Racjonalista - Strona głównaDo treści
Mama i tata uczą

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
06-10-2010 14:58drHaust (737 punktów)Mama i tata uczą
Ocena 2 na 4
Witam.
Grzebiąc po necie tu i tam wpadam na kolejny rodzynek. Może to już ktoś pokazywał ale... - mój ulubiony ostatnio zwrot - nie znalazłem. Wiec podsyłam linka...

Tytuł:
Mama i tata uczą

>"...Już około 500 rodzin w Polsce nie posyła dzieci do szkół, ale uczy je w domach. Gdy ktoś się dziwi, mówią o USA, gdzie dzieci uczone w domach osiągają o wiele lepsze wyniki niż chodzące do szkół..."

I ciekawe zdanie z końca:
>"...Dla większości rodziców, którzy uczą dzieci w domach, znaczenie ma też motywacja religijna. Chcą przekazać dzieciom to, co najcenniejsze, czyli wiarę. I nie życzą sobie, żeby szkoła psuła im dzieci..."

Cóż za przesłanie... W dobie dyskusji o tym jakich nauczycieli zatrudniać, bo jak wiadomo większość to zboczeńcy, nieuki i nieroby którym za cudowną płace nic się nie chce robić i zwalają wszystko na przepracowanych rodziców - dołóżmy izolacje dzieci od "złych rówieśników", może nie warto w ogóle dzieci z domu wypuszczać bo świat jest tak bardzo zły?

całość:
www.opoka.(*)/Z/ZE/gn201034_homeschool.html
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)
Nawet gdyby rzeczywiście dzieci ucząc się w domu osiągały lepsze wyniki, byłbym temu pomysłowi przeciwny. Dziecko potrzebuje kontaktu z rówieśnikami. Wyjście do szkoły to na początku nauka samodzielności, potem socjalizacja.
Ech, to tak oczywiste rzeczy, że nie chce mi się tematu rozwlekać

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
spellbinder (8577 punktów)
Czy potrzebuje? Nie jestem może człowiekiem starym, ale mogę już śmiało używać zwrotu: "a za moich czasów". Za moich czasów dzieci wychodziły na podwórka. Dziś idą ze szkół prosto do domów, usiąść przy gg. Brat, młodszy ode mnie o cztery lata zwykł był urządzać imprezy, pijąc piwo do monitora, kolegą po drugiej stronie światłowodu.

Społeczne zdolności nie są aż tak ważne w dzisiejszych czasach, i prawdę mówiąc pewnych rzeczy wolałbym się nie uczyć będąc dzieckiem
Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)
>Brat, młodszy ode mnie o cztery lata zwykł był urządzać imprezy, pijąc piwo do monitora, kolegą po drugiej stronie światłowodu.
Jeżeli w kółko siedzą przy komputerze, to tym bardziej powinny chodzić do szkoły, żeby na żywo przebywać z rówieśnikami

>Społeczne zdolności nie są aż tak ważne w dzisiejszych czasach,
Uważam jednak, że są tak samo ważne jak dawniej. Niewiele osób pracuje wyłącznie przez internet

>i prawdę mówiąc pewnych rzeczy wolałbym się nie uczyć będąc dzieckiem
Pewnie, że "za młodu" robi się głupie rzeczy, ja np. po szkole robiłem eksperymenty z petardami - najgłośniej eksplodowały zamknięte w butelce po szampanie. Wybuchy były tak silne, że odłamki szkła wbijały się w okoliczne drzewa. Istny cud, że mam wszystkie palce i dwoje oczu.
Głupoty młodości przeżyłem bez szwanku i obecnie zawodowo zajmuję się fizyką doświadczalną, na szczęście w bezpieczniejszym wydaniu

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
spellbinder (8577 punktów)
Z rówieśnikami można przebywać i ucząc się w domu, z tym, że wtedy są to rówieśnicy wyselekcjonowani przez rodziców. Poza tym zachowań społecznych dziecko uczy się wpierw od rodziców.

