Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rola bólu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
23-08-2019 19:54Kulmin (4007 punktów)Rola bólu
Ocena 3 na 3
www.techno(*)is-gene-editing-pain-away/amp/

Ból jako wrażenie wywoływany jest przez impulsy przekazywane przy pomocy specjalnych neurotransmiterów układem nerwowym do mózgu. Owe przekaźniki są... produktem końcowym konkretnych genów, które... można edytować.

Jednak brak bólu to przekleństwo i stan patologiczny, bowiem mózg nie wie co się dzieje z organizmem i ludzie dotknięci mutacjami tych genów tracą palce u stóp przez częste ich obijanie, mogą z poważnymi ranami i chorobami żyć całymi latami, aż do śmierci z ich powodu.

Likwidacja bólu ma więc sens jedynie w terapii schorzeń i niestety na wojnie.

Jaka jest rola bólu w kulturze, w rozwoju cywilizacji, w społeczeństwie, w religii? Znacząca, marginalna? Co myślicie? Jaki byłby wpływ na powyższe gdyby zredukować cierpienia i bol do absolutnego minimum?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

   Ludzie nic nie rozumieją. Za chwilę tutaj będzie Sajgon. Tutaj będzie koszmar. Sarenki będą zamarzały. Niedźwiedzie będą zapadać w sen zimowy. Kto może odlatuje do ciepłych krajów. Kto zostaje, ten może liczyć tylko i wyłącznie na lampy antydepresyjne. Mrówki podobno dadzą radę. Koniki polne muszą zginąć.

PS.
   Podobno bardzo silny ból jest odbierany jakościowo inaczej niż zwykły ból. Czy to prawda?


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Gigo (484 punktów)
>Jednak brak bólu to przekleństwo i stan patologiczny, bowiem mózg nie wie co się dzieje z organizmem

Nie brak bólu, tylko brak czucia jest stanem patologicznym.
Owszem, im silniejszy ból, tym mocniejszy sygnał od organizmu, że sytuacja jest krytyczna i trzeba cos zrobić. W tym momencie, współczesna medycyna rozpoczyna od usunięcia, lub co najmniej maksymalnej redukcji bólu, ponieważ nadal odczuwany, jest ogromnym stresem dla organizmu i uniemozliwia, a co najmniej zakłóca dalsza terapię, nie mówiąc nawet o dobrostanie pacjenta.

Polska jest jednym z nielicznych krajów, które nie przyjęły takiego trybu postepowania, stąd słynne lekarskie zawołanie "Boli? Musi boleć!"

Również KatKościół odgrywa znaczną rolę swym "nauczaniem", w którym cierpienie jest fetyszem "miłym Bogu".

24-08-2019 13:58 
 Ocena 1 na 1
Kulmin (4007 punktów)
>>Jednak brak bólu to przekleństwo i stan patologiczny, bowiem mózg nie wie co się dzieje z organizmem
>Nie brak bólu, tylko brak czucia jest stanem patologicznym.

No wiesz, ludzie z mutacjami genetycznymi likwidującymi czucie bólu, mają jednak czucie jako takie. Ich mózg odbiera bodźce z organizmu jednak w stopniu ograniczonym na tyle by intensywny bodziec bólu nie docierał do niego. Choć są również przypadki braku czucia w ogóle.

>Owszem, im silniejszy ból, tym mocniejszy sygnał od organizmu, że sytuacja jest krytyczna i trzeba cos zrobić. W tym momencie, współczesna medycyna rozpoczyna od usunięcia, lub co najmniej maksymalnej redukcji bólu, ponieważ nadal odczuwany, jest ogromnym stresem dla organizmu i uniemozliwia, a co najmniej zakłóca dalsza terapię, nie mówiąc nawet o dobrostanie pacjenta.

Racja.

>Polska jest jednym z nielicznych krajów, które nie przyjęły takiego trybu postepowania, stąd słynne lekarskie zawołanie "Boli? Musi boleć!"
>Również KatKościół odgrywa znaczną rolę swym "nauczaniem", w którym cierpienie jest fetyszem "miłym Bogu".
>

No nie, na moim uniwerku takie coś...

