Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dziecinność religii

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
30-10-2019 23:03Wera (1540 punktów)Dziecinność religii
Ocena 2 na 4
Zdumiewa mnie to, że niedługo rozpoczniemy trzecią dekadę XXI wieku, a ludzie dorośli nadal prowadzą poważne dyskusje na temat religii, choćby na tym forum.
Zrozumiałe jest dla mnie na przykład chodzenie do kościoła ze względu na chęć kultywowania tradycji.

Ale czymś zupełnie innym jest przebieranie się za Świętego Mikołaja i rozdawanie prezentów dzieciom, czymś innym jest szczere przekonanie osoby dorosłej, że gdzieś w Laponii żyje prawdziwy Święty Mikołaj, z prawdziwymi latającymi saniami i czerwononosym reniferem...

Dlaczego wiara w Świętego Mikołaja byłaby powszechnie uznana w najlepszym wypadku za ekscentryczność, tymczasem wiara w mitologię tą lub inną jest zupełnie normalna? Czy nie wypadałoby przypadkiem dojrzeć i przestać zawracać sobie głowy bajkami?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Wenancjusz (16441 punktów)
>Zdumiewa mnie to, że niedługo rozpoczniemy trzecią dekadę XXI wieku, a ludzie dorośli nadal
>prowadzą poważne dyskusje na temat religii, choćby na tym forum.
>Zrozumiałe jest dla mnie na przykład chodzenie do kościoła ze względu na chęć kultywowania tradycji.
>Ale czymś zupełnie innym jest przebieranie się za Świętego Mikołaja i rozdawanie prezentów dzieciom,
>czymś innym jest szczere przekonanie osoby dorosłej, że gdzieś w Laponii żyje prawdziwy Święty
>Mikołaj, z prawdziwymi latającymi saniami i czerwononosym reniferem...
>Dlaczego wiara w Świętego Mikołaja byłaby powszechnie uznana w najlepszym wypadku za
>ekscentryczność, tymczasem wiara w mitologię tą lub inną jest zupełnie normalna? Czy nie wypadałoby
>przypadkiem dojrzeć i przestać zawracać sobie głowy bajkami?

Czas jest zawsze cierpliwy. Chodzi w sumie o ludzi, którzy przestaną pleść ogłupiające bajędy.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
01-11-2019 08:19 
 Ocena 3 na 3
Jan Rylew (3965 punktów)
>Czas jest zawsze cierpliwy. Chodzi w sumie o ludzi, którzy przestaną pleść ogłupiające bajędy.
Doprawdy wzruszająca troska o tych ludzi, ale teza że ludzie kiedykolwiek przestaną pleść "ogłupiające bajędy" wydaje się ryzykowna.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>teza że ludzie kiedykolwiek przestaną pleść "ogłupiające bajędy" wydaje się ryzykowna.
"list od Pana Jezusa z wczoraj".........:
www.youtub(*)qppRuZX7AgGf2M1qBX10byTfmYd-bc

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Zdumiewa mnie to, że niedługo rozpoczniemy trzecią dekadę XXI wieku, a ludzie dorośli nadal prowadzą poważne dyskusje na temat religii, choćby na tym forum.
Bo to forum Racjonalista i tutaj powinno się prowadzić poważne dyskusje.
>Zrozumiałe jest dla mnie na przykład chodzenie do kościoła ze względu na chęć kultywowania tradycji.
Że niby chodzenie w określone dni o określonej godzinie, bo przodkowie chodzili?
>Ale czymś zupełnie innym jest przebieranie się za Świętego Mikołaja i rozdawanie prezentów dzieciom, czymś innym jest szczere przekonanie osoby dorosłej, że gdzieś w Laponii żyje prawdziwy Święty Mikołaj, z prawdziwymi latającymi saniami i czerwononosym reniferem... Dlaczego wiara w Świętego Mikołaja byłaby powszechnie uznana w najlepszym wypadku za ekscentryczność, tymczasem wiara w mitologię tą lub inną jest zupełnie normalna?
Dla kogo wiara w mitologię jest zupełnie normalna?
>Czy nie wypadałoby przypadkiem dojrzeć i przestać zawracać sobie głowy bajkami?
Religia, tradycja, mitologia, bajki..., jest super, więc... www.youtube.com/watch?v=kfH1hxvAN30

człowiek trzeciego sortu...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Zdumiewa mnie to, że niedługo rozpoczniemy trzecią dekadę XXI wieku, a ludzie dorośli nadal prowadzą poważne dyskusje na temat religii, choćby na tym forum. [...] Czy nie wypadałoby przypadkiem dojrzeć i przestać zawracać sobie głowy bajkami?
Nie w podejmowaniu poważnych dyskusji na tematy religijne przez prywatne osoby problem, lecz w stosunku władzy do religijnych dogmatów i do związków wyznaniowych.

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
07-11-2019 18:48 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)

>Nie w podejmowaniu poważnych dyskusji na tematy religijne przez prywatne osoby problem, lecz w stosunku władzy do religijnych dogmatów i do związków wyznaniowych.
religia jest narzędziem władzy, nikt rozsądny nie pozbywa sie użytecznego narzędzia, za x lat te narzędzie przestanie być użyteczne i zostanie porzucone jak zużyty mlot


szukanie raju, moim celem
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Nie w podejmowaniu poważnych dyskusji na tematy religijne przez prywatne osoby problem, lecz w stosunku władzy do religijnych dogmatów i do związków wyznaniowych.
>religia jest narzędziem władzy
Chodzi o formalną władzę.

>religia jest narzędziem władzy, nikt rozsądny nie pozbywa sie użytecznego narzędzia
Podwładni, hm?

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
07-11-2019 23:33 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)

>>religia jest narzędziem władzy
>Chodzi o formalną władzę.
religia uświęca władzę
jak się wladzy nie podoba religia zamienia ja, tak było w Anglii, nie pozwolili się rozwiesc królowi, stworzył nową religie która pozwala, anglikańską, tak bylo w landach niemieckich, o religi decydowal król, jak i w Szwecji, Dani. Rok temu władza Ukrainy zmieniła tam religie. U nas jeden Poniatowski był królem a jego brat prymasem. Religia jest narzędziem władzy
www.youtube.com/watch?v=oGPDPQA_gHk&t=10s od 14 min


szukanie raju, moim celem
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>jak się wladzy nie podoba religia zamienia ja, tak było w Anglii, nie pozwolili się rozwiesc królowi, stworzył nową religie która pozwala
Miałbyś rację, gdyby każde zignorowanie władzy jakiegoś Kościoła okazywało się przejściem na nową religię, ale tak nie jest, np. komunizm.

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
08-11-2019 01:16 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>jak się wladzy nie podoba religia zamienia ja, tak było w Anglii, nie pozwolili się rozwiesc królowi, stworzył nową religie która pozwala
>Miałbyś rację, gdyby każde zignorowanie władzy jakiegoś Kościoła okazywało się przejściem na nową religię, ale tak nie jest, np. komunizm.
komunizm to Lenin, Stalin, zrobili co chcieli.
u nas nie było komunistów, może i szkoda,

szukanie raju, moim celem
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>jak się wladzy nie podoba religia zamienia ja, tak było w Anglii, nie pozwolili się rozwiesc królowi, stworzył nową religie która pozwala
>>Miałbyś rację, gdyby każde zignorowanie władzy jakiegoś Kościoła okazywało się przejściem na nową religię, ale tak nie jest, np. komunizm.
>komunizm to Lenin, Stalin, zrobili co chcieli.
Ale nie zastąpili Kościoła innym, tylko postawili na ateizm. Czyli Kościół olać można? Można.


Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
07-11-2019 23:38 
 Ocena 1 na 1
pawel_wr (4297 punktów)

>Nie w podejmowaniu poważnych dyskusji na tematy religijne przez prywatne osoby problem, lecz w stosunku władzy do religijnych dogmatów i do związków wyznaniowych.


Jaki jest Twój stosunek do zestawu absurdalnych bajek i legend , opowiadanych przez niepiśmiennych pasterzy kóz 6 tys. lat temu ( a teraz zebranych w antologię
pod nazwą Pismo Święte// ST + NT //.

Dlaczego zasłaniasz się stosunkiem władzy do tych
intelektulanych wypocin , jakimi są przekazy i pisma religijne ?!?!

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Nie w podejmowaniu poważnych dyskusji na tematy religijne przez prywatne osoby problem, lecz w stosunku władzy do religijnych dogmatów i do związków wyznaniowych.
>Jaki jest Twój stosunek do zestawu absurdalnych bajek i legend , opowiadanych przez niepiśmiennych pasterzy kóz 6 tys. lat temu ( a teraz zebranych w antologię pod nazwą Pismo Święte// ST + NT //.
Co to ma do rzeczy?

>Dlaczego zasłaniasz się stosunkiem władzy do tych intelektulanych wypocin , jakimi są przekazy i pisma religijne ?!?!
Przed czym się niby zasłaniam?

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
arekRacja (6 punktów)
Cześć.
Polacy to jedyny w swoim rodzaju naród.
Omamieni swoją wyjątkowością brniemy po raz kolejny z przekonaniem że Krk to jedyna religia na świecie i że to właśnie My jesteśmy ostatnią deską ratunku dla Europy.
Ale historia kołem się toczy i jak dawniej będziemy zacofanymi marionetkami jezuitów.
Krk pod przykrywką Chrześcijaństwa jest Pogaństwem.
Większość katolików wierzy że małpy były naszym przodkiem
Nikogo nie interesuje prawda. Najłatwiej jest zapłacić i mieć z głowy odpowiedzialność.
jesteśmy pośmiewiskiem Europy
01-11-2019 02:59 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Polacy to jedyny w swoim rodzaju naród.
>Omamieni swoją wyjątkowością brniemy po raz kolejny z przekonaniem że Krk to jedyna religia na świecie i że to właśnie My jesteśmy ostatnią deską ratunku dla Europy.
Coraz mniej Polaków należy do Krk, a Rząd kiedyś się zmieni. Im prędzej lewica dojdzie do władzy tym prędzej nastąpi rozdział Kościoła od Państwa.
>Większość katolików wierzy że małpy były naszym przodkiem
>Nikogo nie interesuje prawda.
Mnie interesuje, jaka jest prawda?
>jesteśmy pośmiewiskiem Europy
Tym się nie przejmuj, ze mnie też się głupcy-trolle śmieją, na zdrowie, niech się śmieją... A my zmieniajmy Polskę, Świat...

człowiek trzeciego sortu...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

   Religia jest względnie bezpieczną i niegroźną formą regulacji aktywności układu nerwowego. Jednostkom niedostymulowanym daje zajęcie (modlitwy, medytacje, rytuały, uroczystości itp.), a jednostkom przeciążonym stymulacją stwarza okazję do refleksji, autokontroli i wyciszenia (np. obserwancja).

pl.wikiped(*)egulacyjna_teoria_temperamentu


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Religia jest względnie bezpieczną i niegroźną formą regulacji aktywności układu nerwowego.

Chyba deregulacji. Niebezpieczną formą.

>Jednostkom niedostymulowanym daje zajęcie (modlitwy, medytacje, rytuały, uroczystości itp.), a jednostkom przeciążonym stymulacją stwarza okazję do refleksji, autokontroli i wyciszenia (np. obserwancja).

Religia i okazja do refleksji?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>    Religia jest względnie bezpieczną i niegroźną formą regulacji aktywności układu nerwowego. Jednostkom niedostymulowanym daje zajęcie (modlitwy, medytacje, rytuały, uroczystości itp.), a jednostkom przeciążonym stymulacją stwarza okazję do refleksji, autokontroli i wyciszenia (np. obserwancja).
I tylko jednostkom samodzielnie myślącym nic nie daje.

