 |
religia a religioznawstwo w szkole. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-10-2010 22:37 | trickster (903 punktów) (zablokowany) | religia a religioznawstwo w szkole. 0 na 2 | Kilkakrotnie czytałem na forum propozycje aby religię w szkołach zastąpić religoznawstwem. Nie wiem skąd u zadeklarowanych ateistów biorą się takie pomysły (podejrzewam że odruchowo, bez ich przemyślenia) jednak muszę się im sprzeciwić z kilku powodów. Wprowadzenie religioznawstwa w szkołach sprawi że publiczne pieniądze wciąż będą wydawane na wciskanie dzieciom do głów wymyślonych wieki temu bajek, tyle że zamiast jednej, będzie ich kilka. To jak sądzę, może okazać się jeszcze gorsze, gdyż zamiast jednego, spójnego (jakkolwiek wadliwego) systemu wartości, prezentować się im będzie ich wiele, a każdą kolejną głupszą od drugiej. Jedyną rzeczą jaką można wynieść z takich lekcji (oprócz światopoglądowej schizofrenii) jest totalny relatywizm i przekonanie że każdą niegodziwość i występek można "duchowo" uzasadnić wyższym "absolutem", jak to działo się w każdej kulturze. Osobiście, jako liberał, jestem przekonany że rodzice sami powinni zajmować się wychowaniem swoich dzieci według własnego widizmisię, jakie by nie było. Jeżeli jednak już państwo, miałoby jakoś ingerować w ich umysły, to sądzę że najrozsądniejszym wyjściem byłoby wprowadzenie do szkół zamiast religii - filozofii, dostosowanej oczywiście do poziomu dzieci. Taki przedmiot, właściwie prowadzony mógłby nauczyć je logicznego, niezależnego myślenia, rozsądnego i rzeczowego argumentowania swoich racji itp. można by połączyć go też z jakąś etyką i retoryką ( może w końcu wyrosłoby nam jakieś przyzwoite pokolenie polityków.  . Sylwetki znakomitych filozofów, którzy mieli zazwyczaj poukładane w głowie, są o wiele lepszym wzorem dla młodzieży niż przywódcy religijni, u których z trzeźwością umysłu różnie bywało. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
13 na 13 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Religioznawstwo wyrabia dystans do religii, poprzez ukazanie całokształtu twórczości religijnej. Jeśli relatywizuje, to właśnie religię, dominującą.
Filozofia byłaby najsłuszniejsza jako szczepionka przeciw religii, gdyby polska religijność opierała się na jakiejś wysublimowanej teologii. A ona jest prymitywna, i dlatego religioznawstwo jest tutaj najlepszą szczepionką.
Jeśli zaś się już licytujemy na uczenie sprawności myślenia w edukacji, to nauczanie filozofii, które często sprowadza się do uczenia o przebrzmiałych systemach filozoficznych, niewiele tutaj może się różnić od uczenia o systemach religijnych. Lepsze byłoby więc nauczanie metodologii naukowej i współczesnej myśli naukowej.
Oczywiście wiem, że może też istnieć fajne i dobre nauczanie filozofii, ale nie jestem pewien, czy polscy absolwenci filozofii są do tego przygotowani.
Z alternatywy religioznawstwo czy filozofia: nie potrafię kategorycznie się zdecydować, ale ze wskazaniem jednak na religioznawstwo. Takie środowisko.
|
|
2 na 2 | Humanożerca (481 punktów) | Pozwolę się nie zgodzić z przedmówcami, zarówno religioznawstwo jak i filozofia nauczy tego, czego oczekujecie, jeśli zostaną spełnione dwa warunki: a) nauczyciel sam będzie zdystansowany, b) dany uczeń będzie intelektualnie i mentalnie zainteresowany równym zdystansowaniem się od nich. Wystarczy, że jeden z nich nie będzie zachowany i wyjdą nici z waszych kalkulacji. Myślę zresztą, że raczej oddalają cel niż przybliżają, bo ludziom owe przedmioty zaczynają się kojarzyć z czyimś, cudzym interesem ideologicznym. forum.histmag.org/
|
|
 | 1 na 1 | ktośtam (650 punktów) | > Pozwolę się nie zgodzić z przedmówcami, zarówno religioznawstwo jak i filozofia nauczy tego, czego oczekujecie, jeśli zostaną spełnione dwa warunki: a) nauczyciel sam będzie zdystansowany, b) dany uczeń będzie intelektualnie i mentalnie zainteresowany równym zdystansowaniem się od nich.
