Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy należy przekraczać kulturę?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
26-06-2016 21:01boziak (30 punktów)
(zablokowany)
Czy należy przekraczać kulturę?
Ocena 1 na 1
Kultura , w tym i religia, narzuca nam pewne normy.
Na przykład: nie kradnij, nie zabijaj, nie oskarżaj fałszywie bliźniego, nie zdradzaj żony itp.
Z tymi normami nie sposób polemizować. Każdy je uzna za sensowne i pożyteczne.
I też nikt rozsądny nie będzie nawoływał do ich zmiany, do niepodporządkowywania się im.
Nikt o zdrowych zmysłach nie powie:gwałć, kradnij i morduj oraz zdradzaj żonę.
Ale są normy z którymi już można polemizować, jak np. norma - czcij ojca swego i matkę swoją.
A jeśli matka to k***a, która chleje i zaniedbuje dzieci, a ojciec to sukinsyn gwałcący córeczkę lub, o zgrozo, synka, to co? Też się takiej normie podporządkować i czcić?
A już największe zamieszanie panuje na tle kulturowych, a raczej religijnych, norm seksualnych.
Nie należy uprawiać seksu przedmałżeńskiego.
Samogwałt jest grzechem.
Homoseksualizm to moralne nieuporządkowanie.
To są poglądy kościelne na sprawy seksu.
Dziwne, że Kościół się nie wypowiedział w sprawach pedofilii.
Ale przypuszczam, że właśnie jako seks przedmałżeński powinna być traktowana jako grzech.
Lecz wracając do tematu.
Czy w związku z tym należy przekraczać normy kulturowe dotyczące seksualności?
Jak wskazuje przykład homoseksualizmu lub onanizmu - tak.
Bo inna jest dzisiaj sytuacja homoseksualistów i onanistów niż, powiedzmy, sto lat temu.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Curtiss Helldiver (966 punktów)
(zablokowany)
>Czy w związku z tym należy przekraczać normy kulturowe dotyczące seksualności?
Kilka tysięcy lat temu w starożytnej Grecji pederastia nie była żadnym przekroczeniem seksualnych norm kulturowych. Kilkaset lat temu zamążpójście 13-latki nie było żadnym przekroczeniem seksualnych norm kulturowych. W wielu współczesnych kulturach mamy do czynienia z wielożeństwem lub wielomęstwem. Nie ma zatem jednej normy kulturowej dotyczącej seksualności.
Co to znaczy, że "należy" je przekraczać?
boziak (30 punktów)
(zablokowany)

>Nie ma zatem jednej normy kulturowej dotyczącej seksualności.

>Co to znaczy, że "należy" je przekraczać?
No u nas, w Polszcze.
Jak przekroczysz taką normę i prześpisz się z nieletnim chłopcem to możesz trafić za kratki.
Więc Belfer00 radzi nie przekraczać, bo krzywdzisz chłopca.
Bo chłopiec może się poczuć źle, że przekroczył z Tobą normę.
Więc czy należy ją przekroczyć dla dobra waszego, czy nie przekraczać, aby nie odstawać od reszty stada?
Belfer00 (720 punktów)
>>Czy w związku z tym należy przekraczać normy kulturowe dotyczące seksualności?
>Kilka tysięcy lat temu w starożytnej Grecji pederastia nie była żadnym przekroczeniem seksualnych norm kulturowych. Kilkaset lat temu zamążpójście 13-latki nie było żadnym przekroczeniem seksualnych norm kulturowych. W wielu współczesnych kulturach mamy do czynienia z wielożeństwem lub wielomęstwem. Nie ma zatem jednej normy kulturowej dotyczącej seksualności.
>Co to znaczy, że "należy" je przekraczać?
Ja to rozumiem tak: czy dobrą (pożyteczną) rzeczą jest sięganie do norm innych kultur (eksperymentowanie z normami) czy też raczej lepiej trzymać się norm "własnej" kultury, traktując je jako tabu.
Np. w dziedzinie norm kulinarnych jest obecnie dość powszechne u nas sięganie do innych kultur (np. sushi), ale psów i kotów jednak nie jemy.
W dziedzinie norm seksualnych tabuizacja jest o wiele większa.
Np. wielożeństwo funkcjonuje jedynie w kulturze islamu, a i to często jedynie potencjalnie.
Próba wprowadzenia wielożeństwa w chrześcijaństwie (mormoni) przyniosła najpierw represje zakończone śmiercią założyciela (Smitha), potem wymuszoną wędrówkę do Utah, i wreszcie skończyła się podporządkowaniem narzuconym siłą normom monogamicznym.
Podobnie sugestie legalizacji pederastii (boylove) czy obniżenia wieku zgody są obecnie cenzurowane.
Homoseksualność jest tolerowana, ale pod warunkiem, że mieści się w normie egalitarnej (obaj partnerzy równi mocą społeczną).
Związki sadomasochistyczne nawet między dorosłymi ludźmi są traktowane jako podejrzane.
W ogóle monogamia i egalitaryzm to jakby główne tabu naszej kultury.
Ale nawet monogamiczne kazirodztwo między dorosłymi osobami jest nadal kryminalizowane.
Nie powiódł się, postulowany jeszcze w latach 60. plan normalizacji dewiacji ("normalny jest człowiek nie brzydzący się spróbować żadnej formy seksu, nienormalny zaś ten przywiązany do jakiejś szczególnej formy, np tylko hetero, tylko z dorosłymi, tylko z ludźmi").
"Nasza" kultura pozostała stabuizowana (podobnie jak inne kultury świata).
Pozdrawiam.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Czy [...] należy przekraczać normy kulturowe dotyczące seksualności?
Oczywiście, najwyższa pora by zakazać rzezania dzieci.

Z uwagi na sferę okaleczeń powinno się kwalifikować te działania jako czyny o charakterze pedofilnym, bo przecież fakt, że rzezający lub zlecający ten zabieg raczej nie spełnia się seksualnie (ale czy ktoś to badał???), nie umniejsza uczynionej dziecku szkody. Karanie napalonych pedofilów przy jednoczesnym tolerowaniu praktyki rzezania dzieci dowodzi, że w karaniu pedofilów idzie bardziej o zakazanie tym ostatnim ich grzesznej satysfakcji, niż o ochronę dzieci.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
boziak (30 punktów)
(zablokowany)
Ob rzezanie nie ma nic wspólnego z seksem.
To, że dotyczy organów płciowych to o niczem nie świadczy.
27-06-2016 00:57 
 Ocena 1 na 1
Mano (1060 punktów)
> Ob rzezanie nie ma nic wspólnego z seksem.

Ob rzezanie? Ma ono bardzo dużo wspólnego z seksem, gdyż dotyczy organów bezpośrednio związanych z seksem. Obrzezanie zarówno mężczyzn jak i kobiet prowadzi do brutalnego ograniczenia odczuć doznawanych w czasie stosunku płciowego. Jest to barbarzyństwo najwyższego stopnia, gdyż jest dokonywane na bezbronnych dzieciach.

>To, że dotyczy organów płciowych to o niczem nie świadczy.

Jak najbardziej świadczy to o woli wpływu na życie seksualne wspólnoty religijnej, określanej często mianem "owieczek" lub, jak wolisz, baranów przez kastę kapłanów, która w ten sposób uzależnia od siebie całe populacje plemienne.

