 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-10-2010 21:40 | tropsy (12 punktów) | Polska mnie przeraża.
11 na 11 | Urodziłam się i mieszkam w małopolsce.To przedziwne miejsce pełne jaskrawych kontrastów, folkloru i zaściankowości.Zastanawiam się jak ludzie żyją tu na co dzień i potrafią być szczęśliwi.Dlaczego ja nie potrafię.Czy to kwestia nieprzystosowania społecznego?A może zwykła życiowa niezaradność.Jestem osobą młodą i pozostaję bez środków do życia.Aktualnie poszukuję pracy przy użyciu standardowych metod.Jak w moim przypadku radzą sobie inni? Szukają sponsorów, rodzą dzieci i kończą edukację na szkole podstawowej.Pozostali żyją z prostytucji, handlu narkotykami i oszustw.Więc jestem niezaradna, bo dostrzegam granicę krzywdy i nie chcę jaj przekroczyć.Lokalna społeczność tłumnie odwiedza kościoły.Psy trzymane na łańcuchach, bez wody, w upale pilnują dorobku życia.Nikogo nie obchodzą zanieczyszczone rzeki i lasy.Czarnoskóry przechodzień, który jest tutaj rzadkością, budzi sensację i przyciąga uwagę. Czyli jestem również nieprzystosowana społecznie, ponieważ posiadam sporo empatii.Obchodzi mnie los krzywdzonych ludzi i zwierząt.Szanuję i doceniam przyrodę.Z tolerancją odnoszę się do wszelkich odmienności i cudzych poglądów.Religię uważam za największe zło tego świata.Księża jawią mi się jako zdegenerowana banda pasożytów,żerująca na ludzkiej naiwności.Jestem przerażona brakiem perspektyw ekonomiczno-społecznych.Ludzie zupełnie zatracili człowieczeństwo.Nie ma co liczyć na poradę, pomoc, czy choćby szczerą rozmowę.Okazana sympatia rodzi agresję.W życiu kierują się zasadą podejścia bez emocji.Pozbawieni przemyśleń stali się mistrzami działań pozornych.Przestali marzyć.Ja natomiast mam jedno ogromne marzenie.Pragnęłabym,abyśmy obie z mamą mogły żyć w prawdziwie demokratycznym kraju.Wystarczyłby pokoik i jakakolwiek praca.Chciałabym,żebyśmy mogły pozostać sobą.Ufam, że jest na świecie ktoś,kto pomógłby nam odzyskać wiarę w drugiego człowieka. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Almentyna (417 punktów) | > Chciałabym,żebyśmy mogły pozostać sobą.Ufam, że jest na świecie ktoś,kto pomógłby nam odzyskać wiarę w drugiego człowieka.Każdy dobry psycholog. Raczej nie forum. Pomaga też dystans, ten wobec siebie, ten geograficzny i upływ czasu. Powodzenia
|
|
kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | Uciekaj z tamtąd! Ja zwlekałem 16 lat i nie potrafię odzałowac. Jak się sie trochę przygotujesz to pokoik będziesz miała po miesiacu, mieszkanie po roku. Analogicznie do horyzontów umysłowych. Reszta podobnie jak w Polsce, niestety wrażliwi ludzie nigdzie nie mają łatwo. Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | ramichael (36666 punktów) | Im szybciej wyemigrujesz - tym lepiej. Taka np. Szkocja - piękny kraj!
