Racjonalista - Strona głównaDo treści
Religia w szkole.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
04-09-2018 22:08adommy (1 punktów)Religia w szkole.
Witam. Nie wiem, gdzie mogłabym o to spytać, więc piszę tutaj. Czy istnieje jakaś podstawa prawna, według której lekcje religii w szkole muszą odbywać się na początku lub na końcu wszystkich zajęć lekcyjnych? Jakieś linki czy cytaty byłyby mile widziane
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Czy istnieje jakaś podstawa prawna, według której lekcje religii w szkole muszą odbywać się na początku lub na końcu wszystkich zajęć lekcyjnych?
Chciałoby się, ale chyba nie; natrafiłam na taką informację, niestety.

Ale jest nadzieja: kiedy dojdziemy do tego, że każda lekcja będzie w praktyce religią, wtedy postulat zaczynania i/lub kończenia religią będzie w 100% spełniony.

Cza być oszczędnym.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Witam. Nie wiem, gdzie mogłabym o to spytać, więc piszę tutaj. Czy istnieje jakaś podstawa prawna,
>według której lekcje religii w szkole muszą odbywać się na początku lub na końcu wszystkich zajęć
>lekcyjnych? Jakieś linki czy cytaty byłyby mile widziane

O ile wiem to nie ma takiej podstawy prawnej, narzucającej porę przeprowadzania religii w szkole. Jest to wykorzystywane zręcznie przez księży i katechetów, którzy forsują dowolny czas lekcji religii. A starają się to robić tak, by wciskać się między lekcje objęte programem nauczania, gdyż wtedy frekwencja jest wyższa. Bo mało która szkoła publiczna zatrudnia etyków zapewniając lekcje etyki. Nadto zauważam, że religia jest przedmiotem dodatkowym (nie zatwierdzonym przez MEN, ze względu na protesty Episkopatu uważającego, że prawo oceny jakości przedmiotu nie leży w granicach upoważnień MEN-u jak i dobór i zatwierdzanie kadr nauczycielskich). W tym względzie Episkopat powołuje się na zapis Konkordatowy o autonomii Kościoła. (Dziwi Was to? Mnie szokuje!). Swoją drogą dziwne to że i pensji nie płaci Episkopat, a budżet władz lokalnych. Sam miałem w swoim życiu utarczki z księdzem, który gdy się dowiedział iż jestem ateistą, to zaczął wtedy gdy miałem zajęcia, wymyślać jakieś celebry kościelne z udziałem młodzieży szkolnej, co praktycznie mocą decyzji Dyrektora szkoły, rozbijało mi mój program nauczania.
Religia jako taka więc ma statut przedmiotu dodatkowego jak np. nauka tańca towarzyskiego, gry w szachy czy brydża lub dziergania na drutach. A skoro jest dodatkowym/nieobowiązkowym, to w tym względzie nie jest objęte jakimś szczególnym prawem, bo szkoła ma prawo sama organizować zajęcia dodatkowe z racji konkretnych potrzeb (chóry ludowe, tańce ludowe, modelarstwo, szkółka piłkarska itp.)
Z tego też względu utarła się przewrotna interpretacja Zarządzenia wprowadzającego do szkół publicznych religię. Zła interpretacja polega na tym, że to nie rodzice muszą występować o zwolnienie z zajęć religii. Brak oświadczenia pisemnego ze strony rodziców jest prawnie traktowane jak rezygnacja z tych zajęć dodatkowych/brak akceptacji. Dziecko wtedy jest zwolnione automatycznie. Dopiero pisemne oświadczenie rodziców lub opiekunów może uruchomić mechanizmy wprowadzające te zajęcia dodatkowe, a i to jeszcze zależy ilu rodziców (bo np. dla pięciorga dzieci nie będzie się religii organizowało w szkole publicznej). Tej błędnej interpretacji jak dotąd żadne Kuratorium nie prostuje. Zarządzenie wydane przez ówczesnego Ministra Edukacji Stelmachowskiego wyraźnie tak mówi, a zainteresowanym podaje się świadomie błędną interpretację i nadto ta zła interpretacja płynie z "góry"/Kuratorium.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Witam. Nie wiem, gdzie mogłabym o to spytać, więc piszę tutaj. Czy istnieje jakaś podstawa prawna, według której lekcje religii w szkole muszą odbywać się na początku lub na końcu wszystkich zajęć lekcyjnych? Jakieś linki czy cytaty byłyby mile widziane

