Racjonalista - Strona głównaDo treści
Komunikat z wojny z czytelnictwem

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
03-11-2010 18:09Jacek Krajl (37 punktów)Komunikat z wojny z czytelnictwem
Ocena 6 na 6
Rok 2045, przemytnicy serii taniej książki zatrzymani na granicy w brawurowej akcji celników i oddziału komandosów urzędu skarbowego. Pozycje naukowe szmuglowane z innego kraju miały wzmocnić podupadający blok polskiej inteligencji. Pakiet książek został jednak przechwycony i spalony publicznie. Polakom zostaje pożywka z papy serwisów internetowych, skrócone wersje dzieł przesyłane przez komunikatory i wspomnienia tych, którzy mieli do czynienia z przyjemnością czytania na papierze. Tak, zdecydowanie demonizuję wizję przyszłości, ale właśnie w tym kierunku podążają moje wyobrażenia związane z tragicznym obecnie poziomem czytelnictwem, sprawą podwyżki podatku VAT i strategią książkową rządu. A może raczej: brakiem strategii.

Dobrze wspominam akcję, którą zorganizowałem niegdyś ze znajomą malarką z Olsztyna. Podobało nam się, że w stolicy często widywaliśmy ludzi z książkami. W tramwajach, autobusach, w metrze, na ławkach w parku. W naszym Olsztynie było to widok rzadki, wielu ludzi nie było stać na nowości. Zebraliśmy wtedy w Warszawie kolekcję starych książek — wiele znaleźliśmy w kartonach przy śmietnikach, choć były w całkiem dobrym stanie. Te skarby zawieźliśmy do Olsztyna i kładliśmy je na wycieraczkach pod drzwiami. Aby obdarowany miał pewność, że ta niespodzianka jest dla niego, na karcie tytułowej książki pisaliśmy jego adres. Na niektórych książkach umieszczaliśmy prośby — np. by zanieść je do biblioteki czy zostawić w kawiarni.

Kto wie, może dzięki tym książkom nawiązała się wówczas jakaś znajomość, która istnieje do dziś? A może ktoś wciągnął się w jakąś powieść i potem szukał w księgarniach podobnych? Nie wiem. Jestem jednak przekonany, że wojna z czytelnictwem w Polsce nie wniesie nic dobrego. Pokolenie bez książki będzie po prostu trwać, przyjmując kolejne zastrzyki konsumpcjonizmu.

Takim komentarzem dołączyłem do apelu dotyczącego VAT-u w dzienniku „Metro". W tymże temacie Jacek Dehnel wspomniał o „bezrefleksyjnym życiu" i podsumował, że „niższa cena książek nikogo nie zmusi do sięgnięcia po nie, ale cena wyższa z pewnością jeszcze pogorszy sytuację". Inny nominowany do Nagrody Nike 2010 — Janusz Rudnicki — stwierdził, że „gdyby książki leżały na ulicy, za darmo, poziom czytelnictwa nie podskoczyłby wcale ze szczęścia". Akcja, w którą kiedyś zaangażowałem się w Olsztynie miała na celu sprawdzenie tej teorii. Książki nie leżały na ulicach, lecz na wycieraczkach, przed drzwiami przypadkowych osób. Wyniki badań nie zostały zebrane w sposób precyzyjny, oparte były bowiem jedynie na obserwacjach. I rzeczywiście sprawdziło się — tylu spacerowiczów z książkami nie widziałem od dawna. Osiedle książkowe na drugi dzień wróciło do swojej pierwotnej formy. Poprzez ten dziwny rodzaj popularyzacji literatury wielce prawdopodobne jest, że kilka osób zaraziło się czytaniem. Podatek VAT na książki to społeczne szczepienie przeciwko pewnej infekcji. Infekcją w tym przypadku jest czytelnictwo. Pamiętajmy jednak, że eliminując tę infekcję pozbawimy się przeciwciał, które potwierdzają nasz status istot myślących.


___________________
petycje.pl/5749
mechanizmsekundy.blogspot.com
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

spellbinder (8577 punktów)
Panika, nic więcej. Co najwyżej zaistniała sytuacja zmusi wydawnictwa do drobnej zmiany zachowania. No ale nie wolno zapominać o pewnych rzeczach - nałogowi czytacze często wcale nie sięgają po pozycje oferowane przez wydawnictwa - mnóstwo jest miejsc gdzie starsze książki można kupić za 5 złotych. Ludzie, którzy kupują książkę "na prezent" też nie będą odstraszeni ceną. Trzeba kupić ten prezent, kilka złotych różnicy nie będzie tutaj czynnikiem wpływającym na decyzję.

Dochodzi do tego kolejna rzecz - mianowicie coraz większa część ludzi przyzwyczaja się do czytania z monitora. Nie istnieje jeszcze sensowna sieć dystrybucji książek przez sieć, ale to tylko kwestia czasu - książki będą dostępne za ułamek obecnej ceny. Coraz popularniejsze mikropłatności ułatwiają sprawę.

