 |
"Złość żydowska wobec bliźniego"? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-12-2016 21:51 | Arminius (25555 punktów) | "Złość żydowska wobec bliźniego"?
6 na 6 | Emanuel Ringelblum, kronikarz warszawskiego getta, zwraca uwagę na kartach swojej kroniki ("Kronika getta warszawskiego: Wrzesień 1939 - styczeń 1943", Warszawa 1983), iż po utworzeniu przez Niemców warszawskiego getta, żydowscy konserwatyści - tradycjonaliści byli - o paradoksie - zadowoleni z tego faktu, a przynajmniej z jednego jego aspektu - albowiem sprawiało im satysfakcję, iż wreszcie Żydzi zostali raz a dobrze oddzieleni od populacji polskiej. Wielu z nich widziało w fakcie jak wyżej zapowiedź powołania na obszarze Polski jakiejś formy terytorialnej autonomii żydowskiej przez Niemców - co zapewne było odległym echem koncepcji Judeopolonii z okresu pierwszej wojny światowej ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,658497). W getcie warszawskim ( i innych też) Żydzi jak wyżej wydali wojnę językowi polskiemu rugując go z administracji i szkolnictwa i zastępując go j. jidysz. W kontekście tym warto dodać, iż Jakób Gens stojący na czele getta wileńskiego, w przemowie wygłoszonej w styczniu 1943 r. oświadczył, "iż po raz pierwszy w historii Wilna został stworzony czysto żydowski system szkolnictwa". Jednoznacznie negatywny stosunek do polskości żydowskich konserwatystów tracił jednakże na swej ostrości w zestawieniu z ich stosunkiem do Żydów asymilowanych, a w szczególności do konwertytów na chrześcijaństwo. Żydzi - konwertyci zostali także objęci nakazem zamieszkiwania w getcie warszawskim. Stanowili tam grupę liczącą od 1600 do 5000 tysięcy osób - i byli przedmiotem powszechnych kpin, wyśmiewania, poniżania, upadlania, oraz agresji fizycznej ze strony dominującej większości. Powszechnie ich bojkotowano oraz odmawiano pomocy ze strony administracji getta - dostępnej innym. Na ów temat zachowało się sporo materiału źródłowego tak żydowskiego jak i nieżydowskiego i jeżeli zajdzie potrzeba - zaprezentuję przynajmniej jego część w ewentualnej debacie. Tymczasem skupię się na najbardziej szokującym - przynajmniej w mojej opinii - aspekcie owej kampanii sekowania konwertytów. Otóż na terenie getta warszawskiego znajdowały się trzy kościoły., do których konwertyci jak wyżej uczęszczali na nabożeństwa. Okoliczność owa była prowerbialną solą w oku żydowskiej konserwy w getcie. Na konwertytów urządzano swoiste polowania. Wyzywano ich, szarpano, pluto w twarz w drodze do kościoła i z kościoła. Niejednokrotnie dochodziło do aktów przemocy fizycznej wobec nich. Alceo Valcini - warszawski korespondent mediolańskiej Corriere della Serra, napisał dziennik ze swojego pobytu w okupacyjnej Warszawie. Został on w 1973 r. wydany przez Wydawnictwo Literackie pod tytułem "Golgota Warszawy 1939 - 1945." Opisując fakty jak wyżej Valcini stwierdza, iż zdarzyło się, że policja niemiecka(sic!!!) musiała interweniować aby uchronić konwertytów od pogromu ze strony tłumu ortodoksów. Fakty zaprezentowane przez Włocha znajdują wsparcie w raporcie żydowskiego agenta gestapo, który w swoich raportach donosi, iż na Wielkanoc 1942 r., pod kościołem Narodzin Najświętszej Marii Panny na ul. Leszno, zgromadziły się tak duże grupy wojowniczo nastawionych wobec konwertytów Żydów, że zaszła konieczność sprowadzenia wzmocnionych pododdziałów policji żydowskiej, w celu przywrócenia porządku i zapewnienia ochrony konwertytom (C. R. Browning, Izrael Gutman "The reports of a jewish informer in the Warsaw Getto - Selected Documents, w Yad Vashem Studies, tom 17, rocznik 1986) ). Podobna sytuacja miała także miejsce w tym samym czasie pod kościołem Wszystkich Świętych - gdzie zebrał się wielki tłum ortodoksów uzbrojonych w pałki i pręty z zamiarem dokonania linczu na konwertytach. I znów interwencja żydowskiej policji zapobiegła pogromowi. O zdarzeniu jak wyżej pisze w swoich wspomnieniach Stanisław Gajewski. Są one w archiwach Instytutu Yad Vashem, wykorzystał je w swoje pracy zatytułowanej" "Christians In The Warsaw Getto", profesor P Dembowski. Fakty wyżej zaprezentowane, w zasadzie zupełnie nieznane nawet osobom interesującym się historią, rzucają