Racjonalista - Strona głównaDo treści
I stworzył Bóg człowieka na swój obraz i podobieństwo

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
03-05-2020 14:20Ewing (288 punktów)I stworzył Bóg człowieka na swój obraz i podobieństwo
Ocena 4 na 4
Według wierzących Bóg miał stworzyć ludzi na swój obraz i podobieństwo, jako wzór samego siebie. Zastanówmy się nad tym. Pierwotnie szamani w sutannach tłumaczyli to ludziom dosłownie : że ludzie są fizycznie podobni do Boga. I nie przeszkadzał im w tym twierdzeniach fakt, że ludzie dzielą się na mężczyzn i kobiety, które to istoty różnią się anatomicznie. Czy Bóg był jednocześnie mężczyzną i kobietą ? Wraz z rozwojem wiedzy i nauki szamani w sutannach zostali w końcu, aby się totalnie nie ośmieszyć, zmuszeni do zmiany tych poglądów. Trudno byłoby teraz choćby upierać się, że Bóg jest podobny fizycznie do pierwotnych ludzi :australophitecus czy neandertalczyków, nie wspominając o innych najstarszych przedstawicielach Homo. Teorię ewolucji nie da się już ośmieszyć czy podważyć. Tak więc teraz tłumaczą to, jako tylko podobieństwo duchowe, jako odbicie jego charakteru, akcentując to, że Bóg jest duchem. "Boga nikt, nigdy nie widział, tylko Syn" - powiada Jezus. Nawet najgorliwiej wierzący przyznać musi, że w Boga tylko wierzy, ale nic nie wie na jego temat.

Ale już tylko z tego faktu wynika oczywista sprzeczność : Jeśli Bóg jest duchem a nas stworzył jako istoty cielesne, trudno tu mówić o jakimkolwiek podobieństwie. Takie podobieństwo byłoby, gdyby i ludzie byli tylko duchami. Duchami są aniołowie, więc o nich można by mówić, że są stworzeni na obraz i podobieństwo Boga ale nie ludzie. No i skoro Bóg jest niewidzialny, niezbadany i niepojętny dla ludzi jak można twierdzić, że jesteśmy do niego podobni duchowo ? Zbadał to ktoś, są jakieś naukowe na to dowody ? Jakby nie patrzeć, tłumaczenia przez religijnych szamanów obrazu i podobieństwa ludzi do Boga są pokrętne i nielogiczne.

Ateiści uważają odwrotnie : To ludzie wymyślili sobie bogów, Na swój obraz i podobieństwo. W zgodzie ze swoją cywilizacją, wiedzą, doświadczeniem, gustem, obyciem, poczuciem dobra, sprawiedliwości, wolności, humanizmu. Ale bez względu na to, czy bóg, jakiego tworzyli, był prostacki czy wymyślny, okrutny i mściwy czy łaskawy i wspaniałomyślny; czy był nieprzejednanym tyranem czy wrażliwym i kochającym ojcem - był emanacją umysłu człowieka - jego odbiciem.
Ale - zapytacie - jak to się stało, że człowiek w ogóle wymyślił i opisał Boga? Odpowiedź jest bardzo prosta. Ignorancja jest matką przesądu. Im większa ignorancja człowieka, tym bardziej jest on przesądny i tym bardziej wierzy w "nieodgadnione".
Nie znając praw ani świata, w jakim żyje, nie znając prawdziwych przyczyn zjawisk, których jest świadkiem, przypisuje je błędnie czynnikom nadprzyrodzonym. Człowiek dziki, nie znając sposobu działania zegarka, jego tykanie przypisuje działaniu ducha. Dopóki nie odkryto elektryczności, przyczyn burzy z piorunami upatrywano w gniewie urażonego bóstwa. Szukając wyjaśnienia dla zjawisk człowiekowi nieznanych, przerażających go ludzie stworzyli bogów.

Przyjrzyjmy się stworzeniu Adama i Ewy. Po ich stworzeniu Bóg umieścił ich w cudownym miejscu - Raju. Ledwo ich tam umieścił a już złamali jedyny zakaz, jaki dla nich ustanowił - spożycie owoców drzewa wiedzy.
Wąż skusił matkę Ewę, a ona, jako dobra żona, skusiła swego męża. Jednak, czy tworząc węża, nie wiedział Bóg, że ów gad skusi kobietę, a ona - stworzona z tak kruchego materiału (żebra Adama) - nie będzie w stanie oprzeć się pokusie? Jeżeli nie wiedział, niepełna była jego wiedza; jeśli wiedział, a nie mógł zapobiec tej katastrofie, nie był wszechmocny; jeżeli zaś wiedział i mógł, ale nic nie zrobił, to jego dobroć była wątpliwa. Wybierzcie, co wam odpowiada, każdy z wyborów jest równie zgubny dla reszty.
Rodzic jest odpowiedzialny za swoje potomstwo, a Stwórca za losy istot, które stworzył. A czy Bóg poczuwa się do tej odpowiedzialności za swoje niedoskonałe dzieło ? Nikt nie kupiłby pomysłu idealnych, kochających, troskliwych, zaangażowanych rodziców, którzy ukrywają się przed własnymi dziećmi, więc czemu mielibyśmy wierzyć w to samo w odniesieniu do kochającego Boga?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Berzerac (5671 punktów)

>Ateiści uważają odwrotnie : To ludzie wymyślili sobie bogów, Na swój obraz i podobieństwo.

Bo tak w istocie jest. Nie na odwrót.
Henryk.K (2246 punktów)
>>Ateiści uważają odwrotnie : To ludzie wymyślili sobie bogów, Na swój obraz i podobieństwo.
>Bo tak w istocie jest. Nie na odwrót.

W większości religii pogańskich tak było. Religia Mojżeszowa pod tym względem była wyjątkiem. Nie przedstawiała Boga jako potężną istotę ludzką. Był on duchem doskonałym. Jego myśli były tak odległe od ludzkich jak wschód jest odległy od zachodu.
Wymagania tej religii nakazywały czcić Boga w duchu i prawdzie, a nie w wymyślonych przez ludzi ceremoniach i obrzędach.
Chrześcijaństwo uczyniło kolejny krok w udoskonaleniu wyobrażenia Boga.
A o tym, że drogowskazy nie chodzą drogami, które wskazują, to powinniście już wiedzieć. Nie ma tym świecie ludzi doskonałych, takich jakimi będziemy w Niebie.
Czy wiecie Państwo, gdzie jest najwięcej grzeszników?


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
03-05-2020 22:21 
 Ocena 4 na 4
Berzerac (5671 punktów)

>Czy wiecie Państwo, gdzie jest najwięcej grzeszników?

Tak. Na niedzielnej mszy w kościele.
Henryk.K (2246 punktów)
>>Czy wiecie Państwo, gdzie jest najwięcej grzeszników?
>Tak. Na niedzielnej mszy w kościele.

Nie. W Niebie.
Nazbyt jest Pan przyziemny.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
04-05-2020 09:55 
 Ocena 1 na 1
rogaliczek (669 punktów)
>Jego myśli były tak odległe od ludzkich jak wschód jest odległy od zachodu.

Przy odpowiednio mocnym towarze, sądzę, że były identyczne.
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Pierwotnie szamani w sutannach tłumaczyli to ludziom dosłownie : że ludzie są fizycznie podobni do Boga.
Pokaż cytaty z tych szamanów.
>Tak więc teraz tłumaczą to, jako tylko podobieństwo duchowe, jako odbicie jego charakteru, akcentując to, że Bóg jest duchem.
"Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie." J 4:24


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Henryk.K (2246 punktów)
>Według wierzących Bóg miał stworzyć ludzi na swój obraz i podobieństwo, jako wzór samego siebie.
>Zastanówmy się nad tym. Pierwotnie szamani w sutannach tłumaczyli to ludziom dosłownie : że ludzie
>są fizycznie podobni do Boga. I nie przeszkadzał im w tym twierdzeniach fakt, że ludzie dzielą się
>na mężczyzn i kobiety, które to istoty różnią się anatomicznie. Czy Bóg był jednocześnie mężczyzną i
>kobietą ? Wraz z rozwojem wiedzy i nauki szamani w sutannach zostali w końcu, aby się totalnie nie

Myślę, że mówiąc o szamanach to miał Pan na myśli tych pogańskich kapłanów, którzy z grzechotkami skaczą w rytm wybijany na bębnach.
Sugerowanie czegoś podobnego duchowieństwu chrześcijańskiemu nie świadczy dobrze o Pana inteligencji i wiedzy.

Teorii ewolucji nie da się już ośmieszyć czy podważyć.

Nie jest Pan chyba na bieżąco z odkryciami naukowymi, lecz angielskie towarzystwo darwinistyczne odrzuciło teorię ewolucji sz powodu nie zgodności z nią specjalizacji organów w organizmach żywych. Tak to mniej więcej to pamiętam.

>Tak więc teraz tłumaczą to, jako tylko podobieństwo duchowe, jako odbicie jego charakteru,
>akcentując to, że Bóg jest duchem. "Boga nikt, nigdy nie widział, tylko Syn" - powiada Jezus. Nawet
>najgorliwiej wierzący przyznać musi, że w Boga tylko wierzy, ale nic nie wie na jego temat.
Jak Pan może mówić, że nikt Boga nie widział.
Ten kto widział Pana Jezusa widział Boga Ojca.

>Ale już tylko z tego faktu wynika oczywista sprzeczność : Jeśli Bóg jest duchem a nas stworzył jako
>istoty cielesne, trudno tu mówić o jakimkolwiek podobieństwie. Takie podobieństwo byłoby, gdyby i
>ludzie byli tylko duchami. Duchami są aniołowie, więc o nich można by mówić, że są stworzeni na
>obraz i podobieństwo Boga ale nie ludzie. No i skoro Bóg jest niewidzialny, niezbadany i niepojętny
>dla ludzi jak można twierdzić, że jesteśmy do niego podobni duchowo ? Zbadał to ktoś, są jakieś
>naukowe na to dowody ? Jakby nie patrzeć, tłumaczenia przez religijnych szamanów obrazu i
>podobieństwa ludzi do Boga są pokrętne i nielogiczne.

A co zostaje z człowieka po śmierci, tylko duch. Ciało ulega rozkładowi. Ciało jest niczym.
Przy zmartwychwstaniu otrzymamy nowe ciało, które będzie bardziej duchowe niźli to co obecnie zamieszkujemy.
Adam i Ewa po stworzeniu posiadali jak na nasze warunki ciał wręcz doskonałe.
Nie mieli podlegać chorobom, bólowi, śmierci. Niczemu co nas tak obecnie męczy.
Nie musieli by pić alkoholu, zażywać narkotyków, skakać na bandzi, i.t.p.

>Ateiści uważają odwrotnie : To ludzie wymyślili sobie bogów, Na swój obraz i podobieństwo. W zgodzie
>ze swoją cywilizacją, wiedzą, doświadczeniem, gustem, obyciem, poczuciem dobra, sprawiedliwości,
>wolności, humanizmu. Ale bez względu na to, czy bóg, jakiego tworzyli, był prostacki czy wymyślny,
>okrutny i mściwy czy łaskawy i wspaniałomyślny; czy był nieprzejednanym tyranem czy wrażliwym i
>kochającym ojcem - był emanacją umysłu człowieka - jego odbiciem.
>Ale - zapytacie - jak to się stało, że człowiek w ogóle wymyślił i opisał Boga? Odpowiedź jest
>bardzo prosta. Ignorancja jest matką przesądu. Im większa ignorancja człowieka, tym bardziej jest on
>przesądny i tym bardziej wierzy w "nieodgadnione".
>Nie znając praw ani świata, w jakim żyje, nie znając prawdziwych przyczyn zjawisk, których jest
>świadkiem, przypisuje je błędnie czynnikom nadprzyrodzonym. Człowiek dziki, nie znając sposobu
>działania zegarka, jego tykanie przypisuje działaniu ducha. Dopóki nie odkryto elektryczności,
>przyczyn burzy z piorunami upatrywano w gniewie urażonego bóstwa. Szukając wyjaśnienia dla zjawisk
>człowiekowi nieznanych, przerażających go ludzie stworzyli bogów.
>Przyjrzyjmy się stworzeniu Adama i Ewy. Po ich stworzeniu Bóg umieścił ich w cudownym miejscu -
>Raju. Ledwo ich tam umieścił a już złamali jedyny zakaz, jaki dla nich ustanowił - spożycie owoców
>drzewa wiedzy.
>Wąż skusił matkę Ewę, a ona, jako dobra żona, skusiła swego męża. Jednak, czy tworząc węża, nie
>wiedział Bóg, że ów gad skusi kobietę, a ona - stworzona z tak kruchego materiału (żebra Adama) -
>nie będzie w stanie oprzeć się pokusie? Jeżeli nie wiedział, niepełna była jego wiedza; jeśli
>wiedział, a nie mógł zapobiec tej katastrofie, nie był wszechmocny; jeżeli zaś wiedział i mógł, ale
>nic nie zrobił, to jego dobroć była wątpliwa. Wybierzcie, co wam odpowiada, każdy z wyborów jest
>równie zgubny dla reszty.

A czy Pan Bóg nie poddał próbie Aniołów? Najpiękniejszy i najdoskonalszy z nich zbuntował się pierwszy.
Ludzi też poddał próbie. Nie była przecież ona specjalnie trudna.
Ci, którzy przejdą je w życiu pozytywnie, będą w przyszłym życiu znacznie szczęśliwsi i wartościowsi, niż gdyby jej nie dostąpili.
Czy na tym świecie przeciwności też nie hartują człowieka i doskonalą nas.
Pan Bóg pragnął za pewnie, żebyśmy mieli coś własnego, co nie byłoby tylko łaską.
Na tamtym świecie będzie bardzo dużo ludzi, którzy się tam znaleźli bez wkładu własnego, lecz tylko dzięki niepojętemu Miłosierdziu Bożemu.
Miłosierdzie Boże jest największym przymiotem Stwórcy, przed którym drżą nawet upadłe duchy.

>Rodzic jest odpowiedzialny za swoje potomstwo, a Stwórca za losy istot, które stworzył. A czy Bóg
>poczuwa się do tej odpowiedzialności za swoje niedoskonałe dzieło ? Nikt nie kupiłby pomysłu
>idealnych, kochających, troskliwych, zaangażowanych rodziców, którzy ukrywają się przed własnymi
>dziećmi, więc czemu mielibyśmy wierzyć w to samo w odniesieniu do kochającego Boga

Mówisz człowieku o tym, o czym nie masz żadnego pojęcia.
Nie pragnij spotkać się w swoim ziemskim życiu z Bogiem. Jako człowiek grzeszny i słaby nie przeżyłbyś takiego spotkania. Dusza Twoja uciekłby w przerażeniu, a tym samym byś zszedł z tego świata.
Stało by się tak nie z powodu, iż Bóg jest przerażający, lecz z szoku jakiego byś doznał widząc Swoją nędzę duchową i fizyczną.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
Duch Prawdy (14788 punktów)
> Jak Pan może mówić, że nikt Boga nie widział.
>Ten kto widział Pana Jezusa widział Boga Ojca.
Czyli kto, wymień chociaż jedną postać historyczną, która widziała?

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Henryk.K (2246 punktów)
>> Jak Pan może mówić, że nikt Boga nie widział.
>>Ten kto widział Pana Jezusa widział Boga Ojca.
>Czyli kto, wymień chociaż jedną postać historyczną, która widziała?

Proszę bardzo. Siostra Faustyna Kowalska, ojciec Pio, Maksymilian Maria Kolbe Franciszek z Asyżu, Paweł z Tarsu i wielu wielu innych.
Nie muszę chyba dodawać, iż wszyscy oni są świętymi Kościoła Katolickiego.
Na pewno nie natrafimy w tym gronie na wybitnych mężów stanu, przywódców politycznych, dyktatorów, rewolucjonistów i wielu wielu innych.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
04-05-2020 10:03 
 Ocena 6 na 6
Duch Prawdy (14788 punktów)
>>> Jak Pan może mówić, że nikt Boga nie widział.
>>>Ten kto widział Pana Jezusa widział Boga Ojca.
>>Czyli kto, wymień chociaż jedną postać historyczną, która widziała?
> Proszę bardzo. Siostra Faustyna Kowalska
Pan Jezus podobno urodzony około 1 roku, podobno zmarł około 33 roku, widziała go Siostra Faustyna Kowalska urodzona w 1905, zmarła w 1938. Nie mam więcej pytań, proszę głęboko oddychać, pić soki owocowe i spacerować godzinę, dwa razy dziennie, rano i wieczorem.
Następny proszę.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
04-05-2020 19:47 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>Pan Jezus podobno urodzony około 1 roku, podobno zmarł około 33 roku, widziała go Siostra Faustyna Kowalska urodzona w 1905, zmarła w 1938. Nie mam więcej pytań, proszę głęboko oddychać, pić soki owocowe i spacerować godzinę, dwa razy dziennie, rano i wieczorem.
>Następny proszę.

Tylko ludzie o czystych sercach będą oglądać Boga.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
05-05-2020 03:52 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)
> Tylko ludzie o czystych sercach będą oglądać Boga.
Boga, nie katolickie wyobrażenie.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
05-05-2020 06:15 
 Ocena 1 na 1
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>> Tylko ludzie o czystych sercach będą oglądać Boga.
>Boga, nie katolickie wyobrażenie.

Ja oglądam już teraz, bo dla mnie jest nim świat.

Niebo będę miał jeżeli cudem dogadam się z innymi, niezgodnymi ludźmi, zaczniemy współdziałać, współdzielić się uwzględniając wzajemne potrzeby również dla mojej korzyści.

Piekło mam już teraz pozostając w ciągłym konflikcie z innymi ludźmi, stygnatyzowany za niezgodność, nieustająco oskarzany, obwininiany, posądzany, ośmieszany, ignorowany, pomijany, wykluczany, pogardzany, nienawidzony.

Na warunek przystania do dziadostwa i podporządkowania się jego interesom niestety przystać nie mogę. Nie zrobię tego choćby całe moje życie miało być już tylko piekłem.

Prawdziwy człowiek jest istotą moralną i nie może sprzeciwić się własnemu poczuciu prawdy, dobra i sprawiedliwosci, nawet wtedy, kiedy wszycy dookoła tego chcą.
Henryk.K (2246 punktów)
>>> Tylko ludzie o czystych sercach będą oglądać Boga.
>>Boga, nie katolickie wyobrażenie.
>Ja oglądam już teraz, bo dla mnie jest nim świat.
>Niebo będę miał jeżeli cudem dogadam się z innymi, niezgodnymi ludźmi, zaczniemy współdziałać, współdzielić się uwzględniając wzajemne potrzeby również dla mojej korzyści.
>Piekło mam już teraz pozostając w ciągłym konflikcie z innymi ludźmi, stygnatyzowany za niezgodność, nieustająco oskarzany, obwininiany, posądzany, ośmieszany, ignorowany, pomijany, wykluczany, pogardzany, nienawidzony.
>Na warunek przystania do dziadostwa i podporządkowania się jego interesom niestety przystać nie mogę. Nie zrobię tego choćby całe moje życie miało być już tylko piekłem.
>Prawdziwy człowiek jest istotą moralną i nie może sprzeciwić się własnemu poczuciu prawdy, dobra i sprawiedliwosci, nawet wtedy, kiedy wszycy dookoła tego chcą.

Kiedy to czytam to nasuwa mi się nieodparta myśl, że jest Pan już jedną nogą w Niebie. Ale, żeby się tam dostać, to trzeba jeszcze zgiąć swoje kolana przed Jezusem Chrystusem.
Na tym świecie jeszcze nikomu nie udało się zbudować Raju na Ziemi, a cóż dopiero Nieba.
Ostatnim takim wielkim usiłowaniem był komunizm. Nikt już nie chce się publicznie przyznać do swojego tworzenia pod postacią Raju, piekła na Ziemi.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
Henryk.K (2246 punktów)
>> Tylko ludzie o czystych sercach będą oglądać Boga.
>Boga, nie katolickie wyobrażenie.

A jakie wyobrażenie jest w stanie, chociaż w najmniejszym stopniu oddać istotę Boga?

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
05-05-2020 09:44 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14788 punktów)
>>> Tylko ludzie o czystych sercach będą oglądać Boga.
>>Boga, nie katolickie wyobrażenie.
> A jakie wyobrażenie jest w stanie, chociaż w najmniejszym stopniu oddać istotę Boga?
Istotą Boga jest wieczna Miłość, wszędzie gdzie spojrzysz i zobaczysz Miłość widzisz Boga...

człowiek trzeciego sortu...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
05-05-2020 18:52 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>Istotą Boga jest wieczna Miłość, wszędzie gdzie spojrzysz i zobaczysz Miłość widzisz Boga...

Można miłować tylko tych, którzy nas miłują.
Największą i niepojętą wartością Boga jest Jego Miłosierdzie.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
06-05-2020 08:40 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14788 punktów)
>>Istotą Boga jest wieczna Miłość, wszędzie gdzie spojrzysz i zobaczysz Miłość widzisz Boga...
> Można miłować tylko tych, którzy nas miłują.
Nie ma pełnej miłości w człowieku, który nie kocha wszystkich. Duch Prawdy

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
05-05-2020 12:55 
 Ocena 2 na 2
sable (465 punktów)
> Tylko ludzie o czystych sercach będą oglądać Boga.
A jakiego boga będzie oglądać katolik po przeszczepie serca od zmarłego w więzieniu zabójcy lub dawcy innego wyznania, np.gorliwego islamisty ?
Henryk.K (2246 punktów)
>> Tylko ludzie o czystych sercach będą oglądać Boga.
>A jakiego boga będzie oglądać katolik po przeszczepie serca od zmarłego w więzieniu zabójcy lub dawcy innego wyznania, np.gorliwego islamisty ?

Nie jest to poważny problem do roztrzygnięcia.
Względem swojego ciała człowiek popełnia tylko jeden grzech, cudzołóstwo.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
05-05-2020 21:28 
 Ocena 3 na 3
Ewing (288 punktów)
>>> Tylko ludzie o czystych sercach będą oglądać Boga.
>>A jakiego boga będzie oglądać katolik po przeszczepie serca od zmarłego w więzieniu zabójcy lub dawcy innego wyznania, np.gorliwego islamisty ?
> Nie jest to poważny problem do roztrzygnięcia.
>Względem swojego ciała człowiek popełnia tylko jeden grzech, cudzołóstwo.
>
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz


Jakoś, tak jeszcze w latach 70-tych ubiegłego wieku szamani w sutannach nauczali, że człowiek dostał ciało od Boga i wobec tego nie może szafować tym ciałem. Tym argumentem posługiwali się zabraniając ludziom dokonywania transplantacji narządów wewnętrznych czy przeszczepom innych części ludzkiego ciała. Wówczas wmawiali ludziom, którzy dokonywali takich przeszczepów, że popełniają grzech śmiertelny. Czas zweryfikował ich poglądy, dzisiaj szamani w sutannach sami korzystają z takich przeszczepów i nie mają już oporów moralnych przed nimi.
05-05-2020 22:39 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>Jakoś, tak jeszcze w latach 70-tych ubiegłego wieku szamani w sutannach nauczali, że człowiek dostał ciało od Boga i wobec tego nie może szafować tym ciałem. Tym argumentem posługiwali się zabraniając ludziom dokonywania transplantacji narządów wewnętrznych czy przeszczepom innych części ludzkiego ciała. Wówczas wmawiali ludziom, którzy dokonywali takich przeszczepów, że popełniają grzech śmiertelny. Czas zweryfikował ich poglądy, dzisiaj szamani w sutannach sami korzystają z takich przeszczepów i nie mają już oporów moralnych przed nimi.

Żyłem w tym czasie i pamiętam pierwszy przeszczep serca w Kapsztadzie. Nie wiem jakich szamanów Pan spotkał, ale nie wydaje mi się, żeby to byli kapłani katoliccy.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>A co zostaje z człowieka po śmierci, tylko duch. Ciało ulega rozkładowi. Ciało jest niczym.

Duch, inaczej czynność ciała, wraz z ciałem zachowane są w potomkach.

Umysł potomka jest kontynuacją umysłu rodziciela.

Duch i ciało trwa dopóki trwają potomni.
Henryk.K (2246 punktów)
>>A co zostaje z człowieka po śmierci, tylko duch. Ciało ulega rozkładowi. Ciało jest niczym.
>Duch, inaczej czynność ciała, wraz z ciałem zachowane są w potomkach.

Nie dość, że ludzie dziedziczą cechy fizyczne po rodzicach, często głupotę, to jeszcze mieli by dziedziczyć ducha?
Duch ludzki jest całością, której nie można rozdzielić.

>Umysł potomka jest kontynuacją umysłu rodziciela.

>Duch i ciało trwa dopóki trwają potomni.
Dziwaczna logika. Gdyby ciało trwało dopóki trwają potomni to protoplaści wielkich rodów żyliby jeszcze dzisiaj.
Skromnie przyznam, że nie spotkałem się jeszcze z takim przypadkiem.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
04-05-2020 14:09 
 Ocena 1 na 1
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>>>A co zostaje z człowieka po śmierci, tylko duch. Ciało ulega rozkładowi. Ciało jest niczym.
>>Duch, inaczej czynność ciała, wraz z ciałem zachowane są w potomkach.
>Nie dość, że ludzie dziedziczą cechy fizyczne po rodzicach, często głupotę, to jeszcze mieli by dziedziczyć ducha?
>Duch ludzki jest całością, której nie można rozdzielić.

Na tym polega trwanie kultury, iż memy/emocje rodzicieli przenikają do umysłów potomnych.
Umysł wychowanka to w gruncie rzeczy umysł wychowawcy rozwinięty nowymi doświadczeniami/doznaniami.

>>Umysł potomka jest kontynuacją umysłu rodziciela.
>>Duch i ciało trwa dopóki trwają potomni.
> Dziwaczna logika. Gdyby ciało trwało dopóki trwają potomni to protoplaści wielkich rodów żyliby jeszcze dzisiaj.

Ciała potomnych powstają z podziałów komórkowych. Narodziny to tylko nowe rozwinięcie istniejącego już ciała. Obumieranie ciał przejrzałych to jak obumieranie naskórka, który się zrzuca, żeby ustąpić miejsca noworozwiniętemu. Potomek jest umysłową i cielesną kontynuacją swojego rodzica. Indywiduum trwa w potomnych duchowo i fizycznie.
04-05-2020 14:19 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Potomek jest umysłową i cielesną kontynuacją swojego rodzica.
> Indywiduum trwa w potomnych duchowo i fizycznie.

Twoje dzieci...

Twoje dzieci nie są Twoja własnością
Są synami i córkami tęsknoty za swym życiem
Przychodzą przez ciebie, ale nie od ciebie
I mimo że przy tobie są, nie do ciebie należą
Możesz im dawać swoją miłość, ale nie zmysły, bo mają swoje.
Jesteś ojczyzną ich ciał, lecz jednak nie ich dusz.
Dusze ich mieszkają w przyszłości, której ty nie zobaczysz nawet w snach.
Możesz się starać patrzeć jak one,
Lecz nie czyń prób zrównania ich z tobą,
Życie nie ogląda się za siebie
I nie czeka na to, co już było.


Khail Gibran

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
04-05-2020 15:21 
 Ocena 1 na 1
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>Jesteś ojczyzną ich ciał, lecz jednak nie ich dusz.

Kto zna cokolwiek ludzką psychikę i kulturę, ten potwierdzi, że to bzdura.
04-05-2020 15:57 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Jak twoje dzieci dorosną i będziesz miał otwartą głowę oraz wrazliwe spojrzenie, może zoabaczysz. Choć wątpię.

Z drugiej strony, w kontekście tego co piszesz od wielu lat jest to nawet zrozumiałe, o człowieku o chęciach niewolenia dusz własnych dzieci.


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
04-05-2020 17:00 
 Ocena-1 na 1
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>Jak twoje dzieci dorosną i będziesz miał otwartą głowę oraz wrazliwe spojrzenie, może zoabaczysz. Choć wątpię.
>Z drugiej strony, w kontekście tego co piszesz od wielu lat jest to nawet zrozumiałe, o człowieku o chęciach niewolenia dusz własnych dzieci.

Wszyscy stajemy się naszymi ojcami i matkami.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Wszyscy stajemy się naszymi ojcami i matkami

Przezornie nie pytam o zamkniętą historię twojego ojca.

Ale wbrew pozorom częściowo masz rację, pod warunkiem mozolnej pracy niewolenia dziecka w dzieciństwie wtłaczaniem mu własnych zasad - jak najbardziej się nie mylisz.

Ja tam jednak nie chcę, żeby moje dzieci kopiowały moje zasady, czy chodziły tymi samymi utartymi ścieżkami myślenia, co ja.
Niekiedy ich przed tym przestrzegam

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>częściowo masz rację, pod warunkiem mozolnej pracy niewolenia dziecka w dzieciństwie wtłaczaniem mu własnych zasad

To musi być jakaś znaczna część, bliska całości.
Niczego dziecku nie potrzeba wtłaczać, dziecko obserwuje zachowania innych, a jego mózg zaczyna replikować emocje obserwowanego indywiduum.

Jeżeli dziecko jest istotnie różne od swojego rodzica, co rzadko się zdarza, to dlaczego, że w otoczeniu dziecka znalezli się inni wychowawcy, inne wzory do naśladowania i dziecko nie zreplikowało wyłącznie emocji rodzica lecz innego wychowawcy a podczas replikacji emocji wielu osób dochodzi do rekombinacji memow, mutacji i wykształcenia się nowej osobowości, tak dochodzi do ewolucji memów, tzn. rozwijania się memow o wyższym poziomie złożoności.
07-05-2020 08:19 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jeżeli dziecko jest istotnie różne od swojego rodzica, co
> rzadko się zdarza, to dlaczego, że w otoczeniu dziecka znalezli
> się inni wychowawcy, inne wzory do naśladowania i dziecko nie
> zreplikowało wyłącznie emocji rodzica lecz innego wychowawcy

To już całkiem nie sposób zrozumieć twojego świętego oburzenia po przeczytaniu "Jesteś ojczyzną ich ciał, lecz jednak nie ich dusz".

To prawda, że dziecko czuje emocje obserwowanych ludzi wokół, czasem je kopiuje: jak ważna jest powtarzalność w dzieciństwie wie ten, kto pamięta czas gdy był dzieckiem i obserwuje własne.
Ale później już tak nie jest.

> dochodzi do rekombinacji memow, mutacji i wykształcenia się nowej osobowości

Nietrafnie stosujesz określenie "mutacja" i jak zwykle tworzysz swój własny hermetyczny słownik który nic nie wniosi, a jedynie gmatwa.
Dość powiedzieć, że nowa osobowość wyksztłaca się według procesów wewnętrznych dziecka, któremu pozwolono patrzeć, wyciągac wnioski, ma zapewnione bezpieczeństwo i miłość.
Wtedy się rozwija powoli wychodząc z prostego schematu powielania cudzych myśli, słów, stanów emocjonalnych czy działań.
Twoje wczesniejsze określenie Cytat:
Potomek jest umysłową i cielesną kontynuacją swojego rodzica. Indywiduum trwa w potomnych duchowo i fizycznie
przy tym stopniu złożoności zjawiska rozwoju, uważam za trywialnie głupie.

Cytat:
Wszyscy stajemy się naszymi ojcami i matkami
Jesteś rodzicem i.. wpuszczono słonia do składu porcelany.
"Nie czyń prób zrównania (własnych dzieci) z tobą"
Khail Gibran

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
07-05-2020 08:38 
 Ocena-3 na 5
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>Cytat:
Potomek jest umysłową i cielesną kontynuacją swojego rodzica. Indywiduum trwa w potomnych duchowo i fizycznie
przy tym stopniu złożoności zjawiska rozwoju, uważam za trywialnie głupie.


W takim stopniu następnik różni się umysłowo od swoich poprzedników jak i fizycznie.

Czytaj, praktycznie wcale.

To są tylko kolejne rekombinacje memow.
Kreacji całkowicie nowych memow, które nie istniały w umysłach poprzednikow jest tyle co nic, tyle co nowych członków w ciele następnika.

Stąd też się biorą wasze "niezmienne" osobowości i kultury.
07-05-2020 09:17 
 0 na 2
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>Jesteś rodzicem i.. wpuszczono słonia do składu porcelany.

Nie transmituje na następników porcelanowych: narcyzmu, egoizmu ani ukochania samego siebie. Przykre doświadczenia społeczne zredukowały u mnie te emocje i rozwinęły kolektywne.

Sądzę, że kolektywne emocje są nawet bardziej porcelanowe od emocji indywidualistycznych, bo narcyzm i egoizm odczuwa zapewne już nawet krokodyl.
07-05-2020 10:10 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Bez komentarza.

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
04-05-2020 19:50 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>Twoje dzieci...
>Twoje dzieci nie są Twoja własnością
>Są synami i córkami tęsknoty za swym życiem
>Przychodzą przez ciebie, ale nie od ciebie
>I mimo że przy tobie są, nie do ciebie należą
>Możesz im dawać swoją miłość, ale nie zmysły, bo mają swoje.
>Jesteś ojczyzną ich ciał, lecz jednak nie ich dusz.
>Dusze ich mieszkają w przyszłości, której ty nie zobaczysz nawet w snach.
>Możesz się starać patrzeć jak one,
>Lecz nie czyń prób zrównania ich z tobą,
>Życie nie ogląda się za siebie
>I nie czeka na to, co już było.
Khail Gibran

Bardzo piękna wypowiedź.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
04-05-2020 21:26 
 Ocena-2 na 2
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>>Twoje dzieci...
>>Twoje dzieci nie są Twoja własnością
>>Są synami i córkami tęsknoty za swym życiem
>>Przychodzą przez ciebie, ale nie od ciebie
>>I mimo że przy tobie są, nie do ciebie należą
>>Możesz im dawać swoją miłość, ale nie zmysły, bo mają swoje.
>>Jesteś ojczyzną ich ciał, lecz jednak nie ich dusz.
>>Dusze ich mieszkają w przyszłości, której ty nie zobaczysz nawet w snach.
>>Możesz się starać patrzeć jak one,
>>Lecz nie czyń prób zrównania ich z tobą,
>>Życie nie ogląda się za siebie
>>I nie czeka na to, co już było.
Khail Gibran
> Bardzo piękna wypowiedź.

Co wyjaśnia dlaczego zmiany kulturowe przebiegają dziesiątkami pokoleń i dlaczego prawie nikt, poza wyjątkami, nie zmienia pokoleniowo klasy społecznej.

Ludzie jakim Wy się karmicie fałszem to aż strach.

Tworzycie sobie projekcje światów dopasowane do waszych potrzeb emocjonalnych, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością i karmicie się nimi, nawet nie indywidualnie lecz grupowo.

Jak totalną bzdurą jest twierdzenie, że potomek umysłowo jest odmiennym indywiduum od swojego rodziciela, pośród setek badań i obserwacji świadczy choćby ten artykuł

pl.m.wikipedia.org/wiki/Naśladownictwo

W głowie nie może mi się zmieścic jak można rozgłaszać taki okropny FAŁSZ!
05-05-2020 16:35 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> pl.m.wikipedia.org/wiki/Naśladownictwo
> W głowie nie może mi się zmieścic jak można rozgłaszać taki okropny FAŁSZ!

Naśladownictwo to pewien etap w rozwoju.
Jak wiele z nich, mija jak człowiek dojrzewa i już przestaje naśladować, tylko sam podejmuje ryzyko i wyciaga z tego wnioski. Jego późniejsze doświadczenia już są inne i nowe względem tego, co przeżył ojciec / matka.

Choć będziesz się żołądkował bo to burzy twój świat, nie można traktować naśladownictwa jak coś docelowego.

Zauważ, że im człowiek młodszy, tym częściej i bardziej ochoczo nasladuje. Zwłaszcza to widać u 2-latków.


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
17-05-2020 09:51 
 0 na 2
Berzerac (5671 punktów)

>Twoje dzieci...
>Twoje dzieci nie są Twoja własnością
>Są synami i córkami tęsknoty za swym życiem
>Przychodzą przez ciebie, ale nie od ciebie
>I mimo że przy tobie są, nie do ciebie należą
>Możesz im dawać swoją miłość, ale nie zmysły, bo mają swoje.
>Jesteś ojczyzną ich ciał, lecz jednak nie ich dusz.
>Dusze ich mieszkają w przyszłości, której ty nie zobaczysz nawet w snach.
>Możesz się starać patrzeć jak one,
>Lecz nie czyń prób zrównania ich z tobą,

To piękne co napisałeś. A szczególnie ten fragment;

>Życie nie ogląda się za siebie
>I nie czeka na to, co już było.
18-05-2020 16:32 
 Ocena-1 na 1
sable (465 punktów)
>To piękne co napisałeś.

Proszę czytać ze zrozumieniem - Jacek Głodzik jedynie zacytował wiersz libańskiego poety, Kahlila Gibrana, zmarłego w 1931r.:
pl.wikipedia.org/wiki/Khalil_Gibran
a nie jest autorem tego wiersza.
18-05-2020 16:56 
 Ocena 2 na 2
Berzerac (5671 punktów)
Kahlila Gibrana, zmarłego w 1931r.:
>pl.wikipedia.org/wiki/Khalil_Gibran
>a nie jest autorem tego wiersza.

Wiem, że nie jest autorem tych słów. Chodzi o to, że je przytoczył. Nie obrażaj mojej inteligencji.
05-05-2020 21:41 
 Ocena 1 na 1
Ewing (288 punktów)

>Nie dość, że ludzie dziedziczą cechy fizyczne po rodzicach, często głupotę, to jeszcze mieli by dziedziczyć ducha?
>Duch ludzki jest całością, której nie można rozdzielić.

Odpowiedz mi, człowieku wierzący w ducha ludzkiego jakiego ducha albo też ile duchów ludzkich posiada człowiek mający szereg organów czy narządów przeszczepionych od innego człowieka ? Jeden, swój nadal czy też dwie dusze człowiecze, swoją i duszę człowieka, którego organy dostał ? Jak zapewne wiesz, możliwe jest już( z punku widzenia medycznego ) dokonanie przeszczepu głowy jednego człowieka do ciała innego człowieka. Przeszkodą jest tu już tylko obecnie obowiązujące prawo, uniemożliwiające taki legalny przeszczep. Znając życie, wcześniej czy później taki przeszczep zostanie dokonany.

> Dziwaczna logika. Gdyby ciało trwało dopóki trwają potomni to protoplaści wielkich rodów żyliby jeszcze dzisiaj.
>Skromnie przyznam, że nie spotkałem się jeszcze z takim przypadkiem.>

Chyba jestem jednak skromniejszy od Ciebie, gdyż, jak słusznie wskazał Ci inny internauta jesteś przekonany, że ludzie żyjący tysiąc - dwa tysiące lat po Jezusie widzieli go osobiście za swojego życia. Ja akurat nie spotkałem się jeszcze z takim przypadkiem.
05-05-2020 22:55 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>Odpowiedz mi, człowieku wierzący w ducha ludzkiego jakiego ducha albo też ile duchów ludzkich posiada człowiek mający szereg organów czy narządów przeszczepionych od innego człowieka ? Jeden, swój nadal czy też dwie dusze człowiecze, swoją i duszę człowieka, którego organy dostał ?

Duch w człowieku nie jest związany więzami fizycznymi z żadnym organem. Jeśli nie są to więzy naturalne, to nie podlegają one działaniu narzędzi fizycznych, czyli nie przemieszczają się wraz z jego częściami.
Kiedy dusza ludzka opuszcza ciało to nawet gdyby było ono w doskonałym zdrowiu, to człowiek umiera.
Ma z tym zjawiskiem ogromny problem medycyna.
Jak racjonalnie wyjaśnić śmierć człowieka, który jest całkowicie zdrowy?
Skoro ma Pan tak wielki problem z duszą i organami człowieka, to proszę unikać Swiadków Jehowy, którzy rozciągnęli to zagadnienie nawet na krew człowieka.
Ich wyznanie zabrania transfuzji krwi, ponieważ łączą to z przemieszczeniem się duszy.
y Jak zapewne wiesz, możliwe jest już( z punktu widzenia medycznego ) dokonanie przeszczepu głowy jednego człowieka do ciała innego człowieka. Przeszkodą jest tu już tylko obecnie obowiązujące prawo, uniemożliwiające taki legalny przeszczep. Znając życie, wcześniej czy później taki przeszczep zostanie dokonany.

Gdyby taki przeszczep był możliwy do dokonania, to już dawno by go przeprowadzono, np. w Chinach.

Ja akurat nie spotkałem się jeszcze z takim przypadkiem.

Spotkanie w tym życiu Boga, to jest wielka łaska. Dostępują jej ludzie święci, lub tacy wobec Pan Bóg ma wielkie plany. Przykładem jest św. Paweł apostoł.
W średniowieczu takie osoby przedstawiano z aureolą nad głową.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
06-05-2020 23:50 
 Ocena-1 na 1
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>Duch w człowieku nie jest związany więzami fizycznymi z żadnym organem.

Duch to inaczej czynność ciała lub jeszcze inaczej ruch materii.
Duch, tj. czynność jest w taki sposób związana z ciałem, że stanowi z nim jedność.
Wielokrotnie pisałem już o czynnościociele, o ruchomaterii, o falomolekule, które są pojęciami odnoszącymi się wprost do pojęcia czasoprzestrzeni.

Umysł i ciało to dwupostaciowa jedność.

>Jeśli nie są to więzy naturalne, to nie podlegają one działaniu narzędzi fizycznych, czyli nie przemieszczają się wraz z jego częściami.

Ciała dziedziczą własne czynności. Można to dobrze obserwować przy dziedziczeniu temperatury ciał po ich zbliżeniu, czy przy dziedziczeniu ruchu postępowego w zderzeniu albo podczas dziedziczenia fal. Dokładnie tak samo dziedziczone są memy przez mózgi złączone przewodem, stanowiącym kanał oddziaływań/komunikacji. W tym sensie określony duch może infekować kolejne ciała i rozwijać się w nich. Tym też sposobem mózgi potomków wchodzą w ten sam stan czynności, co mózgi rodzicieli.

>Kiedy dusza ludzka opuszcza ciało to nawet gdyby było ono w doskonałym zdrowiu, to człowiek umiera.

Tzw. śmierć, to załamanie się głównej czynności ciała.
Tak samo jak ludzie umierają komputery, samochody, czy automatyczne pralki.
W którymś momencie podstawowa czynność ulega załamaniu.

Co też dowodzi, że człowieka po śmierci można naprawić jak automatyczną pralkę i na nowo odpalić. Trzeba się tylko uporać ze zmianami w ciele jakie zaszły i odwrócić je.
Ludzki duch można reaktywować, tak jak Windows na komputerze, po wymianie zepsutej kości pamięci.

>Ma z tym zjawiskiem ogromny problem medycyna.

Dusza w ludzkim ciele jest niczym fala we wiadrze wypełnionym wodą. Może ulec załamaniu ale można też wzbudzić ją na nowo.

Ludzką duszę z całą pewnością możne przenieść na komputerowy procesor, ta będąc czynnością, jest niczym innym jak softwarem na hardwarze.

>Jak racjonalnie wyjaśnić śmierć człowieka, który jest całkowicie zdrowy?

Tak jak zatrzymanie fali we wiadrze wypełnionym wodą. Śmierć jest niczym wygaszenie reakcji łańcuchowej.

> Skoro ma Pan tak wielki problem z duszą i organami człowieka, to proszę unikać Swiadków Jehowy, którzy rozciągnęli to zagadnienie nawet na krew człowieka.

Podmiana hardwareu, o ile układ jest inny niż oryginalny, zmienia także działanie softwareu. Jeżeli w komputerze wymienimy procesor, prawdą jest, że inaczej będzie działać system.

Przy czym ja jestem zwolennikiem rozwoju systemu. Znam ludzi, którzy nie chcieli wymienić swojego Win98 ale ja od razu chciałem, nawet jeśli Windows 2007 był trudniejszy.

>Ich wyznanie zabrania transfuzji krwi, ponieważ łączą to z przemieszczeniem się duszy.

Utrata ciała następuje w pewnym stanie jego czynności, zysk ciała następuje w pewnym stanie jego czynności. Trzeba przyznać rację, że transfuzja krwi to jest w jakimś stopniu przemieszanie duszy.

> y Jak zapewne wiesz, możliwe jest już( z punktu widzenia medycznego ) dokonanie przeszczepu głowy jednego człowieka do ciała innego człowieka. Przeszkodą jest tu już tylko obecnie obowiązujące prawo, uniemożliwiające taki legalny przeszczep. Znając życie, wcześniej czy później taki przeszczep zostanie dokonany.

Mózg jak każdy organ, tylko bardziej złożony.
Nie tylko można mózg przeszczepić ale jeszcze można go oprogramować. Mózg to procesor.

> Gdyby taki przeszczep był możliwy do dokonania, to już dawno by go przeprowadzono, np. w Chinach.

Mózg to złożone i wrażliwe urządzenie. Technika jest zbyt prymitywna. To tak jakby drwal próbował wyciąć wyrostek robaczkowy siekierą, zaraz po zrąbaniu drzewa.
Mózg łatwo zepsuć.

>Ja akurat nie spotkałem się jeszcze z takim przypadkiem.
> Spotkanie w tym życiu Boga, to jest wielka łaska. Dostępują jej ludzie święci, lub tacy wobec Pan Bóg ma wielkie plany. Przykładem jest św. Paweł apostoł.
>W średniowieczu takie osoby przedstawiano z aureolą nad głową.

Ci ludzie okazali się zwyczajnie dobrymi przywódcami stada. To wszystko. Stado było im wdzięczne za ich umiejętności przewodzenia ludziom.
06-05-2020 23:58 
 Ocena-1 na 1
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>Odpowiedz mi, człowieku wierzący w ducha ludzkiego jakiego ducha albo też ile duchów ludzkich posiada człowiek mający szereg organów czy narządów przeszczepionych od innego człowieka ? Jeden, swój nadal czy też dwie dusze człowiecze, swoją i duszę człowieka, którego organy dostał ?

Mogę wyjaśnić jak na to spojrzeć.
Dusza to Windows.
Ciało to Intel.

Można wymienić części komputerowe z zachowaniem systemu, jeżeli uszkodzenie części nie wywołało w systemie błędu krytycznego, po którym system już się nie podniesie.

Każda podmiana części układu, o ile część różni się od poprzedniej, będzie powodowała zmiany w systemie. Z nową, podmienioną częścią system będzie działał już nieco inaczej.

Porównanie ludzkiej duszy do softwareu komputerowego jest jak najbardziej trafione. To jest to samo, tzn. czynność ciała, ruch materii, fala molekuły. strumień przewodu, czas przestrzeni.
04-05-2020 13:50 
 Ocena 2 na 2
sable (465 punktów)
>Ten kto widział Pana Jezusa widział Boga Ojca.
Nie zachował się żaden, ale to żaden, obraz/rysunek lub opis postaci Jezusa. Wynika z tego, że Jezus nie był postacią fizyczną, lecz powstał jedynie w umysłach ówczesnych mu ludzi.
Henryk.K (2246 punktów)
>>Ten kto widział Pana Jezusa widział Boga Ojca.
>Nie zachował się żaden, ale to żaden, obraz/rysunek lub opis postaci Jezusa. Wynika z tego, że Jezus nie był postacią fizyczną, lecz powstał jedynie w umysłach ówczesnych mu ludzi.
Nie jestem pewien, ale coś mi się przypomina, iż Hebrajczykom nie wolno było tworzyć żadnych obrazów i posągów ludzi. Chyba Muzułmanie to od nich przejęli.
W późniejszych wiekach na podstawie wielu objawień sporządzono obrazy i rzeźby Pana Jezusa. Ostatnią taką sławną podobizną jest obraz namalowany na podstawie objawień udzielonych siostrze Faustynie Kowalskiej.
Obraz ten nazywa się ,,Jezu ufam Tobie"

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
04-05-2020 20:36 
 Ocena 4 na 4
Duch Prawdy (14788 punktów)
>>>Ten kto widział Pana Jezusa widział Boga Ojca.
>>Nie zachował się żaden, ale to żaden, obraz/rysunek lub opis postaci Jezusa. Wynika z tego, że Jezus nie był postacią fizyczną, lecz powstał jedynie w umysłach ówczesnych mu ludzi.
> Nie jestem pewien, ale coś mi się przypomina, iż Hebrajczykom nie wolno było tworzyć żadnych obrazów i posągów ludzi.
Tam była prowincja rzymska, na tych terenach mieszkali Rzymianie, Grecy i inne ludy, którzy rzeźbili, rysowali, pisali poematy, kroniki... i NIC!!! o tak cudownym człowieku...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
04-05-2020 21:18 
 Ocena 2 na 2
Berzerac (5671 punktów)

>Tam była prowincja rzymska, na tych terenach mieszkali Rzymianie, Grecy i inne ludy, którzy rzeźbili, rysowali, pisali poematy, kroniki... i NIC!!! o tak cudownym człowieku...

Takich "proroków" czy przywódców sekt jak Jezus w owym czasie było kilku lub kilkunastu, o których historia też milczy. Ciekawym natomiast jest fakt, że pierwsze wzmianki o Jezusie pojawiły się dopiero ok.40 lat po jego śmierci. (listy św.Pawła) Dopiero później pojawiły się ewangelie kanoniczne. Co późniejsza ewangelia, tym więcej w niej "cudów" czynionych przez Jezusa. Interesuje mnie to, dlaczego apostołowie (przecież nie wszyscy byli analfabetami) nie napisali o nim ani jednego słowa.
04-05-2020 21:34 
 Ocena-1 na 1
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>>Tam była prowincja rzymska, na tych terenach mieszkali Rzymianie, Grecy i inne ludy, którzy rzeźbili, rysowali, pisali poematy, kroniki... i NIC!!! o tak cudownym człowieku...
>Takich "proroków" czy przywódców sekt jak Jezus w owym czasie było kilku lub kilkunastu, o których historia też milczy. Ciekawym natomiast jest fakt, że pierwsze wzmianki o Jezusie pojawiły się dopiero ok.40 lat po jego śmierci. (listy św.Pawła) Dopiero później pojawiły się ewangelie kanoniczne. Co późniejsza ewangelia, tym więcej w niej "cudów" czynionych przez Jezusa. Interesuje mnie to, dlaczego apostołowie (przecież nie wszyscy byli analfabetami) nie napisali o nim ani jednego słowa.

Widać, że nie znacie się na alegoriach.

Latajacy potwór spagetti też nie istniał ale opowieść o nim niesie pewien przekaz.

Opowieści o Jezusie tez niosą pewne przekazy.
Np.
"nie marudź, wstań o 6.00 i idź stój przy maszynie przez 10h za miskę ryżu, bo Jezus wisiał za Ciebie na krzyżu."
I taki frajer myśli sobie "no przy tej maszynie nie mam tak źle jak Jezus na krzyżu" i idzie, a już chciał się buntować.

---------
Toteż pokazuje jak ważnym źródłem motywacji, jest porównywanie się z innymi i dlaczego tak wiele informacji jest tajone, żeby nikt nie zdołał porównać się, co mogłoby wywołać frustrację i zmiany decyzji.
04-05-2020 21:46 
 Ocena 3 na 3
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Takich "proroków" czy przywódców sekt jak Jezus w owym czasie było kilku lub kilkunastu, o których historia też milczy. Ciekawym natomiast jest fakt, że pierwsze wzmianki o Jezusie pojawiły się dopiero ok.40 lat po jego śmierci. (listy św.Pawła) Dopiero później pojawiły się ewangelie kanoniczne. Co późniejsza ewangelia, tym więcej w niej "cudów" czynionych przez Jezusa. Interesuje mnie to, dlaczego apostołowie (przecież nie wszyscy byli analfabetami) nie napisali o nim ani jednego słowa.
To proste, apostołowie to też tylko wymyślone postacie literackie.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
04-05-2020 21:50 
 Ocena 1 na 1
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>>Takich "proroków" czy przywódców sekt jak Jezus w owym czasie było kilku lub kilkunastu, o których historia też milczy. Ciekawym natomiast jest fakt, że pierwsze wzmianki o Jezusie pojawiły się dopiero ok.40 lat po jego śmierci. (listy św.Pawła) Dopiero później pojawiły się ewangelie kanoniczne. Co późniejsza ewangelia, tym więcej w niej "cudów" czynionych przez Jezusa. Interesuje mnie to, dlaczego apostołowie (przecież nie wszyscy byli analfabetami) nie napisali o nim ani jednego słowa.
>To proste, apostołowie to też tylko wymyślone postacie literackie.
>
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.

>
Trzeba było wymyślić dobre ludki, żeby gawiedz zaczęła naśladować fikcyjne ale lepsze postaci, skoro w okół same złe.
16-05-2020 15:54 
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Takich "proroków" czy przywódców sekt jak Jezus w owym czasie było kilku lub kilkunastu, o których historia też milczy.

Skąd w takim razie wiesz o tych przywódcach sekt, skoro historia o nich milczy?

>Ciekawym natomiast jest fakt, że pierwsze wzmianki o Jezusie pojawiły się dopiero ok.40 lat po jego śmierci. (listy św.Pawła)

Nieprawda.
Listy Pawła - te siedem autentycznych - zostały przez niego napisane w latach od 49/50 do 62 roku n.e.:
-- w roku 49 lub 50 n.e. Paweł napisał 1 List do Tymoteusza, najstarszy ze znanych nam listów;
-- na początku lat sześciesiątych, raczej nie później niż w roku 62 n.e., powstały dwa ostatnie listy Pawła, to jest do Filemona i do Filipian;
-- w międzyczasie, czyli w latach pięćdziesiątych, powstały cztery pozostałe, to jest dwa do Koryntian, do Galatów oraz do Rzymian.

Jezus zmarł na krzyżu w 30 roku n.e. A zatem listy Pawła powstały w okresie od 19/20 do 32 lat po ukrzyżowaniu.
Pierwszy List do Tesaloniczan, który wymieniłem powyżej, jest nie tylko najstarszym spośród listów Pawła. Ten list to również najstarsza księga Nowego Testamentu oraz najstarsze pismo literatury chrześcijańskiej.

>Dopiero później pojawiły się ewangelie kanoniczne.

Ewangelie kanoniczne są rzeczywiście późniejsze od listów Pawła.
Najstarsza jest Ewangelia Marka, która została napisana w 70 roku n.e. już po upadku Jerozolimy, czyli 40 lat po śmierci Jezusa. W latach od 80 do 100 roku n.e. powstały ewangelie Mateusza i Łukasza. Najmłodsza ewangelia, według Jana, powstała w pierwszym dziesięcioleciu II wieku.

>Co późniejsza ewangelia, tym więcej w niej "cudów" czynionych przez Jezusa.

Nieprawda.
Ewangelia według Marka zawiera 22 cuda dokonane rzekomo przez Jezusa, Ewangelia według Mateusza - 23 cuda, Ewangelia według Łukasza - 22 cuda, natomiast Ewangelia według Jana, najmłodsza z nich i najbardziej rozwinięta doktrynalnie - tylko 8 cudów.
Statystyka ta nie ujmuje zmartwychwstania i objawień po zmartwychwstaniu.

>Interesuje mnie to, dlaczego apostołowie (przecież nie wszyscy byli analfabetami) nie napisali o nim ani jednego słowa.

W czasach Jezusa około 97 % Izraelitów to analfabeci. Nie wiemy, czy apostołowie umieli pisać i czytać, czy też nie. Nie wydaje się jednak, by się tymi akurat umiejętnościami wyróżniali. Na pewno analfabetami byli apostołowie Piotr i Jan, o czym zapewnia autor Dziejów Apostolskich w czwartym rozdziale. Najprawdopodobniej analogicznie należy sądzić o pozostałych apostołach, aczkolwiek z jednym wyjątkiem. Być może Mateusz - jako celnik - potrafił pisać i czytać, ale zapewne nie stać go było na pisanie poprawną greką.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
17-05-2020 08:04 
 Ocena 2 na 2
Berzerac (5671 punktów)

>Ewangelia według Marka zawiera 22 cuda dokonane rzekomo przez Jezusa, Ewangelia według Mateusza - 23 cuda, Ewangelia według Łukasza - 22 cuda, natomiast Ewangelia według Jana, najmłodsza z nich i najbardziej rozwinięta doktrynalnie - tylko 8 cudów.
>Statystyka ta nie ujmuje zmartwychwstania i objawień po zmartwychwstaniu.

Nie ulega jednak wątpliwości, że Nowy Testament, w ogóle Biblia, jest rażąco niezgodna z takimi dziedzinami nauki jak historia, archeologia, czy astronomia. Dyskredytuje to te księgi jako poważne źródło wiedzy.

Być może istniał taki człowiek jak Jezus, Joshua, czy Christos rożnie nazywany. Ale był tylko człowiekiem. Przywódcą kilku innych sekt (np esseńczycy) Czasy, w których przyszło mu żyć były czasami szczególnymi, mistycznymi. W obliczu rzymskiej okupacji, żydzi z utęsknieniem wypatrywali obiecanego im mesjasza. Człowiek obdarzony odpowiednia charyzmą mógł sprostać oczekiwaniom i pojawić się w odpowiednim miejscu i czasie. Jak wiemy lwia część żydów i tak nie przyjęła go jako mesjasza.

Biblia to tylko księga i to w dodatku nie najstarsza i niezgodna z kanonem nauki.
18-05-2020 22:43 
 Ocena 5 na 5
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>Ewangelia według Marka zawiera 22 cuda dokonane rzekomo przez Jezusa, Ewangelia według Mateusza - 23 cuda, Ewangelia według Łukasza - 22 cuda, natomiast Ewangelia według Jana, najmłodsza z nich i najbardziej rozwinięta doktrynalnie - tylko 8 cudów.
>Nie ulega jednak wątpliwości, że Nowy Testament, w ogóle Biblia, jest rażąco niezgodna z takimi dziedzinami nauki jak historia, archeologia, czy astronomia. Dyskredytuje to te księgi jako poważne źródło wiedzy.

Zgadzam się. Można to powiedzieć zarówno o Starym, jak i Nowym Testamencie. Uczciwie trzeba jednak powiedzieć, że pewne partie Biblii mają dla nauki duże znaczenie.

>Być może istniał taki człowiek jak Jezus, Joshua, czy Christos rożnie nazywany.

Hebrajskie imię Jehoszua - w skrócie Jeszua, Joszua - Grecy oddają słowem Iesous a Polacy słowem Jezus.
Hebrajskie słowo maszi'ach oddawane jest greckim christos i oznacza "pomazańca (bożego)", "człowieka namaszczonego (przez Boga)". W języku polskim słowa te piszemy odpowiednio: mesjasz i chrystus (z małych liter).
Słowo "chrystus" ("mesjasz") nie imieniem własnym, jest tytułem.
Bardzo często do nazwania Jezusa stosuje się połączenie obu słów, czyli Jezus Chrystus lub też nazywa sie go Chrystus. W obu tych przypadkach słowo "chrystus" pisze się z dużej litery.

>Ale był tylko człowiekiem. Przywódcą kilku innych sekt (np esseńczycy)

Tak, był człowiekiem. I nikim innym.
Nie wiem, czy Jezus był esseńczykiem, czy też nie. Raczej nim nie był, ale pewności nie ma. Najsilniej łączą Jezusa z esseńczykami prace Roberta Eisenmana, ale nadmiernego poklasku nie zyskują.

>Czasy, w których przyszło mu żyć były czasami szczególnymi, mistycznymi. W obliczu rzymskiej okupacji, żydzi z utęsknieniem wypatrywali obiecanego im mesjasza. Człowiek obdarzony odpowiednia charyzmą mógł sprostać oczekiwaniom i pojawić się w odpowiednim miejscu i czasie. Jak wiemy lwia część żydów i tak nie przyjęła go jako mesjasza.

Jezus za mesjasza się nie uważał i mesjaszem nie był. Uważał się za proroka, człowieka wybranego przez Boga, i głęboko wierzył, że Bóg powierzył mu szczególne zadanie wprowadzenia w nowy wiek i przygotowania Żydów do rychłego nadejścia królestwa bożego, które - według jego absolutnego przekonania - miało nastać jeszcze za jego życia.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Henryk.K (2246 punktów)
>>>Ewangelia według Marka zawiera 22 cuda dokonane rzekomo przez Jezusa, Ewangelia według Mateusza - 23 cuda, Ewangelia według Łukasza - 22 cuda, natomiast Ewangelia według Jana, najmłodsza z nich i najbardziej rozwinięta doktrynalnie - tylko 8 cudów.
>>Nie ulega jednak wątpliwości, że Nowy Testament, w ogóle Biblia, jest rażąco niezgodna z takimi dziedzinami nauki jak historia, archeologia, czy astronomia. Dyskredytuje to te księgi jako poważne źródło wiedzy.

Gdyby wszystkie Ewangelie były ze sobą zgodne, to pojawiłoby się domniemanie, że wszystko zostało ukartowane. Ponieważ apostołowie nie znali zasad współczesnej psychologii to manipulacja się nie powiodła.
Po za tym wystarczyłaby jedna.

Pamiętam jak komuniści radzieccy jak i wszyscy pozostali kwestionowali istnienie Pana Jezusa. Ale ponieważ za bardzo odstawali od światowego trendu i stawali się ksenofobiczną mniejszością to zmienili narrację.
Zaakceptowali Go, lecz jako bojownika o dobro ludu pracującego miast i wsi.
Jego rangę sprowadzili do charyzmatycznego działacza społeczno politycznego.
Naiwnego idealistę, który nie wiedział, że kiedy chcemy odnieść zwycięstwo to należy na początku stworzyć partię bolszewicką.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
31-05-2020 23:27 
 Ocena 6 na 6
Andrzej.51 (15814 punktów)
Przeoczyłem tę Pana wypowiedź. Odpowiem więc na nią z pewnym opóźnieniem.

>Gdyby wszystkie Ewangelie były ze sobą zgodne, to pojawiłoby się domniemanie, że wszystko zostało ukartowane.

Nie potrafię zrozumieć, jak można wypisywać takie głupoty.
Proszę sobie wyobrazić, że dysponuje Pan czterema opracowaniami na temat bitwy pod Grunwaldem, różniącymi się między sobą w wielu istotnych miejscach.
W pierwszym z tych opracowań bitwa ta odbyła się 10 maja 1410 roku, Grunwald to wioska na Dolnym Śląsku, a starły się z sobą wojska polskie i krzyżackie. Wygrali Krzyżacy pod wodzą kanclerza Bismarcka.
W drugim z nich bitwa ta odbyła się 15 lipca 1412 roku, Grunwald to wioska położona na zachód od Krakowa, a wojska polskie miały za przeciwnika połączone siły francusko-austriackie. Wygrali Polacy dowodzeni przez hetmana Jana Sobieskiego.
W trzecim też coś tam i w czwartym też.
Czy wtedy też powiedziałby Pan, że "gdyby te opracowania były ze sobą zgodne, to pojawiłoby się domniemanie, że wszystko zostało ukartowane"?

Na pewno uważa Pan, że piszę głupoty. Nie piszę!
Pomiędzy poszczególnymi ewangeliami istnieją bardzo duże niezgodności. W wielu przypadkach dotyczą one spraw o fundamentalnym znaczeniu. Podam kilka takich niezgodności, a jest ich znacznie więcej. Proszę to uważnie przeczytać.

-- Zgodnie z ewangeliami synoptycznymi (Mk, Mt, Łk) Jezus został ukrzyżowany w dniu Paschy, w szóstym dniu tygodnia, 15 dnia miesiąca Nisan, około godz. 3,00 (godzina według czasu żydowskiego), już po zjedzeniu posiłku paschalnego (sederu).
Zgodnie z czwartą ewangelią (J) Jezus został ukrzyżowany w dniu poprzedzającym święto Paschy, w szóstym dniu tygodnia, 14 dnia miesiąca Nisan, po godzinie 6,00, oczywiście przed zjedzeniem paschalnego sederu.
Zgodnie z ewangeliami Jezus został zatem ukrzyżowany w dwóch różnych dniach.

-- Zgodnie z synoptykami Jezus podczas ostatniej wieczerzy wypowiedział słowa "Oto ciało moje, ... oto krew moja". Jan słów takich w swojej ewangelii nie odnotował.
Wypowiedział więc Jezus te słowa, czy ich nie wypowiedział?

-- Zgodnie z czwartą ewangelią Jezus sam niósł krzyż przez całą drogę, natomiast zgodnie z synoptykami krzyż niósł Szymon Cyrenejczyk?

-- Kto poszedł do grobu Jezusa trzeciego dnia po ukrzyżowaniu? Czy Maria Magdalena poszła sama (J) czy z innymi kobietami (Mk, Mt, Łk)? A jeśli były z nią inne kobiety, to ile ich było i jakie były ich imiona, bo w tej kwestii synoptycy różnią się między sobą.

-- Czy kamień był już od grobu odsunięty (Mk, Łk, J) czy też nie (Mt)?

-- Kogo kobiety zobaczyły w grobie (przed grobem)|: młodzieńca (Mk), anioła (Mt) czy dwóch mężczyzn (Łk)?

-- Czy przed wzięciem do nieba zmartwychwstały Jezus nakazał uczniom iść (na cały świat) głosić ewangelię (Mk, Mt) czy też nie nakazał i polecił pozostać w mieście (Łk)?

-- Jak długo trwała publiczna misja (nauczanie) Jezusa: czy od pół roku do jednego roku, jak wynika to z ewangelii synoptycznych czy też od dwóch do trzech lat, jak wynika to z Ewangelii Jana?

Na tym zakończę, chociaż to nie są wszystkie niezgodności pomiędzy ewangeliami. Mam nadzieję, że tyle wystarczy.

Czy Pan zdawał sobie w ogóle sprawę z tak istotnych niezgodności (sprzeczności) pomiędzy ewangeliami? Czy nadal twierdzi Pan, że gdyby tych niezgodności nie było, "to pojawiłoby się domniemanie, że wszystko zostało ukartowane"?

>Ponieważ apostołowie nie znali zasad współczesnej psychologii to manipulacja się nie powiodła.

A cóż wspólnego mieli apostołowie z napisaniem ewangelii? Informuję Pana bodaj to po raz drugi, że żaden z apostołów nie napisał żadnej z czterech ewangelii kanonicznych.

> Pamiętam jak komuniści radzieccy jak i wszyscy pozostali kwestionowali istnienie Pana Jezusa.

Znowu ci komuniści? A dlaczego nie faszyści?
Niech już Pan da z nimi spokój.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
01-06-2020 08:23 
 Ocena-1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

Twierdzi Pan, że żaden z apostołów nie napisał Ewangelii. To św. Jan i św. Mateusz już nie są apostołami?
Proszę uwzględnić, że Ewangelie nie były pisane jak reportaż z miejsca wydarzeń.
Z apostołów tylko św. Jan był z Mistrzem do końca.
Ewangelia według św. Jana jest najbardziej uduchowiona ze wszystkich. Widocznie nie chciał on powtarzać w opisie, co już podali pozostali ewangeliści.
Apostołowie i ówcześni chrześcijanie byli przekonani, że koniec tego świata nastąpi bardzo szybko, dlatego nie zapisywali tych wydarzeń. W tym czasie żyło bardzo wielu światków i nie widziano takiej potrzeby.
W miarę upływu czasu umierali świadkowie, jak i apostołowie ponosili śmierć męczeńską, a koniec nie następował, to postanowiono spisać radosną nowinę.
Nie spisywano jej dla niewierzących lecz dla wierzących w Chrystusa.
Czas płata jednak ludziom różne figle. Wiele faktów się zaciera a nawet są zapominane.
Obecnie to zjawisko psychologicznie jest często wykorzystywane podczas procesów sądowych. Celowo rozciąga się je w czasie, ponieważ świadkowie tracą pewność co do wcześniej złożonych wyjaśnień.

Mam do Pan małą prośbę. Ponieważ jest Pan bardzo biegły w datowaniu biblijnym oraz odkrywaniu nieścisłości w opisach tam zawartych to proponuję, żeby ustalił Pan pewną prawdę związaną z Szczególną Teorią Względności.
Zastrzegam od razu, że to nie ja zwróciłem na ten fakt uwagę, lecz jeden ze znakomitszych uczestników tego portalu, Pan Ab.
Sprawa dotyczy przedstawiciela biblijnego narodu Alberta Einsteina, czyli ciągłość historyczna jest zachowana.
Jak wieść gminna niesie opublikował on w 1905 roku bardzo ważne opracowanie zwane Szczególną Teorią Względności. Był to przewrót kopernikański w pojmowaniu fizyki.
Istnieje tylko jeden i to poważny problem. W jego dorobku naukowym dotyczącym tego roku nie istnieje żadna tako pozycja.
Kto w takim razie wyprowadził wzór na dylatację czasu. Komu zawdzięczamy przyjęcie dwóch postulatów dotyczących światła?
Na tym oparta jest jego OTW i prawie cała współczesna fizyka.
Jaki to szlachetny człowiek pozbawił się prawa do tak istotnych dokonań i w imię niepojętej dla nas logiki tak postąpił.
Według mojej skromnej osoby, dowód tam przedstawiony ( o ile jest to on rzeczywiście) stoi w sprzeczności z logiką drugiego postulatu.
Ponieważ nie znamy prawdziwego autora tej publikacji to musimy założyć,że jest to prawda objawiona przez jakąś wyższą siłę.
Wszystko na to wskazuje, ponieważ jakiekolwiek próby wykazania jej błędów są traktowane jak bluźnierstwa przeciwko świętości.
Sam tego doświadczyłem na tym portalu.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
01-06-2020 09:05 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Twierdzi Pan, że żaden z apostołów nie napisał Ewangelii. To św. Jan i św. Mateusz już nie są apostołami?
Postacie literackie wychodzą z książek i je piszą?
>W tym czasie żyło bardzo wielu światków
Cut, bardzo wielki cut...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
02-06-2020 16:29 
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Twierdzi Pan, że żaden z apostołów nie napisał Ewangelii. To św. Jan i św. Mateusz już nie są apostołami?

Tak jest! Twierdzę, że żaden z apostołów nie napisał ewangelii. Apostołowie Mateusz i Jan nie napisali przypisywanych im ewangelii. Praktycznie tylko jeden argument przemawia za ich autorstwem. Tym argumentem jest tradycja chrześcijańska, która od końca II wieku przypisuje autorstwo tych ewangelii właśnie tym apostołom. Argumenty przeciwko ich autorstwu są natomiast bardzo liczne.
W efekcie większość współczesnych badaczy odrzuca ich autorstwo.

>Proszę uwzględnić, że Ewangelie nie były pisane jak reportaż z miejsca wydarzeń.

Ja naprawdę wiem, co należy uwzględniać. Nie trzeba mi tego podpowiadać.

>Z apostołów tylko św. Jan był z Mistrzem do końca.

Krytyczna analiza czterech ewangelii wskazuje, że żaden z apostołów nie był obecny przy egzekucji Jezusa. Wyłącznie czwarta ewangelia, tj. Ewangelia Jana, wskazuje, że pod krzyżem Jezusa stało kilka kobiet oraz tajemnicza postać zwana umiłowanym uczniem (J 19, 25-27). Teologowie chrześcijańscy utożsamiają owego umiłowanego ucznia z apostołem Janem. Nie mają jednak ku temu żadnych podstaw.
Umiłowany uczeń pojawia się wyłącznie w Ewangelii Jana. Analiza wszystkich fragmentów czwartej ewangelii, w których mowa jest o umiłowanym uczniu jednoznacznie wskazuje, że postaci tych nie wolno utożsamiać.

Faktem jest - jak juz napisałem powyżej - że w Ewangelii Jana mowa jest o tym, że umiłowany uczeń - a nie apostoł Jan - znajdował się pod krzyżem Jezusa wraz z kilkoma kobietami, w tym z matką Jezusa i Marią Magdaleną. Pozostałe trzy ewangelie milczą na temat tak bliskiej obecności kilku osób w miejscu egzekucji. Zgodnie z tymi ewangeliami grupa kobiet przyglądała się egzekucji stojąc daleko od krzyża (Mk 15, 40-41; Mt 27, 55-56; Łk 23, 49). O obecności apostołów w miejscu ukrzyżowania ci trzej ewangeliści nie wspomnieli. Gdyby rzeczywiście któryś z nich był naocznym świadkiem ukrzyżowania, to bez wątpienia nie omieszkaliby to napisać. Jednak dwóch synoptyków informuje, że uczniowie "opuścili go [Jezusa] i uciekli" (Mk 14, 50; Mt 26, 56).

I jeszcze jedna uwaga. Jak twierdzą Tacyt i Swetoniusz (być może te nazwiska coś Panu mówią), ani krewnym ani znajomym nie wolno było podejść zbyt blisko krzyża, aby opłakiwać skazańców lub choćby tylko dłużej przyglądać się egzekucji. Każdy, kto próbowałby znaleźć się jednak zbyt blisko krzyża mógł zostać również ukrzyżowany. Kobiety także. Niewskazane było nawet obchodzenie żałoby po ukrzyżowanych.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Henryk.K (2246 punktów)
>>Twierdzi Pan, że żaden z apostołów nie napisał Ewangelii. To św. Jan i św. Mateusz już nie są apostołami?
>Tak jest! Twierdzę, że żaden z apostołów nie napisał ewangelii. Apostołowie Mateusz i Jan nie napisali przypisywanych im ewangelii. Praktycznie tylko jeden argument przemawia za ich autorstwem. Tym argumentem jest tradycja chrześcijańska, która od końca II wieku przypisuje autorstwo tych ewangelii właśnie tym apostołom. Argumenty przeciwko ich autorstwu są natomiast bardzo liczne.
>W efekcie większość współczesnych badaczy odrzuca ich autorstwo.
>>Proszę uwzględnić, że Ewangelie nie były pisane jak reportaż z miejsca wydarzeń.
>Ja naprawdę wiem, co należy uwzględniać. Nie trzeba mi tego podpowiadać.
>>Z apostołów tylko św. Jan był z Mistrzem do końca.
>Krytyczna analiza czterech ewangelii wskazuje, że żaden z apostołów nie był obecny przy egzekucji Jezusa. Wyłącznie czwarta ewangelia, tj. Ewangelia Jana, wskazuje, że pod krzyżem Jezusa stało kilka kobiet oraz tajemnicza postać zwana umiłowanym uczniem (J 19, 25-27). Teologowie chrześcijańscy utożsamiają owego umiłowanego ucznia z apostołem Janem. Nie mają jednak ku temu żadnych podstaw.
>Umiłowany uczeń pojawia się wyłącznie w Ewangelii Jana. Analiza wszystkich fragmentów czwartej ewangelii, w których mowa jest o umiłowanym uczniu jednoznacznie wskazuje, że postaci tych nie wolno utożsamiać.

Nie wolno ponieważ nie zostało to wyraźnie zadekretowane. Czy nawet dzisiaj jest wszystko precyzyjnie zapisywane w prawie? Jeśli tak, to skąd biorą się jego odmienne interpretacje i gwałtowne spory?

>Faktem jest - jak juz napisałem powyżej - że w Ewangelii Jana mowa jest o tym, że umiłowany uczeń - a nie apostoł Jan - znajdował się pod krzyżem Jezusa wraz z kilkoma kobietami, w tym z matką Jezusa i Marią Magdaleną. Pozostałe trzy ewangelie milczą na temat tak bliskiej obecności kilku osób w miejscu egzekucji. Zgodnie z tymi ewangeliami grupa kobiet przyglądała się egzekucji stojąc daleko od krzyża (Mk 15, 40-41; Mt 27, 55-56; Łk 23, 49). O obecności apostołów w miejscu ukrzyżowania ci trzej ewangeliści nie wspomnieli. Gdyby rzeczywiście któryś z nich był naocznym świadkiem ukrzyżowania, to bez wątpienia nie omieszkaliby to napisać. Jednak dwóch synoptyków informuje, że uczniowie "opuścili go [Jezusa] i uciekli" (Mk 14, 50; Mt 26, 56).
Drugim apostołem piszącym Ewangelie był św. Mateusz. Nie było go pod krzyżem.

>I jeszcze jedna uwaga. Jak twierdzą Tacyt i Swetoniusz (być może te nazwiska coś Panu mówią), ani krewnym ani znajomym nie wolno było podejść zbyt blisko krzyża, aby opłakiwać skazańców lub choćby tylko dłużej przyglądać się egzekucji. Każdy, kto próbowałby znaleźć się jednak zbyt blisko krzyża mógł zostać również ukrzyżowany. Kobiety także. Niewskazane było nawet obchodzenie żałoby po ukrzyżowanych.

Kto w takiej chwili pamiętałby o takim zakazie. Weźmy pod uwagę, że Piłat został wręcz zmuszony przez Żydów do ukrzyżowania Jezusa Chrystusa. Nie pałał przez to do arcykapłanów wielką estymą. A tylko on decydował o sprawach śmierci na tych terenach.
Czy Tacyt i Swetoniusz tego nie wzięli pod uwagę?

Kwestionuje Pan obecność św. Jana pod krzyżem. Tylko tak dziwnie się składa, iż tylko on jeden z apostołów umarł śmiercią naturalną.
To nie jest chyba przypadek.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
04-06-2020 00:42 
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Drugim apostołem piszącym Ewangelie był św. Mateusz. Nie było go pod krzyżem.

Powtarzam: Ani ap. Mateusz ani ap. Jan nie są autorami ewangelii kanonicznych, które od końca II wieku n.e. przypisuje im chrześcijańska tradycja. Argumentów przeciwko ich autorstwu jest dość dużo, natomiast argumentów za - jak na lekarstwo.

Powtarzam: Ap. Mateusz nie stał pod krzyżem Jezusa. Ap. Jana również tam nie było. Takie jest świadectwo czterech ewangelii. Autor czwartej ewangelii umieścił pod krzyżem umiłowanego ucznia, lecz w ani jednym miejscu ewangelii nie przypisał mu imienia Jan, ani w ogóle żadnego imienia. Utożsamianie ap. Jana z umiłowanym uczniem jest bezpodstawne.

>Piłat został wręcz zmuszony przez Żydów do ukrzyżowania Jezusa Chrystusa.

Nie ma Pan racji. Proszę sobie przeczytać tę oto moją wypowiedź z 2018 roku, w której przedstawiłem prawdziwe oblicze Poncjusza Piłata.

A teraz napiszę Panu, dlaczego w ewangeliach wybielono Poncjusza Piłata.
Misja ewangelizacji wśród Żydów nie spełniała oczekiwań ewangelizatorów, którzy dość szybko zrozumieli, że trzeba z nią iść w świat, do pogan, w tym również do Rzymian. Ale Rzymianom nie można było przecież powiedzieć: "To wy ukrzyżowaliście Jezusa, więc teraz przystąpcie do naszego ruchu religijnego". Właśnie dlatego zaczęto zdejmować z Rzymianina Piłata choćby część winy za ukrzyżowanie Jezusa i obarczyć odpowiedzialnością Żydów.
Zdaję sobie sprawę z tego, że Panu takie wyjaśnienie w głowie się nie zmieści.

>Kwestionuje Pan obecność św. Jana pod krzyżem. Tylko tak dziwnie się składa, iż tylko on jeden z apostołów umarł śmiercią naturalną.

Najprawdopodobniej ap. Jan zginął jednak śmiercią męczeńską około połowy I wieku n.e., prawdopodobnie w 62 roku.
-- Niejaki Filip z Sydy, pisarz wczesnochrześcijański z V wieku, w jednym ze swych licznych dzieł zawarł cytat z drugiej księgi dzieła Papiasza: "Jan-teolog i jego brat Jakub zostali przez Żydów zamordowani". Informuję że Papiasz był biskupem w Hierapolis w Azji Mniejszej, a dzieło o którym mowa to Wyjaśnienie słów Pana (gr. Logion Kyriakon Exegeseis) napisane około 130 roku.
-- W syryjskim i aramejskim martyrologium z V wieku można przeczytać: Jan i Jakub, apostołowie w Jerozolimie.

W Ewangelii Marka - powstałej w roku 70 lub bezpośrednio po nim - można przeczytać, że Jezus przewidział męczeńską śmierć Jana (Mk 10, 35-40). Z porównania obu dat (62 i 70 rok n.e.) jasno wynika, że słowa Jezusa to klasyczne vaticinium ex eventu.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Henryk.K (2246 punktów)
>>Drugim apostołem piszącym Ewangelie był św. Mateusz. Nie było go pod krzyżem.
>Powtarzam: Ani ap. Mateusz ani ap. Jan nie są autorami ewangelii kanonicznych, które od końca II wieku n.e. przypisuje im chrześcijańska tradycja. Argumentów przeciwko ich autorstwu jest dość dużo, natomiast argumentów za - jak na lekarstwo.
>Powtarzam: Ap. Mateusz nie stał pod krzyżem Jezusa. Ap. Jana również tam nie było. Takie jest świadectwo czterech ewangelii. Autor czwartej ewangelii umieścił pod krzyżem umiłowanego ucznia, lecz w ani jednym miejscu ewangelii nie przypisał mu imienia Jan, ani w ogóle żadnego imienia. Utożsamianie ap. Jana z umiłowanym uczniem jest bezpodstawne.