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
Paolo Monstro (6146 punktów)
>Zdumiewa mnie to, że niedługo rozpoczniemy trzecią dekadę XXI wieku, a ludzie dorośli nadal
>prowadzą poważne dyskusje na temat religii, choćby na tym forum.
>Zrozumiałe jest dla mnie na przykład chodzenie do kościoła ze względu na chęć kultywowania tradycji.
>Ale czymś zupełnie innym jest przebieranie się za Świętego Mikołaja i rozdawanie prezentów dzieciom,
>czymś innym jest szczere przekonanie osoby dorosłej, że gdzieś w Laponii żyje prawdziwy Święty
>Mikołaj, z prawdziwymi latającymi saniami i czerwononosym reniferem...
>Dlaczego wiara w Świętego Mikołaja byłaby powszechnie uznana w najlepszym wypadku za
>ekscentryczność, tymczasem wiara w mitologię tą lub inną jest zupełnie normalna? Czy nie wypadałoby
>przypadkiem dojrzeć i przestać zawracać sobie głowy bajkami?
Wg mnie ludzie wierzą z tego samego powodu co zawsze: strach przed rzeczywistością i brakiem kontroli nad nią, w szczególności przed śmiercią. Do tego pranie mózgu od urodzenia.

Wg mnie nic nie zastąpi religii z postaciami nadprzyrodzonymi, takie relgie dają proste odpowiedzi na trudne pytania oraz poczucie kontroli - wystarczy poprosić odpowiednią postać nadprzyrodzoną - ona może wszystko. Nie jestem psychologiem ale wydaje mi się, że z psychologicznego punktu widzenia to zwykłe wyparcie: 'to nieprawda, że umrę, to nieprawda, że nie kontroluję rzeczywistości'. Dyskusja o tym jako o zjawisku społecznym ma sens, ale kompletnie bez sensu są dyskusje o 'prawdach religijnych' czy przekonywanie kogokolwiek do prawdziwości czy fałszywości jakiejkolwiek religii.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
01-11-2019 00:36 
 Ocena 2 na 2
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

   Zdarza się, że religia miewa zaskakująco wiele pierwiastków filozoficznych i życiowo praktycznych. Nie ma potrzeby bagatelizowania i ośmieszania religii, które pod pewnymi względami są dobre, a nawet - bardzo dobre.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>     Zdarza się, że religia miewa zaskakująco wiele pierwiastków filozoficznych i życiowo praktycznych.
To może wypreparuj jaki "poradnik odreligijnych mądrości, których poza religią się nie uświadczy", bom ciekawa co na swoim ateizmie straciłam.

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
08-11-2019 18:43 
 Ocena 2 na 2
okragly (21676 punktów)

>To może wypreparuj jaki "poradnik odreligijnych mądrości, których poza religią się nie uświadczy", bom ciekawa co na swoim ateizmie straciłam.

w raju byli ateistami, byli niewinni jak dzieci, dziecko też jest ateista,nie ma pojecia o bogu. Z czasem ateista rajski, wymyślił magie, jako objaśnienie świata, magia pronauką,

Cechą magii jest wiara w mistyczne relacje pomiędzy rzeczami a zjawiskami Ludzie nauki wierzą, podobnie jak w magii w możliwość panowania nad przyrodą za pomocą umiejętności technicznych Magią i nauka mają wspólny cel Wiara w magię nie przeminęła wraz z nauką, np homeopatia opiera się na magii.

szukanie raju, moim celem
09-11-2019 18:09 
 Ocena 2 na 2
Paolo Monstro (6146 punktów)
> Nie ma potrzeby bagatelizowania i ośmieszania religii, które pod pewnymi względami są dobre, a nawet - bardzo dobre.
Zdecydowana większość religii jest 'dobra' a nawet 'najlepsza', dzieje się to z definicji, gdyż 'dobro', jest definiowane w ramach wielu religii.
Co to ciekawego wnosi do dyskusji jednak? Hitleryzm czy stalinizm też były 'dobre'.

Ja nie bagatelizuję ani nie ośmieszam religii - jest to po prostu zjawisko, ideologia nie jestem arbitrem elegancji by oceniać ich śmieszność. Nie wierzę w historie opisywane w znanych mi religiach ale nie zajmuję sobie nimi czasu - zostawiam wyznawców w spokoju, niech sobie wierzą w co chcą.

I nigdy bym się nie musiał religiami zajmować gdyby to religie (przynajmniej katolicka) nie interesowały się mną ani mi podobnymi.
To religie się wzajemnie ośmieszają i bagatelizują a do tego często wzajemnie wybijają sobie wyznawców. To jeszcze mnie nie dotyczy - bo nie jestem wyznawcą żadnej religii. Religie (zwł katolicyzm) jednak nie tylko nękają innych wyznawców - nękają również tych, którzy się religiami w ogóle nie zajmują i nie chcą zajmować. Mimo iż ja zostawiam wyznawców w spokoju to religia katolicka mnie nęka. To religia ośmiesza mnie swoimi 'argumentami' gdy nie chcę do niej przystać - całe dzieciństwo wysłuchiwałem księży czy zakonnic, które naśmiewały się z moich poglądów jako naiwnych i głupich ('niby powstaliśmy od małpy - więc jesteś małpą?').
Religia katolicka pakuje się z buciorami w niemal każdy element mojego życia, mam krzyże w sejmie, szkołach, przy otwarciu autostrady, przy budowie mostu. Religia każe mi na siebie płacić podatki. W sejmie mam, za moje pieniądze ufundowaną komisję, która mi przeciwdziała (komisja przeciwdziałania ateizacji Polski), religia katolicka każe mi naginać medycynę do własnych wierzeń i atakuje moje dzieci, walczy z UE, która dla mnie jest realizacją moich interesów i jednym z najlepszych osiągnięć tego kraju w jego historii.

Chciałbym więc móc tylko słyszeć o religii katolickiej jako o zjawisku, które dotyczy innych. Niestety religia katolicka mnie atakuje i choć robię co mogę by jej unikać to jak z każdym mnie zwalczającym napastnikiem mam z nią konflikt interesu. Mimowolnie muszę się religią zajmować broniąc się przed nią - i to na pewno nie jest śmieszne - smutne raczej.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Wg mnie ludzie wierzą z tego samego powodu co zawsze: strach przed rzeczywistością i brakiem kontroli nad nią, w szczególności przed śmiercią. Do tego pranie mózgu od urodzenia.

Wg mnie strach przed rzeczywistością wynika z prania mózgu od urodzenia i wpajania religii i właśnie o to chodzi. Ludzie, którzy się boją, są łatwiejsi do kontrolowania i potrzebują religii jako antidotum na truciznę, którą sama wpaja.

>Wg mnie nic nie zastąpi religii z postaciami nadprzyrodzonymi, takie relgie dają proste odpowiedzi na trudne pytania oraz poczucie kontroli - wystarczy poprosić odpowiednią postać nadprzyrodzoną - ona może wszystko.

Raczej braku kontroli.

>Nie jestem psychologiem ale wydaje mi się, że z psychologicznego punktu widzenia to zwykłe wyparcie: 'to nieprawda, że umrę, to nieprawda, że nie kontroluję rzeczywistości'.

Strach przed śmiercią wynika z wiary w śmierć. Najpierw trzeba ją komuś wpoić.
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Zdumiewa mnie to, że niedługo rozpoczniemy trzecią dekadę XXI wieku, a ludzie dorośli nadal
>prowadzą poważne dyskusje na temat religii, choćby na tym forum.
>
Mnie zaś zdumiewa fakt, że rozpoczniemy trzecią dekadę XXI wieku, a ludzkość nie wypracowała jednolitego zdania na wiele tematów. Nie odpowiedziała w sposób jednolity i mądry na wiele pytań, na które, w żadnym razie, nie przyniesie odpowiedzi nauka. Jakie to pytania? Chociażby te:
- w jaki sposób i w jakim celu człowiek pojawił się na ziemi?
- kto to sprawił, kim jest Stwórca wszystkiego?
- dlaczego jest tak wiele podziałów ludzi ze względu na religie, na wierzących i niewierzących, bogatych i biednych, ludzi o różnej orientacji seksualnej, skoro pochodzimy od jednego mężczyzny i jednej kobiety?
- jeśli Ten ktoś, jest tak wszechmocny, o tak nieprawdopodobnej inteligencji, to dlaczego chorujemy, cierpimy, umieramy?
- dlaczego nie potrafimy, jako ludzie inteligentni, o wspaniałych przymiotach, rozwiązywać pokojowo naszych problemów?
- dlaczego w wielu dziedzinach nie wypracowaliśmy technologii, naszych zachowań, które chroniłyby naszą ziemię, bez których ziemia jest rujnowana, a życie niszczone?
- Czy moja rodzina może być szczęśliwa? A jeśli, to co jest do tego niezbędne?
- Co się dzieje z ludźmi po śmierci?
- Czy jeszcze kiedyś zobaczymy bliskich, naszych przodków, którzy umarli?
- i wiele, wiele innych.
Dzisiejszy człowiek zajęty jest głupimi bez znaczenia świętami - jak Halloween, Bożonarodzeniowym, Wielkanocnym, urodzinami i imieninami, skrajnie głupimi tradycjami, wszystko co ogłupia ludzkość, skrajnie skomercjalizowanych zmuszających do wysiłku i zabierania czasu. W naszym życiu nie dominuje mądrość, radość z życia, a raczej ciągła walka o byt, o zaspokajanie wymyślonych potrzeb bez znaczenia, obaw o przyszłość.
Jaka jest prawda? Jak powinno wyglądać nasze życie? Jaki powinien być porządek rzeczy na ziemi, by wszyscy mogli być szczęśliwi? Jak dojść do poznania prawdy, gdzie jej szukać?
To prawda jest już XXI wiek, a w wielu dziedzinach jesteśmy kilka tysięcy lat p.n.e.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>zdumiewa fakt, że rozpoczniemy trzecią dekadę XXI wieku, a ludzkość nie [...] odpowiedziała w sposób jednolity i mądry na wiele pytań
A że na wiele innych odpowiedziała, ta szklanka jest do połowy pełna - chybiona ta cała Twoja krytyka.

