 |
Kto zapłaci za jego błędy? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-07-2016 15:00 | darzec (676 punktów) (zablokowany) | Kto zapłaci za jego błędy?
1 na 1 | Tyle kar czeka na człowieka, który nie przestrzega przykazań tzw. boga, który jest niby wszechmogący. Narobił błędów i ludzie mają za to płacić ? Za jego błędy. Zło I szatan z tym związany to chyba jego dzieło. Prawda ? Przecież nic podobno się nie dzieje bez jego zgody i wiedzy. (jak prezes a PiS)Dlaczego pozwolił na istnienie innych religii i bogów ? Dlaczego nie dał szansy innym na poznanie siebie? dlaczego przyszedł tak późno? (ok 2000 lat temu z hakiem)Dlaczego tylko w jednym miejscu nie dając szansy innym na poznanie siebie ? I co? Teraz ludzie maja za to zapłacić ? Co z tymi, którzy nie mieli szans na poznanie go ? Czyja to wina ? Czyż nie jego ? Dla mnie to sprawa oczywista. Takiego bytu nie ma.To pytania do tych, którzy w niego wierzą, a są tutaj tacy. Jestem ciekaw co oni o tym sądzą. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| VonM (709 punktów) | Ech, widzę że jesteś podobnym przypadkiem jak ja - jak ja rozumiem ten ból zateizowanego katolika. Dochodzi jeszcze mi problem "mieszanych" rodziców (wierząca matka, niewierzący ojciec), z którego wyszły pewne schematy myślowe. Tak więc nienawiść według orientacji religijnej postulowana przez pewne środowiska w zasadzie podważają moje istnienie stąd jest u mnie pewna większa wrażliwość w tej kwestii - ot na przykład nie byłbym w stanie związać się ani z radykalną ateistą, ani dewotką religijną. (pech chciał, że na inne nie trafiałem)
Na Racjonaliście istotnie są osoby wierzące, wszak nie jest to portal radykalnie antyreligijny, niemniej chyba jednak trudno prowadzić tu dyskusję, bo z Twojego posta jasno wynika pytanie mniej więcej dlaczego przestałeś wierzyć w Boga.
Ja w sumie byłem wychowany po katolicku, chrzest, komunia itd. a do kościoła chodziłem na zasadzie przykrego obowiązku a nie potrzeby wiary - którą w pewnym sensie miałem, lecz trochę na zasadzie powielania zachować religijnej części rodziny. Potem zostało tylko nawykowe żegnanie się przed snem. A teraz to sam nie potrafię się określić. Słaby ateista? Agnostyk? Indyferendysta? A może w końcu deista, w końcu za nieingerującego Boga można uznać tak na dobrą sprawę wszystko - ot chociażby "materię" przed-wielko-wybuchową.
|
|
 | darzec (676 punktów) (zablokowany) | >Ech, widzę że jesteś podobnym przypadkiem jak ja - jak ja rozumiem ten ból zateizowanego katolika.
W wieku dziesięciu lat zorientowałem się, że to wszystko to ściema. Przez lata byłem przymuszany może stąd teraz takie podejście do tych spraw. Nasze historie są niemal takie same.
|
|
|  | | Jarek,Diana.Junak (695 punktów) | > >Ech, widzę że jesteś podobnym przypadkiem jak ja - jak ja rozumiem ten ból zateizowanego katolika.> W wieku dziesięciu lat zorientowałem się, że to wszystko to ściema. Przez lata byłem przymuszany może stąd teraz takie podejście do tych spraw. Nasze historie są niemal takie same.Ja w wieku 7 lat zanegowałem potop bo niby gdzie się ta woda podziała później. Był lekki zgrzyt (naturalnie na wsi na wakacjach) jak stwierdziłem że religijne kniżki to bajki. Lania nie było  Dalej to już z górki tylko czasami lekkie stresy co niby należy poprawnie robić w Częstochowie jak się człowiek na kolanach w czasie wakacji u ciotki do czegoś tam cudownego czołgać nie chce  A za największe marzenie ma posiadanie konkretnego psa (to było jakoś tak że trzeba myśleć o tym co chcesz najbardziej to o co chodzi w końcu, nie?)  Chrzest pod przymusem wójka alkoholika (niech spoczywa w pokoju na właściwej głębokości pod powierzchnią), postawiłem się i nie powiedziałem formuły, mało nie było łomotu, oberwało się później ciotce za mnie, a co. Wójek Obalił połówkę z czarnym i impreza zaliczona, many many many, many many bluuu  Reszty nie przechodziłem, od zawsze byłem inny (to nawet w pracy potwierdzają)  ps W NZ facet bronił doktorat z potopu. 7 gatunków podstawowych ma być a owady przeżyły na jakiś farfoclach co się na wodzie unosiły wtedy. Zwierzęta miały sie rozwinąć z tych co mają zdolnośc hibernacji (niedźwiedzie, coś tam jeszcze) specjalnie przez właściwego boga daną  Ciekawe czy obronił, jakoś to zgubiłem  Najlepszy jest raj wg Świadków Jahwe ( z tych modeli co znam w kategorii rozrywka). To cienkie bolki poza tym, nikogo nie mordują, w sam raz do intelektualnej zabawy.
