Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy Bank Centralny jest potrzebny?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
06-03-2011 19:09Łukasz Chojnowski (6 punktów)Czy Bank Centralny jest potrzebny?
0 na 2
Czy powinno się zlikwidować Banki Centralne i dać władze każdej osobie prawnej i fizycznej do tworzenia własnego pieniądza i niezależnej kontroli nad nim przez osobę ,która go tworzy?

Czy powyższa zmiana zmnieni coś w procesach inflacyjnych/deflacyjnych, "chłodzenia" i "rozgrzewania" gospodarki, zapobiegnie/zmniejszy ryzyko kryzysów finansowych/gospodarczych??

Jeśli danie każdemu prawa do tworzenia własnego systemu pieniężnego, nie rozwiąże żadnych problemów to ja nadal byłbym za takim prawem. Z moralnego punktu widzenia istnienie Banku Centralnego jest naruszeniem naszej wolności, więc likwidacja Banku Centralnego byłaby uzyskaniem wolności.

Co myślicie o istnieniu tylko jednej globalnej waluty?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

simo.hayha. (433 punktów)
>Czy powinno się zlikwidować Banki Centralne
Uważam, że nie. W obecnych czasach banki prywatne i tak posiadają ogromne wpływy gospodarcze i polityczne. Usunięcie "strażnika" tych banków, jakim jest Bank Centralny mogłoby otworzyć "puszkę Pandory", jeszcze bardziej rozbestwiając banki prywatne, żerujące na ludziach. Banki centralne są złem potrzebnym.

>i dać władze każdej osobie prawnej i fizycznej do
>tworzenia własnego pieniądza
Albo żartujesz, albo ja nie wiem co to jest osoba fizyczna i osoba prawna

>i niezależnej kontroli nad nim przez osobę ,która go tworzy?
Jak taka kontrola miałaby wyglądać? Jaki organ by ją sprawował? Ten, kto emituje pieniądz ma kontrolować? Nemo iudex in causa sua. Kontrola z założenia musi być niezależna, sprawowana przez osobę trzecią.

>zapobiegnie/zmniejszy ryzyko kryzysów finansowych/gospodarczych??
Istnienie instytucji banku centralnego zapewnia stabilność systemu walutowego. Bez tego banku inflacja strzeli kilkadziesiąt razy wyżej niż w zimbabwe i gospodarka nam upadnie szybciej niż zdążysz powiedzieć hiperinflacja.

>Jeśli danie każdemu prawa do tworzenia własnego systemu pieniężnego, nie rozwiąże żadnych problemów
>to ja nadal byłbym za takim prawem.
A ja nie. Emisja i tak już jest zbyt duża (jest zbyt dużo wirtualnego pieniądza, który nie żadnej mierze nie przekłada się na rozmiar siły nabywczej), a przekazanie jej każdemu, kto tego chcę cały czas uważam za żart

>Z moralnego punktu widzenia istnienie Banku Centralnego jest
>naruszeniem naszej wolności, więc likwidacja Banku Centralnego byłaby uzyskaniem wolności.
Wiesz co? To właściwie po co państwo? Ono moralnie też narusza naszą wolność, czyż nie? Usunąć całe państwo. Dobrze mówię ?

>Co myślicie o istnieniu tylko jednej globalnej waluty?
Zły pomysł. Zbyt duże różnice ekonomiczne dzielące państwa. W Niemczech za 1 Euro możesz pójść za przeproszeniem do publicznego kibla, a w krajach czwartego świata to wartość całego dnia pracy. Przy tym porównaniu widać, że nawet technicznie jest to nie do przejścia.

pozdrawiam, simo.

"Być może istnieją czasy piękniejsze, ale te są nasze."
Jean Paul Sartre
Łukasz Chojnowski (6 punktów)
>>i niezależnej kontroli nad nim przez osobę ,która go tworzy?
>Jak taka kontrola miałaby wyglądać? Jaki organ by ją sprawował? Ten, kto emituje pieniądz ma kontrolować? Nemo iudex in causa sua. Kontrola z założenia musi być niezależna, sprawowana przez osobę trzecią.

w Polsce wszystko (mam nadzieje) jest pod niezależną kontrola
prezydent zatwierdza wybor osoby na prezesa banku centralnego, pralement też kogoś wybiera do polityki pieniężnej, a prezydenta i parlament są wybierani przez lud z listy kandydatów ,których wybierają partie
ciekawi mnie to w jaki sposób wolny rynek może kontrolować pieniądz i jego emitera?
w pewnym stanie USA kiedyś pieniądzem był tytoń, gdy była inflacja to ludzie niszczyli uprawy tytoniu i wszystko sie ustabilizowało
niestety nie wiem jak teraz by wyglądało niszczenie wirtualnego pieniądza
niby jesteśmy skazani na Banki Centralne

>>zapobiegnie/zmniejszy ryzyko kryzysów finansowych/gospodarczych??
>Istnienie instytucji banku centralnego zapewnia stabilność systemu walutowego. Bez tego banku inflacja strzeli kilkadziesiąt razy wyżej niż w zimbabwe i gospodarka nam upadnie szybciej niż zdążysz powiedzieć hiperinflacja.

to dlaczego bank centralny pozwala bankom na emitowanie wirtualnego pieniadza z niczego? czyż to nie powoduje inflacji?
>>Jeśli danie każdemu prawa do tworzenia własnego systemu pieniężnego, nie rozwiąże żadnych problemów
>>to ja nadal byłbym za takim prawem.
>A ja nie. Emisja i tak już jest zbyt duża (jest zbyt dużo wirtualnego pieniądza, który nie żadnej mierze nie przekłada się na rozmiar siły nabywczej), a przekazanie jej każdemu, kto tego chcę cały czas uważam za żart
Jakoś przekładać się musi bo inflacja w wielu krajach jest rzędu kilkiu procent.
Chyba ,że inflacja jest spekulają.
>>Z moralnego punktu widzenia istnienie Banku Centralnego jest
>>naruszeniem naszej wolności, więc likwidacja Banku Centralnego byłaby uzyskaniem wolności.
>Wiesz co? To właściwie po co państwo? Ono moralnie też narusza naszą wolność, czyż nie? Usunąć całe państwo. Dobrze mówię ?
Nie rozumiem dlaczego państwo pobiera pieniądze od banków w postaci stóp procentowych i innych podatków, bo przecież wszystkie koszty ponoszą konsumenci, czyż państwo nigdy nie ma dość pieniędzy!?


chcę uczyć się filozofii z kimś
06-03-2011 22:18 
 Ocena 2 na 2
miszna (43 punktów)
Postaram się odnieść do dwóch punktów:
1)
>>Z moralnego punktu widzenia istnienie Banku Centralnego jest
>>naruszeniem naszej wolności, więc likwidacja Banku Centralnego byłaby uzyskaniem wolności.
>Wiesz co? To właściwie po co państwo? Ono moralnie też narusza naszą wolność, czyż nie? Usunąć całe państwo. Dobrze mówię ?