|
|
| catseye (1381 punktów) | >Dlaczego ja nie potrafię. Czy to kwestia nieprzystosowania społecznego? A może zwykła życiowa niezaradność. ... Obchodzi mnie los krzywdzonych ludzi i zwierząt. Ciężko jest być wrażliwcem - wiem coś o tym: mam dwa takie osobniki w rodzinie. Ale i wrażliwce mają swoje radości. Jeśli chwilowo nie możesz zrobić nic dla siebie, zrób coś dla kogoś. Brzmi to bardzo naiwnie, ale w praktyce bywa zdumiewająco skuteczne. > Nie ma co liczyć na poradę, pomoc, czy choćby szczerą rozmowę. Okazana sympatia rodzi agresję. W życiu kierują się zasadą podejścia bez emocji. Pozbawieni przemyśleń stali się mistrzami działań pozornych. Przestali marzyć. Miałaś pecha. Naprawdę niemało jest takich ludzi, jakich chciałabyś spotkać. >Ufam, że jest na świecie ktoś,kto pomógłby nam odzyskać wiarę w drugiego człowieka. Na pewno! Życzę, żebyś(cie) go szybko spotkały.
|
|
7 na 7 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Polska jest bardzo ładnym krajem. Jako dolnoślązak mam słabość do Małopolski, jest w niej mnóstwo uroczych zakątków, sam Kraków jest pięknym miastem, wielu Europejczyków go lubi. Bywam często na południu Francji i zapewniam cię, że jeśli dostrzegasz zaściankowość w Małopolsce, to nie brakuje jej na południu kraju, który był kolebką Oświecenia. Jeden z moich przyjaciół stwierdził swego czasu, iż choć mniej Francuzów niż Polaków chodzi do Kościoła, to znaleźć wśród Francuzów ateistę jest chyba jeszcze trudniej niż w Polsce. We Francji spotykam ludzi z całej Europy. Na przykład dwoje młodych ludzi z Regensburga, którzy byli tak zaściankowi, iż dziwili się, że ktoś tego nie widzi. "Jesteśmy zaściankowi" - mówili, zamiast "dzień dobry". I byli w związku z tym całkiem uroczy. Albo Norwegów, którzy nie mogli zejść z tematu swoich motorowerów i powtarzali jak katarynki żart o tym, jak owe zacne wehikuły niosą ich nienajlżejsze norweskie korpusy. Krótko mówiąc - nie wydaje mi się, aby jakiś kraj Europy szczególnie odstawał od pozostałych jeśli chodzi o ludzkie wady i zalety. Wszędzie znajdziesz zaściankowość i na jej tle mniejsze ilości bardziej otwartych osób. Wyobraźnia Niemca, czy Francuza jest taka sama jak Polaka. Podobny język ciała, podobne "chrześcijańskie korzenie", które nie chcąc się wykorzenić przeradzają się czasem w newage z wróżkami, lub agnostycyzm z rajskim hotelikiem bez zmian. Z pewnością znajdziesz w Małopolsce ciekawe osoby, podobnie jak znajdziesz je w Regensburgu, czy w Tuluzie. Z pewnością w każdym z tych trzech miejsc łatwo załamiesz się średnią przekonań ludzi, ich uprzedzeń, ciągle żywych wielowiekowych zabobonów. Jeśli chodzi o ludzi, którzy nie mają pracy, są biedni, we Francji nie trudno natknąć się na takie osoby. Mam nawet czasem wrażenie, iż liczba bezdomnych Francuzów w wieku licealnym jest dużo większa niż Polaków, co mnie dziwi i pewnie jest nieprawdą, ale jest ich naprawdę dużo.
