Witam! Obrońcy krzyża powoli stają się moimi idolami. Wytrzymali wszystko - nagonkę medialną, pyskówki hierarchii kościelnej oraz polityków PO, PiS i SLD. No i jeszcze pogodę, pogoda była najgorsza! Starsze panie i panowie wręcz ryzykowali życiem w upalne dni. Ryzykowali dla sprawy. Jakiej, tego się najpewniej nigdy nie dowiemy. Gdy się im przysłuchiwać dzisiaj, to nie wiedzą czego chcą i o co im chodzi. Rzucane hasła typu pomnik, pamięć ofiar katastrofy, nijak się mają do tego, co robią. Ale zacząłem ich podziwiać, bo stoją, chociaż sami nie umieją wyrazić, czego chcą. Coś im tam w boku kłuje i kościach strzyka, ale nazwać problemu to oni nie potrafią. Przerosło ich to czekanie na Godota. Jednak pokazują, że można. Doprawdy można przeprowadzić w Polsce każdą reformę i naprawić państwo nie oglądając się na gierki polityków. Wystarczy stanąć i nie dawać się przekonać do odejścia: - najpierw pod Pałacem Prezydenckim; - jak się prezydent przeniesie do innej rezydencji, to drugą grupą pod jego nową rezydencją; - jak ucieknie jeszcze dalej, to i tam stawiać pikietę, aż się ugnie, albo opuści Warszawę - w końcu będzie musiał się kryć po lasach i mazurach; Wszystko to demokratycznie i zgodnie z prawem można wykonać, bez żadnych krzyży gwałcących wolność prezydenta. Gdy uporamy się z prezydentem przyjdzie czas na premiera i biskupów. Naprawdę zacząłem podziwiać tych ludzi, bo pomiędzy uczuciami smaku czy niesmaku, które u mnie budzą, gdzieś na dnie umysłu wyłoniło się jeszcze jedno wrażenie. Te grupki ludzi spod pałacu, często zachowujące się, jakby były niespełna rozumu, są jak windykatorzy. Windykują od polityków to, za co płacili swoim zaufaniem przy wyborach - obietnice i słowa polityków, które miały przejść w działanie. I mają rację! Politycy są nam coś winni! Windykujmy ich! Jak tylko zaczną kręcić, windykujmy ich! Lepiej tak, niż wcale! Pozdrawiam |