>O tak, komar to zdecydowanie nasz największy antagonista. Wg niektórych śmiałych szacunków jego działalność i skutki jego działalności są przyczynami śmierci blisko połowy ludzi w historii całego gatunku... No abstrahując od tego czy to prawda - nie ulega wątpliwości, że działalność komarów jest wręcz apokaliptyczna, przy czym cicha i subtelna. Żeby tylko. Równie wrogim zabójcą jest "żółta febra", czy mucha tse-tse.
>Szczepionka na malarie... no jest to jakieś wyjście. >Są jdnak bardziej radykalne i skuteczniejsze sposoby np wyposażenie populacji komarów na całym świecie w tzw silniki genowe które znacznie zwiększają szanse na dziedziczenie jakiegoś konkretnego genu. Zaaplikowanie samicom genu powodującego niepłodność samic spowodowałoby z czasem pełną eksterminacje gatunku, ponieważ po kilku pokoleniiach każda, już nieliczna plodna samica, rodziłaby już tylko bezpłodne samice.
Malaria/zimnica to zakażenie, przez komara pasożytem osadzającym się w wątrobie. Czy komar też ginie od tego pasożyta ale póki jeszcze żyje to go "rozprowadza"? Niby tak dużo wiemy już o tej chorobie, a tacy rzeczywiście jesteśmy bezradni. Komar w gruncie rzeczy niczemu nie winien. On tylko służy jako, środek transportu. Na razie walka z tym pasożytem idzie w kierunku likwidacji takiego środka transportu. W sumie okazuje się być problemem w co uderzyć. Idzie się więc w kierunku szczepionki uodparniającej. Wydaje mi się, że są powody by to było trudne. Taki pasożyt (nie bakteria) jak się dostatecznie namnoży w organizmie, to się zagnieżdża wszędzie, tyle tylko, że czyni niepowetowane spustoszenia w organach ludzkich.
>Oczywiscie testy się prowadziło i pewnie prowadzi, ale myślę, że nikt nie odważy się na aż tak radykalny krok. Raczej bardziej rozsądną opcją jest wyposażenie samic po prostu w gen odporności na malarie i wtedy uruchomienie napędu genowego.
To zostajemy znów na starcie. Komar będzie odporny, człowiek nadal nie. Uderzyć w genetykę komara by nie naruszać jego zdolności rozmnażania, a jednocześnie samice komara, bo to one potrzebują krwi w procesie rozrodczym, pozbawić zdolności płodzenia, to iście diabelska sztuczka. Wymaga przede wszystkim poznania genetyki komara. Stąd więc i taka trudność w walce z chorobą. A ludzkość, mimo oczywistego postępu w dziedzinie genetyki, jeszcze wie mało. Bo robienie eksperymentów "na czuja", może stworzyć faktycznego potwora mimo jego lichych rozmiarów.
>Bo choć komary i malaria przez nie przenoszona są przyczyną śmierci wielu ludzi, to jednak pełnią one jakąś rolę w ekosystemach. Pytanie czy gdyby ich zabrakło to byłaby katastrofa, czy tylko małe potknięcie?
Pytanie istotne. Każde stworzenie żyje w NATURZE w powiązaniu z innymi stworzeniami. Zależności są nieraz nieprawdopodobnie zaskakujące np. w łańcuchu pokarmowym.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|