Masa ludzi płaci "grubą forsę" za durne dzwonki do telefonów, czy za zdjęcia nagich lasek na wyświetlacze - tym bardziej miłośnicy książek wydadzą 5 złotych na powieść.

Internet sporo namieszał wydawnictwom - choćby takie lektury. Większość lektur jest napisana przez osoby dawno zmarłe, ich dzieła zatem są dostępne w sieci całkowicie legalnie. Jeszcze chwila i nie będzie drukowania lektur bez płacenia autorowi Google zrobi odrobinę lepszego translatora, a potencjał mają, i nawet tłumacze dostaną po tyłku.

Wydawnictwa będą miały spore problemy, ale autorzy? Tym akurat będzie łatwiej. Debiut będzie osiągalny bez żadnych problemów ze strony niekompetentnych recenzentów - nawet Harry był odrzucany (zdaje się że w siedmiu wydawnictwach), bo według fachowych opinii nikogo miał nie zainteresować.

Sieć przyzwyczaja ludzi do czytania. Wszelkiej maści Ivony sprawę ułatwiają (znam autentycznie ludzi, którzy wolą słuchać jak im Ivona czyta, zamiast czytać samemu). Trochę czasu jeszcze, lekki szlif technologii i książka sama się przeczyta. Tania i ogólnodostępna.

VAT może więc być gwoździem do trumny wydawnictw, ale to chyba akurat dobrze?

Więcej nawet - czasopisma. W roku 2000 nakład czasopisma CD Action wynosił 200.000 egzemplarzy. W 2009 było to już 80.000. Internet się rozwinął, powstała cała masa stron poświęconych grom, które nie pobierały opłaty od czytelników i już sam CDA musiał zmienić zachowanie - część artykułów "usieciowili". Jeszcze parę lat i nikt już nie kupi czasopisma w kiosku.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>VAT może więc być gwoździem do trumny wydawnictw
Zupełnie nie rozumiem dlaczego wzrost ceny z np. 30 zł do 31,50 zł miałby doprowadzić jakiekolwiek wydawnictwo do upadku? VAT na książki rośnie z 0% na 5%, toż to tyle, co kilkumiesięczna inflacja, z którą wydawnictwa jakoś sobie radzą.


Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
spellbinder (8577 punktów)
Dlatego też napisałem wpierw, że to panika Próg zmiany, aby była dostrzegalna, musi wynosić co najmniej 20%. Wtedy ludzie zorientują się, że coś jest droższe, tańsze, cięższe itd.
04-11-2010 08:05 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
>Zupełnie nie rozumiem dlaczego wzrost ceny z np. 30 zł do 31,50 zł miałby doprowadzić jakiekolwiek wydawnictwo do upadku? VAT na książki rośnie z 0% na 5%, toż to tyle, co kilkumiesięczna inflacja, z którą wydawnictwa jakoś sobie radzą.
Ale żyjemy w Polsce. Nasi wydawcy podniosą cenę z 30 do 35zł , a to już spora różnica.
spellbinder (8577 punktów)
>Ale żyjemy w Polsce. Nasi wydawcy podniosą cenę z 30 do 35zł , a to już spora różnica.
>
30 to 30, czy 32 czy 35. Dlatego np. cena 4.99 ma rację bytu. 4.99 wygląda bowiem lepiej niż 5.

Nie zauważą różnicy.
05-11-2010 14:24 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)

>30 to 30, czy 32 czy 35. Dlatego np. cena 4.99 ma rację bytu. 4.99 wygląda bowiem lepiej niż 5.
>Nie zauważą różnicy.
Gdy kupuje się jedną książkę miesięcznie, rzeczywiście jest to mało istotne. Ale pomnóż to przez dziesięć, już różnicę zaczynamy odczuwać.
spellbinder (8577 punktów)
>Gdy kupuje się jedną książkę miesięcznie, rzeczywiście jest to mało istotne. Ale pomnóż to przez dziesięć, już różnicę zaczynamy odczuwać.

Faktycznie istotne jest. Ale przy kupowaniu człowiek nie zastanawia się nad złotówkami, nie zauważy, że książki są faktycznie droższe. Wyda więcej, jednak w sposób niezauważalny dla siebie.
05-11-2010 14:56 
 Ocena 2 na 2
Chlodwig (10939 punktów)
>Faktycznie istotne jest. Ale przy kupowaniu człowiek nie zastanawia się nad złotówkami, nie zauważy, że książki są faktycznie droższe. Wyda więcej, jednak w sposób niezauważalny dla siebie.
Nie wyda, bo nie może. Nie ma tyle PLNów. Podwyżka jakiej się obawiam o diasięć procent zmniejszy moje możliwości zakupów.
Chociaż może to i dobrze, i tak już nie mamy gdzie książek trzymać...
Głąbiński (3538 punktów)
>Gdy kupuje się jedną książkę miesięcznie, rzeczywiście jest to mało istotne. Ale pomnóż to przez dziesięć, już różnicę zaczynamy odczuwać.
Wygląda na to, że w swoim miesięcznym budżecie na książki przeznaczasz nie mniej niż 300 zł. Czy w tej proporcji zwiększenie wydatków o 15 zł ma cię zrujnować?


