 |
10 NAJWIĘKSZYCH ZBRODNI KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO: Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-06-2020 07:24 | witamziomy (536 punktów) | 10 NAJWIĘKSZYCH ZBRODNI KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO:
4 na 4 | 1.Prześladowanie tzw. pogan: od chwili, gdy za sprawą Konstantyna Kościół katolicki stał się religią panującą i przez kolejne 15 wieków prześladował bez wyjątków wszystkich innowierców. W ten sposób eksterminował całe narody. Całkowita zagłada dotknęła między innymi Prusów i Jaćwingów. 2.Prześladowanie heretyków tj. chrześcijan ewangelicznych: między innymi krwawe łaźnie zgotowane waldensom, katarom, protestantom w noc św. Bartłomieja w Paryżu. Czyli słynna rzeź hugenotów, z podjudzenia papieża Grzegorza 13-tego. 3.Krucjaty nie tylko przeciw muzułmanom ( około 1 miliona ofiar) bo nawet przeciw katolikom (krucjata aragońska) gdy chodziło o pieniądze i wpływy. 4.Święta Inkwizycja, czyli zbrodniczy system śledczy i sądowy. Szacunki minimalne mówią o dziesiątkach tysięcy, a szacunki maksymalne mówią o liczbie przekraczającej milion straceń. 5.Wojny religijne: dziesiątki milionów ofiar - istnień ludzkich. Na przykład podczas wojny trzydziestoletniej między katolikami, a protestantami w latach 1618-1648 na niektórych obszarach Europy wyginęło ponad 50% populacji. 6.Prześladowania Żydów: od czasów Konstantyna, na mocy kolejnych edyktów papieskich byli eksterminowani, traktowani jako podludzie, niewolnicy, okradani ze swych majątków, pozbawiani potomstwa. W ciągu 15 wieków około 10 milionów ofiar. 7.Eksterminacja Indian po odkryciu Ameryki: Uznawani przez Kościół katolicki jako istoty bez duszy, a więc nie ludzie. W wyniku wyniszczenia całych narodów, aby zrobić miejsce dla białej rasy, chrześcijańscy konkwistadorzy i misjonarze wymordowali ponad 70 milionów Indian. To największy holokaust w dziejach ludzkości. 8.Poparcie niewolnictwa: Kościół rzymski nie tylko popierał niewolnictwo ale też czerpał korzyści z niewolniczej pracy. Bulla papieża Mikołaja 5-tego w styczniu 1455 roku stwierdza, że niewolnictwo jest rzeczą właściwą i miłą Bogu. 9.Wspieranie faszyzmu i dyktatur: wszelkie prawicowe dyktatury były miłe papiestwu. Tym milsze, im dyktatura była silniejsza. Salazar, Franco, Hitler, Mussolini - wszyscy ci krwawi dyktatorzy mogli liczyć na względy Watykanu. Papież z Polski Jan Paweł 2-gi nie ukrywał swoich sympatii do ludobójcy z Chile - gen. Augusta Pinocheta. 10.Wykorzystywanie seksualne dzieci: W USA gdzie wybuchła afera, co dwudziesty ksiądz wykorzystywał seksualnie małych chłopców i dziewczynki. Przyjmuje się, że skala molestowania seksualnego przez kler z Kościoła katolickiego dotyczy nawet pięciu milionów dzieci. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Ewing (288 punktów) | W tym spisie największych zbrodni kościoła katolickiego powinna się znaleźć także katolickie polowanie na czarownice, które według amerykańskiego historyka Brian P. Levacka, które przez 300 lat jego oficjalnego trwania pochłonęło blisko 100 tys. ofiar.
|
|
1 na 3 | okragly (21676 punktów) |
> 10 NAJWIĘKSZYCH ZBRODNI KOŚCIOŁA KATOLICKIEGOfilozofia kk -personalizm z niego indywidualizm (liberalizm) tym prostym sposobem kk nam wytrącił naszą broń, która nic nie waży, nic nie kosztuje a jej rażenie jest ogromne, pozbawił nas stada. Samotny jesteś 0 
szukanie raju, moim celem
|
|
3 na 3 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | >eksterminował całe narody. Całkowita zagłada dotknęła między innymi Prusów i Jaćwingów.
Jan Długosz podaje nieco inne wyjaśnienie niż zabicie narodu przez Kościół:
"Mieszka zaś naród Jaćwingów w północnej stronie, graniczy z Mazowszem, Rusią i Litwą i ma język w dużej mierze podobny do języka Prusów i Litwinów i zrozumiały dla nich, a ludy dzikie, wojownicze i tak bardzo żądne sławy i pamięci, że dziesięciu spośród nich walczyło ze stu wrogami, zachęconych tą jedyną nadzieją i świadomością, że po śmierci i zagładzie ziomkowie będą ich sławić pieśniami o dzielnych czynach. To usposobienie przyprawiło ich o zgubę, ponieważ mała garstka łatwo ulegała liczebnej przewadze tak, że powoli niemal cały ich naród wyginął, ponieważ nikt z nich nie cofał się przed nierówną walką, ani nie starał się uciec po wdaniu się w walkę."
Innymi słowy, wyeliminowali się sami. W naturze tak już jest, podobnie z gatunkami jak i narodami/plemionami. Takich plemion, które nie przetrwały próby czasu, bo były kiepsko przystosowane, w efekcie wypadły zgodnie z doborem naturalnym kultur - były setki lub tysiące. Do eliminacji gorzej przystosowanych plemion/narodów nie potrzeba Kościoła. Tak zbudowany jest nasz światek.
|
|
 | 5 na 7 | Drobner (19539 punktów) | > >eksterminował całe narody. Całkowita zagłada dotknęła między innymi Prusów i Jaćwingów.> "... nikt z nich nie cofał się przed nierówną walką, ani nie starał się uciec po wdaniu się w walkę."> Innymi słowy, wyeliminowali się sami.... Do eliminacji gorzej przystosowanych plemion/narodów nie potrzeba Kościoła.Jasne. Pewnie wyeksterminowali ich Mongołowie... Albo Murzyni.
'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." " www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
|
|
|  | 3 na 3 | farmer (22440 punktów) | > Albo Murzyni.AfroAfrykanie chyba
|
|
| |  | 5 na 5 | Drobner (19539 punktów) | > > Albo Murzyni.> AfroAfrykanie chyba  
'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." " www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
|
|
 | | haish (2909 punktów) | > Do eliminacji gorzej przystosowanych plemion/narodów nie potrzeba Kościoła. Tak >zbudowany jest nasz światek.Jeśi wierzyć rzetelnym źródłom historycznym Kościół Katolicki to Ameryka Łacińska i Środkowa, Ameryka Północna to Ewangelicy, Protestanci, Baptyści i inni Chrześcijanie eksterminacja rdzennej ludności w Nowym Świecie to nie tylko KK, niewolnictwo - w tym procederze brali udział Chrześcijanie różnych opcji, byo też kilka postaci pochodzenia żydowskiego. Powstało nawet coś takiego jak specjalna edycja Bibli dla niewolników (Kościół Anglikański) link- twojahisto(*)-rozni-sie-od-tej-ktora-znasz/Takie były czasy. Nie ma co się zresztą dziwić skoro w jednym z przykazań dekalogu Mojżesza w hebrajskiej Torze jest mowa o niewolnikach których Szabat dotyczy w takim samym stopniu jak Lud Izraela. 4."Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój  NIEWOLNIK  , ani twoja  NIEWOLNICA  , ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. W sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty." W wersji łacińskiej brzmi to zupełnie inaczej - 3."Pamiętaj abyś dzień święty święcił" w grece brzmi to tak - 4."Pamiętajcie, że w dzień szabatu ją uświęćcie. Z dnia na dzień pracujcie i zawsze recytujcie swoje uczynki, a w siódmy dzień szabatu, o Panie, Boże twój, będziesz recytował w nim wszystkie swoje uczynki, i twojego syna i córkę, twoje dziecko i twoją córeczkę, twoje życie i Twój juczne zwierzę, i wszystkie twe bestia i prozelitę te pobyty w was. W dniu, w którym Pan uczynił niebiosa, ziemię i morze, i zawsze w nich, i odpoczął dnia siódmego; przetoż Pan pobłogosławił dzień siódmy i poświęcił go." - taka cenzura. -pozdrawiam
|
|
-2 na 4 | Leonardoo (1099 punktów) | To niestety, nie jest lista kompletna. 11) Zagłada Marsjan - sondy wysłane na Marsa odkryły, że Kościół katolicki wymordował całą populację Marsjan, liczącą ok. 23,5 miliardów ludzi. 12) Zgoda Kościoła na masowe gwałcenie krów, świń i owiec, aby paść się mięsem tak reprodukowanych zwierząt. 13) Popieranie przez Kościół wzrostu populacji Ziemi, co prowadzi do wojen i trzęsień ziemi. Na szczęście są siły, które niedługo zdepopulują ziemię do 1 złotego miliona. 14) I jeszcze jedna zbrodnia: na przełomie XX/XXI w. Kościół zmusił polski rząd do utworzenia tzw. gimnazjów, w których wyprodukowano wiele tysięcy półgłówków zwanych pogardliwie gimbusami.
|
|
 | 1 na 1 | Duch Prawdy (14790 punktów) | Kompilacja pięciu pytań z debaty prezydenckiej: "Czy dzieci homoseksualnych uchodźców powinny otrzymywać euro na pierwszą komunię, jeśli nie były szczepione?" Łukasz Dąbroś
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
 | 1 na 1 | Gruby Rycho (532 punktów) | >To niestety, nie jest lista kompletna. >11) Zagłada Marsjan - sondy wysłane na Marsa odkryły, że Kościół katolicki wymordował całą populację Marsjan, liczącą ok. 23,5 miliardów ludzi. >12) Zgoda Kościoła na masowe gwałcenie krów, świń i owiec, aby paść się mięsem tak reprodukowanych zwierząt. >13) Popieranie przez Kościół wzrostu populacji Ziemi, co prowadzi do wojen i trzęsień ziemi. Na szczęście są siły, które niedługo zdepopulują ziemię do 1 złotego miliona. >14) I jeszcze jedna zbrodnia: na przełomie XX/XXI w. Kościół zmusił polski rząd do utworzenia tzw. gimnazjów, w których wyprodukowano wiele tysięcy półgłówków zwanych pogardliwie gimbusami.
Leonardo. Czyżby Twoja wypowiedź miała być dowcipnie uszczypliwa? Jest raczej beznadziejna. Nie wyczytałem, że założyciel wątku nie ma racji i dowodów na to, co wygłosił. Nie zaprzeczasz i jednocześnie wyśmiewasz, tak jak na to Ciebie stać wspinając się na Twoje szczyty erudycji. W imię obrony idiotycznej wiary miłości bliźniego występujesz jako jej apologeta. Jesteś niereformowalny co widać i dalsza dyskusja z Tobą zbędna.
|
|
|  | | Leonardoo (1099 punktów) | > Jesteś niereformowalny co widać i dalsza dyskusja z Tobą zbędna. Jest takie amerykańskie przysłowie: Jeden głupiec potrafi postawić więcej pytań, niż stu mędrców odpowiedzieć. Wszystkie tezy postawione przez autora artykuliku zostały już wyczerpująco wyjaśnione w literaturze naukowej, a nawet nałukowej. Więc szkoda czasu, żeby się do nich odnosić merytorycznie, a tym bardziej pastwić się nad nieuctwem. Co innego, gdyby autor używał takich słów jak: moim zdaniem, wydaje mi się, przypuszczam że, ludzie mówią itd. Ale skoro wie lepiej... Radziłbym mu tylko, aby zapisał sobie te tezy na jakimś DVD i zajrzał do nich za 50 lat. Będzie trochę wstydu...
|
|
|  | 1 na 1 |
3 na 3 | Klopton (519 punktów) | ad1 Rzym prześladował także ateistów, niewiernych. Sokratesa za to skazano. Prześladowano też chrześcijan, palono ich na ulicach, rzucano zwierzętom na pożarcie. Przez pierwsze 200 lat praktycznie każdy chrześcijański apostoł został zamordowany lub zlinczowany przez tłum. Chrześcijanie jako pierwsi i jedyni zajmowali się ochroną chorych i trędowatych, jako pierwsi zakładali szpitale i przytułki dla biednych. 99% pogan wybrało chrześcijaństwo dobrowolnie bo mieli dość tyrani Rzymu i innych pogan. Chrześcijańscy mnisi byli mordowani i wybijani przez wikingów dość długo, sami nigdy tego wikingom nie robili. Z wszystkich prześladowców KK był tym najłagodniejszym i miał na koncie najmniejszą liczbę ofiar, co w tamtych czasach jest powodem do dumy. To władcy rodzących się narodów często chcąc jedności plemion siłą przymuszali opornych do nawrócenia a nie sam Kościół. Gdyby tego nie zrobiono, Polska by nie istniała, do dziś moglibyśmy mieć chaotyczne państwo Europa na wzór Indii lub Chin. ad.3 Muzułmanie mordami i podbojami przesuwali się na zachód, co raz to bliżej Europy. Krucjaty nie były przeciw muzułmanom, były walką o ochronę dziedzictwa kulturowego Europy. Nie byłoby Nas bez krucjat. Już nie mówiąc o tym ile wiedzy która potem dała Oświecenie wydarto z rąk Arabów dzięki krucjatom. ad5. Wojny religijne nie były winą KK. Były to spory religijne o władzę i niczym to się nie różni od dawnych czy też współczesnych sporów o władzę. ad.7 Konkwistadorzy nie mordowali Indian w takich liczbach. Plemiona w Ameryce były skłócone i zwalczały się wzajemnie. Konkwistadorzy chcieli kraść i ewentualnie nawracać, a do tego wykorzystywały lokalne waśnie aby Indianie sami się wymordowali. Większość ofiar to walki Indian wymierzone przeciwko konkwistadorom sprzymierzonym z innymi Indianami. Na wojnach nie mówimy o morderstwach, bo takim sposobem i Polakom trzeba przypisać niemałą liczbę. ad8. Nie można nazywać zbrodnią czegoś co jest powszechne w danych czasach. Arabowie handlowali niewolnikami, w Europie były targi i małe rynki zbytu i było to akceptowane przez większość. Nie ma w tym żadnej zbrodni. Dziś się szczepionkami okalecza niemowlaków a chemioterapią dobija starców i wszyscy to popierają. Za 100 lat każdy będzie się tego wstydził tak jak się obecnie wstydzimy niewolnictwa.
ad9 Hitler podobno miał być nominowany do nagrody Nobla, był "Człowiekiem roku" magazynu Times z 1938. Połowa Niemiec go popierała, wręcz kochała bo wyprowadził kraj z kryzysu i opowiadał się za walką przeciwko antyludzkiemu komunizmowi, który jest o wiele groźniejszy od faszyzmu (faszyzmu który obecnie istnieje w pełnym blasku, rządzi nami przemoc państwa, banki i korporacje - prawie każdy aspekt faszyzmu jest realizowany w praktyce, pozory wolnego rynku i wolności wypowiedzi jedynie robią niewielką różnię). Nie ma więc tutaj niczego zbrodniczego. Równie dobrze można dziś poprzeć Trumpa czy Putina za to, że opierają się lewicowym ideologiom niszczącym człowieczeństwo.
Lepiej zrozumieć niż osądzać, aczkolwiek można dwie główne rzeczy KK zarzucić:
1. Zawinienia Kościoła Katolickiego dotyczą głównie tego, że wytępiono samych chrześcijan, a z chrześcijaństwa zrobiono opium dla ciemnego ludu któremu się wpaja do głowy wyłącznie resentyment i bajki o raju po śmierci. Na nasze ziemie chrześcijaństwo przyszło ze Wschodu, był to Arianizm Gotów, który Chrystusa uważał nie tylko za Boga ale i człowieka którego należy naśladować. KK to wytępił i uznał, że Chrystus to tylko Bóg a ludzie to tylko owce które na kolanach mają prosić o łaskę i wybawienie. 2. Drugą istotną zbrodnią jest sobór ( o ile się nie mylę) konstantynopolitański IV gdzie wyplewiono doktryną rzeczywistość ducha ze świadomości ludzi. Narodził się tak materializm który do dziś okalecza ludzkość uważając, że każde przeżycie duchowe, wewnętrzne, paranormalne jest rodzajem zaburzenia umysłowego. Konsekwencje są takie, że uznaje się tylko zwierzęcość człowieka i nic więcej, utrzymuje się ludzi w skrajnym prymitywizmie i zidioceniu przekonując, że nie mają wolnej woli, że ich uczucia to tylko chemia i są zwykłą zbieraniną flaków i nic nie ma żadnego sensu (czyli kontynuacja robienia z człowieka zwykłej owcy). To wszystko zrodził KK i późna filozofia chrześcijańska a Oświecenie rozwinęło to do skali ogromnego absurdu. Ludzie po raz pierwszy od początku swego istnienia na tej planecie myślą, że śmierć jest na serio i na jednym życiu się kończy cała przygoda, że są tylko kolejnymi zwierzętami a nie ludźmi. Choć istnieje cały ogrom osób które potrafią dziś myślą przesunąć obiekt, czy opuszczać ciało na życzenie, to i tak uważa się ich za chorych, mających urojenia a tych wielbiących zwierzęcość człowieka za zdrowych. Był to ogromny cios w ewolucje, bo cofnął człowieka w rozwoju i jeszcze setki lat będziemy zawracać z tej drogi.
|
|
 | | Leonardoo (1099 punktów) | Co do p. 1-10 artykułu, to jak napisałem, nie ma z czym polemizować. Niestety, nie każdy, kto nie potrafi nauczyć się tabliczki mnożenia do 100 przez to samo już jest humanistą. >1. Zawinienia Kościoła Katolickiego dotyczą głównie tego, że wytępiono samych chrześcijan, a z chrześcijaństwa zrobiono opium dla ciemnego ludu któremu się wpaja do głowy wyłącznie resentyment i bajki o raju po śmierci. Czym jest prawdziwe chrześcijaństwo? - Wbrew pozorom, dogmatów w katolicyzmie (bo chyba tylko to chrześcijaństwo znam jako tako) jest mało, może 10. Wydaje mi się, że kluczowy jest tekst: "Oto nadchodzą dni, gdy ludzie nie będą już się wzajemnie pouczać mówiąc: Poznajcie Pana! Albowiem od najmniejszego do największego poznają Mnie, mówi Bóg, kiedy odpuszczę ich występki..." - kluczowe dla bycia chrześcijaninem jest uzyskanie gruntownej świadomości własnej grzeszności oraz tego, że mu Bóg mu przebaczył. Reszta jest dodatkiem. >Na nasze ziemie chrześcijaństwo przyszło ze Wschodu, był to Arianizm Gotów, który Chrystusa uważał nie tylko za Boga ale i człowieka którego należy naśladować. KK to wytępił i uznał, że Chrystus to tylko Bóg a ludzie to tylko owce które na kolanach mają prosić o łaskę i wybawienie. A żebyś wiedział, że kluczem jest łaska. Jest to zresztą jedna z głównych prawd wiary: łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna. Co do podwójnej natury Chrystusa, to zawsze mnie zadziwiało, że chrześcijanie z uporem maniaka nauczali o dualizmie bosko-ludzkim w Chrystusie, nie mając żadnego odpowiednika czegoś takiego w przyrodzie. Dopiero w XX w. fizycy odkryli, że światło ma podwójną naturę: raz zachowuje się jak fala, raz jako strumień cząstek. Dziś niektórzy uważają, że tajemnicę przenikania się osób w Trójcy Świętej można próbować wyjaśniać od strony mechaniki kwantowej. Można próbować... >2. Drugą istotną zbrodnią jest sobór ( o ile się nie mylę) konstantynopolitański IV gdzie wyplewiono doktryną rzeczywistość ducha ze świadomości ludzi. Narodził się tak materializm który do dziś okalecza ludzkość uważając, że każde przeżycie duchowe, wewnętrzne, paranormalne jest rodzajem zaburzenia umysłowego. Konsekwencje są takie, że uznaje się tylko zwierzęcość człowieka i nic więcej, utrzymuje się ludzi w skrajnym prymitywizmie i zidioceniu przekonując, że nie mają wolnej woli, że ich uczucia to tylko chemia i są zwykłą zbieraniną flaków i nic nie ma żadnego sensu (czyli kontynuacja robienia z człowieka zwykłej owcy). Polecam wybór dokumentów z oficjalnego nauczania KK pt. "Breviarium fidei" w języku polskim. Bywa w antykwariatach. >To wszystko zrodził KK i późna filozofia chrześcijańska a Oświecenie rozwinęło to do skali ogromnego absurdu. Ludzie po raz pierwszy od początku swego istnienia na tej planecie myślą, że śmierć jest na serio i na jednym życiu się kończy cała przygoda, że są tylko kolejnymi zwierzętami a nie ludźmi. Choć istnieje cały ogrom osób które potrafią dziś myślą przesunąć obiekt, czy opuszczać ciało na życzenie, to i tak uważa się ich za chorych, mających urojenia a tych wielbiących zwierzęcość człowieka za zdrowych. Był to ogromny cios w ewolucje, bo cofnął człowieka w rozwoju i jeszcze setki lat będziemy zawracać z tej drogi. Byli święci, którzy mieli dar bilokacji itp. rzeczy, ale zapewniam Cię, że potrzeba do tego większej odwagi niż do lotu na Marsa. Życie mistyczne, to trochę jak gra w pokera - za każdym razem stawiasz na stół wszystko, co masz, i blefujesz z parą dziewiątek przeciwko karecie, a On łaskawie pozwala ci wygrać... Kołaczcie, a otworzą wam. Wielu ludzi wycofuje się, bo boją się szaleństwa, i nie dochodzą na szczyt. Ale jazda jest bez trzymanki...
|
|
|  | | Klopton (519 punktów) | >Czym jest prawdziwe chrześcijaństwo? Chrześcijaństwo prawdziwe to postawa życiowa i stosunek do Chrystusa w oparciu o Ewangelie i nauki Apostołów. Kościół sobie z chrześcijaństwa zrobił tylko określony użytek.
Na te sprawy należy patrzeć z perspektywy ewolucyjnej a nie historycznej. Jak wiadomo dawniej (czasy Abrahama, Mojżesza) ludzie nie wierzyli w żadne dogmaty, dla nich religia i te eschatologiczne obszary były rzeczywistością dzienną, aktualną i faktyczną. Wcześniej było to jeszcze bardziej realne. Z czasem jednak człowiek ewoluował w stronę racjonalnej, intelektualnej świadomości co się przejawiło narodzinami mitów religijnych, jako alegorii tych przeszłych zapomnianych czasów oraz narodzinami filozofii. Dla ludzi tamtego okresu, czyli Esseńczyków, Zaratusztrian, potem Gnostyków i Manichejczyków ale też i dla Greków i Rzymian częściowo, to wejście w świadomość racjonalną zarysowało problem dualizmu dobra i zła który zaczął dotyczyć człowieka. To się formowało pewien okres czasu, ale efekt był taki, że narodziny racjonalnej świadomości uważano za upadek, tak jak wcześniej uważano pismo za upadek, gdyż zdegenerowało to całkowicie i osłabiło ludzką pamięć. Grecy i Rzymianie przyjęli ten fakt "na klatę" - lepiej być żebrakiem na tym świecie, niż królem w zaświatach - powiadali (za to też zgładzili Sokratesa, bo im tą zabawę popsuł mówiąc o ideałach), za to te środowiska bardziej skierowane w stronę duchową widziały w tym ogromny problem. Słowo Christos jest z j. greckiego i było znane jeszcze przed Chrystusem. Jest to słowo dzięki któremu rozwiązany zostaje problem dualizmu dobra i zła, różnie definiowanego przez różne grupy. Chrystus czyli namaszczony mesjasz, to ta energia która wyzwala, no i która potem spływa na postać Jezusa z Nazaretu jak na tego, któremu się udało jako jedynemu. Nauki Apostołów dotyczą wyzwolenia się spod więzów materii, powrót do pełnej wolności, do ducha (Ojca) poprzez złożenie siebie samego w ofierze temu światu. Tak jak Chrystus umarł za ludzi, tak jego naśladowcy umierali za ludzi, czyli poświęcali się dla innych niezależnie od rasy i wyznania. Stąd to miłosierdzie i podziemne sekty które przyjmowały wszystkich wykluczonych ze świata, ze społeczeństwa. To było tępione z tego samego powodu z jakiego skazano Sokratesa, po prostu ci ludzie wyłączali się z systemu, nie wielbili władzy, nie buntowali się nawet, byli bierni, nie nabierali się na żadne sztuczki. Z czasem jednak ten entuzjazm i ta energia do samoofiary opadła, pojawił się więc gnostycyzm, manicheizm, arianizm i inne odłamy które szukały ciut delikatniejszej drogi, nie tej przez samoofiarę ale tą poprzez poznanie (Gnoza), czyli takie bardziej stopniowe wyzwolenie, rozłożone nawet na wiele wcieleń. To poznanie to była synteza starych zapomnianych treści, od Hinduizmu poprzez Zaratusztrianizm, misteria Egiptu, Greków aż po racjonalną filozofie. Na prawdziwe chrześcijaństwo składa się więc miłosierdzie, złożenie siebie w ofierze za innych, oraz dłuższa droga poprzez poznanie (Gnoza) ale tutaj mowa o poznawaniu ponadzmysłowym, duchowym.
Kościół pojawił się w momencie kiedy stara upadająca władza szukała nowych stołków dla swoich tyłków. Zrobili więc taki numer, że z tego wybrali sobie tylko fragmenty i skleili znaną nam dziś Biblie. Takim o to sposobem ludzie nie mogli poznawać, bo odrzucono ducha (ewangelie apokryficzne, gnozę i inne pisma), uznano tylko ciało i duszę a to co z ducha to kuszenie diabła (za ducha należy rozumieć nasz Umysł kolektywny, neoplatonizm, za duszę naszą psychikę). Nie mogli też przechodzić inicjacji chrześcijańskiej bo nie mieli już się składać w ofierze za swoich bliźnich, tylko za Chrystusa, co przecież jest bez sensu. Nietzsche to dobrze rozpracował krytykując bezsens samego współczucia, które jest tylko mnożeniem cierpienia i niczym więcej. Po co więc pomnażać cierpienie Chrystusa dla Chrystusa? Pierwsi chrześcijanie nigdy by się nie skierowali przeciw bliźniemu, na jeden uderzony policzek nadstawią drugi, bo naśladują Chrystusa, ich współczucie to czyn dla ludzi a nie emocja dla bogów. Chrześcijanie późniejsi, spod panowania Kościoła już są inni, oni bliźniego mogą zdeptać bo ważniejszy jest Chrystus jako postać z mitu niż człowiek, stąd tyle tragedii. Człowiek dla Kościoła jest tylko upadły, dla pierwszych chrześcijan był odkupiony, czyli był godzien tego aby mu wybaczyć i prowadzić ku wybawieniu. Dla Kościoła tylko Chrystus losowaniem mógł sobie wybawiać wybranych osobników, reszta musiała się w ogniu czyśćca, niczym kuleczki z maszyny do lotto, modlić aby to na nich wypadł traf, lub zostać pupilkiem kościoła, czyli świętym. Przypomina to pogaństwo, bo poganie wierzyli, że są kukłami bogów i mogą albo się podlizać albo liczyć na ich łaskę. Chrześcijanie realizowali się poprzez człowieka, bo w człowieku widzieli Chrystusa, czyli Boga i to odróżnia oryginał od podróbki. Drugi warunek to Gnoza a więc wiedza, bo nie można dobrze ofiarować się za innych będąc głupim i bez wiedzy, wtedy to współczujemy dla współczucia, tylko pomnażamy cierpienie i mizerność.
|
|
| |  | | Leonardoo (1099 punktów) | Nie wiem, Klopton, skąd wziąłeś te wszystkie tezy. Jak czytałem Twoje teksty o medycynie to wyglądały bardzo racjonalnie i rzeczowo. To, co piszesz tutaj, to jak ryknięcie tygrysa, któremu ktoś nadepnął na ogon. Wyluzuj.