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
15-12-2019 11:30 
 Ocena 1 na 1
witamziomy (536 punktów)
>>Zdumiewa mnie to, że niedługo rozpoczniemy trzecią dekadę XXI wieku, a ludzie dorośli nadal
>>prowadzą poważne dyskusje na temat religii, choćby na tym forum.
>>
>Mnie zaś zdumiewa fakt, że rozpoczniemy trzecią dekadę XXI wieku, a ludzkość nie wypracowała jednolitego zdania na wiele tematów. Nie odpowiedziała w sposób jednolity i mądry na wiele pytań, na które, w żadnym razie, nie przyniesie odpowiedzi nauka. Jakie to pytania? Chociażby te:
>- w jaki sposób i w jakim celu człowiek pojawił się na ziemi?
Człowiek został stworzony, pojawił się na Ziemi, aby umożliwić świadomości doświadczanie na planie tworzenia.
>- kto to sprawił, kim jest Stwórca wszystkiego?
Świadomość jest stwórcą wszystkiego.
>- dlaczego jest tak wiele podziałów ludzi ze względu na religie, na wierzących i niewierzących, bogatych i biednych, ludzi o różnej orientacji seksualnej, skoro pochodzimy od jednego mężczyzny i jednej kobiety?
Ponieważ ludzki umysł jest programowalny, w zależności gdzie się wychowamy, przejmujemy przekonania i opinie obecne w danym otoczeniu. Dodatkowo myślenie umożliwia dowolność interpretacji tego co postrzegane, ponieważ nic nie jest prawdą absolutną to można to negować.
>- jeśli Ten ktoś, jest tak wszechmocny, o tak nieprawdopodobnej inteligencji, to dlaczego chorujemy, cierpimy, umieramy?
Chorujemy, bo się trujemy; cierpimy, bo ignorujemy naturę rzeczywistości; nie umieramy, ciało i umysł odchodzą lecz utożsamianie siebie z ciałem i umysłem jest błędem poznawczym (ignorowaniem natury rzeczywistości).
>- dlaczego nie potrafimy, jako ludzie inteligentni, o wspaniałych przymiotach, rozwiązywać pokojowo naszych problemów?
Ludzie inteligentni również działają z pozycji Ego, Ego jest oddzieleniem jednostki od całości i ten pozorny rozłam jest przyczyną wszystkich naszych problemów.
>- dlaczego w wielu dziedzinach nie wypracowaliśmy technologii, naszych zachowań, które chroniłyby naszą ziemię, bez których ziemia jest rujnowana, a życie niszczone?
Ponieważ zasoby naturalne Ziemi oraz przemysł są zbyt kuszące dla egocentrycznych umysłów.
>- Czy moja rodzina może być szczęśliwa? A jeśli, to co jest do tego niezbędne?
Może, niezbędne jest rozpoznanie natury rzeczywistości.
>- Co się dzieje z ludźmi po śmierci?
Ciało się rozkłada, umysł się rozpuszcza, świadomość w akcie poczęcia tworzy dla siebie nowe ciało.
>- Czy jeszcze kiedyś zobaczymy bliskich, naszych przodków, którzy umarli?
Nie.
>- i wiele, wiele innych.
>Dzisiejszy człowiek zajęty jest głupimi bez znaczenia świętami - jak Halloween, Bożonarodzeniowym, Wielkanocnym, urodzinami i imieninami, skrajnie głupimi tradycjami, wszystko co ogłupia ludzkość, skrajnie skomercjalizowanych zmuszających do wysiłku i zabierania czasu. W naszym życiu nie dominuje mądrość, radość z życia, a raczej ciągła walka o byt, o zaspokajanie wymyślonych potrzeb bez znaczenia, obaw o przyszłość.
>Jaka jest prawda?
Prawdy nie można opisać, każdy opis to uproszczenie lub drogowskaz.
Jak powinno wyglądać nasze życie?
Życie to taniec, przygoda i nie ma tu jednej właściwej drogi, powinniśmy jednak żyć bez szkody dla "innych".
Jaki powinien być porządek rzeczy na ziemi, by wszyscy mogli być szczęśliwi?
Świadomość>umysł>ciało
Jak dojść do poznania prawdy, gdzie jej szukać?
Na poznanie prawdy trzeba być gotowym, gdyż prawda burzy porządek poznawanego przez nas świata, najczęściej jest to długotrwały proces.
Prawdę możemy opisywać lecz sam opis nią nie jest, jest tylko drogowskazem.
Wydaje się, że najtrudniejszym krokiem dla człowieka jest wyjście poza egocentryczny umysł w sferę bezprzedmiotowej świadomości. Tak, więc zmiana schematu z świadomy umysł doświadczający siebie, ciała i Świat na świadomość doświadczająca siebie, umysłu, ciała i Świat jest barierą dla większości ludzi jeszcze nie do przejścia. Zmiana podmiotowości jest tu kluczowa, jest to przebudzenie,to tak jakby po wiekach ciemności nagle wzeszło słońce i wszystko rozświetliło.
Prawda jest zawsze obecna w TERAŹNIEJSZOŚCI.
>To prawda jest już XXI wiek, a w wielu dziedzinach jesteśmy kilka tysięcy lat p.n.e.
Czy masz do kogoś pretensje za taki stan rzeczy? Poznaj prawdę i zmieniaj Świat!

Pozdrawiam
DyktaFon (9281 punktów)
>Zdumiewa mnie to, że niedługo rozpoczniemy trzecią dekadę XXI wieku, a ludzie dorośli nadal
>prowadzą poważne dyskusje na temat religii, choćby na tym forum.

Też mnie to zdumiewa... ale pewnie tak musi być. Aż wymrą kolejne pokolenia naiwnych oszukiwanych przez innych, pewnie równie naiwnych, ale ciut sprytniejszych.
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Zdumiewa mnie to, że niedługo rozpoczniemy trzecią dekadę XXI wieku, a ludzie dorośli nadal
>>prowadzą poważne dyskusje na temat religii, choćby na tym forum.
>Też mnie to zdumiewa... ale pewnie tak musi być. Aż wymrą kolejne pokolenia naiwnych oszukiwanych przez innych, pewnie równie naiwnych, ale ciut sprytniejszych.
>
Pokolenie odchodzi, pokolenie przychodzi, a czas biegnie swoim tempem.
W dziele Oosthoeks Encyclopedia wyjaśniono: "Obchody [dnia świętego Mikołaja] w gronie rodzinnym wzięły początek od święta kościelnego (obejmującego również przygotowywanie niespodzianek dla dzieci), które z kolei wywodziło się z pierwiastków przedchrześcijańskich. Święty Mikołaj, pędzący konno po dachach, to pogański bóg Wodan [Odyn]. (...) Święty Mikołaj wiódł też za sobą w szaleńczej gonitwie dusze zmarłych, odwiedzające ziemię". Wszystko co fałszywe, kłamstwo, bałwochwalstwo, pochodzi od Kościoła katolickiego. Ludzie w dniach ostatnich przesiąknięci są złym. Czytasz: (2 Tymoteusza 3:1-5) "Wiedz, że w dniach ostatnich nastaną krytyczne czasy, trudne do zniesienia. Bo ludzie będą kochać samych siebie, kochać pieniądze, będą chełpliwi, wyniośli, będą rzucać bluźnierstwa, będą nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, nielojalni, pozbawieni naturalnych uczuć, zawzięci, będą rzucać oszczerstwa, będą nieopanowani, brutalni, będą nienawidzić tego, co dobre, dopuszczać się zdrady, będą zuchwali, nadęci pychą, będą kochać przyjemności, a nie będą kochać Boga, będą zachowywać pozory religijności, ale nie będzie ona oddziaływać na ich życie. Od takich się odwróć".
Szukaj prawdy, szukaj religii prawdziwej pochodzącej od prawdziwego Boga.
09-11-2019 03:07 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>".. Od takich się odwróć".
"Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki."

>Szukaj prawdy, szukaj religii prawdziwej pochodzącej od prawdziwego Boga.
Szukaj... i wiedz, że nie o znalezienie chodzi, lecz o szukanie...

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Miłujący prawdę (1541 punktów)

>>Szukaj prawdy, szukaj religii prawdziwej pochodzącej od prawdziwego Boga.
>Szukaj... i wiedz, że nie o znalezienie chodzi, lecz o szukanie...
>
Mam wrażenie Duchu Prawdy, że utraciłeś swego DUCHA. Czytasz: (Mateusza 5:13) ".... Ale jeśli sól straci swój słony smak, to czy da się go przywrócić? Taka sól na nic się już nie przyda. Można ją tylko wyrzucić na zewnątrz, gdzie ludzie będą po niej deptać".
Pozdrawiam
13-11-2019 08:22 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
A wracając do meritum, należy iść między wilki jak mówi Jezus, czy odwrócić się od nich jak mówi św. Paweł?

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Hufdobitny (186 punktów)
Głębokie tradycje związane ze Świętym Mikołajem nie opierają się na wierze. Tak też jest z jakąkolwiek mitologią.
Co Ty możesz wiedzieć o Świętym Mikołaju? Ano w teorii całkiem sporo, bo darmowych i ogólnodostępnych informacji jest bez liku; lecz najwyraźniej w praktyce nic istotnego nie wiesz (poza perspektywą z dzieciństwa), bo byś się nie skupiała na tej nieistotnej części, jaką jest wiara, jak gdyby rzetelna wiedza miałaby nie istnieć.

Zdumiewać to Cię te pozornie poważne dyskusje mogą, właśnie, pozornie.
Teizm dziś nie istnieje, a teologia nic wspólnego z teizmem na ogół nie ma, tak więc praktycznie nic w dyskusjach o religiach (gdziekolwiek) nie ma prawa być poważne, zakładając, że to teizm jest główną substancją (wnętrzem) religii, a nie jej sam wyraz zewnętrzny.
Elasp (6859 punktów)

>czymś innym jest szczere przekonanie osoby dorosłej, że gdzieś w Laponii żyje prawdziwy Święty
>Mikołaj, z prawdziwymi latającymi saniami i czerwononosym reniferem...

Znasz taką dorosłą osobę?
szarley (54913 punktów)
>Ale czymś zupełnie innym jest przebieranie się za Świętego Mikołaja i rozdawanie prezentów dzieciom,
>czymś innym jest szczere przekonanie osoby dorosłej, że gdzieś w Laponii żyje prawdziwy Święty
>Mikołaj, z prawdziwymi latającymi saniami i czerwononosym reniferem...

Prawdziwy Mikołaj z Miry (święty wszystkich kościołów chrześcijańskich, w których istnieje kult świętych) nigdy nie mieszkał w Laponii i na oczy nie widział renifera...


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
09-11-2019 10:22 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Prawdziwy Mikołaj z Miry (święty wszystkich kościołów chrześcijańskich, w których istnieje kult świętych) nigdy nie mieszkał w Laponii i na oczy nie widział renifera...
Ho ho ho, "prawdziwy Mikołaj", a cóż to znaczy, że "prawdziwy"?

Bo jeśli prawdziwość ma się odnosić do osobnika o imieniu Mikołaj, to "prawdziwych Mikołajów" jest b. wielu, natomiast jeśli prawdziwą ma być ta jego - cokolwiek ona znaczy - "świętość", to przecież jest ona elementem religijnego dogmatu, a nie faktem.

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
09-11-2019 18:24 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Ho ho ho, "prawdziwy Mikołaj", a cóż to znaczy, że "prawdziwy"?
>Bo jeśli prawdziwość ma się odnosić do osobnika o imieniu Mikołaj, to "prawdziwych Mikołajów" jest b. wielu, natomiast jeśli prawdziwą ma być ta jego - cokolwiek ona znaczy - "świętość", to przecież jest ona elementem religijnego dogmatu, a nie faktem.

1. Na podobnej zasadzie można unicestwić istnienie prawdziwej maszyny do pisania, bo przecież albo prawdziwość będzie się odnosić do maszyn (a tych jest bardzo wiele), albo do pisania, które jest czynnością, a nie maszyną. A więc: dziś prawdziwych maszyn do pisania już nie ma - jeżeli kiedykolwiek były. Twój błąd polega na założeniu, że znaczenie wyrażenia złozonego jest sumą znaczeń składowych. Jest to jednak błędne założenie, nie zawsze bowiem zachodzi taka zależność, np. panna młoda wcale nie musi być panną, ani nie musi być młoda.

2. Jeżeli świętość (świętego Mikołaja) nie jest faktem, jak może być elementem czegokolwiek, chociażby religijnego dogmatu? Jak coś może mieć (jako elementy) to, co nie istnieje. Drugi Twój błąd to pomieszanie przedmiotu z jego reprezentacją - elementem dogmatu może byc teza o świętości, a nie świętość.
10-11-2019 09:30 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Ho ho ho, "prawdziwy Mikołaj", a cóż to znaczy, że "prawdziwy"?
>>Bo jeśli prawdziwość ma się odnosić do osobnika o imieniu Mikołaj, to "prawdziwych Mikołajów" jest b. wielu, natomiast jeśli prawdziwą ma być ta jego - cokolwiek ona znaczy - "świętość", to przecież jest ona elementem religijnego dogmatu, a nie faktem.
> 1. Na podobnej zasadzie można unicestwić istnienie prawdziwej maszyny do pisania
O jakiej zasadzie piszesz, skoro tylko pytam i podaję co udało mi się wykluczyć; czyżby moje pytanie świętego Mikołaja unicestwiło?

