 |
Czy źródłem homoseksualizmu są patogeny??? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-11-2018 11:25 | Arminius (25555 punktów) | Czy źródłem homoseksualizmu są patogeny??? 0 na 2 | Homoseksualizm z ewolucyjnego punktu widzenia nie ma żadnego sensu - bo para homoseksualistów nie może się rozmnażać. Sytuacja jak wyżej stoi w oczywistej sprzeczności z funkcjonowaniem "samolubnego" genu. Jednakże dobór naturalny nie wycina w trakcie naturalnej selekcji genów homoseksualnych - co jest zagwozdką dla wszystkich podpisujących się pod darwinizmem. Wyjaśnieniem fenomenu jak wyżej jest teoria/hipoteza "gejowskiego patogenu" sformułowana przez amerykańskiego naukowca Gregory M. Cochrana. Uważa on, iż homoseksualizm nie może być powodowany przez "gejowski gen" (sprzeczne z ewolucją), natomiast prawdziwą przyczyną homoseksualizmu jest "gay germ" - rodzaj patogenu/mikroba wywołującego zapalenie mózgu i powodującego w nim zmiany natury patologicznej. Hipoteza Cochrana spotkała się z ogromną krytyką ze strony mainstreamowej nauki - jednakże bliższa analiza owej krytyki ujawnia jej - w wielu wypadkach - pozanaukowy charakter, motywowany względami ideologicznymi. Cochran twierdzi, między innymi, iż w społecznościach myśliwych - zbieraczy odsetek homoseksualistów jest zdecydowanie mniejszy niż w społecznościach rolników czy też miejskich. Nie jest więc wykluczone - w jego opinii - iż ów patogen związany jest z trybem życia, florą bakteryjną jelit oraz dietą. Zainteresowanych problemem - odsyłam do podlinkowanego materiału. jaymans.wo(*)xercise-in-the-power-of-germs/ | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | Problem byłby może zajmujący, gdyby ludzkości groziło wymarcie. Póki się zmagamy z przeludnieniem, kwestie gejowskie to obyczajowy folklor.
|
|
 | 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | kamień węgielny | >Problem byłby może zajmujący, gdyby ludzkości groziło wymarcie. Póki się zmagamy z >przeludnieniem, kwestie gejowskie to obyczajowy folklor.
Nie jest do końca tak jak powyżej. Zapomina Pan o tym, iż taka a nie inna geneza homoseksualizmu stanowi jeden z kamieni węgielnych koncepcji politycznej poprawności i całej formacji politycznej, która używa jej jako ideologicznej broni.
|
|
1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Czy źródłem homoseksualizmu są patogeny??? | > Homoseksualizm z ewolucyjnego punktu widzenia nie ma żadnego sensu - bo para homoseksualistów nie może się rozmnażać.Ewolucyjnego, powiadasz? A nie popiędroliło ci się z religijnymi bzdetami typu: "Bądźcie płodne i mnóżcie się"? Jednak niewiele wiesz o ewolucji. > Sytuacja jak wyżej stoi w oczywistej sprzeczności z funkcjonowaniem"samolubnego" genu.No chyba nie genu homoseksualizmu?  I dalej wciąż bla, bla, bla...
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | do pięć razy.... | > >Homoseksualizm z ewolucyjnego punktu widzenia nie ma żadnego sensu - bo para homoseksualistów nie może się rozmnażać.> Ewolucyjnego, powiadasz? A nie popiędroliło ci się z religijnymi bzdetami typu: "Bądźcie płodne i mnóżcie się"?> Jednak niewiele wiesz o ewolucji.> >Sytuacja jak wyżej stoi w oczywistej sprzeczności z funkcjonowaniem"samolubnego" genu.> No chyba nie genu homoseksualizmu?  > I dalej wciąż bla, bla, bla...> Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.Primo - to tylko hipoteza Secundo - z zsadady brzytwy Ockhama wynika, iż wcale interesująca Tertio - homoseksualizm jest na kursie kolizyjnym z teorią darwnowskiej ewolucji; być moż ejest jego jakieś wytłumaczenie w tej formule, jednakże - zgodnei z zasadą brzytwy jak wyżej - jak najbardziej dopuszczalnym jest poszukiwanie różnorakich przyczyn tego fenomenu Quatro - nic nie sprzyja docieraniu do prawdy bardziej niż wolna, nieskrępowana debata naukowa; ucinanie jej n asamym początku - jak w tym wypadku czynią kręgo liberalno - lewicowe - jest z gruntu antynaukowe. Quinto - dlaczego Pan tak nerwowo i wybuchowo reaguje???
|
|
|  | | -jad- (18783 punktów) | Odp: do pięć razy.... |
> Tertio - homoseksualizm jest na kursie kolizyjnym z teorią darwnowskiej ewolucjiNie jest. Byłby gdyby homoseksualizm był jednocześnie bezwględny i dziedziczny a oczywiście nie jest. Gdzie więc kolizja z Darwinem? lp.2o@1daj
|
|
| |  | | Arminius (25555 punktów) | nie tak wcale rzadko... | >>Tertio - homoseksualizm jest na kursie kolizyjnym z teorią darwnowskiej ewolucji >Nie jest. Byłby gdyby homoseksualizm był jednocześnie bezwględny i dziedziczny a oczywiście nie jest. Gdzie więc kolizja z Darwinem?
Komentator Kulmin przedstawił interesującą koncepcję. Sprowadza się ona do tezy o homoseksualizmie jako sui generis złożonym, skomplikowanym wyjątku od darwinizmu. Ma ona tylko jedną bardzo istotną wadę - zakłada, iż homoseksualizm jest bardzo rzadki. A tak przecież nie jest. Około 3-5 % społeczności to homoseksualiści, 3-5 osób na 100, nie 5 osob na sto tysięcy. Takie proporcje jak ulał pasują do teorii patogenu. Kolizja homoseksualizmu z darwinizmem polega na tym, iż nijak nie można jej wpasować w zasadę przetrwania najlepszych drogą doboru naturalnego.
Przy debatowaniu tej kwesti należy bewzględnie odłożyć na bok politykę i ideologię. I pamiętać o tym, iż szereg tez naukowych uznawanych kiedyś za pewnik obecnie leży w gruzach. Bezwzględnym, kardynalnym wymogiem każdej prwdziwej nauki jest potrzeba jej nieustannej weryfikacji. Najgorzej - gdy ze względów motywowanych ideologicznie - nastepuje odejście od tej oczywistej zasady.