Obrzezanie ma za zadanie tworzyć uległą, solidarną wspólnotę plemienną, która w ten sposób odróżnia się od "niewiernych". No i naturalnie zapewnić władzę ich przywódców nad społeczeństwem.

boziak (30 punktów)
(zablokowany)

>Obrzezanie ma za zadanie tworzyć uległą, solidarną wspólnotę plemienną, która w ten sposób odróżnia się od "niewiernych". No i naturalnie zapewnić władzę ich przywódców nad społeczeństwem.
Ale obrzezania nie można chyba nazywać normą kulturową.
Jest to pewien rytuał, jak chrzest u katolików, czy śmingus dyngus.
Oczywiście pewnie są i szkodliwe rytuały jak np. obrzezanie, z którymi walczyć należy.
27-06-2016 13:45 
 Ocena 1 na 1
Mano (1060 punktów)

> Ale obrzezania nie można chyba nazywać normą kulturową.
>Jest to pewien rytuał, jak chrzest u katolików, czy śmingus dyngus.

Spraw sobie taki śmigus dyngus, a zobaczysz, jaki to miły rytuał.

>Oczywiście pewnie są i szkodliwe rytuały jak np. obrzezanie, z którymi walczyć należy.

Zdecyduj się więc, czy ten "śmigus dyngus" jest tylko błahym rytuałem, czy też jest szkodliwy i należy z nim walczyć.

boziak (30 punktów)
(zablokowany)
> Zdecyduj się więc, czy ten "śmigus dyngus" jest tylko błahym rytuałem, czy też jest szkodliwy i należy z nim walczyć.
A oprócz rytuałów są jeszcze i pewne zwyczaje.
Np. czy noc kupały to rytuał czy zwyczaj i czy należy z nim walczyć.
A śmingus dyngus może być nieszkodliwy a nawet dobry, bo taka panna której nikt nie obleje czuje się olana , zlekceważona przez chłopców.
A panna za którą uganiają się chłopcy z sikawkami jest dumna że ma takie po wodzenie i woda jej nie przeszkadza.
30-06-2016 01:26 
 Ocena 1 na 1
Belfer00 (720 punktów)
>> Ob rzezanie nie ma nic wspólnego z seksem.
>Ob rzezanie? Ma ono bardzo dużo wspólnego z seksem, gdyż dotyczy organów bezpośrednio związanych z seksem. Obrzezanie zarówno mężczyzn jak i kobiet prowadzi do brutalnego ograniczenia odczuć doznawanych w czasie stosunku płciowego. Jest to barbarzyństwo najwyższego stopnia, gdyż jest dokonywane na bezbronnych dzieciach.
I (co jest IMHO bardzo istotne) obrzezanie, które niegdyś było jedynie obrzędem religijnym (w judaizmie i islamie) w pewnym momencie zyskało sankcję naukową (medyczną).
To niestety kolejny przykład prostytuowania się nauki w służbie religijnych przesądów.
Miliony chłopców w USA i niektórych innych krajach (przede wszystkim protestanckich) zostało tak okaleczonych.
Postępowi badacze zagadnienia sądzą, że to szczątkowa forma okaleczających działań antymasturbacyjnych.
Pozdrawiam.
27-06-2016 07:47 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

> Ob rzezanie nie ma nic wspólnego z seksem.
>To, że dotyczy organów płciowych to o niczem nie świadczy.
Łacińskie "seksus" to po polsku "płeć", więc tutaj sam sobie zaprzeczasz.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
boziak (30 punktów)
(zablokowany)

>Łacińskie "seksus" to po polsku "płeć", więc tutaj sam sobie zaprzeczasz.

Tylko że organy płciowe pełnią podwójną rolę : płciową i wydalniczą.
Może obrzezanie dotyczy roli wydalniczej organów płciowych?
27-06-2016 14:25 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Może obrzezanie dotyczy roli wydalniczej organów płciowych?
Czego by obrzezanie nie dotyczyło intencjonalnie, jako ingerencja w sferę związaną z seksualnością narusza wolność seksualną dziecka. Czyli wyrządza mu tę samą szkodę, na którą nie godzimy się, gdyby wyrządzano ją z emocjonalnych pobudek.

No a ponieważ czyny pedofilskie się potępia, zaś analogiczne w skutkach rzezanie toleruje, należy wnosić, że ta cała "ochrona wolności seksualnej dzieci" jest podyktowana bardziej sadyzmem wobec pedofilów niż empatią wobec dzieci.

W związku z tym odmiennym podchodzeniem do sprawców czynu o analogicznych skutkach przychodzi mi do głowy taki dylemat prawny: czy gdyby się trafił pedofil czerpiący satysfakcję z rzezania, to należy go karać za czyn pedofilski, czy tolerować, skoro pozostałych rzezających dzieci tolerujemy?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
boziak (30 punktów)
(zablokowany)
> No a ponieważ czyny pedofilskie się potępia, zaś analogiczne w skutkach rzezanie toleruje
Nie porównywałbym czynów pedofilskich do obrzezania.
Obrzezanie to czynność chirurgiczna polegająca na uszkodzeniu ciała z nieznanych mi powodów.
Powiedzmy, że religijnych.
Natomiast definicja czynu pedofilnego jest wysoce niejasna.
Czynem pedofilnym może być morderstwo czterech chłopców przez Mariusza Trynkiewicza, a może też nim być niewinne pieszczenie pupci niemowlęcia.
> dylemat prawny: czy gdyby się trafił pedofil czerpiący satysfakcję z rzezania, to należy go karać za czyn pedofilski, czy tolerować, skoro pozostałych rzezających dzieci tolerujemy?
Ja też kiedyś zgłaszałem podobny dylemat.
Czy gdyby w regułach jakiejś religii było nakazane współżycie kapłanów z dziećmi to czy w imię tolerancji religijnej należałoby to dopuścić.
W USA np. jest religia gdzie używa się do celów rytualnych ogólnie zakazanych narkotyków.
Ale im wolno, bo robią to w celach religijnych.
Tak jak kościołom wolno bez cała sprowadzać samochody w celach kultowych.
Chcesz wykazać, że dorosłym nie chodzi o dobro dzieci.
Ale to jest raczej oczywiste.
Przecież pedofilów się nie potępia za to, że rzekomo krzywdzą dzieci tylko że wiele ludzi czerpie z tego korzyści.
Gdyby nagle się okazało, że pedofilia jest OK, tak samo jak homoseksualizm, to masa ludzi straciła by robotę poczynając od pismaków, poprzez psychologów, a kończąc na prawnikach.
Dlatego utrzymywanie mitu o straszliwych skutkach pedofilii jest na rękę wielu osobom.
28-06-2016 01:27 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nie porównywałbym czynów pedofilskich do obrzezania.
Bo nie znalazłeś wspólnego mianownika. A ja - owszem.

>> dylemat prawny: czy gdyby się trafił pedofil czerpiący satysfakcję z rzezania, to należy go karać za czyn pedofilski, czy tolerować, skoro pozostałych rzezających dzieci tolerujemy?
>Ja też kiedyś zgłaszałem podobny dylemat.
>Czy gdyby w regułach jakiejś religii było nakazane współżycie kapłanów z dziećmi...
Twój i mój dylemat do kupy wzięte podsunęły mi pomysł na taki test: nie mając trzeciej możliwości, do której religii przystąpiłbyś ze swoim dzieckiem, nakazującej temu dziecku odbycie z kapłanem rytuału o charakterze seksualnym czy nakazującej obrzezanie dziecka.

