Racjonalista - Strona głównaDo treści
Świadectwo "wiary" w neutralność światopoglądową RP

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
23-10-2010 13:57Andro (1185 punktów)Świadectwo "wiary" w neutralność światopoglądową RP
Ocena 16 na 16
      Ostatnio, będąc u mego ojca w odwiedzinach, usłyszałem dość ciekawą opowieść. Może słowo "opowieść" nie jest dobrym określeniem - to było świadectwo.
      Było to świadectwo bezpodstawnej, jak się okazało wiary, w bezstronność światopoglądową Państwa polskiego.
      Rzecz odbyła się parę lat temu, kiedy jeszcze nikomu nie chodziło po głowie zdejmowanie krzyży w szkołach publicznych z jednej strony, a stawianie krzyży przed pałacem prezydenckim, z drugiej. Były to czasy gdy panowało status quo polegające na tym, że zdobyte dla krzyży przyczółki pozostają, a ekspansja nowych krzyży "zbyt bardzo" nie następuje. Może dlatego, że co miało już zostać okrzyżowane - okrzyżowanym zostało.
      Ojcu memu przyszło załatwić sprawę w gminie. Gmina znajduje się na wschodnich rubieżach naszego kraju, gdzie władza kościelna za punkt honoru stawia sobie katolickości tych ziem, poprzez epatowanie na każdym kroku wizerunkami symboli katolickich w pomieszaniu z symbolami państwowymi. Tyczy się to oczywiście również urzędów.
Jeśli w tym rejonie nie chce się człowiek narazić władzy kościelnej lub świeckiej musi być Polakiem - Katolikiem. Jest to rejon, gdzie, żeby kupić np. "Fakty i Mity" trzeba podróżować do miasta wojewódzkiego, bo w miastach i wsiach, w gminach i powiatach nie ma odważnego kioskarza, który chciałby tego szmatławca kolportować.
      W takich właśnie warunkach obywatel będący zadeklarowanym agnostykiem załatwiał sprawy z wójtem będącym Prawdziwym Polakiem. Oczywiście Prawdziwy Polak robił wszystko, żeby agnostyk sprawy swojej załatwić nie mógł i nie krył się przy tym, że postawa władzy nie wynika z jej niemożności, lecz z niesubordynacji światopoglądowej obywatela.
      Po odprawieniu z kwitkiem obywatel w domu wymyślił makiawelistyczny plan. Plan polegał na prowokacyjnym, pisemnym wystąpieniu do wójta z prośbą o zdjęcie z gabinetu wójtowskiego krzyża. Argumentem było, że jest to krzyż katolicki, który jemu "prawosławnemu" nie odpowiada i obraża jego uczucia religijne.
      Wójt podanie odrzucił, argumentując, że Polska jest krajem katolickim, w związku z tym krzyże wiszą nie tylko w urzędach i szkołach, ale i w sali plenarnej sejmu. Z pisma wójtowego wynikało też, co prawda nie wprost, ale wynikało, że prawosławny obywatel powinien cicho siedzieć w tak delikatnych kwestiach i cieszyć się, że nie musi się z tym prawosławiem zbytnio ukrywać co już i tek powinno być szczytem jego marzeń.
      Wójt Katolik - Prawdziwy Polak nie zauważył jednak, że wszedł na bardzo grząski grunt. Nie korespondował przecież z jakimś narwanym agnostykiem czy ateistą, który w kwestii krzyża nie ma prawa się wypowiadać, bo rani uczucia katolików. Korespondował z członkiem kościoła prawosławnego, który walczył tą samą bronią - obrazą uczuć religijnych.
      Na to pismo prawosławny obywatel odparował, że domaga się w takim razie, żeby obok krzyża katolickiego w tym urzędzie pojawił się krzyż prawosławny. Po takim piśmie wójt nie odpisał w ogóle - sprawa stawała się niewygodna. Korespondował nie z obywatelem - bezbożnikiem, który nie ma uczuć religijnych, lecz korespondował z obywatelem co prawda II kategorii, nie wyznającym takiej jak należy wiary, ale jednak wierzącym, czyli posiadającym uczucia religijne, na co już jest paragraf.