|
|
| | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | Odp: nie tak wcale rzadko... |
> Komentator Kulmin przedstawił interesującą koncepcję. Sprowadza się ona do tezy o homoseksualizmie jako sui generis złożonym, skomplikowanym wyjątku od darwinizmu.Zrozumiałem jego wypowiedź trochę inaczej. Pomijając już, że jest to, według mnie, koncepcja dość karkołomna, to na pewno nie jest wyjątkiem od darwinizmu. Po prostu trwa, bo z darwinizmem nie wchodzą sobie w drogę. Jedno nie wyklucza drugiego. > Kolizja homoseksualizmu z darwinizmem polega na tym, iż nijak nie można jej wpasować w zasadę przetrwania najlepszych drogą doboru naturalnego.Kiedyś, nie pamiętam już gdzie, wyczytałem ciekawostkę, że tylko bardzo nieliczni naprawdę rozumieją nieskomplikowany w swej istocie mechanizm doboru naturalnego. Choć ogromna większość sądzi, że rozumie doskonale. Nie chcę cię urazić ale z całym szacunkiem, czytając twoje wypowiedzi na ten temat coraz bardziej sądzę, że nie rozumiesz. Dobór naturalny nie faworyzuje najlepszych. Znikają cechy tych osobników, którzy zdążyli umrzeć zanim zdążyli się rozmnożyć. Cechy genetyczne, warto zaznaczyć. Najlepsi mogą mieć pecha i zginąć na Atlantydzie podczas gdy średniaki będą się rozmnażać w najlepsze całkiem gdzie indziej i to właśnie cechy średniaków przetrwają. Uważam jednak, że nie ma to nic wspólnego z homoseksualizmem. Preferencje seksualne to w ogóle baaardzo rozległy i ciekawy temat. Homosksualizm występuje nie tylko u ludzi ale i u zwierząt. Niektórzy ludzie z jakiegoś powodu czują pociąg do zwierząt, te może do ludzi. Prawie każdy ma przynajmniej jeden fetysz. Niektórzy kochają się ze zwłokami. Wiem że to obrzydliwe ale tak jest. Występuje cała masa różnych dziwacznych preferencji seksualnych z końcówką "-filia". Co ciekawe, upodobania mogą się zmieniać. Dziś podnieca cię osoba psychicznie chora a jutro sznurówki  Dlaczego akurat dość powszechny homoseksualizm miałby być zdeterminowany jakimś patogenem? Co z osobami biseksualnymi? > Przy debatowaniu tej kwesti należy bewzględnie odłożyć na bok politykę i ideologię. I pamiętać o tym, iż szereg tez naukowych uznawanych kiedyś za pewnik obecnie leży w gruzach. Bezwzględnym, kardynalnym wymogiem każdej prwdziwej nauki jest potrzeba jej nieustannej weryfikacji. Najgorzej - gdy ze względów motywowanych ideologicznie - nastepuje odejście od tej oczywistej zasady.Zgoda lp.2o@1daj
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Rola przypadku | >Dobór naturalny nie faworyzuje najlepszych. Znikają cechy tych osobników, którzy zdążyli umrzeć >zanim zdążyli się rozmnożyć. Cechy genetyczne, warto zaznaczyć. Najlepsi mogą mieć pecha i >zginąć na Atlantydzie podczas gdy średniaki będą się rozmnażać w najlepsze całkiem gdzie >indziej i to właśnie cechy średniaków przetrwają.
Oczywiście iż jest jakaś rola przypadku. Klasycznym przykładem są wielkie katastrofy (uderzenie asteroidu...) które wywołują skutki jak te z pańskiego cytatu tylko na globalną skalę. Co nie zmienia jednakże istoty sprawy iż dobór naturalny faworyzuje najlepszych.
>Co z osobami biseksualnymi?
Są także heteroseksualni - więc z punktu widzenia darwinizmu, ich odchył od normy ma małe znaczenie (podobnie będzie z nekrofilią). Biseksualista, który w wątku heteroseksualnym spłodził dzieci "podporządkowuje się" porządkowi darwinizmu.
O darwinizmie mam pojęcie przeciętne - jednakże na tyle podstawowe, żeby wiedzieć, iż jest - generalnie - na kursie kolizyjnym z homoseksualizmem oraz - nota bene - z tezą, iż wśród ludzi nie ma ras (odmian) różniących się między sobą. Proszę zwrócić uwagę, iż są to dwa filary politycznej poprawności.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | Odp: Rola przypadku | > Co nie zmienia jednakże istoty sprawy iż dobór naturalny faworyzuje najlepszych.Ok. ale w jakim sensie najlepszych? Najlepsi to ci którzy są w stanie przetrwać wystarczająco długo by się rozmnożyć i ewentualnie zaopiekować się potomstwem póki nie będzie samodzielne. Czyli znów przetrwać by się rozmnożyć. Przy sprzyjających warunkach środowiskowych prócz tych "najlepszych" mogą w najlepsze rozmnażać się silni inaczej. Pamiętajmy, że wciąż mówimy o jakimś jednym gatunku. Jeśli warunki staną się mniej korzystne, to nie wiadomo które cechy okażą się decydujące do przetrwania i rozmnażania. Zależy co się zmieni i kto będzie miał więcej szczęścia. > Są także heteroseksualni - więc z punktu widzenia darwinizmu, ich odchył od normy ma małe znaczenie (podobnie będzie z nekrofilią). Biseksualista, który w wątku heteroseksualnym spłodził dzieci "podporządkowuje się" porządkowi darwinizmu.Chodzi o to, że homoseksualista czy nekrofil ma nikłe szanse żeby się rozmnożyć. Gdyby była to cecha dziedziczna, to szybko by zniknęła. Dlatego uważam, że jest inaczej. Wszyscy jesteśmy potencjalnymi "-filami" (niech będzie że wszelkie różne skłonności mamy w genach) ale ostatecznie o tym czy ktoś woli chłopców, dziewczynki czy co tam jeszcze, decydują inne czynniki. Jakie? Sam jestem bardzo ciekaw. > Proszę zwrócić uwagę, iż są to dwa filary politycznej poprawności.Mam gdzieś poprawność polityczną. Mówię co myślę. lp.2o@1daj
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | wyeliminować prostsze wyjaśnienia | >Ok. ale w jakim sensie najlepszych? Najlepsi to ci którzy są w stanie przetrwać wystarczająco >długo by się rozmnożyć i ewentualnie zaopiekować się potomstwem póki nie będzie samodzielne. >Czyli znów przetrwać by się rozmnożyć.
Z istoty homoseksualizmu wynika, iż redukuje on liczbę potomków - z czego wynika, iż geny osób homoseksualnych wraz z przemijaniem kolejnych generacji zostałyby stopniowo wyeliminowane. Pogląd jak wyżej jest prostą konsekwencją zaakceptowania darwninizmu. Oczywiście być może są jakieś sytuacje nie tak oczywiste jak ta wyżej. Komentator Kulmin poszedł w tym kierunku. I ja też nie wykluczam takiej sytuacji. Jednakże robiąc to - od razu się zastrzegam, aby wcześniej - zgodnie z zasadą brzytwy Ockhama - zweryfikować czy nie ma innych, prostszych teorii tłumaczących ten fenomen.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | 7524498639437497354244893295295944888698 (858 punktów) | Odp: Rola przypadku | >Chodzi o to, że homoseksualista czy nekrofil ma nikłe szanse żeby się rozmnożyć. Gdyby była to cecha dziedziczna, to szybko by zniknęła.
Dlaczego nie można przyjąć wyjaśnienia, że homoseksualizm w większości przypadków występuje jako skutek nowej mutacji ?
W klasyfikacji chorób mamy choroby genetyczne powodujące bezpłodność lub znaczne zmniejszenie szans na potomstwo. Pomimo tego, te choroby utrzymują się w populacji na stałym poziomie, ponieważ w większości przypadków pojawiają się jako nowe mutacje. Z popularnych weźmy np. zespół Downa, który jest dziedziczny, ale zdecydowana większość żywych przypadków wynika z nowej mutacji.
Czy jest jakiś problem z takim wyjaśnieniem pochodzenia homoseksualizmu ?
.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | poza normą | >>Chodzi o to, że homoseksualista czy nekrofil ma nikłe szanse żeby się rozmnożyć. Gdyby była to cecha dziedziczna, to szybko by zniknęła. >Dlaczego nie można przyjąć wyjaśnienia, że homoseksualizm w większości przypadków występuje jako skutek nowej mutacji ? >W klasyfikacji chorób mamy choroby genetyczne powodujące bezpłodność lub znaczne zmniejszenie szans na potomstwo. Pomimo tego, te choroby utrzymują się w populacji na stałym poziomie, ponieważ w większości przypadków pojawiają się jako nowe mutacje. Z popularnych weźmy np. zespół Downa, który jest dziedziczny, ale zdecydowana większość żywych przypadków wynika z nowej mutacji. >Czy jest jakiś problem z takim wyjaśnieniem pochodzenia homoseksualizmu ?