Będzie się Pan upierał, że umiłowany uczeń to nie Jan. Według św. Marka w ostatniej wieczerzy brało udział dwunastu uczniów, czyli apostołów.
Święty Jan nie mówi o sobie w pierwszej osobie, lecz w trzeciej. Wynika to jedynie z jego pokory.
Zachował się on poprawnie, ale nie pragnął z tego powodu się wywyższań nad innymi apostołami.

>>Piłat został wręcz zmuszony przez Żydów do ukrzyżowania Jezusa Chrystusa.
>Nie ma Pan racji. Proszę sobie przeczytać tę oto moją wypowiedź z 2018 roku, w której przedstawiłem prawdziwe oblicze Poncjusza Piłata.

A czym różnił się Piłat od wielu polityków, których w swoim życiu obserwowaliśmy?

>A teraz napiszę Panu, dlaczego w ewangeliach wybielono Poncjusza Piłata.
>Misja ewangelizacji wśród Żydów nie spełniała oczekiwań ewangelizatorów, którzy dość szybko zrozumieli, że trzeba z nią iść w świat, do pogan, w tym również do Rzymian. Ale Rzymianom nie można było przecież powiedzieć: "To wy ukrzyżowaliście Jezusa, więc teraz przystąpcie do naszego ruchu religijnego". Właśnie dlatego zaczęto zdejmować z Rzymianina Piłata choćby część winy za ukrzyżowanie Jezusa i obarczyć odpowiedzialnością Żydów.
>Zdaję sobie sprawę z tego, że Panu takie wyjaśnienie w głowie się nie zmieści.

Gdyby apostołowie myśleli tak jak Pan sugeruje, do dla dobra sprawy ukryli by również zaparcie się Piotra, jak i opuszczenie przez nich swojego Mistrza.
Zdrada Judasza również nie była wygodna dla Ewangelii. Przecież można było ją także pominąć.
Zapomina Pan, że pośród apostołów nie było nawet jednego faryzeusza i uczonego w piśmie. Oni byli dobrzy w tego rodzaju manipulacjach. Nawet do dzisiaj prości ludzie są pod tym względem uczciwsi.

>>Kwestionuje Pan obecność św. Jana pod krzyżem. Tylko tak dziwnie się składa, iż tylko on jeden z apostołów umarł śmiercią naturalną.
>Najprawdopodobniej ap. Jan zginął jednak śmiercią męczeńską około połowy I wieku n.e., prawdopodobnie w 62 roku.
>-- Niejaki Filip z Sydy, pisarz wczesnochrześcijański z V wieku, w jednym ze swych licznych dzieł zawarł cytat z drugiej księgi dzieła Papiasza: "Jan-teolog i jego brat Jakub zostali przez Żydów zamordowani". Informuję że Papiasz był biskupem w Hierapolis w Azji Mniejszej, a dzieło o którym mowa to Wyjaśnienie słów Pana (gr. Logion Kyriakon Exegeseis) napisane około 130 roku.

W Dziejach apostolskich jest opisana śmierć św. Jakuba z ręki Heroda.
O śmierci pozostałych apostołów wiemy z tradycji kościoła.

>-- W syryjskim i aramejskim martyrologium z V wieku można przeczytać: Jan i Jakub, apostołowie w Jerozolimie.

Pan Jezus przed Swoim wniebowstąpieniem wyznaczył apostołom miejsca ich działalności w świecie.
Na pewno każdy z apostołów pragnąłby działać na terenie Palestyny. Wtedy jednak radosna nowina trafiałaby tylko do narodu wybranego, który ją wcześniej odrzucił.
Jaki byłby sens takiej strategii?

>W Ewangelii Marka - powstałej w roku 70 lub bezpośrednio po nim - można przeczytać, że Jezus przewidział męczeńską śmierć Jana (Mk 10, 35-40). Z porównania obu dat (62 i 70 rok n.e.) jasno wynika, że słowa Jezusa to klasyczne vaticinium ex eventu.

Niech Pan się nie kompromituje, gdzie w tym fragmencie jest jakakolwiek wzmianka o śmierci męczeńskiej świętego Jana, czy jakiegokolwiek apostoła?
Odnoszę nieodparte wrażenie, że całe Pańskie dowodzenie opiera się na podobnych manipulacjach. Cel uświęca środki.

Święty Jan apostoł jest również autorem Apokalipsy. Jej widzenie miało miejsce na wyspie Patmos, gdzie przebywał w celu głoszenia Ewangelii. Działo się to około 100 roku.
I


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
09-06-2020 15:51 
 Ocena 6 na 6
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>Powtarzam: Ani ap. Mateusz ani ap. Jan nie są autorami ewangelii kanonicznych, które od końca II wieku n.e. przypisuje im chrześcijańska tradycja. Argumentów przeciwko ich autorstwu jest dość dużo, natomiast argumentów za - jak na lekarstwo.
>>Powtarzam: Ap. Mateusz nie stał pod krzyżem Jezusa. Ap. Jana również tam nie było. Takie jest świadectwo czterech ewangelii. Autor czwartej ewangelii umieścił pod krzyżem umiłowanego ucznia, lecz w ani jednym miejscu ewangelii nie przypisał mu imienia Jan, ani w ogóle żadnego imienia. Utożsamianie ap. Jana z umiłowanym uczniem jest bezpodstawne.
> Będzie się Pan upierał, że umiłowany uczeń to nie Jan. Według św. Marka w ostatniej wieczerzy brało udział dwunastu uczniów, czyli apostołów.

Myli Pan Ostatnią Wieczerzę opisaną przez synoptyków (Mk, Mt, Łk) z opisaną przez czwartego ewangeliste (J). Proszę jeszcze raz uważnie przeczytać wszystkie cztery ewangelie - wystarczy w zakresie dotyczącym ostatniego tygodnia życia Jezusa - a wtedy zrozumie Pan, że:
-- według synoptyków Ostatnia Wieczerza była paschalnym sederem i odbyła się dnia 15 miesiąca nisan, czyli w dniu święta Paschy;
-- według czwartej Ewangelii Ostatnia Wieczerza odbyła się dnia 14 miesiąca nisan, czyli w dniu poprzedzającym święto Paschy, a zatem nie była paschalnym sederem.

Tych dwóch ostatnich wieczerzy nie wolno z sobą utożsamiać.
Moja wiedza podpowiada mi, że Ostatnia Wieczerza odbyła się w dniu poprzedzającym święto Paschy, zwanym Dniem Przygotowania. Jeśli rzeczywiście tak było, to Ostatnia Wieczerza opisana przez synoptyków odbyć się nie mogła, bo w dniu Paschy Jezus już nie żył.

O umiłowanym uczniu mowa jest wyłącznie w Ewangelii Jana. Dlaczego więc pisząc o ilości apostołów, którzy wzięli udział w Ostatniej Wieczerzy, powołuje się Pan na Ewangelię Marka a nie na Jana?

>Święty Jan nie mówi o sobie w pierwszej osobie, lecz w trzeciej. Wynika to jedynie z jego pokory. Zachował się on poprawnie, ale nie pragnął z tego powodu się wywyższań nad innymi apostołami.

Proszę wskazać miejsce w Ewangelii Jana, w którym jej autor - czyli według Pana Jan - stwierdził, że pisząc o sobie używa trzeciej osoby liczby pojedynczej, gdyż wynika to z jego pokory.

Ja oczywiście wiem, że takiego miejsca w czwartej Ewangelii Pan nie znajdzie (ani w ogóle w Nowym Testamencie), gdyż takiego miejsca po prostu nie ma. W związku z tym od razu zapytam: dlaczego Pan zmyśla?


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
09-06-2020 15:53 
 Ocena 5 na 5
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>>Piłat został wręcz zmuszony przez Żydów do ukrzyżowania Jezusa Chrystusa.
>>Nie ma Pan racji. Proszę sobie przeczytać tę oto moją wypowiedź z 2018 roku, w której przedstawiłem prawdziwe oblicze Poncjusza Piłata.
> A czym różnił się Piłat od wielu polityków, których w swoim życiu obserwowaliśmy?

Nie ma żadnego znaczenia, czym Piłat różnił się od jakichś innych polityków. Znaczenie ma włącznie to, jakim był człowiekiem. A był wyjątkowym draniem.

Wskazałem Panu moją wypowiedź z 2018 roku, w której przedstawiłem prawdziwe oblicze Poncjusza Piłata. Napisałem tam - za Józefem Flawiuszem i Filonem z Aleksandrii, których wiarygodność jest zdecydowanie większa od wiarygodności ewangelistów - że Piłat w 36 roku n.e. został wezwany do stawienia się w Rzymie przed cesarzem Tyberiuszem w celu rozliczenia ze swych zbrodni, których dopuścił się jako namiestnik Judei. W efekcie Piłat został odwołany z Judei i skazany przez władze rzymskie na wygnanie z kraju.
To jest prawdziwe oblicze Piłata.

Tymczasem Piłat z Nowego Testamentu to niemal bezwolny słabeusz, który nie dość że uważa Jezusa za niewinnego zarzutów wysuwanych przeciwko niemu przez członków Sanhedrynu, to jeszcze dokonuje wszelkich nieprawdopodobnych starań, by uniknąć wydania wyroku śmierci. To nie jest prawdziwe oblicze Piłata. On taki nie był.

>>A teraz napiszę Panu, dlaczego w ewangeliach wybielono Poncjusza Piłata. Misja ewangelizacji wśród Żydów nie spełniała oczekiwań ewangelizatorów, którzy dość szybko zrozumieli, że trzeba z nią iść w świat, do pogan, w tym również do Rzymian. Ale Rzymianom nie można było przecież powiedzieć: "To wy ukrzyżowaliście Jezusa, więc teraz przystąpcie do naszego ruchu religijnego". Właśnie dlatego zaczęto zdejmować z Rzymianina Piłata choćby część winy za ukrzyżowanie Jezusa i obarczyć odpowiedzialnością Żydów.
> Gdyby apostołowie myśleli tak jak Pan sugeruje, do dla dobra sprawy ukryli by również zaparcie się Piotra, jak i opuszczenie przez nich swojego Mistrza.

A kto Panu powiedział, że przepowiednia Jezusa o ucieczce apostołów i zaparciu się Piotra (Mk 14, 27.30), a także jej wypełnienie się (Mk 14, 50.68.70.71) to fakty historyczne? Uczeni krytyczni dość zgodnie twierdzą, że haniebne opuszczenie Jezusa przez apostołów przedstawiono jako wypełnienie się proroctwa Zachariasza 13, 7: Uderz pasterza i będą rozproszone owce (...). Innymi słowy, ucieczkę apostołów - którą można uznać za fakt - wytłumaczono rzekomym spełnieniem się proroctwa.

>Zdrada Judasza również nie była wygodna dla Ewangelii. Przecież można było ją także pominąć.

Wątpliwości co do historyczności Judasza i zdrady jest dość dużo. Nie wnikając w szczegóły napiszę, że badacze krytyczni uważają sceny opisujące zdradę - w tym odnośne fragmenty Ostatniej Wieczerzy - za niehistoryczne.

Jaki był ewentualny cel wymyślenia zdrady Judasza? Tu odpowiedź nasuwa się sama. Zdrada Judasza jest jednym ze sposobów zdejmowania z Piłata, czyli z Rzymian, odpowiedzialności za ukrzyżowanie Jezusa. Nawet imię zdrajcy dostosowano do tego celu. Juda(sz), czyli Żyd. A zatem Piłat jest niewinny, bo przecież Żydzi zdradzili Jezusa.

>Zapomina Pan, że pośród apostołów nie było nawet jednego faryzeusza i uczonego w piśmie. Oni byli dobrzy w tego rodzaju manipulacjach. Nawet do dzisiaj prości ludzie są pod tym względem uczciwsi.

Cóż za bzdury!


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Henryk.K (2246 punktów)
>>>>Piłat został wręcz zmuszony przez Żydów do ukrzyżowania Jezusa Chrystusa.
>>>Nie ma Pan racji. Proszę sobie przeczytać tę oto moją wypowiedź z 2018 roku, w której przedstawiłem prawdziwe oblicze Poncjusza Piłata.
>> A czym różnił się Piłat od wielu polityków, których w swoim życiu obserwowaliśmy?
>Nie ma żadnego znaczenia, czym Piłat różnił się od jakichś innych polityków. Znaczenie ma włącznie to, jakim był człowiekiem. A był wyjątkowym draniem.
>Wskazałem Panu moją wypowiedź z 2018 roku, w której przedstawiłem prawdziwe oblicze Poncjusza Piłata. Napisałem tam - za Józefem Flawiuszem i Filonem z Aleksandrii, których wiarygodność jest zdecydowanie większa od wiarygodności ewangelistów - że Piłat w 36 roku n.e. został wezwany do stawienia się w Rzymie przed cesarzem Tyberiuszem w celu rozliczenia ze swych zbrodni, których dopuścił się jako namiestnik Judei. W efekcie Piłat został odwołany z Judei i skazany przez władze rzymskie na wygnanie z kraju.
>To jest prawdziwe oblicze Piłata.
>Tymczasem Piłat z Nowego Testamentu to niemal bezwolny słabeusz, który nie dość że uważa Jezusa za niewinnego zarzutów wysuwanych przeciwko niemu przez członków Sanhedrynu, to jeszcze dokonuje wszelkich nieprawdopodobnych starań, by uniknąć wydania wyroku śmierci. To nie jest prawdziwe oblicze Piłata. On taki nie był.

Na pewno nie był szlachetny, ponieważ taka postawa wśród pogan była niezrozumiała.
Każda władza, która miała do czynienia a narodem wierzącym w swoją wyjątkowość nie miała lekko. A jeśli jeszcze przywódcy byli sprytni i podstępni to pole do wzajemnych konfliktów było ogromne.
W Ewangelii jest pewna wzmianka o tych spięciach. Jest nim zawalenie się wieży w Siloe, oraz pomieszani krwi Żydów z ich ofiarami.Czy był wówczas słabeuszem?
Inna animozja istniała pomiędzy Piłatem a królem Herodem. Do pojednania doszło dopiero, kiedy Herod również odrzucił oskarżenia arcykapłanów wobec Pana Jezusa.
Od tego momenty przysyłali sobie podarki w czasie świąt.

>>>A teraz napiszę Panu, dlaczego w ewangeliach wybielono Poncjusza Piłata. Misja ewangelizacji wśród Żydów nie spełniała oczekiwań ewangelizatorów, którzy dość szybko zrozumieli, że trzeba z nią iść w świat, do pogan, w tym również do Rzymian. Ale Rzymianom nie można było przecież powiedzieć: "To wy ukrzyżowaliście Jezusa, więc teraz przystąpcie do naszego ruchu religijnego". Właśnie dlatego zaczęto zdejmować z Rzymianina Piłata choćby część winy za ukrzyżowanie Jezusa i obarczyć odpowiedzialnością Żydów.

Gdyby tak było jak Pan mówi, to z drugiej strony narażaliby się swoim wyznawcom, że bardziej cenią sobie Rzymian niźli swój naród.A przecież to oni byli pierwszymi chrześcijanami.
Narracja wielce wątpliwa.

>> Gdyby apostołowie myśleli tak jak Pan sugeruje, do dla dobra sprawy ukryli by również zaparcie się Piotra, jak i opuszczenie przez nich swojego Mistrza.
>A kto Panu powiedział, że przepowiednia Jezusa o ucieczce apostołów i zaparciu się Piotra (Mk 14, 27.30), a także jej wypełnienie się (Mk 14, 50.68.70.71) to fakty historyczne? Uczeni krytyczni dość zgodnie twierdzą, że haniebne opuszczenie Jezusa przez apostołów przedstawiono jako wypełnienie się proroctwa Zachariasza 13, 7: Uderz pasterza i będą rozproszone owce (...). Innymi słowy, ucieczkę apostołów - którą można uznać za fakt - wytłumaczono rzekomym spełnieniem się proroctwa.

Niech Pan zejdzie nieco na ziemię. Jeszcze żadnej sprawie nie służyło ukazanie przywódców jako tchórzy. I to z tak błahego powodu jak wypełnienie się proroctwa.
Nie był to dobry przykład dla przyszłych wyznawców.

>>Zdrada Judasza również nie była wygodna dla Ewangelii. Przecież można było ją także pominąć.
>Wątpliwości co do historyczności Judasza i zdrady jest dość dużo. Nie wnikając w szczegóły napiszę, że badacze krytyczni uważają sceny opisujące zdradę - w tym odnośne fragmenty Ostatniej Wieczerzy - za niehistoryczne.

Cechą wspólną wszelkiej maści badaczy i niezależnych ekspertów jest kwestia zależności i nie zależności.
Zawsze w takich przypadkach zadaję sobie elementarne pytanie.
Od kogo są niezależni, ale również i to, od kogo są zależni?

>Jaki był ewentualny cel wymyślenia zdrady Judasza? Tu odpowiedź nasuwa się sama. Zdrada Judasza jest jednym ze sposobów zdejmowania z Piłata, czyli z Rzymian, odpowiedzialności za ukrzyżowanie Jezusa. Nawet imię zdrajcy dostosowano do tego celu. Juda(sz), czyli Żyd. A zatem Piłat jest niewinny, bo przecież Żydzi zdradzili Jezusa.

Określenie Żyd powstało chyba w 19 wieku, jako próba napiętnowania współczesnego odłamu Żydów, którzy nie byli potomstwem Abrahama, lecz potomkami mongolskich Chazarów. Ale to jest zupełnie inna historia.

Poncjusz Piłat dopuścił się, w dzisiejszym mniemaniu, zbrodni sądowej.
Nie okazał się on w rozgrywce z arcykapłanami nazbyt inteligentny i odważny.
A czy dzisiaj mamy na świecie dużo inteligentnych i odważnych urzędników?
Korona wirus przecież co nieco obnażył.

>>Zapomina Pan, że pośród apostołów nie było nawet jednego faryzeusza i uczonego w piśmie. Oni byli dobrzy w tego rodzaju manipulacjach. Nawet do dzisiaj prości ludzie są pod tym względem uczciwsi.
>Cóż za bzdury!
Proszę jaśniej, w czym bzdury.
Czy ktoś z apostołów był faryzeuszem lub uczonym w piśmie.
Późniejszy apostoł św. Paweł nim był, ale on pojawia się dopiero w Dziejach apostolskich.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
13-06-2020 21:17 
 Ocena 6 na 6
Andrzej.51 (15814 punktów)
Zwlekałem kilka dni z odpowiedzią czekając, aż odpisze Pan na wszystkie moje cztery wypowiedzi z dnia 9 czerwca. Niestety, nie doczekałem się. Nadal nie chce Pan odpowiedzieć na jedną z nich. W ten sposób unika Pan odniesienia się do bardzo ciekawego wątku, który w niej poruszyłem, a mianowicie do niezbitego faktu, że Ostatnia Wieczerza opisana przez synoptyków (Mk 14, 12 i nast. oraz paralelne u Mateusza i Łukasza) nie jest tożsama z Ostatnią Wieczerzą opisaną w czwartej ewangelii (J 13, 1 i nast.).

Analogicznie postępuje Pan w tej oto wypowiedzi - na którą również dzisiaj odpiszę - pomijając mój argument pokazujący, dlaczego ap. Jana nie można uważać za autora czwartej ewangelii.

>Na pewno [Piłat] nie był szlachetny, ponieważ taka postawa wśród pogan była niezrozumiała.

Czyżby chciał pan napisać, że szlachetni byli dopiero chrześcijanie?

>Każda władza, która miała do czynienia a narodem wierzącym w swoją wyjątkowość nie miała lekko. A jeśli jeszcze przywódcy byli sprytni i podstępni to pole do wzajemnych konfliktów było ogromne.
>W Ewangelii jest pewna wzmianka o tych spięciach. Jest nim zawalenie się wieży w Siloe, oraz pomieszani krwi Żydów z ich ofiarami.

We fragmencie Łk 13, 1-5 mowa jest o dwóch niezależnych zdarzeniach.
Pierwszym z nich był akt masakry, której dopuścił się Piłat na Galilejczykach pielgrzymujących do świątyni jerozolimskiej (Łk 13, 1). Drugim zaś było przypadkowe zawalenie się wieży w Siloa(m) w Jerozolimie, które spowodowało śmierć osiemnastu osób (Łk 13, 4), a z którym Piłat nie miał nic wspólnego. Dzisiaj nazwalibyśmy to wydarzenie katastrofą budowlaną.

>Czy był wówczas słabeuszem?

Nie rozumiem tego pytania? Czy sugeruje Pan, że według mnie Piłat był słabeuszem?
Przecież w dwóch wypowiedziach pokazałem zupełnie inne, prawdziwe oblicze Piłata, zajadłego antysemity, który za zbrodnie popełnione na Hebrajczykach został przez władze rzymskie odwołany z funkcji namiestnika Judei a nawet skazany na wygnanie.
To Pan, a nie ja, twierdził, że "Piłat został wręcz zmuszony przez Żydów do ukrzyżowania Jezusa Chrystusa", czyniąc go właśnie w ten sposób słabeuszem.

>Inna animozja istniała pomiędzy Piłatem a królem Herodem. Do pojednania doszło dopiero, kiedy Herod również odrzucił oskarżenia arcykapłanów wobec Pana Jezusa. Od tego momenty przysyłali sobie podarki w czasie świąt.

Tak napisał Łukasz, lecz tylko on. Ale z tymi podarkami to coś Pan chyba wymyślił.
Zatem twierdzi Pan, że Herod Antypas odrzucił oskarżenia starszyzny żydowskiej i dlatego wzgardził Nim (...) wraz ze swoją strażą; na pośmiewisko kazał ubrać Go w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata (Łk 23, 11). Piłat z kolei też odrzucił te oskarżenia wobec Jezusa i w nagrodę skazał go na ukrzyżowanie (Łk 23, 25).
Przecież to absurd!

Któż zatem jest winny ukrzyżowania i śmierci Jezusa? Chrześcijanie oczywiście znają odpowiedź. Winni są Żydzi.
Zreszta w Ewangelii Mateusza Żydzi ochoczo wzięli na siebie odpowiedzialność za śmierć Jezusa wołając: Krew jego na nas i na dzieci nasze (Mt 27, 25).
Ale tak nie było. Żydzi nie byli samobójcami. Nie dopominali sie o śmierć ani dla siebie ani tym bardziej dla swoich dzieci. To byli normalni ludzie a nie motłoch dopominający się jak w amoku krwi Jezusa (Mt 27, 20-25). Mateusz sobie to wymyślił, by w ten sposób zdejmować odpowiedzialność za ukrzyżowanie Jezusa z Piłata i zrzucać ją na Żydów.

Historycznym nonsensem jest uważać, że Kajfasz, najwyższy arcykapłan, zmusił Piłata do ukrzyżowania Jezusa, a Piłat, jak bezwolny baranek, wykonywał tylko jego polecenia.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
13-06-2020 21:19 
 Ocena 6 na 6
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>>>>A teraz napiszę Panu, dlaczego w ewangeliach wybielono Poncjusza Piłata. Misja ewangelizacji wśród Żydów nie spełniała oczekiwań ewangelizatorów, którzy dość szybko zrozumieli, że trzeba z nią iść w świat, do pogan, w tym również do Rzymian. (...) Właśnie dlatego zaczęto zdejmować z Rzymianina Piłata choćby część winy za ukrzyżowanie Jezusa i obarczyć odpowiedzialnością Żydów.
>Gdyby tak było jak Pan mówi, to z drugiej strony narażaliby się swoim wyznawcom, że bardziej cenią sobie Rzymian niźli swój naród.A przecież to oni byli pierwszymi chrześcijanami.

Dwóch srok za ogon nie da się utrzymać. Autorzy ewangelii doskonale zdawali sobie z tego sprawę, a ponieważ myśleli, to trzymali tą ważniejszą. Poniżej to wyjaśnię.

Ewangelie kanoniczne (Mk, Mt, Łk, J) powstały w okresie od 70 do 110 roku n.e., co oznacza, że zostały napisane już po zdobyciu Jerozolimy przez Rzymian. Za taką datacją opowiada się wyraźna większość krytyków tekstu biblijnego. Ewangelie adresowane były przede wszystkim do nie-żydowskich wyznawców Jezusa w Grecji, Rzymie (Italii), Azji Mniejszej, Egipcie i Syrii, gdyż w tym czasie to oni stanowili główny trzon rodzącego się chrześcijaństwa. W zdecydowanej większości nie byli przyjaźnie nastawieni do Żydów. W Imperium dominowały nastroje antyżydowskie spowodowane długotrwałym i krwawym powstaniem zbrojnym Żydów przeciwko Rzymowi.
Jak już napisałem, autorzy ewangelii dobrze to rozumieli, a przez to w "odpowiedni" sposób przedstawili wydarzenia związane bezpośrednio z ukrzyżowaniem Jezusa. Nie mogli przecież napisać, że Jezus był Żydem ukrzyżowanym za podburzanie przez rzymskiego namiestnika - czyli że to Rzym jest winny jego śmierci - bo wtedy zaszkodziliby wszystkim konwertytom na chrześcijaństwo, którzy automatycznie staliby się politycznie podejrzani. Rzeczywiście, rzymscy pisarze Tacyt i Pliniusz Młodszy charakteryzują chrześcijan za czasów cezarów Nerona (54-68 po Chr.) i Trajana (98-117 po Chr.) jako członków niebezpiecznej sekty, których uważa się za przestępców.

Proszę przeczytać, co o pierwszych chrześcijanach pisali Pliniusz Młodszy i Tacyt, pisarze rzymscy przełomu I i II wieku n.e. Oni przedstawiali ich jako ludzi niebezpiecznych, członków przestępczej sekty.
Z tego powodu ewangeliści - a szczególnie Jan i Mateusz - wyraźnie odróżnili od Żydów, których określali jako wrogów chrześcijan czyhających na życie Jezusa.

Podsumowując, zrzucanie winy za ukrzyżowanie Jezusa na Izraelitów i zdejmowanie jej z Piłata, czyli z rzymian, a także wszelkie żydowskie akcenty w ewangeliach, było historycznie uwarunkowane oraz konieczne.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
13-06-2020 21:24 
 Ocena 6 na 6
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>> Gdyby apostołowie myśleli tak jak Pan sugeruje, do dla dobra sprawy ukryli by również zaparcie się Piotra, jak i opuszczenie przez nich swojego Mistrza.

Zbyt wielu ludzi wiedziało o tym, że apostołowie stchórzyli i opuścili Jezusa w ostatnich chwilach jego życia. Najprawdopodobniej z tego właśnie powodu ewangeliści nie mogli opuścić tego wątku, a więc o tym napisali.

>>A kto Panu powiedział, że przepowiednia Jezusa o ucieczce apostołów i zaparciu się Piotra (Mk 14, 27.30), a także jej wypełnienie się (Mk 14, 50.68.70.71) to fakty historyczne? Uczeni krytyczni dość zgodnie twierdzą, że haniebne opuszczenie Jezusa przez apostołów przedstawiono jako wypełnienie się proroctwa Zachariasza 13, 7: Uderz pasterza i będą rozproszone owce (...). Innymi słowy, ucieczkę apostołów - którą można uznać za fakt - wytłumaczono rzekomym spełnieniem się proroctwa.
>Niech Pan zejdzie nieco na ziemię. Jeszcze żadnej sprawie nie służyło ukazanie przywódców jako tchórzy. I to z tak błahego powodu jak wypełnienie się proroctwa.

Wydaje mi się, że nie zrozumiał Pan tego, co napisałem.
Faktem jest, że apostołowie stchórzyli i opuścili Jezusa. Marek, autor najstarszej ewangelii, postanowił wytłumaczyć to niezbyt eleganckie zachowanie apostołów. Stwierdził, że werset (proroctwo) 13, 7 w Księdze Zachariasza jest odpowiedni do wytłumaczenia nim ucieczki apostołów. Wytłumaczenie to przyjął spisujący od Marka Mateusz, nie skorzystał zaś z tego Łukasz, również wzorujący się na Marku. Innymi słowy, według Marka i Mateusza - ale nie według Łukasza i Jana - apostołowie uciekli, gdyż niejako wymusiło to na nich proroctwo Zachariasza (a dokładnie Deutero-Zachariasza).

>Nie był to dobry przykład dla przyszłych wyznawców.

Życie różne pisze scenariusze.

>>Wątpliwości co do historyczności Judasza i zdrady jest dość dużo. Nie wnikając w szczegóły napiszę, że badacze krytyczni uważają sceny opisujące zdradę - w tym odnośne fragmenty Ostatniej Wieczerzy - za niehistoryczne.
>Cechą wspólną wszelkiej maści badaczy i niezależnych ekspertów jest kwestia zależności i nie zależności. Zawsze w takich przypadkach zadaję sobie elementarne pytanie. Od kogo są niezależni, ale również i to, od kogo są zależni?

A gdyby ci "wszelkiej maści badacze" uznawali za historyczne wszystko, co przedstawia Biblia, to czy wtedy też zastanawiałby sie Pan, od kogo są zależni a od kogo niezależni? Czy wtedy też by ich Pan tak określił?

>Poncjusz Piłat dopuścił się, w dzisiejszym mniemaniu, zbrodni sądowej.

Bardzo obszerny temat i literatura też obszerna.
Proces określany jest często jako największa zalegalizowana zbrodnia czasów antycznych. Napisano już dziesiątki tomów na temat zasadności i legalności oskarżeń, procesu (procesów) i wyroku, ilości błędów popełnionych przez Sanhedryn i Poncjusza Piłata, nieuzasadnionego zachowania Jezusa podczas procesu (-ów), powodu (-ów) skazania, zgodności przebiegu procesu (-ów) z regułami proceduralnymi, itd., itd.

>Nie okazał się on w rozgrywce z arcykapłanami nazbyt inteligentny i odważny.

Jeśli odbiera Pan literalnie nowotestamentowy przebieg wydarzeń związanych z procesem, to być może taki wniosek można uznać w części chociaż za uzasadniony. Ale współcześni badacze krytyczni bynajmniej nie są przekonani, że opis procesu wiernie odzwierciedla faktyczne wydarzenia.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
09-06-2020 16:02 
 Ocena 6 na 6
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>>Kwestionuje Pan obecność św. Jana pod krzyżem. Tylko tak dziwnie się składa, iż tylko on jeden z apostołów umarł śmiercią naturalną.
>>Najprawdopodobniej ap. Jan zginął jednak śmiercią męczeńską około połowy I wieku n.e., prawdopodobnie w 62 roku.
>>-- Niejaki Filip z Sydy, pisarz wczesnochrześcijański z V wieku, w jednym ze swych licznych dzieł zawarł cytat z drugiej księgi dzieła Papiasza: "Jan-teolog i jego brat Jakub zostali przez Żydów zamordowani". Informuję że Papiasz był biskupem w Hierapolis w Azji Mniejszej, a dzieło o którym mowa to Wyjaśnienie słów Pana (gr. Logion Kyriakon Exegeseis) napisane około 130 roku.
>>-- W syryjskim i aramejskim martyrologium z V wieku można przeczytać: "Jan i Jakub, apostołowie w Jerozolimie".
> W Dziejach apostolskich jest opisana śmierć św. Jakuba z ręki Heroda.

Tak. W Dziejach Apostolskich 12, 1-2 znajduje się informacja, że Herod Agrypa I (nie mylić z Herodem Wielkim, tym od rzekomej rzezi betlejemskich dzieci) skazał na śmierć męczeńską przez ścięcie apostoła Jakuba syna Zebedeusza, brata apostoła Jana. Najprawdopodobniej miało to miejsce około 44 roku n.e.
O męczeńskiej śmierci Jakuba pisał również Euzebiusz z Cezarei (HK III, 5).

Napisałem we wcześniejszej wypowiedzi, że brat ww. Jakuba, apostoł Jan syn Zebedeusza, któremu tradycja chrześcijańska od końca II wieku przypisuje śmierć w bardzo późnym wieku oraz autorstwo czwartej ewangelii, najprawdopodobniej zginął jednak śmiercią tragiczną. W grę wchodzą dwie daty: rok 44 jako mniej prawdopodobny oraz rok 62.
Na dowód przytoczyłem potwierdzające to informacje z dzieła Filipa z Sydy, który posłużył się dziełem Papiasza, a także informację z martyrologium syryjskiego i aramejskiego.
Uzupełnię to.
Polikrates, biskup Kościoła w Efezie, w liście do Wiktora, biskupa Rzymskiego, datowanym orientacyjnie na rok 190 n.e., nazwał apostoła Jana męczennikiem (HK III, 31, 3).
Jerzy Hamartolos (Mnich, Grzesznik) w kronice napisanej w drugiej połowie IX wieku napisał, że apostoł Jan był męczennikiem.
O ile dobrze pamiętam o męczeńskiej śmierci ap. Jana pisali również ojcowie Kościoła: Grzegorz z Nyssy oraz Jan Złotousty.

Męczeńską śmierć apostołów Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, przewidział Jezus (Mk 10, 35-40; Mt 20, 20-23). Powrócę do tego nieco później.

> Pan Jezus przed Swoim wniebowstąpieniem wyznaczył apostołom miejsca ich działalności w świecie. Na pewno każdy z apostołów pragnąłby działać na terenie Palestyny. Wtedy jednak radosna nowina trafiałaby tylko do narodu wybranego, który ją wcześniej odrzucił.

Kolejna kosmiczna bzdura. Już się tego czytać nie da.
Niemniej proszę wskazać miejsca w ewangeliach, w których mowa jest o tym, jak Jezus poszczególnym apostołom wskazał różne miejsca do głoszenia dobrej nowiny.

>>W Ewangelii Marka - powstałej w roku 70 lub bezpośrednio po nim - można przeczytać, że Jezus przewidział męczeńską śmierć Jana (Mk 10, 35-40). Z porównania obu dat (62 i 70 rok n.e.) jasno wynika, że słowa Jezusa to klasyczne vaticinium ex eventu.
> Niech Pan się nie kompromituje, gdzie w tym fragmencie jest jakakolwiek wzmianka o śmierci męczeńskiej świętego Jana, czy jakiegokolwiek apostoła?

Ja się nie kompromituję. Wiem natomiast, że kompromituje się ktoś inny. I to od dłuższego już czasu.

Proroctwo Jezusa, o którym napisałem - znane z ewangelii Marka 10, 35-40 i Mateusza 20, 20-23 (różniące się między sobą w nieistotnym szczególe) - poprzedza prośba apostołów Jakuba i Jana (według Marka) lub ich matki (według Mateusza), by Jezus zezwolił im zasiąść po swej lewicy i prawicy w królestwie niebieskim. Wtedy Jezus zapytał ich: czy możecie pić kielich, który Ja piję oraz dodatkowo według Marka: albo być ochrzczeni tym chrztem, którym Ja jestem ochrzczony?
Gdy synowie Zebedeusza udzielili odpowiedzi pozytywnej, Jezus powiedział im: Kielich, który Ja piję, pić będziecie, (i chrztem, którym jestem ochrzczony, zostaniecie ochrzczeni).

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Jezus w odpowiedzi mówi o własnej śmierci męczeńskiej oraz - przez analogię - o śmierci męczeńskiej obu apostołów (kielich symbolizuje męczeństwo).
Marek napisał ewangelię w roku 70 lub bezpośrednio po nim. Mateusz - wzorujący się na Ewangelii Marka - napisał swoją ewangelię w ostatnim dwudziestoleciu I wieku. Gdyby obaj ewangeliści nie wiedzieli o męczeńskiej śmierci obu apostołów, na pewno nie włożyliby w usta Jezusa tego proroctwa. Przecież Jezus nie mógł się pomylić!

Wniosek jest oczywisty. Obaj apostołowie zginęli śmiercią męczeńską, o czym wiedzieli ewangeliści. Musiało się to stać przed rokiem 70.

> Święty Jan apostoł jest również autorem Apokalipsy. Jej widzenie miało miejsce na wyspie Patmos, gdzie przebywał w celu głoszenia Ewangelii. Działo się to około 100 roku.

Apostoł Jan nie napisał czwartej ewangelii opatrzonej jego imieniem. Nie napisał również apokalipsy ani też żadnego z trzech przypisywanych mu listów. Nie chce mi się już przytaczać argumentów, które o tym dobitnie świadczą.

>Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz

Już raz napisałem, że nie trzęsie Pan drzewem prawdy. Żeby nim trząść, trzeba mieć wiedzę. Pan jej nie ma.
Pan trzęsie drzewem nieprawdy.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
09-06-2020 17:50 
 Ocena 3 na 3
zeniu73 (6483 punktów)

>Już raz napisałem, że nie trzęsie Pan drzewem prawdy. Żeby nim trząść, trzeba mieć wiedzę. Pan jej nie ma.
>Pan trzęsie drzewem nieprawdy.

Jak czytam Henryka to od razu przychodzi mi myśl, że jego wiedza na temat jego religii pochodzi z:



Słodka, naiwna ale jednak infantylna obrona swojej zabawki.
Henryk.K (2246 punktów)
>>Już raz napisałem, że nie trzęsie Pan drzewem prawdy. Żeby nim trząść, trzeba mieć wiedzę. Pan jej nie ma.
>>Pan trzęsie drzewem nieprawdy.
>Jak czytam Henryka to od razu przychodzi mi myśl, że jego wiedza na temat jego religii pochodzi z:
>Słodka, naiwna ale jednak infantylna obrona swojej zabawki.

Nieco więcej wiem od Was o manipulacjach uczonych w różnych dziedzinach nauki.
Wczoraj na przykład zostałem bardzo zbulwersowany po publikacji w Interii o bakteriach zalegający w guzie raka.
Ile ludzi można by wyleczyć z tej strasznej choroby, gdyby nie głupota i tchórzostwo
uczonych.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
Henryk.K (2246 punktów)
>>>>Kwestionuje Pan obecność św. Jana pod krzyżem. Tylko tak dziwnie się składa, iż tylko on jeden z apostołów umarł śmiercią naturalną.
>>>Najprawdopodobniej ap. Jan zginął jednak śmiercią męczeńską około połowy I wieku n.e., prawdopodobnie w 62 roku.
>>>-- Niejaki Filip z Sydy, pisarz wczesnochrześcijański z V wieku, w jednym ze swych licznych dzieł zawarł cytat z drugiej księgi dzieła Papiasza: "Jan-teolog i jego brat Jakub zostali przez Żydów zamordowani". Informuję że Papiasz był biskupem w Hierapolis w Azji Mniejszej, a dzieło o którym mowa to Wyjaśnienie słów Pana (gr. Logion Kyriakon Exegeseis) napisane około 130 roku.
>>>-- W syryjskim i aramejskim martyrologium z V wieku można przeczytać: "Jan i Jakub, apostołowie w Jerozolimie".
>> W Dziejach apostolskich jest opisana śmierć św. Jakuba z ręki Heroda.
>Tak. W Dziejach Apostolskich 12, 1-2 znajduje się informacja, że Herod Agrypa I (nie mylić z Herodem Wielkim, tym od rzekomej rzezi betlejemskich dzieci) skazał na śmierć męczeńską przez ścięcie apostoła Jakuba syna Zebedeusza, brata apostoła Jana. Najprawdopodobniej miało to miejsce około 44 roku n.e.
>O męczeńskiej śmierci Jakuba pisał również Euzebiusz z Cezarei (HK III, 5).
>Napisałem we wcześniejszej wypowiedzi, że brat ww. Jakuba, apostoł Jan syn Zebedeusza, któremu tradycja chrześcijańska od końca II wieku przypisuje śmierć w bardzo późnym wieku oraz autorstwo czwartej ewangelii, najprawdopodobniej zginął jednak śmiercią tragiczną. W grę wchodzą dwie daty: rok 44 jako mniej prawdopodobny oraz rok 62.
>Na dowód przytoczyłem potwierdzające to informacje z dzieła Filipa z Sydy, który posłużył się dziełem Papiasza, a także informację z martyrologium syryjskiego i aramejskiego.
>Uzupełnię to.
>Polikrates, biskup Kościoła w Efezie, w liście do Wiktora, biskupa Rzymskiego, datowanym orientacyjnie na rok 190 n.e., nazwał apostoła Jana męczennikiem (HK III, 31, 3).
>Jerzy Hamartolos (Mnich, Grzesznik) w kronice napisanej w drugiej połowie IX wieku napisał, że apostoł Jan był męczennikiem.
>O ile dobrze pamiętam o męczeńskiej śmierci ap. Jana pisali również ojcowie Kościoła: Grzegorz z Nyssy oraz Jan Złotousty.
>Męczeńską śmierć apostołów Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, przewidział Jezus (Mk 10, 35-40; Mt 20, 20-23). Powrócę do tego nieco później.
>> Pan Jezus przed Swoim wniebowstąpieniem wyznaczył apostołom miejsca ich działalności w świecie. Na pewno każdy z apostołów pragnąłby działać na terenie Palestyny. Wtedy jednak radosna nowina trafiałaby tylko do narodu wybranego, który ją wcześniej odrzucił.
>Kolejna kosmiczna bzdura. Już się tego czytać nie da.
>Niemniej proszę wskazać miejsca w ewangeliach, w których mowa jest o tym, jak Jezus poszczególnym apostołom wskazał różne miejsca do głoszenia dobrej nowiny.

Ewangelia, inaczej dobra nowina, nie jest mapą drogową chrześcijaństwa.
Czy ktokolwiek myślący by to zaproponował. Publikacja takiego dokumentu byłaby największą nieroztropnością na świecie.
Pan Jezus przekazał apostołom wiele wskazówek, które oni później wykorzystywali w swojej działalności.
Przecież przez trzy lata działalności nie przekazał im tylko tego co zawierają ewangelie. Jest tego materiału na znacznie krótszy czas nauki.

>>>W Ewangelii Marka - powstałej w roku 70 lub bezpośrednio po nim - można przeczytać, że Jezus przewidział męczeńską śmierć Jana (Mk 10, 35-40). Z porównania obu dat (62 i 70 rok n.e.) jasno wynika, że słowa Jezusa to klasyczne vaticinium ex eventu.
>> Niech Pan się nie kompromituje, gdzie w tym fragmencie jest jakakolwiek wzmianka o śmierci męczeńskiej świętego Jana, czy jakiegokolwiek apostoła?
>Ja się nie kompromituję. Wiem natomiast, że kompromituje się ktoś inny. I to od dłuższego już czasu.

Jest w nim mowa jedynie o przyszłych prześladowaniach.
W niczym nie odnosi się do św. Jana.
Nie uważa Pan tego za próbę manipulacji?

>Proroctwo Jezusa, o którym napisałem - znane z ewangelii Marka 10, 35-40 i Mateusza 20, 20-23 (różniące się między sobą w nieistotnym szczególe) - poprzedza prośba apostołów Jakuba i Jana (według Marka) lub ich matki (według Mateusza), by Jezus zezwolił im zasiąść po swej lewicy i prawicy w królestwie niebieskim. Wtedy Jezus zapytał ich: czy możecie pić kielich, który Ja piję oraz dodatkowo według Marka: albo być ochrzczeni tym chrztem, którym Ja jestem ochrzczony?
>Gdy synowie Zebedeusza udzielili odpowiedzi pozytywnej, Jezus powiedział im: Kielich, który Ja piję, pić będziecie, (i chrztem, którym jestem ochrzczony, zostaniecie ochrzczeni).
>Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Jezus w odpowiedzi mówi o własnej śmierci męczeńskiej oraz - przez analogię - o śmierci męczeńskiej obu apostołów (kielich symbolizuje męczeństwo).

W tej kwestii jestem zgodny z Panem.
Nie istnieje jednak w tradycji chrześcijańskiej przekonanie o męczeńskiej śmierci
św. Jana.
Nie wynika z tego wcale, iż on nie umarł.

>Marek napisał ewangelię w roku 70 lub bezpośrednio po nim. Mateusz - wzorujący się na Ewangelii Marka - napisał swoją ewangelię w ostatnim dwudziestoleciu I wieku. Gdyby obaj ewangeliści nie wiedzieli o męczeńskiej śmierci obu apostołów, na pewno nie włożyliby w usta Jezusa tego proroctwa. Przecież Jezus nie mógł się pomylić!

>Apostoł Jan nie napisał czwartej ewangelii opatrzonej jego imieniem. Nie napisał również apokalipsy ani też żadnego z trzech przypisywanych mu listów. Nie chce mi się już przytaczać argumentów, które o tym dobitnie świadczą.

I dobrze Pan zrobi.






Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
13-06-2020 21:30 
 Ocena 5 na 5
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>> Pan Jezus przed Swoim wniebowstąpieniem wyznaczył apostołom miejsca ich działalności w świecie. Na pewno każdy z apostołów pragnąłby działać na terenie Palestyny. Wtedy jednak radosna nowina trafiałaby tylko do narodu wybranego, który ją wcześniej odrzucił.
>>Kolejna kosmiczna bzdura. Już się tego czytać nie da. Niemniej proszę wskazać miejsca w ewangeliach, w których mowa jest o tym, jak Jezus poszczególnym apostołom wskazał różne miejsca do głoszenia dobrej nowiny.
>Ewangelia, inaczej dobra nowina, nie jest mapą drogową chrześcijaństwa.

Zdaje Pan sobie zapewne sprawę, że w ten sposób można powiedzieć wszystko, co tylko dusza zapragnie. Łatwo wszystko zrzucić na tradycję. Ale przekaz tej tradycji gdzieś przecież musiał zostać odnotowany. Proszę wskazać, gdzie znalazł Pan informacje na ten temat.

>Czy ktokolwiek myślący by to zaproponował. Publikacja takiego dokumentu byłaby największą nieroztropnością na świecie.

Publikacja takiego dokumentu wszystko by popsuła. Nie można byłoby wtedy zmyślać, mówić co popadnie, konfabulować, fantazjować, ...

>Pan Jezus przekazał apostołom wiele wskazówek, które oni później wykorzystywali w swojej działalności.

Z chęcią dowiem się coś więcej na temat tych wskazówek. Proszę coś o tych wskazówkach napisać.

>Przecież przez trzy lata działalności nie przekazał im tylko tego co zawierają ewangelie. Jest tego materiału na znacznie krótszy czas nauki.

Po pierwsze: Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że publiczna działalność Jezusa trwała trzy lata, a nie na przykład pięć lat lub tylko jeden rok, albo jeszcze krócej?
Po drugie: Skąd Pan wie, ile i jakich nauk przekazał Jezus apostołom ponad to, co można wyczytać w ewangeliach. Proszę oczywiście podać przykłady nauk nieujętych w ewangeliach.

>>>>W Ewangelii Marka - powstałej w roku 70 lub bezpośrednio po nim - można przeczytać, że Jezus przewidział męczeńską śmierć Jana (Mk 10, 35-40). Z porównania obu dat (62 i 70 rok n.e.) jasno wynika, że słowa Jezusa to klasyczne vaticinium ex eventu.
>>> Niech Pan się nie kompromituje, gdzie w tym fragmencie jest jakakolwiek wzmianka o śmierci męczeńskiej świętego Jana, czy jakiegokolwiek apostoła?
>>Ja się nie kompromituję. Wiem natomiast, że kompromituje się ktoś inny. I to od dłuższego już czasu.
> Jest w nim mowa jedynie o przyszłych prześladowaniach. W niczym nie odnosi się do św. Jana.

Skoro nie przyjmuje Pan mojego wyjaśnienia, że ta wymyślona przez Marka scena to klasyczne proroctwo po fakcie i mowa jest w nim o przyszłym ukrzyżowaniu a nie o czymś innym, to proszę wytłumaczyć, na jakiej podstawie twierdzi Pan, że w analizowanych słowach o kielichu - włożonych Jezusowi w usta - mowa jest jedynie o przyszłych prześladowaniach. Proszę wziąć pod uwagę, że te "przesladowania" - jak Pan doskonale wie - zakończyły sie właśnie ukrzyżowaniem Jezusa.
Proszę również napisać kogo - jeśli nie Jana - dotyczyły te słowa o piciu kielicha, mimo że do Jana i jego brata Jakuba zostały skierowane.

>>Proroctwo Jezusa, o którym napisałem - znane z ewangelii Marka 10, 35-40 i Mateusza 20, 20-23 (różniące się między sobą w nieistotnym szczególe) - poprzedza prośba apostołów Jakuba i Jana (według Marka) lub ich matki (według Mateusza), by Jezus zezwolił im zasiąść po swej lewicy i prawicy w królestwie niebieskim. Wtedy Jezus zapytał ich: czy możecie pić kielich, który Ja piję oraz dodatkowo według Marka: albo być ochrzczeni tym chrztem, którym Ja jestem ochrzczony?
>>Gdy synowie Zebedeusza udzielili odpowiedzi pozytywnej, Jezus powiedział im: Kielich, który Ja piję, pić będziecie, (i chrztem, którym jestem ochrzczony, zostaniecie ochrzczeni).
>>Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Jezus w odpowiedzi mówi o własnej śmierci męczeńskiej oraz - przez analogię - o śmierci męczeńskiej obu apostołów (kielich symbolizuje męczeństwo).
>W tej kwestii jestem zgodny z Panem.

Jak to miło, że sie Pan ze ma zgadza. Jednak twierdzę, że wszystko się Panu poplątało.
Przed chwilą twierdził Pan, że słowa Jezusa o kielichu nie dotyczyły śmierci na krzyżu lecz jedynie prześladowań, teraz zaś zgadza sie już Pan ze mną, że jednak chodziłw nich o ukrzyżowanie.
Skoro kielich - juz teraz według Pana - był jednak ymbolem przyszłego ukrzyżowania Jezusa, to dlaczego w odniesieniu do Jana i Jakuba miałby być symbolem juz nie ukrzyżowania lecz prześladowań?

>Nie istnieje jednak w tradycji chrześcijańskiej przekonanie o męczeńskiej śmierci św. Jana.

Nie ma Pan racji.
Istnieją dwie tradycje o śmierci Jana. Pierwsza z nich mówi o tym, że Jan jako jedyny z apostołów nie zginął śmiercią tragiczną lecz zmarł w późnej starości w Efezie już za czasow cesarza Trajana. Według drugiej natomiast tradycji Jan zginął śmiercią tragicznną, czym podzielił los swego brata Jakuba i pozostałych apostołów.

>>Apostoł Jan nie napisał czwartej ewangelii opatrzonej jego imieniem. Nie napisał również apokalipsy ani też żadnego z trzech przypisywanych mu listów. Nie chce mi się już przytaczać argumentów, które o tym dobitnie świadczą.
> I dobrze Pan zrobi.

A dlaczego tak Pan twierdzi? Czy dlatego, że chce Pan dalej snuć na forum niczym nie zakłócone zmyślone opowieści? Jeśli chce Pan żyć w świecie tych baśni, to niech Pan sobie żyje, mnie to nie przeszkadza. Ale skoro głosi je Pan na forum, to musi się Pan pogodzić z tym, że inni - również ja - będą te Pana opowieści krytować.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Henryk.K (2246 punktów)
>>Twierdzi Pan, że żaden z apostołów nie napisał Ewangelii. To św. Jan i św. Mateusz już nie są apostołami?
>Tak jest! Twierdzę, że żaden z apostołów nie napisał ewangelii. Apostołowie Mateusz i Jan nie napisali przypisywanych im ewangelii. Praktycznie tylko jeden argument przemawia za ich autorstwem. Tym argumentem jest tradycja chrześcijańska, która od końca II wieku przypisuje autorstwo tych ewangelii właśnie tym apostołom. Argumenty przeciwko ich autorstwu są natomiast bardzo liczne.
>W efekcie większość współczesnych badaczy odrzuca ich autorstwo.

Przy takiej narracji powinniśmy przyjąć, iż w Ostatniej Wieczerzy brało udział 13 apostołów. Tym trzynastym był właśnie umiłowany uczeń, ponieważ nie był św. Janem.
Przypuszczalnie znajdzie Pan niepodważalny argument nawet na tą tezę.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
03-06-2020 22:32 
 Ocena 3 na 3
zeniu73 (6483 punktów)
.
>Przypuszczalnie znajdzie Pan niepodważalny argument nawet na tą tezę.

Wiesz co to jest teza? Twój bełkot nawet hipotezą nie jest.
Jest religijnym bełkotem 😂😂😂
Henryk.K (2246 punktów)
>.
>>Przypuszczalnie znajdzie Pan niepodważalny argument nawet na tą tezę.
>Wiesz co to jest teza? Twój bełkot nawet hipotezą nie jest.
>Jest religijnym bełkotem 😂😂😂

Ja w swoim życiu więcej tez obaliłem, niż Pan ich poznał.
Tak na wesoło.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
02-06-2020 16:35 
 Ocena 6 na 6
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Ewangelia według św. Jana jest najbardziej uduchowiona ze wszystkich. Widocznie nie chciał on powtarzać w opisie, co już podali pozostali ewangeliści.

Z tego, co Pan napisał wynika, że Jan znał trzy wcześniejsze ewangelie. Informuję więc Pana, że nic, absolutnie nic nie wskazuje, by tak rzeczywiście było.

Faktem jest, że poza nielicznymi wyjątkami treść Ewangelii Jana nie znajduje odzwierciedlenia w ewangeliach synoptycznych. Nie to jest jednak najważniejszym problemem.
Chodzi bowiem głównie o to, że między Ewangelią Jana a ewangeliami synoptycznymi istnieją pokaźnie sprzeczności. Część z nich wskazałem Panu w tej oto wypowiedzi, co Pan pominął milczeniem. Tych sprzeczności jest nieco więcej.

Jeśli przykładowo Jan i synoptycy informują - niezależnie od siebie - o różnej dacie śmierci Jezusa (pisałem o tym we wskazanej powyżej wypowiedzi), to tylko jedna z tych informacji może być prawdziwa. A to oznacza, że druga z nich nie jest prawdziwa. Albo rację ma zatem Jan, albo rację mają synoptycy. Jednocześnie racji mieć nie mogą.

Przyjmijmy zatem, że w sprawie daty ukrzyżowania Jezusa rację ma Jan (najprawdopodobniej jest to wniosek słuszny). Jeśli zatem uświadomimy sobie, że w tej kwestii synoptycy podają nieprawdziwe informacje, to w sposób oczywisty nasuwa się pytania: W jakich jeszcze sprawach synoptycy podają informacje nieprawdziwe? A w jakich Jan? Przecież sprzeczności pomiędzy nimi jest znacznie więcej.
Czy zdaje Pan sobie sprawę z ogromnej wagi tych pytań?

>Apostołowie i ówcześni chrześcijanie byli przekonani, że koniec tego świata nastąpi bardzo szybko, dlatego nie zapisywali tych wydarzeń. W tym czasie żyło bardzo wielu światków i nie widziano takiej potrzeby.

Skąd Pan wie, dlaczego wydarzenia z życia Jezusa ne były na bieżąco spisywane? Znalazł Pan gdzieś taką informację? Jeśli tak, to proszę ja wskazać.
Ja twierdzę, że przyczyny były zgoła inne.
A poza tym, wchodzi Pan na zbyt głębokie jak dla Pana wody i podstawia się do bicia jak małe dziecko.

Napisał Pan, że apostołowie oraz ówcześni chrześcijanie byli przekonani, że koniec świata nastąpi bardzo szybko. Ma Pan rację. Byli przekonani, lecz nie doczekali się.
A czy Pan wie, kto im powiedział, że ten koniec świata szybko nadejdzie. Powiedział im to Jezus - i to wielokrotnie. Ten "koniec świata" Jezus nazywał królestwem bożym (lub niebieskim), czyli bożym panowaniem. Jednym ze znaków nadejścia tego królestwa miała być paruzja Jezusa.
Jezus twierdził, że królestwo boże nadejdzie w jego własnym pokoleniu, czyli nie później niż w drugiej połowie I wieku: Zaprawdę powiadam wam: są wśród was obecnych tutaj tacy, którzy nie umrą, aż nie ujrzą królestwa bożego przychodzącego z mocą (Mk 9, 1).
Czas mijał a królestwo Boże nie nadchodziło, paruzja Jezusa też nie miała miejsca. Mamy już XXI wiek - i nadal nic. Czy Pan wie, co to oznacza. Otóż oznacza to, że Jezus się pomylił. Bardzo się pomylił.

>W miarę upływu czasu umierali świadkowie, jak i apostołowie ponosili śmierć męczeńską, a koniec nie następował, to postanowiono spisać radosną nowinę. (...) Czas płata jednak ludziom różne figle. Wiele faktów się zaciera a nawet są zapominane.

Powodem wszystkich niezgodności i sprzeczności szeroko rozumianych nie był wyłącznie upływ czasu? Były inne jeszcze przyczyny.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
02-06-2020 19:23 
 Ocena-1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>>Ewangelia według św. Jana jest najbardziej uduchowiona ze wszystkich. Widocznie nie chciał on powtarzać w opisie, co już podali pozostali ewangeliści.
>Z tego, co Pan napisał wynika, że Jan znał trzy wcześniejsze ewangelie. Informuję więc Pana, że nic, absolutnie nic nie wskazuje, by tak rzeczywiście było.
>Faktem jest, że poza nielicznymi wyjątkami treść Ewangelii Jana nie znajduje odzwierciedlenia w ewangeliach synoptycznych. Nie to jest jednak najważniejszym problemem.
>Chodzi bowiem głównie o to, że między Ewangelią Jana a ewangeliami synoptycznymi istnieją pokaźnie sprzeczności. Część z nich wskazałem Panu w tej oto wypowiedzi, co Pan pominął milczeniem. Tych sprzeczności jest nieco więcej.

Pisze Pan jak najdoskonalszy teoretyk. Według Pana na wszystko powinno istnieć stosowne pisemne potwierdzenie, najlepiej z pieczątką imienną i wyraźnym podpisem.
Jest Pan zupełnie oderwany od rzeczywistości.
Jestem przekonany, że tak kreowane dowodzenie może wywoływać politowanie.
Ewangelie były pisane pod natchnieniem Duch Świętego, czyli trzeciej osoby boskiej.
Zapisywali je jednak ludzie tamtej epoki i czynili to najlepiej jak potrafili.
Dwóch ewangelistów znało Pana Jezusa, lecz nie byli apostołami. Wiele zdarzeń spisywali z relacji innych osób.
Nawet dzisiaj w prawie, takie zeznania posiadają mniejszą wartość,a nieraz są wręcz odrzucane.

>Jeśli przykładowo Jan i synoptycy informują - niezależnie od siebie - o różnej dacie śmierci Jezusa (pisałem o tym we wskazanej powyżej wypowiedzi), to tylko jedna z tych informacji może być prawdziwa. A to oznacza, że druga z nich nie jest prawdziwa. Albo rację ma zatem Jan, albo rację mają synoptycy. Jednocześnie racji mieć nie mogą.
>Przyjmijmy zatem, że w sprawie daty ukrzyżowania Jezusa rację ma Jan (najprawdopodobniej jest to wniosek słuszny). Jeśli zatem uświadomimy sobie, że w tej kwestii synoptycy podają nieprawdziwe informacje, to w sposób oczywisty nasuwa się pytania: W jakich jeszcze sprawach synoptycy podają informacje nieprawdziwe? A w jakich Jan? Przecież sprzeczności pomiędzy nimi jest znacznie więcej.
>Czy zdaje Pan sobie sprawę z ogromnej wagi tych pytań?

Zdaję sobie sprawę z tych różnic, lecz w odniesieniu do aktu zbawienia jakąż to posiada wartość.
Niedawno byłem na spotkaniu klasowym. Jakże byłem zaskoczony wybiórczą pamięcią osób, które na nie przybyły.
Prawie każdy z nas widział w odmienny sposób zdarzenia sprzed kilkudziesięciu lat.
Byłem wręcz tym oburzony. Lecz po powrocie do domu i dojściu do siebie zrozumiałem, iż również moje postrzeganie ówczesnych wydarzeń klasowych było sprzeczne z oglądem pozostałych kolegów.
A ileż ze wspólnych wydarzeń nie pamiętaliśmy wszyscy. Każdemu utrwaliło się coś innego.
Gdybyśmy obecnie napisali pamiętniki z tego okresu i ktoś krytyczny i skrupulatny je przeczytał, to doszedłby do wniosku, że nie uczyliśmy się w tej samej klasie.
Apostołowie i uczniowie chodzili z Panem Jezusem trzy lata, my razem przebywaliśmy pięć a nawet z niektórymi kolegami dalsze pięć na studiach.
Za to zauważyłem, że serdeczne uczucia wobec siebie zostały utrwalone, a to chyba jest najstotniejsze na tym bożym świecie.

>>Apostołowie i ówcześni chrześcijanie byli przekonani, że koniec tego świata nastąpi bardzo szybko, dlatego nie zapisywali tych wydarzeń. W tym czasie żyło bardzo wielu światków i nie widziano takiej potrzeby.
>Skąd Pan wie, dlaczego wydarzenia z życia Jezusa ne były na bieżąco spisywane? Znalazł Pan gdzieś taką informację? Jeśli tak, to proszę ja wskazać.
>Ja twierdzę, że przyczyny były zgoła inne.
>A poza tym, wchodzi Pan na zbyt głębokie jak dla Pana wody i podstawia się do bicia jak małe dziecko.
>Napisał Pan, że apostołowie oraz ówcześni chrześcijanie byli przekonani, że koniec świata nastąpi bardzo szybko. Ma Pan rację. Byli przekonani, lecz nie doczekali się.
>A czy Pan wie, kto im powiedział, że ten koniec świata szybko nadejdzie. Powiedział im to Jezus - i to wielokrotnie. Ten "koniec świata" Jezus nazywał królestwem bożym (lub niebieskim), czyli bożym panowaniem. Jednym ze znaków nadejścia tego królestwa miała być paruzja Jezusa.
>Jezus twierdził, że królestwo boże nadejdzie w jego własnym pokoleniu, czyli nie później niż w drugiej połowie I wieku: Zaprawdę powiadam wam: są wśród was obecnych tutaj tacy, którzy nie umrą, aż nie ujrzą królestwa bożego przychodzącego z mocą (Mk 9, 1).

Pan Jezus mówiąc o królestwie bożym miał na myśli Kościół Katolicki.
Nawet obecnie zrzesza on najwięcej ludzi na świecie. Kiedy uwzględnimy pozostałe kościoły chrześcijańskie to liczba wiernych jest imponująca.
Mówił o wcześniejszym zburzeniu Jerozolimy przez pogan. Dzięki temu wielu chrześcijan uniknęło śmierci, ponieważ wcześniej opuścili to miasto.
Koniec świata jest zaś związany z wieloma wydarzeniami na ziemi i niebie. Zostały one również opisane. Przedtem ma być ogłoszona Ewangelia wszystkim narodom.
Sam osobiście dwukrotnie to słyszałem z ust naszego papieża. A kto jak nie papież może ogłosić ten moment?

>Czas mijał a królestwo Boże nie nadchodziło, paruzja Jezusa też nie miała miejsca. Mamy już XXI wiek - i nadal nic. Czy Pan wie, co to oznacza. Otóż oznacza to, że Jezus się pomylił. Bardzo się pomylił.

Bóg nigdy się nie myli.

>>W miarę upływu czasu umierali świadkowie, jak i apostołowie ponosili śmierć męczeńską, a koniec nie następował, to postanowiono spisać radosną nowinę. (...) Czas płata jednak ludziom różne figle. Wiele faktów się zaciera a nawet są zapominane.
>Powodem wszystkich niezgodności i sprzeczności szeroko rozumianych nie był wyłącznie upływ czasu? Były inne jeszcze przyczyny.

Powyżej to wyjaśniłem.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
02-06-2020 19:34 
 Ocena 5 na 5
zeniu73 (6483 punktów)

>Jest Pan zupełnie oderwany od rzeczywistości.

O qurwa 😂😂😂
To napisał gościu, który zaraz po tym napisał:

>Ewangelie były pisane pod natchnieniem Duch Świętego, czyli trzeciej osoby boskiej.

Gościu zarzuca oderwanie od rzeczywistości po czym bełkocze, że trzecia osoba boska pod postacią ducha świętego tchała do pisania 😂😂😂😂😂😂😂😂
04-06-2020 01:06 
 Ocena 8 na 8
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>Z tego, co Pan napisał wynika, że Jan znał trzy wcześniejsze ewangelie. Informuję więc Pana, że nic, absolutnie nic nie wskazuje, by tak rzeczywiście było. Faktem jest, że poza nielicznymi wyjątkami treść Ewangelii Jana nie znajduje odzwierciedlenia w ewangeliach synoptycznych. Nie to jest jednak najważniejszym problemem. Chodzi bowiem głównie o to, że między Ewangelią Jana a ewangeliami synoptycznymi istnieją pokaźnie sprzeczności.
> Pisze Pan jak najdoskonalszy teoretyk. Według Pana na wszystko powinno istnieć stosowne pisemne potwierdzenie, najlepiej z pieczątką imienną i wyraźnym podpisem.

Uważam, że głoszone poglądy trzeba umieć udowodnić, lub choćby poprzeć je mocnymi argumentami wynikającymi z obiektywnych badań. Obiektywnych, tzn. prowadzonych przez uczonych, którzy nie mieszają nauki z wiarą.
Z Pana wypowiedzi wyciągam natomiast wniosek, że jest Pan zwolennikiem pobożnych życzeń, czyli pisze Pan to, w co gorąco chciałby Pan wierzyć i nie ma znaczenia, czy potrafi Pan to udowodnić, czy też nie.
W dotychczasowej dyskusji ze mną nie podjął się Pan jeszcze jakiejkolwiek nawet próby uzasadnienia swoich poglądów. W zasadzie nie odnosi się Pan do tego, co umieszczam w swoich wypowiedziach. Coś Pan wprawdzie pisze, lecz to coś to albo owe pobożne życzenia, albo zdania, z których nic nie wynika, bo nie mają w sobie żadnej merytorycznej wartości.

>Ewangelie były pisane pod natchnieniem Duch Świętego, czyli trzeciej osoby boskiej.

Wszyscy ci, którzy uważnie przeczytali Nowy Testament doskonale wiedzą, że jest on pełen rozmaitych sprzeczności wewnętrznych, niezgodności z faktami historycznymi oraz innych zmyśleń i nieprawd. Wynika z tego, że albo ten Duch Święty, czyli ponoć trzecia osoba boska, nie potrafił zadbać, by to, co przekazał ewangelistom oddali oni wiernie w swoich ewangeliach, albo też synoptyków natchnął informacjami sprzecznymi z tymi, którymi natchnął czwartego ewangelistę.

>Zapisywali je jednak ludzie tamtej epoki i czynili to najlepiej jak potrafili.

A wyszło z tego to, co wyszło, czyli sprzeczności i niezgodności, o których wspomniałem powyżej. W efekcie nie wiemy, czy prawdziwa jest jakaś informacja u synoptyków, czy odpowiadająca jej, ale z nią sprzeczna informacja u Jana. Bo przecież obie, jako sprzeczne z sobą, jednocześnie prawdziwe być nie mogą. A skoro jedna z tych informacji jest nieprawdziwa, to - kto wie - może nieprawdziwe są obie. Najgorsze bowiem jest stracenie zaufania do źródła pełnego sprzeczności.

Czy wie Pan jaki jest efekt tych niezliczonych sprzeczności i niezgodności?
Otóż wielu badaczy krytycznych jest zdania, że są tylko dwa pewne fakty z życia Jezusa: pierwszy - że się urodził i drugi - że został ukrzyżowany. Reszta, to tylko opinie.
Niektórzy badacze do pewnych faktów zaliczają jeszcze: że był Galilejczykiem, że został ochrzczony przez Jana Chrzciciela, że posiadał apostołów (być może dwunastu), że prowadził działalność wyłącznie na terenie Izraela oraz że wywołał zamieszanie w świątyni Jerozolimskiej, które stało się przyczyną jego ukrzyżowania. Również według nich, reszta, to tylko opinie.

>Dwóch ewangelistów znało Pana Jezusa, lecz nie byli apostołami. Wiele zdarzeń spisywali z relacji innych osób.

Napisałem już w jednej z wcześniejszych wypowiedzi, że najprawdopodobniej - a prawdopodobieństwo to jest bardzo duże - żaden z autorów dwudziestu siedmiu ksiąg Nowego Testamentu nie znał osobiście Jezusa.

>>Jeśli przykładowo Jan i synoptycy informują - niezależnie od siebie - o różnej dacie śmierci Jezusa (pisałem o tym we wskazanej powyżej wypowiedzi), to tylko jedna z tych informacji może być prawdziwa. A to oznacza, że druga z nich nie jest prawdziwa. Albo rację ma zatem Jan, albo rację mają synoptycy. Jednocześnie racji mieć nie mogą. Czy zdaje Pan sobie sprawę z ogromnej wagi tych pytań?
> Zdaję sobie sprawę z tych różnic, lecz w odniesieniu do aktu zbawienia jakąż to posiada wartość.

Ano taką, że nie może Pan mieć pewności, że skąpe informacje o rzekomym zbawieniu zaliczają się akurat do tych prawdziwych.

>Apostołowie i uczniowie chodzili z Panem Jezusem trzy lata (...)

Raczej nie. Najprawdopodobniej znacznie krócej, bo od sześciu miesięcy do około roku.

> Pan Jezus mówiąc o królestwie bożym miał na myśli Kościół Katolicki.

Wyrażenie "królestwo boże" lub równoznaczne mu "królestwo niebieskie" występuje około 80 razy w ewangeliach synoptycznych. W ani jednym przypadku Jezus nie utożsamił tego królestwa z Kościołem. Nie utożsamiał, gdyż nigdy nawet nie myślał o zakładaniu Kościoła. Jezus był przekonany, że królestwo boże, które głosił i do którego chciał przygotować swoich rodaków - i nikogo więcej - nadejdzie jeszcze za życia współczesnego mu pokolenia. W związku z tym żaden Kościół - o którym zreszta nigdy nawet nie myślał - nie był mu do niczego potrzebny.
Analiza wszystkich wypowiedzi Jezusa o królestwie bożym jasno wskazuje, że pod tym terminem rozumiał on nową rzeczywistość, w której Bóg panował będzie nad Izraelem i poza nim.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
02-06-2020 16:49 
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)
> Mam do Pan małą prośbę. Ponieważ jest Pan bardzo biegły w datowaniu biblijnym oraz odkrywaniu nieścisłości w opisach tam zawartych to proponuję, żeby ustalił Pan pewną prawdę związaną z Szczególną Teorią Względności. (...) Sprawa dotyczy przedstawiciela biblijnego narodu Alberta Einsteina (...) Jak wieść gminna niesie opublikował on w 1905 roku bardzo ważne opracowanie zwane Szczególną Teorią Względności. (...) Istnieje tylko jeden i to poważny problem. W jego dorobku naukowym dotyczącym tego roku nie istnieje żadna tako pozycja.

Nie jestem fizykiem. Nie jestem też zwolennikiem spiskowej teorii dziejów. Kiedyś chodziłem do szkoły, a nawet do kilku i uczyłem się w nich fizyki. Stąd też wiem, że autorem teorii względności, zarówno tej szczególnej jak i tej ogólnej, jest Albert Einstein.

Po krótkich poszukiwaniach znalazłem w internecie następujące informacje:
-- Albert Einstein opublikował szczególną teorię względności w 1905 r. w 17. numerze Annałów fizyki (niem. Annalen der Physik) w dniu 26.09.1905 r. w artykule noszącym tytuł O elektrodynamice ciał w ruchu (Zur Elektrodynamik bewegter Körper). Einstein rozwinął STW w innym artykule wydanym również w 1905 r. (tytułu nie podano), w którym poprawnie przewidział równoważność masy i energii.
-- Ww. artykuł opublikowany jest w internecie w języku angielskim. Tytuł artykułu: On the elektrodynamics of moving bodies. Data nieco inna, bo 30 czerwca 1905 r.
-- Dylatacja czasu (wspomina Pan o niej) została przewidziana w STW i następnie potwierdzona doświadczalnie.

Pogrzebałem również w domowych zasobach:
-- Stephen Hawking i Aleksander Mlodinow w książce Jeszcze krótsza historia czasu (wydanie z roku 2007) napisali na stronach 34 i 138, że twórcą tej teorii jest Albert Einstein i datowana jest ona na 1905 rok. Identyczną informację można znaleźć w ich książce Wielki projekt na stronie 118 (1905).
-- David Halliday i Robert Resnick w książce Fizyka na stronie 657 tomu 1 (1983) podają, że Albert Einstein ogłosił STW w 1905 roku.
-- David A Weintraub w książce Ile lat ma Wszechświat informuje na stronie 42 (2012), że autorem STW jest Albert Einstein.
Na tym poszukiwania zakończyłem.

>Jaki to szlachetny człowiek pozbawił się prawa do tak istotnych dokonań i w imię niepojętej dla nas logiki tak postąpił.

Nikt się żadnych praw nie pozbawił. Autorem STW jest Albert Einstein, Żyd, co zapewne Pana uwiera, bo przecież według niektórych chrześcijan Żydzi ukrzyżowali Jezusa, co oczywiście jest nieprawdą.

> Ponieważ nie znamy prawdziwego autora tej publikacji to musimy założyć,że jest to prawda objawiona przez jakąś wyższą siłę.

Podałem Panu autora publikacji z 1905 roku na temat STW. Spiskowa teoria dziejów spaliła na panewce.
A ta wyższa siła, która objawiła ludzkości szczególną teorię względności, to zapewne Duch Święty działający w imieniu Boga? Dobrze rozumiem?

>Wszystko na to wskazuje, ponieważ jakiekolwiek próby wykazania jej błędów są traktowane jak bluźnierstwa przeciwko świętości. Sam tego doświadczyłem na tym portalu.

W zagadnieniach, w których z Panem na forum dyskutowałem, nie wykazuje Pan czyichś błędów. To Pan te błędy notorycznie popełnia. Nie powinna więc Pana dziwić krytyka, między innymi z mojej strony.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Henryk.K (2246 punktów)


>W zagadnieniach, w których z Panem na forum dyskutowałem, nie wykazuje Pan czyichś błędów. To Pan te błędy notorycznie popełnia. Nie powinna więc Pana dziwić krytyka, między innymi z mojej strony.

Gdyby na tym portalu nie spotykała mnie krytyka, to bym z niego już dawno zrezygnował.
Nie zgadzam się jedynie na wyzywanie i poniżanie inwektywami.
Na początku była to codzienność, obecnie staje się rzadkością.



Ja odnoszę się do publikacji STW jako odrębnego dzieła. Wszyscy odnosząc się do niego mają na myśli konkretnie tą publikację, czyli pod tym tytułem i przedstawioną w 1905 roku.
Pan odnalazł to rozproszone w różnych opracowaniach pod innymi nazwami.
Czy nie jest to jakaś poważna manipulacja, a dotyczy czasu nieodległego?
Nie mógł autor umieścić tego w jednym wydaniu?
Nauka twierdzi, że posługuje się precyzyjnym językiem, a tu taka wpadka.
Ma Pan ogromną okazję, żeby logicznie i niepodważalnie wykazać sprzeczności w takim postępowaniu.
A co do Żydów, to nawet nasz Zbawiciel przyszedł na świat w tym narodzie.
Co do tamtego okresu to używam nazwy Izraelczycy. Jest ona bardziej sympatyczna.
Mimo wszystko.





Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
03-06-2020 16:26 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
>-- Albert Einstein opublikował szczególną teorię względności w 1905 r. w 17. numerze Annałów fizyki (niem. Annalen der Physik) w dniu 26.09.1905 r. w artykule noszącym tytuł O elektrodynamice ciał w ruchu (Zur Elektrodynamik bewegter Körper).
>-- Ww. artykuł opublikowany jest w internecie w języku angielskim. Tytuł artykułu: On the elektrodynamics of moving bodies. Data nieco inna, bo 30 czerwca 1905 r.

Data jest inna, bo to data otrzymania rękopisu Einsteina przez redakcję Annalen. Artykuł ten ukazał się drukiem niecałe 3 miesiące później, 26 września 1905 r.
03-06-2020 16:43 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>-- Albert Einstein opublikował szczególną teorię względności w 1905 r. w 17. numerze Annałów fizyki (niem. Annalen der Physik) w dniu 26.09.1905 r. w artykule noszącym tytuł O elektrodynamice ciał w ruchu (Zur Elektrodynamik bewegter Körper).
>>-- Ww. artykuł opublikowany jest w internecie w języku angielskim. Tytuł artykułu: On the elektrodynamics of moving bodies. Data nieco inna, bo 30 czerwca 1905 r.
>Data jest inna, bo to data otrzymania rękopisu Einsteina przez redakcję Annalen. Artykuł ten ukazał się drukiem niecałe 3 miesiące później, 26 września 1905 r.

Na niemieckiej wiki jest to dobrze opisane. Udział Lorentza, jak się to krystalizowało kto kiedy, jak wzór się przekształcał są zdjęcia z Annalen.
Wystarczy klikać w przypisy. jeden z nich to bodajże 31.
gallica.bn(*)bpt6k2094597.image.f554.langDE
zdjęcie strony.

poprawka 33
gallica.bn(*)/bpt6k15325j.image.f647.langDE
Henryk.K (2246 punktów)

>Na niemieckiej wiki jest to dobrze opisane. Udział Lorentza, jak się to krystalizowało kto kiedy, jak wzór się przekształcał są zdjęcia z Annalen.
>Wystarczy klikać w przypisy. jeden z nich to bodajże 31.
>gallica.bn(*)bpt6k2094597.image.f554.langDE
>zdjęcie strony.
>poprawka 33
>gallica.bn(*)/bpt6k15325j.image.f647.langDE

Nie można skopiować stron do przetłumaczenia. Nie wiem więc czego dotyczy tekst.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
03-06-2020 22:37 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>Na niemieckiej wiki jest to dobrze opisane. Udział Lorentza, jak się to krystalizowało kto kiedy, jak wzór się przekształcał są zdjęcia z Annalen.
>>Wystarczy klikać w przypisy. jeden z nich to bodajże 31.
>>gallica.bn(*)bpt6k2094597.image.f554.langDE
>>zdjęcie strony.
>>poprawka 33
>>gallica.bn(*)/bpt6k15325j.image.f647.langDE
> Nie można skopiować stron do przetłumaczenia. Nie wiem więc czego dotyczy tekst.
>
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz


Podam Ci jak ja to robię...(linki się u mnie otwierają na firefox)..ale

Albert Einstein de w wyszukiwarce....kopiuje link otwieram klikam tłumacz


Czytam czytam......czytam..klikam podświetlenia...czytam schodzę na sam dół szukam przypisu.... przypis 33.....ważne jeśli przypis się nie otwiera to robię to w oryginale tekstu...łatwizna

Ok. sprawdzam co to ten Annals of Physics?
translate.(*)rhjgBhinRmKK0oV_q3MO7jM8VesXjg
OK już wiem
Ważne publikacje:

Albert Einstein

wyjaśnienie efektu fotograficznego: w heurystycznym punkcie widzenia dotyczącym generowania i transformacji światła , Annalen der Physik 322, s. 132-148, 1905
pierwsza praca nad specjalną teorią względności : o elektrodynamice ciał ruchomych , Annalen der Physik 322, s. 891-921, 1905
O ruchu Browna : O ruchu cząstek zawieszonych w płynach niegazowanych wymaganych przez molekularną teorię ciepła. Annalen der Physik 322, ss. 549-560, 1905, a także "Teoria ruchu Browna". Annalen der Physik 324, s. 371-381, 1906
podstawa ogólnej teorii względności w artykule o tej samej nazwie: podstawa ogólnej teorii względności , Annalen der Physik 354, s. 769 i nast., 1916 [9]
Aha

To jeszcze kliknę sobie w Specjalna teoria względności
translate.(*)rhi-Hhsv18R33yV6_MrM_AOUqPaBOA

a tam już czeka
Historia szczególnej teorii względności
no to klikam
translate.(*)rhgVPYtDrSUPYzp9WOtfly-5IUv9FQ

Jakieś pół godziny kopania. Ważne....sprawdzać przypisy na samym dole.
podświetlania tekstu same podpowiadają. Miłej lektury.
Henryk.K (2246 punktów)

>W zagadnieniach, w których z Panem na forum dyskutowałem, nie wykazuje Pan czyichś błędów. To Pan te błędy notorycznie popełnia. Nie powinna więc Pana dziwić krytyka, między innymi z mojej strony<

Cały Pana światopogląd opiera się na potędze nauki. Czy zastanawiał się Pan kiedykolwiek nad jego kruchością. Jak by się Pan poczuł, kiedy to co jest tym fundamentem ległoby w gruzach?
Czy całkowity upadek nowożytnej astronomii, a pojawienie się w to miejsce Niebocentryzmu nie załamałoby Pańskiego istestwa?
Czy jest Pan przygotowany na taki wstrząs poznawczy?
Błędów nie powinien popełniać ten, który porusza się po utartych szlakach.
Kiedy zapuszczamy się w nieznane musimy je zaakceptować.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
19-05-2020 04:38 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Nie ulega jednak wątpliwości, że Nowy Testament, w ogóle Biblia, jest rażąco niezgodna z takimi dziedzinami nauki jak historia, archeologia, czy astronomia. Dyskredytuje to te księgi jako poważne źródło wiedzy.
Biblia jest zbiorem mitów i poważnym źródłem wiedzy historycznej i astronomicznej, jednak żeby to wiedzieć trzeba rozumieć metafory językowe, którymi została napisana. Gdy czytasz o braciach bliźniakach, walce z aniołem, drabinie jakubowej, baranim rogu, złotym cielcu, bratobójczej walce, cudownym rozmnożeniu dwóch ryb, dwunastu apostołach, 72 posłańcach itp. trzeba rozumieć, że to alegorie astronomiczne, a nie rzeczywiste wydarzenia, postacie. Wiedza astronomiczna ówczesnych ludzi była duża, obserwowali od tysięcy lat przesuwający się w precesji układ Gwiazd ( Bogów na Niebie ), potrafili obliczyć kiedy nastąpi zaćmienie Słońca ( Horusa, Chrystusa... ).
>Być może istniał taki człowiek jak Jezus, Joshua, czy Christos rożnie nazywany. Ale był tylko człowiekiem. Przywódcą kilku innych sekt (np esseńczycy) Czasy, w których przyszło mu żyć były czasami szczególnymi, mistycznymi. W obliczu rzymskiej okupacji, żydzi z utęsknieniem wypatrywali obiecanego im mesjasza. Człowiek obdarzony odpowiednia charyzmą mógł sprostać oczekiwaniom i pojawić się w odpowiednim miejscu i czasie. Jak wiemy lwia część żydów i tak nie przyjęła go jako mesjasza.
Nie ma żadnego dowodu, że istniał, więc robienie takiego założenia ma taki sens, jak zakładanie, że być może istniał Kmicic, Pan Wołodyjowski, Zagłoba, czy Kubuś Puchatek. Źródłem dla tej postaci byli inni mitologiczni bohaterowie, np. Horus.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
05-05-2020 08:21 
 Ocena 2 na 2
Henryk.K (2246 punktów)
>>>>Ten kto widział Pana Jezusa widział Boga Ojca.
>>>Nie zachował się żaden, ale to żaden, obraz/rysunek lub opis postaci Jezusa. Wynika z tego, że Jezus nie był postacią fizyczną, lecz powstał jedynie w umysłach ówczesnych mu ludzi.
>> Nie jestem pewien, ale coś mi się przypomina, iż Hebrajczykom nie wolno było tworzyć żadnych obrazów i posągów ludzi.
>Tam była prowincja rzymska, na tych terenach mieszkali Rzymianie, Grecy i inne ludy, którzy rzeźbili, rysowali, pisali poematy, kroniki... i NIC!!! o tak cudownym człowieku...
>
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.


