 |
Czas na współczesnego Marcjona? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-08-2016 09:26 | Arminius (25555 punktów) | Czas na współczesnego Marcjona?
2 na 2 | Piotr Abelard uchodzi za najtęższego dialektyka okresu Średniowiecza. Wśród prac jego autorstwa na szczególną uwagę zasługuje traktat "Sic et Non" będący z jednej strony swego rodzaju zbiorem ćwiczeń dialektycznych z drugiej zaś - co intrygujące szczególnie - wytknięciem na stukilkudziesięciu przykładach, możliwych i występujących kontradykcji pomiędzy oficjalnym nauczaniem kościoła a przekazem biblijnym. W starotestamentowym Dekalogu jest następujący passus: "Nie będziesz miał bogów innych oprócz Mnie. Nie uczynisz sobie posągu ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko albo na ziemi nisko, lub w wodzie poniżej ziemi. Nie będziesz oddawał im pokłonu ani służył. Bo Ja jestem Pan, Bóg twój, Bóg zazdrosny, karzący nieprawość ojców na synach w trzecim i w czwartym pokoleniu - tych, którzy Mnie nienawidzą, 10 a który okazuje łaskę w tysiącznym pokoleniu tym, którzy Mnie miłują i strzegą moich przykazań". Z tekstu tego wynika, iż bóg Jehowa jest istotą zazdrosną (zawistną), mściwą i niesprawiedliwą oraz że swe przymioty jak wyżej przekazuje na zasadzie pasa transmisyjnego w dół - swoim wyznawcom. Z passusu owego wynikać może nawet bardziej radyklana konkluzja - że tego boga nie ma, bo jeżeli uznamy, iż bóg to byt doskonały cechujący się wszechmiłosierdziem, wszechsprawiedliwością i wszechwiedzą - to Jehowa biblijny nie spełnia tych kryteriów - eufemistycznie rzecz ujmując. Równocześnie wśród siedmiu grzechów głównych katechizmu katolickiego mamy na czwartym miejscu zazdrość ( zawiść) - co oznacza, iż chrześcijaństwo jednoznacznie na cenzurowanym umieszcza tę przywarę. Pojawia isę nam tutaj kontradykcja godna mistrza Abelarda - rzutująca zarazem na kolidujące ze sobą całkowicie przekazy Starego i Nowego Testamentu. Kwestia owej nieprzystawalności starozakonnego przekazu do kanonu chrześcijańskiego była już wielokrotnie w przeszłości podnoszona - nieststy bez żadnych konkretnych rezultatów. Przykładowo można wymienić Marcjona z Synopy - postulujacego radykalną resekcję Starego Testamentu z kanonu ksiąg chrześcijańskich, wybitnego znawcę antyku, Tadeusza Zielińskiego, który proponował sui generis hellenizację chrześcijańskich korzeni, poprzez wykrojenie Starego Testamentu i zastąpienie go przekazem zaczerpniętym z filozofii i mitologii greckiej, czy też - last but not least - próbę podjętą w nazistowskich Niemczech, polegająca na zastąpieniu ST przekazem opartym an wątkach mitów starogermańskich. Nie podejmując się próby oceny przedsięwzięć jak wyżej, koniecznym jednakże wydaje się zasygnalizować, iż ST do NT ma się jak owa przysłowiowa pięść do nosa. Swoimi nienawistnymi, rasistowskimi, brutalnymi, ludobójczymi, oaprtymi na gwałcie i przymusie miazmiatami zatruwa on, zdecydowanie bardziej spójne i oparte na radykalnie innych przesłankach przesłanie nowotestamentowe. Być może nastał czas aby pojawił się jakiś współczesny Marcjon z Synopy - który ów kluczowy problem postawiłby na ostrzu noża? Dopóki to się nie stanie, chrześcijanie będą owymi nietzscheańskimi "duchowymi semitami" - ktorzy często, zdecydowanie zbyt często wpisują się w zatrutą formułę starotestamentową - zamiast czerpać z ożywczych krynic przekazu chrześcijańskiego.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > ST do NT ma się jak owa przysłowiowa pięść do nosa.