Nic nowego. Anarchiści postulują zniesienie państwa od połowy XIX wieku (i wcześniej). Są nawet pewne doświadczenia praktyczne, np z Hiszpanii z lat 30tych XX wieku. Do tego, żeby znieść państwo, potrzebne jest jednak społeczeństwo z naprawdę mocnym kręgosłupem moralnym, który pozwoli mu funkcjonować bez zorganizowanego przymusu. To jakby krok dalej po odrzuceniu religii, ale chyba jeszcze trudniejszy do wykonania.

2)
>>Co myślicie o istnieniu tylko jednej globalnej waluty?
>Zły pomysł. Zbyt duże różnice ekonomiczne dzielące państwa. W Niemczech za 1 Euro możesz pójść za przeproszeniem do publicznego kibla, a w krajach czwartego świata to wartość całego dnia pracy. Przy tym porównaniu widać, że nawet technicznie jest to nie do przejścia.

To raczej nie ma znaczenia. Wystarczy wrzucić w Wikipedię hasło USD i wyskoczy informacja, że jest to oficjalna waluta kilkunastu Państw na Świecie (nie tylko USA), w tym Zimbabwe i Portoryko. I nic nie stoi na przeszkodzie, aby na Manhatanie płacić 1USD za kibel i tyleż samo dniówkę szwaczce z Portoryko.

Pozostałych punktów nie będę poruszał, bo (może chodzi o stan po 2 piwach) staram się nie wypowiadać w kwestiach, których nie rozumiem, albo jeśli nie zadałem sobie trudu, by się czegoś w temacie dowiedzieć. Chyba wszyscy mamy dość ludzi, którzy zawsze są w stanie wygłosić kategorycznie swoją opinię w każdej kwestii (politycy, księża), nawet jeśli nie mają o niej pojęcia. Dlaczego tak trudno uczciwie powiedzieć NIE WIEM!?

Pozdrawiam, Miszna

PS.
Banki centralne bywają prywatne (USA) i państwowe (PL), ale takie czy inne są częściowo emanacją pewnego stopnia rozwoju systemu monetarystycznego. Może warto zastanowić się czy całego systemu nie można zastąpić czymś nowocześniejszym? Mam ostatnio wrażenie że formuła monetarystyczna się wyczerpuje i była dobra na określonym poziome rozwoju, ale chyba teraz zaczyna nas ograniczać.
06-03-2011 23:57 
 Ocena 1 na 1
simo.hayha. (433 punktów)
>Postaram się odnieść do dwóch punktów:
>1)
>>>Z moralnego punktu widzenia istnienie Banku Centralnego jest
>>>naruszeniem naszej wolności, więc likwidacja Banku Centralnego byłaby uzyskaniem wolności.
>>Wiesz co? To właściwie po co państwo? Ono moralnie też narusza naszą wolność, czyż nie? Usunąć całe państwo. Dobrze mówię ?
>Nic nowego. Anarchiści postulują zniesienie państwa od połowy XIX wieku (i wcześniej).
No tak. Napisałem to z ironią, bo uważam, że jakbyśmy się nie starali i jak rozwiniętego społeczeństwa byśmy nie mieli i tak państwo, rozwinięte nawet w stopniu minimalnym, istnieć musi, aby zapewnić ludziom
a) bezpieczeństwo
b) minimalne warunki socjalne
> Do tego, żeby znieść państwo, potrzebne jest jednak społeczeństwo z naprawdę mocnym kręgosłupem moralnym
Nie słyszałem o takich społeczeństwach i w mojej ocenie takich nie ma. Jeśli są - popraw.

>2)
>>>Co myślicie o istnieniu tylko jednej globalnej waluty?
>>Zły pomysł. Zbyt duże różnice ekonomiczne dzielące państwa. W Niemczech za 1 Euro możesz pójść za przeproszeniem do publicznego kibla, a w krajach czwartego świata to wartość całego dnia pracy. Przy tym porównaniu widać, że nawet technicznie jest to nie do przejścia.
>To raczej nie ma znaczenia. Wystarczy wrzucić w Wikipedię hasło USD i wyskoczy informacja, że jest to oficjalna waluta kilkunastu Państw na Świecie (nie tylko USA), w tym Zimbabwe i Portoryko. I nic nie stoi na przeszkodzie, aby na Manhatanie płacić 1USD za kibel i tyleż samo dniówkę szwaczce z Portoryko.

Ja jednak odniosłem się do porównań potęg gospodarczych z krajami czwartego świata - głównie Afryki (Zimbabwe przyjęło dolara w obieg z przymusu, państwo w którym rodzimy pieniądz praktycznie upadł musiało się jakoś ratować) i dalej twierdzę, że wprowadzić tam jedną i tą samą walutę, co w Europie i USA mogłoby spowodować wiele niechcianych skutków. Wprowadzenie uniwersalnej waluty warto obserwować na kazusie Euro. Państwa w Europie, niby rozwinięte, niby gospodarczo do siebie zbliżone państwa (nie to co USA i Zimbabwe) a problemy z utrzymaniem stabilności przy jednakowej walucie ogromne. Implementacja tejże waluty w wielu krajach UE obecnie - niemożliwa. Zbyt wysoki dług publiczny, zbyt wysoka inflacja, zbyt wysoki deficyt budżetowy. Jedna waluta na całym świecie to propozycja nie do przejścia.

>Banki centralne bywają prywatne (USA)
Od niecałych stu lat nie bywają już prywatne. Jak wiesz, po początkowych sukcesach system emisji pieniądza przez banki prywatne zaczął niszczyć się od środka i połowa banków upadła.

>Mam ostatnio wrażenie że formuła monetarystyczna się wyczerpuje i była dobra na określonym poziome rozwoju, ale chyba teraz zaczyna nas ograniczać
Jakaś propozycja zastąpienia?

>Pozostałych punktów nie będę poruszał, bo (może chodzi o stan po 2 piwach) staram się nie wypowiadać w kwestiach, których nie rozumiem, albo jeśli nie zadałem sobie trudu, by się czegoś w temacie dowiedzieć. Chyba wszyscy mamy dość ludzi, którzy zawsze są w stanie wygłosić kategorycznie swoją opinię w każdej kwestii (politycy, księża), nawet jeśli nie mają o niej pojęcia. Dlaczego tak trudno uczciwie powiedzieć NIE WIEM!?

Jak już zostałem porównany do księdza i polityka to musiałem nieźle obrazić Twój intelekt poprzednim postem

pozdrawiam, simo.