> 2. Jeżeli świętość (świętego Mikołaja) nie jest faktem, jak może być elementem czegokolwiek, chociażby religijnego dogmatu? Jak coś może mieć (jako elementy) to, co nie istnieje.
Tak jak fikcyjne krasnoludki są elementem bajki.

>elementem dogmatu może byc teza o świętości, a nie świętość.
Bo Kościół będzie istnienia mikołajowej świętości dowodził?

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
10-11-2019 12:21 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>> 1. Na podobnej zasadzie można unicestwić istnienie prawdziwej maszyny do pisania
>O jakiej zasadzie piszesz, skoro tylko pytam i podaję co udało mi się wykluczyć; czyżby moje pytanie świętego Mikołaja unicestwiło?

Nie, ale ten sposób myślenia jest zawodny, co pokazałem per analogiam. Zasadę, którą się posługujesz, wskazałem powyżej.

>> 2. Jeżeli świętość (świętego Mikołaja) nie jest faktem, jak może być elementem czegokolwiek, chociażby religijnego dogmatu? Jak coś może mieć (jako elementy) to, co nie istnieje.
>Tak jak fikcyjne krasnoludki są elementem bajki.

To jest nieścisłe i metaforyczne rozumienie "elementu". To tak, jakby powiedzieć, że skoro mówię o Kowalskim, to Kowalski jest elementem mojej wypowiedzi. Zdanie o Kowalskim jest jej elementem, a nie Kowalski.

>>elementem dogmatu może byc teza o świętości, a nie świętość.
>Bo Kościół będzie istnienia mikołajowej świętości dowodził?

Nie wiem, może ją czynić przedmiotem wiary. Wolno wierzyć we wszystko, co nie prowadzi do sprzeczności.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>> 1. Na podobnej zasadzie można unicestwić istnienie prawdziwej maszyny do pisania
>>O jakiej zasadzie piszesz, skoro tylko pytam i podaję co udało mi się wykluczyć; czyżby moje pytanie świętego Mikołaja unicestwiło?
>Nie, ale ten sposób myślenia jest zawodny
Mnie nie zawiódł, skoro przywiódł Cię do refleksji o nieistnieniu świętego Mikołaja.

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
11-11-2019 12:45 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>>>> 1. Na podobnej zasadzie można unicestwić istnienie prawdziwej maszyny do pisania
>>>O jakiej zasadzie piszesz, skoro tylko pytam i podaję co udało mi się wykluczyć; czyżby moje pytanie świętego Mikołaja unicestwiło?
>>Nie, ale ten sposób myślenia jest zawodny
>Mnie nie zawiódł, skoro przywiódł Cię do refleksji o nieistnieniu świętego Mikołaja.
>
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.


Chyba mylisz zawodność ze zwodniczością. Coś może być zawodne, ale nie być zwodnicze.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Nie, ale ten sposób myślenia jest zawodny
>>Mnie nie zawiódł, skoro przywiódł Cię do refleksji o nieistnieniu świętego Mikołaja.
> Chyba mylisz zawodność ze zwodniczością.
Dlatego Ty, antycypując taką moją pomyłkę, napisałeś "zawodny" w znaczeniu "zwodniczy"?

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
11-11-2019 15:29 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Dlatego Ty, antycypując taką moją pomyłkę, napisałeś "zawodny" w znaczeniu "zwodniczy"?

Nie, napisałem "zawodny" w znaczeniu "zawodny". Zawodny jest sposób rozumowania nie zawsze prowadzący od prawdziwych założeń do prawdziwych wniosków. W tym znaczeniu zawodne jest każde rozumowanie nie podpadające pod schemat tautologii (prawa logiki).
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Dlatego Ty, antycypując taką moją pomyłkę, napisałeś "zawodny" w znaczeniu "zwodniczy"?
> Nie, napisałem "zawodny" w znaczeniu "zawodny".
W takim razie gdzie jakaś poszlaka, że mylę zawodność ze zwodniczością?

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
11-11-2019 18:13 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>>>Dlatego Ty, antycypując taką moją pomyłkę, napisałeś "zawodny" w znaczeniu "zwodniczy"?
>> Nie, napisałem "zawodny" w znaczeniu "zawodny".
>W takim razie gdzie jakaś poszlaka, że mylę zawodność ze zwodniczością?

.

"Mnie nie zawiódł" - to powiedzenie nie ma sensu w odniesieniu do zawodności. Albo pewien sposób rozumowania jest zawodny (logicznie niepoprawny), albo nie. Nie może być dla kogoś poprawny, dla kogoś innego niepoprawny. Natomiast coś może dla kogoś nie być (lub być) zwodnicze.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>W takim razie gdzie jakaś poszlaka, że mylę zawodność ze zwodniczością?
> "Mnie nie zawiódł" - to powiedzenie nie ma sensu w odniesieniu do zawodności.
Pytałam gdzie poszlaka, że mylę zawodność z zwodniczością; skoro jej nie umiesz wskazać, to przyjmuję, że jej nie ma.

Czyli święta coraz bliżej, a "prawdziwego świętego Mikołaja" jak nie było, tak nie ma.


Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
12-11-2019 00:23 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>>>W takim razie gdzie jakaś poszlaka, że mylę zawodność ze zwodniczością?
>> "Mnie nie zawiódł" - to powiedzenie nie ma sensu w odniesieniu do zawodności.
>Pytałam gdzie poszlaka, że mylę zawodność z zwodniczością; skoro jej nie umiesz wskazać, to przyjmuję, że jej nie ma.

Przecież właśnie ją wskazałem - jest nią fakt, że użyłaś słów, które zacytowałem. Wyjaśniłem, dlaczego użycie przez Ciebie tych słów świadczy o tym, że pomieszałaś pojęcia.



chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Pytałam gdzie poszlaka, że mylę zawodność z zwodniczością; skoro jej nie umiesz wskazać, to przyjmuję, że jej nie ma.
> Przecież właśnie ją wskazałem
Nie widzę, byś dokonał takiego wskazania, może zawrzyj je w jednozdaniowej frazie zaczynającej się słowami "Twierdzę, że mylisz zawodność ze zwodniczością, ponieważ...".

Wątpię, by było to wykonalne, bo w przedmiotowej kwestii doszło między nami do następującego dialogu::
Elasp: ten sposób myślenia jest zawodny
cr: Mnie nie zawiódł, skoro przywiódł Cię do refleksji o nieistnieniu świętego Mikołaja.
Elasp: Chyba mylisz zawodność ze zwodniczością.


Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
12-11-2019 10:01 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>>>Pytałam gdzie poszlaka, że mylę zawodność z zwodniczością; skoro jej nie umiesz wskazać, to przyjmuję, że jej nie ma.
>> Przecież właśnie ją wskazałem
>Nie widzę, byś dokonał takiego wskazania...

To przeczytaj dokładnie i z uwagą moje posty.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>>Pytałam gdzie poszlaka, że mylę zawodność z zwodniczością; skoro jej nie umiesz wskazać, to przyjmuję, że jej nie ma.
>>> Przecież właśnie ją wskazałem
>>Nie widzę, byś dokonał takiego wskazania...
> To przeczytaj dokładnie i z uwagą moje posty.
OK, wracam zatem do pierwszego, tj. tego, w którym zanegowałeś unicestwienie prawdziwego świętego Mikołaja, i na początek pytam, cóż Cię w moim niezawodnym sposobie rozumowania tak zwiodło, że negujesz coś, czego nie twierdziłam?


Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
12-11-2019 11:21 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>> To przeczytaj dokładnie i z uwagą moje posty.
>OK, wracam zatem do pierwszego, tj. tego, w którym zanegowałeś unicestwienie prawdziwego świętego Mikołaja, i na początek pytam, cóż Cię w moim niezawodnym sposobie rozumowania tak zwiodło, że negujesz coś, czego nie twierdziłam?

Przecież właśnie w tamtym poście jest to wyjaśnione. Po co pytasz o odpowiedz, skoro ją masz? Następny post wskazuje na powód, dla którego sądzę, że mylisz zawodność ze zwodniczością.

Przeczytaj to, co napisałem. Jeżeli nie rozumiesz - trudno.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>> To przeczytaj dokładnie i z uwagą moje posty.
>>OK, wracam zatem do pierwszego, tj. tego, w którym zanegowałeś unicestwienie prawdziwego świętego Mikołaja, i na początek pytam, cóż Cię w moim niezawodnym sposobie rozumowania tak zwiodło, że negujesz coś, czego nie twierdziłam?
> Przecież właśnie w tamtym poście jest to wyjaśnione.
Nie, nie wyjaśniasz tam dlaczego negujesz twierdzenie które nie padło.

Ponawiam pytanie: dlaczego przyszło Ci na myśl zanegowanie unicestwienia świętego Mikołaja, choć nie twierdziłam, by nie istniał?

>Przeczytaj to, co napisałem. Jeżeli nie rozumiesz - trudno.
Odpowiesz na pytanie? Jeśli nie umiesz, to mnie jest łatwiej...


Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
12-11-2019 12:10 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

Rozbiłaś znaczenie słowa "prawdziwy święty Mikołaj" na dwa - "prawdziwy Mikołaj" i "prawdziwy święty" i jęłaś się zastanawiać nad prawdziwymi Mikołajami (uznałaś, że są, bo są ludzie o takim imieniu) i prawdziwą świętością (uznałaś, że jest elementem wiary). Można powiedzieć, że w Twoich rękach prawdziwy święty Mikołaj rozpadł się tym samym na Mikołajów i świętość jako element wiary.

Ja zwróciłem uwagę, że słowa mogą mieć znaczenia nieanalizowalne w ten sposób. Na podobnej zasadzie można by się zastanawiać nad prawdziwą maszyną do pisania i dojść do fałszywych wniosków. Twierdzę (twierdziłem), że popełniasz błąd, bo tego nie zauważasz (nic nie wskazywało, byś zauważała).

Twierdziłem także (być może sam się w tym względzie mylę), że wychodziłaś (świadomie lub nie) z założenia, że (obrazowo mówiąc) znaczenie wyrażenia A+B = znaczenia A + znaczenie B, i twierdziłem, że rozumowanie w oparciu o to założenie jest zawodne, tzn. nie zawsze prawdziwe, co pokazałem właśnie na przykłady wyrażenia "prawdziwa maszyna do pisania". Są bowiem wyrażenia mające nieanalizowalne na części znaczenia (leksemy). Wyrażenie "święty Mikołaj" może być takim leksemem, a przynajmniej należy wziąć taką ewentualność pod uwagę.

Ty natomiast zwróciłaś uwagę, że "mnie nie zawiódł", i doprowadził do rozważań nad nieistnieniem świętego Mikołaja. Ja w odpowiedzi powiedziałem, że mylisz najwyraźniej zwodniczość ze zawodnością rozumowania. Błąd widać na podstawie Twojego sformułowania "mnie nie zawiódł" - nie ma sensu o obiektywnej własności (jaką jest zawodność rozumowania) mówić w odniesieniu do osoby. Albo rozumowanie jest zawodne, albo nie, nie jest zawodne dla kogoś. Musisz więc (musiałaś więc) brać słowo "zawiodło" w znaczeniu zwodniczości - wszakże bardzo dobrze coś może być zawodne (=zwodnicze) dla kogoś, a dla kogoś nie. I na tym polega Twój błąd, ponieważ nie mówiłem o zwodniczości, tylko o zawodności.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

> Rozbiłaś znaczenie słowa "prawdziwy święty Mikołaj"
To trzy słowa, nie musiałam niczego rozbijać.

> Na podobnej zasadzie można by się zastanawiać nad prawdziwą maszyną do pisania
Jeśli prawdziwych świętych Mikołajów jest jak maszyn do pisania, to zgoda, że zasada jest podobna.

