Ja tam nie znam się za bardzo na tych relatywistycznych... kalamburach, ale jeden dzieciak w szkole podał mi taki motyw: E = mc^2 - i cóż to jest? W ramach teorii pracy-energii mamy wzorek w stylu: dE = Fdx ale przecież odkryto że (chyba Newton): F = ma więc teraz raptem mamy: dE = ma dx ale znowu: a = dv/dt zatem składamy to znowu: dE = m dv/dt dx ale teraz wychodzi nam: dx/dt co jest przecież v wedle rachunków fizyki zatem teraz stoimy już na tym: dE = m vdv nie wiem czy teraz gdzieś wykładają takie wzory, ale za moich czasów nauczano że: xdx = 1/2 x^2 tym samym wychodzi tu: F = 1/2 m v^2 co jest chyba nadal zwane energią kinetyczną. Tylko że to nie specjalnie zgadza się z tym mc^2. Niemniej ten uczeń łatwo to uzasadnił... niech zgadnie ktoś jak on to zrobił?  |