Ale to prawda, cierpienie i ból są szczególnie ważne dla religii, dla których jest to w ogóle chyba warunek konieczny istnienia i funkcjonowania. Śmierć, ból, cierpienie i strach przed nimi - fundamenty każdej religii.
Rozwój medycyny mocno ogranicza siłę oddziaływania tych zjawisk, a dywagując hipotetycznie, to gdyby medycyna stworzyła coś w rodzaju uniwersalnej kabiny leczącej (coś jak w filmie "Elizjum", gdzie się wchodziło do kapsuły, a ona wszystko naprawiała), to kluczowa część koncepcji religii straciłaby na znaczeniu.
Krzysztof Wacławek (2319 punktów)

Odczuwanie bólu to niestety qualia,trudno tu dojść do miarodajnych wyników .
Trochę jak w kawale o radzieckim uczonym który raził prądem swoich pacjentów i który dostał olśnienia ( co do przedmiotu swoich badań) dopiero gdy jeden z pacjentów odwrócił rolę ( i przebadał badacza w ten sam sposób )
Co w sumie potwierdza słowa Richarda Feynmana -"Jednostronność dobra jest w felietonie. Umysł naukowca winien podchodzić do spraw z wielu aspektów. Od obiektywności ,poświęcenia i bezinteresowności nie ma w nauce odwrotu " (w każdym razie Feynman zawsze mógł tak powiedzieć )
24-08-2019 06:22 
 Ocena 1 na 1
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

   Nad bólem są prowadzone liczne badania naukowe, którym udaje się wykroczyć poza ograniczenia czystego filozofizmu i sarkazmu w tej dziedzinie, który reprezentuje również Twoja wypowiedź. To nie jest produktywne podejście. Dlatego zostało już wielokrotnie obśmiane i ośmieszone. Gdyby mu hołdować, nie byłoby ani anestezjologii, ani leków przeciwbólowych, a te niewątpliwie działają. Jakże przykre to dla filozofizujących impotentystów.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
25-08-2019 19:53 
 Ocena 1 na 1
Krzysztof Wacławek (2319 punktów)

>Nad bólem są prowadzone liczne badania

Nihil novi sub sole .





[Załącznik]
Gorilla (1205 punktów)
Ból jest najcenniejszym ze zmysłów. Da się żyć bez wzroku, słuchu, dotyku, równowagi, odczuwania temperatury, ale bez odczuwania bólu człowiek w końcu umrze nie ostrzeżony przez ból przed niebezpieczeństwem.
Ból jest najcenniekszą INFORMACJĄ jaką dostaje mózg.

Ogromnym problemem medycznym jest nadużywanie środków przeciwbólowych. Łupie w kręgosłupie? No to tabletka tramadolu i do roboty. Ale problem nie zniknął, zniknęła tylko informacja o problemie. Proces zwyrodnienia kręgosłupa postępuje i potem głupek jest inwalidą

Można ból porównać do zapalającej się czerwonej kontrolki informującej że jest awaria hamulców w aucie. Co robi człek mądry? Staje, wzywa pomoc drogową i wiezie auto do naprawy,
Co robi dureń? Wyjmuje żaróweczkę, już się kontrolka nie świeci i jedzie dalej bez informacji o zepsutych hamulcach, rozbijając auto. Wzięcie silnego środka przeciwbólowe to takie usunięcię kontrolki.

Zwalczanie bólu ma sens tylko doraźnie w stanach nagłych (np. w trakcie operacji) i stale w stanach terminalnych, by się chory przed śmiercią nie męczył.

Ja jeszcze nigdy w życiu nie wziąłem nic przeciwbólowego, przeciwzapalnego i przeciwgorączkowego i żadnego antybiotyku. Miałem mądrego Ojca który w dzieciństwie nie pozwolił i jako dorosły kontynuuję. Efekt - jestem okazem zdrowia, rano się budzę i nic mnie nie boli, nie pamiętam kiedy byłem przeziębiony, chyba w czasach PRL.
24-08-2019 14:13 
 Ocena 4 na 4
Kulmin (4007 punktów)
>Ból jest najcenniejszym ze zmysłów. Da się żyć bez wzroku, słuchu, dotyku, równowagi, odczuwania temperatury, ale bez odczuwania bólu człowiek w końcu umrze nie ostrzeżony przez ból przed niebezpieczeństwem.
>Ból jest najcenniekszą INFORMACJĄ jaką dostaje mózg.
>Ogromnym problemem medycznym jest nadużywanie środków przeciwbólowych. Łupie w kręgosłupie? No to tabletka tramadolu i do roboty. Ale problem nie zniknął, zniknęła tylko informacja o problemie. Proces zwyrodnienia kręgosłupa postępuje i potem głupek jest inwalidą

No jeśli ktoś ignoruje sygnały lecząc objawy, a nie przyczyny, mimo, że mogą one być znane (a on ma możliwości ich leczenia), to faktycznie nie postępuje zbyt rozumnie. Delikatnie mówiąc.