>pedofilów się nie potępia za to, że rzekomo krzywdzą dzieci
Oficjalnie dlatego że krzywdzą, ale naprawdę - co wykazałam - dobro dzieci wszystkim zwisa i powiewa. Czyli powód potępiania pedofilów musi być inny.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
boziak (30 punktów)
(zablokowany)

>Czyli powód potępiania pedofilów musi być inny.
W ogóle bym nie łączył obrzezania z pedofilią.
To że nie potępia się obrzezania wynika z tego, że agresja wobec dzieci nie jest tabu.
Mało kto uważa klapsy wymierzane dzieciom za krzywdę. Dorośli generalnie nie liczą się ze zdaniem dzieci. Krzyczą na nie i są nieuprzejmi.
Dopiero reagują na tak drastyczne wypadki jak tej nauczycielki co zaklejała dzieciom buzie.
A obrzezanie ma do tego charakter religijny.
A więc z założenia dobry.
U nas też w imię religii poddaje się dzieci wielu poniżającym i przykrym praktykom.
Na przykład młody chłopiec musi się spowiadać sapiącemu z podniecenia kapłanowi ze swoich nieczystych myśli i uczynków.

A powodem potępiania pedofilów tak jak pisze Belfer jest według niego, że atakują kulturę i tradycyjne normy , zagrażają rodzinie czy coś takiego.
Lecz to potępienie jest moim zdaniem sztucznie nakręcane i wyolbrzymiane przez media.
Zresztą, jak pisała nieodżałowana śp.prof. Grabowska, bardzo dużo osób i instytucji czerpie profity z nakręcania tej histerii i straszenia rodziców.
Pokutuje też przesąd, że dzieci są niewinne i aseksualne jak aniołki, a wstrętny pedofil swoimi spoconymi i lepkimi łapskami pozbawia je tej niewinności.
Poza tym jako pedofilów przedstawia się z reguły gwałcicieli i morderców dzieci więc jak tu takich nie potępiać?
28-06-2016 18:22 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

> W ogóle bym nie łączył obrzezania z pedofilią.
Niesłusznie, wspólną cechą obrzezania i pedofilii jest nieodwracalne odebranie dziecku wolności seksualnej.

>Mało kto uważa klapsy wymierzane dzieciom za krzywdę. [...] Dopiero reagują na tak drastyczne wypadki jak tej nauczycielki co zaklejała dzieciom buzie.
To zaklejanie ust jest umiarkowanie drastyczne, na pewno mniej dolegliwe niż bicie.

>A obrzezanie ma do tego charakter religijny.
>A więc z założenia dobry.
Tu masz rację, wszystko co powszechne, zastane lub zaakceptowane przez autorytety wydaje się ludziom dobre, a owe "światłe autorytety", które niby to mogłyby się wypowiedzieć milczą, bo się obawiają utraty pozycji przez głoszenie niepopularnych poglądów. I kółko się zamyka, zostałam tylko ja, Ty, no i może ew. krystkon.

>U nas też w imię religii poddaje się dzieci wielu poniżającym i przykrym praktykom.
>Na przykład młody chłopiec musi się spowiadać sapiącemu z podniecenia kapłanowi ze swoich nieczystych myśli i uczynków.
Masz rację, ale spowiedzi to nawet do rzezania nie porównuj, bo wobec tych spowiadających się chłopców przymusu się nie stosuje.

>A powodem potępiania pedofilów tak jak pisze Belfer jest według niego, że atakują kulturę i tradycyjne normy , zagrażają rodzinie czy coś takiego.
Przy tolerancji wobec rzezania nagonka na pedofilów faktycznie jest niewspółmiernie rozdmuchana.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
boziak (30 punktów)
(zablokowany)
> Niesłusznie, wspólną cechą obrzezania i pedofilii jest nieodwracalne odebranie dziecku wolności seksualnej.
Nie wiem w jaki sposób obrzezanie odbiera wolność seksualną?
Może u dziewczynek, że mają potem gorszą jakość życia seksualnego.
Pedofilia natomiast w ogóle dziecku wolności nie odbiera.
Oczywiście ta dobra, bo dogadaliśmy się wreszcie z Belfrem, że istnieje zła i dobra pedofilia.
> Przy tolerancji wobec rzezania nagonka na pedofilów faktycznie jest niewspółmiernie rozdmuchana.
Jeżeli już mówimy o dzieciach to ta nagonka na pedofilów jest jakaś dziwna i podobna do wylewania dziecka z kąpielą.
Bo polując na i aresztując pedofilów wrzuca się do jednego worka tych złych i tych dobrych.
29-06-2016 18:39 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Nie wiem w jaki sposób obrzezanie odbiera wolność seksualną?
W taki sam, w jaki amputacja dłoni odbiera wolność manualną.

>Pedofilia natomiast w ogóle dziecku wolności nie odbiera.
Dorosły odbiera dziecku wolność każdym czynem wobec niego.

> Jeżeli już mówimy o dzieciach to ta nagonka na pedofilów jest jakaś dziwna
Zgadza się, to nie jest w porządku, że wolno uciąć to, czego nie wolno dotykać.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
boziak (30 punktów)
(zablokowany)
> Dorosły odbiera dziecku wolność każdym czynem wobec niego.
A dziecko odbiera wolność dorosłemu.
Na przykład takie niemowlę jest okropnie wolnościobierne.
A to je trzeba nakarmić, a to przewinąć, a to pohuśtać bo ryczy, no żesz k***a mać.
A tu mecz się toczy Polska-Niemcy.
> wolno uciąć to, czego nie wolno dotykać.
Ucina się o ile wiem napletek, a pedofile nie są miłośnikami tylko napletków.
W zasadzie same napletki mało ich interesują.
29-06-2016 20:53 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>> Dorosły odbiera dziecku wolność każdym czynem wobec niego.
> A dziecko odbiera wolność dorosłemu.
A niby jak?

>> wolno uciąć to, czego nie wolno dotykać.
>Ucina się o ile wiem napletek
No i dziecięcego napletka erotycznie dotykać nie wolno.


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
boziak (30 punktów)
(zablokowany)
>>> Dorosły odbiera dziecku wolność każdym czynem wobec niego.
>> A dziecko odbiera wolność dorosłemu.
>A niby jak?
Samym swoim istnieniem.
Ktoś kto ma dziecko jest przez nie ograniczony, czyli nie ma takiej wolności jaką by miał gdyby dziecka nie było.
Pisałem przecież: niemowlę trzeba nakarmić, przewinąć, wykąpać itp. itd.
Nawet pedofil jest zniewolony przez "swoje" dziecko.
Aby je utrzymać przy sobie musi się nieźle nagimnastykować. A to na lody zaprosić, a to do kina pójść, a to pomóc w lekcjach itp.
30-06-2016 13:29 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>> A dziecko odbiera wolność dorosłemu.
>>A niby jak?
> Samym swoim istnieniem.
Wolnością dorosłych byłoby więc "nieistnienie dzieci", co jest sprzecznością, bo taki stan wyklucza dorosłość.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
30-06-2016 20:28 
 Ocena 1 na 1
boziak (30 punktów)
(zablokowany)
> Wolnością dorosłych byłoby więc "nieistnienie dzieci", co jest sprzecznością, bo taki stan wyklucza dorosłość.
Nie rozumiem.
Przecież są dorośli, którzy nie chcą świadomie mieć dzieci, bo nie chcą trawić najlepszych lat życia na podcieranie tyłków, albo tak jak śp. Nina Andrycz nie chcą rezygnować z kariery.
A dorośli którzy decydują się na posiadanie dziecka jednocześnie zgadzają się na częściowe zniewolenie przez nie.
01-07-2016 08:07 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>> Wolnością dorosłych byłoby więc "nieistnienie dzieci", co jest sprzecznością, bo taki stan wyklucza dorosłość.
> Nie rozumiem.
Ponieważ każdy dorosły istniał jako dziecko, to "istnienie dzieci" wywołuje "istnienie dorosłych", a ich "nieistnienie" dorosłość dorosłych wyklucza.