"Być może istnieją czasy piękniejsze, ale te są nasze."
Jean Paul Sartre
miszna (43 punktów)
No tak. Napisałem to z ironią, bo uważam, że jakbyśmy się nie starali i jak rozwiniętego społeczeństwa byśmy nie mieli i tak państwo, rozwinięte nawet w stopniu minimalnym, istnieć musi, aby zapewnić ludziom
a) bezpieczeństwo
b) minimalne warunki socjalne
Do tego, żeby znieść państwo, potrzebne jest jednak społeczeństwo z naprawdę mocnym kręgosłupem moralnym
>Nie słyszałem o takich społeczeństwach i w mojej ocenie takich nie ma. Jeśli są - popraw.
Nie napiszę Ci niestety, że takie znam. Ale też nie chodzi o to, żeby pokazywać przykłady utopijnych społeczeństw (przynajmniej mnie). Wydaje mi się, że znaleźliśmy się w spirali upadkowej w systemie monetarystycznym, który korumpuje wszystkie jednostki (mnie też), które się w nim znajdują, a Państwa coraz częściej przeistaczają się w organizacje zinstytucjonalizowanej korupcji (np: USA - polecam nominowany do oscara Gasland). W dodatku system ten wykształca mechanizmy samozachowawcze, które nie dopuszczają do kręgów decyzyjnych jednostek, które mogłyby zagrozić beneficjentom systemu.
Nie chcę tu pisać eleboratów, o tym, że państwa narodowe to wymysł XIXw, że w określonych warunkach, społeczności były w stanie się zorganizować i zapewnić sobie bezpieczeństwo i pomoc, tym którzy jej potrzebują, bez tworzenia struktur państwowych.
Obawiam się, że nie ma na obecną chwilę dobrej recepty na to co dalej, ale nie powinniśmy pozostawać w gnuśnym samozadowoleniu, że oto nadszedł koniec historii (FUKUYAMA) i wszystkich czeka tylko dobrobyt i demokracja, bo ja nie widzę ani dobrobytu ani demokracji tylko rozpowszechniany przez media mit mobilności społecznej i videokrację. Może jak więcej osób zacznie się zastanawiać to coś ciekawego w końcu się pojawi.

Ja jednak odniosłem się do porównań potęg gospodarczych z krajami czwartego świata - głównie Afryki (Zimbabwe przyjęło dolara w obieg z przymusu) Czyli dla Zimbabwe okazało się, że tylko twarda waluta jest w stanie wyrwać ten kraj z hiperinflacji. Oczywiście problemem dla mieszkańców Zimbabwe może być to że nie mają demokratycznej kontroli nad bankiem centralnym innego kraju, który emituje ich oficjalną walutę. Ale jest to też problem amerykanów bo ich kontrola nad FED jest taka sama jak mieszkańców Zimbabwe.

>>Banki centralne bywają prywatne (USA)
>Od niecałych stu lat nie bywają już prywatne. Jak wiesz, po początkowych sukcesach system emisji pieniądza przez banki prywatne zaczął niszczyć się od środka i połowa banków upadła.
Z wikipedią:

Legal status of regional Federal Reserve Banks

The Federal Reserve Banks have an intermediate legal status, with some features of private corporations and some features of public federal agencies.

Ten akurat jest prywatno państwowy, bez zewnętrznej kontroli audytowej państwa. Mam przytoczyć cytat o niemożności skontrolowania FED? Bez możliwości kontroli nie znane są proporcje udziałów państwa i prywatnych banków.

Za wikipedią: BOE znacjonalizowany w 1946, wcześniej przez 3 stulecia prywatny.

>>Mam ostatnio wrażenie że formuła monetarystyczna się wyczerpuje i była dobra na określonym poziome rozwoju, ale chyba teraz zaczyna nas ograniczać.
>Jakaś propozycja zastąpienia?

Dostrzegam pewne próby wymyślenia alternatywnych ścieżek rozwoju, ale nie wchodzą one do mainstrimowej dyskusji, nie debatuje się nad nimi, bo przecież wszyscy już osiągneliśmy szczęściwość lub niebawem ją osiągniemy w ramach demokracji i neoliberalnej gospodarki rynkowej.

A te warunki premiują marnotrastwo zasobów. Szewc nie ma biznesu, żeby uszyć buty, w których można by chodzić 10 lat (chociaż by mógł) jeśli uszyje takie, które rozpadną się po roku sprzeda 10 par zamiast jednej. Lekarz nie ma biznesu w tym, żeby wyleczyć pacjenta, tylko żeby go leczyć w nieskończoność, Farmaceuta, nie ma biznesu, w opracowaniu leku, który wyleczy jednorazowo schorzenie. Biznes jest w tym, żeby pacjent musiał przyjmować drogi lek do końca życia. Do tego dochodzi jeszcze dobrobyt "demokratycznych" społeczeństw zachodu budowany na niewolniczej pracy mieszkańców krajów w których nie ma demokracji, praw człowieka, praw pracy. Ale wszyscy chcemy (ja też) chodzić w koszulkach za 20zł a nie za 50. Spodni fajniej mieć 20 par po 100zł niż 5 po 400. Autostrady taniej wykonają Chińczycy. Mieszkanie posprząta Ukrainka. Kawę taniej kupić Tchibo niż fair trade.

Napiszę jeszcze ze dwa zdania o naszej wspaniałej demokracji. Otóż odnoszę, wrażenie, że to fikcja. Nasza demokracja ogranicza się do wybrania (1 dzień w roku) naszych reprezentantów do władz, którzy to reprezentanci przez pozostały okres zajmują się sobą, a nie problemami wyborców. Nie rozumiemy demokracji i nie ma jej w firmach, w których pracujemy (pionowe hierarchiczne struktury), na uczelniach, w społecznościach lokalnych, w kościołach (podobno 96% polaków to katolicy) i również w większości domów.
I to ma być ten wspaniały ustrój, jaki chcemy narzucić "dzikim" w islamskim świecie, którzy w innym razie nas zaleją.

Jak już zostałem porównany do księdza i polityka to musiałem nieźle obrazić Twój intelekt poprzednim postem
>pozdrawiam, simo.

Przepraszam za to porównanie, to nie miała być personalna wycieczka. Po prostu bardzo lubię prowadzić dyskusję z ludźmi którzy potrafią swoją argumentacją doprowadzić mnie do zmiany zdania. Staram się czasem mówić NIE WIEM - ale postaram się dowiedzieć. Mam świadomość, że na tym portalu mam większą szansę niż gdzie indziej nie spotkać ludzi, którzy wiedzą wszystko o wszystkim.

Pozdrawiam, Miszna
DEmonizer (4893 punktów)
Moja starsza już sąsiadka coś tam mówiła o Banku Centralnym, tylko jej się to wiązało z Żydami i Masonami. Wspominała także o Banku "Właściwym", siedziba jego jest podobno gdzieś w Toruniu, o tym jej w radiu mówili. Ten drugi to lepszy, o niebo sprawiedliwszy.

Pozdrawiam
Gołębiewski (850 punktów)
>Czy powinno się zlikwidować Banki Centralne i dać władze każdej osobie prawnej i fizycznej do
>tworzenia własnego pieniądza i niezależnej kontroli nad nim przez osobę ,która go tworzy?

Nie.

>Czy powyższa zmiana zmnieni coś w procesach inflacyjnych/deflacyjnych, "chłodzenia" i
>"rozgrzewania" gospodarki, zapobiegnie/zmniejszy ryzyko kryzysów finansowych/gospodarczych??
Taka teoretyczna zmiana doprowadziła by do gospodarki barterowej towar za towar.

