Spokojnie, nie wszyscy

Większość.
Trudno też mówić o w pełni świadomym poparciu dla tworu po kongresie założycielskim. Jest to poparcie na kredyt.
Ale wymowne.
W naszej sondzie, w której jak dotąd głosowało ok. pół tysiąca osób, ponad połowa jest pozytywnie nastawiona do projektu Nowoczesna Polska: przed kongresem pozytywnie nastawionych było rzędu czterdzieści kilka proc., obecnie skoczyło do
59%. Jak na Racjonalistę, to duża zgodność, skoro wiadomo, że jesteśmy bardzo różnorodni, jeśli chodzi o ideologie polityczne.
Także na Facebooku Racjonalisty link z kongresu zbiera rekordowe poparcie.
Na gazeta.pl, gdzie, jak sądzę, ideowo i światopoglądowo profil czytelnika jest najbardziej zbliżony do Racjonalisty, jeśli idzie o inne duże serwisy, poparcie też jest przeważające:
We wczorajszej sondzie
"Czy Janusz Palikot cię przekonał?": w której udział wzięło 4 tys. osób, twierdząco odpowiedziało
69% uczestników, przecząco - 31%.
W dzisiejszej sondzie Gazety
"Którą partię popierasz?" w której udział wzięło 7 tys. osób, aż
51% wskazało Ruch Janusza Palikota. Nie wiem, czy w historii gazeta.pl jakakolwiek "partia" miała u nich ponad połowę głosów.
Bardzo ciekawe jest to, że na wzroście Palikota jak dotąd nie straciło SLD, a jedynie PO (SLD zyskuje, co osobiście całkiem mi się podoba). Jeśli posłowie PO liczyli więc, że Palikot nie uszczknie PO, lecz pozwoli przejąć głosy SLD, to może to być błędne założenie.
Większość głosów Palikot zdaje się także zbierać na portalu Interia.pl. Przynajmniej tak sugeruje poparcie dla jego postulatów. Na pytanie portalu
"Czy zgadzasz się z postulatami Janusza Palikota?", głos swój oddało 4,5 tys. osób.
60% zgadza się z nimi w całości, 19% - "z częścią".
W największym polskim portalu Onet.pl Palikot ma chyba niemal pięćdziesięcioprocentowe poparcie. W sondzie w której udział wzięło aż
106 tys. osób, na pytanie
"Janusz Palikot ogłosił, że odchodzi z PO. Jak oceniasz tę decyzję?" 49% osób odpowiedziało: "To dobra decyzja, teraz "rozwinie skrzydła"".
Chciałbym podyskutować o ocenie skuteczności i sprawności Palikota oraz o tych wynikach, które wskazują, że Palikot obudził w szczególności nadzieje ludzi z kręgów Gazety i Racjonalisty.
Palikotowi zarzuca się szereg rzeczy. W szczególności, że miał rozłożyć projekt Przyjazne Państwo. Do 30 marca 2009 komisja zgłosiła do marszałka sejmu 106 projektów ustaw o zmianie ustawy. Ile z tego doczekało się realizacji lub rozpatrzenia?
Newsweek z 11 marca b.r. wskazuje, że Komisja była po prostu marginalizowana w PO, więc działania te były skazane na nieskuteczność nie z winy Palikota:
Cytat:- Szef klubu kazał konsultować wszystkie projekty zgłaszane w komisji z klubem Platformy. To ewidentne ubezwłasnowolnienie Palikota - mówi jeden z jego partyjnych kolegów.
Wiceprzewodniczący komisji Marek Wikiński (SLD) zauważył w środę w rozmowie z "Newsweekiem", że komisja jest bojkotowana przez członków gabinetu Tuska. - Na początku przychodzili do nas ministrowie lub ich zastępcy. Teraz szefowie resortów przysyłają naczelników wydziałów - ubolewa nad prestiżowym policzkiem poseł Wikiński.
Zarzuca mu się także finansowanie Ozonu w 2005 r. Ozon początkowo był przede wszystkim liberalny, po kilku miesiącach przeorientował się na frondyzm. Po pierwsze jednak: niejeden z nas ma na swoim koncie takie działania i poglądy sprzed kilku lat, pod którymi obecnie się nie podpisuje. Ja mam. Po drugie zaś, politycy przede wszystkim powinni realizować trendy społeczne. Ja osobiście nie mam nic przeciwko temu, że Palikot zwietrzył opłacalność polityczną kursu antyklerykalnego, gdyż od jakiegoś czasu sam w tekstach apelowałem do sił politycznych właśnie o takie pragmatyczne (a nie pseudoideologiczne, które u nas jest wołaniem na Berdyczów) podejście do kwestii świeckości: panowie i panie, to się przede wszystkim zaczyna opłacać, bo takie są nastroje. Jeśli nastroje będą w tym kierunku pozytywne, to Palikot, jako pragmatyk, będzie to realizował. Kwestia główna: na ile może to być skuteczne?
Moim zdaniem skuteczność tego pomysłu nie zależy jednak ani od "wiarygodności" Palikota ani od tego, czy powalił czy nie powalił Przyjazne Państwo, lecz od kadry z jaką będzie współpracował. I Palikot dupa, gdy problemów kupa. Sam Palikot nie zdobędzie władzy wystarczającej do zmian. Potrzeba mu przekuć te nadzieje i entuzjazm w realne działania ludzi w terenie, w organizowaniu struktur, w sprawnej selekcji ludzi, aby wśród tych tłumów jak najmniej oszołomów wypływało na górę, bo że się pojawią to pewne, zawsze się pojawiają w spontanicznie organizowanych organizacjach. Bardzo trafne było też ostrzeżenie rzecznika rządu Grasia: zlecą się do niego pewnie odpadki z innych partii, kłótliwe i mało kooperatywne, które mogą rozkładać organizm od wewnątrz.
Jeśli Palikotowi uda się zgromadzić sensownych ludzi wokół siebie, to powinien dać radę. Wiadomo, że jacyś "starzy" muszą i powinni się tam pojawić, bo na całkowicie zerowym doświadczeniu w polityce wiele się nie zbuduje, byle tylko dominowało nowe...
W każdym razie takie zamieszanie na scenie politycznej mnie bardzo się podoba