Zgadzam się. Ale możnaby pomyśleć o takiej formule tego przedmiotu, by zminimalizować możliwości manipulowania i stawiania jakiejś religii "ponad" innymi. Może w ramach religioznawstwa uczyć o korzeniach religii, pokazywać jak niektóre z nich powstały (bazując na wiedzy historycznej, a nie na świętych księgach), dlaczego zyskały popularność? Przecież wiemy że islam czy chrześcijaństwo nie stały się popularne bo ludzie szukali jakiejś "duchowości".
|
|
|  | 2 na 2 | zachaj (5239 punktów) | . >.Zgadzam się. Ale możnaby pomyśleć o takiej formule tego przedmiotu, by zminimalizować możliwości manipulowania i stawiania jakiejś religii "ponad" innymi Może w ramach religioznawstwa uczyć o korzeniach religii, pokazywać jak niektóre z nich powstały (bazując na wiedzy historycznej, a nie na świętych księgach), dlaczego zyskały popularność? Przecież wiemy że islam czy chrześcijaństwo nie stały się popularne bo ludzie szukali jakiejś "duchowości".
Takie nauczanie to krótka droga do ateizmu. Kościół się na to nie zgodzi , są zbyt cwani.
|
|
| |  | 1 na 1 | Humanożerca (481 punktów) | I tam moi drodzy, katolicy też pisują książki o historii kościoła. W humanistyce istnieje tyle różnych podejść, że znajdzie się i takie, które zadowoli religijnego fanatyka, wiem z doświadczenia. Dwóch ludzi przejdzie ten sam kurs o faktach historycznych a mimo to, każdy zinterpretuje je inaczej. Apologie wiary i niewiary są jedynie racjonalizacjami irracjonalnych, mentalnych wyborów. forum.histmag.org/
|
|
6 na 6 | Krzysztof Kulak (51 punktów) | Moznaby calkowicie wyeliminowac religie jako przedmiot, nie dajac nic - procz katechetow wszyscy by zyskali. A jesli juz koniecznie chcielibysmy wypelnic "luke" to nie widze przeciwskazan dla dodatkowych lekcji wf-u, muzyki, czy plastyki. Ksiezy ci u nas dostatek, ale jakby nastepny Malysz, Penderecki, czy Beksinski sie pojawil, to chyba tragedia by sie nie stala?
Brak polskich znaków znaczy, że używam telefonu.
|
|
3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | Równie dobrze można dać encyklopedię duszków i stworzeń z mitologii różnych kultur.
Swoją drogą kiedy byłem dzieckiem strasznie mnie to jarało (i w sumie w dalszym ciągu), przez dwa dni miałem nawet taką książkę, pięknie ilustrowaną "encyklopedię". Niestety spodobała się mojemu młodszemu kuzynowi i matka kazała ją oddać. Dziś też jej nie odzyskam, bo zgubił dupek. Krew mnie zalewa jak sobie przypomnę, a niestety nawet tytułu nie pamiętam, ech...
|
|
3 na 3 | Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów) | >Wprowadzenie religioznawstwa w szkołach sprawi że publiczne pieniądze wciąż będą wydawane na wciskanie dzieciom do głów wymyślonych wieki temu bajek, tyle że zamiast jednej, będzie ich kilka. Jako ateista popieram pomysł zastąpienia religii religioznawstwem. Cieszę się, że poznałem w liceum mitologię grecką. Analogicznie powinno poznawać się mitologię katolicką, buddyjską itp - to pomaga w zrozumieniu współczesnego świata i historii.
>Sylwetki znakomitych filozofów, którzy mieli zazwyczaj poukładane w głowie, są o wiele lepszym wzorem dla młodzieży niż >przywódcy religijni, u których z trzeźwością umysłu różnie bywało. Generalnie się zgadzam, ale nie sądzę, żeby obszerne studiowanie biografii kogokolwiek miało zbawienny wpływ na młodzież. Myślenia uczy rozważanie idei, poznawanie kultury, literatury, nauk ścisłych - wolę, żeby biografie ograniczały się do kilku faktów, a jak ktoś jest ciekawy, niech sam szuka
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Sylwetki znakomitych> filozofów, którzy mieli zazwyczaj poukładane w głowie, są o wiele lepszym wzorem dla młodzieży niż> przywódcy religijni, u których z trzeźwością umysłu różnie bywało.> Np.? Tomasz z Akwinu, Leibniz, Edyta Stein, Karol Wojtyła? (Jak ktoś nie rozumie to niech przejrzy podręcznik edukacji filozoficznej do liceum Operonu.) Każdy przedmiot może służyć indoktrynacji. Nie rozumiem po co miałoby być religioznawstwo w szkole i tak mają za dużo przedmiotów. Ale nie uważam, żeby było to coś co miałoby zły wpływ. Raczej wręcz przeciwnie, pozwoliłoby się bardziej zdystansować. Chyba że uczyłby tego ksiądz 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | | Guzik (2020 punktów) | >> Sylwetki znakomitych >>filozofów, którzy mieli zazwyczaj poukładane w głowie, są o wiele lepszym wzorem dla młodzieży niż >>przywódcy religijni, u których z trzeźwością umysłu różnie bywało. >> >Np.? Tomasz z Akwinu, Leibniz, Edyta Stein, Karol Wojtyła?
