Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bierność Polaków

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
15-11-2010 00:18kura214 (44 punktów)Bierność Polaków
Ocena 8 na 8
Pozwolę sobie zacytować pana Kaczyńskiego:
„Wasza ofensywa przeciwko polskości, wasza ofensywa prowadzona na zlecenie Platformy Obywatelskiej, która sama nie chce tego robić, ale marzy o takiej Polsce, w której żadnych wartości by już nie było, bo wtedy czułaby się bezpieczna (...)”

Wypowiedź jest kierowana do zwolenników Ruchu Poparcia. Prezes Kaczyński używa niezwykle ciekawego w tym kontekście wyrażenia "ofensywa przeciwko polskości". Otóż czym jest ta owa polskość? Do tych słów zamiast słowa "polskość" można również wstawić "Kościół katolicki" i w ten sposób właśnie ja to odbieram. Według tego polityka polskość oznacza katolicyzm, Polak, przynajmniej ten prawdziwy jest katolikiem. Z kolei "Polaków" stawia w pięknym kontraście ze "sługami Palikota", ludźmi, którzy ośmielają się podnieść jakąkolwiek dyskusję o świeckości naszego państwa, którzy Polakami w jego mniemaniu nie są. "Żadnych wartości" nie mają ludzie, którzy sprzeciwiają się ingerencji hierarchów Kościoła w politykę. Wyrażania się o Polakach niekatolikach, czyli też ateistach, że nie mają żadnych poglądów i nie mają prawa nazywać się Polakami, przynależeć do narodu polskiego, tolerancją nazwać nie można. Cała ta wypowiedź ukazuje wąski przedział myślenia jaki proponuje zebranym przemawiający. Cała ta wypowiedź nacechowana jest nienawiścią wobec licznej części naszego społeczeństwa, zrównuje nas ateistów z ziemią, odbiera nam prawo do więzi z własnym narodem. Jest na tyle dyskryminująca, że mogę porównać mówcę do działaczy ONR, którzy niedawno głosili podobne poglądy podczas swojego przemarszu po stolicy.
Ale nie ta wypowiedź mnie zaskoczyła. Zaskoczył mnie fakt, że z liczącej ponad sto osób grupy osób nikt nie zaprotestował. Nikt nie zauważył w tym niczego złego, niegodnego. Co gorsza, osoba przemawiająca otrzymała gromkie brawa. Czy na prawdę Polakom nie przeszkadza dyskryminacja? Czy wśród tych osób nie było chociaż jednej osoby, która odważyła by się sprzeciwić? A może zwrócenie uwagi też byłoby "ofensywą przeciw polskości"?
Powiem jasno: milczenie oznacza zgodę. Zgodę na dyskryminację. A czy przypadkiem bierność wobec czynionego zła nie jest również złem? Chyba nie tego nauczał popularny swego czasu prorok z Nazaretu...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kogut59 (3090 punktów)
>Powiem jasno: milczenie oznacza zgodę. Zgodę na dyskryminację. A czy przypadkiem bierność wobec
>czynionego zła nie jest również złem? Chyba nie tego nauczał popularny swego czasu prorok z Nazaretu...
Prorok prorokiem ale milczenie jest aprobata i tchórzostwem, brakiem odwagi, kalkulacja zyskow i strat. Stalin, Hitler..... Watykan itp sa przykładem z tej ułomności czerpiącymi korzyści niestety tak pozostanie.
ktośtam (650 punktów)
>Czy
>wśród tych osób nie było chociaż jednej osoby, która odważyła by się sprzeciwić?

A przy jakiej okazji, do jakiego audytorium jarkacz tamte słowa wygłosił? Szukałem na googlu informacji o tym, CO się działo w nowym sączu, że jaro przemawiał, nie znalazłem; ale zakładam, że normalni ludzie nie zapraszają go na SWOJE kongresy, czy to był kongres pisu? Jeśli tak, to muszę stwierdzić że mnie to nie dziwi - członkowie tej partii mają niepisany obowiązek robienia mentalnej lachy szefowi...
kura214 (44 punktów)
>A przy jakiej okazji, do jakiego audytorium jarkacz tamte słowa wygłosił? Szukałem na googlu informacji o tym, CO się działo w nowym sączu, że jaro przemawiał(...)

Tak to był Nowy Sącz. Kampania samorządowa.

wpolityce.(*)konczy_sie_wielka_kleska_.html

fakty.inte(*)-przeciwko-polskosci,1557194,3
Artaso (380 punktów)
Racjonalne argumenty i merytoryczna dyskusja nie wchodzą w grę, trzasnąć go w gębę też niezbyt można. Tutaj leży problem.
coreless (16088 punktów)

Uwagi pana Kaczyńskiego pozostają oczywiście jego uwagami i jako takie mogą uchodzić za jego uwagi, gdyż je wygłosił i są jego. Każdy ma prawo do własnego, indywidualnego, czasami głęboko odmiennego sposobu interpretowania rzeczywistości. Jako człowiek kulturalny i wykształcony mam prawo się z nimi nie zgadzać, podobnie jak mam prawo je zignorować, a to z tego powodu, że wpływ pana Kaczyńskiego na kształt obecnego życia politycznego w Polsce, w dużej mierze z powodu właśnie tej głęboko odmiennej i wysoce indywidualnej wizji rzeczywistości (którą bardzo głęboko szanuję), jest żaden i ulega dalszej marginalizacji. Po co tracić energię na walkę z kimś, kogo znaczenie na scenie politycznej nieuchronnie zdąża do zera, skoro można ją poświęcić na realizację (lub wsparcie realizacji) tylu interesujących, pozytywnie nastawionych projektów?

