Racjonalista - Strona głównaDo treści
różnica: 'SPRAWIEDLIWOŚĆ' a 'SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA'

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
22-09-2010 20:42Logik (812 punktów)różnica: 'SPRAWIEDLIWOŚĆ' a 'SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA'
Ocena 1 na 1
Czy ktoś z racjonalistów potrafi (na gruncie LOGIKI) wyjaśnić różnicę pomiędzy pojęciami "SPRAWIEDLIWOŚĆ" a "SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA" ???

Szczególnie zależy MI na wyjaśnieniach zwolenników socyalizmu (bo zwolennicy Wolnego Rynku zapewne MOJEGO pytania w ogóle nie zrozumieją ... JA sam go chyba nawet nie rozumiem, dlatego się pytam ...)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

stilgar (7322 punktów)
>Czy ktoś z racjonalistów potrafi (na gruncie LOGIKI) wyjaśnić różnicę pomiędzy pojęciami
>"SPRAWIEDLIWOŚĆ" a "SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA" ???

Sprawiedliwość społeczna jest szczególnym przypadkiem sprawiedliwości, tak jak samochód osobowy jest szczególnym przypadkiem samochodu.
22-09-2010 20:55 
 Ocena-1 na 1
Logik (812 punktów)
to nie jest odpowiedź. Odpowiedzią jest:

S od SS różni się:
{i tutaj lista różnic}

... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
22-09-2010 21:13 
 Ocena 6 na 6
lukasz9 (1220 punktów)
eh logiku znów poległeś na gruncie logiki. Tak jak stilgar napisał sprawiedliwość społeczna jest szczególnym rodzajem sprawiedliwości, a co za tym idzie nie różni się od niej, a po prostu ze względu na pewne cechy charakterystyczne wprowadzono odrębne pojęcie. Po prostu małe kółeczko zawiera się w dużym kółeczku. Mogę narysować, jeżeli ci to pomoże.
Logik (812 punktów)
to już wiem, ale teraz chciałbym usłyszeć KRYTERIA, które wyróżniają "małe kółeczko" z "dużego kółeczka" ...

JA się tylko pytam ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
22-09-2010 21:39 
 Ocena 3 na 3
lukasz9 (1220 punktów)
Sprawiedliwość to uczciwe postępowanie, zaś sprawiedliwość społeczna to ujęcie tego pojęcia na poziomie całego społeczeństwa, nie zaś pojedynczych jednostek.
Logik (812 punktów)
czy słowo "sprawiedliwość" nie dotyczy zatem spraw "na poziomie całego społeczeństwa" ?


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
22-09-2010 21:45 
 Ocena 1 na 1
lukasz9 (1220 punktów)
Owszem dotyczy, jednakże gdy mówimy właśnie o tym poziomie sprawiedliwości dodajemy przymiotnik społeczna, aby skonkretyzować co mamy na myśli.
Logik (812 punktów)
ale po co "konkretyzować", skoro "sprawiedliwość" obejmuje i (jak rozumiem) w żadnym punkcie nie jest sprzeczne ze słowem "sprawiedliwość społeczna" ?

Innymi słowy, czy coś by się w znaczeniu wypowiedzi zmieniło, gdybyśmy użyli zamiast "SS" słowa "S" ?


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
22-09-2010 21:53 
 Ocena 1 na 1
lukasz9 (1220 punktów)
>ale po co "konkretyzować", skoro "sprawiedliwość" obejmuje i (jak rozumiem) w żadnym punkcie nie jest sprzeczne ze słowem "sprawiedliwość społeczna" ?

To zależy od kontekstu. Ogólnie przymiotniki konkretyzujące służą temu aby nasz rozmówca wiedział o co nam chodzi. Jeżeli z rozmowy jednoznacznie wynika, że mówimy o społeczeństwie to faktycznie nie ma sensu posługiwać się pojęciem SS.
Logik (812 punktów)
no więc dlaczego w prawie związanym ze sprawami SPOŁECZNYMI używa się określenia "SS" ?

No i jaki by to musiał być "kontekst", żeby takie rozróżnienie nabrało sensu ?

JA sobie tego wyobrazić nie mogę ?

Ale zstąpiłem na ten portal z nadzieją, że tu ukrywają się mądrzy racjonaliści i MOJE pytanie znajdzie tutaj fachową obróbkę i odpowiedź ...

Jak na razie się nie zawodzę ... dzielnie dajecie sobie radę ...

No więc ?


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
lukasz9 (1220 punktów)
>no więc dlaczego w prawie związanym ze sprawami SPOŁECZNYMI używa się określenia "SS" ?

Możesz podać konkretny przykład? Ja kojarzę tylko odniesienie do SS w Konstytucji.
Logik (812 punktów)
Czy twoja odpowiedź będzie RÓŻNA w zależności od tego, w jakim akcie prawnym znajdę odniesienia do "SS" ?

Jeżeli TAK, to z czego to wynika ?

Jeżeli NIE, to dlaczego się o to pytasz ?


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
lukasz9 (1220 punktów)

>Czy twoja odpowiedź będzie RÓŻNA w zależności od tego, w jakim akcie prawnym znajdę odniesienia do "SS" ?

Tak, ponieważ może faktycznie w tym akcie prawnym z kontekstu jasno wynika, że chodzi właśnie o SS, a co za tym idzie posługiwanie się tym pojęciem nie jest potrzebne.
22-09-2010 21:58 
 Ocena 3 na 3
stilgar (7322 punktów)
>ale po co "konkretyzować", skoro "sprawiedliwość" obejmuje i (jak rozumiem) w żadnym punkcie nie jest sprzeczne ze słowem "sprawiedliwość społeczna" ?
>Innymi słowy, czy coś by się w znaczeniu wypowiedzi zmieniło, gdybyśmy użyli zamiast "SS" słowa "S" ?

A po co mówić "Kupiłem sobie Fiata Pandę" jak można powiedzieć "Kupiłem sobie samochód" ? Kwestia ilości informacji jaką się chce przekazać.
Logik (812 punktów)
no właśnie ...

to po co mówić "SS", skoro można powiedzieć "S" ?


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
stilgar (7322 punktów)
>no właśnie ...
>to po co mówić "SS", skoro można powiedzieć "S" ?

Chyba nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi. Pierwsze zdanie jest lepsze, bo po drugim rozmówca niechybnie zapyta "Jaki?"
Logik (812 punktów)
a dlaczego rozmówca miałby się pytać "jaki ?" ???

Przecież "S" nie jest sprzeczne z "SS" ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
lipschitz (1674 punktów)
>a dlaczego rozmówca miałby się pytać "jaki ?" ???
>Przecież "S" nie jest sprzeczne z "SS" ...

W przypadku samochodu pytanie może nie jest istotne, ale w przypadku chirurga przydaje się.
22-09-2010 22:22 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
O ile po stwierdzeniu 'mam nowy samochód' pytanie o rodzaj czy markę jest uzasadnione, o tyle nie potrafię sobie wyobrazić delikwenta, który po stwierdzeniu 'zapanowała sprawiedliwość' będzie dopytywał się o jej rodzaj.
22-09-2010 22:27 
 Ocena 1 na 1
lukasz9 (1220 punktów)
>O ile po stwierdzeniu 'mam nowy samochód' pytanie o rodzaj czy markę jest uzasadnione, o tyle nie potrafię sobie wyobrazić delikwenta, który po stwierdzeniu 'zapanowała sprawiedliwość' będzie dopytywał się o jej rodzaj.

Nieprawda, stwierdzenie "zapanowała sprawiedliwość" rodzi wiele pytań. Np. czy zapanowała w rodzinie? a może w jakiejś firmie? a może właśnie na gruncie społeczeństwa?
salek (4701 punktów)
Tyż prawda - zwłaszcza wtedy, gdy pytającego nie interesuje sprawiedliwość, tylko się pokazanie.
No to wyjaśnij, kolego, czym w takim razie różni się sprawiedliwość w rodzinie od sprawiedliwości w firmie i sprawiedliwości w społeczeństwie, skoro są to jak twierdzisz rzeczy różne.
22-09-2010 22:55 
 Ocena 1 na 1
lukasz9 (1220 punktów)

a gdzie ja napisałem, że się różni? Po prostu mówimy o zasięgu oddziaływania tego pojęcia w danym kontekście.
22-09-2010 23:04 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
Najwyraźniej nie pojmujesz różnicy pomiędzy gdzie samochód kupiłem a jaki. Różnica pomiędzy stilgarowym samochodem a sprawiedliwością leży w jakości; sprawiedliwość nie kwantyfikuje się, natomiast rodzaj samochodu - i owszem. Czy pojmujesz różnicę?
Dla ułatwienia: sprawiedliwość w społeczeństwie to, wnioskując z kontekstu coś innego niż sprawiedliwość społeczna.
22-09-2010 23:09 
 Ocena 1 na 1
lukasz9 (1220 punktów)
Ale to jest bez znaczenia, bo tu chodzi tylko o wskazanie cech charakterystycznych. Akurat w przykładzie stilgara taką cechą jest rodzaj, a w przypadku sprawiedliwości zasięg.
22-09-2010 23:26 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
Ach, więc sprawiedliwość społeczna to to samo, co sprawiedliwość w społeczeństwie. No cóż, mi zawsze wydawało się, że konieczność płacenia komukolwiek tylko za to, że on jest łysy a ja nie ma mało wspólnego ze sprawiedliwością. Ale jak widać myliłem się.
22-09-2010 22:37 
 Ocena 2 na 2
n0e_ (215 punktów)
>Nieprawda, stwierdzenie "zapanowała sprawiedliwość" rodzi wiele pytań. Np. czy zapanowała w rodzinie? a może w jakiejś firmie? a może właśnie na gruncie społeczeństwa?

odpowiednie więc będzie określenie lokalizacji:
- sprawiedliwość w firmie X
- sprawiedliwość w rodzinie Y
- sprawiedliwość w społeczeństwie Z

natomiast pojęcia 'SS' używa się w dyskursie jako czegoś o odrębnym ontologicznie statusie od 'S'.

nikt przecież po skazaniu mordercy nie mówi 'sprawiedliwy społecznie wyrok'.
22-09-2010 23:01 
 Ocena 1 na 1
lukasz9 (1220 punktów)

>- sprawiedliwość w społeczeństwie Z

Czyli sprawiedliwość społeczna w państwie Z

>natomiast pojęcia 'SS' używa się w dyskursie jako czegoś o odrębnym ontologicznie statusie od 'S'.

>nikt przecież po skazaniu mordercy nie mówi 'sprawiedliwy społecznie wyrok'.
owszem, bo mówi się wyrok zgodny z zasadą sprawiedliwości społecznej
23-09-2010 21:34 
 Ocena 1 na 1
Satyr (4285 punktów)

>Nieprawda, stwierdzenie "zapanowała sprawiedliwość" rodzi wiele pytań. Np. czy zapanowała w rodzinie? a może w jakiejś firmie?

Ale to nie są pytania o to "jaka" sprawiedliwość zapanowała, tylko "gdzie".

W istocie rzeczy pojęcie "sprawiedliwość społeczna" wcale nie jest pojęciem podrzędnym wobec szerszej "sprawiedliwości". Prawda jest taka, że wiele zjawisk "społecznie sprawiedliwych" to zwykła niesprawiedliwość, np. odbieranie pieniędzy ludziom, którzy na nie pracowali i dawanie ich tym, którzy nigdy nie chcieli brać odpowiedzialności i zapracować na swoje dobro. Intuicja nam mówi, że to nie jest "sprawiedliwe", a jednak zwolennicy inżynierii społecznej twierdzą, że to "społeczna sprawiedliwość".

Można by to nazwać "miłosierdziem" raczej niż podgatunkiem "sprawiedliwości", gdyby nie fakt, że kiepskie to "miłosierdzie", które się niesie używając cudzego portfela.

Pozdrawiam
24-09-2010 00:07 
 Ocena 1 na 1
lukasz9 (1220 punktów)
>Ale to nie są pytania o to "jaka" sprawiedliwość zapanowała, tylko "gdzie".

no i?

> Intuicja nam mówi, że to nie jest "sprawiedliwe", a jednak zwolennicy inżynierii społecznej twierdzą, że to "społeczna sprawiedliwość".

Mów za siebie. Moja intuicja mówi mi coś zupełnie innego. Tak naprawdę problem sprowadza się do rozumienia sprawiedliwości przez poszczególne osoby. Dla Ciebie jedno jest sprawiedliwe, dla mnie co innego. Rozważanie dotyczące samej SS mają w tym kontekście charakter drugorzędny.
24-09-2010 01:48 
 Ocena 1 na 1
Satyr (4285 punktów)

>Mów za siebie. Moja intuicja mówi mi coś zupełnie innego.

Jeżeli Twoja intuicja mówi Ci, że sprawiedliwe jest działanie polegające na odbieraniu owoców pracy ludziom, którzy świadomie na nie zapracowali oraz oddawanie ich ludziom, którzy nie podjęli żadnego wysiłku, by zawczasu o siebie zadbać, to mogę powiedzieć tylko tyle, że stawiasz się poza granicami cywilizacji.
Po prostu nie zinterioryzowałeś pewnych norm

Tak czy siak nie ma sensu dyskutować, bo sama podstawa do rozmowy się wymyka.

Pozdrawiam
24-09-2010 08:22 
 Ocena 1 na 1
lukasz9 (1220 punktów)
Intuicja, granice cywilizacji, pewne normy - zabrakło jeszcze zdrowego rozsądku i prawa naturalnego i mieli byśmy całą plejadę słów nic nie znaczących. Faktycznie nie ma sensu dyskutować.
01-10-2010 09:00 
 Ocena 2 na 2
drHaust (737 punktów)
>O ile po stwierdzeniu 'mam nowy samochód' pytanie o rodzaj czy markę jest uzasadnione, o tyle nie potrafię sobie wyobrazić delikwenta, który po stwierdzeniu 'zapanowała sprawiedliwość' będzie dopytywał się o jej rodzaj.

Ave! jednak, chyba można sobie taką sytuacje wyobrazić, sory, troszkę tracę cierpliwość jednak Gdy LO-GIK pisze ze posługuje się logiką, nie zastanawiasz się jaką? logika=upierdliwość? może...
A politycznie:
Wejdzie Jarek na mównice i powie: "od jutra będzie sprawiedliwość!"
Twoja pierwsza myśl?
pzdr
demotivation.ru/auelvhjuoh9ipic.html


Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
salek (4701 punktów)
>>O ile po stwierdzeniu 'mam nowy samochód' pytanie o rodzaj czy markę jest uzasadnione, o tyle nie potrafię sobie wyobrazić delikwenta, który po stwierdzeniu 'zapanowała sprawiedliwość' będzie dopytywał się o jej rodzaj.
>Ave! jednak, chyba można sobie taką sytuacje wyobrazić, sory, troszkę tracę cierpliwość jednak Gdy LO-GIK pisze ze posługuje się logiką, nie zastanawiasz się jaką?
E, nie, bo to jest raczej jasne. Jest to logika LO-GIKA.

>A politycznie:
>Wejdzie Jarek na mównice i powie: "od jutra będzie sprawiedliwość!"
>Twoja pierwsza myśl?
"To ja bardzo dziękuję za sprawiedliwość a'la Jarek".

No właśnie. A więc może dlatego nie pytałbym 'jaka', a 'czyja'. I wolałbym sprawiedliwość kogoś, komu można cokolwiek perswadować, niż kogoś, kto uważa że, cytując klasyka, sąd sądem, a sprawiedliwość musi być.. po właściwej (czytaj: naszej) stronie.

>pzdr
Z wzajemnością
22-09-2010 23:26 
 Ocena 2 na 2
Uparciuszka (20 punktów)
>Sprawiedliwość to uczciwe postępowanie, zaś sprawiedliwość społeczna to ujęcie tego pojęcia na poziomie całego społeczeństwa, nie zaś pojedynczych jednostek.

Czyli jak jednostka jednostce coś ukradnie, albo tym gorzej grupie, to bardzo bee, ale odwrotnie, to tylko grupa wywłaszczy, albo odzyska.

Sprawiedliwość społeczna ze sprawiedliwością wiele wspólnego nie ma. Mniej więcej tyle samo ile demokracja ludowa z demokracją. Dlatego wątpię, czy sprawiedliwość społeczna jest w ogóle jakimś rodzajem sprawiedliwości. W praktyce okazuje się, że zawsze jest się raczej tą poszkodowaną jednostką, a faworyzowana społeczna grupa jest gdzieś nieuchwytnie dalej.

W rozwoju społecznym, odwoływanie się do sprawiedliwości grupowej, to regres. Zadaniem prawa regulującego stosunki społeczne powinna być szczególna ochrona praw słabszej jednostki, a nie pozbawianie jej praw na korzyść silniejszej grupy, tak jak to było wśród dzikich.