>Można ból porównać do zapalającej się czerwonej kontrolki informującej że jest awaria hamulców w aucie. Co robi człek mądry? Staje, wzywa pomoc drogową i wiezie auto do naprawy,
>Co robi dureń? Wyjmuje żaróweczkę, już się kontrolka nie świeci i jedzie dalej bez informacji o zepsutych hamulcach, rozbijając auto. Wzięcie silnego środka przeciwbólowe to takie usunięcię kontrolki.

Czerwona kontrolka daje informację o poważnym problemie, ale tylko tyle. Zaś chroniczny ból, będący objawem czegoś poważnego, poza analogiczną informacją, uniemożliwia również jakiekolwiek sensowne funkcjonowanie. Więc w Twoim przykładzie ta kontrolka musiałaby świecić mocą jupiterów, lub wydawać dźwięki piły tarczowej. Wtedy analogia byłaby pełna. Więc wzięcie silnego środka przeciwbólowego nie jest takim usunięciem zwykłej kontrolki.

Ale oczywiście prawdą jest, że zachowanie pierwszego kierowcy jest o wiele mądrzejsze od drugiego.

>Zwalczanie bólu ma sens tylko doraźnie w stanach nagłych (np. w trakcie operacji) i stale w stanach terminalnych, by się chory przed śmiercią nie męczył.
>Ja jeszcze nigdy w życiu nie wziąłem nic przeciwbólowego, przeciwzapalnego i przeciwgorączkowego i żadnego antybiotyku. Miałem mądrego Ojca który w dzieciństwie nie pozwolił i jako dorosły kontynuuję. Efekt - jestem okazem zdrowia, rano się budzę i nic mnie nie boli, nie pamiętam kiedy byłem przeziębiony, chyba w czasach PRL.

Ja biorę leki przeciwbólowe, ale równolegle z wizytą u specjalisty, a nie zamiast wizyty u specjalisty.
Poza tym siła systemów immunologicznych jest indywidualna i nie zawsze zależy od naszych działań.
Gorilla (1205 punktów)
> chroniczny ból, będący objawem czegoś poważnego, poza analogiczną informacją, uniemożliwia również jakiekolwiek sensowne funkcjonowanie.

Otóż niekoniecznie. Owszem, tak też bywa (dałem wszak przykład bólu u osób chorych terminalnie itp.) , ale częściej bierze się środki p-bólowe dające dużo objawów ubocznych a żadnych leczniczych, zamiast się po prostu do bólu chronicznego przyzwyczaić.

Ludzki mózg jest tak skonstruowany, że im dłużej trwa bodziec, tym bardziej mózg go ignoruje. Oczywiście są wyjątki. Ale ludzie chcą każdy ból likwidować, co widać po tłumach w aptekach i mnóstwie późniejszych zwyrodnień układu kostno - stawowego

>Poza tym siła systemów immunologicznych jest indywidualna i nie zawsze zależy od naszych działań.

Częściej od działań nadopiekuńczych mamusiek. Dzidziuś 2x zakaszle - leci o 3 w nocy na SOR, a młody doktorek bojący się agresywnych skarg wypisuje stos chemikaliów, zamiast babę pogonić.

Najczęściej słaba odporność i alergie to efekt nadopiekuńczych mamuś trzymających dzieci w nadmiernej sterylności, przez co jest efekt u ich dzieci w postaci niskiej odporności i nadmiernej reakcji na nieznany od najwcześniejszej młodości potencjalny alergen. Nie tylko mięśnie i mózg trzeba ćwiczyć, okład odpornościowy też.

Na szczęście moja rodzina była patriarchalna, Ojciec rządził, to po przechorowaniu w dzieciństwie licznych banalnych infekcji bez żadnych wspomagaczy wyrosłem na zdrowego silnego faceta, a nie na chorowitą cherlawą cipę.
The Bear Jew (2544 punktów)
(zablokowany)
Miałem kiedyś silne bóle głowy. Ulga po nich była upajająca. Co dziwne: gdy naprawdę mocny czujesz ból - myślisz jedynie o nim, a gdy przychodzi ulga - myślisz tylko o niej. Tak to wyczerpuje.