Poza tym sam osobiście jestem lewackim internacjonalistą i wrogiem wielu przejawów polskości, jak też uważam, że docelową stolicą Polski - wcześniej czy później - i tak będzie Bruksela. Bruksela albo Pekin - nie ma innej opcji. Dlatego diagnozę pana Kaczyńskiego uważam za jak najbardziej słuszną. Nie znoszę polskości i dobrze mi z tym!

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
15-11-2010 11:58 
 Ocena 2 na 2
AdamGr (3037 punktów)
Niektórzy są masochistami i dobrze im z tym
Bo jak domniemam dalej mieszkasz w Polsce tudzież masz polskie obywatelstwo ?
15-11-2010 14:23 
 Ocena 1 na 1
coreless (16088 punktów)

>Niektórzy są masochistami i dobrze im z tym

Akceptuję prawo innych uczestników forum do określania własnej tożsamości w taki sposób, jaki im najbardziej odpowiada.

>Bo jak domniemam dalej mieszkasz w Polsce tudzież masz polskie obywatelstwo ?

Według pana K. Polska to nie jest miejsce, ale raczej określony stan umysłu. Z takiego punktu widzenia jestem nie-Polakiem-nie-masochistą, czyli pozostaję w całkowitej opozycji do Polaków-masochistów i jedynie w częściowej do Polaków-nie-masochistów i nie-Polaków-masochistów.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
AdamGr (3037 punktów)
Nie wiem czy "nieznoszenie polskości" można uznać za pogląd opozycyjny Polaka w stosunku do pozostałych identyfikujących się z polskością.
No, ale to moja zupełnie subiektywna ocena tej "opozycyjności", dla mnie jest ona dziwna.
Dygresje , uwagi i zdanie imć pana Kaczyńskiego od jakiegoś czasu zupełnie mnie nie interesują w odniesieniu do czegokolwiek.

Czy czasem nie pomyliło się tobie z "polaczkowatością" ?
coreless (16088 punktów)

>No, ale to moja zupełnie subiektywna ocena tej "opozycyjności", dla mnie jest ona dziwna.

Dla mnie też taka ocena wydaje się dziwna, niezależnie od osoby, która ją głosi.

>Dygresje , uwagi i zdanie imć pana Kaczyńskiego od jakiegoś czasu zupełnie mnie nie interesują w odniesieniu do czegokolwiek.

A mnie owszem. Wypowiedzi pana Jarosława Kaczyńskiego bywają bardzo inspirujące.

>Czy czasem nie pomyliło się tobie z "polaczkowatością"?

Z całym szacunkiem, ale nikt mi nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe!

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
plodzien (7378 punktów)
Jeśli na "polskość" popatrzeć w kontekście historycznym to Pan Jarosław ma rację.
Wszystko bowiem co wykracza poza tępe przywiązanie do katolicyzmu wbrew interesom ludku zamieszkującego tę ziemię jest niepolskie i przykładów z historii aż nadto.
Niepolskie są jeszcze:
- próby nawiązywania dobrosąsiedzkich stosunków z przebrzydłą Rosją, która - jak dzisiaj ją obraził : "jest zdolna do masowego mordowania własnych obywateli",
- niepolskie jest także zaufanie do legalnej rodzimej władzy a właśnie polską tradycją było i jest jak widać (Macierewicz w Kongresie USA) - bieganie na skargę do władzy obcej.