Proponuję Ci zajrzeć na stronę "Równość w szkole" Fundacji Wolność od Religii. Oto adres internetowy tej strony:
rownoscwszkole.pl

W zakładkach (o projekcie - poradnik - pomoc - do pobrania - ankieta - akty prawne - kontakt) - przedstawionych na poziomym żółtym pasku w górnej części strony - znajdziesz odpowiedzi na interesujące Cię pytania.
Po otwarciu każdej z tych zakładek znajdziesz dodatkową zakładkę przedstawioną na pionowym żółtym pasku z prawej strony.

Odpowiedź na twoje zapytanie "Czy istnieje jakaś podstawa prawna, według której lekcje religii w szkole muszą odbywać się na początku lub na końcu wszystkich zajęć lekcyjnych?" znajdziesz w zakładce "poradnik", po uprzednim kliknięciu na dziewiąte pytanie od góry. Przeczytasz tam między innymi, że:
"Rozporządzenie MEN oraz inne obowiązujące w tym zakresie akty prawne nie nakładają takiego obowiązku. Religia może być organizowana pomiędzy innymi zajęciami obowiązkowymi, ale wówczas szkoła jest obowiązana zapewnić opiekę lub zajęcia wychowawcze uczniom, którzy na nią nie uczęszczają. Dyrektorzy szkół powinni umieszczać religię/etykę na początku lub na końcu planu zajęć na dany dzień, ze względu na to, iż są to zajęcia nadobowiązkowe. Tylko takie rozwiązanie gwarantuje realną dobrowolność uczestnictwa".


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
05-09-2018 15:37 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Witam. Nie wiem, gdzie mogłabym o to spytać, więc piszę tutaj. Czy istnieje jakaś podstawa prawna, według której lekcje religii w szkole muszą odbywać się na początku lub na końcu wszystkich zajęć lekcyjnych? Jakieś linki czy cytaty byłyby mile widziane
>Proponuję Ci zajrzeć na stronę "Równość w szkole" Fundacji Wolność od Religii. Oto adres internetowy tej strony:
>rownoscwszkole.pl
>W zakładkach (o projekcie - poradnik - pomoc - do pobrania - ankieta - akty prawne - kontakt) - przedstawionych na poziomym żółtym pasku w górnej części strony - znajdziesz odpowiedzi na interesujące Cię pytania.
>Po otwarciu każdej z tych zakładek znajdziesz dodatkową zakładkę przedstawioną na pionowym żółtym pasku z prawej strony.
>Odpowiedź na twoje zapytanie "Czy istnieje jakaś podstawa prawna, według której lekcje religii w szkole muszą odbywać się na początku lub na końcu wszystkich zajęć lekcyjnych?" znajdziesz w zakładce "poradnik", po uprzednim kliknięciu na dziewiąte pytanie od góry. Przeczytasz tam między innymi, że:
>"Rozporządzenie MEN oraz inne obowiązujące w tym zakresie akty prawne nie nakładają takiego obowiązku. Religia może być organizowana pomiędzy innymi zajęciami obowiązkowymi, ale wówczas szkoła jest obowiązana zapewnić opiekę lub zajęcia wychowawcze uczniom, którzy na nią nie uczęszczają. Dyrektorzy szkół powinni umieszczać religię/etykę na początku lub na końcu planu zajęć na dany dzień, ze względu na to, iż są to zajęcia nadobowiązkowe. Tylko takie rozwiązanie gwarantuje realną dobrowolność uczestnictwa".
>
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog


Tak, tyle że założyciel wątku pytał o podstawę prawną. Oczywiście oboje wiemy, że "poradnik" nie jest wyrazem prawa. A takiej nie ma. Co i wiele innych rzeczy w obecnej oświacie w Polsce się dzieje, gdzie dzieją się cuda nie sankcjonowane prawem, regularnie co roku w rok trwającej reformie szkolnictwa, daje efekt taki jak mamy. Zobacz wyniki egzaminów maturalnych. Żenujący upadek poziomu wiedzy społecznej. Komunizm, mimo jego ewidentnych wad, jednak dążył do likwidacji analfabetyzmu. Obecne władze oświatowe robią raczej odwrotnie.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
05-09-2018 17:57 
 Ocena 4 na 4
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>>Witam. Nie wiem, gdzie mogłabym o to spytać, więc piszę tutaj. Czy istnieje jakaś podstawa prawna, według której lekcje religii w szkole muszą odbywać się na początku lub na końcu wszystkich zajęć lekcyjnych? Jakieś linki czy cytaty byłyby mile widziane
>>Proponuję Ci zajrzeć na stronę "Równość w szkole" Fundacji Wolność od Religii. Oto adres internetowy tej strony:
>>rownoscwszkole.pl
>>W zakładkach (o projekcie - poradnik - pomoc - do pobrania - ankieta - akty prawne - kontakt) - przedstawionych na poziomym żółtym pasku w górnej części strony - znajdziesz odpowiedzi na interesujące Cię pytania.
>>Po otwarciu każdej z tych zakładek znajdziesz dodatkową zakładkę przedstawioną na pionowym żółtym pasku z prawej strony.
>>Odpowiedź na twoje zapytanie "Czy istnieje jakaś podstawa prawna, według której lekcje religii w szkole muszą odbywać się na początku lub na końcu wszystkich zajęć lekcyjnych?" znajdziesz w zakładce "poradnik", po uprzednim kliknięciu na dziewiąte pytanie od góry. Przeczytasz tam między innymi, że:
>>"Rozporządzenie MEN oraz inne obowiązujące w tym zakresie akty prawne nie nakładają takiego obowiązku. Religia może być organizowana pomiędzy innymi zajęciami obowiązkowymi, ale wówczas szkoła jest obowiązana zapewnić opiekę lub zajęcia wychowawcze uczniom, którzy na nią nie uczęszczają. Dyrektorzy szkół powinni umieszczać religię/etykę na początku lub na końcu planu zajęć na dany dzień, ze względu na to, iż są to zajęcia nadobowiązkowe. Tylko takie rozwiązanie gwarantuje realną dobrowolność uczestnictwa".
>Tak, tyle że założyciel wątku pytał o podstawę prawną. Oczywiście oboje wiemy, że "poradnik" nie jest wyrazem prawa. A takiej nie ma.

Nieuważnie przeczytałeś moją wypowiedź. Zapewne również nie zajrzałeś na stronę "Równość w szkole" Fundacji Wolność od Religii, do której link podałem.

Rzeczywiście, adommy - założyciel wątku - pytał o podstawę prawną, według której lekcje religii w szkole powinny się odbywać na początku lub na końcu zajęć szkolnych. Ale takiej podstawy prawnej nie ma, więc jak miałem ją podać. W wypowiedzi zacytowałem zatem dwa zdania ze strony "Równość w szkole" potwierdzające, że "Rozporządzenie MEN oraz inne obowiązujące w tym zakresie akty prawne nie nakładają takiego obowiązku".

Co więcej, napisałem również w swojej wypowiedzi, że podlinkowana strona "Równość w szkole" zawiera kilka zakładek, z których jedna zatytułowana jest "akty prawne". W tej zakładce można znaleźć wszystkie akty prawne - wraz z ich treścią w niezbędnym zakresie - określające zasady organizowania w szkole zajęć z religii.

Cóż więcej miałem jeszcze napisać?

>Co i wiele innych rzeczy w obecnej oświacie w Polsce się dzieje, gdzie dzieją się cuda nie sankcjonowane prawem, regularnie co roku w rok trwającej reformie szkolnictwa, daje efekt taki jak mamy.

Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku - czyli w okresie, kiedy wprowadzano religię do szkoły - byłem przewodniczącym Komitetu Rodzicielskiego w szkole, do której uczęszczało moje dziecko. Na zebraniu rodziców (tzw. trójek klasowych) z dyrektorem szkoły zażądałem, by lekcje religii odbywały się na pierwszej lub ostatniej lekcji. Nikt z rodziców mnie nie poparł.

>Zobacz wyniki egzaminów maturalnych. Żenujący upadek poziomu wiedzy społecznej. Komunizm, mimo jego ewidentnych wad, jednak dążył do likwidacji analfabetyzmu. Obecne władze oświatowe robią raczej odwrotnie.