Gdyby ludzie wyeliminowali ból fizyczny, to pozostałby ból egzystencjalny.

Wyeliminujemy ból, a nanoroboty będą informować nas o uszkodzeniach xD Nie wiem jak by to miało działać... Wyłączymy czucie?

Tak w ogóle sądzę, że problem bólu został niemal całkiem wyeliminowany (i właśnie przez to ból egzystencjalny stał się wyraźniejszy), dzięki postępom w nauce. Choć, oczywiście, chroniczne bóle, to duży problem dla wielu ludzi. Nie można przesadzać z lekami, ale ta chwila ulgi jest osiągalna. Z tym drugim już jest trochę inaczej.

Pewnie dużo jest do powiedzenia w kwestii bólu. Najważniejsze jest to, że ludzie starają się go uśmierzyć. Wolą go sprawiać, niż go doświadczać (na ogół, bo przecież są masochiści).

Ludzie w "raju" też odczuwali ból - niestety, nie mieli żadnych skutecznych środków zaradczych. Ale ból informował ich o uszkodzeniach np. skręconej kostce - mógł wtedy taki zawołać: "Aaaaaaa! Uuuuaaa!" I zaraz zbiegaliby się jego współplemieńcy, by mu pomóc lub "pięściakiem" rozłupać czaszkę (bo np. był to samiec alfa i jakiś pretendent zwęszył okazje do przejęcia haremu XD).

Człowiek wynalazł bombę atomową i myślę, że nie powinien się bać "szperać" w genach (nie ma już odwrotu - tak sobie powinniśmy powiedzieć). Człowiek jako racjonalny konstruktor się nie sprawdził, ale: nie ma ryzyka, nie ma zabawy. Trochę egoistycznie patrzę na to, bo chciałbym doczekać jakiegoś przełomu Tylko trzeba uważać, bo Bóg się może wkurwić i zrobi jakiś potop, albo pomiesza języki Znowu!
Henryk.K (2246 punktów)

Czytałem niedawno o Piekle. Jak wszyscy wiemy w tym miejscu ludzie i złe duchy będą jedynie cierpieć, zawsze. Gdyby w Piekle nie było tych cierpień, które są im przypisane, to cierpienia ich byłyby niewyobrażalnie większe.Nie mogą oni według sprawiedliwości bożej cierpieć więcej, niźli zasłużyli. Pozornie wydawać by się mogło, iż jest to bez sensu, ale to tylko pozór. Na ziemi jest podobnie. Cierpienia psychiczne są znacznie trudniejsze od cierpień fizycznych. Więcej osób popełnia samobójstwo pod wpływem bólu umysłu, niż z powodu cierpienia ciała.
24-08-2019 20:23 
 Ocena 3 na 3
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Pozornie wydawać by się mogło, iż jest to bez sensu, ale to tylko pozór.
To tylko pozór, faktycznie - bez sensu.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
24-08-2019 23:28 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Czytałem niedawno o Piekle. Jak wszyscy wiemy w tym miejscu ludzie i złe duchy będą jedynie cierpieć, zawsze. Gdyby w Piekle nie było tych cierpień, które są im przypisane, to cierpienia ich byłyby niewyobrażalnie większe.Nie mogą oni według sprawiedliwości bożej cierpieć więcej, niźli zasłużyli. Pozornie wydawać by się mogło, iż jest to bez sensu, ale to tylko pozór. Na ziemi jest podobnie. Cierpienia psychiczne są znacznie trudniejsze od cierpień fizycznych. Więcej osób popełnia samobójstwo pod wpływem bólu umysłu, niż z powodu cierpienia ciała.

Znów nawiedzony? Odpowiesz w końcu dlaczego podważasz "teorię heliocentryzmu"?


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
25-08-2019 11:30 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>Znów nawiedzony? Odpowiesz w końcu dlaczego podważasz "teorię heliocentryzmu"?

Ponieważ błędnie wyjaśnia powstawanie pór roku na Ziemi, oraz wahadło Foucaulta nie potwierdza obrotu planety.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Znów nawiedzony? Odpowiesz w końcu dlaczego podważasz "teorię heliocentryzmu"?
>Ponieważ błędnie wyjaśnia powstawanie pór roku na Ziemi, oraz wahadło Foucaulta nie potwierdza obrotu planety.