>nie chcą trawić najlepszych lat życia na podcieranie tyłków
Czyli dziecko odbiera wolność niepodtartym tyłkiem, a nie "istnieniem".

>A dorośli którzy decydują się na posiadanie dziecka jednocześnie zgadzają się na częściowe zniewolenie przez nie.
Dobrowolne zniewolenie to przecież sposób korzystania z wolności, jak mi zwiążesz ręce, to nie będę mogła związać sobie nóg.

Albo jak Chińczykom nie wolno mieć więcej niż dwójki dzieci, to wg Ciebie oni tym zakazem dostali od rządu w prezencie ekstrawolność???

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
boziak (30 punktów)
(zablokowany)
> Dobrowolne zniewolenie to przecież sposób korzystania z wolności
Nie , nie.
Już żeśmy się zaplątali.
Twoją tezą było, że dorośli odbierają wolność dzieciom.
I jest to poniekąd prawdą, gdy np. nakłaniają je do robienia pewnych nieprzyjemnych rzeczy jak wizyta u dentysty.
Ale moją z kolei tezą jest to, że i dzieci przez swoją obecność w życiu dorosłych też odbierają im wolność. A jeszcze nie daj Panie Boże jak dziecko jest chore jak córka Ewy Błaszczyk.
Czasami to zniewolenie jest przykre i uciążliwe jak w przypadku opieki nad ciężko chorym dzieckiem albo dzieckiem sprawiającym kłopoty wychowawcze, a czasami jest to słodkie zniewolenie jak zniewolenie pedofila przez ukochane dziecko.
Ale tak czy siak jest to zniewolenie o czym właśnie mowa.
01-07-2016 20:35 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>dzieci przez swoją obecność w życiu dorosłych też odbierają im wolność.
A ponieważ ta niewoląca "obecność dzieci w życiu dorosłych" zaistniała wskutek działań dorosłych, to dorośli sami się tymi dziećmi niewolą.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
boziak (30 punktów)
(zablokowany)
> A ponieważ ta niewoląca "obecność dzieci w życiu dorosłych" zaistniała wskutek działań dorosłych, to dorośli sami się tymi dziećmi niewolą.
Jedni się niewolą a inni nie.
Np. podobno Jerzy Urban nie cierpi dzieci, więc się nimi nie niewoli.
Są też rodzice zaniedbujący dzieci.
Ale był z kolei Janusz Korczak, który własnych dzieci nie miał, a był zniewolony totalnie przez cudze dzieci. Nawet do tego stopnia, że na śmierć się z nimi udał, a przecież miał szanse ocalić życie.
Jan Bednarski (1879 punktów)
>Ale był z kolei Janusz Korczak, który własnych dzieci nie miał, a był zniewolony totalnie przez cudze dzieci. Nawet do tego stopnia, że na śmierć się z nimi udał, a przecież miał szanse ocalić życie.

Nie wiem co się na tym forum tak produkujesz. Weź pod uwagę, że spory odsetek społeczności tego forum to antyracjonalni antyklerykałowie. Nawet jeśli wyprowadziłbyś z ich światopoglądu, że pedofilia jest ok, to i tak nie przyznają ci racji, właśnie ze względu na ich antyracjonalistyczną postawę.
Walka z pedofilią wśród antyklerykalnego, nieracjonalnego lewactwa ma sporą tradycje. Janusz Palikot i jego ruch swego czasu składał bardzo dobry projekt ustawy zwalczającej pedofilie. Wszak Kościół Katolicki to naprawdę spora wylęgarnia pedofilii.

Pozdrawiam i życzę miłego wieczorku
J.B
03-07-2016 00:11 
 Ocena-1 na 1
boziak (30 punktów)
(zablokowany)

>Nawet jeśli wyprowadziłbyś z ich światopoglądu, że pedofilia jest ok
Ja nie twierdzę , ani nie twierdziłem ,że pedofilia jest OK. Bo niby co to miałoby znaczyć?
Ja tylko zaprzeczam kłamliwym i niczym nie popartym stwierdzeniom, że każdy kontakt seksualny dziecka z dorosłym jest dla dziecka krzywdzący, traumatyczny i powoduje w późniejszym , dorosłym życiu określony zespół zaburzeń psychicznych.
Tak samo jak nie twierdzę, że islam jest OK, ale zaprzeczam kłamliwym stwierdzeniom, że każdy wyznawca islamu to terrorysta.
Po prostu nie wolno w imię zdrowego rozsądku dokonywać takich uogólnień bo się krzywdzi tym ludzi. Dobrych muzułmanów i dobrych pedofilów.
> Wszak Kościół Katolicki to naprawdę spora wylęgarnia pedofilii.
To zależy od definicji pedofilii.
Dla jednych (prof. M. Beisert) pedofilia to każdy kontakt seksualny dorosłego z dzieckiem poniżej wieku zgody, a wg. DSM to odczuwanie pociągu seksualnego do dzieci bez oznak trzeciorzędowych cech płciowych.
Tak więc zgodziłbym się, że Kk ewentualnie może być wylęgarnią pedofilii w pierwszym znaczeniu.
Księża obcują z dziećmi, bo jest to najłatwiejszy dostępny im obiekt.
Natomiast w znaczeniu DSM pedofilia jest czymś w rodzaju orientacji lub preferencji płciowej mającej charakter wrodzony a nie nabyty, więc wylęgnąć się w tym znaczeniu nie może.
Celecrin (6386 punktów)
>Może obrzezanie dotyczy roli wydalniczej organów płciowych?
Tak obrzezani faceci sikaja po scianach.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Kultura , w tym i religia, narzuca nam pewne normy. <<

Jaka tam kultura? To inni ludzie nam narzucają to, czy tamto. I w zależności od tego, czy musimy, albo chcemy liczyć się z nimi, to robimy to co chcą ci inni, albo robimy to co sami chcemy. Możemy nawet innych zmuszać do tego, żeby robili coś głupiego tylko dlatego, że nam się tak podoba. Ot i wszystko.
diogenes (42753 punktów)
>Z tymi normami nie sposób polemizować.