No i mam jeszcze takie własne, dość dziwaczne, przekonanie, że praca jest od tego żeby pracować, a nie podtrzymywać więzi społeczne. Wprawdzie w dzisiejszych czasach najważniejsza jest "atmosfera pracy", ale nigdy jakoś tego nie potrafiłem zaakceptować
Kuba Śruba aka B2BW (3184 punktów)
>Z rówieśnikami można przebywać i ucząc się w domu, z tym, że wtedy są to rówieśnicy wyselekcjonowani przez rodziców.
Nie uważam tego za zaletę - dziecko powinny spotkać też drobne nieprzyjemności ze strony innych, wtedy ma szanse rozwinąć mechanizmy obronne wobec chamstwa, z którym na pewno prędzej czy później spotka się w dorosłym życiu

>Poza tym zachowań społecznych dziecko uczy się wpierw od rodziców.
Całkowita racja - wpierw

>No i mam jeszcze takie własne, dość dziwaczne, przekonanie, że praca jest od tego żeby pracować, a nie podtrzymywać więzi społeczne.
To rzeczywiście dość dziwaczne przekonanie

Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
06-10-2010 17:56 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>>Z rówieśnikami można przebywać i ucząc się w domu, z tym, że wtedy są to rówieśnicy wyselekcjonowani przez rodziców.
>Nie uważam tego za zaletę - dziecko powinny spotkać też drobne nieprzyjemności ze strony innych, wtedy ma szanse rozwinąć mechanizmy obronne wobec chamstwa, z którym na pewno prędzej czy później spotka się w dorosłym życiu

Nie tylko chamstwa. gdyby ta polska szkoła wyglądała inaczej... no ale zdarza się, że nauczycielka zamiast uczyć opowiada o swojej depresji i płacze na lekcji (autentyk), nie ma żadnych zajęć, bo patrzy tylko w okno przez 45 minut. A dzieciom w to graj, pół semestru nie było zajęć.

Albo babka od WF-u. Kazała takiemu tłuścioszkowi robić fikołki, uszkodził sobie kręgosłup w odcinku szyjnym. Następnie nauczycielka również sobie uszkodziła, jak chciała pokazać jak robić poprawne przewroty - też autentyk.

To oczywiście nie świadczy o całości zachowań szkolnych, ale podczas swojej kariery szkolnej widziałem tylu dziwaków - choćby babsko od plastyki, dawała piątki dziewczynkom, a chłopakom tróje. Nie za twarz, ale za płeć. Masakra.

Nie mówiąc o systemie motywacyjnym pod tytułem "jesteście najgorszą klasą" - cholera, u mnie w szkole każda klasa była najgorsza. Sprawdziliśmy

>To rzeczywiście dość dziwaczne przekonanie
Jakoś wkurza mnie myśl, że siedzę i tracę czas na komunikowanie się z ludźmi, których nie za bardzo nawet lubię. No ale ten problem znalazł rozwiązanie
06-10-2010 18:03 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>Ech, to tak oczywiste rzeczy, że nie chce mi się tematu rozwlekać
Zawsze mi się wydawało za oczywiste, że nauka indywidualna przynosi lepsze efekty, niż zbiorowa. Nie dla parady dawniejsi burżuje zatrudniali nauczycieli domowych dla swoich dzieci.

Obecnie w szkole niestety większa jest szansa, że dziecko przy tej socjalizacji prędzej nuczy się chamstwa, cwaniactwa i oszustwa, niż czegoś dobrego.
06-10-2010 18:21 
 Ocena 2 na 2
Matix (5786 punktów)
Dokładnie tak jest, ale to się pomija, bo w programie szkolnym nie ma nauki chamstwa i cwaniactwa, choć prawda jest taka, że tam się tego można najszybciej nauczyć.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365