Pańska opinia jest interesująca. Ale problem z nią jest taki, iż jest politycznie bardzo niepoprawna, bo sytuuje homoseksualizm poza normą, ergo będzie apriorycznie bezlitośnie tępiona przez polityczno - naukowy establishment - bez względu na jej naukowy walor.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | Odp: Rola przypadku |
> Dlaczego nie można przyjąć wyjaśnienia, że homoseksualizm w większości przypadków występuje jako skutek nowej mutacji ?Można. Mój punkt widzenia tego nie wyklucza. > Czy jest jakiś problem z takim wyjaśnieniem pochodzenia homoseksualizmu ?Jak wyżej. Mimo to mam przeczucie (tylko przeczucie) że przyczyna jest gdzie indziej. Wspominałem wcześniej, że preferencje seksualne mogą się zmieniać. Dobrym przykładem jest więzienie gdzie osadzone są osoby tylko jednej płci. Tam homoseksualizm objawia się znacznie częściej. Czemu? Na wolności człowiek, który ma problem ze znalezieniem partnera będzie raczej rozładowywał popęd przez masturbację niż zmieni seksualne upodobania. Faktem pozostaje, że zespołu Downa się nie miewa tylko się ma a z homo czy heteroseksualizmem już nie jest to takie ostateczne. Ludzie z niby ustaloną preferencją miewają kontakty seksualne z osobami innej niż preferowana płci. Trochę kłóci się to z genetyczną predyspozycją. lp.2o@1daj
|
|
| Kulmin (4007 punktów) | Odp: Czy źródłem homoseksualizmu są patogeny??? | Homoseksualizm nie znika, bo jest prawdopodobnie efektem zestawienia ze sobą, lub równoległej acz niezależnej bytności pewnych genów.
Homoseksualizm może być niezwykle złożoną cechą, kodowaną przez tysiące liter kodu genetycznego (stąd rzadkość tej cechy). A nie zanika bo gdy dwójka rodziców ma np. trójke dzieci, z czego jeden jest homo, bo wystąpiła u niego odpowiednia sekwencja, to pozostała dwójka hetero, jest potencjalnymi nośnikami części genów homoseksualnych i gdy zwiążą się z ludźmi którzy również posiadają jakąś część genów homoseksulanych, to może w efekcie urodzić się dziecko homoseksualne, lub hetero, ale będące nośnikiem genów homoseksualnych. I tak homoseksualizm trwa, w zgodzie z ewolucją.
|
|
| Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Homoseksualizm z ewolucyjnego punktu widzenia nie ma żadnego sensu - bo para homoseksualistów nie może się rozmnażać. <<
Pamiętajmy, że ewolucja jest bardzo powolnym procesem. A o rozmnażaniu się gatunków decyduje to, czy samice/kobiety rodzą potomstwo. Jeśli lesbijkę zgwałci i zapłodni jakiś "byczek" albo "knur" a ona dalej żyje ze swoją partnerką, to efekt jest taki sam, jakby miała samca-partnera. A facet homoseksualista to żaden problem, skoro większość facetów najchętniej by figlowało z wieloma kobietami. W sumie homoseksualizm jest zboczeniem nie mającym żadnego wpływu na wzrost liczebności populacji.
|
|
1 na 1 | Jan Res (4015 punktów) | Dziwi mnie, że nikt z Państwa nie przytacza tu faktu istnienia biseksualnych społeczeństw szympansa bonobo (prawdopodobnie naszego najbliższego zwierzęcego krewniaka), dla którego seks jest elementem wiążącym grupę. My też jesteśmy takimi członkami społeczeństw, które, aby przetrwać, muszą akceptować obecność osobników tej samej płci w swym otoczeniu. Tak zostaliśmy ukształtowani poprzez ewolucję. Zdecydowana większość ludzi musi być (w mniejszym, lub większym stopniu) biseksualna, choć nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę. Ludzie wyłącznie hetero-, lub homoseksualni, to raczej wyjątki. Nigdy zatem nie spotkamy wśród nas osobników przypominających swym zachowaniem samce bojowników syjamskich (Betta splendens), które zaciekle atakują wszystkie napotkane samce. Wiemy, że natura nieustannie "eksperymentuje", że wciąż rodzą się osobniki, które niekiedy znacząco się różnią od rodziców. Nic więc dziwnego, że genetyczny zapis tolerancji względem osobników tej samej płci niekiedy bywa tak silny, że przeradza się w orientację homodeksualną. Żaden gejowski gen nie jest tu potrzebny. Ogromnie mnie bawi strach niektórych przed "szerzącą się propagandą homoseksualną". Moi drodzy! Jeśli uważacie, że widok Parady Równości może zmienić Waszą orientację, lub orientację Waszego dziecka, to Wasza orientacja nie może być w pełni hetero. Twierdzicie, że jedna seksualna przygoda z osobą tej samej płci na zawsze zmienia orientację i żadna siła już tego nie zmieni. Jesteście zatem przekonani, że homoseksualizm jest niesłychanie atrakcyjny, znacznie bardziej, niż heteroseksualizm. Zatem pozostając z Waszymi żonami tracicie coś niezwkle atrakcyjnego, tracicie to, co Waszym zdaniem, jest fascynujące. Przyznacie chyba, że wyrządzacie sobie ogromną szkodę - sobie i Waszym żonom. A tym, którzy twierdzą, że orientację można zmienić radzę przeprowadzić bardzo łatwy eksperyment naukowy, spędzając tylko jeden tydzień w łóżku z osobą płci, która im zupełnie nie odpowiada. Niech potem napiszą, czy coś się zmieniło w ich orientacji. A może odkryją, kim są naprawdę? Przecież nic na tym nie stracą, a mogą wiele zyskać.
|
|
 | -2 na 4 | Pieczątki Online (7 punktów) | <Jeśli uważacie, że widok Parady Równości może zmienić Waszą orientację, lub orientację Waszego dziecka.> Propaganda homoseksualizmu to jednak budowanie w głowie dziecka alternatywy. 100 lat temu dzieci w szkole podstawowej nie znały tego pojęcia. Owszem, prawidłowo rozwijający się młody człowiek powinien być odporny na takie widoki, ale są też młodzi ludzie zagubieni, odrzuceni, nieakceptowani, eksperymentujący wszystko co się da. Pomyśli sobie taki jeden z drugim - a może spróbować, przecież to normalne? I co? Zmarnowane życie na obciąganie w nocnych klubach i pakowanie członka w kupę. Obnoszenie się z wynaturzeniem którym jest homoseksualizm, zoofilia czy nekrofilia nie powinno być akceptowane. Prywatnie nie ma sprawy, choćby z krową.
Pieczątki firmowe online w 24h na www.e-pieczatki24.pl
|
|
|  | 2 na 2 | Anavatos (17 punktów) | > <Jeśli uważacie, że widok Parady Równości może zmienić Waszą orientację, lub orientację Waszego dziecka.> Dokładnie tak! Propaganda homoseksualizmu to jednak budowanie w głowie dziecka alternatywy. 100 lat temu dzieci w szkole podstawowej nie znały tego pojęcia. Owszem, prawidłowo rozwijający się młody człowiek powinien być odporny na takie widoki, ale są też młodzi ludzie zagubieni, odrzuceni, nieakceptowani, eksperymentujący wszystko co się da. Pomyśli sobie taki jeden z drugim - a może spróbować, przecież to normalne? I co? Zmarnowane życie na obciąganie w nocnych klubach i pakowanie członka w kupę. Obnoszenie się z wynaturzeniem którym jest homoseksualizm, zoofilia czy nekrofilia nie powinno być akceptowane. Prywatnie nie ma sprawy, choćby z krową.