całkowicie nowe światło na relacje polsko - żydowskie w okresie okupacji i zmuszają do ponownego podjęcia i przeanalizowania problematyki pomocy udzielanej Żydom przez stronę polską. Pomocy tej nie było wiele, raczej miała ona charakter wyjątkowy. Dominowały postawy neutralne oraz niechęci czy też wrogości. Jednakże w świetle faktów powyższych nie można wykluczyć, iż ci z Polaków, którzy decydowali się na pomoc, narażali się tym samym na podwójne niebezpieczeństwo. Jedno ze strony Niemców i szmalcowników i drugie - trudne do jednoznacznego zdefiniowania - ze strony wrogo czy też niechętnie nastawionych do ludności polskiej Żydów. W getcie krakowskim nie było kościołów. Tamtejszym konwertytom opieki duchowej dostarczali księża i zakonnice przechodzące ze strony aryjskiej. I zachowały się materiały źródłowe (R. Frister, "The Cap: The price of a life", Phoenix, London, 2000) z których wynika, iż zdarzały się częste przypadki plucia na nich przez konserwatywnych Żydów - który to "zwyczaj" - nota bene - jest nadal praktykowany wcale często w Izraelu. Fakty owe były tajemnicą poliszynela. Jak więc one rzutowały na postawę ludności polskiej w sytuacji gdy zachodziła konieczność udzielania pomocy prześladowanym Żydom????? Bardzo wiele o ksenofobicznej postawie większości Żydów znajdujących się w gettach mówi ich stosunek do ludności romskiej - która w wielu wypadkach została także skoncentrowana w gettach żydowskich. Jest to jednakże temat zbyt obszerny na - pobieżne chociażby - zaprezentowanie go w kontekście bieżącym, w związku z czym postaram się do niego wrócić w nieodległej przyszłości, poświęcając mu odrębny wątek. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Lipiński (237 punktów) | dziękuję za wielce ciekawe informacje. Widać jak wiele z naszej historii zostało przemilczane, z różnych i nie zawsze godnych szacunku przyczyn.
|
|
 | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Widać jak wiele z naszej historii zostało przemilczane...
Podejrzewam, że jeśli nawet powiedziane zostanie wszystko, nie zmieni to specjalnie biegu historii. Historia kpi z historii.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 2 na 2 | Lipiński (237 punktów) | >>Widać jak wiele z naszej historii zostało przemilczane... >Podejrzewam, że jeśli nawet powiedziane zostanie wszystko, nie zmieni to specjalnie biegu historii. Historia kpi z historii.
Wiedza nie zmienia biegu historii ale może zmienić bieg przyszłości zmieniając postawy ludzi.
|
|
|  | 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | Analogie | "Podejrzewam, że jeśli nawet powiedziane zostanie wszystko, nie zmieni to specjalnie biegu historii. Historia kpi z historii."
Nie zawsze tak bywa. Zdarza sie, iż dobrze odrobiona lekcja z historii pozwala na uniknięcie określonych błędów z przeszłości. Ale nawet nie o to mi chodzi. Jest fenomen zdecydowanie bardzij intrygujący. Drobiazgowa, kompleksowa i obiektywna analiza relacji polsko - żydowskich bywa zaskakująco pomocna przy analizie bieżacego konfliktu palestyńsko - izraelskiego. Zdumiewająco często zauważa się bowiem uderzające analogie między jedyni i drugimi relacjami
|
|
| |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | Odp: Analogie | >Jest fenomen zdecydowanie bardzij intrygujący. Drobiazgowa, kompleksowa i obiektywna analiza relacji polsko - żydowskich...itd.
Podszedłbym do sprawy nieco inaczej. Otóż należałoby drobiazgowo i kompleksowo zbadać faktyczne motywacje ludzi w życiu i zbadać rolę motywów historycznych w praktycznym działaniu człowieka w różnych kontekstach. Nie przeceniałbym ich: proszę zrobić test (zakrojony na szeroką skalę) z historii gdzieś na ulicach miast i w wiejskich zagrodach. To, co na wejściu wygląda na historię, zwykle okazuje się całkowicie aktualnym interesem. Nic w tym dziwnego: w historii czynnik subiektywny (interpretacja) jest równie ważny, jeśli nie ważniejszy, od tzw. obiektywizmu, bowiem współkonstytuuje obiektywność (nie ma poznania bez podmiotu). W sposób karykaturalny widać to w Polsce: zmienia się ekipa, zmienia się obraz dziejów; czy - ostatnio - kuriozalna ekspozycja maryjnej herezji w polityce (matka Jezusa królową Polski).