>Jeśli danie każdemu prawa do tworzenia własnego systemu pieniężnego, nie rozwiąże żadnych problemów
>to ja nadal byłbym za takim prawem. Z moralnego punktu widzenia istnienie Banku Centralnego jest
>naruszeniem naszej wolności, więc likwidacja Banku Centralnego byłaby uzyskaniem wolności.

Jednostka żyje w grupie i nie może żyć bez niej, grupy wytwarzają prawo by sprawnie działać. Prawo zawsze ogranicza źle rozumianą wolność.

>Co myślicie o istnieniu tylko jednej globalnej waluty?

Teoretycznie możliwe, praktycznie nie, każde państwo ma inny interes jeżeli chodzi o politykę pieniężną.

PS: Żeby dyskutować o ewentualnym nowym systemie pieniężnym trzeba rozumieć obecny ze wszystkimi jego wadami i zaletami.
Marian (5438 punktów)
   Nie znam się na ekonomii; niewykluczone, że gadam głupoty, ale jest to temat, który mnie ostatnio interesuje, więc jeśli ktoś zna się lepiej, będę wdzięczny za klaryfikację.

>Czy powinno się zlikwidować Banki Centralne i dać władze każdej osobie prawnej i fizycznej do tworzenia własnego pieniądza i niezależnej kontroli nad nim przez osobę ,która go tworzy?
   De facto, każda osoba prawna i fizyczna może tworzyć własne pieniądze. To nosi nazwę weksla. Ale też każdy może odmówić przyjęcia takiej waluty. Pieniądz stworzony z niczego jest właśnie tyle wart – nic.
   Wiem o systemie rezerw częściowych i że tak właśnie wygląda nowoczesna mechanika pieniądza – tworzenie go z niczego (w wielkim uproszczeniu). Dlatego uważam ten system za chory, nieodpowiedzialny i krótkowzroczny, który w granicznym przypadku prowadzi do koncentracji wszystkich rzeczywistych dóbr, kupionych za fikcyjne pieniądze, w rękach banków. Nie mam pomysłu jak go naprawić, ale Twoja propozycja nie wydaje mi się dobrym rozwiązaniem.

>Co myślicie o istnieniu tylko jednej globalnej waluty?
   To trochę sprzeczne z Twoim wcześniejszym postulatem. Moja opinia o takiej walucie zależy od tego, jak by miała działać.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
Rigoletto (3891 punktów)
>   De facto, każda osoba prawna i fizyczna może tworzyć własne pieniądze. To nosi nazwę weksla. Ale też każdy może odmówić przyjęcia takiej waluty.

Nie ma raczej przymusu przyjmowania jakichkolwiek pieniędzy.

>Pieniądz stworzony z niczego jest właśnie tyle wart – nic.

Pieniądz jest "środkiem wymiany" i jest wart tyle ile można za niego dostać towarów i usług.

>   Wiem o systemie rezerw częściowych i że tak właśnie wygląda nowoczesna mechanika pieniądza – tworzenie go z niczego (w wielkim uproszczeniu). Dlatego uważam ten system za chory, nieodpowiedzialny i krótkowzroczny, który w granicznym przypadku prowadzi do koncentracji wszystkich rzeczywistych dóbr, kupionych za fikcyjne pieniądze, w rękach banków.

Dlatego najlepiej byłoby wrócić do parytetu złota. Wtedy nie byłoby problemu z generowaniem "pustego" pieniądza.
Marian (5438 punktów)
>>   De facto, każda osoba prawna i fizyczna może tworzyć własne pieniądze. To nosi nazwę weksla. Ale też każdy może odmówić przyjęcia takiej waluty.
>Nie ma raczej przymusu przyjmowania jakichkolwiek pieniędzy.
   Zgadza się, ale ludzie są bardziej skorzy do przyjmowania „oficjalnej” waluty, niż weksli w formie zapłaty.

>>Pieniądz stworzony z niczego jest właśnie tyle wart – nic.
>Pieniądz jest "środkiem wymiany" i jest wart tyle ile można za niego dostać towarów i usług.
   Dlatego jest nazywany pieniądzem fiducjarnym. Ma wartość tylko dlatego, że wierzymy, że ją ma, mimo że został stworzony z niczego (czego zresztą większość ludzi nie wie, mam wrażenie).

>Dlatego najlepiej byłoby wrócić do parytetu złota. Wtedy nie byłoby problemu z generowaniem "pustego" pieniądza.
   To by efektywnie zniszczyło system rezerw częściowych i proceder tworzenia pieniądza, więc według mnie byłoby lepsze niż to, co jest teraz. Jedynym sposobem zwiększenia zasobu pieniędzy, byłoby wydobycie większej ilości złota. Dopóki ktoś nie zacząłby wydawać banknotów bez pokrycia, bo wtedy wracamy do pieniądza fiducjarnego.
   Wikipedia podaje [1][2], że trend wprowadzania pieniądza fiducjarnego zaczął się względnie niedawno, bo w 1971 roku ze zniesieniem standardu złota w USA przez Nixona w związku z wojną w Wietnamie. Zatem przez dłuższy czas standard ten spełniał swoją rolę, a jego zniesienie doprowadziło do tego, że jesteśmy na krawędzi ekonomicznej zapaści po zaledwie 40 latach.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
Rigoletto (3891 punktów)
>>Pieniądz jest "środkiem wymiany" i jest wart tyle ile można za niego dostać towarów i usług.
>   Dlatego jest nazywany pieniądzem fiducjarnym. Ma wartość tylko dlatego, że wierzymy, że ją ma, mimo że został stworzony z niczego (czego zresztą większość ludzi nie wie, mam wrażenie).

Wartość złota też jest umowna. Samo w sobie nie posiada własności, które byłyby ekwiwalentem towarów i usług, które możemy za nie kupić.

>>Dlatego najlepiej byłoby wrócić do parytetu złota. Wtedy nie byłoby problemu z generowaniem "pustego" pieniądza.
>   To by efektywnie zniszczyło system rezerw częściowych i proceder tworzenia pieniądza, więc według mnie byłoby lepsze niż to, co jest teraz. Jedynym sposobem zwiększenia zasobu pieniędzy, byłoby wydobycie większej ilości złota.

Oczywiście istnieje ryzyko, że w końcu zostanie opanowana technologia taniej produkcji złota.

>Zatem przez dłuższy czas standard ten spełniał swoją rolę, a jego zniesienie doprowadziło do tego, że jesteśmy na krawędzi ekonomicznej zapaści po zaledwie 40 latach.

Kto jest, to jest. Są państwa i grupy interesów, które całkiem dobrze sobie radzą w takim systemie.
Marian (5438 punktów)
>Wartość złota też jest umowna. Samo w sobie nie posiada własności, które byłyby ekwiwalentem towarów i usług, które możemy za nie kupić.
   Zgadzam się. Dlatego nie uważam, że standard złota jest rozwiązaniem idealnym. Sądzę tylko, że byłby lepszy, bo wyeliminowałby praktykę tworzenia pieniądza z niczego.
   Na chwilę obecną nie widzę rozwiązania tej sytuacji, bo wartość to zawsze rzecz względna. Być może kiedyś technika pozwoli nam na pozbycie się pieniądza w ogóle, jak w Star Treku

>Oczywiście istnieje ryzyko, że w końcu zostanie opanowana technologia taniej produkcji złota.
   Tak. Póki co jedynym sposobem produkcji, wyłączając wydobycie, który znam, to z platyny, więc „zamienił stryjek siekierkę na kijek”.