Niech Pan pojedzie do Arabii Saudyjskiej, Jiemenu i.t.p. i zacznie tam rzeźbić postacie ludzi i zwierząt.
W zaciszu domu i w tajemnicy przed otoczeniem dokonałby Pan tego. W innym, najlepszym przypadku, ucięliby Panu tylko rękę.
Podobnie było na terenach zamieszkałych przez Hebrajczyków w starożytności.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
05-05-2020 14:27 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14788 punktów)
>>Tam była prowincja rzymska, na tych terenach mieszkali Rzymianie, Grecy i inne ludy, którzy rzeźbili, rysowali, pisali poematy, kroniki... i NIC!!! o tak cudownym człowieku...
> Niech Pan pojedzie do Arabii Saudyjskiej, Jiemenu i.t.p. i zacznie tam rzeźbić postacie ludzi i zwierząt. W zaciszu domu i w tajemnicy przed otoczeniem dokonałby Pan tego. W innym, najlepszym przypadku, ucięliby Panu tylko rękę. Podobnie było na terenach zamieszkałych przez Hebrajczyków w starożytności.
Na czym niby ma polegać to podobieństwo, Arabia Saudyjska, Jemen to rzymskie prowincje? Hebrajczycy ucinali ręce Rzymianom, Grekom za to, że rzeźbili, pisali?
Jak siedzisz w gnoju po szyje to się nie szarp bo się całkiem utopisz. Gajos

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
05-05-2020 00:03 
 Ocena 2 na 2
Forseti1 (43 punktów)

> Myślę, że mówiąc o szamanach to miał Pan na myśli tych pogańskich kapłanów, którzy z grzechotkami skaczą w rytm wybijany na bębnach.
>Sugerowanie czegoś podobnego duchowieństwu chrześcijańskiemu nie świadczy dobrze o Pana inteligencji i wiedzy.

Chciałbym skomentować tylko ten fragment bo to jest istota punktu widzenia osoby należącej do jakiegoś związku religijnego:
Panie Henryku, wyczuwam tutaj lekką kpinę w stosunku do "pogańskich" kapłanów.
Celowo cudzysłów ponieważ kapłani są wszyscy tacy sami - słowo pogański oznacza jedynie "ci zza góry" albo z "sąsiedniej wioski". Tak więc oni mają takie samo prawo do swoich wierzeń jak Pan.
Wszystko co Pan o szamanach powie jak w lustrze pokaże istotę Pana wiary. Wystarczy zdać sobie z tego sprawę - tylko tyle i aż tyle.
05-05-2020 00:48 
 Ocena 2 na 2
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>Wszystko co Pan o szamanach powie jak w lustrze pokaże istotę Pana wiary. Wystarczy zdać sobie z tego sprawę - tylko tyle i aż tyle.

Zasada jest prosta i uniwersalna.
Wszystko czego ja chcę, jest ważniejsze.
Wszystko co ja uważam, jest słuszniejsze.
Wszytko co ja sądzę, jest sprawiedliwsze.
Wszytko w co ja wierzę, jest lepsze.

Ta prosta i uniwersalna zasada dotyczy wszystkich ludzi, przy czym każdy chce czegos innego, co innego uważa, co innego sądzi i ma odmienną wiarę.

Czasem na pewnym miejscu i stopniu ogólności, jakas grupa na chwilę się ze sobą zgodzi a potem się znowu posprzecza.
05-05-2020 08:01 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>>Wszystko co Pan o szamanach powie jak w lustrze pokaże istotę Pana wiary. Wystarczy zdać sobie z tego sprawę - tylko tyle i aż tyle.
>Zasada jest prosta i uniwersalna.
>Wszystko czego ja chcę, jest ważniejsze.
>Wszystko co ja uważam, jest słuszniejsze.
>Wszytko co ja sądzę, jest sprawiedliwsze.
>Wszytko w co ja wierzę, jest lepsze.
>Ta prosta i uniwersalna zasada dotyczy wszystkich ludzi, przy czym każdy chce czegos innego, co innego uważa, co innego sądzi i ma odmienną wiarę.
>Czasem na pewnym miejscu i stopniu ogólności, jakas grupa na chwilę się ze sobą zgodzi a potem się znowu posprzecza.

W wierze obowiązuje bezwzględna logika. System jedynkowo zerowy, prawda lub fałsz.
Na takie podejście jest stać coraz mniej ludzi. Dlatego rozprzestrzenia się wielki chaos z tym związany.
Nie wszystko w co wierzy człowiek jest dobre. Potwierdzeniem tego jest ogrom zła na świecie, z którym jak to obserwuję na tym portalu w żaden sposób nie mogą sobie poradzić racjonaliści i ateiści.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
> W wierze obowiązuje bezwzględna logika. System jedynkowo zerowy, prawda lub fałsz.

Z tym, że co u Pana jest 0 u innej osoby oznacza 1 i na odwrót.
Prawdę, dobro i sprawiedliwość definiują emocje a jak dowodzi natura emocje zmienne są.
Wystarczyłoby Pana teraz umieścić w zupełnie odmiennej kulturze a już za 15-20 lat uwierzyłby Pan w innego Boga, co niektórzy nazywają asymilacją albo bardziej dyplomatycznie integracją.
Henryk.K (2246 punktów)
>> W wierze obowiązuje bezwzględna logika. System jedynkowo zerowy, prawda lub fałsz.
>Z tym, że co u Pana jest 0 u innej osoby oznacza 1 i na odwrót.

Prawda nie zależy od postrzegania ludzi. Człowiek nie jest w stanie obiektywnie jej ustalić, co nie znaczy, iż jest zwolniony z prób jej poszukiwania.

>Prawdę, dobro i sprawiedliwość definiują emocje a jak dowodzi natura emocje zmienne są.

Bałbym się prawdy opartej na ludzkich emocjach. Przykładem jest wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy i pięć dni później sąd przed Piłatem.

>Wystarczyłoby Pana teraz umieścić w zupełnie odmiennej kulturze a już za 15-20 lat uwierzyłby Pan w innego Boga, co niektórzy nazywają asymilacją albo bardziej dyplomatycznie integracją.

Błędem jest ocenianie postępowania innych na podstawie swojego ja. Można się ogromnie pomylić. Nigdy nie możemy być pewni, co drzemie w innym człowieku.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
> Prawda nie zależy od postrzegania ludzi.

Prawda zalezy od postrzegania wszelkich istot, nie tylko ludzi, a każda istota inny obraz ma przed oczami.

Prawda jest względna jak wszystko włącznie z materią i zależy od Pana stanu.

Wystarczy, że panski stan zmieni się, żeby to co postrzegał Pan za prawdę zaczął postrzegać Pan za fałsz.

W rzeczywistości nie ma niczego stałego. Wszytko zmienia się.
Henryk.K (2246 punktów)
>> Prawda nie zależy od postrzegania ludzi.
>Prawda zalezy od postrzegania wszelkich istot, nie tylko ludzi, a każda istota inny obraz ma przed oczami.
>Prawda jest względna jak wszystko włącznie z materią i zależy od Pana stanu.
>Wystarczy, że panski stan zmieni się, żeby to co postrzegał Pan za prawdę zaczął postrzegać Pan za fałsz.
>W rzeczywistości nie ma niczego stałego. Wszytko zmienia się.

Mija już prawie 2000 lat od sądu Pana Jezusa przed Piłatem, a Pan nadal nie wie co to jest prawda.
Pewnie, że prawdę można realatywizować i czyni się to nieustannie. Zawsze dla jakiś celów własnych lub grupowych.
W trakcie naszego życia często zmieniamy nasze podejście do prawdy, lecz jest to z reguły spowodowane większym zrozumieniem otaczającego nas świata.
Najprostsze trzymanie się prawdy polega na przestrzeganiu Dekalogu i prawa miłości bliźniego. Jest to najważniejszy kompas moralny,który chroni ludzi przed błędami w poznawaniu prawdy i nie wywołuje rozterek moralnych.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
10-05-2020 10:07 
 Ocena 2 na 2
Jan Rylew (3965 punktów)
Hamerlik nie odpowiada więc skorzystam z okazji żeby się wtrącić.
>Pewnie, że prawdę można realatywizować i czyni się to nieustannie. Zawsze dla jakiś celów własnych lub grupowych. W trakcie naszego życia często zmieniamy nasze podejście do prawdy, lecz jest to z reguły spowodowane większym zrozumieniem otaczającego nas świata.
Najpierw warto ustalić czym jest prawda.
Dla racjonalisty prawdą jest stan faktyczny, to co rzeczywiście jest, istnieje lub było, dowiedzione naukowo lub wynikające z doświadczenia.
Dla wierzącego prawdą jest to w co wierzy lub chce wierzyć.
Moja matka tłumaczyła mi, że dla chrześcijanina najważniejsza jest trójca święta i że to opiera się na trzech filarach: wiara, nadzieja i miłość. Nie chcę tego rozwijać, każdy może sam to uczynić, ale myślę, że trafiła w sedno sprawy.
Dlatego większość dyskusji na tym forum pomiędzy racjonalistą ateistą a wierzącym, bez zrozumienia czym jest prawda dla interlokutora, prowadzi na manowce jałowego, często brzydkiego sporu.

Dodam tylko, że prawda w rozumieniu racjonalisty jest często dla człowieka, pomijając proste przypadki, rzeczywiście trudno dostępna.
Relatywizacji nie podlega właściwie prawda w rozumieniu racjonalisty, a raczej jakieś wydumane tezy.
>Najprostsze trzymanie się prawdy polega na przestrzeganiu Dekalogu i prawa miłości bliźniego. Jest to najważniejszy kompas moralny, który chroni ludzi przed błędami w poznawaniu prawdy i nie wywołuje rozterek moralnych.
Za dużo w tej tezie "prawdy", ale przestrzeganie dekalogu i "prawa miłości bliźniego" warto stosować w życiu.
Henryk.K (2246 punktów)

>Najpierw warto ustalić czym jest prawda.
>Dla racjonalisty prawdą jest stan faktyczny, to co rzeczywiście jest, istnieje lub było, dowiedzione naukowo lub wynikające z doświadczenia.

Muszę przyznać,iż zaskoczył mnie Pan tą definicją prawdy. Byłem święcie przekonany, że prawda, jest to zgodność z rzeczywistością, jest definicją Kościoła Katolickiego.
No, ale świat się ponoć ciągle doskonali.

>Dla wierzącego prawdą jest to w co wierzy lub chce wierzyć.

Chyba nie jest tak do końca, ponieważ istnieje wiele zjawisk fizycznych, które nie wszyscy rozumieją i w cale nie przyjmują je na zasadach wiary.
Taką przeciwnością jest obecny na tym forum Pan H. Konopka, który uważa się za ateistę, a Swoje przemyślenia naukowe akceptuje na zasadach wiary.

>Moja matka tłumaczyła mi, że dla chrześcijanina najważniejsza jest trójca święta i że to opiera się na trzech filarach: wiara, nadzieja i miłość. Nie chcę tego rozwijać, każdy może sam to uczynić, ale myślę, że trafiła w sedno sprawy.

Zgadzam się w pełni z Pańską mamą.

>Dlatego większość dyskusji na tym forum pomiędzy racjonalistą ateistą a wierzącym, bez zrozumienia czym jest prawda dla interlokutora, prowadzi na manowce jałowego, często brzydkiego sporu.
>Dodam tylko, że prawda w rozumieniu racjonalisty jest często dla człowieka, pomijając proste przypadki, rzeczywiście trudno dostępna.

Racjonaliści mają poważny problem z prawdą, ponieważ historycznie rzecz biorąc jej wykładnia była i jest nieustannie zmieniana. Prawdę się zawsze nagina do potrzeb
ideologii. Ileż ja już takich przestawień zwrotnic w swoim życiu widziałem.
A ponieważ komuniści nigdy nie posiadali honoru, był on nawet zwalczany jako wymysł szlachecko burżuazyjny, to nie posiadają w tej materii żadnych zahamowań.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
10-05-2020 15:28 
 Ocena 2 na 2
Jan Rylew (3965 punktów)
>>Dla wierzącego prawdą jest to w co wierzy lub chce wierzyć.
>Chyba nie jest tak do końca, ponieważ istnieje wiele zjawisk fizycznych, które nie wszyscy rozumieją i w cale nie przyjmują je na zasadach wiary.
Nie bardzo rozumiem tego argumentu. Jeśli dane zjawisko istnieje, jest dostrzegalne, mierzalne i powtarzalne jak np. zjawisko grawitacji to należy do rzeczywistości czyli istnieje i nic tutaj nie ma do rzeczy kwestia czy wszyscy to zjawisko rozumieją. Zresztą nauka do dzisiaj nie wyjaśniła do końca istoty zjawiska grawitacji.
Zjawiska fizyczne, których nie rozumiemy (brak wiedzy) zawsze były i są pastwą metafizyki i wiary w siły nadprzyrodzone.
Myślę, ze chrześcijańskie rozumienie prawdy mieści się w przedmiocie wiary ("Prawda jest w Jezusie").

>Racjonaliści mają poważny problem z prawdą, ponieważ historycznie rzecz biorąc jej wykładnia była i jest nieustannie zmieniana. Prawdę się zawsze nagina do potrzeb ideologii. Ileż ja już takich przestawień zwrotnic w swoim życiu widziałem. A ponieważ komuniści nigdy nie posiadali honoru, był on nawet zwalczany jako wymysł szlachecko burżuazyjny, to nie posiadają w tej materii żadnych zahamowań.
Ja tylko mówię o racjonalistycznej wykładni prawdy, która wynika z materialistycznej metody poznania. Wierzący opierają się na metodzie metafizycznej.
Komuniści i honor, ułomności ludzkie to już odrębny temat do dyskusji, ale nie mam na to chęci. Może pan Konopka zareaguje.
Pozdrawiam
05-05-2020 21:49 
 Ocena 1 na 1
Ewing (288 punktów)
> Błędem jest ocenianie postępowania innych na podstawie swojego ja. Można się ogromnie pomylić. Nigdy nie możemy być pewni, co drzemie w innym człowieku.

Widzisz, wierzący człowieku. Różnica między nami jest taka, że ja nie oddał bym życia za swoje poglądy, bo uważam, że zawsze jako człowiek mogę się pomylić. Ty natomiast, jako osoba wierząca gotów byłbyś oddać życie za swoją wiarę, swoje przekonania religijne. Nieprawdaż ?
Henryk.K (2246 punktów)

>Widzisz, wierzący człowieku. Różnica między nami jest taka, że ja nie oddał bym życia za swoje poglądy, bo uważam, że zawsze jako człowiek mogę się pomylić. Ty natomiast, jako osoba wierząca gotów byłbyś oddać życie za swoją wiarę, swoje przekonania religijne. Nieprawdaż ?

Prawdaż. Ale czy będę do tego zdolny?
Odniesieniem niech będzie św. Piotr. Kiedy śmierć jest daleko to wiele nam się wydaje. Jak stanie przy nas to lęk jest przemożny.
Przysłano mi taki dowcip, w którym Śmierć się nawet boi, ponieważ dezynfekuje sprayem swoją kosę.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
09-05-2020 22:42 
 0 na 2
Ewing (288 punktów)
> Prawdaż. Ale czy będę do tego zdolny?
>Odniesieniem niech będzie św. Piotr. Kiedy śmierć jest daleko to wiele nam się wydaje. Jak stanie przy nas to lęk jest przemożny.
>Przysłano mi taki dowcip, w którym Śmierć się nawet boi, ponieważ dezynfekuje sprayem swoją kosę.
>
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz


Widzisz wierzący. Jesteś zwykłym fanatykiem, gotowym nie tylko oddać swoje życie za swoje przekonania ale także gotowym mordować dla tych przekonań. Tym sie różnimy.
10-05-2020 07:02 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Widzisz wierzący. Jesteś zwykłym fanatykiem, gotowym (...) mordować dla tych przekonań. Tym sie różnimy.

1 To bardzo poważny zarzut, wymaga dowodu
2 Fundamentem fanatyzmu jest przekonanie o wyższości własnej racji, pogarda dla innych poglądów. Tę widzę u Ciebie


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
10-05-2020 13:38 
 Ocena 1 na 1
Ewing (288 punktów)
>>Widzisz wierzący. Jesteś zwykłym fanatykiem, gotowym (...) mordować dla tych przekonań. Tym sie różnimy.
>1 To bardzo poważny zarzut, wymaga dowodu
>2 Fundamentem fanatyzmu jest przekonanie o wyższości własnej racji, pogarda dla innych poglądów. Tę widzę u Ciebie
>
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby


Człowiek, który jest gotów zginąć za wiarę jest zdolny do wszystkiego. Dla niego obojętne jest, czy zginie sam czy zginą też inni. Ba, jest to dla niego wręcz powodem do dumy, tego ich uczą ich szamani. Przykładem są obecnie zwłaszcza fanatycy islamscy, ale nie tylko. Tzw. męczennicy są potrzebni każdej wierze. Twierdzisz, ze widzisz u mnie pogardę dla innych poglądów, przekonanie o wyższości własnej racji. Ale to przecież Ty wierzący chcesz umierać za swoje poglądy a nie ja. Kto tu ma kogo w pogardzie, kto ma przekonanie o wyższości swoich racji ? Ja który twierdzę, że nie zamierzam umierać za swoje poglądy czy Ty, który jesteś na to gotów ?
10-05-2020 14:24 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>>Widzisz wierzący. Jesteś zwykłym fanatykiem, gotowym (...) mordować dla tych przekonań. Tym sie różnimy.
>>1 To bardzo poważny zarzut, wymaga dowodu
>>2 Fundamentem fanatyzmu jest przekonanie o wyższości własnej racji, pogarda dla innych poglądów. Tę widzę u Ciebie
>Człowiek, który jest gotów zginąć za wiarę jest zdolny do wszystkiego. Dla niego obojętne jest, czy zginie sam czy zginą też inni.

Nie przyjmuję tego poglądu na wiarę. Jakoś nie wyobrażam sobie "szamana" Bonieckiego poświęcającego życie innych

>Ba, jest to dla niego wręcz powodem do dumy, tego ich uczą ich szamani.
W syberyjskich wioskach, jak i wśród Indian poznałem szamanów, ale nigdy nie spotkałem się z tym, żeby kogokolwiek zachęcali do zabijania innych czy siebie
Chyba że określenie "szaman" w Twojej polszczyznie znaczy co innego niż w mojej, ale wtedy sam udowodniłeś pogardę dla innych ludzi.

>Przykładem są obecnie zwłaszcza fanatycy islamscy, ale nie tylko.
Fanatycy są zawsze niebezpieczni. Islamscy, jak i antyislamscy.

>Tzw. męczennicy są potrzebni każdej wierze.
To nie oznacza, że ktoś kto chce być męczennikiem, musi zabijać innych, choć na wszelki wypadek męczennikom nalewano do ich mitsubishi tyle paliwa, żeby nie starczało na powrót.

>Twierdzisz, ze widzisz u mnie pogardę dla innych poglądów,
Tak
>przekonanie o wyższości własnej racji.
Tak

>Ale to przecież Ty wierzący chcesz umierać za swoje poglądy a nie ja.
... a do tego leżę w sadzie i pozwalam innym na siebie pracować, zapewne też zjadłem nerkę Twojej mamie. Co jeszcze o mnie wymyślisz?
Od malowania chochołów to lepszy od Ciebie jest Hamerlik

>Kto tu ma kogo w pogardzie, kto ma przekonanie o wyższości swoich racji ? Ja który twierdzę, że nie zamierzam umierać za swoje poglądy czy Ty, który jesteś na to gotów ?
Błędne założenie i błędna teza. Nie szukam męczeństwa. I nie znam nikogo żywego, kto byłby na nie gotów. Byłyby to jedynie przechwałki jak w wojskowej przysiędze.
Nawet gdybym szukał, nie oznacza to pogardy wobec innych i, doprawdy, nie dostrzegam zależności
Znam wielu ludzi gotowych zaryzykować życie dla obrony innych ludzi, rodziny, honoru, kraju, a nawet dla pieniędzy. Także wśród ateistów.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Ewing (288 punktów)
W Polsce na przykładzie traktowania osób LGBT przez kościół ewidentnie widać jak zdeprawowany i obskurancki kościół prowadzi kampanię wrogości i nienawiści wobec innych, jak szczuje na innych ludzi, promuje pogardę wobec nich. Inspiruje wiernych, by traktowali te osoby w sposób nieludzki, barbarzyński - jednym z wielu takich przykładów jest choćby akcja "Odkażanie". Kościół nie wychowuje wiernych ku dobru, lecz ku lojalność i posłuszeństwu. Dobro może być wręcz niepożądane, bo ludzi moralnie wrażliwych nie da się wrogo nastawić przeciw jakiejś grupie bliźnich - a z tej socjotechniki Kościół od wieków korzysta dla swoich celów. Niegdyś typował na wrogów heretyków, pogan, Żydów, kobiety uznane za czarownice; w dzisiejszej Polsce za cel wziął sobie głównie osoby LGBT.

Religia sprawia, że różnice między ludźmi, zamiast nawzajem nas inspirować i wzbogacać, stają się przyczyną wrogości. I nie jest to jakieś nabyte schorzenie religii, z którego można ją wyleczyć, lecz fundament jej społecznego funkcjonowania.

Gdyby dla bogów stworzonych przez religie nie miało moralnego znaczenia, czy ludzie w nich wierzą, czy nie, to religie oraz instytucje takie jak Kościół byłyby zbędne. Dlatego religia zawsze będzie dzieliła ludzi i nastawiała ich przeciwko sobie, tak jak to czyniła przez wieki.
19-05-2020 12:49 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
Nie dostrzegam związku między moim wpisem, a Twoją odpowiedzią

>W Polsce na przykładzie traktowania osób LGBT przez kościół ewidentnie widać jak zdeprawowany i obskurancki kościół prowadzi kampanię wrogości i nienawiści wobec innych, jak szczuje na innych ludzi, promuje pogardę wobec nich.
Kościół ma baaaaaardzo wiele na sumieniu, także jeśli chodzi o traktowanie homoseksualistów, niemniej jeśli bierzesz pod uwagę pojedyncze nienawistne działania duchownych (zawsze jednoznacznie złe) to powinieneś też ogarnąć rzecz trochę szerzej.
Dalece nie wszyscy księżą jak i nie wszyscy wierni żywią pogardę do homoseksualistów.

Poczytaj na fR poglądy katolika - szarleya i ateisty MaxGolonki i agnostyka Przytulskiego na temat homoseksualnych małżeństw i adopcji dzieci.

>Inspiruje wiernych, by traktowali te osoby w sposób nieludzki, barbarzyński - jednym z wielu takich przykładów jest choćby akcja "Odkażanie".
To są jednostkowe przypadki, choć oczywiście godne napiętnowania i biskupi powinni takich odkażalników "odkazić". Co zresztą się zdarza, kilku już publicznie za takie łajdactwa przepraszało

>Kościół nie wychowuje wiernych ku dobru, lecz ku lojalność i posłuszeństwu.
W jednym z kazań biskup Lobkowicz mówił o adopcji dzieci, w innym o konieczności oddawania krwi (za życia) i organów (po śmierci) To nie jest dobro?
Owszem zdarzają się kazania za które trzeba się wstydzić, ale rzeczywistość nie jest czarno-biała
Zauważ przy tym, jak działają media. Głupie kazanie nagłośni 100 gazet, mądre pominą milczeniem

>Dobro może być wręcz niepożądane, bo ludzi moralnie wrażliwych nie da się wrogo nastawić przeciw jakiejś grupie bliźnich - a z tej socjotechniki Kościół od wieków korzysta dla swoich celów.
Rozumiem, że Twój proboszcz na kazaniach nawołuje do wzięcia kos w ręce.
Zmień proboszcza.
Regularnie czytuję katolickie czasopismo (Tygodnik Powszechny) i jakoś nie dostrzegam wezwań przeciwko komukolwiek

>Niegdyś typował na wrogów heretyków, pogan, Żydów, kobiety uznane za czarownice; w dzisiejszej Polsce za cel wziął sobie głównie osoby LGBT.
... i pali ich na stosie? domaga się więzień?
Poczytaj Maxa. Ateisty

>Religia sprawia, że różnice między ludźmi, zamiast nawzajem nas inspirować i wzbogacać, stają się przyczyną wrogości.
Jestem Cieszyniakiem, nie pociskaj mi takich głupstw
Głupi z głupim pobiją się o klubowy szalik.

>I nie jest to jakieś nabyte schorzenie religii, z którego można ją wyleczyć, lecz fundament jej społecznego funkcjonowania.
Cóż, tego też jakoś nie przyjmuję na wiarę


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Henryk.K (2246 punktów)

>Widzisz wierzący. Jesteś zwykłym fanatykiem, gotowym nie tylko oddać swoje życie za swoje przekonania ale także gotowym mordować dla tych przekonań. Tym sie różnimy.

Widzisz niewierzący, jesteś klasycznym przykładem obłudnika, który nie dostrzega w Swoim oku belki, a w oku wierzącego widzi drzazgę.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
30-05-2020 01:17 
 Ocena 1 na 1
Forseti1 (43 punktów)

> W wierze obowiązuje bezwzględna logika. System jedynkowo zerowy, prawda lub fałsz.
>Na takie podejście jest stać coraz mniej ludzi. Dlatego rozprzestrzenia się wielki chaos z tym związany.
>Nie wszystko w co wierzy człowiek jest dobre. Potwierdzeniem tego jest ogrom zła na świecie, z którym jak to obserwuję na tym portalu w żaden sposób nie mogą sobie poradzić racjonaliści i ateiści.
>
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz


Pozwolę sobie odpowiedzieć bo widzę wątek ciągle jest aktywny.
Zaczynając od drugiej rzeczy: jak najbardziej nie wszystko w co wierzy człowiek jest dobre. Nie wszystko jest też złe. A ze złem na świecie w równym stopniu walczą ateiści/wierzący jak i także oni je z taką samą intensywnością szerzą - to nie tutaj przebiega podział.

Przechodząc do rzeczy pierwszej: strasznie myli Pan pojęcia: otóż w Pana świecie to co się nazywa logiką u nas, w naszym świecie nazywa się dogmatyką. Ale w sumie może nie myli Pan pojęć bo to Pana prywatny świat z własnym ich osobistym zestawem. Każdy ma do tego prawo.
Zauważmy jednak że jest to konkretny i klarowny przykład dlaczego nigdy się nie porozumiemy - osoba "wierząca" i racjonalna, dogmatyk i sceptyk. Proste równoległe.
Henryk.K (2246 punktów)

>Pozwolę sobie odpowiedzieć bo widzę wątek ciągle jest aktywny.
>Zaczynając od drugiej rzeczy: jak najbardziej nie wszystko w co wierzy człowiek jest dobre. Nie wszystko jest też złe. A ze złem na świecie w równym stopniu walczą ateiści/wierzący jak i także oni je z taką samą intensywnością szerzą - to nie tutaj przebiega podział.
>Przechodząc do rzeczy pierwszej: strasznie myli Pan pojęcia: otóż w Pana świecie to co się nazywa logiką u nas, w naszym świecie nazywa się dogmatyką. Ale w sumie może nie myli Pan pojęć bo to Pana prywatny świat z własnym ich osobistym zestawem. Każdy ma do tego prawo.
>Zauważmy jednak że jest to konkretny i klarowny przykład dlaczego nigdy się nie porozumiemy - osoba "wierząca" i racjonalna, dogmatyk i sceptyk. Proste równoległe.
>

Kiedyś się zgodzimy ze sobą. Nie mniej w obecnym świecie jest to mało prawdopodobne.
Generalnie, wszystkie te różnice wynikają z wolnej woli człowieka. Jest to ogromna wartość, którą szanuje również Bóg. Nie chciał On widocznie stworzyć niewolników, lecz ludzi wolnych .
W świecie zwierząt nie istnieje wolna wola, ponieważ zachowania są określone dla każdego gatunku i sytuacji.
Czy bylibyśmy ze swoją inteligencją oraz duchowością szczęśliwi w takiej sytuacji?
Komunizm, narodowy socjalizm oraz inne dyktatury pozbawiały ludzi wolności wyboru.
Kończyły one wszystkie podobnie.
Cieniem na współczesnym świecie kładzie się jednak dążenie liberałów do zrównania dobra ze złem.
Nie uświadamiają sobie oni jednak, że paradoksalnie pozbawiają ludzi wyborów, czyli wprowadzają dyktaturę liberalną.
To czy ja kupię produkt tej czy innej firmy nie jest aż tak wielkim wyborem.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
14-06-2020 02:06 
 Ocena 1 na 1
Forseti1 (43 punktów)
>>Pozwolę sobie odpowiedzieć bo widzę wątek ciągle jest aktywny.
>>Zaczynając od drugiej rzeczy: jak najbardziej nie wszystko w co wierzy człowiek jest dobre. Nie wszystko jest też złe. A ze złem na świecie w równym stopniu walczą ateiści/wierzący jak i także oni je z taką samą intensywnością szerzą - to nie tutaj przebiega podział.
>>Przechodząc do rzeczy pierwszej: strasznie myli Pan pojęcia: otóż w Pana świecie to co się nazywa logiką u nas, w naszym świecie nazywa się dogmatyką. Ale w sumie może nie myli Pan pojęć bo to Pana prywatny świat z własnym ich osobistym zestawem. Każdy ma do tego prawo.
>>Zauważmy jednak że jest to konkretny i klarowny przykład dlaczego nigdy się nie porozumiemy - osoba "wierząca" i racjonalna, dogmatyk i sceptyk. Proste równoległe.
>>
>Kiedyś się zgodzimy ze sobą. Nie mniej w obecnym świecie jest to mało prawdopodobne.
>Generalnie, wszystkie te różnice wynikają z wolnej woli człowieka. Jest to ogromna wartość, którą szanuje również Bóg. Nie chciał On widocznie stworzyć niewolników, lecz ludzi wolnych .
>W świecie zwierząt nie istnieje wolna wola, ponieważ zachowania są określone dla każdego gatunku i sytuacji.
>Czy bylibyśmy ze swoją inteligencją oraz duchowością szczęśliwi w takiej sytuacji?
>Komunizm, narodowy socjalizm oraz inne dyktatury pozbawiały ludzi wolności wyboru.
>Kończyły one wszystkie podobnie.
>Cieniem na współczesnym świecie kładzie się jednak dążenie liberałów do zrównania dobra ze złem.
>Nie uświadamiają sobie oni jednak, że paradoksalnie pozbawiają ludzi wyborów, czyli wprowadzają dyktaturę liberalną.

W iluś tam punktach na pewno się zgadzamy - zawsze takie się znajdą. Pisałem o porozumieniu - możliwości operowania tym samym zestawem pojęć, tym samym językiem. No ale trzeba próbować, tak jak w obcych krajach nie znając języka. Może to nie będzie porozumienie ale jakieś zrozumienie intencji. Może to jest możliwe ?
Nie wiem czy tutaj taka była intencja (bo przecież jeszcze nie osiągnałem tego o czym pisałem linijkę wyżej) ale chciałbym podkreślić że nie reprezentuję sobą wymienionych przez Pana ideologii. Linię podziału dość dobrze opisałęm myślę - nie ma ona nic wspólnego z wymienionymi przez Pana nurtami.
Pozdrawiam.
Henryk.K (2246 punktów)

>W iluś tam punktach na pewno się zgadzamy - zawsze takie się znajdą. Pisałem o porozumieniu - możliwości operowania tym samym zestawem pojęć, tym samym językiem. No ale trzeba próbować, tak jak w obcych krajach nie znając języka. Może to nie będzie porozumienie ale jakieś zrozumienie intencji. Może to jest możliwe ?
>Nie wiem czy tutaj taka była intencja (bo przecież jeszcze nie osiągnałem tego o czym pisałem linijkę wyżej) ale chciałbym podkreślić że nie reprezentuję sobą wymienionych przez Pana ideologii. Linię podziału dość dobrze opisałęm myślę - nie ma ona nic wspólnego z wymienionymi przez Pana nurtami.
>Pozdrawiam.

Pańska wypowiedź wywołała we mnie reminiscencje.
Dawno, dawno temu przysłuchiwałem się wypowiedzi pewnego filozofa. Uważał on, iż we współczesnej filozofii, główny spór przebiega pomiędzy deistami i ateistami.
W owych ciemnych czasach komuny, nie posiadałem argumentów, żeby się z nim nie zgodzić.
W między czasie racji w tej materii znacznie przybyło. Nie uświadamiałem sobie jednak ich znaczenia.
To bardzo piękne Boże Ciało i prawdziwie wiosenny koniec tygodnia, widocznie poruszyły we mnie jakieś ukryte skojarzenia.
Zrozumiałem, iż główna oś sporu w filozofii została sztucznie wykreowana w celu ukrycia istoty zagadnienia.
Działania, te są zasłoną dla znacznie poważniejszych celów. Tą nadrzędną wartością jest zniszczenie wiary katolickiej i wprowadzenie w to miejsce czystej doktryny satanistycznej.
Pojęcie nauki zostało wprowadzone w epoce oświecenia nie dla dokonania odkryć umożliwiających poznanie prawdy i poprawy losu ludzi, lecz w celu wykazania poprzez jej dokonania, iż Bóg nie istnieje.
To był nadrzędny cel masonów i innych tajemnych związków.
Trwa to w tej podstępnej pracy aż do dzisiaj.
Wiara w Lucyfera nie jest niewiarą i ateizmem.
Dlatego oś rzeczywistego sporu filozoficznego nie przebiega pomiędzy deistami i materialistami, lecz pomiędzy deistami.
Materializm jest jedynie opium dla ciemnego ludu, żeby się nie przeraził i nawrócił.
W takiej sytuacji prawdziwego pokoju pomiędzy obiema stronami nigdy nie będzie.
Jest to walka na śmierć i życie.
Liczba ofiar naukowego komunizmu jest nie do przecenienia.
Nie został on pokonany siłą, lecz sam z siebie zbankrutował.
Ukryci zwolennicy ciemnych mocy nie skończą jednak tak łagodnie.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Tą nadrzędną wartością jest zniszczenie wiary katolickiej i wprowadzenie w to miejsce czystej doktryny satanistycznej.
>To był nadrzędny cel masonów i innych tajemnych związków.
>Trwa to w tej podstępnej pracy aż do dzisiaj.
>Wiara w Lucyfera nie jest niewiarą i ateizmem.
>Jest to walka na śmierć i życie.
>Liczba ofiar naukowego komunizmu jest nie do przecenienia.
>Ukryci zwolennicy ciemnych mocy nie skończą jednak tak łagodnie.
O Święta Inkwizycjo, do boju, zabijać satanistów w obronie WIARY KATOLICKIEJ!:
"Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach." Święte słowa Katolickiego Boga ..ekhm.. Miłości ( Święta Ewangelia Łuk.19:27 )

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Jan Rylew (3965 punktów)
>Dlatego oś rzeczywistego sporu filozoficznego nie przebiega pomiędzy deistami i materialistami, lecz pomiędzy deistami.
Czy w tej dyskusji, której nie miałem czasu śledzić, rozróżnia się deizm od teizmu ?
Bo o cóż mieliby się spierać deiści, nie bardzo rozumiem.

>Materializm jest jedynie opium dla ciemnego ludu, żeby się nie przeraził i nawrócił.
Odwracanie kota ogonem. Teraz bardzo modne. Stosujesz nowoczesne metody dyskursu.

>W takiej sytuacji prawdziwego pokoju pomiędzy obiema stronami nigdy nie będzie.
>Jest to walka na śmierć i życie.
To jednak są materialiści stroną sporu czy nie ?

>Liczba ofiar naukowego komunizmu jest nie do przecenienia.
Ani to nie był komunizm, a tym bardziej nie naukowy chociaż wypisano na jego temat całe biblioteki książek. Podobnie jak teologia rozpisywała się o Bogu.
To co nazywasz komunizmem K.Henryku to były zbrodnicze działania grupy dążącej do totalnej władzy, bez względu na użyte środki. Komunizm to utopia.

>Nie został on pokonany siłą, lecz sam z siebie zbankrutował.
Każda grupa trzymająca władzę w swoim czasie upada. Wszystko ma swój koniec.

>Ukryci zwolennicy ciemnych mocy nie skończą jednak tak łagodnie.
Skąd ta pewność ?
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>Ale - zapytacie - jak to się stało, że człowiek w ogóle wymyślił i opisał Boga? Odpowiedź jest bardzo prosta. Ignorancja jest matką przesądu.

Ja wierzę w Boga, który nie jest w moim przekonaniu wyjaśnieniem niewyjaśnionego ale świadomą osobą, której ciałem jest wszechświat.

Potrafię też opisać Boga dzięki samoświadomości. Dla Boga wszystko jest czystą abstrakcją, tak jak dla mnie abstrakcją jest wszystko co w moim ciele.
04-05-2020 14:11 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Dla Boga wszystko jest czystą abstrakcją, tak jak dla mnie abstrakcją
> jest wszystko co w moim ciele.

Możliwe, choć los emerytów już dla ciebie abstrakcją nie jest (a zmierzasz do tej emerytury dość szybko).
Napisałeś kilka dni temu "starzy tracą zdolność właściwego wyzysku zasobów".
Może zaproponuj od razu utratę wszelkich dóbr po 65 roku życia, oraz życie na poziomie na bieżąco uchwalanym przez głosujących w sile wieku.
Dodaj jeszcze utratę możliwości głosowań. W końcu skoro starzy tracą zdolność właściwego wyzysku zasobów, to może i tracą zdolność do przytomnego głosowania.
Sprowadź ich od razu do pateru życiem na garnuszu, będzie znacznie prościej


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
04-05-2020 18:30 
 Ocena-1 na 1
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>Napisałeś kilka dni temu "starzy tracą zdolność właściwego wyzysku zasobów".Może zaproponuj od razu utratę wszelkich dóbr po 65 roku życia, oraz życie na poziomie na bieżąco uchwalanym przez głosujących w sile wieku.
>Dodaj jeszcze utratę możliwości głosowań. W końcu skoro starzy tracą zdolność właściwego wyzysku zasobów, to może i tracą zdolność do przytomnego głosowania.
>Sprowadź ich od razu do pateru życiem na garnuszu, będzie znacznie prościej

Świadczenie ludziom starym, niesprawnym psychicznie i fizycznie nie powinno znaczyć uznania ich nadrzednosci w stosunkach własnościowych.

Starzy ludzie, wymagający opieki winni własność utracić w zamian za kasę, czytaj w zamian za dług społeczny.

W moim modelu utratę własności przez każdą, niesprawną we właściwym wyzysku dóbr osobę, reguluje podatek od własności.
Osoba, która nie osiąga przychodów z własności wystarczających do zapłaty podatku od własności, po zjedzeniu przez podatki całego przyznanego debetu, własność utraci w zamian za kasę z najwyższej wyceny. Część tej kasy pokryje do 0 debet a reszta pozostanie.
Zaproponowałem ażeby wraz z wiekiem rozwijał się limit oszczędności pieniężnych. Ludziom starym system oszczędności nie pożre, jeżeli nie wymienia kasy na opodatkowana własność.

W moim modelu osoba starsza, gdy zauważy, że podatek zaczyna pożerać jej debet i bezacymi przychodami nie daje rady debetu uzupełnić, powinna niezwłocznie własność sprzedać i zachować oszczędności pieniężne,ktre następnie może przejść w ramach emerytury.

Oprocz tego uzyska dochód podatkowy jak każdy inny człowiek bez mienia lub z nieznacznym mieniem.
hanging_bishop (1112 punktów)
Hahaha... Zastanawia się nad żydowskimi mitami. Mierne walory artystyczne niesie z sobą Tora! Poczytaj Starożytnych ale Greków.
okragly (21676 punktów)
>I stworzył Bóg człowieka na swój obraz i podobieństwo
widzę tu źródło indywidualizmu, Bóg był samotny a my z natury jesteśmy stadni, samotność promowana przez elity (w tym i kościół) jest wynaturzeniem

dla kosciola pojedynczy człowiek jest łatwym lupem, daje zludzenia, ze kupując produkt jesteśmy razem, w stadzie
dla elit pojedynczy człowiek jest łatwym lupem, daje zludzenia, ze myśli aby nam było lepiej kupując produkt (idee) jesteśmy w stadzie, w rzeczywistości dba tylko o siebie. Zobacz ilu mamy bezdomnych, bezrobotnych wygnanych za granicę
dla kapitalisty pojedynczy człowiek jest łatwym lupem, daje zludzenia, ze kupując produkt jesteśmy razem, w stadzie, placi grosze a jak będziesz niepotrzebny wyrzuci
dla reklamy pojedynczy człowiek jest łatwym lupem, daje zludzenia, ze kupując produkt jesteśmy razem, w stadzie
dla państwa pojedynczy człowiek jest łatwym łupem, daje złudzenie, ze kupując produkt jesteśmy razem, w stadzie
dla klubu pilkarskiego pojedynczy człowiek jest łatwym lupem, daje zludzenia, ze kupując produkt jesteśmy w stadzie

szukanie raju, moim celem
11-05-2020 00:45 
 Ocena 1 na 3
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>dla kapitalisty pojedynczy człowiek jest łatwym lupem,

Kapitaliści chcą więcej niż mają. W tej chwili 1% ludzi ma 50% kapitału ale chcą mieć wszystko. A kiedy 1% ludzi posiądzie już 100% własności, wówczas grupa 0,1% zechce odebrać reszcie wszystko.

>dla państwa pojedynczy człowiek jest łatwym łupem

Nie myślisz o państwie, bo państwo to prawo, lecz o tajnie wybranych sekretarzach. Tajnie wybrani sekretarze podobnie jak kapitaliści chcą mieć więcej niż mają, chcą mieć wszystko. Oni też realizują swoje dążenia poprzez kasę, jak kapitaliści, tyle że zdobytą w podatkach. Polityczni kreacjoniści podatkowi rozumują kategoriami takiego państwa, żeby zebrać jak najwięcej w podatku, ile tylko można, najlepiej gdyby wszyscy oddali im wszystko a oni podzielą wg własnego uznania.
11-05-2020 13:59 
 Ocena 2 na 2
okragly (21676 punktów)
>>dla kapitalisty pojedynczy człowiek jest łatwym lupem,
>Kapitaliści chcą więcej niż mają. W tej chwili 1% ludzi ma 50% kapitału ale chcą mieć wszystko.
winny jest patriarchat, gdzie wygranych jest 1% mężczyzn. Reszta to ofiary


szukanie raju, moim celem
11-05-2020 17:16 
 Ocena 2 na 2
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>>>dla kapitalisty pojedynczy człowiek jest łatwym lupem,
>>Kapitaliści chcą więcej niż mają. W tej chwili 1% ludzi ma 50% kapitału ale chcą mieć wszystko.
> winny jest patriarchat, gdzie wygranych jest 1% mężczyzn. Reszta to ofiary
>
szukanie raju, moim celem


Reszta istnieje dla ich szczęścia.
11-05-2020 18:04 
 Ocena 2 na 2
okragly (21676 punktów)
>>>>dla kapitalisty pojedynczy człowiek jest łatwym lupem,
>>>Kapitaliści chcą więcej niż mają. W tej chwili 1% ludzi ma 50% kapitału ale chcą mieć wszystko.
>> winny jest patriarchat, gdzie wygranych jest 1% mężczyzn. Reszta to ofiary

>Reszta istnieje dla ich szczęścia.
maja dobrze opłacane "psy pasterskie" i cały system "wychowania" owieczek, od urodzenia. Byliśmy ich gorliwymi wyznawcami.
Sprzyjasz im promując liberalizm (indywidualizm i wolność)
Korea Północna przy nich to mały pikuś, po prostu zacofana w manipulacji owieczkami


szukanie raju, moim celem
11-05-2020 20:28 
 Ocena 1 na 1
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
> Sprzyjasz im promując liberalizm (indywidualizm i wolność)

Ciekawe dlaczego mnie nienawidzą, skoro im tak sprzyjam?

Przypominam Ci, że własność państwowa nigdy nie należała do ludu lecz wyłacznie do tajnie wybranych sekretarzy.

W systemie, w ktorym posługujesz się pieniądzem, choć trochę wybierasz sobie Pana. W systemie przydziału pracy i kartek zywnosciowych Pan wybiera się sam.

Zakladasz błędnie, że młodzież będzie chciała żyć jak dziadostwo. Nie będzie. Nigdy nie stworzysz zgodnej społeczności, zawsze ktoś będzie odróżniał się od pozostałych i będzie nieszczęśliwy.

Ja proponuję model społeczny, w którym współdziałają ludzie niezgodni, których łączy jedynie wspólny interes. Dzięki temu każdy będzie mógł żyć inaczej niż reszta i współdziałać z innymi dla osiągnięcia indywidualnej korzyści.

Nie ludze sie nadzieja, że ludzie mogą żyć zgodnie, nie mogą i nie będą, nie poje się fałszywa nadzieja, że gdzieś istnieją ludzie identyczni ze mną, nie istnieją. Jeśli ostro popracuje to może kilku stanie się do mnie choć trochę podobnych przez co może będzie mi lżej. Ale na wiele nie liczę.

Zakladam, że dokonam żywotu w położeniu podobnym do dzisiejszego. Za wiele się nie zmieni. Każdy tak samo będzie szarpał tylko dla siebie.

Zacznij być realistą i określ realne cele.
Cwaniacy kochają utopistow i z ich fantazji wyłącznie się śmieją. Nic sobie nie robią z twojej emocjonalności. Twoje pragnienia nic dla nich nie znaczą. Niczego nie uczynią pod ich wpływem.

Chcesz coś poprawić to lepiej zacznij jak ja myśleć o własności i kasie.
14-05-2020 09:38 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)

>Chcesz coś poprawić to lepiej zacznij jak ja myśleć o własności i kasie.
w raju nie było własności, kasy i EGO mieli rozmyte, dlatego był rajem. Prędzej przejdzie przez ucho igielne ..
Własność, pieniądze buduje EGO, stawia mury pomiędzy nami. W liberalizmie, indywidualizmie pieniądz, własność jest niezbędne, daje poczucie bezpieczeństwa


szukanie raju, moim celem
Henryk.K (2246 punktów)
>>Chcesz coś poprawić to lepiej zacznij jak ja myśleć o własności i kasie.
>w raju nie było własności, kasy i EGO mieli rozmyte, dlatego był rajem. Prędzej przejdzie przez ucho igielne ..
>Własność, pieniądze buduje EGO, stawia mury pomiędzy nami. W liberalizmie, indywidualizmie pieniądz, własność jest niezbędne, daje poczucie bezpieczeństwa
>
szukanie raju, moim celem


Pieniądze wymyślili Fenicjanie. Z Pańskiej wypowiedzi można by wysnuć wniosek, że wcześniej istniał raj na ziemi. Nie drogi Panie, Potop ne wziął się z powodu nadmiaru pieniędzy, ponieważ nikt jeszcze o nich nie słyszał.
Na tym świecie Raju Pan nie odkryje.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
14-05-2020 19:37 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)

> Na tym świecie Raju Pan nie odkryje.
raj jest w nas, zakodowany w DNA, tylko jak go znaleźć, kiedy my jesteśmy głupim przyzwyczajeniem (przyzwyczajenie pierwsza naturą człowieka)


szukanie raju, moim celem
Henryk.K (2246 punktów)
>> Na tym świecie Raju Pan nie odkryje.
>raj jest w nas, zakodowany w DNA, tylko jak go znaleźć, kiedy my jesteśmy głupim przyzwyczajeniem (przyzwyczajenie pierwsza naturą człowieka)
>
szukanie raju, moim celem


Idea Raju jest w nas, lecz przeważnie przegrywa z życiem. W Apokalipsie św. Jana jest fragment, który w ciekawym świetle ukazuje ostatnie 1000 lat przed końcem świata.
Okres ten będzie znacznie ciekawszy od wszystkiego co było przedtem.
Na ten czas wszystkie demony zostaną zamknięte w Piekle.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
15-05-2020 16:19 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)

> Idea Raju jest w nas, lecz przeważnie przegrywa z życiem.
w raju byliśmy dzicy a więc
-ssakami, dzieci ssaly cyca 6 lat, wspolczesnie nie jestesmy ssakami, noworodki dostaja sztuczny proszek rozbeltany w cieplej wodzie
-byliśmy stadni, wspolcześnie nie mamy swojego stada, jesteśmy samotni (indywidualizm i wolnośc)
-bylismy terytorialni, wspolczesnie nie mamy

najwiecej spelniaja ww warunki Amisze, są ssakami, stadnymi, terytorialnymi ale nie sa dzicy

szukanie raju, moim celem
Henryk.K (2246 punktów)
>> Idea Raju jest w nas, lecz przeważnie przegrywa z życiem.
>w raju byliśmy dzicy a więc
>-ssakami, dzieci ssaly cyca 6 lat, wspolczesnie nie jestesmy ssakami, noworodki dostaja sztuczny proszek rozbeltany w cieplej wodzie
>-byliśmy stadni, wspolcześnie nie mamy swojego stada, jesteśmy samotni (indywidualizm i wolnośc)
>-bylismy terytorialni, wspolczesnie nie mamy
>najwiecej spelniaja ww warunki Amisze, są ssakami, stadnymi, terytorialnymi ale nie sa dzicy
>
szukanie raju, moim celem


Idea dzikiego człowieka w dzikim Raju jest co najmniej dziwna. Jaki jest sens tęsknienia do takiego miejsca.
Z tego co mi wiadomo, to w tym przepięknym miejscu nie było śmierci,chorób, cierpienia, ciężkiej pracy, dzikich zwierząt. Owca się pasła razem z lwem, a dziecko nie bało się włożyć ręki do kryjówki żmii.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
15-05-2020 17:58 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)

> Idea dzikiego człowieka w dzikim Raju jest co najmniej dziwna.
natura czysta

>Jaki jest sens tęsknienia do takiego miejsca.
żyli długo, nie pracowali (łapanie ryb, zbieranie grzybów nie jest pracą), bardzo dobrze sie odżywiali, kobiety nie rodziły w bólach

> w tym przepięknym miejscu nie było śmierci
była. ale żyli 2x dłużej

>nie było chorób
to prawda, choroby mamy odzwierzęce, zaraźliwe z zagęszczenia, z braku słonca, pożywienia. W raju nie chorowali

>cierpienia, ciężkiej pracy, dzikich zwierząt. Owca się pasła razem z lwem, a dziecko nie bało się włożyć ręki do kryjówki żmii.
pamiec o raju przetrwała 5 000, nie było pisma, przekazywali sobie z pokolenia na pokolenie, dlatego tak wyszło, pomieszane prawdy z fikcją, jak w głuchym telefonie,
zwierzeta sie nie baly czlowieka (czlowiek jest wolny, nie ma kłów, rogów, kopyt, czego sie mialy bać?) dlatego latwo sie na nie polowalo

szukanie raju, moim celem
zetor (4 punktów)
A ja sobie mowie ze panowie w chabitach i kto tam jeszcze mieli 2000 tysiace lat na to aby ludzie nie mieli takich dylematow , spier....;; to wiec teraz niech sie nie dziwia .co robili przez te wszystkie wieki. Ewa w raju. jak sie nie umie zrzucic winy na siebie to na kogos innego a tu Ewka.Jak mozna bylo z istoty tak przecudnej jaka jest kobieta zrobic glowna winowajczynia wszystkiej niedoli.o zgrozo.I to juz koniec .bo nie ma co gadac
14-05-2020 17:56 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>A ja sobie mowie ze panowie w chabitach i kto tam jeszcze mieli 2000 tysiace lat na to aby ludzie nie mieli takich dylematow , spier....;; to wiec teraz niech sie nie dziwia .co robili przez te wszystkie wieki. Ewa w raju. jak sie nie umie zrzucic winy na siebie to na kogos innego a tu Ewka.Jak mozna bylo z istoty tak przecudnej jaka jest kobieta zrobic glowna winowajczynia wszystkiej niedoli.o zgrozo.I to juz koniec .bo nie ma co gadac

Jest Pan bardzo kiepski z religii. Przecież opis upadku Ewy powstał w tysiące lat wcześnie, niż zaistniało chrześcijaństwo. Pretensję proszę kierować do Mojżesza i Izraelitów. Księgi rodzaju nie napisali apostołowie ani chrześcijanie.
A jakie są kobiety, każdy widzi.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
14-05-2020 19:32 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)

> opis upadku Ewy powstał w tysiące lat wcześnie, niż zaistniało chrześcijaństwo.
raj był 8 tys lat przed Jezusem, byliśmy dzicy, Ewa wymyśliła rolnictwo, było to przysłowiowe wygnanie z raju, archeolodzy piszą, że wzrost kobiet zmniejszył sie o 30 cm (od ciężkiej pracy, ubogiego pożywienia) i długość życia skróciła sie o połowe, rodziła w bólach (u dzikiej bezboleśnie), co rok prorok w raju tylko 3 porody

>A jakie są kobiety, każdy widzi.
żebyś widział dzikie kobiety z raju, teraz wszystkie udomowione, jak kobyły, do pracy i dojenia.

szukanie raju, moim celem
Henryk.K (2246 punktów)
>> opis upadku Ewy powstał w tysiące lat wcześnie, niż zaistniało chrześcijaństwo.
>raj był 8 tys lat przed Jezusem, byliśmy dzicy, Ewa wymyśliła rolnictwo, było to przysłowiowe wygnanie z raju, archeolodzy piszą, że wzrost kobiet zmniejszył sie o 30 cm (od ciężkiej pracy, ubogiego pożywienia) i długość życia skróciła sie o połowe, rodziła w bólach (u dzikiej bezboleśnie), co rok prorok w raju tylko 3 porody
>>A jakie są kobiety, każdy widzi.
>żebyś widział dzikie kobiety z raju, teraz wszystkie udomowione, jak kobyły, do pracy i dojenia.
>
szukanie raju, moim celem


Po wygnaniu z Raju ludzie nie stali się automatycznie dzicy. Zjawisko upadku postępowało stopniowo, wraz z coraz większym oddalaniem się ludzkości od Stwórcy.
Przecież, gdyby grzech pierworodny nie niósł za sobą złych skutków, Szatan by do niego nie doprowadził. Zło jest właśnie efektem oddalanie się ludzi od Boga i zbliżaniem się do złych duchów. To wszystko co nas jeszcze bulwersuje jest emanacją Szatana na ten świat.
Pytanie zasadnicze brzmi, dlaczego ludzie wybierają zło, chociaż znają jego skutki?


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
15-05-2020 16:12 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)

>Po wygnaniu z Raju ludzie nie stali się automatycznie dzicy.
odwrotnie, w raju byli dzicy, po wygnaniu (Ewa wymyśliła rolnictwo) stali się niewolnikami, udomowili sie tak jak my udomowiliśmy krowy, konie, świnie. Jesteśmy udomowieni.

>Zjawisko upadku postępowało stopniowo, wraz z coraz większym oddalaniem się ludzkości od Stwórcy.
tak, są dowody że powracali do raju (do bycia dzikim. łowca -zbieraczem ale potem znowu wracali do niewoli, do bycia oraczem)

> gdyby grzech pierworodny nie niósł za sobą złych skutków,
grzechem pierworodnym jest wymyślenie przez baby rolnictwa a z tego cierpienie, pisałem wysokość kobiet zmniejszyła sie o 30 cm a długość życia o połowę

>Pytanie zasadnicze brzmi, dlaczego ludzie wybierają zło, chociaż znają jego skutki?
samolubny gen, w raju kobiety dzikie rodziły bardzo malo (3 dzieci), udomowione rolniczki po 16, co rok prorok, z tego mamy cierpienie i walkę, ziemia nie mieścila wszystkich.


szukanie raju, moim celem
Henryk.K (2246 punktów)
>>Po wygnaniu z Raju ludzie nie stali się automatycznie dzicy.
>odwrotnie, w raju byli dzicy, po wygnaniu (Ewa wymyśliła rolnictwo) stali się niewolnikami, udomowili sie tak jak my udomowiliśmy krowy, konie, świnie. Jesteśmy udomowieni.

Nie mogli się wszyscy stać niewolnikami. Żeby istnieli niewolnicy muszą również być panowie.
>tak, są dowody że powracali do raju (do bycia dzikim. łowca -zbieraczem ale potem znowu wracali do niewoli, do bycia oraczem)

Zbieractwo i łowiectwo uniemożliwia powiększanie społeczeństwa, ponieważ generuje głód.
>> gdyby grzech pierworodny nie niósł za sobą złych skutków,
>grzechem pierworodnym jest wymyślenie przez baby rolnictwa a z tego cierpienie, pisałem wysokość kobiet zmniejszyła sie o 30 cm a długość życia o połowę

Adam, Ewa i ich synowie wzbudzaliby współcześnie lęk swoim wzrostem.Nawet obecnie wyglądalibyśmy w ich towarzystwie jak karły.
Niedługo pojawią się dwaj przedstawiciele z tego czasu, Henoch i Eliasz.
Nie będą jednak oni wesołkami.

>>Pytanie zasadnicze brzmi, dlaczego ludzie wybierają zło, chociaż znają jego skutki?
>samolubny gen, w raju kobiety dzikie rodziły bardzo malo (3 dzieci), udomowione rolniczki po 16, co rok prorok, z tego mamy cierpienie i walkę, ziemia nie mieścila wszystkich.
>
szukanie raju, moim celem


Nie jest znany Panu najważniejszy fakt związany z Rajem. Adam i Ewa przebywali w nim tylko jeden dzień, nie dobę.
Mówi się nawet, że gdyby zgrzeszyli wiedząc jak będą się rozmnażać, to zbawienie nie byłoby możliwe. Ich i nas.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
15-05-2020 18:12 
 Ocena 2 na 2
okragly (21676 punktów)

>>tak, są dowody że powracali do raju (do bycia dzikim. łowca -zbieraczem ale potem znowu wracali do niewoli, do bycia oraczem)
> Zbieractwo i łowiectwo uniemożliwia powiększanie społeczeństwa, ponieważ generuje głód.
w raju bardzo slabo sie rozmnazali (co 6lat), rolnicy niewolnicy co rok. W raju było bardzo mało ludzi 400 000 na calym świecie a zwierząt ogrom, jedzenia owoców, orzechów, ryb, jajek nie brakowało, raj

> Nie jest znany Panu najważniejszy fakt związany z Rajem. Adam i Ewa przebywali w nim tylko jeden dzień, nie dobę.
traktuje raj racjonalnie na podstawie nauki, popatrz mitochondrialna Ewa i Adam, żyli 250000 lat temu, wszyscy jesteśmy ich dziećmi, tak twierdzi nauka

szukanie raju, moim celem
Henryk.K (2246 punktów)

>traktuje raj racjonalnie na podstawie nauki, popatrz mitochondrialna Ewa i Adam, żyli 250000 lat temu, wszyscy jesteśmy ich dziećmi, tak twierdzi nauka
>
szukanie raju, moim celem


Pan traktuje Raj racjonalnie, dlatego jest on prawie taki sam jak to co było i jest obecnie poza Rajem.
W Raju nie była najważniejsza nieskalana przyroda i przepiękna pogoda, lecz to, że człowiek mógł tam spotykać swojego Stwórcę. Nie ukrywał się On przed nim, lecz przychodził na każdą jego prośbę.
Człowiek w Raju był szczęśliwy, a jest to pojęcie znane obecnie garstce ludzi i to w nieznacznym stopniu.Nasze ciało i dusza nie są zdolne do przeżywania szczęścia, ponieważ są zbyt słabe do takich odczuć.
Słyszał Pan może takie powiedzenie ,,Umrzeć ze szczęścia" Nie jest to fikcja.
Każdemu życzę takiej śmierci. Amen.



Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
17-05-2020 07:50 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)

>> szukanie raju, moim celem
> Pan traktuje Raj racjonalnie,
w raju nie było panów. O tym że jesteśmy niewolni jest wiele śladów w naszym języku.
>dlatego jest on prawie taki sam jak to co było i jest obecnie poza Rajem.
co ty piszesz! W raju byliśmy dzicy, jak dzika kobieta urodziła dziecko nie oddawała go do żłobka, przedszkola, szkoły, wojska, pracy, żyli razem, blisko. Ludzie jak są blisko, to są blisko. raj

raj można rozpoznac po zyciu bonobo, w raju są do dzisiaj, oprócz tego, że zabralismy im ogrom terenu

>W Raju nie była najważniejsza nieskalana przyroda i przepiękna pogoda, lecz to, że człowiek mógł tam spotykać swojego Stwórcę. Nie ukrywał się On przed nim, lecz przychodził na każdą jego prośbę.
to prawda, w raju byliśmy ogromnie uduchowieni, nawet ogień był istota, poruszał sie, pozerał, gryzł (parzył), ruszał się. Rozmawiali z duchami (bogiem) codziennie, byli mistykami jak np Jan od krzyża. W stan mistyczny wchodzili naturalnie (magia była codziennościa, nic innego nie mieli do roboty) czasem wspomagali sie np bębnami, tańcem, postem, brakiem snu, grzybkami.

>Człowiek w Raju był szczęśliwy, a jest to pojęcie znane obecnie garstce ludzi i to w nieznacznym stopniu.Nasze ciało i dusza nie są zdolne do przeżywania szczęścia, ponieważ są zbyt słabe do takich odczuć.
nie jesteśmy ssakami (ogrom spraw dzieje sie ssąc pierś matki wiele laT), nie mamy swojego stada (na podstawie zwierzat możesz wnioskowac jak bylo w raju), nie mamy terytorium (na podstawie zwierzat możesz wnioskowac jak bylo w raju).

>Słyszał Pan może takie powiedzenie ,,Umrzeć ze szczęścia" Nie jest to fikcja.
>Każdemu życzę takiej śmierci. Amen.
w raju umierali tak jak dzikie zwierzeta stadne dzisiaj, oddalali sie od stada i umierali (na podstawie dzikich zwierząt i ludzi możesz wnioskowac jak bylo w raju).

szukanie raju, moim celem
Henryk.K (2246 punktów)

Ja przez szacunek do moich przodków nigdy nie zaakceptuję małp w moim rodowodzie.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
19-05-2020 09:13 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
> Ja przez szacunek do moich przodków nigdy nie zaakceptuję małp w moim rodowodzie.
Wspólny przodek to 7mln lat temu. Robert Darwin, bez niego biologia to nie nauka a zbieranie znaczków.

ja przez szacunek do przodków z raju nie toleruje darwinizmu społecznego, kładącego nacisk na walkę między jednostkami a z niego panujący nam liberalizm. Małpa jak dostanie koszyk bananów woli sie podzielić z inną, niż zjeść indywidualnie. W raju była współpraca a nie walka


szukanie raju, moim celem
Henryk.K (2246 punktów)
>>>tak, są dowody że powracali do raju (do bycia dzikim. łowca -zbieraczem ale potem znowu wracali do niewoli, do bycia oraczem)
>> Zbieractwo i łowiectwo uniemożliwia powiększanie społeczeństwa, ponieważ generuje głód.
>w raju bardzo slabo sie rozmnazali (co 6lat), rolnicy niewolnicy co rok. W raju było bardzo mało ludzi 400 000 na calym świecie a zwierząt ogrom, jedzenia owoców, orzechów, ryb, jajek nie brakowało, raj

Ciągle opisuje Pan rzeczywistość poza Rajem. Mięso Pan Bóg pozwolił jeść ludziom dopiero po zbrodni Kaina.
Adam i Ewa oraz ich potomstwo nie mogło już powrócić do Raju i trwa to do dzisiaj.
Pański Raj jest jak ten, który obiecuje Mahomet męczennikom za wiarę.
Brakuje w nim jeszcze 70 hurys, dziewic, które będą im umilać wieczność.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
15-05-2020 21:49 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Mięso Pan Bóg pozwolił jeść ludziom dopiero po zbrodni Kaina.
Ale jaja ! ......... mogli jeść wcześniej?


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
16-05-2020 02:09 
 Ocena 1 na 1
Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>Pański Raj jest jak ten, który obiecuje Mahomet męczennikom za wiarę.
>Brakuje w nim jeszcze 70 hurys, dziewic, które będą im umilać wieczność.
>
Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz


Okragly innym raju nie obiecuje.
On go poszukuje dla siebie.
Henryk.K (2246 punktów)

>Okragly innym raju nie obiecuje.
>On go poszukuje dla siebie.
>
Co za czasy. Już nawet Raju nie potrafią sobie wymarzyć.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
17-05-2020 09:07 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)

> Ciągle opisuje Pan rzeczywistość poza Rajem. Mięso Pan Bóg pozwolił jeść ludziom dopiero po zbrodni Kaina.
raj możemy odczytywać po życiu dzikich zwierząt, w raju i my byliśmy dzicy. Nawet roślinożerne szympansy 10% pożywienia maja białko i tłuszcz zwierzęcy

>Adam i Ewa oraz ich potomstwo nie mogło już powrócić do Raju i trwa to do dzisiaj.
jesteśmy udomowieni i tak jak udomowiona krowa nie może powrócić do raju, musi dawac dziennie 30 l mleka

>Pański Raj jest jak ten, który obiecuje Mahomet męczennikom za wiarę.
>Brakuje w nim jeszcze 70 hurys, dziewic, które będą im umilać wieczność.
NIE.
Raj jest dziki, a że swoboda seksualna, jesteśmy w raju dzikimi ludźmi, kto komu zabroni sie "kochac"

szukanie raju, moim celem
16-05-2020 15:58 
 Ocena 6 na 6
Andrzej.51 (15814 punktów)
> Jest Pan bardzo kiepski z religii. Przecież opis upadku Ewy powstał w tysiące lat wcześnie, niż zaistniało chrześcijaństwo.

Nie potrafię ocenić, czy zetor jest kiepski, czy też nie, bo niewiele na forum napisał, wiem natomiast, że Ty jesteś kiepski.

Opowieść o pobycie Adama i Ewy w raju powstała w okresie niewoli babilońskiej, a więc nie tysiące lat przed powstaniem chrześcijaństwa, lecz w VI wieku p.n.e., a dokładniej w latach od 587/586 do 536-520 p.n.e. Zatem opowieść o raju wyprzedziła chrześcijaństwo o 500 do 600 lat, i ani roku więcej.

Zesłańcy żydowscy osiedlani byli przez Babilończyków w zrujnowanych miastach lub w ich pobliżu, w miejscach opuszczonych i zdziczałych.
W Babilonii Izraelici ujrzeli wielkie faktorie rolnicze, których ogrody - z drzewami owocowymi, palmami daktylowymi i uprawą warzyw - otoczone ogrodzeniami w celu ochrony przed rabunkiem, były nawadniane za pomocą kanałów irygacyjnych oraz nadzorowane i utrzymywane w dużym porządku przez pracowników.
Te właśnie ogrody stały się wzorem dla rajskiego Edenu.

Notabene w tym samym czasie - czyli w okresie niewoli Babilońskiej - powstały inne jeszcze opowieści fikcyjne opowieści Księgi Rodzaju, a mianowicie opowieść o wieży Babel i opowieść o potopie.

>Pretensję proszę kierować do Mojżesza

Trudno jest kierować pretensje do kogoś, kto nie żyje, a na dodatek nigdy nie żył.

>Księgi rodzaju nie napisali apostołowie ani chrześcijanie.

Rzeczywiście, Księgi Rodzaju nie napisali ani apostołowie ani też chrześcijanie, gdyż napisana została nieco wcześniej, zanim ci w ogóle pojawili się na ziemi.
Zresztą apostołowie mieliby z tym poważny problem, gdyż - jak napisałem w innej dzisiejszej wypowiedzi - nie umieli pisać.

>A jakie są kobiety, każdy widzi.

Napisz, jakie według Ciebie są te kobiety. Z chęcią przeczytam.

>Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz

Czy te słowa Konfucjusza odnosisz również do siebie?


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Henryk.K (2246 punktów)
>> Jest Pan bardzo kiepski z religii. Przecież opis upadku Ewy powstał w tysiące lat wcześnie, niż zaistniało chrześcijaństwo.
>Nie potrafię ocenić, czy zetor jest kiepski, czy też nie, bo niewiele na forum napisał, wiem natomiast, że Ty jesteś kiepski.
>Opowieść o pobycie Adama i Ewy w raju powstała w okresie niewoli babilońskiej, a więc nie tysiące lat przed powstaniem chrześcijaństwa, lecz w VI wieku p.n.e., a dokładniej w latach od 587/586 do 536-520 p.n.e. Zatem opowieść o raju wyprzedziła chrześcijaństwo o 500 do 600 lat, i ani roku więcej.

Z dostępnych fragmentów Ksiąg Mojżeszowych, które odkryto w badaniach archeologicznych uważa się,że zostały one zapisane jeszcze przed rokiem 587 starej ery,czyli przed niewolą babilońską.
,, Księga rodzaju" jest pierwszą księgą biblijnego pięcioksięgu. Jej autorem jest Mojżesz, który żył w pierwszej połowie 13 wieku p.n.e.
Powinien Pan również wiedzieć, iż przez wieki, zanim powstało pismo, starożytni Izraelczycy przekazywali swoją historię i Biblię drogą ustną. Opracowali nawet specjalną technikę, która umożliwiała zapamiętywanie dużych ilości tekstu.
Podsumowując, mogę z dumą dowieść, iż ,, Księga rodzaju " powstała około 1300 lat przed powstaniem chrześcijaństwa.


>Zesłańcy żydowscy osiedlani byli przez Babilończyków w zrujnowanych miastach lub w ich pobliżu, w miejscach opuszczonych i zdziczałych.
>W Babilonii Izraelici ujrzeli wielkie faktorie rolnicze, których ogrody - z drzewami owocowymi, palmami daktylowymi i uprawą warzyw - otoczone ogrodzeniami w celu ochrony przed rabunkiem, były nawadniane za pomocą kanałów irygacyjnych oraz nadzorowane i utrzymywane w dużym porządku przez pracowników.
>Te właśnie ogrody stały się wzorem dla rajskiego Edenu.

Większej naiwności jeszcze nie spotkałem. Ciężka niewolnicza praca przy budowie i naprawie kanałów nawadniających i innych antycznych budowli wzbudziła wśród religijnych Izraelczyków skojarzenia z biblijnym Rajem.

>Notabene w tym samym czasie - czyli w okresie niewoli Babilońskiej - powstały inne jeszcze opowieści fikcyjne opowieści Księgi Rodzaju, a mianowicie opowieść o wieży Babel i opowieść o potopie.
>>Pretensję proszę kierować do Mojżesza
>Trudno jest kierować pretensje do kogoś, kto nie żyje, a na dodatek nigdy nie żył.
>>Księgi rodzaju nie napisali apostołowie ani chrześcijanie.
>Rzeczywiście, Księgi Rodzaju nie napisali ani apostołowie ani też chrześcijanie, gdyż napisana została nieco wcześniej, zanim ci w ogóle pojawili się na ziemi.
>Zresztą apostołowie mieliby z tym poważny problem, gdyż - jak napisałem w innej dzisiejszej wypowiedzi - nie umieli pisać.

Jeśli rozchodzi się o umiejętności pisania, czytani i liczenia w Izraelu czasu Chrystusa, to jest Pan w wielkim błędzie. Nie tylko każdy mężczyzna ale i kobieta je posiadała.
Wynikało to z oczekiwania na przyjście Mesjasza.

>>A jakie są kobiety, każdy widzi.
>Napisz, jakie według Ciebie są te kobiety. Z chęcią przeczytam.

Zacytuję tylko wieszcza ,, Kobieto ty puchu marny"

>>Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
>Czy te słowa Konfucjusza odnosisz również do siebie?

No, chyba nie do mojego kota.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
16-05-2020 19:20 
 Ocena 2 na 4
zeniu73 (6483 punktów)

> Zacytuję tylko wieszcza ,, Kobieto ty puchu marny"

No to mów po prostu, że jesteś frustratem seksualnym (bo masz krótkiego albo krótko możesz albo jesteś brzydki jak noc listopadowa i dlatego nie układa ci się z kobietami) a nie jakiegoś religianta zgrywasz 😂
16-05-2020 20:25 
 Ocena 2 na 2
sable (465 punktów)
>> Zacytuję tylko wieszcza ,, Kobieto ty puchu marny"

Proszę czytać ze zrozumieniem ! Przecież on zacytował wieszcza, do którego możesz skierować swoje domniemania na temat wielkości przyrodzenia itd. Jest tylko jeden problem - cytowany wieszcz już dawno umarł
16-05-2020 20:34 
 Ocena 2 na 2
zeniu73 (6483 punktów)
>>> Zacytuję tylko wieszcza ,, Kobieto ty puchu marny"
>Proszę czytać ze zrozumieniem ! Przecież on zacytował wieszcza, do którego możesz skierować swoje domniemania na temat wielkości przyrodzenia itd. Jest tylko jeden problem - cytowany wieszcz już dawno umarł

Wypowiedź brzmiała "A jakie są kobiety, każdy widzi." przy czym była to aluzja do historii o rajowej Ewie i jej winie w przepędzeniu z raju.

Ja z tej wypowiedzi (A jakie są kobiety, każdy widzi.) wyczytuję, że jej autor nie ma wysokiego mniemania o kobietach.

No chyba, że nie wyczułem czaczy i ta wypowiedź jest peanem na cześć kobiet.

Wtedy przepraszam 😀
17-05-2020 00:55 
 Ocena 8 na 8
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>> Jest Pan bardzo kiepski z religii. Przecież opis upadku Ewy powstał w tysiące lat wcześnie, niż zaistniało chrześcijaństwo.
>>Opowieść o pobycie Adama i Ewy w raju powstała w okresie niewoli babilońskiej, a więc nie tysiące lat przed powstaniem chrześcijaństwa, lecz w VI wieku p.n.e., a dokładniej w latach od 587/586 do 536-520 p.n.e. Zatem opowieść o raju wyprzedziła chrześcijaństwo o 500 do 600 lat, i ani roku więcej.
> Z dostępnych fragmentów Ksiąg Mojżeszowych, które odkryto w badaniach archeologicznych uważa się,że zostały one zapisane jeszcze przed rokiem 587 starej ery,czyli przed niewolą babilońską.

Pięcioksiąg Mojżesza powstał w wyniku wielowiekowego rozwoju. Skompilowany został z czterech źródeł (dokumentów) - istniejących wcześniej - oznaczonych literami: J, E, K oraz D. Najstarsze z nich (J) powstało nie wcześniej niż w połowie X wieku p.n.e., zaś najmłodsze (D) na przełomie VIII i VII wieku p.n.e. Ostateczna kompilacja tych źródeł, w wyniku której powstał Pięcioksiąg, miała miejsce już po niewoli babilońskiej, w V wieku p.n.e.
Jak widzisz, żadne z tych źródeł nie istniało tysiące lat przed powstaniem chrześcijaństwa.
Opowieść o pobycie praludzi w raju jest jeszcze późniejsza, niż cztery wymienione wyżej źródła. Powstała ona w niewoli babilońskiej i to raczej w jej późniejszym okresie, czyli w okresie perskim.

> ,, Księga rodzaju" jest pierwszą księgą biblijnego pięcioksięgu. Jej autorem jest Mojżesz, który żył w pierwszej połowie 13 wieku p.n.e.

Twoja wiedza na temat Biblii utknęła dawno dawno temu w mrokach końca XVIII i początku XIX wieku. wtedy jeszcze wierzono, że Mojżesz był autorem nie tylko Księgi Rodzaju, ale i pozostałych czterech ksiąg Pięcioksięgu (Tory). Krytyka biblijna ostatnich dwóch wieków obaliła szereg mitów, w tym również historyczność Mojżesza i jego rzekome autorstwo Pięcioksięgu. Zapewne nie wiesz również, że po raz pierwszy w sposób oficjalny autorstwo Mojżesza zostało zakwestionowane już w XI wieku n.e.

Mojżesz jest postacią fikcyjną, niehistoryczna. Równie niehistoryczny jest pobyt Izraelitów w niewoli egipskiej, wyjście z Egiptu (exodus) oraz zdobycie Kanaanu pod wodzą Jozuego, który notabene również nigdy nie istniał.

Istnieje oczywiście wiele mocnych dowodów przemawiających przeciw autorstwu Mojżesza. Należą do nich m.in.:
-- liczne anachronizmy, niezgodności z historią, sprzeczności wewnętrzne, powtórzenia, odrębne style pisarskie, kompilacje różnych źródeł i różnych stylów pisarskich;
-- opisanie śmierci i pogrzebu Mojżesza w ostatnim 34. rozdziale Pwt;
-- odniesienia do Mojżesza są w trzeciej osobie l.poj.

> Podsumowując, mogę z dumą dowieść, iż ,, Księga rodzaju " powstała około 1300 lat przed powstaniem chrześcijaństwa.

Czekam na te dowody. Przedstaw je, oczywiście z dumą. Uważaj jednak, byś sie o nią nie potknął.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
17-05-2020 00:57 
 Ocena 8 na 8
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>Zesłańcy żydowscy osiedlani byli przez Babilończyków w zrujnowanych miastach lub w ich pobliżu, w miejscach opuszczonych i zdziczałych. W Babilonii Izraelici ujrzeli wielkie faktorie rolnicze, których ogrody - z drzewami owocowymi, palmami daktylowymi i uprawą warzyw - otoczone ogrodzeniami w celu ochrony przed rabunkiem, były nawadniane za pomocą kanałów irygacyjnych oraz nadzorowane i utrzymywane w dużym porządku przez pracowników. Te właśnie ogrody stały się wzorem dla rajskiego Edenu.
> Większej naiwności jeszcze nie spotkałem. Ciężka niewolnicza praca przy budowie i naprawie kanałów nawadniających i innych antycznych budowli wzbudziła wśród religijnych Izraelczyków skojarzenia z biblijnym Rajem.

