Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wiec pod archikatedrą w Lublinie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
05-11-2010 07:19Meretseger (61860 punktów)Wiec pod archikatedrą w Lublinie
Ocena 6 na 6
Myślałam, że będzie co relacjonować, ale się okazało, że nie ma co. Pogoda była pod psem, ciemno i mokro, w wiecu uczestniczyło może 20 osób i drugie tyle gapiów, były transparenty "Tak dla in vitro", "In vitro to życie" i "Koniec dyktatu kleru", Palikota nie było (odczytany został jego list), po czym pozbierano podpisy pod projektem ustawy Kidawy-Błońskiej i wszyscy się rozeszli. Całość trwała około 15, może 20 minut. Odebrałam tę manifestację jako porażkę
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

coreless (16088 punktów)

Nie sądzę, aby wpisywanie tego rodzaju doświadczeń w dyskurs wiktorii-porażki miało jakiś większy sens. Warto się zastanowić, czy rozczarowanie, jakie, jak rozumiem przeżywasz, ma związek z jakąś przestrzenią obiektywną, czy też jest wyrazem tylko twoich emocji i oczekiwań?
Ruch Palikota, nawet jeżeli nie uda się mu osiągnąć założonych ambitnych celów politycznych, ma jednak pewną wartość. Pewne tabu zostały złamane i wlały się szerokim strumieniem w główny nurt debaty publicznej. I to też jest przecież ważne jako element życia publicznego w Polsce. Przestrzeń wolności została w pewnym sensie poszerzona.

Poza tym, nie lekceważmy pogody.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
05-11-2010 08:23 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
Oczekiwałam przynajmniej setki osób. Rozmawiałam z wieloma znajomymi, obiecywali, że przyjdą, nie przyszli. Odczuwam porażkę... hmmm... osobistą. Przegrałam z wiatrem i deszczem
Ale że w ogóle coś takiego się zdarzyło, to już jest sukces. Może widok człowieka z transparentem utkwi w pamięci obojętnych przechodniów, może kiedyś przy innej okazji wypłynie.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
05-11-2010 09:43 
 Ocena 15 na 15
Alicja Duda (25557 punktów)
>Oczekiwałam przynajmniej setki osób.
Jeszcze boją się sąsiadów, księdza, szefa.....
Ale zostało złamane tabu. Dotychczas najbardziej chamskie, pogardliwe, obraźliwe wypowiedzi biskupów były przyjmowane jak nie czołobitnie to pozostawały w najlepszym razie przyjęte milczeniem.
Te manifestacje pokazują, że w każdym miejscu jest grupa ludzi która ma odwagę się przeciwstawić kościołowi a przecież dotychczas nie mieli tej odwagi ani prokuratorzy ani policjanci ani sędziowie a już o politykach nie ma co mówić.
Przez 20 lat jedynym źródłem informacji na temat przestępstw sukienkowych było "NIE" lub "FAKTY I MITY".
Tak się dziwnie dotychczas składało, że jak molestującym, gwałcącym dzieci był ksiądz to wyroki były w zawieszeniu i w porównaniu z "niezrzeszonymi" pedofilami bardzo niskie.
Głośna nie tak dawno była sprawa policjanta który stracił pracę bo ośmielił się dać mandat biskupowi. Żenujące było działanie prokuratury wobec bp Gocławskiego, który gdyby nie był biskupem siedziałby w areszcie za przekręty finansowe a tymczasem prokurator zabiegał o audiencję by móc mu zadać parę pytań.
Księżą i biskupi stali i nadal stoją ponad prawem. Ostentacyjnie lekceważą polskie prawo.
Jestem przekonana, że ta grupa odważnych będzie rosła a bezkarność sukienkowych malała ale na to potrzeba czasu. Prasa już stała się odważniejsza, lokalni notable zaczną ostrożniej wchodzić w kontakty z plebanem czy biskupem bo będą obawiali się opinii publicznej.
Ta kula zaczęła się toczyć jeszcze toczy się wolniutko ale z czasem nabierze rozpędu.
Polacy wprawdzie przyznają się do katolicyzmu ale bardzo wierzący to wcale nie są.
05-11-2010 12:00 
 Ocena 8 na 8
Gosia (9452 punktów)
>Oczekiwałam przynajmniej setki osób. Rozmawiałam z wieloma znajomymi, obiecywali, że przyjdą, nie przyszli.

Jesteśmy społecznością gadaczy i to jeszcze nie tam i nie do tego gdzie trzeba.
Nie mam jakoś szczególnie o to pretensji - nasza demokracja ma dopiero dwadzieścia lat, trzeba czasu by wyrobić w narodzie świadomość obywatelską, szkoła w tym nie pomaga, nikt nas nie uczy jak być obywatelami, działamy niejako instynktownie i po omacku.