Nie należy się spodziewać, by było lepiej. W ciągu dwunastu lat nauczania łączna ilość godzin lekcyjnych czterech przedmiotów, tj. fizyki, chemii, biologii i geografii, jest mniejsza od ilości godzin religii. Określenie tego słowem "skandal", lub jakimś innym o podobnym wydźwięku, jest zdecydowanie niewystarczające.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
05-09-2018 23:49 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>>Witam. Nie wiem, gdzie mogłabym o to spytać, więc piszę tutaj. Czy istnieje jakaś podstawa prawna, według której lekcje religii w szkole muszą odbywać się na początku lub na końcu wszystkich zajęć lekcyjnych? Jakieś linki czy cytaty byłyby mile widziane
>>>Proponuję Ci zajrzeć na stronę "Równość w szkole" Fundacji Wolność od Religii. Oto adres internetowy tej strony:
>>>rownoscwszkole.pl
>>>W zakładkach (o projekcie - poradnik - pomoc - do pobrania - ankieta - akty prawne - kontakt) - przedstawionych na poziomym żółtym pasku w górnej części strony - znajdziesz odpowiedzi na interesujące Cię pytania.
>>>Po otwarciu każdej z tych zakładek znajdziesz dodatkową zakładkę przedstawioną na pionowym żółtym pasku z prawej strony.
>>>Odpowiedź na twoje zapytanie "Czy istnieje jakaś podstawa prawna, według której lekcje religii w szkole muszą odbywać się na początku lub na końcu wszystkich zajęć lekcyjnych?" znajdziesz w zakładce "poradnik", po uprzednim kliknięciu na dziewiąte pytanie od góry. Przeczytasz tam między innymi, że:
>>>"Rozporządzenie MEN oraz inne obowiązujące w tym zakresie akty prawne nie nakładają takiego obowiązku. Religia może być organizowana pomiędzy innymi zajęciami obowiązkowymi, ale wówczas szkoła jest obowiązana zapewnić opiekę lub zajęcia wychowawcze uczniom, którzy na nią nie uczęszczają. Dyrektorzy szkół powinni umieszczać religię/etykę na początku lub na końcu planu zajęć na dany dzień, ze względu na to, iż są to zajęcia nadobowiązkowe. Tylko takie rozwiązanie gwarantuje realną dobrowolność uczestnictwa".
>>Tak, tyle że założyciel wątku pytał o podstawę prawną. Oczywiście oboje wiemy, że "poradnik" nie jest wyrazem prawa. A takiej nie ma.
>Nieuważnie przeczytałeś moją wypowiedź. Zapewne również nie zajrzałeś na stronę "Równość w szkole" Fundacji Wolność od Religii, do której link podałem.

Przyznaję, że nie wszedłem na linkowaną stronę.

>Rzeczywiście, adommy - założyciel wątku - pytał o podstawę prawną, według której lekcje religii w szkole powinny się odbywać na początku lub na końcu zajęć szkolnych. Ale takiej podstawy prawnej nie ma, więc jak miałem ją podać. W wypowiedzi zacytowałem zatem dwa zdania ze strony "Równość w szkole" potwierdzające, że "Rozporządzenie MEN oraz inne obowiązujące w tym zakresie akty prawne nie nakładają takiego obowiązku".

Ależ ja nie podważam tego co napisałeś.

>Co więcej, napisałem również w swojej wypowiedzi, że podlinkowana strona "Równość w szkole" zawiera kilka zakładek, z których jedna zatytułowana jest "akty prawne". W tej zakładce można znaleźć wszystkie akty prawne - wraz z ich treścią w niezbędnym zakresie - określające zasady organizowania w szkole zajęć z religii.
>Cóż więcej miałem jeszcze napisać?

W porządku jest wszystko.

>>Co i wiele innych rzeczy w obecnej oświacie w Polsce się dzieje, gdzie dzieją się cuda nie sankcjonowane prawem, regularnie co roku w rok trwającej reformie szkolnictwa, daje efekt taki jak mamy.
>Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku - czyli w okresie, kiedy wprowadzano religię do szkoły - byłem przewodniczącym Komitetu Rodzicielskiego w szkole, do której uczęszczało moje dziecko. Na zebraniu rodziców (tzw. trójek klasowych) z dyrektorem szkoły zażądałem, by lekcje religii odbywały się na pierwszej lub ostatniej lekcji. Nikt z rodziców mnie nie poparł.