Stach M. G.
08-11-2010 07:35 
 Ocena 1 na 1
Chlodwig (10939 punktów)
>Wygląda na to, że w swoim miesięcznym budżecie na książki przeznaczasz nie mniej niż 300 zł. Czy w tej proporcji zwiększenie wydatków o 15 zł ma cię zrujnować?
Jeżeli podwyżka wyniesie 1,50 to rzeczywiście nie będzie to bolesne, ale przy podwyżce pięciozłotowej, jakiej się obawiam, daje to co najmniej 50zł(kupujemy średnio 10 książek). Pisałem już o tym.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Tzw. spadek czytelnictwa nie ma, moim zdaniem, nic wspólnego z dostępnością e-booków audiobooków.

Komuś, kto po prostu lubi czytać książki, bo został tego nauczony żadne e-booki i audiobooki nie dostarczą wrażeń, jakich dostarcza czytanie książki.

Pozwolę sobie przytoczyć fragment wywiadu z współtwórcą zespołu OMD; fragment dotyczy co prawda współczesnej "konsumpcji" muzyki, ale moim zdaniem dotyczy także "konsumpcji" książek:
muzyka.onet.pl/10172,1629525,0,3,wywiady.html:
Ale przecież ludzie nie zrezygnują z muzyki!

Oczywiście, z tym zastrzeżeniem, że młoda generacja nie uznaje jej za coś istotnego, z czym można się identyfikować. Muzyka to ikona na pulpicie komputera. Można ją otworzyć, usunąć, przesłać dalej i skopiować. Owszem, bywa ważna, ale nie bardziej od filmu, designu, architektury czy mody. Młodzi ludzie są częścią multimedialnego krajobrazu, kreowanego przez iPody, cyberprzestrzeń, Facebooka, masowe media i gry komputerowe, ale nie prawdziwą sztukę. Nie mówię, że to źle, bo często mają z tego powodu szerszą perspektywę. Świetnym przykładem jest mój piętnastoletni syn. Muzyka to dla niego miły dodatek do życia. Tymczasem ja mógłbym spędzać całe godziny, słuchając płyt, czytając teksty i wpatrując się w książeczkę. Dla niego to nuda.

Podwyżka cen książek o 5% nie spowoduje spadku czytelnictwa, bo ten spadek nie jest dyktowany tak mało rosnącymi cenami. Kto kocha książki ten jest w stanie iść do biblioteki albo bez trudu znaleźć ofertę dużo niższą od wydawniczej lub "odjąć sobie od ust", aby tylko kupić książkę.



Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
03-11-2010 21:49 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (5685 punktów)
>Komuś, kto po prostu lubi czytać książki, bo został tego nauczony żadne e-booki i audiobooki nie dostarczą wrażeń, jakich dostarcza czytanie książki.
Ciekawe skąd wyciągasz takie wnioski. Przykładowo ja lubię czytać i właśnie dlatego stopniowo przechodzę w stronę e-booków.

Zgadzam się że kwestia czy VAT będzie na poziomie 0 czy 5% ma tu raczej małe znaczenie, bo kupno tradycyjnej książki co tydzień tak czy siak byłoby dla mnie sporym obciążeniem.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>Komuś, kto po prostu lubi czytać książki
>Przykładowo ja lubię czytać
Komentarz zbędny.


Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
Grzegorz (5685 punktów)
>>>Komuś, kto po prostu lubi czytać książki
>>Przykładowo ja lubię czytać
>Komentarz zbędny.
Ładne kwiatki, teraz widzę co wychodzi jak się nie dokończy edycji wypowiedzi i wyśle potem bez przeczytania całości. Nadal jednak nie odpowiedziałaś czemu uważasz e-booki za coś zupełnie innego (domyślnie - gorszego) od tradycyjnych książek.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Nadal jednak nie odpowiedziałaś czemu uważasz e-booki za coś zupełnie innego (domyślnie - gorszego) od tradycyjnych książek.
Nie odpowiedziałam, bo nie jestem kobietą.
Nie napisałem, iż uważam e-booki za gorsze od książek.


Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
04-11-2010 14:08 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Komuś, kto po prostu lubi czytać książki, bo został tego nauczony żadne e-booki i audiobooki nie dostarczą wrażeń, jakich dostarcza czytanie książki.

