Ja bym sprawę postawił inaczej. Większość religii polega na wielbieniu ludzi jako bogów, a nie samego Absolutu. Stąd też cały zawód, jaki religia czyni cywilizacji i Absolutowi. Buddyści mają Buddę, chrześcijanie Jezusa, który był synem Boga (jak i wszyscy stworzeni przez Boga... ale nie ważne) i został ogłoszony bogiem; Maryja, to z kolei bogini, a jej obrazy są czczone przez babcie... Mahomet, czyli Muhammad ibn Abd Allah ibn Abd al-Muttalib... tak... Allah, czyli polityk i wojażka lubiący małe dziewczynki, który został okrzyknięty bogiem przez arabów. W indiach bogami są ludzio-słonie z siedmioma rękami, a w religiach bardzo wczesnych bogiem było Słońce, bo Słońce, to życie, ciepło i energia.
Dziwi mnie, że ludzie w Polsce i okolicach wyznają religię z bliskiego wschodu. Mnie to jakoś boli wewnętrznie, że w moim kraju europejskim, słowiańskim ludzie wierzą w mity i legendy dzikich plemion z pustyni bliskiego wschodu, gdzie obecnie tylko latają rakiety i czasami jakiś napalm. Jako Europejczyk bardziej interesują mnie bogowie greccy, którzy reprezentują siły natury, czyli żywioły. Na przykład Zeus, jako bóg piorunów czy Neptun, bóg oceanów. Ludzie czcili piękno natury, byli pokorni wobec potężnych sił żywiołów i starali się zrozumieć naturę poprzez personifikację sił, które za nią stoją. Bliżsi są mi też Wikingowie i Celtowie. Tu cytat z Wikipedii "Druidzi sprawowali ważne funkcje społeczne, byli odpowiedzialni za sprawy wiedzy i nauczania. Młodzież nauczano o nieśmiertelności duszy, reinkarnacji, co przekazywano w formie poetyckiej do nauczenia się na pamięć - studia trwały nawet (jak twierdzi Cezar) do 20 lat, gdyż wiedza była przekazywana tylko drogą ustną. Mieli dużą wiedzę o gwiazdach i ich ruchach, o przyrodzie, mocach i nieśmiertelnych bogach. Innym ważnym zadaniem druidów było strzeżenie tradycji i wpajanie cnót moralnych." Jakoś to do mnie przemawia. Tradycja, moralność, reinkarnacja - a nie marzenie o wygodnym kąciku w urojonym niebie tylko za to, że żyło się ledwo kilkadziesiąt lat na tym łez padole pijąc wódkę i robiąc dzieci. Ważna jest też wiedza na temat gwiazd i przyrody. Jest sporo ludzi, którzy nie potrafią żyć ze świadomością, że Ziemia jest małym pyłkiem w bezkresie kosmosu, a ich życie jest w zasadzie nic nie znaczące. Dlatego takie osoby stają się fanatykami, którzy są przekonani o swojej wyjątkowości i unikalności. Chcieliby już teraz sądu ostatecznego z tej religijnej fikcji literackiej, spisanej tysiące lat tamu, za czasów dzikich plemion z pustyni. Od razu chcieliby religijnych sądów i końca świata, żeby wszystko się działo na ich oczach i żeby oni byli tymi dobrymi i prawymi. A tu... du pa. Nie ma żadnego sądu i nigdy nie będzie, bo fantazja o Absolucie, czyli inteligentnej sile kształtującej rzeczywistość, która miałaby się przejawiać w sposób, jak Ją rozumieli dzicy z pustyni jest zwykłą, prymitywną, religijną fantazją.
|