Racjonalista - Strona głównaDo treści
Akcyjność: Karina. Ostaeczne rozwiązanie...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
20-10-2010 10:38Almentyna (417 punktów)Akcyjność: Karina. Ostaeczne rozwiązanie...
Ocena 1 na 1
Rodzice Kariny, która przez 6 dni błąkała się w lesie, mogą stracić prawa rodzicielskie i wszystkie dzieci. Jest ich dziesięcioro. Kiedy nasz służby społeczne zaczną liczyć straty i korzyści własnych zachowań?
Teraz lubią wykazywać energię w świetle jupiterów, a owe "światła" przykrywać sprawy istotne politycznie i społecznie różnymi akcjami, bo... no bo co? Może sądzą, że ludzie wolą silne emocje od prawdy o otaczającym je świecie?

Ostateczne rozwiązanie kwestii rodziny Kariny
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

drHaust (737 punktów)

>Kiedy nasz służby społeczne zaczną liczyć straty i korzyści własnych
>zachowań?
>
troszkę zbocze z wątku, ale tylko troszkę! Polecam książkę : "Dzień, w którym wybiło szambo, czyli nadużycia w psychiatrii" autorstwa p.Andrzeja Michorzewskiego.
Niewiele lepiej jest - wracając do wątku - w opiece społecznej. Urzędnik ma zawsze racje. Lepiej zabrać dziecko rodzicom i niech państwo daje ośrodkowi na to dziecko pewna kwotę - niż tą pewną kwotę zainwestować w rodzinę. "Bo przepiją". Urzędy zawsze wiedzą lepiej.
Temat na dłuższe debaty. Jest źle, ale będzie gorzej.

bo...
>ludzie wolą silne emocje od prawdy o otaczającym je świecie?
no właśnie...

Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
Martino (178 punktów)
Niestety autor nie podejmuje tematyki najważniejszej - co (z)robić aby nie rodziło się dziesięcioro dzieci, które będą albo bez wystarczającej opieki rodziców albo w domach dziecka, a po ich opuszczeniu część zasili szeregi bezdomnych. Tego tematu w Polsce poruszać nie chcą także niekatolicke media.
20-10-2010 13:07 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)
>Niestety autor nie podejmuje tematyki najważniejszej - co (z)robić aby nie rodziło się dziesięcioro dzieci, które będą albo bez wystarczającej opieki rodziców albo w domach dziecka, a po ich opuszczeniu część zasili szeregi bezdomnych. Tego tematu w Polsce poruszać nie chcą także niekatolicke media.

Brzmisz strasznie... Jakbyś... namawiał... do mordu na nienarodzonych. Albo poniżenia godności rodziców prezerwatywą...
Almentyna (417 punktów)Odp: Akcyjność: Karina. Ostateczne rozwiązanie...
>Niestety autor nie podejmuje tematyki najważniejszej - co (z)robić aby nie rodziło się dziesięcioro dzieci

Bo taki temat istnieje tylko pozornie. Znam trzy rodziny z piątką dzieci i jedną z dziewięciorgiem, wszystkie w wielkich miastach. Wszystkie mają wysokie dochody, więc nie ma biedy, dzieci nie tylko zadbane, ale nawet mają lekcje języków, pływania i jazdy konnej. Jedna rodzina jest niewierząca. Oni chcieli mieć dużo dzieci, więc mają.
Czyli rodzina w miarę zamożna, dobrze wykształcona, może mieć dzieci ile zechce, one same i społeczeństwo tylko na tym skorzystają.

Ale domyślam się, że chodzi Ci o rodziny niewydolne społecznie? Co z tymi dziećmi?
Wiadomo, że dom dziecka jest drogi. Prawdopodobnie za pół ceny jednostkowej na całą rodzinę można zatrudnić trenera i inspiratora. No i dorzucić rodzinom kasy, tak z 1/10 kosztów utrzymania dziecka na garnuszku państwa.
I nie zwalniać z dotychczasowych obowiązków pomocy społecznej i kto tam jeszcze działa z urzędu. Tylko poprawić im warunki pracy i finansowanie zadań.
Bilans się okaże korzystny, jeśli zamiast produkować wykluczonych, wychowamy produktywnych.