Obawiam się, że jednak dostarczą. Pierwszą powieść przeczytałem samodzielnie w wieku lat pięciu, "Czarne okręty" Joe Alexa. Potem było coraz szybciej, coraz więcej, aż doszedłem do dwustu powieści rocznie.

A jednak znacznie lepiej czyta mi się z monitora. Szybciej, wygodniej. Wrażenia jakich dostarcza książka nie pochodzą od nośnika, a od treści

A audiobooki - zależy. Ja na przykład mam modalność wzrokową, nie łapię jak mi coś czyta. Ale są ludzie, którzy wolą słuchać i dla nich audiobook zawsze będzie lepszy od książki.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Dla mnie czytanie książki tak różni się od czytania tekstu na monitorze, jak seksowanie różni się od oglądania pornola.


Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
spellbinder (8577 punktów)
Trochę tego nie rozumiem. Treść jest ta sama. Jedyna różnica, że laptop w brzuch grzeje, a książka nie
coreless (16088 punktów)

1.Brakuje doniesień z rzetelnych badań na temat czynników odpowiedzialnych za poziom czytelnictwa. Mam wrażenie, że cena książki mogłaby być tu czynnikiem drugorzędnym (ale to, że się komuś coś wydaje, to jeszcze bardzo niewiele).

2.Pisarze znają się na pisaniu, co nie znaczy, że znają się na książce.

3.Zamiast książek rozdawałbym audiobooki. Efekt byłby pewnie jeszcze lepszy.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
04-11-2010 02:33 
 Ocena 2 na 2
AdamGr (3037 punktów)
Ja się podzielę własną obserwacją na przestrzeni wielu lat.
Kiedyś za socjalizmu książek była masa, kiepsko wydane, rozlatujące sie , tanie i...naprawdę było w czym wybierać i brać garściami.
I to z każdej dziedziny.
Jak wkroczył kapitalizm książkowy to książek na które warto wydać niemałe pieniądze (wzrost cen jest wręcz przytłaczający) jest promil.
Ale...książki są elegancko wydane, błyszczą i świeca kolorami, weźmiesz do ręki...a w środku wielkie G + świetne obrazki/zdjęcia.
No chyba że ktoś wcześniej wiele lat parał się czytelnictwem i wie DOKŁADNIE kogo (autor) i czego szukać w tej błyszczącej tandecie.
I nawet jak wie to średnio sztuka 30-40 zł, kto i ile kupi ? A dzieciak...? Kosmos kieszonkowy, chyba że tatko ma akurat grubą szyje.
To jedno.
Druga sprawa że w obliczu internetu ludzie przestali czytać książki, poza harlekinami , te idą zawsze.
Eboki niczego tu nie zmienią ponieważ kłania się ergonomia + prawa autorskie.
Ale ergonomia zwali na kolona, wiem bo czytałem dwie tak "wydane" książki, doszedłem do 1/3 po czym resztę ...wydrukowałem.
Więc tablet...ile kosztuje dziś tablet? A ile będą kosztować do niego "wkłady" literackie ? Oj chyba sporo jeszcze czasu upłynie nim wyprą książki, nie wygodą, ceną sumaryczną.

Podobnie jest z filmami, dostać coś polskiego to albo rzadkość, albo jakość kiepska albo pieruńsko drogie...albo w ogóle nie ma.
Za to hamerykańskich różności sensacyjno-horrorowych ile dusza zapragnie nawet w promocji.
Bierz garściami, hurtem i na wagę.

W kapitalizmie bez zainteresowania państwa w sferze nauki i kultury drukuje się dokładnie to co schodzi i przynosi największy zysk, a biznesmen ma w D jakieś sentymenty kulturowe czy dostęp dla młodego człowieka który czegoś chce.
I tyle.
Pozostają jedynie antykwariaty lub bibloteki ze skromnymi funduszami.
No i internet z wikipedią i gotowymi opracowaniami książek/streszczeniami.
Komuno wróć, nawet z drukiem na papierze toaletowym.
04-11-2010 14:01 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Ja się podzielę własną obserwacją na przestrzeni wielu lat.
>Kiedyś za socjalizmu książek była masa, kiepsko wydane, rozlatujące sie , tanie i...naprawdę było w czym wybierać i brać garściami.

Dalej są, wystarczy się przejść na bazarek, odszukać stoisko/sklep z książkami i sprawa z bani.

Wziąwszy pod uwagę jeszcze fakt, że ludzie nie czytają znowu aż tak dużo, nawet ci którzy uważają się za nałogowych "czytaczy" - 30-50 książek rocznie. Bez problemu można tą potrzebę zaspokoić właśnie na bazarkach. Pamiętam jak kiedyś usilnie polowałem na Strugackich, no i upolowałem w końcu wszystko co się dało. I wbrew pozorom całkiem dużo ludzi tak robi.