Pozostaje pytanie o uczciwość. Uczciwość jest chyba od sprawiedliwości niezależna. Coś bardzo niesprawiedliwego, może być uczciwe, jeżeli jest jawne, konsekwentne i legalne.
22-09-2010 23:46 
 Ocena 2 na 2
lukasz9 (1220 punktów)
>Czyli jak jednostka jednostce coś ukradnie, albo tym gorzej grupie, to bardzo bee, ale odwrotnie, to tylko grupa wywłaszczy, albo odzyska.

Nie mam pojęcia na jakiej to podstawie to wywnioskowałaś. Chociaż wiem! Nie ważne jak zdefiniowana zostałaby SS i tak wyskoczyłabyś z ciemiężoną jednostką. Co z tego, że pogląd ten zupełnie nie przystaje do tego co napisałem...

>Sprawiedliwość społeczna ze sprawiedliwością wiele wspólnego nie ma. Mniej więcej tyle samo ile demokracja ludowa z demokracją. Dlatego wątpię, czy sprawiedliwość społeczna jest w ogóle jakimś rodzajem sprawiedliwości.

Pustosłowie.

>W praktyce okazuje się, że zawsze jest się raczej tą poszkodowaną jednostką, a faworyzowana społeczna grupa jest gdzieś nieuchwytnie dalej.

Co to znaczy w praktyce? W Twojej? Mojej? A swoją drogą użycie w jednym zdaniu słów zawsze i raczej jest doprawdy ciekawe

>W rozwoju społecznym, odwoływanie się do sprawiedliwości grupowej, to regres. Zadaniem prawa regulującego stosunki społeczne powinna być szczególna ochrona praw słabszej jednostki, a nie pozbawianie jej praw na korzyść silniejszej grupy, tak jak to było wśród dzikich.

A to kolejna konsekwencja niezrozumienia tego co napisałem.

>Coś bardzo niesprawiedliwego, może być uczciwe, jeżeli jest jawne, konsekwentne i legalne.

Np?
23-09-2010 13:18 
 Ocena-1 na 1
Uparciuszka (20 punktów)
Czyli jak jednostka jednostce coś ukradnie, albo tym gorzej grupie, to bardzo bee, ale odwrotnie, to tylko grupa wywłaszczy, albo odzyska.

Nie mam pojęcia na jakiej to podstawie to wywnioskowałaś. Chociaż wiem! Nie ważne jak zdefiniowana zostałaby SS i tak wyskoczyłabyś z ciemiężoną jednostką. Co z tego, że pogląd ten zupełnie nie przystaje do tego co napisałem...


Nie wiesz. Nie analizujesz sensu słów, tylko przypisujesz własny.
Nie zajmowałam się definiowaniem skrótu SS, podobnie jak nie zalecam w tym wątku prób definiowania demokracji ludowej.

"Pustosłowie", które mi zarzucasz, wypełnia znaczną część twojej wypowiedzi.

Jedyny konkret jaki rozpoznaję to pytanie o
coś bardzo niesprawiedliwego, co może być uczciwe, jeżeli jest jawne, konsekwentne i legalne.

Dyskusyjne pozostaje co jest sprawiedliwe i jak definiuje się uczciwość, ale przykłady można podawać dla konkretnie uzgodnionych przez dyskutantów definicji.

Podaję przykład z którym masz prawo się nie zgadzać.

Zabranie dziecka adoptującej matce z powodu odnalezienia biologicznej matki.
W skrajnym przypadku, wszyscy łącznie z biologiczną matką, mogą mieć poczucie naruszenia sprawiedliwości, przy braku podstaw do kwestionowania uczciwości procedury.

Napisałeś, że Sprawiedliwość to uczciwe postępowanie, z czym się mogę zgodzić nie w dosłownym, ale potocznym rozumieniu tych słów i dalej coś z czym już się zgodzić nie mogę.

Coś co nie jest uczciwe dla jednostki dobrowolnie należącej do jakiejś grupy, nie może być raczej uczciwe dla tej grupy.
setarkos (10757 punktów)
Nie ma sprawiedliwości nie-społecznej, podobnie jak nie ma aut bezosobowych?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Sprawiedliwość oznacza dawanie tego co komu jest należne za jego zasługi. A sprawiedliwość społeczna jest to dawanie tego co komu się należy za jego zasługi społeczne.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
Logik (812 punktów)
Jakie są przykłady "zasług społecznych", żeby zasłużyć sobie na "sprawiedliwość społeczną" ?


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
A to jest chyba jakieś masło maślane.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
Logik (812 punktów)
piszesz o swojej wypowiedzi ? Bo JA tylko ciebie zacytowałem ...

... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Uparciuszka (20 punktów)
Sprawiedliwość oznacza dawanie...
Pierwszy raz coś takiego słyszę. Chyba że chodzi o dawanie praw i swobód, ale to też nie bardzo pasuje.
23-09-2010 00:03 
 Ocena 1 na 1
lukasz9 (1220 punktów)
Jakbyś czytała Arystotelesa to wiedziałabyś o sprawiedliwości dystrybutywnej. A że nie czytałaś to zadajesz głupie pytania.
Logik (812 punktów)
Słowo "dystrybutywna" opisuje OBSZAR, w którym jakaś sprawiedliwość panuje, ale JA pytam się o samo słowo SPRAWIEDLIWOŚĆ ...

Czy zatem słowo SPRAWIEDLIWOŚĆ zawsze znaczy TO SAMO ? Czy też może być taka sytuacja, że oznaczać to może coś PRZECIWNEGO i dlatego tak ważne jest ROZRÓŻNIENIE ?


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
setarkos (10757 punktów)
>Słowo "dystrybutywna" opisuje OBSZAR, w którym jakaś sprawiedliwość panuje,
Bo dotyczy skończenie wielu podmiotów zajmujących skończenie wielką przestrzeń..
> .. ale JA pytam się o samo słowo SPRAWIEDLIWOŚĆ ...
W sensie sprawiedliwości .. absolutnej? Wszechświatowej? Chyba takiej nie ma, za to lokalne są..
Logik (812 punktów)
MYLISZ SIĘ - pojęcie sprawiedliwości jest JEDNO ...

A nazywanie sprawiedliwości przy pomocy do-określników spowodowane jest tym, że to, co się tak nazywa sprawiedliwością NIE JEST. A skoro nie jest sprawiedliwością, to jest NIESPRAWIEDLIWOŚCIĄ ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
23-09-2010 14:29 
 Ocena 1 na 1
lukasz9 (1220 punktów)
Sprawiedliwość społeczna jest dokładnie tym samym co SPRAWIEDLIWOŚĆ, tyle że w wymiarze społeczeństwa. BTW wciąż czekam na podanie mi przykładu aktu prawnego w którym jest odwołanie do SS. Oczywiście nie licząć konstytucji.
Logik (812 punktów)
na razie musi ci to wystarczyć - nie mam czasu na bzdury ...

eur-lex.europa.eu/pl/dossier/dossier_23.htm


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Sprawiedliwość społeczna dotyczy grup społecznych, w szczególności odnośnie miejsca, przywilejów, warunków związanych z istnieniem danej grupy w systemie społecznym.
Przykładem sprawiedliwości (lub nie) społecznej jest istnienie w społeczeństwie grup zawodowych, którym w inny od standardowego, naliczane są lata do emerytury (strażacy, wojskowi, górnicy).
Inną grupą na specjalnych zasadach są rolnicy (podatkową). Jeszcze inną przestępcy (pewne ich rodzaje - ograniczanie ich wolności z powodu wyroku, a także po jego ukończeniu [brak pewnych swobód obywatelskich]), co wiąże sprawiedliwość społeczną ze sprawiedliwością indywidualną.
Powyższe nie wyczerpuje tematów związanych ze sprawiedliwością społeczną.

Pozdrawiam
PS. Nie jestem socjalistą. Choć w Twoich oczach pewnie będę, bo uważam czysty kapitalizm za idiotyzm.

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
22-09-2010 23:31 
 0 na 2
Uparciuszka (20 punktów)
uważam czysty kapitalizm za idiotyzm.

Kiedy to miałeś do czynienia z czystym kapitalizmem, skoro go nigdy nie było.
23-09-2010 10:46 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
> uważam czysty kapitalizm za idiotyzm.
>Kiedy to miałeś do czynienia z czystym kapitalizmem, skoro go nigdy nie było.
Nigdy też nie miałem do czynienia z Hitlerem.

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
23-09-2010 11:35 
 Ocena 1 na 1
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Kiedy to miałeś do czynienia z czystym kapitalizmem, skoro go nigdy nie było.

Analogicznie nigdy nie mieliśmy do czynienia z "czystym komunizmem" - jakoś jednak potrafimy sobie wywnioskować, że taki system nie był by dla nas dobry.

Mam jedno pytanie - jaki jest desygnat pojęcia "czysty kapitalizm"?! Co to znaczy "czysty"? Jak możesz ocenić, że któryś z kapitalizmów jest "czysty"? Gdzie masz jakiś empiryczny przykład "czystego kapitalizmu", do którego będziesz porównywać dane empiryczne? Czy też wnioskujesz, jak Platon, na bazie wykoncypowanej abstrakcji?

Natura dała nam jeden język, a dwoje uszu po to, ażebyśmy słuchali dwa razy więcej, niż mówimy - Zenon z Kition
KJRóżycki (98 punktów)
>>Kiedy to miałeś do czynienia z czystym kapitalizmem, skoro go nigdy nie było.
>Analogicznie nigdy nie mieliśmy do czynienia z "czystym komunizmem" - jakoś jednak potrafimy sobie wywnioskować, że taki system nie był by dla nas dobry.
>Mam jedno pytanie - jaki jest desygnat pojęcia "czysty kapitalizm"?! Co to znaczy "czysty"? Jak możesz ocenić, że któryś z kapitalizmów jest "czysty"? Gdzie masz jakiś empiryczny przykład "czystego kapitalizmu", do którego będziesz porównywać dane empiryczne? Czy też wnioskujesz, jak Platon, na bazie wykoncypowanej abstrakcji?
>
Natura dała nam jeden język, a dwoje uszu po to, ażebyśmy słuchali dwa razy więcej, niż mówimy - Zenon z Kition

Tak na marginesie nigdy nie mieliśmy do czynienia z komunizmem. Mieliśmy tylko socjalizm.

www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie
22-09-2010 23:52 
 Ocena 2 na 2
lukasz9 (1220 punktów)

>Przykładem sprawiedliwości (lub nie) społecznej

Tu wskazałeś na coś bardzo ciekawego. Liberałowie bardzo często negują fakt istnienia sprawiedliwości społecznej (i pewnie taki miał być cel tego wątku), ale z drugiej strony lubią mówić, że lewicowe postulaty są tak naprawdę społecznie niesprawiedliwe
23-09-2010 09:04 
 Ocena 2 na 2
kognitywista (3391 punktów)
>Liberałowie bardzo często negują fakt istnienia sprawiedliwości społecznej (i pewnie taki miał być cel tego wątku), ale z drugiej strony lubią mówić, że lewicowe postulaty są tak naprawdę społecznie niesprawiedliwe
Nie. One są jak najbardziej sprawiedliwe, ale właśnie społecznie czyli stoją często w sprzeczności ze sprawiedliwością pojmowaną intuicyjnie jako sprawiedliwość per se. Usus językowy eliminuje zwykle długaśne, niewygodne pojęcia. Skoro popularność oraz częstość użycia "ss" znacznie przewyższa "s" to przyimek zwyczajowo powinien zanikać, gdyby różnica między określeniami była jedynie uściślająca. Wszak określeń tych i tak używa się w znaczeniu głównie społecznym. A jednak nie zanika, co może oznaczać, że sformułowania te służą do nazywania pojęć, które czasem stają do siebie w opozycji znaczeniowej. Sprawiedliwość społeczna (w niektórych sytuacjach cel chwalebny) może wymagać zawieszenia na kołku zwykłej, potocznie rozumianej sprawiedliwości (np. w przypadku odbierania bogatym-pracowitym i dawania biednym-leniwym). Stąd ważna i jakby usprawiedliwiająca funkcja przymiotnika "społeczna".
23-09-2010 11:01 
 0 na 2
Logik (812 punktów)
słuszny kierunek rozważań ...


p.s. nie rozumiem, co się dzieje z MOIMI punktami ??? Ich liczba zamiast systematycznie rosnąć, nagle zaczęła maleć ... a chciałem jeszcze we wrześniu radośnie świętować 700-setny punkt ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
23-09-2010 11:07 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>p.s. nie rozumiem, co się dzieje z MOIMI punktami ??? Ich liczba zamiast systematycznie rosnąć, nagle zaczęła maleć ... a chciałem jeszcze we wrześniu radośnie świętować 700-setny punkt ...
Myślałem, że jesteś dumny z każdego minusa ...
Jak na razie, masz nie tylko dodatnie saldo, ale nawet więcej punktów niż wypowiedzi.
Ja bym oblewał ...
23-09-2010 10:10 
 Ocena 4 na 4
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
Mylisz, co w Polsce powszechne, liberalizm z libertarianizmem. Ci pierwsi są zwykle sceptyczni w stosunku do własnego światopoglądu. Jak pisał B. Russel w swoich "10 przykazaniach liberała": 1) Nie czuj się całkowicie pewny czegokolwiek. Do tak zarysowanego na wstępie liberalizmu można wpasować J. M. Keynesa czy J. K. Galbraith Libertarianie, którzy sami lubią się określać mianem "prawdziwych" liberałów lub "klasycznych" liberałów są wyznawcami nowej religii - religii egoizmu i wolnego rynku. Oni nie chcą być sceptyczni i poszukiwać - oni już wszystko wiedzą. Pozdrawiam.

Natura dała nam jeden język, a dwoje uszu po to, ażebyśmy słuchali dwa razy więcej, niż mówimy - Zenon z Kition
23-09-2010 10:51 
 Ocena 1 na 1
lukasz9 (1220 punktów)
Oczywiście masz rację. Z tego co wiem w USA słowo liberal ma zupełnie inne znaczenie niż u nas.
23-09-2010 11:17 
 Ocena 2 na 2
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Oczywiście masz rację. Z tego co wiem w USA słowo liberal ma zupełnie inne znaczenie niż u nas.

Nawet nie o to chodzi. W większości europy, gdzie liberalizm miał czas się rozwijać, nabrał o wiele bardziej społeczny charakter. My przyjęliśmy dziwną ideologię konserwatywną (np. Thatcher), odległą od np. brytyjskich Lib-Dem i innych podobnych środowisk na świecie. Nasz liberalizm wiąże się z ubóstwianiem von Mises'a i jemu podobnych połączonym z dość konserwatywnym światopoglądem, lub z anarchokapitalizmem.

Natura dała nam jeden język, a dwoje uszu po to, ażebyśmy słuchali dwa razy więcej, niż mówimy - Zenon z Kition
25-09-2010 20:33 
 Ocena 2 na 2
Terebint (Marcin) (795 punktów)
>Nasz liberalizm wiąże się z ubóstwianiem von Mises'a i jemu podobnych połączonym z dość konserwatywnym światopoglądem, lub z anarchokapitalizmem.

Dokładnie, dlatego też: "Strzeż się ludzi, którzy są pewni tego, że mają rację" - Sokrates.
23-09-2010 21:21 
 Ocena 1 na 1
Satyr (4285 punktów)
Pozwolę sobie na offtopic, bo Twoja wypowiedź jest najbardziej absurdalną, jaką czytałem/słyszałem w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

>Jak pisał B. Russel w swoich "10 przykazaniach liberała": 1) Nie czuj się całkowicie pewny czegokolwiek. Do tak zarysowanego na wstępie liberalizmu można wpasować J. M. Keynesa czy J. K. Galbraith.

Kolego, jeśli człowiek (np. Galbraith) "nie czuje się pewny czegokolwiek", a jednocześnie manipuluje miliardami dolarów oraz decyduje o większości majątku milionów ludzi będąc w stanie "niepewności czy właściwie ma rację czy nie" to znaczy, że jest nieźle pier***ty i nadaje się do zakładu psychiatrycznego.

Skoro oni są tacy "sceptyczni" i zdystansowani, to po jaką cholerę chcą budować te swoje chore projekty, które wymagają inżynierii społecznej i przemocy państwowej na masową skalę?

Po trzecie, skoro są tacy "na luzie" i "anty-fanatyczni", to dlaczego niby jak nieśmiało nie zechcesz wziąć udziału w ich cyrkowych zabawach, to lądujesz w pierdlu na długie lata?

Powyższa Twoja wypowiedź to kuriozum jakiego dawno nie czytałem.