Jeśli masz obiekcje co do istnienia tych fachowców, to je podzielam. Ale w ciągu kilku lat kształcenia, lub 1 roku podyplomowego można by takich fachowców pozyskać.
21-10-2010 11:35 
 Ocena 3 na 3
Martino (178 punktów)
> Bo taki temat istnieje tylko pozornie.
Czyżby... ?
1) Tak jak aborcja nie powinna zastępować antykoncepcji, tak pomoc państwa dla wielodzietnych rodzin niewydolnych społecznie nie powinna zastępować powszechnej edukacji seksualnej w szkołach, czyli dążenia państwa do tego, aby jego obywatele dokonywali świadomego macierzyństwa (i ojcostwa).

2) To co piszesz brzmi pięknie, być może jest możliwe w ramach istniejących finansów,ale równie dobrze nie (sama używasz słowa "prawdopodobnie", czyli żadnych rzetelnych kalkulacji ekonomicznych nie mamy).
(Piszesz min. "poprawić im warunki pracy i finansowanie zadań." - czyli dołożyć pieniędzy... Ale nie piszesz skąd je wziąć...)

3) "zatrudnić trenera i inspiratora".
a) Obawiam się, że w większości przypadków ów trener/inspirator musiałby z tymi ludźmi mieszkać aby wpoić im nowe nawyki... _Nie_wiem_, czy kilka godzin(?) tygodniowo może wystarczyć na reedukację dorosłych ludzi, posiadających mnóstwo niewłaściwych nawyków i przyzwyczajeń w sprawach podstawowych, a w dodatku cały czas spotykających się ze "swoimi", czyli podobnymi do siebie, którzy potencjalne "postępy w nauce" mogą obrócić w pył jedną wspólną popijawą.
Osobiście rolę takiego trenera widziałbym w pomocy edukacyjnej dla owych dzieci (min. jako korepetytor) aby wyszły z pętli braku edukacji (a także _bezpośredniej_ pomocy materialnej dla owych podopiecznych dzieci, jeśli jest taka potrzeba, bo np. rodzice nie mają na buty dla swych dzieci.) Czyli taki trener/inspirator - dla dzieci tak, ale obawiam się, że rodziców już trzeba spisać na straty.
b) ów trener/inspirator nie da swoim (dorosłym) podopiecznych dobrze opłacanego zawodu (a nawet jakiegokolwiek zawodu) aby samodzielnie mogli utrzymywać swoje dzieci na poziomie akceptowalnego minimum. A bez środków na utrzymanie dzieci jakiekolwiek procesy reedukacyjne (czy jak się tam nazywają) rodziców skończą się niepowodzeniem.
PS Pochodzę z tzw. dolin społecznych, więc te problemy znam z osobistego doświadczenia.
Almentyna (417 punktów)
>PS Pochodzę z tzw. dolin społecznych, więc te problemy znam z osobistego doświadczenia.

Ale wydostałeś się, więc ktoś ma tu pewnie jakieś zasługi. Domyślam się, że nie byli to przedstawiciele państwa.
22-10-2010 00:09 
 Ocena 1 na 1
Martino (178 punktów)
>Ale wydostałeś się, więc ktoś ma tu pewnie jakieś zasługi. Domyślam się, że nie byli to przedstawiciele państwa.
Akurat byli, co prawda jeszcze tego "niedobrego", komunistycznego państwa. A konkretnie to trafiłem na kilku niezwykłych nauczycieli, którzy wiele mi pomogli. Ale druga sprawa, że ja po prostu bardzo chciałem się "stamtąd" wydostać i gdy tylko ktoś podawał mi rękę, to momentalnie ją chwytałem, trzymając ile miałem sił... Oczywiście tymi, którzy podawali rękę nie byli tylko wspomniani nauczyciele. A zaznaczyłem, że chodziło o "poprzednie" państwo, gdyż miało to znaczenie. Mój wychowawca był ideowym, jak by to dziś powiedzieć wypadało, komuchem. Ale dzięki temu na lekcjach często dane mi było słuchać argumentów za tym, że to nie Pan Bóg stworzył człowieka lecz, że było na odwrót. I w przeciwieństwie do moich kolegów nie oburzało mnie to lecz interesowało. Oczywiście poruszał nie tylko sprawy Stworzenia (tzn. jego braku) ale także seksualności człowieka i inne kontrowersyjne. W dzisiejszych czasach taki nauczyciel albo by nie uczył, albo by takich rzeczy nie śmiał mówić. Ot taka dygresja.
21-10-2010 23:49 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)