      Po zamilknięciu gminy, zostało wysłane pismo o zaistniałej sytuacji do powiatu. Powiat oczywiście odpisał, że nie jest stroną w tym sporze i odesłał obywatela do MSWiA - Departamentu Wyznań Religijnych oraz Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Uradowany obywatel uznał, że oto ma punkt zaczepienia - odpowiedni departament w takich kwestiach. Wysmarował więc pismo, w którym przedstawił całą historię swoich uczuć religijnych i tego, że domaga się albo zdjęcia krzyża katolickiego, albo dowieszenia prawosławnego. Dopisał również, że zdaje sobie sprawę, że jest mniejszością, że w związku z tym krzyż prawosławny może mieć trochę mniejsze gabaryty, co i tak go usatysfakcjonuje.
      Po takim piśmie odbyło się coś najpierw zwykłego, czego należało się spodziewać - oficjalne pismo z ministerstwa stwierdzające, że ministerstwo nic do tego nie ma bo na podstawie ustawy, rozporządzenia, paragrafu, punku, dziennik ustaw taki to a taki, wójt może sobie wyposażać gabinet jak chce - krzyż jest elementem wyposażenia, wystroju wnętrza. W związku z tym oni jako ministerstwo nic do tego nie mają.
      Potem odbyło się coś niezwykłego - nieoficjalny telefon urzędnika z nr zastrzeżonego, że on rozumie, że w sumie w tej gminie ilościowo prawosławnych jest tyle samo co katolików, ale przecież zgodzić się nie można na dowieszanie krzyża prawosławnego, bo to byłoby precedensowe wydarzenie, które mogłoby być przyzwoleniem dla innych gmin na wieszanie innych symboli religijnych. Tu podał przykład, że przecież wybory kiedyś może wygrać np. ktoś wyznania mojżeszowego, ktoś kto z tym się nie obnosił i wygrał, a potem może w gminie wywiesić gwiazdę dawida. Co wtedy. Zagrożona będzie jedność narodu.
      Na tym nie koniec parę dni później znów telefon. Ktoś anonimowy radził, żeby dalej ten spór rozstrzygać na drodze sądowej, że może na tej drodze coś da się osiągnąć...
      Dziwny ten kraj, trzeba mieć dużo cierpliwości i samozaparcia, żeby doprowadzić go do normalności. Jest jednak światełko wgląda na to, że MSWiA powoli pojawiają się ludzie o trochę szerszych horyzontach (drugi tajemniczy telefon z propozycją założenia sprawy sądowej), którzy zdają się rozumieć, że takie jak dotychczas stawianie sprawy krzyża może doprowadzić nie do zjednoczenia, ale rozłamu w Narodzie, czego zresztą powoli doświadczamy obserwując sprawę krzyża na Krakowskim Przedmieściu, i doświadczając wykluczanie ze społeczeństwa w imię krzyża wszystkich, którzy sprzeciwiają się wprowadzeniu w Polsce prawa biblijnego, do czego maniakalnie prą elity PiS.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Grzegorz (5685 punktów)
>Jest jednak światełko wgląda na to, że MSWiA powoli pojawiają się ludzie o trochę szerszych horyzontach (drugi tajemniczy telefon z propozycją założenia sprawy sądowej)
Z Twojego opisu wygląda to dużo mniej optymistycznie: aby protestować trzeba samemu w jakiś sposób być czcicielem krzyża, kolejne instancje twierdzą że nie są stroną w sprawie, a tajemniczy "telefon z MSWiA" nie ma nawet jaj aby się przedstawić.
Andro (1185 punktów)
>aby protestować trzeba samemu w jakiś sposób być czcicielem krzyża,
Przykre ale prawdziwe. W Polsce bycie agnostykiem lub nie daj boże ateistą jest równoznaczne z byciem napiętnowanym. Szczególnie kiedy mowa o publicznej sferze życia, bo w prywatnej jest lepiej.


Bądź zimny albo gorący
letniego wypluję z ust moich

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365