>Libertarianie,
>Oni nie chcą być sceptyczni i poszukiwać - oni już wszystko wiedzą.
Taaak... libertarianie to szurnięci fanatycy...
Tylko, że w kraju kapitalistycznym nikt Ci nie zabroni brać udziału w zabawach grupowych rodem z socjalistycznego cyrku - możesz się oddawać pieniądze biedakom, budować komuny i nikt się nie będzie czepiał, budować sobie związki wzajemnej pomocy, którym oddasz swoje życie w kontrolę albo uczestniczyć w piramidach finansowych zwanych "ubezpieczeniem społecznym" - nie wolno jedynie zmuszać ludzi przemocą do uczestnictwa w tym.
Natomiast jakimś "dziwnym" trafem u tych Twoich wyluzowanych i sceptycznych koleżków jest zgoła inaczej - kto się nie zgadza z ich projektem, ten ląduje w pierdlu i jest okrzyknięty kryminalistą. Mises nigdy nie zabraniał ludziom być lewicowcami, altruistami, utopistami, żyć jak im się podoba. Zabraniał im tylko używania przemocy fizycznej - z której tak chętnie korzystają Twoi "poszukujący" kolesie.

Jeśli są tacy "sceptyczni", "poszukujący", to dlaczego nie wahają się użyć przemocy wobec milionów ludzi?

Przemyśl to co napisałeś, bo to jakieś kosmiczne banialuki.

>
Natura dała nam jeden język, a dwoje uszu po to, ażebyśmy słuchali dwa razy więcej, niż mówimy - Zenon z Kition

Otóż to.

Pozdrawiam
24-09-2010 10:26 
 Ocena 3 na 3
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
>Kolego, jeśli człowiek (np. Galbraith) "nie czuje się pewny czegokolwiek", a jednocześnie manipuluje miliardami dolarów oraz decyduje o większości majątku milionów ludzi będąc w stanie "niepewności czy właściwie ma rację czy nie" to znaczy, że jest nieźle pier***ty i nadaje się do zakładu psychiatrycznego.

Większych bzdur od dawna nie czytałem - że zacytuje Ciebie Wiesz cokolwiek o metodologii nauk społecznych? Niepewności nie występuje tylko w gospodarce, ale także w ekonomii jako nauce. Cytat z Russela to właśnie podkreślał - niepewność każdego twierdzenia naukowego. Nie ma, w ramach nauk społecznych, prawd tak mocnych jak w fizyce. Każdy model jest tylko niedoskonałym przybliżeniem. W tym sensie - niewiara we własne poglądy, sceptycyzm co do nich, skłania raczej do ostrożnego działania i poszukiwania a nie do wyznawania doktryn. Cytując Keynesa, na pytanie "dlaczego zmienił poglądy z ortodoksyjnie wolnorynkowych na interwencjonistyczne" odpowiedział "Gdy zmieniają się fakty, zmieniam poglądy" (tłum. moje). Czy znacz to, że nie powinno się podejmować żadnych działań? To był by jakiś absurd. Zgodnie z Twoim cichym założeniem rządzić powinni tylko doktrynerzy i fanatycy. Czyli libertarialny standard.

>Skoro oni są tacy "sceptyczni" i zdystansowani, to po jaką cholerę chcą budować te swoje chore projekty, które wymagają inżynierii społecznej i przemocy państwowej na masową skalę?

Co masz na myśli mówiąc "chore projekty"? Jakiś przykład może?

Inżynieria społeczne to także reklamy, informacje giełdowe, PR firmy, promowanie idei liertariarnej (jedna z najlepszych akcji propagandowych ostatnich lat). Wolny rynek także opiera się na inżynierii społecznej.

O jakiej przemocy mówisz? O podatkach? To tylko forma finansowania usług. Policja? Instytucja zapewniająca bezpieczeństwo. Straż pożarna?! Edukacja?!!

>Po trzecie, skoro są tacy "na luzie" i "anty-fanatyczni", to dlaczego niby jak nieśmiało nie zechcesz wziąć udziału w ich cyrkowych zabawach, to lądujesz w pierdlu na długie lata?

Co masz na myśli mówiąc o "cyrkowych zabawach"? Jeśli to co powiedziałem powyżej - poszukaj bezludnej wyspy i załóż tam egoistyczny, wolnorynkowy raj w stylu Ayn Rand, przecież Ci nie zabraniam.

>Taaak... libertarianie to szurnięci fanatycy...

Tak. A że faktów się nie uzasadnia a jedynie stwierdza....

>Tylko, że w kraju kapitalistycznym nikt Ci nie zabroni brać udziału w zabawach grupowych rodem z socjalistycznego cyrku

Państwo dobrobytu (czy opiekuńcze) nie jest socjalizmem a formą kapitalizmu. Zapraszam na podstawowy kurs ekonomii.

> możesz się oddawać pieniądze biedakom, (...) , budować sobie związki wzajemnej pomocy, którym oddasz swoje życie w kontrolę albo uczestniczyć w piramidach finansowych zwanych "ubezpieczeniem społecznym" - nie wolno jedynie zmuszać ludzi przemocą do uczestnictwa w tym.

O jeju jeju! Świat nie jest idealny! Straszne! Rzeczywistość narusza moją wydumaną wolność (i ego)! Normalnie Ci współczuje. Przestań myśleć w kategoriach utopii i będzie lepiej. Przemoc jest, była i będzie elementem świata. Kto twierdzi inaczej - jest zwyczajnym idiotom. Dziwi mnie, iż Ciebie dziwi, że nie ma świta w którym wszyscy będą wolni, piękni i szczęśliwi. Libertarianizm cierpi na tą samą chorobę co komunizm - wmówił ludziom, że można stworzyć raj na ziemi, krainę mlekiem i miodem płynącą. I, tak samo jak komunizm, uwiódł wielu.

>Natomiast jakimś "dziwnym" trafem u tych Twoich wyluzowanych i sceptycznych koleżków jest zgoła inaczej - kto się nie zgadza z ich projektem, ten ląduje w pierdlu i jest okrzyknięty kryminalistą.

Zawsze możecie wygrać wybory i zmieniać świat wedle swojej woli. Ale, że libertarianie to fanatycy, którzy chcą, by świat zmienił się sam godnie z ich fantasmagoriami - to nie moja wina... Ale - zapomniałem! Jaki ze mnie głupek! Przecież ludzi są ogłupieni "socjalistyczną" propagandą i ciemiężeni przez burżu...eee... to nie ta bajka... Już pamiętam! Przez zły Rząd i złą Biurokrację! Jak zapanuje dobry Rynek słońce będzie świecić częściej, woda będzie bardziej mokra, deszcz będzie padał tylko na pola, skończą się powodzie, wszyscy będą bogaci...

> Mises nigdy nie zabraniał ludziom być lewicowcami, altruistami, utopistami, żyć jak im się podoba. Zabraniał im tylko używania przemocy fizycznej - z której tak chętnie korzystają Twoi "poszukujący" kolesie.

Znów - świat nie jest idealny, więc jesteście gupki i złodzieje, bo bierzecie to pod uwagę i chcecie się ze złym światem dogadywać... Jakież to straszne, że musimy dogadywać się z innymi i ograniczać naszą wolność! Jakie to straszne, że nie możemy robić tego co chcemy! Pisałem powyżej - wygraj wybory i zmieniaj rzeczywistość.

>Jeśli są tacy "sceptyczni", "poszukujący", to dlaczego nie wahają się użyć przemocy wobec milionów ludzi?

Nie uważam zbierania podatków za przemoc. Ale co ja Ci będę tłumaczył - przecież Ty już poznałeś Prawdę.

>Przemyśl to co napisałeś, bo to jakieś kosmiczne banialuki.

Widzę, że obraziłem Twoje "uczucia religijne"

Natura dała nam jeden język, a dwoje uszu po to, ażebyśmy słuchali dwa razy więcej, niż mówimy - Zenon z Kition
25-09-2010 00:47 
 Ocena 1 na 1
Satyr (4285 punktów)
Tak jak myślałem, próbujesz przeinaczać fakty i zamiast przyznać, że terror wobec milionów nie jest niczym "na luzie", brniesz w jeszcze większe absurdy.

>Większych bzdur od dawna nie czytałem - że zacytuje Ciebie Wiesz cokolwiek o metodologii nauk społecznych? Niepewności nie występuje tylko w gospodarce, ale także w ekonomii jako nauce.
Piszesz nie na temat. Nie mówiłem o niepewności w nauce, tylko o tym, że tacy ludzie jak Keynes, Stiglitz czy Galbraith mimo tej niepewności są skłonni zmuszać setki milionów ludzi do działania podług ich zamysłów. Żaden teoretyk kapitalizmu nie zmusza ludzi do zawierania takich a nie innych umów czy zrzeszania się w organizacje o takim a nie innym celu. Bo właśnie tacy ludzie jak Mises czy Hayek wiedzieli, że człowiek nie jest w stanie przewidzieć zachowania gospodarki, więc wszelkie interwencje są zwykłym hazardem.

Zmieniając temat nie wytłumaczysz się z kosmicznych bzdur, jakie wypisałeś.

>Cytując Keynesa, na pytanie "dlaczego zmienił poglądy z ortodoksyjnie wolnorynkowych na interwencjonistyczne" odpowiedział "Gdy zmieniają się fakty, zmieniam poglądy"
A nie wspomniał już, że będąc jeszcze kapitalistą przegrał oszczędności na giełdzie, co nie byłoby tak dotkliwe, gdyby rządy już wówczas ratowały bankrutów? Naiwny jesteś

>Czy znacz to, że nie powinno się podejmować żadnych działań? Zgodnie z Twoim cichym założeniem rządzić powinni tylko doktrynerzy i fanatycy.
Zgodnie z moim założeniem, to Ty powinieneś rządzić swoim życiem i pieniędzmi, a nie jakiś totalitarysta. Znów usiłujesz wmówić mi, że białe jest czarne. Brniesz w absurd, bo dobrze wiesz, że w kapitalistycznym kraju nikt nie rządzi ludźmi bardziej niż to konieczne do tego, by się nie pozabijali nawzajem. Nie Stiglitz czy inny psychol będzie za mnie umierał, więc niech nie zmusza mnie do życia tak, jak on to sobie wydumał.

>Co masz na myśli mówiąc "chore projekty"? Jakiś przykład może?
Np. Służba zdrowia, w której trzeba być zdrowym, żeby się leczyć.

Np. Ubezpieczenia społeczne o strukturze piramidy finansowej, gdzie człowiek buli przez 40 lat po 800 zł, żeby później przez 7-8 lat dostawać po 1200.

Mógłbym jeszcze sporo wymieniać, w końcu lewicowe oszołomy miały całe dziesięciolecia żeby wymyślać swoje cyrkowe igraszki.

>Inżynieria społeczne to także reklamy, informacje giełdowe, PR firmy,
Tyle, że reklamy możesz nie posłuchać, a spróbuj nie posłuchać skarbówki. Znów świadomie "zapominasz" o istotnych różnicach, żeby tylko wybrnąć ze swoich banialuków. A wystarczy po prostu przyznać, że człowiek zmuszający miliony do życia tak, jak on chce nie jest "wyluzowany".

>Co masz na myśli mówiąc o "cyrkowych zabawach"? Jeśli to co powiedziałem powyżej - poszukaj bezludnej wyspy i załóż tam egoistyczny, wolnorynkowy raj w stylu Ayn Rand, przecież Ci nie zabraniam.
A dlaczego nie mogę mieć go tutaj? Przecież kto by chciał, niech dalej płaci na służbę zdrowia, ZUS i inne cuda. Nie podoba mi się tylko przemoc. Jak ktoś pragnie zasuwać na urzędników, to niech i zasuwa. W jednym kraju mogą żyć zarówno ludzie wolni, jak i Twoi niewolnicy, nie trzeba nikogo - co lewica ma w stylu - wypieprzać na bezludną wyspę (czy tam Gułag). Zrozum, że w wolnym kraju każdy może żyć tak, jak zechce - również w socjalistycznej organizacji o kolektywistycznym charakterze czy komunie.

Znów zresztą zmieniasz temat, by uniknąć dyskusji z oczywistym twierdzeniem, że człowiek zmuszający miliony do życia tak, jak on chce, nie jest "luzakiem".

>Państwo dobrobytu (czy opiekuńcze) nie jest socjalizmem a formą kapitalizmu. Zapraszam na podstawowy kurs ekonomii.
Państwo dobrobytu kontroluje około 50% PKB, tak więc nazywanie go "socjalizmem" wcale nie jest mniej uprawnione. W istocie rząd w sposób niebezpośredni steruje tam jeszcze dodatkowymi, przekraczającymi owe 50%, środkami (np. przez zmuszanie ludzi by jako osoby prywatne wykupowali to i owo).

zresztą, znów zmieniasz temat. Uzasadnij mi, dlaczego przemoc wobec milionów ludzi w imię jakiegoś projektu społecznego jest oznaką dystansu i sceptycyzmu. Zmianami tematu nie uciekniesz od horrendalnych banialuków, jakie naprodukowałeś w poprzednim poście.

> Libertarianizm cierpi na tą samą chorobę co komunizm - wmówił ludziom, że można stworzyć raj na ziemi, krainę mlekiem i miodem płynącą. I, tak samo jak komunizm, uwiódł wielu.
Nie zmieniaj tematu. Libertarianizm miał się dobrze w USA i nie jest żadną utopią. Był świetnie prosperującym systemem, w ramach którego naród imigrantów stał się potęgą w niecałe 150 lat.

>Zawsze możecie wygrać wybory i zmieniać świat wedle swojej woli.
>Ale, że libertarianie to fanatycy, którzy chcą, by świat zmienił się sam godnie z ich fantasmagoriami
Nie zmieniaj tematu! Natłukłeś głupot w poprzednim poście, a teraz manipulujesz, żeby z tego wybrnąć. Napisz mi dlaczego przemoc wobec milionów jest objawem sceptycyzmu?

>Nie uważam zbierania podatków za przemoc. Ale co ja Ci będę tłumaczył - przecież Ty już poznałeś Prawdę.

Nie uznałeś za przemoc? Kolego, wtrącania do więzienia Ty nie uznajesz za przemoc? To co to niby są podatki - dobrowolna "zrzutka"? I jeszcze mi wytykasz, że "co mi tam będziesz tłumaczył"
No tak, raczej mi nie wytłumaczysz, że białe jest czarne, bo nie jest. Widzisz, to brnięcie w głupoty zamiast przyznania się do błędu popchnęło Cię do największej chyba bredni jaka kiedykolwiek nawiedziła to forum - "osadzanie w więzieniu nie jest przemocą"

Widzę jednak, że unikasz tematu przeczuwając, że trudno będzie dowieść, iż stosowanie masowej przemocy wobec ludzi jest oznaką sceptycyzmu względem własnych przekonań. I dobrze, że przeczucie tej trudności gdzieś się tam jeszcze w Tobie tli, bo znaczy to, że jeszcze nie całkowicie postradałeś zdrowy rozsądek.

Wybacz nieco napastliwy ton, ale jak słyszę kogoś, kto twierdzi, że masowe groźby, zastraszanie i przemoc jest "na luziku", to mi się nasuwają na myśl najczarniejsze karty z historii ludzkości.

Pozdrawiam
Romański (2650 punktów)
(zablokowany)
Wydaje mi się, iż nasz off topic rozrósł się nadmiernie. Więc, jeśli chcesz kontynuować tę rozmowę - załóż odpowiedni wątek. Dziś nie mam czasu, ale jutro możemy pogadać. A na razie przestańmy zaśmiecać Logikowi jego wątek. Pozdrawiam.

Natura dała nam jeden język, a dwoje uszu po to, ażebyśmy słuchali dwa razy więcej, niż mówimy - Zenon z Kition
23-09-2010 10:59 
 Ocena 1 na 1
Logik (812 punktów)
A czy zjawisko "naliczania emerytury" lub traktowania rolników można określić po prostu samym słowem SPRAWIEDLIWOŚĆ ?

... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
23-09-2010 14:14 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>A czy zjawisko "naliczania emerytury" lub traktowania rolników można określić po prostu samym słowem SPRAWIEDLIWOŚĆ ?
Tak.
Tak samo kradzież jest niesprawiedliwością.

