 |
Akceptacja rzeczywistości Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-11-2016 00:17 | meuszjkl (95 punktów) | Akceptacja rzeczywistości
1 na 1 | Według szacunków W.Baldwina, z bardzo dużym błędem na Ziemi żyło 107 miliardów osób przez ostatnie 50 tysięcy lat. Zakładając że obecnie mamy około 7 miliardów ludzi, można mówić o stu miliardach trupów. Zjawisko śmierci jest więc naturalnie zauważalne, na 100 miliardów osób przypadło 0 żywych.
W obliczu tych faktów zdajemy sobie sprawę że jest to proces nieunikniony. Niejednokrotnie obserwuję jednak że spora część ludzi nie jest przygotowana na ewentualność śmierci - a przecież według mnie to zdroworozsądkowa postawa która akceptuje rzeczywistość taką jaką ona jest.
W celach doświadczalnych wystarczy pójść na pogrzeb - jakkolwiek odradzam cały kościelny obrządek przez zwykłą stratę czasu, tak sam proces chowania na cmentarzu wyzwala w ludziach emocje które są skrajnie bezzasadne(płacz przez stratę bliskiej osoby, strach o własną śmierć). Szczególnie negatywne są emocje w przypadku śmierci ludzi młodych, bardzo młodych.
Rodzic przecież nierzadko podejmuje świadomą decyzję robiąc sobie dziecko, znając końcowy rezultat a ten jest równoważny śmierci - a na pogrzebie szlochy. Trochę przypomina mi to sytuację wpychania kogoś pod pędzony pociąg z oczekiwaniem na inny rezultat niż śmierć(chodź tutaj szansa jest bynajmniej niezerowa!).
Sprawa zaiste staję się kuriozalna gdy mamy do czynienia z osobami wyznającymi katolicyzm(nie tylko), ich reakcja powinna być zadowalająca(życie wieczne po śmierci, a do tej sielanki kiedyś sami dołączymy). W katolicyzmie MOIM ZDANIEM zamiast stypy powinno organizować się radosny event! Piekło? Okey, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę jednostki bardzo młode to przez kilka lat życia nie mogły "nagrzeszyć" na piekło. Zatem radosny event! Jeżeli weźmiemy pod uwagę osoby starsze, ale nie popełniające grzechów nierozgrzeszanych. Radosny event! Mimo tej "alternatywnej rzeczywistości katolickiej" emocje ludzkie przemawiają nad ich przyjmowanymi a priori faktami i nie potrafią zaakceptować "swojej rzeczywistości".
Może mam złą próbkę porównawczą i może okazuje się że tanatofobia dotyka głównie ludzi wierzących? Tych którzy nie potrafią zaakceptować niealternatywnej rzeczywistości przez cały ciąg swojego życia? Którzy liczą na cud? Którzy liczą na to że czas się może cofnąć? Ingerencję Boga? Nie zdając sobie sprawy przez swoje życie z istoty faktów jakie rządzą tym światem?
Tanatofobia po wyzbyciu się wiary przestała mnie tykać, zaakceptowałem rzeczywistość taką jaką ona jest. Gdy ktoś umiera traktuję to jak naturalny proces, na który jestem przygotowany. Jak jest z wami? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
Grumman Avenger (227 punktów) (zablokowany) | >Gdy ktoś umiera traktuję to jak naturalny proces, na który jestem przygotowany. A na ile jesteś przygotowany na własną śmierć?
|
|
 | | meuszjkl (95 punktów) | >>Gdy ktoś umiera traktuję to jak naturalny proces, na który jestem przygotowany. >A na ile jesteś przygotowany na własną śmierć? >
Sprecyzuj pytanie.
|
|
|  | Grumman Avenger (227 punktów) (zablokowany) | Nie rozumiesz prostego pytania, to poproś o pomoc mamusię.
|
|
| |  | | meuszjkl (95 punktów) | >Nie rozumiesz prostego pytania, to poproś o pomoc mamusię. >
Daję odpowiedź. Okoń.
|
|
| rogaliczek (669 punktów) | >W katolicyzmie MOIM ZDANIEM zamiast stypy powinno organizować się radosny event!