Nie jest prawdą, że istotą chrześcijaństwa jest ofiarowanie siebie. Po to Chrystus umarł za grzechy wszystkich ludzi, abyś my nie musieli umierać za swoje lub cudze grzechy. - Powiesz zaraz: a św. Maksymilian Kolbe w Auschwitz, poświęcił siebie za innego więźnia. - Nie, on miał mistyczną wizję, gdy Matka Boża obiecała mu, że na pewno będzie zbawiony. Więc nie miał nic do stracenia, poza pokonaniem strachu przed śmiercią. - Tylko sam Chrystus umierał jako grzesznik odtrącony przez Boga "Boże, czemuś mnie opuścił". Kościół czci męczenników nie z powodu ich bohaterstwa, ale z powodu nadludzkiej łaski, jakiej Bóg im udzielił, że znieśli męczeństwo. Podsumowując ten wątek: chrześcijaństwo jest religią życia, a nie dla samobójców. "Chwałą Boga jest żyjący (szczęśliwy) człowiek" św. Ambroży.
No oczywiście, że istniały różne nurty filozoficzne i mistyczne, chociażby Misteria Eleuzyjskie, na podstawie których Platon wypracował swoją koncepcję duszy uwięzionej w ciele. > Kościół pojawił się w momencie kiedy stara upadająca władza szukała nowych stołków dla swoich tyłków. To nieprawda, przez pierwsze 300 lat Kościół nie zapewniał żadnych stołków. A kanon Pisma św. został utworzony w Egipcie, w Aleksandrii, na zlecenie króla przez tzw. Siedemdziesięciu redaktorów stąd nazwa Septuaginta w II w. przed Chrystusem. Pojawienie się chrześcijaństwa było w bardzo nieodpowiednim momencie z p. widzenie interesów możnych tego świata. Ale to za trudne, aby tutaj o tym pisać. Polecam internet. Sugeruję zacząć od słowa Baalbeck.
|
|
| | |  | | Klopton (519 punktów) | Z tego co piszesz, wnioskuję, że nie masz kontaktu z chrześcijaństwem ani pism chrześcijan nie znasz a jedynie dogmaty Kościoła (czyli anty-chrześcijaństwa). Ja to biorę z wszystkich poza-kościelnych nauk.
Ty nie masz umierać za swoje lub cudze grzechy. Chrystus także nie umierał tylko za grzechy, co przecież jest oczywiste bo to widać wyraźnie w treści Ewangelii. Ofiarujesz się za innych aby po pierwsze, samemu oduczyć się przywiązania do materii, aby nabrać do tego rzeczywistego dystansu a nie jedynie mistycznych uniesień czy abstrakcji słownych, po drugie po to aby inny człowiek poczuł godność i uwierzył w swoją wartościowość, bo to właśnie dajesz człowiekowi jeśli się przed nim uniżysz. Aby zmartwychwstać, to musisz umrzeć dla tego świata jednocześnie pozostając żywym, a więc świadomym i przytomnym. Sama śmierć świadomości niczego nie rozwiązuje. Na tym też polega całe misterium związane z Golgotą (no może nie całe, ale to rozumiane przez intelekt). Chrystus jest Synem Bożym, może wszystko i z tego Wszystko, wybiera upodlenie i uniżenie przed głupim człowiekiem który go opluwa i totalnie nie rozumie skazując na śmierć. Dotyka w ten sposób samego dna i totalnego upodlenia po to aby właśnie ludziom powiedzieć, pokazać, że tylko wtedy kiedy pozbędą się swojej dumy to ją odzyskają (kto kocha swoje życie, straci je, kto nienawidzi, odzyska). Taka jest filozofia, choć filozofia to tylko mały fragment tego co się wydarzyło. Od strony intelektualnej, teoretycznej to jest banalnie proste, wystarczy odczytać Ewangelie bez interpretacji (pieczęci) Kościoła. Chrystus nie był grzesznikiem odtrąconym przez Boga, wypełniał Jego Wolę, co powtarzane w Ewangelii jest właściwie co drugie zdanie, zwłaszcza Ewangelia św. Jana. Słowa na krzyżu dotyczą chwili odcięcia, kiedy to ból cielesny przyćmiewa świadomość połączenia z Ojcem (każdy kto praktykuje te sprawy tego doświadcza). Jeżeli tracisz świadomość podczas śmierci (czy też współcześnie przy zasypianiu) to przegrałeś, nie osiągasz tego do czego chrześcijaństwo powołuje. Właśnie dlatego ludzie się wystawiali na męczeństwo, nie po to aby sobie ot tak umrzeć w agonii, ale po to aby utrzymać jak najdłużej świadomość, poddać się próbie.
Przez pierwsze 300 lat nie było żadnego Kościoła. Każdy rejon geograficzny miał swoje rozumienie chrześcijaństwa. Była pewna ciągłość apostolska powiązana z Piotrem i Pawłem ale to było zalążkowe tworzenie się Kościoła, geopolitycznie kompletnie bez znaczenia, bo choć odnotowane przez historię to dla tamtejszych ludzi nieistotne, wszyscy mieli swoje pojmowanie. Dopiero jak Rzym się zorientował, że cesarzy lud już za bogów nie chce uznawać, wymyślili sobie pośredników pomiędzy bogami a ludźmi, czyli papieży i się podpięli do trendu.
|
|
| | | |  | 8 na 8 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Słowa na krzyżu dotyczą chwili odcięcia, kiedy to ból cielesny przyćmiewa świadomość połączenia z Ojcem (każdy kto praktykuje te sprawy tego doświadcza).
Według ewangelii Marka i Mateusza, na chwilę przed śmiercią ukrzyżowany Jezus wymówił słowa: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?. Twierdzisz, że słowa te dotyczą odcięcia. Czy mógłbyś wyjaśnić, o jakim odcięciu na krzyżu myślisz?
Według pozostałych ewangelii ukrzyżowany Jezus na chwilę przed śmiercią wymówił inne słowa. Według Ewangelii Łukasza brzmiały one: Ojcze, w ręce twoje polecam ducha mego, natomiast według Ewangelii Jana jeszcze inaczej: Wykonało się!. Czy te słowa też dotyczą chwili odcięcia? Czy mógłbyś mi te różnice wyjaśnić?
>Przez pierwsze 300 lat nie było żadnego Kościoła. Każdy rejon geograficzny miał swoje rozumienie chrześcijaństwa.
Może w takim razie lepiej byłoby napisać, że były różne kościoły, z których każdy inaczej rozumiał chrześcijaństwo.
>Była pewna ciągłość apostolska powiązana z Piotrem i Pawłem ale to było zalążkowe tworzenie się Kościoła, geopolitycznie kompletnie bez znaczenia, bo choć odnotowane przez historię to dla tamtejszych ludzi nieistotne, wszyscy mieli swoje pojmowanie.
Jak to bez znaczenia, skoro z tego pierwotnego chrześcijaństwa powstały już na przełomie II i III wieku dwa wielkie odłamy chrześcijaństwa: katolicyzm i prawosławie?
>Dopiero jak Rzym się zorientował, że cesarzy lud już za bogów nie chce uznawać, wymyślili sobie pośredników pomiędzy bogami a ludźmi, czyli papieży i się podpięli do trendu.
Cóż Ty tu wypisujesz? Rzym nie wymyślił papieży! Już w I wieku n.e. na czele każdej gminy pierwotnego chrześcijaństwa - nie tylko w Rzymie - stał biskup. Tak było również w Rzymie. Od III wieku w stosunku do każdego biskupa zaczęto używać tytułu honorowego "papież" (od wł. papa czyli "tatuś"). Biskup Rzymu nazywany był wtedy orbis papa lub Romanus papa. W VI wieku w stosunku do biskupa Rzymu zaczęto używać terminu papa bez dodatkowych słów, natomiast od końca X wieku zaprzestano używać tego terminu w stosunku do pozostałych biskupów.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | |  | -1 na 3 | Klopton (519 punktów) | Jak jesteś zdrowy to masz ducha, duszę i ciało w pewnej względnej harmonii co się przejawia przytomnością, świadomością i harmonią. Jak cię poddam elektrowstrząsom lub innym nieprzyjemnościom, to zaczynasz majaczyć. Łączność z Ojcem jest jak połączenie telefonicznie, czujesz że przez każdy akt twojego ducha, duszy i ciała przemawia Bóg. Jeżeli jednak choć na chwilę ciało zdominuje bólem ducha i duszę to tą łączność na tą chwilę tracisz, coś jak zakłócenie telefoniczne i wtedy mówisz- Boże czemuś mnie opuścił - majaczysz.
Ewangelie różnią się dlatego, że nie są to zapisy historyczne. Każda ma pokazać ciut inną perspektywę aby uchwycić maksymalnie całą istotę zdarzenia, tą ludzką jak i tą boską. Ja tutaj nie zamierzam ewangelizować i tłumaczyć głębokiego sensu, bo to nie temat na forum i nie moja działka.
Mówiąc o początkach chrześcijaństwa nie mam namyśli formalnych zapisów historycznych i pochodzenie nazw a praktyczne zjawiska wśród ludzi. To Rzym sobie zbudował Kościół jako instytucje w której będzie siedział jeden szef i wszystkim zarządzał i każdego podporządkowywał. Wcześniejsze kościoły to tylko zgromadzenia modlitewne wiernych, przypominały nasze dzisiejsze sekty. Różnica jest taka, że wczesne chrześcijaństwo tworzyło inicjatywy oddolne, wspólnotowe, a to późniejsze rzymskie to inicjatywy odgórne narzucane często siłą lub manipulacją na wspólnoty.
|
|
| | | | | |  | 5 na 7 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Według ewangelii Marka i Mateusza, na chwilę przed śmiercią ukrzyżowany Jezus wymówił słowa: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?. (...) Według pozostałych ewangelii ukrzyżowany Jezus na chwilę przed śmiercią wymówił inne słowa. Według Ewangelii Łukasza brzmiały one: Ojcze, w ręce twoje polecam ducha mego, natomiast według Ewangelii Jana jeszcze inaczej: Wykonało się!. (...) Czy mógłbyś mi te różnice wyjaśnić. >Jak jesteś zdrowy to masz ducha, duszę i ciało w pewnej względnej harmonii co się przejawia przytomnością, świadomością i harmonią.
No i mamy Tomasza z Akwinu i jego dualizm. Zbędne dywagacje. Dla duszy nie ma miejsca we współczesnej nauce, z tego głównie powodu, gdyż nie została jeszcze zdefiniowana. Nie wiadomo zatem, co pod pojęciem duszy należy rozumieć.
Konkretnie, co Jezus powiedział, a czego nie powiedział na chwilę przed śmiercią? A może wypowiedział wszystkie te zdania, które przypisują mu ewangeliści, lub nie wypowiedział żadnego?
>Łączność z Ojcem jest jak połączenie telefonicznie, czujesz że przez każdy akt twojego ducha, duszy i ciała przemawia Bóg.
Ty tak czujesz. Ja nie. Nawiasem mówiąc, masz zapewne na myśli telefonię komórkową, bo z łącznością przewodową do nieba byłyby pewne problemy.
>Ewangelie różnią się dlatego, że nie są to zapisy historyczne.
Czy w ten sposób twierdzisz, że każdy z ewangelistów napisał to, co mu do głowy wpadło, bez względu na to, czy było to zgodne z rzeczywistością, czy też nie? Jeśli tak twierdzisz, to - pod pewnymi warunkami - jestem gotowy zgodzić się z Tobą.
>Każda ma pokazać ciut inną perspektywę aby uchwycić maksymalnie całą istotę zdarzenia, tą ludzką jak i tą boską.
Wyjaśnij mi, skąd autorzy ewangelii znali boską perspektywę i istotę zdarzenia. Czy ich Bóg jakoś im to wyjawił?
>Ja tutaj nie zamierzam ewangelizować i tłumaczyć głębokiego sensu, bo to nie temat na forum i nie moja działka.
Gdzie w ewangeliach znajdujesz ten głęboki sens i na czym on według Ciebie polega?
>Mówiąc o początkach chrześcijaństwa nie mam namyśli formalnych zapisów historycznych i pochodzenie nazw a praktyczne zjawiska wśród ludzi.
Jak rozumiesz początki chrześcijaństwa? O jakich zapisach historycznych piszesz, skoro - według Ciebie - ewangelie do takowych się nie zaliczają.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | |  | -2 na 4 | Klopton (519 punktów) | Ewidentnie nie masz bladego pojęcia o czym tu mowa. Chcesz abym cię edukował teraz? Nie wiesz co oznacza słowo dusza i twierdzisz, że nie zostało to pojęcie zdefiniowane? Kto nie zdefiniował? Materialistyczni naukowcy? Przecież ci ludzie nawet nie potrafią zdefiniować słowa definicja bo dla nich Arystoteles za trudny. To chyba jakiś żart, bo całą bibliotekę można zapełnić pozycjami które traktują o duszy, od literatury ezoterycznej po C.G. Junga aż nawet do wszystkie pozycje z New Age. Ciało Przyczynowe, sefira Tiferet z Kabały, Apollo i Dionizos z greckich mitów, czy też tzw czarka serca. Pojęcie duszy jest już tak zdefiniowane, że są nawet w sieci częstotliwości fal em podawane do zakłócania jak i oczyszczania wibracji. Zasiadłeś do starożytnego tekstu okultystycznego (a raczej tłumaczeń) a czytasz jak zwykłą powieść historyczną Sienkiewicza. Nie przedstawię ci sensu ewangelii i nikt tego nie zrobi, bo nie przeczytałeś nic sensownego w tym co do tej pory napisałem, a więc nie przeczytasz nawet jakbym tutaj opisał na kilka stron.
|
|
| | | | | | | |  | 6 na 8 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Ewidentnie nie masz bladego pojęcia o czym tu mowa. Chcesz abym cię edukował teraz? Nie wiesz co oznacza słowo dusza i twierdzisz, że nie zostało to pojęcie zdefiniowane?
Tematem tej dyskusji jest nie tylko słowo "dusza". Oprócz tego - z Twojej a nie z mojej inicjatywy - tematami tej dyskusji również są -- znaczenie terminu "chrystus" oraz równoznacznych mu - chociaż Ty twierdzisz inaczej - terminów "mesjasz" i "pomazaniec Boży"; -- słowa, które ukrzyżowany Jezus wypowiedział na chwilę przed śmiercią; -- rzekomy mesjanizm Jezusa oraz rozumienie tej kwestii przez współczesnych mu Izraelitów; -- problem wyczekiwania przez Izraelitów na Mesjasza; -- pomyłka Jezusa w kwestii rychłego nadejścia królestwa Bożego; -- powstanie kanonu Nowego Testamentu; oraz takie perełki wrzucone przez Ciebie do dyskusji, jak -- wpływ "konieczności astrologicznej" (piękne słowa) na wydarzenia historyczne i ewolucyjne; -- łączność telefoniczna z Bogiem; -- znajomość przez ewangelistów boskiej perspektywy.
>Materialistyczni naukowcy? Przecież ci ludzie nawet nie potrafią zdefiniować słowa definicja bo dla nich Arystoteles za trudny.
Te słowa świadczą dobitnie o Twoim wybujałym intelekcie, adekwatnym dla miłośnika duszy.
>Nie przedstawię ci sensu ewangelii i nikt tego nie zrobi,
Nie zniechęcaj się. Spróbuj. Będzie wesoło.
Żegnam Cię.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | |  | -2 na 6 | Klopton (519 punktów) |
>Tematem tej dyskusji jest nie tylko słowo "dusza". Oprócz tego - z Twojej a nie z mojej inicjatywy - tematami tej dyskusji również są Tematem tej dyskusji nie jest dusza. Po prostu coś bredzisz, że dla współczesnej nauki to słowo nie jest zdefiniowane, dla wykształconych ludzi jest wręcz odwrotnie. W każdej religii słowo dusza jest zastąpione innym słowem, dla Hebrajczyków to min. Nephesh a dla Greków to Psyche gdzie głównymi aspektami są Apollo i Dionizos, skąd się też bierze współczesna psychologia, która min bada ludzką duszę, np C.G. Jung pisał książki o duszy. Dla Greka duch i dusza to jest to co kreuje postrzegane ale samo jest poza postrzeżeniem, stąd bezpośrednia niewidzialność duszy tak samo jak nie widać wiatru, ale widać to co wiatr kreuje. Na wschodzie dusza to Manas a duch to Atman, dla C.G. Jung Atman to ludzka Jaźń, więc jak widzisz nauka potrafi to definiować i zna pojęcia. >-- znaczenie terminu "chrystus" oraz równoznacznych mu - chociaż Ty twierdzisz inaczej - terminów "mesjasz" i "pomazaniec Boży"; Sam wydarłeś znaczenia terminów, niewiadomo po co i zrównałeś greckie Christos z hebrajskim "namaszczaniem olejem" co jest nie do końca poprawne. >-- słowa, które ukrzyżowany Jezus wypowiedział na chwilę przed śmiercią; Słowa które Jezus wypowiedział, są takie jak w Ewangeliach, żadna nie jest historycznym zdaniem relacji z faktów i rozbieżność w słowach ma ezoteryczne znaczenie, nie jest przypadkowa. >-- rzekomy mesjanizm Jezusa oraz rozumienie tej kwestii przez współczesnych mu Izraelitów; Mesjanizm Jezusa nie jest rzekomy, powstało dzięki niemu chrześcijaństwo które nie jest rzekome a prawdziwe, gdyż na serio ludzie byli/są chrześcijanami i to na serio uformowało naszą kulturę i też na serio Jezus i pierwsi chrześcijanie wywodzą się od Izraelitów, a reszta faryzeuszy i saduceuszy to współcześni Żydzi. >-- problem wyczekiwania przez Izraelitów na Mesjasza; To jest problem pewnych Żydów a nie Izraelitów. Mogą sobie czekać ile chcą, to nie jest problem chrześcijan. >-- pomyłka Jezusa w kwestii rychłego nadejścia królestwa Bożego; Nie ma żadnej pomyłki, jak można być na tyle niepoważnych aby coś takiego pisać? ŁK 17, 20-25 >-- powstanie kanonu Nowego Testamentu; Nie ma tu żadnej mowy o powstawaniu kanonu N.T. gdyż jest on tym co właśnie rozumiemy pod pojęciem N.T. >oraz takie perełki wrzucone przez Ciebie do dyskusji, jak >-- wpływ "konieczności astrologicznej" (piękne słowa) na wydarzenia historyczne i ewolucyjne; Jest oczywiste dla każdego kto ma choć podstawowe pojęcie o astrologii i genezach religii. Chrystus to szczyt, zenit ery Barana i początek ery Ryb (baranek boży, ryby jako znak pierwszych chrześcijan, a nie krzyż który doszedł później). W każdej erze ludzie są mentalnie formowani przez inne energie, mają inną świadomość. Obecnie mamy po zenicie ery Ryb i początek ery Wodnika (w której to materialistycznej nauki i oszczerstw historycznych tu prezentowanych nie będzie, bo jest to era ponownego przyjścia Chrystusa, czyli początek humanizmu i braterstwa wszystkich ludzi. Ateizm zostanie wyplewiony, jeszcze w tym stuleciu będziemy widzieć UFO, czyli starożytnych bogów). >-- łączność telefoniczna z Bogiem; Jak nie rozumiesz analogi telefonu to nie zrozumiesz co to jest łączność z czymkolwiek. >-- znajomość przez ewangelistów boskiej perspektywy. Biblia to dzieła natchnione przez bóstwo/Boga a więc pisane pod wpływem impulsów które wykraczają poza ludzkie ego i pobudki partykularne.
|
|
| | |  | 9 na 11 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Nie wiem, Klopton, skąd wziąłeś te wszystkie tezy.
Ja też nie wiem. Ale te Twoje nie są wcale lepsze.
>To nieprawda, przez pierwsze 300 lat Kościół nie zapewniał żadnych stołków.
Zapewniał. Wewnątrz Kościoła.
>A kanon Pisma św. został utworzony w Egipcie, w Aleksandrii, na zlecenie króla przez tzw. Siedemdziesięciu redaktorów stąd nazwa Septuaginta w II w. przed Chrystusem.
Dyskutujecie o Jezusie i chrześcijaństwie. Domyślam się więc, że masz na myśli tę część Pisma, która tego właśnie dotyczy. Wyjaśnij mi zatem jak to możliwe, że kanon tego pisma został utworzony zanim jeszcze Jezus się urodził.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | |  | | Leonardoo (1099 punktów) | >>Nie wiem, Klopton, skąd wziąłeś te wszystkie tezy. >Ja też nie wiem. Ale te Twoje nie są wcale lepsze. Używamy skrótów myślowych, to oczywiste. Przepraszam. >>To nieprawda, przez pierwsze 300 lat Kościół nie zapewniał żadnych stołków. >Zapewniał. Wewnątrz Kościoła. No nie wiem, np. bp Atanazy był wypędzany chyba z 7 razy. >>A kanon Pisma św. został utworzony w Egipcie, w Aleksandrii, na zlecenie króla przez tzw. Siedemdziesięciu redaktorów stąd nazwa Septuaginta w II w. przed Chrystusem. Miałem na myśli tzw. Stary Testament. Zresztą ten kanon nie był specjalnie znany w Palestynie, bo Chrystus cytował proroków według innego tekstu dziś nieznanego. Septuaginta powstała raczej do użytku diaspory żydowskiej w basenie M. Śródziemnego. Mówił o tym św. Paweł: "Z dawien dawna bowiem w każdym mieście są ludzie, którzy co szabat czytają Mojżesza i wykładają go w synagogach." Dz 15, 21. Czytali Septuagintę, jak się domyślam. >Dyskutujecie o Jezusie i chrześcijaństwie. Domyślam się więc, że masz na myśli tę część Pisma, która tego właśnie dotyczy. Wyjaśnij mi zatem jak to możliwe, że kanon tego pisma został utworzony zanim jeszcze Jezus się urodził. jw. Po upadku Kartaginy wielu bogatych kupców fenickich przechodziło na judaizm, gdyż była to religia tolerowana przez Rzymian od czasów machabejskich - był zawarty jakiś sojusz, czy coś takiego. Dzięki temu mogli zachować majątki i wpływy.
|
|
| |  | 7 na 9 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Chrześcijaństwo prawdziwe to postawa życiowa i stosunek do Chrystusa w oparciu o Ewangelie i nauki Apostołów.
Napisz, co rozumiesz pod pojęciem "nauki apostołów". Napisz również, czy te nauki zostały spisane oraz co zawierają, czego dotyczą.
>Słowo Christos jest z j. greckiego i było znane jeszcze przed Chrystusem. Jest to słowo dzięki któremu rozwiązany zostaje problem dualizmu dobra i zła, różnie definiowanego przez różne grupy.
Wyjaśnij, w jaki sposób dzięki słowu "christos" rozwiązany zostaje problem dualizmu dobra i zła.
>Chrystus czyli namaszczony mesjasz,
Gorzej już napisać nie mogłeś. Wyjaśniając znaczenie słowa "chrystus" zastosowałeś pleonazm, zwany popularnie masłem maślanym. "Namaszczony mesjasz" to mniej więcej to samo, co "spadać w dół", "cofać się do tyłu", "zabić na śmierć" lub "martwy trup". Polskie słowo "chrystus" pochodzi od greckiego christos i oznacza "namaszczony", "pomazaniec". W języku hebrajskim "chrystus" to masziah, natomiast w aramejskim mesziha, a stąd polskie "mesjasz". Innymi słowy, "chrystus, czyli namaszczony mesjasz" oznacza dokładnie to samo, co -- chrystus, czyli namaszczony namaszczony lub też -- chrystus, czyli mesjasz mesjasz. Napisz również przez kogo Jezus został namaszczony. Bo przecież namaszczony musiał być Jezus a nie Chrystus. Dopiero po namaszczeniu Jezus mógł stać się Chrystusem.
>to ta energia która wyzwala, no i która potem spływa na postać Jezusa z Nazaretu jak na tego, któremu się udało jako jedynemu.
Wyjaśnij, jak słowo "chrystus" stało się energią, która wyzwala. Wyjaśnij, jak wyzwala i z czego wyzwala. Napisz, w jaki sposób ta energia spływała na Jezusa, kiedy konkretnie spłynęła i czym to skutkowało. Napisz również, co się Jezusowi udało.
>Kościół pojawił się w momencie kiedy stara upadająca władza szukała nowych stołków dla swoich tyłków. Zrobili więc taki numer, że z tego wybrali sobie tylko fragmenty i skleili znaną nam dziś Biblie.
Czy masz na myśli całą Biblię, czy tylko jakąś jej część? Ponieważ dyskutujecie o Jezusie i chrześcijaństwie więc domyślam się, że chodzi Ci o tę część Biblii, która tego dotyczy. Napisz również, kiedy to miało miejsce (podaj rok).
>Takim o to sposobem ludzie nie mogli poznawać, bo odrzucono ducha (ewangelie apokryficzne, gnozę i inne pisma),
O jakich "innych pismach" piszesz? Wymień je.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | |  | -1 na 3 | Klopton (519 punktów) |
>Napisz, co rozumiesz pod pojęciem "nauki apostołów". Dzieje apostolskie, a cóż mogę mieć innego na myśli?
>Wyjaśnij, w jaki sposób dzięki słowu "christos" rozwiązany zostaje problem dualizmu dobra i zła. Dla Greków namaszczony czyli wybrany przez Boga, dla Żydów mesjasz czyli wybrany wybawiciel narodu. Grecy nie oczekiwali na mesjasza który ich wybawi od czegokolwiek, oni jedynie rozpoznawali to z antycznych misteriów. W dualizmie mamy dobro i zło, góra i dół, plus i minus i wyjściem z dualizmu jest synteza, środek, coś co łączy paradoxy i wszystkie kultury to rozpoznawały, nie wszystkie tego oczekiwały czy uznawały za wybawienie, stąd słowo Christos znane przez Chrystusem. Aby wyjaśnić na czym polega sens całego Nowego Testamentu musiałbym go streścić w kilku prostych zdaniach. Nie jestem aż na tyle niepoważny aby to próbować zrobić. Kto kocha to życie, straci je, kto nienawidzi odzyska - w tym stwierdzeniu jest paradoks i synteza i środek. Pisałem już wyżej, że ludzie otrzymując świadomość dzienną, racjonalną, świadomość samego siebie, uznawali to za upadek. Wcześniej śmierć nie istniała, przechodziło się do innego świata. Wraz z racjonalną świadomością światy pośmiertne są tylko w obszarze mitu, w obszarze opowieści w którą można wierzyć lub nie. Poganom ta wiara wystarczała, byli kukłami bogów którym się podlizywali. Ci którzy byli natomiast pionierami w tej świadomości dziennej, byli tj najbardziej ewolucyjnie rozwinięci, nie zadowalali się mitem, poszukiwali doskonałej idei która znosi problemy nie inne jak filozoficzne i egzystencjalne. Widać te problemy w filozofii greckiej i końcowych częściach Starego Testamentu, w Psalmach itp. Ludzie tamtych czasów wiedzieli, że poddanie się naturze cielesnej, materialnej i żywiołom to poddanie się bogom, wieczne zdanie się na ich kaprysy, a ci którzy wątpili w bogów rozpoznawali kaprysy tego co nazywamy losem, czy też przeznaczeniem lub karmą. Te kaprysy, ta nieprzewidywalność to było zło i cierpienie i przypisywano to utracie zdolności bezpośrednich kontaktów duchowych z rzeczywistością kosmosu, z bóstwem. Buddyzm to rozwiązał tak, że się wycofywał ze świata materii poprzez tłumienie pragnień. Jezus dał inne rozwiązanie - bierzesz swój krzyż, czyli los/karmę/kaprysy bogów na barki i niesiesz do samego końca a zamiast się pozbywać pragnień, to je idealizujesz, czyli wybierasz sobie jedno najlepsze ze wszystkich, czyli Królestwo Niebieskie u Ojca. Świat cię po drodze opluwa a pod koniec dobija, przybija, ale Ty nie oceniasz tego świata (bądźcie jak dzieci, lub nie sądźcie abyście sami nie byli sądzeni) tylko pokornie idziesz tam gdzie chcesz dojść. Dualizm jest zniesiony bo nie uciekasz od świata, nie potępiasz go, nie oceniasz go, traktujesz jako drogę konieczną, akceptujesz zło które cię atakuje jednocześnie idąc ku dobru, czyli temu co sobie wybrałeś za najlepsze - masz więc dobro i zło razem i jednemu i drugiemu mówisz - TAK, nie wybierasz pomiędzy nimi a więc nie jesteś ofiarą dualizmu i dychotomii. Konsekwencją tego jest zbawienie świata od zła, gdyż jak każdy tak postąpi to już nie będzie ani jednego osądzającego a więc zło czyniącego, nie będzie też kaprysów bogów, karmy gdyż każdy idzie do jednego Boga, czyli miejsca ponad bogami. Chrystus to jest ta energia ponad bogami, jak ma się do niej świadomy dostęp, jak Jezus, to jest się Jego naśladowcą. Nieświadomie wszyscy mają tą energię w sobie jako ziarno (przypowieść o siewcy) czyli mogą je wprowadzić w obszar swojej świadomości, ale też nie muszą. Wtedy to przejdą ewolucje nieświadomie, czyli nic z tego nie będą wiedzieć i ta nieświadomość to się nazywa "ognie piekielne". Cierpienie jest procesem obumierania świadomości, gdyż nieświadomość jest tożsama śmierci.