>Jak wkroczył kapitalizm książkowy to książek na które warto wydać niemałe pieniądze (wzrost cen jest wręcz przytłaczający) jest promil.
>Ale...książki są elegancko wydane, błyszczą i świeca kolorami, weźmiesz do ręki...a w środku wielkie G + świetne obrazki/zdjęcia.

Bo książka w dzisiejszych czasach została zredukowana do kategorii: "prezent". A prezent musi ładnie wyglądać.

>I nawet jak wie to średnio sztuka 30-40 zł, kto i ile kupi ? A dzieciak...? Kosmos kieszonkowy, chyba że tatko ma akurat grubą szyje.

Bez jaj. Pierwsza sprawa, że czytanie teraz jest dużo prostsze, bo autorów nieżyjących już od 50 lat można sobie ściągać i czytać do woli. Są biblioteki. Są wreszcie te bazarki, na których książka schodzi czasami po mniej niż 5 złotych.

>Druga sprawa że w obliczu internetu ludzie przestali czytać książki, poza harlekinami , te idą zawsze.

Też nieprawda. Internet dał twórcom możliwość naprawdę niezłego wypromowania - jak to choćby miało miejsce z powieścią "Metro 2033" Głuchowskiego. Nie chcieli gościa wydać, wypromował się przez stronę internetową, no i w ten sposób drugie papierowe wydanie jego książki rozeszło się w Rosji w 100.000 egzemplarzy. Mimo tego, że jest dostępne w sieci ZA DARMO.

Druga sprawa, że Harlequiny były raczej popularne w latach 80-90, teraz już mało kto po nie sięga. No i umówmy się - osoby czytające tego typu literaturę, które spełniają się wsiąkając w opisy orgazmów wywołanych powłóczystymi spojrzeniami raczej nie sięgną nawet po "Damę Kameliową" Dumasa (i nigdy by nie sięgnęli), nie mówiąc już o ambitniejszej lekturze.

>Eboki niczego tu nie zmienią ponieważ kłania się ergonomia + prawa autorskie.

Z tym, że teraz autor może sam wydać książkę, każdy człowiek może załatwić sobie, żeby mu płacili przez esemesa.

>Ale ergonomia zwali na kolona, wiem bo czytałem dwie tak "wydane" książki, doszedłem do 1/3 po czym resztę ...wydrukowałem.

No trudno, nie każdy może się przestawić. Osobiście dużo bardziej podoba mi się czytanie z laptopa niż z papieru.

>Więc tablet...ile kosztuje dziś tablet?
Sporo. Ale tak samo nagrywarka CD kosztowała na początku 1000 zł, a teraz mniej niż 100 - przy czym jest to nagrywarka DVD

>A ile będą kosztować do niego "wkłady" literackie ?
Ile? Prawie nic. Prowizja dla stronki która dajmy na to zamieszcza te wszystkie książki i to co dla autora. 6 zł w sumie?

>Komuno wróć, nawet z drukiem na papierze toaletowym.

Zwróć uwagę, że to nie zmiana ustroju wpłynęła na zmianę zainteresowań czytelników. Nie było telewizji - trzeba było się czymś zająć... no to czytać. Co innego?
Teraz mamy więcej alternatyw, to w sumie dobrze, bo ja i lubię sobie poczytać książkę, czy komiks, tak samo jak obejrzeć dobry film, lub pograć w fajną grę. Nowe technologie dają możliwość rozwoju sztuki w różnych kierunkach, a to akurat dobrze.
AdamGr (3037 punktów)
>Dalej są, wystarczy się przejść na bazarek, odszukać stoisko/sklep z książkami i sprawa z bani.

>...Bez problemu można tą potrzebę zaspokoić właśnie na bazarkach. Pamiętam jak kiedyś usilnie polowałem na Strugackich, no i upolowałem w końcu wszystko co się dało. I wbrew pozorom całkiem dużo ludzi tak robi.

>Są wreszcie te bazarki, na których książka schodzi czasami po mniej niż 5 złotych.

Bazarki...bazarki....bazarki, remedium na problem.
A co tam można takiego kupić oprócz szkolnych , dla dzieci i harlekinów + kredki ?
Proszę wymień tą jakże bogata ofertę, nie tylko znacząco tańsza w porównaniu z księgarniami, ale przynajmniej w równorzędnym wyborze.
Ja bywałem na tych bazarkach, widziałem, ale może ślepy jestem.

Promocja w sieci to zupełnie inna sprawa.
Na dziś to klasyka.
Mowa jest o czytelnictwie.
W sieci są też materiały np. o astronomii, ale ja nie widzę zatrzęsienia amatorów nocnego nieba i tak można dalej podawać przykłady.

>No trudno, nie każdy może się przestawić. Osobiście dużo bardziej podoba mi się czytanie z laptopa niż z papieru.

To nie jest tylko kwestia gustu, ale i pieniędzy.
Ile kupisz książek za tego laptopa ? I ktoś kto groszem nie śmierdzi będzie się szarpał na taka formę zamiast książki....? Wierzysz w to ?