>Odczuwam porażkę... hmmm... osobistą. Przegrałam z wiatrem i deszczem

Przecież tam byłaś, to sukces. Nie odpowiadasz za postawy innych, ale Twój przykład może da komuś do myślenia. Kropla drąży skałę.
coreless (16088 punktów)

>Oczekiwałam przynajmniej setki osób.

Mówisz o oczekiwaniach, czyli z perspektywy wybitnie subiektywnej, czy też jedynie o rachubach? Być może popełniłaś jedynie błąd w rachunkach. W takim razie, zapewne trzeba zmienić metodologię prowadzonych obliczeń. Zawiedzione nadzieje nie powinny mieć z tym nic wspólnego.

>Odczuwam porażkę... hmmm... osobistą. Przegrałam z wiatrem i deszczem

Niejeden admirał i generał, dysponujący tysiącami karnych podwładnych, mógłby powiedzieć to samo. Wiń pogodę.

>Ale że w ogóle coś takiego się zdarzyło, to już jest sukces.

Zdarzenie miało miejsce, a jego wpływ można ocenić. Niestety, sukcesem nie było. Jakie z tego wnioski dla buchalterii?


Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
05-11-2010 20:29 
 Ocena 2 na 2
Głąbiński (3538 punktów)
>... Zdarzenie miało miejsce, a jego wpływ można ocenić. Niestety, sukcesem nie było. Jakie z tego wnioski dla buchalterii?
Do posta Meretsegera nawiązały trzy osoby. Uwagi corelessa wyróżniają się tym, że nie mogę zrozumieć, o co w nich chodzi? Np. ostatnie zdanie: o jakiej buchalterii mowa? jeśli sam postulowanych przez siebie wniosków nie potrafisz wysnuć, to do kogo zwrócone jest pytanie? itd. Domyślam się, że masz do M. o coś pretensję, ale o co konkretnie, nie wiem. Jeśli masz coś do powiedzenia, wal jasno i wyraźnie! Być może, chodzi tu o usiłowanie stworzenia tekstu będącego żartem purenonsensowym?


Stach M. G.
coreless (16088 punktów)

>Jeśli masz coś do powiedzenia, wal jasno i wyraźnie!

Nadzieja wspólnego konsensu (a może jedynie potrzeba owej nadziei) jest podstawą bytowania współczesnej virtual-politics. Jednak dynamika wirtualnego snu nie zawsze odpowiada dynamice faktu, a ujawnia jedynie dynamizmy tkwiące w podmiocie.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
Zella (1321 punktów)
>Oczekiwałam przynajmniej setki osób. Rozmawiałam z wieloma znajomymi, obiecywali, że >przyjdą, nie przyszli. Odczuwam porażkę... hmmm... osobistą. Przegrałam z wiatrem i >deszczem
>Ale że w ogóle coś takiego się zdarzyło, to już jest sukces. Może widok człowieka z >transparentem utkwi w pamięci obojętnych przechodniów, może kiedyś przy innej okazji >wypłynie.

    Tak trzymaj! Wypłynie! Życzę Ci wytrwałości i konsekwencji!Z wiatrem i deszczem nawet herosi przegrywali! Z pozdrowieniami! Zelle
05-11-2010 21:21 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)
Róbmy swoje.
Konowal (6291 punktów)
>Ruch Palikota, nawet jeżeli nie uda się mu osiągnąć założonych ambitnych celów politycznych, ma jednak pewną wartość. Pewne tabu zostały złamane i wlały się szerokim strumieniem w główny nurt debaty publicznej.
>I to też jest przecież ważne jako element życia publicznego w Polsce. Przestrzeń wolności została w pewnym sensie poszerzona.

No na Zachodzi toczy się już dyskusja o prawach pedofili to dopiero poszerzenie wolności. Łamanie tabu tez nie zawsze jest dobre, zaś wydaje mi się że Palikot łamie tabu dla samego łamania żeby o nim głośno było, a to na pewno nie jest dobre.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
06-11-2010 00:48 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)

>No na Zachodzi toczy się już dyskusja o prawach pedofili to dopiero poszerzenie wolności.

Dyskutować można o wszystkim, także o prawach pedofili. Nie jest to przecież równoznaczne z ich nadaniem.

>Łamanie tabu tez nie zawsze jest dobre

Jest. Tabu to autocenzura i zamiatanie problemów pod dywan.

>wydaje mi się że Palikot łamie tabu dla samego łamania żeby o nim głośno było, a to na pewno nie jest dobre.

Dla polityka jest. Nawet bardzo.
coreless (16088 punktów)

Dobro i zło to prastara, mityczna dychotomia; równie stara jak tabu. Powiedziałbym nawet, że równie skompromitowana.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365