|
|
 | 4 na 4 | PiKu (93 punktów) | Jako Wielkopolanin z wioski wstydziłem się trochę kiedyś swojej wiejskości, braku wykształcenia rodziców, gwary itd., gdy wyjechałem na studia do Wrocławia. Jednak teraz dzięki kontaktom z mieszczuchami wiem, że nie ma się czego wstydzić. Największą patologię widziałem jednak w dużym mieście, choć nie potępiam z miejsca każdego "patola", poznawszy historię jego życia. Wiem, że wnoszę ze swoją lokalnością i gwarą pewien koloryt, który był tak powszechny w wielokulturowej, przedwojennej Polsce. Staram się nie tłamsić przez to innych lokalności, tylko raczej odbywać długie interesujące rozmowy przy piwku o tym jak to jest u nas a jak u was, obojętnie, czy rozmawiam z Górnoślązakiem, czy z Francuzem. Polacy mają pewien kompleks "wieśniactwa". Słowo "wieśniak" jest używane jako wyzwisko w kraju, w którym każdy ma krewnych na wsi a chłopstwo stanowiło kiedyś przytłaczającą część społeczeństwa. Ten kompleks to jednak kompleks polskiej elity, która ma czasami lekko dyktatorskie zapędy i przyswaja cudzą tożsamość zamiast rozwijać własną. Razem z zabobonami odrzuca się to co dobre w lokalnej kulturze, niejako w pakiecie. Kupuje się za to pakiet rodem z zachodnich seriali i tworząc polskie seriale promuje w mediach. Nieumiejętność oddzielenia tego co dobre i złe w naszym społeczeństwie doprowadziła nas do neurotycznego, bardzo pesymistycznego, depresyjnego postrzegania samych siebie. Dlaczego z wiarą w wodę święconą miałbym odrzucać piękno lokalnej architektury? Można coś styloweg z tego stworzyć. Nie wyprę się swojego pochodzenia a przecież szanować i lubić obcych przy tym mogę.
|
|
|  | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Masz rację. Ten polski kompleks jest dość żenujący. Na szczęście coraz częściej można spotkać zagranicą Polaków, którzy wcale się nie wstydzą swojej polskości, lecz są już Europejczykami. Są na luzie, uśmiechnięci, nie popadają też w drugą skrajność, polegającą na ostrej krytyce tego co nie polskie - to taki sposób odreagowania. Francuzi też są w tym względzie do nas podobni. Wielu z nich spędza mnóstwo czasu na tłumaczeniu, jaka straszna ta Francja. Po czym popadają w skrajność wyśmiewaną przez pewnego belgijskiego Francuza w komiksie Asteriks. Mamy tam sytuację, w której Galowie z uroczej acz prowincjonalnej wioski w Bretanii oglądając grecki Partenon stwierdzają, iż dom sołtysa z kolumienkami robi na nich większe wrażenie niż owe wielce sławne ateńskie konstrukcje  . Ani w Krakowie, ani we Wrocławiu nie brakuje też Europejczyków, którzy tak polubili te miasta, że w nich zamieszkali. Południowców po pewnym czasie przyprawia o depresję mniej słoneczny klimat, ale to już nie nasza wina.
|
|
5 na 5 | spellbinder (8577 punktów) | >Pozostali żyją z prostytucji, handlu narkotykami i oszustw.Więc jestem >niezaradna, bo dostrzegam granicę krzywdy i nie chcę jaj przekroczyć.
Wybacz szczerość - ale jesteś niezaradna nie dlatego, że dostrzegasz jakieś granice, a dlatego że jesteś niezaradna. Są ludzie, którzy żyjąc w małym miasteczku osiągają sukces - nie mają wykształcenia, za to mają łeb do interesów.
>Czyli jestem również nieprzystosowana społecznie, ponieważ posiadam >sporo empatii.
Akurat empatia, jako jeden ze składników inteligencji emocjonalnej, jest wręcz niezbędna do przystosowania społecznego.
Obchodzi mnie los krzywdzonych ludzi i zwierząt.Szanuję i doceniam przyrodę.Z >tolerancją odnoszę się do wszelkich odmienności i cudzych poglądów.Religię uważam za największe zło >tego świata.
Z jednej strony tolerancja - z drugiej największe zło świata. Dziwne.
>Księża jawią mi się jako zdegenerowana banda pasożytów,żerująca na ludzkiej >naiwności.Jestem przerażona brakiem perspektyw ekonomiczno-społecznych.Ludzie zupełnie zatracili >człowieczeństwo.Nie ma co liczyć na poradę, pomoc, czy choćby szczerą rozmowę.Okazana sympatia rodzi >agresję.
No to jest git. Nie ma co liczyć na poradę czy pomoc.