Zerknij do więzień. Z tymi normami nie tylko się polemizuje (projektując np. włamanie lub morderstwo), ale nagminnie się je łamie. Nie jest to kwestia jakiejś polemiki, czyli intelektualnego procesu, ale ma swoje neurofizjologiczne podstawy. Część kory mózgowej kieruje procesami poznawczymi wolnymi od norm, inna zaś odpowiada za oceny działań i ich konsekwencji. Te areały (ze względów genetycznych czy biograficznych) nie zawsze funkcjonują tak, jakby tego życzyli sobie inni. Biologiczną podstawą moralności jest mózg. To, że nie jesteśmy tego świadomi (z sędziami włącznie) to inna sprawa.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
boziak (30 punktów)
(zablokowany)
> Zerknij do więzień. Z tymi normami nie tylko się polemizuje (projektując np. włamanie lub morderstwo), ale nagminnie się je łamie.
Ale to co, że się te normy łamie?
Chodzi o to, że nasza kultura uznaje je za dobre i służące społeczeństwu.
Są to normy uznawane ogólnie. A to że przestępcy je naruszają spotyka się z ogólnym potępieniem.
Nikt też, jak pisałem, nie nawołuje do ich zmiany, nieprzestrzegania.
Natomiast z normami seksualnymi jest już inaczej.
Wiele osób sprzeciwia się zakazowi homoseksualizmu, urządza się nawet coroczne parady aby związki homoseksualne zaakceptować. Nagminnie młodzież nie przestrzega norm czystości płciowej i jest w tym popierana przez część co światlejszych dorosłych.
Dlatego moim pytaniem jest, czy należy przekraczać kulturę i kiedy?
A odpowiadam, że warto ją przekraczać w dziedzinie norm seksualnych, bo one NIEPOTRZEBNIE częstokroć hamują rozwój i szczęście człowieka, czyli innymi słowy są już niewspółczesne, przestarzałe.
A z kolei norma nie zabijaj lub nie kradnij zachowuje swoją wartość od tysięcy lat i jest aktualna do dzisiaj.
27-06-2016 20:42 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Są to normy uznawane ogólnie. A to że przestępcy je naruszają spotyka się z ogólnym potępieniem.Nikt też, jak pisałem, nie nawołuje do ich zmiany, nieprzestrzegania.

Uznawanie normy nie koliduje z działaniami, które w konsekwencji doprowadzają do jej zaprzeczenia. Ktoś może prawić moralne frazesy, a jednocześnie prowadzić politykę, w konsekwencji której giną ludzie. To, jaką kierujemy się moralnością jest abstraktem z naszych zachowań, a nie werbalnych deklaracji. Hipokryzja jest cieniem moralności.

Cytat:
Państwa przeznaczyły w 2015 roku na obronę 1,7 biliona dolarów, co oznacza wzrost o 1 procent w porównaniu z rokiem 2014.


www.pb.pl/(*)e-wzrosly-wydatki-na-zbrojenia

Nie zabijaj brzmi w takim kontekście równie cynicznie jak Arbeit macht frei.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Czy należy przekraczać kulturę?
Oczywiście, ale należy to robić w sposób kulturalny.
>Czy w związku z tym należy przekraczać normy kulturowe dotyczące seksualności?
Oczywiście, lecz należy to robić w sposób etyczny.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
boziak (30 punktów)
(zablokowany)
>Czy w związku z tym należy przekraczać normy kulturowe dotyczące seksualności?
>Oczywiście, lecz należy to robić w sposób etyczny.
No więc jakie mamy normy, a właściwie zakazy, czyli normy kulturowe których przekraczać nie wolno, dotyczące seksualności?
Zdaje się, że wszystkie one pochodzą z religii katolickiej.
Jest więc ogólny zakaz współżycia płciowego pozamałżeńskiego , w tym przedmałżeńskiego.
A z tego wynikają: zakaz masturbacji, zakaz stosunków homoseksualnych i z dziećmi.
Jest jeszcze zakaz obnażania się ale nie wiem czy można go umieszczać razem z powyższymi zakazami.
Jak więc można nieetycznie przekraczać te zakazy?
Widzę tutaj na przykład zdradę małżeńską.
Ktoś kto chce przekroczyć zakaz współżycia pozamałżeńskiego nie powinien zdradzać żony, ani nawet konkubiny.
Homoseksualista nie powinien ukrywać tego, że jest np. nosicielem wirusa HIV.
Pedofil nie powinien wymuszać na dziecku uległości płciowej.
Nie powinno się dokonywać aktu masturbacji publicznie.
Czy o taką etykę Ci chodzi Duchu?
29-06-2016 21:26 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14788 punktów)
> No więc jakie mamy normy, a właściwie zakazy, czyli normy kulturowe których przekraczać nie wolno, dotyczące seksualności?
Takie jakie są zapisane w Prawie, chyba, że ktoś przekracza nie zważając na konsekwencje prawne.
>Zdaje się, że wszystkie one pochodzą z religii katolickiej.
Polska jest państwem świeckim, religijne zakazy są tylko dla wyznawców.
>Jest więc ogólny zakaz współżycia płciowego pozamałżeńskiego , w tym przedmałżeńskiego.
W Prawie nie ma.
>A z tego wynikają: zakaz masturbacji, zakaz stosunków homoseksualnych i z dziećmi.
W Prawie tylko z dziećmi.
>Jak więc można nieetycznie przekraczać te zakazy?
Można skoro księża pedofile to robią.
>Widzę tutaj na przykład zdradę małżeńską.
To zależy kto jak rozumie zdradę, są małżeństwa, które fizycznego aktu seksualnego nie uważają za zdradę.
>Ktoś kto chce przekroczyć zakaz współżycia pozamałżeńskiego nie powinien zdradzać żony, ani nawet konkubiny.
>Homoseksualista nie powinien ukrywać tego, że jest np. nosicielem wirusa HIV.
>Pedofil nie powinien wymuszać na dziecku uległości płciowej.
>Nie powinno się dokonywać aktu masturbacji publicznie.
>Czy o taką etykę Ci chodzi Duchu?
Kłamstwo, wymuszanie, masturbacja w miejscach publicznych są nieetyczne.

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Belfer00 (720 punktów)
>> No więc jakie mamy normy, a właściwie zakazy, czyli normy kulturowe których przekraczać nie wolno, dotyczące seksualności?
>Takie jakie są zapisane w Prawie, chyba, że ktoś przekracza nie zważając na konsekwencje prawne.
Czy ja dobrze Cię rozumiem, że piszesz "Prawo" a nie "prawo" bo uważasz prawo stanowione za ważniejsze od moralności?
Czy może "Prawo" to jakieś inne prawo (naturalne?)?
Jeśli należy kierować się prawem stanowionym, czy należy zmieniać pogląd na to, co jest moralne, w zależności od tego w obszarze działania jakiego prawa się jest?
Czyli jakbyśmy znaleźli się w kraju, w którym jest zakaz współżycia płciowego pozamałżeńskiego (z przewidzianą karą np. 5 lat), i dowiedzieli się o kimś, że łamie ten zakaz, to moralnie chwalebne jest, gdy zawiadomimy prokuraturę?
A w kraju, w którym wiek zgody wynosi 13 lat, jest moralnie w porządku, według Ciebie, z tego skorzystać?