Kościół sobie skleił Biblie poprzez wybiórcze wybranie pism z całej tradycji i nazwanie ich dziełem Boga. Wszystkie pisma istniejące jak i te zniszczone traktujące o tradycji Izraela i odnoszące się do Jezusa Chrystusa należą do spuścizny tejże tradycji.
|
|
| | | |  | 6 na 8 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Napisz, co rozumiesz pod pojęciem "nauki apostołów". >Dzieje apostolskie, a cóż mogę mieć innego na myśli?
W Polsce obowiązuje nazwa "Dzieje apostolskie", w skrócie "Dzieje". Można spotkać się z tytułem "Dokonania wysłanników". W oryginale greckim księga ta nosi tytuł Πράξεις Ἀποστόλων (prakseis apostolon, dosł. dzieje apostolskie). Tytuł księgi w łacińskiej Wulgacie: Actus Apostolorum (dosł. działania apostołów). Nie spotkałem się z nazwą "Nauki apostołów" w odniesieniu do tej księgi.
Istnieje natomiast wczesnochrześcijański podręcznik zatytułowany Didache lub Nauka dwunastu apostołów, który datowany jest na pierwszą połowę II wieku n.e. Być może teraz rozumiesz, dlaczego zadałem Ci pytanie, co rozumiesz jako "nauki apostołów".
>>Wyjaśnij, w jaki sposób dzięki słowu "christos" rozwiązany zostaje problem dualizmu dobra i zła. >Dla Greków namaszczony czyli wybrany przez Boga, dla Żydów mesjasz czyli wybrany wybawiciel narodu.
Hebrajski tytuł masziah lub aramejski mesziha lub grecki christos oznacza człowieka namaszczonego olejem podczas ceremonii mianowania. W Starym Testamencie - czyli w Biblii hebrajskiej - znajduje się kilka opisów namaszczania, na przykład królów Saula (1 Sm 10, 1) i Dawida (1 Sm 16, 13), proroka Elizeusza (1Krl 19, 16); oraz kapłanów Arona i jego synów (Wj 28, 41). Przykładowo Dawid został wybrany przez Jahwe na przyszłego króla, a olejem z polecenia Jahwe namaścił go Samuel, prorok i kapłan. Jak więc widzisz, według Żydów mesjasz powinien być wybrany przez Boga i namaszczony olejem.
W okresie międzytestamentalnym Żydzi modlili się do swego Boga, by zesłał im Mesjasza, potomka rodu Dawida. W ostatnich dwóch wiekach ery przedchrześcijańskiej motyw mesjański odnosił się do namaszczonego w przyszłości króla z domu Dawida, który uwolni Żydów od upokarzającej władzy Rzymian i odbuduje niepodległość Izraela pod panowaniem dynastii Dawidowej.
Już choćby to,co powyżej napisałem, świadczy o tym, że Jezus nie był wyczekiwanym Mesjasze. Inne argumenty - które mogę Ci przytoczyć - są mocniejsze.
>Aby wyjaśnić na czym polega sens całego Nowego Testamentu musiałbym go streścić w kilku prostych zdaniach. Nie jestem aż na tyle niepoważny aby to próbować zrobić.
Zamiast w kilku prostych zdaniach napisz to w kilkunastu albo kilkudziesięciu złożonych. Tak będzie łatwiej. Problem jednak w tym, że aby napisać, trzeba wiedzieć, co pisać. A poza tym mnie Nowego Testamentu streszczać nie musisz. Znam go wystarczająco dobrze.
>Jezus dał inne rozwiązanie - bierzesz swój krzyż, czyli los/karmę/kaprysy bogów na barki i niesiesz do samego końca a zamiast się pozbywać pragnień, to je idealizujesz, czyli wybierasz sobie jedno najlepsze ze wszystkich, czyli Królestwo Niebieskie u Ojca.
Jeśli chcesz wziąć swój krzyż i nieść go przez całe życie, to zrób to. Weź sobie razem z tym krzyżem kaprysy bogów i nieś - jak piszesz - aż do końca. Pozbądź się wszystkich pragnień i nie narzekaj, że jest Ci źle. Twój wybór. Królestwo niebieskie - według słów Jezusa - miało nadejść jeszcze za życia współczesnego mu pokolenia (zob. Mk 9, 1; Łk 9, 27; Mt 16, 28). Nie nadeszło. Jezus się pomylił. Po co o tym pisać?
>Świat cię po drodze opluwa a pod koniec dobija, przybija, ale Ty nie oceniasz tego świata (bądźcie jak dzieci, lub nie sądźcie abyście sami nie byli sądzeni) tylko pokornie idziesz tam gdzie chcesz dojść.
No to idź. Świat będzie Cię opluwał, a ty ze swym krzyżem idź... aż do końca, gdy świat Cię dobije. Ale te wyimaginowane problemy zostaw sobie. Nie musisz się nimi z nikim dzielić.
>Dualizm jest zniesiony bo nie uciekasz od świata, nie potępiasz go, nie oceniasz go, traktujesz jako drogę konieczną, akceptujesz zło które cię atakuje jednocześnie idąc ku dobru, czyli temu co sobie wybrałeś za najlepsze - masz więc dobro i zło razem i jednemu i drugiemu mówisz - TAK, nie wybierasz pomiędzy nimi a więc nie jesteś ofiarą dualizmu i dychotomii. Konsekwencją tego jest zbawienie świata od zła, gdyż jak każdy tak postąpi to już nie będzie ani jednego osądzającego a więc zło czyniącego, nie będzie też kaprysów bogów, karmy gdyż każdy idzie do jednego Boga, czyli miejsca ponad bogami.
Daruj sobie te pożal się Boże mądrości.
>Kościół sobie skleił Biblie poprzez wybiórcze wybranie pism z całej tradycji
To nie było działanie jednorazowe. W przypadku Nowego Testamentu proces kształtowania się kanonu trwał ponad trzysta lat od daty powstania ostatniej księgi, a dyskusje odbywały się jeszcze w pierwszej połowie V wieku. Ostatecznie przyjęto kanon podany przez Atanazego w 367 roku.
>i nazwanie ich dziełem Boga.
W ten sposób nadali temu dziełu boski autorytet. Dobrze wiedzieli, co robią.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | |  | | Klopton (519 punktów) | Nie wiem po co tyle piszesz bez sensu, skoro ewidentnie powinieneś pouczyć się czytać...ze zrozumieniem.
Nikt nie nazywał Davida czy Salomona Chrystusem i jakbyś potrafił czytać ze zrozumieniem to byś to wyczytał właśnie z treści Biblii. Żydzi oczekiwali mesjasza który uwolni świat od zła i cierpienia, był zapowiadany i termin Christos nie oznacza tego samego, co termin Pomazaniec w odniesieniu do wcześniejszych proroków, wynika to z całej treści Biblii (zresztą prawie wszystkie terminy ze S.T mają wielorakie znaczenia, często nawet wzajemnie odwrotne, do tego dochodzi jeszcze gematria). Grecy także nie odnosili się do namaszczeń olejkiem. To, że pewne odłamy Żydów Jezusa Chrystusa nie uznały za mesjasza to już inna sprawa, na pewno nie jest związana z okupacją Rzymian bo to tylko tło historyczne, a Biblia nie opisuje wydarzeń historycznych a ewolucyjne. Różnica jest ogromna, bo te ewolucyjne odbywają się cyklicznie i są związane z koniecznością astrologiczną, język jest metaforą a nie dosłownym spisem faktów dlatego historia jest tylko tłem, podkładem (niektórzy nawet twierdzą, że ewangelia św. Jana została napisana na długo przed rokiem 0). Królestwo Niebieskie jest w Nas i już nadeszło, bo każdy może je odkryć w sobie, lub dalej zakrywać - to również wynika z treści N.T. Jezus się nie pomyli, sam się mylisz w swoim dyletanctwie.
|
|
| | | | | |  | 7 na 9 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Nie wiem po co tyle piszesz bez sensu, skoro ewidentnie powinieneś pouczyć się czytać...ze zrozumieniem.
Myślałem, że mimo wszystko nie jest z Tobą aż tak źle, ale widzę, że Ty zwykły troll jesteś. A na dodatek wyraźnie rościsz sobie pretensje do liderowania trollom na tym forum.
>Nikt nie nazywał Davida czy Salomona Chrystusem i jakbyś potrafił czytać ze zrozumieniem to byś to wyczytał właśnie z treści Biblii.
Przecież ja nie napisałem, że Dawid i Salomon byli mesjaszami, lub że ktoś tak ich nazywał. O Salomonie nawet nie wspomniałem. Może wobec tego nie tyle nawet nauczysz się czytać ze zrozumieniem, ale w ogóle nauczysz się poprawnie czytać. I nie przypisuj mi rzeczy, których nie napisałem.
Napisałem natomiast, że w okresie międzytestamentalnym, a szczególnie w ostatnich dwóch wiekach przed Jezusem, Izraelici oczekiwał na Mesjasza, który będzie pochodził z domu Dawidowego, czyli z dynastii Dawida (będzie "synem" Dawida) i który wyzwoli Izrael spod obcego panowania. Napisałem także, że równoznaczne polskie słowa "mesjasz" i "chrystus" pochodzą odpowiednio od hebrajskiego masziah i aramejskiego mesziha oraz od greckiego christos. Napisałem również, że słowa te oznaczają człowieka namaszczonego olejem (inaczej pomazańca), wybranego przez Boga Jahwe.
W Pierwszej Księdze Samuela znajduje się opis namaszczenia Dawida, syna Isajego z Betlejem, na przyszłego króla Izraela: Wtedy wziął Samuel róg z olejem i namaścił go [Dawida] w gronie jego braci; i od tego dnia Duch Pański spoczął na Dawidzie i pozostał na nim nadal (1 Sm 16, 13). Samuel dokonał tego namaszczenia z polecenia Boga Jahwe (zob. 1 Sm 16, 1). W Drugiej Księdze Samuela znajduje się natomiast opis przyrzeczenia, które Jahwe złożył Dawidowi, że po jego śmierci on, czyli Jahwe, da tron królewski jego potomkowi: A gdy dopełnią się dni twoje i zaśniesz ze swoimi ojcami, Ja wzbudzę ci potomka po tobie [...] i utrwalę twoje królestwo. [...] On zbuduje dom mojemu imieniu i utwierdzę tron królestwa jego na wieki. [...] I trwać będzie twój dom i twoje królestwo na wieki przede mną; tron twój też utwierdzony będzie na wieki (2 Sm 7, 12.1316). Najprawdopodobniej z połączenia obu tych fragmentów zrodziła się mesjańska koncepcja mówiąca, że przyszły mesjasz będzie pochodził z rodu Dawida i jako król - tak jak niegdyś Dawid - pokona wrogów Izraela i odbuduje królestwo w Ziemi Obiecanej.
Jeśli tego nie rozumiesz i z uporem maniaka odrzucasz to w imię swoich wydumanych racji, to idź do szkoły się uczyć albo weź dobre korepetycje.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | |  | -1 na 3 | Klopton (519 punktów) | W przeciwieństwie do ciebie, wiem co napisałeś, gorzej, że sam tak jak nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, tak nawet nie rozumiesz co wypisujesz (przepisujesz). Słowo Chrystus odnosi się tylko do jednego "boskiego pomazańca", a ci wcześniejsi "pomazańcy" nie byli określani tym terminem, a więc twoje etymologiczne wywody są właśnie zwykłym trollowaniem (tutaj również nie masz bladego pojęcia co to słowo oznacza), są bezsensu i nie mają żadnego znaczenia w kontekście moich wypowiedzi, niczego nimi nie wyjaśniasz a jedynie zaciemniasz. Po jakiego to właściwie piszesz? Pomazaniec w rozumieniu etymologicznym oznacza to co napisałeś, rytualne namaszczenie proroka wybranego przez Boga, ale Chrystus oznacza Mesjasza w znaczeniu wybawcy, dla Greków ten termin nie oznacza tylko proroka bo bym nim opisali także tych wcześniejszych i od początku o tym piszę, problem w tym że masz wyraźne intelektualne niedobory i nie wiesz właściwie o czym mowa.
|
|
| | | | | |  | 7 na 9 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Żydzi oczekiwali mesjasza który uwolni świat od zła i cierpienia, był zapowiadany
Literatura miedzytestamentalna ostatnich dwóch stuleci przed Jezusem dostarcza wiele przykładów wskazujących, jakiego Mesjasza oczekiwali Izraelici.
Najlepsze przykłady można znaleźć w Psalmach Salomona 17 i 18 pochodzących z I wieku p.n.e.: Wejrzyj, Panie, i wzbudź im Króla, syna Dawida, [...] aby panował nad sługą Twym, Izraelem! Przepasz go mocą, aby pokonał niegodziwych przywódców, aby usunął z Jeruzalem pogan depczących je do zniszczenia, aby mądrością i prawością wypędził grzeszników z dziedzictwa, aby strzaskał pychę grzeszników jak naczynie garncarza, aby żelaznym berłem rozbił wszelką ich ostoję, i słowem ust swoich zniweczył występnych pogan. Aby na jego groźbę poganie uciekli sprzed jego oblicza, a grzesznicy zostali ukarani za (złe) zamysły swych serc! Niech zgromadzi lud święty i rządzi nim sprawiedliwie [...] Nałoży on jarzmo narodom pogańskim, aby mu służyły, [...] oczyści Jeruzalem, przywracając mu pierwotną świętość. [...] On zaś będzie sprawiedliwym królem, pouczonym przez Boga. Za dni jego nie będzie (już) wśród nich nieprawości, bo wszyscy będą święci, a ich królem - Mesjasz Pan! (PsSal 17, 21-26.30.32, w przekładzie ks. prof. Antoniego Troniny). Pod pojęciem "grzeszników" należy rozumieć władców hasmonejskich. Jak widzisz, w Psalmie tym jest mowa o Mesjaszu, który pokona wrogów Izraela i zasiądzie na tronie Dawidowym. Nie ma tu natomiast ani słowa na temat zła i cierpienia.
Analogiczne przykłady można znaleźć między innymi w: -- modlitwie synagogalnej Osiemnastu błogosławieństw 10.14; -- tekstach wspólnoty z Qumran, a w szczególności: 1 QSb (= 1Q28b) 5, 20-28; 1 Q28b 3, 1-21; 4Q161 8-10, 3, 17-21 (jako peszer do Iz 11, 1-3); -- dodatkowo: Testament Lewiego 18, 2-7; 1QS 9, 11; 4Q265 6, 7; 1QSa (= 1Q28a) 2, 11-14 i 19-20; oraz inne.
A teraz czas na Ciebie.
>i termin Christos nie oznacza tego samego, co termin Pomazaniec w odniesieniu do wcześniejszych proroków, wynika to z całej treści Biblii
Bzdury piszesz. Zresztą, jeśli chcesz, to spróbuj to udowodnić w oparciu o wiarygodne źródła.
>Grecy także nie odnosili się do namaszczeń olejkiem.
Co ma piernik do wiatraka?
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | |  | | Klopton (519 punktów) | A zadawałeś sobie pytanie czym było zło i cierpienie dla Żydów? Może akurat wyzwolenie od tego co przytoczyłeś? Czytałeś właściwie cokolwiek więcej prócz wklejanych fragmentów? Znasz eschatologie i teologie żydowską, chrześcijańską? Talmud, Kabałę? Mam szukać słowa zła i cierpienie w tłumaczeniach? A to co przytoczyłeś jest pewnie opisem dobra i szczęścia i sobie jeszcze dopisujesz co pod pojęciem grzeszników należy rozumieć. Poważny jesteś czyś jakiś błazen?
Słowo Izrael odnosi się do ludzi całej planety Ziemia będących pod władaniem Zodiaku (12 plemion, 12 znaków). Słowo Żyd odnosi się do jednego z plemion Izraela, mianowicie Judy a więc tych pod władaniem znaku Lwa. Judaizm, jako religia się zrodził po Psalmach, bo nie wiem czy wiesz, nie było wtedy tam takiego kraju jak Izrael i w S.T. wiele razy pojawia się rozdzielenie na lud Izraela i na lud z pokolenia Judy. Nie wiem też czy wiesz, ale Esseńczycy jak i Jezus, Józef, Maryja, św Paweł i cała reszta także się wywodzą z narodu Izraela, czyli z tego co się dziś mylnie nazywa Żydami.
O terminie Christos pisałem wyżej, jest to grecki termin i odnosi się do czegoś innego, niż ten używany względem wcześniejszych proroków "namaszczanych olejkiem". Ezoteryczne znaczenie tego terminu to - boski ogień.
|
|
| | | | | |  | 7 na 9 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > To, że pewne odłamy Żydów Jezusa Chrystusa nie uznały za mesjasza to już inna sprawa,Nie pewne odłamy, ale zdecydowana większość Izraelitów nie uznała Jezusa za Mesjasza. Przyczyna była oczywista: według nich Jezus nie spełniał mesjańskich wymogów: był Galilejczykiem z Nazaretu, a mesjasz miał się urodzić w judejskim Betlejem i być potomkiem królewskiego rodu Dawida (zob. J 7, 25.27.41.42). Nie był więc wyczekiwanym mesjaszem. Ponadto sam Jezus nie uważał się za mesjasza (zob. Mt 26, 64 i 27, 11; Łk 22, 70 i 23, 3; Mk 15, 2 i jedna z dwóch wersji 14, 62). Nieporadne wysiłki, podjęte na późniejszym etapie w opowieściach o dzieciństwie ewangelii Mateusza i Łukasza, mające na celu - po pierwsze - ukazanie, że Jezus urodził się w Betlejem oraz - po drugie - że posiada rodowód Dawidowy, nie dość że porażają swą dziecinną naiwnością, to jeszcze nie znajdują niemal żadnego poparcia w głównej tradycji synoptycznej. > na pewno nie jest związana z okupacją Rzymian bo to tylko tło historyczne, a Biblia nie opisuje wydarzeń historycznych a ewolucyjne.Domyślam się, że w tym pokracznym zdaniu, którego drugą część przytaczam powyżej, masz na myśli Nowy Testament. > Różnica jest ogromna, bo te ewolucyjne odbywają się cyklicznie i są związane z koniecznością astrologiczną, język jest metaforą a nie dosłownym spisem faktów dlatego historia jest tylko tłem, podkładem (niektórzy nawet twierdzą, że ewangelia św. Jana została napisana na długo przed rokiem 0).Dawno już takich głupot nie czytałem. Czy Ty nie wstydzisz się tego pisać? Napisz, gdzie wyczytałeś te farmazony o cyklicznych ewolucjach z "koniecznością astrologiczną"? Podaj wiarygodne źródło informacji, że Ewangelia Jana została napisana na długo przed rokiem 0 (słownie: zero). Napisz ile lat przed tym rokiem 0 (słownie: zero) została napisana. Napisz również, kiedy był ten rok 0 (słownie: zero). > Królestwo Niebieskie jest w Nas i już nadeszło, bo każdy może je odkryć w sobie, lub dalej zakrywać - to również wynika z treści N.T. Jezus się nie pomyli, sam się mylisz w swoim dyletanctwie.Czy zapoznałeś się z odpowiednimi fragmentami ewangelii zawierającymi wersety Mk 9, 1; Łk 9, 27 oraz Mt 16, 28, które wskazałem w poprzedniej wypowiedzi? Jeśli Ci tego mało, to dodaj jeszcze następujące wersety: Mk 1, 15; Mt 4, 17; Mt 10, 7; Łk 10, 9.11; Dz 1, 6; Mk 10, 23. Wersety, na które się powołujesz, nic w tej kwestii nie zmieniają. I jeszcze jedno. Ponieważ byłeś tak łaskaw, że przydzieliłeś mi aż cztery minusy, więc zrewanżuję się tym samym. Czterema minusami. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Nieporadne wysiłki, podjęte na późniejszym etapie w opowieściach o dzieciństwie ewangelii Mateusza i Łukasza, mające na celu - po pierwsze - ukazanie, że Jezus urodził się w Betlejem oraz - po drugie - że posiada rodowód Dawidowy, nie dość że porażają swą dziecinną naiwnością, to jeszcze nie znajdują niemal żadnego poparcia w głównej tradycji synoptycznej.
1. Czy istnieje, Pana zdaniem, argument konkluzywnie pokazujący, że Jezus nie wywodził się z rodu Dawida?
2. Czy pochodzenie od Dawida było w czasach Jezusa jakimś ewenementem, czy też wielu Izraelitótw mogło być podejrzewanych (podejrzewać samych siebie) o to, że są jego potomkami?
|
|
| | | | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Nieporadne wysiłki, podjęte na późniejszym etapie w opowieściach o dzieciństwie ewangelii Mateusza i Łukasza, mające na celu - po pierwsze - ukazanie, że Jezus urodził się w Betlejem oraz - po drugie - że posiada rodowód Dawidowy, nie dość że porażają swą dziecinną naiwnością, to jeszcze nie znajdują niemal żadnego poparcia w głównej tradycji synoptycznej. > 1. Czy istnieje, Pana zdaniem, argument konkluzywnie pokazujący, że Jezus nie wywodził się z rodu Dawida?
(1) W gminach chrześcijańskich przełomu ostatniego ćwierćwiecza pierwszego wieku n.e. funkcjonowały dwie wersje dotyczące narodzin i pochodzenia Jezusa. Starsza wersja mówiła, że Jezus był poprzez swego ojca Józefa potomkiem królewskiego rodu Dawida, co umożliwiało wysuwanie roszczeń do sukcesji mesjańskiej w linii męskiej, natomiast młodsza - iż Jezus był synem Bożym zrodzonym przez matkę-dziewicę w wyniku cudownego, dziewiczego poczęcia za sprawą Ducha Świętego, bez jakiegokolwiek udziału ziemskiego ojca. Pogodzenie obu tych wersji jest z oczywistych powodów niemożliwe, gdyż wykluczają się one wzajemnie. Jeśli bowiem Maria poczęła Jezusa za sprawą Ducha Świętego bez jakiegokolwiek udziału Józefa w akcie poczęcia (czyli zapłodnienia), to wtedy wywodzenie pochodzenia Jezusa od Dawida poprzez Józefa jest zupełnie bezpodstawne. Jeśli natomiast Józef był biologicznym ojcem Jezusa w wyniku normalnego, cielesnego współżycia z Marią, to tym samym Jezus nie może być uważany za jednorodzonego Syna Bożego zrodzonego przez matkę-dziewicę na skutek nadprzyrodzonej, boskiej interwencji.
(2) Pochodzenie Jezusa w linii męskiej - czyli przez Józefa - z królewskiego rodu Dawida wykazywane jest na podstawie dwóch niezależnych drzew genealogicznych przedstawionych w ewangeliach Mateusza i Łukasza, a dokładnie w ich początkowych rozdziałach zwanych ewangeliami dzieciństwa (dziecięctwa). Różnią się one między sobą w sposób diametralny. Rozbieżności między nimi są tak duże, iż w rzeczywistości mamy do czynienia nie z jedną, ale z dwoma skrajnie odmiennymi genealogiami. Dwóch różnych genealogii Jezus oczywiście mieć nie może. Prawdziwa zatem może być tylko jedna z nich, albo żadna.
Mateusz swoje drzewo genealogiczne zbudował według schematu: A był ojcem B, B był ojcem C, C był ojcem... i tak dalej aż do Jezusa (zob. Mt 1, 1-16). Łukasz z kolei postąpił według schematu odwrotnego: Jezus był synem Z, Z był synem Y, Y był synem X... i tak dalej aż do Dawida i na końcu do Adama (zob. Łk 3, 23-38).
Mateusz rodowód Jezusa wywodzi od Abrahama, poprzez Dawida i jego syna Salomona aż do Józefa, mężą Marii. W interesującym nas odcinku, to jest od Dawida do Jezusa, rodowód ten zawiera dwadzieścia osiem imion (28 pokoleń), łącznie z Dawidem i Jezusem. Łukasz rodowód Jezusa wywodzi od Adama, pierwszego człowieka, poprzez Abrahama, Dawida i jego syna Natana (nie Salomona, jak to ma miejsce u Mateusza) aż do Józefa. W interesującym nas odcinku, to jest od Dawida do Jezusa, rodowód ten zawiera czterdzieści trzy imiona (43 pokolenia), łącznie z Dawidem i Jezusem, to jest o piętnaście pokoleń więcej, niż u Mateusza. Co więcej, w analizowanych odcinkach obu genealogii - czyli od Dawida - zgodne są jedynie cztery imiona, a konkretnie: Dawid, Salatiel, Zorobabel i Józef, ojciec Jezusa.
Ponieważ oba rodowody budowane były w linii męskiej, czego konsekwencją powinno być stwierdzenie, że Józef był ojcem Jezusa (u Mateusza) oraz Jezus był synem Józefa (u Łukasza). Takie zapisy podważałyby jednak rodzącą się wersję o dziewiczym poczęciu Jezusa i jego Bożym synostwie. W związku z powyższym w obu genealogiach wprowadzone zostało pewne odstępstwo, a mianowicie: -- zamiast "Józef był ojcem Jezusa", w Ewangelii Mateusza wprowadzono zapis: "Józef był mężem Marii, z której narodził się Jezus" (Mt 1, 16); -- zamiast "Jezus był synem Józefa", w Ewangelii Łukasza wprowadzono zapis: "Jezus był, jak mniemano, synem Józefa" (Łk 3, 23).
Jak Pan widzi, w obu rodowodach Jezus przestał być synem Józefa, a zatem nie mógł już być potomkiem Dawida w linii męskiej. O ewentualnym pochodzeniu Jezusa z królewskiego rodu Dawida w linii żeńskiej - czyli przez Marię - Nowy Testament milczy. A zatem, czy Nowy Testament daje jakikolwiek dowód potwierdzający wywodzenie się Jezusa z rodu Dawida, co było podówczas jednym z podstawowych warunków roszczeń mesjańskich?
Niezależnie od powyższego, nadal istotne jest pytanie, które z wyżej wymienionych drzew genealogicznych jest prawdziwe, a które nie, bo przecież oba jednocześnie prawdziwe być nie mogą? A może żadne z nich?
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej.51 (15814 punktów) | (3) Począwszy już od pierwszych wieków chrześcijaństwa, wielu ojców Kościoła i teologów próbowało wyjaśnić te nie dające się z sobą pogodzić sprzeczności w drzewach genealogicznych. Najbardziej znane są dociekania Juliusza Afrykańczyka, pisarza chrześcijańskiego z III wieku, który rozbieżności te próbował wyjaśnić prawem lewiratu i związanym z nimi pojęciami ojcostwa (synostwa) biologicznego (naturalnego) i prawnego (legalnego). Nie wyjaśniam tego szerzej, gdyz mam nadzieję, że wie Pan, o czym piszę. Starania Afrykańczyka nie znajdują jednak żadnego wsparcia w treści obu ewangelii, ani w ogóle w treści Nowego Testamentu. Afrykańczyk doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Na na końcu swoich wywodów z rozbrajającą szczerością napisał: Czy tak jest, czy inaczej? Zdaniem moim i każdego rozumnego człowieka nikt lepszego wyjaśnienia nie znajdzie. Niechże nam ono wystarczy, chociaż żadnym świadectwem nie jest poparte, bo nic lepszego, ani więcej do prawdy zbliżonego powiedzieć się nie da. W każdym razie ewangelia podaje prawdę (według: Euzebiusz z Cezarei, Historia kościelna 1, 7, 15).
Nawiasem mówiąc, komentatorzy chrześcijańscy dokładali i nadal dokładają wszelkich starań, by zapewnić jednak Jezusowi królewski rodowód, skoro ten przez Józefa załamuje się. Dość powszechne są głosy, że rodowód z Ewangelii Mateusza przedstawia prawne (a więc nie biologiczne) pochodzenie Jezusa od Dawida przez Józefa, natomiast rodowód z Ewangelii Łukasza - biologiczne przez Marię. Zabiegi te nie znajdują podstaw w treści obu ewangelii: Maria w rodowodzie tym nie jest nawet wymieniona, nic również w Nowym Testamencie nie wskazuje, by i ona była potomkiem Dawida.