Tako rzecze człowiek który nie zapoznał się podstawowymi prawami fizyki. Amen. Udowodnij to, bo fizyka jakoś Ciebie nie chce słuchać. Więc ją w jakiś normalny, dozwolony sposób ją obal/zniszcz dając w zamian nowe podstawy mogące służyć do dalszych rozważań. Na razie jak dotąd to tylko stwierdzasz autokratycznie. Ja cały czas czekam na odpowiedź. Jak dotąd nie jestem usatysfakcjonowany.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
25-08-2019 20:38 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>Tako rzecze człowiek który nie zapoznał się podstawowymi prawami fizyki. Amen. Udowodnij to, bo fizyka jakoś Ciebie nie chce słuchać. Więc ją w jakiś normalny, dozwolony sposób ją obal/zniszcz dając w zamian nowe podstawy mogące służyć do dalszych rozważań. Na razie jak dotąd to tylko stwierdzasz autokratycznie. Ja cały czas czekam na odpowiedź. Jak dotąd nie jestem usatysfakcjonowany.

Rozumiem, że brak satysfakcji może wywoływać wielkie cierpienie. Bardzo Panu współczuję, że nie jest Pan zdolny zrozumieć niczego, co nie wyszło z pod ręki utytułowanego uczonego. Więcej wiary w Swoje talenta, a efekty same się pojawią.
Nikt z szanownych przedmówców nie wspomniał o oczyszczającej roli cierpienia w życiu człowieka. Kilkakrotnie spotkałem się w życiu radykalną zmianą osobowości osób, które doświadczyły dużego i długotrwałego cierpienia.Stawały się one bardziej ludzkie i wyrozumiałe wobec innych, nawet gdy wcześniej nie przejawiały takich odruchów. Najtrudniejsza jednak dla nich i ich bliskich była świadomość nieuniknionej śmierci.
Ona uczyła wszystkich wielkiej pokory.
Można podjąć tutaj kolejny wątek o cierpieniu zdrowej osoby pod wpływem bólu drugiego człowieka. Pod względem fizycznym jest to bez sensu, jednak istnieje i często osoba taka cierpi mocniej niźli jej chory bliski.
Oczyszczający charakter cierpienia zostanie również wykorzystany w Czyśćcu.
Cierpienia, które nas tam dotkną będą jednak nieporównanie większe i znacznie dłuższe.
Na tym świecie ich niewielka cząstka wystarczyłaby do natychmiastowego przejścia do Nieba po śmierci.
W najniższych sferach Czyśćca dusze doświadczają takich mąk, które panują w Piekle.
26-08-2019 00:23 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Tako rzecze człowiek który nie zapoznał się podstawowymi prawami fizyki. Amen. Udowodnij to, bo fizyka jakoś Ciebie nie chce słuchać. Więc ją w jakiś normalny, dozwolony sposób ją obal/zniszcz dając w zamian nowe podstawy mogące służyć do dalszych rozważań. Na razie jak dotąd to tylko stwierdzasz autokratycznie. Ja cały czas czekam na odpowiedź. Jak dotąd nie jestem usatysfakcjonowany.
>Rozumiem, że brak satysfakcji może wywoływać wielkie cierpienie. Bardzo Panu współczuję, że nie jest Pan zdolny zrozumieć niczego, co nie wyszło z pod ręki utytułowanego uczonego. Więcej wiary w Swoje talenta, a efekty same się pojawią.

No właśnie. Widać jak tą zasadę stosujesz. Wierze mądrzejszym od siebie i od Ciebie, potrafiącym mnie matematyką przekonać. Ty nie musisz, bo pewnie matematyki nie znasz. Ty wierzysz w swoje talenta, a efektów żadnych. Jak dotąd. Nie widać niestety.

> Nikt z szanownych przedmówców nie wspomniał o oczyszczającej roli cierpienia w życiu człowieka. Kilkakrotnie spotkałem się w życiu radykalną zmianą osobowości osób, które doświadczyły dużego i długotrwałego cierpienia.Stawały się one bardziej ludzkie i wyrozumiałe wobec innych, nawet gdy wcześniej nie przejawiały takich odruchów. Najtrudniejsza jednak dla nich i ich bliskich była świadomość nieuniknionej śmierci.