>>Homoseksualista nie powinien ukrywać tego, że jest np. nosicielem wirusa HIV.
>>Pedofil nie powinien wymuszać na dziecku uległości płciowej.
>>Nie powinno się dokonywać aktu masturbacji publicznie.
>>Czy o taką etykę Ci chodzi Duchu?
>Kłamstwo, wymuszanie, masturbacja w miejscach publicznych są nieetyczne.
Chyba szło o co innego.
Stwierdziłeś, że pewne przekroczenia norm seksualnych mogą być "etyczne" (przez co chyba rozumiesz "moralnie nieujemne").
Kolega boziak wymienił kilka przykładów, które ilustrują ogólną regułę "przekraczając nie krzywdzić", czy coś w tym rodzaju, i spytał się czy o to Ci idzie.
Ale Ty nadal nie sprecyzowałeś swojej reguły.
Co to np. znaczy, że kłamstwo jest "nieetyczne" (moralnie naganne)?
Tylko w przypadku ukrywania nosicielstwa, czy jak banda zbirów goni ofiarę i spyta się którędy pobiegła, to należy powiedzieć prawdę?
A wymuszanie (uległości przez pedofila)?
Czy jak bez wymuszania to jest ok, czy jednak nie?
I dlaczego publiczna masturbacja jest "nieetyczna" (moralnie naganna)?
Np. dlatego, że narzuca innym pewien widok (wzgląd wolnościowy), czy z innego powodu?
Pozdrawiam.
Duch Prawdy (14788 punktów)
>>Takie jakie są zapisane w Prawie, chyba, że ktoś przekracza nie zważając na konsekwencje prawne.
>Czy ja dobrze Cię rozumiem, że piszesz "Prawo" a nie "prawo" bo uważasz prawo stanowione za ważniejsze od moralności?
Ludzie mają różne zasady moralne, kradną, kłamią itp., Prawo stanowione ich dyscyplinuje. Oczywiście, że Prawo jest niedoskonałe, dlatego należy je wciąż poprawiać.
>Czy może "Prawo" to jakieś inne prawo (naturalne?)?
Czy gdyby chodziło o inne Prawo pisałbym o konsekwencjach prawnych?
>Jeśli należy kierować się prawem stanowionym, czy należy zmieniać pogląd na to, co jest moralne, w zależności od tego w obszarze działania jakiego prawa się jest?
Czasami należy zmieniać Prawo, a czasami swoją moralność...
>Czyli jakbyśmy znaleźli się w kraju, w którym jest zakaz współżycia płciowego pozamałżeńskiego (z przewidzianą karą np. 5 lat), i dowiedzieli się o kimś, że łamie ten zakaz, to moralnie chwalebne jest, gdy zawiadomimy prokuraturę?
jw.
>A w kraju, w którym wiek zgody wynosi 13 lat, jest moralnie w porządku, według Ciebie, z tego skorzystać?
W gorących krajach nawet młodsze są już biologicznie kobietami i mają dzieci.
>>>Homoseksualista nie powinien ukrywać tego, że jest np. nosicielem wirusa HIV.
>>>Pedofil nie powinien wymuszać na dziecku uległości płciowej.
>>>Nie powinno się dokonywać aktu masturbacji publicznie.
>>>Czy o taką etykę Ci chodzi Duchu?
>>Kłamstwo, wymuszanie, masturbacja w miejscach publicznych są nieetyczne.
>Chyba szło o co innego.
>Stwierdziłeś, że pewne przekroczenia norm seksualnych mogą być "etyczne" (przez co chyba rozumiesz "moralnie nieujemne").
>Kolega boziak wymienił kilka przykładów, które ilustrują ogólną regułę "przekraczając nie krzywdzić", czy coś w tym rodzaju, i spytał się czy o to Ci idzie.
>Ale Ty nadal nie sprecyzowałeś swojej reguły.
>Co to np. znaczy, że kłamstwo jest "nieetyczne" (moralnie naganne)?
Kłamstwo jest początkiem i przyczyną każdego zła, które czynią ludzie.
>Tylko w przypadku ukrywania nosicielstwa, czy jak banda zbirów goni ofiarę i spyta się którędy pobiegła, to należy powiedzieć prawdę?
Za kłamstwo odpowiada przestępca, jeśli go okłamujesz, że ofiara pobiegła w inną stronę to bronisz prawdy, winny "Twojego" kłamstwa jest on. Rozumiesz to?
>A wymuszanie (uległości przez pedofila)?
>Czy jak bez wymuszania to jest ok, czy jednak nie?
To jest problem moralny, czy obopólna zgoda dziecka i dorosłego na stosunek seksualny jest ok, różnie jest w różnych krajach, są takie, w których kilkuletnie dziewczynki wychodzą za mąż, z mojego punktu widzenia jeśli są niedojrzałe biologicznie to nie jest ok.
>I dlaczego publiczna masturbacja jest "nieetyczna" (moralnie naganna)?
>Np. dlatego, że narzuca innym pewien widok (wzgląd wolnościowy), czy z innego powodu?
Tak samo jak palenie w miejscach publicznych, są ludzie, którzy sobie tego nie życzą, chcą "oddychać czystością" i mają do tego prawo. Erotyzm to piękna i intymna rzecz, chciałbyś, żeby ludzie się zezwierzęcili?
>Pozdrawiam.
Pozdrawiam

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
07-07-2016 06:53 
 Ocena 1 na 1
Belfer00 (720 punktów)
>>I dlaczego publiczna masturbacja jest "nieetyczna" (moralnie naganna)?
>>Np. dlatego, że narzuca innym pewien widok (wzgląd wolnościowy), czy z innego powodu?
>Tak samo jak palenie w miejscach publicznych, są ludzie, którzy sobie tego nie życzą, chcą "oddychać czystością" i mają do tego prawo.
Hmm... Porównanie masturbacji do palenia tytoniu można ciągnąć dalej.
Są palarnie, gdzie przebywają ludzie, którzy życzą sobie "oddychać dymem" (są tam za ich zgodą i wolą).
Czy więc dopuszczasz moralnie jakoweś "masturbatornie", do których zachodzą jedynie ludzie, którzy sobie tego (tzn. masturbacji w towarzystwie) życzą, czy jednak nie dopuszczasz?
>Erotyzm to piękna i intymna rzecz, chciałbyś, żeby ludzie się zezwierzęcili?
Troszeczkę, zwłaszcza właśnie w dziedzinie erotycznej jest IMHO zbyt dużo tabu kulturowych.
Pozdrawiam.
09-07-2016 20:44 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Hmm... Porównanie masturbacji do palenia tytoniu można ciągnąć dalej.
>Są palarnie, gdzie przebywają ludzie, którzy życzą sobie "oddychać dymem" (są tam za ich zgodą i wolą).
>Czy więc dopuszczasz moralnie jakoweś "masturbatornie", do których zachodzą jedynie ludzie, którzy sobie tego (tzn. masturbacji w towarzystwie) życzą, czy jednak nie dopuszczasz?
Nie moja sprawa jeśli robią to w miejscach oddzielonych od przestrzeni publicznej.
>>Erotyzm to piękna i intymna rzecz, chciałbyś, żeby ludzie się zezwierzęcili?
>Troszeczkę, zwłaszcza właśnie w dziedzinie erotycznej jest IMHO zbyt dużo tabu kulturowych.
Konkretnie co należałoby zmienić?
>Pozdrawiam.
Pozdrawiam.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Belfer00 (720 punktów)
>Kultura , w tym i religia, narzuca nam pewne normy.
>Na przykład: nie kradnij, nie zabijaj, nie oskarżaj fałszywie bliźniego, nie zdradzaj żony itp.
>Z tymi normami nie sposób polemizować. Każdy je uzna za sensowne i pożyteczne.
Z wszelkimi normami można polemizować.
Np.:
Czy przywłaszczanie sobie części pracy pracownika przez właściciela firmy jest kradzieżą, a jeśli tak, to jak na to reagować?
Czy można latyfundyście odebrać ziemię bez odszkodowania i podzielić między peonów?
Czy kara śmierci to zabicie zgodne z przykazaniem czy jego przekroczenie?
Czy pozamałżeński akt seksualny jest zdradą?
A może dopiero porzucenie rodziny dla nowego związku?
I czy w ogóle wolno żądać od innej osoby wyłączności seksualnej i jej oczekiwać?