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
W tytułach wątków proszę nie pisać całych wyrazów wielkimi literami.
Głąbiński (3538 punktów)
Powstało ogromne zamieszanie i stan wzajemnego braku rozumienia. Spróbuję sytuację uporządkować. A więc:
>>wczoraj 20:42 Logik: wyjaśnić różnicę pomiędzy pojęciami "SPRAWIEDLIWOŚĆ" a "SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA" ???
>wczoraj 20:51 stilgar: Sprawiedliwość społeczna jest szczególnym przypadkiem sprawiedliwości, tak jak samochód osobowy jest szczególnym przypadkiem samochodu.
>wczoraj 21:39 lukasz9: Sprawiedliwość to uczciwe postępowanie, zaś sprawiedliwość społeczna to ujęcie tego pojęcia na poziomie całego społeczeństwa, nie zaś pojedynczych jednostek.
Jest pytanie i dwie odpowiedzi moim zdaniem zamykające sprawę. Co można jeszcze dodać?
Ktoś wplątał do SS liberalizm, kapitalizm, czy coś tam jeszcze, gdy z podanego przez lukasza9 wyjaśnienia wynika jednoznacznie, że sprawiedliwość społeczna musi w jakiejś formie funkcjonować wszędzie tam, gdzie istnieją grupy wyróżniające się jakąś cechą, czyli w każdym społeczeństwie, niezależnie od tego wg jakich zasad jest ono zorganizowane.
Ktoś inny domagał się przykładów, no to (nawiązując do jednego z postów) niech będzie np.: gdy złodziej coś mi ukradnie, mamy do czynienia z niesprawiedliwością w odniesieniu indywidualnym, gdy zostanę wyśmiany ze względu na braki uzębienia (bardzo duże, niestety!), niesprawiedliwość wynika z mojej przynależności do grupy społecznej charakteryzującej się tym szczególnym felerem wyglądu.
Wspomniano również, że rozróżnienie S i SS jest bez sensu, gdyż społeczeństwo składa się z indywiduów, które to rozumowanie jest dla mnie zupełnie nie do pojęcia. Może wyjaśni coś odwołanie się do przykładu stiglara: do ciężarówki też można napakować ludzi, a jednak rozróżnienie samochodów osobowych od pozostałych ma sens!

Stach M. G.
KJRóżycki (98 punktów)
>Czy ktoś z racjonalistów potrafi (na gruncie LOGIKI) wyjaśnić różnicę pomiędzy pojęciami
>"SPRAWIEDLIWOŚĆ" a "SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA" ???
>Szczególnie zależy MI na wyjaśnieniach zwolenników socyalizmu (bo zwolennicy Wolnego Rynku zapewne
>MOJEGO pytania w ogóle nie zrozumieją ... JA sam go chyba nawet nie rozumiem, dlatego się pytam ...)

To dość trudne pytanie. Sprawiedliwość to termin bardzo szeroki. Ogólnie znaczy tyle co uczciwe i prawe postępowanie. Ale nad tym pojęciem zastanawiali się już starożytni np.
Arystoteles wyróżniał sprawiedliwość wyrównawczą i rozdzielczą.

W potocznym znaczeniu oznacza, że człowiek przykłada do siebie taką samą miarę jak w stosunku do innych.

Sprawiedliwość społeczna natomiast to specyficzny rodzaj sprawiedliwości. Ja to pojęcie definiuję tak: przyznanie każdej jednostce należnych jej praw wynikających z zasad demokracji. Tak to wygląda wg mnie w ujęciu prawnym

Oczywiście są jeszcze inne ujęcia sprawiedliwości i sprawiedliwości społecznej, polecałbym przeczytać:

www.edukac(*)p?mod=m_artykuly&cid=45&id=887

albo

Ryszard Szarfenberg: Sprawiedliwość społeczna.

Mam nadzieję, że choć trochę pomogłem


www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie
rysiek (4593 punktów)
Czy istnieje jakaś, ogólnie przyjęta, definicja różnic między tymi terminami? Ułatwię sobie sprawę i przedstawię jak to rozumiem na przykładzie podatków:
sprawiedliwość = podatek liniowy
sprawiedliwość społeczna = kilka stawek (progów) podatkowych.
Ale zastosowanie tej drugiej zasady wymaga już ideologicznego uzasadnienia.
KJRóżycki (98 punktów)
>Czy istnieje jakaś, ogólnie przyjęta, definicja różnic między tymi terminami? Ułatwię sobie sprawę i przedstawię jak to rozumiem na przykładzie podatków:
>sprawiedliwość = podatek liniowy
>sprawiedliwość społeczna = kilka stawek (progów) podatkowych.
>Ale zastosowanie tej drugiej zasady wymaga już ideologicznego uzasadnienia.
>

Dobrze kombinujesz, postaram się Ci pomóc:
W politologii Chaïma Perelmana wyróżnia pięć rodzajów sprawiedliwości społecznej:
1. Każdemu to samo
2. Każdemu wg jego zasług - czyli ta historia o Ziucie i Ryśku, ale to subiektywizm i jak widać nie zawsze się sprawdza. A już na pewno nie na bezludnej wyspie.
3. Każdemu wg jego dzieł - pragmatyzm uwagi moje jw.
4. Każdemu wg jego potrzeb - państwo opiekuńcze
5. Każdemu wg pozycji - kryterium arystokratyczne
Jest jeszcze podejście tautologiczne każdemu wg tego co przyznaje prawo, problem pojawia się gdy zapytamy co i komu przyznaje prawo.

Dlaczego nie na bezludnej wyspie? Bo do wprowadzenia zasad sprawiedliwości społecznej potrzebny jest system, który będzie to nadzorował. Jedynie ogólnie pojęta sprawiedliwość może istnieć poza ramami systemów państwowych.

Parafrazując Twoją wypowiedź:

Sprawiedliwe jest łożyć na utrzymanie państwa
Sprawiedliwością społeczną jest aby bogatszy łożył więcej

Nawet przy jednym progu podatkowym np 10% ten co zarabia 1000 płaci na państwo 100, a ten co zarabia 10000 płaci 1000. Wprowadzenie kilku progów może polepszyć jakość życia najbiedniejszych. Np ustalamy 10% dla wszystkich z wyjątkiem tych, którzy zarabiają poniżej 1000 - dla nich ustalamy 8%. Dla tych co zarabiają poniżej 500 5% itd. To system państwa opiekuńczego więc Każdemu wg jego potrzeb.

I tak możesz sobie przewertować każdy z 5 sory z 6 punktów.

www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie
23-09-2010 22:39 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)

>Dobrze kombinujesz, postaram się Ci pomóc:
>W politologii Chaïma Perelmana wyróżnia pięć rodzajów sprawiedliwości społecznej:
>1. Każdemu to samo
>2. Każdemu wg jego zasług - czyli ta historia o Ziucie i Ryśku, ale to subiektywizm i jak widać nie zawsze się sprawdza. A już na pewno nie na bezludnej wyspie.
>3. Każdemu wg jego dzieł - pragmatyzm uwagi moje jw.
>4. Każdemu wg jego potrzeb - państwo opiekuńcze
>5. Każdemu wg pozycji - kryterium arystokratyczne

Ech, ta wikipedia

>Dlaczego nie na bezludnej wyspie? Bo do wprowadzenia zasad sprawiedliwości społecznej potrzebny jest system, który będzie to nadzorował. Jedynie ogólnie pojęta sprawiedliwość może istnieć poza ramami systemów państwowych.

No i tutaj błąd. Eskimosi dla przykładu potrafili wymrażać na śmierć swoje potomstwo, jeśli akurat mieli kiepską sytuację żywieniową. Decydowali więc kto jest ważniejszy i kto powinien mieć zaspokojone potrzeby. To jest dokładnie sprawiedliwość społeczna.

Co więcej - nawet u zwierząt występuje. Nietoperze popularnie zwane wampirami z racji niskiej odporności na głód (giną w przeciągu dwóch dni) muszą wspomagać swoich pobratymców. Wymiotują zawartość żołądka do pysków nietoperzy, którym polowanie się nie udało. Skazują jednak na głodową śmierć te osobniki, które nie robią tego samego dla innych, a więc żywy przykład "wg. zasług".
24-09-2010 08:43 
 Ocena 1 na 1
KJRóżycki (98 punktów)
>>Dobrze kombinujesz, postaram się Ci pomóc:
>>W politologii Chaïma Perelmana wyróżnia pięć rodzajów sprawiedliwości społecznej:
>>1. Każdemu to samo
>>2. Każdemu wg jego zasług - czyli ta historia o Ziucie i Ryśku, ale to subiektywizm i jak widać nie zawsze się sprawdza. A już na pewno nie na bezludnej wyspie.
>>3. Każdemu wg jego dzieł - pragmatyzm uwagi moje jw.
>>4. Każdemu wg jego potrzeb - państwo opiekuńcze
>>5. Każdemu wg pozycji - kryterium arystokratyczne
>Ech, ta wikipedia
>>Dlaczego nie na bezludnej wyspie? Bo do wprowadzenia zasad sprawiedliwości społecznej potrzebny jest system, który będzie to nadzorował. Jedynie ogólnie pojęta sprawiedliwość może istnieć poza ramami systemów państwowych.
>No i tutaj błąd. Eskimosi dla przykładu potrafili wymrażać na śmierć swoje potomstwo, jeśli akurat mieli kiepską sytuację żywieniową. Decydowali więc kto jest ważniejszy i kto powinien mieć zaspokojone potrzeby. To jest dokładnie sprawiedliwość społeczna.
>Co więcej - nawet u zwierząt występuje. Nietoperze popularnie zwane wampirami z racji niskiej odporności na głód (giną w przeciągu dwóch dni) muszą wspomagać swoich pobratymców. Wymiotują zawartość żołądka do pysków nietoperzy, którym polowanie się nie udało. Skazują jednak na głodową śmierć te osobniki, które nie robią tego samego dla innych, a więc żywy przykład "wg. zasług".

Zapominasz tylko, że Eskimosi to nie dwie osoby na bezludnej wyspie, tylko społeczeństwo. Jako społeczność dopuszczają (lub dopuszczali) taką możliwość.

Jeśli coś jest dobre - to może być i wikipedia, akurat Chaïma Perelmana czytałem i w wielkim skrócie wikipedia nie odbiega od oryginału.
Zwierzęta chcę Ci zwrócić uwagę, też nie żyją po dwie sztuki na bezludnej wyspie tylko w stadach.

Powtarzam zachowania, które opisałeś nigdy nie miałyby miejsca na bezludnej wyspie. Sprawiedliwość społeczna odnosi się do społeczeństwa. A w twoim przykładzie doszłoby do walki o przetrwanie i wygrywa ją silniejszy, co ze sprawiedliwością społeczną nie ma nic wspólnego. Pokaż mi to społeczeństwo na bezludnej wyspie, które nakaże Zuzi zastosowanie się do zasady każdemu wg zasług? Nie ma takiego społeczeństwa i jabłko zje silniejszy.

A tak na marginesie, czekam na przeprosiny za szowinistę.

www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie
Logik (812 punktów)
Jeżeli podział zasobów na różnych zasadach nazywacie "sprawiedliwością społeczną", to mam pytanie:

czy do takiej metody podziału (określonej jako "SS") można RÓWNIEŻ użyć słowa "S" ?


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
spellbinder (8577 punktów)
Wyjaśnię Ci na przykładzie, a przynajmniej spróbuję.

Masz dwie osoby, dajmy na to Ziutę i Ryszarda. Ryszard to wielki chłop, profesor nadzwyczajny medycyny, a Ziuta to filigranowa blondyneczka. Znaleźli się przypadkiem na bezludnej wyspie i wydostać się nie mogą. Znaleźli jabłko i teraz mają problem jak je podzielić.

Sprawiedliwie, czy w oparciu o sprawiedliwość społeczną.

Sprawiedliwie jest po pół, ale Rysiu woli wariant drugi.

Bo jest większy niż Ziuta, więc powinien dostać większy kawałek. Jest profesorem, a więc ma wyższy status społeczny niż głupawa Ziuta, w związku czym powinien dostać większy kawałek. Rysiu żyje na tym świecie dłużej, napisał wiele książek do medycyny, a Ziuta nie skończyła nawet liceum. W związku z tym, za zasługi, należy mu się większy kawałek. Pozycja Rysia w społeczeństwie również jest wyższa, w zasadzie na chwile obecną jest szefem - większy kawałek.

Tym sposobem ustalili, że Rysiu zje całe jabłko, a Ziuta wybierze sobie później te kawałki, których Rysio nie strawił.

Proste?
Logik (812 punktów)
tak by może było w twoim lewackim kraiku ...

W MOIM, Wolnorynkowym, normalnym kraju facet zaopiekowałby się słabszą kobietą (oczywiście wiadomo, za co ...) i żyliby długo i szczęśliwie - bo się UZUPEŁNIAJĄ ...

W dodatku to mężczyźni poświęcali zawsze swoje życie dla kobiet, a nie odwrotnie ...

I te naturalne odruchy są teraz przez lewactwo niszczone ...

Oczywiście, gdyby takich Ziut na wyspie było więcej, to przeżyłaby ta, która by się mężczyźnie najbardziej spodobała ...

Efektem byłyby zdrowe dzieci i przetrwanie gatunku ...

... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
23-09-2010 18:19 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>tak by może było w twoim lewackim kraiku ...

Czekaj czekaj, jakie to schorzenie było... że jak dziecko człowiek rozumie wszystko dosłownie i powiesz mu "idź się powieś" to idzie i się wiesza.

>W MOIM, Wolnorynkowym, normalnym kraju facet zaopiekowałby się słabszą kobietą (oczywiście wiadomo, za co ...) i żyliby długo i szczęśliwie - bo się UZUPEŁNIAJĄ ...

W tym "moim" lewackim też będzie miał "za co", nie bój o to głowy.

>W dodatku to mężczyźni poświęcali zawsze swoje życie dla kobiet, a nie odwrotnie

Ciekawe, ciekawe.

>I te naturalne odruchy są teraz przez lewactwo niszczone ...

Ciekawe, mów dalej...

>Oczywiście, gdyby takich Ziut na wyspie było więcej, to przeżyłaby ta, która by się mężczyźnie najbardziej spodobała ...

Mów dalej...

>Efektem byłyby zdrowe dzieci i przetrwanie gatunku ...

Czyli ewolucyjne uzasadnienie gwałtu. Ciekawe.

A tak serio - sądząc z TWOICH wypowiedzi, tonu zstępowania pośród szaraczków, w TWOIM wolnorynkowym kraiku nie byłoby nawet dyskusji. To by był TWÓJ kraik, TWOJE jabłko i TWOJA kobieta. Musiałaby przedstawić TEZĘ aby odwrócić widmo gwałtu. Oczywiście nie przebiłaby TWOICH argumentów, w związku z czym na wyspie zaroiłoby się od TWOJEGO potomstwa.
Logik (812 punktów)
a ona byłaby szczęśliwa ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
23-09-2010 21:41 
 Ocena 1 na 1
KJRóżycki (98 punktów)
>Wyjaśnię Ci na przykładzie, a przynajmniej spróbuję.
>Masz dwie osoby, dajmy na to Ziutę i Ryszarda. Ryszard to wielki chłop, profesor nadzwyczajny medycyny, a Ziuta to filigranowa blondyneczka. Znaleźli się przypadkiem na bezludnej wyspie i wydostać się nie mogą. Znaleźli jabłko i teraz mają problem jak je podzielić.
>Sprawiedliwie, czy w oparciu o sprawiedliwość społeczną.
>Sprawiedliwie jest po pół, ale Rysiu woli wariant drugi.
>Bo jest większy niż Ziuta, więc powinien dostać większy kawałek. Jest profesorem, a więc ma wyższy status społeczny niż głupawa Ziuta, w związku czym powinien dostać większy kawałek. Rysiu żyje na tym świecie dłużej, napisał wiele książek do medycyny, a Ziuta nie skończyła nawet liceum. W związku z tym, za zasługi, należy mu się większy kawałek. Pozycja Rysia w społeczeństwie również jest wyższa, w zasadzie na chwile obecną jest szefem - większy kawałek.
>Tym sposobem ustalili, że Rysiu zje całe jabłko, a Ziuta wybierze sobie później te kawałki, których Rysio nie strawił.
>Proste?
>
Nie, bo to wcale nie jest takie proste jak to przedstawiasz.
Po pierwsze wykształcenie Rysia nie jest atutem, bo może mieć tytuł doktora habilitowanego a i tak będzie bezużytecznym, nic niepotrafiącym zrobić głupkiem (oprócz pisania książek) i całe jabłko zje Ziuta. Bo Ziuta mimo tego, że nie jest wykształcona jest pragmatyczna i ma wrodzony dar manipulowania ludźmi. Twoja historia ma poważne błędy logiczne, co wynika z błędnych założeń. Zatem wnioskowanie nie jest poprawne logicznie.

Po drugie pojęcia sprawiedliwości, czy sprawiedliwości społecznej nie da się wytłumaczyć na jednym prostym przykładzie. I tu serdecznie polecam Arystotelesa.

Po trzecie do tematu proponuję podejść poważnie i pomóc osobie, która prosi o pomoc a historyjki rodem z komiksów pozostawić w dziale "Humor"

www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie
23-09-2010 22:15 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
Sprawiedliwość zakłada, że każdy człowiek ma te same prawa. Jako istota zasługuje na identyczny szacunek, oraz ma prawo posiadać takie same potrzeby jak inni.