Ludzie czasem nie mają pojęcia o co chodzi. Przykro mi to stwierdzić ale miałem spotkania z rodzicami też, jak byłem krótko nauczycielem i wiesz, nie lubiłem tych spotkań, bo ich, rodziców, racje mnie porażały. Nie można było normalnie rozmawiać z nimi. Sytuacje, że każdy widział geniusza w swoim dziecku, to normalność.

>>Zobacz wyniki egzaminów maturalnych. Żenujący upadek poziomu wiedzy społecznej. Komunizm, mimo jego ewidentnych wad, jednak dążył do likwidacji analfabetyzmu. Obecne władze oświatowe robią raczej odwrotnie.
>Nie należy się spodziewać, by było lepiej. W ciągu dwunastu lat nauczania łączna ilość godzin lekcyjnych czterech przedmiotów, tj. fizyki, chemii, biologii i geografii, jest mniejsza od ilości godzin religii. Określenie tego słowem "skandal", lub jakimś innym o podobnym wydźwięku, jest zdecydowanie niewystarczające.

Przyznaję Tobie całkowitą rację. Nieustające reformy szkolnictwa zaczęły się od byłej minister Hall za PO, tak jak Kopaczowa minister zdrowia zaczęła służbę zdrowia reformować. Efekt podobny, co wygląda jakbyś dziecku do zabawy dał drogi zegarek kieszonkowy. Zegarek szybko zepsuty i nie ma komu go naprawić. Tak zaczął się upadek szkolnictwa publicznego. Pierwszym symptomem było zachłyśnięcie się formą testową zdawania egzaminów. Jestem tej formy przeciwnikiem. Robili to ludzie bez praktyki, przygotowania, zza biurka/urzędnicy. Obecna Zalewska nadal dołuje. Oj będziemy zbierać owoce, my Polacy, tzn. przyszłe pokolenia. W szkolnictwie jest teraz narastający chaos, no i brak środków na te reformy. Ubolewam, bo szkoda mi tych młodziutkich ludzi, których się utwierdza, że nauka to nie ciężka praca, a świadectwo z piątką z religii otwiera wszelkie furtki w zatrudnieniu późniejszym. Co się porobiło w tej Polsce! Masz potem takich na tym forum, sądząc po ich wypowiedziach, którzy po polsku pisać nie umieją (formować zrozumiale składnię zdaniową).
Pozdrawiam.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
06-09-2018 06:02 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>tak jak Kopaczowa minister zdrowia zaczęła służbę zdrowia reformować.
Nie było takiej minister, chyba, że w Związku Radzieckim..., lub w nowomowie pisowskiej...

Duch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>tak jak Kopaczowa minister zdrowia zaczęła służbę zdrowia reformować.
>Nie było takiej minister, chyba, że w Związku Radzieckim..., lub w nowomowie pisowskiej...

Dziękuję za uwagę prostującą. Rzeczywiście Kopaczka nie była ministrem zdrowia, choć lekarz z zawodu, a konkretnie była bodajże kierownikiem jakiejś tam powiatowej przychodni. Pełniła funkcję "primas inter pares", czyli premiera, co nie zwalnia ją z odpowiedzialności, bo minister zdrowia jej, lekarzowi z zawodu, służbowo podlegał. W tym rozpędzie wieczornego pisania zrobiłem oczywisty błąd. Przepraszam za małe "faux pas".

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
06-09-2018 09:36 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Dziękuję za uwagę prostującą. Rzeczywiście Kopaczka nie była ministrem zdrowia, choć lekarz z zawodu, a konkretnie była bodajże kierownikiem jakiejś tam powiatowej przychodni. Pełniła funkcję "primas inter pares", czyli premiera, co nie zwalnia ją z odpowiedzialności, bo minister zdrowia jej, lekarzowi z zawodu, służbowo podlegał. W tym rozpędzie wieczornego pisania zrobiłem oczywisty błąd. Przepraszam za małe "faux pas".
Faktycznie, Kopaczka również nie była ministrem zdrowia..., ale nie pełniła też funkcji premiera..., chyba, że w nowomowie pisowskiej...

Duch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
06-09-2018 11:21 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Faktycznie, Kopaczka również nie była ministrem zdrowia..., ale nie pełniła też funkcji premiera..., chyba, że w nowomowie pisowskiej...