Protestanci uważają, że nowotestamentowy Bóg starał się naprawić swoje starotestamentowe pomyłki. Moim zdaniem słabo mu to wyszło.
|
|
 | | Arminius (25555 punktów) | starotestamentowy garb | "Protestanci uważają, że nowotestamentowy Bóg starał się naprawić swoje starotestamentowe pomyłki. Moim zdaniem słabo mu to wyszło".
Bo on nadal - metaforycznie rzecz ujmując - nosi na sobie potężny garb Starego Testamentu. Chodzi rzecz jasna o postawy wielu chrześcijan
|
|
|  | 3 na 3 | ZaKotem (8733 punktów) | Odp: starotestamentowy garb | >"Protestanci uważają, że nowotestamentowy Bóg starał się naprawić swoje starotestamentowe pomyłki. Moim zdaniem słabo mu to wyszło". >Bo on nadal - metaforycznie rzecz ujmując - nosi na sobie potężny garb Starego Testamentu. Chodzi rzecz jasna o postawy wielu chrześcijan
Wierzący różnych cudów logicznych muszą dokonywać, aby wyprostować nieprzyzwoitosci swych wierzeń. Ja jednqk sądzę, że Bóg ma takie cechy, jak jego wyznawcy, a nie na odwrót. To, co barbarzyńcy sprzed trzech tysięcy lat uważali za zalety wodzów i patriarchow (np. umiejętność zadbania o interes swojego klanu, także poprzez umiejętne wyrzynanie klanów konkurencyjnych) przypisywali i swoim bóstwom. Barbarzyńskie postawy ludzi nie z religii wynikają, ale z natury. Ludzie cywilizowani bez problemu ow starotestamentowy garb odrzucają, najczęściej po prostu ignorując. Ci bardziej dociekliwi interpretują go w sposób metaforyczny, alegoryczny i w ogóle odjechany, tak że praktycznie staje się zupełnie innymi księgami. Mozna też stwierdzić i tak: Bóg ukazał się ludziom dzikim, aby go czcili, a ci czcili go tak, jak umieli, czyli jak dzikiego Boga, i tak go opisali. My jednak jesteśmy trochę dojrzalsi i inne cechy w nim widzimy, chociaż on sam się nie zmienił.
|
|
| |  | 4 na 4 darzec (676 punktów) (zablokowany) | >> My jednak jesteśmy trochę dojrzalsi i inne cechy w nim widzimy, chociaż on sam się nie zmienił. Oczywiście, że się nie zmienił. Wciąż jest wszechmogący i wszechwładny, wciąż nic nie robi, wciąż jest poszukiwany w chorych umysłach swych wyznawców.
|
|
| | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > wciąż jest poszukiwany w chorych umysłach swych wyznawców. > a mnie BEZ DOWODU zarzuciłeś pogardę....
|
|
| |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | jeszcze o garbie starotestamentowym | "Ja jednqk sądzę, że Bóg ma takie cechy, jak jego wyznawcy, a nie na odwrót.".
Pogląd to nie nowy - zwany euhemeryzmem. Mamy więc - stosownie do tego poglądu - ludzi starotestamentowych (kreujących sobie boga na swój obraz i podobieństwo) i ludzi nowotestamentowych - kreujących sobie boga na swój obraz i podobieństwo. I bóg tych ostatnich, czyli oni sami - jest zdectydowanie bardziej strawny, niż bóg tych pierwszych, czyli Żydów. Po cóż więc ci ostatni nadal pielęgnują w sobie (poprzez wpisywanie Starego Testamentu do kanonu chrześcijańskiego) wizerunek owego paskudnego bóstwa starotestamentowego, które tylko może uczynić ich religię, czyli ich samych, gorszymi i mniej strawnymi? Ot, zagwozdka jest.
|
|
| | |  | 4 na 4 | ZaKotem (8733 punktów) | Odp: jeszcze o garbie starotestamentowym | > Po cóż więc ci ostatni nadal pielęgnują w sobie (poprzez wpisywanie Starego Testamentu do kanonu chrześcijańskiego) wizerunek owego paskudnego bóstwa starotestamentowego, które tylko może uczynić ich religię, czyli ich samych, gorszymi i mniej strawnymi? Ot, zagwozdka jest.