(4) Dlaczego oba rodowody tak bardzo różnią się między sobą? Czy aby nie wydaje się Panu, że to pytanie pociąga za sobą następne: Jaka jest wartość tych rodowodów? Czy i któremu można zaufać? Dodam jeszcze bez wchodzenia w szczegóły, że w omawianiu rodowodu z Ewangelii Mateusza pominąłem istotne różnice z Pierwszą Księgą Kronik i Drugą Księgą Królewską.
(5) Zapytał mnie Pan, czy istnieje argument konkluzywnie pokazujący, że Jezus nie wywodził się z rodu Dawida? Jak Pan widzi, odwróciłem Pana pytanie i wykazałem, że - zgodnie z ewangeliami Mateusza i Łukasza, czyli jedynym źródłem podającym "jego" drzewa genealogiczne - Jezus nie spełniał podstawowego wymogu bycia Mesjaszem, czyli Chrystusem, czyli Pomazańcem Bożym, ponieważ - zgodnie z tymi ewangeliami - nie pochodził z domu Dawidowego. Słowo "jego" - czyli Jezusa - celowo umieściłem w cudzysłowie, by mógł Pan rozstrzygnąć, czy analizowane drzewa genealogiczne są jego rodowodami, czy też tylko Józefa, który - zgodnie z nimi - nie był jego ojcem.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej.51 (15814 punktów) | (6) Wiele wskazuje, że ewangelie dzieciństwa - wraz z opisami cudownych dziewiczych narodzin oraz drzewami genealogicznymi Jezusa - są jedynie teologicznym ubarwieniem, późniejszymi dodatkami wstawionymi do zasadniczej tradycji ewangelicznej. Mówiąc inaczej, ewangelie dzieciństwa są wyłącznie odzwierciedleniem tradycji i rozwijającej się dogmatyki wczesnego Kościoła, a przez to nie ukazują wydarzeń historycznych i żadnej wartości historycznej nie wykazują. Pogląd taki wspierają m.in. następujące fakty:
Po pierwsze: Ewangelia Marka - najstarsza - oraz Jana - najmłodsza - nie zawierają żadnego z elementów ewangelii dzieciństwa Jezusa. Najprawdopodobniej Marek nie znał jeszcze legend o pochodzeniu jezusa z domu Dawida i dziewiczych narodzinach, gdyż w czasach, w których pisał ewangelię nie były one jeszcze znane. Z kolei jan najprawdopodobniej znał owe dwie opowieści, lecz nie uznał ich za wiarygodne.
Po drugie: Główna tradycja synoptyczna nie wskazuje niemal żadnego wsparcia dla genealogii Jezusa, poza odosobnionym okrzykiem "Hosanna Synowi Dawidowemu!" (Mt 21, 9) rozlegającym się podczas wjazdu Jezusa do Jerozolimy, czego autentyczność jest silnie kwestionowana, oraz sporadycznymi zawołaniami "Synu Dawida", które osoby postronne kierowały do niego (np. Mt 9, 27; Mk 10, 47-48; Łk 18, 38-39). Słowa te związane są z opowieściami o uzdrowieniach i nie posiadają żadnych konotacji politycznych. Z tego powodu traktowane są jako captatio benevolentiae, czyli próby zwrócenia na siebie uwagi przez osoby zwracające się do Jezusa oraz uzyskania jego życzliwości. Z kolei w czwartej ewangelii można znaleźć zapewnienia wrogo do Jezusa nastawionych Izraelitów, że nie może być on uważany za mesjasza z "rodu Dawida", gdyż pochodzi z Galilei a nie z judejskiego Betlejem (J 7, 41-42).
Po trzecie: Poza ewangeliami dziecięctwa nigdzie w Nowym Testamencie nie wspomina się o rodowodach Jezusa.
Po czwarte: Opowieść o dzieciństwe z Ewangelia Łukasza zawiera więcej wątków niż analogiczna opowieść z Ewangelii Mateusza oraz jest ilościowo bardziej obszerny (ok. 2000 wyrazów wobec 700), co wyraźnie wskazuje na szybki rozwój legendy.
Po piąte: Maria nie jest nazywana dziewicą nigdzie poza ewangeliami dzieciństwa Jezusa.
(7) O tym, że ewangelie dzieciństwa - w tym również rodowody Jezusa - nie posiadają wartości historycznej przekonani są nie tylko badacze nie związani z Kościołem, ale również teolodzy chrześcijańscy: -- Józef Keller, były duchowny katolicki, napisał, że opis narodzin i dzieciństwa Jezusa jest "opowieścią typowo legendarną"; -- ks. Józef Kudasiewicz napisał: "Według jednych egzegetów, przeważnie protestanckich i laickich, opisy Ewangelii dzieciństwa nie przedstawiają żadnej wartości historycznej nawet w swym wątku centralnym [...] przesiąknięte są legendą i dogmatyką Kościoła pierwotnego [...] Postawę krańcowo przeciwną zajmowała, do niedawna jeszcze, większość egzegetów i apologetów katolickich"; -- tenże Kudasiewicz: "W [ewangeliach dzieciństwa] podstawowe fakty dotyczące dzieciństwa i narodzin Jezusa zostały zinterpretowane teologicznie [...]"; -- ks. Roman Bartnicki: "Ewangelie Dzieciństwa nie są legendą ani historią w sensie kronikarskim, ani tylko teologią, ani też czystym midraszem. Są po prostu Ewangelią, tj. jedyną w swoim rodzaju syntezą faktu i teologii [...]"
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej.51 (15814 punktów) | (8) Kilka lat temu postanowiłem wykonać moje drzewo genealogiczne, zarówno w linii męskiej, jak i żeńskiej. Do czwartego pokolenia, czyli do moich pradziadków, udało mi się to wykonać bez nadmiernych problemów. Ustalanie kolejnych przodków okazało się jednak kłopotliwe. Jakoś uporałem się z piątym pokoleniem, czyli z moimi prapradziadami w linii męskiej, czyli po moim ojcu, ale na tym zakończyłem, ponieważ dalsze poszukiwania wiązały się z podróżami po kraju i żmudnym grzebaniem w zakurzonych księgach kościelnych. Straciłem zapał. Proszę szczerze napisać, do jakiego pokolenia wstecz potrafiłby Pan odtworzyć swoje drzewo genealogiczne? Do piątego, ósmego, czyli raczej nie więcej niż dwieście lat wstecz, a co dalej?
Przyjmuje się, że Dawid - o ile w ogóle był postacią historyczną - żył na przełomie XI i X stulecia p.n.e., to znaczy około tysiąc lat przed Jezusem. Przyjmując dwadzieścia pięć lat na jedno pokolenie, dałoby to około czterdzieści pokoleń. Załóżmy, że trzy tysiące lat temu Dawid zaczął tworzyć drzewo genealogiczne swojej rodziny idąc do kolejnych potomków, którzy przejmowali by kolejno opracowywane rodowodu. O ile dobrze pamiętam, Dawid miał osiemnastu synów. Po kilku pokoleniach - powiedzmy po dwustu latach - drzewo rozrosły się do ogromnych rozmiarów i prawdopodobnie należałoby rozbić je na kilka co najmniej niezależnych odgałęzień. Kto miałby nad tym jeszcze panować. Po kolejnych ośmiuset latach, czyli około tysiąc lat po Dawidzie, gdy na świat przyszedł Józef, po tym drzewie genealogicznym najprawdopodobniej dawno już ślad by zaginął.
(9) Nie ma dowodów na to, czy Jezus był, czy też nie był potomkiem królewskiego rodu Dawida. Może był, może nie był. Nie można wykluczyć, że w I wieku n.e. istniała jakaś wiedza na temat genealogii Jezusa, a jego rodzina - o czym poniżej - miała jakieś na ten temat jakieś informacje. Jednakże z uwagi na silne tendencje dogmatyczne i apologetyczne odnośnych dokumentów Nowego Testamentu, ustalenie tego wydaje się niemożliwe. Możliwa jest wyłącznie ocena argumentów (wiedzy), które w tym zakresie posiadamy. Proszę ją sobie wykonać we własnym zakresie.
Geza Vermes podaje, że "(...) w czasie walki o objęcie przywództwa nad całym światem żydowskim około roku 200 po Chr. zarówno patriarcha galilejski, jak i egzylarcha (babiloński przywódca z wygnania) zapewniali o takim roszczeniu [pochodzeniu od Judy], przy czym ten drugi miał wyraźnie więcej słuszności niż pierwszy". I dalej w przypisie: "(...) patriarcha Juda Książę przyznaje, że ze strony ojca pochodzi od Beniamina, a z linią Judy spokrewniony jest jedynie po kądzieli, tymczasem pochodzenie egzylarchy od Judy dało się wyprowadzić po mieczu" (Geza Vermes, Jezus Żyd s. 207).
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > 2. Czy pochodzenie od Dawida było w czasach Jezusa jakimś ewenementem, czy też wielu Izraelitótw mogło być podejrzewanych (podejrzewać samych siebie) o to, że są jego potomkami?
Nie wiem na ten temat zbyt dużo. Opiszę kilka znanych mi informacji (niekoniecznie są to fakty historyczne). Większość podanych przykładów posiada w tle prześladowania przez cesarzy rzymskich.
(a) Hillel Starszy, współczesny Jezusowi, był być może największym żydowskim nauczycielem starożytności. Najprawdopodobniej zarabiał na życie jako robotnik. Pochodził podobno z królewskiego rodu Dawida, lecz dowody są słabe.
(b) Cesarz Wespazjan (9 - 79) po zburzeniu Jerozolimy w roku 70 nakazał prześladowanie Żydów, poszukując potomków królewskiej dynastii Dawida, których uznawał za potencjalnie niebezpiecznych mesjańskich rewolucjonistów. Informacje za Hegezypem (ok.110 - ok. 180) przekazał Euzebiusz z Cezarei (ok. 264/265 - ok. 340). Historyczność informacji nie jest pewna.
(c) Euzebiusz z Cezarei, powtarzając za Hegezypem, napisał o prześladowaniu przez cesarza Domicjana (51 - 96) chrześcijan, którzy w kręgach chrześcijańskich byli uważani za potomków Dawida (zob. Historia Kościelna 3, 19). Historyczność tej wzmianki jest wątpliwa.
(d) Tenże Euzebiusz, ponownie cytując Hegezypa, opisuje dalej, że pod koniec I wieku Domicjan prześladował dwóch wnuków Judy, czyli jednego z czterech braci Jezusa (a więc jego stryjeczni wnukowie), na których doniesiono, że pochodzą z rodu Dawida, do czego ci się ponoć przyznali. Zgodnie z tą informacją, obaj wnukowie Judy posiadali własną ziemię, z której się utrzymywali własną pracą. Rzecz cała skończyła się dobrze dla wnuków (zob. HK 33, 20, 1-6 oraz 3, 32, 4). Opowieść jest prawdopodobnie legendą.
(e) Symeon, syn Klopasa, był kuzynem Jezusa. Zastąpił on Jakuba, brata Jezusa, na czele Kościoła jerozolimskiego. Podobno chrześcijańscy heretycy donieśli na niego do rzymskiego sędziego, mówiąc że jest potomkiem Dawida i chrześcijaninem. Zginął na krzyżu w roku 106/107 za czasów cesarza Trajana w wieku 120 lat. Informacja pochodzi od Euzebiusza powtarzającego ponownie za Hegezypem (HK 3, 11 oraz 3, 32, 1-6). Z uwagi na wiek Symeona informacja nie wydaje się pewna.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog</i
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) |
Dziękuję ze swej strony za tak obszerną wypowiedź, świadczącej bezsprzecznie o nieprzeciętnej Pana wiedzy. Niech mi będzie wolno odpowiedzieć krótko, w sposób objętościowo nierównoważny Pana odpowiedzi.
1. "Nie ma dowodów na to, czy Jezus był, czy też nie był potomkiem królewskiego rodu Dawida. Może był, może nie był."
Czy to, że Jezus mógł być potomkiem Dawida nie daje podstawy do wiary, że był Mesjaszem? Czy w ostateczności w chrześcijaństwie nie chodzi o wiarę, a nie o wiedzę?
2. Chrześcijaństwo nie jest judaizmem, więc nie musi (a nawet nie może) zgadać się ze wszystkim, co ono mówi i czego nie mówi. Z Pana wypowiedzi wynika, co najwyżej, że Jezus nie może by uważany za mesjasza na gruncie judaizmu, ale przecież nie oznacza to, że nie może być uważany za mesjasza na gruncie nowego zakonu. Argumenty przeciw mesjanizmowi Jezusa dowodzą co najwyżej odmienności judaizmu i chrześcijaństwa, o której przecież wszyscy dobrze wiemy.
3. Czy nie można powiedzieć, że Stary Testament w sposób bardzo niedoskonały przepowiada mesjasza (czy przepowiednia musi być doskonała?) Żydzi oczekiwali mesjasza-króla, zbawcy narodu żydowskiego, a przyszedł Mesjasz (zbawiciel całej ludzkości). To, co o Szopenie powiedział Norwid (że podniósł ludowe do ludzkości), można by powiedzieć o Jezusie (że podniósł mesjańskie do Mesjańskości). Pan nieustannie szuka zgodności ST z NT, a przecież można pojąć inną relację, a mianowicie ewolucję od ST do NT. Informacje mówiące o tym, że Jezus pochodził od Dawida, genealogie, itp. można rozumieć jako sposoby przekonania do (de facto nowej) wiary członków diaspory żydowskiej, nie wnikające w kwestię mesjańską (w różnicę między mesjaszem a Mesjaszem). Możliwe jest więc ich pragmatyczne odczytanie.
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 3 | Klopton (519 punktów) | Andrzej.51 przeczytał Biblie jak nowele historyczną i opowiedział się po stronie antagonisty, czyli faryzeuszy i saduceuszy i na tej podstawie sobie duma i wysuwa różne zarzuty wobec chrześcijaństwa. Gdyby genealogia Jezusa była faktem udokumentowanym we współczesnym znaczeniu tego słowa, to przecież Żydzi by nie wydali Jezusa na śmierć. W tamtych czasach tamta społeczność miała zatraconą tożsamość, tworzyły się podziały a pseudo mesjaszy przed Jezusem było wielu, także wielu miało na imię Jehoshua. Poczęcie Maryi przez Ducha św, jej dziewictwo nie jest dziewictwem biologicznym, nikt nie był na tyle durny aby traktować to dosłownie. Znaczenie ezoteryczne zesłanie Ducha św. jest wyjaśnione przez Gnozę i było to dodanie do biologii pierwiastka boskiego. gnostictea(*)3871-what-is-virgin-birth.htmlEwangeliści nie spisywali historii, całe życie Jezusa w sensie historycznym jest tajemnicą, a celem Ewangelii jest przekaz inicjacyjny dla kapłanów. Ludzie w tamtych czasach byli niepiśmienni, nie znali treści Ewangelii, tylko nieliczni mogli ją rozumieć, tłumaczyć i komentować, do czasów nowożytnych kiedy to powstał protestantyzm i całe idiotyczne nonsensy które sobie pozmyślał interpretując Biblie niczym Andrzej.51 czyli....dosłownie  Jak można analizować chrześcijaństwo pomijając...chrześcijańską filozofie, gnozę, ezoterykę i teologie? Czy można być badaczem chińskiej kultury pomijając chińską literaturę i filozofie, opierając się na jednej książce? Kościół powstał po to aby uchronić chrześcijaństwo przed antychrześcijańskim sekciarstwem, potem sam stał się antychrześcijański wytępiając rdzennych chrześcijan i taki pozostał do dziś (współcześnie to nawet Szumowskiego z Morawieckim się do ewangelistów porównuje. Kto wie, może i Michael Jackson to potomek rodu Davida, przecież współcześnie można bredzić wszystko). www.gnosis(*)or_odgnostycznienie_Jezusa.htmwww.gnosis(*)gn02_prokopiuk_christengem.htm
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> Gdyby genealogia Jezusa była faktem udokumentowanym we współczesnym znaczeniu tego słowa, to przecież Żydzi by nie wydali Jezusa na śmierć. W tamtych czasach tamta społeczność miała zatraconą tożsamość, tworzyły się podziały a pseudo mesjaszy przed Jezusem było wielu, także wielu miało na imię Jehoshua.> Poczęcie Maryi przez Ducha św, jej dziewictwo nie jest dziewictwem biologicznym, nikt nie był na tyle durny aby traktować to dosłownie. Znaczenie ezoteryczne zesłanie Ducha św. jest wyjaśnione przez Gnozę i było to dodanie do biologii pierwiastka boskiego. Nie ma jednej Gnozy, jest wiele konkurencyjnych koncepcji gnostycznych. Rozmaici ludzie mieszali chrześcijaństwo z innymi wiarami (mazdaizmem np). Przykładem Szymon Czarnoksiężnik, którego kochanka miała być w jednym z poprzednich wcieleń Heleną trojańską. W Aleksandrii w rozmaity sposób zarabiano na życie, byli i tacy, co sprzedawali (własną) religię, albo filozofię (np. Amoniusz Sakkas). Gnoza jest odmianą satanizmu, albowiem uznaje Zło jako równorzędne Dobru. Chrześcijaństwo naucza, że zło nie jest niczym realnym, niczym więcej, jak tylko brakiem (privatio). > gnostictea(*)3871-what-is-virgin-birth.html> Ewangeliści nie spisywali historii, całe życie Jezusa w sensie historycznym jest tajemnicą, a celem Ewangelii jest przekaz inicjacyjny dla kapłanów. Ludzie w tamtych czasach byli niepiśmienni, nie znali treści Ewangelii, tylko nieliczni mogli ją rozumieć, tłumaczyć i komentować, do czasów nowożytnych kiedy to powstał protestantyzm i całe idiotyczne nonsensy które sobie pozmyślał interpretując Biblie niczym Andrzej.51 czyli....dosłownie  Ewangelie są napisane w języku wspólnym ("koine"), czyli greckim. Do pierwszych gmin chrześcijańskich należeli ludzie nierzadko potrafiący czytać i pisać. Gdyby Ewangelie były przekazem inicjacyjnym, byłyby napisane nawet jeżeli po grecku, to w sposób niezrozumiały i hermetyczny. Tymczasem są napisane językiem prostym i są wypełnione przypowieściami dostosowanymi do umysłu przeciętnego odbiorcy. > Jak można analizować chrześcijaństwo pomijając...chrześcijańską filozofie, gnozę, ezoterykę i teologie? Czy można być badaczem chińskiej kultury pomijając chińską literaturę i filozofie, opierając się na jednej książce? Chyba nikt nie mówi o pomijaniu. Na pewno gnoza nie jest czystym, pierwotnym chrześcijaństwem. > Kościół powstał po to aby uchronić chrześcijaństwo przed antychrześcijańskim sekciarstwem, potem sam stał się antychrześcijański wytępiając rdzennych chrześcijan i taki pozostał do dziś (współcześnie to nawet Szumowskiego z Morawieckim się do ewangelistów porównuje. Kto wie, może i Michael Jackson to potomek rodu Davida, przecież współcześnie można bredzić wszystko).> www.gnosis(*)or_odgnostycznienie_Jezusa.htm> www.gnosis(*)gn02_prokopiuk_christengem.htm Wynika z tego, że prawdziwymi chrześcijanami są racjonaliści. Gnoza wpłynęła bowiem na powstanie wolnomularstwa, ono zaś jest ideowym źródłem współczesnego racjonalizmu.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Klopton (519 punktów) |
> Nie ma jednej Gnozy, jest wiele konkurencyjnych koncepcji gnostycznych. Rozmaici ludzie mieszali chrześcijaństwo z innymi wiarami (mazdaizmem np). Przykładem Szymon Czarnoksiężnik, którego kochanka miała być w jednym z poprzednich wcieleń Heleną trojańską. W Aleksandrii w rozmaity sposób zarabiano na życie, byli i tacy, co sprzedawali (własną) religię, albo filozofię (np. Amoniusz Sakkas).> Gnoza jest odmianą satanizmu, albowiem uznaje Zło jako równorzędne Dobru. Chrześcijaństwo naucza, że zło nie jest niczym realnym, niczym więcej, jak tylko brakiem (privatio).Jezus był kuszony przez zło na pustyni, więc raczej jest ono realne. Myli ci się Gnoza z gnostycyzmem jako pewnym ruchem religijnym (i nie jest to odmiana satanizmu bo czegoś takiego jak satanizm nie ma, to wymysł popkultury), który sam w sobie też był podzielony na przeróżne sekty. To właśnie gnostycyzm zainicjował chrześcijaństwo jako religię, gdyż pierwsi chrześcijanie chcieli się ustrzec wypaczeń których dopuszczali się gnostycy. Niewykluczone, że gnostycyzm nawet zainspirował do spisania Ewangelii z tych samych przyczyn. Gnoza oznacza Poznanie, jest to przeciwieństwo ślepej wiary w dogmat, oznacza chrześcijaństwo od strony filozoficznej i ezoterycznej a także inicjacyjnej. Reszta nie znała Gnozy czyli nie poznawała, wierzyła w opowieści kapłanów, ślepo i szczerze, dlatego te dwie ścieżki się z czasem rozeszły. Trzecią ścieżką jest mistycyzm a czwartą teologia która właściwie jest anty-religią gdyż niszczy poznanie a wiarę czyni pustą i głupią. > Ewangelie są napisane w języku wspólnym ("koine"), czyli greckim. Do pierwszych gmin chrześcijańskich należeli ludzie nierzadko potrafiący czytać i pisać. Gdyby Ewangelie były przekazem inicjacyjnym, byłyby napisane nawet jeżeli po grecku, to w sposób niezrozumiały i hermetyczny. Tymczasem są napisane językiem prostym i są wypełnione przypowieściami dostosowanymi do umysłu przeciętnego odbiorcy.A wiesz jak wygląda inicjacja chrześcijańska? Do dziś ją ludzie przechodzą (np jednym z etapów są stygmaty). Ewangelie mają zaszyfrowane znaczenie ale nie w sensie racjonalnym gdzie jest jakieś drugie dno ukryte. Po prostu chodzi o głębszy niż powierzchowny sens, sens który nie odkrywa się na drodze intelektualnej. Kluczowa jest Apokalipsa św. Jana gdyż daje odpowiednie dopełnienie, aczkolwiek tego drogą czysto rozumową nie da się i nie powinno się rozpracowywać. Cała Biblia jest zrozumiana tylko wtedy kiedy przemienia wewnętrznie człowieka, przeprogramuje dosłownie DNA, po to Żydzi do dziś czytają w koło Torę jak mantrę. Jogin medytuje czekając na Oświecenie, Muzułmanin czy Żyd studiuje Pismo czekając na Oświecenie, Chrześcijanin szuka inspiracji do działania w Ewangeliach w tym samym celu...Oświecenia. > Chyba nikt nie mówi o pomijaniu. Na pewno gnoza nie jest czystym, pierwotnym chrześcijaństwem.Ten link wyjaśnia czym jest chrześcijaństwo bez Gnozy. Powierzchowne poznanie jest w każdym katechizmie dla dzieci, nie o takie jednak poznanie tutaj przecież wszystkim chodzi. > >www.gnosis(*)or_odgnostycznienie_Jezusa.htm> Wynika z tego, że prawdziwymi chrześcijanami są racjonaliści. Gnoza wpłynęła bowiem na powstanie wolnomularstwa, ono zaś jest ideowym źródłem współczesnego racjonalizmu.Wolnomularstwo to bardziej mix egipskiego hermetyzmu i kabały. Powiązania z Gnozą są, ale to jest inna ścieżka. Racjonalizm to tutaj przedszkole, jest raczej dziełem teologii, gdyż tu nie o teorie i tezy chodzi ale o realne przeżycia i umiejętności. To się trenuje całe życie tak jak się trenuje joge i efekty się sprawdza na sobie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> www.gnosis(*)or_odgnostycznienie_Jezusa.htm "Biografia, rozumiana jako współczesny gatunek literacki, była nieznana nie tylko w okresie spisywania Ewangelii, ale także przez wiele wieków później." Nieprawda, była znana jako "żywoty". "Żywoty cezarów" Swetoniusza to II wiek ne. "Jeżeli przyjmiemy jednak, iż Jezus i jego uczniowie rzeczywiście odzwierciedlali pogląd, który nazywamy gnostycznym, i jeśli ekstrawaganckie formy, które gnostycyzm chrześcijański przyjął w drugim wieku naszej ery, wiodły (jak przecież było) do usztywnienia chrześcijańskiego stanowiska przeciwko elementom gnostyckim w Kościele, wtedy oczywiście wszystkie portrety Jezusa pochodzące z każdego kolejnego wieku, popularne oraz naukowe, musiały być zdeformowane poprzez przesłonienie w nich wymiaru gnostycznego. Jest to absurdalne twierdzenie. "Skoro zaś umysłowy katalog ludzi skupionych wokół kolebki wiary chrześcijańskiej zawierał pojęcia takie jak jasnowidztwo, paranormalne doznania różnych stanów świadomości, poziomów energii i tym podobne, tedy ci, którzy (zgodnie z tym, co uważali za chrześcijańską ortodoksję) zaparli się podobnych idei jakoby zabarwionych "fałszywymi naukami", przed którymi ostrzega Nowy Testament, musieli źle zrozumieć to, co głosili Jezus i apostołowie. Nie tylko nie byli oni w stanie poznać Sitz im Leben, czyli stylów życia, z którego wyrosła literatura Nowego Testamentu, lecz byli nawet o wiele bardziej upośledzeni, nie wykazując zrozumienia dla klimatu psychicznego, w którym on powstał." Kolejne twierdzenie zupełnie absurdalne. "Nikt przecież, kto podzielałby stary, tradycyjny pogląd, nie wybrałby życia w celibacie. Nowego wyboru można było zatem najłatwiej dokonać poprzez świadome, bądź nieświadome uznanie istnienia gnostycznego typu wrażliwości na uzyskiwanie religijnego wglądu; a więc, stworzony świat nie jest tak całkowicie dobry, jak sugeruje Księga Rodzaju, dlatego też zamiast dostosowywać się do niego, powinniśmy usiłować oczyścić się poprzez posty i umartwianie ciała, aby w ten sposób przysposobić się do wyższego wymiaru egzystencji." "Stworzony świat nie jest tak całkowicie dobry, jak sugeruje Księga Rodzaju, dlatego też zamiast dostosowywać się do niego...". Gnoza nie naucza, że świat nie jest "tak całkowicie dobry", tylko, że w ogóle nie jest dobry. Przyjęcie gnozy oznacza więc odrzucenie Starego Testamentu.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Klopton (519 punktów) |
> Nieprawda, była znana jako "żywoty". "Żywoty cezarów" Swetoniusza to II wiek ne. Żywoty cezarów to nie jest bibliografia rozumiana jako współczesny gatunek literacki, raczej prototyp. Autor miał właśnie dokładnie to na myśli, że Ewangelie nie są "żywotem Jezusa".