>Kto jest, to jest. Są państwa i grupy interesów, które całkiem dobrze sobie radzą w takim systemie.
   Z tego, co słyszę, to nawet USA, na których większość polega ma problemy. Większość państw ma potężny dług publiczny (zbudowany, dodajmy, z fikcyjnych pieniędzy) i prędzej czy później grozi im los Grecji.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
Rigoletto (3891 punktów)
>>Kto jest, to jest. Są państwa i grupy interesów, które całkiem dobrze sobie radzą w takim systemie.
>   Z tego, co słyszę, to nawet USA, na których większość polega ma problemy. Większość państw ma potężny dług publiczny (zbudowany, dodajmy, z fikcyjnych pieniędzy) i prędzej czy później grozi im los Grecji.

Stany Zjednoczone mają ten luksus, że pomimo tego, że co jakiś czas dodrukowują dolary, ich wartość praktycznie nie spada (a przynajmniej nie proporcjonalnie do kreacji dolara). Można by powiedzieć, że opanowali sztukę, taniej produkcji złota... Zadłużenie budżetu USA (jak i większości innych dużych i rozwinętych państw) jest o tyle bezpieczniejsze, że raczej trudno wyobrazić sobie windykatora, który chciałby ściągnąć to zadłużenie. Grecja to co innego. Mały kraj, z którym nikt się nie liczy, więc można mu narzucić warunki, których nie przyjąłby taki kraj jak USA.
setarkos (10757 punktów)
>.. najlepiej byłoby wrócić do parytetu złota.
Może waluta o nazwie "średni dochód dzienny na osobę" byłaby 'twardsza' niż uncja złota..

"Wtedy nie byłoby problemu z generowaniem "pustego" pieniądza."
Rigoletto (3891 punktów)
>>.. najlepiej byłoby wrócić do parytetu złota.
>Może waluta o nazwie "średni dochód dzienny na osobę" byłaby 'twardsza' niż uncja złota..

A w jakiej walucie wyceniałbyś ten "średni dochód"?
miszna (43 punktów)
>>>.. najlepiej byłoby wrócić do parytetu złota.
>>Może waluta o nazwie "średni dochód dzienny na osobę" byłaby 'twardsza' niż uncja złota..
>A w jakiej walucie wyceniałbyś ten "średni dochód"?

W walucie 1 dniówka, dzielona na przykład na 1000 części, albo 1 roboczogodzina. Zresztą nazwać można sobie walutę dowolnie. Chodzi o jej umocowanie do jakiejś konkretnej wartości. W Trzeciej Rzeszy podjęto szereg interesujących eksperymentów walutowych w celu uzyskania maksymalnej stabilizacji waluty po doświadczeniach z hiperinflacją w latach 20-tych. Oczywiście zostały zdyskredytowane, bo historię piszą zwycięzcy. III Rzesza nie mogła powiązać waluty ze złotem (chociaż oficjalnie obowiązywał gold standard). W związku z wypłatą reparacji wojennych po IWŚ miała bardzo małe zasoby złota. Na początku marka miała pokrycie w umownych jednostkach wartości zastawnej hipotek i majątku państwowych zakładów przemysłowych. W latach 30-próbowano przywiązać markę, w określonym parytecie, właśnie do godziny pracy robotnika.

Parytet złota generuje plusy dodatnie i ujemne.

Pozdrawiam, Miszna
Rigoletto (3891 punktów)
>W walucie 1 dniówka, dzielona na przykład na 1000 części, albo 1 roboczogodzina.

Swietnie. A teraz za co dostajesz pieniądze, nie za roboczogodzinę?

>Zresztą nazwać można sobie walutę dowolnie. Chodzi o jej umocowanie do jakiejś konkretnej wartości. W trzeciej rzeszy podjęto szereg interesujących eksperymentów walutowych

Zdecydowanie nieudanych, zresztą.
miszna (43 punktów)
Zdecydowanie nieudanych, zresztą.

OK to jest twoja opinia. A teraz napisz dlaczego wg Ciebie nieudanych (i dlaczego aż tak zdecydowanie). Nie napisałem, że Hitler był fajny, tylko, że w nowatorski sposób radzono sobie z inflacją w Niemczech w latach 20 i 30. Proponuję poczytać o Hjalmarze Schacht-cie szefie banku centralnego Niemiec od 1922 do 1939. Od 1938 w opozycji do Hitlera. Powojnie budował stabilność (doradzał) marki RFN, która była jedną z najstabilniejszych walut. Od wprowadzenia po wojnie do wprowadzenia euro tylko 70% dewaluacji. Ci sami ludzie budowali tą walutę(i prowadzili "nieudane" eksperymenty) przed i po wojnie.

Teraz Ty. Ze dwa zdania uzasadnienia. Proszę.
Miszna
Rigoletto (3891 punktów)
>Teraz Ty. Ze dwa zdania uzasadnienia. Proszę.

Z lenistwa, za Wiki, mała próbka eksperymentów ekonomicznych III Rzeszy:

"Już następnego dnia po przyłączeniu Austrii do III Rzeszy (Anschluss Austrii 12 marca 1938) dokonano transferu 78,3 ton czystego złota oraz dewiz i walut z austriackiego banku narodowego Oesterreichische Nationalbank do niemieckiego Banku Rzeszy (Reichsbank) w Berlinie[12]. Ilość złota z Austrii przewyższała 3-krotnie niemieckie rezerwy tego kruszcu.

Płatności zbrojeniowe były realizowane w różnych systemach kredytowania. Akceptowano wysokie zadłużenie, zwłaszcza w kredytach krótkoterminowych. Liczono na zdobycze terytorialne wymuszone przez lokalne działania militarne[13]. Pomimo zaniechania pokrycia pieniądza rezerwą złota i nadmiernego zadłużenia nie wystąpiła oczekiwana przez teoretyków inflacja. Wskaźnik cen detalicznych wykazywał oficjalnie wzrost około 1% rocznie, co wynikało z kontroli rynku przez państwo, ceny i marże były regulowane. Politycznie wymuszona stabilność pieniądza nie miała uzasadnienia gospodarczego, toteż reichsmarka nie cieszyła się zaufaniem na międzynarodowym rynku walutowym. Z powodu braku dużych międzynarodowych inwestycji w gospodarce niemieckiej wystąpił chroniczny brak dewiz."