Nie znasz historii starożytnego Izraela, nie znasz Starego Testamentu i dlatego piszesz bzdury. Rzekoma "niewola" babilońska była tylko tak nazywana, a w rzeczywistości niewiele miała wspólnego z prawdziwą niewolą. Przesiedleńcy babilońscy byli osiedlani w opuszczonych miasteczkach i wsiach przeznaczonych do rekolonizacji. Zostali przesiedleni w celu ożywienia upadającego babilońskiego rolnictwa, w związku z czym uczyniono ich rolniczymi osadnikami. Byli dobrze traktowani przez rdzennych babilończyków, ponieważ byli im potrzebni. Wielu spośród nich dobrze się powodziło.

Gdybyś znał dobrze Stary Testament to zapewne zwróciłbyś uwagę na fragment 29. rozdziału Księgi Jeremiasza traktujący o owej rzekomej "niewoli" babilońskiej. Gdybyś go znał, to nie pisałbyś bzdur. Oto ten fragment:
To mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela, do wszystkich uprowadzonych do niewoli, których pozwoliłem uprowadzić z Jerozolimy do Babilonu: Budujcie domy i mieszkajcie w nich; zakładajcie ogrody i spożywajcie ich owoce! Bierzcie sobie żony i rodźcie synów i córki! Wybierajcie żony dla waszych synów i dawajcie córkom waszym mężów, by rodziły synów i córki; pomnażajcie się tam, a niech was nie ubywa! Starajcie się o pomyślność kraju, do którego was zesłałem. Módlcie się do Pana za niego, bo od jego pomyślności zależy wasza pomyślność (Jr 29, 4-7; BT).
Mam nadzieję - aczkolwiek niezbyt dużą - że zrozumiałeś to, co powyżej napisałem.

>>>Księgi rodzaju nie napisali apostołowie ani chrześcijanie.
>>Rzeczywiście, Księgi Rodzaju nie napisali ani apostołowie ani też chrześcijanie, gdyż napisana została nieco wcześniej, zanim ci w ogóle pojawili się na ziemi. Zresztą apostołowie mieliby z tym poważny problem, gdyż - jak napisałem w innej dzisiejszej wypowiedzi - nie umieli pisać.
>Jeśli rozchodzi się o umiejętności pisania, czytani i liczenia w Izraelu czasu Chrystusa, to jest Pan w wielkim błędzie. Nie tylko każdy mężczyzna ale i kobieta je posiadała.

Ponownie eksponujesz swoją niewiedzę.
W starożytnym Izraelu czasów Jezusa umiejętność pisania i czytania była domeną około 3 % społeczeństwa. Pozostali, czyli około 97 % Izraelitów, byli analfabetami. Gdybyś znał historię starożytnego Izraela, to byś o tym wiedział.
W Dziejach Apostolskich - czyli w piątej księdze Nowego Testamentu - jest niewielki fragment mówiący o analfabetyzmie dwóch apostołów, Piotra i Jana:
Widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się (Dz 4, 13; BT).
Człowiek nieuczony i prosty, to analfabeta. Nie ma żadnych podstaw by twierdzić, że pozostali apostołowie byli dobrze wykształceni, lub chociażby umieli pisać i czytać.

>Wynikało to z oczekiwania na przyjście Mesjasza.

A cóż ma piernik do wiatraka?

>>>Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
>>Czy te słowa Konfucjusza odnosisz również do siebie?
> No, chyba nie do mojego kota.

Kiepski żart.
Przypisujesz sobie wiedzę, a wykazujesz się ignorancją i niewiedzą.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
17-05-2020 01:40 
 Ocena 2 na 2
sable (465 punktów)
>W starożytnym Izraelu czasów Jezusa umiejętność pisania i czytania była domeną około 3 % społeczeństwa.
I tutaj rodzi się pytanie - jeśli Jezus był postacią historyczną i zaliczał się do tych 3% umiejących czytać i automatycznie pisać, to gdzie i kiedy się tego nauczył oraz dlaczego sam nie pozostawił jakiegokolwiek dokumentu pisanego, np. listu lub nie posiadał chociaż jednego piśmiennego skryby/kronikarza, który spisywał na gorąco jego nauki i opisywał jego życie ? Jeśli jednak przyjmiemy, że nauczył się pisać i czytać, to po co mu to było potrzebne, skoro pomagał ojcu w pracach stolarskich aby wyżywić swoją dość liczną rodzinę i kto zapłacił za tą naukę ? Odpowiedź może być tylko jedna - ewangeliczny Jezus to osoba fikcyjna lub zlepek kilku innych nauczycieli tamtych czasów, którzy wędrowali i nauczali ludzi, podobnie jak Jezus ewangeliczny.
18-05-2020 22:26 
 Ocena 4 na 4
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>W starożytnym Izraelu czasów Jezusa umiejętność pisania i czytania była domeną około 3 % społeczeństwa.
>I tutaj rodzi się pytanie - jeśli Jezus był postacią historyczną i zaliczał się do tych 3% umiejących czytać i automatycznie pisać, to gdzie i kiedy się tego nauczył oraz dlaczego sam nie pozostawił jakiegokolwiek dokumentu pisanego, np. listu lub nie posiadał chociaż jednego piśmiennego skryby/kronikarza, który spisywał na gorąco jego nauki i opisywał jego życie ?

Po pierwsze:
Według dominującego poglądu badaczy zajmujących się - najogólniej pisząc - zagadnieniami związanymi z Nowym Testamentem Jezus z Nazaretu to postać historyczna.

Po drugie:
Faktem jest, że analfabetyzm w Palestynie był niemal powszechny. Faktem jest również, że podczas prac archeologicznych prowadzonych w Nazarecie nie natrafiono na znaleziska, w tym inskrypcje, które by poświadczały, że jego mieszkańcy z tamtego okresu umieli pisać. Nawiasem mówiąc, żadne ze znalezisk nie wskazuje również, że byli zamożni.
Nie ma zgody wśród badaczy, ilu mieszkańców liczył Nazaret w czasach Jezusa. Jedni twierdzą, że było ich kilkuset, inni sugerują, że mogło ich być nawet kilka tysięcy. Przyjmijmy jakąś liczbę pośrodku tych dwóch wielkości i załóżmy, że w ówczesnym nazarecie zamieszkiwało około tysiąca do dwóch tysięcy mieszkańców. Możliwe jest zatem, że w tej licznej grupie osób nikt nie potrafił pisać i czytać. tak źle prawdopodobnie jednak nie było i zapewne ktoś w niewielkim miasteczku Nazaret posiadał takie umiejętności. Przyjmijmy, że był to Jezus i członkowie jego najbliższej rodziny (ojciec, matka, rodzeni bracia i siostry) oraz zapewne jeszcze kilkanaście lub być może kilkadziesiąt osób. Ale za bardzo rozpędzać się nie można.

Nie wiem, czy Jezus potrafił czytać i pisać, czy też nie potrafił. Nie wiem, czy zaliczał się do tych 3% (może nieco więcej) umiejących pisać, czy też do tych 97% (może nieco mniej) nie posiadających tej umiejętności.
Wiem natomiast, że te sceny z ewangelii, które wskazują na jakieś wyróżniające się pod tym względem umiejętności Jezusa można z całą pewnością włożyć między bajki jako wytwory fantazji ewangelistów lub późniejszych redaktorów. Mam tu na myśli:
-- scenę ukazującą dwunastoletniego Jezusa, który w świątyni jerozolimskiej dyskutował z nauczycielami jak równy z równymi (Łk 2, 45-50);
-- scenę o kobiecie cudzołożnej (łac. pericope adulterae), w której Jezus pisał coś (co???) na piasku (J 8, 1-11);
-- scenę ukazującą Jezusa czytającego w synagodze w Nazarecie fragmenty Księgi Izajasza (Łk 4, 16-20).
Oczywiście zaliczenie tych scen do nieautentycznych bynajmniej nie jest równoznaczne przyjęciu, że Jezus nie umiał czytać i pisać. Być może umiał i to nie najgorzej.

Po trzecie:
Jezus nie napisał żadnej ewangelii, a szkoda. Nie pozostawił po sobie żadnego dokumentu pisanego. Najprawdopodobniej żaden skryba nie towarzyszył mu w wędrówkach po Palestynie. Co więcej, ani jedno z dwudziestu siedmiu pism Nowego Testamentu nie jest dziełem naocznego świadka, który znał Jezusa osobiście.

>Jeśli jednak przyjmiemy, że nauczył się pisać i czytać, to po co mu to było potrzebne, skoro pomagał ojcu w pracach stolarskich aby wyżywić swoją dość liczną rodzinę i kto zapłacił za tą naukę ?

Jak już wyżej napisałem, nie wiem czy Jezus umiał czytać i pisać w języku aramejskim, czy też nie posiadał tych umiejętności. Skoro jego ojciec był cieślą (na dodatek ubogim, gdyż cieśla z Nazaretu raczej nie mógł liczyć na wysokie zarobki ) a tak należy tłumaczyć greckie słowo tekton (= "cieśla"), to Jezus nie miał szans na naukę, gdyż ta kosztowała.

Z drugiej jednak strony, jako dorosły mężczyzna Jezus jest przedstawiony w ewangeliach jako człowiek wykształcony, typ rabina. Zwróć uwagę na reakcję osób zgromadzonych w synagodze na nauczanie Jezusa:
Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? (...) Czy nie jest to cieśla/syn cieśli (...) (Mk 6, 2-3 = Mt 13, 54-55).
Ten fragment wskazywałby, że Jezus nie tylko umiał czytać i pisać, ale zaliczał się do ludzi posiadających jakieś, być może dość solidne wykształcenie.

W czym w takim razie tkwi problem? Być może w trudności w wyrażeniu w słownictwie greckim słów z języka aramejskiego.
Aramejskie słowo naggar oznaczające "cieślę" oraz "rzemieślnika" jest również odpowiednikiem słów "człowiek wykształcony" lub "uczony". To aramejskie naggar, określające Jezusa i jego ojca, zostało przez autorów ewangelii oddane greckim słowem tekton oznaczającym "cieślę". Słaby punkt tej argumentacji polega jednak na tym, że nie ma pewności, czy to drugie znaczenie aramejskiego naggar obowiązywało już w czasach Jezusa, czy też jest późniejsze.

>Odpowiedź może być tylko jedna - ewangeliczny Jezus to osoba fikcyjna lub zlepek kilku innych nauczycieli tamtych czasów, którzy wędrowali i nauczali ludzi, podobnie jak Jezus ewangeliczny.

To nie są wnioski uprawnione.
Żaden ze współczesnych badaczy głównego nurtu nie odważyłby się wystąpić z ryzykowna tezą, że Jezus nie jest postacią historyczną.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Henryk.K (2246 punktów)

>Nie znasz historii starożytnego Izraela, nie znasz Starego Testamentu i dlatego piszesz bzdury. Rzekoma "niewola" babilońska była tylko tak nazywana, a w rzeczywistości niewiele miała wspólnego z prawdziwą niewolą. Przesiedleńcy babilońscy byli osiedlani w opuszczonych miasteczkach i wsiach przeznaczonych do rekolonizacji. Zostali przesiedleni w celu ożywienia upadającego babilońskiego rolnictwa, w związku z czym uczyniono ich rolniczymi osadnikami. Byli dobrze traktowani przez rdzennych babilończyków, ponieważ byli im potrzebni. Wielu spośród nich dobrze się powodziło.
>Gdybyś znał dobrze Stary Testament to zapewne zwróciłbyś uwagę na fragment 29. rozdziału Księgi Jeremiasza traktujący o owej rzekomej "niewoli" babilońskiej. Gdybyś go znał, to nie pisałbyś bzdur. Oto ten fragment:
>To mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela, do wszystkich uprowadzonych do niewoli, których pozwoliłem uprowadzić z Jerozolimy do Babilonu: Budujcie domy i mieszkajcie w nich; zakładajcie ogrody i spożywajcie ich owoce! Bierzcie sobie żony i rodźcie synów i córki! Wybierajcie żony dla waszych synów i dawajcie córkom waszym mężów, by rodziły synów i córki; pomnażajcie się tam, a niech was nie ubywa! Starajcie się o pomyślność kraju, do którego was zesłałem. Módlcie się do Pana za niego, bo od jego pomyślności zależy wasza pomyślność (Jr 29, 4-7; BT).
>Mam nadzieję - aczkolwiek niezbyt dużą - że zrozumiałeś to, co powyżej napisałem.

Pańska logika posiada jednak ograniczenia. Człowiek, który został wyrwany ze swojego środowiska i przesiedlony w obcy sobie kulturowo i społecznie kraj będzie uważał pobyt tam za niewolę.
Jeremiasz był prorokiem Boga Izraela. Izraelici poszli do niewoli babilońskiej za życie niezgodne z wiarą, którą wyznawali. Pan Bóg wiedział, iż będzie to niewola czasowa. Jak Jego prorok miał buntować naród przeciwko nowym panom? Zakończyłoby się dla nich tragicznie i nikt z nich nie powróciłby w przyszłości do kraju.
Czy Polacy, których carowie Rosji i komuniści skazywali na sybir traktowali ten pobyt jako sanatorium. W czasach carskich przynajmniej mogli żyć jak miejscowe społeczności.

>>>>Księgi rodzaju nie napisali apostołowie ani chrześcijanie.
>>>Rzeczywiście, Księgi Rodzaju nie napisali ani apostołowie ani też chrześcijanie, gdyż napisana została nieco wcześniej, zanim ci w ogóle pojawili się na ziemi. Zresztą apostołowie mieliby z tym poważny problem, gdyż - jak napisałem w innej dzisiejszej wypowiedzi - nie umieli pisać.

Czy również celnik Mateusz nie potrafił pisać, a tym bardziej liczyć?
Czyli przynajmniej 8,333 procent z nich na pewno potrafiło.
Wszyscy w logice oznacza 100 procent.


>W starożytnym Izraelu czasów Jezusa umiejętność pisania i czytania była domeną około 3 % społeczeństwa. Pozostali, czyli około 97 % Izraelitów, byli analfabetami. Gdybyś znał historię starożytnego Izraela, to byś o tym wiedział.
>W Dziejach Apostolskich - czyli w piątej księdze Nowego Testamentu - jest niewielki fragment mówiący o analfabetyzmie dwóch apostołów, Piotra i Jana:
>Widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się (Dz 4, 13; BT).
>Człowiek nieuczony i prosty, to analfabeta. Nie ma żadnych podstaw by twierdzić, że pozostali apostołowie byli dobrze wykształceni, lub chociażby umieli pisać i czytać.

W obecnych czasach w Polsce wszyscy potrafią pisać, czytać i liczyć.
Czy osoby ze statutem naukowym nie uważają ich za ludzi nieuczonych i prostych?

>>Wynikało to z oczekiwania na przyjście Mesjasza.
>A cóż ma piernik do wiatraka?
W Izraelu nie tylko ludzie potrafili pisać, czytać i liczyć, lecz każdy rodzic miał obowiązek nauczyć swoich synów jakiegoś zawodu.
Każdy Izraelita, w tym i kobiety musiały umieć obliczyć czas, w którym przyjdzie Mesjasz.
Było to proroctwo proroctwo Izajasza o siedmiu tygodniach lat.

>>>>Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
>>>Czy te słowa Konfucjusza odnosisz również do siebie?
>> No, chyba nie do mojego kota.
>Kiepski żart.

Zgadzam się z Panem, ironia nie była wysokich lotów.

>Przypisujesz sobie wiedzę, a wykazujesz się ignorancją i niewiedzą.

Z tą wiedzą i niewiedzą to proszę nie przesadzać. Jej wiarygodność na naszej planecie jest w większości przypadków bardzo względna.
Tak jak względna jest publikacja Alberta E. ,, Szczególna Teoria Względności" .

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
18-05-2020 22:31 
 Ocena 5 na 5
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>Nie znasz historii starożytnego Izraela, nie znasz Starego Testamentu i dlatego piszesz bzdury. Rzekoma "niewola" babilońska była tylko tak nazywana, a w rzeczywistości niewiele miała wspólnego z prawdziwą niewolą. Przesiedleńcy babilońscy byli osiedlani w opuszczonych miasteczkach i wsiach przeznaczonych do rekolonizacji. Zostali przesiedleni w celu ożywienia upadającego babilońskiego rolnictwa, w związku z czym uczyniono ich rolniczymi osadnikami. Byli dobrze traktowani przez rdzennych babilończyków, ponieważ byli im potrzebni. Wielu spośród nich dobrze się powodziło.
>>Gdybyś znał dobrze Stary Testament to zapewne zwróciłbyś uwagę na fragment 29. rozdziału Księgi Jeremiasza traktujący o owej rzekomej "niewoli" babilońskiej. Gdybyś go znał, to nie pisałbyś bzdur. Oto ten fragment:
>>To mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela, do wszystkich uprowadzonych do niewoli, których pozwoliłem uprowadzić z Jerozolimy do Babilonu: Budujcie domy i mieszkajcie w nich; zakładajcie ogrody i spożywajcie ich owoce! Bierzcie sobie żony i rodźcie synów i córki! Wybierajcie żony dla waszych synów i dawajcie córkom waszym mężów, by rodziły synów i córki; pomnażajcie się tam, a niech was nie ubywa! Starajcie się o pomyślność kraju, do którego was zesłałem. Módlcie się do Pana za niego, bo od jego pomyślności zależy wasza pomyślność (Jr 29, 4-7; BT).
> Pańska logika posiada jednak ograniczenia. Człowiek, który został wyrwany ze swojego środowiska i przesiedlony w obcy sobie kulturowo i społecznie kraj będzie uważał pobyt tam za niewolę.

Doskonale rozumiałem i rozumiem to, co powyżej napisałeś. Jest oczywistym, że człowiek wysiedlony ze swego kraju, tęskni za nim na obczyźnie. Tęsknili więc również Izraelici, w sposób szczególny pielęgnujący swoją tożsamość. Na wygnaniu nie zapomnieli o swoim bogu Jahwe i nadal wysłuchiwali jego słów z ust proroków. Niezmiennie praktykowali obrzezanie a punktem odniesiania była - jak dawniej - jerozolimska świątynia, mimo że już zniszczona.

Jednak ja we wcześniejszej wypowiedzi nie odnosiłem się do oczywistej tęsknoty Izraelitów za "ojczyzną", bo kwestia ta nie była w ogóle przedmiotem dyskusji. Ja skrytykowałem Twój pogląd, iż niemożliwe jest, że
>Ciężka niewolnicza praca przy budowie i naprawie kanałów nawadniających i innych antycznych budowli wzbudziła wśród religijnych Izraelczyków skojarzenia z biblijnym Rajem.

Izraelici na wygnaniu budowali sobie domy, w których mogliby zamieszkać, analogicznie jak Babilończycy, rdzenni mieszkańcy, którzy też budowali dla siebie domy. Izraelici zakładali własne ogrody lub je dzierżawili i w nich pracowali, by utrzymać swoje rodziny. Rdzenni mieszkańcy w swoich ogrodach również musieli pracować, by zarobić na chleb. Jeśli Babilończycy musieli pracować, to Izraelici też musieli. Nikt nic im za darmo nie chciał dać - i nie dał.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
18-05-2020 22:37 
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)
Kilka jeszcze pozornie ze sobą niezwiązanych uwag:

(1) Izraelici nigdy wcześniej nie zetknęli się z ogrodami zarówno uporządkowanymi i produktywnymi, ale posiadającymi również - szczególnie dla nich - wyjątkowo wysublimowany wygląd. W ogrodach drzewa owocowe, palmy daktylowe, zieleń, miejsca upraw warzyw, wszystko to nawadniane i utrzymywane w należytym porządku. A na zewnątrz ogrodów opuszczony i zdziczały krajobraz. To musiało wywrzeć na Izraelitach duże wrażenie - i wywarło: te "królewskie" ogrody stały się dla nich wzorem dla ogrodu Edenu, w których umieścili biblijną historię Adama i Ewy.

(2) Opowieść o raju - umieszczona już na początku Księgi Rodzaju, czyli u zarania ludzkości - stała się z założenia jednym z biblijnych przedstawień dziejów wykroczeń i kar. Jest to opowieść fikcyjna posiadająca wiele znaczeń. Zbudowana jest na zasadzie przeciwności: dostosowywanie się do nakazów Boga - łamanie nakazów Boga, opieka przez Boga - porzucenie (wygnanie), wygodne życie w w pięknym raju - trud poza nim.
W raju życie jest piękne, proste i wygodne, a ludzie żyją w stanie relaksu i niewinności. Poza rajem życie staje się trudne i męczące, a owoce przynosi wyłącznie wyczerpująca praca.
Ślepe posłuszeństwo boskim nakazom zapewnia ludziom zamieszkiwanie w raju i beztroskie życie. Złamanie boskich nakazów skutkuje licznymi karami: m.in. wygnaniem z raju oraz skazaniem na trudną i wyczerpującą pracę.

(3) Izraelici posiadają dwa określenia słowa "raj". Pierwsze z nich to gan eden, zaś drugie to pardes (babilońskie pardesu) wywodzące się od perskiego pairidaeza oznaczającego "ogród", a dokładnie "teren ogrodzony". To między innymi dowodzi, jaki jest rodowód opowieści o ogrodzie Edenu.
Jak być może wiesz w roku 539 p.n.e. perski król Cyrus II Wielki pokonał wojska babilońskie i zajął Babilon. W tym czasie Izraelici przebywali w babilońskiej niewoli.

(4) Fakt powstania biblijnej opowieści o raju i zamieszkujących w nim praprzodkach w okresie niewoli babilońskiej potwierdzają jej podobieństwa do znacznie wcześniejszych mitycznych opowieści o babilońskim Adapie i mezopotamskim Gilgameszu, a w szczególności do pierwszej z nich.

(5) W biblijnych opowieściach o Abrahamie i jego potomkach (Księga Rodzaju od rozdział 12) nie ma żadnego nawiązania do opowieści znanych z Rdz 1-11 - to znaczy do opisów stworzenia świata, opowieści o raju i grzechu pierworodnym, opowieści o potopie i wieży Babel - co oznacza, że
-- opowieści z Rdz 1-11 są późniejsze od tych z Rdz 12-50 i nie były znane autorom Rdz 1, 12-50;
-- połączenie obu części jest późniejsze i nie dokonali go ich autorzy, lecz późniejsi kompilatorzy.

Nawiasem mówiąc, analogicznie rzecz się ma z osobą Mojżesza. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że w dokumentach Starego Testamentu sprzed epoki powygnaniowej Mojżesz w ogóle nie jest powoływany (z wyjątkiem jednego wersetu u Micheasza 6, 4, o wyjątkowo wątpliwej autentyczności, zaś Synaj pojawia się bodaj tylko dwa razy (Sdz 5, 5 i Ps 68) i to bez żadnego związku z Bogiem.
Świadczy to dobitnie o tym, że Mojżesz jest postacią fikcyjną, "stworzoną" raczej nie wcześniej niż w czasie niewoli babilońskiej i dokładnie to samo można powiedzieć o przekazaniu Mojżeszowi przez Boga Jahwe tablic kamiennych z dekalogiem.

(6) Czy wiesz o tym, że Orygenes (185-254 n.e.) - jeden z największych ojców Kościoła, wybitny pisarz okresu patrystycznego, autor bardzo wielu komentarzy i homilii do ksiąg Starego i Nowego Testamentu - otwarcie głosił pogląd, że głupim jest ten, kto twierdzi, że Bóg "własnoręcznie" założył ogrody Edenu (czyli raj) i zasadził w nim między innymi dwa widzialne drzewa: pierwsze, znane jako drzewo życia, sprawiające, że ten, kto zje jego owoc, będzie żył wiecznie, a także drugie, znane jako drzewo poznania dobra i zła, sprawiające kolei, że ten, kto zje jego owoc będzie potrafił dobro odróżnić od zła.

(7) Waldemar Chrostowski, duchowny katolicki, profesor zw. UKSW zajmujący się głównie Starym Testamentem, znakomity znawca historii starożytnej Izraela, jest twórcą hipotezy o istnieniu prężnej diaspory Izraelitów w Mezopotamii, która - według niego - pojawiła się pod koniec VIII wieku p.n.e., jako skutek kolejnych deportacji mieszkańców królestwa Izraela dokonanych przez Asyryjczyków. Jego zdaniem ślady tej diaspory można odnaleźć w Starym Testamencie (w Biblii Hebrajskiej).
Chrostowski twierdzi ponadto, że opowieść z Rdz 2, 4b - 3, 24 - czyli opowieść o stworzeniu świata w wersji jahwisty (Rdz 2, 4b-25) oraz opowieść o raju i upadku pierwszych ludzi (Rdz 3, 1-24) - powstała właśnie w okresie tej diaspory. Według Chrostowskiego opowieść o ogrodzie Edenu powstała na skutek zapożyczenia przez Izraelitów tradycji mezopotamskich i ich zaadoptowania do religii monoteistycznej, a w tej postaci stała się jednym z elementów samookreślenia się Izraelitów w obcym środowisku kulturowo-religijnym.
Jeśli zatem - zgodnie z hipotezą Chrostowskiego - przyjmiemy początek diaspory asyryjskiej na rok (orientacyjnie) 720/710 p.n.e., to w konsekwencji musimy uznać, że profesor datuje powstanie opowieści o raju na nie więcej niż 180 do 200 lat przed terminem, który ja podałem we wcześniejszych wypowiedziach.
Jak widzisz, ani w głowie Chrostowskiemu datowanie tej opowieści na tysiące lat przed naszą erą, czyli tak jak Ty twierdzisz. Prof. Chrostowski jest poważnym naukowcem i ośmieszać się nie lubi.

(8) Jak się domyślam, Ty zapewne uznajesz opowieść biblijną o raju jako - mówiąc słowami klasyka - "najprawdziwszą prawdę". No cóż, można i tak.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
18-05-2020 22:41 
 Ocena 6 na 6
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Jeremiasz był prorokiem Boga Izraela.

Jeremiasz był prorokiem. Mówił to, co chciał powiedzieć i co uznawał za konieczne dla osiągnięcia celu, który sam określił. Przemawiał w swoim imieniu oraz ewentualnie w imieniu kogoś jeszcze, z kim uzgadniał to, co mówił. Żaden bóg nie miał nic wspólnego z żadnym prorokiem, również z Jeremiaszem , ponieważ bogowie - o ile w ogóle istnieją - z ludźmi pogawędek nie prowadzą.
Faktem jest jednakże, że wyznawcy religii abrahamowych uważają, że prorok przemawia w imieniu boga, z którym posiada jakiś bliżej nieokreślony kontakt.

>Izraelici poszli do niewoli babilońskiej za życie niezgodne z wiarą, którą wyznawali. Pan Bóg wiedział, iż będzie to niewola czasowa. Jak Jego prorok miał buntować naród przeciwko nowym panom? Zakończyłoby się dla nich tragicznie i nikt z nich nie powróciłby w przyszłości do kraju.

Potrzeba więcej historii, Henryku, a znacznie mniej wiary!
W roku 598 p.n.e. Jojakim, król Judy, zdecydował się podnieść bunt po trzech latach płacenia danin Nabuchodonozorowi II (babil. Nabukudur-usur), królowi Babilonu. W odpowiedzi babiloński król przeprowadził w latach 598/597 pierwsze zwycięskie oblężenie Jerozolimy. W roku 587 Jerozolima została zniszczona a roku 586 Nabuchodonozor przeprowadził ostateczny szturm na Jerozolimę (drugie oblężenie) - sprowokowany buntem Sedecjasza, również króla Judy - zakończony jej całkowitym zdobyciem. Rozpoczęły się masowe przesiedlenia Izraelitów do Babilonu (w zasadzie zapoczątkowane już w roku 598). Żaden bóg, ani Jahwe ani jakikolwiek inny, nie miał z tym nic wspólnego, i ani nie nakłaniał Jojakima do zaprzestania płacenia danin Babilończykom a Sedecjasza do wzniecenia buntu, ani też nie namawiał Nabuchodonozora, by rozprawił się z Izraelitami, by zrabował ich świątynię, temuż Jahwe ponoć poświęconą, zburzył Jerozolimę i wziął Izraelitów w niewolę. Wielki władca Nabuchodonozor II doskonale radził sobie bez pomocy Jahwe, którego zresztą nie uznawał za boga, bo miał swoich bogów pod dostatkiem.
Celem przesiedleń było pozyskanie specjalistycznych robotników i wykorzystanie ich jako rolniczych osadników. Było to zgodne z potrzebami królestwa babilońskiego.
To jest historia prawdziwa. Wiara do wytłumaczenia przyczyn niewoli babilońskiej jest zbędna i prowadzi na manowce.

A tak nawiasem mówiąc, napisz, jaka była według Ciebie przyczyna agresji Niemiec hitlerowskich na Polskę we wrześniu 1939 roku.
Czy było to efektem gniewu Boga Jahwe z powodu życia Polaków niezgodnie z wiarą, czy przyczyną był spadek liczby powołań na duchownych katolickich, czy też może zmniejszona liczba pielgrzymek na Jasną Górę w Częstochowie, czy też ewentualnie coś jeszcze innego?

>>>>>Księgi rodzaju nie napisali apostołowie ani chrześcijanie.
>>>>Rzeczywiście, Księgi Rodzaju nie napisali ani apostołowie ani też chrześcijanie, gdyż napisana została nieco wcześniej, zanim ci w ogóle pojawili się na ziemi. Zresztą apostołowie mieliby z tym poważny problem, gdyż - jak napisałem w innej dzisiejszej wypowiedzi - nie umieli pisać.
> Czy również celnik Mateusz nie potrafił pisać, a tym bardziej liczyć?

Czytaj uważniej to, co do Ciebie piszę.
W wypowiedzi skierowanej do Berzeraca w dniu 16 maja - do której link widać również kilka linijek wyżej - czyli dzień wcześniej od tej, którą skierowałem do Ciebie, napisałem: "Być może Mateusz - jako celnik - potrafił pisać i czytać, ale zapewne nie stać go było na pisanie poprawną greką". Jak widać, na tę wypowiedź do Berzeraca powołałem się w wypowiedzi skierowanej do Ciebie.

>Czyli przynajmniej 8,333 procent z nich na pewno potrafiło.

Najłagodniej pisząc, nie wykazałeś się tym rozumowaniem.
Wyobraź sobie dwóch rozmawiających z sobą jerozolimskich Żydów z czasów Jezusa. Wyobraź sobie, że każdy z nich jest dobrze wykształcony, a zatem potrafi dobrze czytać i pisać. Wynikałoby z tego - stosując Twój sposób rozumowania - że 100% Żydów tamtego okresu potrafiło czytać i pisać.

Jeśli wśród dwunastu apostołów jeden umie czytać i pisać, i jest to właśnie celnik Mateusz, to niewątpliwie 8,33% apostołów Jezusa umiało czytać i pisać. Ale to przecież nie oznacza, że 8,33% Izraelitów w tamtym okresie posiadało takie umiejętności.

>>>Jeśli rozchodzi się o umiejętności pisania, czytani i liczenia w Izraelu czasu Chrystusa, to jest Pan w wielkim błędzie. Nie tylko każdy mężczyzna ale i kobieta je posiadała. Wynikało to z oczekiwania na przyjście Mesjasza.Wynikało to z oczekiwania na przyjście Mesjasza.
>>A cóż ma piernik do wiatraka?
> W Izraelu nie tylko ludzie potrafili pisać, czytać i liczyć, lecz każdy rodzic miał obowiązek nauczyć swoich synów jakiegoś zawodu. Każdy Izraelita, w tym i kobiety musiały umieć obliczyć czas, w którym przyjdzie Mesjasz. Było to proroctwo proroctwo Izajasza o siedmiu tygodniach lat.

Znowu nie doczytałeś.
Po pierwsze: Proroctwo, o którym piszesz, to proroctwo Daniela (Dn 9, 24-27) a nie Izajasza.
Po drugie: W proroctwie Daniela mowa jest o siedemdziesięciu (nie siedmiu) tygodniach (Dn 9, 24), a nie o latach czy jakichś wydumanych tygodniach lat.
Po trzecie: Faktem jest, że w wersecie Dn 9, 25 mowa jest również o siedmiu tygodniach, ale te siedem tygodni stanowi pierwszą część owych siedemdziesięciu tygodni.

Tonący brzytwy się chwyta. Wszyscy, którzy wbrew treści tego proroctwa z występujących w nim tygodni uczynili jakiegoś dziwoląga i nazwali go tygodniem lat, właśnie toną - bo nie wiedzą, jak to proroctwo wytłumaczyć i do czego je doczepić - i chwytają się brzytwy. Po cóż jeszcze Ty chcesz się tą brzytwą pociąć?


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Henryk.K (2246 punktów)

Nie będę odnosił się do każdego fragmentu negującego prawdy, które jako Katolicy wyznajemy.
W ostatnim stuleciu wraz z rozprzestrzenianiem się ateizmu znakiem czasu stało się kwestionowanie przekazów z dawnych epok. Szczególnie zjawisko to dotknęło sfery odnoszącej się do religii.
Teza, iż idea Raju wypłynęła z fascynacji wygnańców izraelskich cywilizacją babilońską jest nieco naiwna.
Należy w tym rozumowaniu uwzględnić przecież kontakt, a nawet kilkuset letnie przebywanie potomków Abrahama w Egipcie.
Wydaje mi się, iż ta cywilizacja w owym okresie nie ustępowała w niczym tej z Babilonu. Nawadnianie i uprawy rolne stały na wysokim poziomie, skoro Egipt był spichrzem dla wielu narodów.
Dlaczego Józef sprowadził swoich pobratymców do Egiptu?
Budowle egipskie w znacznym stopniu przewyższały te z Babilonu. Były przede wszystkim wykonywane z kamienia a nie mułu i gliny.

W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku znawcy literatury na zachodzie Europy poczęli kwestionować istnienie Wiliama Szekspira.
Udawadniali,iż jest to postać fikcyjna, ponieważ jeden człowiek nie byłby w stanie zdobyć takiej wiedzy psychologicznej, społecznej oraz napisać tak wielu wspaniałych sztuk teatralnych.
Uważali, że za tą postacią stała gildia autorów, która podpisywała swoje utwory tym nazwiskiem.
Anglicy jednak wybili im te bajurzenia z głów i ocalili jego istnienie.

W sprawie tygodni lat ma Pan rację, było ich 70 a nie 7.
Nie jest to kwestia mojego niedouczenia, lecz pogarszającej się z wiekiem pamięci.

Dla stonowania radykalnego przekonania o prawdziwości tego wszystkiego co serwują nam autorytety naukowe proponuję zainteresować się Szczególną Teorią Względności Alberta Einsteina.
Proszę ustalić, czy faktycznie była ona opublikowana w 1905 roku.
Nie powinno to przecież stanowić dzisiaj żadnego problemu, ponieważ ......
Nie zapominajmy, że oprócz poprawności politycznej istnieją również poprawności naukowe.
Uczony jest także człowiekim i posiada wiele potrzeb naturalnych.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
23-05-2020 19:32 
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)
> Nie będę odnosił się do każdego fragmentu negującego prawdy, które jako Katolicy wyznajemy.

Nie będziesz się odnosił dlatego, że nie wiesz co napisać. Gdybyś wiedział, to na pewno z wielką przyjemnościa byś to zroił, by obalić to, co ja napisałem.

A poza tym, te "prawdy", które wyznają katolicy - i ogólnie chrześcijanie - to są w bardzo wielu przypadkach wyłącznie "prawdy" wiary, a nie prawdy historii, prawdy wiedzy naukowej, z którymi nic albo niewiele mają wspólnego. Pokazałem Ci to na kilku przykładach.

>W ostatnim stuleciu wraz z rozprzestrzenianiem się ateizmu znakiem czasu stało się kwestionowanie przekazów z dawnych epok. Szczególnie zjawisko to dotknęło sfery odnoszącej się do religii.

Ateizm nie ma z tym nic wspólnego. Szanujący się badacz musi być i jest niezależny od swych poglądów religijnych i innych. W przeciwnym wypadku zbyt wiele w nauce nie osiągnie i na te dość wysokie półki na pewno się nie wdrapie.
Wśród uczonych zajmujących się historią starożytnego Izraela oraz Starym i Nowym Testamentem są zarówno tacy, którzy nie wyznają żadnej wiary jak i zagorzali chrześcijanie, w tym katolicy. Gdyby ci drudzy, czyli badacze chrześcijańscy, potrafili zanegować to, co głoszą ci pierwsi, już dawno by to zrobili. Jednak w tych sprawach, o których do Ciebie pisałem, oraz w wielu wielu innych, jak dotąd im się to nie udało, gdyż nie posiadali i nadal nie posiadają argumentów na swoją korzyść.
Pisałem o prof. Chrostowskim, uczonym katolickim. Powinieneś z tego wyciągać jakieś wnioski. A jeśli nie wierzysz w to, co piszę, to zacznij czytać, a wtedy uwierzysz.

Być może nie wiesz o tym, że solidne opracowania na temat Starego Testamentu, które wyszły spod pióra badaczy chrześcijańskich, pomijają pierwsze jedenaście rozdziałów Księgi Rodzaju, gdyż ich autorzy traktują zawarte w nich opowieści (o stworzeniu świata, o raju, potopie, wieży Babel) jako mity a nie historię prawdziwą. Opracowania te rozpoczynają się dopiero od okresu patriarchów, czyli od Abrahama i jego kolejnych potomków (Izaak, Jakób, Józef), a i tak analiza tego okresu kończy się stwierdzeniem, że historia nie potwierdza prawdziwości tych opowieści. Analogicznie jest z osobą Mojżesza, kilkusetletnim pobytem Izraelitów w Egipcie, exodusem oraz zdobyciem Kanaanu pod wodzą Jozuego. Co więcej, obecnie nie uznaje się nawet historyczność Dawida.
Wyobraź sobie, że autorzy tych opracowań tłumaczą się przed czytelnikami, dlaczego rozpoczynają tak wcześnie, czyli już od okresu patriarchów, oraz dlaczego analizują opowieści związane z pobytem Izraelitów w Egipcie, osobą Mojżesza, exodusem i zdobyciem Kanaanu, skoro nie potrafią udowodnić historyczności tych opowieści.

>Teza, iż idea Raju wypłynęła z fascynacji wygnańców izraelskich cywilizacją babilońską jest nieco naiwna.

Naiwna to jest uparta, bezmyślna wiara w to, że bóg, jak czarodziej, stworzył świat w ciągu sześciu dni, a siódmego dnia odpoczął, bo się zmęczył.
Naiwna jest wiara w Adama i Ewę, którą za pierwszym razem bóg stworzył tak, jak Adama, a za drugim razem z żebra wyjętego Adamowi, przez co uczynił go kaleką.
Naiwna jest wiara w gadającego węża, którego nikt nie stworzył i który podobno był szatanem.
Naiwna jest wiara, że Adam i Ewa zjedli wspólnie owoc z jakiegoś drzewa, a jak już zjedli to zrozumieli, jaką przyjemność daje im współżycie seksualne.
Naiwna jest wiara, że Noe wraz ze swymi synami wybudował statek tak wielki, że zmieściły się na nim wszystkie zwierzęta z całego świata, a więc i te z obu Ameryk i Australii, oraz pożywienie dla nich i dla rodziny Noego na okres jednego roku.

Skoro twierdzisz, że teza o pochodzeniu opowieści o raju z okresu niewoli babilońskiej (VI wiek p.n.e.) jest naiwna, pomimo że jest poparta argumentami, zatem wytłumacz mi, dlaczego tak twierdzisz.
Wytłumacz mi również, dlaczego nie jest naiwna mityczna opowieść o raju w wersji znanej z Księgi Rodzaju, pomimo że nie są znane jakiekolwiek argumenty na jej korzyść.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
23-05-2020 19:35 
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Należy w tym rozumowaniu uwzględnić przecież kontakt, a nawet kilkuset letnie przebywanie potomków Abrahama w Egipcie.

Biblijne opowieści o kilkusetletnim pobycie Izraelitów w Egipcie, o Mojżeszu i exodusie to opowieści zmyślone tworzące tzw. mit założycielski.
Fikcyjną postacią jest Józef, syn Jakuba i Racheli, który - zgodnie zapisem biblijnym - pełnił przez wiele lat obowiązki zarządcy Egiptu i uratował Egipcjan przed klęska głodową. Jego "historia" przedstawiona jest wyłącznie w Księdze Rodzaju, nie znajduje natomiast żadnego potwierdzenia w źródłach egipskich.
Fikcyjna postacią jest również Mojżesz, formalny przywódca Izraelitów w czasie ich wyjścia z Egiptu i wędrówki do ziemi obiecanej. Analogicznie jak w przypadku Józefa, historia Mojżesza nie ma odzwierciedlenia w historiografii egipskiej. Oczywiście źródła egipskie milczą również w sprawie tych plag. Historiografia egipska milczy również na temat rzekomej kilkusetletniej bytności co najmniej dwóch milionów Izraelitów w Egipcie oraz ich exodusu.
Innymi słowy: egipscy kronikarze nie słyszeli nic o Józefie i Mojżeszu, o pobycie Izraelitów w ich kraju, o plagach, które dotkliwie nawiedziły ich kraj, oraz o exodusie. Przecież to jest nieprawdopodobne!
Trudno to zrozumieć tym bardziej, że historiografia egipska okresu od około dwóch tysięcy lat p.n.e. jest bardzo pokaźna i znaleźć w niej można opisy wydarzeń nieporównanie mniej ważnych od tych, które związane są z Józefem i Mojżeszem.

>Dlaczego Józef sprowadził swoich pobratymców do Egiptu?

Józef nikogo do Egiptu nie sprowadził, bo jest postacią fikcyjną. Izraelici zaś nie przebywali w tym kraju w tak ogromnej liczbie.

> Budowle egipskie w znacznym stopniu przewyższały te z Babilonu. Były przede wszystkim wykonywane z kamienia a nie mułu i gliny.

Wytłumaczę Ci, na czym polega Twój błąd.

Orientacyjnie od końca III tysiąclecia p.n.e. Babilończycy wznosili wysokie budowle świątynne konstrukcji schodkowej, zwane zikkuratami. Materiałem budowlanym były niewypalane cegły, co powodowało, że budowle dość szybko się rozpadały, zachodziła więc potrzeba ich odbudowywania i stawiania nowych. Dzięki temu właśnie krajobraz babiloński pełen był zrujnowanych, zniszczonych budowli świątynnych.

To wymarzona wręcz sytuacja do uruchomienia wybujałej wyobraźni. Zrujnowane wysokie budowle łatwo pojmować jest na odwrót - jako niedokończone budowle. A skoro dość wysokie, to zapewne były zaprojektowane tak, by sięgać nieba. Bóg jednak pokrzyżował plany budowlanych, bezbożnych zarozumialców, pomieszał ich języki, by ci, nie mogąc się między sobą porozumieć, musieli przerwać niedokończona budowlę. A dlaczego bóg interweniować właśnie w taki sposób, by ukrócić ludzką zarozumiałość i pychę? Wytłumaczenie jest następujące.

Wszelkie prace budowlane w okresie pobytu Izraelitów na wygnaniu w Babilonii wykonywane były przez przesiedleńców mówiących różnymi językami: Hebrajczyków, Aramejczyków oraz ludzi z Iranu i Anatolii, a do tego osoby zarządzające były Babilończykami. Niewątpliwie powodowało to trudności w porozumiewaniu się. No i wszystko już jasne.

Nazwa Babel wywodzi się od akadyjskiego bab-ili - "brama boga" (porównaj z nazwą Babilon), a bynajmniej nie od hebrajskiego balal - "miejsce pomieszania". To kolejny dowód na poprawność datowania opowieści o wieży Babel (מגדל בבל - migdal bawel) na drugą połowę VI wieku p.n.e.

> W sprawie tygodni lat ma Pan rację, było ich 70 a nie 7.

Oto proroctwo Daniela:
Siedemdziesiąt tygodni wyznaczono twojemu ludowi i twojemu miastu świętemu, aż dopełni się zbrodnia, przypieczętowany będzie grzech i zmazana wina, i przywrócona będzie wieczna sprawiedliwość, i potwierdzi się, widzenie i prorok i Najświętsze będzie namaszczone. Przeto wiedz i zrozum: Odkąd objawiło się słowo o ponownej odbudowie Jeruzalemu aż do Pomazańca-Księcia jest siedem tygodni, w ciągu sześćdziesięciu dwu tygodni znowu będzie odbudowane z rynkiem i rowami miejskimi; a będą to ciężkie czasy. A po sześćdziesięciu dwóch tygodniach Pomazaniec będzie zabity i nie będzie go; lud księcia, który wkroczy, zniszczy miasto i świątynię, potem nadejdzie jego koniec w powodzi i aż do końca będzie wojna i postanowione spustoszenie. I zawrze ścisłe przymierze z wieloma na jeden tydzień, w połowie tygodnia zniesie ofiary krwawe i z pokarmów. A w świątyni stanie obraz obrzydliwości, który sprawi spustoszenie, dopóki nie nadejdzie wyznaczony kres spustoszenia (Dn 9, 24-27).
Przeczytałeś uważnie? Czy zauważyłeś, że w proroctwie tym mowa jest o tygodniach, a nie o jakichś wydumanych "tygodniach lat"?
Zatem teraz udowodnij mi, że - zgodnie z tym, co napisałeś wcześniej - proroctwo to dotyczy mesjasza, a konkretnie Jezusa.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Henryk.K (2246 punktów)
>>Należy w tym rozumowaniu uwzględnić przecież kontakt, a nawet kilkuset letnie przebywanie potomków Abrahama w Egipcie.
>Biblijne opowieści o kilkusetletnim pobycie Izraelitów w Egipcie, o Mojżeszu i exodusie to opowieści zmyślone tworzące tzw. mit założycielski.
>Fikcyjną postacią jest Józef, syn Jakuba i Racheli, który - zgodnie zapisem biblijnym - pełnił przez wiele lat obowiązki zarządcy Egiptu i uratował Egipcjan przed klęska głodową. Jego "historia" przedstawiona jest wyłącznie w Księdze Rodzaju, nie znajduje natomiast żadnego potwierdzenia w źródłach egipskich.
>Fikcyjna postacią jest również Mojżesz, formalny przywódca Izraelitów w czasie ich wyjścia z Egiptu i wędrówki do ziemi obiecanej. Analogicznie jak w przypadku Józefa, historia Mojżesza nie ma odzwierciedlenia w historiografii egipskiej. Oczywiście źródła egipskie milczą również w sprawie tych plag. Historiografia egipska milczy również na temat rzekomej kilkusetletniej bytności co najmniej dwóch milionów Izraelitów w Egipcie oraz ich exodusu.
>Innymi słowy: egipscy kronikarze nie słyszeli nic o Józefie i Mojżeszu, o pobycie Izraelitów w ich kraju, o plagach, które dotkliwie nawiedziły ich kraj, oraz o exodusie. Przecież to jest nieprawdopodobne!
>Trudno to zrozumieć tym bardziej, że historiografia egipska okresu od około dwóch tysięcy lat p.n.e. jest bardzo pokaźna i znaleźć w niej można opisy wydarzeń nieporównanie mniej ważnych od tych, które związane są z Józefem i Mojżeszem.

Ile mamy w historii przykładów, kiedy własne klęski się ukrywa, a jedynie nagłaśnia sukcesy. Czy pod tym względem różnimy się od naszych poprzedników?

>>Dlaczego Józef sprowadził swoich pobratymców do Egiptu?
>Józef nikogo do Egiptu nie sprowadził, bo jest postacią fikcyjną. Izraelici zaś nie przebywali w tym kraju w tak ogromnej liczbie.
Józef sprowadził do Egiptu swoich pobratymców, którzy w tym czasie nie byli liczni.
Ród zaczynał się przecież od Abrahama, a Józef był dopiero jego drugim pokoleniem.
Ponieważ byli płodni,oraz Pan Bóg im sprzyjał, to szybko ich populacja wzrastała.
Czterysta lat nie jest to krótki okres.

>> Budowle egipskie w znacznym stopniu przewyższały te z Babilonu. Były przede wszystkim wykonywane z kamienia a nie mułu i gliny.
>Wytłumaczę Ci, na czym polega Twój błąd.
>Orientacyjnie od końca III tysiąclecia p.n.e. Babilończycy wznosili wysokie budowle świątynne konstrukcji schodkowej, zwane zikkuratami. Materiałem budowlanym były niewypalane cegły, co powodowało, że budowle dość szybko się rozpadały, zachodziła więc potrzeba ich odbudowywania i stawiania nowych. Dzięki temu właśnie krajobraz babiloński pełen był zrujnowanych, zniszczonych budowli świątynnych.
>To wymarzona wręcz sytuacja do uruchomienia wybujałej wyobraźni. Zrujnowane wysokie budowle łatwo pojmować jest na odwrót - jako niedokończone budowle. A skoro dość wysokie, to zapewne były zaprojektowane tak, by sięgać nieba. Bóg jednak pokrzyżował plany budowlanych, bezbożnych zarozumialców, pomieszał ich języki, by ci, nie mogąc się między sobą porozumieć, musieli przerwać niedokończona budowlę. A dlaczego bóg interweniować właśnie w taki sposób, by ukrócić ludzką zarozumiałość i pychę? Wytłumaczenie jest następujące.
>Wszelkie prace budowlane w okresie pobytu Izraelitów na wygnaniu w Babilonii wykonywane były przez przesiedleńców mówiących różnymi językami: Hebrajczyków, Aramejczyków oraz ludzi z Iranu i Anatolii, a do tego osoby zarządzające były Babilończykami. Niewątpliwie powodowało to trudności w porozumiewaniu się. No i wszystko już jasne.
Tłuczenie jest tendencyjne i nie logiczne. Kiedy ludzie budowali wieże Babel, to nie istniały jeszcze żadne państwa, a tym bardziej Babilon.
Materiały uzyte do budowy wieży Babel zostały później wykorzystane do budowy Babilonu.

>Oto proroctwo Daniela:
>Siedemdziesiąt tygodni wyznaczono twojemu ludowi i twojemu miastu świętemu, aż dopełni się zbrodnia, przypieczętowany będzie grzech i zmazana wina, i przywrócona będzie wieczna sprawiedliwość, i potwierdzi się, widzenie i prorok i Najświętsze będzie namaszczone. Przeto wiedz i zrozum: Odkąd objawiło się słowo o ponownej odbudowie Jeruzalemu aż do Pomazańca-Księcia jest siedem tygodni, w ciągu sześćdziesięciu dwu tygodni znowu będzie odbudowane z rynkiem i rowami miejskimi; a będą to ciężkie czasy. A po sześćdziesięciu dwóch tygodniach Pomazaniec będzie zabity i nie będzie go; lud księcia, który wkroczy, zniszczy miasto i świątynię, potem nadejdzie jego koniec w powodzi i aż do końca będzie wojna i postanowione spustoszenie. I zawrze ścisłe przymierze z wieloma na jeden tydzień, w połowie tygodnia zniesie ofiary krwawe i z pokarmów. A w świątyni stanie obraz obrzydliwości, który sprawi spustoszenie, dopóki nie nadejdzie wyznaczony kres spustoszenia (Dn 9, 24-27).
>Przeczytałeś uważnie? Czy zauważyłeś, że w proroctwie tym mowa jest o tygodniach, a nie o jakichś wydumanych "tygodniach lat"?
>Zatem teraz udowodnij mi, że - zgodnie z tym, co napisałeś wcześniej - proroctwo to dotyczy mesjasza, a konkretnie Jezusa.

Pisząc, iż to proroctwo pochodzi od Izajasza pomyliłem się, ponieważ autorem 70 tygodni lat jest Jeremiasz.
On to właśnie napisał Skargi Jeremiasza, które opiewały ciężką dolę wygnańców Izraela nad rzekami Babilonu.
Daniel podał wyjaśnienie tych 70 tygodni lat.
Patrząc na to logicznie, 70 lat w żaden sposób nie wpisuje się w jakikolwiek cykl wydarzeń w nim opisany.
Dlatego musimy interpretację tej liczby rozszerzyć na okres 490 lat.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
24-05-2020 18:07 
 Ocena 4 na 4
zeniu73 (6483 punktów)
Fascynująca odporność na argumenty. Życie w matrixie w wykonaniu perfekcyjnym.

70 tygodni lat godzin kilometrów - katolik zagina czasoprzestrzeń 😂😂😂😂😂
25-05-2020 00:22 
 Ocena 6 na 6
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>>Należy w tym rozumowaniu uwzględnić przecież kontakt, a nawet kilkuset letnie przebywanie potomków Abrahama w Egipcie.
>>Biblijne opowieści o kilkusetletnim pobycie Izraelitów w Egipcie, o Mojżeszu i exodusie to opowieści zmyślone tworzące tzw. mit założycielski. Fikcyjną postacią jest Józef, syn Jakuba i Racheli, (...) Fikcyjną postacią jest również Mojżesz (...) Oczywiście źródła egipskie milczą również w sprawie tych plag. Historiografia egipska milczy również na temat rzekomej kilkusetletniej bytności co najmniej dwóch milionów Izraelitów w Egipcie oraz ich exodusu. Innymi słowy: egipscy kronikarze nie słyszeli nic o Józefie i Mojżeszu, o pobycie Izraelitów w ich kraju, o plagach, które dotkliwie nawiedziły ich kraj, oraz o exodusie.
>Ile mamy w historii przykładów, kiedy własne klęski się ukrywa, a jedynie nagłaśnia sukcesy. Czy pod tym względem różnimy się od naszych poprzedników?

Jakich porażek?
Przecież historia Józefa pełna jest sukcesów a nie porażek. Izraelita wkrótce po osiedleniu się w Egipcie został zarządcą (namiestnikiem) tego kraju, uratował Egipcjan przed klęska głodu, dopuszczany był przed oblicze samego faraona, a Ty to nazywasz klęską.
Podobnie rzecz się ma z Mojżeszem, który doprowadził do exodusu około dwóch a może i więcej milionów Izraelitów z Egiptu i po latach wędrówki dotarł z nimi do "granic" ziemi obiecanej, a Ty to również nazywasz klęską.
Czy Ty w ogóle wiesz, o czym piszesz? Czy Ty w ogóle czytałeś pięcioksiąg Mojżesza? Może warto to zrobić zanim zacznie się o tym dyskutować na forum.

>>>Dlaczego Józef sprowadził swoich pobratymców do Egiptu?
>>Józef nikogo do Egiptu nie sprowadził, bo jest postacią fikcyjną. Izraelici zaś nie przebywali w tym kraju w tak ogromnej liczbie.
> Józef sprowadził do Egiptu swoich pobratymców, którzy w tym czasie nie byli liczni.

Czy Ty wiesz kogo biblijny Józef sprowadził do Egiptu? O jakich jego pobratymcach piszesz? Napisz, kim oni byli.

>Ród zaczynał się przecież od Abrahama, a Józef był dopiero jego drugim pokoleniem.

Drugim? Oto kolejni patriarchowie hebrajscy z rodu Abrahama:
Abraham (zwany wcześniej Abramem), Izaak - syn jego, Jakub - wnuk jego i wreszcie Józef - prawnuk. Dla mnie jest to czwarte pokolenie licząc razem z Abrahamem, czy też trzecie po nim, ale nie drugie.
Może wreszcie zaczniesz się uczyć!


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Henryk.K (2246 punktów)
>>>>Należy w tym rozumowaniu uwzględnić przecież kontakt, a nawet kilkuset letnie przebywanie potomków Abrahama w Egipcie.
>>>Biblijne opowieści o kilkusetletnim pobycie Izraelitów w Egipcie, o Mojżeszu i exodusie to opowieści zmyślone tworzące tzw. mit założycielski. Fikcyjną postacią jest Józef, syn Jakuba i Racheli, (...) Fikcyjną postacią jest również Mojżesz (...) Oczywiście źródła egipskie milczą również w sprawie tych plag. Historiografia egipska milczy również na temat rzekomej kilkusetletniej bytności co najmniej dwóch milionów Izraelitów w Egipcie oraz ich exodusu. Innymi słowy: egipscy kronikarze nie słyszeli nic o Józefie i Mojżeszu, o pobycie Izraelitów w ich kraju, o plagach, które dotkliwie nawiedziły ich kraj, oraz o exodusie.

To jest właśnie porażka faraona, w której stracił on dwa miliony niewolników, swoich pierworodnych, armię oraz przez Egipt przeszły plagi egipskie.

>>Ile mamy w historii przykładów, kiedy własne klęski się ukrywa, a jedynie nagłaśnia sukcesy. Czy pod tym względem różnimy się od naszych poprzedników?




Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
28-05-2020 09:40 
 Ocena 9 na 9
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>>>Biblijne opowieści o kilkusetletnim pobycie Izraelitów w Egipcie, o Mojżeszu i exodusie to opowieści zmyślone tworzące tzw. mit założycielski. Fikcyjną postacią jest Józef, syn Jakuba i Racheli, (...) Fikcyjną postacią jest również Mojżesz (...) Oczywiście źródła egipskie milczą również w sprawie tych plag. Historiografia egipska milczy również na temat rzekomej kilkusetletniej bytności co najmniej dwóch milionów Izraelitów w Egipcie oraz ich exodusu. Innymi słowy: egipscy kronikarze nie słyszeli nic o Józefie i Mojżeszu, o pobycie Izraelitów w ich kraju, o plagach, które dotkliwie nawiedziły ich kraj, oraz o exodusie.
>>>Ile mamy w historii przykładów, kiedy własne klęski się ukrywa, a jedynie nagłaśnia sukcesy. Czy pod tym względem różnimy się od naszych poprzedników?
>>Jakich porażek? (...)
> To jest właśnie porażka faraona, w której stracił on dwa miliony niewolników, swoich pierworodnych, armię oraz przez Egipt przeszły plagi egipskie.

Biblijne księgi są jedynym materiałem, jakim dysponujemy odnośnie osiedlenia się, pobytu Izraelitów w Egipcie i późniejszego exodusu. Nigdzie poza Biblią nie zachowały się jakiekolwiek informacje na temat Józefa, Mojżesza, Aarona i Jozuego. Proszę wziąć pod uwagę, że w tamtych czasach nie tylko Izraelici i Egipcjanie umieli pisać.

Twierdzi Pan, że powodem braku jakichkolwiek informacji w historiografii egipskiej na temat rzekomych wydarzeń i osób, o których piszemy, było ukrywanie przez Egipcjan klęsk, których doznali z rąk Izraelitów i które kojarzą się z osobą Mojżesza. To wyjątkowo pokrętna wyjaśnienie. Poniżej napiszę, dlaczego nie należy takiego wyjaśnienia uznawać.

W wiekach XVII i XVI p.n.e. semiccy najeźdźcy rządzili północnym Egiptem i uznawani byli za najwyższą władzę w całym kraju (czyli również w jego części południowej). Byli to Hyksosi (słowo to oznacza w języku egipskim: władcy obcych krajów, hekau-chasut). Ich panowanie nad Egiptem datowane jest na okres od 1630 do 1520 roku p.n.e., choć możliwe jest, że opanowanie przez nich północnego Egiptu miało miejsce już około 1675 roku p.n.e.
Działania wojenne przeciwko Hyksosom podjął dopiero faraon Kamose (1541-1539 p.n.e.) a kontynuował jego następca Ahmes (Ahmosis, 1539-1514) i jemu przypisuje się ostateczne wyparcie Hyksosów.

Jest oczywiste, że panowanie obcych władców nad całym Egiptem przez okres ponad stu lat i związane z tym porażki militarne nie są powodem do dumy. A jednak wiedza na ten temat, którą obecnie dysponujemy, ma swoje źródło głównie w historiografii egipskiej.

Proszę zwrócić uwagę, że okres panowania Hyksosów w Egipcie przypada na lata rzekomego pobytu tam Izraelitów. Informacje na temat Hyksosów zachowały się jednak w materiałach egipskich, a te dotyczące Izraelitów jakoś się nie zachowały. Potrafi Pan to wyjaśnić?


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
25-05-2020 00:23 
 Ocena 8 na 8
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>> Budowle egipskie w znacznym stopniu przewyższały te z Babilonu. Były przede wszystkim wykonywane z kamienia a nie mułu i gliny.
>>Orientacyjnie od końca III tysiąclecia p.n.e. Babilończycy wznosili wysokie budowle świątynne konstrukcji schodkowej, zwane zikkuratami. (...) To wymarzona wręcz sytuacja do uruchomienia wybujałej wyobraźni. Zrujnowane wysokie budowle łatwo pojmować jest na odwrót - jako niedokończone budowle. A skoro dość wysokie, to zapewne były zaprojektowane tak, by sięgać nieba. Bóg jednak pokrzyżował plany budowlanych, bezbożnych zarozumialców, pomieszał ich języki, by ci, nie mogąc się między sobą porozumieć, musieli przerwać niedokończona budowlę. (...) Wszelkie prace budowlane w okresie pobytu Izraelitów na wygnaniu w Babilonii wykonywane były przez przesiedleńców mówiących różnymi językami: Hebrajczyków, Aramejczyków oraz ludzi z Iranu i Anatolii, a do tego osoby zarządzające były Babilończykami. Niewątpliwie powodowało to trudności w porozumiewaniu się.
> Tłu[ma]czenie jest tendencyjne i nie logiczne. Kiedy ludzie budowali wieże Babel, to nie istniały jeszcze żadne państwa, a tym bardziej Babilon.

Trudno jest umiejscowić w czasie powstanie biblijnej wieży Babel. Pobieżna analiza pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju wskazuje na rok 3760 (lub 4004) p.n.e. jako terminus post quem (gdyż tak datowane jest biblijne stworzenie świata odpowiednio według kalendarza żydowskiego oraz według obliczeń arcybiskupa Jamesa Usshera) oraz orientacyjnie na rok 2500-3000 p.n.e. jako terminus ante quem.
Zresztą nie ma to sensu, gdyż jest to i tak nieprawda, historia wymyślona.

Twierdzisz, że gdy budowano biblijna wieżę Babel, "nie istniały jeszcze żadne państwa, a tym bardziej Babilon".
Oczywiście nie masz racji, jak zwykle zresztą.

Po pierwsze: Jest niemożliwe, by społeczeństwa niezorganizowane - a tak należy określić starożytne społeczeństwa, które nie potrafiły jeszcze organizować się w miastach i państwach - stać było na stawianie budowli tak wysokich, by "sięgały nieba".

Po drugie: Gdy budowano biblijną wieżę Babel istniały juz niektóre miasta.
-- Istniało palestyńskie Jerycho, najstarsze miasto na świecie, którego początki datowane są na około 9 tysięcy lat p.n.e. Miasto to istniało więc już około 3 tysiące lat przed stworzeniem świata przez Boga Jahwe. Miasto to wybudowali ludzie, i ludzie w tym mieście mieszkali, pomimo że nie byli jeszcze stworzeni przez Boga.
-- Istniało też miasto Byblos w Libanie, założone około 5 tysięcy lat p.n.e., czyli wtedy, gdy świat nie był jeszcze stworzony.
-- Przed stworzeniem świata, a konkretnie 4,3 tysiąca lat temu, założone zostało również miasto Aleppo.
No i popatrz, co sie na tym świecie porobiło. Ludzie budowali miasta i w miastach tych mieszkali zanim jeszcze biblijny Jahwe stworzył świat i ludzi na tym świecie. Jak to wytłumaczyć?

>Materiały uzyte do budowy wieży Babel zostały później wykorzystane do budowy Babilonu.

Wszystko Ci się w głowie pomieszało. Niemniej napisz, gdzie to wyczytałeś.

>>Oto proroctwo Daniela: (...) (Dn 9, 24-27). Przeczytałeś uważnie? Czy zauważyłeś, że w proroctwie tym mowa jest o tygodniach, a nie o jakichś wydumanych "tygodniach lat"? Zatem teraz udowodnij mi, że - zgodnie z tym, co napisałeś wcześniej - proroctwo to dotyczy mesjasza, a konkretnie Jezusa.
> Pisząc, iż to proroctwo pochodzi od Izajasza pomyliłem się, ponieważ autorem 70 tygodni lat jest Jeremiasz. On to właśnie napisał Skargi Jeremiasza, które opiewały ciężką dolę wygnańców Izraela nad rzekami Babilonu. Daniel podał wyjaśnienie tych 70 tygodni lat.

W takim razie wskaż to proroctwo Jeremiasza - z podaniem nazwy księgi, numeru rozdziału i numerów wersetów - w którym jest mowa o tygodniach lat. Wskaż w sposób analogiczny te skargi Jeremiasza, w których jest mowa o ciężkiej doli wygnańców. Wskaż w księgach Jeremiasza i Daniela te miejsca, w których jest mowa o tygodniach lat.

>Patrząc na to logicznie, 70 lat w żaden sposób nie wpisuje się w jakikolwiek cykl wydarzeń w nim opisany. Dlatego musimy interpretację tej liczby rozszerzyć na okres 490 lat.

Ponieważ - jak piszesz - 70 lat nie wpisuje się w cykl jakichś (jakich -?) wydarzeń, to trzeba z tych siedemdziesięciu lat zrobić 490 lat, żeby te 490 lat wpisały się w cykl tych wydarzeń.
Innymi słowy, twórcy tej interpretacji i Ty razem z nimi, chcecie wmówić Jeremiaszowi i Danielowi, że prorokowali o tym, o czym w rzeczywistości nie prorokowali.
A tak nawiasem mówiąc, napisz - z powołaniem na źródła - kim był prorok Daniel, bo ja tego nie wiem.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
25-05-2020 18:30 
 0 na 2
Henryk.K (2246 punktów)

>Innymi słowy, twórcy tej interpretacji i Ty razem z nimi, chcecie wmówić Jeremiaszowi i Danielowi, że prorokowali o tym, o czym w rzeczywistości nie prorokowali.
>A tak nawiasem mówiąc, napisz - z powołaniem na źródła - kim był prorok Daniel, bo ja tego nie wiem.

Prorok Daniel wyjaśnił proroctwo Jeremiasza o 70 latach.
Widzę, że macie Panowie rozpisaną bardzo ale to bardzo precyzyjną napisaną mapę drogową starożytności.
Odnoszę wrażenie, że jej autorem jest Wielki Ate.
Postanowiłem zakończyć tą polemikę, ponieważ posługujemy się odmiennymi językami i argumentami, coś zbliżonego do komunikacji budowniczych Wieży Babel w jej ostatnim stadium.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
25-05-2020 22:12 
 Ocena 10 na 10
Andrzej.51 (15814 punktów)
>>A tak nawiasem mówiąc, napisz - z powołaniem na źródła - kim był prorok Daniel, bo ja tego nie wiem.
> Prorok Daniel wyjaśnił proroctwo Jeremiasza o 70 latach.

Oświecę Cię.
Nie wiadomo, kim był Daniel. Nie wiadomo nawet, czy był postacią historyczną. Nie wiadomo również, kto jest autorem Księgi Daniela.
Tradycyjnie za autora księgi uważa się mędrca działającego na dworze królewskim w Babilonie w czasie niewoli, czyli najogólniej pisząc w VI wieku p.n.e. Wiadomo jednak, że księga nie powstała w tych czasach, lecz znacznie później, a konkretnie pomiędzy 168 a 164/163 rokiem p.n.e. Świadczą o tym m.in. liczne błędy historyczne, treść teologiczna i historyczna oraz język.

>Widzę, że macie Panowie rozpisaną bardzo ale to bardzo precyzyjną napisaną mapę drogową starożytności. Odnoszę wrażenie, że jej autorem jest Wielki Ate.

Jestem przekonany, że doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że w tej dyskusji nie tyle nawet przegrałeś, co poniosłeś klęskę. Dlatego na koniec próbujesz kpić, lecz kiepskie sobie w ten sposób wystawiasz świadectwo. Kpić mógłbym ja, lecz tego robić nie będę.

> Postanowiłem zakończyć tą polemikę, ponieważ posługujemy się odmiennymi językami i argumentami, coś zbliżonego do komunikacji budowniczych Wieży Babel w jej ostatnim stadium.

Bardzo dobrze, że kończysz tę polemikę. Zbyt mała jest Twoja "wiedza" w zagadnieniach, o których dyskutujemy, by dyskusja ta miała jeszcze jakikolwiek sens. Wydaje mi się nawet, że słowo "wiedza" użyłem w poprzednim zdaniu znacznie na wyrost. Masz wiarę, ale nie masz wiedzy, a dyskusja ze mną Ci to uzmysłowiła. I dlatego właśnie postanowiłeś ja zakonczyć, by juz dalej się nie ośmieszać.

W dyskusji ze mną w tym wątku popełniłeś kilkanaście dość poważnych błędów dotyczących zarówno Starego jak i Nowego Testamentu. To bardzo dużo. Wygłupiłeś się!

>Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść.

Ty nie trzęsiesz drzewem prawdy. W zagadnieniach, o których dyskutowaliśmy ty od tej prawdy byłeś bardzo daleko. Nawet się o nią nie otarłeś.
Próbujesz trząść drzewem wiary, ale kiepsko Ci to wychodzi, bo za dużo błędów popełniasz.

zeniu73 napisał, że masz "fascynującą odporność na argumenty". Ja twierdzę, że jest jeszcze gorzej. Ty masz odporność na wiedzę.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
26-05-2020 08:06 
 Ocena-2 na 2
Henryk.K (2246 punktów)

Jak obecnie patrzę na uczonych, to kojarzy mi się to nieodparcie z paradą oszustów.
Jakiego odkrycia, na które się Pan w tak wielkiej ilości powołuje, dokonał Pan osobiście?
Uczeni zajmują się głównie tym na co przeznacza się tak zwane granty.
Można to uogólnić i dojść do przeświadczenia, iż nie prowadzą oni prac samodzielnie, bez jakichkolwiek nacisków i sugestii.
Mięło już kilkadziesiąt lat od upadku najbardziej zbrodniczego ustroju w historii ludzkości, czyli komunizmu. Obecnie istnieje jeszcze bardzo dużo dokumentów i żyje mnogo świadków tych wydarzeń.
Czy jakiś historyk z wielkim autorytetem pochylił się nad dymi sprawami, żaden.
Za to za 500 lat wielu zajmie się tym tak ciekawym czasem i na podstawie skromnych artefaktów wysuną wnioski, które całkowicie wypaczą obraz naszych czasów.
Powracając do Daniela i Izajasza, czy ich proroctwa pojawiły się jednak przed narodzeniem Chrystusa? Wygląda, że tak.
Załóżmy nawet, że nie są oni ich autorami, to jakże zadziwiająco trafnie przewidziały one narodzenie oraz cierpienia Pana Jezusa.
Z tego właśnie powodu nie daję wiary naukowcom i uczonym, nie tylko związanym ze starożytną archeologią.
Badania dotyczące Starego Testamentu są szczególnie manipulowane w celu zburzenia fundamenty Nowego Testamentu.
Ja, sporo życia przeżyłem w zakłamanym komuniźmie, dlatego jestem dobrze zaznajomiony z jego metodami. Nawet dzisiaj jest on w bardzo dobrym zdrowiu.
W ciągu całego swojego istnienia dorobił się on ogromnej rzeszy pożytecznych idiotów na całym świecie. Zanim te kilka pokoleń wymrze, upłynie jeszcze sporo czasu.
Jeśli Jest Pan człowiekiem szukającym prawdy,to proszę się zastanowić dlaczego płacimy mandaty za przekraczanie prędkości na drogach?
Proszę odrzucić te oczywiste przyczyny.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
26-05-2020 09:29 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Załóżmy nawet, że nie są oni ich autorami, to jakże zadziwiająco trafnie przewidziały one narodzenie oraz cierpienia Pana Jezusa.
Datę urodzenia i śmierci tego "Pana Jezusa" poproszę?

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
26-05-2020 19:58 
 Ocena-1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>>Załóżmy nawet, że nie są oni ich autorami, to jakże zadziwiająco trafnie przewidziały one narodzenie oraz cierpienia Pana Jezusa.
>Datę urodzenia i śmierci tego "Pana Jezusa" poproszę?

Pisząc o dacie odnosiłem to do proroctwa Jeremiasza.
Spójrzmy na zaistniałą sytuację z podważaniem wszystkiego co do tej pory było akceptowane przez ludzi nieco z innej strony.
Jak widać bardzo łatwo jest manipulować datami różnych wydarzeń w historii ludzkości.
Zauważyłem jednak pewną barierę związaną z takim działaniem. Jest nim przewidywanie faktów i wydarzeń, których nie musimy przypisywać szczegółowej dacie, lecz w osobom i społecznościom.
W przypadku Pana Jezusa zostało przepowiedzianych dużo faktów dotyczących Jego narodzin,nauczania a szczególnie śmierci.
Autorem ich w znakomitej większości jest prorok Izajasz. Żył on w epoce Daniela i Jeremiasza.
Nie można podważyć trafności prorokowania owych proroków o przyszłym Mesjaszu.
W takiej sytuacji bardzo uprawniony jest również wniosek, iż pozostałe fakty powinny być prawdziwe i zgodne z tradycją.
Mam tu na myśli datowanie i autorstwo proroctw wymienionych tutaj i nie tylko, proroków.
Co jest łatwiej uczynić, prorokować, czy badać historycznie proroctwa i proroków?

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
26-05-2020 22:13 
 0 na 2
Duch Prawdy (14788 punktów)
>>>Załóżmy nawet, że nie są oni ich autorami, to jakże zadziwiająco trafnie przewidziały one narodzenie oraz cierpienia Pana Jezusa.
>>Datę urodzenia i śmierci tego "Pana Jezusa" poproszę?
> Pisząc o dacie odnosiłem to do proroctwa Jeremiasza.
>Spójrzmy na zaistniałą sytuację z podważaniem wszystkiego co do tej pory było akceptowane przez ludzi nieco z innej strony.
>Jak widać bardzo łatwo jest manipulować datami różnych wydarzeń w historii ludzkości.
>Zauważyłem jednak pewną barierę związaną z takim działaniem. Jest nim przewidywanie faktów i wydarzeń, których nie musimy przypisywać szczegółowej dacie, lecz w osobom i społecznościom.
>W przypadku Pana Jezusa zostało przepowiedzianych dużo faktów dotyczących Jego narodzin,nauczania a szczególnie śmierci.
>Autorem ich w znakomitej większości jest prorok Izajasz. Żył on w epoce Daniela i Jeremiasza.
>Nie można podważyć trafności prorokowania owych proroków o przyszłym Mesjaszu.
>W takiej sytuacji bardzo uprawniony jest również wniosek, iż pozostałe fakty powinny być prawdziwe i zgodne z tradycją.
>Mam tu na myśli datowanie i autorstwo proroctw wymienionych tutaj i nie tylko, proroków.
> Co jest łatwiej uczynić, prorokować, czy badać historycznie proroctwa i proroków?
Nie znasz dat to może chociaż miesiąc i rok urodzenia i śmierci, albo chociaż tylko sam rok?


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
27-05-2020 10:31 
 Ocena 9 na 9
Andrzej.51 (15814 punktów)
> Jak obecnie patrzę na uczonych, to kojarzy mi się to nieodparcie z paradą oszustów.

Naprawdę tak Pan uważa? Trudno w to uwierzyć.
Korzyść dla mnie z tego, co Pan powyżej napisał, przynajmniej taka, że wiem już z całą pewnością, z kim dyskutuję.

I jeszcze pytanie: Czy owi oszuści tworzący paradę, to wyłącznie ci uczeni - zajmujący się historią starożytną Izraela oraz Biblią - którzy podważają historyczność przekazu wielu partii Biblii, czy też wszyscy, którzy się tymi zagadnieniami zajmują?

> Mięło już kilkadziesiąt lat od upadku najbardziej zbrodniczego ustroju w historii ludzkości, czyli komunizmu. Obecnie istnieje jeszcze bardzo dużo dokumentów i żyje mnogo świadków tych wydarzeń. Czy jakiś historyk z wielkim autorytetem pochylił się nad dymi sprawami, żaden.

A cóż to ma wspólnego z tematem naszej dyskusji?

Czyżby ubolewał Pan, że krytyka biblijna - czyli nauka - ostatnich dwóch wieków obaliła historyczność bardzo wielu opowieści Starego i Nowego Testamentu? Czyżby chciał pan żyć w świecie ułudy, w świecie opowieści nieprawdziwych? Czy boi się Pan prawdy, bo ta podważa coś, co chrześcijanie nazywają "prawdą (prawdami) wiary", a co w bardzo wielu przypadkach z prawdą - tą historyczną - nie ma nic wspólnego, a jeśli nawet coś wspólnego ma, to niewiele.

Nie wiem, czy komunizm był najbardziej zbrodniczym systemem, czy też nie najbardziej. Wiem natomiast, że dwa inne "systemy" mogą z nim rywalizować o palmę pierwszeństwa.

> Powracając do Daniela i Izajasza, czy ich proroctwa pojawiły się jednak przed narodzeniem Chrystusa? Wygląda, że tak.

Bez wątpienia proroctwa Izajasza (w równej mierze Proto-, Deutero- jak i Trito-Izajasza) oraz Daniela pojawiły się przed czasami Jezusa.

>Załóżmy nawet, że nie są oni ich autorami, to jakże zadziwiająco trafnie przewidziały one narodzenie oraz cierpienia Pana Jezusa.

Nie zgadzam się z tym. Moja wiedza podpowiada mi, że w Starym Testamencie nie ma ani jednej zapowiedzi odnoszącej się wprost do Jezusa, zaś te wypowiedzi proroków, na które powoływali się autorzy ewangelii, nie mają z osobą Jezusa nic wspólnego, dotyczą bowiem innych ludzi oraz zupełnie innych, niejednokrotnie odległych o setki lat czasów.

Weźmy przykładowo bardzo znane proroctwo Izajasza 7, 14 (a dokładnie Proto-Izajasza), którym posłużył się ewangelista Mateusz, ulegając w ten sposób złudzeniu, iż można nim uwiarygodnić legendy krążące w pierwotnych gminach judeochrześcijańskich i mówiące o dziewiczym przyjściu na świat Jezusa.
Oto najważniejszy fragment tego proroctwa:
Dlatego sam Pan da wam znak: Oto panna pocznie i porodzi syna, i nazwie go imieniem Immanuel (Iz 7, 14).
Podałem powyżej tłumaczenie dosłowne z hebrajskiego "oryginału" Księgi Izajasza, czyli z Biblii Hebrajskiej. W miejscu polskiego "panna" znajduje się tam greckie słowo 'alma oznaczające właśnie "pannę" oraz "młodą kobietę".

Analiza proroctwa Iz 7, 14 w dwóch kolejnych wypowiedziach.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Henryk.K (2246 punktów)


>Podałem powyżej tłumaczenie dosłowne z hebrajskiego "oryginału" Księgi Izajasza, czyli z Biblii Hebrajskiej. W miejscu polskiego "panna" znajduje się tam greckie słowo 'alma oznaczające właśnie "pannę" oraz "młodą kobietę".
>Analiza proroctwa Iz 7, 14 w dwóch kolejnych wypowiedziach.

Gdyby Pan tłumaczył tekst polski na inny język i byłoby tam słowo kobieta, to przyjąłby je Pan bez wahania, czy zastanawiał się czy nie zastąpić go niemieckim ,,chlew dla kóz", ponieważ taki jest jego źródłosłów.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
30-05-2020 18:26 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
> Gdyby Pan tłumaczył tekst polski na inny język i byłoby tam słowo kobieta, to przyjąłby je Pan bez wahania, czy zastanawiał się czy nie zastąpić go niemieckim ,,chlew dla kóz", ponieważ taki jest jego źródłosłów.

A jaki jest źródłosłów polskiego słowa "kobieta"?
(I dlaczego niewiasty w przeszłości czuły się obrażane kiedy je takim słowem nazywano?)



Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Henryk.K (2246 punktów)
>> Gdyby Pan tłumaczył tekst polski na inny język i byłoby tam słowo kobieta, to przyjąłby je Pan bez wahania, czy zastanawiał się czy nie zastąpić go niemieckim ,,chlew dla kóz", ponieważ taki jest jego źródłosłów.
>A jaki jest źródłosłów polskiego słowa "kobieta"?
>(I dlaczego niewiasty w przeszłości czuły się obrażane kiedy je takim słowem nazywano?)
>
Chyba białogłowa.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
30-05-2020 18:45 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>> Gdyby Pan tłumaczył tekst polski na inny język i byłoby tam słowo kobieta, to przyjąłby je Pan bez wahania, czy zastanawiał się czy nie zastąpić go niemieckim ,,chlew dla kóz", ponieważ taki jest jego źródłosłów.
>>A jaki jest źródłosłów polskiego słowa "kobieta"?
>>(I dlaczego niewiasty w przeszłości czuły się obrażane kiedy je takim słowem nazywano?)
>>
> Chyba białogłowa.