> Jest to absurdalne twierdzenie. Wydaje mi się, że raczej nie zrozumiałeś tego tekstu.
|
|
| | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > 1. "Nie ma dowodów na to, czy Jezus był, czy też nie był potomkiem królewskiego rodu Dawida. Może był, może nie był."> Czy to, że Jezus mógł być potomkiem Dawida nie daje podstawy do wiary, że był Mesjaszem? Czy w ostateczności w chrześcijaństwie nie chodzi o wiarę, a nie o wiedzę?Mógł być potomkiem Dawida, ale zgodnie z Nowym Testamentem nie był. Późniejsi redaktorzy ewangelii Mateusza i Łukasza - to jest ci, którzy zasadnicze ich trzony uzupełnili o ewangelie dziecięctwa - jedoznacznie pokazali, że Jezus nie był potomkiem Dawida pomimo, że chcieli uczynić akurat odwrotnie. Dwóch sprzecznych rzeczy pogodzić się nie dało: albo dziewicze poczęcie za sprawą Ducha Świętego, albo potomstwo po mieczu z królewskiego rodu Dawida. Nawiasem mówiąc, nie wiadomo po co wymyślono dziewicze narodziny Jezusa, skoro ani wówczas, ani też nigdzie indziej w biblijnym i międzytestamentalnym okresie nie oczekiwano, że Mesjasz przyjdzie na świat w taki akurat sposób. Tak, w chrześcijaństwie ponoć chodzi o wiarę, ale jak można wierzyć, że Jezus był potomkiem Dawida - a jest to jeden z warunków do ubiegania sią o mesjańską sukcesję - skoro wiemy, że zgodnie z Nowym Testamentem nim nie był. Pozostały jeszcze dwa warunki: powinien przyjść na świat w niewielkim judejskim miasteczku Betlejem oraz wyzwolić kraj spod panowania Rzymian i odnowić Królestwo Izraela pod panowaniem dynastii Dawidowej. Jezus urodził się jednak w Nazarecie. Wprawdzie późniejsi kompilatorzy ewangelii Mateusza i Łukasza dołożyli starań, by zmienić miejsce urodzenia Jezusa na Betlejem, lecz każdy z nich uczynił to w na tyle odmienny sposób, że ich wersji pogodzić się nie da. W żadnym innym miejscu Nowego Testamentu miasteczko Betlejem nie zostało już wymienione, poza jedynym fragmentem w Ewangelii Jana 7, 42, ale celem tego akurat wersetu było pokazanie, że Jezus urodził się w Galilei a nie w judejskim Betlejem. Jezus nie pokonał również Rzymian - którzy w 63 roku p.n.e. zdobyli Jerozolimę i rozpoczęli okupację Judei - i nie odnowił królestwa Izraela pod swoim władztwem. Czy w takim razie Jezus był Mesjaszem, którego oczekiwali Izraelici? Czy w związku z tym był Chrystusem i (czyli) Pomazańcem Bożym, skoro te trzy pojęcia oznaczają to samo? Przecież Izraelici nie oczekiwali na "jakiegoś mesjasza", lecz na konkretnego Mesjasza, który powinien spełnić warunki przedstawione powyżej. Tytuł "Mesjasz" był dla nich w jakimś sensie zastrzeżony. Chrześcijanie wierzą w Jezusa, który złożył swoje ciało w ofierze Bogu i jako "ofiara przebłagalna" swoją śmiercią na krzyżu uśmierzył gniew Boga i odkupił ludzkość - albo przynajmniej jakąś jej część - od wszystkich grzechów, w tym również od grzechów praojców, czyli wyzwolił ludzi z winy dziedziczonej z pokolenia na pokolenie, przez co zapewnił zbawienie i życie wieczne. Izraelici takiego Mesjasza nie wyczekiwali. A zatem tytuł "Chrystus" dodawany przez chrześcijan do imienia Jezus (stąd Jezus Chrystus) oznacza jakiegoś innego "chrystusa", czyli innego "mesjasza" i "pomazańca Bożego". A może należy uznać, że w ostateczności wszystko zależy od tego, jakie znaczenie przypisze się tytułowi "Chrystus", "Pomazaniec Boży" ("Namaszczony")? A może powinno być Jezus Zbawiciel (Odkupiciel) a nie Jezus Chrystus? Co Pan o tym sądzi? Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | > > 1. "Nie ma dowodów na to, czy Jezus był, czy też nie był potomkiem królewskiego rodu Dawida. Może był, może nie był."> > Czy to, że Jezus mógł być potomkiem Dawida nie daje podstawy do wiary, że był Mesjaszem? Czy w ostateczności w chrześcijaństwie nie chodzi o wiarę, a nie o wiedzę?> Mógł być potomkiem Dawida, ale zgodnie z Nowym Testamentem nie był. Późniejsi redaktorzy ewangelii Mateusza i Łukasza - to jest ci, którzy zasadnicze ich trzony uzupełnili o ewangelie dziecięctwa - jedoznacznie pokazali, że Jezus nie był potomkiem Dawida pomimo, że chcieli uczynić akurat odwrotnie. Dwóch sprzecznych rzeczy pogodzić się nie dało: albo dziewicze poczęcie za sprawą Ducha Świętego, albo potomstwo po mieczu z królewskiego rodu Dawida. Czym więc tłumaczy Pan pozostawienie tak rażących sprzeczności? Przecież odbiorcami Ewangelii byli także ludzie z wyższych sfer, dobrze wykształceni. > Nawiasem mówiąc, nie wiadomo po co wymyślono dziewicze narodziny Jezusa, skoro ani wówczas, ani też nigdzie indziej w biblijnym i międzytestamentalnym okresie nie oczekiwano, że Mesjasz przyjdzie na świat w taki akurat sposób. Może właśnie po to, żeby odciąć się od judaizmu, w myśl zasady: "Żydzi oczekiwali mesjasza, a przyszedł Mesjasz"? Może oznacza to zwycięstwo paulinizmu nad petrynizmem? Wedle mojego (bardzo niedoskonałego) rozumienia tych spraw twórcą chrześcijaństwa jest św. Paweł, który z premedytacją zaproponował nową wiarę. Usprawiedliwienie zyskuje się nie przez drobiazgowe wypełnienie przepisów Starego Testamentu, ale w sposób nadspodziewanie prosty - przez wiarę, że Jezus jest Zbawicielem nie z jarzma politycznej niewoli, ale z jarzma grzechu pierworodnego. Św. Paweł był światłym człowiekiem i musiał zrozumieć anachroniczność religii mojżeszowej. Jest ona w istocie zbiorem absurdalnych zabobonów, mieszaniną przepisów higienicznych i prawnych. I jedne i drugie musiały być przedatowane w czasach Pawła i Paweł w pewnym momencie swojego życia musiał to zrozumieć. > Tak, w chrześcijaństwie ponoć chodzi o wiarę, ale jak można wierzyć, że Jezus był potomkiem Dawida - a jest to jeden z warunków do ubiegania sią o mesjańską sukcesję - skoro wiemy, że zgodnie z Nowym Testamentem nim nie był.> Pozostały jeszcze dwa warunki: powinien przyjść na świat w niewielkim judejskim miasteczku Betlejem oraz wyzwolić kraj spod panowania Rzymian i odnowić Królestwo Izraela pod panowaniem dynastii Dawidowej.> Jezus urodził się jednak w Nazarecie. Wprawdzie późniejsi kompilatorzy ewangelii Mateusza i Łukasza dołożyli starań, by zmienić miejsce urodzenia Jezusa na Betlejem, lecz każdy z nich uczynił to w na tyle odmienny sposób, że ich wersji pogodzić się nie da. Dlaczego pozostawiono te rażące sprzeczności? > W żadnym innym miejscu Nowego Testamentu miasteczko Betlejem nie zostało już wymienione, poza jedynym fragmentem w Ewangelii Jana 7, 42, ale celem tego akurat wersetu było pokazanie, że Jezus urodził się w Galilei a nie w judejskim Betlejem.> Jezus nie pokonał również Rzymian - którzy w 63 roku p.n.e. zdobyli Jerozolimę i rozpoczęli okupację Judei - i nie odnowił królestwa Izraela pod swoim władztwem.> Czy w takim razie Jezus był Mesjaszem, którego oczekiwali Izraelici? Czy w związku z tym był Chrystusem i (czyli) Pomazańcem Bożym, skoro te trzy pojęcia oznaczają to samo? Nie, to właśnie dowód na to, że NIE oznaczają tego samego. I taki dowód właśnie Pan powyżej przeprowadził. To wszystko w istocie traci na znaczeniu, jeżeli obowiązuje zasada (w tłum. na łacinę, oczywiście) "sola fide". Pan szuka dowodów, a chrześcijaństwo to - wiara. > Przecież Izraelici nie oczekiwali na "jakiegoś mesjasza", lecz na konkretnego Mesjasza, który powinien spełnić warunki przedstawione powyżej. Tytuł "Mesjasz" był dla nich w jakimś sensie zastrzeżony. Nie wiem, czy cytowane przez Pana fragmenty ST dowodzą, że oczekiwano tego i tylko tego, co w nich się zawiera. Może tego oczekiwali biegli w piśmie faryzeusze, chcący rządzić i czekający na "politycznego" wyzwoliciela? Zakłada Pan, że przeciętny Izraelita był biegły w Piśmie i jego przekonania (i oczekiwania) były kopią tego, co znajduje się w Piśmie. Jakie ma Pan podstawy do takiego twierdzenia? > Chrześcijanie wierzą w Jezusa, który złożył swoje ciało w ofierze Bogu i jako "ofiara przebłagalna" swoją śmiercią na krzyżu uśmierzył gniew Boga i odkupił ludzkość - albo przynajmniej jakąś jej część - od wszystkich grzechów, w tym również od grzechów praojców, czyli wyzwolił ludzi z winy dziedziczonej z pokolenia na pokolenie, przez co zapewnił zbawienie i życie wieczne.> Izraelici takiego Mesjasza nie wyczekiwali. Tym gorzej dla Izraelitów, a nie dla Jezusa - chciałoby się powiedzieć. Gdyby Żydzi uznali Jezusa za mesjasza, oznaczałoby to unicestwienie judaizmu wobec rażącej sprzeczności między tym, co Jezus dokonał (lub czego mógł dokonać, gdyby nie został ukrzyżowany), a tym, czego miał dokonać jako mesjasz. > A zatem tytuł "Chrystus" dodawany przez chrześcijan do imienia Jezus (stąd Jezus Chrystus) oznacza jakiegoś innego "chrystusa", czyli innego "mesjasza" i "pomazańca Bożego". Dokładnie tak jest. > A może należy uznać, że w ostateczności wszystko zależy od tego, jakie znaczenie przypisze się tytułowi "Chrystus", "Pomazaniec Boży" ("Namaszczony")?> A może powinno być Jezus Zbawiciel (Odkupiciel) a nie Jezus Chrystus?> Co Pan o tym sądzi? Starałem się swoje zdanie przedstawić powyżej. Dodam jeszcze cytat ze św. Pawła, werset, który wydaje mi się najgłębszym zdaniem NT: "Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie." Takie zdanie to oczywiście kamień obrazy dla pobożnego Żyda - kamień (że tak powiem) rzucony świadom
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
(dokończenie)
- rzucony świadomie przez Pawła.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Mógł być potomkiem Dawida, ale zgodnie z Nowym Testamentem nie był. Późniejsi redaktorzy ewangelii Mateusza i Łukasza - to jest ci, którzy zasadnicze ich trzony uzupełnili o ewangelie dziecięctwa - jednoznacznie pokazali, że Jezus nie był potomkiem Dawida pomimo, że chcieli uczynić akurat odwrotnie. Dwóch sprzecznych rzeczy pogodzić się nie dało: albo dziewicze poczęcie za sprawą Ducha Świętego, albo potomstwo po mieczu z królewskiego rodu Dawida. > Czym więc tłumaczy Pan pozostawienie tak rażących sprzeczności? Przecież odbiorcami Ewangelii byli także ludzie z wyższych sfer, dobrze wykształceni.
Poszczególne ewangelie kierowane były do różnych gmin wczesnego chrześcijaństwa. Każda z gmin miała więc "swoją" ewangelię, a innych z reguły nie znała. Inne to były czasy, niż obecne. Kompletnego Nowego Testamentu nie można było wtedy kupić w księgarni za rogiem. Poza tym - jak już pisałem - tylko dwie ewangelie posiadały ewangelie dziecięctwa Jezusa. Część gmin chrześcijańskich nie znała zatem żadnej opowieści o dzieciństwie.
Po wielu latach, gdy ewangelie stały się już bardziej powszechne i w użytku były nawet kompletne rękopisy Nowego Testamentu a nawet całej Biblii, te dwie różne opowieści stały się na tyle popularne, że usunięcie którejkolwiek z nich byłoby już kłopotliwe. Dobrym rozwiązaniem byłaby zapewne harmonizacja tych opowieści, czyli uczynienie jednej wewnętrznie spójnej, obejmującej wszystkie elementy obu opowieści, lecz z uwagi na znaczne między nimi sprzeczności nie nadawały się one do takiego zabiegu.
Podjęto zatem decyzję o pozostawieniu obu opowieści bożonarodzeniowe, pomimo oczywistych pomiędzy nimi rozbieżności. Nikt nie wiedział, jak powiedzieć wiernym, że niektóre fragmenty ewangelii nie opisują prawdziwych wydarzeń. Jeśli bowiem nieprawdziwą miałaby być na przykład opowieść o dzieciństwie z Ewangelii Mateusza, to równie dobrze nieprawdziwą może być każda inna opowieść z którejkolwiek ewangelii, na przykład opowieść o ukrzyżowaniu i zmartwychwstaniu Jezusa. Dlatego zdecydowano pozostawić obie opowieści.
Do wykonania pozostała jedna jeszcze czynność. Ogłoszono wszem i wobec, że ewangelie i pozostałe pisma Nowego Testamentu są wynikiem objawienia Bożego (są pismami objawionymi), a w związku z tym jako natchnione są nieomylne i podane wiernym do obowiązkowego wierzenia. Nieomylnymi zatem ogłoszono także obie opowieści bożonarodzeniowe, pomimo że już w średniowieczu wielu doskonale zdawało sobie sprawę, że są to opowieści baśniowe nie posiadające wartości historycznej.
Czy Pan wie o tym, że mnich Dionizy Mały, który z polecenia papieża Jana I (523 - 526) ustalił datę narodzin Jezusa i nowy sposób datowania, w swych obliczeniach nie wziął pod uwagę obu opowieści bożonarodzeniowych. Jest oczywiste, że u podłoża takiej decyzji legło przekonanie o bezwartościowości obu opowiadań o cudownych narodzinach Jezusa.
>>Nawiasem mówiąc, nie wiadomo po co wymyślono dziewicze narodziny Jezusa, skoro ani wówczas, ani też nigdzie indziej w biblijnym i międzytestamentalnym okresie nie oczekiwano, że Mesjasz przyjdzie na świat w taki akurat sposób. > Może właśnie po to, żeby odciąć się od judaizmu, w myśl zasady: "Żydzi oczekiwali mesjasza, a przyszedł Mesjasz"?
Chrześcijaństwo powstało w świecie grecko-rzymskim. W pierwotnym chrześcijaństwie wierni wywodzący się spośród pogan mieli liczebną przewagę nad judeochrześcijanami. Pierwotne gminy chrześcijańskie funkcjonowały pośród znacznie od nich liczniejszych i potężniejszych religii. W religiach tych wiele było bogiń, które wydawały na świat swe boskie dzieci bez uprzedniego współżycia z boskimi małżonkami. Skoro inne boginie były dziewicami, to Maria, matka Jezusa, też musiała prędzej czy później zostać dziewicą. No i została dziewicą... w dwóch opowieściach bożonarodzeniowych i świadomości wielu wiernych. Nigdzie w Nowym Testamencie poza tymi miejscami Maria już dziewicą nie była. Nawet Mateusz i Łukasz, którzy o tym zapewniali w ewangeliach dziecięctwa, w dalszych częściach swych ewangelii o dziewictwie Marii już nie wspomnieli. Wniosek stąd oczywisty, że opowieści Bożonarodzeniowe (czyli ewangelie dzieciństwa Jezusa) są późniejszymi dodatkami do podstawowej tradycji tych ewangelii.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > ... mnich Dionizy Mały ... z polecenia papieża Jana I (523 - 526) ustalił datę narodzin Jezusa ...
Mylnie zresztą, zapewne kontynuując Tradycję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | > > ... mnich Dionizy Mały ... z polecenia papieża Jana I (523 - 526) ustalił datę narodzin Jezusa ...> Mylnie zresztą, zapewne kontynuując Tradycję.E tam! Przecież nie ma nic mylnego, błędnego ani nawet dziwnego w tym, że Jezus urodził się 7 lat przed Chrystusem....
'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." " www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >> ... mnich Dionizy Mały ... z polecenia papieża Jana I (523 - 526) ustalił datę narodzin Jezusa ... >Mylnie zresztą, zapewne kontynuując Tradycję.
Trudno to zaakceptować, ale wygląda na to, że ani Stary i Nowy Testament ani Tradycja - choćby nawet przez duże "T" - nie są nazbyt przydatne do tak skomplikowanych obliczeń.
Dionizy Mały, który za punkt wyjścia przyjął ponoć datę śmierci Jezusa, która w Biblii nie jest jednoznacznie określona, pomylił się o co najmniej cztery lata przy obliczeniu daty narodzin Jezusa i wyznaczeniu początku nowej ery.
Znacznie ciekawiej rzecz się ma z obliczeniami daty stworzenia świata przez dobrego Boga Jahwe, wykonywanymi w oparciu o Stary Testament. Ilu obliczających, tyle wyników, a każdy inny. Rabin Jose ben Halafta (druga połowa II wieku n.e.) - o zmierzchu dnia 7 paździenika 3761 roku p.n.e. Juliusz Afrykańczyk (początek III wieku n.e.) - 5504 rok p.n.e. Euzebiusz z Cezarei (początek IV wieku n.e.) - 5199 rok p.n.e. John Lightfoot (połowa XVII wieku) - 3929 rok p.n.e. James Ussher (równiez połowa XVII wieku) - wieczorem dnia 22 października 4004 p.n.e.
Interesująca była informacja podana przez Barnabę, pierwszego chrześcijanina, który posiłkując się Starym i Nowym Testamentem doszedł do wniosku, że świat będzie istniał sześć tysięcy lat. Barnaba argumentował następująco: ponieważ świat został stworzony prze Boga w ciągu sześciu dni, o czym informuje pierwszy rozdział Księgi Rodzaju, a zgodnie z drugim Listem Piotra "u Pana jeden dzień jest jak tysiąc lat" (2 P 3, 8), więc sprawa jest oczywista - świat stworzony przez Boga będzie trwał właśnie owe sześć tysięcy lat, a siódmy dzień, w którym Bóg odpoczął, będzie tysiącletnim okresem pokoju. Obliczenia nie tak łatwe, ale za to jakże trafne.
Połączenie tych wiekopomnych przemyśleń Barnaby z większością obliczeń daty stworzenia świata prowadzi do ciekawego wniosku: nasz świat juz nie istnieje, a my nadal na nim żyjemy.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Poszczególne ewangelie kierowane były do różnych gmin wczesnego chrześcijaństwa. Każda z gmin miała więc "swoją" ewangelię, a innych z reguły nie znała. Inne to były czasy, niż obecne. Kompletnego Nowego Testamentu nie można było wtedy kupić w księgarni za rogiem. Poza tym - jak już pisałem - tylko dwie ewangelie posiadały ewangelie dziecięctwa Jezusa. Część gmin chrześcijańskich nie znała zatem żadnej opowieści o dzieciństwie.
Skąd Panu o tym wszystkim wiadomo? Jakie świadectwa przemawiają za twierdzeniem, że "poszczególne ewangelie kierowane były do różnych gmin wczesnego chrześcijaństwa"?
>Po wielu latach, gdy ewangelie stały się już bardziej powszechne i w użytku były nawet kompletne rękopisy Nowego Testamentu a nawet całej Biblii, te dwie różne opowieści stały się na tyle popularne, że usunięcie którejkolwiek z nich byłoby już kłopotliwe. Dobrym rozwiązaniem byłaby zapewne harmonizacja tych opowieści, czyli uczynienie jednej wewnętrznie spójnej, obejmującej wszystkie elementy obu opowieści, lecz z uwagi na znaczne między nimi sprzeczności nie nadawały się one do takiego zabiegu.
Zadam to samo pytanie: skąd wiadomo, że tak właśnie było?
>Podjęto zatem decyzję o pozostawieniu obu opowieści bożonarodzeniowe, pomimo oczywistych pomiędzy nimi rozbieżności. Nikt nie wiedział, jak powiedzieć wiernym, że niektóre fragmenty ewangelii nie opisują prawdziwych wydarzeń. Jeśli bowiem nieprawdziwą miałaby być na przykład opowieść o dzieciństwie z Ewangelii Mateusza, to równie dobrze nieprawdziwą może być każda inna opowieść z którejkolwiek ewangelii, na przykład opowieść o ukrzyżowaniu i zmartwychwstaniu Jezusa. Dlatego zdecydowano pozostawić obie opowieści.
"Podjęto" - czyli kto podjął i kiedy? Jezus musiał być niespokojnym duchem, skoro związał się (wedle znanej mi hipotezy) z esseńczykami. Podejrzewam (to podejrzenie tylko), że w dzieciństwie musiano mu dokuczać, że jest z nieprawego łoża.
>Do wykonania pozostała jedna jeszcze czynność. Ogłoszono wszem i wobec, że ewangelie i pozostałe pisma Nowego Testamentu są wynikiem objawienia Bożego (są pismami objawionymi), a w związku z tym jako natchnione są nieomylne i podane wiernym do obowiązkowego wierzenia. Nieomylnymi zatem ogłoszono także obie opowieści bożonarodzeniowe, pomimo że już w średniowieczu wielu doskonale zdawało sobie sprawę, że są to opowieści baśniowe nie posiadające wartości historycznej.
Czy człowiek natchniony nie może podawać nieścisłych informacji? Rezultat takiego natchnienia to skutek połączenia dwóch czynników: doskonałości bożej i niedoskonałości ludzkiej. Wynika stąd, że Pismo Święte musi być niedoskonałe. Doskonały wszakże może być tylko Bóg.
>Czy Pan wie o tym, że mnich Dionizy Mały, który z polecenia papieża Jana I (523 - 526) ustalił datę narodzin Jezusa i nowy sposób datowania, w swych obliczeniach nie wziął pod uwagę obu opowieści bożonarodzeniowych. Jest oczywiste, że u podłoża takiej decyzji legło przekonanie o bezwartościowości obu opowiadań o cudownych narodzinach Jezusa.
Dlaczego jest to oczywiste? W jaki sposób jest Pan w stanie ocenić, co myślał i czym się kierował nieznany Panu człowiek, żyjący piętnaście wieków przed Panem?
>>>Nawiasem mówiąc, nie wiadomo po co wymyślono dziewicze narodziny Jezusa, skoro ani wówczas, ani też nigdzie indziej w biblijnym i międzytestamentalnym okresie nie oczekiwano, że Mesjasz przyjdzie na świat w taki akurat sposób.
Przecież Jezus ma być Bogiem, nie tylko bożym posłańcem. Wedle mojej wiedzy spór o status Jezusa trwał jeszcze w II wieku i powracał później (arianie, unitarianie).
>> Może właśnie po to, żeby odciąć się od judaizmu, w myśl zasady: "Żydzi oczekiwali mesjasza, a przyszedł Mesjasz"? >Chrześcijaństwo powstało w świecie grecko-rzymskim. W pierwotnym chrześcijaństwie wierni wywodzący się spośród pogan mieli liczebną przewagę nad judeochrześcijanami. Pierwotne gminy chrześcijańskie funkcjonowały pośród znacznie od nich liczniejszych i potężniejszych religii. W religiach tych wiele było bogiń, które wydawały na świat swe boskie dzieci bez uprzedniego współżycia z boskimi małżonkami. Skoro inne boginie były dziewicami, to Maria, matka Jezusa, też musiała prędzej czy później zostać dziewicą.
"W pierwotnym chrześcijaństwie wierni wywodzący się spośród pogan mieli liczebną przewagę nad judeochrześcijanami."
Wydaje mi się, że było odwrotnie, proszę więc o uzasadnienie. Dziewictwo Marii to chyba wpływ kultu Mitry.
>No i została dziewicą... w dwóch opowieściach bożonarodzeniowych i świadomości wielu wiernych.
>Nigdzie w Nowym Testamencie poza tymi miejscami Maria już dziewicą nie była. Nawet Mateusz i Łukasz, którzy o tym zapewniali w ewangeliach dziecięctwa, w dalszych częściach swych ewangelii o dziewictwie Marii już nie wspomnieli. Wniosek stąd oczywisty, że opowieści Bożonarodzeniowe (czyli ewangelie dzieciństwa Jezusa) są późniejszymi dodatkami do podstawowej tradycji tych ewangelii.
Późniejszy dodatek nie musi być w całości fałszywy, może też być (w całości lub części) przypadkowo prawdziwy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Poszczególne ewangelie kierowane były do różnych gmin wczesnego chrześcijaństwa. Każda z gmin miała więc "swoją" ewangelię, a innych z reguły nie znała. Inne to były czasy, niż obecne. Kompletnego Nowego Testamentu nie można było wtedy kupić w księgarni za rogiem. Poza tym - jak już pisałem - tylko dwie ewangelie posiadały ewangelie dziecięctwa Jezusa. Część gmin chrześcijańskich nie znała zatem żadnej opowieści o dzieciństwie. > Skąd Panu o tym wszystkim wiadomo? Jakie świadectwa przemawiają za twierdzeniem, że "poszczególne ewangelie kierowane były do różnych gmin wczesnego chrześcijaństwa"?
Pokażę to na przykładzie Ewangelii Marka.
W wierszach Mk 7, 3-4 ewangelista wyjaśnia faryzejski zwyczaj mycia rąk przed posiłkiem. Popełnia jednak błąd pisząc, że zwyczaj ten praktykują również wszyscy Żydzi, co nie jest prawdą.
W kilku wierszach ewangelista tłumaczy na grekę zastosowane wyrażenia aramejskie: -- Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: Talitha kum, to znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań! (Mk 5, 41); nawiasem mówiąc, aramejskie talitha oznacza dosłownie: "jagniątko"; -- O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Eloi, Eloi, lema sabachthani, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? (Mk 15, 34); -- analogicznie jest w Mk 7, 34 oraz 14, 36.
We fragmencie od 4, 37 do 5, 1 ewangelista informuje o przeprawie Jezusa wraz z uczniami łodzią z płn.-zach. wybrzeża Jeziora Genezaret (Galilejskiego) - najprawdopodobniej z okolic Kafarnaum - do krainy Gerazeńczyków. Dalej, w wersetach od 5, 2 do 5, 13 opisuje, jak Jezus wygnał demony z opętanego człowieka do licznego stada pasących się w pobliżu świń, które oszalałe rzuciły się ze stromego zbocza do jeziora i tam potopiły. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że miasto Geraza (stąd kraina Gerazeńczyków) znajduje się około 60-70 kilometrów na południowy wschód od Jeziora Genezaret, i oddzielone jest od niego krainą Gadareńczyków, gdyż miasto Gadara znajduję się w tym samym kierunku od jeziora, lecz w odległości tylko 10 km. Kraina Gerazeńczyków nie znajduje się więc bezpośrednio przy jeziorze (patrz wyżej: "strome zbocze"). Błąd ten poprawił Mateusz, który skopiował tę opowieść od Marka. W jego ewangelii Jezus przeprawił się jeziorem do krainy Gadareńczyków.
W kilku miejscach - np. Mk 5, 21; 6, 6; 6, 7-11 - ewangelista jest mało precyzyjny i nie podaje nazw miejscowości, do których przybywał Jezus, bądź do których wysyłał swoich uczniów.
A teraz moje pytania: -- kim najprawdopodobniej był ewangelista Marek (Żydem, Grekiem, czy kimś jeszcze innym); -- do kogo Marek najprawdopodobniej skierował swoją ewangelię: czy do chrześcijan wywodzących się spośród Żydów (czyli do judeochrześcijan), czy też wywodzących się spośród pogan (czyli do poganochrześcijan, np.do hellenochrześcijan)?
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >>>Poszczególne ewangelie kierowane były do różnych gmin wczesnego chrześcijaństwa. Każda z gmin miała więc "swoją" ewangelię, a innych z reguły nie znała. Inne to były czasy, niż obecne. Kompletnego Nowego Testamentu nie można było wtedy kupić w księgarni za rogiem. Poza tym - jak już pisałem - tylko dwie ewangelie posiadały ewangelie dziecięctwa Jezusa. Część gmin chrześcijańskich nie znała zatem żadnej opowieści o dzieciństwie. >> Skąd Panu o tym wszystkim wiadomo? Jakie świadectwa przemawiają za twierdzeniem, że "poszczególne ewangelie kierowane były do różnych gmin wczesnego chrześcijaństwa"?
>Pokażę to na przykładzie Ewangelii Marka...
Uznaję Pana argument. Moim zdaniem jest całkowicie przekonujący.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Podjęto zatem decyzję o pozostawieniu obu opowieści bożonarodzeniowych, pomimo oczywistych pomiędzy nimi rozbieżności. Nikt nie wiedział, jak powiedzieć wiernym, że niektóre fragmenty ewangelii nie opisują prawdziwych wydarzeń. Jeśli bowiem nieprawdziwą miałaby być na przykład opowieść o dzieciństwie z Ewangelii Mateusza, to równie dobrze nieprawdziwą może być każda inna opowieść z którejkolwiek ewangelii, na przykład opowieść o ukrzyżowaniu i zmartwychwstaniu Jezusa. Dlatego zdecydowano pozostawić obie opowieści. > "Podjęto" - czyli kto podjął i kiedy?
To nie była czyjaś konkretna decyzja. Nikt przez około trzysta lat, to znaczy do czasu ostatecznego ustalenia się kanonu pism Nowego Testamentu, nie podjął decyzji usunięcia przynajmniej jednej ewangelii dzieciństwa. Przecież w tym czasie wielu dostrzegało, że ewangelie dzieciństwa Jezusa w ewangeliach Mateusza i Łukasza znacznie różnią się między sobą i to do tego stopnia, że każda z nich wyklucza tą drugą. Przecież to niemożliwe, by nikt tego nie dostrzegał. A jednak obie ewangelie dzieciństwa pozostały w tych ewangeliach. Wytłumaczenie jest oczywiste i ja je podałem.