|
|
| |  | darzec (676 punktów) (zablokowany) | Wielu jest takich jak my. My inaczej postrzegamy sparwy religii niż Ci, którzy od zawsze byli ateistami. Ich nikt nie indoktrynował i nie przymuszał.W nich ppewnie nie ma wielkiej niechęci do kościoła i religii, bo oni zawsze byli z boku. Ich nie próbowano oszukać, a nas i owszem. Bardzo podoba mi się Twoja wątpliwość związana z Potopem.
|
|
| | |  | | VonM (709 punktów) | >Wielu jest takich jak my. My inaczej postrzegamy sparwy religii niż Ci, którzy od zawsze byli ateistami. Ich nikt nie indoktrynował i nie przymuszał.
Hehe, Racjonalista stał się ostatnio polem do wylewania smutków obezbożnionych katolików. U nas zawsze kwestia religii będzie tematem dosyć ponurym - bo jaka to szkoda, że nie ma tego wspaniałego, co go nam obiecywano. Chociaż nie wiem, ile osób wychowanych w ateizmie stawało się religijnymi, bo pewnie tacy ludzie też są - i nie mówię tu o Jaruzelskim i tym podobnym.
>W nich ppewnie nie ma wielkiej niechęci do kościoła i religii, bo oni zawsze byli z boku. Ich nie próbowano oszukać, a nas i owszem.
Niechęć do Kościoła a ateizm to dwie znacznie różniące się sprawy i słusznie zauważasz, że zwyczajny ateista zasadniczo porzuca ten temat, podczas gdy katolik może karcić tę instytucje za zepsucie, nieprzestrzeganie przykazów bożych itd. Z doświadczeń i osobistych znajomości wiem, że najbardziej radykalni antyklerykałowie często studiowali na KUL.
Poza tym, kiedyś ukuto termin "wojujący ateista", który dla mnie jest absurdalny. No bo niby jak taka osoba miałaby się zachowywać. Nie wierzy w boga, ale wierzy, żeby ,móc go zwalczać?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Fiedia (1636 punktów) | >Niechęć do Kościoła a ateizm to dwie znacznie różniące się sprawy
Niby tak.
> i słusznie zauważasz, że zwyczajny ateista zasadniczo porzuca ten temat,
"Zwyczajny" ateista? I dlaczego porzuca? Alboż to niewierzący nie ma powodów do krytykowania kościoła?
Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami. Michaił Bakunin.
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > A może w końcu deista, w końcu za nieingerującego Boga można uznać tak na dobrą sprawę wszystko - ot chociażby "materię" przed-wielko-wybuchową.Na tej zasadzie to możesz wierzyć w Odyna, bo nawet krzesło w pokoju może nim być, a dobrem, które ustalił mogłoby być jedzenie rano kanapki z sałatą i camembert. Może nawet okazałoby się, że przypadkowo w jakichś badaniach naukowych wyszło, że ludzie, którzy jedzą takie kanapki są zdrowsi od grupy kontrolnej, więc większość myślałaby, że nauka potwierdza, że takie kanapki leczą
|
|
2 na 2 | farmer (22440 punktów) | >Kto zapłaci za jego błędy?
Jutro dzień Thora a dziś Odyna. Warto chyba poświęcić trochę czasu na innych Bogów? A jak nie, to nie zaprzątaj sobie głowy kto za co zapłaci który z bogów. Bo jutro Helios znów będzie przemierzał niebo na złotym rydwanie, zaprzężonym w cztery białe konie.... Ciężkie jest życie ateisty.....ale po co jakieś wartości dodane jak ateizm?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|