ps.
Nie dziwi nic
Alicja Duda (25557 punktów)
> Czy na prawdę Polakom nie przeszkadza dyskryminacja? Czy
>wśród tych osób nie było chociaż jednej osoby, która odważyła by się sprzeciwić? A może zwrócenie
>uwagi też byłoby "ofensywą przeciw polskości"?
>Powiem jasno: milczenie oznacza zgodę. Zgodę na dyskryminację. A czy przypadkiem bierność wobec
>czynionego zła nie jest również złem? Chyba nie tego nauczał popularny swego czasu prorok z
>Nazaretu...
Ja myślę, że to nie tak. Nie mamy tradycji i zwyczaju przerywać mówcy. Ale myślimy swoje. Jestem przekonana, że nawet na tym PiSowskim zebraniu nie wszyscy podzielali stanowisko wodzusia.
Na to by głośno przerwać taką tyradę jeszcze nie nadeszła pora.
Wydaje mi się, że społeczeństwo dopiero się budzi.
Przez dwadzieścia lat nie było protestów mimo, że było bardzo dużo niezadowolonych. Pacyfikowano ich jednak jako komuchów mimo, że naczelnym hasłem Solidarności wcale nie był kapitalizm i liberalizm a jeżeli już jakieś wspólne hasło łączyło wszystkich to była wolność obywatelska.
Wyszło jak wyszło. Wolność też starają się nam skutecznie ograniczyć.
Polacy nie byli zadowoleni ale stracili nadzieję, że może być inaczej.
Ale to się zmieniło, kolejne manifestacje społeczeństwa sprawiają,że ludzie poczuli swoją siłę.
Skończyło się spokojne rządzenie.
Myślę, że będziemy teraz coraz częściej świadkami dużych manifestacji w bardzo różnych sprawach.
Internet sprawił, że możliwa jest swobodna wymiana myśli. Już nie jesteśmy tak podatni na manipulacje partyjnych dziennikarzy. A zwołanie manifestacji stało się łatwiejsze.
Boję się tylko, że zdesperowany rząd wyśle w którymś momencie przeciwko tym manifestacjom następców ZOMO.
Kaczyński był tego bliski już przy proteście pielęgniarek. Tuskowi też niewiele brakuje. Jesteśmy w końcu najbardziej inwigilowanym narodem w Europie.

Zmień politykę, głosuj na kobiety.
coreless (16088 punktów)

A ja sądzę, że komponowanie wypowiedzi w sposób sugerujący, że mówią coś, gdy tak naprawdę nic nie mówią, albo mówią bardzo niewiele poza zestawianiem przypadkowo skojarzonych stwierdzeń o faktach, nie jest dobrą praktyką. Nie mylmy subiektywnej prawdy przeżycia z prawdą intersubiektywną.

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
Kuba K. (3909 punktów)
>Zaskoczył mnie fakt, że z liczącej ponad sto osób grupy osób
>nikt nie zaprotestował. Nikt nie zauważył w tym niczego złego, niegodnego. Co gorsza, osoba
>przemawiająca otrzymała gromkie brawa. Czy na prawdę Polakom nie przeszkadza dyskryminacja? Czy
>wśród tych osób nie było chociaż jednej osoby, która odważyła by się sprzeciwić? A może zwrócenie
>uwagi też byłoby "ofensywą przeciw polskości"?
>Powiem jasno: milczenie oznacza zgodę. Zgodę na dyskryminację. A czy przypadkiem bierność wobec
>czynionego zła nie jest również złem? Chyba nie tego nauczał popularny swego czasu prorok z
>Nazaretu...

A kim byli ludzie tworzący tę stuosobową grupę? Bo jeśli były to osoby w jakikolwiek sposób związane, czy choć tylko sympatyzujące z Kaczyńskim, to brak protestu na zacytowane słowa nie powinien Ciebie zaskakiwać. W takiej sytuacji działają proste mechanizmy: z jednej strony charyzmatyczny lider, pewnym tonem wypowiadający "niepodważalne" prawdy - z drugiej - grupa, i to w dodatku dość liczna. Wyobraź sobie taką sytuację: siedzisz w tej grupie, bo w gruncie rzeczy lubisz Kaczyńskiego, choć nie ze wszystkimi jego poglądami się zgadzasz. I nagle słyszysz coś, z czym nie zgadzasz się zasadniczo i co budzi w Tobie protest. Zastanów się teraz proszę, co w takiej sytuacji łatwiej jest uczynić i jaki jest koszt emocjonalny każdego z tych rozwiązań. Czynny sprzeciw wymaga potężnego ładunku samozaparcia i wiary w siebie - przeciwstawisz się nie tylko potężnemu człowiekowi, znanemu z niszczenia politycznych przeciwników, ale również grupie. Zyskasz - 5 minut sławy i duże kłopoty, zwłaszcza, gdy z rzeczonym Kaczyńskim wiązałaś jakieś nadzieje na zupełnie prywatne korzyści. Nie robiąc nic, lub entuzjastycznie klaszcząc nie tracisz nic oprócz dobrego samopoczucia, ba!, możesz nawet coś wygrać, jeśli będziesz klaskać wystarczająco głośno! Niebagetelną rolę odgrywa tu też liczebność grupy - im ta jest większa, tym trudniej przełamać swój wewnętrzny opór i wystąpić z inicjatywą - każdy się rozgląda i boi "wyjść przed szereg".
Czytam właśnie z zapartym tchem świetną książkę niejakiego Dave'a Grossmana. Tytuł "O zabijaniu". Autor opisuje mechanizmy funkcjonujące w wojsku i techniki pozwalające ludziom przełamać wewnętrzny opór przeciw zabijaniu osobników własnego gatunku. Między innymi rozwodzi się nad mechanizmami rządzącymi grupą, nad rolą liderów (dowódców), trudnościami, jakie napotyka człowiek, gdy musi stanąć sam wbrew woli grupy, czy lidera, itp. Opisana przez Ciebie sytuacja nie jest oczywiście dokładnie taka sama, ale można się w niej doszukać wielu analogii do opisywanych w ww książce.
Pozdrawiam i polecam lekturę - naprawdę warto!

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365