Czy ja dobrze rozumiem? Tych filozofów chcesz stawiać za wzór młodzieży? np. Tomasza z Akwinu z jego słynnym stwierdzeniem, że: Gromadka aniołów może tańczyć na ostrzu szpilki. Lub opowiedzeniem się za karaniem śmiercią heretyków?
P.S Dyskusji nad programem religioznawstwa nigdy dosyć. Chcę tylko zauważyć, że mój syn w latach dziewidziesiątych jeszcze za PRLu miał takie zajecia w Liceum i programy wtedy były. Wyważamy otwarte drzwi?
|
|
|  | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > >> Sylwetki znakomitych >>>filozofów, którzy mieli zazwyczaj poukładane w głowie, są o wiele lepszym wzorem dla młodzieży niż >>>przywódcy religijni, u których z trzeźwością umysłu różnie bywało. >>> >>Np.? Tomasz z Akwinu, Leibniz, Edyta Stein, Karol Wojtyła? >Czy ja dobrze rozumiem? Tych filozofów chcesz stawiać za wzór młodzieży?
>(Jak ktoś nie rozumie to niech przejrzy podręcznik edukacji filozoficznej do liceum Operonu.)
Gdzie na edukacji filozoficznej egzystencjaliści dostali jedną stronę, a Edyta Stein dwie. Centralnymi postaciami są Augustyn i Tomuś, a Kotarbiński jakby w ogóle nie istniał. Zasadniczo podręcznik jest tak neutralny światopoglądowo, że współczesny tomizm dostał własny rozdział.
Hume jest omówiony głównie w kontekście asocjacjonizmu, a nie z tej strony, którą tygryski lubią najbardziej. Ot, chodziło mi o to, że szczytna idea religioznawstwa mogłaby się skończyć równą neutralnością, czyli czytaniem krytyki buddyzmu pióra Karola Wojtyły.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| zachaj (5239 punktów) |
>Wprowadzenie religioznawstwa w szkołach sprawi że publiczne pieniądze wciąż będą wydawane na >wciskanie dzieciom do głów wymyślonych wieki temu bajek, tyle że zamiast jednej, będzie ich kilka.
Mylisz religię z nauczaniem o religii.
|
|
9 na 9 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Kilkakrotnie czytałem na forum propozycje aby religię w szkołach zastąpić religoznawstwem. Nie wiem >skąd u zadeklarowanych ateistów biorą się takie pomysły (podejrzewam że odruchowo, bez ich >przemyślenia) jednak muszę się im sprzeciwić z kilku powodów. >Wprowadzenie religioznawstwa w szkołach sprawi że publiczne pieniądze wciąż będą wydawane na >wciskanie dzieciom do głów wymyślonych wieki temu bajek, tyle że zamiast jednej, będzie ich kilka.
Absurd. Sugerujesz że istnieje jakaś wiedza o świecie, która jest szkodliwa i należy przed nią chronić "maluczkich". To średniowieczny sposób myślenia. Rzetelna wiedz o świecie - a religie są częścią tego świata i wypieranie nic nie da - nigdy nie będzie szkodliwa, szkodzi ignorancja i zabobony.
A religioznawstwo - nauka o religiach jakie istnieją i istniały - to świetna odtrutka na "naukę religii". Najprostszy sposób na nabranie dystansu do otaczającej nas religii jest uświadomienie sobie, że są miliony ludzi które swoje, całkowicie odmienne od naszych, wierzenia też uważają za jedynie słuszne, mają swoich świętych, cudowne uzdrowienia i płaczące figury, świątynie i objawione księgi.