Sprawiedliwość społeczna natomiast wymusza na jednostce podporządkowanie się konkretnym wymogom społeczeństwa. Więcej dla tego, który jest bardziej godzien z punktu widzenia zapotrzebowania społeczeństwa na jego usługi.

>Po pierwsze wykształcenie Rysia nie jest atutem, bo może mieć tytuł doktora habilitowanego a i tak będzie bezużytecznym, nic niepotrafiącym zrobić głupkiem (oprócz pisania książek) i całe jabłko zje Ziuta.

Teraz odpowiedz sobie na pytanie - wolałbyś doświadczonego profesora medycyny, czy licealistkę na bezludnej wyspie? Jakkolwiek nieudaczny miałby być ten człowiek, w przypadku dowolnej choroby, tudzież kontuzji będzie dużo bardziej pomocny niż ona.

>Bo Ziuta mimo tego, że nie jest wykształcona jest pragmatyczna i ma wrodzony dar manipulowania ludźmi.

No kurka, kolejny szowinista. Wrodzony dar manipulowania ludźmi to miał Hitler.

>Twoja historia ma poważne błędy logiczne, co wynika z błędnych założeń. Zatem wnioskowanie nie jest poprawne logicznie.

A słyszałeś może, że z fałszywych przesłanek może wynikać prawdziwe stwierdzenie?
Możliwe jednak, że nie ma błędów logicznych, a po prostu czegoś nie zrozumiałeś.

>Po trzecie do tematu proponuję podejść poważnie i pomóc osobie, która prosi o pomoc a historyjki rodem z komiksów pozostawić w dziale "Humor"

I ten "humor" mnie przekonał, że logik założył kolejne konto. Ale jest progres, przestał w końcu podkreślać "MÓJ", "MOIM" i "TEZA".
23-09-2010 22:46 
 Ocena 2 na 2
KJRóżycki (98 punktów)
>Sprawiedliwość zakłada, że każdy człowiek ma te same prawa. Jako istota zasługuje na identyczny szacunek, oraz ma prawo posiadać takie same potrzeby jak inni.
>Sprawiedliwość społeczna natomiast wymusza na jednostce podporządkowanie się konkretnym wymogom społeczeństwa. Więcej dla tego, który jest bardziej godzien z punktu widzenia zapotrzebowania społeczeństwa na jego usługi.
>>Po pierwsze wykształcenie Rysia nie jest atutem, bo może mieć tytuł doktora habilitowanego a i tak będzie bezużytecznym, nic niepotrafiącym zrobić głupkiem (oprócz pisania książek) i całe jabłko zje Ziuta.
>Teraz odpowiedz sobie na pytanie - wolałbyś doświadczonego profesora medycyny, czy licealistkę na bezludnej wyspie? Jakkolwiek nieudaczny miałby być ten człowiek, w przypadku dowolnej choroby, tudzież kontuzji będzie dużo bardziej pomocny niż ona.
>>Bo Ziuta mimo tego, że nie jest wykształcona jest pragmatyczna i ma wrodzony dar manipulowania ludźmi.
>No kurka, kolejny szowinista. Wrodzony dar manipulowania ludźmi to miał Hitler.
>>Twoja historia ma poważne błędy logiczne, co wynika z błędnych założeń. Zatem wnioskowanie nie jest poprawne logicznie.
>A słyszałeś może, że z fałszywych przesłanek może wynikać prawdziwe stwierdzenie?
>Możliwe jednak, że nie ma błędów logicznych, a po prostu czegoś nie zrozumiałeś.
>>Po trzecie do tematu proponuję podejść poważnie i pomóc osobie, która prosi o pomoc a historyjki rodem z komiksów pozostawić w dziale "Humor"
>I ten "humor" mnie przekonał, że logik założył kolejne konto. Ale jest progres, przestał w końcu podkreślać "MÓJ", "MOIM" i "TEZA".

Nie jestem szowinistą, więc mi nie ubliżaj. Nie przypominam sobie, żebym Tobie ubliżył. Dołożyłem tylko kolejne założenia, które mogą być prawdziwe i udowodniłem, że to co napisałeś nie musi być prawdą, więc definicja nie jest dobra. Słusznie zauważyłeś, że z fałszywych przesłanek MOŻE wynikać prawda, ale NIE MUSI.

Nie jestem również logikiem i sformułowanie "mój, moje czy teza" nie są zarezerwowane dla logików.

Hitler nie umiał manipulować ludźmi, bo był na to za głupi, on potrafił tylko wykorzystywać strach jaki szerzyły najpierw SA a potem SS. Żerował na tym strachu ale do manipulowania ludźmi to mu było daleko.

Nie rozmawiamy o tym kogo bym chciał mieć na bezludnej wyspie (tak naprawdę ani profesora ani Ziuty tylko porządnego szkutnika) tylko definiujemy pojęcie sprawiedliwości.

"Sprawiedliwość zakłada, że każdy człowiek ma te same prawa. Jako istota zasługuje na identyczny szacunek, oraz ma prawo posiadać takie same potrzeby jak inni."

Tu masz rację, bez dwóch zdań.

"Sprawiedliwość społeczna natomiast wymusza na jednostce podporządkowanie się konkretnym wymogom społeczeństwa. Więcej dla tego, który jest bardziej godzien z punktu widzenia zapotrzebowania społeczeństwa na jego usługi."

I tu też, ale nie w przypadku bezludnej wyspy, gdzie tego zapotrzebowania społecznego nie ma. Jest tylko dwoje ludzi. Tak jak napisałem sprawiedliwość społeczne może funkcjonować tylko w ramach systemu państwowego (społecznego). Dlatego uważam, że przykład z bezludną wyspą jest beznadziejny.

A tak nawiasem mówiąc własnie Ty i ja stworzyliśmy odpowiedź na zadany problem.

Napisałeś:
"Sprawiedliwość zakłada, że każdy człowiek ma te same prawa. Jako istota zasługuje na identyczny szacunek, oraz ma prawo posiadać takie same potrzeby jak inni."
Ja napisałem
"uczciwe, prawe postępowanie (...) osoba starająca się działać sprawiedliwe przykłada do siebie i innych zawsze tę samą miarę"

Mamy załatwioną sprawiedliwość

Napisałeś:
"Sprawiedliwość społeczna natomiast wymusza na jednostce podporządkowanie się konkretnym wymogom społeczeństwa. Więcej dla tego, który jest bardziej godzien z punktu widzenia zapotrzebowania społeczeństwa na jego usługi."

Ja podałem typologię wg Chaïma Perelmana - ze względu na długość nie przytoczę całego cytatu.

I to należało udowodnić Ale na Neptuna, błagam Cię bez bezludnej wyspy.

Oto sprawiedliwość społeczna


www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie
Logik (812 punktów)
a jeżeli ktoś stwierdzi, że "sprawiedliwość społeczna" wymaga dopłacania do poczty polskiej, kopalń, stoczni, telekomunikacji - czy to też jest SPRAWIEDLIWE ?

Innymi słowy:
czy SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA to nazwa czegoś, co jest NIESPRAWIEDLIWE, ale władza/lud chce, żeby tak było, czy też jest to (oprócz tego, ze "sprawiedliwe społecznie") również SPRAWIEDLIWE ?

Czy "SS" zawiera się w "S" czy też jest jej ZAPRZECZENIEM ?


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
24-09-2010 11:26 
 Ocena 3 na 3
apud (4399 punktów)
>a jeżeli ktoś stwierdzi, że "sprawiedliwość społeczna" wymaga dopłacania do poczty polskiej, kopalń, stoczni, telekomunikacji - czy to też jest SPRAWIEDLIWE ?
>Innymi słowy:
>czy SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA to nazwa czegoś, co jest NIESPRAWIEDLIWE, ale władza/lud chce, żeby tak było, czy też jest to (oprócz tego, ze "sprawiedliwe społecznie") również SPRAWIEDLIWE ?

To zależy. Do kogo nalezą te stocznie, kopalnie itd. Jeżeli sa prywatne to jak najbardziej, bo zatrudniają potencjalnie bezrobotnych. jeżeli sa państwowe, to nie, bo po sprywatyzowaniu mogą przynieść właścicielom zyski. Zgodnie z twoja logika, dotowanie państwowych monopoli jest niesprawiedliwe a prywatnych monopoli jak najbardziej.
>Czy "SS" zawiera się w "S" czy też jest jej ZAPRZECZENIEM ?

alez oczywiście, chyba ze w twojej logice w zbiorze SS nie zawiera sie podzbiór S.
Przykladowo i semantycznie, zbiór pojęciowy definiowany od inicjałów slow na S. Ot pierwszy lepszy z brzegu przykład;

s********j s*******nu zawiera oba pojęcia.

Klar?
Logik (812 punktów)
Napisałaś tak:

"To zależy. Do kogo nalezą te stocznie, kopalnie itd. Jeżeli sa prywatne to jak najbardziej, bo zatrudniają potencjalnie bezrobotnych. jeżeli sa państwowe, to nie, bo po sprywatyzowaniu mogą przynieść właścicielom zyski."

Czyli stwierdziłaś, że należy dotować prywatne firmy.

Potem napisałaś tak:
"Zgodnie z twoja logika, dotowanie państwowych monopoli jest niesprawiedliwe a prywatnych monopoli jak najbardziej."

Czyli stwierdziłaś, że JA twierdzę, że należy dotować prywatne firmy ...

1. To teraz ZASTANÓW się, o czym tym właściwie piszesz ?
Jaka teza jest TWOJA, a jaka (według ciebie) MOJA ?
GDZIE JA stwierdziłem, że "dotowanie państwowych monopoli jest niesprawiedliwe a prywatnych monopoli jak najbardziej" ?????????

2. Dlaczego w drugiej części twojego wywodu pojawiło się pojęcie "monopole" ? Jaka jest rola tego słowa w naszej dyskusji ? Czy zastąpienie słowa "monopole" słowem "firmy" coś zmienia czy nie w tym kontekście ?

3. OK, według ciebie "SS" ZAWIERA się w "S". To BARDO WAŻNE STWIERDZENIE ...
Upoważnia MNIE ono do zadania po raz kolejny pytania:
To po co używamy pojęcia "SS", skoro słowo "S" ZAWIERA w sobie pojęcie "SS" ??? Jeżeli byśmy użyli (np. w konstytucji RP) słowa "S" to znaczenie by się NIE ZMIENIŁO ... więc DLACZEGO mamy używać "SS" ?

4. Dlaczego uważasz, że należy dotować PRYWATNE firmy ? (z niedotowaniem państwowych się zgadzamy). Czy PODTRZYMUJESZ tezę że prywatne firmy, które mają problemy, powinny być DOTOWANE ?
Jeżeli tak, to W JAKIM ZAKRESIE ?
Według JAKICH KRYTERIÓW ?
KTO powinien o tym decydować ?
Kiedy PRZESTAĆ dotowania ?
JAKIE KWOTY dotacji ?
Czy skutki dotowania w stosunku do niedotowania są LEPSZE czy GORSZE ?

Na te pytania TRZEBA umieć odpowiedzieć, jeżeli się mówi: "należy dotować prywatne firmy" ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
KJRóżycki (98 punktów)
>a jeżeli ktoś stwierdzi, że "sprawiedliwość społeczna" wymaga dopłacania do poczty polskiej, kopalń, stoczni, telekomunikacji - czy to też jest SPRAWIEDLIWE ?
>Innymi słowy:
>czy SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA to nazwa czegoś, co jest NIESPRAWIEDLIWE, ale władza/lud chce, żeby tak było, czy też jest to (oprócz tego, ze "sprawiedliwe społecznie") również SPRAWIEDLIWE ?
>Czy "SS" zawiera się w "S" czy też jest jej ZAPRZECZENIEM ?
>
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...


Sprawiedliwość społeczna a sprawiedliwość. To ciekawy temat. Górnik pod ziemią pracuje i nie dostaje godziwego wynagrodzenia, ale prezes spółki węglowej ma niewymiernie większe wynagrodzenie za siedzenie w zarządzie. System społeczny (państwowy) dopuszcza taką możliwość "Każdemu zgodnie wg jego dzieł". Tylko teraz dlaczego? Dlaczego górnik ma być gorszy od prezesa? Bo prezes jest wykształconym ekonomistą? No ok kształcił się, żeby zarządzać ludźmi i firmą. Zastanawiam się tylko skąd ten prezes miałby pieniądze na swoje wynagrodzenie, gdyby nie było górnika?? Problem, moim zdaniem nie polega na tym, że sprawiedliwość społeczna jest zaprzeczeniem sprawiedliwości. Problem polega na tym, że to co sprawiedliwe społecznie ustala większość (posłów w parlamencie, zakładając, że to odzwierciedlenie większości społeczeństwa) a już w starożytności zauważono, że poważnym defektem demokracji jest to, że nie zawsze większość ma rację. Pokuszę się nawet o stwierdzenie - mamy taką sprawiedliwość społeczną, jaką zechce nam dać elita rządząca.

www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie
24-09-2010 14:24 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>Pokuszę się nawet o stwierdzenie - mamy taką sprawiedliwość społeczną, jaką zechce nam dać elita rządząca.

A rządy mamy takie, jakie sobie wybierzemy.
W wersji dosadnej - na jakie zasługujemy
24-09-2010 18:49 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Sprawiedliwość społeczna a sprawiedliwość. To ciekawy temat. Górnik pod ziemią pracuje i nie dostaje godziwego wynagrodzenia, ale prezes spółki węglowej ma niewymiernie większe wynagrodzenie za siedzenie w zarządzie. System społeczny (państwowy) dopuszcza taką możliwość "Każdemu zgodnie wg jego dzieł". Tylko teraz dlaczego? Dlaczego górnik ma być gorszy od prezesa? Bo prezes jest wykształconym ekonomistą? No ok kształcił się, żeby zarządzać ludźmi i firmą. Zastanawiam się tylko skąd ten prezes miałby pieniądze na swoje wynagrodzenie, gdyby nie było górnika??

To nie ma absolutnie żadnego znaczenia, czy bez górnika nie byłoby ekonomisty. Bez górnika byłby po prostu inny górnik.

Tak to jest, że jedna osoba (tudzież spółka) posiada kopalnię i uznaje pensje według swojego widzimisię. Górnika łatwo jest zastąpić, a dobrego prezesa nie. Kwestia płacy - niezadowolony górnik jeśli chce coś ukraść, to ukradnie garść węgla, a i tak go złapią przy wyjściu. Niezadowolony prezes ukradnie tony i nikt tego nie zauważy.

Dlatego tak ważne w dużych firmach są tzw. "systemy motywacyjne". Prezesi rozbijają się służbowymi furami za kilkaset tysięcy złotych, wynoszą do domów gadżety za dziesiątki tysięcy, organizują służbowe popijawy niby podpisując kontrakty. W ten sposób mogą być zadowoleni i nie sięgają po więcej.

>Problem, moim zdaniem nie polega na tym, że sprawiedliwość społeczna jest zaprzeczeniem sprawiedliwości.

Problem górnika nie wynika z braku sprawiedliwości. Miał możliwość zostania prezesem, ale wolał się szkolić w innych dziedzinach. Abstrahując już od jego zdolności intelektualnych - może nie mógł. Nie jest to wina rządzących.

Górnik zarabia mniej, oczywiście, no zarabia mniej. Nie pracuje w końcu w swojej kopalni a w czyjejś.

Górnik natomiast, bombardowany medialnym przekazem rozkoszy związanej z wysokimi zarobkami, z błędnym rozumieniem zasady równości ludzi, przekłada to na równość finansową. Według niego powinien zarabiać więcej, kopalnia jest okupiona jego krwią i potem, więc powinien dostać tyle co prezes. U podstawy wszystkich strajko-buntów jest właśnie przekonanie o istnieniu sprawiedliwości społecznej, odwróconej na korzyść mas roboczych - jak choćby ta nieszczęsna Międzynarodówka.

>Problem polega na tym, że to co sprawiedliwe społecznie ustala większość (posłów w parlamencie, zakładając, że to odzwierciedlenie większości społeczeństwa) a już w starożytności zauważono, że poważnym defektem demokracji jest to, że nie zawsze większość ma rację. Pokuszę się nawet o stwierdzenie - mamy taką sprawiedliwość społeczną, jaką zechce nam dać elita rządząca.

Kto ustala ten ustala - to akurat ma małe znaczenie. Ważne jest to, że sprawiedliwość jako taka nie istnieje - sama "natura" nie jest sprawiedliwa. Nikt nie rodzi się z pełnym zestawem zdolności. Jak jesteś strusiem to latać nie będziesz.