Tu już robisz sobie jajca holenderskie. Za Wiki:
Cytat:
3 września 2014 zarząd krajowy PO rekomendował jej kandydaturę na urząd Prezesa Rady Ministrów w związku z zapowiedzianą rezygnacją Donalda Tuska, który został wybrany na nowego przewodniczącego Rady Europejskiej. 15 września została przez prezydenta Bronisława Komorowskiego desygnowana na to stanowisko.
19 września 2014 ogłosiła kandydatów na ministrów swojego gabinetu. 22 września 2014 zrezygnowała ze stanowiska marszałka Sejmu. Tego samego dnia prezydent powołał ją na urząd Prezesa Rady Ministrów, a także powołał członków nowej Rady Ministrów.
1 października 2014 Ewa Kopacz wygłosiła exposé. Tego samego dnia Sejm większością 259 głosów za przy 183 głosach przeciw i 7 wstrzymujących udzielił jej rządowi wotum zaufania. Poza posłami PO i Polskiego Stronnictwa Ludowego gabinet poparł opozycyjny klub Twojego Ruchu oraz grupa posłów niezrzeszonych.


Czyli co Duchu Ty na to? Zarumieniłeś się ze wstydu choć trochę? O co się spierasz i robisz zamęt? Jakie Ty ryby chciałeś łowić na taką małą namiastkę haczyka?
A ministrem zdrowia był nieudacznik/nie nadający się do tej funkcji Arłukowicz, protegowany przez właśnie Kopaczkę. Ona go wystawiła i poręczała jako premier sama będąc lekarzem i premierem. To co bierze odpowiedzialność za działanie swego podwładnego, czy też nie? Akceptowała jego bezradność i nieudolność? Popełniłem błąd, do czego się przyznałem. Czego jeszcze chcesz? Lubisz dłubać w nosie i wyciągać jakieś resztki po obiedzie? Co należy podziwiać, to Twoje toporne poczucie humoru. Tu cytuję: "Nie było takiej minister, chyba, że w Związku Radzieckim..., lub w nowomowie pisowskiej..."

Rzeczywiście "śmieszne", "ostre i świeże" jak wykopany topór woja Mieszka I-szego pod Biskupinem.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Czyli co Duchu Ty na to?
Faktycznie, za rządów PiS-u nastąpił upadek obyczajów.
>Zarumieniłeś się ze wstydu choć trochę?
Nawet mocno, ale ze śmiechu.
>O co się spierasz i robisz zamęt?
O dobre obyczaje.
>Jakie Ty ryby chciałeś łowić na taką małą namiastkę haczyka?
Nie wiem "jaką wielką rybą" jesteś, ale sam się złowiłeś, a ja nawet namiastki haczyka nie użyłem.
>A ministrem zdrowia był nieudacznik/nie nadający się do tej funkcji Arłukowicz, protegowany przez właśnie Kopaczkę.
Możliwe, że protegowany przez Kopaczkę ( nie znam ), ale pewnym jest, że objął stanowisko po Ewie Kopacz.
>Ona go wystawiła i poręczała jako premier sama będąc lekarzem i premierem.
W nowomowie pisowskiej.
>Popełniłem błąd, do czego się przyznałem. Czego jeszcze chcesz?
Przestrzegania zasad grzeczności.
>Lubisz dłubać w nosie i wyciągać jakieś resztki po obiedzie?
jw.
>Co należy podziwiać, to Twoje toporne poczucie humoru. Tu cytuję: "Nie było takiej minister, chyba, że w Związku Radzieckim..., lub w nowomowie pisowskiej..."Rzeczywiście "śmieszne", "ostre i świeże" jak wykopany topór woja Mieszka I-szego pod Biskupinem.
Dziękuję za obrazowe porównanie, ładne.

Duch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
klawik (759 punktów)
Niestety jest jeszcze gorzej. Episkopat widząc systematyczne odejście wiernych z kościoła stara się jak najmocniej wpływać na dzieci. Lekcje religii często wpycha się specjalnie między innymi zajęciami, żeby dzieciom nie przyszło do głowy na nie nie pójść. Niestety jest jeszcze gorzej. Episkopat stara się w MEN o pozwolenie katechetom na wychowawstwo klas. Jak nie pójdziemy do wyborów żeby rozsądnie oddać głos to będzie jeszcze gorzej.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365