Pytałem o źródłosłów słowa "kobieta"
Białogłowa brzmi zupełnie inaczej

polszczyzna.pl/pochodzenie-slowa-kobieta/


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
14-06-2020 17:47 
 Ocena 2 na 2
Gruby Rycho (532 punktów)
>> Gdyby Pan tłumaczył tekst polski na inny język i byłoby tam słowo kobieta, to przyjąłby je Pan bez wahania, czy zastanawiał się czy nie zastąpić go niemieckim ,,chlew dla kóz", ponieważ taki jest jego źródłosłów.
>A jaki jest źródłosłów polskiego słowa "kobieta"?
>(I dlaczego niewiasty w przeszłości czuły się obrażane kiedy je takim słowem nazywano?)

Znawcy językowi języków wczesnosłowiańskich tłumaczą pochodzenie słowa "kobieta" od nazwy "kobu" czyli chlewa. A do kobiet należała najcięższa praca przy utrzymaniu przydomowego stanu hodowlanego. Stale więc chodziły brudne, śmierdzące z wysychającymi odchodami zwierzęcymi na nogach i stopach.
27-05-2020 10:34 
 Ocena 9 na 9
Andrzej.51 (15814 punktów)
Część pierwsza analizy proroctwa Iz 7, 14:

Być może wie Pan, że Mateusz korzystał z greckiego przekładu Biblii Hebrajskiej, czyli z tzw. Septuaginty, która powstała w III wieku p.n.e. W omawianym zdaniu w Septuagincie znajdowało się słowo greckie parthenos [παρθένος]. W tekście hebrajskim natomiast - jak wspomniałem powyżej - występowało 'alma, co oznacza, że użycie takiego właśnie słowa należy przypisać Izajaszowi.

Greckim słowem parthenos tłumaczy się w Septuagincie trzy różne słowa hebrajskie: 'alma czyli "panna", "młoda kobieta", a także betula czyli "dziewica" oraz na'ara czyli "dziewczyna".
Zatem w oryginale hebrajskim użyte zostało słowo 'alma oznaczające młodą kobietę, natomiast w Septuagincie znalazło się greckie słowo parthenos oznaczające nie tylko dziewczynę, młodą kobietę i pannę, ale również dziewicę. W ten oto sposób z młodej kobiety uczyniono dziewicę, a błędne tłumaczenie dało podwaliny jednego z podstawowych dogmatów Kościoła o wiecznym dziewictwie Marii, matki Jezusa.

I jeszcze następująca, bardzo ważna uwaga:
Gdyby Izajasz miał na myśli dziewicę w znaczeniu łacińskiego virgo intacta, czyli "nietkniętą dziewicę", tj. kobietę, która jeszcze nie współżyła cieleśnie z mężczyzną, to zamiast hebrajskiego słowa 'alma czyli "młoda kobieta", "panna" użyłby hebrajskiego betula oznaczającego właśnie "dziewicę". A jednak użył słowa 'alma, gdyż miał na myśli młodą kobietę (pannę), a nie dziewicę.
Zapewne zdaje Pan sobie sprawę, że młoda kobieta (panna) może być dziewicą w znaczeniu łacińskiego virgo intacta, lecz nie musi.

Jak zapewne Pan wie, z pierwszego rozdziału Ewangelii Mateusza dowiadujemy się, że zanim Józef sprowadził do swego domu Marię stwierdził, że jest ona w ciąży. Gdy rozmyślał, jak powinien się zachować w zaistniałej sytuacji, ukazał mu się we śnie anioł Pański i powiedział
(20) (...) Józefie, synu Dawidowy, nie lękaj się przyjąć Marii, żony swej, albowiem to, co się w niej poczęło, jest z Ducha Świętego. (21) A urodzi syna i nadasz mu imię Jezus; albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego. (22) A to wszystko się stało, aby się spełniło słowo Pańskie, wypowiedziane przez Proroka: (23) Oto parthenos pocznie i porodzi syna, i nadadzą mu imię Immanuel (...) (Mt 1, 20-23).

Jak Pan widzi, w wersecie numer 23 ewangelista Mateusz - piszący po grecku - zacytował wiernie proroctwo Izajasza Iz 7, 14 w wersji Septuaginty, czyli ze słowem parthenos.
W tym momencie rozpoczęła się pełna dowolność w tłumaczeniach na języki obce, na przykład na język polski.
-- W polskich przekładach Ewangelii Mateusza tłumaczenie greckiego parthenos na polskie "dziewica" - czyli niezgodnie z proroctwem Izajasza - zawierają m.in. biblie: Lubelska, Paulistów, Tysiąclecia, Ewangeliczna, Dąbrowskiego, Kowalskiego, Popowskiego, Przekład Toruński oraz Przekład Nowego Świata (Świadków Jehowy).
-- Natomiast tłumaczenie greckiego parthenos na polskie "panna" ("młoda kobieta)" - czyli zgodnie z proroctwem Izajasza - zawierają m.in. biblie: Brzeska, Poznańska, Wujka, Warszawska, Warszawsko-Praska, Przekład Dosłowny z 2006, Gdańska, Ekumeniczny.

Pomimo że w oryginale proroctwa Izajasza mowa jest o "pannie" ("młodej kobiecie"), to w wielu polskich przekładach Ewangelii Mateusza (i nie tylko polskich) jest już mowa o "dziewicy".
Wnioski sam może sobie Pan wyciągnąć.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Henryk.K (2246 punktów)

W obliczaniu czasu biblijnego istnieje pewny dysonans. Jak racjonalnie myślę do momentu powstania chrześcijaństwa istniała zgodność w poglądzie, iż świat został stworzony 4000 lat wcześniej. Tą interpretację prezentuje Kościół Katolicki do dzisiaj. Nie wiem, dlaczego w Judaiźmie ten czas został cofnięty o 239 lat. Obecnie obchodzą oni
5781 rok od stworzenia świata, a my 6020 rok.
Czy jakiś znamienity uczony biblista pochylił się nad tą kwestią.
Na mieście mówią, iż pragnęli w ten sposób zdyskredytować postać Jezusa Chrystusa, ponieważ nie pojawił się we właściwym czasie, jak również liczyli, że mesjasz skrojony na ich modę się w tym czasie objawi.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
30-05-2020 09:17 
 Ocena 9 na 9
Andrzej.51 (15814 punktów)
Zastanawiam się, dlaczego akurat w tym miejscu wstawił Pan swoją odpowiedź na temat datowania biblijnego stworzenia świata, skoro moja wypowiedź, w której kilka zdań na ten temat napisałem znajduje się nieco powyżej.

Zastanawiam się również, czy ustosunkuje się Pan do tych oto trzech moich wypowiedzi, w których odniosłem się do Pana stwierdzenia, jakoby "przepowiednie" Izajasza "zadziwiająco trafnie przewidziały narodzenie oraz cierpienia Pana Jezusa". Jak Pan zapewne zauważył, w wypowiedziach tych wykazałem, że z wielu względów proroctwo Izajasza 7, 14 bynajmniej nie dotyczy osoby Jezusa. Jestem ciekawy Pana odpowiedzi.

Wracam do datowania problemu biblijnego stworzenia świata.

> W obliczaniu czasu biblijnego istnieje pewny dysonans. Jak racjonalnie myślę do momentu powstania chrześcijaństwa istniała zgodność w poglądzie, iż świat został stworzony 4000 lat wcześniej.

Nie istniała taka zgodność.
Około 350 roku p.n.e. w traktacie O niebie Arystoteles napisał, że "jest tylko jedno niebo i jest ono niezrodzone i wieczne". Niebo to dla Arystotelesa Wszechświat.
A zatem według Arystotelesa Wszechświat istniał wiecznie w przeszłości i będzie istniał wiecznie w przyszłości. Nie ma zatem ani początku ani końca, a skoro jest niezrodzony, więc nikt go nie stworzył. To wyjaśnienie Arystotelesa zadowalało poszukiwaczy przez blisko dwa tysiące lat.

Odmienne poglądy głosili wyznawcy religii mojżeszowej twierdząc, że świat został stworzony przez Jahwe, ich Boga.
Józef Flawiusz, znakomity historyk żydowski, w latach dziewięćdziesiątych I wieku n.e. stwierdził w dziele Przeciw Apionowi (inaczej O dawności narodu żydowskiego), że świat został stworzony około pięć tysięcy lat wcześniej (czyli orientacyjnie w okresie 5000-4900 p.n.e.), ponieważ - według niego - na taki okres wskazują pisma żydowskie.

Około 160 roku n.e. rabin Jose ben Halafta ustalił datację wydarzeń biblijnych zaczynając od roku, w którym Bóg stworzył świat, a dokładnie od dnia szóstego stworzenia Adama i Ewy. Wyniki obliczeń przedstawił w swojej Seder Olam Rabbach (Książce o porządku świata). W obliczeniach swych oparł się oczywiście na genealogiach zawartych w hebrajskiej Bereszit, czyli Księdze Rodzaju.
Logika "kto kogo kiedy spłodził" doprowadziła go do umiejscowienia przykładowo daty narodzin Seta (syna Adama) w Anno Mundi (AM) 130, zaś rozpoczęcie potopu w AM 1656. Chronologia Josego datuje stworzenie świata na rok 3761 p.n.e., a dokładnie na zmierzch dnia 7 października. Powstały orientacyjnie około połowy IV wieku n.e. kalendarz żydowski rachubę lat rozpoczyna właśnie w tym dniu. W związku z powyższym według kalendarza żydowskiego mamy w tej chwili rok 5780 (3760+2020) od stworzenia świata, natomiast w dniu 7 października rozpocznie się rok 5781.

Na przełom II i III wieku n.e. przypadają obliczenia dwóch chrześcijan: Teofila z Antiochii (koniec II wieku) i Juliusza Afrykańczyka (około roku 220), którzy w oparciu o Septuagintę ustalili datę stworzenia świata w przybliżeniu na rok 5500 p.n.e.
Według Afrykańczyka Set urodził się w AM 230, zaś potop rozpoczął się w AM 2262. Proszę porównać te daty z analogicznymi ustalonymi przez rabina Josego.

W pierwszym ćwierćwieczu IV wieku n.e. wyniki swoich obliczeń przedstawił Euzebiusz z Cezarei, uznawany z pierwszego historyka chrześcijaństwa, a przez niektórych określany mianem pierwszego kościelnego legendotwórcy. Według jego obliczeń świat został stworzony około roku 5200 p.n.e.
Jak Pan widzi, zgodności jednak nie było.

Z około połowy XVII wieku n.e. pochodzą obliczenia Johna Lightfoota oraz Jamesa Usshera (podałem chronologicznie). Według Lightfoota świat został stworzony w roku 3929 p.n.e., zaś według Usshera wieczorem dnia 22 października 4004 p.n.e.
Ussher przedstawił swoje obliczenia w opasłym dziele zatytułowanym Annały Starego Testamentu wyprowadzone z pierwszego początku czasu. Według Usshera Set urodził się w AM 130, zaś potop rozpoczął się w AM 1656.
Według Usshera Jezus urodził się w roku 4000 od stworzenia świata - to przecież musiała być okrągła piękna liczba - a poniewaz według niego Jezus urodził sie w 4 roku p.n.e., stąd w efekcie rok 4004 p.n.e.
Obecnie mamy zatem - według Usshera - rok 6023 (4003+2020) od stworzenia świata, a wieczorem dnia 22 października rozpocznie się rok 6024.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
30-05-2020 09:22 
 Ocena 9 na 9
Andrzej.51 (15814 punktów)
Zapewne zastanawia się Pan, skąd te różnice.
Otóż różnice w obliczonych datach biblijnego stworzenia świata są następstwem przyjętej przez rachmistrza wersji przekładu Starego Testamentu. Jedną z podstaw obliczeń jest genealogia z Księgi Rodzaju 5, 1-32. Zachowała się ona w trzech znacznie się między sobą różniących wersjach. Chodzi tu o hebrajską wersje masorecką (Masoretów), grecką Septuagintę oraz "przekład" samarytański. Wersje te różnią się między sobą wiekiem kolejnych patriarchów w chwili spłodzenia przez nich pierworodnych synów. Chronologia ta obejmuje dziesięć pokoleń od Adama do Noego.

Każdy, kto dysponuje tymi trzema wersjami, łatwo może sprawdzić, że przykładowo od narodzin Adama do rozpoczęcia potopu - który nastąpił, gdy Noe miał 600 lat - upłynęło
-- 1656 lat według tekstu Masoretów,
-- 2262 lata według Septuaginty oraz
-- 1307 lat według przekładu Samarytan.

Skąd wzięły się takie różnice? Porównajmy Septuagintę i przekład samarytański z tekstem masoreckim.
W Septuagincie niemal każdy z owych dziesięciu patriarchów w chwili spłodzenia swego pierworodnego syna miał około 100 lat więcej, niż w tekście masoreckim.
Natomiast w przekładzie samarytańskim patriarchowie Jered, Metuszelach i Lamech w chwili spłodzenia swych pierworodnych mieli po około 100 lat mniej, niż w tekście masoreckim.

Zapewne był Pan przekonany, że Biblia nie zawiera żadnych sprzeczności i przekłamań. Już Pan teraz widzi, że tak nie jest. Powyższe różnice (sprzeczności) nie są jedynymi w Starym i Nowym Testamencie. Jest ich znacznie, znacznie więcej, a te, o których napisałem, wcale nie są najpoważniejsze. Są od nich znacznie większe i jest ich bardzo dużo. I nie jest to żaden spisek przeciwko chrześcijaństwu.

>Tą interpretację prezentuje Kościół Katolicki do dzisiaj. Nie wiem, dlaczego w Judaiźmie ten czas został cofnięty o 239 lat.

Już Pan wie, dlaczego obliczone daty stworzenia świata różnią się między sobą. Teraz proszę się tylko zastanowić, z jakich wersji Pięcioksięgu (Tory) korzystali poszczególni rachmistrze.

>Czy jakiś znamienity uczony biblista pochylił się nad tą kwestią.

A po co "znamienici uczeni" mieliby się nad tym pochylać i tracić czas. Przecież to tylko bajeczka, co można łatwo pokazać. Mam nadzieję, że już to do Pana dotarło. A jeśli nie, to mogę Panu w kolejnych wypowiedziach pokazać, jaką "wartość" ma genealogia z Rdz 5, 1-32.

>Na mieście mówią, iż pragnęli w ten sposób zdyskredytować postać Jezusa Chrystusa, ponieważ nie pojawił się we właściwym czasie, jak również liczyli, że mesjasz skrojony na ich modę się w tym czasie objawi.

Jak Pan widzi, różnice w datach biblijnego stworzenia świata nie mają nic wspólnego z Jezusem. Nie ma tu żadnego spisku Żydów, masonów, komunistów, no i oczywiście cyklistów.

Żydzi oczekiwali na mesjasza, a ci najbardziej ortodoksyjni zapewne nadal oczekują. Jezusa za mesjasza nie uznali. Znali go. Mieszkali obok niego w galilejskim Nazarecie, rozmawiali z nim, wiedzieli, że jest synem Marii i Józefa i że żaden Duch Święty nie miał z jego poczęciem nic wspólnego, a on mesjaszem nie jest. Zreszta dziewicze narodziny nie mają nic wspólnego z wyczekiwanym prze Żydów mesjaszem.
W zasadzie wszystkie te fragmenty Nowego Testamentu, które są związane z tytułem "mesjasz" wskazują, że Jezus nim nie był. Ja to wiem a pan uważa, że jestem komunistą spiskującym po nocach przeciwko chrześcijaństwu.
Doskonale zdawał sobie z tego sprawę ap. Paweł - prawdziwy twórca chrześcijaństwa - rozpoczynając misję wśród pogan, a nie wśród Żydów. On wiedział, że misja wśród Żydów skazana jest na porażkę.

Odnośnie zaś tego, co mówią na mieście, to proszę to traktować tak samo, jak należy traktować to, co mówią w maglu.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
30-05-2020 17:06 
 Ocena 3 na 3
czes (4083 punktów)
Piekny wyklad. Dziekuje.

Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
30-05-2020 17:41 
 Ocena 4 na 4
sable (465 punktów)

Panie Andrzeju,
czy nie myślał Pan o napisaniu książki na temat odkłamania mitologii Starego Testamentu i chrześcijaństwa ? Posiada Pan ogromną wiedzę na ten temat jednak dostępną w większości tylko dla czytelników tego forum. A może się mylę i przekazuje Pan swoją wiedzę jeszcze gdzieś indziej? Warto byłoby to zrobić - czas ucieka i trzeba byłoby pomyśleć o przekazaniu swojej wiedzy przyszłym pokoleniom racjonalistów, obalających mity judeo-chrześcijańskie. Jedno dzieło autorstwa Polaka mieszkającego w Polsce. To byłby bestseller!
30-05-2020 23:36 
 Ocena 3 na 3
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Panie Andrzeju,
>czy nie myślał Pan o napisaniu książki na temat odkłamania mitologii Starego Testamentu i chrześcijaństwa ? Posiada Pan ogromną wiedzę na ten temat jednak dostępną w większości tylko dla czytelników tego forum. A może się mylę i przekazuje Pan swoją wiedzę jeszcze gdzieś indziej? Warto byłoby to zrobić - czas ucieka i trzeba byłoby pomyśleć o przekazaniu swojej wiedzy przyszłym pokoleniom racjonalistów, obalających mity judeo-chrześcijańskie. Jedno dzieło autorstwa Polaka mieszkającego w Polsce. To byłby bestseller!

Zwracanie się do mnie na forum przez "pan" jest zbędne. Na imię mam Andrzej. I to wystarczy.

Każdy jest na swój sposób próżny. Ja również. Miło mi, że czytasz moje wypowiedzi i pozytywnie się o nich wyrażasz. Dziękuję za to.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
31-05-2020 17:43 
 Ocena 1 na 1
sable (465 punktów)
>>Zwracanie się do mnie na forum przez "pan" jest zbędne.
To ze względu na szacunek jakim Cię obdarzam. Podziwiam Twoją wiedzę i sposób jej przekazywania. W innych kulturach i religiach nazywa się takich ludzi Guru lub Rabbi, o czym wiesz. A co z książką ? Czy masz to w planie ? Miłego dnia życzę.

31-05-2020 03:07 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)
>To byłby bestseller!
Nie dla Jolanty Komorowskiej i innych oczytanych z Biblią:
www.racjonalista.pl/forum.php/t,158557/z,6/k,1

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Henryk.K (2246 punktów)

>Żydzi oczekiwali na mesjasza, a ci najbardziej ortodoksyjni zapewne nadal oczekują. Jezusa za mesjasza nie uznali. Znali go. Mieszkali obok niego w galilejskim Nazarecie, rozmawiali z nim, wiedzieli, że jest synem Marii i Józefa i że żaden Duch Święty nie miał z jego poczęciem nic wspólnego, a on mesjaszem nie jest. Zreszta dziewicze narodziny nie mają nic wspólnego z wyczekiwanym prze Żydów mesjaszem.
>W zasadzie wszystkie

Nie wierzy Pan w żadne spiski, a szczególnie te żydowskie.
Kiedy czytamy Stary Testament to kolejnych potomków zradzali patriarchowie, a nie rodziły niewiasty.
Po narodzeniu Pana Jezusa dziwnym trafem rodowód nie przechodzi z ojca na dzieci, lecz z matki. Taka mała złośliwość wobec chrześcijan.
W czasach przed chrześcijańskich Izraelici modlili się na kolanach. Kiedy ten zwyczaj przyjęli chrześcijanie powstali z kolan i wznoszą swoje ręce do Nieba.

Nie umieszczam wcale Pana Po stronie spiskujących komunistów, lecz uważam, iż opiera się Pan na badaniach i ustaleniach różnych osób, nie prowadząc szerszej analizy ich ustaleń.
Mogę mniemać, że Sam nie dokonał Pan żadnego odkrycia w tej materii.
Rzeczą mało elegancką jest się przechwalać, lecz popełnię ten nietakt.
Już kilka lat temu dostrzegłem pewne nielogiczności w Księdze Rodzaju.
Dotyczą one światła, Słońca i Księżyca, czyli czterech pierwszych dni stwarzania świata.
Konsekwencje tego zafałszowania są znacznie potężniejsze niźli wielu może się wydawać.
Korzysta na tym cała astronomia i fizyka, które dzięki temu stały się demoniczne.
Proponuję już zakończyć tę dyskusję. Znajdzie się za pewnie jeszcze nie jedna okazja do wymiany poglądów.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
30-05-2020 18:33 
 Ocena 7 na 7
zeniu73 (6483 punktów)
.
> Nie umieszczam wcale Pana Po stronie spiskujących komunistów, lecz uważam, iż opiera się Pan na badaniach i ustaleniach różnych osób, nie prowadząc szerszej analizy ich ustaleń.

O k***a 😂😂😂😂😂
Wyprany mózg wierzącego to coś fascynującego.
Każdy wpis Andrzeja to mini praca doktorska ukraszona przypisami, cytatami a gościu od Jahwe wali, że Andrzej nie prowadzi szerszej analizy. To mówi gość, który nie przeprowadził ani jednej analizy a jego szerokość to jedna książka pełna baśni sprzed tysięcy lat.

To jest jeszcze bardziej fascynujące niż polityk, który na oplucie twierdzi, że pada 😂😂😂😂
30-05-2020 18:48 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>
>Wyprany mózg wierzącego to coś fascynującego.
>Każdy wpis Andrzeja to mini praca doktorska ukraszona przypisami, cytatami a gościu od Jahwe wali, że Andrzej nie prowadzi szerszej analizy.

Gdyby Pan posiadał jakiś związek z nauką, to wiedziałby Pan, że okraszona cytatami i przypisami to może być co najwyżej praca maturalna.

To mówi gość, który nie przeprowadził ani jednej analizy a jego szerokość to jedna książka pełna baśni sprzed tysięcy lat.
>To jest jeszcze bardziej fascynujące niż polityk, który na oplucie twierdzi, że pada 😂😂😂😂

Ja mam parę analiz Starego Testamentu oraz Apokalipsy św. Jana.
A Pan posiada chociaż jedną?

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
30-05-2020 21:22 
 Ocena 7 na 7
zeniu73 (6483 punktów)
>>>Wyprany mózg wierzącego to coś fascynującego.
>>Każdy wpis Andrzeja to mini praca doktorska ukraszona przypisami, cytatami a gościu od Jahwe wali, że Andrzej nie prowadzi szerszej analizy.
>Gdyby Pan posiadał jakiś związek z nauką, to wiedziałby Pan, że okraszona cytatami i przypisami to może być co najwyżej praca maturalna.
>

Czyli praca doktorska nie wymaga tzw. aparatu naukowego, obejmującego przypisy i bibliografię?
O.k. więc wszystkie prace doktorskie nie są pracami doktorskimi. Tako rzecze ultrakatolik 😂😂😂

;
>Ja mam parę analiz Starego Testamentu oraz Apokalipsy św. Jana.

Ty masz wyprany mózg. Nic więcej i nic mniej. Z tymi analizami możesz sobie jedynie na kółko różańcowe pójść.

Andrzej regularnie Ci pokazuje skąd sobie twoje analizy wyciągasz i gdzie należy je włożyć 😂😂
Henryk.K (2246 punktów)

>Gdyby Izajasz miał na ę", tj. kobietę, która jeszcze nie współżyła cieleśnie z mężczyzną, to zamiast hebrajskiego słowa 'alma czyli "młoda kobieta", "panna" użyłby hebrajskiego betula oznaczającego właśnie "dziewicę". A jednak użył s
>Jak Pan widzi, w werse awsko-Praska, Przekład Dosłowny z 2006, Gdańska, Ekumeniczny.
>Pomimo że w oryginale proroctwa Izajasza mowa jest o "pannie" ("młodej kobiecie"), to w wielu polskich przekładach Ewangelii Mateusza (i nie tylko polskich) jest już mowa o "dziewicy".
>Wnioski sam może sobie Pan wyciągnąć.

Ludzie tłumaczą lepiej lub gorzej.Jeśli po drodze tekst przechodzi przez wielu tłumaczy to zaczyna w jakimś sensie żyć własnym życiem. Taki głuchy telefon.
Nikt z nas nie potrafi ustalić jakiego ducha byli wszyscy kopiści i interpretatorzy?
Czy w tekstach marksistowsko leninowskich, chociaż ich wydania autorskie były znane, nie wprowadzano moderacji w zależności od etapu walki o władzę?

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
27-05-2020 10:43 
 Ocena 8 na 8
Andrzej.51 (15814 punktów)
Część druga analizy proroctwa Iz 7, 14:

Prorok Izajasz wypowiedział słowa z Iz 7, 14 w roku 734 p.n.e. do króla Judei (Judy), Achaza (736-716). Działo się to podczas wojny syryjsko-efraimskiej, gdy Resin, ostatni król Damaszku oraz Pekach, samozwańczy król Izraela, zagrozili królestwu Judei (szczegóły pomijam). Celem przepowiedni Izajasza było wzbudzenie w królu Achazie nadziei na boże wybawienie z trudnej sytuacji spowodowanej zbrojną interwencją wrogich państw.
W kolejnych słowach przepowiedni Izajasz tak oto mówi o zapowiadanym Immanuelu, który, w przekonaniu proroka, miał być zapewne dziedzicem tronu Achaza:
Mlekiem zsiadłym i miodem żywić się będzie do czasu, gdy nauczy się odrzucać złe, a wybierać dobre. Gdyż zanim chłopiec nauczy się odrzucać złe, a wybierać dobre, kraj, przed którego obu królami drżysz, będzie spustoszony (Iz 7, 15-16).
W tych właśnie słowach przepowiedni Izajasza miał Achaz pokładać nadzieję. Obwieszczały one bowiem, iż zanim zapowiadany Immanuel "nauczy się odrzucać złe, a wybierać dobre", czyli za kilka, może kilkanaście lat, przeminie niebezpieczeństwo zagrażające królestwu Judy.

Chrześcijanie twierdzą, że proroctwem tym Izajasz zapowiedział Jezusa. Zastanówmy się nad tym.

-- Trwa wojna, w której Izrael nie ma najmniejszych szans na pokonanie znacznie od niego silniejszych wojsk Resina i Pekacha. I oto prorok Izajasz zapowiada Achazowi, że gdy za ponad siedemset lat narodzi się Jezus obaj ww. królowie przestaną już zagrażać Izraelowi, gdyż ich kraje zostaną spustoszone. Przecież to zupełnie bez sensu. Proroctwo zapowiadające nadejście lepszych czasów i wyzwolenie spod okupacji obcych państw nie mogło dotyczyć czasów odległych o ponad siedemset lat.
Achaz zastanawia się, jak się zachować wobec przeważających wojsk najeźdźców, a Izajasz mówi mu mniej więcej tak: "Nie martw się królu Achazie, bo za ponad siedemset lat będzie już dobrze. My, nasi potomkowie i kolejni potomkowie naszych potomków musimy jakoś przetrwać".
Czy nadal jest Pan przekonany, że proroctwo to dotyczyło Jezusa (i jego matki)?

-- Zgodnie z proroctwem chłopiec, który ma się narodzić, będzie miał na imię Immanuel. Tymczasem Maria i Józef, pomimo że znali przepowiednię Izajasza, nadali synowi imię Jezus.
Jak Pan myśli, czy anioł Pański przekazał Józefowi proroctwo Izajasza, czy też nie? Bo jeśli przekazał, to dlaczego Józef nadał nowo narodzonemu dziecku imię Jezus, a nie Immanuel? A jeśli anioł Pański nie pojawił się we śnie Józefa i żadnego proroctwa mu nie przekazał - bo tak należy uznać - to co sądzić o historyczności tego fragmentu ewangelii?
Czy nadal jest Pan przekonany, że proroctwo to dotyczyło Jezusa (i jego matki)?

-- Proroctwo Izajasza nie wspomina ani słowem o cudownym, bo bez udziału mężczyzny dziewiczym poczęciu, ani też o podobnie cudownym, gdyż niezwiązanym z utratą dziewictwa wydaniu na świat potomka.
Czy nadal jest Pan przekonany, że proroctwo to dotyczyło Jezusa (i jego matki)?

-- Zgodnie z proroctwem zapowiadany Immanuel "mlekiem zsiadłym i miodem żywić się będzie", co oznacza, że będzie wychowywany w dostatku (tak jak "kraina mlekiem i miodem płynąca" oznacza ziemię obiecaną, raj, eldorado). Jezus tymczasem wychowywał się w biednej galilejskiej rodzinie, którą utrzymywał Józef, cieśla z zawodu, jego biologiczny ojciec. Na żadne eldorado w domu rodzinnym liczyć nie mógł i go nie miał.
Czy nadal jest Pan przekonany, że proroctwo to dotyczyło Jezusa (i jego matki)?

Na koniec następująca jeszcze uwaga. Geza Vermes, nieżyjący już wybitny biblista, światowej sławy badacz historii starożytnej Palestyny, napisał wiele lat temu, że nie istniały żadne biblijne powody, by wymyślać dziewicze narodziny, skoro ani wówczas, ani nigdzie indziej w biblijnym i międzytestamentalnym judaizmie nie wierzono, by Mesjasz miał narodzić się w taki sposób (Geza Vermes, Jezus Żyd. Ewangelia w oczach historyka, Kraków 2003, str. 288).

Mam nadzieję, aczkolwiek nikłą, że już Pan wie, jak rzecz się ma z proroctwem Izajasza 7, 14, które według chrześcijan miało ponoć dotyczyć dziewiczego przyjścia na świat Jezusa.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Henryk.K (2246 punktów)

>Czy nadal jest Pan przekonany, że proroctwo to dotyczyło Jezusa (i jego matki)?
>-- Proroctwo Izajasza nie wspomina ani słowem o cudownym, bo bez udziału mężczyzny dziewiczym poczęciu, ani też o podobnie cudownym, gdyż niezwiązanym z utratą dziewictwa wydaniu na świat potomka.
>Czy nadal jest Pan przekonany, że proroctwo to dotyczyło Jezusa (i jego matki)?
>-- Zgodnie z proroctwem zapowiadany Immanuel "mlekiem zsiadłym i miodem żywić się będzie", co oznacza, że będzie wychowywany w dostatku (tak jak "kraina mlekiem i miodem płynąca" oznacza ziemię obiecaną, raj, eldorado). Jezus tymczasem wychowywał się w biednej galilejskiej rodzinie, którą utrzymywał Józef, cieśla z zawodu, jego biologiczny ojciec. Na żadne eldorado w domu rodzinnym liczyć nie mógł i go nie miał.
>Czy nadal jest Pan przekonany, że proroctwo to dotyczyło Jezusa (i jego matki)?
>Na koniec następująca jeszcze uwaga. Geza Vermes, nieżyjący już wybitny biblista, światowej sławy badacz historii starożytnej Palestyny, napisał wiele lat temu, że nie istniały żadne biblijne powody, by wymyślać dziewicze narodziny, skoro ani wówczas, ani nigdzie indziej w biblijnym i międzytestamentalnym judaizmie nie wierzono, by Mesjasz miał narodzić się w taki sposób (Geza Vermes, Jezus Żyd. Ewangelia w oczach historyka, Kraków 2003, str. 288).
>Mam nadzieję, aczkolwiek nikłą, że już Pan wie, jak rzecz się ma z proroctwem Izajasza 7, 14, które według chrześcijan miało ponoć dotyczyć dziewiczego przyjścia na świat Jezusa.

Jako podsumowanie tych trzech wypowiedzi, pragnę zauważyć, że proroctwa nie są szczegółowym planem rozpisanym na osoby.
Proszę pamiętać, że dotyczyły narodu, a właściwie zlepku plemion, który nie był nigdy zbyt długo wierne Panu Bogu.
Istnieje jeszcze inna znacznie potężniejsza siła o będąca samą inteligencją, która w niczym nie była zainteresowała, żeby mesjasz przyszedł na ten świat.
Nie trudno sobie wyobrazić sytuację, w której gdyby znała ona osoby, które są poprze-dnikami Jezusa Chrystusa nie starłaby ich na proch.
Czy Herod nie wymordował wszystkich dzieci z Betlejem?
W takiej sytuacji Pan Bóg nie miałby innego wyjścia jak zamknąć wszystkie demony w Piekle.
Ten wariant jest jednak przewidziany na czas po Sądzie Ostatecznym.
My nie potrafimy przechytrzyć upadłych aniołów, lecz Pan Bóg nie ma z tym żadnego problemu.
Może dlatego jest to wszystko tak zawiłe.
Pan Bóg pisze prostymi literami po krzywych liniach.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
02-06-2020 20:48 
 Ocena 9 na 9
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Istnieje jeszcze inna znacznie potężniejsza siła o będąca samą inteligencją, która w niczym nie była zainteresowała, żeby mesjasz przyszedł na ten świat. Nie trudno sobie wyobrazić sytuację, w której gdyby znała ona osoby, które są poprze-dnikami Jezusa Chrystusa nie starłaby ich na proch.

Cóż za bzdury! Kto Panu te głupoty wciska do głowy?

>Czy Herod nie wymordował wszystkich dzieci z Betlejem?

Faktem jest, że Herod, król Judei, zasłużył sobie na miano zwyrodniałego, wielokrotnego mordercy. Poszukując rzeczywistych lub domniemanych spisków mogących pozbawić go władzy, dopuścił się rzeczywiście wielu zbrodni. Jedną ze swych żon, Mariamme, księżniczkę hasmonejską, kazał uśmiercić w 29 r. p.n.e. pod zarzutem wiarołomstwa i rzekomej próby otrucia go. Z mocy jego wyroków śmierć ponieśli również: Aleksandra, matka Mariamme czyli teściowa Heroda, Hirkan, jej dziadek, były arcykapłan, a także Arystobul III, jej młodszy brat, arcykapłan. Ma na swoim sumieniu również morderstwa masowe.
Na tym rejestr jego zbrodni się nie kończy. W 7 roku p.n.e. skazał na śmierć przez uduszenie dwóch swoich synów: Aleksandra i Arystobula, których matką była wspomniana wyżej Mariamme. Na koniec wreszcie, na kilka dni przed własną śmiercią w 4 roku p.n.e.skazał na śmierć Antypatra, swego syna pierworodnego.

W rejestrze zbrodni Heroda nie figuruje jednak wymordowanie maleńkich mieszkańców Betlejem, o czym napisał Mateusz w swojej ewangelii (Mt 2, 16-18).
O słynnej rzezi betlejemskich niewiniątek nie wspominają żadne źródła poza Ewangelią według Mateusza. Nie wspomina o niej Łukasz w swojej opowieści o narodzeniu Jezusa, nie wspominają również pozostałe pisma Nowego Testamentu, ani też wczesne apokryfy. Nic na ten temat nie można także znaleźć w niechrześcijańskich źródłach historycznych, a w tym - co szczególnie istotne - o rzezi małych betlejemskich dzieci nie wspomniał nic historyk żydowski Józef Flawiusz, który o czasach Heroda napisał dość dużo, i to z pozycji mu nieprzychylnych. Gdyby posiadał informacje o wymordowaniu w Betlejem małych dzieci - a trudno sobie wyobrazić, by wiadomość o tak potwornym czynie, o ile on w ogóle zaistniał, nie dotrwała do jego czasów - na pewno nie omieszkałby o tym napisać. A jednak nie wspomniał o betlejemskiej zbrodni ani słowa.

Opowieść o rzezi niewiniątek nakazanej przez Heroda ma charakter baśniowy. Wzorowana jest na równie baśniowym opisie zamordowania nowo narodzonych chłopców żydowskich z rozkazu egipskiego faraona (Wj 1, 15 i nast.).

Według Mateusza rzeź niewiniątek musiała się dokonać, aby spełniło się proroctwo zawarte w księdze Jeremiasza
Tak mówi Pan: Słuchaj! W Ramie słychać narzekanie i gorzki płacz; Rachel opłakuje swoje dzieci, nie daje się pocieszyć po swoich dzieciach, bo ich nie ma (Jr 31, 15; porównaj Mt 2, 17-18).
Analogicznie jak proroctwo Izajasza 7, 17 - o którym wcześniej pisałem - tak również i to proroctwo zostało fatalnie dobrane. Mowa jest w nim bowiem o miejscowości Rama położonej około osiem kilometrów na północ od Jerozolimy, a nie o Betlejem znajdującym się w podobnej odległości od stolicy, ale w kierunku południowym. Ponadto Jeremiasz w swoim proroctwie nie mówi nic o wymordowaniu dzieci, gdyż synowie Racheli - jak stwierdził - zostali uwięzieni i wrócą z ziemi wroga (...) do swoich siedzib (Jr 31, 16-17).

No i wszystko już jest jasne.
Na dwóch przykładach pokazałem Panu, że starotestamentowe proroctwa, które z uporem przytacza Mateusz, nie mają żadnego związku z Jezusem. Ale Pan zapewne nadal będzie wierzył, że proroctwa te "zadziwiająco trafnie przewidziały one narodzenie oraz cierpienia Pana Jezusa".

Na koniec następująca jeszcze uwaga.
Zgodnie z ewangelią Mateusza maleńki Jezus uniknął śmierci z rąk oprawców Heroda. Stało się tak dlatego, że Józef, jego ojciec, został we śnie ostrzeżony przez anioła Pańskiego o niecnym zamiarze Heroda i wraz z dzieckiem i żoną uciekł do Egiptu. Herod nic jednak o tym nie wiedział i w konsekwencji wydał rozkaz zabicia betlejemskich dzieci w wieku do dwóch lat. Bóg uratował zatem malutkiego Jezusa, ale o innych betlejemskich dzieciach jakoś zapomniał. Dobry Bóg.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Henryk.K (2246 punktów)
>>Istnieje jeszcze inna znacznie potężniejsza siła o będąca samą inteligencją, która w niczym nie była zainteresowała, żeby mesjasz przyszedł na ten świat. Nie trudno sobie wyobrazić sytuację, w której gdyby znała ona osoby, które są poprze-dnikami Jezusa Chrystusa nie starłaby ich na proch.
>Cóż za bzdury! Kto Panu te głupoty wciska do głowy?
A kim są upadli aniołowie? Przyjaciółmi Boga i ludzi. Co za naiwność.

>>Czy Herod nie wymordował wszystkich dzieci z Betlejem?
>Faktem jest, że Herod, król Judei, zasłużył sobie na miano zwyrodniałego, wielokrotnego mordercy. Poszukując rzeczywistych lub domniemanych spisków mogących pozbawić go władzy, dopuścił się rzeczywiście wielu zbrodni. Jedną ze swych żon, Mariamme, księżniczkę hasmonejską, kazał uśmiercić w 29 r. p.n.e. pod zarzutem wiarołomstwa i rzekomej próby otrucia go. Z mocy jego wyroków śmierć ponieśli również: Aleksandra, matka Mariamme czyli teściowa Heroda, Hirkan, jej dziadek, były arcykapłan, a także Arystobul III, jej młodszy brat, arcykapłan. Ma na swoim sumieniu również morderstwa masowe.
>Na tym rejestr jego zbrodni się nie kończy. W 7 roku p.n.e. skazał na śmierć przez uduszenie dwóch swoich synów: Aleksandra i Arystobula, których matką była wspomniana wyżej Mariamme. Na koniec wreszcie, na kilka dni przed własną śmiercią w 4 roku p.n.e.skazał na śmierć Antypatra, swego syna pierworodnego.
>W rejestrze zbrodni Heroda nie figuruje jednak wymordowanie maleńkich mieszkańców Betlejem, o czym napisał Mateusz w swojej ewangelii (Mt 2, 16-18).
>O słynnej rzezi betlejemskich niewiniątek nie wspominają żadne źródła poza Ewangelią według Mateusza. Nie wspomina o niej Łukasz w swojej opowieści o narodzeniu Jezusa, nie wspominają również pozostałe pisma Nowego Testamentu, ani też wczesne apokryfy. Nic na ten temat nie można także znaleźć w niechrześcijańskich źródłach historycznych, a w tym - co szczególnie istotne - o rzezi małych betlejemskich dzieci nie wspomniał nic historyk żydowski Józef Flawiusz, który o czasach Heroda napisał dość dużo, i to z pozycji mu nieprzychylnych. Gdyby posiadał informacje o wymordowaniu w Betlejem małych dzieci - a trudno sobie wyobrazić, by wiadomość o tak potwornym czynie, o ile on w ogóle zaistniał, nie dotrwała do jego czasów - na pewno nie omieszkałby o tym napisać. A jednak nie wspomniał o betlejemskiej zbrodni ani słowa.

Kto na tym świecie przejmuje się dziećmi biedaków.
Ile obecnie jest składanych w ofierze demonom, ile zabija się dla pozyskiwania organów, ile istnień pada ofiarą aborcji.
Czy główne media się o tym zająkną.
W Związku Radzieckim ogromna liczba dzieci była zamykana w gułagach za winy ich rodziców. Czy media pożytecznych idiotów wspominały coś na ten temat.
A sztucznie wywołany głód na Ukrainie pochłonął miliony istnień. Czy ówczesny świat o tym się rozpisywał? A tyle było przecież przeciwników komunizmu na świecie.
Kiedy zaś umarł największy zbir na świecie, czyli Józef Stalin, to jaka żałoba panowała.
O jego dzieciach i żonie to historia czasami wspomni, przecież to wielki człowiek był.
Za tysiąc lat jakiś badacz stwierdzi, że Stalin był mordercą i źle traktował swoje dzieci, ale żadnych innych zbrodni na dzieciach nie było.

>Opowieść o rzezi niewiniątek nakazanej przez Heroda ma charakter baśniowy. Wzorowana jest na równie baśniowym opisie zamordowania nowo narodzonych chłopców żydowskich z rozkazu egipskiego faraona (Wj 1, 15 i nast.).
>Według Mateusza rzeź niewiniątek musiała się dokonać, aby spełniło się proroctwo zawarte w księdze Jeremiasza
>Tak mówi Pan: Słuchaj! W Ramie słychać narzekanie i gorzki płacz; Rachel opłakuje swoje dzieci, nie daje się pocieszyć po swoich dzieciach, bo ich nie ma (Jr 31, 15; porównaj Mt 2, 17-18).
>Analogicznie jak proroctwo Izajasza 7, 17 - o którym wcześniej pisałem - tak również i to proroctwo zostało fatalnie dobrane. Mowa jest w nim bowiem o miejscowości Rama położonej około osiem kilometrów na północ od Jerozolimy, a nie o Betlejem znajdującym się w podobnej odległości od stolicy, ale w kierunku południowym. Ponadto Jeremiasz w swoim proroctwie nie mówi nic o wymordowaniu dzieci, gdyż synowie Racheli - jak stwierdził - zostali uwięzieni i wrócą z ziemi wroga (...) do swoich siedzib (Jr 31, 16-17).
>No i wszystko już jest jasne.
>Na dwóch przykładach pokazałem Panu, że starotestamentowe proroctwa, które z uporem przytacza Mateusz, nie mają żadnego związku z Jezusem. Ale Pan zapewne nadal będzie wierzył, że proroctwa te "zadziwiająco trafnie przewidziały one narodzenie oraz cierpienia Pana Jezusa".

Odnoszę nieodparte wrażenie, że czasy starotestamentowe są tak szczegółowo zbadane, że aż serce rośnie.
Kiedy jednak odniesiemy się do spraw naszej rzeczywistości to już nic nie jest takie oczywiste. U innych widzimy drzazgę, a u siebie w oku belki nie dostrzegamy.

>Na koniec następująca jeszcze uwaga.
>Zgodnie z ewangelią Mateusza maleńki Jezus uniknął śmierci z rąk oprawców Heroda. Stało się tak dlatego, że Józef, jego ojciec, został we śnie ostrzeżony przez anioła Pańskiego o niecnym zamiarze Heroda i wraz z dzieckiem i żoną uciekł do Egiptu. Herod nic jednak o tym nie wiedział i w konsekwencji wydał rozkaz zabicia betlejemskich dzieci w wieku do dwóch lat. Bóg uratował zatem malutkiego Jezusa, ale o innych betlejemskich dzieciach jakoś zapomniał. Dobry Bóg.

Na pewno o nich nie zapomniał, wszystkie znalazły się w Niebie, a gdyby żyły dłużej na ziemi, to czy wszystkie poszłyby do Nieba?
Może niektóre z nich przyczyniłyby się do zabicia Jezusa Chrystusa.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
02-06-2020 22:34 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)

> Kto na tym świecie przejmuje się dziećmi biedaków.
>Ile obecnie jest składanych w ofierze demonom, ile zabija się dla pozyskiwania organów, ile istnień pada ofiarą aborcji.
>Czy główne media się o tym zająkną.

Irlandzkie zakonnice pogrzebały w szambie 800 dzieci. Kościół: nie wiedzieliśmy.

Gdyby nie media to pewnie bym o tym nie wiedział. Tak jak o pedofili w kościele gdyby nie media.

Hamerlik-Konopka (2812 punktów)
(zablokowany)
>> Kto na tym świecie przejmuje się dziećmi biedaków.
>>Ile obecnie jest składanych w ofierze demonom, ile zabija się dla pozyskiwania organów, ile istnień pada ofiarą aborcji.
>>Czy główne media się o tym zająkną.
>Irlandzkie zakonnice pogrzebały w szambie 800 dzieci. Kościół: nie wiedzieliśmy.
>Gdyby nie media to pewnie bym o tym nie wiedział. Tak jak o pedofili w kościele gdyby nie media.

Jak widać tajemnice nie przynoszą tyle powszechnego szczęścia i dobrobytu ile im niektórzy przypisują.

Tajemnice podobnie jak istotna przewaga fizyczna czy intelektualna uruchamiają w umyśle mechanizmy, przy których człowiek staje się bezwzględny wobec innych, które nie uruchomiłyby się bez nich.

Dlatego nie wolno dopuszczać do nadmiernych tajemnic, podobnie powstawania istotnych różnic fizycznych czy intelektualnych.

Dlatego też nie powinno się tworzyć szkół tylko dla najlepszych ani wyznawać kultu tezyzny fizycznej, bo to kwestia czasu, kiedy to zrodzi społeczną patologię.
Duch Prawdy (14788 punktów)
Tajemnica ślepej wiary, auta i dolary...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Henryk.K (2246 punktów)
>> Kto na tym świecie przejmuje się dziećmi biedaków.
>>Ile obecnie jest składanych w ofierze demonom, ile zabija się dla pozyskiwania organów, ile istnień pada ofiarą aborcji.
>>Czy główne media się o tym zająkną.
>Irlandzkie zakonnice pogrzebały w szambie 800 dzieci. Kościół: nie wiedzieliśmy.
>Gdyby nie media to pewnie bym o tym nie wiedział. Tak jak o pedofili w kościele gdyby nie media.
>
Pogrzebały, ale nie uśmierciły. Postępowanie to uważam za obrzydliwe i godne potępienia.
O pedofilii w Kościele Katolickim to media faktycznie dużo informują. Jeżeli przedstawiają prawdziwe przypadki to chwała im za to. Statystyki podają,że w w naszym kościele jest najmniej takich przypadków na tle innych kościołów.
Przoduje w tym nagannym zjawisku synagoga żydowska, protestanci. U prawosławnych również nie brakuje takich wyczynów.
Muzułmanie to maja w tradycję wpisane.
O tym się jednak prawie nikt nie rozpisuje.
A co się dzieje pośród polityków, celebrytów i w świecie sztuki?
Tematy tabu. Kto posiada media ten tworzy rzeczywistość.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
03-06-2020 23:08 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>A co się dzieje pośród polityków, celebrytów i w świecie sztuki?
>Tematy tabu. Kto posiada media ten tworzy rzeczywistość.

Bzdura.

Ten dokument mnie zszokował. Netflix pokazał koszmar dzieci molestowanych przez Epsteina
natemat.pl(*)etflix-mnie-zszokowal-recenzja
Netflix....Epstein.

wpisz sobie Jeffry Epstein a potem dopisz eng porównaj sobie wiki PL i ENG.
Henryk.K (2246 punktów)

>Ten dokument mnie zszokował. Netflix pokazał koszmar dzieci molestowanych przez Epsteina
>natemat.pl(*)etflix-mnie-zszokowal-recenzja
>Netflix....Epstein.
>wpisz sobie Jeffry Epstein a potem dopisz eng porównaj sobie wiki PL i ENG.

Unikam czytania o degeneratach, ponieważ nie jest to korzystne dla duszy człowieka.
A dusza to jest nasz największy skarb. Nie posiadamy nic cenniejszego od niej.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
04-06-2020 11:04 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)
>>Ten dokument mnie zszokował. Netflix pokazał koszmar dzieci molestowanych przez Epsteina
>>natemat.pl(*)etflix-mnie-zszokowal-recenzja
>>Netflix....Epstein.
>>wpisz sobie Jeffry Epstein a potem dopisz eng porównaj sobie wiki PL i ENG.
> Unikam czytania o degeneratach, ponieważ nie jest to korzystne dla duszy człowieka.
>A dusza to jest nasz największy skarb. Nie posiadamy nic cenniejszego od niej.


Nie rozumiem. Czynisz zarzut:

>A co się dzieje pośród polityków, celebrytów i w świecie sztuki?
>Tematy tabu. Kto posiada media ten tworzy rzeczywistość.

dostajesz przykład który dzięki mediom mogłem Ci z łatwością podać a Ty odpisujesz mi że unikasz czytania o degeneratach. To w końcu jak?









Henryk.K (2246 punktów)
>>>Ten dokument mnie zszokował. Netflix pokazał koszmar dzieci molestowanych przez Epsteina
>>>natemat.pl(*)etflix-mnie-zszokowal-recenzja
>>>Netflix....Epstein.
>>>wpisz sobie Jeffry Epstein a potem dopisz eng porównaj sobie wiki PL i ENG.
>> Unikam czytania o degeneratach, ponieważ nie jest to korzystne dla duszy człowieka.
>>A dusza to jest nasz największy skarb. Nie posiadamy nic cenniejszego od niej.
>Nie rozumiem. Czynisz zarzut:
>>A co się dzieje pośród polityków, celebrytów i w świecie sztuki?
>>Tematy tabu. Kto posiada media ten tworzy rzeczywistość.
>dostajesz przykład który dzięki mediom mogłem Ci z łatwością podać a Ty odpisujesz mi że unikasz czytania o degeneratach. To w końcu jak?
>

W żadnym wypadku nie czynię Panu najmniejszego zarzutu.
Zbyt jestem wrażliwy na cierpienia dzieci i ludzi, dlatego unikam czytania o tych makabrach, ponieważ bardzo mnie roztrajają psychicznie.
Każdy z nas ma swoje słabości.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
04-06-2020 21:27 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>>>Ten dokument mnie zszokował. Netflix pokazał koszmar dzieci molestowanych przez Epsteina
>>>>natemat.pl(*)etflix-mnie-zszokowal-recenzja
>>>>Netflix....Epstein.
>>>>wpisz sobie Jeffry Epstein a potem dopisz eng porównaj sobie wiki PL i ENG.
>>> Unikam czytania o degeneratach, ponieważ nie jest to korzystne dla duszy człowieka.
>>>A dusza to jest nasz największy skarb. Nie posiadamy nic cenniejszego od niej.
>>Nie rozumiem. Czynisz zarzut:
>>>A co się dzieje pośród polityków, celebrytów i w świecie sztuki?
>>>Tematy tabu. Kto posiada media ten tworzy rzeczywistość.
>>dostajesz przykład który dzięki mediom mogłem Ci z łatwością podać a Ty odpisujesz mi że unikasz czytania o degeneratach. To w końcu jak?
>>
> W żadnym wypadku nie czynię Panu najmniejszego zarzutu.
>Zbyt jestem wrażliwy na cierpienia dzieci i ludzi, dlatego unikam czytania o tych makabrach, ponieważ bardzo mnie roztrajają psychicznie.
>Każdy z nas ma swoje słabości.

Ale czy my rozmawiamy o tym co kto ogląda czyta czy o tym czy jest dostęp do informacji?
Henryk.K (2246 punktów)

>Ale czy my rozmawiamy o tym co kto ogląda czyta czy o tym czy jest dostęp do informacji?
>
Czasami coś się wymknie spod kontroli i sprawa nabiera rozgłosu.
Dla dobra wielkich tego świata szybko pozbyto się winnego.
Jak mawiał Józef Stalin , nie ma człowieka, nie ma problemu.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
05-06-2020 17:34 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>Ale czy my rozmawiamy o tym co kto ogląda czyta czy o tym czy jest dostęp do informacji?
>>
> Czasami coś się wymknie spod kontroli i sprawa nabiera rozgłosu.
>Dla dobra wielkich tego świata szybko pozbyto się winnego.

I nakręcono serial. Filmy dokumenty kręci się też o innych sprawach gdzie też coś się wymyka spod kontroli.

natemat.pl(*)-vega-zdobyl-glosne-sekstasmy#
Kilka dni temu Patryk Vega zapowiedział swój nowy film "Pętla". Ze zwiastuna wynika, że "Pętla" jest oparta na faktach - reżyser inspirował się tzw. aferą podkarpacką. Z usług agencji towarzyskich prowadzonych na Podkarpaciu przez braci Jewgienija i Aleksieja R. miały korzystać polskie VIP-y: politycy, celebryci, biznesmeni, szefowie policji czy kościelni hierarchowie. Seksbiznes miał być pod ochroną agentów CBŚ, a w zamian policjanci mogli korzystać z usług agencji za darmo.

- Film jest oparty na faktach, a prawda boli, więc po jego premierze należy spodziewać się pozwów. Jestem przygotowany na ewentualne procesy, ponieważ wszedłem w posiadanie licznych materiałów, a film został stworzony w oparciu o wnikliwą dokumentację

blefuje?

>Jak mawiał Józef Stalin , nie ma człowieka, nie ma problemu.

A czy coś przeszkadza żeby wierzyć w wydarzenia ludzi czy postacie które zostały tylko wymyślone lub nie ma dowodów na ich istnienie? Historia jest pełna takich przypadków. Byli wręcz ludzie którzy żyli z pisania falsyfikatów.
Henryk.K (2246 punktów)
>>>Ale czy my rozmawiamy o tym co kto ogląda czyta czy o tym czy jest dostęp do informacji?
>>>
>> Czasami coś się wymknie spod kontroli i sprawa nabiera rozgłosu.
>>Dla dobra wielkich tego świata szybko pozbyto się winnego.
>I nakręcono serial. Filmy dokumenty kręci się też o innych sprawach gdzie też coś się wymyka spod kontroli.
>natemat.pl(*)-vega-zdobyl-glosne-sekstasmy#
> Kilka dni temu Patryk Vega zapowiedział swój nowy film "Pętla". Ze zwiastuna wynika, że "Pętla" jest oparta na faktach - reżyser inspirował się tzw. aferą podkarpacką. Z usług agencji towarzyskich prowadzonych na Podkarpaciu przez braci Jewgienija i Aleksieja R. miały korzystać polskie VIP-y: politycy, celebryci, biznesmeni, szefowie policji czy kościelni hierarchowie. Seksbiznes miał być pod ochroną agentów CBŚ, a w zamian policjanci mogli korzystać z usług agencji za darmo.- Film jest oparty na faktach, a prawda boli, więc po jego premierze należy spodziewać się pozwów. Jestem przygotowany na ewentualne procesy, ponieważ wszedłem w posiadanie licznych materiałów, a film został stworzony w oparciu o wnikliwą dokumentację
>blefuje?
Ile to ja już w życiu słyszałem sensacyjnych zapowiedzi o nakręconych filmach, wspomnieniach odchodzących ze stanowisk polityków i innych porażających zapowiedziach, które miały wstrząsnąć opinią publiczną.
Tak i teraz z sensacji podkarpackiej powstanie sensacyjka, na której ktoś się wzbogaci kosztem naiwnych.
Już wcześniej zapewne odwiedzili go panowie o smutnych twarzach i ostrzegli, żeby się za bardzo nie rozpędzał, bo szybka jazda jest groźna dla życia.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
05-06-2020 22:59 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>>>Ale czy my rozmawiamy o tym co kto ogląda czyta czy o tym czy jest dostęp do informacji?
>>>>
>>> Czasami coś się wymknie spod kontroli i sprawa nabiera rozgłosu.
>>>Dla dobra wielkich tego świata szybko pozbyto się winnego.
>>I nakręcono serial. Filmy dokumenty kręci się też o innych sprawach gdzie też coś się wymyka spod kontroli.
>>natemat.pl(*)-vega-zdobyl-glosne-sekstasmy#
>> Kilka dni temu Patryk Vega zapowiedział swój nowy film "Pętla". Ze zwiastuna wynika, że "Pętla" jest oparta na faktach - reżyser inspirował się tzw. aferą podkarpacką. Z usług agencji towarzyskich prowadzonych na Podkarpaciu przez braci Jewgienija i Aleksieja R. miały korzystać polskie VIP-y: politycy, celebryci, biznesmeni, szefowie policji czy kościelni hierarchowie. Seksbiznes miał być pod ochroną agentów CBŚ, a w zamian policjanci mogli korzystać z usług agencji za darmo.- Film jest oparty na faktach, a prawda boli, więc po jego premierze należy spodziewać się pozwów. Jestem przygotowany na ewentualne procesy, ponieważ wszedłem w posiadanie licznych materiałów, a film został stworzony w oparciu o wnikliwą dokumentację
>>blefuje?
> Ile to ja już w życiu słyszałem sensacyjnych zapowiedzi o nakręconych filmach, wspomnieniach odchodzących ze stanowisk polityków i innych porażających zapowiedziach, które miały wstrząsnąć opinią publiczną.
>Tak i teraz z sensacji podkarpackiej powstanie sensacyjka, na której ktoś się wzbogaci kosztem naiwnych.
>Już wcześniej zapewne odwiedzili go panowie o smutnych twarzach i ostrzegli, żeby się za bardzo nie rozpędzał, bo szybka jazda jest groźna dla życia.

Czyli Epstein jeden z najbogatszych ludzi na ziemi to był cienki bolek?

stooq.pl/n/?f=1357873

Watykan - Aresztowano pośrednika w transakcji zakupu kamienicy w Londynie
PAP - Biznes
5 cze 2020, 22:15

5.06.2020, Watykan (PAP) - W Watykanie zatrzymano w piątek i osadzono w areszcie żandarmerii brokera Gianluigiego Torziego, który pośredniczył w będącej przedmiotem śledztwa operacji zakupu kamienicy w Londynie za 200 milionów euro. O zatrzymaniu poinformowało biuro prasowe Watykanu.

Sprawa zakupu kamienicy przez Watykan wywołała w ubiegłym roku skandal, ponieważ - jak ujawniły media - część pieniędzy na tę transakcję pochodziła ze świętopietrza, czyli datków na dobroczynną działalność papieża.

Te media na świecie są bardziej obrotne czy co? Nie ma tam tematu tabu? Ile u nas zajmowano się Paetzem?


Tak jeszcze na marginesie. Iliada i Odyseja to dzieła Homera?
Henryk.K (2246 punktów)

>Czyli Epstein jeden z najbogatszych ludzi na ziemi to był cienki bolek?
>stooq.pl/n/?f=1357873

Widocznie był. Gdyby Pan był bardziej otwartym na prawdę człowiekiem, to posiadałby Pan na temat świata znacznie szerszą wiedzę.
Racjonalizm to stanowczo za mało.

>Watykan - Aresztowano pośrednika w transakcji zakupu kamienicy w Londynie
>PAP - Biznes
>5 cze 2020, 22:15
>5.06.2020, Watykan (PAP) - W Watykanie zatrzymano w piątek i osadzono w areszcie żandarmerii brokera Gianluigiego Torziego, który pośredniczył w będącej przedmiotem śledztwa operacji zakupu kamienicy w Londynie za 200 milionów euro. O zatrzymaniu poinformowało biuro prasowe Watykanu.
>Sprawa zakupu kamienicy przez Watykan wywołała w ubiegłym roku skandal, ponieważ - jak ujawniły media - część pieniędzy na tę transakcję pochodziła ze świętopietrza, czyli datków na dobroczynną działalność papieża.

Kiedyś ludzie na weselach śpiewali taką przyśpiewkę:
Za pieniądze świat się podli, za pieniądze ksiądz się modli.
Niedługo rozpocznie się oczyszczanie Kościoła Katolickiego.
Nie będzie to proces, który będzie dotyczył tylko jego.
Wypełni się Apokalipsa.

>Te media na świecie są bardziej obrotne czy co? Nie ma tam tematu tabu? Ile u nas zajmowano się Paetzem?

A czy ludzie lewicy nie posiadają nadal ogromnego wpływu na media.
Dlaczego milczeli. Układy, układziki. Tak jak wszyscy pozostali.




Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
05-06-2020 23:35 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>Czyli Epstein jeden z najbogatszych ludzi na ziemi to był cienki bolek?
>>stooq.pl/n/?f=1357873
> Widocznie był. Gdyby Pan był bardziej otwartym na prawdę człowiekiem, to posiadałby Pan na temat świata znacznie szerszą wiedzę.
>Racjonalizm to stanowczo za mało.
>>Watykan - Aresztowano pośrednika w transakcji zakupu kamienicy w Londynie
>>PAP - Biznes
>>5 cze 2020, 22:15
>>5.06.2020, Watykan (PAP) - W Watykanie zatrzymano w piątek i osadzono w areszcie żandarmerii brokera Gianluigiego Torziego, który pośredniczył w będącej przedmiotem śledztwa operacji zakupu kamienicy w Londynie za 200 milionów euro. O zatrzymaniu poinformowało biuro prasowe Watykanu.
>>Sprawa zakupu kamienicy przez Watykan wywołała w ubiegłym roku skandal, ponieważ - jak ujawniły media - część pieniędzy na tę transakcję pochodziła ze świętopietrza, czyli datków na dobroczynną działalność papieża.
> Kiedyś ludzie na weselach śpiewali taką przyśpiewkę:
>Za pieniądze świat się podli, za pieniądze ksiądz się modli.
> Niedługo rozpocznie się oczyszczanie Kościoła Katolickiego.
>Nie będzie to proces, który będzie dotyczył tylko jego.
>Wypełni się Apokalipsa.
>>Te media na świecie są bardziej obrotne czy co? Nie ma tam tematu tabu? Ile u nas zajmowano się Paetzem?
> A czy ludzie lewicy nie posiadają nadal ogromnego wpływu na media.
>Dlaczego milczeli. Układy, układziki. Tak jak wszyscy pozostali.

Duchowny(Paetz) nie przestrzegał nałożonych przez Watykan zakazów liturgicznych, czym wywoływał falę społecznej krytyki


proszę mi powiedzieć co mają przedstawiane rzeczy przeze mnie do mojego otwarcia na świat lub nie? Co ma z tym wspólnego racjonalizm? Rozmawiamy o tabu i mediach.
Media jak Pan widzi informują. ostanie info z PAP - Biznes
5 cze 2020, 22:15. ledwo godzina.

Racjonalizm to nie jest jakaś tajemna rzecz. Paląc papierosy wrzucam w siebie 400k związków chemicznych. Więc mam z głowy nazywanie się racjonalistą. Przy czym nie wmawaim sobie że to spisek bo tak jest jeśli chodzi o papierosy


Tak jeszcze na marginesie. Iliada i Odyseja to dzieła Homera?
Henryk.K (2246 punktów)

> Duchowny(Paetz) nie przestrzegał nałożonych przez Watykan zakazów liturgicznych, czym wywoływał falę społecznej krytyki
>


O ty nie słyszałem.

>proszę mi powiedzieć co mają przedstawiane rzeczy przeze mnie do mojego otwarcia na świat lub nie? Co ma z tym wspólnego racjonalizm? Rozmawiamy o tabu i mediach.
>Media jak Pan widzi informują. ostanie info z PAP - Biznes
>5 cze 2020, 22:15. ledwo godzina.

Media na pewno informują, lecz czy obiektywnie?
W wielu sprawach nie informują i to są te najciekawsze informacje.

>Racjonalizm to nie jest jakaś tajemna rzecz. Paląc papierosy wrzucam w siebie 400k związków chemicznych. Więc mam z głowy nazywanie się racjonalistą. Przy czym nie wmawaim sobie że to spisek bo tak jest jeśli chodzi o papierosy

Najwięcej tajemnic zawiera właśnie racjonalizm, ateizm, komunizm, socjalizm i.t.p.
Sami z siebie na pewno ich nie poznacie. Musicie otworzyć się na prawą stronę, lecz przerasta to wasze ograniczenia.

> [color=blue]
>Tak jeszcze na marginesie. Iliada i Odyseja to dzieła Homera?[/color

Kiedy je czytałem, to uważałem, że są to dzieła Homera.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
07-06-2020 20:10 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>> Duchowny(Paetz) nie przestrzegał nałożonych przez Watykan zakazów liturgicznych, czym wywoływał falę społecznej krytyki
>>

> O ty nie słyszałem.
>>proszę mi powiedzieć co mają przedstawiane rzeczy przeze mnie do mojego otwarcia na świat lub nie? Co ma z tym wspólnego racjonalizm? Rozmawiamy o tabu i mediach.
>>Media jak Pan widzi informują. ostanie info z PAP - Biznes
>>5 cze 2020, 22:15. ledwo godzina.
> Media na pewno informują, lecz czy obiektywnie?
>W wielu sprawach nie informują i to są te najciekawsze informacje.
>>Racjonalizm to nie jest jakaś tajemna rzecz. Paląc papierosy wrzucam w siebie 400k związków chemicznych. Więc mam z głowy nazywanie się racjonalistą. Przy czym nie wmawaim sobie że to spisek bo tak jest jeśli chodzi o papierosy
> Najwięcej tajemnic zawiera właśnie racjonalizm, ateizm, komunizm, socjalizm i.t.p.
>Sami z siebie na pewno ich nie poznacie. Musicie otworzyć się na prawą stronę, lecz przerasta to wasze ograniczenia.
>> [color=blue]
>>Tak jeszcze na marginesie. Iliada i Odyseja to dzieła Homera?[/color
>Kiedy je czytałem, to uważałem, że są to dzieła Homera.

Nie dostrzegasz tu dysonansu poznawczego?
Henryk.K (2246 punktów)

>>>Tak jeszcze na marginesie. Iliada i Odyseja to dzieła Homera?[/color
>>Kiedy je czytałem, to uważałem, że są to dzieła Homera.
>Nie dostrzegasz tu dysonansu poznawczego?
>

Czyżby pojawiły się jakieś wątpliwości co do Homera jako autora Iliady i Odyseji?
Nie dam się na to nabrać, ponieważ znawcy literatury w latach siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych ubiegłego wieku, potrafili zakwestionować istnienie Wiliama Szekspira.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
08-06-2020 18:10 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>>>Tak jeszcze na marginesie. Iliada i Odyseja to dzieła Homera?[/color
>>>Kiedy je czytałem, to uważałem, że są to dzieła Homera.
>>Nie dostrzegasz tu dysonansu poznawczego?
>>
> Czyżby pojawiły się jakieś wątpliwości co do Homera jako autora Iliady i Odyseji?
>Nie dam się na to nabrać, ponieważ znawcy literatury w latach siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych ubiegłego wieku, potrafili zakwestionować istnienie Wiliama Szekspira.

Istnienie lub nie kogoś nie przesądza o byciu autorem danego tekstu.

Domyślam się że kwestię Homera o byciu synem boga rzeki nie bierze Pan pod dyskusję. Nawet gdyby uznać dziś ex cathedra takie zdarzenie?
Nie mniej nie przeszkadza to Panu by inne zdarzenia wynikłe z opowiadań uznać.
02-06-2020 22:38 
 Ocena 3 na 3
zeniu73 (6483 punktów)

>Może niektóre z nich przyczyniłyby się do zabicia Jezusa Chrystusa.

No i były by częścią największego planu ludzkości. Bez zabicia Jezusa bóg nie zostałby udobruchany i być może zrobiłby drugi potop. Ale tym razem jeszcze bardziej brzemienny w skutkach.

Czyli trzeba dziękować wszystkim tym, którzy przyczynili się do śmierci Jezusa bo tylko w ten sposób mógł spełnić się plan boski 😂😂😂😂
04-06-2020 01:08 
 Ocena 9 na 9
Andrzej.51 (15814 punktów)
> A kim są upadli aniołowie? Przyjaciółmi Boga i ludzi.

A ci upadli aniołowie, to upadli bo się przewrócili, czy jakoś inaczej upadli.

>>>Czy Herod nie wymordował wszystkich dzieci z Betlejem?
>>Faktem jest, że Herod, król Judei, zasłużył sobie na miano zwyrodniałego, wielokrotnego mordercy. (...) dopuścił się rzeczywiście wielu zbrodni. Jedną ze swych żon, Mariamme (...) kazał uśmiercić (...) Z mocy jego wyroków śmierć ponieśli również: Aleksandra, matka Mariamme czyli teściowa Heroda, Hirkan, jej dziadek, były arcykapłan, a także Arystobul III, jej młodszy brat, arcykapłan. Ma na swoim sumieniu również morderstwa masowe. (...) W 7 roku p.n.e. skazał na śmierć przez uduszenie dwóch swoich synów: Aleksandra i Arystobula (...) kilka dni przed własną śmiercią w 4 roku p.n.e.skazał na śmierć Antypatra, swego syna pierworodnego. W rejestrze zbrodni Heroda nie figuruje jednak wymordowanie maleńkich mieszkańców Betlejem, o czym napisał Mateusz w swojej ewangelii (Mt 2, 16-18). O słynnej rzezi betlejemskich niewiniątek nie wspominają żadne źródła poza Ewangelią według Mateusza.
> Kto na tym świecie przejmuje się dziećmi biedaków.

Wykazałem, że opowieść o rzezi betlejemskich niewiniątek została wymyślona przez ewangelistę Mateusza. Nie odniósł się Pan do tego ani jednym słowem, jak zwykle zresztą. Trudno bowiem poważnie traktować takie ni przypiął ni przyłatał, że nikt nie przejmuje się dziećmi biedaków.

>>Opowieść o rzezi niewiniątek nakazanej przez Heroda ma charakter baśniowy. Według Mateusza rzeź niewiniątek musiała się dokonać, aby spełniło się proroctwo zawarte w księdze Jeremiasza
>>Tak mówi Pan: Słuchaj! W Ramie słychać narzekanie i gorzki płacz; Rachel opłakuje swoje dzieci, nie daje się pocieszyć po swoich dzieciach, bo ich nie ma (Jr 31, 15; porównaj Mt 2, 17-18). Analogicznie jak proroctwo Izajasza 7, 17 (...) tak również i to proroctwo zostało fatalnie dobrane. Mowa jest w nim bowiem o miejscowości Rama położonej około osiem kilometrów na północ od Jerozolimy, a nie o Betlejem znajdującym się w podobnej odległości od stolicy, ale w kierunku południowym. Ponadto Jeremiasz w swoim proroctwie nie mówi nic o wymordowaniu dzieci, gdyż synowie Racheli - jak stwierdził - zostali uwięzieni i wrócą z ziemi wroga (...) do swoich siedzib (Jr 31, 16-17). Na dwóch przykładach pokazałem Panu, że starotestamentowe proroctwa, które z uporem przytacza Mateusz, nie mają żadnego związku z Jezusem.
> Odnoszę nieodparte wrażenie, że czasy starotestamentowe są tak szczegółowo zbadane, że aż serce rośnie.

Udowodniłem, że proroctwo Jeremiasza - analogicznie jak proroctwo Izajasza - o którym pisałem wcześniej - nie dotyczy Jezusa. Na tych dwóch przykładach pokazałem zatem, iż nieprawdą jest Pana twierdzenie, że proroctwa te "zadziwiająco trafnie przewidziały one narodzenie oraz cierpienia Pana Jezusa".
Tak jak poprzednio wymigał się Pan od ustosunkowania się do tego, co napisałem. Brak wiedzy oraz wiara w demony i upadłe anioły - co w mojej ocenie jest wyróżnikiem fanatyzmu religijnego - uniemożliwia Panu merytoryczna dyskusję na temat osoby Jezusa, Staregi i Nowego Testamentu oraz historii starożytnego Izraela. Pan się do tej dyskusji po prostu nie nadaje.

>>Zgodnie z ewangelią Mateusza maleńki Jezus uniknął śmierci z rąk oprawców Heroda. Stało się tak dlatego, że Józef, jego ojciec, został we śnie ostrzeżony przez anioła Pańskiego o niecnym zamiarze Heroda i wraz z dzieckiem i żoną uciekł do Egiptu. Herod nic jednak o tym nie wiedział i w konsekwencji wydał rozkaz zabicia betlejemskich dzieci w wieku do dwóch lat. Bóg uratował zatem malutkiego Jezusa, ale o innych betlejemskich dzieciach jakoś zapomniał. Dobry Bóg.
> Na pewno o nich nie zapomniał, wszystkie znalazły się w Niebie, a gdyby żyły dłużej na ziemi, to czy wszystkie poszłyby do Nieba?

Kolejny przykład fanatyzmu religijnego. Przykład zaślepienia przez wiarę.
Opowieść o rzezi betlejemskich niemowląt to tylko bajeczka. Niemniej powinien się Pan wstydzić tego, co Pan napisał.

Dalszą "dyskusję" między nami uważam za bezcelową. Użyłem słowa "dyskusja", choć był to niemal wyłącznie mój monolog, gdyż Pan ograniczył się do niemrawych i pozbawionych treści wtrętów nie wnoszących nic do dyskusji.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
27-05-2020 10:47 
 Ocena 9 na 9
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Z tego właśnie powodu nie daję wiary naukowcom i uczonym, nie tylko związanym ze starożytną archeologią. Badania dotyczące Starego Testamentu są szczególnie manipulowane w celu zburzenia fundamenty Nowego Testamentu.

Odnoszę wrażenie, iż sugeruje Pan, że mamy mamy do czynienia ze spiskiem Żydów, masonów i komunistów. No i jeszcze cyklistów.
No cóż, z cyklistami tak niestety bywa.

Twierdzi Pan, że opowieść o raju wyprzedziła powstanie chrześcijaństwa o kilka tysiącleci. Nie zgodziłem się z tym pisząc - w dwóch między innymi wypowiedziach - że opowieść ta powstała w okresie niewoli babilońskiej, a więc nie tysiące lat przed powstaniem chrześcijaństwa, lecz w VI wieku p.n.e. Zatem opowieść o raju wyprzedziła chrześcijaństwo orientacyjnie o 500 do 600 lat.
Dałem Panu przykład Waldemara Chrostowskiego, duchownego katolickiego, profesora zw. UKSW zajmującego się głównie Starym Testamentem, znakomitego znawcę historii starożytnego Izraela. Jest on twórcą hipotezy mówiącej, że opowieść o raju i upadku pierwszych ludzi powstała w okresie diaspory Izraelitów w Mezopotamii, której początek należy datować na koniec VIII wieku p.n.e. Według Chrostowskiego opowieść o ogrodzie Edenu powstała na skutek zapożyczenia przez Izraelitów tradycji mezopotamskich i ich zaadoptowania do religii monoteistycznej. Tym samym profesor datuje powstanie opowieści o raju na nie więcej niż 200 lat przed terminem, który ja podałem. Jak to sie ma do tych kilku tysięcy lat, o których Pan pisał.

Czy twierdzi Pan, że Waldemar Chrostowski poddawany jest manipulacjom, których celem jest zburzenie fundamentów chrześcijaństwa? Czy twierdzi Pan, że Chrostowski świadomie te fundamenty burzy? Do jakiej grupy spiskowców on się zalicza: do Żydów, komunistów, masonów czy może cyklistów. Ja osobiście stawiam na cyklistów, gdyż być może jeździ od czasu do czasu na rowerze.

>Ja, sporo życia przeżyłem w zakłamanym komuniźmie, dlatego jestem dobrze zaznajomiony z jego metodami. Nawet dzisiaj jest on w bardzo dobrym zdrowiu. W ciągu całego swojego istnienia dorobił się on ogromnej rzeszy pożytecznych idiotów na całym świecie. Zanim te kilka pokoleń wymrze, upłynie jeszcze sporo czasu.

Po raz kolejny zapytam: Co to ma wspólnego z zagadnieniami, o których dyskutujemy? Czy może chce Pan w ten sposób skierować dyskusję na inne tory, by tym samym uciec od zagadnień, w których czuje się Pan kiepsko, co potwierdzają liczne popełnione przez Pana błędy merytoryczne.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
26-05-2020 00:22 
 Ocena 8 na 8
czes (4083 punktów)
>Widzę, że macie Panowie rozpisaną bardzo ale to bardzo precyzyjną napisaną mapę drogową starożytności.
>Odnoszę wrażenie, że jej autorem jest Wielki Ate.
> Postanowiłem zakończyć tą polemikę, ponieważ posługujemy się odmiennymi językami i argumentami, coś zbliżonego do komunikacji budowniczych Wieży Babel w jej ostatnim stadium.

Staram sie rozumiec ludzi o roznych pogladach. Rozumiem wierzacych. Dyskusje @Andrzej.51 z roznymi teistami obserwuje od 12 lat. Jedno mnie zawsze zastanawia ... dlaczego zaden z was nie potrafi powiedziec "Andrzeju masz racje", "dziekuje za pouczajaca dyskusje", "nie potrafie tego wyjasnic" lub chociazby "przestudiuje ten problem i wroce do dyskusji". Absolutnie NIC podobnego!
Jedni uciekaja, po prostu nie odpowiadaja, znikaja by za chwile pojawic sie w innym watku i znowu prawic swoje teorie, a czesc tak jak ty obarcza Andrzeja wina za niemoznosc prowadzenia dyskusji. Wstyd! Mozesz byc wierzacym, mozesz praktykowac swa religie i nie musisz o tym dyskutowac akurat na forum ateistow. Jezeli juz wdales sie w dyskusje i widzisz, ze twoja wiedza w danym temacie nie dorownuje wiedzy drugiej osoby czy nawet jest wrecz falszywa ... wycofaj sie z honorem, nie rob z siebie kozy.


Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
26-05-2020 06:25 
 Ocena-1 na 3
Duch Prawdy (14788 punktów)
Najpierw kultura, potem dialog..., rozmawiać można z kimś, kto szanuje adwersarza.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
26-05-2020 07:19 
 Ocena 5 na 5
czes (4083 punktów)
>Najpierw kultura, potem dialog..., rozmawiać można z kimś, kto szanuje adwersarza.

Rzadko zagladam na forum, nie znam ciebie zbyt dobrze i zapewne dlateo nie "chwytam" sensu/celu twej wypowiedzi.
Znam Andrzeja.51, to facet niezwyklej kulturalny, o wielkiej wiedzy i z szacunkiem odnosi sie do adwersarzy, jezel zasluguja na ten szacunek. Czasami adwersarz bywa neiezwykle odporny na wiedze, zlosliwie uchyla sie od uczciwej odpowiedzi, pisze bzdury na poziomie szkoly podstawowej lub jest zwyczajmnie bezczelny czyli nie zasluguje na szacunek. I wtedy Andrzej.51 wyraza sie bardziej obcesowo ale n adal na swym wysokim poziomie.

Nie wiem czy odpowiedzialem w temacie ale chyba juz wystarczy.

Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
26-05-2020 07:26 
 Ocena-1 na 3
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Nie wiem czy odpowiedzialem w temacie ale chyba juz wystarczy.
Wystarczy, znam zupełnie inne oblicze tego użytkownika, może za rzadko zaglądasz na forum, a może widzisz to co chcesz widzieć.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
26-05-2020 15:10 
 Ocena 5 na 5
czes (4083 punktów)
>Wystarczy, znam zupełnie inne oblicze tego użytkownika, może za rzadko zaglądasz na forum, a może widzisz to co chcesz widzieć.

Jestem zbyt rzadko na forum abym mogl przeczytac wiele wartosciowych wypowiedzi wielu wspanialych ludzi (z powodu braku czasu, nadmiaru obowiazkow rodzinnych). Tym bardziej nie moge dobrze znac ciebie, przeczytalem zaledwie kilka twych postow i ... nic.
Przeczytalem natomiast wszystkie 1290 wypowiedzi Andrzeja.51 napisane na przestrzeni ostatnich 12 lat. Jego ogromna wiedza, logika, poziom interpretacji dostepnych dokumentow oraz umiejetnosc ciekawego pisania sa niesamowite. Nie sadze abys mial odmienne zdanie na ten temat (ale jezeli masz inny poglad niz moj, tez nie bede plakal).
Trudno zrozumiec co dokladnie masz na mysli mowiac "znam zupełnie inne oblicze tego użytkownika".
Domyslam sie, ze chciales zanegowac czesc mojej wypowiedzi o kulturze Andrzeja i jego szacunku dla adwersarzy. Wierz mi, poznalem Andrzeja lepiej niz znakomita wiekszosc uczestnikow tego forum. Poznalem go nawet osobiscie, spotykalismy sie w Krakowie podczas mych krotkich urlopow w Polsce. Jest to czlowiek wysokiej kultury. Faktem jest ze w ostatnich latach coraz czesciej "puszczaja mu nerwy" w dyskusjach z wyjatkowo odpornymi na wiedze, upierdliwymi czy wrecz bezczelnymi rozmowcami. Ale nawet wtedy nie obraza tych ludzi, a jedynie wyraze swa irytacje, np. slowami "piszesz bzdury". Takie jest moje rozumienie i oglad sprawy.