Analogicznie rzecz się ma z niektórymi księgami obowiązującego kanonu pism Nowego Testamentu. Jak wytłumaczyć, że niektóre z ksiąg (pism) Nowego Testamentu znalazły się ostatecznie w obowiązującym kanonie, skoro wiele z nich przez lata odrzucali nawet niektórzy ojcowie Kościoła uznając, że nie były dziełem osób (apostołów), którym je przypisywano. Przykładowo: -- kanon Muratoriego, datowany na lata 180 - 200 n.e., nie uwzględnia następujących pism: Hbr, Jk, 1 P, 2 P, 3 J; -- kanon Tertuliana (apostolica instrumenta) z pierwszej połowy III wieku nie uwzględnia: Hbr, Jk, 2 P, 2 J, 3 J; -- kanon Euzebiusza z pierwszej połowy IV wieku do wątpliwych zalicza Jk, Jud, 2 P, 2 J i 3 J, a do podrzuconych Apokalipsę Jana? Ostatecznie jednak pisma te znalazły się w obowiązującym dzisiaj kanonie. Zabrakło decyzji, by nie uwzględniać ich w kanonie.
> Podejrzewam (to podejrzenie tylko), że w dzieciństwie musiano mu dokuczać, że jest z nieprawego łoża.
Nikt Jezusa nikt nie posądzał, że pochodzi z nieprawego łoża. Nowy Testament daje na to dowody. Ci, którzy dobrze znali Jezusa, wiedzieli, że jest synem Józefa i Marii z Nazaretu.
W trzech ewangeliach kanonicznych - Mateusza, Łukasza i Jana - znajduje się kilka wersetów Łk 2, 33; Łk 2, 48; Łk 4, 22; Mt 13, 55; J 1, 45; J 6, 42), w których Józef określany jest mianem ojca Jezusa, bądź też, co na jedno wychodzi, Jezus nazywany jest synem Józefa lub synem cieśli. Przykładowo: I mówili: Czy to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę znamy? (J 6, 42; por. Łk 4, 22 oraz Mt 13, 55). Do tego wykazu należy jeszcze zaliczyć trzy fragmenty z Ewangelii Łukasza (Łk 2, 27-28; Łk 2, 41; Łk 2, 43), w których mowa jest o Józefie i Marii jako rodzicach Jezusa. Przykładowo: A gdy te dni dobiegły końca i wracali, zostało dziecię Jezus w Jerozolimie, o czym nie wiedzieli jego rodzice (Łk 2, 43).
Cytaty te pochodzą m.in. z ewangelii Mateusza i Łukasza, które - jak Pan wie - rozpoczynają się ewangeliami dziecięctwa zapewniającymi, że Józef nie był biologicznym ojcem Jezusa. Czy możliwe jest, że w dalszych częściach swych ewangelii ich autorzy zapomnieli o tym, co "napisali" w ewangeliach dzieciństwa. Wniosek jest oczywisty: to nie jest możliwe. A zatem o co tu chodzi? Ano o to - o czym już pisałem - że ewangelie dziecięctwa Jezusa zostały po latach dopisane do ewangelii, bądź to przez głównych autorów, bądź też przez późniejszych redaktorów.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Do wykonania pozostała jedna jeszcze czynność. Ogłoszono wszem i wobec, że ewangelie i pozostałe pisma Nowego Testamentu są wynikiem objawienia Bożego (są pismami objawionymi), a w związku z tym jako natchnione są nieomylne i podane wiernym do obowiązkowego wierzenia. Nieomylnymi zatem ogłoszono także obie opowieści bożonarodzeniowe, pomimo że już w średniowieczu wielu doskonale zdawało sobie sprawę, że są to opowieści baśniowe nie posiadające wartości historycznej. > Czy człowiek natchniony nie może podawać nieścisłych informacji? Rezultat takiego natchnienia to skutek połączenia dwóch czynników: doskonałości bożej i niedoskonałości ludzkiej. Wynika stąd, że Pismo Święte musi być niedoskonałe. Doskonały wszakże może być tylko Bóg.
Wszem i wobec wiadomo, że poszczególne księgi Biblii, zarówno Starego i Nowego Testamentu, zawierają ogromną ilość sprzeczności z naukową wiedzą historyczną oraz sprzeczności wewnętrznych, tj. sprzeczności (rozbieżności, niezgodności) między poszczególnymi pismami. Niezależnie od tego, na przestrzeni setek lat poszczególne księgi Biblii były setki a nawet tysiące razy fałszowane poprzez dopisywanie do nich zdań, wielozdaniowych fragmentów a nawet całych rozdziałów.
Krytyka biblijna ostatnich kilkuset lat wykazała, że w zdecydowanej ilości przypadków księgi S i NT zostały napisane znacznie później niż dotychczas sądzono, a ich autorami bynajmniej nie byli ci, którym od wieków autorstwo to przypisywano. Wiemy również, jakie cele przyświecały autorom wielu ksiąg biblijnych. Uogólniając należy stwierdzić, że celem tym w wielu przypadkach nie było przekazanie prawdy historycznej.
Jest niemożliwe, by efektem boskiego natchnienia powstały księgi różniące się między sobą w szeregu najistotniejszych szczegółów. Doskonałym przykładem jest tu fakt, że według synoptyków (Marek, Mateusz i Łukasz) Jezus został ukrzyżowany 15 dnia miesiąca nisan, w dniu święta Paschy, szóstego dnia tygodnia, około godziny 3,00 według czasu żydowskiego (u nas godz. 9,00 rano), zaś według czwartej ewangelii (Jan) stało się to 14 dnia miesiąca nisan, w dniu poprzedzającym święto Paschy, szóstego dnia miesiąca, po godzinie 6,00 czasu żydowskiego (u nas godz. 12,00). Dodatkowo oznacza to, że według synoptyków Pascha odbyła się szóstego dnia tygodnia, zaś według Jana - siódmego dnia tygodnia.
Przecież to niemożliwe, by ewangeliści pisali pod Bożym natchnieniem, a ich księgi tak znacznie różniły się między sobą. Niemożliwe, by natchnienie to było dziełem istoty w najwyższym stopniu doskonałej. Niemożliwe, by ta doskonała istota nie potrafiła przekazać autorom ksiąg informacji z sobą niesprzecznych. Niemożliwe, by nie potrafiła dopilnować, by nikt i nigdy nie fałszował ksiąg napisanych pod jej natchnieniem.
Nie było żadnego natchnienia. Poszczególni autorzy napisali to, co wiedzieli i to, co uważali, że powinni napisać, by spełnić jakiś cel, który im przyświecał. Niekoniecznie tym celem była potrzeba wiernego odtwarzania zaistniałych wydarzeń.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Czy Pan wie o tym, że mnich Dionizy Mały, który z polecenia papieża Jana I (523 - 526) ustalił datę narodzin Jezusa i nowy sposób datowania, w swych obliczeniach nie wziął pod uwagę obu opowieści bożonarodzeniowych. Jest oczywiste, że u podłoża takiej decyzji legło przekonanie o bezwartościowości obu opowiadań o cudownych narodzinach Jezusa. > Dlaczego jest to oczywiste? W jaki sposób jest Pan w stanie ocenić, co myślał i czym się kierował nieznany Panu człowiek, żyjący piętnaście wieków przed Panem?
Dionizy Mały (Dionysius Exiguus) nigdzie nie napisał, w jaki sposób określił datę narodzin Jezusa. Wiemy tylko, że według niego Jezus przyszedł na świat dnia 25 grudnia roku 1 p.n.e., czyli w roku 753 od założenia Rzymu (ab Urbe condita). W roku tym Dionizy umieścił ponadto początek pierwszego 19-letniego cyklu paschalnego (cykle paschalne są niezbędne do wyznaczania dokładnych dat corocznych świąt Wielkanocnych). Rok 753 aUc jest ostatnim rokiem starej ery, zaś rok następny po nim - pierwszym rokiem nowej ery, zwanej nieraz erą dionizyjską lub chrześcijańską. I tak juz zostało do dzisiaj.
Jeśli uznamy, że - zgodnie z Dionizym - Jezus urodził się w 1 roku p.n.e., to w konsekwencji musimy stwierdzić, że Dionizy nie oparł się na ewangeliach dzieciństwa według Mateusza i Łukasza, według których wydarzenie to musiało mieć miejsce nie później niż w 4 roku p.n.e., bo w tym roku zmarł Herod. Innymi słowy, jeśli przyjmiemy, że Dionizy poprawnie ustalił rok narodzin Jezusa, to ewangelie dzieciństwa nie podają w tym zakresie prawdy.
Z uwagi na oczywisty mankament, jakim jest brak danych określających sposób obliczeń Dionizego, podejmowane były próby zrozumienia, jak Dionizy doszedł do tego wyniku. -- Kilka propozycji wiązało w różny sposób metodę Dionizego z cyklami paschalnymi. Zwolennikiem takiego wyjaśnienia jest między innymi polski ksiądz Józef Naumowicz. Wspólny wniosek tych propozycji jest następujący: Dionizy nie kierował się danymi historycznymi, lecz starał się dopasować datę narodzin Jezusa do przebiegu cykli paschalnych. -- Według innych propozycji Dionizy korzystał ze wskazówek chronologicznych ewangelii. Jednak - jak już napisałem wyżej - niemożliwe jest, by były to dane dotyczące narodzin. Przykładowo współczesny historyk polski Łukasz Niesiołowski-Spano uważa, że Dionizy nie kierował się ewangeliami dzieciństwa, lecz przyjął za podstawę datę śmierci Jezusa. Jednak według Naumowicza, w pracach Dionizego próżno szukać potwierdzenia takiego sądu. Naumowicz twierdzi ponadto, że informacje na temat daty narodzin Jezusa można znaleźć wyłącznie w pracach Dionizego dotyczących wyznaczania dat świąt Wielkanocnych. -- Znana jest też sugestia uzależniająca datę przyjętą przez Dionizego od lat przestępnych
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>>>Nawiasem mówiąc, nie wiadomo po co wymyślono dziewicze narodziny Jezusa, skoro ani wówczas, ani też nigdzie indziej w biblijnym i międzytestamentalnym okresie nie oczekiwano, że Mesjasz przyjdzie na świat w taki akurat sposób. > Przecież Jezus ma być Bogiem, nie tylko bożym posłańcem. Wedle mojej wiedzy spór o status Jezusa trwał jeszcze w II wieku i powracał później (arianie, unitarianie).
A co wspólnego ma bóg (lub powinien mieć) z narodzinami z dziewiczej matki, poza tym, że o takich narodzinach bogów, bogiń i herosów często wspominają przeróżne mitologie?
>>> Może właśnie po to, żeby odciąć się od judaizmu, w myśl zasady: "Żydzi oczekiwali mesjasza, a przyszedł Mesjasz"?
Czy "dokonania" Jezusa byłyby mniejsze, gdyby jego matka współżyła cieleśnie ze swoim mężem Józefem i posiadała z nim inne jeszcze dzieci? W jaki sposób ucierpiałyby na tym jego rzekoma boskość i jego mesjanizm, pisany nawet przez bardzo duże "M"? W czym Jezus byłby gorszy, inny, gdyby został poczęty przez kobietę, która w chwili poczęcia nie była już dziewicą, a oprócz niego miałaby inne jeszcze dzieci? Do czego Kościołowi potrzebne jest wieczne dziewictwo Marii? W starożytnym Izraelu posiadanie wielu dzieci było powodem do dumy i świadczyło o łasce Boga.
>>Chrześcijaństwo powstało w świecie grecko-rzymskim. W pierwotnym chrześcijaństwie wierni wywodzący się spośród pogan mieli liczebną przewagę nad judeochrześcijanami. > Wydaje mi się, że było odwrotnie, proszę więc o uzasadnienie.
Przez pierwotne chrześcijaństwo należy rozumieć pierwszy okres w historii chrześcijaństwa zakończony soborem w Nicei w 325 roku. Niewątpliwie w pierwszych latach rozwoju chrześcijaństwa przeważali judeochrześcijanie wywodzący się spośród żydów - wyznawców judaizmu. Ale misja prowadzona wśród Żydów nie powiodła się. Zdał sobie z tego sprawę Piotr - pierwotnie zwolennik misji wyłącznie wśród Żydów - który po nawróceniu na chrześcijaństwo setnika rzymskiego Korneliusza i jego bliskich stał się przywódcą misji apostolskich wśród pogan. Niewątpliwie wpływ na tak radykalną zmianę Piotra miały sukcesy misji prowadzonej przez Pawłą i Barnabę wśród nie-Żydów. Na soborze w Jerozolimie - ok. roku 49 - Piotr zdawał już relację z efektów misji prowadzonej właśnie wśród pogan. Od tego czasu ilość chrześcijan nawróconych spośród rosła dość szybko i w dość krótkim czasie poganochrześcijanie liczebnie przewyższali judeochrześcijan.
Po zdobyciu Jerozolimy przez Rzymian judeochrześcijanie jerozolimscy rozproszyli się, co było równoznaczne z zakończeniem ich ekspansji. Sytuację pogłębiło jeszcze wykluczenie judeochrześcijan z synagogi - co miało miejsce w pierwszych latach II wieku - które spowodowało stopniową asymilację gmin judeochrześcijańskich.
Proces, o którym piszę, można dobrze zobrazować na przykładzie ebionitów, wspólnoty judeochrześcijan II i III wieku, wywodzących się z gminy jerozolimskiej. Wywodzili się m.in. z potomków apostołów. Ebionici byli bezlitośnie prześladowani z jednej strony przez Kościół katolicki (!!!), z drugiej zaś przez Żydów. Z tego też powodu nie zdołali przetrwać. Zmuszeni zostali do pozostawania w ukryciu pod maską pozornej prawowierności.
Nawiasem mówiąc, ebionici jako następcy gminy jerozolimskiej wyrażali poglądy apostołów. Uważali, że Jezus nie przyszedł na świat od razu jako Syn Boży, lecz urodził się w naturalny sposób, był człowiekiem z krwi i kości, synem Marii i Józefa zrodzonym w wyniku ich cielesnego związku. Wierzyli wprawdzie w mesjanizm Jezusa, lecz twierdzili, że Bóg "adoptował" go dopiero w czasie chrztu czyniąc zeń swojego syna. Jako radykalni monoteiści uznawali bowiem, że Bóg jest tylko jeden, zatem Jezus być nim nie mógł - był zwyczajnym człowiekiem odróżniającym się od innych ludzi jedynie wyjątkową prawością charakteru i bezwzględnym przestrzeganiem żydowskiego Prawa, którego nigdy się nie wyrzekł, dzięki czemu zresztą zasłużył sobie na boską adopcję. Śmierci Jezusa na krzyżu ebionici nie interpretowali tak jak Paweł, to znaczy nie uznawali jej jako śmierci odkupicielskiej, zaś ostatnia wieczerza miała dla nich wyłącznie charakter symbolicznej pamiątki po Jezusie.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >W religiach tych wiele było bogiń, które wydawały na świat swe boskie dzieci bez uprzedniego współżycia z boskimi małżonkami. Skoro inne boginie były dziewicami, to Maria, matka Jezusa, też musiała prędzej czy później zostać dziewicą. >Dziewictwo Marii to chyba wpływ kultu Mitry.
Mitra (Mithra) raczej nie ma żadnego związku z dziewictwem. Według mitologii mitraizmu narodził się ze skały. Jego matką była skała - Petra genetrix, a skały nie są ani dziewicami, ani nie-dziewicami.
Pierwowzoru dla dziewictwa Marii należy się doszukiwać raczej u Izydy (Izis), egipskiej bogini nieba i Ziemi, która wraz z mężem i bratem Ozyrysem oraz synem Horusem tworzyła naczelną triadę bóstw. Kult Izydy rozprzestrzenił się z Egiptu i przez Grecję dotarł w II wieku p.n.e. do Italii, a w I w. p.n.e. również do Rzymu, gdzie stała się boginią oficjalnie uznaną przez państwo. Izyda wyniesiona została do godności bóstwa najwyższego i niemal jedynego w całym obszarze Morza Śródziemnego. Według jednej z legend Izyda poczęła swego syna Horusa w sposób dziewiczy. Do poczęcia doszło, gdy krążyła jako jastrząb nad ciałem swego nieżyjącego męża, Ozyrysa. Po cudownym poczęciu ukryła się na bagnach w gąszczu papirusów i wydała na świat młodszego Horusa, w dzieciństwie noszącego imię Harpokrates, czyli Horus-dziecko. Nawiasem mówiąc Ozyrys jest bogiem zmartwychwstałym.
Dziewiczo został poczęty również Attis, którego kult rozwinął się w pełni w Rzymie. Sangariosu, jego matka, położyła ponoc na swym łonie owoc drzewa migdałowego, dzięki temu stała się brzemienna i urodziła. Wprawdzie za sprawą migdałów kobiety w ciążę nie zachodzą, ale ten akurat migdał był szczególny. Pochodził bowiem z drzewa, które wyrosło z męskich narządów wyciętych demonowi o imieniu Agdistis, którego z kolei z nasienia Zeusa poczęła ziemia. Attis był również bogiem zmartwychwstałym.
>>No i została dziewicą... w dwóch opowieściach bożonarodzeniowych i świadomości wielu wiernych. Nigdzie w Nowym Testamencie poza tymi miejscami Maria już dziewicą nie była. (...) Wniosek stąd oczywisty, że opowieści Bożonarodzeniowe (czyli ewangelie dzieciństwa Jezusa) są późniejszymi dodatkami do podstawowej tradycji tych ewangelii. > Późniejszy dodatek nie musi być w całości fałszywy, może też być (w całości lub części) przypadkowo prawdziwy.
Ale prawdziwy może być tylko jeden z tych dodatków, gdyż z uwagi na rażące między nimi rozbieżności, drugi prawdziwy być uz nie może. Czyja ewangelia dzieciństwa jest w takim razie prawdziwa? -- Czy ta Mateusza z opowieścią o trzech mędrcach, którzy przybyli do maleńkiego Jezusa z darami, choć nie wiemy jak - zamieszkując w odległych rejonach - dowiedzieli się o jego narodzinach. A może prawdziwa u Mateusza jest gwiazda betlejemska, która prowadziła mędrców aż do Betlejem i zatrzymała się nad domem, w którym urodził się Jezus? A może prawdziwa jest opowieść o rzezi niewiniątek zarządzonej przez Heroda, o której nie słyszał poza Mateuszem żaden ze współczesnych historiografów, mimo że życie Heroda zostało dość szczegółowo przez nich utrwalone? -- A może ta Łukasza z opowieścią o spisie ludności, którego nie było. Z tym absurdalnym wymysłem, jakoby wszyscy musieli w związku ze spisem wędrować do miejsca pochodzenia swych przodków: praprapra-przodków sprzed tysiąca lat, czy tych tylko sprzed 800 lat, bo przecież mogli pochodzić z innych miejscowości? To niemożliwe, by aż tak niepoważny (to najłagodniejsze słowo, jakie ciśnie mi się na usta) był cesarz August, któremu Łukasz przypisał zarządzenie tego spisu powszechnego. Ten spis i to polecenie wymyślił Łukasz, by jakoś sprowadzić Marię z Nazaretu do Betlejem (bagatela, około 130 kilometrów pieszo), by ta mogła tam urodzić Jezusa. A może prawdziwa u Łukasza jest opowieść o pasterzach, którzy przyszli do żłobka, bo namówił ich do tego jakiś anioł?
Niemniej zakłada się, że w obu opowieściach bożonarodzeniowych może znajdować się jakieś ziarno prawdy. Lepiej mimo wszystko wiedzieć coś, niż nic, choćby nawet to coś nie było zbyt pewne. Dlatego też - korzystając z ewangelii dzieciństwa - zakłada się, że: -- rodzicami Jezusa byli Józef i Maria (to akurat potwierdzają inne jeszcze ewangelie); -- najprawdopodobniej Jezus urodził się za panowania Heroda, który zmarł wiosną 4 roku p.n.e.; -- być może niedługo przed śmiercią Heroda Jezus rzeczywiście był w wieku około dwóch lat (rzeź niewiniątek), w związku z tym urodził się być może pomiędzy 7 a 5 rokiem p.n.e.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | haish (2909 punktów) | >>W religiach tych wiele było bogiń, które wydawały na świat swe boskie dzieci bez uprzedniego >>współżycia z boskimi małżonkami. Skoro inne boginie były dziewicami, to Maria, matka Jezusa, >>też musiała prędzej czy później zostać dziewicą. >"W pierwotnym chrześcijaństwie wierni wywodzący się spośród pogan mieli liczebną przewagę nad judeochrześcijanami." > Wydaje mi się, że było odwrotnie, proszę więc o uzasadnienie. Dziewictwo Marii to chyba wpływ kultu Mitry. >>No i została dziewicą... w dwóch opowieściach bożonarodzeniowych i świadomości wielu wiernych. >>Nigdzie w Nowym Testamencie poza tymi miejscami Maria już dziewicą nie była. Nawet Mateusz i Łukasz, którzy o tym zapewniali w ewangeliach dziecięctwa, w dalszych częściach swych ewangelii o dziewictwie Marii już nie wspomnieli. Wniosek stąd oczywisty, że opowieści Bożonarodzeniowe (czyli ewangelie dzieciństwa Jezusa) są późniejszymi dodatkami do podstawowej tradycji tych ewangelii. > Późniejszy dodatek nie musi być w całości fałszywy, może też być (w całości lub części) przypadkowo prawdziwy.
Analizując wypowiedzi hierarchów Kościoła Katolickiego w Polsce i narrację wypowiedzi w ubiegłym stuleciu w odniesieniu do Maryji używano określenia NIEPOKALANE POCZĘCIE. Dla znających dobrze język polski nie ma problemu ze zrozumieniem o co chodzi - niepokalane inaczej nie-skalane - czyli chodziło o poczęcie przez stosunek kobiety i mężczyzny vaginalny, a nie analny(od wyrazu "kał"). W przypadku Jezusa jemu współcześni nazywali go Issa ben Miriam. Na całym Bliskim wschodzie i nie tylko tradycją jest, że do imienia dodawane jest imię ojca. Gdyby zastosować ten schemat do osoby Jezusa powinien on być nazywany w pismach Issa ben Elohim Nazywanie go Issa Isnazaret[porównaj Judasz Iskariota (Judasz to grecka forma imienia Juda, Iskariota - hebr. אִישׁ־קְרִיּוֹת - mąż z Kariotu, dosłownie "mężczyzna kariocki")] byłoby tradycją grecką. Nazywanie go Nazarejczykiem nie odnosi się do Nazirite[Dwa przykłady nazirites w hebrajskim Tanach to: 1.Samson ( Sędziów 13: 5), 2.Samuel ( 1 Samuela 1:11)] [ "Nazirejczyk" pochodzi od hebrajskiego słowa נזיר Nazir czyli "konsekrowany" lub "oddzielone".]Nazireat (od hebr. נזיר, nazir, poświęcenie) Hebrajskie słowo ["nôṣrî" ( נוֹצְרִי )];nowohebr.[( נוצרים ) ( nocrim )] oznacza Chrześcijan.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >Wedle mojego (bardzo niedoskonałego) rozumienia tych spraw twórcą chrześcijaństwa jest św. Paweł, który z premedytacją zaproponował nową wiarę.
Ma Pan rację. Twórcą chrześcijaństwa - czyli religii koncentrującej się na Jezusie Chrystusie - był Paweł z Tarsu, apostoł pogan.
Jezus nie zamierzał tworzyć nowej religii. Był wyznawcą judaizmu. W swoim nauczaniu koncentrował się wyłącznie na przestrzeganiu Tory oraz przygotowaniu swoich rodaków na rychłe - jeszcze za jego pokolenia - nadejście królestwa niebieskiego. Przyszłość go nie interesowała, gdyż rozumiał ją jako panowanie Boga nad i zapewne poza Izraelem.
Jezus bynajmniej nie zamierzał zakładać nowego Kościoła. Słowo "Kościół" o znaczeniu powszechnym występuje w Nowym Testamencie tylko jeden raz, a konkretnie w słynnym wersecie Mt 16, 18: A ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go. Nie licząc dwukrotnego jeszcze użycia słowa "kościół" w wierszu Mt 18, 17 - przy czym tu akurat mowa jest o zgromadzeniu lokalnym a nie o Kościele w znaczeniu Kościoła powszechnego, jak w Mt 16,19 - słowo to nie występuje już w żadnej ewangelii. Fakt ten w zupełności wystarcza by uznać, że Jezus nie wypowiedział powyższych słów. Są to słowa rodzącego się Kościoła, a nie Jezusa i są późniejszym dodatkiem do ewangelii.
>Usprawiedliwienie zyskuje się nie przez drobiazgowe wypełnienie przepisów Starego Testamentu, ale w sposób nadspodziewanie prosty - przez wiarę, że Jezus jest Zbawicielem nie z jarzma politycznej niewoli, ale z jarzma grzechu pierworodnego.
To nie jest tak, jak Pan napisał. Stosunek Pawła do Prawa był niejednoznaczny, co było skutkiem rozdarcia pomiędzy dwoma skrajnymi orientacjami: pierwszą wynikającą z judaizmu, czyli z wiary, którą odziedziczył po przodkach, i drugą wynikającą z jego prochrześcijańskiej i jednocześnie antyjudeochrześcijańskiej polemiki.
Ta pierwsza orientacja mówiła mu, że Prawo jest święte, dobre i sprawiedliwe (Rz 7, 12.14.16). Nie przestał być Żydem, lecz jego stosunek do Prawa stał się krytyczny. Mówił o przekleństwie Prawa, z którego wykupił Jezus (Ga 3, 13; również bez omawiania: Rz 7, 5.7-11 i 8, 2; 2 Kor 3, 6-7; ).
Ta druga natomiast skłaniała go w kierunku uznania, że droga do uzyskania usprawiedliwienia przed Bogiem (droga do zbawienia) prowadzi nie przez przestrzeganie prawa (spełnianie uczynków nakazanych przez Prawo), lecz przez wiarę w Jezusa Chrystusa (Ga 2, 15-16; Flp 3, 8-9; Rz 3, 20.28). Przekonała go do tego jego własna interpretacja opowiadania o Abrahamie, dzięki której zrozumiał, że wiara i zaufanie a nie uczynki sprawiają, że człowiek staje się miły Bogu (Rz 4, 1-3; dzięki wierze i zaufaniu Bóg obdarzył potomkiem starca Abrahama i jego równie starą a dogo bezpłodną żonę).
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Ma Pan rację. Twórcą chrześcijaństwa - czyli religii koncentrującej się na Jezusie Chrystusie - był Paweł z Tarsu, apostoł pogan.
>Jezus nie zamierzał tworzyć nowej religii. Był wyznawcą judaizmu. W swoim nauczaniu koncentrował się wyłącznie na przestrzeganiu Tory oraz przygotowaniu swoich rodaków na rychłe - jeszcze za jego pokolenia - nadejście królestwa niebieskiego. Przyszłość go nie interesowała, gdyż rozumiał ją jako panowanie Boga nad i zapewne poza Izraelem.
Nie wiem, czy można z taką pewnością osądzać, co zamierzał Jezus. Z Pana opisu wynika, że nie ma różnicy między Jezusem a faryzeuszami, których przecież krytykował.
>Jezus bynajmniej nie zamierzał zakładać nowego Kościoła. Słowo "Kościół" o znaczeniu powszechnym występuje w Nowym Testamencie tylko jeden raz, a konkretnie w słynnym wersecie Mt 16, 18: A ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go.
Brak słowa nie przesądza chyba sprawy. Poza tym, jeżeli nie zamierzał zakładać Kościoła, co znaczą słowa wypowiedziane do Piotra?
>Nie licząc dwukrotnego jeszcze użycia słowa "kościół" w wierszu Mt 18, 17 - przy czym tu akurat mowa jest o zgromadzeniu lokalnym a nie o Kościele w znaczeniu Kościoła powszechnego, jak w Mt 16,19 - słowo to nie występuje już w żadnej ewangelii. Fakt ten w zupełności wystarcza by uznać, że Jezus nie wypowiedział powyższych słów. Są to słowa rodzącego się Kościoła, a nie Jezusa i są późniejszym dodatkiem do ewangelii.
Dlaczego jednokrotność ma dowodzić, że Jezus nie wypowiedział powyższych słów? Poza tym ostatnia wieczerza sugeruje (wedle mojej skromnej w tej materii wiedzy) coś na kształt Kościoła ("to czyńcie na moją pamiątkę").