Generalnie była to gra na krótką metę. Hitler o tym wiedział, ale liczył, że dzięki podbojom niemiecka gospodarka uniknie bankructwa.
miszna (43 punktów)
(Anschluss Austrii 12 marca 1938) dokonano transferu 78,3 ton czystego złota ...
To racja, ale już pisałem, że Schacht - twórca reformy walutowej Niemiec był od 1938 w opozycji do bandy Hitlera, a w 1939 zdjęli go ze stanowiska. Swoje ciekawe pomysły wprowadzał o wiele wcześniej, wiele lat zanim naziści doszli do władzy, i z pozytywnym skutkiem. Od 38 zaczęło się szaleństwo wojenne niemiec i Schacht nie miał z tym nic wspólnego.
M
Rigoletto (3891 punktów)
>(Anschluss Austrii 12 marca 1938) dokonano transferu 78,3 ton czystego złota ...
>To racja, ale już pisałem, że Schacht - twórca reformy walutowej Niemiec był od 1938 w opozycji do bandy Hitlera, a w 1939 zdjęli go ze stanowiska.

5 lat to i Gierek wytrzymał.
miszna (43 punktów)
>Swietnie. A teraz za co dostajesz pieniądze, nie za roboczogodzinę?
To spróbuję inaczej. Mamy inflację 3,8% (oficjalnie) czyli rok temu zarabiałem (dla uproszczenia bo nie pracuję na etacie) 10zł/h, a dziś, jeśli szef nie zwaloryował mi pensji, dostałbym również 10zł/h ale było ty to warte o 3,8% mniej niż rok temu. Jeśli inflacja będzie 1250% a szef dokona adekwatnej waloryzacji to dostanę 125zł/h ale będę mógł za to kupić tyle samo co za 10zł rok wcześniej.
Jeśli uwiążemy do czegoś walutę robi się nieco bardziej stabilna.
M.
Rigoletto (3891 punktów)
>>Swietnie. A teraz za co dostajesz pieniądze, nie za roboczogodzinę?
>To spróbuję inaczej. Mamy inflację 3,8% (oficjalnie) czyli rok temu zarabiałem (dla uproszczenia bo nie pracuję na etacie) 10zł/h, a dziś, jeśli szef nie zwaloryował mi pensji, dostałbym również 10zł/h ale było ty to warte o 3,8% mniej niż rok temu. Jeśli inflacja będzie 1250% a szef dokona adekwatnej waloryzacji to dostanę 125zł/h ale będę mógł za to kupić tyle samo co za 10zł rok wcześniej.
>Jeśli uwiążemy do czegoś walutę robi się nieco bardziej stabilna.

Ale pieniądz właśnie jest "uwiązany" do wartości pracy (między innymi). Przecież za swoją pracę dostajesz jej ekwiwalent w pieniądzu. Oczywiście nie jest to powiązane tak ścisłe jak parytet złota. Ale jak powiązać ściśle wartość pieniądza z wartością pracy, skoro ta ostatnia jest bardzo zmienna (w zeszłym roku Twoja praca mogła być warta 10zł/h a w tym 100 zł/h albo 0 zł/h).
miszna (43 punktów)
w zeszłym roku Twoja praca mogła być warta 10zł/h a w tym 100 zł/h albo 0 zł/h).
To prawda ale nie chodzi o to, żeby przywiązać walutę do jednostki mojej pracy. Ale uśrednionej wartości jednostki pracy dla całego społeczeństwa.

Ogólnie rzecz biorąc, staram się jakoś nadać "humanistyczną" wartość waluty w systemie fiat money. Teraz wartość polega na umowie i autorytecie państwa. Rozważania moje zmierzają do tego by waluta miała dalej wartość, gdy autorytetu państw zabraknie.
Złot standard jest w takich warunkach lepszy niż fiat ale ma wiele wad. Np. nieprzystawalność wydobycia złota do pojawiania się w gospodarce nowych produktów i świadczenia pracy. Problemy z podzielnościa fizycznego kruszcu. Problemy z kreacją certyfikatów kryszcowych (nie za wygodnie nosić ze sobą kruszec i wagę jubilerską). Położenie geograficzne złóż (jedne kraje mają dostęp inne nie), itd.

A tak w ogóle to powyżej bawię się nieco w adwokata diabla bo to dalej będzie system monetarystyczny.

M.
08-03-2011 08:47 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>w zeszłym roku Twoja praca mogła być warta 10zł/h a w tym 100 zł/h albo 0 zł/h).
>To prawda ale nie chodzi o to, żeby przywiązać walutę do jednostki mojej pracy. Ale uśrednionej wartości jednostki pracy dla całego społeczeństwa.

To też nie jest stała wartość, więc waluta musiaby być narażona na zmiany. A poza tym co z pozostałymi czynnikami produkcji w gospodarce? Nie byłyby wyrażone w walucie?

>Ogólnie rzecz biorąc, staram się jakoś nadać "humanistyczną" wartość waluty w systemie fiat money. Teraz wartość polega na umowie i autorytecie państwa. Rozważania moje zmierzają do tego by waluta miała dalej wartość, gdy autorytetu państw zabraknie.

Kiedy spada autorytet państw, wtedy wzrasta autorytet złota...
miszna (43 punktów)
>Kiedy spada autorytet państw, wtedy wzrasta autorytet złota...

Złoto jest tak samo dobre jak kawałek papieru z jedynką i ilomaś zerami(jeśli umówimy ię, że nie będziemy dodrukowywać tych papierków, ani ich podrabiać, więcej niż wymaga utrzymanie stałej ilości w obiegu)). Jego wartość leży w dziwacznym, pierwotnym przywiązaniu ludzkości do obwieszania się świecidełkami z rzadkiego (a co za tym idzie drogiego) metalu dla wzbudzenia zazdrości współplemieńców. To jest wartość czysto umowna. Nie można się nim najeść, ogrzać, świecić w ciemnościach, ani nalać do baku samochodu. Jego przydatność w przemyśle jest znacząca ale nie tak wielka jak np. srebra. W przemyśle używa się tylko części wydobytego złota (nie mogę teraz znaleźć tabelki). Z tego co pamiętam 2/3 wydobytego złota znajduje się w postaci wyrobów jubilerskich, monet, sztab i innych tezauryzacyjnych i ozdobnych przedmiotów.

Czytałem też kiedyś o hipotetycznych rozważaniach na temat walut opartych o energię (np: 1kW/h). To już bardziej modernistycznie wygląda niż jakieś złote paciorki.

M
miszna (43 punktów)
Z tego co pamiętam 2/3 wydobytego złota znajduje się w postaci wyrobów jubilerskich
Znalazłem! jeszcze mniej jest potrzebne w przemyśle:

Consumption

The consumption of gold produced in the world is about 50% in jewelry, 40% in investments, and 10% in industry.
M.
Rigoletto (3891 punktów)
>Z tego co pamiętam 2/3 wydobytego złota znajduje się w postaci wyrobów jubilerskich
>Znalazłem! jeszcze mniej jest potrzebne w przemyśle:

Tym bardziej potwierdza to wyjątkowość złota w naszej cywilizacji.
miszna (43 punktów)
>Tym bardziej potwierdza to wyjątkowość złota w naszej cywilizacji.