Pieczątki firmowe online w 24h na www.e-pieczatki24.plAbstrahując od tego, że ten tekst jest obrzydliwy i obraźliwy, to w dodatku nie ma żadnej wartości naukowej, ani chyba racji bytu w tym wątku - o możliwych biologicznych przyczynach homoseksualizmu. Nie chodzi mi o bronienie jakiejś "politycznej poprawności", ale to jest bzdura. Liczyłam na merytoryczną dyskusję. Sugerowanie, że homoseksualizmem można się "zarazić" poprzez widok tych "słynnych" dwóch gejów migdalących się na ławce, czy przejście parady równości jest bezsensem. "Zagubiony, odrzucony, nieakceptowany, eksperymentujący młody człowiek" to może w chwili słabości dać się omotać i wstąpić do sekty - tu chodzi o manipulację myśleniem, wytworzenie fałszywego poczucia bezpieczeństwa, wspólnoty i obietnicą prawdy. Homoseksualizm nie jest sektą. Homoseksualizm nie jest też parafilią - krzywdzące dla takich ludzi są porównania do pedofilii, zoofilii, nekrofilii i innych. Ja nie mówię o skrajnych przypadkach, gdzie może występować jedno i drugie łącznie - bo nie twierdzę, że nie może, ale tak samo mogą te parafilie występować u osób heteroseksualnych. Orientacja seksualna jest- nie tymczasową preferencją, lecz stałą skłonnością do odczuwania pociągu seksualnego do osób tylko w obrębie własnej płci i dążenie do wybierania tylko takich osób na partnera życiowego, stałego. Przy tym osobę dorosłą, na tym samym poziomie emocjonalnym, za jej zgodą. I w ten sposób żyje dobie sporo ludzi, których byście nawet nie posądzili o bycie homo - bo we wszelkich aspektach funkcjonowania są oni normalni. Trzeba zatem odróżnić taką relację homoseksualną zdrową, partnerską, równą, od wszelkich pedofilii, zoofilii, nekrofilii - które nie są zdrowe, nie są równe - bo nie ma świadomej zgody drugiej dorosłej osoby, jest to wykorzystanie, krzywdzenie i powinno być to z całą pewnością karane, piętnowane i - powiedziałabym leczone, gdyby nie to, że wiem, iż leczenie skłonności pedofilskich jest bardzo trudne, wręcz niemożliwe. Dodatkowo skłonności takie mogą być przez osobę, u której występują, akceptowane lub nie - a raczej jest to kwestia, czy obchodzi ją cierpienie jakie zadaje, czy nie. Jeśli nie - jest to seksualny psychopata, podobnie jak mężczyzna, który preferuje kobiety - ale nie w normalnej relacji, tylko musi gwałcić. To są zboczenia. Proszę nie mylić orientacji homoseksualnej z parafiliami, ani ze zboczeniami. Homoseksualizm nie jest też chorobą, która się w jakimś momencie zaczyna i poddaje leczeniu. Definicja choroby jest inna. Zespół Downa jest spowodowany abberacją chromosomalną, ma charakterystyczne cechy kliniczne i powooduje, że niestety osoba nim dotknięta nigdy nie osiągnie fizycznej ani intelektualnej normy, ponadto ma problemy zdrowotne. Homoseksualiści to osoby zdrowe, normalne. Z tego co mi wiadomo, ostatnie badania wykazały, że na homoseksualizm ma wpływ stres u matki w początkach ciąży, kiedy różnicuje się płeć, zacytuję z Focusa: "Dopiero późniejsze badania wykazały, że do krwiobiegu matki atakowanej przez czynniki stresogenne uwalniają się duże ilości androstendionu, hormonu podobnie jak adrenalina uwalnianego przez nadnercza. Jego działanie biologiczne jest wprawdzie niewielkie, ale jest on prekursorem, z którego konwersji powstają takie androgenne hormony jak testosteron i dihydrotestosteron. Duża ilość androstendionu - poprzez jego podobieństwo do testosteronu - hamuje wpływ tego drugiego na rozwój części podwzgórza odpowiedzialnych za płeć i preferencje seksualne. Skutki widoczne są wówczas, gdy zaburzenia występują na początku ciąży, właśnie wtedy, gdy ma miejsce różnicowanie się płciowe mózgu."
|
|
| |  | | -jad- (18783 punktów) |
> Trzeba zatem odróżnić taką relację homoseksualną zdrową, partnerską, równą, od wszelkich pedofilii, zoofilii, nekrofilii - które nie są zdrowe, nie są równe - bo nie ma świadomej zgody drugiej dorosłej osoby, jest to wykorzystanie, krzywdzenie i powinno być to z całą pewnością karane, piętnowane i - powiedziałabym leczone,To jest kluczowa sprawa- czy akt seksualny odbywa się za zgodą i chęcią partnera. Kluczowa od strony moralnej ale jednocześnie praktycznie bez znaczenia od strony statystycznej. W sensie, czy coś jest zboczeniem czy nie, bo jakie właściwie kryteria tu przyjąć. Dla mnie zboczenie, to coś co znacząco odbiega od preferencji zwyczajowych. I teraz jeśli np. spełnienie na widok butów odbiega znacznie a spełnienie na widok nieletniej odbiega znacznie mniej, to to pierwsze jest o wiele większym zboczeniem. Jednak butom krzywda się nie dzieje a nieletniej tak. Wobec tego, to nie stopień zboczenia a jego społeczna szkodliwość jest podstawą karania, izolacji czy eliminacji ze społeczeństwa. Pedofil jest tak samo winien swojej orientacji jak homoseksualista czy heteroseksualista. Po prostu nie ma na to wpływu. Dlatego nie powinno być tu mowy o żadnej karze tylko, przyznajmy to otwarcie, o samoobronie. Tak samo jak społeczeństwo broni się przed drapieżnymi zwierzętami tak samo powinno bronić się przed drapieżnymi ludźmi. Nie ich wina, że tacy są ale też nie nasza. Jeśli chcemy ich tolerować z wysokich pobudek, to tolerujmy też drapieżniki. Z jednej strony, głupio by było wodzić się empatią do tego stopnia żeby dać się zjeść. Z drugiej strony też. lp.2o@1daj
|
|
| | |  | 1 na 1 | Anavatos (17 punktów) | > To jest kluczowa sprawa- czy akt seksualny odbywa się za zgodą i chęcią partnera. Kluczowa od strony moralnej ale jednocześnie praktycznie bez znaczenia od strony statystycznej. W sensie, czy coś jest zboczeniem czy nie, bo jakie właściwie kryteria tu przyjąć. Dla mnie zboczenie, to coś co znacząco odbiega od preferencji zwyczajowych. I teraz jeśli np. spełnienie na widok butów odbiega znacznie a spełnienie na widok nieletniej odbiega znacznie mniej, to to pierwsze jest o wiele większym zboczeniem. Jednak butom krzywda się nie dzieje a nieletniej tak.Kryteria są jasne: akt seksualny bez świadomej zgody osoby to gwałt lub nadużycie = czyn karalny. Jeśli ktoś zaspokaja się przy pomocy buta (o spełnieniu na sam widok nie słyszałam, ale może są tacy szczęściarze  lub innego przedmiotu, to ok - nikomu nic złego nie robi, o ile nie czyni tego przy kimś, kto sobie tego widoku nie życzy. To co nazywasz większym czy mniejszym zboczeniem to jest akurat Twoje subiektywne odczucie wobec czyichś preferencji. Równie dobrze ktoś może uważać za "zboczenie" seks analny albo oralny... Pary mogą mieć swoje różne dziwne fetysze i podniety - ale póki to się dzieje za obupólną zgodną osób świadomych i bez krzywdzenia innych istot żywych, to nic nam do tego - choć może nas to dziwić  Jeżeli statystycznie - w amerykańskich więzieniach dość często zdarzają się gwałty, to czy jest