>>Usprawiedliwienie zyskuje się nie przez drobiazgowe wypełnienie przepisów Starego Testamentu, ale w sposób nadspodziewanie prosty - przez wiarę, że Jezus jest Zbawicielem nie z jarzma politycznej niewoli, ale z jarzma grzechu pierworodnego. >To nie jest tak, jak Pan napisał. >Stosunek Pawła do Prawa był niejednoznaczny, co było skutkiem rozdarcia pomiędzy dwoma skrajnymi orientacjami: pierwszą wynikającą z judaizmu, czyli z wiary, którą odziedziczył po przodkach, i drugą wynikającą z jego prochrześcijańskiej i jednocześnie antyjudeochrześcijańskiej polemiki.
>Ta pierwsza orientacja mówiła mu, że Prawo jest święte, dobre i sprawiedliwe (Rz 7, 12.14.16). Nie przestał być Żydem, lecz jego stosunek do Prawa stał się krytyczny. Mówił o przekleństwie Prawa, z którego wykupił Jezus (Ga 3, 13; również bez omawiania: Rz 7, 5.7-11 i 8, 2; 2 Kor 3, 6-7; ).
"Żydem" czy "żydem", wyznawcą religii mojżeszowej?
>Ta druga natomiast skłaniała go w kierunku uznania, że droga do uzyskania usprawiedliwienia przed Bogiem (droga do zbawienia) prowadzi nie przez przestrzeganie prawa (spełnianie uczynków nakazanych przez Prawo), lecz przez wiarę w Jezusa Chrystusa (Ga 2, 15-16; Flp 3, 8-9; Rz 3, 20.28). Przekonała go do tego jego własna interpretacja opowiadania o Abrahamie, dzięki której zrozumiał, że wiara i zaufanie a nie uczynki sprawiają, że człowiek staje się miły Bogu (Rz 4, 1-3; dzięki wierze i zaufaniu Bóg obdarzył potomkiem starca Abrahama i jego równie starą a dogo bezpłodną żonę).
Moje podejrzenie (to tylko podejrzenie) jest takie, że rozumiał ponadto, że narody Cesarstwa Rzymskiego mogą potrzebować nowej i wspólnej religii. Dostrzegł chyba potencjał w wielkim konglomeracie narodów, nie spajanym ani przez religię rzymską, ani przez żadną z religii lokalnych. Miał chyba rację i stworzył coś, co istniało ponad tysiąc lat (od IV w n.e do Reformacji).
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Jezus nie zamierzał tworzyć nowej religii. Był wyznawcą judaizmu. W swoim nauczaniu koncentrował się wyłącznie na przestrzeganiu Tory oraz przygotowaniu swoich rodaków na rychłe - jeszcze za jego pokolenia - nadejście królestwa niebieskiego. Przyszłość go nie interesowała, gdyż rozumiał ją jako panowanie Boga nad i zapewne poza Izraelem. > Nie wiem, czy można z taką pewnością osądzać, co zamierzał Jezus. Z Pana opisu wynika, że nie ma różnicy między Jezusem a faryzeuszami, których przecież krytykował.
Tak, można powiedzieć, co Jezus zamierzał, a nie zamierzał. Poniżej to udowodnię.
>>Jezus bynajmniej nie zamierzał zakładać nowego Kościoła. Słowo "Kościół" o znaczeniu powszechnym występuje w Nowym Testamencie tylko jeden raz, a konkretnie w słynnym wersecie Mt 16, 18: A ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go. Nie licząc dwukrotnego jeszcze użycia słowa "kościół" w wierszu Mt 18, 17 - przy czym tu akurat mowa jest o zgromadzeniu lokalnym a nie o Kościele w znaczeniu Kościoła powszechnego, jak w Mt 16,19 - słowo to nie występuje już w żadnej ewangelii. Fakt ten w zupełności wystarcza by uznać, że Jezus nie wypowiedział powyższych słów. Są to słowa rodzącego się Kościoła, a nie Jezusa i są późniejszym dodatkiem do ewangelii. > Brak słowa nie przesądza chyba sprawy. Poza tym, jeżeli nie zamierzał zakładać Kościoła, co znaczą słowa wypowiedziane do Piotra? > Dlaczego jednokrotność ma dowodzić, że Jezus nie wypowiedział powyższych słów? Poza tym ostatnia wieczerza sugeruje (wedle mojej skromnej w tej materii wiedzy) coś na kształt Kościoła ("to czyńcie na moją pamiątkę").
Powtarzam: słowo "kościół" występuje w ewangeliach tylko trzy razy - a konkretnie w dwóch wersetach Ewangelii Mateusza: Mt 16, 18 oraz 18,17 (w tym drugim dwukrotne) - przy czym tylko raz w znaczeniu Kościoła powszechnego (Mt 16, 18). W pozostałych trzech ewangeliach - nawet w Ewangelii Jana, najbardziej rozwiniętej doktrynalnie - słowo to nie występuje.
Decydujące znaczenie ma werset Mt 16, 18 zawierający rzekome słowa Jezusa skierowane do apostoła Szymona (Piotra): A Ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr [gr. petros), i na tej skale [gr. petra, wymiennie "opoce"] zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go. Badacze krytyczni zgodnie twierdzą, że Jezus tych słów nigdy nie wypowiedział, lecz zostały mu w usta włożone. Są to słowa Mateusza lub jego późniejszego redaktora i wyrażają poglądy wczesnego Kościoła a nie poglądy Jezusa.
To, co powyżej napisałem, można łatwo pokazać. W najstarszej ewangelii - czyli Ewangelii Marka powstałej w roku 70 lub bezpośrednio po nim - opisana jest scena (Mk 8, 27-30), w której Piotr oświadczył Jezusowi, że uważa go za Mesjasza (pomijam kwestie autentyczności tej sceny). Piszący poźniej ewangelista Łukasz (rok 80 do 100), który większą część Ewangelii Marka umieścił w swojej, omawianą scenę przekazał w niezmienionej niemal postaci (Łk 9, 18-21). Mateusz, piszący w analogicznym czasie, co Łukasz, również korzystał z Marka i prawie całą jego ewangelię przepisał do swojej. Analizowaną scenę zamieścił również w swojej Ewangelii (Mt 16, 13-16 i 20), lecz w jej środku umieścił wersety od 17 do 19, a więc również werset numer 18 zawierający zapowiedź zbudowania Kościoła na Piotrze.
Werset Mt 16, 18 - wraz z sąsiadującymi wersetami 17 i 19 - to jeden z najważniejszych fragmentów czterech ewangelii. Znajduje się w nim bowiem zapowiedź Jezusa zbudowania Kościoła i oparcie go na Piotrze. Do tej pory wykorzystywany jest przez Kościół do uzasadniania m.in. nienaruszalności fundamentów, na których zbudowany został Kościół. Problem tylko w tym, że nie jest to werset autentyczny, a to oznacza, że Jezus tych słów nie powiedział. Dowody są następujące: -- werset ten znajduje się wyłącznie w Ewangelii Mateusza; -- słowo "kościół" występuje wyłącznie w jego ewangelii, a na dodatek tylko trzy razy; -- werset Mt 18, 17, w którym słowo "kościół" występuje dwukrotnie (w znaczeniu lokalnego zboru), jest również uznawany za nieautentyczny; -- Jezus nie pozostawił po sobie żadnego nauczania o Kościele: -- zaraz po tak wielkim wyróżnieniu Piotra Jezus zwrócił się do niego słowami: zejdź mi z oczu, szatanie (Mt 16, 33; Mk 8, 33); -- inne, które pomijam.
Jedna jeszcze uwaga, lecz bardzo ważna. Jezus bardzo często mówił o "królestwie Bożym (niebieskim)". Wyrażenie to występuje w ewangeliach synoptycznych około osiemdziesiąt razy. W ani jednym przypadku Jezus nie połączył z sobą tego wyrażenia ze słowem "kościół". Przykładowo nigdy nie uwarunkował możliwości wejścia do królestwa Bożego od przynależności do jakiegoś Kościoła.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Andrzej.51 (15814 punktów) | Powyższą moją wypowiedź powinienem zakończyć wnioskiem o treści: "To, co powyżej napisałem prowadzi do jedynego słusznego wniosku. Celem Jezusa było królestwo Boże, a dokładnie przygotowanie społeczności żydowskiej na jego nadejście a następnie wprowadzenie jej do tego królestwa. Jezus nigdy nie zamierzał zakładać Kościoła. Wobec rychłego nadejścia królestwa Bożego - a w to rychłe nadejście wierzył - rozumianego jako trwałe i skuteczne panowanie Boga na ziemi, żaden Kościół nie był mu do czegokolwiek potrzebny." Przez nieuwagę gdzieś mi te zdania uciekły. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> Powyższą moją wypowiedź powinienem zakończyć wnioskiem o treści:> "To, co powyżej napisałem prowadzi do jedynego słusznego wniosku. Celem Jezusa było królestwo Boże, a dokładnie przygotowanie społeczności żydowskiej na jego nadejście a następnie wprowadzenie jej do tego królestwa. Jezus nigdy nie zamierzał zakładać Kościoła. Wobec rychłego nadejścia królestwa Bożego - a w to rychłe nadejście wierzył - rozumianego jako trwałe i skuteczne panowanie Boga na ziemi, żaden Kościół nie był mu do czegokolwiek potrzebny."> Przez nieuwagę gdzieś mi te zdania uciekły. Jeżeli to zamierzał Jezus oznacza to, że był fałszywym Mesjaszem, wszak Królestwo Boże nie nadeszło szybko i żadni ówcześni martwi nie powstali z grobów. Inaczej mówiąc: jeżeli chcemy dać Jezusowi szansę jako Mesjaszowi, musimy odrzucić taką interpretację jego zamiarów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Werset Mt 16, 18 - wraz z sąsiadującymi wersetami 17 i 19 - to jeden z najważniejszych fragmentów czterech ewangelii. Znajduje się w nim bowiem zapowiedź Jezusa zbudowania Kościoła i oparcie go na Piotrze. Do tej pory wykorzystywany jest przez Kościół do uzasadniania m.in. nienaruszalności fundamentów, na których zbudowany został Kościół. Problem tylko w tym, że nie jest to werset autentyczny, a to oznacza, że Jezus tych słów nie powiedział.
>Dowody są następujące:
>-- werset ten znajduje się wyłącznie w Ewangelii Mateusza;
>-- słowo "kościół" występuje wyłącznie w jego ewangelii, a na dodatek tylko trzy razy; >-- werset Mt 18, 17, w którym słowo "kościół" występuje dwukrotnie (w znaczeniu lokalnego zboru), jest również uznawany za nieautentyczny; >-- Jezus nie pozostawił po sobie żadnego nauczania o Kościele:
Nie rozumiem, dlaczego fakt, że coś pojawia się tylko w jednej z czterech ewangelii ma dowodzić nieautentyczności tego czegoś. Równie dobrze może dowodzić niepełności pozostałych trzech.
>-- zaraz po tak wielkim wyróżnieniu Piotra Jezus zwrócił się do niego słowami: zejdź mi z oczu, szatanie (Mt 16, 33; Mk 8, 33); >-- inne, które pomijam.
Nie jestem pewien, czy jest to dowód wystarczający (mówię o zacytowanych słowach Jezusa).
>Jedna jeszcze uwaga, lecz bardzo ważna. Jezus bardzo często mówił o "królestwie Bożym (niebieskim)". Wyrażenie to występuje w ewangeliach synoptycznych około osiemdziesiąt razy. W ani jednym przypadku Jezus nie połączył z sobą tego wyrażenia ze słowem "kościół". Przykładowo nigdy nie uwarunkował możliwości wejścia do królestwa Bożego od przynależności do jakiegoś Kościoła.
Przynależność do Kościoła służy uzyskaniu wiary, od której Jezus uzależniał osiągnięcie Królestwa Bożego.
Przypuśćmy, że nie ma Kościoła (Kościołów). Przypuśćmy, że są tylko ewangelie i nic poza nimi. Skąd mogę wiedzieć, że je właściwie odczytuję? Nie mam żadnej pewności. Rychło pojawią się wątpliwości i sceptycyzm, a potem porzucenie samych ewangelii. Gdyby nie pojawił się Kościół jako organizacja, jako organizm, wiara w Jezusa wygasłaby (jak sądzę) jeszcze w I wieku. Nie byłby więc wtedy spełniony nakaz "idźcie i nauczajcie wszystkie narody". Konieczność istnienia Kościoła (powiedziałbym) wypływa zatem z tego nakazu, chociaż nie wypływa bezpośrednio i w sposób od razu widoczny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Stosunek Pawła do Prawa był niejednoznaczny, co było skutkiem rozdarcia pomiędzy dwoma skrajnymi orientacjami: pierwszą wynikającą z judaizmu, czyli z wiary, którą odziedziczył po przodkach, i drugą wynikającą z jego prochrześcijańskiej i jednocześnie antyjudeochrześcijańskiej polemiki. Ta pierwsza orientacja mówiła mu, że Prawo jest święte, dobre i sprawiedliwe (Rz 7, 12.14.16). Nie przestał być Żydem, lecz jego stosunek do Prawa stał się krytyczny. Mówił o przekleństwie Prawa, z którego wykupił Jezus (Ga 3, 13; również bez omawiania: Rz 7, 5.7-11 i 8, 2; 2 Kor 3, 6-7; ). > "Żydem" czy "żydem", wyznawcą religii mojżeszowej?
Wydaje mi się, że można przyjąć, że chodzi zarówno o "Ż" jak i o "ż", z przewagą tego drugiego.
>>Ta druga natomiast skłaniała go w kierunku uznania, że droga do uzyskania usprawiedliwienia przed Bogiem (droga do zbawienia) prowadzi nie przez przestrzeganie prawa (spełnianie uczynków nakazanych przez Prawo), lecz przez wiarę w Jezusa Chrystusa (Ga 2, 15-16; Flp 3, 8-9; Rz 3, 20.28). > Moje podejrzenie (to tylko podejrzenie) jest takie, że rozumiał ponadto, że narody Cesarstwa Rzymskiego mogą potrzebować nowej i wspólnej religii. Dostrzegł chyba potencjał w wielkim konglomeracie narodów, nie spajanym ani przez religię rzymską, ani przez żadną z religii lokalnych. Miał chyba rację i stworzył coś, co istniało ponad tysiąc lat (od IV w n.e do Reformacji).
Ryzykowna teza. Być może nigdy już nie dowiemy się, dlaczego Paweł tak nagle z gorliwego wyznawcy i obrońcy judaizmu stał się żarliwym wyznawcą Jezusa i przystąpił do ewangelizacji pogan i zakładania pierwotnych gmin poganochrześcijańskich. Być może nigdy nie dowiemy się, co tak naprawde wydarzyło sie pewnego dnia w drodze do Damaszku. Wyjaśnienie, które znamy z jego listów oraz Dziejów Apostolskich wydaje się nie w pełni zadowalające. Chociaż, kto wie, może nie wydarzyło się nic więcej ponad to, co na te temat wiemy.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Być może nigdy już nie dowiemy się, dlaczego Paweł tak nagle z gorliwego wyznawcy i obrońcy judaizmu stał się żarliwym wyznawcą Jezusa i przystąpił do ewangelizacji pogan i zakładania pierwotnych gmin poganochrześcijańskich. Być może nigdy nie dowiemy się, co tak naprawde wydarzyło sie pewnego dnia w drodze do Damaszku. Wyjaśnienie, które znamy z jego listów oraz Dziejów Apostolskich wydaje się nie w pełni zadowalające. Chociaż, kto wie, może nie wydarzyło się nic więcej ponad to, co na te temat wiemy.
Zapewne nie dowiemy się tego nigdy. To jednak, że był człowiekiem wykształconym oraz wcześniejszym przeciwnikiem chrześcijaństwa daje chrześcijaninowi do ręki pewien atut. Nie ma go w swojej ręce zwolennik Mahometa, o którym wiadomo, że był człowiekiem prostym i nieuczonym. O takich rzeczach jak np. filozofia grecka nie miał zielonego pojęcia; a to co zalecał jest częściowo śmieszne (np. zalecał picie moczu wielbłąda). Paweł nigdy nie opowiadałby takich rzeczy.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > >Pozostały jeszcze dwa warunki: powinien przyjść na świat w niewielkim judejskim miasteczku Betlejem oraz wyzwolić kraj spod panowania Rzymian i odnowić Królestwo Izraela pod panowaniem dynastii Dawidowej. Jezus urodził się jednak w Nazarecie. Wprawdzie późniejsi kompilatorzy ewangelii Mateusza i Łukasza dołożyli starań, by zmienić miejsce urodzenia Jezusa na Betlejem, lecz każdy z nich uczynił to w na tyle odmienny sposób, że ich wersji pogodzić się nie da.> Dlaczego pozostawiono te rażące sprzeczności?Przyczyny pozostawiania sprzecznych z sobą i niewygodnych fragmentów ewangelii wyjaśniłem we wcześniejszej wypowiedzi. > >W żadnym innym miejscu Nowego Testamentu miasteczko Betlejem nie zostało już wymienione, poza jedynym fragmentem w Ewangelii Jana 7, 42, ale celem tego akurat wersetu było pokazanie, że Jezus urodził się w Galilei a nie w judejskim Betlejem. Jezus nie pokonał również Rzymian - którzy w 63 roku p.n.e. zdobyli Jerozolimę i rozpoczęli okupację Judei - i nie odnowił królestwa Izraela pod swoim władztwem. Czy w takim razie Jezus był Mesjaszem, którego oczekiwali Izraelici? Czy w związku z tym był Chrystusem i (czyli) Pomazańcem Bożym, skoro te trzy pojęcia oznaczają to samo?> Nie, to właśnie dowód na to, że NIE oznaczają tego samego. I taki dowód właśnie Pan powyżej przeprowadził.Wmawia mi Pan to. Już w pierwotnym gminach chrześcijańskich zewangelizowanych przez Pawła utożsamianie Jezusa z wyczekiwanym Mesjaszem było na tyle silne, że obdarzono go tym tytułem i używano na tyle często, że Jezus stał się najpierw Jezusem Chrystusem, a z czasem skrótowo Chrystusem. Tytuł "chrystus" stał się imieniem własnym. Proszę zwrócić uwagę, że w ewangeliach dość późno zaczęto określać Jezusa królem żydowskim lub Mesjaszem-królem, czyli pojęciami nierozerwalnie związanymi z wyczekiwanym Mesjaszem. Stało się to dopiero podczas przesłuchiwania Jezusa przez Piłata a następnie w czasie ukrzyżowania. Od tego czasu Piłat zwraca się do Jezusa jak do króla żydowskiego. Nawet rzymskie oskarżenie ( titulus) brzmiało "król żydowski" (INRI). Wtedy też pojawiło się - u Łukasza - pierwsze oskarżenie o nielojalność wobec rzymskiego cesarza, nawiasem mówiąc wyssane z palca. Na pytanie Piłata: Czy Ty jesteś królem żydowskim Jezus odpowiedział: Ty to mówisz (Mk 15, 2; Mt 27, 11; Łk 23, 3; por. J 18, 33-37). Odpowiedź Jezusa należy rozumieć jako: "Ty tak twierdzisz. Ja bym tak siebie nie nazwał". Takie tłumaczenie słów "ty to mówisz" można znaleźć w literaturze rabinicznej. Zresztą nawet Piłat uznał odpowiedź Jezusa jako zaprzeczenie, oświadczając od razu: Żadnej winy w tym człowieku nie znajduję (Łk 23, 4). Na analogicznie brzmiące pytanie zadane Jezusowi w czasie przesłuchania przed Sanhedrynem, Jezus odpowiedział tak samo (Mk 14, 61-62; Mt 27, 63-64; Łk 22, 70). Muszę jednak dodać, że w niektórych rękopisach Ewangelii Marka - i jest ich większość - na pytanie arcykapłana o godność mesjańską Jezus odpowiedział: Jam jest (Mk 14, 62). Odnośnie zaś wcześniej opisanego przesłuchania przed Piłatem, nie znane są rękopisy poświadczające wyłamanie się Jezusa z odpowiedzi "Ty powiedziałeś". Jezus nie przyznał się również do mesjańskiej godności, gdy Piotr oświadczył: Ty jesteś Chrystus (Syn Boga żywego) (Mk 8, 29; Mt 16, 16; Łk 9, 20). Co więcej, zakazał uczniom milczeć w tej sprawie. > To wszystko w istocie traci na znaczeniu, jeżeli obowiązuje zasada (w tłum. na łacinę, oczywiście) "sola fide". Pan szuka dowodów, a chrześcijaństwo to - wiara.Zdecydowana większość moich wypowiedzi na forum dotyczy podłoża tej wiary. Każdy ma prawo oceniać to, co piszę. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 9 na 9 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > >Przecież Izraelici nie oczekiwali na "jakiegoś mesjasza", lecz na konkretnego Mesjasza, który powinien spełnić warunki przedstawione powyżej. Tytuł "Mesjasz" był dla nich w jakimś sensie zastrzeżony.> Nie wiem, czy cytowane przez Pana fragmenty ST dowodzą, że oczekiwano tego i tylko tego, co w nich się zawiera.W jednej z wcześniejszych wypowiedzi przytoczyłem cytat z XVII Psalmu Salomona, pseudoepigrafu datowanego na I wiek p.n.e. Psalmy Salomona - w łącznej ilości osiemnastu - nie znajdują się w kanonie Biblii hebrajskiej. Cytat ten potwierdza to, co piszę na temat oczekiwanego Mesjasza. W wypowiedzi tej napisałem również, z jakimi między innymi tekstami okresu międzytestamentalnego warto się również zapoznać. Jeden z przykładów, który wtedy wymieniłem, to qumrański komentarz do fragmentu 11, 3 z Księgi Izajasza. Przytaczam najpierw fragment Iz 11, 3: I wyrośnie różdżka z pnia Isajego, a pęd z jego korzeni wyda owoc. I spocznie na nim Duch Pana; Duch mądrości i rozumu, Duch rady i mocy, Duch poznania i bojaźni Pana. I będzie miał upodobanie w bojaźni Pana. Nie według widzenia swoich oczu będzie sądził ani według słyszenia swoich uszu rozstrzygał. Odnośnie wymienionego wyżej Isajego (Jessego) wyjaśniam, że był on ojcem Dawida z Betlejem. Teraz fragment z qumrańskiego komentarza (peszeru) 4Q161 8-10, 3, 17-21 (cytuję według G. Vermes, Jezus Żyd, s. 175): Wyjaśnienie tego odnosi sie do odrośli Dawida, która stanie w dniach ostatecznych (...) jego wrogów i Bóg wesprze go duchem odwagi [...] tron chwały, świętą koronę i kolorowo haftowane szaty [...] w jego ręce. Wszystkimi ludami będzie władać i Magog [...] jego miecz będzie sądzić wszystkie ludy. Jak widać, od odrośli (potomka) Dawida oczekiwano, iż będzie to Mesjasz, który ujawni nie- Żydów. Innych przykładów już nie przytoczę. Piszę stanowczo za dużo. Dlatego też dotychczas koncentrowałem się na głównym nurcie mesjańskim, widocznym zarówno u synoptyków jak i u Jana. Faktem jednak jest - i muszę o tym wspomnieć - że w ostatnich stuleciach przed naszą erą pojawiały się wśród Izraelitów przeróżne mesjańskie spekulacje. -- Dokumenty z Qumran wspominają o jakimś mesjaszu Aarona. Wyobrażano go sobie jako najwyższego arcykapłana dowodzącego wielką bitwą liturgiczną lub też stojącego na czele "tysięcy" Boga. Zapewne zgodzi się Pan, że wątek taki nie występuje w ewangeliach. -- Dokumenty z Qumran mówią też o oczekiwaniu na proroka. Nigdzie jednak ten prorok nie został nazwany Mesjaszem. -- W mesjańskich proroctwach Balaama i Izajasza wspomniany jest Kapłan-Król, lecz jego obraz jest przeciwny tradycji. Wątek ewentualnego kapłaństwa Jezusa nie występuje jednak w ewangeliach. -- W pseudoepigrafie zatytułowanym Testament Judy wspomina się o Mesjaszu-Kapłanie wywodzącym się z rodu Lewiego, syna Jakuba, jednakże w ewangeliach dzieciństwa dowodzi się pochodzenia Jezusa, a właściwie jego ojca Józefa, od Judy, innego z synów Jakuba. -- Dwie rabiniczne legendy mówią o Mesjaszu ukrytym, oczekującym na czas wyznaczony przez Boga. Dla nas legendy te są zupełnie nieistotne, gdyż pierwsza z nich pochodzi dopiero z III wieku n.e. a opisany w niej Mesjasz wyczekuje na przyjście w Rzymie, druga zaś - równie późna - utrzymuje, że to ukryte życie Mesjasza zaczęło się dopiero po roku 70 n.e., czyli po zburzeniu świątyni jerozolimskiej. -- W literaturze rabinicznej znajdują się nieliczne spekulacje dotyczące Mesjasza - syna Józefa lub syna Efraima - który miał zostać zabity w bitwie eschatologicznej. Został on przedstawiony jako wódz Izraela w pierwszej fazie bitwy przeciwko Gogowi, ostatecznemu wrogowi. Szczęście temu Mesjaszowi nie sprzyjało, gdyż Gog zabił go u bram Jerozolimy. Zapewne już Pan rozumie, dlaczego pisałem wyłącznie o Mesjaszu ukazanym w głównym nurcie spekulacji, pomijając ukazane wyżej spekulacje uboczne - o znacznie mniejszym znaczeniu niż te pierwsze - które nie znajdują żadnego odzwierciedlenia w Nowym Testamencie. Wspomniałem o tym jednak teraz, gdyż nie chcę być posądzony, że piszę tendencyjnie i coś ukrywam. Dodam jeszcze - o czym już pisałem, że ewangeliści i ich późniejsi redaktorzy dołożyli wszelkich starań by pokazać, o Jezus był Mesjaszem z głównego nurtu spekulacji, a nie jakimś innym. Temu celowi służyło wykazanie jego narodzin w judejskim Betlejem oraz należenia do królewskiego rodu Dawida, a także zbyt późne czynienie z niego buntownika i króla żydowskiego. > Zakłada Pan, że przeciętny Izraelita był biegły w Piśmie i jego przekonania (i oczekiwania) były kopią tego, co znajduje się w Piśmie.Nie tyle zakładam, co wiem, że było akurat odwrotnie. Analfabetyzm w starożytnym Izraelu był bardzo duży. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | > >>Przecież Izraelici nie oczekiwali na "jakiegoś mesjasza", lecz na konkretnego Mesjasza, który powinien spełnić warunki przedstawione powyżej. Tytuł "Mesjasz" był dla nich w jakimś sensie zastrzeżony.> > Nie wiem, czy cytowane przez Pana fragmenty ST dowodzą, że oczekiwano tego i tylko tego, co w nich się zawiera.> W jednej z wcześniejszych wypowiedzi przytoczyłem cytat z XVII Psalmu Salomona, pseudoepigrafu datowanego na I wiek p.n.e. Psalmy Salomona - w łącznej ilości osiemnastu - nie znajdują się w kanonie Biblii hebrajskiej. Cytat ten potwierdza to, co piszę na temat oczekiwanego Mesjasza. W wypowiedzi tej napisałem również, z jakimi między innymi tekstami okresu międzytestamentalnego warto się również zapoznać.> Jeden z przykładów, który wtedy wymieniłem, to qumrański komentarz do fragmentu 11, 3 z Księgi Izajasza. Przytaczam najpierw fragment Iz 11, 3: I wyrośnie różdżka z pnia Isajego, a pęd z jego korzeni wyda owoc. I spocznie na nim Duch Pana; Duch mądrości i rozumu, Duch rady i mocy, Duch poznania i bojaźni Pana. I będzie miał upodobanie w bojaźni Pana. Nie według widzenia swoich oczu będzie sądził ani według słyszenia swoich uszu rozstrzygał.> Odnośnie wymienionego wyżej Isajego (Jessego) wyjaśniam, że był on ojcem Dawida z Betlejem.> Teraz fragment z qumrańskiego komentarza (peszeru) 4Q161 8-10, 3, 17-21 (cytuję według G. Vermes, Jezus Żyd, s. 175): Wyjaśnienie tego odnosi sie do odrośli Dawida, która stanie w dniach ostatecznych (...) jego wrogów i Bóg wesprze go duchem odwagi [...] tron chwały, świętą koronę i kolorowo haftowane szaty [...] w jego ręce. Wszystkimi ludami będzie władać i Magog [...] jego miecz będzie sądzić wszystkie ludy.> Jak widać, od odrośli (potomka) Dawida oczekiwano, iż będzie to Mesjasz, który ujawni nie- Żydów.> Innych przykładów już nie przytoczę. Zastanawiam się, jak mogli ówcześni Izraelici dosłownie pojmować słowa mówiące o tym, że mesjasz będzie (biologicznym, nie duchowym) potomkiem Dawida. Jak mogli poznać, czy ktoś z aktualnie żyjących jest potomkiem Dawida, czy nie? Od Dawida dzieliło ich przecież tysiąc lat. To tak, jakbyśmy my dzisiaj oczekiwali, że wyzwoli Polskę potomek Bolesława Chrobrego. > Piszę stanowczo za dużo. Dlatego też dotychczas koncentrowałem się na głównym nurcie mesjańskim, widocznym zarówno u synoptyków jak i u Jana. Faktem jednak jest - i muszę o tym wspomnieć - że w ostatnich stuleciach przed naszą erą pojawiały się wśród Izraelitów przeróżne mesjańskie spekulacje.> -- Dokumenty z Qumran wspominają o jakimś mesjaszu Aarona. Wyobrażano go sobie jako najwyższego arcykapłana dowodzącego wielką bitwą liturgiczną lub też stojącego na czele "tysięcy" Boga. Zapewne zgodzi się Pan, że wątek taki nie występuje w ewangeliach.> -- Dokumenty z Qumran mówią też o oczekiwaniu na proroka. Nigdzie jednak ten prorok nie został nazwany Mesjaszem.> -- W mesjańskich proroctwach Balaama i Izajasza wspomniany jest Kapłan-Król, lecz jego obraz jest przeciwny tradycji. Wątek ewentualnego kapłaństwa Jezusa nie występuje jednak w ewangeliach.> -- W pseudoepigrafie zatytułowanym Testament Judy wspomina się o Mesjaszu-Kapłanie wywodzącym się z rodu Lewiego, syna Jakuba, jednakże w ewangeliach dzieciństwa dowodzi się pochodzenia Jezusa, a właściwie jego ojca Józefa, od Judy, innego z synów Jakuba.> -- Dwie rabiniczne legendy mówią o Mesjaszu ukrytym, oczekującym na czas wyznaczony przez Boga. Dla nas legendy te są zupełnie nieistotne, gdyż pierwsza z nich pochodzi dopiero z III wieku n.e. a opisany w niej Mesjasz wyczekuje na przyjście w Rzymie, druga zaś - równie późna - utrzymuje, że to ukryte życie Mesjasza zaczęło się dopiero po roku 70 n.e., czyli po zburzeniu świątyni jerozolimskiej.> -- W literaturze rabinicznej znajdują się nieliczne spekulacje dotyczące Mesjasza - syna Józefa lub syna Efraima - który miał zostać zabity w bitwie eschatologicznej. Został on przedstawiony jako wódz Izraela w pierwszej fazie bitwy przeciwko Gogowi, ostatecznemu wrogowi. Szczęście temu Mesjaszowi nie sprzyjało, gdyż Gog zabił go u bram Jerozolimy.> Zapewne już Pan rozumie, dlaczego pisałem wyłącznie o Mesjaszu ukazanym w głównym nurcie spekulacji, pomijając ukazane wyżej spekulacje uboczne - o znacznie mniejszym znaczeniu niż te pierwsze - które nie znajdują żadnego odzwierciedlenia w Nowym Testamencie. Wspomniałem o tym jednak teraz, gdyż nie chcę być posądzony, że piszę tendencyjnie i coś ukrywam. Wydaje mi się, że bezpieczniej byłoby powiedzieć, że oczekiwano mesjasza w znaczeniu "wybawiciela" i różnie go sobie wyobrażano. Wyobraźnia oczywiście mogła go łatwo połączyć z Dawidem. Produktem tego (niekoniecznego) skojarzenia mogło być powiedzenie, że mesjasz będzie potomkiem Dawida. Zwróćmy uwagę, że postać Dawida doczekała się miażdżącej krytyki w czasach nowożytnych - w zapowiadającym oświecenie "Słowniku historycznym i krytycznym" Pierre'a Bayle'a (jest tam hasło "Dawid"). Był to przestępca, a jego synowie byli nie lepsi, niż on. Może to lepiej, jeżeli Jezus nie pochodzi od niego? > Dodam jeszcze - o czym już pisałem, że ewangeliści i ich późniejsi redaktorzy dołożyli wszelkich starań by pokazać, o Jezus był Mesjaszem z głównego nurtu spekulacji, a nie jakimś innym. Temu celowi służyło wykazanie jego narodzin w judejskim Betlejem oraz należenia do królewskiego rodu Dawida, a także zbyt późne czynienie z niego buntownika i króla żydowskiego. Tak, ale jaka była prawda tego nie dowiemy się nigdy. O ile mnie pamięć nie myli, wedle podań król Dawid nie stronił od uciech zmysłowych, mógł więc pozostawić po sobie wiele potomstwa. Zwiększa to szansę Jezusa na bycie potomkiem Dawida. Ponoć każdy współczesny Polak ma w sobie trochę krwi piastowskiej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Zastanawiam się, jak mogli ówcześni Izraelici dosłownie pojmować słowa mówiące o tym, że mesjasz będzie (biologicznym, nie duchowym) potomkiem Dawida. Jak mogli poznać, czy ktoś z aktualnie żyjących jest potomkiem Dawida, czy nie? Od Dawida dzieliło ich przecież tysiąc lat. To tak, jakbyśmy my dzisiaj oczekiwali, że wyzwoli Polskę potomek Bolesława Chrobrego.