Dla jednych (tak jak Ty) cierpienie jest oczyszczające. Widać nie cierpiałeś nigdy. Obnażasz się jako ten co nie wie co to cierpienie. Tacy zwykle pouczają i przypisują sobie wiedzę niezbytą w temacie im nie znanym, tak jak z wahadłem Foulcaulta i "teorią kopernikańską" heliocentryzmu.

>Ona uczyła wszystkich wielkiej pokory.

Świadomość śmierci jest naturalna i nie jest powodem cierpień. Mamy ją ciągle wokół siebie na co dzień i można się z taką świadomością oswoić.

>Można podjąć tutaj kolejny wątek o cierpieniu zdrowej osoby pod wpływem bólu drugiego człowieka. Pod względem fizycznym jest to bez sensu, jednak istnieje i często osoba taka cierpi mocniej niźli jej chory bliski.
>Oczyszczający charakter cierpienia zostanie również wykorzystany w Czyśćcu.

Co to jest oczyszczenie przez cierpienie? Jak to rozumiesz? Czy tak jak błędność "teorii heliocentryzmu"? Co to jest czyścieć skoro nie ma o nim żadnego wspominku w pismach tzw. świętych? Wyjaśnij więc bliżej o czym Ty piszesz?

>Cierpienia, które nas tam dotkną będą jednak nieporównanie większe i znacznie dłuższe.

Skąd to wiesz? Byłeś tam? Doświadczyłeś na własnym grzbiecie?

>Na tym świecie ich niewielka cząstka wystarczyłaby do natychmiastowego przejścia do Nieba po śmierci.
>W najniższych sferach Czyśćca dusze doświadczają takich mąk, które panują w Piekle.

Skąd wiesz, że są sfery czyśćca? W jakiej postaci, do niedawna, człowiek idzie do czyśćca? Skąd wiesz jakie męki są w piekle? Jako dusza? Co to jest dusza? Niematerialna, a więc nie odczuwa mąk cielesnych. Powiedz na czym te męki polegają, bo na razie tylko pi..lisz. Oj widzę, że nie możesz niczym zaimponować na tym forum. Idź lepiej spać.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
26-08-2019 10:00 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>Skąd to wiesz? Byłeś tam? Doświadczyłeś na własnym rzgbiecie?

W tym momencie wykazał się Pan ogromną nielogicznością, brakiem konsekwencji i nieracjonalnym myśleniem.
Czy był Pan w rakiecie, którą Einstein rozpędził do prędkości podświetlnej oraz wysyłał z niej światło w kierunku drugiej. Nie był tam Pan, nie doświadczył tego na własnym grzbiecie, a jednak w to wierzy. Nikt tam nie był i nikt tego nie potwierdził.
Co do Pańskiej wiedzy to prosiłem o wyjaśnienie rodzaju światła, które wysłał uczony w stronę drugiej rakiety. Nie doczekałem się żadnej odpowiedzi, a to jest przecież zwykła nauka, a nie mistyka.
Nie potrafił również Pan rozwiązać prostego zadanka z tego tematu.
Na temat tamtego świata jest bardzo dużo objawień pochodzących od osób świętych.
W tej materii jest Pan również ignorantem.
26-08-2019 12:17 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Skąd to wiesz? Byłeś tam? Doświadczyłeś na własnym grzbiecie?
>W tym momencie wykazał się Pan ogromną nielogicznością, brakiem konsekwencji i nieracjonalnym myśleniem.

Gdzie tu widzisz podstawy do logicznych rozważań? No w którym miejscu?
Z Tobą? Nie dajesz podstaw. A mimo Twojego twierdzenia o braku konsekwencji, konsekwentnie stoję na stanowisku, że nie masz pojęcia o fizyce. I co tu dużo mówić o racjonalizmie myślenia. Swoją drogą Ty mnie zaskakujesz. Czyściec nawet u Ciebie jest podzielony na strefy(!). No powiedz skąd to wiesz (dowód)? Czy to należy do nauki?
Naprawdę, jeśli napiszę iż bredzisz, to krzywdy Tobie nie robię. I nawet nie jest to inwektywą.

>Czy był Pan w rakiecie, którą Einstein rozpędził do prędkości podświetlnej oraz wysyłał z niej światło w kierunku drugiej. Nie był tam Pan, nie doświadczył tego na własnym grzbiecie, a jednak w to wierzy.