Miałam religioznawstwo w szkol (to była okropna, komunistyczna szkoła oczywiście). Przygotowywaliśmy na kolejne lekcje prezentacje o różnych religiach, ja się załapałam na buddyzm. Oczywiście o tym, ile jest buddyzmów, dowiedziałam się dopiero kiedy zaczęłam zbierać materiały na ten temat. Byłam zafascynowana, przeczytałam jakieś tony książek (miałam sąsiadów buddystów, chętnie podrzucali mi lekturę) ale ani na moment nie uwierzyłam, że te opowieści o księciu Siddharthcie, wędrówce dusz, karmie, nirwanie to prawda.
Nie sądzę żebym była w wieku 15 lat osobą szczególnie dojrzałą, jakąś małą intelektualistką - sawantką. Raczej się w klasie nie odznaczałam, byłam taka sobie trójkowo-czwórkowa, na ścianach miałam plakat Modern Talking i Wham (ulubiona gazeta nastolatków w tamtych czasach - Dziennik Ludowy). A jednak od tej wiedzy o innych religiach nie dostałam mętliku, nie zaczęłam wierzyć we wszystkie religie naraz, nie zostałam też relatywistką (chociaż może jestem "relatywistką" w rozumieniu katolickim, ale to zupełnie inne pojęcie). Podobnie moi koledzy ze szkoły. Nikomu od tej wiedzy o religiach nic się w głowie nie poprzestawiało (jednej koleżance za to się poprzestawiało od nadmiaru jednej religii).
Chyba, że za "poprzestawianie" uznamy wzrost sceptycyzmu w stosunku do religii, prawd objawionych, dogmatów itp który z czasem doprowadził mnie do ateizmu.
Te lekcje spowodowały, ze zainteresowałam się religiami świata. Im więcej wiedziałam, tym mniej wierzyłam w jakiekolwiek istoty nadprzyrodzone. Stały się dla mnie równie fantastyczne co elfy i krasnoludki. Z tym, że elfy i krasnoludki są dużo ciekawsze. A w ogóle to wolę historie o wampirach. Od dziecka mnie fascynowały. Ale nie trzymam święconej wody pod ręka i nie obwieszam drzwi girlandami czosnku.
Tylko ten, kto korzysta z cudzej ignorancji, będzie ostrzegał przed "nadmiarem wiedzy".
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
 | | Krzysztof Kulak (51 punktów) | Religioznawstwo... kto go będzie uczył? Księża? Z całym szacunkiem, ale nie wierzę w realność tego pomysłu (przynajmniej na razie). O wiele wyraźniej widziałbym wrzucenie do programu nauczania języka polskiego dodatkowych elementów wiedzy o mitologiach innych niż judeochrześcijańska i grecka. Gilgamesz? Coś z hinduizmu, pogaństwo nordyckie, celtyckie, fragmenty koranu, czemu nie? Na historii też można wspomnieć słówko np. o tym jak naprawdę wyglądało stopniowe dochodzenie do dominacji kościoła rzymskiego i wypieranie innych popularnych w pierwszych stuleciach naszej ery, religii.
Brak polskich znaków znaczy, że używam telefonu.
|
|
|  | | sztejkat (4743 punktów) | >(...)Księża?(....)
Skąd ten pomysł? Czyżby każda dziedzina, której nazwa zaczynająca się na "Relig(...)" automatycznie stawała się domeną księży?
Historii uczą historycy. Religioznawstwa zapewne też uczyliby specjaliści w tej dziedzinie. Co oczywiście jest naiwnym przypuszczeniem, jako, że tylu to ich pewnie w Polsce nie ma.
Propozycja, by zamiast religii uczyć religioznawstwa jest gestem w kierunku kompromisu: jeśli już coś związane z religijnością być musi, niech to będzie coś, co ma naukowy sens.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| |  | | Hrihorij (1723 punktów) | Ciekaw jestem czy jeszcze ktoś z forumowiczów jest po kursie religioznawstwa? Ja miałem przyjemność zaliczyć rok takiego przedmiotu w technikum rolniczym pod koniec lat osiemdziesiątych. Przedmiot prowadziła nauczycielka geografii i były to wspaniałe zajęcia pozwalające spojrzeć globalnie na aspekty religijne. Z perspektywy czasu widzę, że był to świetny pomysł aby religioznawstwa uczył geograf. Same konkrety, dużo pracy z mapą i danymi statystycznymi a zero wnikania w głęboką filozofię. Fakt, osobowość nauczyciela też tu grała rolę.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|