboty. Elita właścicieli "robotów" zajmowała się polityką, a ubozsi, którzy niewolników nie mieli (bo to jednak towar luksusowy) dostawali chleb i igrzyska. I jakoś to działało. Koszt chleba i igrzysk był mniejszy, niż koszt rewolt i utraty władzy.

Pierwszym państwem europejskim zapewniającym ludowi chleb i igrzyska za friko będzie Finlandia, która od przyszłego roku rozpocznie eksperyment społeczny z pensją obywatelską. Zostaną zlikwidowane wszelkie zasiłki i ppmoce społeczne, z których i tak korzystają nie tyle najbardziej potrzebujący, co najbardziej cwani. Zamiast tego każdy obywatel, biedny czy bogaty, mądry czy głupi, dostaje do łapy 800 euro miesięcznie. Szczęść Boże. Nie wiem, jakie będą efekty takiej polityki w dłuższej perspektywie. Na pewno świat będzie z uwagą obserwować fiński eksperyment i wyciągać wnioski. Ale wszystko idzie w tym kierunku, chociaż w różnym tempie. Pisowskie 500+, nic wyjątkowego w Europie, to rozwiązanie w podobnym stylu, choć skromniejsze.
Fortem (27 punktów)
>Taka przyszłość wydaje mi się jak najbardziej prawdopodobna. Świat przedstawiony w książce dla wielu
>może się wydawać rajem. Nie trzeba pracować. Micha pełna, lecz warto tutaj nadmienić, że te klasy
>"nierobów" mogły sobie pozwolić tylko na niskiej jakości (skażone) pożywienie.

Te zjawiska można z powodzeniem zaobserwować już w dzisiejszym świecie.
Wielu bezrobotnych żyje z zasiłków ( w Polsce jednak zasiłki są stosunkowo niskie, mówię tu o innych krajach jak np kraje skandynawskie )
Chciałabym zwrócić uwagę głównie na aspekt żywności dostępnej na szeroką skalę.
Jaka to jest żywność?
Pełnowartościowa?
Wręcz przeciwnie.
Jedzenie rodem z supermarketu: przetworzone wędliny, kiełbasy, serki, chleb, jogurty, wszelkiego rodzaju słodycze - większość produktów jakimi żywi się przeciętny człowiek potrzymują jedynie podstawowe funkcje życiowe, nie ma już jednak miejsca na podtrzymywanie funkcji intelektualnych i TWÓRCZYCH.
Ludzie stają się coraz bardziej sztampowi, przewidywalni, nudni i ... identyczni w swojej monotonii.
To zjawisko można zaobserwować na każdym kroku: chociażby odwiedzając przeciętnego Polaka w przeciętnym mieszkaniu podczas codziennych "rytuałów" ( jak np oglądanie telewizji, przeglądanie portali społecznościowych )
Można zaobserwować zanik zainteresowania światem.
W szkołach uczniowie są wiecznie zmęczeni. Zmęczenie i niezadowoleni.
Myślę, że to może wynikać ze sposobu, w jaki wiedza jest przekazywana.
Uważam za bardziej motywujące przedstawienie wszystkich dziedzin wiedzy jako jedność, co interesuje, intryguje i zachęca do poznania szczegółów.
Jednak dążę do tego, że nieszczęśliwi ludzie nie potrafią tworzyć niczego wokół siebie oprócz większej ilości nieszczęścia.
Niezdrowa żywność, która niszczy naturalne funkcjonowanie umysłu człowieka wspiera procesy manipulacji poprzez środki masowego przekazu i zwiększa nieusatysfakcjonowanie w życiu zawodowym jak i prywatnym.
Ale sami z własnej woli wybieramy tę opcję.
Z własnej woli?
A może ludźmi kieruje czasem coś innego niż własna wola?
Np. uzależnienie?
Głownym zagrożeniem, jakie widzę w zrobotyzowanym świecie, jest właśnie uzależnienie od pewnych technologii, które będą mieć za zadanie dostarczanie przyjemności, przez co nikt nie będzie w stanie się sprzeciwić mechanizmom, które takie urządzenia aktywują.
W ten sposób, poprzez zniewolenie ludzi w ich własnych umysłach, tworzy się doskonalszy synstem kontroli niż najbardziej wyszukany system karny.
Wyklucza również prawdopodobieństwo buntu.
Ludzie nie będą podnosić rewolucji przeciwko samemu sobie ( a przynajmniej cząstce siebie ).
W pewnym stopniu ta strategia jest już stosowana na rynku konsumpcyjnym ( np poprzez dodawanie cukru do prawie wszystkich, jeśli nie wszystkich produktów ) ale czy tylko? Tutaj zostawię pole popisu dla znawców, jednak myślę, że i w polityce to zjawisko nie jest obce.
Jednak technologia sama w sobie nie jest wg mnie zła.
Obecnie na tym polu jest największa przestrzeń do rozwoju.
Natomiast rozwój jest jedną z właściwych człowiekowi cech.
Gdy człowiek przestaje się rozwijać pozbywa się dobrowolnie jednego z niewielu elementów różniących go od zwierzęcia.
Nie sądzę, aby należało się przesadnie obawiać robotyzacji, raczej cieszyć się, że wśród społeczeństwa nadal mimo wszystko istnieją jednostki twórcze
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Pisałem o tym tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/z,0/s,712023