Pytanie to podobne jest do tego, po co nasze narządy rozrodcze połączone są z wydalniczymi i czy nie dałoby się tego jakoś estetyczniej urządzić, bo to trochę obciachowe, że inter faeces et urinam nascimur. Jednakże religie, podobnie jak ciała, są produktem ewolucji, a nie żadnego inteligentnego projektu. Każda nowa religia jest tylko modyfikacją - czasem dość radykalną - jakiejś starszej. Toteż wszystkie ciągną za sobą różne historyczne zaszłości. Oczywiście można po prostu całkiem je wszystkie odrzucić i coraz więcej ludzi to robi, ale to sprawa natury emocjonalnej i nie warto być apostołem ateizmu, bo żadna nagroda za to nie czeka. Nie da się jednak po prostu odrzucić części religii. Chrześcijaństwo bez JHWH to nie religia, a filozofia, którą można poważać albo nie, przyjąć gotową lub samemu modyfikować, ale chyba nie wierzyć.
|
|
6 na 6 | Jacholek (5699 punktów) | Odp: Czas na współczesnego Marcjona? | Czyli o wyższości NT (Nowego Testamentu) nad Starym Testamentem. Moim skromnym zdaniem czas najwyższy by ktoś się wziął na zredagowanie Najnowszego Testamentu który będzie przewyższał pod wieloma względami poprzednie dwie wersje, zgodnie ze stopniem wyewoluowania ludzkiej społeczności do ulepszonej wersji.
|
|
 | 4 na 4 | ZaKotem (8733 punktów) |
Moim zdaniem ludzkość, przynajmniej w naszej części świata, wyewoluowała już na tyle, że nie potrzebuje już Wybranych i Oświeconych, którzy mówią ludziom, jak żyć i jak wszystko rozumieć. Rolę Jedynej Prawdy spełniają tysiące różnych podręczników i poradników mniej lub bardziej mądrych, w tym miedzy innymi i takie, które niegdyś były Jedyne, co ma taką zaletę (albo wadę, zależnie od punktu widzenia) że trzeba sobie samemu coś wybrać i potem być odpowiedzialnym za swój wybór. Dlatego Najnowszego Testamentu już nie będzie.
|
|
 | | Duch Prawdy (14787 punktów) | > Moim skromnym zdaniem czas najwyższy by ktoś się wziął na zredagowanie Najnowszego Testamentu który będzie przewyższał pod wieloma względami poprzednie dwie wersje, zgodnie ze stopniem wyewoluowania ludzkiej społeczności do ulepszonej wersji.Trzeci Testament właśnie "się pisze" ( ludzie oświeceni piszą ) w naszych czasach...: www.oczko.xtreemhost.com/oczko/26/biblia/?i=1Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
 | | farmer (22440 punktów) | >Czyli o wyższości NT (Nowego Testamentu) nad Starym Testamentem. Moim skromnym zdaniem czas najwyższy by ktoś się wziął na zredagowanie Najnowszego Testamentu który będzie przewyższał pod wieloma względami poprzednie dwie wersje, zgodnie ze stopniem wyewoluowania ludzkiej społeczności do ulepszonej wersji. >
A wraz z nimi uczeni w piśmie.
|
|
1 na 1 | klaio (1068 punktów) | Takie kontradykcje da się już wyczytać w samym Starym Testamencie. Kościół tłumaczy, że Pismo Święte to historia przedzierania się światła Bożego przez ciemności ludzkie - spisujący Pismo widział Boga najlepszym, jak umiał, ale dalej niewyraźnie. W kolejnych księgach Jego postać jest coraz lepiej rozumiana, aż po Nowy Testament. Dlatego nie trzeba dystansować się od ST by pozostać chrześcijaninem wg. NT.