Uderzając się w kolano będziesz się cieszył na myśl o przyszłych orgazmach?
|
|
 | 1 na 1 | meuszjkl (95 punktów) | >>W katolicyzmie MOIM ZDANIEM zamiast stypy powinno organizować się radosny event! >Uderzając się w kolano będziesz się cieszył na myśl o przyszłych orgazmach? >
Nietrafne porównanie. Ból fizyczny jest czymś odrębnym od bólu psychicznego. Ból psychiczny poprzez swój intelekt możemy kontrolować w o wiele większym stopniu niż ten fizyczny. Poprzez samą świadomość. Gdy wiemy że ktoś w zamian za ziemską śmierć obarczoną szeregiem problemów, bólów, cierpień, otrzymuje życie wieczne gdzie nie napotka go absolutnie nic złego, nie powinniśmy mieć powodów do smutku z tego powodu. Oczywiście możemy być smutni że np. herbatkę będziemy musieli sobie parzyć sami i codziennie samemu obierać ziemniaczki, ale na pewno nie przez to że ktoś dostał życie wieczne=umarł na Ziemi.
|
|
|  | 2 na 2 | rogaliczek (669 punktów) | >Ból fizyczny jest czymś odrębnym od bólu psychicznego.
Skoro ból psychiczny ma swoje odzwierciedlenie w chemii mózgu to jest tak samo fizyczny jak ten "fizyczny"
>Ból psychiczny poprzez swój intelekt możemy kontrolować w o wiele większym stopniu niż ten fizyczny.
Ból jest odczuciem psychicznym. Fizycznie to tylko atomy się poruszają. Jakiś mnich spalił się żywcem i nawet okiem nie mrugnął.
>Oczywiście możemy być smutni że np. herbatkę będziemy musieli sobie parzyć sami
No właśnie chodzi o stratę bliskiej osoby a nie, że jemu się w danej chwili dzieje jakaś straszna krzywda. Poza tym katolicy wierzą, że jednak większość ludzi idzie do czyśćca a tam wcale nie jest za wesoło i trzeba składać namiętne modły.
|
|
1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | rytuały przejścia oswajają | "W celach doświadczalnych wystarczy pójść na pogrzeb - jakkolwiek odradzam cały kościelny obrządek przez zwykłą stratę czasu, tak sam proces chowania na cmentarzu wyzwala w ludziach emocje które są skrajnie bezzasadne(płacz przez stratę bliskiej osoby, strach o własną śmierć). Szczególnie negatywne są emocje w przypadku śmierci ludzi młodych, bardzo młodych."
Nie przesadzajmy. Ceremonie pogrzebowe to bardzo specyficzna ale jednak odmiana rytuału przejścia - ze wszystkimi skutkami wynikającego z tego faktu.
"W katolicyzmie MOIM ZDANIEM zamiast stypy powinno organizować się radosny event! Piekło? Okey, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę jednostki bardzo młode to przez kilka lat życia nie mogły "nagrzeszyć" na piekło."
Mogły, mogły - przecież nie ilość się liczy lecz jakość. W krótkim życiu mogły popełnić wielość immoralnych czynów.
"Może mam złą próbkę porównawczą i może okazuje się że tanatofobia dotyka głównie ludzi wierzących?"
Rzecz nie w wierze lub jej braku - a w odsunięciu od siebie zagadnienia śmierci i....rytuałów z nią związanych. To prowadzi do ....tanatofobii. Dawnymi czasy, gdy trup się ścielił gęsto z powodu chorób, gdy trup leżał w chałupie przed pogrzebem, gdy trupa myto i ubierano, gdy robiono zdjecie w trumnie, przed jej zatrzaśnięciem, gdy potem go grzebano z całym rozbudowanym ceremoniałem (wynoszenie nogami do przodu, uderzanie trumną w próg) - śmierć był oswajana i ...neutralizowana. Teraz tego nie ma i jest...tanatofobia.
|
|
 | | meuszjkl (95 punktów) | Odp: rytuały przejścia oswajają | >>Rzecz nie w wierze lub jej braku - a w odsunięciu od siebie zagadnienia śmierci i....rytuałów z nią związanych. To prowadzi do ....tanatofobii. Dawnymi czasy, gdy trup się ścielił gęsto z powodu chorób, gdy trup leżał w chałupie przed pogrzebem, gdy trupa myto i ubierano, gdy robiono zdjecie w trumnie, przed jej zatrzaśnięciem, gdy potem go grzebano z całym rozbudowanym ceremoniałem (wynoszenie nogami do przodu, uderzanie trumną w próg) - śmierć był oswajana i ...neutralizowana. Teraz tego nie ma i jest...tanatofobia.
Masz dużo racji, jednak postrzegam to tak że osoba która wyzbywa się wiary w naturalny sposób zaczyna się zastanawiać nad kwestiami które wcześniej przyjmowała a priori. Osoba wierząca poprzez automatyczne myślenie dostaje proste odpowiedzi, przez co potem nie jest przygotowana myślowo na pewne ewentualności.
>>Mogły, mogły - przecież nie ilość się liczy lecz jakość. W krótkim życiu mogły popełnić wielość immoralnych czynów.
2-letnie dziecko?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|