Roboty zastąpią pracę, czyli nastąpi koniec niewolnictwa. Znikną choroby, zniknie pseudo-indywidualność, która wynika z losowości algorytmów stanowiących o tym "kim" jest człowiek. Losowe algorytmy zostaną zastąpione optymalnymi.

Na pytanie jak to będzie wyglądało, nie ma odpowiedzi, bo maszyny wkrótce przerosną zdecydowanie człowieka i nie będą w stanie nawet nam przekazać swojej wiedzy, tak jak my nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć fizyki psu i kotu.

Ja nie mogę się doczekać. Świat w obecnym (fatalnym) kształcie stanie się tylko koszmarnym wspomnieniem.
diogenes (42753 punktów)
>maszyny wkrótce przerosną zdecydowanie człowieka...

To wizja rodem z literatury. Kiedy popatrzymy na motywy i cele działalności firm produkujących roboty sprawa wygląda nieco inaczej. Szef KUKA Till Reuter

www.kuka.com/

w wywiadzie dla FAZ:

www.faz.ne(*)tPagedArticle=true#pageIndex_2

traktuje robota jako maszynę ułatwiającą ludziom pracę i życie, zwłaszcza w kontekście powtarzalnych czynności. Godzina pracy robota (aktualnie 5 euro/godzina) jest prawie 10 razy tańsza od pracy fachowca, ale robot nie zastąpi człowieka. Reuter mówi, że w grę wchodzi tylko racjonalny mix z robota i człowieka. Robot potrafi powtarzać jedynie standardowe czynności, a jego zdolności do podejmowania autonomicznych decyzji ograniczają się również do standardowych sytuacji. Największym rynkiem zbytu robotów są aktualnie Chiny - kraj o największej liczbie ludności. Trudno powiedzieć, czy roboty to zmienią.





Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Tylko, że roboty już niedługo będą wybierać lepiej od nas. Nasz mózg to bardzo słaby kalkulator, który komputery niedługo zdecydowanie przerosną. Myślenie to w gruncie rzeczy nic innego jak mechanizm. W przypadku człowieka jest to mechanizm prymitywny i słaby i spokojnie do przeskoczenia.
11-06-2016 12:14 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Tylko, że roboty...

Może trochę konkretów? Jakiej firmy, jakiego typu?

>...już niedługo będą wybierać lepiej od nas.

W jakich kontekstach? Co będą wybierać?

>Myślenie to w gruncie rzeczy nic innego jak mechanizm.

Owszem, można mówić o różnych modelach myślenia, ale to zawsze jest jakieś uproszczenie, abstrakcja, a nie grunt rzeczy. Gdyby umysł działał jak maszyna (były takie pomysły), nie konstruowałby coraz lepszych maszyn.

>W przypadku człowieka jest to mechanizm prymitywny i słaby i spokojnie do przeskoczenia.

Zmęczony człowiek może zrobić błąd w prostym dodawaniu, ale to nie kalkulator konstruuje i produkuje kolejną wersję urządzenia.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>Tylko, że roboty...
>Może trochę konkretów? Jakiej firmy, jakiego typu?

To pytanie wydaje mi się niepotrzebne. Mógłbyś powiedzieć dlaczego o to pytasz? Ja piszę o technologii przyszłości, więc jeszcze nie wiemy jak dokładnie będzie to wyglądać.