>Zwróć uwagę, że to nie zmiana ustroju wpłynęła na zmianę zainteresowań czytelników. Nie było telewizji - trzeba było się czymś zająć... no to czytać. Co innego?

No to mnie tu rozbawiłeś, faktycznie prawdziwy dramat.
Jak zabraknie nagle internetu , TV to zaczną się szerzyć masowe samobójstwa.
Że też wcześniej cywilizacji szlag nie trafił.
spellbinder (8577 punktów)
>A co tam można takiego kupić oprócz szkolnych , dla dzieci i harlekinów + kredki ?
>Proszę wymień tą jakże bogata ofertę, nie tylko znacząco tańsza w porównaniu z księgarniami, ale przynajmniej w równorzędnym wyborze.

Masę książek - jak się wie czego szukać, to można to znaleźć. Harlequinów oczywiście też trochę jest, nie ma nowości, niemniej można dostać od Asimova do Zoli.

>Promocja w sieci to zupełnie inna sprawa.
>Na dziś to klasyka.
>Mowa jest o czytelnictwie.
>W sieci są też materiały np. o astronomii, ale ja nie widzę zatrzęsienia amatorów nocnego nieba i tak można dalej podawać przykłady.

A czemu mają nagle na ulicę wyłazić?

>To nie jest tylko kwestia gustu, ale i pieniędzy.
>Ile kupisz książek za tego laptopa ?

Ile? 10? 15? Kto Ci każe do czytania kupować najnowszy model? Na Allegro można dostać całkiem sensowny sprzęt za 200 złotych. W sklepie nówkę można dostać za mniej niż tysiąc.

>I ktoś kto groszem nie śmierdzi będzie się szarpał na taka formę zamiast książki....? Wierzysz w to ?

A ktoś kto groszem nie śmierdzi ma niby kupować w sklepie książki po trzy dychy?
Grzegorz (5685 punktów)
>Ile kupisz książek za tego laptopa ? I ktoś kto groszem nie śmierdzi będzie się szarpał na taka formę zamiast książki....? Wierzysz w to ?
Błąd w złożeniach. Spora część ludzi (nawet tych nieśmierdzących groszem) i tak ma już w domu laptopy, więc mogą korzystać z e-booków czy audiobooków bez kupowania jakiegokolwiek dodatkowego sprzętu. A ponieważ ceny stale spadają więc ta tendencja będzie się co najwyżej pogłębiać.
AdamGr (3037 punktów)
A na czym opierasz swoje?
Ukradli ?
Grzegorz (5685 punktów)
>A na czym opierasz swoje?
Szacuję że w większości gospodarstw domowych i tak już jest "na stanie" co najmniej 1 komputer (trudno o dokładne dane, ale już w 2006 szacowali nas prawie na 1 komputer na 4 osoby, za: www.benedy(*)/ile-jest-komputerow-w-polsce/ ). Zatem nie stoją przed zaproponowaną przez Ciebie alternatywą: kupno (posiadanego już) komputera lub zamiast tego 10-20 książek.

>Ukradli ?
Kto, co i komu miałby ukraść? Bo jakoś nieszczególnie wynika to z kontekstu.
06-11-2010 13:54 
 Ocena 1 na 1
AdamGr (3037 punktów)
I mówisz że NA WSI też ?
Wierzysz w te dane obejmujące całą Polskę, wszystkie rejony i grupy społeczne?
Bo ja stanowczo nie.
A skoro wierzysz że jednak to prawda o tym pokryciu, to znaczy że skądś mają, skąd skoro ich nie stać ?
Logiczny wniosek.
Grzegorz (5685 punktów)
>I mówisz że NA WSI też ?
Na wsi zabitej dechami (w stylu tej gdzie kręcono "Arizonę") może być inaczej. Ale też można bez dużego błędu założyć że książki tradycyjne i elektroniczne mają tam porównywalną (czyli bliską zerowej) popularność.