to norma? A jeżeli zwyczajowo np. w Indiach praktykuje się małżeństwa dorosłych facetów z kilkuletnimi dziewczynkami lub gwałty "za karę"? Dla nich jest to norma zwyczajowa... > Pedofil jest tak samo winien swojej orientacji jak homoseksualista czy heteroseksualista. Po prostu nie ma na to wpływu.Jeszcze raz, proszę nie mieszać pojęć: orientacja jest to odczuwanie pociągu fizycznego do osoby płci przeciwnej lub tej samej, ale dojrzałej! i poszukiwanie partnera wśród osób danej płci (lub obu jeśli jest bi). Nie chodzi tylko o jednorazowe zadowolenie, ale o stworzenie związku (chyba, że się ukrywa), porozumienie intelektualne i bliskość emocjonalną. O życie z tą drugą osobą. Pedofilia jest zaburzeniem preferencji seksualnych, parafilią, polegającą na tym, że ktoś odczuwa pociąg seksualny do niedojrzałych osób - płci przeciwnej lub tej samej. Będzie dążył do zaspokojenia tego popędu, jeśli nie chce lub nie potrafi go powstrzymać (a popęd jest silny), znajdzie ofiarę i skrzywdzi ją. Podobnie gwałciciel - zaspokojenie osiąga poprzez dokonanie gwałtu na kimś, a nekrofil na martwym ciele. To mogą być osoby wycofane, nie potrafiące stworzyć normalnego związku z inną dorosłą osobą, a równie dobrze mogą prowadzić na pozór normalne życie, mieć rodzinę, a czasem dawać upust swoim skłonnościom.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) |
> To co nazywasz większym czy mniejszym zboczeniem to jest akurat Twoje subiektywne odczucie wobec czyichś preferencji.Podobnie sprawa wygląda u ciebie. Czy nie? > Jeżeli statystycznie - w amerykańskich więzieniach dość często zdarzają się gwałty, to czy jest to norma?Owszem. Niekoniecznie godna pochwały czy chociażby akceptacji ale coś co odbywa się często jest normą. > Jeszcze raz, proszę nie mieszać pojęć: orientacja jest to odczuwanie pociągu fizycznego do osoby płci przeciwnej lub tej samej, ale dojrzałej! i poszukiwanie partnera wśród osób danej płci (lub obu jeśli jest bi). Nie chodzi tylko o jednorazowe zadowolenie, ale o stworzenie związku (chyba, że się ukrywa), porozumienie intelektualne i bliskość emocjonalną. O życie z tą drugą osobą.To dla mnie nowość. Żyłem w przekonaniu, że orientacja seksualna określa czy ktoś woli chłopca czy dziewczynkę. Nie wiedziałem, że tu chodzi o stworzenie związku. Jeśli więc ktoś sypia z kobietami czy mężczyznami ale nie tworzy z nikim dłuższego związku to nie ma orientacji?? > Pedofilia jest zaburzeniem preferencji seksualnych, parafilią, polegającą na tym, że ktoś odczuwa pociąg seksualny do niedojrzałych osób - płci przeciwnej lub tej samej. Ale przecież to, co nazywam zboczeniem to jest akurat moje subiektywne odczucie wobec czyichś preferencji  lp.2o@1daj
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Anavatos (17 punktów) | > >To co nazywasz większym czy mniejszym zboczeniem to jest akurat Twoje subiektywne odczucie wobec czyichś preferencji.> Podobnie sprawa wygląda u ciebie. Czy nie?> Ale przecież to, co nazywam zboczeniem to jest akurat moje subiektywne odczucie wobec czyichś preferencji  Nie, ja przedstawiłam pojęcia, którymi posługuje się dzisiaj medycyna i psychiatria. Nie wymyśliłam ich sobie. Ty napisałeś, że bardziej "zboczony" jest dla Ciebie pociąg do buta, niż do dziecka - rozumiem (i taką mam nadzieję), że chodziło o to, że dziecko bardziej przypomina jednak partnera seksualnego, niż but. Aczkolwiek dziwnie to zabrzmiało. > >Jeżeli statystycznie - w amerykańskich więzieniach dość często zdarzają się gwałty, to czy jest to norma?> Owszem. Niekoniecznie godna pochwały czy chociażby akceptacji ale coś co odbywa się często jest normą.To się nazywa moralny relatywizm w myśleniu. Albo mieszasz normę w rozumieniu moralnym z ujęciem statystycznym (norma= coś co często się zdarza w danych warunkach). > To dla mnie nowość. Żyłem w przekonaniu, że orientacja seksualna określa czy ktoś woli chłopca czy dziewczynkę. Nie wiedziałem, że tu chodzi o stworzenie związku.> Jeśli więc ktoś sypia z kobietami czy mężczyznami ale nie tworzy z nikim dłuższego związku to nie ma orientacji??Wtedy to jest biseksualizm. Szukanie z kim jednak lepiej.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) |
> Nie, ja przedstawiłam pojęcia, którymi posługuje się dzisiaj medycyna i psychiatria. Nie wymyśliłam ich sobie. Ty napisałeś, że bardziej "zboczony" jest dla Ciebie pociąg do buta, niż do dziecka - rozumiem (i taką mam nadzieję), że chodziło o to, że dziecko bardziej przypomina jednak partnera seksualnego, niż but. Aczkolwiek dziwnie to zabrzmiało.Ja zaś posłużyłem się słowem "zboczenie", którego definicja znajduje się w słowniku języka polskiego. Jest całkiem przejrzysta i nie ma nic wspólnego z moim subiektywnym odczuciem, jak raczyłaś mi zarzucić. > >>Jeżeli statystycznie - w amerykańskich więzieniach dość często zdarzają się gwałty, to czy jest to norma?> >Owszem. Niekoniecznie godna pochwały czy chociażby akceptacji ale coś co odbywa się często jest normą.> To się nazywa moralny relatywizm w myśleniu. Albo mieszasz normę w rozumieniu moralnym z ujęciem statystycznym (norma= coś co często się zdarza w danych warunkach).Nie mieszam tylko o tej drugiej normie właśnie mówię. > >To dla mnie nowość. Żyłem w przekonaniu, że orientacja seksualna określa czy ktoś woli chłopca czy dziewczynkę. Nie wiedziałem, że tu chodzi o stworzenie związku.> >Jeśli więc ktoś sypia z kobietami czy mężczyznami ale nie tworzy z nikim dłuższego związku to nie ma orientacji??> Wtedy to jest biseksualizm. Szukanie z kim jednak lepiej.Ułatwię. Mój brat sypia tylko z kobietami ale nie tworzy z nimi związku dłuższego niż jedna noc. Czy oznacza to; że nie ma orientacji seksualnej? lp.2o@1daj
|
|
| |  | 2 na 2 | Pieczątki Online (7 punktów) | > ><> Homoseksualizm nie jest też parafilią - krzywdzące dla takich ludzi są porównania do pedofilii, zoofilii, nekrofilii i innych. Ja nie mówię o skrajnych przypadkach, gdzie może występować jedno i drugie łącznie - bo nie twierdzę, że nie może, ale tak samo mogą te parafilie występować u osób heteroseksualnych.> ."Zdecydowana większość pedofilii to homoseksualiści. Jest to temat pomijany, choćby w ostatnich dyskusjach na temat filmu Kler. Pedofilia w kościele to efekt homoseksualizmu. Obraz związku homoseksualnego który jest bliźniaczy do małżeństwa to również mit. Statystycznie homoseksualiści i wierność to bajka dla dzieci. Partnerzy są zmieniani częściej niż szczoteczka do zębów. Zatem proszę nie mówić o ,,zdrowej relacji partnerskiej''. Może występuje ona na pewnym etapie niczym w życiu sir. Eltona Jonhna, który jednocześnie publicznie przyznaje się do swego niesamowitego szczęścia niezarażenia HIV przez te wszystkie lata spółkowania z tysiącami homoseksualistów.
