Ostatnio zastanawia mnie postać celebryty Johna Craiga Ventera, rzekomego twórcy sztucznego życia. Biorąc pod uwagę potencjalne następstwa jego odkrycia, stopień uzależnienia świata od jego patentów będzie niepomiernie większy niż w wypadku prognozowanej przed dekadą rewolucji transportowo-urbanistycznej, którą miał wywołać Segway, autorstwa Deana Kamena. Pamiętam artykuł "Wprost", w którym w ślad za mediami amerykańskimi, Kamena nazywano wręcz "Mesjaszem high-tech" i wróżono, że wystarczy mu kilka miesięcy, by wielokrotnie przebić fortunę Gatesa, który w tamtych czasach miał około 100 mld dolarów. Dziś wiemy, że Kamen przegrał z hypem. Wielu ludzi utopiło pieniądze w tym przedsięwzięciu, wielu inwestorów venture capital wyobraziło sobie rzecz większą niż Internet. Co to pokazuje? Venter dziś pełni podobną rolę, człowieka, który zna receptę na świat i jego problemy. Czy może mu się udać? Wielość zastosowań sztucznych bakterii, możliwość niograniczonego manipulowania przyrodą, da mu niespotykaną w historii przewagę. Czy obecni giganci biznesu są w stanie się pogodzić z faktem powstawania monopolu na zarabianie pieniędzy? Jak to się ma do rozbicia Standard Oil Company w 1911 roku? Czy Synthetic Genomics jest już nowym królem?
|