Sprawiedliwość nie tyczy się wcale podziału dóbr, ale przyznaniu każdej jednostce możliwości dążenia do rozwoju. Górnik, który ma "dobry" zestaw genów będzie czerpał więcej korzyści z tytułu wykonywania swojej pracy, niż człowiek tych genów nie posiadający - będzie wydobywał więcej węgla i co za tym idzie zarabiał więcej pieniędzy. Nigdy jednak nie zasiądzie na fotelu prezesa, gdyż nie jest do tego przystosowany.

Sprawiedliwość społeczna chce natomiast nałożyć nakładkę na brak sprawiedliwości naturalnej - nieważne jak dobrze możesz wykonywać daną pracę - jak równi to równi, wprowadza więc nierówność. Daje tym, którzy mają "za mało", zabiera tym którzy mają "za dużo". Z górki powstaje prosta, z tym że wszyscy w takich warunkach mają "za mało", ale przynajmniej tyle samo.

Fakty są takie, że nie wszyscy mogą mieć fajną pracę. Nie wszyscy będą szczęśliwi. Jedne umiejętności są w cenie - inne nie.
KJRóżycki (98 punktów)
>>Sprawiedliwość społeczna a sprawiedliwość. To ciekawy temat. Górnik pod ziemią pracuje i nie dostaje godziwego wynagrodzenia, ale prezes spółki węglowej ma niewymiernie większe wynagrodzenie za siedzenie w zarządzie. System społeczny (państwowy) dopuszcza taką możliwość "Każdemu zgodnie wg jego dzieł". Tylko teraz dlaczego? Dlaczego górnik ma być gorszy od prezesa? Bo prezes jest wykształconym ekonomistą? No ok kształcił się, żeby zarządzać ludźmi i firmą. Zastanawiam się tylko skąd ten prezes miałby pieniądze na swoje wynagrodzenie, gdyby nie było górnika??
>To nie ma absolutnie żadnego znaczenia, czy bez górnika nie byłoby ekonomisty. Bez górnika byłby po prostu inny górnik.
>Tak to jest, że jedna osoba (tudzież spółka) posiada kopalnię i uznaje pensje według swojego widzimisię. Górnika łatwo jest zastąpić, a dobrego prezesa nie. Kwestia płacy - niezadowolony górnik jeśli chce coś ukraść, to ukradnie garść węgla, a i tak go złapią przy wyjściu. Niezadowolony prezes ukradnie tony i nikt tego nie zauważy.
>Dlatego tak ważne w dużych firmach są tzw. "systemy motywacyjne". Prezesi rozbijają się służbowymi furami za kilkaset tysięcy złotych, wynoszą do domów gadżety za dziesiątki tysięcy, organizują służbowe popijawy niby podpisując kontrakty. W ten sposób mogą być zadowoleni i nie sięgają po więcej.
>>Problem, moim zdaniem nie polega na tym, że sprawiedliwość społeczna jest zaprzeczeniem sprawiedliwości.
>Problem górnika nie wynika z braku sprawiedliwości. Miał możliwość zostania prezesem, ale wolał się szkolić w innych dziedzinach. Abstrahując już od jego zdolności intelektualnych - może nie mógł. Nie jest to wina rządzących.
>Górnik zarabia mniej, oczywiście, no zarabia mniej. Nie pracuje w końcu w swojej kopalni a w czyjejś.
>Górnik natomiast, bombardowany medialnym przekazem rozkoszy związanej z wysokimi zarobkami, z błędnym rozumieniem zasady równości ludzi, przekłada to na równość finansową. Według niego powinien zarabiać więcej, kopalnia jest okupiona jego krwią i potem, więc powinien dostać tyle co prezes. U podstawy wszystkich strajko-buntów jest właśnie przekonanie o istnieniu sprawiedliwości społecznej, odwróconej na korzyść mas roboczych - jak choćby ta nieszczęsna Międzynarodówka.
>>Problem polega na tym, że to co sprawiedliwe społecznie ustala większość (posłów w parlamencie, zakładając, że to odzwierciedlenie większości społeczeństwa) a już w starożytności zauważono, że poważnym defektem demokracji jest to, że nie zawsze większość ma rację. Pokuszę się nawet o stwierdzenie - mamy taką sprawiedliwość społeczną, jaką zechce nam dać elita rządząca.
>Kto ustala ten ustala - to akurat ma małe znaczenie. Ważne jest to, że sprawiedliwość jako taka nie istnieje - sama "natura" nie jest sprawiedliwa. Nikt nie rodzi się z pełnym zestawem zdolności. Jak jesteś strusiem to latać nie będziesz.
>Sprawiedliwość nie tyczy się wcale podziału dóbr, ale przyznaniu każdej jednostce możliwości dążenia do rozwoju. Górnik, który ma "dobry" zestaw genów będzie czerpał więcej korzyści z tytułu wykonywania swojej pracy, niż człowiek tych genów nie posiadający - będzie wydobywał więcej węgla i co za tym idzie zarabiał więcej pieniędzy. Nigdy jednak nie zasiądzie na fotelu prezesa, gdyż nie jest do tego przystosowany.
>Sprawiedliwość społeczna chce natomiast nałożyć nakładkę na brak sprawiedliwości naturalnej - nieważne jak dobrze możesz wykonywać daną pracę - jak równi to równi, wprowadza więc nierówność. Daje tym, którzy mają "za mało", zabiera tym którzy mają "za dużo". Z górki powstaje prosta, z tym że wszyscy w takich warunkach mają "za mało", ale przynajmniej tyle samo.
>Fakty są takie, że nie wszyscy mogą mieć fajną pracę. Nie wszyscy będą szczęśliwi. Jedne umiejętności są w cenie - inne nie.

I w ten oto sposób tłumaczy się górnikowi, że sam jest sobie winien. Nie powiedziałem, że górnik zarabia mniej, powiedziałem, że nie otrzymuje godziwego wynagrodzenia za swoją pracę. To duża różnica nie uważasz? Byłby inny górnik i to powoduje, ze niektórzy czują się bezkarnie, ba są bezkarni. Nie ma na podwyżkę stawki godzinowej o 1 złotówkę dla górnika ale jest na wysokie nagrody dla członków zarządu (w świetle prawa). Więc nie daje się tym co mają mniej tylko tym co mają już dużo (nieprzyzwoicie dużo), więc nie ma tu robienia prostej ze wzniesień tylko tworzenie gigantycznych szczytów i depresji.

Tu nie chodzi o to, żeby górnik został prezesem, chodzi o to, żeby był zadowolony ze swojej pracy i otrzymywał godziwe wynagrodzenie.


www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie
24-09-2010 21:16 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>I w ten oto sposób tłumaczy się górnikowi, że sam jest sobie winien.

No bo po części jest. Moi znajomi po psychologii znaleźli pracę w rozmaitych branżach przy których psychologia niekoniecznie się przydaje. Znajomek po biochemii pracuje w banku. Koleś po politologii robi przy informatyce.

Ale górnik - cóż. Górnik to górnik. Nie może się przekwalifikować. Nie podoba mu się w danej pracy, to musi tam siedzieć i warczeć o podwyżkę. Nikt mu nie kazał zostawać górnikiem, pielęgniarką, czy nauczycielem. Wiadomo jakie są warunki finansowe, ale trzeba iść w tym kierunku tak czy siak, a jak będzie źle - to wymusić zmianę, nie zmieniać się samemu broń Boże.

>Nie powiedziałem, że górnik zarabia mniej, powiedziałem, że nie otrzymuje godziwego wynagrodzenia za swoją pracę. To duża różnica nie uważasz?

Nie - godziwość wynagrodzenia zależy od poziomu spełnienia potrzeb. Człowiek jest z natury zazdrosny i jak widzi, że ktoś ma więcej, to sam chce mieć więcej. Za pensję górnika można utrzymać rodzinę, można się wyżywić, nawet ubrać, choć nie w najlepszych sklepach, ale trzeba zrezygnować z szeregu rzeczy - górnik nie kupi "fajnej" lodówki za 30.000, ani 50 calowej plazmy do pokoju.

To nie jest kwestia złej płacy, ale kiepskiego zarządzania pieniędzmi. (Było kiedyś z resztą, dali górnikom przy zwolnieniu wypłaty, sporo tych pieniędzy było, a ci zamiast się przekwalifikować, to kupili sobie samochody).

>Nie ma na podwyżkę stawki godzinowej o 1 złotówkę dla górnika ale jest na wysokie nagrody dla członków zarządu (w świetle prawa). Więc nie daje się tym co mają mniej tylko tym co mają już dużo (nieprzyzwoicie dużo), więc nie ma tu robienia prostej ze wzniesień tylko tworzenie gigantycznych szczytów i depresji.
>Tu nie chodzi o to, żeby górnik został prezesem, chodzi o to, żeby był zadowolony ze swojej pracy i otrzymywał godziwe wynagrodzenie.

Zadowolony ze swojej pracy... znam ludzi, którzy zarabiają dużo pieniędzy i nie są zadowoleni z pracy - bo to nie pieniądze wpływają na zadowolenie. Albo coś jest przyjemne, albo nie jest. I jobla można dostać od siedzenia pod ziemią i naparzania w skały, czy mordowania świń i oprawiania mięsa, nie mówiąc o pakowaniu kart do pudełek, nawet jeśli się za to dostanie i 50.000 miesięcznie.
KJRóżycki (98 punktów)
>a jeżeli ktoś stwierdzi, że "sprawiedliwość społeczna" wymaga dopłacania do poczty polskiej, kopalń, stoczni, telekomunikacji - czy to też jest SPRAWIEDLIWE ?
>Innymi słowy:
>czy SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA to nazwa czegoś, co jest NIESPRAWIEDLIWE, ale władza/lud chce, żeby tak było, czy też jest to (oprócz tego, ze "sprawiedliwe społecznie") również SPRAWIEDLIWE ?
>Czy "SS" zawiera się w "S" czy też jest jej ZAPRZECZENIEM ?
>
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...

Nigdzie nie napisałem, o dopłatach do czegokolwiek, więc nie wiem skąd ten pomysł???

www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie
spellbinder (8577 punktów)
>Nie jestem szowinistą, więc mi nie ubliżaj. Nie przypominam sobie, żebym Tobie ubliżył. Dołożyłem tylko kolejne założenia, które mogą być prawdziwe i udowodniłem, że to co napisałeś nie musi być prawdą, więc definicja nie jest dobra.

Nie udowodniłeś - po pierwsze ten szowinista. Twierdzisz, że cecha taka jak manipulacja to rzecz właściwa dla ludzi płci żeńskiej, jednocześnie niezależna od intelektu. To szowinizm w czystej postaci, przypisuje bowiem kobietom wartość społecznie przyjętą za negatywną, jednocześnie odmawiając mężczyznom posiadania tej cechy.

Dołożyłeś założenia "które mogą być prawdziwe" - ale nie są.

>Nie rozmawiamy o tym kogo bym chciał mieć na bezludnej wyspie (tak naprawdę ani profesora ani Ziuty tylko porządnego szkutnika) tylko definiujemy pojęcie sprawiedliwości.

Nie masz opcji "szkutnik". Ale w ekstremalnej sytuacji dokładnie wychodzi coś, czego sprawiedliwość "zwykła" uznać nie chce, a więc wartość jednostki dla społeczeństwa. Dwie osoby również je tworzą.

>"Sprawiedliwość zakłada, że każdy człowiek ma te same prawa. Jako istota zasługuje na identyczny szacunek, oraz ma prawo posiadać takie same potrzeby jak inni."
>Tu masz rację, bez dwóch zdań.

Bo sprawiedliwość nie jest skomplikowanym pojęciem.

>"Sprawiedliwość społeczna natomiast wymusza na jednostce podporządkowanie się konkretnym wymogom społeczeństwa. Więcej dla tego, który jest bardziej godzien z punktu widzenia zapotrzebowania społeczeństwa na jego usługi."
>I tu też, ale nie w przypadku bezludnej wyspy, gdzie tego zapotrzebowania społecznego nie ma.

Bo sprawiedliwość społeczna również nie jest skomplikowanym pojęciem. Co za różnica, czy w społeczeństwie istnieją dwie grupy, trzy grupy złożone z dwóch, trzech osób, czy kilku milionów? Żadna. Dwie osoby również mogą tworzyć społeczeństwo.

>Tak jak napisałem sprawiedliwość społeczne może funkcjonować tylko w ramach systemu państwowego (społecznego).

Skoro zwierzęta mają sprawiedliwość, nie można mówić o systemie państwowym. Społecznym jak najbardziej, gdyż każda grupa złożona z więcej niż jednej osoby jest już systemem społecznym.

>I to należało udowodnić Ale na Neptuna, błagam Cię bez bezludnej wyspy.
>Oto sprawiedliwość społeczna
>
www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie

>

Sprawiedliwość społeczna jest naprawdę systemem wyjątkowo paskudnym, niezgodnym z podstawowym "wierzeniem" obecnej kultury. Wszyscy mają być równi, ale są ludzie równiejsi.
KJRóżycki (98 punktów)
>>Nie jestem szowinistą, więc mi nie ubliżaj. Nie przypominam sobie, żebym Tobie ubliżył. Dołożyłem tylko kolejne założenia, które mogą być prawdziwe i udowodniłem, że to co napisałeś nie musi być prawdą, więc definicja nie jest dobra.
>Nie udowodniłeś - po pierwsze ten szowinista. Twierdzisz, że cecha taka jak manipulacja to rzecz właściwa dla ludzi płci żeńskiej, jednocześnie niezależna od intelektu. To szowinizm w czystej postaci, przypisuje bowiem kobietom wartość społecznie przyjętą za negatywną, jednocześnie odmawiając mężczyznom posiadania tej cechy.
>Dołożyłeś założenia "które mogą być prawdziwe" - ale nie są.
>>Nie rozmawiamy o tym kogo bym chciał mieć na bezludnej wyspie (tak naprawdę ani profesora ani Ziuty tylko porządnego szkutnika) tylko definiujemy pojęcie sprawiedliwości.
>Nie masz opcji "szkutnik". Ale w ekstremalnej sytuacji dokładnie wychodzi coś, czego sprawiedliwość "zwykła" uznać nie chce, a więc wartość jednostki dla społeczeństwa. Dwie osoby również je tworzą.
>>"Sprawiedliwość zakłada, że każdy człowiek ma te same prawa. Jako istota zasługuje na identyczny szacunek, oraz ma prawo posiadać takie same potrzeby jak inni."
>>Tu masz rację, bez dwóch zdań.
>Bo sprawiedliwość nie jest skomplikowanym pojęciem.
>>"Sprawiedliwość społeczna natomiast wymusza na jednostce podporządkowanie się konkretnym wymogom społeczeństwa. Więcej dla tego, który jest bardziej godzien z punktu widzenia zapotrzebowania społeczeństwa na jego usługi."
>>I tu też, ale nie w przypadku bezludnej wyspy, gdzie tego zapotrzebowania społecznego nie ma.
>Bo sprawiedliwość społeczna również nie jest skomplikowanym pojęciem. Co za różnica, czy w społeczeństwie istnieją dwie grupy, trzy grupy złożone z dwóch, trzech osób, czy kilku milionów? Żadna. Dwie osoby również mogą tworzyć społeczeństwo.
>>Tak jak napisałem sprawiedliwość społeczne może funkcjonować tylko w ramach systemu państwowego (społecznego).
>Skoro zwierzęta mają sprawiedliwość, nie można mówić o systemie państwowym. Społecznym jak najbardziej, gdyż każda grupa złożona z więcej niż jednej osoby jest już systemem społecznym.
>>I to należało udowodnić Ale na Neptuna, błagam Cię bez bezludnej wyspy.
>>Oto sprawiedliwość społeczna
>>
www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie

>>
>Sprawiedliwość społeczna jest naprawdę systemem wyjątkowo paskudnym, niezgodnym z podstawowym "wierzeniem" obecnej kultury. Wszyscy mają być równi, ale są ludzie równiejsi.

To ty umieściłeś na tej wyspie kobietę i mężczyznę i to Ty założyłeś, że kobieta ma niższe wykształcenie niż mężczyzna, więc nie przypisuj mi swoich poglądów.
Drugi raz przypisujesz mi szowinizm i po raz ostatni. Gdybyś umieścił na wyspie dwóch mężczyzn, to jeden z nich mógłby być manipulantem.
Nie neguję Twojego punktu widzenia, gdzieś tam nawet przyznaję Ci rację. Wskazuję tylko, że przykład jest niedoskonały. W tej konkretnej sytuacji, Hubal by powiedział "teoria dobra tylko porównanie do dupy". I powtórzę, bezludna wyspa jest złym przykładem, podaj inny.