Pieczątki firmowe online w 24h na www.e-pieczatki24.pl
|
|
| | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | paranoja kwalifikowana | >>>< >>Homoseksualizm nie jest też parafilią - krzywdzące dla takich ludzi są porównania do pedofilii, zoofilii, nekrofilii i innych. Ja nie mówię o skrajnych przypadkach, gdzie może występować jedno i drugie łącznie - bo nie twierdzę, że nie może, ale tak samo mogą te parafilie występować u osób heteroseksualnych. >>." >Zdecydowana większość pedofilii to homoseksualiści. Jest to temat pomijany, choćby w ostatnich dyskusjach na temat filmu Kler. Pedofilia w kościele to efekt homoseksualizmu. Obraz związku homoseksualnego który jest bliźniaczy do małżeństwa to również mit. Statystycznie homoseksualiści i wierność to bajka dla dzieci. Partnerzy są zmieniani częściej niż szczoteczka do zębów. Zatem proszę nie mówić o ,,zdrowej relacji partnerskiej''. Może występuje ona na pewnym etapie niczym w życiu sir. Eltona Jonhna, który jednocześnie publicznie przyznaje się do swego niesamowitego szczęścia niezarażenia HIV przez te wszystkie lata spółkowania z tysiącami homoseksualistów.
To kolejne tabu adherentów politycznej poprawności - założenie, iż pedofilia nie ma związku z orientacją homoseksualną. Tymczasem jest "w duckę" badań obiektywnych, które jednoznacznie na to wskazują. Pikantny jest klincz w którym zablokowują się zwolennicy takiego właśnie rozumowania. Z jednej strony głoszą oni wszem i wobec bardzo hałaśliwie tezę o masowej pedofilii wśród kleru ( co ma swe podstawy ) z drugiej zaś nie wyciągają z takiej konstatacji oczywistej konkluzji ( zależność między homoseksualizmem a pedofilią) i w zasadzie na tej samej nucie tak samo głoszą wszem i wobec hałaśliwie tezę o braku związków między jednym a drugim. Paranoja kwalifikowana.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Anavatos (17 punktów) | Odp: paranoja kwalifikowana |
> To kolejne tabu adherentów politycznej poprawności - założenie, iż pedofilia nie ma związku z orientacją homoseksualną. Tymczasem jest "w duckę" badań obiektywnych, które jednoznacznie na to wskazują. Pikantny jest klincz w którym zablokowują się zwolennicy takiego właśnie rozumowania. Z jednej strony głoszą oni wszem i wobec bardzo hałaśliwie tezę o masowej pedofilii wśród kleru ( co ma swe podstawy ) z drugiej zaś nie wyciągają z takiej konstatacji oczywistej konkluzji ( zależność między homoseksualizmem a pedofilią) i w zasadzie na tej samej nucie tak samo głoszą wszem i wobec hałaśliwie tezę o braku związków między jednym a drugim. Paranoja kwalifikowana.Paranoja to jest jak ktoś nie rozumie lub udaje, że nie rozumie co przeczytał, a co było napisane i jeszcze próbuje brzmieć naukowo. Pisałam, że orientacja seksualna to co innego niż zachowania parafilne i żeby nie mieszać tych pojęć. Nie pisałam o związku między tymi dwoma - czyli o istotnej statystycznie korelacji wykrytej za pomocą badań naukowych. To proszę o źródło odnośnie tych badań - gdzie ten związek istotny statystycznie został faktycznie wykazany. I obiektywnych, tzn. nie badania Camerona, ani nie z wykopu  Była tam też "hałaśliwa teza" o tym, że część księży ma partnerki i dzieci, jakoś tego nie usłyszałeś.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | tematycznie | |
|
| | |  | 1 na 1 | Anavatos (17 punktów) | Odp: Czy źródłem homoseksualizmu są patogeny??? |
> Zdecydowana większość pedofilii to homoseksualiści. Jest to temat pomijany, choćby w ostatnich dyskusjach na temat filmu Kler. Pedofilia w kościele to efekt homoseksualizmu. Obraz związku homoseksualnego który jest bliźniaczy do małżeństwa to również mit. Statystycznie homoseksualiści i wierność to bajka dla dzieci. Partnerzy są zmieniani częściej niż szczoteczka do zębów. Zatem proszę nie mówić o ,,zdrowej relacji partnerskiej''. Może występuje ona na pewnym etapie niczym w życiu sir. Eltona Jonhna, który jednocześnie publicznie przyznaje się do swego niesamowitego szczęścia niezarażenia HIV przez te wszystkie lata spółkowania z tysiącami homoseksualistów.> Pieczątki firmowe online w 24h na www.e-pieczatki24.plTo ja poproszę o źródło - bo rozumiem, że ten zdecydowany wniosek o zdecydowanej większości to na podstawie wielu wielu badań przeprowadzonych naukowo. Pedofilia w kościele to efekt homoseksualizmu. - a może odwrotnie, może pedofilia u homoseksualistów to efekt kościoła? Mamy jakieś rzetelne badania i statystyki? Przydałyby się też badania odnośnie czasu trwania małżeństw obecnie i dochowania wierności przez partnerów, małżonków. Mogę wiedzieć z jakich badań wysnułeś te wnioski o zmienianiu partnerów jak rękawiczka?
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Pieczątki Online (7 punktów) | > >> To ja poproszę o źródło - bo rozumiem, że ten zdecydowany wniosek o zdecydowanej większości to na podstawie wielu wielu badań przeprowadzonych naukowo.> Pedofilia w kościele to efekt homoseksualizmu. - a może odwrotnie, może pedofilia u homoseksualistów to efekt kościoła? Mamy jakieś rzetelne badania i statystyki?> Przydałyby się też badania odnośnie czasu trwania małżeństw obecnie i dochowania wierności przez partnerów, małżonków. Mogę wiedzieć z jakich badań wysnułeś te wnioski o zmienianiu partnerów jak rękawiczka?Dziś 10% homosi jest nosicielami HIV, mimo o wiele większej świadomości. Dowód wierności???? Na temat ilości partnerów badania się różnią. Średnia podawana w zależności od źródła to od 12-tu rocznie do 500 w skali żywota. Porównanie do szczoteczki nie jest chybione. Dalsze statystyki: Pedofil heteroseksualny dopuszcza się wykorzystania średnio 5,2 dzieci, popełniając zarazem 34 przestępstwa, pedofil homoseksualny wykorzystuje 10,7 dzieci, popełniając 52 przestępstwa, pedofil biseksualny popełnia 120 przestępstw na 27,3 dzieciach (wikipedia) Zatem homoś i biseks krzywdzą statystycznie 5-6 razy więcej dzieci niż hetero, czyli teza o homoseksualnym źródle pedofilii w kościele jest jak najbardziej słuszna. Nie znajdziesz w sodomii wzorców zachowań i z samej definicji nie ma co bronić wynaturzeń 
Pieczątki firmowe online w 24h na www.e-pieczatki24.pl
|
|
| |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Homoseksualizm nie jest też parafilią - krzywdzące dla takich ludzi są porównania do pedofilii, zoofilii, nekrofilii i innych. Dlaczego niby krzywdzące, czy to tylko homoseksualiści nie mają wpływu na swoje seksualne preferencje, a już zoofile, pedofile czy nekrofile podlegają pod tym względem innym mechanizmom?