A teraz powiem ci, ze wyjatkowo sprytnie przekierowales rozmowe na inny temat i pominales meritum mej pierwszej wypowiedzi.
Moze moglbys wiec wrocic do tematu i powiedziec dlaczego znakomita wiekszosc rozmowcow Andrzeja nie potrafi przyznac mu racji czy nawet powiedziec "nie znam tej sprawy", "nie potrafie odpowiedziec", "nie znam tego dokumentu", "nie czuje sie kompetentnym do prowadzenia tej dyskusji" itp.
A przeciez jestesmy na forum Racjonalistow. Jezeli tutaj wchodzisz, to chyba w celu prowadzenia dyskusji, poszerzenia swej wiedzy, moze tez dla przekonania oponentow do swej racji. Jezeli jednak dyskutant jest w stanie wykazac ci, iz twoja wiedza jest ulomna, to chyba mozesz przyznac to i podziekowac za wyjasnienie problemu. W przeciwnym razie, robisz z siebie dupka.


Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
26-05-2020 17:19 
 Ocena-3 na 3
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Trudno zrozumiec co dokladnie masz na mysli mowiac "znam zupełnie inne oblicze tego użytkownika".
Niekulturalny, poniża adwersarzy.
>A teraz powiem ci, ze wyjatkowo sprytnie przekierowales rozmowe na inny temat i pominales meritum mej pierwszej wypowiedzi.
Sprytnie manipulujesz, twoja wypowiedź zawierała kilka aspektów, odniosłem się do tego, co uznałem za ważne. Twoje peany na temat użytkownika są dla mnie łabędzim śpiewem.
>Moze moglbys wiec wrocic do tematu i powiedziec dlaczego znakomita wiekszosc rozmowcow Andrzeja nie potrafi przyznac mu racji czy nawet powiedziec "nie znam tej sprawy", "nie potrafie odpowiedziec", "nie znam tego dokumentu", "nie czuje sie kompetentnym do prowadzenia tej dyskusji" itp.
Od lat nie czytam wypowiedzi tego usera, nudne wałkowanie książki żydowsko-chrześcijańskiej.
>A przeciez jestesmy na forum Racjonalistow. Jezeli tutaj wchodzisz, to chyba w celu prowadzenia dyskusji,
Dlatego zabrałem głos w aspekcie, który uważam za istotny, a ty bezpodstawnie zarzuciłeś mi manipulację.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
26-05-2020 18:25 
 Ocena 6 na 6
czes (4083 punktów)
>>Trudno zrozumiec co dokladnie masz na mysli mowiac "znam zupełnie inne oblicze tego użytkownika".
>Niekulturalny, poniża adwersarzy.

Mam inne zdanie. Trudno, kazdy z nas pozostanie przy swoim.

>>A teraz powiem ci, ze wyjatkowo sprytnie przekierowales rozmowe na inny temat i pominales meritum mej pierwszej wypowiedzi.
>Sprytnie manipulujesz, twoja wypowiedź zawierała kilka aspektów, odniosłem się do tego, co uznałem za ważne.

A gdzie ty widzisz moja manipulacje? "Sprytnie przekierowales" to wlasnie oznacza, ze "uznales za wazne" to co bylo dodatkiem, wyjasnieniem mego zasadniczego stwierdzenia, a pominales tresc zasadnicza, zgubiles sens mojej wypowiedzi.
I nadal nie odpowiadasz/komentujesz tej czesci mej wypowiedzi, ktora ja juz dwukrotnie przedstawilem ci jako zasadnicza.

Twoje peany na temat użytkownika są dla mnie łabędzim śpiewem.
To tez nie jest kulturalna odzywka ale nich ci bedzie.

>>Moze moglbys wiec wrocic do tematu i powiedziec dlaczego znakomita wiekszosc rozmowcow Andrzeja nie potrafi przyznac mu racji czy nawet powiedziec "nie znam tej sprawy", "nie potrafie odpowiedziec", "nie znam tego dokumentu", "nie czuje sie kompetentnym do prowadzenia tej dyskusji" itp.
>Od lat nie czytam wypowiedzi tego usera, nudne wałkowanie książki żydowsko-chrześcijańskiej.

"Od lat nie czytasz wypowiedzi tego usera" i akurat wczytales sie w moja wypowiedz bedaca nierozerwalnie zwiazana z dzialalnoscia "tego usera"?!
"Od lat nie czytasz wypowiedzi tego usera" ale wiesz, iz jest on "Niekulturalny, poniża adwersarzy".
Niesamowite! Jestes smieszny.

>>A przeciez jestesmy na forum Racjonalistow. Jezeli tutaj wchodzisz, to chyba w celu prowadzenia dyskusji,
>Dlatego zabrałem głos w aspekcie, który uważam za istotny, a ty bezpodstawnie zarzuciłeś mi manipulację.

Stwierdzilem, ze przekierowales uwage i dyskusje na temat poboczny. Temat zasadniczy pozostawiles bez odpowiedzi. I nie ma tu nic do rzeczy co myslisz o kulturze czy czy wzajemnym szacunku adwersarzy. Nie jest istotne co ty "uwazasz za wazne" i ilu "aspektow" doliczyles sie w mojej wypowiedzi. Wyjasnilem co jest MERITUM mojej wypowiedzi, a ty nie mozesz lub nie chcesz sie ustosunkowac do TEGO aspektu.
Zegnam.

Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
26-05-2020 21:51 
 0 na 2
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Mam inne zdanie. Trudno, kazdy z nas pozostanie przy swoim.
Mów za siebie, ja zmieniam zdanie, gdy ktoś mnie przekona. A dziwisz się, że inni pozostają przy swoim.
>A gdzie ty widzisz moja manipulacje? "Sprytnie przekierowales" to wlasnie oznacza, ze "uznales za wazne" to co bylo dodatkiem, wyjasnieniem mego zasadniczego stwierdzenia, a pominales tresc zasadnicza, zgubiles sens mojej wypowiedzi.
Odpowiedziałem na tę część twojej wypowiedzi, na którą chciałem odpowiedzieć, niczego nie zgubiłem, ani sprytnie nie przekierowałem.
>I nadal nie odpowiadasz/komentujesz tej czesci mej wypowiedzi, ktora ja juz dwukrotnie przedstawilem ci jako zasadnicza.
To co dla ciebie jest zasadniczą treścią dla mnie jest nieistotne, nie warte odniesienia. Chyba nie chcesz narzucać adwersarzom do czego w twoich wypowiedziach mają się odnosić?
>Twoje peany na temat użytkownika są dla mnie łabędzim śpiewem.
>To tez nie jest kulturalna odzywka ale nich ci bedzie.
Co jest niekulturalnego w powszechnie przyjętym, słownikowym określeniu?
>>Od lat nie czytam wypowiedzi tego usera, nudne wałkowanie książki żydowsko-chrześcijańskiej.
>"Od lat nie czytasz wypowiedzi tego usera" i akurat wczytales sie w moja wypowiedz bedaca nierozerwalnie zwiazana z dzialalnoscia "tego usera"?!
Odpowiadałeś na wypowiedź Henryka.K, nie tego usera.
>"Od lat nie czytasz wypowiedzi tego usera" ale wiesz, iz jest on "Niekulturalny, poniża adwersarzy".
Tak, przeczytałem kilka jego wypowiedzi parę lat temu, wystarczy.
>Niesamowite! Jestes smieszny.
Ad personam.
>>Dlatego zabrałem głos w aspekcie, który uważam za istotny, a ty bezpodstawnie zarzuciłeś mi manipulację.
>Stwierdzilem, ze przekierowales uwage i dyskusje na temat poboczny.
Co dla ciebie jest poboczne dla mnie jest zasadnicze.
>Temat zasadniczy pozostawiles bez odpowiedzi. I nie ma tu nic do rzeczy co myslisz o kulturze czy czy wzajemnym szacunku adwersarzy.
Dla mnie to jest podstawa - najpierw kultura, potem dialog.
>Nie jest istotne co ty "uwazasz za wazne"
Czyli jednak ty decydujesz co adwersarz ma uważać za ważne.
>Zegnam.
Bywaj.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
27-05-2020 01:25 
 Ocena 7 na 7
czes (4083 punktów)
>Odpowiedziałem na tę część twojej wypowiedzi, na którą chciałem odpowiedzieć, niczego nie zgubiłem, ani sprytnie nie przekierowałem.

Nie przekierowales?!
Tutaj masz pelna tresc mojej podstawowej wypowiedzi:

"Staram sie rozumiec ludzi o roznych pogladach. Rozumiem wierzacych. Dyskusje @Andrzej.51 z roznymi teistami obserwuje od 12 lat. Jedno mnie zawsze zastanawia ... dlaczego zaden z was nie potrafi powiedziec "Andrzeju masz racje", "dziekuje za pouczajaca dyskusje", "nie potrafie tego wyjasnic" lub chociazby "przestudiuje ten problem i wroce do dyskusji". Absolutnie NIC podobnego!
Jedni uciekaja, po prostu nie odpowiadaja, znikaja by za chwile pojawic sie w innym watku i znowu prawic swoje teorie, a czesc tak jak ty obarcza Andrzeja wina za niemoznosc prowadzenia dyskusji. Wstyd! Mozesz byc wierzacym, mozesz praktykowac swa religie i nie musisz o tym dyskutowac akurat na forum ateistow. Jezeli juz wdales sie w dyskusje i widzisz, ze twoja wiedza w danym temacie nie dorownuje wiedzy drugiej osoby czy nawet jest wrecz falszywa ... wycofaj sie z honorem, nie rob z siebie kozy."

Czy chociaz jednym slowem ustosunkowales sie do mojej wypowiedzi?!
Nie, ty zmanipulowales dyskusje i przekierowales na inny temat.
Profesor Poznanski z Uniwersytetu w Chicago mowil o takich jak ty: "wygadany balwan".
A ja mowie, ze jestes upierdliwym gowniarzem forumowym. Jestes arogantem, cuchnacym trollem.
Gdy otwierasz jadaczke, niesie sie smrod. Rzygam na ciebie. Olewam cie cieplym moczem.

ps. Mam gleboko w d... tak ciebie jak i twoja ewentualna dalsza "polemike".
Jak widzisz, daleko mi do kultury prezentowanej przez Andrzeja.51. I dobrze.



Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
27-05-2020 08:58 
 Ocena-1 na 3
Duch Prawdy (14788 punktów)
>A ja mowie, ze jestes upierdliwym gowniarzem forumowym. Jestes arogantem, cuchnacym trollem.
>Gdy otwierasz jadaczke, niesie sie smrod. Rzygam na ciebie. Olewam cie cieplym moczem.
>ps. Mam gleboko w d... tak ciebie jak i twoja ewentualna dalsza "polemike".
Polemizuję z kulturalnymi ludźmi - najpierw kultura, potem dialog, ty się do nich nie zaliczasz.
>Jak widzisz, daleko mi do kultury prezentowanej przez Andrzeja.51.
Ależ skąd, swój ciągnie do swego.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
27-05-2020 16:48 
 Ocena 4 na 4
czes (4083 punktów)
Smierdzacy TROLLU!
Jestes Scierwem Ducha Prawdy.


Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
27-05-2020 21:04 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Smierdzacy TROLLU!
>Jestes Scierwem Ducha Prawdy.
Cóż, mogę jedynie współczuć i życzyć przebudzenia, ale pana wiek i stan umysłu raczej nie rokują dobrze - neuroplastyczność.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
27-05-2020 21:41 
 Ocena 4 na 4
czes (4083 punktów)
Parszywy TROLLU!
Jestes dziura w d...e.


Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
Duch Prawdy (14788 punktów)
Czytelnik 'Andrzej.51' oddał na Ciebie głos pozytywny
głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: I stworzył Bóg człowieka na swój obraz i podobieństwo'
Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,815547#w817181

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
27-05-2020 22:25 
 Ocena 3 na 3
czes (4083 punktów)
Zgnily TROLLU!
Smierdzisz.


Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
Duch Prawdy (14788 punktów)
www.youtube.com/watch?v=hOlfCqPisEA


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
27-05-2020 22:45 
 Ocena 2 na 4
czes (4083 punktów)
Cuchnacy TROLLU!
Smierdzisz skunksem.

Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Cuchnacy TROLLU!
>Smierdzisz skunksem.
>
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.

www.youtube.com/watch?v=9bHTXU6Juhk


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
28-05-2020 05:32 
 Ocena 3 na 3
czes (4083 punktów)
Chory TROLLU!
Lecz sie.


Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
Duch Prawdy (14788 punktów)
www.youtube.com/watch?v=HG50eghFU3w


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
28-05-2020 06:14 
 Ocena 3 na 3
czes (4083 punktów)
Pokrecony TROLLU!
Idz do dobrego psychiatry.


Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
Duch Prawdy (14788 punktów)
www.poradn(*)e-hejtu-aa-TubH-9VZu-bTsz.html

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
28-05-2020 06:35 
 Ocena 4 na 4
czes (4083 punktów)
Informuje cie TROLLU, ze zablokowalem twoj nick i od tej pory twoje wypociny na forum beda dla mnie niewidoczne.
"NIE KARMIC TROLLA".


Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
28-05-2020 08:10 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>Informuje cie TROLLU, ze zablokowalem twoj nick i od tej pory twoje wypociny na forum beda dla mnie niewidoczne.
>"NIE KARMIC TROLLA".
>
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.


Kulturalna wymiana uprzejmości jak pomiędzy Paździochem i Ferdynandem Kiepskim w serialu Rodzina Kiepskich.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
28-05-2020 09:32 
 Ocena 4 na 4
czes (4083 punktów)
> Kulturalna wymiana uprzejmości jak pomiędzy Paździochem i Ferdynandem Kiepskim w serialu Rodzina Kiepskich.

Nie znam serialu, nigdy nie widzialem nawet jednej sceny z tego serialu i nie chce go znac.

"Dyskusje" z trollem Duchem zakonczylem i prosze cie abys teraz nie wpieprzal sie miedzy wodke a zakaske, szczegolnie ze balanga sie skonczyla i przynajmniej jeden z jej uczestnikow (to ja) wywrocil stolik i poszedl do domu.

Rownoczesnie przypominam, ze awantura rozpoczela sie od mego przyzwoitego posta skierowanego do ciebie, zalaczam link: www.racjonalista.pl/forum.php/s,815547#w817110.
Niestety, ty nie raczyles odpowiedziec i delektowales sie (prawdopodobnie) "duchowa" manipulacja i kretactwami gdy nie odpowiedzial ani jedny slowem na ani jedno moje slowo z tego podstawowego posta, z posta zawierajacego merritum sprawy, z posta w ktorym przedstawilem wlasnie tobie pytanie, przedstawilem problem mnie interesujacy i oczekiwalem twojej wypowiedzi.

Nie chciales ze mna rozmawiac, zignorowales mnie, dopusciles (biernie) do rozwoju i eksplozji konfliktowej sytuacji?! Teraz sie wlaczasz w zakonczona przeze mnie sprawe?
A idz ty w buraki. Cytujac prezydenta Lecha Kaczynskiego "spieprzaj dziadu".

Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
28-05-2020 10:59 
 0 na 4
Duch Prawdy (14788 punktów)
>"Dyskusje" z trollem Duchem
Kto jest trollem każdy racjonalnie myślący wie. Kłamstwo powtórzone choćby milion razy nigdy nie stanie się prawdą.
>zakonczylem
Twoi wielbiciele muszą czuć się zawiedzeni.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
28-05-2020 20:29 
 Ocena 2 na 2
Henryk.K (2246 punktów)

>Niestety, ty nie raczyles odpowiedziec i delektowales sie (prawdopodobnie) "duchowa" manipulacja i kretactwami gdy nie odpowiedzial ani jedny slowem na ani jedno moje slowo z tego podstawowego posta, z posta zawierajacego merritum sprawy, z posta w ktorym przedstawilem wlasnie tobie pytanie, przedstawilem problem mnie interesujacy i oczekiwalem twojej wypowiedzi.

Nie przepadam z praktyką ignorowania jakiejkolwiek osoby, uważam to za ogromy brak kultury.
Przepraszam jeśli Pan to tak odebrał. Odpowiedziałem przed chwilą na ten wpis.
Ostatnio brakuje mi czasu i czasami coś przeoczę.
Poza tym odkryłem w ostatni piątek coś wręcz niepojętego i nie potrafię skupić myśli.

>Nie chciales ze mna rozmawiac, zignorowales mnie, dopusciles (biernie) do rozwoju i eksplozji konfliktowej sytuacji?! Teraz sie wlaczasz w zakonczona przeze mnie sprawe?
>A idz ty w buraki. Cytujac prezydenta Lecha Kaczynskiego "spieprzaj dziadu".
>
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.

>


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
28-05-2020 21:53 
 Ocena 1 na 1
czes (4083 punktów)
OKay. Bez obrazy. Konczymy ten temat w pokoju.


Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
28-05-2020 22:00 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Poza tym odkryłem w ostatni piątek coś wręcz niepojętego i nie potrafię skupić myśli.
Nagą kobietę w swoim łóżku?

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Henryk.K (2246 punktów)
>>Poza tym odkryłem w ostatni piątek coś wręcz niepojętego i nie potrafię skupić myśli.
>Nagą kobietę w swoim łóżku?

A cóż to za niezwykłość?

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
Duch Prawdy (14788 punktów)
Kobieta pyta naukowca, laureata nagród w wielu dziedzinach:
- Czy jest jeszcze coś, czego pan nie pojął?
- Kobiety.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
28-05-2020 08:37 
 Ocena 8 na 8
Andrzej.51 (15814 punktów)
>Czytelnik 'Andrzej.51' oddał na Ciebie głos pozytywny
>głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: I stworzył Bóg człowieka na swój obraz i podobieństwo'
>Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,815547#w817181

Gdybyś był choć odrobinę inteligentniejszy, to od razu zrozumiałbyś, że tego plusa dałam Ci przez nieuwagę. Przypadkowe kliknięcie myszką, z czego do teraz nawet nie zdawałem sobie sprawy. Nie sądzisz chyba, że mógłbym Cię nagrodzić za cokolwiek, co tu wypisujesz.
Nieuzasadniona zatem i krótka była Twoja radość. Już tego plusa nie masz. Wycofałem go klikając na "minus", tym razem świadomie.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
28-05-2020 10:40 
 0 na 2
Duch Prawdy (14788 punktów)
>tego plusa dałam Ci
Nie chciała, ale dała, REWELACJA! Szkoda, że za tę wypowiedź mogę dać tylko jednego plusa.
( a tak nawiasem, ciekawe ile pisarze biblijni narobili błędów, a teraz różne "Andżeliki" wymądrzają się )


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
28-05-2020 13:20 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> ciekawe ile pisarze biblijni narobili błędów, a teraz
> różne "Andżeliki" wymądrzają się )

Cóż, czasem jedynie 'czarna magia' jest dla niektórych ludzi jakoś tam zjadliwa.


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Duch Prawdy (14788 punktów)
>>Czytelnik 'Andrzej.51' oddał na Ciebie głos pozytywny
>>głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: I stworzył Bóg człowieka na swój obraz i podobieństwo'
>>Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,815547#w817181

>Już tego plusa nie masz. Wycofałem go klikając na "minus", tym razem świadomie.
Plus bonus w zestawie:
Czytelnik 'Andrzej.51' oddał na Ciebie głos negatywny
głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: I stworzył Bóg człowieka na swój obraz i podobieństwo'
Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,815547#w817181



( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
28-05-2020 13:59 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> tego plusa dałam Ci przez nieuwagę. Przypadkowe kliknięcie myszką (..)

"Nieraz niespodziewane triumfy są bardziej kłopotliwe od spodziewanych porażek."
Zbigniew Waydyk


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
27-05-2020 15:45 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> znam zupełnie inne oblicze tego użytkownika

A ja znam pana i p.Andrzeja.51.
Kultura zdecydowanie na plus p. Andrzeja.

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
27-05-2020 16:03 
 Ocena 3 na 3
czes (4083 punktów)
>> znam zupełnie inne oblicze tego użytkownika
>A ja znam pana i p.Andrzeja.51.
>Kultura zdecydowanie na plus p. Andrzeja.
>
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.


Jest jeden problem z Andrzejem. On nie pije wodki ...
Pozdrawiam.


Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
28-05-2020 01:50 
 Ocena 2 na 2
sable (465 punktów)
>Jest jeden problem z Andrzejem. On nie pije wodki ...
A skąd wiesz ? Mówił ci to ?
28-05-2020 03:02 
 Ocena 4 na 4
czes (4083 punktów)
>>Jest jeden problem z Andrzejem. On nie pije wodki ...
>A skąd wiesz ? Mówił ci to ?

Wiem, osobiscie mi to powiedzial.
p.s. Czy to takie istotne co ja napisalem w zartobliwej formie?

Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
27-05-2020 09:30 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Staram sie rozumiec ludzi o roznych pogladach. Rozumiem wierzacych. Dyskusje @Andrzej.51 z roznymi teistami obserwuje od 12 lat. Jedno mnie zawsze zastanawia ... dlaczego zaden z was nie potrafi powiedziec "Andrzeju masz racje", "dziekuje za pouczajaca dyskusje",

Czy jeśli za radą Andrzeja poszedłem do księgarni, to nie jest to podziękowanie za pouczające dyskusje?

Nie nawiązuję dyskusji na forum, ponieważ brakuje mi wiedzy
Dyskusja na tym poziomie jest dla mnie jedynie do poczytania, nie do wypowiadania się, ale to uważania, ani przemyślenia racji nie wyklucza

Podobnie ja nie zauważyłem braku uważania ze strony Andrzeja mimo deklarowanej religijności

Pozdrawiam

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
27-05-2020 16:11 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Podobnie ja nie zauważyłem braku uważania ze strony
> Andrzeja mimo deklarowanej religijności

'Poniżenia'*
www.racjonalista.pl/forum.php/s,815547#w817153
doznają tylko co bardziej gorliwi pisarze z ego znacznie przeważającym nad oczytaniem i wiedzą.
Jak p. Sławomir Mikołaj Ahura Mazda Mandziuśri Sawarni Manu Mesjasz Mana Mankiewicz, co słusznie podkreslił.

* po prawdzie, to zapewne doznają uczucia upuszczania powietrza, co zazwyczaj na zdrowie im wychodzi.


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
27-05-2020 17:29 
 Ocena 6 na 6
czes (4083 punktów)
>Czy jeśli za radą Andrzeja poszedłem do księgarni, to nie jest to podziękowanie za pouczające dyskusje?

Jest to na pewno forma uznania dla wiedzy Andrzeja i jego zdolnosci przekazywania tej wiedzy.
"Podziekowanie" nalezy wyrazic, tzn. poinformowac zainteresowanego o takim efekcie jego wykladu.
Potrafisz tak postapic ... jestes przyzwoitym czlowiekiem.

>Nie nawiązuję dyskusji na forum, ponieważ brakuje mi wiedzy
>Dyskusja na tym poziomie jest dla mnie jedynie do poczytania, nie do wypowiadania się, ale to uważania, ani przemyślenia racji nie wyklucza

Mam podobnie. Czytam i staram sie robic to ze zrozumieniem. Andrzej nigdy nie zawiodl mego poczucia szacunku dla nauki i logicznej interpretacji faktow.

Z przyczyn osobistych, ograniczylem uczestnictwo w forum do czytania wypowiedzi Andrzeja. Nie moge sobie pozwolic na wiele wiecej (akurat teraz siedze w domu z uwagi na izolacje spowodowana zaraza). W "noramalnych" czasach pracuje (pomimo 72 lat zycia), odpoczywam i zajmuje sie rodzina). A szkoda bo na tym forum mozna poczytac wiele wspanialych wypowiedzi.

Pozdrawiam.


Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
28-05-2020 20:18 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>Staram sie rozumiec ludzi o roznych pogladach. Rozumiem wierzacych. Dyskusje @Andrzej.51 z roznymi teistami obserwuje od 12 lat. Jedno mnie zawsze zastanawia ... dlaczego zaden z was nie potrafi powiedziec "Andrzeju masz racje", "dziekuje za pouczajaca dyskusje", "nie potrafie tego wyjasnic" lub chociazby "przestudiuje ten problem i wroce do dyskusji". Absolutnie NIC podobnego!
>Jedni uciekaja, po prostu nie odpowiadaja, znikaja by za chwile pojawic sie w innym watku i znowu prawic swoje teorie, a czesc tak jak ty obarcza Andrzeja wina za niemoznosc prowadzenia dyskusji. Wstyd! Mozesz byc wierzacym, mozesz praktykowac swa religie i nie musisz o tym dyskutowac akurat na forum ateistow. Jezeli juz wdales sie w dyskusje i widzisz, ze twoja wiedza w danym temacie nie dorownuje wiedzy drugiej osoby czy nawet jest wrecz falszywa ... wycofaj sie z honorem, nie rob z siebie kozy.
>
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.


Ja przeżyłem komunizm z jego najprawdziwszą z prawdziwych filozofią, pogardą do wszelakiej duchowości i religii.
Spotkałem się z niepodlegający jakimkolwiek wątpliwościom dowodzeniem oraz argumentami najwybitniejszych na świecie socjalistycznych uczonych.
Nawet Gagarin, który pierwszy poleciał w Kosmos stwierdził,iż Boga tam nie ma , ponieważ Go nie spotkał, a nawet nie widział.
Dlatego proszę o więcej zaufania do praktyka, niż do wszelkiej maści teoretyków, uczonych, uczonych w piśmie i faryzeuszy.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
28-05-2020 20:29 
 Ocena 5 na 5
zeniu73 (6483 punktów)
.
>Nawet Gagarin, który pierwszy poleciał w Kosmos stwierdził,iż Boga tam nie ma , ponieważ Go nie spotkał, a nawet nie widział.

A ty twierdzisz, że jest chociaż go nie widziałeś i nie spotkałeś. Kto jest bardziej chory? 😂😂😂😂

Ten, który twierdzi, że krasnoludków nie ma bo nikt nigdy ich nie widział czy ten, który twierdzi, że są pomimo, że nikt nigdy ich nie widział???😂😂😂
29-05-2020 07:00 
 Ocena 3 na 3
czes (4083 punktów)
>Ten, który twierdzi, że krasnoludków nie ma bo nikt nigdy ich nie widział czy ten, który twierdzi, że są pomimo, że nikt nigdy ich nie widział???😂😂😂

No wiesz... ja nie widzialem krasnoludkow ale jeden taki krasnoludek Skarpetnik siedzi gdzies w moim domu.
Ilekroc robie pranie w domowej pralce i wrzucam do niej, miedzy innymi, kilka par moich skarpetek, to z suszarki wyjmuje zwykle jedna lub dwie skarpetki bez pary. Nie powiem abym sie tym specjalie denerwowal, ten skrzat po prostu figluje. Za dwa - trzy tygodnie, Skarpetnik podrzuca te zaginione skarpetki i ja wyjmuje je z suszarki. No nie powiem, ze jest to dowod na istnienie krasnoludkow, jestem wreszcie racjonalista. Ale jezeli czlowiek nie moze tego dokonac, no to kto?
Nawet moja zona akcetuje mego skrzata i wyraza sie o nim z sympatia.

p.s. I nie mow mi, ze kiedys nauka to wyjasni, my lubimy swojego krasnala.


Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
03-06-2020 12:55 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> p.s. I nie mow mi, ze kiedys nauka to wyjasni, my lubimy swojego krasnala.


Mam 48 lat i lubię czasem wchodzić do lasu z psem po zmroku (mam las 300m od domu).
Przechadzamy się tak we dwójkę, czasem wydaje mi się, że za rogiem ścieżki w mroku stoi jakaś postać.
Podchodzę bliżej i okazuje się, że to majaczący cień pnia.

Jak czuję dreszczyk, zerkam czasem na psa, który węszy sobie w zaroślach w najlepsze, łapiąc na sierść kleszcze (teraz mniej, bo stosujemy olejek).

Czuję ulgę widząc spokój psa, a czasem on czuje jak się czegoś przestraszy i biegnie do mnie (ja luz).

Lubię te wszystkie licha, czające się w lesie po zmroku. Psie i ludzkie.
www.youtube.com/watch?v=vIOxazUZVXE


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
03-06-2020 15:25 
 Ocena 2 na 2
czes (4083 punktów)
>Przechadzamy się tak we dwójkę, czasem wydaje mi się, że za rogiem ścieżki w mroku stoi jakaś postać.

To pewnie krasnal. Lubi zabawe w chowanego.

>Czuję ulgę widząc spokój psa, a czasem on czuje jak się czegoś przestraszy i biegnie do mnie (ja luz).

No widzisz, podobno psy maja nosy kilkaset razy bardziej wrazliwe niz czlowiek. Pewnie czuje jakiegos skrzata ukrytego w krzakach.

Jestem pewien, ze Richard Dawkins bylby bezradnym w tym przypadku.
Pozdrawiam.


Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
04-06-2020 13:07 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>To pewnie krasnal. Lubi zabawe w chowanego.

Czemu zatem zawsze się go boję?


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
04-06-2020 15:27 
 Ocena 3 na 3
czes (4083 punktów)
>>To pewnie krasnal. Lubi zabawe w chowanego.
>Czemu zatem zawsze się go boję?

Zapewne, sa ludzie ktorzy potrafia to wyjasnic z naukowego punktu widzenia (ja mam wyksztalcenie techniczne). Mysle jednak, ze jest to strach przed nieznanym. Jezeli uwierzysz, ze jest to po prostu krasnal Lesnik (lesny krasnal), to wszystko stanie sie proste i zrozumiale.
Widzisz, na tym polega sila wiary.

Anegdotka:
Kilka lat temu przyszlo do nas z wizyta mlode malzenstwo (32 i 34 lata).
Ja akurat skonczylem pranie, skladalem wszystko w kostke i jak zwykle zaczalem narzekac, ze znowu krasnal zdekompletowal mi pare skarpetek.
Mezczyzna zwrocil sie do swojej zony lekko poirytowanym, mocnym, nie znoszacym sprzeciwu glosem "a widzisz, mowilem ci, ze krasnale istnieja". I to bylo na powaznie!
Sam jestem ciekaw jak wygladala moja mina w tym momencie.

Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
28-05-2020 21:52 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)

>Dlatego proszę o więcej zaufania do praktyka, niż do wszelkiej maści teoretyków, uczonych, uczonych w piśmie i faryzeuszy.

Ale w czym masz praktykę? Co takiego wypraktykowałeś? Sztukę czytania w piśmie?
29-05-2020 08:17 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>>Dlatego proszę o więcej zaufania do praktyka, niż do wszelkiej maści teoretyków, uczonych, uczonych w piśmie i faryzeuszy.
>Ale w czym masz praktykę? Co takiego wypraktykowałeś? Sztukę czytania w piśmie?

To jest parafraza byłego prezydenta L.Wałęsy. który uważał się za wielkiego praktyka.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
29-05-2020 12:14 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)
>>>Dlatego proszę o więcej zaufania do praktyka, niż do wszelkiej maści teoretyków, uczonych, uczonych w piśmie i faryzeuszy.
>>Ale w czym masz praktykę? Co takiego wypraktykowałeś? Sztukę czytania w piśmie?
> To jest parafraza byłego prezydenta L.Wałęsy. który uważał się za wielkiego praktyka.

Nie mam pojęcia co praktykujesz na podstawie tej parafrazy. Nie pytam kto tak powiedział.
Pytam w czym masz praktykę. Ot co.
29-05-2020 20:12 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>>>>Dlatego proszę o więcej zaufania do praktyka, niż do wszelkiej maści teoretyków, uczonych, uczonych w piśmie i faryzeuszy.
>>>Ale w czym masz praktykę? Co takiego wypraktykowałeś? Sztukę czytania w piśmie?
>> To jest parafraza byłego prezydenta L.Wałęsy. który uważał się za wielkiego praktyka.
>Nie mam pojęcia co praktykujesz na podstawie tej parafrazy. Nie pytam kto tak powiedział.
>Pytam w czym masz praktykę. Ot co.

Posiadam sporą praktykę w ocenianiu działań i celów osób, które podobnie jak komuniści zwalczali wszelką prawdę. Posiadali w tym spory zasób możliwości oraz umiejętności. Największą ich obsesją była wszelka religia.
Dlatego wypowiedzi P. Andrzeja 51 nie wpływają na mnie zupełnie.
Zdobyli na świecie ogromną rzeszę zwolenników, których w uważali jednak za pożytecznych idiotów.
Ci co stali za powstaniem komunizmu, nie mogą dzisiaj przejść do kolejnego etapu transformowania ludzkości z racji właśnie tych pożytecznych.
Jest to jednak już zupełnie inna historia.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
29-05-2020 22:40 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)
>>>>>Dlatego proszę o więcej zaufania do praktyka, niż do wszelkiej maści teoretyków, uczonych, uczonych w piśmie i faryzeuszy.
>>>>Ale w czym masz praktykę? Co takiego wypraktykowałeś? Sztukę czytania w piśmie?
>>> To jest parafraza byłego prezydenta L.Wałęsy. który uważał się za wielkiego praktyka.
>>Nie mam pojęcia co praktykujesz na podstawie tej parafrazy. Nie pytam kto tak powiedział.
>>Pytam w czym masz praktykę. Ot co.
> Posiadam sporą praktykę w ocenianiu działań i celów osób, które podobnie jak komuniści zwalczali wszelką prawdę. Posiadali w tym spory zasób możliwości oraz umiejętności. Największą ich obsesją była wszelka religia.

Nie bardzo rozumiem. Ja nikomu nie ufam. Dlaczego miałbym Ci zaufać jako praktykowi w ocenianiu osób? Mam uwierzyć? Losować co mi się bardziej podoba?

W jaki sposób zestawienie że coś było lub nie ma być walką z prawdą?

Czy Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny jest prawdą czy dogmatem ex cathedra? Dlaczego nie jest li tylko prawdą a jest ex cathedra.





Henryk.K (2246 punktów)

>Nie bardzo rozumiem. Ja nikomu nie ufam. Dlaczego miałbym Ci zaufać jako praktykowi w ocenianiu osób? Mam uwierzyć? Losować co mi się bardziej podoba?
>W jaki sposób zestawienie że coś było lub nie ma być walką z prawdą?
>Czy Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny jest prawdą czy dogmatem ex cathedra? Dlaczego nie jest li tylko prawdą a jest ex cathedra.
>

Wniebowzięcie Najświętszej Maryji Panny jest i było prawdą. Pierwsi chrześcijanie wiedzieli o tym i prawda ta była dla nich aktem oczywistym.
Wszelkiego rodzaju formaliści, a szczególnie protestanci i różne sekty podważali ten fakt, dlatego Kościół katolicki ogłosił to jako dogmat do wierzenia.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
30-05-2020 19:49 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14788 punktów)
> Wniebowzięcie Najświętszej Maryji Panny jest i było prawdą. Pierwsi chrześcijanie wiedzieli o tym i prawda ta była dla nich aktem oczywistym.
>Wszelkiego rodzaju formaliści, a szczególnie protestanci i różne sekty podważali ten fakt, dlatego Kościół katolicki ogłosił to jako dogmat do wierzenia.
Komsomolskaja ( katolicka ) Prawda.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Henryk.K (2246 punktów)
>> Wniebowzięcie Najświętszej Maryji Panny jest i było prawdą. Pierwsi chrześcijanie wiedzieli o tym i prawda ta była dla nich aktem oczywistym.
>>Wszelkiego rodzaju formaliści, a szczególnie protestanci i różne sekty podważali ten fakt, dlatego Kościół katolicki ogłosił to jako dogmat do wierzenia.
>Komsomolskaja ( katolicka ) Prawda.

Po Prawdzie, Konsomolskiej Prawdzie i innych tego rodzaju prawdach nic już nie pozostało. Trwały one mniej niż 70 lat.
Prawdy Kościoła Katolickiego trwają już prawie 2000 lat i nic nie wskazuje, iż miałyby zniknąć z areny dziejów świata.
Najświętsza Maryja Panna jest szczególnie znienawidzona przez Lucyfera i jego czcicieli, ponieważ tylko Jej Bóg obiecał, że zetrze głowę starodawnego węża, którym jest Lucyfer.
Przegrać ze słabą kobietą, to dopiero hańba.
Proces ten już się rozpoczął.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
31-05-2020 20:34 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Po Prawdzie, Konsomolskiej Prawdzie i innych tego rodzaju prawdach nic już nie pozostało. Trwały one mniej niż 70 lat.
Nie rozsiewaj kłamstwa, wciąż jest wydawana.
>Prawdy Kościoła Katolickiego trwają już prawie 2000 lat i nic nie wskazuje, iż miałyby zniknąć z areny dziejów świata.
Znikają w szybkim tempie i znikną, tylko ultra-katolicy tego nie widzą.
> Najświętsza Maryja Panna jest szczególnie znienawidzona przez Lucyfera i jego czcicieli, ponieważ tylko Jej Bóg obiecał, że zetrze głowę starodawnego węża, którym jest Lucyfer.
>Przegrać ze słabą kobietą, to dopiero hańba.
>Proces ten już się rozpoczął.
Tutaj to już tylko lekarz...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
30-05-2020 22:34 
 Ocena 10 na 10
Andrzej.51 (15814 punktów)
> Wniebowzięcie Najświętszej Maryji Panny jest i było prawdą. Pierwsi chrześcijanie wiedzieli o tym i prawda ta była dla nich aktem oczywistym.

Wniebowzięcie Marii, matki Jezusa, jest - używając nomenklatury chrześcijańskiej - prawdą wiary. Wyłącznie prawdą wiary.
Nieprawdą jest, że pierwsi chrześcijanie wiedzieli cokolwiek o rzekomym wniebowzięciu Marii.

Do sformułowania nowej doktryny - zwanej wniebowzięciem Marii - dochodzi dopiero w VII wieku. Do tego czasu ojcowie i doktorzy Kościoła milczeli na ten temat.
Doktryna o wniebowzięciu nie ma żadnych, najmniejszych nawet podstaw w treści Nowego Testamentu. Opiera się na apokryfach łacińskich - zwanych transitus czyli "przejście" - które powstały nie wcześniej niż w V wieku. Zawarte w nich informacje na temat wniebowzięcia są wzajemnie sprzeczne. Jedne z tych utworów mówią o śmierci Marii, drugie tylko o zaśnięciu. Jedne mówią o wzięciu Marii do nieba z duszą i ciałem, drugie o wzięciu do nieba tylko duszy Marii i pozostawieniu ciała w raju. Są wśród tych utworów również takie, które nie podają żadnych w tej kwestii szczegółów.

Dogmat o wniebowzięciu matki Jezusa jest najpóźniejszym z dogmatów maryjnych. Ogłoszony został dopiero w 1950 roku przez papieża Piusa XII nie na soborze lecz w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus (Najszczodrobliwszy Bóg): "...ogłaszamy, orzekamy i określamy jako dogmat objawiony przez Boga: że Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej".
Jak widać za podstawę dogmatu papież przyjął tylko te apokryfy, które tak akurat określały wniebowzięcie. Papież nie określił, jak należy rozumieć wzięcie do nieba (do nieba, czyli konkretnie gdzie?). Nie określił również, w jaki sposób Bóg dogmat ten objawił.

Oprócz katolików we wniebowzięcie Marii wierzą jeszcze prawosławni, choć wiary tej nie dogmatyzują. Wniebowzięcia nie uznają ewangelicy, protestanci, starokatolicy i świadkowie Jehowy.

Prof. Marek Starowieyski, duchowny katolicki, na pytanie "jak wierni doszli do 'prawdy' o wniebowzięciu" - które zresztą sam sobie zadał - odpowiedział, że "powstała ona na podstawie wmyślenia się w podstawowe prawdy o Marii".
Według mnie słowa Starowieyskiego można ująć bardziej zrozumiale: "My katolicy wymyśliliśmy sobie dogmat o wniebowzięciu matki Jezusa".


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
31-05-2020 20:43 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>Nie bardzo rozumiem. Ja nikomu nie ufam. Dlaczego miałbym Ci zaufać jako praktykowi w ocenianiu osób? Mam uwierzyć? Losować co mi się bardziej podoba?
>>W jaki sposób zestawienie że coś było lub nie ma być walką z prawdą?
>>Czy Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny jest prawdą czy dogmatem ex cathedra? Dlaczego nie jest li tylko prawdą a jest ex cathedra.
>>
> Wniebowzięcie Najświętszej Maryji Panny jest i było prawdą. Pierwsi chrześcijanie wiedzieli o tym i prawda ta była dla nich aktem oczywistym.
>Wszelkiego rodzaju formaliści, a szczególnie protestanci i różne sekty podważali ten fakt, dlatego Kościół katolicki ogłosił to jako dogmat do wierzenia.

Fakt? Czy istnieje dogmat ex cathedra o bogu czy też BOGU...tak na wszelki wypadek bo ktoś tam podważa boga a dla wielu osób jest to oczywiste że bóg jakikolwiek jest?
03-06-2020 12:22 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Wniebowzięcie Najświętszej Maryji Panny jest i było
> prawdą. Pierwsi chrześcijanie wiedzieli o tym i prawda
> ta była dla nich aktem oczywistym.

Skąd pan wie, że pierwsi chrześcijanie wiedzieli o Wniebowzięciu Najświętszej Maryji?
Domyślam się, że nie bezpośrednio od nich.
Zatem?
www.racjonalista.pl/forum.php/s,815547#w817531


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Henryk.K (2246 punktów)
>> Wniebowzięcie Najświętszej Maryji Panny jest i było
>> prawdą. Pierwsi chrześcijanie wiedzieli o tym i prawda
>> ta była dla nich aktem oczywistym.
>Skąd pan wie, że pierwsi chrześcijanie wiedzieli o Wniebowzięciu Najświętszej Maryji?
>Domyślam się, że nie bezpośrednio od nich.
>Zatem?

Te wszystkie pomysły z kwestionowaniem wszystkiego co nie było zapisane w Ewangeliach oraz w Dziejach apostolskich pochodzą od protestantów.
To oni pierwsi odrzucili tradycję, czyli to co było przekazywane przez wieki ustnie, lecz nigdzie nie zapisywane.
Dzisiaj dotarli już do ściany poza którą jest tylko absurd.
Czy w życiu rodzinnym i społecznym nie istnieje wiele zdarzeń, których nikt nie uwiecznia na piśmie a są zapamiętywane i przekazywane dalej.
A tak zwana tajemnica poliszynela nie jest klasycznym przykładem tradycji nie mówienia i pisania do wglądu publicznego, lecz przekazywania ustnego.
Tak przecież funkcjonował przez kilkadziesiąt lat komunizm.
Już zapomnieliśmy, że to też tradycja ustna, jakże jednak okrutna.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
04-06-2020 08:53 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Czyli nie powie pan konkretnie, skąd pierwsi chrześcijanie wiedzieli o Wniebowzięciu Najświętszej Maryji?
Działa to jak głuchy telefon (zakładam że zna pan to określnie) ale nie zastanowi się pan ani na chwilę, kto co i dlaczego przez wieki pisał, jaki miał w tym cel i jakie zapisy zmieniał?


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Henryk.K (2246 punktów)
>Czyli nie powie pan konkretnie, skąd pierwsi chrześcijanie wiedzieli o Wniebowzięciu Najświętszej Maryji?
>Działa to jak głuchy telefon (zakładam że zna pan to określnie) ale nie zastanowi się pan ani na chwilę, kto co i dlaczego przez wieki pisał, jaki miał w tym cel i jakie zapisy zmieniał?

Przecież tak ważna chwila w dziejach kościoła nie mogła dokonać się w tajemnicy.
Świadkami jej byli apostołowie i przekazali to reszcie kościoła. W ten sposób dotrwała do dzisiejszych czasów.
Maryja jest najdoskonalszym stworzeniem Boga. Nie podlegała grzechowi pierworodnemu, ponieważ matka Jezusa musiała być nie skalana żadną zmazą ani winą.
Czy Pan Bóg nie mógł tak zarządzić, kto mógł się temu sprzeciwić?
Ponieważ była bez grzechu, to nie podlegała śmieci i zniszczeniu.
Całe życie naśladowała Swojego Syna, dlatego poprosiła również o tę łaskę.
Jej śmierć to było zaśnięcie, takie jakiego dostępowaliby ludzie ,gdyby nie było upadku Adama.
Po trzech dniach jej dusza powróciła do ciała i została wzięta do Nieba z duszą i ciałem.
Jakie to wszystko jest proste i piękne.
Żadne pokrętne wyjaśnienia nie obalą tej prawdy.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
04-06-2020 12:54 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Przecież tak ważna chwila w dziejach kościoła nie mogła dokonać się w tajemnicy.

Właśnie. Czy powie pan konkretnie, skąd pierwsi chrześcijanie wiedzieli o Wniebowzięciu Najświętszej Maryji?
A może jednak nie wiedzieli?

>Świadkami jej byli apostołowie i przekazali to reszcie kościoła

Bez źródła będę musiał przyjąć, że pan wymyśla.
Może pan podać źródło, czy przyjmujemy że to "głuchy telefon" wymyślił/powiedział, przypisując owo "świadkowanie" Apostołom?
Kto jak kto, ale ja niezbyt lubię, gdy przypisuje mi się rzeczy, których nie zrobiłem / nie doświadczyłem.

>Czy Pan Bóg nie mógł tak zarządzić, kto mógł się temu sprzeciwić?

Mógł, nie mógł - to gdybanie.
Ale ja pytam o źródło.
Nie potrafi pan wskazać konkretnie, prawda?

> Po trzech dniach jej dusza powróciła do ciała i została wzięta do Nieba z duszą i ciałem.
> Jakie to wszystko jest proste i piękne.
> Żadne pokrętne wyjaśnienia nie obalą tej prawdy.

Nie ma, jak umocnić siebie w wierze takim zdaniem "Żadne pokrętne wyjaśnienia nie obalą tej prawdy".

A ja tylko pytam: wymyślonej, czy jednak mającej jakieś historyczne podstawy?
To proste i uczciwe pytanie.
Mam nadzieję, że dla pana zrozumiałe.
Proszę popatrzeć, profesor Geza Vermes niemało życia poświęcił na szukanie historycznego Jezusa. Polecam jego dzieła.
pl.wikipedia.org/wiki/Geza_Vermes

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
04-06-2020 16:24 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
#1
>Bez źródła będę musiał przyjąć, że pan wymyśla.
>Może pan podać źródło, czy przyjmujemy że to "głuchy telefon" wymyślił/powiedział, przypisując owo "świadkowanie" Apostołom?

To nie on wymyśla, to wymyślono jemu i jemu podobnym...

>>>... ponieważ matka Jezusa musiała być nie skalana żadną zmazą ani winą

Ponieważ "musiała", to i "się stała".

#2
U Barei:
- Czy stan wojenny był konieczny?
- Skoro stan wojenny był, to znaczy, że był konieczny...

#3
Ktoś musiał 'przytulić' wyznawców Diany Efeskiej, Kybele, Izydy, Asztarty itp.
Oraz wierzących w dziewicze poczęcie Attisa, Horusa i reszty Synów Bożych...


'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
Henryk.K (2246 punktów)

>Nie ma, jak umocnić siebie w wierze takim zdaniem "Żadne pokrętne wyjaśnienia nie obalą tej prawdy".A ja tylko pytam: wymyślonej, czy jednak mającej jakieś historyczne podstawy?To proste i uczciwe pytanie.
>Mam nadzieję, że dla pana zrozumiałe.
>Proszę popatrzeć, profesor Geza Vermes niemało życia poświęcił na szukanie historycznego Jezusa. Polecam jego dzieła.
>pl.wikipedia.org/wiki/Geza_Vermes

Jak tylko usłyszę, że jakaś osoba pochodzenia żydowskiego zabiera się do poznania
prawdy to od razy zapala mi się w głowie czerwone światełko.
Czy istotą wiary jest nieustanne dbanie o historyczną poprawność?
Pytania by można mnożyć bez końca i ciągle domagać się satysfakcjonujących nas odpowiedzi. To gdzie jest miejsce na wiarę.
Święty Tomasz apostoł uwierzył bo ujrzał. Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli. Nie są to moje słowa.
Przecież zbawienia, czyli przejścia do tego lepszego świata doświadczymy przez wiarę, a nie naukę i jej zasady.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli. Nie są to moje słowa.
Głupcy, którzy ślepo wierzą. To są moje słowa.
>Przecież zbawienia, czyli przejścia do tego lepszego świata doświadczymy przez wiarę, a nie naukę i jej zasady.
A guzik z pętelką, wiara nie daje zbawienia, lecz myśli, słowa i uczynki. Jesteś ofiarą spryciarzy religijnych\kościelnych, którzy pozastawiali liczne haczyki na "gupiki"...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Henryk.K (2246 punktów)
>>Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli. Nie są to moje słowa.
>Głupcy, którzy ślepo wierzą. To są moje słowa.
>>Przecież zbawienia, czyli przejścia do tego lepszego świata doświadczymy przez wiarę, a nie naukę i jej zasady.
>A guzik z pętelką, wiara nie daje zbawienia, lecz myśli, słowa i uczynki. Jesteś ofiarą spryciarzy religijnych\kościelnych, którzy pozastawiali liczne haczyki na "gupiki"...

A czy myśli, słowa i uczynki nie wypływają z wiary lub jej braku.
Proszę przeanalizować wypowiedzi chociażby w tym wpisie. Czy nie można dostrzec kto jest wierzący, a kto nie?
Uczynki to osobna sfera, o tych nikt nie mówi. Gdybyśmy mieli w nie wgląd, to również bez trudu ustalilibyśmy na ich podstawie stan ducha każdej osoby.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
Duch Prawdy (14788 punktów)
> A czy myśli, słowa i uczynki nie wypływają z wiary lub jej braku.
Nie. Wypływają z mózgu.
>Proszę przeanalizować wypowiedzi chociażby w tym wpisie. Czy nie można dostrzec kto jest wierzący, a kto nie?
Można, ale nic to nie zmienia w kwestii zbawienia.
>Uczynki to osobna sfera, o tych nikt nie mówi.
Ja mówię, czyli jestem nikt?
>Gdybyśmy mieli w nie wgląd, to również bez trudu ustalilibyśmy na ich podstawie stan ducha każdej osoby.
Stan ducha wierzących wcale nie musi być duchowy, a niewierzących może być..., ale po co masz się trudzić rozwojem duchowym skoro już jesteś błogosławiony, a przez wiarę będziesz zbawiony...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Henryk.K (2246 punktów)
>> A czy myśli, słowa i uczynki nie wypływają z wiary lub jej braku.
>Nie. Wypływają z mózgu.
>>Proszę przeanalizować wypowiedzi chociażby w tym wpisie. Czy nie można dostrzec kto jest wierzący, a kto nie?
>Można, ale nic to nie zmienia w kwestii zbawienia.
>>Uczynki to osobna sfera, o tych nikt nie mówi.
>Ja mówię, czyli jestem nikt?

Nie przypominam sobie , żeby opowiadał Pan o Swoich ciemnych i chwalebnych dokonaniach.

>>Gdybyśmy mieli w nie wgląd, to również bez trudu ustalilibyśmy na ich podstawie stan ducha każdej osoby.
>Stan ducha wierzących wcale nie musi być duchowy, a niewierzących może być..., ale po co masz się trudzić rozwojem duchowym skoro już jesteś błogosławiony, a przez wiarę będziesz zbawiony...

Nie wiem czy jest Pan świadomy tego co mówi. Wpływa Pan na bardzo niebezpieczne wody.
Tego rodzaju dyskusje zapoczątkowały podział Kościoła Katolickiego i okres wojen religijnych w Europie.
Z tego właśnie powodu katolicy są najgrzeszniejszymi ludźmi na ziemi.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
Duch Prawdy (14788 punktów)
>>>Uczynki to osobna sfera, o tych nikt nie mówi.
>>Ja mówię, czyli jestem nikt?
> Nie przypominam sobie , żeby opowiadał Pan o Swoich ciemnych i chwalebnych dokonaniach.
Skoro sobie czegoś nie przypominasz tzn., że mnie nie ma?
>>>Gdybyśmy mieli w nie wgląd, to również bez trudu ustalilibyśmy na ich podstawie stan ducha każdej osoby.
>>Stan ducha wierzących wcale nie musi być duchowy, a niewierzących może być..., ale po co masz się trudzić rozwojem duchowym skoro już jesteś błogosławiony, a przez wiarę będziesz zbawiony...
>Nie wiem czy jest Pan świadomy tego co mówi.
Całkowicie, chyba, że wieczorem wypiję duży kieliszek czerwonego wina.
>Wpływa Pan na bardzo niebezpieczne wody.
Na których grasują rekiny gupikojady?
>Tego rodzaju dyskusje zapoczątkowały podział Kościoła Katolickiego i okres wojen religijnych w Europie.
Ten okres mamy już za sobą, teraz czas na rozpad, krzyż wyprowadzić.
>Z tego właśnie powodu katolicy są najgrzeszniejszymi ludźmi na ziemi.
Ciekawe jak to zmierzyłeś...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
05-06-2020 15:32 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jak tylko usłyszę, że jakaś osoba pochodzenia żydowskiego
> zabiera się do poznania prawdy to od razy zapala mi się w głowie czerwone światełko.

To mnie akurat nie dziwi. Kontekstowo w historii swojej religii znajdzie pan godnych poprzedników..
pl.wikipedia.org/wiki/Marrani
pl.wikipedia.org/wiki/Inkwizycja_hiszpańska

>Czy istotą wiary jest nieustanne dbanie o historyczną poprawność?

Rozumiem teraz brak pańskiej odpowiedzi Andrzejowi.51 na jego nieco prowokacyjny wpis z 30-05-2020 22:34 Cytat:
(..) można ująć bardziej zrozumiale: "My katolicy wymyśliliśmy sobie dogmat o wniebowzięciu matki Jezusa"

www.racjonalista.pl/forum.php/s,815547#w817531
Pan mówi teraz o wierze jako takiej, mnie nic do niej.
Pisałem o historycznych podstawach (lub ich braku) wiary.
Na pana nieszczęście wielu księży, a nawet papieży podawało Biblię i sceny w niej zawarte, za prawdy historyczne. Odnosili się do nich, bo to dodaje kurażu wierze. Zakorzenia.
To nie ateiści zatem mieszają wiarę z prawdą historyczną.
Ale ludzie wiary.
Proszę choćby poczytać wymienionego tu już przez Andrzeja.51 ks. Chrostowskiego (uprzedzam pytanie: Polaka z krwi i kości).

Z jednej strony wiara i oderwanie od prawdy historycznej, z drugiej jej kokieteria.
Dla mnie to trochę schizofrenia. Porafi pan to wyjaśnić?

> Święty Tomasz apostoł uwierzył bo ujrzał. Błogosławieni, którzy
> nie widzieli a uwierzyli. Nie są to moje słowa.

Jasne. Są to słowa człowieka (nomen-omen Żyda) wielkie wiary, który czuł się może trochę samotnie i chciał krasomówczą aktywnością zwiększyć swoje plemię wyznawców.
Typowe.

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Henryk.K (2246 punktów)
>> Jak tylko usłyszę, że jakaś osoba pochodzenia żydowskiego
>> zabiera się do poznania prawdy to od razy zapala mi się w głowie czerwone światełko.
>To mnie akurat nie dziwi. Kontekstowo w historii swojej religii znajdzie pan godnych poprzedników..
>pl.wikipedia.org/wiki/Marrani
>pl.wikipedia.org/wiki/Inkwizycja_hiszpańska
>>Czy istotą wiary jest nieustanne dbanie o historyczną poprawność?
>Rozumiem teraz brak pańskiej odpowiedzi Andrzejowi.51 na jego nieco prowokacyjny wpis z 30-05-2020 22:34 Cytat:
(..) można ująć bardziej zrozumiale: "My katolicy wymyśliliśmy sobie dogmat o wniebowzięciu matki Jezusa"

>www.racjonalista.pl/forum.php/s,815547#w817531
>Pan mówi teraz o wierze jako takiej, mnie nic do niej.
>Pisałem o historycznych podstawach (lub ich braku) wiary.
>Na pana nieszczęście wielu księży, a nawet papieży podawało Biblię i sceny w niej zawarte, za prawdy historyczne. Odnosili się do nich, bo to dodaje kurażu wierze. Zakorzenia.
>To nie ateiści zatem mieszają wiarę z prawdą historyczną.
>Ale ludzie wiary.
>Proszę choćby poczytać wymienionego tu już przez Andrzeja.51 ks. Chrostowskiego (uprzedzam pytanie: Polaka z krwi i kości).

Jeszcze trochę a zaaplikuje mi Pan do przeczytani wszystkie dzieła Andrzeja.51
Niestety, z powodu trzynastego apostoła nie jestem przekonany do jego niepodlegającym wątpliwościom dowodom i wnioskom.

>Z jednej strony wiara i oderwanie od prawdy historycznej, z drugiej jej kokieteria.
>Dla mnie to trochę schizofrenia. Porafi pan to wyjaśnić?

Wiara w prawdę historyczną nie wystawia człowiekowi dobrej cenzury.
Po tylu wiekach kłamstwa i bezprawia wierzyć w coś takiego.
Nie byle kto, bo sam Napoleon Bonaparte stwierdził, iż prawdę ustalają trzej lub czterej panowie.
Jestem ciekaw, czy domyśla się Pan o jakich panach on mówił?

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
08-06-2020 09:03 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jeszcze trochę a zaaplikuje mi Pan do przeczytani wszystkie
> dzieła Andrzeja.51
> Niestety, z powodu trzynastego apostoła nie jestem przekonany
> do jego niepodlegającym wątpliwościom dowodom i wnioskom.

Przypuszczam, że coś pana zraziło. Nie znam tematu 13 apostoła i nie wiem, z jakiego powodu coś pana nie przekonuje.

>>Z jednej strony wiara i oderwanie od prawdy historycznej, z drugiej jej kokieteria.
>>Dla mnie to trochę schizofrenia. Porafi pan to wyjaśnić?
> Wiara w prawdę historyczną nie wystawia człowiekowi dobrej cenzury.

Odpowiada pan swoimi kategoriami pojmowania świata "wierzę/nie wierzę", nie dziwi mnie to.
Ze swojej strony nigdzie wyżej nie miałem na myśli wiary w prawdę historyczną.
Pisałem o historycznych podstawach (lub ich braku) wiary.
Na pana nieszczęście wielu księży, a nawet papieży podawało w całości Biblię i sceny w niej zawarte, za prawdy historyczne. Odnosili się do nich, bo to dodaje kurażu wierze. Zakorzenia.
Czy aby dobrze rozumie pan różnicę miedzy zakorzenieniem, a wiarą?

> Nie byle kto, bo sam Napoleon Bonaparte stwierdził, iż prawdę
> ustalają trzej lub czterej panowie.

Przyznam, że mnie tego typu 'prawda' nie bardzo interesuje, chyba nie znajdzie pan we mnie kompana.
Bezkrytyczna wiara w coś, co ktoś powiedział ex catedra np. jakiś autorytet pokoroju JP II, to domena ludzi wiary.
Uważam, że autorytet (nawet największy) może się mylić, dopiero sceptyczna weryfikacja jego tez i wsłuchanie się w szerszy kontekst ocen danego zdarzenia i/lub jego intepretacji, własna refleksja przybliża nas do sedna.

Jak wielu racjonalistów tutaj, chętnie porzucimy nasze poprzednie interpretacje faktów, z ulgą powiemy że myliliśmy się sromotnie, jeśli ktoś pokaże nam coś bardziej przekonującego.
Pozdrowienia


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Henryk.K (2246 punktów)
>> Jeszcze trochę a zaaplikuje mi Pan do przeczytani wszystkie
>> dzieła Andrzeja.51
>> Niestety, z powodu trzynastego apostoła nie jestem przekonany
>> do jego niepodlegającym wątpliwościom dowodom i wnioskom.
>Przypuszczam, że coś pana zraziło. Nie znam tematu 13 apostoła i nie wiem, z jakiego powodu coś pana nie przekonuje.

Nie zraziło mnie, lecz Andrzej.51 po opublikowaniu moich kilku argumentów stracił zapał do dalszej polemiki.
Trzynasty apostoł według niego to był ,, umiłowany uczeń Pana Jezusa"
Logika ta wynikała z faktu, iż św. Jan nie jest autorem Ewangelii, a na Ostatniej Wieczerzy brało udział 12 apostołów.
Dodatkowo posiadał on sporo dowodów, rzecz jasna naukowych, iż św. Jan w żaden sposób nie mógł być autorem Ewangelii według św. Jana.

>>>Z jednej strony wiara i oderwanie od prawdy historycznej, z drugiej jej kokieteria.
>>>Dla mnie to trochę schizofrenia. Porafi pan to wyjaśnić?
>> Wiara w prawdę historyczną nie wystawia człowiekowi dobrej cenzury.
>Odpowiada pan swoimi kategoriami pojmowania świata "wierzę/nie wierzę", nie dziwi mnie to.
>Ze swojej strony nigdzie wyżej nie miałem na myśli wiary w prawdę historyczną.
>> Nie byle kto, bo sam Napoleon Bonaparte stwierdził, iż prawdę
>> ustalają trzej lub czterej panowie.
>Przyznam, że mnie tego typu 'prawda' nie bardzo interesuje, chyba nie znajdzie pan we mnie kompana.

Jeśliby tylko Pana prawda naprawdę interesowała, to szybko by się Pan zorientował, iż jest coś z nią nie tak.

>Bezkrytyczna wiara w coś, co ktoś powiedział ex catedra np. jakiś autorytet pokoroju JP II, to domena ludzi wiary.

>Jak wielu racjonalistów tutaj, chętnie porzucimy nasze poprzednie interpretacje faktów, z ulgą powiemy że myliliśmy się sromotnie, jeśli ktoś pokaże nam coś bardziej przekonującego.

Gdyby nawet umarły powstał z martwych, to nie uwierzą.

Niedługo Waszą wiarę w naukę podam poważnej weryfikacji.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
08-06-2020 23:30 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Niedługo Waszą wiarę w naukę podam poważnej weryfikacji.

Czekam zatem z niecierpliwością, mimo wszystko pozdrawiam.

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
08-06-2020 23:51 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
>> Niedługo Waszą wiarę w naukę podam poważnej weryfikacji.
>Czekam zatem z niecierpliwością, mimo wszystko pozdrawiam.

Najpierw 'udowodni' 'trójcę', tzn. że 1+1+1=1.

Potem 'pokaże', że mimo to, co powyżej, to jednak 2+2=5.



Drobner, niepoliczalny...


'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
09-06-2020 08:56 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Potem 'pokaże', że mimo to, co powyżej, to jednak 2+2=5.

Drobnerze, to jest wyższa szkoła, nie tylko matematyki.
Ale i fizyki - patrz poruszane przez Henryka moce elektromagnetyczne .
www.racjonalista.pl/forum.php/s,815547#w817876

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
09-06-2020 15:00 
 Ocena 3 na 3
Drobner (19539 punktów)
>... patrz poruszane przez Henryka moce elektromagnetyczne .

To dopiero początek!
Wnet przyjdą razem "Zwierzchności i Władze, i Moc, i Panowanie" (Ef 1, 21) - oczywiście elektromagnetyczne.

Jak również "Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze" (Kol 1,16) - elektromagnetyczne, a jakże...

Tudzież wszystkie "dziewięć chórów anielskich" - elektromagnetycznych i HiFi, bo jak inaczej? ("O Hierarchii Niebieskiej" Dionizy Areopagita).
================

I każdy jeden, co racjonalistyczny
trafi na "tron elektromagnetyczny"...

La, la, la...

Śpiewał Drobner, i Chór z nim...



'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
Henryk.K (2246 punktów)
>>Potem 'pokaże', że mimo to, co powyżej, to jednak 2+2=5.
>Drobnerze, to jest wyższa szkoła, nie tylko matematyki.
>Ale i fizyki - patrz poruszane przez Henryka moce elektromagnetyczne .
>
Powoli nad tym pracuję. Jeśli nie popełnię głupiego błędu, to będzie się działo.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Dodatkowo posiadał on sporo dowodów, rzecz jasna naukowych, iż św. Jan w żaden sposób nie mógł być autorem Ewangelii według św. Jana.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,815547#w817609
> Jeśliby tylko Pana prawda naprawdę interesowała, to szybko by się Pan zorientował, iż jest coś z nią nie tak.
Z prawdą wszystko jest w porządku, z ludźmi coś jest nie tak, wybierają życie w kłamstwie bo materia jest dla nich wyższą wartością niż duch.
> Gdyby nawet umarły powstał z martwych, to nie uwierzą.
W Chojnicach jeden umarlak obudził się w prosektorium, gdy go znaleźli we własnym domu, smażył sobie jajecznicę.
> Niedługo Waszą wiarę w naukę podam poważnej weryfikacji.
Ładnie to tak od lat mamić i oszukiwać samego siebie?


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
09-06-2020 15:47 
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)
W ostatniej wypowiedzi skierowanej do Pana - z dnia 4 czerwca - napisałem, że kończę naszą dyskusję.
Napisałem wtedy: "Dalszą 'dyskusję' między nami uważam za bezcelową" Użyłem słowa 'dyskusja', choć był to niemal wyłącznie mój monolog, gdyż Pan ograniczył się do niemrawych i pozbawionych treści wtrętów nie wnoszących nic do dyskusji". We wcześniejszej wypowiedzi - również z dnia 4 czerwca - napisałem ponadto: "W dotychczasowej dyskusji ze mną nie podjął się Pan jeszcze jakiejkolwiek nawet próby uzasadnienia swoich poglądów. W zasadzie nie odnosi się Pan do tego, co umieszczam w swoich wypowiedziach. Coś Pan wprawdzie pisze, lecz to coś to albo owe pobożne życzenia, albo zdania, z których nic nie wynika, bo nie mają w sobie żadnej merytorycznej wartości".
Uważam, że wystarczająco dobrze wytłumaczyłem swoją decyzje o zakończeniu dyskusji.

Nie potrafi się Pan pogodzić z tą porażką. Pana katolicka duma została wyraźnie urażona i dlatego postanowił Pan kłamać na mój temat. Z tego właśnie powodu postanowiłem po tygodniu jednak wrócić do dyskusji.

Henryk.K: >>>Niestety, z powodu trzynastego apostoła nie jestem przekonany do jego niepodlegającym wątpliwościom dowodom i wnioskom.
Jacek Głodzik: >>Przypuszczam, że coś pana zraziło. Nie znam tematu 13 apostoła i nie wiem, z jakiego powodu coś pana nie przekonuje.
Henryk.K: >Nie zraziło mnie, lecz Andrzej.51 po opublikowaniu moich kilku argumentów stracił zapał do dalszej polemiki.

To nie jest uczciwe postawienie sprawy.
Po pierwsze: Po wspomnianej wyżej mojej wypowiedzi z dnia 4 czerwca, w której napisałem, że kończę dalszą dyskusję między nami, skierował Pan do mnie tylko jedną wypowiedź, również dnia 4 czerwca. Nie odpisałem wtedy na nią, bo przecież kilka godzin wcześniej uznałem, że nasza dalsza dyskusja jest bezcelowa. Teraz jednak na tę wypowiedź odpiszę.
Po drugie: Proszę wskazać te swoje wypowiedzi i zawarte w nich argumenty, po których ja rzekomo straciłem zapał do dalszej dyskusji.

>Trzynasty apostoł według niego to był ,,umiłowany uczeń Pana Jezusa".

Kłamie Pan!
W tych oto dwóch wypowiedziach pisałem na temat umiłowanego ucznia. Napisałem w nich, że:
-- umiłowany uczeń pojawia się wyłącznie w Ewangelii Jana;
-- autor tej ewangelii nie przypisał umiłowanemu uczniowi żadnego imienia;
-- teologowie chrześcijańscy bezpodstawnie utożsamiają umiłowanego ucznia z apostołem Janem;
-- analiza wszystkich fragmentów czwartej ewangelii, w których mowa jest o umiłowanym uczniu, jednoznacznie wskazuje, że postaci tych nie wolno utożsamiać;
-- wyłącznie Ewangelia Jana wskazuje, że pod krzyżem Jezusa stało kilka kobiet oraz tajemnicza postać zwana umiłowanym uczniem (J 19, 25-27);
-- ponadto podałem argumenty pokazujące, że w czasie egzekucji przebywanie osób trzecich bezpośrednio przy krzyżu było w tamtych czasach niedopuszczalne.

Jak Pan widzi, nie stwierdziłem, że umiłowany uczeń był trzynastym apostołem. Dlaczego Pan kłamie?

>Logika ta wynikała z faktu, iż św. Jan nie jest autorem Ewangelii, a na Ostatniej Wieczerzy brało udział 12 apostołów.

To jest Pana logika, nie moja. Ja w żadnej wypowiedzi niczego takiego nie napisałem.
Prawdziwe jest moje stwierdzenie, że apostoł Jan - którego Pan nazywa świętym Janem - nie jest autorem czwartej ewangelii zwanej Ewangelia Jana. Nigdzie jednak nie pisałem, że w Ostatniej Wieczerzy brało udział trzynastu apostołów.

To, co powyżej napisałem, uzupełnię teraz następująco:
-- Całkowita niemożność pogodzenia Ewangelii Jana z trzema ewangeliami synoptycznymi (Mk, Mt, Łk) połączona z późna data jej powstania (pierwsze dziesięciolecie II wieku n.e.) przemawia przeciwko identyfikowaniu autora tej ewangelii z naocznym świadkiem. A to oznacza, że ap. Jan nie mógł być jej autorem.
-- Skoro pisze pan o ostatniej wieczerzy, to prosze sprecyzować, którą ostatnią wieczerzę ma Pan na myśli: czy opisaną przez synoptyków, czy może opisaną przez Jana. Wiem, że Pan tego nie rozumie.

>Dodatkowo posiadał on sporo dowodów, rzecz jasna naukowych, iż św. Jan w żaden sposób nie mógł być autorem Ewangelii według św. Jana.

Te dowody (argumenty) są powszechnie znane. Pan nie przyjmuje nawet do wiadomości, że takowe mogą w ogóle być.

A tak nawiasem mówiąc: jeśli chce Pan wiedzieć, jak wygląda nowotestamentowa "prawda" o ilości apostołów Jezusa, to mogę Panu problem ten przybliżyć. Bez nadmiernego uprzedzania napiszę tylko, że z liczbą 12 będzie problem.

> Gdyby nawet umarły powstał z martwych, to [racjonaliści] nie uwierzą.

Jeśli coś takiego kiedyś się przydarzy - co uważam za niemożliwe - to wtedy nie będę w to wierzył. Będę wiedział. Wiara okaże się zbędna.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
09-06-2020 19:44 
 0 na 2
Henryk.K (2246 punktów)

>Uważam, że wystarczająco dobrze wytłumaczyłem swoją decyzje o zakończeniu dyskusji.
>Nie potrafi się Pan pogodzić z tą porażką. Pana katolicka duma została wyraźnie urażona i dlatego postanowił Pan kłamać na mój temat. Z tego właśnie powodu postanowiłem po tygodniu jednak wrócić do dyskusji.

W odróżnieniu od Pana potrafię przyznać się do błędu i przeprosić za pomyłkę.
Jestem na tyle świadomy, iż nie uważam polemik związanych z nauką za wartość ostateczną i niepodważalną.
Nigdy również nie posuwam się do świadomych manipulacji faktami i osobami.
Brzydzę się tym.
Piszę tak jak uważam zgodnie z swoim sumieniem i wiedzą.

>Henryk.K: >>>Niestety, z powodu trzynastego apostoła nie jestem przekonany do jego niepodlegającym wątpliwościom dowodom i wnioskom.
>Jacek Głodzik: >>Przypuszczam, że coś pana zraziło. Nie znam tematu 13 apostoła i nie wiem, z jakiego powodu coś pana nie przekonuje.
>Henryk.K: >Nie zraziło mnie, lecz Andrzej.51 po opublikowaniu moich kilku argumentów stracił zapał do dalszej polemiki.
>To nie jest uczciwe postawienie sprawy.
>Po pierwsze: Po wspomnianej wyżej mojej wypowiedzi z dnia 4 czerwca, w której napisałem, że kończę dalszą dyskusję między nami, skierował Pan do mnie tylko jedną wypowiedź, również dnia 4 czerwca. Nie odpisałem wtedy na nią, bo przecież kilka godzin wcześniej uznałem, że nasza dalsza dyskusja jest bezcelowa. Teraz jednak na tę wypowiedź odpiszę.
>Po drugie: Proszę wskazać te swoje wypowiedzi i zawarte w nich argumenty, po których ja rzekomo straciłem zapał do dalszej dyskusji.
>>Trzynasty apostoł według niego to był ,,umiłowany uczeń Pana Jezusa".
>Kłamie Pan!

Nie kłamię, lecz ironizuję z Pana logiki.

>W tych oto dwóch wypowiedziach pisałem na temat umiłowanego ucznia. Napisałem w nich, że:
>-- umiłowany uczeń pojawia się wyłącznie w Ewangelii Jana;
>-- autor tej ewangelii nie przypisał umiłowanemu uczniowi żadnego imienia;
>-- teologowie chrześcijańscy bezpodstawnie utożsamiają umiłowanego ucznia z apostołem Janem;
>-- analiza wszystkich fragmentów czwartej ewangelii, w których mowa jest o umiłowanym uczniu, jednoznacznie wskazuje, że postaci tych nie wolno utożsamiać;
>-- wyłącznie Ewangelia Jana wskazuje, że pod krzyżem Jezusa stało kilka kobiet oraz tajemnicza postać zwana umiłowanym uczniem (J 19, 25-27);
>-- ponadto podałem argumenty pokazujące, że w czasie egzekucji przebywanie osób trzecich bezpośrednio przy krzyżu było w tamtych czasach niedopuszczalne.
>Jak Pan widzi, nie stwierdziłem, że umiłowany uczeń był trzynastym apostołem. Dlaczego Pan kłamie?
>>Logika ta wynikała z faktu, iż św. Jan nie jest autorem Ewangelii, a na Ostatniej Wieczerzy brało udział 12 apostołów.
>To jest Pana logika, nie moja. Ja w żadnej wypowiedzi niczego takiego nie napisałem.
>Prawdziwe jest moje stwierdzenie, że apostoł Jan - którego Pan nazywa świętym Janem - nie jest autorem czwartej ewangelii zwanej Ewangelia Jana. Nigdzie jednak nie pisałem, że w Ostatniej Wieczerzy brało udział trzynastu apostołów.

I to potwierdzam.
>To, co powyżej napisałem, uzupełnię teraz następująco:
>-- Całkowita niemożność pogodzenia Ewangelii Jana z trzema ewangeliami synoptycznymi (Mk, Mt, Łk) połączona z późna data jej powstania (pierwsze dziesięciolecie II wieku n.e.) przemawia przeciwko identyfikowaniu autora tej ewangelii z naocznym świadkiem. A to oznacza, że ap. Jan nie mógł być jej autorem.
>-- Skoro pisze pan o ostatniej wieczerzy, to prosze sprecyzować, którą ostatnią wieczerzę ma Pan na myśli: czy opisaną przez synoptyków, czy może opisaną przez Jana. Wiem, że Pan tego nie rozumie.
>>Dodatkowo posiadał on sporo dowodów, rzecz jasna naukowych, iż św. Jan w żaden sposób nie mógł być autorem Ewangelii według św. Jana.
>Te dowody (argumenty) są powszechnie znane. Pan nie przyjmuje nawet do wiadomości, że takowe mogą w ogóle być.
>A tak nawiasem mówiąc: jeśli chce Pan wiedzieć, jak wygląda nowotestamentowa "prawda" o ilości apostołów Jezusa, to mogę Panu problem ten przybliżyć. Bez nadmiernego uprzedzania napiszę tylko, że z liczbą 12 będzie problem.

Kiedy Pan zakwestionuje nawet liczbę dwunastu apostołów, to moje argumenty staną się bezzasadne. I z podniesioną głowa będzie mógł Pan ogłosić na forum Swoje zwycięstwo.

>> Gdyby nawet umarły powstał z martwych, to [racjonaliści] nie uwierzą.
>Jeśli coś takiego kiedyś się przydarzy - co uważam za niemożliwe - to wtedy nie będę w to wierzył. Będę wiedział. Wiara okaże się zbędna.

Okaże się Pan typem św. Tomasza. Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli.

Tak na zwyczajną logikę, kiedy podważamy wszystko, nawet najdrobniejszą rzecz, to w sumie nic nie podważamy.
Zakrawa to wręcz na chorobliwą nienawiść.
Nie mam tutaj Pana na myśli, ponieważ opiera się Pan na dokonaniach innych badaczy.
Pański błąd polega na bezkrytycznym podejściu do tych interpretacji.
To są tego samego pokroju ludzie, którzy obecnie bardzo sprawnie manipulują faktami w sprawie pandemii korona wirusa.
Za kilkadziesiąt lat historycy badający te wydarzenia znajdą argumenty na potwierdzenie każdej tezy z tym związanej.
W zależności od tego, kto ich sowiciej wynagrodzi.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
10-06-2020 09:46 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>> Gdyby nawet umarły powstał z martwych, to
>>> [racjonaliści] nie uwierzą.
>> Jeśli coś takiego kiedyś się przydarzy - co uważam za niemożliwe -
>> to wtedy nie będę w to wierzył. Będę wiedział. Wiara okaże się zbędna.
> Okaże się Pan typem św. Tomasza. Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli.

Panie Henryku, jednak nalegam na utrzymanie elementarnej logiki w naszych rozmowach tutaj.
Robi pan wrzutkę Andrzejowi.51 w nadziei, że kamyczek do ogródka zostanie niezauważony.

To nie jest ani uczciwe, ani kulturalne postawienie sprawy.

'Typ' św. Tomasza faktycznie najpierw nie wierzy, później wierzy.
Pan Andrzej natomiast uzasadnił panu, dlaczego w jego przypadku wiara nie byłaby ani zasadna, ani w ogóle potrzebna.

W razie gdyby - dowiedziałby się i kropka.

Naprawdę ma pan problem ze zrozumieniem intencji adwersarza, czy tylko chce pan na ślepo odparować?
Nie wychodzi to z pana strony zbyt ładnie..

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
10-06-2020 09:53 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Pański błąd polega na bezkrytycznym podejściu do tych interpretacji.

Jak typowy wierzący: gdy brakuje wiedzy czy argumentów, szybko schodzi pan w stronę uszczypliwości ad personam.

To nieetyczne.

Tak na marginesie - miast pisać okrągłe słowa o 'bezkrytycznym podejściu', chętnie przeczytamy pana konkretne odniesienia się do przytaczanych za pośrednictwem uczonych faktów i ich interpretacji.

Wiele treści po prostu opuszcza pan w rozmowie. A szkoda.


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
10-06-2020 11:13 
 Ocena 6 na 6
Gruby Rycho (532 punktów)
>> Pański błąd polega na bezkrytycznym podejściu do tych interpretacji.
>Jak typowy wierzący: gdy brakuje wiedzy czy argumentów, szybko schodzi pan w stronę uszczypliwości ad personam.To nieetyczne.
>Tak na marginesie - miast pisać okrągłe słowa o 'bezkrytycznym podejściu', chętnie przeczytamy pana konkretne odniesienia się do przytaczanych za pośrednictwem uczonych faktów i ich interpretacji.
>Wiele treści po prostu opuszcza pan w rozmowie. A szkoda.

Przyglądałem się dyskusji starając się nie wtrącać, ale to co uderza to przewrotna retoryka Henryka K. wykorzystywana już w nadmiarze. Zresztą wypowiada się lekceważąco o swoich interlokutorach arbitralnie i lekceważąco zawsze. Np. wypowiadając się na tematy całkiem mu obce, jak fizyka, także. Jest to jego przywara, takie socjopatyczne skrzywienie. Wystawia arbitralnie opinie gdy wszyscy mówią, że bredzi. Tu się zgadzam z Tobą, że to postawa katolickiego bigota, potrafiącego przyparty do muru, zmuszanego do sensownych wypowiedzi, na które nie ma rzeczowych wyjaśnień, sięgać w sposób dziecinny, infantylny wręcz, do obrzucania inwektywami. No cóż nie imponuje. Taka widać jego kindersztuba. Ogólnie nieciekawy gość. Propedeutyki to on nie zna. Zresztą nie jedyny na tym forum. Hamerlik robi zupełnie podobnie. Widać to powszechna ułomność u osób o określonej, skromnej wiedzy.
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Wystawia arbitralnie opinie gdy wszyscy mówią, że bredzi.
Arbitralnie opiniujesz?