>>...już niedługo będą wybierać lepiej od nas.
>W jakich kontekstach? Co będą wybierać?

No ogólnie wszystko. Zaraz wyjaśnię co konkretnie mam na myśli.

>>Myślenie to w gruncie rzeczy nic innego jak mechanizm.
>Owszem, można mówić o różnych modelach myślenia, ale to zawsze jest jakieś uproszczenie, abstrakcja, a nie grunt rzeczy. Gdyby umysł działał jak maszyna (były takie pomysły), nie konstruowałby coraz lepszych maszyn.

Ha, no właśnie nieprawda, że by nie konstruował. Nowoczesne maszyny same będą ewoluować dokładnie tak jak ewoluował człowiek, tylko że dużo szybciej i lepiej. Nasze myślenie to nie żadna prawda, a skutek prób i błędów, przyjęcia przypadkowych założeń, które okazały się sprawdzać w kontekście przetrwania w tym środowisku. Działa to tak:
Przypadkowe mutacje (analogia do myślenia indukcyjnego) -> weryfikacja tego przez środowisko (analogia do myślenia dedukcyjnego) -> dalsze mutacje -> kolejna weryfikacja (czyli mówimy o wzroście entropii i ciągłym procesie ulepszania).

Nasze myśli to tylko modele oddające w jakimś stopniu mechanizmy świata. Na różne rzeczy patrzymy z różnych punktów widzenia, które często są ze sobą sprzeczne, a mimo to mogą być równie pożyteczne. Każdy taki model to tylko symulacja, proces obliczeń.

Świat, którego doświadczamy to interpretacja mózgu na temat otoczenia, w którym żyje. Umysł patrzy na wszystko przez kategorie umysłu, a nasza świadomość to świat uproszczeń, domysłów. Domysły są bardziej losowe, ale proces weryfikacji jest już ściśle zdeterminowany. Komputery działające na tej zasadzie jak ludzie (sieci neuronowe, myślenie indukcyjne i dedukcyjne), ale mające dostęp do dużo większej ilości danych i potrafiące przetwarzać ich więcej na raz, potrafiące się ze sobą porozumiewać (wspólna chmura informacji, czyli gigantyczna baza danych), zdecydowanie przerosną nas w wyciąganiu wniosków i ocenianiu, która decyzja jest korzystniejsza (na zasadzie symulacji, określaniu prawdopodobieństwa, co jest odpowiednikiem ludzkiej intuicji). Nasze myślenie to mechanizm, nic nadzwyczajnego.

Taki superkomputer w przyszłości będzie sam ewoluował bez ludzkiej pomocy i to my będziemy pytać komputerów o właściwe rozwiązania, albo nawet połączymy się z nimi w jedność, a komputery staną się przedłużeniem naszych umysłów, dzięki czemu pojmiemy dużo więcej niż teraz.

>>W przypadku człowieka jest to mechanizm prymitywny i słaby i spokojnie do przeskoczenia.
>Zmęczony człowiek może zrobić błąd w prostym dodawaniu, ale to nie kalkulator konstruuje i produkuje kolejną wersję urządzenia.

Ani nie człowiek, który tylko odkrywa działające mechanizmy metodą prób i błędów, a potem zna jakieś sposoby, które okazały się być skuteczne i to na nich opiera swoje dalsze myślenie (ulepszając je nadal metodą prób i błędów i dzięki korzystaniu ze zdobytego doświadczenia).

Edit: polecam obejrzeć: www.youtube.com/watch?v=8CSNmrunCnA
GrzeTor (1279 punktów)
Ale czy warto zastępować elektroniką nisko płatne prace fizyczne? Raczej bardziej opłacalne będzie zastąpienie kosztujących niesamowicie drogich stanowisk zarządzających.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Ale czy warto zastępować elektroniką nisko płatne prace fizyczne? Raczej bardziej opłacalne będzie zastąpienie kosztujących niesamowicie drogich stanowisk zarządzających. <<

O tym, kogo kim, albo czym zastąpić decydują ci zajmujący owe niesamowicie drogie stanowiska. Oni mogą robola zastąpić robotem, ale nigdy nie dopuszczą do stworzenia robotów, które ich mogły by potencjalnie zastąpić. W stworzeniu takich robotów mogli by być zainteresowani robole, ale czegoś takiego nie stworzą, bo są tylko robolami.


Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365