Jechałem na święta do małego miasteczka na Mazurach kilka lat temu. Tubylcy wracali do domów, świętowali już w autobusie. W końcu, kiedy zaczęli naprawdę przeszkadzać, przyjechała policja, spisała ich, kilku wzięła ze sobą. Ładny początek świąt.
Potem dresiki wyszły, ja wysiadałem na samym końcu trasy. Wysiadam i co? Okazuje się, że nie ma mojej torby. Została jakaś inna, podobna do mojej, ale nie moja. Prezenty w środku miałem, portfel też, bo w spodniach został... kiepska sprawa. Idę więc na policję i mówię - tak mi się skojarzyło - że może to koledzy tych zatrzymanych przez funkcjonariuszy pomylili się i wzięli moją torbę zamiast tej kolegi - podobne były.
Policjant wykonał telefon, dowiedział się o personalia tych ludzi, dał mi na nich namiary. Zadzwoniłem - okazało się, że faktycznie - koledzy przynieśli torbę. No to jadę do nich. Raptem 5 kilometrów. Zabawna sprawa - pytam jakąś babcię o adres, ona nie wie. "Teściowa" wtedy do mnie (bo mnie podwiozła) "po nazwisku trzeba" - nazwisko znała.
No i jest. Ciemne podwórko, kręcą się jakieś dresy, pohukują sobie, dom nie zachwyca standardem. Czułem się jakbym wchodził do jaskini lwa - ja bowiem wyglądam jak przeciwieństwo dresiarza - długie pióra, skóra, ćwieki, buty z klamrami. Czasami wołają na ulicy "te, szatan". No ale ze strony tubylców, może poza kilkoma przestankowymi okrzykami, pełna kultura. Torba nieruszona nawet, nie przetrzepali - nic z tych rzeczy. Miłych świąt życzyli.
Inna akcja - koleżance kot wypadł przez okno. Czwarte piętro, na dole taki niby ogródek. Wychodzi i szuka, buszuje tam w krzakach pod oknami, wychyla łeb praski podstarzały łysol z okrzykiem "wy**** ku***". Przeprosiła za to, że przeszkadza, powiedziała, "Kot mi się zgubił...". Trzecia w nocy. Facet założył kapcie i pomógł jej szukać.
Pomoc jest z każdej strony. Trzeba się uśmiechnąć i powiedzieć o co chodzi.
Co innego jak ktoś chodzi skwaszony, cały świat jest zły, rzeki brudne, zbyt empatyczny żeby być społecznym. Weź się w garść - to pierwsza rzecz. Nikt nie lubi ludzi, którzy tłumaczą swoje niepowodzenia tym, że oni są w porządku, tylko ten świat dziwny.
>Wystarczyłby pokoik i jakakolwiek >praca.Chciałabym,żebyśmy mogły pozostać sobą.Ufam, że jest na świecie ktoś,kto pomógłby nam odzyskać >wiarę w drugiego człowieka. Powodzenia - ale obawiam się, że bez zmiany podejścia wiary w człowieka nie odzyskasz. Nie zobaczysz czegoś, w czego istnienie nie wierzysz.
|
|
 | 11 na 11 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Nikt nie lubi ludzi, którzy tłumaczą swoje niepowodzenia tym, że oni są w porządku, tylko ten świat dziwny.Ładny mi "nikt". 47 % w drugiej turze, to pies?
|
|
| immune.ltd (1783 punktów) | Moim zdaniem najtrafniej oddał stan rzeczy w swych odpowiedziach czytelnik Pan Jacek Tabisz i od siebie dodam, że w Norwegii, Danii nie jest inaczej  , kwestia może skali, a i owszem  .
|
|
| AdamGr (3037 punktów) | Jak przeraża to trzeba zmieniać to co przeraża. Wyjść do ludzi, powiedzieć,krzyknąć,bezpośrednio zwrócić uwagę,nawet dziwić się ostentacyjnie że ktoś się dziwi... Prywatna krytyka na swój użytek i dziwowanie w praktyce nic nie dają. Przestać narzekać i działać.
|
|
1 na 1 | Terebint (Marcin) (795 punktów) | Mnie w chwilach smutku i beznadziei pomaga ten wiersz:
Przesłanie do nadwrażliwych
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi za waszą czułość w nieczułości świata, za niepewność - wśród jego pewności za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi bądźcie pozdrowieni.