>Dziwne, że Kościół się nie wypowiedział w sprawach pedofilii.
Wypowiedział się, nawet w katechizmie.

>Ale przypuszczam, że właśnie jako seks przedmałżeński powinna być traktowana jako grzech.
Nie, nie z tego względu (przynajmniej tak jest to przedstawione w katechizmie).

>Lecz wracając do tematu.
>Czy w związku z tym należy przekraczać normy kulturowe dotyczące seksualności?
Przekraczać, jeśli są restrykcyjne, ale tak, by nikogo przy tym nie skrzywdzić.
A poza tym działać na rzecz "poluzowania" norm.
Ogólnie IMHO czym normy luźniejsze (bardziej permisywne) tym lepiej.
Pozdrawiam.
boziak (30 punktów)
(zablokowany)

> Z wszelkimi normami można polemizować.
> Czy kara śmierci to zabicie zgodne z przykazaniem czy jego przekroczenie?
To, że od każdej reguły (normy) są wyjątki to nie oznacza polemizowania z normą jako taką.
Owszem są przypadki kiedy np. można zabić człowieka. Chociażby w obronie własnej, albo innych ludzi. Np. można zabić terrorystę grożącego zabiciem zakładników.
Można skłamać, aby nie narazić kogoś na śmierć z rąk oprawców.
Można nawet ukraść, aby np. zdobyć środki na operację chorego dziecka, kiedy inne sposoby zdobycia pieniędzy zawiodły.
Itp. itd.
Natomiast z samą normą, jako ogólną, nie sposób polemizować.
Czyli, że nikt nie nawołuje kradnijcie, gwałćcie i mordujcie.
Zresztą np. trudno by było nawet znaleźć wyjątek od normy "nie gwałć" bo nie widzę przypadku kiedy gwałt można by było czymś usprawiedliwić.
> I czy w ogóle wolno żądać od innej osoby wyłączności seksualnej i jej oczekiwać?
Ale czy chodzi tutaj tylko o wyłączność seksualną?
Może to zależy od kultury. W kulturach gdzie praktykowane jest wielożeństwo żona od męża chyba nie żąda wyłączności seksualnej?
Swoją drogą jest to ciekawe zagadnienie psychologiczne dlaczego skłonni jesteśmy domagać się od partnera tzw. wierności.
Dlaczego pies nie ma problemu z dochowywaniem wierności swemu panu lub pani?
Czy w przyjaźni występuje też to zjawisko? Że chcemy być jedynym i wyłącznym najlepszym przyjacielem naszego przyjaciela?
> Dziwne, że Kościół się nie wypowiedział w sprawach pedofilii.
> Wypowiedział się, nawet w katechizmie.
Nie znam tej wypowiedzi.
Wiem, że jest w Katechizmie na temat homoseksualizmu.

>> Ale przypuszczam, że właśnie jako seks przedmałżeński powinna być traktowana jako grzech.
> Nie, nie z tego względu (przynajmniej tak jest to przedstawione w katechizmie).
A jak to jest przedstawione?
Jagiełło chyba nie grzeszył pedofilią kiedy ożenił się z 12 letnią Jadwigą?
Natomiast grzeszyłby gdyby ją jako służkę wziął sobie do łóżka.
Belfer00 (720 punktów)
>> Z wszelkimi normami można polemizować.
>To, że od każdej reguły (normy) są wyjątki to nie oznacza polemizowania z normą jako taką.
>Natomiast z samą normą, jako ogólną, nie sposób polemizować.
Nie idzie mi o wyjątki, ale możliwość istnienia odmiennej (sprzecznej z daną) normy.
Czyli nie jest tak, że "każdy je uzna za sensowne i pożyteczne".
Np. nazista uważa za "sensowną i pożyteczną" zasadę: "należy zabić każdego Żyda".
Komunista uzna za właściwe wywłaszczyć bez odszkodowania (czyli według tradycyjnych norm "okraść") obszarników i kapitalistów.

>> I czy w ogóle wolno żądać od innej osoby wyłączności seksualnej i jej oczekiwać?
>Ale czy chodzi tutaj tylko o wyłączność seksualną?
>Może to zależy od kultury.
No właśnie o to idzie, że zależy.

>Swoją drogą jest to ciekawe zagadnienie psychologiczne dlaczego skłonni jesteśmy domagać się od partnera tzw. wierności.
Bardzo ciekawe.

>Czy w przyjaźni występuje też to zjawisko? Że chcemy być jedynym i wyłącznym najlepszym przyjacielem naszego przyjaciela?
Niekiedy chyba tak, zwłaszcza u dzieci i nastolatków; wtedy występuje zazdrość.
Ale u dorosłych ludzi chyba nie, i to różni przyjaźń od związków erotycznych.

>> Dziwne, że Kościół się nie wypowiedział w sprawach pedofilii.
>> Wypowiedział się, nawet w katechizmie.
>Nie znam tej wypowiedzi.
>Wiem, że jest w Katechizmie na temat homoseksualizmu.
Paragraf 2389: "Do kazirodztwa zbliżone są nadużycia seksualne popełniane przez dorosłych na dzieciach lub młodzieży powierzonych ich opiece.
Grzech ten jest jednocześnie gorszącym zamachem na integralność fizyczną i moralną młodych, [...] oraz pogwałceniem odpowiedzialności wychowawczej".
Może się wydawać, że dotyczy to jedynie opiekunów i wychowawców, ale interpretowane jest to rozszerzająco, że każdemu dorosłemu każde dziecko jest niejako powierzone (ma się o nie troszczyć, dawać swoim zachowaniem dobry przykład, a nie gorszyć).
W tym paragrafie jest odnośnik do paragrafu 2285, w którym jest omówione zjawisko zgorszenia: "Zgorszenie jest szczególnie ciężkie, gdy szerzą je ci, którzy, z natury bądź z racji pełnionych funkcji, obowiązani są uczyć i wychowywać innych".
To "z natury" odnosi się do układów między dorosłymi i dziećmi.
Katechizm więc nie zajmuje się pedofilią jako pewną preferencją seksualną (w przeciwieństwie do homoseksualizmu, który opisuje jako "kondycję" czyli pewien stan).
Zajmuje się nadużyciami seksualnymi dorosłych wobec dzieci, niezależnie czy osoba dorosła jest pedofilem czy nie.