Bo Einstein mówił językiem matematyki, co jest Tobie obce. Poza tym była to spekulacja tylko myślowa, czego nie rozumiesz. Nikt się nigdy nie dowie, bo nawet gdyby ludzkość mogła zbudować taką rakietę, to nie osiągnie ona nigdy prędkości bliskiej prędkości światła. A wiesz dlaczego? Wątpię. To tematy za poważne dl Ciebie. Nie masz rozpoznania.

>Nikt tam nie był i nikt tego nie potwierdził.

Wyjaśniłem powyżej.

>Co do Pańskiej wiedzy to prosiłem o wyjaśnienie rodzaju światła, które wysłał uczony w stronę drugiej rakiety.

Próbowałem nawiązać kontakt dialogowy, ale prosiłem o bliższe wyjaśnienie co rozumiesz przez "rodzaj światła". Bo miałem wątpliwości (pomijając Twoje określenie), że inny "rodzaj światła" inaczej się zachowuje. Z Twojej strony była tylko ucieczka. Przecież jeśli mamy rozmawiać poważnie należy określić pewne kryteria/granice, które muszą być zachowane (nawet granice przyzwoitości). Jeśli światło jest falą elektromagnetyczną, którą ludzkie oko potrafi "widzieć" bezpośrednio, to zaraz zapytam, co rozumiesz przez "rodzaj światła". Chciałem tylko wiedzieć co rozumiesz w postaci ogólnej "rodzaj" promieniowania elektromagnetycznego. W odpowiedzi ucieczka z Twojej strony. To jest poważne? Powtórzę: Co rozumiesz pod pojęciem "rodzaju światła"?

>Nie doczekałem się żadnej odpowiedzi, a to jest przecież zwykła nauka, a nie mistyka.

Odpowiedź/reakcja była tylko Ty nie czytasz i proszę nie wpychaj mi tu dzieciaka w brzuch w biały dzień, bo poświęcę swój czas i wyszukam i zasypię Ciebie Twoimi cytatami. Przecież nie o to chodzi, prawda?

>Nie potrafił również Pan rozwiązać prostego zadanka z tego tematu.

Wobec braku ramowych ustaleń (wyjaśnienie powyżej), co do kryteriów tematu, uznałem, że dalsze rozciąganie dyskusji jest bezprzedmiotowe. Poza tym to co przedstawiłeś w tym Twoim zadanku, też wymagało pewnych uściśleń bo w wersji jaką podałeś nie nadawało się do żadnych rozważań.

>Na temat tamtego świata jest bardzo dużo objawień pochodzących od osób świętych.

Objawienia prywatnych osób, co do ich zdrowia psychicznego wątpliwych, nie są żadnym dowodem. No może tylko dla Ciebie.

>W tej materii jest Pan również ignorantem.

Ależ to nie jest żadna dziedzina wiedzy o czym tu bajerujesz! Nie potrzeba mi głupotami się zajmować! Rozumiesz, czy nie?


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
26-08-2019 21:51 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
I co tu dużo mówić o racjonalizmie myślenia. Swoją drogą Ty mnie zaskakujesz. Czyściec nawet u Ciebie jest podzielony na strefy(!). No powiedz skąd to wiesz (dowód)? Czy to należy do nauki?
>Naprawdę, jeśli napiszę iż bredzisz, to krzywdy Tobie nie robię. I nawet nie jest to inwektywą.

Pan Bóg nie ukrywa przed ludźmi tajemnic z tamtego świata. O trzecim niebie,do którego dotarł w widzeniu, wspomina w swoich listach święty Paweł.
Niebo, Czyściec i Piekło są podzielone na na koncentryczne sfery, w których przebywają istoty ludzkie i duchowe. Bardzo dokładnie to opisano w arcydziele literatury włoskiej ,,Boska komedia".

>Bo Einstein mówił językiem matematyki, co jest Tobie obce. Poza tym była to spekulacja tylko myślowa, czego nie rozumiesz. Nikt się nigdy nie dowie, bo nawet gdyby ludzkość mogła zbudować taką rakietę, to nie osiągnie ona nigdy prędkości bliskiej prędkości światła. A wiesz dlaczego? Wątpię. To tematy za poważne dl Ciebie. Nie masz rozpoznania.