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | | Arminius (25555 punktów) | zachowania i konteksty | "Podszedłbym do sprawy nieco inaczej. Otóż należałoby drobiazgowo i kompleksowo zbadać faktyczne motywacje ludzi w życiu i zbadać rolę motywów historycznych w praktycznym działaniu człowieka w różnych kontekstach."
W moim wątku zwróciłem uwagę na proceder plucia na księży i zakonnicie wkraczające na teren getta krakowskiego w celu zapewnienia posługi religijnej Żydom - konwertytom. W chwili obecniej identyczny proceder jest rozpowszechniony w Izraelu. Zachowanie takie samo, kontekst trochę jednak inny.
Podobnie rzecz się ma z reagowaniem na ślub członka społeczności żydowskiej ( ortodoksyjnej) z gojem. Zachowało się multum przekazów źródłowych na temat z okresu II RP. Sytuacja jak wyżej oznaczała wyklęcie odstępcy, wszelakiego rodzaju szykany, możliwość ciężkiego pobicia czy zabicia, traktowanie jak umarłego w niełasce. Oficjalnie ogłaszano śmierć takiej osoby i odprawiano oficjalną żałobę. Podczas ślubu takiej osoby zdarzało się iż para młoda - po wyjściu z kościoła/zboru - szła przez ciżbę Żydów krzyczących obelgi, plujących, rzucających kamienie, itp. Wielce ciekawym i znamiennym jest to, iż iż sytuacje takie były wogóle możliwe. Świadczy to o sporej dozie tolerancji ze strony władz polskich. Na marginesie warto podkreślić, iż w przypadku drugiej strony - chrześcijańskiej - jakkolwiek osoba odstępcy była na mocnym cenzurowanym - zachownia ogółu były zdecydowanie mniej nacechowane przemocą, tak psychiczną jak i fizyczną. Problem jest bardzo ciekawy, sygnalizuję go tylko niniejszym, postaram się kiedyś w przyszłośći poświęcić mu odrębny wątek. Wracając zaś do meritum, należy wyjaśnic, iż w chwili obecnej w Izraelu w sytuacji ślubu jak wyżej - dochodzi do podobnych zachowń ze strony ortodoksów. Jeżeli będzie potrzeba pogrzebę w sieci i znajdę stosowne doniesienia prasowe.
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Nie ruszyłby palcem | "dziękuję za wielce ciekawe informacje. Widać jak wiele z naszej historii zostało przemilczane, z różnych i nie zawsze godnych szacunku przyczyn."
W przywołanych wspomnieniach Fristera pt. "The Cap: The Price of a Life.", na stronie 192, jest następujący fragment odnoszący się do Polaków, którzy nie pomagali Żydom:
"And what right did I have to condemn them? Why should they risk themselves and their families for a Jewish boy they didn't know? Would I have behaved any differently? I knew the answer to that, too. I wouldn't have lifted a finger. Everyone was equally intimidated." (Czy miałem jakiekolwiek prawo potępiania ich? Dlaczegóż mieli ryzykować swoje życie i swoich rodzin z powodu żydowskiego chłopca, którego nie znali? Czy ja - w ich miejscu - zachowywałbym się odmiennie? Znam odpowiedź na to pytanie. Nie ruszyłbym w takiej sytuacji małym palcem. Wszyscy byli w takim samym stopniu wystraszeni."
Jednakże zdarzało się, iż owo Polacy mimo wszystko pomagali. Na stronie 97 jego wspomnień jest następujący passus: "Jozef Kruczek had prepared a perfect hideout for us. Beneath a bale of hay tossed with deliberate carelessness on the floor of the barn was a hidden trapdoor that descended to a cellar as big as a cottage. Before we came this had served as an abattoir. The screeching of the slaughtered pigs remained within its walls--a big help in avoiding German confiscations and getting the meat to the black market." (Józef Kruczek przygotowal dla nas wspaniałą kryjówkę. Pod kupą siana rzuconę celowo niedbale na podlogę stodoły, były ukryte drzwiczki prowadzące do schronu w piwnicy, dużego jak chałupa....")
Fristera należy docenić za szczerość. Należy także podkreślić, iż jego stopień asymilacji był wcale zaawansowany. Po wojnie do 1957 r. przebywał w Polsce, pracując jako dziennikarz. Potem wyjechał do Izraela i został wiodącym publicystą liberalnego dziennika "Haaretz", ktorego czesto przywołuję w materiałach weryfikacyjnych, zamieszczając wątki żydowskie. Jeżeli Frister nie pomógłby, gdyby Poalcy znaleźli się w miejscu Żydów, nie odpłaciłby pięknym za nadobne - to czegóż należało oczekiwać od Żydów niezasymilowanych, stanowiących 80-90 % przedwojennej diaspory żydowskiej w Polsce? Jest to pytanie należące najpewniej do kategorii pytań retorycznych.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|