>Jagiełło chyba nie grzeszył pedofilią kiedy ożenił się z 12 letnią Jadwigą?
>Natomiast grzeszyłby gdyby ją jako służkę wziął sobie do łóżka.
Do niedawna wiek zgody (przyzwolenia) w prawie Watykanu wynosił 12 lat.
Dopiero papież Franciszek podniósł go do 18 lat.
Pozdrawiam.
boziak (30 punktów)
(zablokowany)

>Paragraf 2389: "Do kazirodztwa zbliżone są nadużycia seksualne popełniane przez dorosłych na dzieciach lub młodzieży
Czyli katechizm nic o pedofilii nie mówi, bo chyba nie utożsamiasz nadużyć seksualnych popełnianych przez dorosłych na dzieciach z pedofilią?
PS
Nie ustosunkowałeś się, jak do tej pory, do mojej wątpliwości zgłoszonej w wątku Krzywda.
Twierdzisz , że "Kontakty seksualne dorosłego z dzieckiem przed okresem pokwitania są niekorzystne, gdyż nie są zgodne z potrzebami rozwojowymi dziecka."
Zapytałem : Skąd mamy wiedzieć jakie są faktyczne potrzeby rozwojowe dziecka w dziedzinie seksualnej jeśli wszelkie badania nad seksualnością dziecięcą są praktycznie niemożliwe a dzieci są wręcz karane za przejawianie swoich potrzeb i zainteresowań seksualnych.
Sam piszesz, że im luźniejsze normy tym lepiej, więc może dziecko wychowywane w swobodzie seksualnej, między innymi na przykład mogące uprawiać seks z dorosłymi, byłoby szczęśliwsze i zdrowsze niż chowane w niewiedzy i lęku przed seksem? Może właśnie ta "nasza" kultura okalecza ciężko dzieci pod tym względem?
No i jeszcze o tzw. subkulturacji.
Dzieci wychowywane przez dwie mamy lub dwóch tatusiów to niby subkulturacji nie podlegają?
Jak najbardziej (subkultura gejowsko-lesbijska), a jednak badania takich dzieci wykazują, że niczym się nie różnią pod względem psychicznym od dzieci wychowywanych w rodzinach tradycyjnych.
Dlaczego więc dziecko tworzące pozytywny związek z pedofilem miałoby tejże subkulturacji ulec?
Dzieciom mającym oboje rodziców tej samej płci tłumaczy się , że to nic złego i one to rozumieją chociaż muszą żyć w kulturze gdzie jest to jeszcze postrzegane jako dewiacja.
Tak samo dzieci związane z pedofilem to rozumieją, że może nie jest to powszechne mieć starszego przyjaciela, ale to ostatecznie nie koniec świata.
Belfer00 (720 punktów)
>Kultura , w tym i religia, narzuca nam pewne normy.
>Czy w związku z tym należy przekraczać normy kulturowe dotyczące seksualności?
Może trochę o przekraczaniu norm kulturowych, ale niekoniecznie seksualnych.
Znane (słynne) są przynajmniej dwa przypadki, gdy rodzice umyślnie wychowywali dziecko w egzotycznej kulturze, co miało charakter socjologicznego eksperymentu.
Tippi Degre, której rodzice byli fotografami dzikiej przyrody, była wychowywana w Namibii, w ścisłym kontakcie z miejscowymi plemionami Himba i Buszmenów.
Chodziła po buszu odziana w tubylczy strój, boso, nauczyła się polować na drobne zwierzęta, razem z innymi tubylcami piekła je w całości w ognisku i jadła.
A rodzice oczywiście fotografowali i przygotowywali witrynę internetową i wydania książkowe.
Sabine Kuegler, córka niemieckich naukowców-antropologów, spędziła dzieciństwo w indonezyjskiej dżungli wśród plemienia Faju.
Rodzice pozwolili jej żyć tak jak żyły miejscowe dzieci.
W obszarze fikcji podobną sytuację opisuje francuski film familijny "Indianin w Paryżu".
O ile w filmie przyjazd "dzikiego dziecka" do wielkiego miasta jest źródłem wielu zabawnych sytuacji, to w przypadkach prawdziwych było o wiele trudniej.
Oba "eksperymenty" zakończyły się, gdy dziewczynki miały kilkanaście lat.
Mimo, że w obu przypadkach rodzice przekazali dziecku pewne podstawy "zachodniej" kultury (uczyli je), to przeniesienie do "cywilizowanego" świata było związane z szokiem kulturowym.
Można zadać pytanie: "Czy rodzice mają prawo narażać dziecko na takie trudności?".
W pewnej dyskusji internetowej półżartem stwierdzono, że we współczesnych Stanach to: 1) państwo ukarałoby rodziców Tippi za narażanie jej na niebezpieczeństwo (i pewnie pozbawiło praw rodzicielskich), 2) dorosła Tippi (obecnie ma już 26 lat) pozwałaby rodziców za jej wykorzystywanie (eksploatację).
Odpowiedziano, że to byli Francuzi, więc mają inne podejście do życia.
A dzieciństwo Sabine Kuegler to w ogóle było w latach 70. kiedy było powszechnie inne podejście.
Pozdrawiam.


Tippi


Sabine Kuegler


Ludwig Briand w roli Mimi Siku
30-06-2016 11:52 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>są przynajmniej dwa przypadki, gdy rodzice umyślnie wychowywali dziecko w egzotycznej kulturze [...] Można zadać pytanie: "Czy rodzice mają prawo narażać dziecko
Ale można też pytać czy izolowanie dziecka od rówieśników jest etyczne.

> we współczesnych Stanach [...] państwo ukarałoby rodziców Tippi
A jeszcze ciekawe jak - ale już serio - potraktowano by rodziców, którzy w ramach takiego eksperymentu pozwolili na rytualne obrzezanie dziecka. Oraz czy rodziców chłopca oceniano by tak samo jak rodziców dziewczynki.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Belfer00 (720 punktów)
>Kultura, w tym i religia, narzuca nam pewne normy.
>Czy w związku z tym należy przekraczać normy kulturowe [...] ?
Jeszcze o przekraczaniu norm kulturowych.
Szczególna sytuacja zachodzi, gdy z różnymi (nieraz przeciwstawnymi) normami styka się dziecko i albo staje przed wyborem pozostania w obrębie norm danej kultury lub ich przekroczenia, albo nawet nie ma takiego wyboru.
Nie idzie mi tu o przekroczenie w sensie zwykłego ulegnięcia pokusie złamania jakiegoś drobnego zakazu czy nakazu pod wpływem dążenia do przyjemności.
Takie przekroczenia są czymś normalnym w życiu dziecka i już we wczesnym dzieciństwie dziecko uczy się jak postępować w takim wypadku (przeprosić, obiecać poprawę).
Idzie o przekroczenie ważnej normy, takie które dziecko postrzega jako wykluczające je z grona "dobrych" ludzi.
Znany opis takiej sytuacji znajduje się w "Przygodach Hucka" Twaina.
Huck wie, że powinien wydać zbiegłego niewolnika w ręce władz.
Jednak decyduje się przekroczyć tę normę i nie wydaje Jima.
Wie, że to zaniechanie powoduje, że staje się "zły".
Może w przekroczeniu normy pomaga mu to, że jest już w jakimś stopniu wykluczony, jest człowiekiem "z marginesu".
Kiedy później Tomek i Huck podejmują próbę uwolnienia Jima, Tomek robi to tylko dlatego, że wie, iż Jim został już prawnie uwolniony przez swoją właścicielkę.
Tomek pozostaje więc w obrębie norm swojej kultury (aprobującej niewolnictwo), "uwalnianie Jima" jest dla niego tylko zabawą.
Huck nie wie o prawnym uwolnieniu Jima, dla niego to co robi nie jest zabawą, a rzeczywistym przekroczeniem ważnej normy.
Jednak decyduje się to zrobić w imię normy innej, ważniejszej dla niego.
Pozdrawiam.


Huck i Jim

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365