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi za wasz lęk przed absurdem istnienia i delikatność niemówienia innym tego co w nich widzicie za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego, za nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno za to co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane ukryte w was.
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi za waszą twórczość i ekstazę za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.
Bądźcie pozdrowieni za wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane - (niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli poznać wielkości tych, co przyjdą po was) za to, że chcą was zmieniać zamiast naśladować że jesteście leczeni zamiast leczyć świat za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę za niezwykłość i samotność waszych dróg bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi.
(Kazimierz Dąbrowski)
|
|
| waldeck77 (4307 punktów) | Nie Ciebie jedną. Powszechne chamstwo, zawiść, prostactwo, religijna ciemnota. Do tego fatalna sytuacja gospodarcza i brak perspektyw dla młodych wykształconych ludzi. Ten kraj wywołuje odruch wymiotny.
|
|
4 na 4 | Jan Res (4015 punktów) | Do Polski wrocilem po 34 latach, na emeryture. Dzieki Internetowi i czestym wizytom w kraju wiedzialem, co tu sie dzieje. Mimo to pomylilem sie: skala negatywnych zjawisk wielokrotnie przerosla moje o nich wyobrazenie. Nie udalo mi sie znalezc osob, z ktorymi moglbym czuc sie naprawde dobrze. Byc moze zbyt szybko zasklepilem sie w moim mieszkaniu, jak w grobowcu. Kontakty z rodzina, podzielajaca moje poglady, okazaly sie zbyt malo znaczace. Po jakims czasie probowalem w innych miejscach; wciaz to samo. Popadlem w depresje. Polska, to bardzo ladny (choc sa duzo piekniejsze), lecz bardzo meczacy kraj. Chyba najbardziej mnie przygnebia brak widokow na to, ze cos sie da tu zrobic. Mam wrazenie, ze Kosciol spenetrowal juz wszystkie znaczace instytucje poprzez Opus Dei. To tylko on wygrywa, mimo pozorow. Jest nadzieja, ze to sie kiedys zmieni, ale z pewnoscia nie przed moim zgonem. Oglupianie mlodziezy trwa nadal i chyba nawet sie nasila z kazdym rokiem. Mloda nauczycielka biologii w warszawskiej szkole sredniej odmawia na przerwach rozaniec i odmawia...nauczania "pelnej bledow" teorii Darwina. Kazdemu, kto ma zamiar tu wrocic, odradzam podjecie tej decyzji. A mlodym, ktorzy maja jakies wyksztalcenie i znaja obce jezyki, radzilbym wyniesc sie stad i jak najszybciej zapomniec o tym, ze sa Polakami. Z pewnoscia za granica spotkaja takze ludzi zasciankowych i malo interesujacych, lecz beda mogli byc SOBA, poniewaz nikt im nie narzuci praw i obyczajow, ktorych nie potrafia zaakceptowac. Po jakims czasie utworza krag wspanialych, madrych i wrazliwych przyjaciol wokol siebie. Pamietajcie: mamy tylko jedno zycie i warto je przezyc jak najlepiej. A patriotyzm? Nie bardzo rozumiem, co to takiego. Wszyscy jestesmy ludzmi, mieszkancami Ziemi. Na niej mozemy mieszkac i cieszyc sie jej pieknem wszedzie tam, gdzie bedziemy mogli realizowac nasze marzenia. Czemu nie byc patriota Naszego Globu? Dlaczego mamy byc przywiazani do naszej wsi, miasta, czy miasteczka? Co one nam daja takiego, aby w nich tkwic do konca zycia? Bywa, ze niektorzy sa odtracani przez tubylcow. Na szczescie mnie sie to nie zdarzylo nigdy. Moze dlatego, ze dobrze znalem jezyk? Moze mnie doceniono jako czlowieka? W kazdym razie sprobowac warto. A nuz sie uda? Przeciez powrot bedzie zawsze mozliwy.