Krzywdzące i dyskryminujące jest właśnie przyznanie homoseksualistom moralnego prawa do pogardzania innymi seksualnymi odstępcami.
Seksualną normę wyznacza prokreacja, więc na kim jego seksualność wymusza zachowania nie służce tej funkcji, jest poza tą normą.
Nie wszystko, czego nie rozumiesz, jest błędem.
|
|
 | 1 na 3 | Kulmin (4007 punktów) | >Dziwi mnie, że nikt z Państwa nie przytacza tu faktu istnienia biseksualnych społeczeństw szympansa bonobo (prawdopodobnie naszego najbliższego zwierzęcego krewniaka), dla którego seks jest elementem wiążącym grupę. My też jesteśmy takimi członkami społeczeństw, które, aby przetrwać, muszą akceptować obecność osobników tej samej płci w swym otoczeniu. Tak zostaliśmy ukształtowani poprzez ewolucję.
U nas akceptacja przedstawicieli tej samej płci nie polega na kontaktach seksualnych, ale na koleżeństwie i przyjaźni mocno powściągliwej pod względem kontaktu fizycznego, który ogranicza się do klepania po plecach, lub chwytania za bark w przypadku mężczyzn i nieco bliższych kontaktów u kobiet. Analogia do bonobo który się chędoży biseksualnie w ramach społecznej akceptacji jest głupia. Bo bonobo to nie jest homo sapiens, a mimo bliskiego spokrewnienia, to pozostaje prostszym organizmem o znacznie prymitywniejszym życiu. A więc sugerowanie, że: >Zdecydowana większość ludzi musi być (w mniejszym, lub większym stopniu) biseksualna, choć nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę. Ludzie wyłącznie hetero-, lub homoseksualni, to raczej wyjątki. Nigdy zatem nie spotkamy wśród nas osobników przypominających swym zachowaniem samce bojowników syjamskich (Betta splendens), które zaciekle atakują wszystkie napotkane samce.
jest zwyczajną bzdurą, zbudowaną na tej nietrafnej analogii.
>Wiemy, że natura nieustannie "eksperymentuje", że wciąż rodzą się osobniki, które niekiedy znacząco się różnią od rodziców. Nic więc dziwnego, że genetyczny zapis tolerancji względem osobników tej samej płci niekiedy bywa tak silny, że przeradza się w orientację homodeksualną. Żaden gejowski gen nie jest tu potrzebny.
Mówisz, że żaden gejowski, a raczej powinieneś napisać "homoseksualny", gen nie jest potrzebny, a tymczasem wprowadzasz jakiś zastępnik w postaci "genetycznego zapisu tolerancji względem osobników tej samej płci"... Dla mnie bez sensu.
>Ogromnie mnie bawi strach niektórych przed "szerzącą się propagandą homoseksualną".
Zbiór owych "niektórych", jest bardzo mały, ponieważ jednostka zaburzeń psychicznych pod postacią strachu, czyli homofobii, jest bardzo rzadka. Podobnie jak inne urojone lęki: arachnofobia, dogofobia. O wiele popularniejszy jest homonegatywizm, lub heteroseksizm, który polega na nienawiści, uprzedzeniu, złości i braku akceptacji.
Retoryka w której miesza się te zjawiska i zjawisko heteroseksizmu/homouprzedzenia, nazywa homofobią, to zwyczajne zakłamanie i część, było nie było, faktycznej propagandy.
|
|
|  | 2 na 2 | Anavatos (17 punktów) | Jeśli chodzi o kwestię homoseksualizm a ewolucja - mam wrażenie, że wkradają się pewne błędy w myśleniu: Homoseksualizm nie oznacza, że ktoś nie może mieć potomstwa - bo nie zakłada niepłodności. Heteroseksualizm nie oznacza, że osobnik nie będzie bezpłodny. Fakt, że osobnik jest heteroseksualny i zdrowy fizycznie, nie oznacza, że będzie miał potomstwo. Prokreacja w przyrodzie nie oznacza, że ten samiec będzie z tą konkretnie samicą i tylko z nią do końca życia. Akt prokreaji nie oznacza też, że ta para rodziców będzie tego potomka wychowywać - bo np. umrze, zostawi a młode będzie wychowywane przez zastępczą "matkę" - niekoniecznie nawet samicę, ale przez innych członków stada, dedykowanych do tego. Czyli przetrwanie gatunku warunkuje tak naprawdę spłodzenie nowego osobnika oraz zapewnienie młodemu opieki, aż osiągnie samodzielność (myślę o róznych gatunkach ssaków stadnych, np. u niedźwiedzi dorosłe samce zabijają nieraz młode - bo konkurencja. I co, jaki to ma sens ewolucyjnie?). Teoretycznie więc osoby homoseksualne mogą bez problemu odnależć się w tej i w tej roli. Zanim ktoś zacznie krzyczeć o związkach jednopłciowych, in vitro i adopcji... Chyba oczywistym jest, że mamy w społeczeństwie osoby homoseksualne, które ukrywają swoją orientację i zakładają "normalne" rodziny. Trwają w tym pewien czas lub całe życie - z nikim się nie dzieląc swoim wewnętrznym cierpieniem z tego powodu, dodatkowo oszukując swoich partnerów (i otoczenie). Czasami prawda wychodzi na jaw niespodziewanie i jest bardzo szokująca i krzywdząca dla partnera, jak i dzieci. Tym bardziej, że niejednokrotnie takie osoby ukrywające swoją prawdziwą orientację są zażartymi w boju homofobami. Zjawisko to tłumaczy mechanizm obronny projekcji. Do dyskusji pozostaje tu kwestia, czy powinno tak być - czy udajemy, że nie ma problemu, a ci na paradach "niech się tak nie obnoszą" (btw. w paradach i marszach równości idą nie tylko homo, bynajmniej). Tutaj bardzo naciska i hamuje ten temat Kościół Katolicki - który udaje, że w jego szeregach nie ma ani gejów, ani pedofilów, ani księży żyjących z kobietami i mających dzieci. Ewentualne wycieki próbuje tuszować, zamiatać pod dywan, załatawiać we własnym zakresie (nie zważając nawet na Kodeks Karny). Czy służy to "dobru sprawy" czy jest przyzwoleniem na patologię, to również kwestia dyskusyjna. Pojedynczy księża zaczynają o tym mówić. > U nas akceptacja przedstawicieli tej samej płci nie polega na kontaktach seksualnych, ale na koleżeństwie i przyjaźni mocno powściągliwej pod względem kontaktu fizycznego, który ogranicza się do klepania po plecach, lub chwytania za bark w przypadku mężczyzn i nieco bliższych kontaktów u kobiet.Tu możnaby dyskutować, bo nie zawsze tak było - chociażby Starożytna Grecja, Rzym, jednopłciowe związki w kościele prawosławnym. Kulturowo mamy narzucone ograniczenia, które kobietom między sobą pozwalają na śmielsze zachowania, okazywanie sobie czułości, a panowie muszą uważać, żeby nie wydać się niemęskimi, czy wręcz nie zostać uznanymi za "ciotę". Skrajne są reakcje na widok dwóch osób w erotycznej sytuacji zależnie od płci - wręcz jest to hipokryzja, gdy panom zdarza się mówić, że są homofobami "ale (ja +) dwie lesbijki..." Jednak też jestem przeciwna takiej dedukcji: od akceptacji, uznania do aktu seksualnego - to,że z kimś się bardzo dobrze czuję, rozumiem się, nie oznacza, że musi być aspekt seksualny. > >Ogromnie mnie bawi strach niektórych przed "szerzącą się propagandą homoseksualną".> Zbiór owych "niektórych", jest bardzo mały, ponieważ jednostka zaburzeń psychicznych pod postacią strachu, czyli homofobii, jest bardzo rzadka. Podobnie jak inne urojone lęki: arachnofobia, dogofobia.> O wiele popularniejszy jest homonegatywizm, lub heteroseksizm, który polega na nienawiści, uprzedzeniu, złości i braku akceptacji.> Retoryka w której miesza się te zjawiska i zjawisko heteroseksizmu/homouprzedzenia, nazywa homofobią, to zwyczajne zakłamanie i część, było nie było, faktycznej propagandy.> To nie są "urojone lęki", ale termin "fobia" już nie oddaje sensu zjawiska - jest już chyba ponad 700 "fobii" i niektóre oznaczają, że na wystąpienie obiektu ktoś reaguje nagłą paniką, jak w arachnofobii, a niektóre terminy oznaczają po prostu niechęć do czegoś. Ogólnie w fobii chodzi o lęk, złość, niechęć i odrazę. I w zjawisku homofobii również chodzi o lęk, nawet jeśli ktoś przecież dosłownie nie boi się jakiegoś pojedynczego, zniewieściałego geja.  Chodzi o coś innego.