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
10-06-2020 11:50 
 Ocena 6 na 6
Gruby Rycho (532 punktów)
>>Wystawia arbitralnie opinie gdy wszyscy mówią, że bredzi.
>Arbitralnie opiniujesz?

Jak tak uważasz, to co mam zrobić? Zobacz co wypisuje na temat Kopernika, Newtona, Einsteina i jak wyszydza naukę do której nie dorósł. Bo układ heliocentryczny opiera na modelu atomu Bohra. A jak to uzasadnia swoimi "wyliczeniami". Nie zna podstaw matematyki (analizy matematycznej). Dał dość przykładów swojej niewiedzy, byś miał satysfakcję z zadanego pytania. Nie czytałeś? To nie zadawaj głupich pytań.
10-06-2020 12:39 
 Ocena 5 na 5
czes (4083 punktów)
Kolego, Duch Prawdy to nawiedzony TROLL.
Wciaga cie w dyskusje i przekierowuje ja na poboczny, nieistotny temat, a meritum pozostaje "zapomniane".
Na dodatek, kreci jak krowa ogonem, bezczelny ale "wygadany balwan".
Ja zablokowalem jego wypowiedzi, sa dla mnie niewidoczne.

A Henryk K. po prostu gledzi, rzadko na temat, rzadko z sensem, dyskutuje na miare swych (nie)mozliwosci. A ze opowiada bzdury, dyrdymaly i jeszcze dyskredytuje nauke i naukowcow, to juz zauwazyles. Ja dalem sobie spokoj, podziekowalem za dyskusje. Nawet nadzwyczaj cierpliwy @Andrzej.51 stracil nadzieje, ze cos moze trafic do tego czlowieka.

Pozdrawiam.

Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
Henryk.K (2246 punktów)
>Kolego, Duch Prawdy to nawiedzony TROLL.
>Wciaga cie w dyskusje i przekierowuje ja na poboczny, nieistotny temat, a meritum pozostaje "zapomniane".
>Na dodatek, kreci jak krowa ogonem, bezczelny ale "wygadany balwan".
>Ja zablokowalem jego wypowiedzi, sa dla mnie niewidoczne.
>A Henryk K. po prostu gledzi, rzadko na temat, rzadko z sensem, dyskutuje na miare swych (nie)mozliwosci. A ze opowiada bzdury, dyrdymaly i jeszcze dyskredytuje nauke i naukowcow, to juz zauwazyles.

Kilka wypowiedzi wcześniej podałem Szanownym Państwa informację o odkryciu przez uczonych w guzach raka skupisk bakterii.
Nie jest to rzecz bez znaczenia.
Dlaczego nie odniósł się Pan do niej.
Czy tylko dlatego, że bardzo podle w tym świetle oceniłem uczonych?
Widocznie zachowanie dobrego samopoczucia jest ważniejsze niż wyciągnięcie z tego logicznych wniosków.
Lęk przed upadkiem wiarygodności uczonych w piśmie i wszelkiej maści innych uczonych
paraliżuje.
Podałem ten przykład jako odniesienie do dyskusji na tematy ewangeliczne i staro testamentowe.
To co podają do wierzenia uczeni należy głęboko badać, a nie przyjmować od razu za dobrą monetę.
Nie jest dla nich żadnym problemem śmierć setek milionów ludzi w ogromnym cierpieniu
i beznadziei.
Jaka jest ich inteligencja badawcza lub cynizm?

Ja dalem sobie spokoj, podziekowalem za dyskusje. Nawet nadzwyczaj cierpliwy @Andrzej.51 stracil nadzieje, ze cos moze trafic do tego czlowieka.
>Pozdrawiam.
>
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.



Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
10-06-2020 19:02 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> To co podają do wierzenia uczeni należy głęboko badać, a
> nie przyjmować od razu za dobrą monetę.

Sprawdził pan chociaż, ile Andrzej.51 poświęcił czasu, żeby ukuć swój światopogląd?
Jak i czy w ogóle owych uczonych weryfikował?
Nie. A sugeruje pan nieuczciwie, że 'przyjmuje od razu ich poglądy za dobrą monetę'.
Szkoda.

Tak przy okazji: ciekawi mnie, jaką metodę pan z kolei przyjął by zweryfikować to lub owo mówione z ambony, tudzież zawarte w Księdze.

Wracając do pana wątpliwości co do rzetelności ustaleń naukowych: wiara w potocznym znaczeniu w odniesieniu do nauki jest zupełnie czymś innym, niż wiara religijna bazująca z definicji na nieweryfikowalnym objawieniu.
W zasadzie wiara w nauce nie istnieje i nauka mogłaby się bez niej obyć.
Owszem, w procesie poznania świata za pomocą narzędzi nauki, obracamy się w przestrzeni pewnych założeń, współczynników, ale na nich nie kończymy.
Jeśli założenia znajdują potwierdzenie w powtarzalnym eksperymencie, w innych przekazach itd. dopiero wtedy można mówić, że jakieś twierdzenie czy definicja weszły do kanonu nauki i mają sens.
Poprzedza to długi i żmudny rytuał opiniowania i weryfikowania danego postulatu przez niezależne ośrodki naukowe, omawiania go w kręgach naukowców, poprzedzają długie i czesto miażdżące miałkie argumenty dyskusje.
Zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy, ile pseudo-naukowych poglądów w ten sposób dokonało żywota.


Odnoszę wrażenie podczas lekturay pana postów, iż ma pan raczej małe pojęcie jak i w jakiej skali to działa.
W związku z tym, by ratowac swój honor może pan nieświadomie wypowiadać pochopne, krzywdzące, a nawet grzeszne opinie o bliźnich..


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Elasp (6859 punktów)

>Wracając do pana wątpliwości co do rzetelności ustaleń naukowych: wiara w potocznym znaczeniu w odniesieniu do nauki jest zupełnie czymś innym, niż wiara religijna bazująca z definicji na nieweryfikowalnym objawieniu.
>W zasadzie wiara w nauce nie istnieje i nauka mogłaby się bez niej obyć.
>Owszem, w procesie poznania świata za pomocą narzędzi nauki, obracamy się w przestrzeni pewnych założeń, współczynników, ale na nich nie kończymy.

1. Na czym więc kończymy? Czy nauka ustala jaki jest świat, czy też ustala, jak jawi się świat istotom takim, jak ludzie, wyposażonym akurat w te, a nie inne zmysły i ten, a nie inny intelekt? Skąd wiemy, że inne istoty nie stworzyłyby innej nauki?

2. Czy nauka (ludzka) jest obiektywna - bada świat, jakim on jest sam w sobie? Jeżeli tak, skąd o tym wiadomo, tzn. które twierdzenie naukowe to stwierdza? Powiedzenie, że ludzka nauka jest obiektywna, ponieważ nie znamy żadnej innej, chyba nie wystarczy za dowód.

3. Nie ma nic takiego jak "nauka" po prostu i na wyrost żongluje się tym słowem. Jest nauka ludzka. Wykazanie obiektywności nauki stworzonej przez ludzi będzie chyba równie trudne, jak udowodnienie istnienia innego obiektywnego Bytu.
12-06-2020 08:37 
 Ocena 3 na 3
salek (4701 punktów)
> 1. Na czym więc kończymy?
Dlaczego mielibyśmy kończyć? To chyba podstawowa i fundamentalna różnica między wiarą a nauką - wiara wie już wszystko i zna wszystkie odpowiedzi, a nauka wciąż znajduje nowe obszary do poznania.

> 2. Czy nauka (ludzka) jest obiektywna - bada świat, jakim on jest sam w sobie?
Nie jest. Obiektywność nauki jest pewną wypadkową subiektywności ludzi (czy raczej podmiotów) ją uprawiających - a wiec zmierza do pewnej względnej obiektywności. Dobrze to widać, gdy trafi się autorytet, przeważający obserwacje - ale na szczęście autorytety mają to do siebie, że zawsze w końcu upadają. Dobry przykład to medycyna i upuszczanie krwi, bo autorytet twierdził.

>Jeżeli tak, skąd o tym wiadomo, tzn. które twierdzenie naukowe to stwierdza?
Nie kpij sobie, a jak już zamierzasz kpić - miej ku temu jakieś podstawy. Odpowiednika papieskiej nieomylności w nauce nie znajdziesz, zresztą nikt rozsądny go nie szuka.

> 3. Nie ma nic takiego jak "nauka" po prostu i na wyrost żongluje się tym słowem. Jest nauka ludzka. Wykazanie obiektywności nauki stworzonej przez ludzi będzie chyba równie trudne, jak udowodnienie istnienia innego obiektywnego Bytu.
A ktoś próbuje to udowadniać? Oczywiste jest, że nie jest to bezwzględna obiektywność, niemniej jednak twierdzić, że skoro nie ma pewnej obiektywności, to nie ma żadnej obiektywności może tylko fanatyk. A z fanatyzmem nie da się dyskutować.
12-06-2020 09:00 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Owszem, w procesie poznania świata za pomocą narzędzi nauki,
> obracamy się w przestrzeni pewnych założeń, współczynników, ale na nich nie kończymy.
> 1. Na czym więc kończymy?

Dalej jest jeszcze proces weryfikacji i opiniowania. Napisałem wyżej.
Człowiek ma skłonność do nadinterpretacji, widzi czasem rzeczy których nie ma, a chce widzieć i emocjonować się, bo to smakuje.
pl.wikipedia.org/wiki/Pareidolia
Owo zjawisko od dłużego czasu nie jest obce naukowcom. Stąd potrzeba weryfikacji przez innych.
Na niczym nie kończymy, bo cały proces powtarza się w innej dziedzinie.

> Czy nauka ustala jaki jest świat, czy też ustala, jak jawi
> się świat istotom takim, jak ludzie, wyposażonym akurat
> w te, a nie inne zmysły i ten, a nie inny intelekt?

Dostępna informacja zawsze jest przesiewana i intepretowana.
Obiektywność jest pożądana, dążymy do niej.

> Skąd wiemy, że inne istoty nie stworzyłyby innej nauki?

Pytanie bez związku.

> 2. Czy nauka (ludzka) jest obiektywna - bada świat, jakim on jest sam w sobie?

J.w.

> skąd o tym wiadomo, tzn. które twierdzenie naukowe to stwierdza?

Jeśli coś się sprawdza w praktyce - mówimy, że twierdzenie lub model prawdłowo odzwierciedlają rzeczywistość.
Np. mechanika odziaływania na siebie mas, sił (pęd) + relatywistyka pozwalają precyzyjnie wyliczyć trasę satelity, która wędruje po układzie słonecznym (a czasem poza niego) wg naszych pragnień, robi zdjęcia, pomiary itd.

> Powiedzenie, że ludzka nauka jest obiektywna

Dążyć do obiektywizmu a być obiektywnym, to dwie różne rzeczy.

> 3. Nie ma nic takiego jak "nauka" po prostu i na wyrost żongluje
> się tym słowem. Jest nauka ludzka.

Skrót jest uprawniony.
Trudno, żeby była zwierzęca czy też istot pozaziemskich, choć - skoro chce się pan bawić się w taką filozoficzną żonglerkę - faktycznie tego drugiego, a nawet pierwszego nie można wykluczyć.

> Wykazanie obiektywności nauki stworzonej przez ludzi będzie
> chyba równie trudne, jak udowodnienie istnienia innego obiektywnego Bytu.

Życie w ogólności bywa trudne, a już szczególnie żmudne są badania naukowe, weryfikujące subiektywność danego twierdzenia na jego wczesnym etapie.

Trudno mi ocenić jakościowo i ilościowo obydwie trudności.
Jak pamiętam, podawał pan tutaj 'dowody' istnienia innego obiektywnego Bytu, ale dla mnie (i nie tylko) nadal pozostawały one tylko spekulacjami.
Praktyczną i pożyteczną stronę tych spekulacji już pomijam, ale domyślam się, jak jest to trudne .


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Elasp (6859 punktów)
>> Owszem, w procesie poznania świata za pomocą narzędzi nauki,
>> obracamy się w przestrzeni pewnych założeń, współczynników, ale na nich nie kończymy.
>> 1. Na czym więc kończymy?
>Dalej jest jeszcze proces weryfikacji i opiniowania. Napisałem wyżej.
>Człowiek ma skłonność do nadinterpretacji, widzi czasem rzeczy których nie ma, a chce widzieć i emocjonować się, bo to smakuje.
>pl.wikipedia.org/wiki/Pareidolia
>Owo zjawisko od dłużego czasu nie jest obce naukowcom. Stąd potrzeba weryfikacji przez innych.
>Na niczym nie kończymy, bo cały proces powtarza się w innej dziedzinie.

Chyba nazbyt dosłownie rozumiesz moje (po trosze retoryczne) "na czym kończymy?"

>> Czy nauka ustala jaki jest świat, czy też ustala, jak jawi
>> się świat istotom takim, jak ludzie, wyposażonym akurat
>> w te, a nie inne zmysły i ten, a nie inny intelekt?
>Dostępna informacja zawsze jest przesiewana i intepretowana.
>Obiektywność jest pożądana, dążymy do niej.

Innymi słowy nauka nie jest w 100% obiektywna i może nawet nigdy nie będzie, czy tak?

>> Skąd wiemy, że inne istoty nie stworzyłyby innej nauki?
>Pytanie bez związku.

Bez związku z czym? Poza tym można odpowiedzieć na pytanie bez związku. Proszę więc o odpowiedź, jeżeli ją masz.

>> 2. Czy nauka (ludzka) jest obiektywna - bada świat, jakim on jest sam w sobie?
>J.w.

Ta sama odpowiedź ma zastosowanie.

>> skąd o tym wiadomo, tzn. które twierdzenie naukowe to stwierdza?
>Jeśli coś się sprawdza w praktyce - mówimy, że twierdzenie lub model prawdłowo odzwierciedlają rzeczywistość.

Czy modele w umyśle żaby lub pszczoły sprawdzają się w (ich) praktyce?

>Np. mechanika odziaływania na siebie mas, sił (pęd) + relatywistyka pozwalają precyzyjnie wyliczyć trasę satelity, która wędruje po układzie słonecznym (a czasem poza niego) wg naszych pragnień, robi zdjęcia, pomiary itd.

>> Powiedzenie, że ludzka nauka jest obiektywna
>Dążyć do obiektywizmu a być obiektywnym, to dwie różne rzeczy.

Czyli nauka nie jest obiektywna - trzeba to wyraźnie powiedzieć.

>> 3. Nie ma nic takiego jak "nauka" po prostu i na wyrost żongluje
>> się tym słowem. Jest nauka ludzka.
>Skrót jest uprawniony.

Kto tak orzekł i na jakiej podstawie?

>Trudno, żeby była zwierzęca czy też istot pozaziemskich, choć - skoro chce się pan bawić się w taką filozoficzną żonglerkę - faktycznie tego drugiego, a nawet pierwszego nie można wykluczyć.

Co w tym takiego trudnego?
12-06-2020 12:08 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Innymi słowy nauka nie jest w 100% obiektywna i może
> nawet nigdy nie będzie, czy tak?

To co zawarte jest w blibliotekach nauki, tworzą ludzie, wiadomo: omylni, z ograniczoną percepcją czy też możliwościami refleksji itd.

> można odpowiedzieć na pytanie bez związku
> Proszę więc o odpowiedź, jeżeli ją masz.

Można, choć aktualnie nie czuję potrzeby.
Proszę rozwinąć i uzasadnić, dlaczego to dla pana ważne.

> Czy modele w umyśle żaby lub pszczoły sprawdzają się w (ich) praktyce?

Trudno odpowiedzieć bo nie jestem zoologiem, choć intuicja laika podpowiada, iż modele w umyśle żaby przeważnie mają podłoże pragmatycznie i metafizyczno-abstrakcyjne podejście jest jej raczej obce.

>>Dążyć do obiektywizmu a być obiektywnym, to dwie różne rzeczy.
> Czyli nauka nie jest obiektywna - trzeba to wyraźnie powiedzieć.

J.w.

>>> 3. Nie ma nic takiego jak "nauka" po prostu i na wyrost żongluje
>>> się tym słowem. Jest nauka ludzka.
>>Skrót jest uprawniony.
> Kto tak orzekł i na jakiej podstawie?

Nie wnosi pan tymi pytaniami żadnej istotnej treści, a uzasadnienie użycia skrótu było tuż po wersie, który pan zacytował.

>> Trudno, żeby była zwierzęca czy też istot pozaziemskich,
>> choć - skoro chce się pan bawić się w taką filozoficzną żonglerkę
>> - faktycznie tego drugiego, a nawet pierwszego nie można wykluczyć.
> Co w tym takiego trudnego?

W miarę możliwości proszę rozwinąć owo 'to'.
Może pan ma inaczej, ale z reguły nie tracę zbyt wiele czasu na jałowe spekulacje.
Jest wiele ciekawszych rzeczy do poznania / odkrycia.

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
10-06-2020 20:23 
 Ocena 4 na 4
farmer (22440 punktów)
.
>To co podają do wierzenia uczeni należy głęboko badać, a nie przyjmować od razu za dobrą monetę.

Uczeni nie podają dogmatów ex cathedra jak Papież. Może je Pan dowolnie badać.

Wystarczy publikować jak Einstein choćby swoje prace kiedyś w Annaus Mirabilis i poddać je weryfikacji.

Napisanie że to oczywiste że Matka Boska została wniebowzięta bo....tak. To tylko przejaw Pana wiary. I nic więcej.

Tak samo Homer był kiedyś boski a nawet synem boga rzeki.
Duch Prawdy (14788 punktów)
>>>Wystawia arbitralnie opinie gdy wszyscy mówią, że bredzi.
>>Arbitralnie opiniujesz?
>Jak tak uważasz, to co mam zrobić?
Nie powoływać się na wszystkich.
>Nie czytałeś?
Nie czytam wszystkich wypowiedzi na forum, a niektórych użytkowników staram się nie czytać w ogóle, chyba, że mi "sami wejdą".
>To nie zadawaj głupich pytań.
Napisałeś głupotę, pytanie nie było głupie.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
10-06-2020 18:55 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Zobacz co wypisuje na temat Kopernika

Rycho, z Kopernikiem i Duchem Prawdy bym uważał.
Bo zobaczy i jeszcze się zdziwisz.
Drobner sprawdził, co Duch Prawdy (prywatnie Sławomir Mankiewicz) wypisuje na temat odkryć Kopernika - patrz stopka
www.racjonalista.pl/forum.php/s,815547#w818215


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
10-06-2020 13:00 
 Ocena 5 na 5
Drobner (19539 punktów)
>> Pański błąd polega na bezkrytycznym podejściu do tych interpretacji.

>Wiele treści po prostu opuszcza pan w rozmowie. A szkoda.

Może trzeba by zapytać go: "czy i jaki aparat krytyczny zastosował przy podejściu do propagandy wierzeń religijnych zawartych w tzw. Nowym Testamencie".

Przy jego podejściu do "Starego Testamentu" zresztą też.

Podejrzewam 'najpowszechniejsze podejście':
"od maleńkości ojce mi mówiły, dziady mi mówiły, wszyscy we wsi mi mówiły, wszyscy w powiecie mi mówiły - więc to prawda!
Ba! I nawet sam proboszcz dobrodziej tak mówi!
A to, to przecież dla każdego "argument ostateczny"!"

=================

I ten 'mistrz krytycyzmu' zarzuca innym "bezkrytyczne podejście"...

Nadaje się do działu "Dowcipy" u Maxa Golonki.


'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
13-06-2020 21:36 
 Ocena 7 na 7
Andrzej.51 (15814 punktów)
>W odróżnieniu od Pana potrafię przyznać się do błędu i przeprosić za pomyłkę.

Do jakich błędów ja mam się przyznać?

>Nigdy również nie posuwam się do świadomych manipulacji faktami i osobami. Brzydzę się tym. Piszę tak jak uważam zgodnie z swoim sumieniem i wiedzą.

Ja również.

>>Kłamie Pan!
>Nie kłamię, lecz ironizuję z Pana logiki.

Proszę więc nie ironizować lecz wskazać słabe punkty tej mojej logiki.

>>A tak nawiasem mówiąc: jeśli chce Pan wiedzieć, jak wygląda nowotestamentowa "prawda" o ilości apostołów Jezusa, to mogę Panu problem ten przybliżyć. Bez nadmiernego uprzedzania napiszę tylko, że z liczbą 12 będzie problem.
>Kiedy Pan zakwestionuje nawet liczbę dwunastu apostołów, to moje argumenty staną się bezzasadne. I z podniesioną głowa będzie mógł Pan ogłosić na forum Swoje zwycięstwo.

Skoro Pan się tego domaga, to proszę bardzo. Zakwestionuję liczbę dwunastu apostołów.

Zacznę od najstarszej Ewangelii, czyli od Marka. Imiona dwunastu apostołów Marek podaje w wersetach 3, 13-19. Oto ich imiona: (1) Szymon czyli Piotr, (2) Jakub, syn Zebedeusza, (3) Jan, syn Zebedeusza, (4) Andrzej, (5) Filip, (6) Bartłomiej, (7) Mateusz [bez informacji, że jest to celnik], (8) Tomasz, (9) Jakub, syn Alfeusza, (10) Tadeusz [zwany w niektórych wariantach tekstu Mk i Mt Lebbeuszem], (11) Szymon Kananejczyk, (12) Judasz Iskariota.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że nieco wcześniej - w 2, 14 - Marek informuje, że Jezus powołał na apostoła Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego przy cle. jak wspomniałem wyżej, ewangelista w 3, 18 nie wspomniał, że Mateusz jest celnikiem, nie uczynił też tego w żadnym innym miejscu ewangelii. Jednak w opowieściach paralelnych do Mk 2, 14 - czyli w Mt 9, 9 oraz Łk 5, 27.29 - tenże Lewi zwany jest również Mateuszem siedzącym przy cle. Z tego powodu uznaje się powszechnie, że Mateusz i Lewi to ta sama osoba.

Ewangelia Mateusza. W wersetach 10, 1-4 - paralelnych do Mk 3, 13-19 - ewangelista podaje imiona dwunastu apostołów. W tym wykazie przy Mateuszu jest informacja, że był on celnikiem, co potwierdza zasadność tezy, że Mateusz i Lewi to ta sama osoba. Poza tym bez niespodzianek

Ewangelia Łukasza. Wprawdzie w wykazie apostołów Łk 6, 12-19 zamiast Szymona Kananejczyka - występującego w Mk i Mt - pojawia się Szymon Gorliwy (Zelota), lecz jest to bez wątpienia ta sama osoba.
Lecz schody dopiero się zaczynają. W wykazie apostołów pojawia się (13) Juda syn Jakuba, znika natomiast apostoł Tadeusz (Lebbeusz) Ani Łukasz ani nikt inny nie informują, że Tadeusz i Juda Jakubowy to ta sama osoba. Wtedy zresztą tenże apostoł miałby aż trzy imiona (Tadeusz, Lebbeusz i Juda), co wydaje się niemożliwe. Wprawdzie chrześcijanie stawiają między nimi znak równości, ale - wobec braku argumentów - obrońców tej tezy poza nimi jakoś brak. Wygląda więc na to - przy założeniu, że Tadeusz i Lebbeusz to ta sama osoba - że mamy jednak do czynienia z trzynastym apostołem, a jest nim właśnie Juda syn Jakuba.

Ewangelia Jana. Z Janem jest ten problem, że nie podaje kompletnego wykazu apostołów, jednak różni apostołowie dość często pojawiają się na kartach jego ewangelii. Ale to nie jedyny problem, i nie najważniejszy.
Po pierwsze: Z ww. apostołów u Jana pojawia się tylko siedmiu: (1) Szymon Piotr syn Jana, (2) i (3) synowie Zebedeusza, (4) Andrzej, (5) Filip, (8) Tomasz zwany Bliźniakiem, (12) Judasz Iskariota.
Po drugie: Oprócz nich pojawiają się apostołowie:
-- Juda, ale nie Iskariot (J 14, 22). Prawdopodobnie chodzi o wspomnianego wyżej (13) Judę syna Jakuba, o którym pisze Łukasz.
-- (14) Natanael (J 45-51 oraz 21, 2). Egzegeci chrześcijańscy utożsamiają go z Bartłomiejem, o którym ewangelista nie wspomina. Brak jest jednak podstaw do takiego utożsamiania. Wygląda na to, że mamy czternastego apostoła.
-- (15-?) Bezimienny apostoł z wersetów J 1, 35-40, pomijany przez komentatorów. Ewangelista nie podał jego imienia. Czyżby to już piętnasty apostoł? Nie wiadomo, co o tym sądzić.
-- (16-?) Umiłowany uczeń (np. J 13, 23; 19, 25-27 i 21, 7), którego ewangelista z nikim nie utożsamia, a poza tym brak podstaw, by utożsamiać z nim akurat apostoła Jana. Czyżby to był już szesnasty apostoł? Raczej nie, gdyż wszystkie fragmenty ewangelii, w których mowa jest o umiłowanym uczniu zostały dopisane do pierwotnego trzonu ewangelii w drugim ćwierćwieczu II wieku n.e. najprawdopodobniej przez innego już autora.

I to wszystko w wielkim skrócie na temat apostołów Jezusa. Co Pan o tym sądzi? Ilu ich było?
Po co zreszta pytam, przecież znam dobrze Pana odpowiedź. Dwunastu!

>>> Gdyby nawet umarły powstał z martwych, to [racjonaliści] nie uwierzą.
>>Jeśli coś takiego kiedyś się przydarzy - co uważam za niemożliwe - to wtedy nie będę w to wierzył. Będę wiedział. Wiara okaże się zbędna.
>Okaże się Pan typem św. Tomasza. Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli.

Powtarzam jeszcze raz. Będę wtedy wiedział, nie będę musiał wierzyć.

>Tak na zwyczajną logikę, kiedy podważamy wszystko, nawet najdrobniejszą rzecz, to w sumie nic nie podważamy. Zakrawa to wręcz na chorobliwą nienawiść.

Nie podważam wszystkiego. Nie ma we mnie nienawiści, tym bardziej chorobliwej.

>Nie mam tutaj Pana na myśli, ponieważ opiera się Pan na dokonaniach innych badaczy. Pański błąd polega na bezkrytycznym podejściu do tych interpretacji.

A skąd ma takie wiadomości o mnie? Skąd Pan wie, czy moje podejście jest akurat bezkrytyczne?


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Henryk.K (2246 punktów)

Na tak odległe tematy moglibyśmy dyskutować do końca świata.
Proponuję, niech każdy z nas pozostanie przy swojej wiedzy, lub przekonaniach.
Kiedy już odejdziemy z tego świata, to spotkamy się i ocenimy kto był bliżej prawdy.
Nic na to nie poradzę, ale brakuje mi elementarnego zaufania do uczonych w piśmie jak również do wszelkiej maści uczonych.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
18-06-2020 09:24 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> To co podają do wierzenia uczeni należy
> głęboko badać, a nie przyjmować od razu za dobrą
> monetę. (..) Pański błąd polega na bezkrytycznym
> podejściu do tych interpretacji

Sprawdził pan chociaż, ile Andrzej.51 poświęcił czasu, żeby ukuć swój światopogląd?
Jak i czy w ogóle owych uczonych weryfikował?
Nie. A sugeruje pan nieuczciwie, że 'przyjmuje od razu ich poglądy za dobrą monetę'.
To głęboko nieuczciwe.

Tak przy okazji: ciekawi mnie, jaką metodę pan z kolei przyjął by zweryfikować to lub owo mówione z ambony, tudzież zawarte w Księdze.

> Nic na to nie poradzę, ale brakuje mi elementarnego zaufania
> do uczonych w piśmie jak również do wszelkiej maści uczonych

Przyznam, że mam mieszane uczucia, gdy czytam te słowa.
W końcu przecież napisał pan tu dość dużo wyznań wiary pochodzących od papieża, biskupów czy też doktorów Kościoła, np. na temat Maryi Panny, czy też nieba. To oni nie są uczonymi w piśmie?

Chyba, że ufa pan takim ludziom, jak nieuczona i schorowana św. Siostra Faustyna Kowalska, która m.in. w Dworku Białoprądnickim w Krakowie potajemnie ochrzciła Żydówkę w chwili jej śmierci. Czasem gdy tam bywam, przypominam sobie tą scenę z Dzienniczka.
Uniwersum nie znosi nierównowagi, życzę panu aby w chwili śmierci żaden Żyd nie odprawił nad panem swoich obrzędów w miejsce ostatniego namaszczenia..

A lekturę ks. Chrostowskiego (uczonego w piśmie) jednak polecam.


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Henryk.K (2246 punktów)

>Sprawdził pan chociaż, ile Andrzej.51 poświęcił czasu, żeby ukuć swój światopogląd?
>Jak i czy w ogóle owych uczonych weryfikował?

Sukces w badaniach rzadko zależy od poświęconego in czasowi.
Można całe życie nad czymś spędzić i nie dojść do czegokolwiek.
To tak jak bycie poetą. Poetą się bywa, a nie jest się.

>Nie. A sugeruje pan nieuczciwie, że 'przyjmuje od razu ich poglądy za dobrą monetę'.
>To głęboko nieuczciwe.Tak przy okazji: ciekawi mnie, jaką metodę pan z kolei przyjął by zweryfikować to lub owo mówione z ambony, tudzież zawarte w Księdze.

Nasze życie w większości opiera się na zaufaniu do drugich ludzi.
Nie weryfikuję umiejętności i wiedzy lekarza, kiedy udaje się do niego z wizytą.

>> Nic na to nie poradzę, ale brakuje mi elementarnego zaufania
>> do uczonych w piśmie jak również do wszelkiej maści uczonych
>Przyznam, że mam mieszane uczucia, gdy czytam te słowa.

A kto wynalazł bombę atomową, broń chemiczną, biologiczną, bakteriologiczną?
Jak ogromne ilości pieniędzy oraz materiałów przeznacza się na badanie przez uczonych nowych rodzajów broni.
Przecież Jan pracujący na taśmie w fabryce nie jest aż tak kreatywny.
Koronawirus przecież nie powstał przez zjedzenie Batmana.

>W końcu przecież napisał pan tu dość dużo wyznań wiary pochodzących od papieża, biskupów czy też doktorów Kościoła, np. na temat Maryi Panny, czy też nieba. To oni nie są uczonymi w piśmie?

Na pewno nie są uczonymi w piśmie.

>Chyba, że ufa pan takim ludziom, jak nieuczona i schorowana św. Siostra Faustyna Kowalska, która m.in. w Dworku Białoprądnickim w Krakowie potajemnie ochrzciła Żydówkę w chwili jej śmierci. Czasem gdy tam bywam, przypominam sobie tą scenę z Dzienniczka.

Spotkamy kiedyś tą Żydówkę na tamtym świecie i zapytamy się co ona o tym teraz sądzi?
Będzie zapewne bardzo wdzięczna siostrze Faustynie.
Pan Jezus powiedział Żydom, iż wielu z nich będzie wezwanych, ale mało wybranych.

>Uniwersum nie znosi nierównowagi, życzę panu aby w chwili śmierci żaden Żyd nie odprawił nad panem swoich obrzędów w miejsce ostatniego namaszczenia..

Dziękuję za troskę.

>A lekturę ks. Chrostowskiego (uczonego w piśmie) jednak polecam.
>
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.



Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
19-06-2020 08:46 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Sukces w badaniach rzadko zależy od poświęconego in czasowi.
> Można całe życie nad czymś spędzić i nie dojść do czegokolwiek.

Trudno przypuszczać, że światopogląd można sobie ukuć w jedną noc rozmyślając, tudzież śniąc.
Powtarzam trzeci raz moje pytanie: sprawdził pan, jak i czy w ogóle Andrzej.51 uczonych ze swoich licznych lektur weryfikował?

Henryk:
- Pański błąd polega na bezkrytycznym podejściu do tych interpretacji.
Andrzej:
- A skąd ma takie wiadomości o mnie? Skąd Pan wie, czy moje podejście jest akurat bezkrytyczne?
Henryk:
Odpowiedzi brak. A może wypadałoby po prostu przeprosić.

> ciekawi mnie, jaką metodę pan z kolei przyjął by zweryfikować
> to lub owo mówione z ambony, tudzież zawarte w Księdze.
> Nasze życie w większości opiera się na zaufaniu do drugich ludzi.

.. których znamy od dłuższego czasu.
Jednak komuś innemu zarzuca pan pochopnie brak weryfikcji, bo jego poglądy panu nie w smak.
Znów zalatuje o ile nie hipokryzją, to panikarstwem.

>Nie weryfikuję umiejętności i wiedzy lekarza, kiedy udaje się do niego z wizytą.

Nie przeczę, pan tak pewnie ma.
Ja z kolei dbam o swoje zdrowie, na rynku jest sporo lekarzy-specjalistów.
Wśród znajomych mam giełdę dobrych i lepszych dentystów (nie tylko ich). Chodziłem do jednego dentysty przez 20 lat, ale polecono mi innego. Sróbowałem - rzeczywiście inne podejście i lepszy efekt.
Dobrzy lekarze polecają z reguły dobrych kolegów i koleżanki o innych specjalnościach (sprawdzone).
Źli lekarze są wytykani w ankietach: tak było w mojej firmie, gdzie mieliśmy prywatną opiekę.
Dobry sceptycyzm to nic złego drogi panie.
Niestety z lektury pana wpisów mozna wysnuć stwierdzenie, że jeśli chodzi o religię, wierzy pan w każde, nawet nagłupsze słowo, byle wymawiający je miał na sobie sutannę. Oczywiscie lekko przesadzam, ale czy nie jest tak trochę?

>>> Nic na to nie poradzę, ale brakuje mi elementarnego zaufania
>>> do uczonych w piśmie jak również do wszelkiej maści uczonych
>>Przyznam, że mam mieszane uczucia, gdy czytam te słowa.
> A kto wynalazł bombę atomową, broń chemiczną, biologiczną, bakteriologiczną?

Bez związku z nasza rozmową.

> Jak ogromne ilości pieniędzy oraz materiałów przeznacza się
> na badanie przez uczonych nowych rodzajów broni.

Oczywiscie, że i tak bywa. Polityka to temat na osobną rozmowę, znajdzie pan ich wiele tutaj na na forum.

>Przecież Jan pracujący na taśmie w fabryce nie jest aż tak kreatywny.
>Koronawirus przecież nie powstał przez zjedzenie Batmana.

Co to ma udowadniać?

>> W końcu przecież napisał pan tu dość dużo wyznań wiary pochodzących
>> od papieża, biskupów czy też doktorów Kościoła, np. na temat Maryi
>> Panny, czy też nieba. To oni nie są uczonymi w piśmie?
>Na pewno nie są uczonymi w piśmie.

Jasne, a np. taki Karol Wojtyła będac nauczycielem akademickim.. w ogóle w piśmie uczony nie był
idmjp2.pl/(*)oprzez-cialo-magdalena-siemion
Ratzinger też chyba mało oczytany jest
wiez.com.p(*)a-teologia-josepha-ratzingera/

Ciekawi mnie, jak daleko jest pan w stanie jeszcze się zagalopować.

>>Chyba, że ufa pan takim ludziom, jak nieuczona i schorowana św.
>> Siostra Faustyna Kowalska, która m.in. w Dworku Białoprądnickim w
>> Krakowie potajemnie ochrzciła Żydówkę w chwili jej śmierci.
>> Czasem gdy tam bywam, przypominam sobie tą scenę z Dzienniczka.
> Spotkamy kiedyś tą Żydówkę na tamtym świecie

Jak puencie wcześniejszego dowcipu, 'tamtch światów' może być wiele.
Proszę uważać, bo w chwili śmierci jakiś Żyd odprawi nad panem swoje obrzędy w miejsce ostatniego namaszczenia, Uniwersum nie znosi nierównowagi.
W żydowskim niebie może być panu trochę głupio..

www.racjonalista.pl/forum.php/s,815547#w818363


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
19-06-2020 16:00 
 Ocena-2 na 2
Henryk.K (2246 punktów)
>> Sukces w badaniach rzadko zależy od poświęconego in czasowi.
>> Można całe życie nad czymś spędzić i nie dojść do czegokolwiek.
>Trudno przypuszczać, że światopogląd można sobie ukuć w jedną noc rozmyślając, tudzież śniąc.
>Powtarzam trzeci raz moje pytanie: sprawdził pan, jak i czy w ogóle Andrzej.51 uczonych ze swoich licznych lektur weryfikował?
>Henryk:
>- Pański błąd polega na bezkrytycznym podejściu do tych interpretacji.
>Andrzej:
>- A skąd ma takie wiadomości o mnie? Skąd Pan wie, czy moje podejście jest akurat bezkrytyczne?
>Henryk:
>Odpowiedzi brak. A może wypadałoby po prostu przeprosić.

Ja nie wiem co Andrzej.51 przeczytał w swoim życiu i jakie medytacje prowadził.
Ponieważ nie doszedł do jednego słusznego wniosku, iż Bóg istnieje, to mogę je uznać je za niepełne i błędne.
Mam nadzieję, iż wiele dni życia ma jeszcze przed sobą, dlatego kiedyś zrozumie swój bląd.

>> ciekawi mnie, jaką metodę pan z kolei przyjął by zweryfikować
>> to lub owo mówione z ambony, tudzież zawarte w Księdze.
>> Nasze życie w większości opiera się na zaufaniu do drugich ludzi.
>.. których znamy od dłuższego czasu.
>Jednak komuś innemu zarzuca pan pochopnie brak weryfikcji, bo jego poglądy panu nie w smak.
>Znów zalatuje o ile nie hipokryzją, to panikarstwem.
>>Nie weryfikuję umiejętności i wiedzy lekarza, kiedy udaje się do niego z wizytą.
>Nie przeczę, pan tak pewnie ma.
>Ja z kolei dbam o swoje zdrowie, na rynku jest sporo lekarzy-specjalistów.
>Wśród znajomych mam giełdę dobrych i lepszych dentystów (nie tylko ich). Chodziłem do jednego dentysty przez 20 lat, ale polecono mi innego. Sróbowałem - rzeczywiście inne podejście i lepszy efekt.
>Dobrzy lekarze polecają z reguły dobrych kolegów i koleżanki o innych specjalnościach (sprawdzone).
>Źli lekarze są wytykani w ankietach: tak było w mojej firmie, gdzie mieliśmy prywatną opiekę.
>Dobry sceptycyzm to nic złego drogi panie.

Nie zna Pan mojego sceptyzmu wobec lekarzy, lecz zapewniam Pana, że jest imponujący.
Od kilkudziesięciu już uważam, iż błędy lekarzy oraz generałów kryje ziemia.

>Niestety z lektury pana wpisów mozna wysnuć stwierdzenie, że jeśli chodzi o religię, wierzy pan w każde, nawet nagłupsze słowo, byle wymawiający je miał na sobie sutannę. Oczywiscie lekko przesadzam, ale czy nie jest tak trochę?

Wcale Pan nie przesadza, jest znacznie gorzej.
Prawdziwy ptak nie kala swojego gniazda.

>>>> Nic na to nie poradzę, ale brakuje mi elementarnego zaufania
>>>> do uczonych w piśmie jak również do wszelkiej maści uczonych
>>>Przyznam, że mam mieszane uczucia, gdy czytam te słowa.
>> A kto wynalazł bombę atomową, broń chemiczną, biologiczną, bakteriologiczną?
>Bez związku z nasza rozmową.
>> Jak ogromne ilości pieniędzy oraz materiałów przeznacza się
>> na badanie przez uczonych nowych rodzajów broni.
>Oczywiscie, że i tak bywa. Polityka to temat na osobną rozmowę, znajdzie pan ich wiele tutaj na na forum.
>>Przecież Jan pracujący na taśmie w fabryce nie jest aż tak kreatywny.
>>Koronawirus przecież nie powstał przez zjedzenie Batmana.
>Co to ma udowadniać?

To niczego nie udowodni, lecz może jedynie podważyć nieograniczone zaufanie do uczonych, naukowców i innych szarlatanów postępu.

>>> W końcu przecież napisał pan tu dość dużo wyznań wiary pochodzących
>>> od papieża, biskupów czy też doktorów Kościoła, np. na temat Maryi
>>> Panny, czy też nieba. To oni nie są uczonymi w piśmie?
>>Na pewno nie są uczonymi w piśmie.
>Jasne, a np. taki Karol Wojtyła będac nauczycielem akademickim.. w ogóle w piśmie uczony nie był
>idmjp2.pl/(*)oprzez-cialo-magdalena-siemion
>Ratzinger też chyba mało oczytany jest
>wiez.com.p(*)a-teologia-josepha-ratzingera/
>Ciekawi mnie, jak daleko jest pan w stanie jeszcze się zagalopować.

Dla mnie taką cezurą jest Sobór Watykański 2. To co było przed jest pewne.
Dla późniejszych dokonań trzeba się kierować roztropnością.
Siły komunistyczne i masońskie swoje zrobiły.
Ich czas jednak dobiega końca. I to jest nadzieją na te czasy.
Bramy piekielne Kościoła nie przemogą.

>>>Chyba, że ufa pan takim ludziom, jak nieuczona i schorowana św.
>>> Siostra Faustyna Kowalska, która m.in. w Dworku Białoprądnickim w
>>> Krakowie potajemnie ochrzciła Żydówkę w chwili jej śmierci.
>>> Czasem gdy tam bywam, przypominam sobie tą scenę z Dzienniczka.
>> Spotkamy kiedyś tą Żydówkę na tamtym świecie
>Jak puencie wcześniejszego dowcipu, 'tamtch światów' może być wiele.
>Proszę uważać, bo w chwili śmierci jakiś Żyd odprawi nad panem swoje obrzędy w miejsce ostatniego namaszczenia, Uniwersum nie znosi nierównowagi.

Póki nie posunie się do obrzezywania, to nie będę szalał.

>W żydowskim niebie może być panu trochę głupio..

Powinien Pan już to wiedzieć, że żydowskie Niebo i nasze Niebo, jest to samo Niebo.
Oni jeszcze nie chcą tego przyjąć do wiadomości i upierają się przy Szeolu.
Ich Szeol to jak nasz Czyściec.

I to by było na tyle.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Ponieważ nie doszedł do jednego słusznego wniosku, iż Bóg istnieje, to mogę je uznać je za niepełne i błędne.
"Swój własny dowód na nieistnienie Boga przeprowadził w Lozannie w 1904 roku w debacie z pastorem Benito Mussolini. Kiedy nie wystarczyły dowody w postaci cytatów filozofów od Galileusza zacząwszy a na Robespierze skończywszy Mussolini wszedł na stół, wyciągnął zegarek i oświadczył że jeśli Bóg istnieje, udowodni swoje istnienie, zabijając go w ciągu 5 minut. Po tej debacie Mussolini opublikował książkę Boga nie ma."


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
26-06-2020 13:13 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Skąd Pan wie, czy moje podejście jest akurat bezkrytyczne?
>Ja nie wiem co Andrzej.51 przeczytał w swoim życiu i jakie medytacje prowadził.

Powtarzam pytanie czwarty raz:
Skąd Pan wie, czy Andrzeja.51 podejście jest akurat bezkrytyczne, skoro nie wie co Andrzej.51 przeczytał w swoim życiu, jakie ślady są dla niego przekonujące, jakie mniej, co i na jakiej podstawie odrzucił, a co przyjął?

>Ponieważ nie doszedł do jednego słusznego wniosku, iż
> Bóg istnieje, to mogę je uznać je za niepełne i błędne.

Kto panu powiedział, że Bóg istnieje? Sam Bóg?
Bardzo wygodny wniosek, no i zwalniający z wysiłku myślenia.
Wygląda na to, że pan to troszku wygodnicki leniuszek jest.
Jeśli Bóg faktycznie istnieje, przypuszczam że nie toleruje takich intelektualnych leniuchów, jak pan.

> Nie zna Pan mojego sceptyzmu wobec lekarzy, lecz zapewniam Pana, że jest imponujący.

Wcześniej pisał pan, ze nie sprawdza zdolności lekarzy, teraz, że jest sceptyczny.
Mam nadzieję, że nie cierpi pan na schizofrenię..

> wierzy pan w każde, nawet nagłupsze słowo, byle wymawiający
> je miał na sobie sutannę. Oczywiscie lekko przesadzam, ale czy nie
> jest tak trochę?
> Wcale Pan nie przesadza, jest znacznie gorzej.

Właśnie.

>>Ciekawi mnie, jak daleko jest pan w stanie jeszcze się zagalopować.
>>W żydowskim niebie może być panu trochę głupio..
> Powinien Pan już to wiedzieć, że żydowskie Niebo i nasze Niebo, jest to samo Niebo.

Może i wspólne. Pytanie, na czyich zasadach. Gdyby niebo było na żydowskich, czułby sie pan trochę nieswojo i samotnie, prawda?

>Ich Szeol to jak nasz Czyściec.

A czyściec katolików to jakby ich szeol.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,815547#w818363
www.racjonalista.pl/forum.php/s,815547#w818169

> I to by było na tyle.

Dziękuję za rozmowę.

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
14-06-2020 17:57 
 Ocena 5 na 5
Gruby Rycho (532 punktów)
>>> Jeszcze trochę a zaaplikuje mi Pan do przeczytani wszystkie
>>> dzieła Andrzeja.51
>>> Niestety, z powodu trzynastego apostoła nie jestem przekonany
>>> do jego niepodlegającym wątpliwościom dowodom i wnioskom.
>>Przypuszczam, że coś pana zraziło. Nie znam tematu 13 apostoła i nie wiem, z jakiego powodu coś pana nie przekonuje.
> Nie zraziło mnie, lecz Andrzej.51 po opublikowaniu moich kilku argumentów stracił zapał do dalszej polemiki.
>Trzynasty apostoł według niego to był ,, umiłowany uczeń Pana Jezusa"
>Logika ta wynikała z faktu, iż św. Jan nie jest autorem Ewangelii, a na Ostatniej Wieczerzy brało udział 12 apostołów.
>Dodatkowo posiadał on sporo dowodów, rzecz jasna naukowych, iż św. Jan w żaden sposób nie mógł być autorem Ewangelii według św. Jana.
>>>>Z jednej strony wiara i oderwanie od prawdy historycznej, z drugiej jej kokieteria.
>>>>Dla mnie to trochę schizofrenia. Porafi pan to wyjaśnić?
>>> Wiara w prawdę historyczną nie wystawia człowiekowi dobrej cenzury.
>>Odpowiada pan swoimi kategoriami pojmowania świata "wierzę/nie wierzę", nie dziwi mnie to.
>>Ze swojej strony nigdzie wyżej nie miałem na myśli wiary w prawdę historyczną.
>>> Nie byle kto, bo sam Napoleon Bonaparte stwierdził, iż prawdę
>>> ustalają trzej lub czterej panowie.
>>Przyznam, że mnie tego typu 'prawda' nie bardzo interesuje, chyba nie znajdzie pan we mnie kompana.
> Jeśliby tylko Pana prawda naprawdę interesowała, to szybko by się Pan zorientował, iż jest coś z nią nie tak.
>>Bezkrytyczna wiara w coś, co ktoś powiedział ex catedra np. jakiś autorytet pokoroju JP II, to domena ludzi wiary.
>>Jak wielu racjonalistów tutaj, chętnie porzucimy nasze poprzednie interpretacje faktów, z ulgą powiemy że myliliśmy się sromotnie, jeśli ktoś pokaże nam coś bardziej przekonującego.
> Gdyby nawet umarły powstał z martwych, to nie uwierzą.
> Niedługo Waszą wiarę w naukę podam poważnej weryfikacji.

Oj! Już się boję! Henryku K. Jesteś za cienki w uszach. Zachowujesz się w ten sposób odgrażając, infantylnie jak rozkapryszony dzieciaczek. Sądzisz, że wszystkich zszokujesz? Już Ciebie rozpoznano jako manipulatora stosującego pokrętną retorykę. Spróbuj, nawet jestem ciekaw co z tego Twojego wysiłku wyjdzie. Oczywiście merytorycznie w oparciu o dowody i materiały. Zarozumiały pacan.
04-06-2020 16:17 
 Ocena 1 na 1
witamziomy (536 punktów)
Świadkami jej byli apostołowie i przekazali to reszcie kościoła. W ten sposób dotrwała do dzisiejszych czasów.
>Maryja jest najdoskonalszym stworzeniem Boga. Nie podlegała grzechowi pierworodnemu, ponieważ matka Jezusa musiała być nie skalana żadną zmazą ani winą.
>Czy Pan Bóg nie mógł tak zarządzić, kto mógł się temu sprzeciwić?
>Ponieważ była bez grzechu, to nie podlegała śmieci i zniszczeniu.
>Całe życie naśladowała Swojego Syna, dlatego poprosiła również o tę łaskę.
>Jej śmierć to było zaśnięcie, takie jakiego dostępowaliby ludzie ,gdyby nie było upadku Adama.
>Po trzech dniach jej dusza powróciła do ciała i została wzięta do Nieba z duszą i ciałem.
>Jakie to wszystko jest proste i piękne.
>Żadne pokrętne wyjaśnienia nie obalą tej prawdy.

Prawda odnosi się do bezpośredniego doświadczenia rzeczywistości. Jeżeli opisujemy nasze doświadczenie z przeszłości to mówimy o faktach czyli wspomnieniu prawdy ( relatywnej ). Jeżeli ktoś opisuje nam swoje doświadczenie z przeszłości to dla niego będą to fakty a dla mnie domniemanie faktów. Jeżeli ten ktoś przedstawi mi niezbite dowody z sytuacji którą opisuje, np. nagrany film wtedy i dla mnie mówi on o faktach czyli wspomina prawdę. Jeżeli tych dowodów nie ma to ja co najwyżej wierzę, że on wspomina prawdę, czyli jest to domniemanie faktów.

Zatem mówiąc : >Po trzech dniach jej dusza powróciła do ciała i została wzięta do Nieba z duszą i ciałem.
>Jakie to wszystko jest proste i piękne.>Żadne pokrętne wyjaśnienia nie obalą tej prawdy.

...domniema Pan faktów i z pewnością nie odnosi się Pan do prawdy, gdyż jak już udowodniliśmy prawda odnosi się do bezpośredniego doświadczenia rzeczywistości.

Każdy uważny obserwator świata zauważy również przemijalność wszystkiego co stworzone, wszystko co się rodzi, zmienia się w czasie i odchodzi. Nie trzeba być ekspertem, by zauważyć działanie tej zasady ( wystarczy wybrać się chociażby na cmentarz ) i raz na zawsze skończyć z wiarą w zmartwychwstanie jakiegoś ciała i wieczne w nim trwanie. To co wieczne na pewno nie jest cielesne i dowiadujemy się o tym każdego dnia.

Historyjka o wniebowstąpieniu Maryi nie tylko nie jest prawdą, lecz jest jawnym, brutalnym kłamstwem ( jednym z wielu )zacieśniającym łańcuchy na umysłach ludzi wierzących w taki czy inny dogmatyzm.

Droga ku "Bogu" wiedzie przez wielbienie mądrości a nie przez tępą religijną wiarę.

Pozdrawiam.

04-06-2020 16:30 
 Ocena-1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>Historyjka o wniebowstąpieniu Maryi nie tylko nie jest prawdą, lecz jest jawnym, brutalnym kłamstwem ( jednym z wielu )zacieśniającym łańcuchy na umysłach ludzi wierzących w taki czy inny dogmatyzm.
>Droga ku "Bogu" wiedzie przez wielbienie mądrości a nie przez tępą religijną wiarę.
>Pozdrawiam.
>
Nie koniecznie. Żyli na tym bożym świecie święci, którzy nie wręcz nie chcieli poznawać prawd na drodze rozumowej.
Wybierali poznanie poprzez wiarę.
Wiara jest to wielki skarb człowieka. Daje mu ogromną siłę w życiu.
Najważniejsza jest jednak miłość. Nie ta cukierkowata z filmów i romansów.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
04-06-2020 17:51 
 Ocena 1 na 1
witamziomy (536 punktów)
>>Historyjka o wniebowstąpieniu Maryi nie tylko nie jest prawdą, lecz jest jawnym, brutalnym kłamstwem ( jednym z wielu )zacieśniającym łańcuchy na umysłach ludzi wierzących w taki czy inny dogmatyzm.
>>Droga ku "Bogu" wiedzie przez wielbienie mądrości a nie przez tępą religijną wiarę.
>>Pozdrawiam.
>>
> Nie koniecznie. Żyli na tym bożym świecie święci, którzy nie wręcz nie chcieli poznawać prawd na drodze rozumowej.
Tutaj Pan spekuluje.
>Wybierali poznanie poprzez wiarę.
Poznanie zawsze odbywa się na poziomie rozumu, świadomości. Poznanie poprzez wiarę to jest jakiś bełkot.
>Wiara jest to wielki skarb człowieka. Daje mu ogromną siłę w życiu.
Tak i ta "właściwa" wiara pcha człowieka ku mądrości, ku rozumowi, ku świadomości, ku rozwojowi, ku Bogu, ku rzeczywistości, ku wieczności.
>Najważniejsza jest jednak miłość. Nie ta cukierkowata z filmów i romansów.
Tak, jeżeli ktoś wie czym ona jest. A miłość to Bóg.. ale nie ten z historyjek.
05-06-2020 16:13 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Wybierali poznanie poprzez wiarę.

Tak. Jak np. ludzie wiary, oceniający dzieła Kopernika, czy Galileusza.
pl.wikiped(*)volutionibus_orbium_coelestium

>Wiara jest to wielki skarb człowieka. Daje mu ogromną siłę w życiu.

A czasem daje mu prawo do zadania śmierci innym.


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Henryk.K (2246 punktów)
>>Wybierali poznanie poprzez wiarę.
>Tak. Jak np. ludzie wiary, oceniający dzieła Kopernika, czy Galileusza.
>pl.wikiped(*)volutionibus_orbium_coelestium

A jak wielcy ludzie tego świata oceniają Ewangelię?


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
08-06-2020 08:52 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
'Wielcy' to pana język.

Dla kogoś, kogo interesuje kościelny kanon, wszelkie stare zapisy (że tak powiem ewangeliczne i okołoewangeliczne - np. z Qumran) czasem są potwierdzeniem, a czasem jego (kanonu) zaprzeczeniem. Dla historyka są przede wszystkim potwierdzeniem istnienia podobnych Jezusowi postaci i mitów w tamtej epoce. W Qumran odkryto dokumenty wprawdzie bardzo bliskie zapisom kanonicznym (np. kazaniu "Na górze"), ale powstały one w I wieku przed naszą erą. Zaliczy je pan do apokryfów, czy do kanonu? Datowanie na czasy przed Jezusem dowodzi treść i styl pisma, oraz badania na zawartość węgla C14.
Co więcej, zapisy są czasem bliskie listom Pawłowym (jak zapewne pan wie, nie znał on osobiście Jezusa). Na podstawie odkryć w Qumran można przyjąć tezę, iż w judaizmie od II w. p.n.e. do I wieku n.e. poszukiwano mesjasza (czyli Chrystusa). Wiemy, że w I w. istniał Rabbi, który umarł na krzyżu. Po jego śmierci powstawały grupki chrześcijan, które niosły ze sobą (zapisane, bądź nie) ewangeliczne opowieści, z których w II wieku zaczęto tworzyć kanon (Ewangelię). Teksty Qumram są o tyle ważne dla badań nad Nowym i Starym Testamentem, że wyrażone w nich poglądy dalekie są od żydowskiej ortodoksji i dowodzą dużego pluralizmu religijnego tamtej epoki, a pochodząc z czasów wcześniejszych niż ewangeliczne wydarzenia, rzucają światło nie tylko na historię Żydów w tej epoce, ale także na początki chrześcijaństwa. Wg badaczy te rękopisy wykazują, że idee kojarzone z chrześcijaństwem są wspólne różnym prądom religii żydowskiej tej epoki. Wspólnota żyjąca w Qumram wiele lat przed Jezusem reprezentuje podobną religijność, toczy podobne spory, posługuje się podobnymi wyrażeniami oraz ideami, i w podobny sposób objaśnia święte pisma. Tak jak ich poprzednicy, wierzący myśliciele tamtych czasów, piszą, przepisują, dopisują, tworzą. Zapewne byli to ludzie wewnętrznie uczciwi, pełni głębokiej wiary i najlepszej woli. W pewnym stopniu można ich porównać do dzisiejszych specjalistów-biblistów z katolickiej czołówki naukowo-intelektualnej.

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
08-06-2020 11:00 
 Ocena-1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>'Wielcy' to pana język.
>Dla kogoś, kogo interesuje kościelny kanon, wszelkie stare zapisy (że tak powiem ewangeliczne i okołoewangeliczne - np. z Qumran) czasem są potwierdzeniem, a czasem jego (kanonu) zaprzeczeniem. Dla historyka są przede wszystkim potwierdzeniem istnienia podobnych Jezusowi postaci i mitów w tamtej epoce. W Qumran odkryto dokumenty wprawdzie bardzo bliskie zapisom kanonicznym (np. kazaniu "Na górze"), ale powstały one w I wieku przed naszą erą. Zaliczy je pan do apokryfów, czy do kanonu?

A jak uwzględnimy teorię czasu widmowego to w którym wieku one powstały.
Datowanie na czasy przed Jezusem dowodzi treść i styl pisma, oraz badania na zawartość węgla C14.

Badania metodą węgla C 14 obarczone są poważnymi błędami, które zwiększają się w miarę upływu czasu.

>Co więcej, zapisy są czasem bliskie listom Pawłowym (jak zapewne pan wie, nie znał on osobiście Jezusa).

To dlaczego zaliczał się do apostołów? Nie znał go za Jego życia, jednak tak jak apostołowie przeszedł trzyletnią naukę Ewangelii.

Na podstawie odkryć w Qumran można przyjąć tezę, iż w judaizmie od II w. p.n.e. do I wieku n.e. poszukiwano mesjasza (czyli Chrystusa). Wiemy, że w I w. istniał Rabbi, który umarł na krzyżu. Po jego śmierci powstawały grupki chrześcijan, które niosły ze sobą (zapisane, bądź nie) ewangeliczne opowieści, z których w II wieku zaczęto tworzyć kanon (Ewangelię). Teksty Qumram są o tyle ważne dla badań nad Nowym i Starym Testamentem, że wyrażone w nich poglądy dalekie są od żydowskiej ortodoksji i dowodzą dużego pluralizmu religijnego tamtej epoki, a pochodząc z czasów wcześniejszych niż ewangeliczne wydarzenia, rzucają światło nie tylko na historię Żydów w tej epoce, ale także na początki chrześcijaństwa. Wg badaczy te rękopisy wykazują, że idee kojarzone z chrześcijaństwem są wspólne różnym prądom religii żydowskiej tej epoki. Wspólnota żyjąca w Qumram wiele lat przed Jezusem reprezentuje podobną religijność, toczy podobne spory, posługuje się podobnymi wyrażeniami oraz ideami, i w podobny sposób objaśnia święte pisma. Tak jak ich poprzednicy, wierzący myśliciele tamtych czasów, piszą, przepisują, dopisują, tworzą. Zapewne byli to ludzie wewnętrznie uczciwi, pełni głębokiej wiary i najlepszej woli. W pewnym stopniu można ich porównać do dzisiejszych specjalistów-biblistów z katolickiej czołówki naukowo-intelektualnej.
>
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.

>

Badania nad tymi tekstami nie są wiarygodne, ponieważ dysponują nimi tylko Żydzi, a nie są oni gorliwymi wyznawcami prawdy. Najwyżej cenią sobie interesy.
Po śmierci Pana Jezusa powstało wiele pism na Jego temat oraz działalności, którą prowadził, pisma i ewangelię apokryficzne. Kościół jednak ich nie uznał, ponieważ były pisane przez osoby spoza jego wiernych.
Zapewne posiadały wiele przekłamań i kłamstw wprowadzonych w celu dyskredytacji prawdy.
Czy do kanonu dzieł myśli marksistowsko - leninowskiej zostały dołączone opracowania i rozważania oponentów?

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
08-06-2020 11:12 
 Ocena-1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

Wg badaczy te rękopisy wykazują, że idee kojarzone z chrześcijaństwem są wspólne różnym prądom religii żydowskiej tej epoki. Wspólnota żyjąca w Qumram wiele lat przed Jezusem reprezentuje podobną religijność, toczy podobne spory, posługuje się podobnymi wyrażeniami oraz ideami, i w podobny sposób objaśnia święte pisma. Tak jak ich poprzednicy, wierzący myśliciele tamtych czasów, piszą, przepisują, dopisują, tworzą. Zapewne byli to ludzie wewnętrznie uczciwi, pełni głębokiej wiary i najlepszej woli.

W ten sposób możemy myśleć o żydach jeszcze przed ukrzyżowaniem Pana Jezusa.
Później, aż do dzisiaj, takie podejście jest naiwnością.
Synagoga Szatana stała się największym wrogiem Kościoła Katolickiego.
Dzisiaj osiągnęła największe sukcesy w tej wielowiekowej walce.

<< W pewnym stopniu można ich porównać do dzisiejszych specjalistów-biblistów z katolickiej czołówki naukowo-intelektualnej.
>
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.

>

Nie zamierzam nikogo z Państwa wprowadzać w ideały dzisiejszej naukowej czołówki
specjalistów biblijnych, ponieważ posiadacie zbyt słabą wiarę, żeby znieść takie informacje.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
09-06-2020 08:45 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nie zamierzam nikogo z Państwa wprowadzać w ideały
> dzisiejszej naukowej czołówki specjalistów biblijnych,
> ponieważ posiadacie zbyt słabą wiarę, żeby znieść
> takie informacje.

Od początku można się domyślić, że wiara (silna i odporna na argumenty)to pana domena, natomiast piszący tu racjonaliści mający zazwyczaj boga w sercu, jakoś skłonni ku ślepej wierze nie są. Zainteresowani detalami, obrazoburczo i skandalicznie dociekają i kwestionują.
*
Ateista umiera i po śmierci trafia na rzęsiście oświetlone schody.
Delikatna siła pcha go do góry, po chwili natyka się na bramę. Nieco onieśmielony stuka, ale odpowiada mu głucha cisza.
Po dłuższej chwili z bramy wychodzi rosły brodaty mężczyzna z pękiem kluczy.
- Cześć, jestem św. Piotr, w końcu do nas trafiłeś. Czekaliśmy na ciebie.
- Niemożliwe, przecież nieba nie ma.. - wyrywa się Ateiście.
- Jak to nie ma? Ślepy jesteś? - odpowiada pobłażliwie Święty. Nic na to nie poradzę. Niebo jest i my jesteśmy. Ciesz się, że trafiłeś do nas, a nie tam niżej.
Po chwili takiej luźnej rozmowy św. Piotr robi zafrasowaną minę:
- Wiesz, mam z tobą pewien problem. Jesteś Ateistą, żyłeś moralnie i trafiłes tutaj, a ja nie wiem gdzie cię umieścić. Hm.. najlepiej będzie, jak pokażę ci to i owo a Ty zdecydujesz, co ty na to?
- Ok - odpowiada Ateista niepewnym głosem.
Jak uzgodnili, tak zrobili. Św. Piotr idzie pierwszy, otwiera pierwsze drzwi. Wchodzą a tam Indianie na ognistych rumakach ścigają sie z bizonami, niedźwiedziami i inną zwierzyną łowną. W oczach błyski, z ust co rusz wyrywa im się krzyk tryumfu. Ateista z niedowierzaniem patrzy na św. Piotra, a ten kiwa potakująco głową:
- Tak tak, Kraina Wiecznych Łowów..
Wchodzą do następnego pomieszczenia, zgromadzone osoby żywo i z pasją tańczą wokół siedzącego na środku Buddy. W tle słychać śmiech, tłumione westchnienia rozkoszy oraz miarową, łagodną muzykę.
- Ech Ci od nirwany.. wiecznie w ekstazie - wyrywa się św. Piotrowi.
Trzecie drzwi: kilku arabów z osobna kopuluje z siedemdziesiątką czarnookich dziewic. Temu wszystkiemu przygląda się 70, służebnic czekając na swoją kolej.
Święty Piotr nieco zmieszany zamyka szybko drzwi.
Wychodzą na zewnątrz i zmierzają w kierunku kolejnych drzwi. Ateista zauważa wzdłuż drogi wysoki, kamienny mur.
- Co to za mur?? - pyta zaciekawiony
- Ciii..! - syczy ostrzegawczo Święty - To katolicy. Oni myślą, że są tu sami..


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Henryk.K (2246 punktów)

>Ateista umiera i po śmierci trafia na rzęsiście oświetlone schody.
>Delikatna siła pcha go do góry, po chwili natyka się na bramę. Nieco onieśmielony stuka, ale odpowiada mu głucha cisza.
>Po dłuższej chwili z bramy wychodzi rosły brodaty mężczyzna z pękiem kluczy.
>- Cześć, jestem św. Piotr, w końcu do nas trafiłeś. Czekaliśmy na ciebie.
>- Niemożliwe, przecież nieba nie ma.. - wyrywa się Ateiście.
>- Jak to nie ma? Ślepy jesteś? - odpowiada pobłażliwie Święty. Nic na to nie poradzę. Niebo jest i my jesteśmy. Ciesz się, że trafiłeś do nas, a nie tam niżej.
>Po chwili takiej luźnej rozmowy św. Piotr robi zafrasowaną minę:
>- Wiesz, mam z tobą pewien problem. Jesteś Ateistą, żyłeś moralnie i trafiłes tutaj, a ja nie wiem gdzie cię umieścić. Hm.. najlepiej będzie, jak pokażę ci to i owo a Ty zdecydujesz, co ty na to?
>- Ok - odpowiada Ateista niepewnym głosem.
>Jak uzgodnili, tak zrobili. Św. Piotr idzie pierwszy, otwiera pierwsze drzwi. Wchodzą a tam Indianie na ognistych rumakach ścigają sie z bizonami, niedźwiedziami i inną zwierzyną łowną. W oczach błyski, z ust co rusz wyrywa im się krzyk tryumfu. Ateista z niedowierzaniem patrzy na św. Piotra, a ten kiwa potakująco głową:
>- Tak tak, Kraina Wiecznych Łowów..
>Wchodzą do następnego pomieszczenia, zgromadzone osoby żywo i z pasją tańczą wokół siedzącego na środku Buddy. W tle słychać śmiech, tłumione westchnienia rozkoszy oraz miarową, łagodną muzykę.
>- Ech Ci od nirwany.. wiecznie w ekstazie - wyrywa się św. Piotrowi.
>Trzecie drzwi: kilku arabów z osobna kopuluje z siedemdziesiątką czarnookich dziewic. Temu wszystkiemu przygląda się 70, służebnic czekając na swoją kolej.
>Święty Piotr nieco zmieszany zamyka szybko drzwi.
>Wychodzą na zewnątrz i zmierzają w kierunku kolejnych drzwi. Ateista zauważa wzdłuż drogi wysoki, kamienny mur.
>- Co to za mur?? - pyta zaciekawiony
>- Ciii..! - syczy ostrzegawczo Święty - To katolicy. Oni myślą, że są tu sami..
>
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.


Gdybym miał wiecznie przebywać w którymś z tych Nieb, to wolałbym się nie urodzić.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
10-06-2020 09:24 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Gdybym miał wiecznie przebywać w którymś z tych Nieb, to wolałbym się nie urodzić.

Ta ostatnia konkluzja pokazuje, jak wielu pana pobratymców w wierze (nawet papieży) uważało, że nie ma innej drogi do zbawienia, niż przez Jezusa.
ofm.krakow(*)cy-modla-sie-do-nmp-i-swietych

Proszę wybaczyć ciekawość. W jakim niebie wolałby pan być: kto miałby tam przebywać, a kto nie?

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Henryk.K (2246 punktów)
>> Gdybym miał wiecznie przebywać w którymś z tych Nieb, to wolałbym się nie urodzić.
>Ta ostatnia konkluzja pokazuje, jak wielu pana pobratymców w wierze (nawet papieży) uważało, że nie ma innej drogi do zbawienia, niż przez Jezusa.
>ofm.krakow(*)cy-modla-sie-do-nmp-i-swietych
>Proszę wybaczyć ciekawość. W jakim niebie wolałby pan być: kto miałby tam przebywać, a kto nie?

W moim Niebie powinni przebywać wszyscy ludzie, bez względu na to jakimi byli za życia. Dlatego życzę wszystkim, którzy piszą na tym portalu tego z całego serca. Na tamtym świecie nie będzie już takich dyskusji, ponieważ stracą one wszelki sens. Będziemy znali pełną prawdę o tym i tamtym świecie.
Nieba, które Pan przedstawił są wyobrażeniem prostych ludzi spragnionych mięsa bizonów i obecności pięknych kobiet.
Na tamtym świecie nie będziemy cierpieć głodu, to poco zabijać bizony,ich tam nawet nie będzie.
Każdy męczennik dostanie siedemdziesiąt hurys w nagrodę. Na Ziemi ten stan posiadania jest imponujący. Na tamtym świecie, kiedy nasze życie będzie trwało bez końca, to nawet bilion owych istot jest skromną liczbą.
Czy gdybyśmy poświęcili jednej hurysie miliard lat, to nie znudzilibyśmy się nią?
Po zatem kim lub czym byłyby te istoty? Doskonałymi sex lalkami czy kobietami?
Jeśli kobietami, to Niebo dla nich nie byłoby niebiańskie, lecz musiałyby w nim pełnić bardzo niewdzięczną rolę, a tam wszyscy będą szczęśliwi.
Pójście zaś do Nieba, tylko po to, żeby obsługiwały nas jakieś sex roboty, to żenada.
Nie tędy droga.
Powtórzę za św. Pawłem.
Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani nie wstąpiło w serce człowieka, to co Bóg przygotował dla tych, którzy go miłują.












Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
12-06-2020 10:25 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> W moim Niebie powinni przebywać wszyscy ludzie,
> bez względu na to jakimi byli za życia.

Wraz z Indianami, Muzułmanami i Buddystami?
Ten akapit taktownie pan przemilczał, ja jednak powtórzę:
Puenta dowcipu odnosi się do faktu, że wielu pana pobratymców w wierze (nawet papieży) uważało, że nie ma innej drogi do zbawienia, niż przez Jezusa.
ofm.krakow(*)cy-modla-sie-do-nmp-i-swietych
Co pan osobiście na ten temat uważa?

> Nieba, które Pan przedstawił są wyobrażeniem prostych
> ludzi spragnionych mięsa bizonów i obecności pięknych kobiet.

Jasne. Pana wyobrazenie jest nieco bardziej subtelne, opiera się zapewne na tzw. wyższych uczuciach.
M.in. na pragnieniu poznania ostatecznej prawdy, cokolwiek to oznacza.

> Na tamtym świecie nie będziemy cierpieć głodu, to poco
> zabijać bizony,ich tam nawet nie będzie.

W przykładzie, który przytoczyłem nigdzie nie ma o zabijaniu dla zaspokojenia głodu.
Można domyślać się, że polowaniu towarzyszą emocje, które w krainie wiecznych łowów indianie chcieliby na nowo przeżywać.

> Na Ziemi ten stan posiadania jest imponujący. Na tamtym świecie,
> kiedy nasze życie będzie trwało bez końca, to nawet bilion owych istot
> jest skromną liczbą.

Wydaje mi się, że liczbę 70 interpretuje pan wprost, a jest to jednak w krajach bliskiego wschodu pewien symbol.

>Czy gdybyśmy poświęcili jednej hurysie miliard lat, to nie znudzilibyśmy się nią?

W przytoczonym wyobrazeniu nie ma nic o miliardzie lat z jedną osobą.

> musiałyby w nim pełnić bardzo niewdzięczną rolę, a tam wszyscy będą szczęśliwi.

To prawda, religia muzułmańska niespecjalnie przejmuje się rolą, czy też duszą kobiety.
Każde z tych nieb można kwestionować, również pańskie.
A propos 'poznania prawdy' czy jest pan pewien, że w niebie będzie pan pragnął prawdy?

> Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani nie
> wstąpiło w serce człowieka, to co Bóg przygotował dla tych,
> którzy go miłują.

Argumenty św. Pawła, aby zjednać sobie wyznawców sięgały często do takich właśnie tajemniczych i działajacych na wyobraźnię obrazów. W pewnym sensie, widzac jego (św. Pawła) pragnienia doczesne, to zrozumiałe.


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Henryk.K (2246 punktów)
>> W moim Niebie powinni przebywać wszyscy ludzie,
>> bez względu na to jakimi byli za życia.
>Wraz z Indianami, Muzułmanami i Buddystami?
>Ten akapit taktownie pan przemilczał, ja jednak powtórzę:
>Puenta dowcipu odnosi się do faktu, że wielu pana pobratymców w wierze (nawet papieży) uważało, że nie ma innej drogi do zbawienia, niż przez Jezusa.
>ofm.krakow(*)cy-modla-sie-do-nmp-i-swietych
>Co pan osobiście na ten temat uważa?

Do Nieba pójdą tylko ludzie, którzy uznają Jezusa Chrystusa za Boga i Zbawcę.
Jeśli, ktoś nie dokonał tego wcześniej, z różnych powodów, to w chwili śmierci będzie musiał dobrowolnie dokonać tego ostatecznego wyboru.
Wielu, a praktycznie prawie wszyscy będą musieli wcześniej przejść przez Czyściec.
Odpokutują tam swoje winy, jak i nauczą się tego, czego nie poznali na ziemi w trakcie swego życia.

>Można domyślać się, że polowaniu towarzyszą emocje, które w krainie wiecznych łowów indianie chcieliby na nowo przeżywać.

W Niebie ludzie nie będą żyli prymitywnymi emocjami. Jest to niegodne tamtego świata.
>> Na Ziemi ten stan posiadania jest imponujący. Na tamtym świecie,
>> kiedy nasze życie będzie trwało bez końca, to nawet bilion owych istot
>> jest skromną liczbą.
>Wydaje mi się, że liczbę 70 interpretuje pan wprost, a jest to jednak w krajach bliskiego wschodu pewien symbol.

Mogę tą liczbę zwiększyć jeszcze biliony razy.
Pan Bóg czasami pozwala duszom z tamtego świata ukazywać się ludziom świętym.
Jedna z nich zapytała się o seks w Niebie.
Otrzymała odpowiedź, iż jego urok można by porównać do nurkowania w szambie na ziemi.

>>Czy gdybyśmy poświęcili jednej hurysie miliard lat, to nie znudzilibyśmy się nią?
>W przytoczonym wyobrazeniu nie ma nic o miliardzie lat z jedną osobą.
>> musiałyby w nim pełnić bardzo niewdzięczną rolę, a tam wszyscy będą szczęśliwi.
>To prawda, religia muzułmańska niespecjalnie przejmuje się rolą, czy też duszą kobiety.
>Każde z tych nieb można kwestionować, również pańskie.

Nie podaję innych wyobrażeń, bo czy potrafiłby Pan wyjaśnić człowiekowi niewidomemu od urodzenia, co to jest lazur, tęcza, paleta barw, i.t.d.

>A propos 'poznania prawdy' czy jest pan pewien, że w niebie będzie pan pragnął prawdy?

Skoro na Ziemi jej pragnę, to na pewno na tamtym świecie będę się nią interesował.
Wiele z naszych cech osobistych zachowamy na wieczność. Nie po to przecież żyjemy na Ziemi, żebyśmy na tamtym świecie byli jak z pod sztancy.
Jet to dla nas niepojęte, ale każdy z nas został tak stworzony, żeby w Niebie być jedynym i niepowtarzalnym.
Oczywiście brzydkie i grzeszne cech zostaną w nas wypalone ogniem czyścowym.
>> Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani nie
>> wstąpiło w serce człowieka, to co Bóg przygotował dla tych,
>> którzy go miłują.
>Argumenty św. Pawła, aby zjednać sobie wyznawców sięgały często do takich właśnie tajemniczych i działajacych na wyobraźnię obrazów. W pewnym sensie, widzac jego (św. Pawła) pragnienia doczesne, to zrozumiałe.

A tak od strony fizycznej, to proszę mi odpowiedzieć, czy w Niebie będzie czas?
I jakie tego będą skutki?


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
12-06-2020 16:30 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>>Wraz z Indianami, Muzułmanami i Buddystami?
>>Co pan osobiście na ten temat uważa?
> Do Nieba pójdą tylko ludzie, którzy uznają Jezusa Chrystusa za Boga i Zbawcę.

Pod warunkiem, że nie dadzą się skusić fałszywym naukom prawosławia/protestantyzmu/katolicyzmu (niepotrzebne skreślić)

Jestem katolikiem, wierzę w Zmartwychwstanie, ale nie wierzę w nauczanie niektórych duchownych różnych wyznań, że mają monopol na drogę do zbawienia
Rad spotkam w niebie przyjaciół żydów, animistów i muzułmanów rad zobaczę zdziwienie moich przyjaciół ateistów

>Wielu, a praktycznie prawie wszyscy będą musieli wcześniej przejść przez Czyściec.
Chyba, że ktoś żył przed 1517 i kupił sobie odpust

> W Niebie ludzie nie będą żyli prymitywnymi emocjami. Jest to niegodne tamtego świata.

To chyba pycha wiedzieć co jest w niebie

>Pan Bóg czasami pozwala duszom z tamtego świata ukazywać się ludziom świętym.
>Jedna z nich zapytała się o seks w Niebie.
>Otrzymała odpowiedź, iż jego urok można by porównać do nurkowania w szambie na ziemi.
No to miała na ziemi nieudany seks
Niemniej mam nadzieję, że do nieba trafią też i tacy, którzy seks mieli bardzo udany

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
12-06-2020 19:45 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>Rad spotkam w niebie przyjaciół żydów, animistów i muzułmanów rad zobaczę zdziwienie moich przyjaciół ateistów

Nie zapominaj że będzie też gość który będzie Cię namawiał do obalenia tego rajosystemu gdyż
Bóg będzie w hierarchi wyżej a więc powinien płacić podatek itd.itd
12-06-2020 22:08 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
>>Rad spotkam w niebie przyjaciół żydów, animistów i muzułmanów rad zobaczę zdziwienie moich przyjaciół ateistów
>Nie zapominaj że będzie też gość który będzie Cię namawiał do obalenia tego rajosystemu gdyż
>Bóg będzie w hierarchi wyżej a więc powinien płacić podatek itd.itd
Oj, żebyś nie wykrakał
Henryk.K (2246 punktów)
>>>Wraz z Indianami, Muzułmanami i Buddystami?
>>>Co pan osobiście na ten temat uważa?
>> Do Nieba pójdą tylko ludzie, którzy uznają Jezusa Chrystusa za Boga i Zbawcę.
Chrześcijanie są na uprzywilijowanej pozycji, a szczególnie Katolicy, ponieważ oni w największym stopniu zachowali zasady wiary.

>Jestem katolikiem, wierzę w Zmartwychwstanie, ale nie wierzę w nauczanie niektórych duchownych różnych wyznań, że mają monopol na drogę do zbawienia
>Rad spotkam w niebie przyjaciół żydów, animistów i muzułmanów rad zobaczę zdziwienie moich przyjaciół ateistów

Pewien zakonnik powiedział, że będziemy bardzo zaskoczeni kogo spotkamy w Niebie.
Jednak najbardziej nas zaskoczy to, że my się tam znajdziemy.

>>Wielu, a praktycznie prawie wszyscy będą musieli wcześniej przejść przez Czyściec.
>Chyba, że ktoś żył przed 1517 i kupił sobie odpust

Nie wiem jak jest z kupowaniem odpustów, ale wiem, że jałmużna jest bardzo ważna.

>No to miała na ziemi nieudany seks
>Niemniej mam nadzieję, że do nieba trafią też i tacy, którzy seks mieli bardzo udany

Odpowie Pan sobie na pytanie, co jest ważniejsze w życiu, udany seks czy miłość?


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
12-06-2020 21:11 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)
>>> Do Nieba pójdą tylko ludzie, którzy uznają Jezusa Chrystusa za Boga i Zbawcę.
> Chrześcijanie są na uprzywilijowanej pozycji, a szczególnie Katolicy, ponieważ oni w największym stopniu zachowali zasady wiary.
No jakże by inaczej, przecież jesteś katolikiem, ups, Katolikiem

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
12-06-2020 21:18 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>>>Wraz z Indianami, Muzułmanami i Buddystami?
>>>>Co pan osobiście na ten temat uważa?
>>> Do Nieba pójdą tylko ludzie, którzy uznają Jezusa Chrystusa za Boga i Zbawcę.
> Chrześcijanie są na uprzywilijowanej pozycji, a szczególnie Katolicy, ponieważ oni w największym stopniu zachowali zasady wiary.