Indianie północnoamerykańscy mogli w XVw mówić to samo o orlich piórach albo muszelkach. Jałowa dyskusja.
miszna (43 punktów)
>>Tym bardziej potwierdza to wyjątkowość złota w naszej cywilizacji.
W PRL walutą o wyjątkowym znaczeniu dla tej "cywilizacji" było pół litra.
Łatwo przechować, nie niszczy się, łatwo podzielić i trudno podrobić.
Kończę. Już nie mogę. To nie ma sensu.
Dzięki za dyskusję.
M.
Rigoletto (3891 punktów)
>W PRL walutą o wyjątkowym znaczeniu dla tej "cywilizacji" było pół litra.
>Łatwo przechować, nie niszczy się, łatwo podzielić i trudno podrobić.

Żart.

>Kończę. Już nie mogę. To nie ma sensu.
>Dzięki za dyskusję.

Dzięki.
08-03-2011 11:31 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>>Kiedy spada autorytet państw, wtedy wzrasta autorytet złota...
>Złoto jest tak samo dobre jak kawałek papieru z jedynką i ilomaś zerami(jeśli umówimy ię, że nie będziemy dodrukowywać tych papierków, ani ich podrabiać, więcej niż wymaga utrzymanie stałej ilości w obiegu)).

Kiedy upada państwo, to tym papierkiem można się podetrzeć...

>Jego wartość leży w dziwacznym, pierwotnym przywiązaniu ludzkości do obwieszania się świecidełkami z rzadkiego (a co za tym idzie drogiego) metalu dla wzbudzenia zazdrości współplemieńców. To jest wartość czysto umowna.

Oczywiście. Ale nie jest to przypadkowe. Złoto jest trwałe, stosunkowo łatwo podzielne, rzadkie i niepodrabialne.

>Czytałem też kiedyś o hipotetycznych rozważaniach na temat walut opartych o energię (np: 1kW/h). To już bardziej modernistycznie wygląda niż jakieś złote paciorki.

Energia byłaby niezła, tylko na razie nie jest łatwo ją przechowywać, a więc trudno byłoby ją uznać za trwałą formę kapitału (w przeciwieństwie od złota). Poza tym możliwe byłyby bardzo duże skoki podaży energii, co powodowałoby znaczne wahania wartości pieniądza opartego na niej.
miszna (43 punktów)

>Energia byłaby niezła, tylko na razie nie jest łatwo ją przechowywać, a więc trudno byłoby ją uznać za trwałą formę kapitału (w przeciwieństwie od złota). Poza tym możliwe byłyby bardzo duże skoki podaży energii, co powodowałoby znaczne wahania wartości pieniądza opartego na niej.

Ale trudność w przechowywaniu może być też plusem, bo trudno nią spekulować.
Rigoletto (3891 punktów)
>>Poza tym możliwe byłyby bardzo duże skoki podaży energii, co powodowałoby znaczne wahania wartości pieniądza opartego na niej.
>Ale trudność w przechowywaniu może być też plusem, bo trudno nią spekulować.

Bardzo łatwo. Wystarczyło by wyłączyć kilka elektrowni (podobnie steruje się choćby podażą ropy naftowej)...
miszna (43 punktów)
>>>Poza tym możliwe byłyby bardzo duże skoki podaży energii, co powodowałoby znaczne wahania wartości pieniądza opartego na niej.
>>Ale trudność w przechowywaniu może być też plusem, bo trudno nią spekulować.
>Bardzo łatwo. Wystarczyło by wyłączyć kilka elektrowni (podobnie steruje się choćby podażą ropy naftowej)...

To samo można zrobić z kilkoma kopalniami złota. To są jałowe dyskusje na temat problemów skorumpowanego systemu monetarystycznego, w którym wartością jest pieniądz, a nie realne potrzeby ludzkości.
Rigoletto (3891 punktów)
>>>Ale trudność w przechowywaniu może być też plusem, bo trudno nią spekulować.
>>Bardzo łatwo. Wystarczyło by wyłączyć kilka elektrowni (podobnie steruje się choćby podażą ropy naftowej)...
>To samo można zrobić z kilkoma kopalniami złota.

To by niewiele dało, bo podaż złota, pomimo wydobycia, jest dość stabilna. Wynika to z tego, że złoto w przeciwieństwie do energii, praktycznie się nie zużywa.

>To są jałowe dyskusje na temat problemów skorumpowanego systemu monetarystycznego, w którym wartością jest pieniądz, a nie realne potrzeby ludzkości.

Lepszego systemu jeszcze nikt nie wymyślił.
miszna (43 punktów)
Miałem skończyć, ale jeszcze ostatnie zdania napiszę.

"Lepszego systemu jeszcze nikt nie wymyślił."
Może czas najwyższy wymyślić. Są próby wprowadzania czegoś nowego. Ale system jest jeszcze mocny i beneficjenci systemu będą go bronić i twierdzić że nie ma nic lepszego.
Statystyczny Polak ma 23900 zł oszczędności.
67% Polaków nie ma żadnych oszczędności
mniej niż 1 % Polaków ma oszczędności większe niż 10 000zł.

Dane sprzed tygodnia.
Na całym Świecie jest tak samo albo gorzej (tylko w kilku krajach z mocnym socjalem nieco lepiej) Ten stan się pogłębia. Chyba żyjemy w interregnum.

Pozdrawiam, Miszna

PS. Sam mogę się zaliczyć do beneficjentów systemu. Biały, zdrowy mężczyzna, lat około 30, mieszkaniec dużego europejskiego miasta, wykształcony, bez kredytów.
Rigoletto (3891 punktów)
>>"Lepszego systemu jeszcze nikt nie wymyślił."
>Może czas najwyższy wymyślić. Są próby wprowadzania czegoś nowego. Ale system jest jeszcze mocny i beneficjenci systemu będą go bronić i twierdzić że nie ma nic lepszego.

Były już takie próby. Np. taki ciekawy intelektualista Pol Pot, prawie wykorzenił w Kambodży prymitywne przywiązanie ludzi do pieniądza...
miszna (43 punktów)
Były już takie próby. Np. taki ciekawy intelektualista Pol Pot, prawie wykorzenił w Kambodży prymitywne przywiązanie ludzi do pieniądza...
Tak. A wszyscy ateiści chcą wprowadzić ustrój jak w ZSRR, bo tam też nie wierzyli w boga i mieli łagry i zamordyzm.
A portret PolPota wisi u mnie w salonie.

Fajnie jest podyskutować samemu ze sobą.

m
miszna (43 punktów)
>Ale pieniądz właśnie jest "uwiązany" do wartości pracy (między innymi). Przecież za swoją pracę dostajesz jej ekwiwalent w pieniądzu. Oczywiście nie jest to powiązane tak ścisłe jak parytet złota.
Pieniądz FIAT nie jest powiązany ani z pracą ani ze złotem, ani z niczym co przedstawia realną wartość.
Twierdzisz że jest "uwiązany" do pracy, ale przecież równie dobrze możesz sobie kupić za złotówki czyjąś pracę jak i sztabkę złota, a chyba obydwaj jesteśmy zgodni, że PLN nie jest walutą typu gold standard.