Twoje założenia też nie muszą być prawdziwe, ale uważasz, że są. Dlaczego Twoje muszą być prawdziwe, a moje nie? Dwie osoby, na bezludnej wyspie stworzą SPOŁECZNOŚĆ jeśli będą miały wspólny cel i będą potrafiły współdziałać. Jeśli będą nastawione na przeżycie nawet kosztem drugiej osoby to co wtedy?? Czy to będzie społeczność??? Podając przykład zapomniałeś, że człowiek ma jeszcze instynkt samozachowawczy (niewielki ale ma) i jest zwierzęciem drapieżnym. W obliczu śmierci głodowej budzą się w ludziach najgorsze instynkty. I to pominąłeś i przez to Twój przykład nie jest doskonały.

Pozdrawiam


www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie
spellbinder (8577 punktów)
>To ty umieściłeś na tej wyspie kobietę i mężczyznę i to Ty założyłeś, że kobieta ma niższe wykształcenie niż mężczyzna, więc nie przypisuj mi swoich poglądów.

Owszem, wsadziłem na wyspę kobietę i mężczyznę, zaznaczyłem że ten mężczyzna jest lepiej wykształcony niż ta kobieta. Ty z kolei przypisałeś wszystkim kobietom wrodzoną zdolność manipulacji, co jest - niestety - szowinizmem.

>Drugi raz przypisujesz mi szowinizm i po raz ostatni.

Nie drugi, a pierwszy - teraz jedynie o tym dyskutujemy.

>Nie neguję Twojego punktu widzenia, gdzieś tam nawet przyznaję Ci rację. Wskazuję tylko, że przykład jest niedoskonały. W tej konkretnej sytuacji, Hubal by powiedział "teoria dobra tylko porównanie do dupy". I powtórzę, bezludna wyspa jest złym przykładem, podaj inny.

Dobrze więc - chcesz inaczej, to proszę bardzo. Na wyspę spadły cztery tysiące samolotów. Dwa tysiące wiozły na pokładzie zrzeszenie rozmaitych profesorów, od medycyny, przez architektów, po filozofów. W pozostałych dwóch tysiącach samolotów leciało stowarzyszenie głupich licealistek ze średnią poniżej 2,2.

Łącznie katastrofę przeżyło 400.000 ludzi. Po dwieście na każdą grupę. Uformowali społeczeństwo i założyli kraj. Znaleźli również 400.000 jabłek na plaży. Postanowili się nimi podzielić.

Resztę już znasz.

Liczba ludzi nie ma nic do tego, kiedy i tak porównuje się grupy społeczne. W Polsce jest ich troszkę więcej, co nie zmienia faktu, że nie decydujesz o każdej osobie ze względu na jej indywidualne cechy, a ze względu na ustaloną pozycję. Klasa charakteryzuje się przywilejami.
KJRóżycki (98 punktów)
>>To ty umieściłeś na tej wyspie kobietę i mężczyznę i to Ty założyłeś, że kobieta ma niższe wykształcenie niż mężczyzna, więc nie przypisuj mi swoich poglądów.
>Owszem, wsadziłem na wyspę kobietę i mężczyznę, zaznaczyłem że ten mężczyzna jest lepiej wykształcony niż ta kobieta. Ty z kolei przypisałeś wszystkim kobietom wrodzoną zdolność manipulacji, co jest - niestety - szowinizmem.
>>Drugi raz przypisujesz mi szowinizm i po raz ostatni.
>Nie drugi, a pierwszy - teraz jedynie o tym dyskutujemy.
>>Nie neguję Twojego punktu widzenia, gdzieś tam nawet przyznaję Ci rację. Wskazuję tylko, że przykład jest niedoskonały. W tej konkretnej sytuacji, Hubal by powiedział "teoria dobra tylko porównanie do dupy". I powtórzę, bezludna wyspa jest złym przykładem, podaj inny.
>Dobrze więc - chcesz inaczej, to proszę bardzo. Na wyspę spadły cztery tysiące samolotów. Dwa tysiące wiozły na pokładzie zrzeszenie rozmaitych profesorów, od medycyny, przez architektów, po filozofów. W pozostałych dwóch tysiącach samolotów leciało stowarzyszenie głupich licealistek ze średnią poniżej 2,2.
>Łącznie katastrofę przeżyło 400.000 ludzi. Po dwieście na każdą grupę. Uformowali społeczeństwo i założyli kraj. Znaleźli również 400.000 jabłek na plaży. Postanowili się nimi podzielić.
>Resztę już znasz.
>Liczba ludzi nie ma nic do tego, kiedy i tak porównuje się grupy społeczne. W Polsce jest ich troszkę więcej, co nie zmienia faktu, że nie decydujesz o każdej osobie ze względu na jej indywidualne cechy, a ze względu na ustaloną pozycję. Klasa charakteryzuje się przywilejami.

400000 ludzi to już nie bezludna wyspa tylko duże miasto.
Podaj cytat, gdzie powiedziałem, że wszystkie kobiety to manipulantki??? Po raz kolejny przypisujesz mi jakąś ideologię. Nie chcesz ze mną dyskutować to nie mów mi, że jestem szowinistą tylko miej cywilną odwagę i powiedz, że nie będziesz ze mną gadał. Za chwilę powiesz, że to ja powiedziałem, że wszystkie licealistki są głupie. Czy tak trudno odczepić się od tej bezludnej wyspy?

Ja podam przykład, bo widzę, że gdzieś przeczytałeś o tej wyspie i nic innego Ci do głowy nie przyjdzie.

Ziemia stoi przed obliczem katastrofy. W Kanadzie jest przygotowany schron dla 100.000 ludzi (oczywiście w wielkiej tajemnicy). Wybiera się najtęższe umysły z całego świata, obu płci. Warunek trzeba być geniuszem w swojej dziedzinie i okazem zdrowia. Te 100.000 ludzi ma pod ziemią wypracować powrót na powierzchnie i stworzyć w przyszłości nową cywilizację. Katastrofę przeżyje tylko 100.000.

Mamy tu do czynienia z podstawowym prawem do życia, które przysługuje każdemu bez względu na pochodzenie, jakakolwiek ingerencja jest niesprawiedliwością (zarówno ogólnie pojętą jak i społeczną). A jednak w takiej sytuacji wielu milionom ludzi odmawia się tego prawa, żeby ratować najmądrzejszych i najzdrowszych. Władze, które podjęły taką decyzję uważają to za sprawiedliwość społeczną, pewnie będą się zaliczać do elity, która przeżyje.

Dylemat moralny szczęśliwców - to inna dyskusja.
Kiedyś oglądałem film o zbliżonym scenariuszu. Teraz możemy podyskutować merytorycznie, co jest sprawiedliwością a co jest sprawiedliwością społeczną.

www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie
spellbinder (8577 punktów)
>400000 ludzi to już nie bezludna wyspa tylko duże miasto.
>Podaj cytat, gdzie powiedziałem, że wszystkie kobiety to manipulantki??? Po raz kolejny przypisujesz mi jakąś ideologię. Nie chcesz ze mną dyskutować to nie mów mi, że jestem szowinistą tylko miej cywilną odwagę i powiedz, że nie będziesz ze mną gadał.

"Bo Ziuta mimo tego, że nie jest wykształcona jest pragmatyczna i ma wrodzony dar manipulowania ludźmi."

Twoje słowa.

>Za chwilę powiesz, że to ja powiedziałem, że wszystkie licealistki są głupie. Czy tak trudno odczepić się od tej bezludnej wyspy?

To nie musi być bezludna wyspa, choć dopiero na przykładzie takiego zredukowania widać jak durny jest system sprawiedliwości "społecznej". To nie ma znaczenia, czy rozpatrujemy przypadek dwuosobowego społeczeństwa, czy społeczeństwa złożonego z 30 milionów ludzi, gdzie mamy chłopów, szlachtę i dajmy na to że mieszczan. To są trzy "osoby". Wedle społecznej sprawiedliwości ludzie z poszczególnych stanów są równi.

>Ja podam przykład, bo widzę, że gdzieś przeczytałeś o tej wyspie i nic innego Ci do głowy nie przyjdzie.
>Ziemia stoi przed obliczem katastrofy. W Kanadzie jest przygotowany schron dla 100.000 ludzi (oczywiście w wielkiej tajemnicy). Wybiera się najtęższe umysły z całego świata, obu płci. Warunek trzeba być geniuszem w swojej dziedzinie i okazem zdrowia. Te 100.000 ludzi ma pod ziemią wypracować powrót na powierzchnie i stworzyć w przyszłości nową cywilizację. Katastrofę przeżyje tylko 100.000.
>Mamy tu do czynienia z podstawowym prawem do życia, które przysługuje każdemu bez względu na pochodzenie, jakakolwiek ingerencja jest niesprawiedliwością (zarówno ogólnie pojętą jak i społeczną). A jednak w takiej sytuacji wielu milionom ludzi odmawia się tego prawa, żeby ratować najmądrzejszych i najzdrowszych. Władze, które podjęły taką decyzję uważają to za sprawiedliwość społeczną, pewnie będą się zaliczać do elity, która przeżyje.

I to jest dokładnie to o czym pisałem na przykładzie wyspy. Społeczeństwo zostało w tym wypadku podzielone jedynie na dwie kategorie - tłuków i geniuszy. Geniusze, z racji swojej "wyższości" nad resztą ludzi, mają pierwszeństwo do przeżycia - czy też do spożycia jabłka. Są bowiem najbardziej wartościowi z punktu widzenia społeczeństwa, została dokonana kalkulacja, według które geniusz jest bardziej predysponowany do otrzymania gratyfikacji niż dresiarz. Sytuacja zero jedynkowa - każdemu według zasług, statusu społecznego - nie można być "trochę" w schronie. Nie można mieć tak samo "trochę zaspokojonych potrzeb".

Społeczeństwo wartościuje potrzeby ludzi, a co za tym idzie - samych ludzi. Robi to na podstawie uproszczonej - każdemu to co jest mu stereotypowo potrzebne. W myśl tego, koleś po zawodówce potrzebuje mniej niż koleś po uniwerku. W momencie, w którym dobra mają być dystrybuowane odgórnie, a jest ich za mało, ktoś czegoś nie dostanie, w oparciu o błędne założenie, że np. "dresiarz nie potrzebuje czytać".

Zwykła sprawiedliwość pozwala dresiarzowi iść do sklepu i kupić książkę - jeśli ma forsę na to - jeśli nie ma, cóż. Trudno, nie wynika to z odgórnego ustalenia.

Sprawiedliwość społeczna po prostu nie da dresiarzowi bonów na książki, bo ktoś odgórnie założył, że oni tego nie potrzebują.

>Teraz możemy podyskutować merytorycznie, co jest sprawiedliwością a co jest sprawiedliwością społeczną.

Sprawiedliwość "zwykła" to głupota, bo wiadomo przecież, że jeden potrzebuje więcej czy inaczej, niż drugi.

Sprawiedliwość społeczna natomiast to w czystej postaci ku**stwo.
KJRóżycki (98 punktów)
>>400000 ludzi to już nie bezludna wyspa tylko duże miasto.
>>Podaj cytat, gdzie powiedziałem, że wszystkie kobiety to manipulantki??? Po raz kolejny przypisujesz mi jakąś ideologię. Nie chcesz ze mną dyskutować to nie mów mi, że jestem szowinistą tylko miej cywilną odwagę i powiedz, że nie będziesz ze mną gadał.
>"Bo Ziuta mimo tego, że nie jest wykształcona jest pragmatyczna i ma wrodzony dar manipulowania ludźmi."
>Twoje słowa.
>>Za chwilę powiesz, że to ja powiedziałem, że wszystkie licealistki są głupie. Czy tak trudno odczepić się od tej bezludnej wyspy?
>To nie musi być bezludna wyspa, choć dopiero na przykładzie takiego zredukowania widać jak durny jest system sprawiedliwości "społecznej". To nie ma znaczenia, czy rozpatrujemy przypadek dwuosobowego społeczeństwa, czy społeczeństwa złożonego z 30 milionów ludzi, gdzie mamy chłopów, szlachtę i dajmy na to że mieszczan. To są trzy "osoby". Wedle społecznej sprawiedliwości ludzie z poszczególnych stanów są równi.
>>Ja podam przykład, bo widzę, że gdzieś przeczytałeś o tej wyspie i nic innego Ci do głowy nie przyjdzie.
>>Ziemia stoi przed obliczem katastrofy. W Kanadzie jest przygotowany schron dla 100.000 ludzi (oczywiście w wielkiej tajemnicy). Wybiera się najtęższe umysły z całego świata, obu płci. Warunek trzeba być geniuszem w swojej dziedzinie i okazem zdrowia. Te 100.000 ludzi ma pod ziemią wypracować powrót na powierzchnie i stworzyć w przyszłości nową cywilizację. Katastrofę przeżyje tylko 100.000.
>>Mamy tu do czynienia z podstawowym prawem do życia, które przysługuje każdemu bez względu na pochodzenie, jakakolwiek ingerencja jest niesprawiedliwością (zarówno ogólnie pojętą jak i społeczną). A jednak w takiej sytuacji wielu milionom ludzi odmawia się tego prawa, żeby ratować najmądrzejszych i najzdrowszych. Władze, które podjęły taką decyzję uważają to za sprawiedliwość społeczną, pewnie będą się zaliczać do elity, która przeżyje.
>I to jest dokładnie to o czym pisałem na przykładzie wyspy. Społeczeństwo zostało w tym wypadku podzielone jedynie na dwie kategorie - tłuków i geniuszy. Geniusze, z racji swojej "wyższości" nad resztą ludzi, mają pierwszeństwo do przeżycia - czy też do spożycia jabłka. Są bowiem najbardziej wartościowi z punktu widzenia społeczeństwa, została dokonana kalkulacja, według które geniusz jest bardziej predysponowany do otrzymania gratyfikacji niż dresiarz. Sytuacja zero jedynkowa - każdemu według zasług, statusu społecznego - nie można być "trochę" w schronie. Nie można mieć tak samo "trochę zaspokojonych potrzeb".
>Społeczeństwo wartościuje potrzeby ludzi, a co za tym idzie - samych ludzi. Robi to na podstawie uproszczonej - każdemu to co jest mu stereotypowo potrzebne. W myśl tego, koleś po zawodówce potrzebuje mniej niż koleś po uniwerku. W momencie, w którym dobra mają być dystrybuowane odgórnie, a jest ich za mało, ktoś czegoś nie dostanie, w oparciu o błędne założenie, że np. "dresiarz nie potrzebuje czytać".
>Zwykła sprawiedliwość pozwala dresiarzowi iść do sklepu i kupić książkę - jeśli ma forsę na to - jeśli nie ma, cóż. Trudno, nie wynika to z odgórnego ustalenia.
>Sprawiedliwość społeczna po prostu nie da dresiarzowi bonów na książki, bo ktoś odgórnie założył, że oni tego nie potrzebują.
>>Teraz możemy podyskutować merytorycznie, co jest sprawiedliwością a co jest sprawiedliwością społeczną.
>Sprawiedliwość "zwykła" to głupota, bo wiadomo przecież, że jeden potrzebuje więcej czy inaczej, niż drugi.
>Sprawiedliwość społeczna natomiast to w czystej postaci ku**stwo.


Ziuta ma wrodzony dar a nie wszystkie kobiety. Podajesz konkretny przykład a potem go uogólniasz. To brak spójności w wypowiedzi. Ale ok zrozumiałem z jakiego powodu posądzałeś mnie o szowinizm. Więc dla ścisłości nie miałem na myśli wszystkich kobiet (jeśli ktoś to tak odczytał to przepraszam), ale tą jedną konkretną Ziutę. Choć zamiast daru manipulacji mogłaby mieć większą wolę przeżycia i to ją pchnie do odebrania profesorowi jabłka. Mój przykład też ma luki, bo ludzkość może dowiedzieć się o miejscu schronu i zwalą tam tłumnie uniemożliwiając przeprowadzenie zaplanowanej ewakuacji. Jeśli chodzi o bezludną wyspę, trza było mówić, że to alegoria. Jestem praktykiem i interesuje mnie środek układu (społeczeństwo "bezludnej wyspy") jak i otoczenie społeczeństwa i warunki jakie w nim panują, więc bezludna wyspa mi tu nie pasowała.