>Wierzysz w te dane obejmujące całą Polskę, wszystkie rejony i grupy społeczne?
A czemu mam uważać że są w jakiś istotny sposób błędne? Zresztą, co do rejonów i grup społecznych najbardziej upośledzonych, to można je pominąć w opisany powyżej sposób - ich udział w obu formach czytelnictwa jest pomijalny.
AdamGr (3037 punktów)
Pominąć powiadasz ?
Czyli według ciebie znaczącą część terytorium Polski stanowią miasta?
Takie pytanie : mieszkasz może w Japonii ?
Bo jak mieszkasz to potrafię zrozumieć przenoszenie obserwacji i domniemań z innego kraju, jest to błędne wprawdzie, ale zrozumiałe.
W innym przypadku to są klasyczne dyrdymały mające się kompletnie nijak do rzeczywistości.
Banialuki i duby smalone.
Aby przeprowadzić statystykę trzeba ja zrobić OSOBNO dla terenów miast i wsi, tego nie można w żaden sposób łączyć i wyprowadzać na podstawie miast obrazowania dla całej Polski.
To głupota tego kto taką statystykę robi na podstawie danych cząstkowych.
Rusz na wieś i zobaczysz ile w skali kraju jest tych "pomijalnych" rejonów.
Strzele teraz, ale myślę że wyjdzie jakieś 60% obszaru - zaniżam z racji domniemania opartego na dawniejszych statystykach,ale z tego co wiem znacznie się pogorszyło.
I to tyle w kwestii prawdziwości tych danych, moim zdaniem możesz je psu do miski wrzucić.
Papier przyjmie wszystko.
Grzegorz (5685 punktów)
>Pominąć powiadasz ?
Albo słabo wyjaśniłem o co mi chodziło, albo przeoczyłeś. Jeśli porównujemy ze sobą popularność (szacując liczbę czytelników) książek tradycyjnych i ebooków to możemy pominąć ludzi którzy nie są zainteresowani ani jednym ani drugim, bo nie wnoszą nic do żadnego z szacowanych przez nas zbiorów.

>Czyli według ciebie znaczącą część terytorium Polski stanowią miasta?
Gdzie tak powiedziałem? Zresztą, skoro już tak Ci zależy na takim przeciwstawieniu sobie miasta i wsi, to nie wiem czemu zainteresowało Cię akurat zajmowane przez nie terytorium. Raczej ważniejsze byłoby ile % ludzi mieszka w mieście i we wsi. A wg ostatnich danych w miastach żyło ponad 62% społeczeństwa, czyli mniej więcej odwrotnie niż Ci się wydawało...
AdamGr (3037 punktów)
Książka i ebok to pomimo tych samych treści kompletnie co innego.
Do książki wystarczą oczy i umiejętność czytania.
I tu można się w zasadzie zatrzymać, lub rozwijać dalej co jeszcze potrzeba i co od czego zależne.

Jeśli coś jest powszechne i normalne w użytkowaniu (rzekomo) to pokrywa równomiernie cały obszar np. użycie papieru toaletowego.
Ja nie wierze w te statystyki gdyż głownie robi się je w miastach, nikomu nie chce się ruszyć D na wieś z bardzo wielu względów.
Przykład : statystyki wyborcze mają już tradycje błędu szacunkowego, ale dalej je się robi i ...dalej w miastach.
Rytuał.
Głąbiński (3538 punktów)
>Bazarki...bazarki....bazarki, remedium na problem.
>A co tam można takiego kupić oprócz szkolnych , dla dzieci i harlekinów + kredki ?
Np. ja kupiłem za grosze "Cyd" Corneill'a w trzech tłumaczeniach (kolejno: Morsztyn, Osiński, Wyspiański) - cacko!
>Ja bywałem na tych bazarkach, widziałem, ale może ślepy jestem.
Raczej rozglądasz się wyłącznie za innymi niż książki sprawunkami.
>W sieci są też materiały np. o astronomii, ale ja nie widzę zatrzęsienia amatorów nocnego nieba ...
Po prostu mało wybredne zainteresowania są hałaśliwe i bardziej widoczne. Już Rzymianie zauważyli, że "nomina stultorum ubique decorum" = imion głupie na każdym słupie.
>Ile kupisz książek za tego laptopa ?
Jako pierwszego PC kupiłem za psi grosz składaka, a ponieważ podłączenie grata do Internetu było niemożliwe, w kawiarence internetowej nagrywałem sobie lekturę na dyskietkę i zabierałem do domu. Teraz, gdy sytuacja finansowa mi się poprawiła, sprawy mają się inaczej, ale przekonanie, że komputer = luksus nadal uważam za bezpodstawne.

Stach M. G.
AdamGr (3037 punktów)

>Raczej rozglądasz się wyłącznie za innymi niż książki sprawunkami.

Kredki mnie interesują, ba! , fascynują.

>Jako pierwszego PC kupiłem za psi grosz składaka, a ponieważ podłączenie grata do Internetu było niemożliwe, w kawiarence internetowej nagrywałem sobie lekturę na dyskietkę i zabierałem do domu. Teraz, gdy sytuacja finansowa mi się poprawiła, sprawy mają się inaczej, ale przekonanie, że komputer = luksus nadal uważam za bezpodstawne.

Dobrze konkrety : za ile, skoro to taka normalność i rzecz oczywista.
Głąbiński (3538 punktów)
>Dobrze konkrety: za ile, skoro to taka normalność i rzecz oczywista.
Niestety, opisany zakup odbył się tak dawno, że pamiętam tylko cenę najtańszej oferty (100 zł), z której nie skorzystałem. Obecnie, ponieważ mój nabytek sprzed ca 3 lat sprawuje się dobrze, cenami wyremontowanego szmelcu nie interesuję się, jednak nie istnieją dane wskazujące na to, by amatorzy majsterkowania wymarli.


