Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dyskusja o byciu tu i teraz

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
30-07-2016 10:51dajmonion (3663 punktów)Dyskusja o byciu tu i teraz
Ocena 2 na 2
Nastała moda na bycie tu i teraz i mam nadzieję, że szybko nie przeminie. Wiele osób nie do końca jednak rozumie na czym właściwie to polega. Redukuje się mianowicie owo bycie do wyłączenie myślenia połączone z rejestrowaniem za pomocą zmysłów wszystkiego co się dzieje wokoło. Jednak ktoś kto jest myślicielem nie powinien chyba ćwiczyć się w umiejętności zauważenia każdego ptaka przelatującego za oknem. Chodzi raczej o próbę osiągnięcia stanu, w którym wartość tego co w danej chwili robię nie posiada charakteru względnego. Przyjęcie takiej postawy faktycznie potrafi dać sporo satysfakcji nawet gdy wykonywane czynności nie porażają swoją nowością.
Zatem sednem medytacji jest bezwzględny charakter tego co robię, a nie treść tej czynności.
Jaki zatem sens ma medytowanie w ciszy przez pół godziny dziennie przy założeniu, że resztę czasu wypełnia pośpiech? To raczej coś w rodzaju odsapnięcia. Ma to oczywiście swoją wartość, czego najlepszym dowodem jest fakt, że niektóre firmy wprowadziły taką medytację do grafiku. Nie ulega wątpliwości, że ktoś kto żył w nieustannym stresie i pośpiechu poczuje się lepiej. Tak jak głodujący, który dostanie bułkę.
Być może medytacja przyniesie większe efekty, gdy się zrezygnuje nie tyle z myślenia, co z pośpiechu? Czegoś takiego właściciel firmy już chyba by nie promował.
Matthieu Ricard, naukowiec przyrodoznawca, który został mnichem buddyjskim stwierdza, że medytacja to tylko technika. Może niewiele wnieść gdy nie prowadzi do zmiany stylu życia. Pytanie na ile taki styl życia jest kompatybilny z wymogami społeczeństwa, w którym żyjemy.

Cały wywiad z Matthieu Ricard po niemiecku jest tutaj: www.youtub(*)XgjXDUNJnO_ZjqyqAy_VJAhbmdrOUL
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

darzec (676 punktów)
(zablokowany)

>Jaki zatem sens ma medytowanie w ciszy przez pół godziny dziennie przy założeniu, że resztę czasu
>wypełnia pośpiech?

Z mojej wiedzy o medytacji:
żeby w ogle medytować efektywnie, należy osiągnoć spokój myśli, zmieić swoje życie, odrzucić troski i problemy. Nie wiem co to za medytacja, na zawołanie. Mózg nie ma wyłącznika i nie da rady, ot tak, się wyłączyć i nagle przestawić na tryb spokojny. Co zresztą ma to na celu ? Wyciszyć się na pół godziny. Może i jest to możliwe ale nieefektowne. Równie dobrze można się zdrzemnąć na pół godziny, a efekt będzie nawet lepszy.
Po tej półgodzinnej medytacji znowu powrót do kieratu i pogoń za osiągnięciem celów. Wg. mnie to nie ma najmniejszego sensu.
Osoby prowadzące warsztaty medytacji nastawione są na komercję. Tu potrzeba zmiany trybu życia. Polecam 30 minutową drzemkę, choc w trudnych i stresujacych warunkach pracy równie ciężko będzie zasnąć, a co dopiero medytować.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Interesowałem się trochę mindfulness, ale niestety nie ma tutaj nic specjalnego. Słuchałem wywiadu z facetem, terapeutą, który praktykuje to od lat - i co mówi? Że cudów nie obiecuje, ale chociaż na kilka minut, kilka razy dziennie, można wyciszyć swój umysł. Lipa.

Potem przemówił mnich buddyjski, który mieszka w klasztorze w górach i medytuje po kilka godzin dziennie. Powiedział tak: medytacja ma sens tylko po parę godzin dziennie. Wszystko inne to strata czasu.

Dlatego jestem na nie. Nie ma to sensu jeśli nie jesteśmy mnichami.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Sens ma zdanie sobie sprawy z tego, że gdy kontempluję obecną chwilę, to nie istnieją kategorie umysłu, które służą do jej opisu. Ludzie często nie żyją w realu, tylko w tych kategoriach umysłu traktując je jako prawdę. Myślą np, że istnieje "ja" które jest obiektem tożsamym z ich świadomością, wierzą w swoje teorie indukcyjne powstałe w ich umysłach. Ja polecam po prostu negację wszystkiego co tylko się da, nawet jeśli wydaje się faktem. Do tego samoobserwację i zadawanie sobie pytań o swoje emocje i motywy. W głowie pojawia się odpowiedź, więc warto ją negować i dalej drążyć. W ten sposób wychodzi się poza schemat. Z tych zanegowanych myśli wyrastają nowe, więc znów negujemy i w ten sposób rozwija się światopogląd. Warto też dostarczać mózgowi nowych informacji i dawać im czas na uleżenie się. Nie ma końca tego procesu (jakiegoś magicznego oświecenia), więc trzeba zaakceptować swoją niewiedzę, niepewność itd.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365