>Są bowiem wyrażenia mające nieanalizowalne na części znaczenia
Nieanalizowalny jest np. Latający Holender, bo ani to osoba, ani toto lata, czemu miałby takim być Święty Mikołaj, per analogiam?

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
12-11-2019 18:46 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Nieanalizowalny jest np. Latający Holender, bo ani to osoba, ani toto lata, czemu miałby takim być Święty Mikołaj, per analogiam?

Nie twierdzę, że jest nieanaliowalny, ale twierdzę, że nie uwzględniłaś możliwości, że jest nieanalizowalny. Nie należy ignorować nie tylko faktów, ale możliwości, że coś jest faktem. Przypuśćmy, że robotnik miał sprawdzić, czy dokręcił śruby. Śrub było dziesięć, sprawdził dziewięć i okazało się, że musiał dokręcić drugą - i tak zrobił. Nie sprawdził dziesiątej; przypuśćmy, że była dokręcona. Jak odpowiemy: a) robotnik nie popełnił błędu, przecież śruba była dokręcona, więc wszystko jest w porządku, b) nie, nie wszystko jest w porządku, powinienem był wykluczyć możliwość jej niedokręcenia, czego nie zrobił. Dla mnie właściwa jest odpowiedź b). Ty natomiast zdajesz się pytać "no co, dziesiąta śruba była niedokręcona?"

Zachodzi analogia między postępowaniem robotnika a zawodnym rozumowaniem. Nawet jeżeli prowadzi ono do prawdziwego wniosku, dzieje się to przypadkiem i nie umniejsza błędu.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Nieanalizowalny jest np. Latający Holender, bo ani to osoba, ani toto lata, czemu miałby takim być Święty Mikołaj, per analogiam?
> Nie twierdzę, że jest nieanaliowalny, ale twierdzę, że nie uwzględniłas możliwości, że jest nieanalizowalny.
Tę możliwość wykluczył fakt, że świętego Mikołaja zanalizować się dało.

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
12-11-2019 21:06 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Tę możliwość wykluczył fakt, że świętego Mikołaja zanalizować się dało.

No dobrze, w takim razie ja analizuję nazwę "Warszawa" i otrzymuję, że jest to konkatenacja nazw "War" i "Szawa". Uznajesz tę analizę?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Tę możliwość wykluczył fakt, że świętego Mikołaja zanalizować się dało.
> No dobrze, w takim razie ja analizuję nazwę "Warszawa"
No i skoro ta nazwa dała się zanalizować, to jest zarazem wykluczone, by się analizować się nie dała.

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
12-11-2019 21:23 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>No i skoro ta nazwa dała się zanalizować, to jest zarazem wykluczone, by się analizować się nie dała.

Uważasz więc, że dała się zanalizować, czyli że nazwa "Warszawa" jest połączeniem tych dwóch nazw?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>No i skoro ta nazwa dała się zanalizować, to jest zarazem wykluczone, by się analizować się nie dała.
> Uważasz więc, że dała się zanalizować
To Ty twierdzisz, że analizowałeś, więc Ty twierdzisz, że się dało. Ja się tylko zgodziłam, że co się dało analizować, to jest analizowalne, a jako takie nie może być nieanalizowalne.

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
12-11-2019 21:38 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>Ja się tylko zgodziłam, że co się dało analizować, to jest analizowalne, a jako takie nie może być nieanalizowalne.

To jest tautologia i nie o nią pytałem. Pytam, czy Ty uważasz za analizę nazwy "Warszawa" to, co ja przedstawiłem powyżej.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Ja się tylko zgodziłam, że co się dało analizować, to jest analizowalne, a jako takie nie może być nieanalizowalne.
> To jest tautologia
Nie jest, słowa "analizowalne" i "nieanzlizowalne" mają znaczenia przeciwne.

>Pytam, czy Ty uważasz za analizę nazwy "Warszawa" to, co ja przedstawiłem powyżej.
A po co o to pytasz, skoro nie poprawność analizy jest tu rozważana.

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
12-11-2019 22:12 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>>Pytam, czy Ty uważasz za analizę nazwy "Warszawa" to, co ja przedstawiłem powyżej.
>A po co o to pytasz, skoro nie poprawność analizy jest tu rozważana.

Właśnie jest rozważana, to znaczy ja rozważam. Jestem ciekaw, czy powyżej dokonałem analizy nazwy "Warszawa" i Ciebie pytam o zdanie, masz wszakże pewne doświadczenie w analizowaniu nazw. Możesz więc odpowiedzieć na to pytanie?
13-11-2019 01:02 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Pytam, czy Ty uważasz za analizę nazwy "Warszawa" to, co ja przedstawiłem powyżej.
>>A po co o to pytasz, skoro nie poprawność analizy jest tu rozważana.
> Właśnie jest rozważana, to znaczy ja rozważam.
A ja trzymam się tematu, w którym "analizowanie nazwy Warszawy" było przykładem analizowania, a nie badaniem nazwy Warszawa.

> Jestem ciekaw, czy powyżej dokonałem analizy nazwy "Warszawa"
Wczoraj o 21:06 napisałeś "analizuję nazwę Warszawa", kłamałeś?


Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
13-11-2019 08:05 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>> Wczoraj o 21:06 napisałeś "analizuję nazwę Warszawa", kłamałeś?

Dlaczego przypisujesz mi kłamstwo? Wyrażałem swoje zdanie, zgodnie z którym dokonywałem analizy nazwy "Warszawa". Mam jednak świadomość, że ktoś może się nie zgadzać z moją oceną tego, co robiłem i uważać, że nie była to żadna analiza, czyli ze byłem w błędzie sądząc, że była. Mogłem w najlepszej wierze sądzić, że dokonuję analizy, a być jednak w błędzie.

Dlatego proszę Cię o wyrażenie własnego zdania i o osąd, czy Twoim zdaniem była to analiza, czy nie. Zawsze z taką łatwością wypowiadasz się na każdy temat, miej więc odwagę odpowiedzieć i nie chwytaj się rozmaitych subtelności tylko po to, żeby tego nie zrobić.

A więc: czy Twoim zdaniem była to analiza, czy nie?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>...kłamałeś?
> Dlaczego przypisujesz mi kłamstwo?
Zakładam Twoje kłamstwo, ponieważ najpierw twierdziłeś, że dokonałeś analizy, a potem, że nie wiesz czy jej dokonałeś.

>Mam jednak świadomość, że [...] byłem w błędzie
> Dlatego proszę Cię o wyrażenie własnego zdania i o osąd
Albo jesteś moim oponentem, albo uważasz, że się nie mylę.

>Zawsze z taką łatwością wypowiadasz się na każdy temat
Ani na każdy temat, ani z łatwością.


Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
13-11-2019 12:58 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

Czyli nie odpowiesz?
24-11-2019 18:28 
 Ocena 1 na 1
Ewing (288 punktów)
>>>...kłamałeś?
>> Dlaczego przypisujesz mi kłamstwo?
>Zakładam Twoje kłamstwo, ponieważ najpierw twierdziłeś, że dokonałeś analizy, a potem, że nie wiesz czy jej dokonałeś.
>>Mam jednak świadomość, że [...] byłem w błędzie
>> Dlatego proszę Cię o wyrażenie własnego zdania i o osąd
>Albo jesteś moim oponentem, albo uważasz, że się nie mylę.
>>Zawsze z taką łatwością wypowiadasz się na każdy temat
>Ani na każdy temat, ani z łatwością.
>
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.


Ten katolik wielokrotnie mija się z prawdą, zwyczajnie kłamie. I żeby tylko to. Ma oczywisty problem z logiką, a może i problemy psychiczne. Ostatnio w dyskusji ze mną nazwał swoją religię katolicką fikcją a potem spokojnie stwierdził, że jest wyznawcą tej fikcji.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Ten katolik [...] nazwał swoją religię katolicką fikcją a potem spokojnie stwierdził, że jest wyznawcą tej fikcji.
I co z tym zrobisz?

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
24-11-2019 18:31 
 Ocena 1 na 1
Ewing (288 punktów)
>>>...kłamałeś?
>> Dlaczego przypisujesz mi kłamstwo?
>Zakładam Twoje kłamstwo, ponieważ najpierw twierdziłeś, że dokonałeś analizy, a potem, że nie wiesz czy jej dokonałeś.
>>Mam jednak świadomość, że [...] byłem w błędzie
>> Dlatego proszę Cię o wyrażenie własnego zdania i o osąd
>Albo jesteś moim oponentem, albo uważasz, że się nie mylę.
>>Zawsze z taką łatwością wypowiadasz się na każdy temat
>Ani na każdy temat, ani z łatwością.
>
Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.


Jeśli prześledzić posty tego katolika, to akurat on z łatwością ( w cudzysłowie ) wypowiada się na każdy temat. Niestety, brak jednak w jego wypowiedziach logiki i konsekwencji.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Jeśli prześledzić posty tego katolika, to [...] brak jednak w jego wypowiedziach logiki i konsekwencji.
Ktoś musi nie mieć racji, żeby mieć ją mógł ktoś.

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
25-11-2019 22:28 
 Ocena 1 na 1
Ewing (288 punktów)

>Nie wiem, może ją czynić przedmiotem wiary. Wolno wierzyć we wszystko, co nie prowadzi do sprzeczności.

Dziwna logika, którą sam łamiesz : To już nie wolno wierzyć w to, co prowadzi do sprzeczności ? A kto komu zabrania ? Czy wierzenie w wierutne bzdury jest karalne ? Ty publicznie nazywasz swoja religię fikcją a potem publicznie stwierdzasz, ze jesteś wyznawcą tej fikcji. Czy tu nie ma sprzeczności ? Sam przecież wierzysz w taka sprzeczność.
25-11-2019 23:27 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>>Nie wiem, może ją czynić przedmiotem wiary. Wolno wierzyć we wszystko, co nie prowadzi do sprzeczności.
>Dziwna logika, którą sam łamiesz : To już nie wolno wierzyć w to, co prowadzi do sprzeczności ? A kto komu zabrania ? Czy wierzenie w wierutne bzdury jest karalne ? Ty publicznie nazywasz swoja religię fikcją a potem publicznie stwierdzasz, ze jesteś wyznawcą tej fikcji. Czy tu nie ma sprzeczności ? Sam przecież wierzysz w taka sprzeczność.

Itd. Skończ z tymi bredniami.
26-11-2019 22:42 
 Ocena 1 na 1
Ewing (288 punktów)
>Itd. Skończ z tymi bredniami.

No proszę, katolik jest wkurzony. A ja przecież tylko grzecznie go pytam. Czy płaskoziemiec nie ma prawa wierzyć, że Ziemia jest płaska ? Przecież kilkaset lat temu tak nauczał Twój kościół. I to pod groźbą kar. A czy wiara w płaską Ziemię nie prowadzi do sprzeczności ?

Będę Ci towarzyszył katoliku. Polubiłem czytać Twoje posty. Sprawia mi przyjemność pokazywanie sprzeczności, brak logiki w Twoich wypowiedziach. Mam nadzieję, że mnie też polubisz. Choć teraz nie chcesz ze mną dyskutować.
26-11-2019 23:01 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>>Itd. Skończ z tymi bredniami.
>No proszę, katolik jest wkurzony.

Nie jestem wkurzony, tylko znudzony właśnie tego rodzaju postami. Możesz próbować wytrącić mnie z równowagi, ale Ci się to nie uda, wielu zresztą bezskutecznie próbowało. Możemy oczywiście dyskutować, tylko przedstaw jakiekolwiek argumenty, cokolwiek, czemu warto by poświęcić uwagę i czas. Bo na razie nie piszesz nic, do czego warto by się jakoś szerzej odnieść.