Ja wiem, że Einstein mówił językiem matematyki. Zaproponowałem Panu to zadanie, które było do rozwiązania dokładnie w języku matematyki Einsteina. Tylko Pan nie posiada bladego pojęcia o tym dowodzie. Wierzy pan w język matematyki Einsteina, której Pan zupełnie nie pojmuje.
Niech Pan nie mówi, iż nie przedstawiałem jakie są możliwe rodzaje światła w eksperymencie intelektualnym Einsteina. Przedstawiałem również o skutkach wynikających z ich zastosowania. Żeby się do tego odnieść należy posiadać jako takie pojęcie o tych sprawach.


Gorilla (1205 punktów)

>Pan Bóg nie ukrywa przed ludźmi tajemnic z tamtego świata. O trzecim niebie,do którego dotarł w widzeniu, wspomina w swoich listach święty Paweł.

A ja miałem widzenie, że w czwartym niebie spotkałem Pierzastego Węża 🐍ujeżdżającego krokodyla🐊 z pyskiem ślimaka🐌
I twój wywód poszedł się ciurlać, bo udowodniłem że są cztery nieba, a nie trzy.

A jak mi postawisz skrzynkę 🍺🍺🍺🍺, to mogę mieć po spożyciu widzenie, że jest też piąte niebo🤪

>Niebo, Czyściec i Piekło są podzielone na na koncentryczne sfery, w których przebywają istoty ludzkie i duchowe. Bardzo dokładnie to opisano w arcydziele literatury włoskiej ,,Boska komedia".

Bracia Grimm jeszcze ciekawsze dowody przedstawili🧙‍♂️, skoro beletrystyka jest dowodem na realność baśniowych opowieści 🤪
Gorilla (1205 punktów)

>Wyeliminujemy ból, a nanoroboty będą informować nas o uszkodzeniach xD Nie wiem jak by to miało działać... Wyłączymy czucie?
>Tak w ogóle sądzę, że problem bólu został niemal całkiem wyeliminowany (i właśnie przez to ból egzystencjalny stał się wyraźniejszy), dzięki postępom w nauce.
>Człowiek wynalazł bombę atomową i myślę, że nie powinien się bać "szperać" w genach (nie ma już odwrotu - tak sobie powinniśmy powiedzieć). Człowiek jako racjonalny konstruktor się nie sprawdził.

Raczej człowiek sprawdza się jako konstruktor zbyt szybko. Od tysięcy lat prawie nie zmienił się ludzki genom, a technologia zmieniła się drastycznie. Jest bardzo szybki rozwój technologiczny, ale wynalazki dostają do użytku pół małpy, nie potrafiące racjonalnie z tych wynalazków korzystać.
Najczęściej używają wynalazków do zaspokajania małpich instynktów.
Sasha19 (15 punktów)
(zablokowany)
Are there fans of playstation games? What are your favorites?
Gorilla (1205 punktów)
>Are there fans of playstation games? What are your favorites?

O, to może być ciekawy temat. Gry komputerowe ociekają krwią wirtualnie seryjnie zabijanych postaci ludzkich, ale jaka by była reakcja gdyby ktoś zrobił grę polegającą TYLKO na przeganianiu maszerujących tęczowych? Bez żadnego wirtualnego zabijania, tylko lekkie kopniaczki, bez bólu (bo temat jest o bólu, więc piszę na temat) ?

Przeszło by bez wrzasku?
pleszer (8 punktów)
>Ból jako wrażenie wywoływany jest przez impulsy przekazywane przy pomocy specjalnych
>neurotransmiterów układem nerwowym do mózgu.

W temacie tak zwanego (mitologicznego) piekła:
Czyli racjonalną konkluzją może być stwierdzenie iż ból i cierpienie tam nie występuje, ponieważ (domyślna) niematerialna, bezcielesna dusza nie ma czym i na czym tego bólu odczuwać.
Gorilla (1205 punktów)
>>Ból jako wrażenie wywoływany jest przez impulsy przekazywane przy pomocy specjalnych
>>neurotransmiterów układem nerwowym do mózgu.
>W temacie tak zwanego (mitologicznego) piekła:
>Czyli racjonalną konkluzją może być stwierdzenie iż ból i cierpienie tam nie występuje, ponieważ (domyślna) niematerialna, bezcielesna dusza nie ma czym i na czym tego bólu odczuwać.

Ból i cierpienie to nie jest to samo.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365