|
|
 | | PerverserPerser (579 punktów) | >Dlatego nie trzeba dystansować się od ST by pozostać chrześcijaninem wg. NT.< Nie rozumiałeś przesłania tego wątku. Trzeba się dystansować. Bóg ST tak naprawdę nie jest bogiem bo jest niedoskonały. Jest fałszywym bogiem i jego wyznawcy, czyli ci którzy autorowi spędzaną sęk z powiek, wierzą w fałszywego boga. Zazdrosnego, fałszywego, nieuczciwego i ..ale to już trzeba się domyśleć, sami są fałszywi, zazdrośni itd. Koledze się nie polepszyło mimo że upałów nie było.
Wierzyć jest łatwiej niż wiedzieć.
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | horyzont zaciemniony? | "Kościół tłumaczy, że Pismo Święte to historia przedzierania się światła Bożego przez ciemności ludzkie - spisujący Pismo widział Boga najlepszym, jak umiał, ale dalej niewyraźnie. W kolejnych księgach Jego postać jest coraz lepiej rozumiana, aż po Nowy Testament. Dlatego nie trzeba dystansować się od ST by pozostać chrześcijaninem wg. NT."
Przyznam, iż jest to wcale oryginalna interpretacja. Bo z niej wynikałoby, iż Biblia nie jest słowem objawionym w stopniu jednolitym i jednorakim - co już pachnie na milę herezją. Jeżeli założymy - jak Pan sugeruje - iż ci pierwsi natchnieni i spisujący logos postrzegali przekaz boski "niewyraźnie" - to z tego wynika oczywista konkuzja, iż w boskim objawieniu ( Biblia) roji się od błędów wynikającch z zaciemnionego horyzontu odbioru objawienia. A taka konstatacja ma przecież kolosalne implikacje.
|
|
|  | 2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) | Odp: horyzont zaciemniony? |
>Przyznam iż jest to wcale oryginalna interpretacja. Bo z niej wynikałoby, iż Biblia nie jest słowem objawionym w stopniu jednolitym i jednorakim -pachnie na milę herezją.
Oryginalna była może sto lat temu, dziś jest raczej powszechna. Przecież dziś żaden katolicki teolog nie traktuje Księgi Rodzaju inaczej, niż jako mity - jednakże mity mają przekazywać, poprzez zmysloną fabułę, pewne przesłanie i to przesłanie, według nich, pozostaje prawdziwe. Podobnie z księgami historycznymi, które w oczywisty sposób są napisane stylem jawnie propagandowym - no tak, ale tu przecież tak naprawdę nie o fakty, ale o morał chodzi. Nie oceniam tu poprawności takirgo kombinowania, ale z całą pewnością jest ono powszechne.
>Jeżeli założymy - jak Pan sugeruje - iż ci pierwsi natchnieni i spisujący logos postrzegali przekaz boski "niewyraźnie" - to z tego wynika oczywista konkuzja, iż w boskim objawieniu ( Biblia) roji się od błędów wynikającch z zaciemnionego horyzontu odbioru objawienia. A taka konstatacja ma przecież kolosalne implikacje.
Owszem, bardzo poważne, i pewnie dlatego raczej rzadko proboszcz naucza o tym na kazaniu. Konsekwencje są takie, że można, jak komuś zależy, uzyskać kompromis między wiarą a rozumem, nie stawiając się w roli owcy beczącej jednym głosem ze wszystkimi, a przy tym pozostajac w granicach ortodoksji, nawet poszerzając te granice. Zdania są podzielone co do tego, czy dla religii to dobrze (bo zatrzymuje ludzi samodzielnie myślących w kościele, a zawsze dobrze mieć u siebie mądrych ludzi, a nie jakieś pobekujące z cicha stado potakiwaczy), czy źle (bo jak tak dalej pójdzie, to wszystko się całkiem rozlezie i w ogóle nie będzie wiadomo, czym w zasadzie chrześcijanin różni się od ateisty).
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|