|
|
| |  | 1 na 1 | Pieczątki Online (7 punktów) | > To nie są "urojone lęki", ale termin "fobia" już nie oddaje sensu zjawiska - jest już chyba ponad 700 "fobii" i niektóre oznaczają, że na wystąpienie obiektu ktoś reaguje nagłą paniką, jak w arachnofobii, a niektóre terminy oznaczają po prostu niechęć do czegoś.> Ogólnie w fobii chodzi o lęk, złość, niechęć i odrazę. I w zjawisku homofobii również chodzi o lęk, nawet jeśli ktoś przecież dosłownie nie boi się jakiegoś pojedynczego, zniewieściałego geja. Chodzi o coś innego.Trelemorele. Jak człowiek jest przeciwny psim kupom na chodniku, ponieważ nie akceptuje prawa psów do zachowań zgodnych z ich wrodzoną naturą to analogicznie ma kupofobię. Albo jak kobieta zapuści las na nogach i założy miniówkę do tramwaju to moją reakcję nazwiemy kłakofobią? Są pewne obiektywne i subiektywne sytuacje budzące w człowieku zwykłe zniesmaczenie. Problem polega na tym że jak pies się sfajdoli to mogę właścicielowi kilka słów powiedzieć, a kobieta z nieogolonymi nogami to najprawdopodobniej wariatka, to dwóch mężczyzn obscenicznie liżących się w miejscu publicznym ma być fajne, mimo że to równie fajne jak kupa na chodniku i nieogolone nogi u kobiety?
Pieczątki firmowe online w 24h na www.e-pieczatki24.pl
|
|
| | |  | 2 na 2 | Anavatos (17 punktów) | > >To nie są "urojone lęki", ale termin "fobia" już nie oddaje sensu zjawiska - jest już chyba ponad 700 "fobii" i niektóre oznaczają, że na wystąpienie obiektu ktoś reaguje nagłą paniką, jak w arachnofobii, a niektóre terminy oznaczają po prostu niechęć do czegoś.> >Ogólnie w fobii chodzi o lęk, złość, niechęć i odrazę. I w zjawisku homofobii również chodzi o lęk, nawet jeśli ktoś przecież dosłownie nie boi się jakiegoś pojedynczego, zniewieściałego geja. Chodzi o coś innego.> Trelemorele. Jak człowiek jest przeciwny psim kupom na chodniku, ponieważ nie akceptuje prawa psów do zachowań zgodnych z ich wrodzoną naturą to analogicznie ma kupofobię. Albo jak kobieta zapuści las na nogach i założy miniówkę do tramwaju to moją reakcję nazwiemy kłakofobią? Są pewne obiektywne i subiektywne sytuacje budzące w człowieku zwykłe zniesmaczenie. Problem polega na tym że jak pies się sfajdoli to mogę właścicielowi kilka słów powiedzieć, a kobieta z nieogolonymi nogami to najprawdopodobniej wariatka, to dwóch mężczyzn obscenicznie liżących się w miejscu publicznym ma być fajne, mimo że to równie fajne jak kupa na chodniku i nieogolone nogi u kobiety?> Pieczątki firmowe online w 24h na www.e-pieczatki24.plCiężko mi dopasować się do takiego poziomu dyskusji. Liczyłam na to, że będzie tu nieco bardziej wyszukane audytorium niż pod artykułami na onecie, czy gdziekolwiek  Kobieta taka nie musi być wariatką, za to może być równie zniesmaczona jakimś obcym, obleśnie się na nią gapiącym facetem.
|
|
| | |  | Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów) (zablokowany) | > dwóch mężczyzn obscenicznie liżących się w miejscu publicznym ma być fajne, mimo że to równie fajne jak kupa na chodniku i nieogolone nogi u kobiety?
Pocałunki są fajne. Kryją się za nimi miłość, namiętność, bliskość, szczęście - bardzo pozytywne emocje.
Tylko, że kiedy gardzi się człowiekiem to się tego nie widzi.
|
|
| |  | | Kulmin (4007 punktów) | > Jeśli chodzi o kwestię homoseksualizm a ewolucja - mam wrażenie, że wkradają się pewne błędy w myśleniu:> Homoseksualizm nie oznacza, że ktoś nie może mieć potomstwa - bo nie zakłada niepłodności.> Heteroseksualizm nie oznacza, że osobnik nie będzie bezpłodny.> Fakt, że osobnik jest heteroseksualny i zdrowy fizycznie, nie oznacza, że będzie miał potomstwo.To oczywista prawda, dlatego sekwencje kodujące odwrotny pociąg seksualny, nie wiem, może jakiś alternatywny poziom testosteronu i estrogenów (nie ulega wątpliwości, że cecha homoseksualizmu jest złożona), są nieprzerwanie przekazywane dalszym pokoleniom, zazwyczaj w formie inaktywnej, lub fragmentarycznej, by w którymś pokoleniu się aktywować, lub w przy złączeniu DNA rodziców, złożyć sekwencje na powrót. > To nie są "urojone lęki", ale termin "fobia" już nie oddaje sensu zjawiska - jest już chyba ponad 700 "fobii" i niektóre oznaczają, że na wystąpienie obiektu ktoś reaguje nagłą paniką, jak w arachnofobii, a niektóre terminy oznaczają po prostu niechęć do czegoś.> Ogólnie w fobii chodzi o lęk, złość, niechęć i odrazę. I w zjawisku homofobii również chodzi o lęk, nawet jeśli ktoś przecież dosłownie nie boi się jakiegoś pojedynczego, zniewieściałego geja. Chodzi o coś innego.No właśnie. Chaos semantyczny. Brak spójnych i jednoznacznych definicji. To idealna sytuacja dla demagogów, którzy "zawłaszczają" sobie słowa i arbitralnie redefiniują pod własny, ciemny interes, lub nacechowują negatywnie. I później z mównic pouczają kto kim jest. A ludzie łapią się w lep jak muchy. I co gorsza - język gotów ugiąć się pod dyktatem tłuszczy i "murzyn" będzie obrazą, "nacjonalista" posądzeniem o przestępczość, a "homofob" diagnozą lęków przed homoseksualistami.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|