M
Rigoletto (3891 punktów)
>Pieniądz FIAT nie jest powiązany ani z pracą ani ze złotem, ani z niczym co przedstawia realną wartość.
>Twierdzisz że jest "uwiązany" do pracy, ale przecież równie dobrze możesz sobie kupić za złotówki czyjąś pracę jak i sztabkę złota, a chyba obydwaj jesteśmy zgodni, że PLN nie jest walutą typu gold standard.

Jest uwiązany umownie. A przedstawia realną wartość w tym sensie, że możesz za niego kupić towary i usługi.
Z pieniądzem opartym na standardzie złota jest podobnie, z tą różnicą, że emitentowi takiej waluty trudniej jest nią manipulować.
miszna (43 punktów)
Zawsze to samo. ktoś podrobi, oszuka, dodrukuje, zmanipuluje. Na złocie próby 0.585 można wybić 0.720. Sztabka może być wypełniona miedzą albo gorszym stopem. A certyfikaty złota, albo walutę opartą na złocie można podrobić, rozwodnić, wdewaluować, złoto rozkraść, albo pożyczyć. Waga może być przestawiona.
Monetaryzm prowadzi do takiego myślenia - napewno ktoś mnie oszuka. Więc jeśli ja oszukam troszeczkę to się nic nie stanie. Wszyscy przecież to robią.

M.
Rigoletto (3891 punktów)
>Zawsze to samo. ktoś podrobi, oszuka, dodrukuje, zmanipuluje. Na złocie próby 0.585 można wybić 0.720. Sztabka może być wypełniona miedzą albo gorszym stopem. A certyfikaty złota, albo walutę opartą na złocie można podrobić

Oczywiście nie ma idealnych rozwiązań. Pieniądz jest tylko istrumentem pomocniczym w gospodarce. Nawet gdyby nie było pieniędzy, zawsze znalazło by się pole do nadużyć.
PanBuk (6257 punktów)
>Monetaryzm prowadzi do takiego myślenia - napewno ktoś mnie oszuka. Więc jeśli ja oszukam troszeczkę to się nic nie stanie. Wszyscy przecież to robią.

czy to się nie nazywa Kardynalna Zasada ?

znaczy się.. zasada każdego Kardynała?


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
08-03-2011 07:47 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
Trzecia Rzesza piszemy wielką literą, jak wszystkie nazwy państw, marka - małą.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
setarkos (10757 punktów)
>>.. "średni dochód dzienny na osobę"
>A w jakiej walucie wyceniałbyś ten "średni dochód"?
A w tej, w jakiej fiskus przyjmuje podatek dochodowy
Rigoletto (3891 punktów)
>>>.. "średni dochód dzienny na osobę"
>>A w jakiej walucie wyceniałbyś ten "średni dochód"?
> A w tej, w jakiej fiskus przyjmuje podatek dochodowy

Masz na myśli PLN-y? Tak, to mocny parytet.
setarkos (10757 punktów)
>Masz na myśli PLN-y?
Sama nazwa PLN to chyba przygotowanie gruntu pod 'lepsze euro'.
Jak dla mnie bez różnicy która banda haracz ściąga - jak krajowa, to w dniówkach krajowych, jak światowa to w światowych, a jak walut wiele, to niech tam między sobą rywalizują a się w kantorze wymieni (jenakowoż będąc bandytą żądałbym 'właściwej' waluty)).
Z pozycji przeciętnego obywatela byłoby moją sprawą czy żyję 'dziś' skromniej i odkładam na 'jutro', czy też dziś się zadłużam a jutro spłacam. W obu wypadkach (czy co do oszczędności czy zobowiązań) istotna niezależność od wahań kursów (w tym także złota) zostałaby zachowana.
> Tak, to mocny parytet.
Dlaczego nie miałby być mocny? To zależy od wielkości emisji podobnie jak wartość złota od rozmiarów wydobycia.
08-03-2011 07:50 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Tak zupełnie poza tematem - czy ktoś z Was wie, dlaczego "to" się nazywa PLN? Skróty USD, GBP czy CHF są logiczne, a "to"? Co oznacza N?
Edit: No niby wiem, "nowy", ale dlaczego tak?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
08-03-2011 08:50 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>Tak zupełnie poza tematem - czy ktoś z Was wie, dlaczego "to" się nazywa PLN? Skróty USD, GBP czy CHF są logiczne, a "to"? Co oznacza N?
>Edit: No niby wiem, "nowy", ale dlaczego tak?

Leniuszek.

Wiki:
"PLN (od Polski Nowy) - obowiązujący od chwili denominacji (tj. 1 stycznia 1995) symbol walutowy złotego, zapisany w standardzie ISO 4217. Owo oznaczenie jest skrótem. Litera N pojawiła się właśnie podczas "przekreślania zer", w 1995 roku. Wcześniejszym oznaczeniem złotego było PLZ - Polski złoty."
08-03-2011 08:57 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Leniuszek.

>Wiki:
Zgadza się, ale ja wciąż nie rozumiem logiki zmiany Z na N... I strasznie mylące to jest, zwłaszcza dla cudzoziemców. Ci to się dopiero dziwią i dopytują, jak właściwie się nazywa polska waluta.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
08-03-2011 09:42 
 Ocena 2 na 2
PanBuk (6257 punktów)
> jak właściwie się nazywa polska waluta.

1 PLuN
tak na ludowo...
10 PLuNów
etc...

choć niektórym się z pluciem kojarzy....

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
father Tucker (99 punktów)
>Czy powinno się zlikwidować Banki Centralne?

Oczywiście, że należy zlikwidować wszelkie banki centralne. Koniecznie. I to jak najszybciej.

>Co myślicie o istnieniu tylko jednej globalnej waluty?

Oczywiście, pod warunkiem że będzie to standard złota ( oczywiście, nie MUSI to być dokładnie złoto. Może być srebro, ew. np. worki zboża itp. Coś, co ma realną wartość własną. Złoto i srebro są najbardziej prawdopodobne z historycznych i praktycznych powodów)

>dać władze każdej osobie prawnej i fizycznej do
>tworzenia własnego pieniądza i niezależnej kontroli nad nim przez osobę ,która go tworzy?

Tak, wtedy każdy będzie mógł bić własne srebrne i złote monety a wzajemna relacja cenowa różnych walut opierałaby się od zawartości kruszcu ( i być może, częściowo od wartości numizmatycznej ? )

>Czy powyższa zmiana zmnieni coś w procesach inflacyjnych/deflacyjnych, "chłodzenia" i
>"rozgrzewania" gospodarki, zapobiegnie/zmniejszy ryzyko kryzysów finansowych/gospodarczych??

Tak, ale należałoby również wprowadzić system pełnych rezerw walutowych. To właśnie istnienie systemu rezerw częściowych doprowadziło do śmierci standardu złota ( oczywiście, nie tylko to, ale głównie. )

>Jeśli danie każdemu prawa do tworzenia własnego systemu pieniężnego, nie rozwiąże żadnych problemów
>to ja nadal byłbym za takim prawem. Z moralnego punktu widzenia istnienie Banku Centralnego jest
>naruszeniem naszej wolności, więc likwidacja Banku Centralnego byłaby uzyskaniem wolności.

100% racji

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365