>A ja przecież tylko grzecznie go pytam. Czy płaskoziemiec nie ma prawa wierzyć, że Ziemia jest płaska ? Przecież kilkaset lat temu tak nauczał Twój kościół. I to pod groźbą kar. A czy wiara w płaską Ziemię nie prowadzi do sprzeczności ?

Nie wiem, kiedy Kościół uznawał, że Ziemia jest płaska - przedstaw jakiś cytat lub źródło.

Wniosek zawsze należy wyprowadzać na podstawie aktualnie dostępnych danych. Coś, co nie było sprzeczne z rozumem kiedyś, może być z nim sprzeczne teraz, z uwagi na większą ilość danych. Jeżeli rozum pochodzi od Boga, śmieszne i niedorzeczne jest wierzyć w coś (jako od Boga pochodzące), co byłoby sprzeczne z rozumem. Trzeba odróżnić to, co sprzeczne z rozumem, od tego, co ponad rozumem (niepojęte).
27-11-2019 23:06 
 Ocena 2 na 2
Ewing (288 punktów)
> Nie jestem wkurzony, tylko znudzony właśnie tego rodzaju postami. Możesz próbować wytrącić mnie z równowagi, ale Ci się to nie uda, wielu zresztą bezskutecznie próbowało. Możemy oczywiście dyskutować, tylko przedstaw jakiekolwiek argumenty, cokolwiek, czemu warto by poświęcić uwagę i czas. Bo na razie nie piszesz nic, do czego warto by się jakoś szerzej odnieść.

Katoliku, rozczarowujesz mnie swoimi nieporadnymi tłumaczeniami i wykrętami. Jakoś nie odniosłeś się wprost do mojej tezy, że Twój Bóg gorzej traktuje ludzi niż diabły. Przedstawiłem Ci moje argumenty w tej sprawie a Ty w ogóle się do nich nie odniosłeś. Zamiast tego wolałeś mówić o zastępowaniu jednej fikcji ( Twojej religii ) inną fikcją. Rozumiem, że brak Ci argumentów, wycofujesz się więc rakiem z tej dyskusji.

> Nie wiem, kiedy Kościół uznawał, że Ziemia jest płaska - przedstaw jakiś cytat lub źródło.

Można też przywołać dwóch pisarzy chrześcijańskich, którzy pisząc o kształcie Ziemi, wyjątkowo wyraźnie wypowiadali się przeciw jej kulistości, gdyż byli zwolennikami teorii Ziemi płaskiej. Byli to Laktancjusz i Kosmas Indicopleustes ( IV - VI wiek ). Stworzyli oni pojęcie Świat-tabernakulum - starożytna, chrześcijańska koncepcja świata w kształcie tabernakulum bądź Przybytku Przymierza, z płaską Ziemią pod kopułą nieba.
W pierwszych stuleciach chrześcijaństwa, zanim zdobyto zupełnie przekonywające dowody na to, że Ziemia jest okrągła, wielu inteligentnych i całkiem rozsądnych teologów wolało interpretować dosłownie pewne wersety Starego Testamentu. Na przykład, Św. Augustyn lub Marcin Luter głosili, że żadna istota ludzka nie może mieszkać po drugiej stronie Ziemi, gdyż nie byłaby w stanie zobaczyć Chrystusa zstępującego na Ziemię przy drugim wcieleniu.
1615 r. - Trybunał inkwizycyjny zabrania głoszenia teorii heliocentrycznej. Ziemia jest płaska i unoszą ja na grzbiecie słonie - to poglądy Kościoła. Naukowe podejście Kościoła do świata odzwierciedlały poglądy świętego Augustyna: 'Jest to niemożliwe, aby po przeciwnej stronie Ziemi znajdowali się ludzie, gdyż w Piśmie Świętym nie ma wzmianki o takim rodzie wśród potomków Adama'.
XIX wieczny pisarz Washington Irving w swojej powieści Historia życia o podróży Krzysztofa Kolumba (History of the Life and Voyages of Christopher Columbus) z 1828 roku opisał zmagania Kolumba z katolickim klerem, który nie chciał dopuścić go do podróży morskiej w obawie przed utratą okrętów, które spadną przecież z brzegu Ziemi w otchłań. A i teraz wśród obecnych płaskoziemców przeważającą część stanowią chrześcijanie, w tym katolicy.

> Wniosek zawsze należy wyprowadzać na podstawie aktualnie dostępnych danych. Coś, co nie było sprzeczne z rozumem kiedyś, może być z nim sprzeczne teraz, z uwagi na większą ilość danych. Jeżeli rozum pochodzi od Boga, śmieszne i niedorzeczne jest wierzyć w coś (jako od Boga pochodzące), co byłoby sprzeczne z rozumem. Trzeba odróżnić to, co sprzeczne z rozumem, od tego, co ponad rozumem (niepojęte).
>

Nie wdając się w te filozoficzne rozważania jeszcze raz zapytam : Dlaczego nie wolno wierzyć w coś, co prowadzi do sprzeczności ? A kto komu zabrania ? Czy wierzenie w wierutne bzdury jest karalne ? Czy płaskoziemiec nie ma prawa wierzyć, że Ziemia jest płaska ?
Postawiłeś tezę, a ja ją obalam. Twoja wiara w Boga też prowadzi do sprzeczności, a mimo to w niego wierzysz.
30-12-2019 08:25 
 Ocena 1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Nie wiem, może ją czynić przedmiotem wiary. Wolno wierzyć we wszystko, co nie prowadzi do sprzeczności.
>Dziwna logika, którą sam łamiesz : To już nie wolno wierzyć w to, co prowadzi do sprzeczności ? A kto komu zabrania ? Czy wierzenie w wierutne bzdury jest karalne ? Ty publicznie nazywasz swoja religię fikcją a potem publicznie stwierdzasz, ze jesteś wyznawcą tej fikcji. Czy tu nie ma sprzeczności ? Sam przecież wierzysz w taka sprzeczność.
>
Wierzyc możesz w co chcesz, ale świadome nauczanie kłamstw, świadome popularyzowanie fałszu, świadome nauczanie i zachęcanie do nieposłuszeństwa i oddawania czci demonom powinno być karalne. To wszystko dominuje w Kościele Katolickim. Święty Mikołaj to jedna z tych rzeczy, która jest dobrym przykładem - potwierdzeniem - szkodliwości takiego działania.
W dziele Oosthoeks Encyclopedia wyjaśniono: "Obchody [dnia świętego Mikołaja] w gronie rodzinnym wzięły początek od święta kościelnego (obejmującego również przygotowywanie niespodzianek dla dzieci), które z kolei wywodziło się z pierwiastków przedchrześcijańskich. Święty Mikołaj, pędzący konno po dachach, to pogański bóg Wodan [Odyn]. (...) Święty Mikołaj wiódł też za sobą w szaleńczej gonitwie dusze zmarłych, odwiedzające ziemię".
Teutoni istotnie wierzyli, że w ciągu "dwunastu złych dni", między Bożym Narodzeniem a świętem Trzech Króli (6 stycznia), ich najważniejszy bóg Odyn (Wodan) prowadzi przez pola wściekłą szarżę dusz zmarłych. Rozpętuje ona zawieruchę, która niesie ze sobą nasiona płodów ziemi, zapewniając obfity urodzaj.
Odynowi towarzyszył wierny sługa Eckhard, który tak jak jego następca Czarny Piotruś miał ze sobą rózgę. Jeszcze w średniowieczu powszechnie wierzono, że niektóre drzewa i rośliny zapewniają płodność i że wystarczy uderzyć kobietę ułamaną z nich gałązką, by zaszła w ciążę.
O dalszych podobieństwach między Odynem a "świętym" Mikołajem czytamy w książce pt. Feest-en Vierdagen in kerk en volksgebruik (Święta i obrzędy w kościele oraz w obyczajowości ludowej): "Wodan tak samo napełniał buty i drewniaki ustawione przy kominku - tyle że złotem. Dla jego rumaka też wkładano do drewniaków siano i słomę, a ponadto przeznaczano ostatni snopek z pola".

Wiele innych zwyczajów związanych ze "świętym" Mikołajem nosi na sobie piętno pogańskiego pochodzenia. Dlaczego podobne obrzędy wkradły się do tak zwanego chrześcijaństwa? Ponieważ setki lat temu misjonarze z ramienia kościoła nie nalegali, żeby nowo nawróceni przestrzegali biblijnego nakazu: "Wydostańcie się spośród nich i odłączcie się (...) i przestańcie dotykać nieczystego" (2 Koryntian 6:17). Misjonarze chrześcijaństwa nie tylko nie położyli kresu pogańskim praktykom, ale wręcz przyczynili się do ich utrwalenia, gdyż przejęli je po wprowadzeniu niewielkich zmian. Z czasem rozpowszechniły się one po całym świecie.
Osadnicy holenderscy przywieźli zwyczaj obchodzenia dnia "świętego" Mikołaja do Ameryki Północnej. Potem zmieniono mu imię na "Santa Claus". Dostojny biskup przeobraził się w rumianego, zażywnego poczciwca w jaskrawoczerwonym ubiorze. Zamiast infuły ma czapkę krasnala, a białego wierzchowca zastąpiły sanie zaprzężone w renifera. W dalszym ciągu jednak przynosi prezenty, chociaż jego wizytę przesunięto na Wigilię.
Katolickiego "świętego" Mikołaja gdzieniegdzie wyparł "Dziadek Mróz". Niemniej po dziś dzień bez trudu można rozpoznać jego pogańskie pochodzenie.
Jezus Chrystus powiedział, że "prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu duchem i prawdą" (Jana 4:23). Zwyczaje mikołajkowe wystawiają szczerych czcicieli Boga na niemałą próbę: Czy dalej będą uprawiać dawne praktyki związane z kultem Odyna, czy też zerwą z reliktami pogaństwa? Warto o tej porze roku poważnie się nad tym zastanowić.

oportunista (1711 punktów)
Był taki czas, zresztą nie do końca minął, że tak zwani naukowcy prześcigali się w eksperymentach na ludziach. Taniego materiału ludzkiego do eksperymentów nigdy nie brakło, to też się nie zmieniło, mimo wielu deklaracji międzynarodowych organizacji o godności człowieka, jego prawach i takich tam. Biedne sierotki trafiały do rąk eksperymentatorów i poddawano testom ich zachowania i reakcję na różne bodźce. Wyizolowano grupkę malutkich dzieci i obserwowano jakie wytworzą relacje społeczne. Wyobraź sobie, że jako jedno z pierwszych nastąpiło wytworzenie relacji religijnych ogólnie rzecz ujmując. To zaskakujące odkrycie prowadzi do prostych wniosków. Nie jesteśmy istotami racjonalnymi, kierującymi się doświadczeniem i logiką. Zazwyczaj decyzje podejmujemy emocjonalnie i wiarą, a nie przekonaniem. Kto rozsądny grać będzie w totolotka, albo zamiast kuć do egzaminu da na mszę w intencji szczęśliwego zdania go. Mimo to składając życzenia bliskim najczęściej szafujemy słowami szczęście, zdrowie, przysłowiowego 100 lat. Cóż nasze pobożne życzenia mają wspólnego z realnym kontaktem z rzeczywistością? Otóż życie nasze składa się z realnego zmagania się z dniem powszednim i naszymi pobożnymi życzeniami, które umilają nam egzystencję. Już w poniedziałek z rana w pracy planujemy sobotni melanż, kolegom opowiadamy o przygodach minionego weekendu, wymyślamy niestworzone historie, w które zaczynamy z czasem wierzyć, choć w rzeczywistości było nudno i siedzieliśmy przed telewizorem z marnej jakości piwem w ręku. Wszystko to w ramach walki z nudą, nuda ma fatalny wpływ na naszą psychikę, religia jest formą rozrywki, ateiści tego nie są w stanie pojąć. Nadaje ona sens i uzasadnia nawet najbardziej absurdalne nasze zachowania, nawet te godzące w nas majątek, zdrowie czy życie. Jestem spokojny o to, że przetrwa, bo my ludzie jesteśmy jej gwarantem. Jeden z komentatorów powiada, że za 10 lat będzie pozamiatane. Powinien to zdanie sobie nad łóżkiem powiesić jako motto, a za tych 10 lat puknąć się mocno w co tam uzna za stosowne.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Wyizolowano grupkę malutkich dzieci i obserwowano jakie wytworzą relacje społeczne. Wyobraź sobie, że jako jedno z pierwszych nastąpiło wytworzenie relacji religijnych ogólnie rzecz ujmując.
A na czym te relacje społeczne polegały, że je zinterpretowano jako religijne?