|
|
 | 1 na 1 | apud (4399 punktów) | > Do Polski wrocilem po 34 latach, na emeryture.Dobrze ci tak bo niczego sie za granica nie nauczyłeś. Mnie wystarczył miesiąc wakacji w byłej ojczyźnie, aby wiać do mojego grajdołka. za morzami
|
|
|  | kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | > Mnie wystarczył miesiąc wakacji w byłej ojczyźnie, aby wiać do mojego grajdołka. za morzami  Mnie wystarcza tydzień i tez spieprzam
|
|
| |  | 1 na 1 | apud (4399 punktów) |
> Mnie wystarcza tydzień i tez spieprzam  > Baba jestem, kapujesz sentymentalna i podstarzała. A tam była moja młodość
|
|
| | |  | kiryl (2975 punktów) (zablokowany) | > >Mnie wystarcza tydzień i tez spieprzam  > >> Baba jestem, kapujesz sentymentalna i podstarzała. A tam była moja młodość  Ja młodzieńcem nie jestem, a sentymentalnym tylko trochę. Jakość, radość i łatwość życia obecne powoduje ze każda wizyta w Polsce która musze odbyć jest niechętnym drogim obowiązkiem. Przedtem tam, teraz tu: forever young
|
|
 | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Proszę o stosowanie znaków diakrytycznych (tzw. ogonków).
|
|
 | 1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) | Ja nie mam aż tak radykalnych poglądów aby komuś doradzać wręcz ucieczkę. Na pewno doradziłbym wyjazd i przypatrzenie się jak ludzie żyją gdzie indziej. To bardzo istotne aby zweryfikować czy ukształtować swój pogląd na to czy na tamto. Ale...tu trzeba być ciekawym świata, co w przypadku fanatyków religijnych jest niemożliwe. A czy wracać czy nie wracać...trudno powiedzieć, zależy czy ta hegemonia katolicka we wszystkich sferach życia się utrzyma. Bo niewątpliwie demokracji nie ma, ale jeszcze nie ma pełnego państwa religijnego. Generalnie rzecz biorąc wracając czy odwiedzając kraj nie wracasz do kościoła i jego dusznej atmosfery kadzidlanej, możesz to zignorować. Fakt że skala ilości "rzeczy" jaka trzeba ignorować i odrzucać jest całkiem spora ale to jedyny sposób. Oraz można z tym walczyć, realnie się przeciwstawiać. Zatem możliwości kształtowania rzeczywistości istnieją. Ja w każdym razie w obecnym stanie Polski nie pośle dziecka do kraju na naukę. Miałem takie plany , ale je zawiesiłem.
Edit : poprawiłem.
|
|
| Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Proszę o wstawianie spacji przed nowymi zdaniami, po kropkach.
|
|
1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >.Z tolerancją odnoszę się do wszelkich odmienności i cudzych poglądów.Religię uważam za największe zło tego świata.Księża jawią mi się jako zdegenerowana banda pasożytów,żerująca na ludzkiej naiwności.
Czy tylko ja tu widzę jakąś sprzeczność?
|
|
 | | AdamGr (3037 punktów) | Ja tu nie widzę absolutnie żadnej sprzeczności, można być tolerancyjnym i uważać religię za największe zło tego świata. Nie wiarę w jakiegoś boga,a dokładnie religię,czyli skodyfikowany,zdogmatyzowany i uadministrowany światopogląd. A odnośnie księży to tylko spostrzeżenie tego co ma miejsce i co bardzo wyraźnie widać. Szczególnie wyraźnie widac kiedy się przyjeżdża "skądś", w kraju ludzie przywykli i nie zauważają,stracili "czucie".
|
|
|  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Po znakach interpunkcyjnych należy stawiać spację.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|