Zakończenie wypowiedzi, nie należy do merytorycznych ale też mam takie odczucia.
Natomiast spróbujmy podsumować nasze burzliwe wypowiedzi i dajmy pytającemu konkretną odpowiedź. Może zaczniesz?


www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie
setarkos (10757 punktów)
Trudno się domyślić czym miałaby być "sprawiedliwość" sama. Wydaje się oczywiste, że sprawa tyczy co najmniej kilku osób - dopiero wtedy o sprawiedliwości lub niesprawiedliwości można mówić, czy je po czynach oceniać, gdy do jakichś podziałów, poróżnień, odmienności zdań dochodzi na tyle, że niektórzy, po rozum do głów idąc, naradzać się zaczną coby zasady jakie pomiędzy sobą wprowadzić - jeśli zasady społeczne zbędne, to i wszelki pomysł na istnienie sprawiedliwości upada.
Sprawiedliwość bez-grupowa, indywidualna .. nie wiadomo doprawdy na czym miałaby polegać - może (w skrócie) na rozstrzyganiu dylematu czy wypić lampkę wina czy nie, skoro ono wątrobie szkodzi lecz sercu pomaga.. /porównanie zaczerpnięte z filmu "Zabić Sekala", z rozmowy księdza z 'pomocą domową' w obecności kowala-przybłędy-chrześcijanina-protestanta/

[Doprecyzuj Waść może pojęcie 'jednej sprawiedliwości' (wg mnie takiej nie ma) - bez uchwytnej definicji szkoda logiki. (Przy okazji: nie ma logiki jednowartościowej a więcej niż dwuwartościowe są (Łukasiewicz Jan).)]
KJRóżycki (98 punktów)
>Trudno się domyślić czym miałaby być "sprawiedliwość" sama. Wydaje się oczywiste, że sprawa tyczy co najmniej kilku osób - dopiero wtedy o sprawiedliwości lub niesprawiedliwości można mówić, czy je po czynach oceniać, gdy do jakichś podziałów, poróżnień, odmienności zdań dochodzi na tyle, że niektórzy, po rozum do głów idąc, naradzać się zaczną coby zasady jakie pomiędzy sobą wprowadzić - jeśli zasady społeczne zbędne, to i wszelki pomysł na istnienie sprawiedliwości upada.
>Sprawiedliwość bez-grupowa, indywidualna .. nie wiadomo doprawdy na czym miałaby polegać - może (w skrócie) na rozstrzyganiu dylematu czy wypić lampkę wina czy nie, skoro ono wątrobie szkodzi lecz sercu pomaga.. /porównanie zaczerpnięte z filmu "Zabić Sekala", z rozmowy księdza z 'pomocą domową' w obecności kowala-przybłędy-chrześcijanina-protestanta/
>[Doprecyzuj Waść może pojęcie 'jednej sprawiedliwości' (wg mnie takiej nie ma) - bez uchwytnej definicji szkoda logiki. (Przy okazji: nie ma logiki jednowartościowej a więcej niż dwuwartościowe są (Łukasiewicz Jan).)]
>

Nie wiem, gdzie to napisałem, ale możliwe, że źle wyraziłem swoją myśl. Przepraszam za zamieszanie. Zwracam jednak uwagę, że można być sprawiedliwym w stosunku do innych ale i w stosunku do samego siebie. Ale to chyba już raczej uczciwość.


www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie
KJRóżycki (98 punktów)
>Czy ktoś z racjonalistów potrafi (na gruncie LOGIKI) wyjaśnić różnicę pomiędzy pojęciami
>"SPRAWIEDLIWOŚĆ" a "SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA" ???
>Szczególnie zależy MI na wyjaśnieniach zwolenników socyalizmu (bo zwolennicy Wolnego Rynku zapewne
>MOJEGO pytania w ogóle nie zrozumieją ... JA sam go chyba nawet nie rozumiem, dlatego się pytam ...)

Drodzy Państwo, znalazłem krótką i rzeczową odpowiedź na pytanie, które tak nas nurtuje. Wszyscy dajemy przykłady i udowadniamy nasze racje i tak zabrnęliśmy z bezludnymi wyspami, kataklizmami i górnikami, że zapomnieliśmy o sednie sprawy. Ja niestety też zapomniałem i skupiałem się na przykładach i dyskusji o wyimaginowanych istotach, Rysiu, górnik, czy prezes. A odpowiedź jest tak prosta, że aż trywialna.
Będę ją pisał dużymi literami, nie żeby krzyczeć ale żeby była widoczna, oto ona:

SPRAWIEDLIWOŚĆ TO IDEAŁ
SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA POWINNA DĄŻYĆ DO IDEAŁU.

Ot i koniec. Wiadomo, że ideału nigdy nie osiągnie, ale powinna dążyć. To czy dąży czy nie to już temat na całkiem inną dyskusję.

Pozdrawiam


www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie
24-09-2010 22:47 
 Ocena-1 na 1
Logik (812 punktów)
Niestety - powiedziałeś KOMPLETNĄ BZDURĘ ...

Oto DLACZEGO:

Otóż JA pytam się nie o to, czy poszczególne pojęcia oddają rzeczywistość, tylko pytam się, JAKIE ZNACZENIE się pod nimi kryje !!!!

"SS" jest tak samo teoretycznym pojęciem, jak "S" !!!

Problem w tym, że "SS" wcale nie "dąży do ideału" !!!

Powiem nawet więcej: "SS" zmierza w DOKŁADNIE ODWROTNĄ STRONĘ, niż "S" !!!!!

Pojęcie "SS" wymyślono po to, aby ludziom się wydawało, że zwykły, ordynarny rabunek oraz pospolite kłamstwo były uznane za coś DOBREGO !!!!!

To jest WIELKIE OSZUSTWO !!!!! Bo skoro "SS" miałoby zawierać się w ogólnym pojęciu "S", to dlaczego nie można w jego miejsce po prostu użyć "S" ???

Odpowiadam:

Dlatego, że GOŁYM OKIEM widać, że "SS" ze SPRAWIEDLIWOŚCIĄ nie ma nic wspólnego !!!!

Jeżeli mówimy zwykłemu człowiekowi, że podniesiemy mu podatki, bo trzeba dopłacić do X, Y i Z, bo taka jest "SS", to on to rozumie tak, że ktoś chce go OKRAŚĆ ...

Żadne złote, socyalistyczne słówka nie zmienią ISTOTY czynów. Kradzież to kradzież, a nie "sprawiedliwość społeczna" ...

Ale jeżeli ktoś z was ma przykłady na "SS", które by przeczyły MOIM tezom, to je podajcie.

Liczę na intelektualną ucztę ...

p.s. i jeszcze jedno: na znak, że się ze MNĄ zgadzasz - daj dla MOJEJ wypowiedzi
DWA PLUSY, które niech będą oznaką MOJEGO zwycięstwa w tej dyskusji ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
KJRóżycki (98 punktów)
>Niestety - powiedziałeś KOMPLETNĄ BZDURĘ ...
>Oto DLACZEGO:
>Otóż JA pytam się nie o to, czy poszczególne pojęcia oddają rzeczywistość, tylko pytam się, JAKIE ZNACZENIE się pod nimi kryje !!!!
>"SS" jest tak samo teoretycznym pojęciem, jak "S" !!!
>Problem w tym, że "SS" wcale nie "dąży do ideału" !!!
>Powiem nawet więcej: "SS" zmierza w DOKŁADNIE ODWROTNĄ STRONĘ, niż "S" !!!!!
>Pojęcie "SS" wymyślono po to, aby ludziom się wydawało, że zwykły, ordynarny rabunek oraz pospolite kłamstwo były uznane za coś DOBREGO !!!!!
>To jest WIELKIE OSZUSTWO !!!!! Bo skoro "SS" miałoby zawierać się w ogólnym pojęciu "S", to dlaczego nie można w jego miejsce po prostu użyć "S" ???
>Odpowiadam:
>Dlatego, że GOŁYM OKIEM widać, że "SS" ze SPRAWIEDLIWOŚCIĄ nie ma nic wspólnego !!!!
>Jeżeli mówimy zwykłemu człowiekowi, że podniesiemy mu podatki, bo trzeba dopłacić do X, Y i Z, to taka jest "SS", to on to rozumie tak, że ktoś chce go OKRAŚĆ ...
>Żadne złote, socyalistyczne słówka nie zmienią ISTOTY czynów. Kradzież to kradzież, a nie "sprawiedliwość społeczna" ...
>Ale jeżeli ktoś z was ma przykłady na "SS", które by przeczyły MOIM tezom, to je podajcie.
>Liczę na intelektualną ucztę ...
>
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...

>

"Czy ktoś z racjonalistów potrafi (na gruncie LOGIKI) wyjaśnić różnicę pomiędzy pojęciami "SPRAWIEDLIWOŚĆ" a "SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA" ???"

Sam podałeś problem, RÓŻNICA MIĘDZY "SS" A "S" a teraz nie wiem o co chodzi. To jest tak jakby Pitagoras nie zastanawiał się nad tym jak zbudować kwadrat o polu powierzchni 2 x większym od danego tylko po co ma się nad tym zastanawiać.
W tym konkretnym problemie nie chodzi o to po co wymyślono "SS" i czy "S" istnieje ale chodzi o różnicę. Więc ją podałem.

Jeśli chodzi o bzdury. Jeśli mówię bzdury to Platon, Sokrates czy Arystoteles też mówili bzdury i uczymy się bzdur. To starożytni pierwsi zauważyli, że kwadrat, który rysujemy nie jest idealny. Możemy się starać dążyć do ideału ale go nie osiągniemy. Tak samo jest ze sprawiedliwością i o tym mówił Platon, proszę sobie przypomnieć problem "jaskini platońskiej".
Jeśli chodzi o Sprawiedliwość to jest ona ideałem (a ideały nie istnieją fizycznie, chyba, że taki ktoś zna) a Sprawiedliwość Społeczna POWINNA dążyć do ideału. Faktem jest, że nie dąży (takie jest i moje odczucie) ale to już nie problem różnicy tylko realizacji i intencji. Sprawiedliwość Społeczna (jak bardzo niesprawiedliwa i oszukańcza) istnieje, bo sam piszesz, że to wymyślono, żeby innych oszukać. Więc jest to jakiś system wartości, które się nam wpaja jako np jedynie słuszne.

Dlaczego "SS" nie można zastąpić "S". Bo ideał nie istnieje, to tak jakbyś chciał socjalizm zastąpić socjalizmem utopijnym. Socjalizm to realny ustrój, a socjalizm utopijny to tylko idea. Pokaż mi idealny kwadrat. Nie ma. Mamy tylko wyobrażenie jak powinien wyglądać. Tak samo ze sprawiedliwością wiemy jak powinna wyglądać, ale jej nie ma.

Jeśli mamy dyskutować na temat po co wymyślono "SS" to trzeba było tak własnie zadać pytanie i nie głowilibyśmy się nad różnicami, tylko przeszlibyśmy do intencji ludzi tworzących ideologie.

www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie
24-09-2010 23:19 
 Ocena-1 na 1
Logik (812 punktów)
Tak, ale jeszcze raz powtarzam: "SS" to nie "realistyczna wersja "S" ...

Realistyczną wersją "S" jest po prostu realne życie, w którym dzieją się różne niesprawiedliwości.

Tymczasem zarówno "S" jak i "SS" odnoszą się do IDEI ...

Niestety, "SS" nie jest "okrojoną" wersją "S" - jest jej ZAPRZECZENIEM ...

p.s. Co się dzieje z MOIMI punktami !!!!!!??????


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
KJRóżycki (98 punktów)
>Tak, ale jeszcze raz powtarzam: "SS" to nie "realistyczna wersja "S" ...
>Realistyczną wersją "S" jest po prostu realne życie, w którym dzieją się różne niesprawiedliwości.
>Tymczasem zarówno "S" jak i "SS" odnoszą się do IDEI ...
>Niestety, "SS" nie jest "okrojoną" wersją "S" - jest jej ZAPRZECZENIEM ...
>p.s. Co się dzieje z MOIMI punktami !!!!!!??????
>
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...

>

a w realnym życiu niby co masz "S", czy jedno wielkie oszustwo "SS"??
Sam tak napisałeś więc, że "SS" wymyślono, żeby oszukiwać, więc to oszustwo istnieje czy nie, bo zaczynam się gubić.

"SS" nie jest ideą, bo nie mógłbyś nazwać tego pojęcia oszustwem. "SS" to system pewnych wartości, które regulują nasze życie. Występuje w różnych postaciach, prawa karnego, przywilejów jednostek, czy grup społecznych, zakazów, nakazów itp.

Czemu mnie pytasz o swoje punkty, nie kumam?

www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie
Logik (812 punktów)
bo MI znikają ...

... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
KJRóżycki (98 punktów)
>bo MI znikają ...
>
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...


To już nie do mnie pytanie. Ja do dzisiaj nie mogłem (o ile już mogę) nawet przynać punktu. Choć chciałem, bo była taka jedna wypowiedź, która mi się podobała. Musisz sprawdzić kto Ci je zabiera, z całą pewnością nie ja.

Pozdrawiam

www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie
Kuba K. (3909 punktów)
A mnie się żart taki przypomniał z czasów tzw. Komuny:

"Czym różni się sprawiedliwość od sprawiedliwości społecznej? Tym samym czym krzesło od krzesła elektrycznego"

Dla mniej obeznanych z tematem, choćby z racji wieku i braku osobistych doświadczeń z tamtej epoki - termin "sprawiedliwości społecznej" był w tamtych czasach często nadużywany choćby w sądownictwie karnym - podpierano się nim wymierzając kary "pasujące" ówczesnym władzom.
KJRóżycki (98 punktów)
>A mnie się żart taki przypomniał z czasów tzw. Komuny:
>"Czym różni się sprawiedliwość od sprawiedliwości społecznej? Tym samym czym krzesło od krzesła elektrycznego"
>Dla mniej obeznanych z tematem, choćby z racji wieku i braku osobistych doświadczeń z tamtej epoki - termin "sprawiedliwości społecznej" był w tamtych czasach często nadużywany choćby w sądownictwie karnym - podpierano się nim wymierzając kary "pasujące" ówczesnym władzom.

To się akurat zgadza, tak było. Nawiasem mówiąc bardzo ciekawe czasy do studiowania. Trochę pamiętam choć z pewnością nie wszystko. Ale trzeba przyznać, że wiele było takich pojęć: patriotyzm, niepodległość itp. Jednak ówczesna interpretacja sprawiedliwości społecznej nie wiele miała wspólnego z filozofią, jak słusznie Pan zauważył, była bardziej narzędziem niż pojęciem. No cóż, w obecnych czasach nie wiele się na tym polu zmieniło - to moje odczucie.

www.portal(*)y/1402-szkice-o-bezpieczestwie
lipschitz (1674 punktów)
>Czy ktoś z racjonalistów potrafi (na gruncie LOGIKI) wyjaśnić różnicę pomiędzy pojęciami
>"SPRAWIEDLIWOŚĆ" a "SPRAWIEDLIWOŚĆ SPOŁECZNA" ???

albo: sprawiedliwość a sprawiedliwość boska
Logik (812 punktów)
sprawiedliwość Boga jest dość dobrze zdefiniowana:
- to subiektywne przeczucie danego człowieka, jak Bóg postąpi z jego wrogiem po śmierci ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
lipschitz (1674 punktów)
>sprawiedliwość Boga jest dość dobrze zdefiniowana:
>- to subiektywne przeczucie danego człowieka, jak Bóg postąpi z jego wrogiem po śmierci ...

Rzeczywiście dość dobrze zdefiniowane, poza tym, że raczej jest to definicja spotykana nie częściej niż Yeti w Himalajach.
Logik (812 punktów)
???

przecież Yeti NIE ISTNIEJE !!!???


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
05-10-2010 13:27 
 Ocena 1 na 1
Alicja Duda (25557 punktów)
>przecież Yeti NIE ISTNIEJE !!!???
A możesz to udowodnić?
05-10-2010 14:15 
 Ocena-1 na 1
Logik (812 punktów)
tak, mogę:

istnienie tak dużego zwierzęcia wymagałoby bardzo dużej przestrzeni i odpowiednio licznej populacji. Biorąc pod uwagę częstość wypraw w wysokie góry, brak pożywienia oraz ciepła należy całkowicie wykluczyć istnienie jakichkolwiek form żywych. Takie bajki można było oczywiście opowiadać 100 lat temu, a nawet 50, ale dzisiaj, gdy internaucie sami by dostrzegli Yeti na google earth, to już nie ma sensu ...

... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
05-10-2010 17:25 
 Ocena 1 na 1
Alicja Duda (25557 punktów)
>tak, mogę:
To nie dowód to tylko twoje przypuszczenia.
05-10-2010 22:21 
 Ocena 1 na 1
lipschitz (1674 punktów)
>tak, mogę:
>istnienie tak dużego zwierzęcia wymagałoby bardzo dużej przestrzeni i odpowiednio licznej populacji. Biorąc pod uwagę częstość wypraw w wysokie góry, brak pożywienia oraz ciepła

Nieprawda, jeśli jest inteligentny jak my i ma zdolność przetrwania równą polarnym misiom, a przy tym jest niezwykle sprawny fizycznie to raczej te ślamazarnie poruszające się ekspedycje nie wypatrzą go, a nawet jeśli, to ponoć widziano go z ipodem w jednej łapie i himalaistą w drugiej. Nie masz żadnych dowodów, że nie istnieje.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365