Sygnaturką w stopce świata nie naprawisz.
Berzerac (5671 punktów)

Uważam siebie za agnostyka. Myśle, że jeżeli Bóg istnieje to nie chciałby mieć nic wspólnego z żadną z religii. Wiara -tak, religia-nie. Każda religia uważa ,że jest ta jedyna, prawdziwa a inni są w błędzie. Tak naprawdę to człowiek stworzył religię po to, aby móc sobie podporządkować wiernych taki guru czy inny kapłan ogłosił, że do niego przemawia Bóg, że w związku z tym jest nieomylny, a pozostali jeśli nie będą go słuchać i nie podporządkują się woli guru, będą skazani na męki piekielne. Jeśli Bóg (o ile istnieje) byłby taki jak przedstawiają go poszczególne religie, to byłby wyjątkowo krwiożerczą bestią. Taki Mojżesz do którego ponoć Bóg przemówił kazał narodowi wybranemu dziesiątkować całe miasta i osady w drodze do Kanaan. Oczywiście nie oszczędzając kobiet i dzieci. Niejaki papież zwoławszy krucjaty kazał mordować wszystkich, którzy staną na drodze krzyżowcom do Jerozolimy. Bo tego chce Bóg. Bardzo wygodnie zwalić winę za swoje zbrodnie na Boga. Pomijam fakt, że taki kościół katolicki przez kilka stuleci skutecznie hamował rozwój nauki. Światłych ludzi palił na stosach. Czynili by to nadal, gdyby mogli. Kto wie, jak zaawansowani technicznie bylibyśmy w tej chwili, gdyby nie religia.
Jeśli chcesz porozmawiać ze swoim Bogiem, to czy potrzebujesz do tego pośredników?
30-12-2019 09:42 
 Ocena 1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>Uważam siebie za agnostyka. Myślę, że jeżeli Bóg istnieje to nie chciałby mieć nic wspólnego z żadną z religii. Wiara -tak, religia-nie. Każda religia uważa ,że jest ta jedyna, prawdziwa a inni są w błędzie.
>
Nie jest nic dziwnego w tym, że wierni tak uważają. W innym przypadku nie byłoby ich w tej czy innej religii. Mamy jako stworzenie Boże wszczepione pragnienie kontaktu ze Stwórcą. To pragnienie objawia się w nas świadomością potrzeb duchowych i pragnieniem ich zaspokajania. Jezus w "Kazaniu na górze" nauczał: (Mateusza 5:3) "Szczęśliwi ci, którzy są świadomi swoich potrzeb duchowych, bo do nich należy Królestwo Niebios".
Ta świadomość pobudza ludzi do szukania sposobu tej potrzeby zaspokojenia. I tu dotykamy sedna kwestii powstawania tak dużej liczby religii. Ale czy wszystkie należy traktować tak samo? Czy one wszystkie maja błogosławieństwo Boga prawdziwego? Przecież tylko jedna może być prawdziwa, Tę prawdę raczej wszyscy ludzie powinni rozumieć.
Biblia to potwierdza, gdyż mówi o "Jest jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest", a przy tym zachęca nas: "Poddawajcie samych siebie próbie, czy trwacie w wierze, doświadczajcie siebie" (Efez. 4:5; 2 Kor. 13:5). Biblia, czyli Pismo święte, ostrzega nas także, byśmy nie dali się zwieść przez fałszywych sług Bożych, którzy tylko "przybierają postać sług sprawiedliwości" (2 Kor. 11:14, 15). Sam Jezus Chrystus mówił, że wiele osób da się zwieść i pójdzie szeroką drogą, która wiedzie ku zgubie, toteż ostrzegał: "Strzeżcie się fałszywych proroków".(Mat. 7:13-15). Większość ludzi nie sprawdza jak się sprawy mają.
Prawdziwa religia, ta jedyna, musi być utworzona przez Boga, stale też pod Jego nadzorem powinna być prowadzona.
>Jeśli Bóg (o ile istnieje) byłby taki jak przedstawiają go poszczególne religie, to byłby wyjątkowo krwiożerczą bestią. Taki Mojżesz do którego ponoć Bóg przemówił kazał narodowi wybranemu dziesiątkować całe miasta i osady w drodze do Kanaan. Oczywiście nie oszczędzając kobiet i dzieci.
>
To często wyrzucany argument przeciwko prawdziwemu Bogu. Tym którzy to robią jawi się Bóg jako "bezgranicznie dobry", wszystko wszystkim przebaczający, niczego niewymagający od ludzi ale traktujących ich jako wyższych od siebie. Taki który ze względu na zachowanie ludzi chętnie powinien zmieniać prawo i zasady, przykazania, bo przecież Jemu nie wypada egzekwować ich przestrzegania. Tak jest Bóg postrzegany w większości religii.
Tak jednak nie jest.
W Biblii powiedziano: "Rozpoznacie ich po ich owocach. Czyż zbiera się z cierni winogrona albo z ostu figi?" (Mateusza 7:16). Żeby odróżnić drzewo figowe od ostu, nie trzeba być botanikiem. Podobnie nie trzeba być ekspertem w dziedzinie religii, żeby odróżnić prawdę od fałszu, religie prawdziwą od fałszywej.

Istniały zasadnicze przyczyny, dla których Jehowa dał Izraelitom ziemię Kanaan i upoważnił ich do wywłaszczenia ludności kananejskiej. Kananejczycy swą skandaliczną niegodziwością w pełni zasłużyli na zagładę. Kanaan, odznaczał się pewną zdecydowanie złą cechą charakteru; miał naturę lubieżną, co przejawiało się w obelżywym zachowaniu wobec jego dziadka, Noego. Cham, ojciec Kanaan, chociaż go znał, to jednak albo nie uczynił nic, aby zapobiec tej swawoli, albo nie podjął żadnych kroków w celu ukarania niegodziwca. Dlatego też Kanaan został przeklęty w imieniu Boga.
Kananejczycy byli rzeczywiście bardzo zepsuci, że zasługiwali w ocenia Boga, na zagładę. Kiedy Bóg zakazał Izraelitom kazirodztwa, nierządu i innych podobnych występków, dodał jeszcze słowa: "Nie będziesz dawał dziecka swego, aby było przeprowadzone przez ogień dla Molocha (...) Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość. Nie będziesz obcował z żadnym zwierzęciem, aby popełnić z nim nieczystość. Także i kobieta nie będzie stawać przed zwierzęciem, aby być splugawioną przez nie. To jest sromota! Tymi wszystkimi rzeczami (...) splugawiły się narody, które wypędzam przed wami. Także i ziemia stała się nieczysta". (Kapł.18:2-27,BT). Tak, ofiary z dzieci, kazirodztwo, homoseksualizm i stosunki ze zwierzętami - taki tryb życia wiedli Kananejczycy! Poza tym uprawiali również magię, wróżbiarstwo, czary i inne rzeczy obrzydliwe w oczach Bożych i przez Niego zakazane.
W najwyższym stopniu zdemoralizowana i zwyrodniała była również religia Kananejczyków. Tak zwane "święte słupy" najwyraźniej były symbolami seksualnymi, a wiele obrzędów odprawianych na "wyżynach" forsowało niesamowite ekscesy i zboczenia. Nic więc dziwnego, że Bóg zarządził ich wytępienie! Gdyby zezwolono na pozostawienie chociażby kobiet i dzieci, i te z pewnością wciągnęłyby Izraelitów w niemoralne praktyki fałszywego kultu.
Wyrok był sprawiedliwy. Tę rzecz zaś opisano dla pouczenia wszystkich czytających Biblię, jako prawda o Bogu wymagającym wyłącznego oddania i posłuszeństwa. On zna ludzi i wie do czego są zdolni gdy nie boją się Boga. Dzisiaj to wszystko, co czynili Kananejczycy, za co zostali usunięci z ziemi, czynią współcześnie żyjący, większość wszak odrzuca prawdziwego boga, cóż dopiera mówić o posłuszeństwie Bogu..

Ten opis poniżej to przykład religii fałszywej, kto z ludzi "świadomych swych potrzeb duchowych" - myślących, takiej religii zaufa?
>Niejaki papież zwoławszy krucjaty kazał mordować wszystkich, którzy staną na drodze krzyżowcom do Jerozolimy. Bo tego chce Bóg. Bardzo wygodnie zwalić winę za swoje zbrodnie na Boga. Pomijam fakt, że taki kościół katolicki przez kilka stuleci skutecznie hamował rozwój nauki. Światłych ludzi palił na stosach. Czynili by to nadal, gdyby mogli.
>Jeśli chcesz porozmawiać ze swoim Bogiem, to czy potrzebujesz do tego pośredników?
>
Prawdziwy Bóg nie wymaga pośredników w rozmowach.
31-12-2019 21:03 
 Ocena 2 na 2
Berzerac (5671 punktów)

>>

>Prawdziwa religia, ta jedyna, musi być utworzona przez Boga, stale też pod Jego nadzorem powinna być prowadzona.
A która jest prawdziwa? Jeśli powiesz, że chrześcijańska to żydzi lub muzułmanie się z tym nie zgodzą