Luterski pastor mówi to samo
Pop mówi to samo
Husycki kaznodzieja mówi to samo

>>Jestem katolikiem, wierzę w Zmartwychwstanie, ale nie wierzę w nauczanie niektórych duchownych różnych wyznań, że mają monopol na drogę do zbawienia
> Pewien zakonnik powiedział, że będziemy bardzo zaskoczeni kogo spotkamy w Niebie.
Jeśli dla Ciebie każdy zakonnik to autorytet...

>>>Wielu, a praktycznie prawie wszyscy będą musieli wcześniej przejść przez Czyściec.
>>Chyba, że ktoś żył przed 1517 i kupił sobie odpust
> Nie wiem jak jest z kupowaniem odpustów,
Proponuję zapoznać się z historią kościoła

>>No to miała na ziemi nieudany seks
>>Niemniej mam nadzieję, że do nieba trafią też i tacy, którzy seks mieli bardzo udany
> Odpowie Pan sobie na pytanie, co jest ważniejsze w życiu, udany seks czy miłość?

A to jest alternatywne?
Serdecznie współczuję


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
15-06-2020 08:51 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Chrześcijanie są na uprzywilijowanej pozycji, a szczególnie Katolicy,
> ponieważ oni w największym stopniu zachowali zasady wiary.

Przyznam, że nie bardzo rozumiem.
Na pewno są buddyści, którzy w równym stopniu (a często nawet bardziej od katlików) zachowają zasady swojej wiary. Czyż to zatem nie oni (buddyści) będa na pozycji bardziej uprzywilejowanej?

Z Żydami podobnie itd.

> Odpowie Pan sobie na pytanie, co jest ważniejsze w życiu, udany seks czy miłość?

Może pan nie wie, ale te rzeczy spokojnie można łączyć.
Trudno też oczekiwać takiej informacji od zakonnika (jeśli nawet, to nie może jej panu oficjalnie udzielić ).
Gdzieś słyszałem, że miłość czysto platoniczna jest b. krótkotrwała... choćby dlatego, że istnieją liczne dowody naukowe na zdrwotne aspekty udanego seksu, a chorobowe - na jego brak, lub patologiczne oznaki.


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Henryk.K (2246 punktów)
>> Chrześcijanie są na uprzywilijowanej pozycji, a szczególnie Katolicy,
>> ponieważ oni w największym stopniu zachowali zasady wiary.
>Przyznam, że nie bardzo rozumiem.
>Na pewno są buddyści, którzy w równym stopniu (a często nawet bardziej od katlików) zachowają zasady swojej wiary. Czyż to zatem nie oni (buddyści) będa na pozycji bardziej uprzywilejowanej?
>Z Żydami podobnie itd.
>> Odpowie Pan sobie na pytanie, co jest ważniejsze w życiu, udany seks czy miłość?
>Może pan nie wie, ale te rzeczy spokojnie można łączyć.
>Trudno też oczekiwać takiej informacji od zakonnika (jeśli nawet, to nie może jej panu oficjalnie udzielić ).
>Gdzieś słyszałem, że miłość czysto platoniczna jest b. krótkotrwała... choćby dlatego, że istnieją liczne dowody naukowe na zdrwotne aspekty udanego seksu, a chorobowe - na jego brak, lub patologiczne oznaki.

Nie wiem,czy Pan wie, ale w Kościele Katolickim, małżeństwo musi być skonsumowane.
W innym przypadku jest nieważne.
Kościół nie zaleca białych małżeństw, ponieważ jego celem jest posiadanie potomstwa. Dzisiaj to już nawet dzieci nie wierzą, że bocian je przyniósł.
Spotkałem się w internecie z uwagą, że seks zabija miłość.
Doświadczenie życiowe w wielu przypadkach potwierdza to spostrzeżenie.
Kobiety bardziej cenią sobie uczucie, a mężczyźni seks.


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
15-06-2020 15:39 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)
> Spotkałem się w internecie z uwagą, że seks zabija miłość.
>Doświadczenie życiowe w wielu przypadkach potwierdza to spostrzeżenie.
Np.: seks analny jest do du...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
15-06-2020 19:20 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
> Spotkałem się w internecie z uwagą, że seks zabija miłość.

Na płocie napisano "dupa"
Pogłaskałem, wlazła mi drzyzga

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
16-06-2020 08:56 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Chrześcijanie są na uprzywilijowanej pozycji, a szczególnie Katolicy,
> ponieważ oni w największym stopniu zachowali zasady wiary.

Przyznam, że nie bardzo rozumiem.
Na pewno są buddyści, którzy w równym stopniu (a często nawet bardziej od katolików) zachowują zasady swojej wiary. Czyż to zatem nie oni (buddyści) będa na pozycji bardziej uprzywilejowanej? Z Żydami podobnie itd.

> Spotkałem się w internecie z uwagą, że seks zabija miłość.

Mniemam, że był to internet raczej katolicki.
I akurat to mnie nie dziwi.
Dość nielubiany profesor przez garść co bardziej purytańskich księży:
menway.int(*)-katolicka-na-pewno,nId,451576
Istnieją liczne dowody naukowe na zdrwotne aspekty udanego seksu, a chorobowe - na jego brak, lub patologiczne oznaki.
Zdrowym uczuciem mogą obdarzać się wzajem ludzie zdrowi, zapewne pan się z tym zgodzi.

>Doświadczenie życiowe w wielu przypadkach potwierdza to spostrzeżenie.

Panie Henryku, a jakieś konkrety?

>Kobiety bardziej cenią sobie uczucie, a mężczyźni seks.

Rozmawia pan czasem ze swoją żoną o seksie i o uczuciach?
Zdrowym uczuciem obdarzają się wzajem ludzie zdrowi.. a co do takich rozmów jeszcze, bywają one niełatwe (zwłaszcza na poczatku). Odwagi.

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
15-06-2020 09:02 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Chyba, że ktoś żył przed 1517 i kupił sobie odpust
> Nie wiem jak jest z kupowaniem odpustów, ale wiem, że
> jałmużna jest bardzo ważna.

Nie trzeba długo się zastanawiać nad tym kupowaniem odpustów, ale pomogę:

Marcin Luter w dniu 31 października 1517 w Wittenberdze ogłosił swoje słynne 95 tez.
Te tezy, będące wezwaniem do publicznej dysputy religijnej na temat istoty i skuteczności odpustów, miały zostać przybite do drzwi katedry zamkowej. Celem Lutra było doprowadzenie do reformy Kościoła rzymskokatolickiego,
Powód do sporu z Kościołem dała Lutrowi praktyka sprzedawania odpustów, prowadzona przez katolicki kler. W założeniu dochód pochodzący z ich sprzedaży miał być przeznaczony w jednej połowie na budowę kościoła Św. Piotra w Rzymie, w drugiej na spłatę długu zaciągniętego na zakup paliusza (oznaki godności arcybiskupiej).
Handel odpustami wtedy był od dawna praktykowany, opierał się głównie na założeniu, że Jezus Chrystus i święci podczas swego życia na ziemi zrobili więcej dobrego, niż było im potrzeba do zbawienia. Nadmiar mógł zatem służyć innym do otrzymania życia wiecznego, a papież miał władzę udzielania uczynków łaski ze skarbca świętych. I odpust otrzymywało się za pieniądze.

Mocno wierząc w słowa papieża, chrześcijańka szlachta Europy była czyściutka jak wiosnanna róża, używając swoich pieniędzy.
Równolegle zabijali i grzeszyli ile wlezie, wszak papież mówi, że mogę kupić sobie odpust, to tak pewnie jest. I sumienie czyste.

Jak pan myśli, spotka się pan z nimi (szlachecką średniwieczną szlachtą) w niebie?


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
15-06-2020 13:54 
 Ocena 1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)

>Handel odpustami wtedy był od dawna praktykowany, opierał się głównie na założeniu, że Jezus Chrystus i święci podczas swego życia na ziemi zrobili więcej dobrego, niż było im potrzeba do zbawienia. Nadmiar mógł zatem służyć innym do otrzymania życia wiecznego, a papież miał władzę udzielania uczynków łaski ze skarbca świętych. I odpust otrzymywało się za pieniądze.
>Mocno wierząc w słowa papieża, chrześcijańka szlachta Europy była czyściutka jak wiosnanna róża, używając swoich pieniędzy.
>Równolegle zabijali i grzeszyli ile wlezie, wszak papież mówi, że mogę kupić sobie odpust, to tak pewnie jest. I sumienie czyste.
>Jak pan myśli, spotka się pan z nimi (szlachecką średniwieczną szlachtą) w niebie?

Mam do Pańskiej wypowiedzi jedną bardzo poważną uwagę.
Nie rozumie Pan tego o czym próbuje nas przekonać.
Proszę na sam przód zrozumieć co to jest odpust za grzechy.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
16-06-2020 08:49 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Nie wiem jak pan, ale ja chodziłem na lekcje religii i pamiętam, co to odpust i co mu towarzyszy (ulga).
Wiem także, kiedy zostały sprecyzowane obecne warunki odpustu, natomiast co do pana wiedzy mam pewne wątpliwości.

Trudno jednak będzie zrozumieć o co panu chodzi, jeśli pan tego szerzej nie wyjaśni "Proszę na sam przód zrozumieć co to jest odpust za grzechy".


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
16-06-2020 09:03 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>Nie rozumie Pan tego o czym próbuje nas przekonać.
>Proszę na sam przód zrozumieć co to jest odpust za grzechy.

Mowa jest o handlu odpustami. W historii kościoła dość znaczący epizod, kropla, która przelała czarę goryczy pewnego augustiańskiego mnicha

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
16-06-2020 09:08 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Mowa jest o handlu odpustami

"Mówił dziad do obrazu, a obraz do niego ani razu".
Ty o handlu odpustami 500 lat temu, p. Henryk w odpowiedzi o odpuście dziś..

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Henryk.K (2246 punktów)
>>Nie rozumie Pan tego o czym próbuje nas przekonać.
>>Proszę na sam przód zrozumieć co to jest odpust za grzechy.
>Mowa jest o handlu odpustami. W historii kościoła dość znaczący epizod, kropla, która przelała czarę goryczy pewnego augustiańskiego mnicha

Wierzy Pan, że jeden skromny mnich mógł dokonać takich przemian?


Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
16-06-2020 18:10 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>>Mowa jest o handlu odpustami. W historii kościoła dość znaczący epizod, kropla, która przelała czarę goryczy pewnego augustiańskiego mnicha
> Wierzy Pan, że jeden skromny mnich mógł dokonać takich przemian?

To nie jest kwestia wiary tylko wiedzy
Luther poruszył lawinę, ale kamienie na tę lawinę układali biskupi, papieże i proboszczowie przez kilkaset lat.

On jedynie napisał tezy do dysputy...
Gdyby się odbyła, może inaczej by to wyglądało, ale pycha papieży była zbyt silna

Główną przyczyną Reformacji była choroba kościoła, wiara w świętą Mamonę i 7 grzechów głównych kleru
Z podobnym zjawiskiem mamy do czynienia dziś w Polsce. Głównymi cechami większości duchowieństwa są: pycha, chciwość, nieczystość, obżarstwo, lenistwo i polityczne zaangażowanie

Po co przyciągać wiernych do kościoła porywającymi kazaniami, wierni i tak muszą zapłacić proboszczowi w podatkach

Po co przekonywać przykładem i słowem do cnotliwego żywota, łatwiej "cnotliwe" życie wymusić prawem

Po co liczyć się z głosem wiernych, przecież nie zwolnią nawet biskupa - łajdaka

Po co tłumaczyć na kazaniu Ewangelie, przecież (wg biskupa każącego na Jasnego Górze) mamy Ewngalistów Mateusza (Morawieckiego) i Łukasza (Szumowskiego) sic!

Odwzajemnią hojnym darem na "katolickie" kościoły st Superbia w Licheniu, Wilanowie i Toruniu, odwzajemnią ochroną pedofila i pedofilofila

Kościoły pustoszeją, bo wierni mają dość politycznej propagandy, hipokryzji i oblężonej twierdzy? I tak zapłacą. W podatkach i to pp. biskupom wystarczy

Oczywiście generalizuję, a to może być krzywdzące dla biskupów w Gnieźnie, Opolu czy Ełku. Ale już nie w Gdańsku czy Bydgoszczy

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
12-06-2020 21:03 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Jestem katolikiem, wierzę w Zmartwychwstanie,
Teraz są takie gry, bohaterowie 6 razy Zmartwychwstają.
>ale nie wierzę w nauczanie niektórych duchownych różnych wyznań, że mają monopol na drogę do zbawienia
Zbawić każdy może się sam, innej drogi nie ma. Nikt tego za ciebie nie zrobi... ( ł swoją śmiercią ani innym czynem ). Bóg-zbawca to taka fajna figura, rozwiązuje problem i gra gitara...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
witamziomy (536 punktów)

> A tak od strony fizycznej, to proszę mi odpowiedzieć, czy w Niebie będzie czas?
>I jakie tego będą skutki?

Czas oznacza zmianę, ruch. Zmiana to doczesność, przemijalność. Wszystko co podlega zmianie, posiada cechy obiektywne, poznawalne zmysłowo jak np. ciało, umysł.

Wieczność to brak czasu, jeżeli coś istnieje wiecznie, to zawsze wiecznie istniało i istnieć będzie, oznacza również, że nie zachodzi tam żadna zmiana a tym samym nie posiada cech obiektywnych, poznawalnych zmysłowo.

Zatem wieczność, nie może być ani fizyczna ani umysłowa.

Jeżeli niebo oznacza wieczne życie to żadne ciała ani umysły(dusze) zawędrować tam nie mogą, bo coś co wieczne nie jest, wiecznym stać się nie może.

Jest jeszcze trzeci element w tej układance czyli duch człowieka. "Duch" czyli ciało nieposiadające cech obiektywnych, nie można zatem go doświadczyć zmysłowo. Rozpoznanie ducha w sobie to doświadczenie swojej subiektywności, którą można opisać jako JESTEM ŚWIADOMY,ŻE JESTEM ŚWIADOMY lub JESTEM, KTÓRY JESTEM.

Konkluzja z tego taka, że jeżeli człowiek ma żyć wiecznie to już wiecznie istnieje a tym wiecznym bytem jest jego "duch".

Skąd pewność, że duch jest wieczny? Brak cech obiektywnych to brak zmiany,brak zmiany to brak czasu, brak czasu to wieczność.

Niebo zatem to wieczne życie każdego z nas, które wydarza się właśnie teraz na płaszczyźnie duchowej a wiara w zmartwychwstanie duszy to kajdanki założone na umysły ludzi, którzy w niewiedzy i cierpieniu przechodzą przez życie, kompletnie nierozumiejąc czym są, czym jest świat i z czym to się wszystko je.

Zostaliśmy stworzeni na podobieństwo Boga? Tak, nasz duch jest tożsamy z Bogiem.

Pozdrawiam

16-06-2020 17:59 
 Ocena-1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)
>> A tak od strony fizycznej, to proszę mi odpowiedzieć, czy w Niebie będzie czas?
>>I jakie tego będą skutki?
>Czas oznacza zmianę, ruch. Zmiana to doczesność, przemijalność. Wszystko co podlega zmianie, posiada cechy obiektywne, poznawalne zmysłowo jak np. ciało, umysł.
>Wieczność to brak czasu, jeżeli coś istnieje wiecznie, to zawsze wiecznie istniało i istnieć będzie, oznacza również, że nie zachodzi tam żadna zmiana a tym samym nie posiada cech obiektywnych, poznawalnych zmysłowo.
>Zatem wieczność, nie może być ani fizyczna ani umysłowa.

Pan Bóg jest wieczny i tylko On.
Aniołowie i dusze ludzi przebywające w Niebie nie istnieli zawsze. Pojawili się z niczego. Nie można powiedzieć,że w pewnym momencie, ponieważ czas nie istnieje.

>Jeżeli niebo oznacza wieczne życie to żadne ciała ani umysły(dusze) zawędrować tam nie mogą, bo coś co wieczne nie jest, wiecznym stać się nie może.

Do Nieba nie może trafić żaden żyjący człowiek, ponieważ jego ciało z jakiś względów nie przeżyłoby takiego zdarzenia.
Mamy jednak obietnicę, iż po naszym zmartwychwstaniu, czyli ponownym połączeniu naszych dusz z ciałem, które nie będzie już posiadało cech fizycznych, zostaniemy wzięci do Nieba.

>Jest jeszcze trzeci element w tej układance czyli duch człowieka. "Duch" czyli ciało nieposiadające cech obiektywnych, nie można zatem go doświadczyć zmysłowo. Rozpoznanie ducha w sobie to doświadczenie swojej subiektywności, którą można opisać jako JESTEM ŚWIADOMY,ŻE JESTEM ŚWIADOMY lub JESTEM, KTÓRY JESTEM.

Duch człowieka przebywający w nim posiada cechy obiektywne, są one jednak bardzo ograniczone w sferze poznania otaczającej rzeczywistości.
Nie może on jej poznawać wykorzystując swoje cechy, lecz musi tego dokonywać poprzez zmysły człowieka.
Duch ze swej natury stoi wyżej od naszego ja, dlatego pomiędzy obydwoma formami istnieje bardzo poważny konflikt.
Duch pragnie dobra, ciało i zmysły są zaślepiane sprawami tego świata.
Tylko w jednej kwestii są ze sobą zgodne, jest to śmierć.

>aKonkluzja z tego taka, że jeżeli człowiek ma żyć wiecznie to już wiecznie istnieje a tym wiecznym bytem jest jego "duch".

I tu się z Panem zgadzam.

>Skąd pewność, że duch jest wieczny? Brak cech obiektywnych to brak zmiany,brak zmiany to brak czasu, brak czasu to wieczność.

Duch w trakcie życia zmienia się ponieważ zmienia się jego poznanie świata i ciała człowieka.

Jaka to by była egzystencja na tamtym świecie, kiedy nic by się nie zmieniało.
Toż to byłaby wieczna nuda, kto by to wytrzymał.

>Niebo zatem to wieczne życie każdego z nas, które wydarza się właśnie teraz na płaszczyźnie duchowej a wiara w zmartwychwstanie duszy to kajdanki założone na umysły ludzi, którzy w niewiedzy i cierpieniu przechodzą przez życie, kompletnie nierozumiejąc czym są, czym jest świat i z czym to się wszystko je.
>Zostaliśmy stworzeni na podobieństwo Boga? Tak, nasz duch jest tożsamy z Bogiem.
>Pozdrawiam
>
Zmartwychwstanie i wiara w Boga są to kajdany dla ludzi wierzących tylko w doczesność. Ich poznanie i rozwój kończą się na brzuchu i przyjemnościach.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
16-06-2020 21:56 
 Ocena 1 na 1
witamziomy (536 punktów)
>>> A tak od strony fizycznej, to proszę mi odpowiedzieć, czy w Niebie będzie czas?
>>>I jakie tego będą skutki?
>>Czas oznacza zmianę, ruch. Zmiana to doczesność, przemijalność. Wszystko co podlega zmianie, posiada cechy obiektywne, poznawalne zmysłowo jak np. ciało, umysł.
>>Wieczność to brak czasu, jeżeli coś istnieje wiecznie, to zawsze wiecznie istniało i istnieć będzie, oznacza również, że nie zachodzi tam żadna zmiana a tym samym nie posiada cech obiektywnych, poznawalnych zmysłowo.
>>Zatem wieczność, nie może być ani fizyczna ani umysłowa.
>Pan Bóg jest wieczny i tylko On.
>Aniołowie i dusze ludzi przebywające w Niebie nie istnieli zawsze. Pojawili się z niczego. Nie można powiedzieć,że w pewnym momencie, ponieważ czas nie istnieje.

Jeżeli ma Pan w domu zegar to zakłada Pan istnienie czasu. Pojawienie się czegoś z niczego jest stwierdzeniem nielogicznym i chyba nie przemyślał Pan powyższego wpisu.

>>Jeżeli niebo oznacza wieczne życie to żadne ciała ani umysły(dusze) zawędrować tam nie mogą, bo coś co wieczne nie jest, wiecznym stać się nie może.
>Do Nieba nie może trafić żaden żyjący człowiek, ponieważ jego ciało z jakiś względów nie przeżyłoby takiego zdarzenia.
>Mamy jednak obietnicę, iż po naszym zmartwychwstaniu, czyli ponownym połączeniu naszych dusz z ciałem, które nie będzie już posiadało cech fizycznych, zostaniemy wzięci do Nieba.

To proszę wyjaśnić po co duszy ciało, które nie ma cech fizycznych a więc i mózgu a co za tym idzie, żadne życie psychiczne łącznie z myśleniem nie jest możliwe. Czymże ta dusza by była i w jaki sposób zachodziłoby jakiekolwiek doświadczanie.

>>Jest jeszcze trzeci element w tej układance czyli duch człowieka. "Duch" czyli ciało nieposiadające cech obiektywnych, nie można zatem go doświadczyć zmysłowo. Rozpoznanie ducha w sobie to doświadczenie swojej subiektywności, którą można opisać jako JESTEM ŚWIADOMY,ŻE JESTEM ŚWIADOMY lub JESTEM, KTÓRY JESTEM.
> Duch człowieka przebywający w nim posiada cechy obiektywne, są one jednak bardzo ograniczone w sferze poznania otaczającej rzeczywistości.

Panie drogi, coś jest ograniczone ponieważ posiada cechy obiektywne. Skoro twierdzi Pan, że "duch" człowieka takowe cechy posiada to proszę wymienić choć jedną, jestem bardzo ciekawy.

>Nie może on jej poznawać wykorzystując swoje cechy, lecz musi tego dokonywać poprzez zmysły człowieka.

jw.

>Duch ze swej natury stoi wyżej od naszego ja, dlatego pomiędzy obydwoma formami istnieje bardzo poważny konflikt.
>Duch pragnie dobra, ciało i zmysły są zaślepiane sprawami tego świata.
>Tylko w jednej kwestii są ze sobą zgodne, jest to śmierć.

Czyli co, posiadamy 2 ja ? Czyli duch też umiera?

>>aKonkluzja z tego taka, że jeżeli człowiek ma żyć wiecznie to już wiecznie istnieje a tym wiecznym bytem jest jego "duch".
> I tu się z Panem zgadzam.

Czyżby? Wyżej Pan napisał, że duch jest zgodny z "drugim" ja, co do śmierci. Więc jak to jest?

>>Skąd pewność, że duch jest wieczny? Brak cech obiektywnych to brak zmiany,brak zmiany to brak czasu, brak czasu to wieczność.
> Duch w trakcie życia zmienia się ponieważ zmienia się jego poznanie świata i ciała człowieka.

To proszę jeszcze raz o przykłady tych zmian.

> Jaka to by była egzystencja na tamtym świecie, kiedy nic by się nie zmieniało.
>Toż to byłaby wieczna nuda, kto by to wytrzymał

Otóż to, po to właśnie powstał wszechświat oraz życie. Materialny, umysłowy wszechświat to przeciwieństwo "świata" duchowego. Razem tworzą coś co się nazywa rzeczywistość.
Duch bez umysłu nie ma czego doświadczać, jest jak "żywa" pustka z nieskończonym potencjałem.

>>Niebo zatem to wieczne życie każdego z nas, które wydarza się właśnie teraz na płaszczyźnie duchowej a wiara w zmartwychwstanie duszy to kajdanki założone na umysły ludzi, którzy w niewiedzy i cierpieniu przechodzą przez życie, kompletnie nierozumiejąc czym są, czym jest świat i z czym to się wszystko je.
>>Zostaliśmy stworzeni na podobieństwo Boga? Tak, nasz duch jest tożsamy z Bogiem.
>>Pozdrawiam
>>
> Zmartwychwstanie i wiara w Boga są to kajdany dla ludzi wierzących tylko w doczesność. Ich poznanie i rozwój kończą się na brzuchu i przyjemnościach.

Nie zgadzam się, wyjaśnię dlaczego.

Wiara dogmatyczna opiera się na prostym mechanizmie. Mianowicie tworzy struktury umysłowe i targa wierzącego z przeszłości (katolicyzm 2000 lat) ku przyszłości (życie wieczne po śmierci).Ma to szczególne znaczenie, ponieważ w takim otoczeniu "umyka" człowiekowi "doświadczenie" duchowe, zostaje "przykryte" przez te umysłowe struktury i "poznanie" Ducha, Boga wydaje się niemożliwe.
Co istotniejsze, to to, że "doświadczenie" duchowe zachodzi zawsze w chwili obecnej, w teraźniejszości. Mamy tutaj ewidentny konflikt interesów i to z tego konfliktu powstaje masa problemów z wojnami włącznie.
Świat duchowy nie istnieje gdzieś tam w niebie, po śmierci. Istnieje teraz i wypełnia całą przestrzeń,wszystkie istoty i wszystko co stworzone, tylko większość ludzi nie potrafi tego postrzec, bo ich umysły ciągle latają z przeszłości do przyszłości, są jak lunatycy.
I można wierzyć i przeżyć życie szczęśliwie, tylko ta wiara będzie miała swoje późniejsze konsekwencje i nie będzie to życie wieczne w niebie.
Życie wieczne już mamy, nie trzeba więc wierzyć, bać się, zasłużyć sobie, czcić bożków, padać na kolana, odmawiać modły itd., cała ta ideologia ma jedno zadanie, odwrócić uwagę człowieka od niego samego, od "ducha", którym jest, a jak człowiek nie wie kim jest to jest słaby, podatny na manipulację, wewnętrznie rozdarty, konfliktowy i zdolny do wszystkiego nawet do zabijania.
17-06-2020 12:58 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> cała ta ideologia ma jedno zadanie, odwrócić uwagę człowieka
> od niego samego, od "ducha", którym jest, a jak człowiek nie wie
> kim jest to jest słaby, podatny na manipulację, wewnętrznie
> rozdarty, konfliktowy i zdolny do wszystkiego nawet do zabijania.

Ogólnie i szczególnie się zgadzam , jedna uwaga: wg moich obserwacji, odwrócenie uwagi nie jest celem samym w sobie.
Celem jest stworzenie człowieka zależnego od chodzenia do Kościoła, przyjmowania komuni, konsultacji z księdzem choćby w sprawach swojego czystego, czy też nieczystego sumienia.
Stworzenie człowieka, który musi wybrać takie, a nie inne rytuały (ślub, pogrzeb) bo inaczej czuje się źle, albo jest co najmniej krytykowany przez rodzinę.

Jednym słowem, stworzenie człowieka przykutego do ogrganizacji, której wyznawcy, czy też hierachowie tym lepiej się czują, ile wiecej ludzi wokół siebie zgromadzą (zasady plemienne).
Co to ma wszystko wspólnego z duchowością, doprawdy nie wiem.

PS lubię..
www.youtube.com/watch?reload=9&v=vIOxazUZVXE


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
17-06-2020 13:24 
 Ocena 1 na 1
witamziomy (536 punktów)
>> cała ta ideologia ma jedno zadanie, odwrócić uwagę człowieka
>> od niego samego, od "ducha", którym jest, a jak człowiek nie wie
>> kim jest to jest słaby, podatny na manipulację, wewnętrznie
>> rozdarty, konfliktowy i zdolny do wszystkiego nawet do zabijania.
>Ogólnie i szczególnie się zgadzam , jedna uwaga: wg moich obserwacji, odwrócenie uwagi nie jest celem samym w sobie.
>Celem jest stworzenie człowieka zależnego od chodzenia do Kościoła, przyjmowania komuni, konsultacji z księdzem choćby w sprawach swojego czystego, czy też nieczystego sumienia.
>Stworzenie człowieka, który musi wybrać takie, a nie inne rytuały (ślub, pogrzeb) bo inaczej czuje się źle, albo jest co najmniej krytykowany przez rodzinę.
>Jednym słowem, stworzenie człowieka przykutego do ogrganizacji, której wyznawcy, czy też hierachowie tym lepiej się czują, ile wiecej ludzi wokół siebie zgromadzą (zasady plemienne).
>Co to ma wszystko wspólnego z duchowością, doprawdy nie wiem.
>PS lubię..

Racja nadrzędnym celem jest produkcja wyznawców, koszt przez nich ponoszony to rezygnacja z rozumu i życie w bólu i niewiedzy.
16-06-2020 16:19 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Do Nieba pójdą tylko ludzie, którzy uznają Jezusa
> Chrystusa za Boga i Zbawcę. Jeśli, ktoś nie dokonał tego wcześniej,
> z różnych powodów, to w chwili śmierci będzie musiał dobrowolnie
> dokonać tego ostatecznego wyboru.

Taka wiara jest domeną nie tylko pańskiej religii; co ciekawe nie wszyscy katolicy wierzą w to, co pan. Spotkałem sie z tezami, że zbawieni będą również innowiercy bez tego ostatecznego wybory między Jezusem a kimś/czymś innym.

> W Niebie ludzie nie będą żyli prymitywnymi emocjami. Jest to niegodne tamtego świata.

J.w. Nie wie pan, co będzie w niebie. Tylko słyszał od kogoś, który słyszał, który słyszał itd. od kogoś, który miał tzw. widzenie.
Proszę ruszyć głową: może inni wyznawcy nazywają to, co pan czuje prymitywnymi emocjami. Róznie może być..

> Pan Bóg czasami pozwala duszom z tamtego świata ukazywać
> się ludziom świętym.
> Jedna z nich zapytała się o seks w Niebie.
> Otrzymała odpowiedź, iż jego urok można by porównać do (..)

Znów bezkrytycznie referuje pan cudze widzenia.
Zdaje pan sobie sprawę, ile widzeń mają różni ludzie w życiu?
Dlaczego wybiera pan akurat te, inne odrzuca, a o jeszcze innych nie ma zielonego pojęcia?

>>A propos 'poznania prawdy' czy jest pan pewien, że w niebie będzie pan pragnął prawdy?
> Skoro na Ziemi jej pragnę, to na pewno na tamtym świecie będę się nią interesował.

To ciekawe. Bo skrytykował pan założenie indian: skoro te ich emocje wiecznych łowów są jedną z najfajniejszych spraw w ich życiu, to warto je na nowo przeżywac w niebie.
Nieśmiało informuję, że balansuje pan na pograniczu hipokryzji.
Nieładnie.

> Wiele z naszych cech osobistych zachowamy na wieczność. Nie po
> to przecież żyjemy na Ziemi, żebyśmy na tamtym świecie byli jak z pod sztancy.

Jasne, ale skoro Indianie pana zdaniem przeżywają prymitywne emocje, to do nieba z nimi nie wejdą. A pan ze swoimi tak.
Brawa dla człowieka siedzącego za grubym i wysokim murem niewiedzy

>> Argumenty św. Pawła, aby zjednać sobie wyznawców sięgały
>> często do takich właśnie tajemniczych i działajacych na wyobraźnię obrazów.
>> W pewnym sensie, widzac jego (św. Pawła) pragnienia doczesne, to zrozumiałe.
> A tak od strony fizycznej, to proszę mi odpowiedzieć, czy w Niebie będzie czas?
> I jakie tego będą skutki?

To pan tutaj jest specjalistą od nieba.

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Henryk.K (2246 punktów)
>> Do Nieba pójdą tylko ludzie, którzy uznają Jezusa
>> Chrystusa za Boga i Zbawcę. Jeśli, ktoś nie dokonał tego wcześniej,
>> z różnych powodów, to w chwili śmierci będzie musiał dobrowolnie
>> dokonać tego ostatecznego wyboru.
>Taka wiara jest domeną nie tylko pańskiej religii; co ciekawe nie wszyscy katolicy wierzą w to, co pan. Spotkałem sie z tezami, że zbawieni będą również innowiercy bez tego ostatecznego wybory między Jezusem a kimś/czymś innym.

Zbawieni będą nie tylko innowiercy, ale również najwięksi grzesznicy, którzy będą pragnęli pość do Nieba.
Aby jednak to uzyskać, to będą musieli uznać Pana Jezusa za Boga.
Przecież, w chwili decydowania się tej ostatecznej prawdy będzie On dokonywał szczegółowego sądu nad tą duszą.
Dusza człowieka może odrzucić ten sąd i zostanie wówczas zawleczona przez demony na wieczną mękę do Piekła.

>> W Niebie ludzie nie będą żyli prymitywnymi emocjami. Jest to niegodne tamtego świata.
>J.w. Nie wie pan, co będzie w niebie. Tylko słyszał od kogoś, który słyszał, który słyszał itd. od kogoś, który miał tzw. widzenie.
>Proszę ruszyć głową: może inni wyznawcy nazywają to, co pan czuje prymitywnymi emocjami. Róznie może być..

Pewnie nie. Przecież Rzymianie uwielbiali cyrk, w którym gladiatorzy walczyli na śmierć i życie ze sobą, jak i z zwierzętami. Masowo zabijano tam chrześcijan. Taką formę rozrywki również można by tam kultywować.
>> Pan Bóg czasami pozwala duszom z tamtego świata ukazywać
>> się ludziom świętym.
>> Jedna z nich zapytała się o seks w Niebie.
>> Otrzymała odpowiedź, iż jego urok można by porównać do (..)

To Pan nie potrafi oderwać się od ziemskości i przemyca różne ubogie duchem pomysły na tamten świat.

>Znów bezkrytycznie referuje pan cudze widzenia.
>Zdaje pan sobie sprawę, ile widzeń mają różni ludzie w życiu?
>Dlaczego wybiera pan akurat te, inne odrzuca, a o jeszcze innych nie ma zielonego pojęcia?

Te wszystkie pojęcia muszą układać się w jakąś logiczną całość. Kiedy wyłamują się z takiej logiki to je neguję.
>>>A propos 'poznania prawdy' czy jest pan pewien, że w niebie będzie pan pragnął prawdy?
>> Skoro na Ziemi jej pragnę, to na pewno na tamtym świecie będę się nią interesował.
>To ciekawe. Bo skrytykował pan założenie indian: skoro te ich emocje wiecznych łowów są jedną z najfajniejszych spraw w ich życiu, to warto je na nowo przeżywac w niebie.
>Nieśmiało informuję, że balansuje pan na pograniczu hipokryzji.
>Nieładnie.

Porównując szaleńcze łowy na bizony z poznawaniem prawdy dokonuje Pan syntezy spraw, które są nie przystające.

>> Wiele z naszych cech osobistych zachowamy na wieczność. Nie po
>> to przecież żyjemy na Ziemi, żebyśmy na tamtym świecie byli jak z pod sztancy.
>Jasne, ale skoro Indianie pana zdaniem przeżywają prymitywne emocje, to do nieba z nimi nie wejdą. A pan ze swoimi tak.
>Brawa dla człowieka siedzącego za grubym i wysokim murem niewiedzy

Pański stan wiedzy o Niebie tak mnie poraził, że chyba dopiero po tygodniu odzyskam sprawny wzrok i umysł.

>>> Argumenty św. Pawła, aby zjednać sobie wyznawców sięgały
>>> często do takich właśnie tajemniczych i działajacych na wyobraźnię obrazów.
>>> W pewnym sensie, widzac jego (św. Pawła) pragnienia doczesne, to zrozumiałe.
>> A tak od strony fizycznej, to proszę mi odpowiedzieć, czy w Niebie będzie czas?
>> I jakie tego będą skutki?
>To pan tutaj jest specjalistą od nieba.

Aby rozpatrywać czas wcale nie trzeba byś specjalistą od Nieba.
Wystarczy jeno przyjąć założenie, że czas nie istnieje. A czy stan taki będzie trwał w Niebie, czy każdym inny miejscu, nie ma znaczenia.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
Duch Prawdy (14788 punktów)
> Zbawieni będą nie tylko innowiercy, ale również najwięksi grzesznicy, którzy będą pragnęli pość do Nieba.
>Aby jednak to uzyskać, to będą musieli uznać Pana Jezusa za Boga.
Człowieku, co ty wypisujesz! Najpierw przedstaw chociaż 1 dowód ( słownie JEDEN! ), że ten bohater religijnej literatury istniał.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
17-06-2020 08:33 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Zbawieni będą (..) również najwięksi grzesznicy(..) jednak to uzyskać,
> to będą musieli uznać Pana Jezusa za Boga.

Doktryna, jak każda inna (wzruszenie ramionami). Spotkałem się również z twierdzeniem, że zbawieni będą też innowiercy bez tego ostatecznego wyboru między Jezusem a kimś/czymś innym.

> Przecież, w chwili decydowania się tej ostatecznej prawdy
> będzie On dokonywał szczegółowego sądu nad tą duszą.

Faktycznie tak pan wierzy. A inni wierzą w inny scenariusz. Ile religii, tyle scenariuszy.

>> Proszę ruszyć głową: może inni wyznawcy nazywają to, co pan
>> czuje prymitywnymi emocjami. Róznie może być..
> Pewnie nie. Przecież Rzymianie uwielbiali cyrk, w którym gladiatorzy
> walczyli na śmierć i życie ze sobą, jak i z zwierzętami. Masowo zabijano
> tam chrześcijan. Taką formę rozrywki również można by tam kultywować.

Widzę, że kompletnie nie rozumie pan tego, o czym pisałem.

>>> Pan Bóg czasami pozwala duszom z tamtego świata ukazywać
>>> się ludziom świętym.
>>> Jedna z nich zapytała się o seks w Niebie.
>>> Otrzymała odpowiedź, iż jego urok można by porównać do (..)
> To Pan nie potrafi oderwać się od ziemskości i przemyca różne
> ubogie duchem pomysły na tamten świat.

Oczywiście to ja miałem widzenie zestawiające kontrastowo niebo z gnojówką
Co do 'bogatych duchem' pana pomysłów, jeśli je pan opisze - chętnie się odniosę.

>>Znów bezkrytycznie referuje pan cudze widzenia.
>>Dlaczego wybiera pan akurat te, inne odrzuca, a o jeszcze innych nie ma zielonego pojęcia?
> Te wszystkie pojęcia muszą układać się w jakąś logiczną całość. Kiedy wyłamują się z takiej logiki to je neguję.

Teologia katolicka niespecjalnie układa się w logiczną całość, ale nie taki jest przecież jej cel.

Bógł posyła swojego Syna na śmierć na ziemię, jakby to było potrzebne (?) do jakiegoś odkupienia za grzechy* (??) a jakiego, po co itd. to nie wiadomo.
Jezus umiera, a po jego śmierci.. świat jak ewoluował, tak dalej ewoluuje swoimi ścieżkami.
Widzi pan w tej teologii jakiś sens?
Czynię zło bliźniemu (świadomie lub nieświadomie) - wyrównuję jemu, a nie biegnę do jakiegoś księdza nie bardzo wiadomo po co.
Wtedy wyrzuty znikają. Po co komplikować prostą rzecz jakimś urażonym (zranionym?) Bogiem.

Nawet pana sposób pojmowania nieba logiczny nie jest.
Zdaje pan sobie sprawę, ile widzeń mają różni ludzie w życiu, nawet bardziej spójnych od katolickich?

>>>>A propos 'poznania prawdy' czy jest pan pewien, że w niebie będzie pan pragnął prawdy?
>>> Skoro na Ziemi jej pragnę, to na pewno na tamtym świecie będę się nią interesował.
>>To ciekawe. Bo skrytykował pan założenie indian: skoro te ich emocje wiecznych łowów są jedną z najfajniejszych spraw w ich życiu, to warto je na nowo przeżywac w niebie.
>>Nieśmiało informuję, że balansuje pan na pograniczu hipokryzji.
>>Nieładnie.
> Porównując szaleńcze łowy na bizony z poznawaniem prawdy dokonuje Pan
> syntezy spraw, które są nie przystające.

Tylko zauważam pana niekonsekwencję.
Z jednej strony twierdzi pan, że obecne pragnienie prawdy przeniesie się u pana na tamten świat, z drugiej neguje możliwość przeniesienia doczesnego pragnienia Indian.
Przykro mi, ale to hipokryzja (wzruszenie ramionami).
Zapewne wszedł pan na to forum w celu ewangelizacji, ale odnosi zupełnie odwrotny skutek..

>>> Wiele z naszych cech osobistych zachowamy na wieczność. Nie po
>>> to przecież żyjemy na Ziemi, żebyśmy na tamtym świecie byli jak z pod sztancy.
>>Jasne, ale skoro Indianie pana zdaniem przeżywają prymitywne emocje, to do nieba z nimi nie wejdą. A pan ze swoimi tak.
>>Brawa dla człowieka siedzącego za grubym i wysokim murem niewiedzy
> Pański stan wiedzy o Niebie tak mnie poraził, że chyba dopiero po
> tygodniu odzyskam sprawny wzrok i umysł.

Czekam zatem na pańskie oświecenie mnie, byleby pan z naszych rozmów też coś wyniósł.
Jak dotąd, niewiele pan rozumie i chyba nawet nie chce zrozumieć.

>> To pan tutaj jest specjalistą od nieba.
> Aby rozpatrywać czas wcale nie trzeba byś specjalistą od Nieba.
> Wystarczy jeno przyjąć założenie, że czas nie istnieje. A czy stan
> taki będzie trwał w Niebie, czy każdym inny miejscu, nie ma znaczenia.

Nie bardzo widać, co z tej spekulacji ma wynikać.

* znam pewną historię z pierwszej ręki od człowieka, który był na Madagaskarze i obserwował ewangelizację tubcylców przez katolickiego księdza, był pewien problem z wytłumaczeniem im, co to odkupienie. Chętnie się podzielę.


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Henryk.K (2246 punktów)
>Czyli nie powie pan konkretnie, skąd pierwsi chrześcijanie wiedzieli o Wniebowzięciu Najświętszej Maryji?
>Działa to jak głuchy telefon (zakładam że zna pan to określnie) ale nie zastanowi się pan ani na chwilę, kto co i dlaczego przez wieki pisał, jaki miał w tym cel i jakie zapisy zmieniał?

Człowiek na tym świecie jest rozdarty pomiędzy dwoma siłami, dobra i zła.
Niegdyś ludzie byli bardziej wierzący i nie mieli z tym większych problemów.
Obecnie nastąpiło zachwianie równowagi w tej materii. Zło bardziej ukryło swoją obecność, lecz stało się bardziej beszczelne. Jak obserwuję to nawet na tym portalu, większość osób jego istnienie przypisuje Bogu. A to jest wręcz bluźnierstwo.
Przypomina chowanie głowy w piasek. Najbardziej naiwna diagnoza na świecie.
Tam gdzie pojawiają się jakiekolwiek zaburzenia w przepływie prawdy, na pewno mają swój udział siły ciemności.
Na tym łez padole to one i ich akolici zaciemniają światłość.
Jest jednak przepowiedziane, że światło zwycięży.
Ja ze swojej strony skromnie dodam, iż fala elektromagnetyczna to wykaże.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
09-06-2020 13:39 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Tam gdzie pojawiają się jakiekolwiek zaburzenia w przepływie
> prawdy, na pewno mają swój udział siły ciemności.

Zanim zaczniemy zastanawiać się co jest powodem czego, myślę że warto uświadomić sobie o jakiej prawdzie mówimy, czy przypadkiem nie o wierze w coś (np. że dany dogmat jest prawdziwy/fałszywy) ale bez możliwości dotknięcia, weryfikacji, porównania itd.

Jeśli mówimy o wierze że coś jest prawdą, istnieje dość duże prawdopodobieństwo że ktoś inny będzie nazywał kłamstwem to, co pan prawdą: nikt obiektywnie tego nie rozsądzi, bo nie ma metod.
Słowo przeciw słowu.

Stąd nauka nie zajmuje się przedmiotami czy podmiotami wiary sensu stricte.
Wg niej tego typu rozważania są jałowe.

Jest jednak pewna dyscyplina quasi-naukowa, która zajmuje się genezą wiary, tłumaczy jej benefity, bada religię i wiarę.
To psychologia.

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
29-05-2020 02:22 
 Ocena 3 na 3
czes (4083 punktów)
Nie widze odniesienia do mego wpisu.
Poruszone przez ciebie tematy moga byc nawet ciekawe ale akurat nie stanowia odpowiedzi na poruszone przeze mnie problemy. Poza tym, nie leza w zakresie moich zainteresowan.

Mimo wszystko, postaram sie odpowiedziec "jednym slowem".

> Ja przeżyłem komunizm z jego najprawdziwszą z prawdziwych filozofią, pogardą do wszelakiej duchowości i religii.
>Spotkałem się z niepodlegający jakimkolwiek wątpliwościom dowodzeniem oraz argumentami najwybitniejszych na świecie socjalistycznych uczonych.

Ja tez przezylem "komunizm" (w Polsce to byl raczej socjalizm). Aczkolwiek nie bylem szczesliwy, to daleko mi do tak skrajnych opinii jak twoja. No, ale kazdy z nas mial inne doswiadczenia zyciowe.

>Nawet Gagarin, który pierwszy poleciał w Kosmos stwierdził,iż Boga tam nie ma , ponieważ Go nie spotkał, a nawet nie widział.

To akurat byl dowcip i to wymyslony - jezeli dobrze pamietam - w Komitecie Centralny KPZR.

>Dlatego proszę o więcej zaufania do praktyka, niż do wszelkiej maści teoretyków, uczonych, uczonych w piśmie i faryzeuszy.

Tutaj nie zgadzam sie z toba. Praktyka i to podbudowana teoria ma znaczenie w wielu dziedzinach zycia, np. w kuchni, w seksie, prowadzeniu samochodu, tancu i wielu innych.
Jednak prawdziwa nauka i wiedza nie moga byc niczym zastapione czy wyparte. Takie jest moje zdanie, moja opinia.
Zastanawialem sie po co wplatujesz do sprawy "faryzeuszy"? Co masz przeciwko "wszelkiej masci teoretyom, uczonym ..."?
Widze, ze nadajemy na zupelnie innych falach i nigdy nie dojdziemy do porozumienia.
Chyba bedzie lepiej gdy kazdy z nas pozostanie przy swoim zdaniu, wroci do swego stolika i szklanki zimnego piwa.

Na tym koncze nasza krotka wymiane zdan.

Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.
29-05-2020 08:11 
 Ocena-1 na 1
Henryk.K (2246 punktów)



>Widze, ze nadajemy na zupelnie innych falach i nigdy nie dojdziemy do porozumienia.
>Chyba bedzie lepiej gdy kazdy z nas pozostanie przy swoim zdaniu, wroci do swego stolika i szklanki zimnego piwa.
>Na tym koncze nasza krotka wymiane zdan.
>
Pozdrowienia dla wszystkich miłych i rozsądnych tak ateistów jak i teistów piszących na tym forum.

>
Pomimo tak dużych różnic Nas dzielących, jakiś consensus osiągnęliśmy.

Kto trzęsie drzewo prawdy,temu padają na głowę obelgi i nienawiść. Konfucjusz
Nie Śpie Co Noc (338 punktów)
(zablokowany)

   Jeżeli człowiek jest jak rzodkiewka, to Bóg musiałby być jakąś krzepką rzepką. Widzimy na tym przykładzie, że podobieństwo nie oznacza natychmiast identyczności. Rzodkiewka jest mniejsza, mniej pękata, ma inny kolor - biało-czerwony, ale od korzonka, a rzepka jest czarna i od ogona, i od liścia. Oba korzonki różnią się też zdecydowanie smakiem. Korzonek biało-czerwony jest ostrzejszy i mniej włóknisty, ale zdarzy się i sparciały. Korzonek czarny jest twardszy i większy, a w smaku palący i gryzący, bo bardziej soczysty. Wniosek stąd taki, że jeżeli Bóg stwarza człowieka na własne podobieństwo, to podobieństwo owo może oznaczać jeszcze większe gatunkowe różnice. Czyli - im człowiek bardziej podobny do Boga, tym bardziej od niego różny. Skąd ta myśl? Bóg może sam różnić się od siebie, tak jak nie ma dwóch takich samych rzepek na polu. A jest tam jeszcze brukiew i pasternak, i rozmaity burak.

Było to dawno i nikt o tym nie wie nic. - Tycie Varaldo
tomczesław (23 punktów)
Wprost fantastycznie! Jak czasami nachodzi mnie jakaś melancholia lub smutek albo wściekłość, to gdy przypomnę sobie TEN stek bzdur, wymysłów i zwyczajnej ignorancji jakie zawarł autor TEGO wątku, to od razu robi mi się wesoło że hej! Tylko może zdarzyć się taki problem, że ten popis przypomni mi się na jakimś pogrzebie a ja śmiejąc się głośno będę posądzony że straciłem rozum?!?
Przecież tutaj nawet nie ma co komentować bo to tak jakby ktoś ze 100 procentowym przekonaniem napisał fałszywą tabliczkę mnożenia gdzie 2x2=5 lub 3x3=11. Jaki byłby sens rozmowy z takim człowiekiem?
nicniewiem (38 punktów)
Niezaleznie w co wierzysz prawda jest taka:

1. czlowiek jest mrowka w kosmosie
2. nauka wyjasnia wiele spraw ale pewnych nie jest w stanie
3. to czy jest zycie po smierci - niewiadomo, bo to ze "logicznym sie wydaje" ze nie ma to nie znaczy ze tak jest
4. ludzie ktorzy w nic nie wierza zazwyczaj maja ograniczony umysl

Nie brnij w nauke. Co jesli Bóg chce zebys tak myślał by Cie sprawdzić?

Jedno jest pewne... To że nic nie jest pewne.

Ci co sie naczytali naukowych pierdół beda stali za "dowodami" ale kazdy madry naukowiec Ci powie "W nauce nic powszechnie nie wiadomo wszystko sie traktuje przypisami".

Nie idź za tłumem. To barany

A najbardziej mnie bawi stwierdzenie "Bedzie to samo co przed zyciem"

...Aha czyli jak przed zyciem bylo "NIC" i nagle powstalem , to jesli potem bedzie "NIC" to znow mam szanse powstac.

RACJONALIŚCI - wezcie pod uwage ze wasz racjonalizm to wytwor waszego umyslu. Jestescie tak samo smieszni jak babcie oddający dorobek Rydzykowi.
witamziomy (536 punktów)
>Niezaleznie w co wierzysz prawda jest taka:
>1. czlowiek jest mrowka w kosmosie

No nie wiem.

>2. nauka wyjasnia wiele spraw ale pewnych nie jest w stanie

Racja.

>3. to czy jest zycie po smierci - niewiadomo, bo to ze "logicznym sie wydaje" ze nie ma to nie znaczy ze tak jest

Dlaczego niewiadomo? Jedne ciała umierają i rodzą się następne, ja tu widzę kontynuację życia.

>4. ludzie ktorzy w nic nie wierza zazwyczaj maja ograniczony umysl

Wiara jest dla małych dzidziusiów a umysł ze swej natury jest ograniczony. Wiarę można co najwyżej traktować jako punkt startowy w badaniu rzeczywistości a nie jako ostateczny cel.

>Nie brnij w nauke. Co jesli Bóg chce zebys tak myślał by Cie sprawdzić?

Bóg, jakiego znam, nikogo nie sprawdza.

>Jedno jest pewne... To że nic nie jest pewne.

Ojojoj, twardy postulat. Zapewniam Cię jednak przyjacielu,że są pewniki w tym świecie, trzeba je tylko zauważyć.

>Ci co sie naczytali naukowych pierdół beda stali za "dowodami" ale kazdy madry naukowiec Ci powie "W nauce nic powszechnie nie wiadomo wszystko sie traktuje przypisami".

Twoja pogarda dla nauki jako takiej jest co najmniej nie zrozumiała.

>Nie idź za tłumem. To barany
>A najbardziej mnie bawi stwierdzenie "Bedzie to samo co przed zyciem"
>...Aha czyli jak przed zyciem bylo "NIC" i nagle powstalem , to jesli potem bedzie "NIC" to znow mam szanse powstac.

Zależy co rozumiesz pod pojęciem "nic". Logika mówi, że coś nie może powstać z niczego.

>RACJONALIŚCI - wezcie pod uwage ze wasz racjonalizm to wytwor waszego umyslu. Jestescie tak samo smieszni jak babcie oddający dorobek Rydzykowi.

No coments.
nicniewiem (38 punktów)
Skoro uwazasz niektore sprawy za pewniki to za 1000 lat ktos bedzie sie z Ciebie smial albo Ty sam z siebie jak wkoncu wyjdziesz z zamknietej szklanej kuli zwanej mózgiem.

Pies biega za patykiem - powiesz idiota - tak samo ktos o Tobie moze powiedziec, tyle ze twoj patyk to lot w kosmos.

Wiara moze byc dla malych dzidziusow ale naukowe p*****lenie jest tym bardziej dla ludzi ktorzy musza wiedziec, troche mi ich żal, bo łykają nowinki naukowe jak właśnie te "wierzace dzieci" - ktos napisze w Forbes ze jest zycie na ksiezycu to pobiegniesz poopowiadac o tym znajomym choc ktos cie moze zwyczajnie robic w balona, ale ty powiesz NIE przeciez TO MUSI BYC PRAWDA.

Kazdy madry naukowiec powie Ci, ze wraz z rozwojem nauki jest coraz wiecej pytań niz odpowiedzi, ŻADEN naukowiec i ŻADEN lekarz Ci np nie powie ze cos jest na 100%, tylko tacy ograniczeni RACJONALIŚCI.

"Logika mowi mi..."

Przez X lat mowila nam ze ziemia jest płaska.

Idź wierzyć w nauke, za 1000 lat jak beda odkurzac twoje kosci powiedza "o to jest jeden z tych racjonalistów co mysleli ze juz wszystko wiedzą"

A za X lat bedziesz homoerektusem bracie

"Mózg jest najwazniejszym organem... Wg mózgu"

Bez odbioru.
witamziomy (536 punktów)
>Skoro uwazasz niektore sprawy za pewniki to za 1000 lat ktos bedzie sie z Ciebie smial albo Ty sam z siebie jak wkoncu wyjdziesz z zamknietej szklanej kuli zwanej mózgiem.

Piszę do Ciebie te wypociny i uznaję to za pewnik.

>Pies biega za patykiem - powiesz idiota - tak samo ktos o Tobie moze powiedziec, tyle ze twoj patyk to lot w kosmos.
>Wiara moze byc dla malych dzidziusow ale naukowe p*****lenie jest tym bardziej dla ludzi ktorzy musza wiedziec, troche mi ich żal, bo łykają nowinki naukowe jak właśnie te "wierzace dzieci" - ktos napisze w Forbes ze jest zycie na ksiezycu to pobiegniesz poopowiadac o tym znajomym choc ktos cie moze zwyczajnie robic w balona, ale ty powiesz NIE przeciez TO MUSI BYC PRAWDA.

Koleszko, ja nie mam 15 lat, żeby łykać wszystko jak pelikan. Jeżeli, nauka coś odkrywa i ma niezbite dowody to wtedy co najwyżej może to być dla mnie faktem.

>Kazdy madry naukowiec powie Ci, ze wraz z rozwojem nauki jest coraz wiecej pytań niz odpowiedzi, ŻADEN naukowiec i ŻADEN lekarz Ci np nie powie ze cos jest na 100%, tylko tacy ograniczeni RACJONALIŚCI.

To ja Ci powiem, że na 100% masz ograniczony umysł i jest to pewnik. Chyba się z tym zgodzisz?

>"Logika mowi mi..."
>Przez X lat mowila nam ze ziemia jest płaska.

A co ma logika wspólnego z ww. założeniem? Logicznym byłoby spojrzeć w niebo, zobaczyć, że księżyc jest okrągły i na tej podstawie założyć iż Ziemia też może być okrągła, powtarzam założyć.

>Idź wierzyć w nauke, za 1000 lat jak beda odkurzac twoje kosci powiedza "o to jest jeden z tych racjonalistów co mysleli ze juz wszystko wiedzą"
>A za X lat bedziesz homoerektusem bracie
>"Mózg jest najwazniejszym organem... Wg mózgu"
>Bez odbioru.

Chłopie, ja w nic nie wierzę, nie potrzebuję już żadnej wiary w swoim życiu.
Jakbyś miał trochę oliwy w głowie to byś wiedział, że nie da się wiedzieć wszystkiego i to jest kolejny pewnik.

Strzała.
nicniewiem (38 punktów)
Oczywiscie ze sie zgodze ze gowno wiem tak jak wszyscy tutaj, najlepsze jest to ze Einstein moglby byc madrzejszy od niewolnika z XV wieku ale i tak stoi gdzies obok na całej rozciaglosci wiedzy wszechswiata...

Nie musisz w nic wierzyc - twoja sprawa. Ale wiem jedno, niektorzy po prostu wciskają kit.

Np. "Swiadomosc jest wytworem mozgu" To nie jest FAKT. To jest TEORIA, PRZYPUSZCZENIE. Jak przeczytasz dokladnie badania i wnioski "naukoffcow" to wlasnie to przeczytasz. Ze ZAKŁADAJĄ ze tak pewnie jest. Nie widze w tym nic dziwnego, w koncu to najprostsza opcja - umierasz wiec nie pogadasz, proste nie? No Ziemia tez jest płaska na pierwszy rzut oka. Ostatecznie i tak niewiadomo. Mozna sie klocic co wg Ciebie jest ale to tylko wg Ciebie nie masz zadnej rzetelnej wiedzy tylko poczytales w internecie jak 99% jajogłowych z tego forum.

Prędzej uwierze ze ktos manipuluje nauką bysmy wierzyli w to co chcą, niż w to ze to co nam mówią jest prawdą.

Na pewne sprawy nie bedziemy miec poki co odpowiedzi bo nasz mózg ma ograniczone przyjmowanie wiedzy i wszystko moze byc inne niz ci sie wydaje.

Ludzie z otwartymi głowami dopuszczają taką myśl a "racjonalne" barany beda dalej tkwić w przekonaniu, ze wszystko juz wiadomo.

Jak w tym filmie "Konopielka":

A ziemia to okrągła jest, jak głowa!
Co ty, mówie, okrągła? Jakże okrągła, kiedy sam widzisz, że nieokrągła!
Ale pani mówi, że okrągła. Tylko że człowiek maleńki i nie widzi, że tam dalej to sie ziemia zagina.
E, co ty! Sie było za rzeko, nic tam sie nie zagina. I nic nie mówio, że sie dzie dalej zagina.
witamziomy (536 punktów)
>Oczywiscie ze sie zgodze ze gowno wiem tak jak wszyscy tutaj, najlepsze jest to ze Einstein moglby byc madrzejszy od niewolnika z XV wieku ale i tak stoi gdzies obok na całej rozciaglosci wiedzy wszechswiata...
>Nie musisz w nic wierzyc - twoja sprawa. Ale wiem jedno, niektorzy po prostu wciskają kit.
>Np. "Swiadomosc jest wytworem mozgu" To nie jest FAKT. To jest TEORIA, PRZYPUSZCZENIE. Jak przeczytasz dokladnie badania i wnioski "naukoffcow" to wlasnie to przeczytasz. Ze ZAKŁADAJĄ ze tak pewnie jest. Nie widze w tym nic dziwnego, w koncu to najprostsza opcja - umierasz wiec nie pogadasz, proste nie?

Oczywiście, że nauka w dużej mierze opiera się na założeniach, różnych teoriach, ale nie tylko.Ludzie różnie patrzą na świat i jeden chodzi do kościoła a drugi czyta badania naukowe.

Z tą świadomością to faktycznie nauka mija się całkowicie. Barany nie przyjmują do wiadomości, że może być i jest odwrotnie i to też jest dla mnie pewnik sprawdzone doświadczalnie.

No Ziemia tez jest płaska na pierwszy rzut oka. Ostatecznie i tak niewiadomo. Mozna sie klocic co wg Ciebie jest ale to tylko wg Ciebie nie masz zadnej rzetelnej wiedzy tylko poczytales w internecie jak 99% jajogłowych z tego forum.
>Prędzej uwierze ze ktos manipuluje nauką bysmy wierzyli w to co chcą, niż w to ze to co nam mówią jest prawdą.
>Na pewne sprawy nie bedziemy miec poki co odpowiedzi bo nasz mózg ma ograniczone przyjmowanie wiedzy i wszystko moze byc inne niz ci sie wydaje.

To zależy co chcesz wiedzieć.

>Ludzie z otwartymi głowami dopuszczają taką myśl a "racjonalne" barany beda dalej tkwić w przekonaniu, ze wszystko juz wiadomo.

Skąd pomysł, że racjonaliści sądzą o sobie, że już wszystko wiedzą. Jakby tak było to nikt by tu na forum nie siedział. Znajdą się " wszystkowiedzący" ale bez przesady.

Wyluzuj trochę.

>Jak w tym filmie "Konopielka":
>A ziemia to okrągła jest, jak głowa!
>Co ty, mówie, okrągła? Jakże okrągła, kiedy sam widzisz, że nieokrągła!
>Ale pani mówi, że okrągła. Tylko że człowiek maleńki i nie widzi, że tam dalej to sie ziemia zagina.
>E, co ty! Sie było za rzeko, nic tam sie nie zagina. I nic nie mówio, że sie dzie dalej zagina.
>
nicniewiem (38 punktów)
Aj bo mnie wkurza jak tu ktos spyta np. o wiare w Boga i zaraz stado baranow przybiegnie cytujac Seana Carolla, Hawkinga czy innych zyebóf bo sie naczytali gowna w internecie.

Mądrzy ludzie nie maja czasu siedziec na takim forum jak te, tu sa sami oswieceni ktorzy poczytali wypociny innych.

Ale jak to jest ze wciaz przytaczamy filozofow greckich - moim zdaniem dlatego ze czlowiek dziś niewiele więcej wie na temat pewnych spraw niz kilka tys. lat temu.

To ze ktos zrobil komputerek gdzie widać skład krwi i komórki nie znaczy ze widac wszystko.

Hemoglobina moze skladac sie jeszcze z 10000 skladnikow o ktorych niewiemy ale barany stąd ci powiedza "taaa a ja wierze w jednorozdzcee" - takei same barany chodzily 2000 lat temu i mowili ze jak piorun walnal to pewnie Zeus sie wkurzyl. TAKIE SAME BARANY tylko tego jeszcze nie wiedzą
witamziomy (536 punktów)
>Aj bo mnie wkurza jak tu ktos spyta np. o wiare w Boga i zaraz stado baranow przybiegnie cytujac Seana Carolla, Hawkinga czy innych zyebóf bo sie naczytali gowna w internecie.
>Mądrzy ludzie nie maja czasu siedziec na takim forum jak te, tu sa sami oswieceni ktorzy poczytali wypociny innych.
>Ale jak to jest ze wciaz przytaczamy filozofow greckich - moim zdaniem dlatego ze czlowiek dziś niewiele więcej wie na temat pewnych spraw niz kilka tys. lat temu.
>To ze ktos zrobil komputerek gdzie widać skład krwi i komórki nie znaczy ze widac wszystko.
>Hemoglobina moze skladac sie jeszcze z 10000 skladnikow o ktorych niewiemy ale barany stąd ci powiedza "taaa a ja wierze w jednorozdzcee" - takei same barany chodzily 2000 lat temu i mowili ze jak piorun walnal to pewnie Zeus sie wkurzyl. TAKIE SAME BARANY tylko tego jeszcze nie wiedzą

Też siedzisz na tym forum, więc masz jakiś cel lub szukasz informacji.
Człowiek to z natury ciekawa świata bestia i poszukiwanie wiedzy oraz informacji dobrze o człowieku świadczy. Bez tego dalej byśmy mieszkali w jaskiniach.

Odpuszczaj sobie gadkę z ludźmi, którzy Ci coś narzucają lub przytaczają wiedzę, którą już odrzuciłeś lub uznałeś za nieistotną i tyle, po co się denerwować.

Świat jest tak skomplikowany i fascynujący, że niektórzy w swoich poszukiwaniach wiedzy i mądrości się nie zatrzymują. Przez to mogą rozpoznać pewne prawa i prawidłowości istniejące w tym świecie. Osobiście uważam, że rozum człowieka to potężne narzędzie, dane nam od Boga po to abyśmy właśnie mądrzejsi się stawali. Trzeba tylko obrać odpowiedni kurs i go korygować.

Ja już nie czytam filozofów greckich, bo jestem daleko przed nimi ale taka jest kolej rzeczy, najpierw korzystamy z wiedzy przodków, kumulujemy ją i sami wyciągamy wnioski, stawiamy tezy itd, krocząc drogą rozwoju. Najgorzej jak człowiek utknie w jakiejś ideologii, nie robi progresu i zatrzymuje się w rozwoju. Jak nie ma progresu to robi się korektę lub odrzuca ideologię i idzie w innym kierunku.

Ważne są też założenia, wewnętrzne drogowskazy, muszą być pro rozwojowe. Jak z kimś gadam i on startuje z tekstem, "to jest niemożliwe" to ucinam gatkę, bo gościu jest antyrozwojowy i ma wirusa w umyśle.

Trochę się rozpisałem

Jak masz jakieś pytania to wal śmiało
nicniewiem (38 punktów)
Zatem czy tak otwarty umysl jak twoj uwaza ze po smierci cos jest czy nicość forever?
witamziomy (536 punktów)
>Zatem czy tak otwarty umysl jak twoj uwaza ze po smierci cos jest czy nicość forever?

Nicość nie istnieje i nigdy nie istniała, a to z prostej przyczyny- coś nie może powstać z niczego. Gdyby nicość istniała to nie powstałby wszechświat.
Cały wszechświat i wszystko co w nim się zrodziło i umarło musi zatem do tego czegoś powrócić.
Mało tego, to coś musi być budulcem tego wszechświata, substancją, która jest zawsze obecna.

Różni ludzie mają różne na to określenie i różnie to coś sobie wyobrażają.
Dla mnie jest to Świadomość w swych podstawowych i nadrzędnych aspektach.
nicniewiem (38 punktów)
Zatem bratku jak na prosty jezyk przelozysz twoja teorie nt. czego doswiadczymy po smierci?

Wrocimy do zywych kiedys? Cofniemy sie do narodzin? Bedizemy latac po kosmosie?

Przeloz mi to na jezyk prosty.
witamziomy (536 punktów)
>Zatem bratku jak na prosty jezyk przelozysz twoja teorie nt. czego doswiadczymy po smierci?
>Wrocimy do zywych kiedys? Cofniemy sie do narodzin? Bedizemy latac po kosmosie?
>Przeloz mi to na jezyk prosty.

Po pierwsze śmierć to przeciwieństwo narodzić. Wszystko co zatem, powstało, narodziło się, ma swój początek to i ma koniec, ulega rozpadowi, umiera. Tyczy się to wszystkiego i nie ma wyjątków, kwestia czasu, Słońce potrzebuje mld. lat człowiek sto, nieważne tyczy się to wszystkiego co powstało i basta, nie można z tym dyskutować, jest to jedno z praw tworzenia, koniec.
Ciało człowieka jak i umysł(dusza) również mają swój początek i jest to jasne jak Słońce, jasnym więc jest, że jedno i drugie również umiera, wystarczy iść na cmentarz by się o tym przekonać.

Jeżeli zatem mamy żyć po śmierci to musi być w nas, w naszym obecnym życiu jakiś element, który nie podlega wyżej opisanemu zjawisku i ten element nie może mieć początku, bo miałby również i swój koniec. Innymi słowy musi być to wieczny pierwiastek, który dał nam doczesne ciała i umysły, oraz zostanie z nami po tych ciał zrzuceniu.

Teraz będzie ciekawie

Z moich obserwacji wynika, że jest to Świadomość w swym pierwotnym, nadrzędnym aspekcie.
I tu istota sprawy, 99% ludzi tego nie ogarnia.

Uważaj

Świadomość jawi się w dwóch przeciwnych do siebie aspektach, gdzie ten pierwszy jest nadrzędny, a drugi zaś wtórny, wynikający z pierwszego. Pierwszy to świadomość siebie, drugi to świadomość czegoś. Opiszę pokrótce najważniejsze cechy, bo one są tu decydujące.

Świadomość czegoś jest prosta do rozpoznania, ponieważ opiera się na poznaniu cech obiektywnych poznawanego przedmiotu za pomocą zmysłów. Czyli jestem świadomy wypocin, które teraz wypisuję, gdyż widzę je na ekranie monitora, a chwilę wcześniej widziałem je w swojej głowie jako myśli, proste. Świadomość czegoś jest zmienna, bo co chwila zmieniają się nasze doświadczenia, czyli jest nietrwała. Podlega, więc pod te same prawa co ciało i umysł, umiera wraz z nimi.

Świadomość siebie to para zupełnie innych kaloszy i jest pierwotna, nie zanika jak świadomość czegoś, gdyż posiada inne cechy.

Mianowicie. Wyobraź sobie niebieskiego słonia zwróć uwagę na tą przestrzeń w której się on pojawił, teraz zielonego i znowu na tą przestrzeń. Zauważ, że jakiegokolwiek obrazu lub myśli byś nie przywołał to oglądasz je z pozycji tej przestrzeni. Teraz przywołaj słonia z oddali niech idzie do ciebie wolnym krokiem, następnie niech zawróci, powoli się oddala, Ty utrzymuj uwagę w tej przestrzeni i oglądaj jak słoń znika. Zauważ, że to ta przestrzeń była świadoma oddalającego się słonia i Ty zawsze jesteś tą pustą świadomą przestrzenią, której mogłeś wcześniej nie zauważyć w ciągłym natłoku pojawiających się myśli, obrazów, idei, które Ci tą przestrzeń przysłaniały. Zapytaj teraz siebie czy jesteś świadomy. Zapewne odpowiesz ,że tak. Odpowiedź również pochodzi z tej pustej przestrzeni, gdyż jest ona samoświadoma. Ufff

Jest to Świadomość świadoma samej siebie i to doświadczenie tylko dostępne jest w chwili obecnej, w teraźniejszości, teraźniejszość to wieczność

Świadomość ta jest pusta sama w sobie dlatego wszystko może się w niej pojawić,ta pustka jest równocześnie nieskończonym potencjałem, co sprawdziłeś przywołując w niej słonia W skali makro, w podobny sposób tworzone są wszechświaty. Pustka sprawia, że ta świadomość jest wieczna, gdyż nie ma tam niczego coby mogło umrzeć, jest niestworzona.

Innymi słowy Świadomość to wieczny samoświadomy byt w aspekcie, pustki, bezruchu z nieskończonym potencjałem, niektórzy mówią duch i każdy z nas nim jest czy sobie to uzmysławia czy też nie. Jeśli nie to ma big problem.

k***a długo, no ale chcę Ci to dobrze wyjaśnić, raz a dobrze a jestem dopiero w połowie.

C.d.n.


witamziomy (536 punktów)
>>Zatem bratku jak na prosty jezyk przelozysz twoja teorie nt. czego doswiadczymy po smierci?
>>Wrocimy do zywych kiedys? Cofniemy sie do narodzin? Bedizemy latac po kosmosie?
>>Przeloz mi to na jezyk prosty.

C.d.n.
>Innymi słowy Świadomość to wieczny samoświadomy byt w aspekcie, pustki, bezruchu z nieskończonym potencjałem, niektórzy mówią duch i każdy z nas nim jest czy sobie to uzmysławia czy też nie.

No i tu się zaczyna jeszcze większy hardcore , no bo być świadomym siebie jako pustka to nie brzmi za fajnie i może się znudzić . Jak zatem uświadomić sobie swój nieskończony potencjał, lub chociaż jego część? Poprzez doświadczenie tego potencjału. Świadomość zaczyna więc sama w sobie i z siebie wibrować ( nauka opisuje to jako wielki wybuch ) wyrzucając ten potencjał w przestrzeń, tworzy wszechświaty, galaktyki będącymi przedmiotem doświadczenia i metodą prób i błędów, oraz systematycznego rozwoju po miliardach lat tworzy się układ słoneczny z przepiękną planetą zwanej Ziemia, na której po milionach lat przemian powstają idealne warunki do pojawienia się hybryd będących połączeniem wieczności i doczesności i będącymi podmiotem w doświadczeniu. Hybrydy te to organizmy żywe, połączenie świadomości, umysłu i ciała. I tak jak powstawał wszechświat tak i tutaj świadomość zaczyna od najprostszych komórek i form, tyle, że teraz jest podmiotem i zaczyna doświadczać swojego potencjału, ucząc się po drodze i rozwijając na drodze ewolucji tworzy coraz bardziej zaawansowane hybrydy, organizmy żywe umożliwiające coraz większy zakres doświadczeń.
Człowiek jest najbardziej skomplikowaną i zaawansowaną hybrydą ze swym niesamowitym mózgiem, każda z tych hybryd daje wyjątkowy i niepowtarzalny układ doświadczeń i co najważniejsze umożliwia świadomości zatoczyć pełne koło rozwoju. Dzieje się to wtedy, gdy świadomość staje się siebie świadoma jako cały wszechświat, którym jest.

Obecnie większość ludzkich hybryd nie daje tej możliwości, gdyż ten cudowny mózg produkujący kompleksowe doświadczenia psychiczne, które interpretuje jako własną jaźń,ego utożsamiając się z nią blokuje rozpoznanie przez prawdziwego gospodarza i twórcy hybrydy czyli świadomości.

Sprawę pogarsza fakt iż hybrydy wymyślają różne ideologie, wierząc w nie nakładają na swoje umysły dodatkowe warstwy myślowo-obrazowe pogarszając sprawę. Na przestrzeni lat hybrydy pokazały nawet, iż dla tych ideologii będą się nawet zabijać np. faszyzm, komunizm, katolicyzm itd.
Gorsze jednak jest to, iż te hybrydy zaczęły niszczyć planetę, która umożliwiła im zaistnienie i na którą czekali miliardy lat, tak skomplikowany był to proces.
O unicestwianiu innych gatunków hybryd, a wszystkie organizmy żywe to połączenie świadomości umysłu i ciała też żal wspominać. Hodowla hybryd na pokarm to też rzeź i ogrom cierpienia.
Pamiętać należy, że to zawsze świadomość doświadcza, umysł i ciało hybrydy to tylko narzędzia umożliwiające doświadczanie.

Część hybryd widząc śmiertelność ciał a także jak skomplikowane one są i trudne do stworzenia wymyśliła ideologię zmartwychwstania i życia wiecznego po śmierci u stwórcy tychże ciał, w zamian chcąc tylko posłuszeństwa i wyłączenie samodzielnego myślenia u wyznawców, większość hybryd na to poszła, pokusa okazała się zbyt duża. Oczywiście w różnych okresach kształtowania się tych ideologii część hybryd zmuszana była siłą do przyjęcia wiary a bardziej oporni oczywiście byli zabijani. Ludzkie hybrydy uwielbiają wykorzystywać się nawzajem oraz zabijać z byle powodów jak np kolor skóry, narodowość, orientacja seksualna, pieniądze itd.

Podsumowując ludzkie hybrydy choć najbardziej skomplikowane i zaawansowane wydaje się iż mają poważną wadę, jakiegoś wirusa i mają ponadprzeciętną zdolność do niszczenia, do okrucieństwa, do zabijania, do wykorzystywania, do zadawania bólu i cierpienia, do dziesiątkowania innych gatunków i wydaje się, że są na ścieżce samozagłady, gdyż jak pokazują ostatnie 2 tysiące lat w ich wykonaniu moralnej poprawy nie zrobili żadnej i trudno oczekiwać, że ten trend się odwróci.

Myślę, że dość przejrzyście Ci to opisałem.
Odpowiadając na pytanie. Hybryda jako ciało i umysł(dusza) umiera i basta, świadomość, która zostaje inkarnuje się ponownie w momencie poczęcia następnej hybrydy. Oczywiście masz nowe ciało, nowych rodziców i myślisz, że się dopiero pojawiłeś ,bo oczywiście nic nie pamiętasz i całe szczęście. Rośniesz i inne hybrydy zaczynają wjazd na twój umysł, przekazując "wiedzę", ideologię, doktryny, zachowania i masz szansę stać się tacy jak oni. Chyba, że włączysz myślenie i zaczniesz zastanawiać się nad tym co tu się tak naprawdę dzieje. Najważniejsze, żeby zdążyć się ocknąć zanim uwierzy się w propagandy ,które głoszą, a w szczególności te najbardziej szkodliwe, piętnujące ludzki rozum, który de fakto należy do świadomości.

Pozdro.
nicniewiem (38 punktów)
Czyli co urodze sie na nowo jako ktos inny?

Mnie zastanawia fakt, bo ja nie patrze na nauke tylko na takie wewnetzrne poczucie "jestestwa".

JESTEM.

O co tutaj kur*a chodzi? Jakies planety swiat WTF ja wiem ze to dla was oczywiste "OMg gosciu jestes ciesz sie to Ziemia tam woda tu drzewko rosnie i tyle o co ci chodzi"

No wlasnie chodzi mi o to ze to wszystko jest takie wielkie, niesamowite, skomplikowane, ze trzeba byc mocnym ignorantem zeby nie zauwazyc ze "COOOOOO TO KURY**A JEST GOSCIU JAKIES DRZEWA KOMORKI ATOMY WTFFFFF" i wtedy moj mozg eksploduje i mysli sobie "jakim kur*a cudem ja sie tu znalazlem?"

Jakiego farta trzeba mieć zeby zainstnieć na Ziemi?

Jakiego farta trzeba miec zeby zyc TU i TERAZ a nie sto, tysiac lat temu?

Skoro raz sie narodzilem "z niczego" to czemu nie wiecej razy?

Skoro raz doswiadczylem cudu to czemu nie wiecej razy? Kto powiedzial ze to tylko 1 raz?

A moze wy wszyscy nie istniejecie tylko ja istnieje? I wszystko jest takie realne...

I na koniec... skoro zyje tu i teraz a tyle tysiecy lat za mną, jakiego farta tzreba miec zeby jeszcze żyć? Przy zalozeniu ze masz 1 zycie tylko to masz mega farta bo zyjesz w czasach gdzie jeszcze zyjesz haha... A jakby sie urodzil sto, dwiescie, 5000 lat temu to juz dawno by Cie nie bylo wiec albo masz ZAJEBISTEGO FARTA albo nigdy nie umarles i nigdy nie umrzesz.
witamziomy (536 punktów)
>Czyli co urodze sie na nowo jako ktos inny?
>Mnie zastanawia fakt, bo ja nie patrze na nauke tylko na takie wewnetzrne poczucie "jestestwa".
>JESTEM.
>O co tutaj kur*a chodzi? Jakies planety swiat WTF ja wiem ze to dla was oczywiste "OMg gosciu jestes ciesz sie to Ziemia tam woda tu drzewko rosnie i tyle o co ci chodzi"
>No wlasnie chodzi mi o to ze to wszystko jest takie wielkie, niesamowite, skomplikowane, ze trzeba byc mocnym ignorantem zeby nie zauwazyc ze "COOOOOO TO KURY**A JEST GOSCIU JAKIES DRZEWA KOMORKI ATOMY WTFFFFF" i wtedy moj mozg eksploduje i mysli sobie "jakim kur*a cudem ja sie tu znalazlem?"
>Jakiego farta trzeba mieć zeby zainstnieć na Ziemi?
>Jakiego farta trzeba miec zeby zyc TU i TERAZ a nie sto, tysiac lat temu?
>Skoro raz sie narodzilem "z niczego" to czemu nie wiecej razy?
>Skoro raz doswiadczylem cudu to czemu nie wiecej razy? Kto powiedzial ze to tylko 1 raz?
>A moze wy wszyscy nie istniejecie tylko ja istnieje? I wszystko jest takie realne...
>I na koniec... skoro zyje tu i teraz a tyle tysiecy lat za mną, jakiego farta tzreba miec zeby jeszcze żyć? Przy zalozeniu ze masz 1 zycie tylko to masz mega farta bo zyjesz w czasach gdzie jeszcze zyjesz haha... A jakby sie urodzil sto, dwiescie, 5000 lat temu to juz dawno by Cie nie bylo wiec albo masz ZAJEBISTEGO FARTA albo nigdy nie umarles i nigdy nie umrzesz.

Ty do mnie odpisałeś? Jeśli tak, to przeczytałeś moje poprzednie wpisy? Zadałeś tu tyle pytań na które w większości masz odpowiedzi w moich postach.
nicniewiem (38 punktów)
Tak przeczytalem to co napisales ale jest to trudne do zrozumienia
witamziomy (536 punktów)
>Tak przeczytalem to co napisales ale jest to trudne do zrozumienia

Hehe, to będzie prościej.

Człowiek to Świadomość, umysł i ciało. Świadomość to Ty. Umysł i Ciało to Twoje narzędzia dzięki, którym możesz doświadczać różnorodności życia. Ciało dostarcza Ci informacji poprzez zmysły a umysł to głównie myśli, obrazy, idee.
Ty czyli Świadomość, żyjesz wiecznie. Ciało i umysł umierają. Lecz to nie ma znaczenia, gdyż ciało i umysł to twoje narzędzia i nie są Tobą, nie są świadome istnienia. Gdy się zużyją to bierzesz po prostu nowe narzędzia i zaczynasz nowy cykl doświadczania świata.

Także jest dobra nowina

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365