>1) Tak jak aborcja nie powinna zastępować antykoncepcji, tak pomoc państwa dla wielodzietnych rodzin niewydolnych społecznie nie powinna zastępować powszechnej edukacji seksualnej w szkołach, czyli dążenia państwa do tego, aby jego obywatele dokonywali świadomego macierzyństwa (i ojcostwa).

Święte słowa!!!
I proste jak drut.
Teraz pozostaje tylko wytłumaczyć to obu stronom...

Ale jak, do cholery, skoro nawet Racjonalista.pl nie docenia Piękna i Kunsztu "Rozmów za zamkniętymi drzwiami" na temat Cathedra Nostra? Bo nie na temat... podobno... a zająknięcia krytyczne są wręcz niemile widziane.
Tak na temat zamknietych drzwi, jak i Katerdy Naszej...
Co wynika z regulaminu.

Wolność... wolność, ale tylko w ścisłe określonych granicach
Zależy, po której stronie rozstawionej przez cwanego matematyka siatki!
Może nie znasz tego dowcipu.
Ja go dokładnie nie pamiętam, ale jakoś tak to idzie, żeby ogrodzić jak największy obszar za pomocą kawałka siatki.
Inzynier stawia cudny czworobok, fizyk idealny okrąg, a matematyk rozstawia byle jak, wchodzi do środka i mówi, że jest na zewnątrz.

Mówisz, że z dołów społecznych jesteś?
Wobec powyższego - nie wiem , czy trafiłeś na najlepszy z możliwych portali.

Być może najlepszy z możliwych wcale nie istnieje

Szybko zostaniesz "wymoderowany" na ludzi, hehe...
spellbinder (8577 punktów)Odp: Akcyjność: Karina. Ostaeczne rozwiązanie...
Ja mam taką teorię, że - skoro jest tylu złych ludzi na tym świecie, którzy muszą wszakże zgrzeszyć czynem, bo myślą to trochę mało, Bóg powołuje właśnie takie "mięso armatnie". Dziecko zostanie zabrane przez złego urzędnika, bo ten urzędnik musi udowodnić, że zasłużył na piekło.
Kowalska (14008 punktów)
>(...) Ostateczne rozwiązanie kwestii rodziny Kariny.

   Ja uważam, że należy w Polsce pozabierać wszystkie dzieci ich rodzicom. I to dopiero będzie OSTATECZNE ROZWIĄZANIE KWESTII RODZINY.

EDIT: Almentyna, popraw tytuł wątku. Mam dziś dzień porządków, nic nie poradzę.


Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
Almentyna (417 punktów)Odp: Akcyjność: Karina. Ostateczne rozwiązanie...
>EDIT: Almentyna, popraw tytuł wątku. Mam dziś dzień porządków, nic nie poradzę.
>
Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.


Za późno na EDIT. Musisz nie zauważać literówki. Ufam że jutro będzie lepiej ;- )
drHaust (737 punktów)Odp: Akcyjność: Karina. Ostaeczne rozwiązanie...
Koszt "zabrania dzieci" jest prosty: dom dziecka czyli państwo wykłada na jedno dziecko ok 2 tys pln. Przy 10 dzieci to 20 tysięcy miesięcznie. Proponowałbym jeszcze "zamknąć" rodziców, tak na pól roku, chociaż jak wyjdą mogą nowych obywateli narobić...?
Oczywiście to złośliwy sarkazm. Tak to proszę traktować.
Czy jeżeli Państwo jest opiekuńcze - nie mogło by pomóc tej rodzinie, ot - zamiast inwestować 20tys w domy dziecka dać rodzinie 4?5?tys zapomogi?
a do tego nadzór psychologa/asystenta rodziny?
Czy to taki kosmicznie niewykonalny pomysł?
Nie sądzę.
Państwo chce sie popisać "skutecznością" - za wszelka cenę...

Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365