>Istniały zasadnicze przyczyny, dla których Jehowa dał Izraelitom ziemię Kanaan i upoważnił ich do wywłaszczenia ludności kananejskiej. Kananejczycy swą skandaliczną niegodziwością w pełni zasłużyli na zagładę. Kanaan, odznaczał się pewną zdecydowanie złą cechą charakteru; miał naturę lubieżną, co przejawiało się w obelżywym zachowaniu wobec jego dziadka, Noego. Cham, ojciec Kanaan, chociaż go znał, to jednak albo nie uczynił nic, aby zapobiec tej swawoli, albo nie podjął żadnych kroków w celu ukarania niegodziwca. Dlatego też Kanaan został przeklęty w imieniu Boga.
>Kananejczycy byli rzeczywiście bardzo zepsuci, że zasługiwali w ocenia Boga, na zagładę. Kiedy Bóg zakazał Izraelitom kazirodztwa, nierządu i innych podobnych występków, dodał jeszcze słowa: "Nie będziesz dawał dziecka swego, aby było przeprowadzone przez ogień dla Molocha (...) Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość. Nie będziesz obcował z żadnym zwierzęciem, aby popełnić z nim nieczystość. Także i kobieta nie będzie stawać przed zwierzęciem, aby być splugawioną przez nie. To jest sromota! Tymi wszystkimi rzeczami (...) splugawiły się narody, które wypędzam przed wami. Także i ziemia stała się nieczysta". (Kapł.18:2-27,BT). Tak, ofiary z dzieci, kazirodztwo, homoseksualizm i stosunki ze zwierzętami - taki tryb życia wiedli Kananejczycy! Poza tym uprawiali również magię, wróżbiarstwo, czary i inne rzeczy obrzydliwe w oczach Bożych i przez Niego zakazane.
>W najwyższym stopniu zdemoralizowana i zwyrodniała była również religia Kananejczyków. Tak zwane "święte słupy" najwyraźniej były symbolami seksualnymi, a wiele obrzędów odprawianych na "wyżynach" forsowało niesamowite ekscesy i zboczenia. Nic więc dziwnego, że Bóg zarządził ich wytępienie! Gdyby zezwolono na pozostawienie chociażby kobiet i dzieci, i te z pewnością wciągnęłyby Izraelitów w niemoralne praktyki fałszywego kultu.
> Wyrok był sprawiedliwy. Tę rzecz zaś opisano dla pouczenia wszystkich czytających Biblię, jako prawda o Bogu wymagającym wyłącznego oddania i posłuszeństwa. On zna ludzi i wie do czego są zdolni gdy nie boją się Boga.
To coś nowego. Z tego wynika, że Bóg nie tylko jest krwiożerczy, ale również cwany lub leniwy. Posłużył się "narodem wybranym" aby uśmiercić tysiące ludzi. Jakoś Sodome i Gomorę zniszczył sam, nie potrzebował pomagierów
Przecież podobno Bóg dał ludziom wolna wolę. Dlaczego karze nieposłusznych ludzi, skoro oni tak wybrali, zgodnie z wolną wolą daną przez Boga.
Moim zdaniem najbliżsi prawdy są buddyści. O ironio, nie posiadają spersonalizowanego Boga i dlatego jest im obca przemoc.
01-01-2020 15:42 
 0 na 2
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>Prawdziwa religia, ta jedyna, musi być utworzona przez Boga, stale też pod Jego nadzorem powinna być prowadzona.
>A która jest prawdziwa? Jeśli powiesz, że chrześcijańska to żydzi lub muzułmanie się z tym nie zgodzą
>
Możesz zastosować kryterium oceny po owocach? Więc zastosuj. Przypomną:
(Mateusza 7:16-23) "Rozpoznacie ich po owocach. Czy z cierni zbiera się winogrona albo z ostu figi? Podobnie każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a każde złe drzewo wydaje złe owoce. Dobre drzewo nie może rodzić złych owoców, a złe - dobrych. Każde drzewo, które nie wydaje dobrych owoców, ścina się i wrzuca w ogień. Rzeczywiście więc rozpoznacie tych ludzi po ich owocach. "Nie każdy, kto do mnie mówi: ‚Panie, Panie', wejdzie do Królestwa Niebios, lecz tylko ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Nadejdzie dzień, gdy wielu mi powie: ‚Panie, Panie, czy w twoim imieniu nie prorokowaliśmy? Czy w twoim imieniu nie wypędzaliśmy demonów? I czy w twoim imieniu nie dokonywaliśmy wielu potężnych dzieł?'. Ale ja im wtedy oświadczę: ‚Nigdy was nie znałem! Odejdźcie ode mnie, wy, którzy postępujecie niegodziwie!'".

>Przecież podobno Bóg dał ludziom wolna wolę. Dlaczego karze nieposłusznych ludzi, skoro oni tak wybrali, zgodnie z wolną wolą daną przez Boga.
>
Jako ludzie podlegamy pewnym ograniczeniom. W odróżnieniu od Boga nie jesteśmy wolni w sensie absolutnym. Słowo Boże wyjaśnia, że Jehowa wyznaczył granice naszej wolności oraz że powinniśmy ich przestrzegać. Na przykład żony mają być podporządkowane mężom, a dzieci - rodzicom. W związku z tym powinniśmy zadać sobie pytanie: Jak wyznaczone przez Boga granice wpływają na mój sposób korzystania z wolnej woli? Odpowiedź może mieć wpływ na przyszłość każdego z nas.
CHODZI WIĘC o WŁAŚCIWE KORZYSTANIE Z WOLNEJ WOLI
Czy wolność, która podlega ograniczeniom, to prawdziwa wolność? Tak! Dlaczego? Granice wolności służą naszej ochronie. Wyobraź sobie, że chcesz pojechać do jakiegoś miasta. Czy czułbyś się bezpieczny, gdyby na drogach nie obowiązywały żadne przepisy? Gdyby każdy mógł decydować, z jaką prędkością i po której stronie drogi jedzie? Oczywiście, że nie. Ograniczenia są niezbędne, by wszyscy mogli cieszyć się prawdziwą wolnością. Zły wybór niesie ze sobą konsekwencje, ale o tych konsekwencjach każdy jest poinformowany, i wybiera.

>Moim zdaniem najbliżsi prawdy są buddyści. O ironio, nie posiadają spersonalizowanego Boga i dlatego jest im obca przemoc.
>
Nie rzecz w tym, kto bliżej, ale w tym by znać prawdę i żyć zgodnie z nią. To powinność każdego człowieka.
02-01-2020 21:55 
 Ocena 1 na 1
Berzerac (5671 punktów)

>Nie rzecz w tym, kto bliżej, ale w tym by znać prawdę i żyć zgodnie z nią. To powinność każdego człowieka.

Nikt nie wie jaka jest prawda. Nikt jej nie zna. Ty jedynie wierzysz w prawdę a to nie to samo. Tą prawdę, o która nam chodzi poznamy dopiero w dniu śmierci. Jak do tej pory jeszcze nikt stamtąd nie wrócił, nie opowiedział, ani też nie kontaktował się.
02-01-2020 22:44 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Nikt nie wie jaka jest prawda. Nikt jej nie zna.
Ja znam.
>Tą prawdę, o która nam chodzi poznamy dopiero w dniu śmierci.
Tą, czyli jaką i kiedy poznamy, zanim umrzemy, czy po zgonie?
>Jak do tej pory jeszcze nikt stamtąd nie wrócił, nie opowiedział, ani też nie kontaktował się.
Doświadczyłem iluminacji duchowej ( 7-dniowej ), która w mojej ocenie jest ( była ) takim kontaktem.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
02-01-2020 23:30 
 Ocena 1 na 1
Berzerac (5671 punktów)

>Doświadczyłem iluminacji duchowej ( 7-dniowej ), która w mojej ocenie jest ( była ) takim kontaktem.

Możesz coś więcej na temat swego przeżycia napisać? To zagadnienie bardzo mnie interesuje i chciałbym dowiedzieć się czegoś więcej.
03-01-2020 08:30 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Możesz coś więcej na temat swego przeżycia napisać? To zagadnienie bardzo mnie interesuje i chciałbym dowiedzieć się czegoś więcej.
Opisałem to w książce, do nabycia u mnie.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
03-01-2020 01:02 
 Ocena 1 na 1
Berzerac (5671 punktów)
>>Nikt nie wie jaka jest prawda. Nikt jej nie zna.
>Ja znam.
>>Tą prawdę, o która nam chodzi poznamy dopiero w dniu śmierci.
>Tą, czyli jaką
prawdę na temat tego, czy śmierć to koniec, czy może jednak jest jakieś potem.
i kiedy poznamy, zanim umrzemy, czy po zgonie?
źle się wyraziłem. Miało być "w chwili śmierci"
03-01-2020 08:32 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>>>Tą prawdę, o która nam chodzi poznamy dopiero w dniu śmierci.
>>Tą, czyli jaką
>prawdę na temat tego, czy śmierć to koniec, czy może jednak jest jakieś potem.
W jaki sposób poznasz tę "prawdę" jeśli śmierć to koniec?

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Berzerac (5671 punktów)

>W jaki sposób poznasz tę "prawdę" jeśli śmierć to koniec?

Jeśli znajdę się po śmierci w jakiejś formie istnienia, to powiem z ulgą, że byłem w błędzie. A jeśli śmierć to koniec, to wtedy nie będzie nic, pustka - oto jest Nirvana. Ale wtedy już nikt z nas nie będzie w stanie tego sobie uświadomić.
05-01-2020 17:15 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>A jeśli śmierć to koniec, to wtedy nie będzie nic, pustka - oto jest Nirvana. Ale wtedy już nikt z nas nie będzie w stanie tego sobie uświadomić.
Albo tylko niegodziwcy...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
03-01-2020 11:59 
 Ocena 1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)

>>>Tą prawdę, o która nam chodzi poznamy dopiero w dniu śmierci.
>>Tą, czyli jaką
>prawdę na temat tego, czy śmierć to koniec, czy może jednak jest jakieś potem.
> i kiedy poznamy, zanim umrzemy, czy po zgonie?
>źle się wyraziłem. Miało być "w chwili śmierci"
>
My mamy możliwość już poznać prawdę wsłuchując się w słowa tego, który umarł i zmartwychwstał, Jezusa Chrystusa.
Biblia kilka razy wspomina też o Bożej "księdze", zwanej również "zwojem życia". Najwyraźniej zapisano tam imiona tych wszystkich, którzy dzięki wierze mają dostąpić życia wiecznego czy to w niebie, czy na ziemi. Są to imiona sług Jehowy żyjących "od założenia świata" - świata ludzi potrzebujących okupu.
03-01-2020 14:26 
 Ocena 1 na 1
Berzerac (5671 punktów)

>My mamy możliwość już poznać prawdę wsłuchując się w słowa tego, który umarł i zmartwychwstał, Jezusa Chrystusa.
>Biblia kilka razy wspomina też o Bożej "księdze", zwanej również "zwojem życia". Najwyraźniej zapisano tam imiona tych wszystkich, którzy dzięki wierze mają dostąpić życia wiecznego czy to w niebie, czy na ziemi. Są to imiona sług Jehowy żyjących "od założenia świata" - świata ludzi potrzebujących okupu.
>
Sorki, ale nie kupuje tego. Moje całe życie zawodowe opierało się na zbieraniu i opieraniu się wyłącznie na dowodach, nawet nie poszlakach, lecz dowodach. Wiem, że to stoi w sprzeczności z wiarą, religią. Taki już jestem i dla mnie sens ma tylko to co namacalne, realne.
04-01-2020 22:50 
 Ocena 1 na 1
Miłujący prawdę (1541 punktów)
>>My mamy możliwość już poznać prawdę wsłuchując się w słowa tego, który umarł i zmartwychwstał, Jezusa Chrystusa.
>>Biblia kilka razy wspomina też o Bożej "księdze", zwanej również "zwojem życia". Najwyraźniej zapisano tam imiona tych wszystkich, którzy dzięki wierze mają dostąpić życia wiecznego czy to w niebie, czy na ziemi. Są to imiona sług Jehowy żyjących "od założenia świata" - świata ludzi potrzebujących okupu.
>>
>Sorki, ale nie kupuje tego. Moje całe życie zawodowe opierało się na zbieraniu i opieraniu się wyłącznie na dowodach, nawet nie poszlakach, lecz dowodach. Wiem, że to stoi w sprzeczności z wiarą, religią. Taki już jestem i dla mnie sens ma tylko to co namacalne, realne.
>
To jest namacalne tylko nieco inaczej. Napisano na temat widzenia Boga: (Rzymian 1:20) "Choć jest niewidzialny, to Jego przymioty - Jego wieczna moc i boskość - są wyraźnie widoczne już od stworzenia świata. Można je dostrzec dzięki temu, co zostało stworzone. Dlatego tacy ludzie są bez wymówki".
06-01-2020 09:17 
 Ocena 1 na 1
Berzerac (5671 punktów)
Można je dostrzec dzięki temu, co zostało stworzone.
>
Zgadza się. Cudów nie trzeba szukać w niebiesiech, one są tu, obok nas, dzieją się w każdej chwili. Ten cud to życie we wszelakiej formie, tej najprostszej jak i bardziej złożonej. Cudem jest to, że choćbyśmy starali sie jak mogli, aby je unicestwić, to życie zawsze znajdzie sposób, aby zaistnieć. Tylko czy jest to dzieło Boga, czy mądrej, potężnej i wszechobecnej natury? A może to jedno i to samo? Przychodzi mi na myśl spieranie się o kreacjonizm lub ewolucjonizm wszechświata. Ale to chyba temat na odrębny wątek.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365