Stach M. G.
AdamGr (3037 punktów)
Sorry Winetou ale jeśli podajesz fakty dotyczące rzeczy sprawdzalnych , czyli sprzętu, to sprawdź swoją tezę taniości, dostępności i w ogóle.

100 zł powiadasz odnośnie laptopa ?
Ja troszkę siedzę w temacie i powiem ci że i owszem, za USZKODZONY na części.
Zatem jeśli ktoś kombinuje sprzętowo i potrafi to z kilku zrobi jeden, bez problemu.
Takich jest PROMIL.
Co z resztą i tymi 100 złotymi ?
Ceny wyremontowanego szmalcu zawsze przekraczają wartość kupionego sprawnego.
Nie warto. Nie było, nie jest i nie będzie.

Głąbiński (3538 punktów)
>100 zł powiadasz odnośnie laptopa ?
Cały czas piszę o PC. Zresztą laptopów w owym czasie nie było.

Stach M. G.
AdamGr (3037 punktów)
Tak właśnie myślałem, ale my mówimy o LAPTOPACH.
Prześledź wątek.
Głąbiński (3538 punktów)
>... mówimy o LAPTOPACH. Prześledź wątek.
Prześledziłem i widzę, że tematem jest czytelnictwo, a w naszym odgałęzieniu - czytelnictwo książek scyfrowanych niezależnie od tego, czy oglądamy je na laptopie, monitorze PC-ta, albo na innym czytniku.

Stach M. G.
AdamGr (3037 punktów)
To sobie siądź i poczytaj przed monitorem.
Strzel sobie dajmy na to "Quo vadis".
A potem pogadamy czy wszystko jedno.
Głąbiński (3538 punktów)
>To sobie siądź i poczytaj przed monitorem. Strzel sobie dajmy na to "Quo vadis". A potem pogadamy czy wszystko jedno.
Czynię to od wielu lat, m. in. z Polskiej Biblioteki Internetowej "Dwór w Ferrarze" Chłędowskiego, pamiętnik Ignacego Domeyki, Amskiego biografię Rockefellera (gorąco namawiam do przeczytania zwłaszcza dwu pierwszych z wym. książek!) i wiele innych z tego samego i z różnych źródeł. Nie jest wszystko jedno, gdyż czytanie z monitora jest dla mnie o wiele łatwiejsze. A na "Quo vadis" nie mam ochoty ani na monitorze, ani w innej postaci.


Stach M. G.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Pozostanie drukować w Chinach i wydrukowane sprowadzać do Polski.
Powyższe było półżartem.
Na poważnie, nie rozumiem zarabianiu na kulturze - i tak w Polsce mamy w niej braki. Powinna być promowana, a nie gnębiona.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
Głąbiński (3538 punktów)
> [Kultura] ... Powinna być promowana, a nie gnębiona.
Jednak należy liczyć się z prawami ekonomii, a przy używaniu określeń dotyczących dychotomii promowanie - gnębienie zachować trzeźwy umiar: między radykalnym rozumieniem tych słów, w którym promowanie oznaczałoby darmowe rozdawanie książek, a gnębienie - żądanie jakiejkolwiek zapłaty, należy uznać istnienie stanów pośrednich, uwzględniających zarówno popieranie czytelnictwa jak i wymagania ekonomii. Pamiętam, jak to ongiś, uczniowie kupowali stosy książek i nie zaglądnąwszy do wnętrza oddawali je w szkole na obowiązkową zbiórkę makulatury.
Co do podatku, to jest faktem, że potrzeby kraju są różne i ogromne, nie widzę zaś sensu, by nabywcy harlekinów i podobnych dzieł nie wnosili do budżetu tego wkładu, który dają nabywcy chleba, ubrań itp., a stworzenie urzędu, który rozstrzygałby, które książki zasługują na zwolnienie z opłaty, które zaś nie, to nonsens. Bardziej podoba mi się pomysł wykupywania praw autorskich wybranych dzieł, które byłyby scyfrowywane i w tej formie bezpłatnie udostępniane. W każdym bądź razie mam nadzieję, że czytniki staną się powszechne i możliwe będzie takie rozdawnictwo podręczników.

Stach M. G.
AdamGr (3037 punktów)
>Pozostanie drukować w Chinach i wydrukowane sprowadzać do Polski.
>Powyższe było półżartem.

Owszem coniektóre są, Zachód zdaje się więcej korzysta, zaplecze techniczne mają na najwyższym poziomie.
Ale żeby nawet koszt był 1 zł, to i tak zażądają 40.
Zedrzeć ile się da.
Książki w Polsce są na takim poziomie cenowym jak na zachodzie,a bywa że i drożej.
Przy czym wybór jest mizerny.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365