Oni po prostu wierzyli, że przyjdzie wreszcie długo wyczekiwany Mesjasz i wyzwoli Izrael od panowania okupantów. Wierzyli, że ten, kto tego dokona, będzie potomkiem Dawida, bo przecież tak obiecał im ich Bóg. Wierzyli wreszcie, że ten zwycięski Mesjasz odnowi królestwo pod swoim panowaniem i zapewni trwałość dynastii Dawidowej.
Przytoczyłem trzy fragmenty pism pochodzących z różnych czasów: -- fragment Iz 11, 1-3 (fragment proroctwa) z Księgi Izajasza, datowany bądź na VIII wiek p.n.e., bądź na czas późniejszy (epoka powygnaniowa -?); -- peszer (wyjaśnienie) do powyższego proroctwa (4Q161 8-10, 3, 17-21), jeden z dokumentów z Qumran, gdzie znajdowały się dokumenty pochodzące z okresu od połowy III wieku p.n.e. do I wieku n.e.; -- fragment z XVII Psalmu Salomona pochodzący - tak jak cała księga - z I wieku p.n.e.
Jak Pan widzi, lata mijały, a Żydzi ciągle wyczekiwali obiecanego Mesjasza.
>>Faktem jednak jest - i muszę o tym wspomnieć - że w ostatnich stuleciach przed naszą erą pojawiały się wśród Izraelitów przeróżne mesjańskie spekulacje. Dokumenty z Qumran wspominają o jakimś mesjaszu Aarona. (...) Dokumenty z Qumran mówią też o oczekiwaniu na proroka. (...) W mesjańskich proroctwach Balaama i Izajasza wspomniany jest Kapłan-Król, (...) W pseudoepigrafie zatytułowanym Testament Judy wspomina się o Mesjaszu-Kapłanie wywodzącym się z rodu Lewiego, syna Jakuba, (...) Dwie rabiniczne legendy mówią o Mesjaszu ukrytym, oczekującym na czas wyznaczony przez Boga. (...) W literaturze rabinicznej znajdują się nieliczne spekulacje dotyczące Mesjasza - syna Józefa lub syna Efraima - który miał zostać zabity w bitwie eschatologicznej. (...) Zapewne już Pan rozumie, dlaczego pisałem wyłącznie o Mesjaszu ukazanym w głównym nurcie spekulacji, pomijając ukazane wyżej spekulacje uboczne - o znacznie mniejszym znaczeniu niż te pierwsze - które nie znajdują żadnego odzwierciedlenia w Nowym Testamencie. > Wydaje mi się, że bezpieczniej byłoby powiedzieć, że oczekiwano mesjasza w znaczeniu "wybawiciela" i różnie go sobie wyobrażano. Wyobraźnia oczywiście mogła go łatwo połączyć z Dawidem. Produktem tego (niekoniecznego) skojarzenia mogło być powiedzenie, że mesjasz będzie potomkiem Dawida.
Niezupełnie tak. Opisałem wyczekiwanego Mesjasza głównego nurtu i wykazałem, że na takim Mesjaszu koncentrują się ewangelie. Wyobrażenia o tym Mesjaszu koncentrowały się m.in. na jego pochodzeniu z królewskiego rodu Dawida. W dużym skrócie pokazałem również inne wyobrażenia Mesjasza zwracając uwagę, że próżno doszukiwać się w Nowym Testamencie jakichkolwiek odwołań w tym kierunku.
Faktem jest, że już Paweł uważał, że Jezus jest potomkiem Abrahama (Ga 3, 16), a "według (co do) ciała" pochodzi z rodu Dawida (Rz 1, 3) i należy do narodu izraelskiego (Rz 9, 5). Nawiasem mówiąc jest to wszystko, co Paweł miał do powiedzenia na temat Jezusa historycznego. Interesował go bowiem niemal wyłącznie Jezus ukrzyżowany, umierający i zmartwychwstały.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >> Zastanawiam się, jak mogli ówcześni Izraelici dosłownie pojmować słowa mówiące o tym, że mesjasz będzie (biologicznym, nie duchowym) potomkiem Dawida. Jak mogli poznać, czy ktoś z aktualnie żyjących jest potomkiem Dawida, czy nie? Od Dawida dzieliło ich przecież tysiąc lat. To tak, jakbyśmy my dzisiaj oczekiwali, że wyzwoli Polskę potomek Bolesława Chrobrego. >Oni po prostu wierzyli, że przyjdzie wreszcie długo wyczekiwany Mesjasz i wyzwoli Izrael od panowania okupantów. Wierzyli, że ten, kto tego dokona, będzie potomkiem Dawida, bo przecież tak obiecał im ich Bóg. Wierzyli wreszcie, że ten zwycięski Mesjasz odnowi królestwo pod swoim panowaniem i zapewni trwałość dynastii Dawidowej. >Przytoczyłem trzy fragmenty pism pochodzących z różnych czasów: >-- fragment Iz 11, 1-3 (fragment proroctwa) z Księgi Izajasza, datowany bądź na VIII wiek p.n.e., bądź na czas późniejszy (epoka powygnaniowa -?); >-- peszer (wyjaśnienie) do powyższego proroctwa (4Q161 8-10, 3, 17-21), jeden z dokumentów z Qumran, gdzie znajdowały się dokumenty pochodzące z okresu od połowy III wieku p.n.e. do I wieku n.e.; >-- fragment z XVII Psalmu Salomona pochodzący - tak jak cała księga - z I wieku p.n.e. >Jak Pan widzi, lata mijały, a Żydzi ciągle wyczekiwali obiecanego Mesjasza.
Jestem skądinąd ciekaw, czy nadal go oczekują. Izrael jako państwo istnieje i nie jest nikomu poddany. Albo więc musimy uznać, że obecny Izrael nie jest tym "Izraelem", na którego wolność czekano (są, wedle mojej wiedzy skrajne grupy ortodoksów negujących obecne państwo Izrael), albo Mesjasz zadziałał (kto nim był?), albo Bóg nie dotrzymuje umów.
Jeżeli człowiek z jakichś powodów potrzebuje wiary, powinien (jeżeli respektuje rozum) wybrać najmniej niedorzeczną wiarę. Wydaje mi się, że taka jest właśnie chrześcijaństwo. Wykazywanie niedorzeczności chrześcijaństwa nie jest więc jeszcze argumentem za jego odrzuceniem. Trzeba wykazać, że jest bardziej niedorzeczne od innych.
>> Wydaje mi się, że bezpieczniej byłoby powiedzieć, że oczekiwano mesjasza w znaczeniu "wybawiciela" i różnie go sobie wyobrażano. Wyobraźnia oczywiście mogła go łatwo połączyć z Dawidem. Produktem tego (niekoniecznego) skojarzenia mogło być powiedzenie, że mesjasz będzie potomkiem Dawida.
>Niezupełnie tak. >Opisałem wyczekiwanego Mesjasza głównego nurtu i wykazałem, że na takim Mesjaszu koncentrują się ewangelie. Wyobrażenia o tym Mesjaszu koncentrowały się m.in. na jego pochodzeniu z królewskiego rodu Dawida. >W dużym skrócie pokazałem również inne wyobrażenia Mesjasza zwracając uwagę, że próżno doszukiwać się w Nowym Testamencie jakichkolwiek odwołań w tym kierunku. >Faktem jest, że już Paweł uważał, że Jezus jest potomkiem Abrahama (Ga 3, 16), a "według (co do) ciała" pochodzi z rodu Dawida (Rz 1, 3) i należy do narodu izraelskiego (Rz 9, 5). Nawiasem mówiąc jest to wszystko, co Paweł miał do powiedzenia na temat Jezusa historycznego. Interesował go bowiem niemal wyłącznie Jezus ukrzyżowany, umierający i zmartwychwstały.
Jak dla mnie (ale moja percepcja może tu być bez znaczenia) jest irracjonalne wyczekiwać jako mesjasza kogoś, kto literalnie pochodzi od Dawida, zwłaszcza gdy sprawdzenie, czy ktoś pochodzi, czy nie, po takim okresie jest więcej niż wątpliwe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | witamziomy (536 punktów) |
> Jeżeli człowiek z jakichś powodów potrzebuje wiary, powinien (jeżeli respektuje rozum) wybrać najmniej niedorzeczną wiarę. Wydaje mi się, że taka jest właśnie chrześcijaństwo. Wykazywanie niedorzeczności chrześcijaństwa nie jest więc jeszcze argumentem za jego odrzuceniem. >Trzeba wykazać, że jest bardziej niedorzeczne od innych.
Człowiek nie potrzebuje wiary tylko mądrości. A jeżeli już wierzy to lepiej, żeby w pełni zrozumiał znaczenie słowa wiara. Większość ludzi nie zna prawdziwego znaczenia tego słowa i mają problem i to spory choć o tym nie wiedzą. Np.
"Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli"- to jest informacja, którą większość ludzi za sprawą KK źle interpretuje. Nie widzieli, a uwierzyli nie odnosi się do zmartwychwstania ciała Jezusa, gdyż takowe nie miało miejsca, zaprzeczało by to prawom Natury. Bóg nie po to stworzył Prawa Natury dla wszystkich istnień jednakowe, by je samemu łamać, jakby tak zrobił to byłby hipokrytą.
Nie widzieli, a uwierzyli odnosi się do ducha tylko i wyłącznie. Ponieważ ducha nie można oczami zobaczyć. Jezus oddał dobrowolnie swoje życie, ponieważ wiedział, że jego duch po śmierci fizycznego ciała będzie żył wiecznie w jedności z Bogiem Ojcem. Nauczał tej prawdy, a dobrowolna śmierć na krzyżu uwiarygodniła jego nauki. Ten kto mu uwierzył, chodź nie widział jak duch Chrystusa idzie na spotkanie z Bogiem, został zbawiony za życia. Wiara w wieczne życie ducha człowieka po śmierci jego ciała staje się mądrością, gdyż jest prawdą.
Więc prawdziwa wiara oraz mądrość są jak dwie strony monety. Powinny się w życiu uzupełniać. A się niestety nie uzupełniają, czego ludzkie cierpienia ostatnich 2 tyś lat są tego wyrazem.
Ludzie nie rozumieją najprostszych rzeczy, chociażby, że Biblia to księga symboli, archetypów, wskazówek, ale i pułapek, zagrożeń. Bez mądrości człowiek nie radzi sobie z jej odczytem i popełnia błędy. KK wykorzystuje Biblię jako narzędzie władzy. A w Biblii są takie klucze, które bezpośrednio prowadzą do poznania Boga. Tak jak Chrystus wierzył i wiedział za życia tak i my możemy wiedzieć i wierzyć jednocześnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > Zwróćmy uwagę, że postać Dawida doczekała się miażdżącej krytyki w czasach nowożytnych - w zapowiadającym oświecenie "Słowniku historycznym i krytycznym" Pierre'a Bayle'a (jest tam hasło "Dawid"). Był to przestępca, a jego synowie byli nie lepsi, niż on. Może to lepiej, jeżeli Jezus nie pochodzi od niego?
Zgadzam się z Panem. Pokrewieństwo Jezusa z Dawidem, nawet rozdzielone tysiącletnim okresem czasu, nie może być powodem do chluby i wydaje się jedną z ostatnich rzeczy, którą można i należałoby się chwalić. Faktem jest bowiem, iż Dawid wyłaniający się z kart Starego Testamentu - bez wnikania w szczegóły - był postacią moralnie paskudną i odrażającą, a wiele jego czynów, które należy określić jako wyjątkowo podłe, zasługuje bynajmniej nie na pochwałę, lecz jedynie na wzgardę i potępienie. Trudno bowiem inaczej oceniać postępowanie człowieka bezwzględnego i dwulicowego. Uparte twierdzenie - nawiasem mówiąc wbrew treści Nowego Testamentu - że Jezus poprzez Józefa przynależy w prostej linii właśnie do królewskiego rodu Dawida, oraz bezzasadne umieszczanie w tym rodzie również jego matki, wydaje się w tym aspekcie co najmniej nielogiczne i trudne do zrozumienia.
>>Dodam jeszcze - o czym już pisałem - że ewangeliści i ich późniejsi redaktorzy dołożyli wszelkich starań by pokazać, o Jezus był Mesjaszem z głównego nurtu spekulacji, a nie jakimś innym. Temu celowi służyło wykazanie jego narodzin w judejskim Betlejem oraz należenia do królewskiego rodu Dawida, a także zbyt późne czynienie z niego buntownika i króla żydowskiego. > Tak, ale jaka była prawda tego nie dowiemy się nigdy. O ile mnie pamięć nie myli, wedle podań król Dawid nie stronił od uciech zmysłowych, mógł więc pozostawić po sobie wiele potomstwa. Zwiększa to szansę Jezusa na bycie potomkiem Dawida.
Tak, Dawid nie stronił od uciech zmysłowych. Przykładowo uwiódł Batszebę i współżył z nią, mimo że była żoną Uriasza, jednego ze swych dowódców wojskowych. Gdy nie udało się ukryć, że Batszeba jest w ciąży z nim, a nie ze swym mężem, Dawid zaaranżował śmierć Uriasza na polu bitwy. Plan się powiódł.
Zgodnie ze Starym Testamentem Dawid miał co najmniej dziewięć żon i nałożnic, z którymi spłodził osiemnastu synów i zapewne jakieś córki. Salomon i Natan, wymienieni w rodowodach Jezusa odpowiednio w ewangeliach Mateusza i Łukasza, byli synami Dawida i właśnie Batszeby.
>Ponoć każdy współczesny Polak ma w sobie trochę krwi piastowskiej.
Mogę to z dumą powiedzieć o sobie. Mój odtworzony rodowód po mieczu sięga stryjecznej ciotki Bolesława Chrobrego, zaś po kądzieli - brata księcia Konrada Mazowieckiego.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
Skoro nie ma różnicy zdań, nie odnoszę się do Pana wypowiedzi nt. Dawida.
>>Ponoć każdy współczesny Polak ma w sobie trochę krwi piastowskiej. >Mogę to z dumą powiedzieć o sobie. Mój odtworzony rodowód po mieczu sięga stryjecznej ciotki Bolesława Chrobrego, zaś po kądzieli - brata księcia Konrada Mazowieckiego.
Bardzo ciekawa informacja, można tylko Panu pogratulować. Jest ciekawa strona wielcy.pl, ale zapewne ją Pan zna.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>Chrześcijanie wierzą w Jezusa, który złożył swoje ciało w ofierze Bogu i jako "ofiara przebłagalna" swoją śmiercią na krzyżu uśmierzył gniew Boga i odkupił ludzkość - albo przynajmniej jakąś jej część - od wszystkich grzechów, w tym również od grzechów praojców, czyli wyzwolił ludzi z winy dziedziczonej z pokolenia na pokolenie, przez co zapewnił zbawienie i życie wieczne. Izraelici takiego Mesjasza nie wyczekiwali. > Tym gorzej dla Izraelitów, a nie dla Jezusa - chciałoby się powiedzieć. Gdyby Żydzi uznali Jezusa za mesjasza, oznaczałoby to unicestwienie judaizmu wobec rażącej sprzeczności między tym, co Jezus dokonał (lub czego mógł dokonać, gdyby nie został ukrzyżowany), a tym, czego miał dokonać jako mesjasz.
Pan uważa fakt niewyczekiwania przez Izraelitów na Jezusa był zły dla nich, oni zapewne tego poglądu nie podzielają. Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia.
Pominę kwestię unicestwienia judaizmu. Interesuje mnie wyłącznie ta część ostatniego zdania, w którym stwierdził Pan, że Jezus mógł dokonać więcej, niż dokonał, lecz niestety został ukrzyżowany. Wydaje mi się, że pisząc w ten sposób wykazał się Pan niezrozumieniem pojęcia "ofiary przebłagalnej" Jezusa oraz roli Boga Ojca w akcie ekspiacji.
Odpowiem nietypowo, niemal wyłącznie cytatami z Nowego Testamentu oraz z Katechizmu Kościoła katolickiego. Jestem jednak pewny, że po zapoznaniu sie z tym zrozumie Pan swój błąd.
Moim zdaniem Jezus nie mógł żyć dłużej, niż żył i nie mógł dokonać więcej, niż dokonał, gdyż wszystko, co zdarzyło się w jego życiu zostało odwiecznie zaplanowane przez Boga: [Bóg] sprawuje wszystko według zamysłu woli swojej (Ef 1, 11). Bóg odwiecznie wyznaczył Jezusa, syna swego jednorodzonego, jako ofiarę przebłagalną za grzechy. Jak na Boga przystało zaplanował wszystko z zegarmistrzowską precyzją. Nawet Judasz otrzymał swoją rolę do odegrania. Nie mógł Jezus życ dużej i zrobić więcej, bo zrobił tyle, ile miał zrobić.
KKk 599 (...) śmierć Chrystusa nie była owocem przypadku w zbiegu nieszczęśliwych okoliczności. Należy ona do tajemnicy zamysłu Bożego, jak wyjaśnia Żydom w Jerozolimie św. Piotr (...): Jezus został wydany z woli, postanowienia i przewidzenia Bożego (Dz 2, 23).
KKk 600 Dla Boga wszystkie chwile czasu są teraźniejsze w ich aktualności. Ustalił On więc swój odwieczny zamysł "przeznaczenia" (...)
KKk 601 Ten Boży zamysł zbawienia przez wydanie na śmierć [Jezusa] (...) został wcześniej zapowiedziany w Piśmie świętym jako tajemnica powszechnego odkupienia (...)
KKk 604 Wydając swego Syna za nasze grzechy (...)
KKk 606 Syn Boży z nieba zstąpił nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Go posłał (J 6, 38) (...) Syn Boży podejmuje Boży zamysł zbawienia w swoim odkupieńczym posłaniu (...)
Proszę zapoznać się również z wersetami: Rz 3, 25; Ga 4, 4-5; 1 J 2, 2; Mt 1, 21; 2 Kor 5, 19, J 19, 30; J 10, 36; Mk 10, 45 (= Mt 20, 28); Dz 2, 23; Dz 4, 27-28; Dz 3, 18; Hbr 10, 5-10.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | >>>Chrześcijanie wierzą w Jezusa, który złożył swoje ciało w ofierze Bogu i jako "ofiara przebłagalna" swoją śmiercią na krzyżu uśmierzył gniew Boga i odkupił ludzkość - albo przynajmniej jakąś jej część - od wszystkich grzechów, w tym również od grzechów praojców, czyli wyzwolił ludzi z winy dziedziczonej z pokolenia na pokolenie, przez co zapewnił zbawienie i życie wieczne. Izraelici takiego Mesjasza nie wyczekiwali. >> Tym gorzej dla Izraelitów, a nie dla Jezusa - chciałoby się powiedzieć. Gdyby Żydzi uznali Jezusa za mesjasza, oznaczałoby to unicestwienie judaizmu wobec rażącej sprzeczności między tym, co Jezus dokonał (lub czego mógł dokonać, gdyby nie został ukrzyżowany), a tym, czego miał dokonać jako mesjasz. >Pan uważa fakt niewyczekiwania przez Izraelitów na Jezusa był zły dla nich, oni zapewne tego poglądu nie podzielają. Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. >Pominę kwestię unicestwienia judaizmu. Interesuje mnie wyłącznie ta część ostatniego zdania, w którym stwierdził Pan, że Jezus mógł dokonać więcej, niż dokonał, lecz niestety został ukrzyżowany.
Nie, nie powiedziałem tego. Powiedziałem (być może wyraziłem się niejasno), że jego dokonania, gdyby nie został ukrzyżowany, i tak bardzo odstawałyby od tego, czego wymagano od mesjasza.
>Wydaje mi się, że pisząc w ten sposób wykazał się Pan niezrozumieniem pojęcia "ofiary przebłagalnej" Jezusa oraz roli Boga Ojca w akcie ekspiacji. >Odpowiem nietypowo, niemal wyłącznie cytatami z Nowego Testamentu oraz z Katechizmu Kościoła katolickiego. Jestem jednak pewny, że po zapoznaniu sie z tym zrozumie Pan swój błąd.
>Moim zdaniem Jezus nie mógł żyć dłużej, niż żył i nie mógł dokonać więcej, niż dokonał, gdyż wszystko, co zdarzyło się w jego życiu zostało odwiecznie zaplanowane przez Boga: [Bóg] sprawuje wszystko według zamysłu woli swojej (Ef 1, 11). >Bóg odwiecznie wyznaczył Jezusa, syna swego jednorodzonego, jako ofiarę przebłagalną za grzechy. Jak na Boga przystało zaplanował wszystko z zegarmistrzowską precyzją. Nawet Judasz otrzymał swoją rolę do odegrania. Nie mógł Jezus życ dużej i zrobić więcej, bo zrobił tyle, ile miał zrobić. >KKk 599 (...) śmierć Chrystusa nie była owocem przypadku w zbiegu nieszczęśliwych okoliczności. Należy ona do tajemnicy zamysłu Bożego, jak wyjaśnia Żydom w Jerozolimie św. Piotr (...): Jezus został wydany z woli, postanowienia i przewidzenia Bożego (Dz 2, 23). >KKk 600 Dla Boga wszystkie chwile czasu są teraźniejsze w ich aktualności. Ustalił On więc swój odwieczny zamysł "przeznaczenia" (...) >KKk 601 Ten Boży zamysł zbawienia przez wydanie na śmierć [Jezusa] (...) został wcześniej zapowiedziany w Piśmie świętym jako tajemnica powszechnego odkupienia (...) >KKk 604 Wydając swego Syna za nasze grzechy (...) >KKk 606 Syn Boży z nieba zstąpił nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Go posłał (J 6, 38) (...) Syn Boży podejmuje Boży zamysł zbawienia w swoim odkupieńczym posłaniu (...) >Proszę zapoznać się również z wersetami: Rz 3, 25; Ga 4, 4-5; 1 J 2, 2; Mt 1, 21; 2 Kor 5, 19, J 19, 30; J 10, 36; Mk 10, 45 (= Mt 20, 28); Dz 2, 23; Dz 4, 27-28; Dz 3, 18; Hbr 10, 5-10.
To wszystko ewidentnie teoria dopasowana do faktu śmierci Jezusa na krzyżu. Próba uczynienia przez teologię katolicką czegoś zrozumiałego z czegoś, co przynajmniej ociera się o bezsens. Jeżeli Bóg zadecydował, że pierwsi ludzie zgrzeszą, a potem zadecydował, że umrze Jezus, aby wybawić ludzi od tego grzechu, to nie można ani pierwszych ludzi winić za grzech, ani Jezusa chwalić za śmierć. Jeżeli Adam i Ewa mogli nie zgrzeszyć, Jezus mógł nie umrzeć na krzyżu i jego śmierć nie mogła by być "odwiecznym zamysłem".
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > >Pominę kwestię unicestwienia judaizmu. Interesuje mnie wyłącznie ta część ostatniego zdania, w którym stwierdził Pan, że Jezus mógł dokonać więcej, niż dokonał, lecz niestety został ukrzyżowany.> Nie, nie powiedziałem tego. Powiedziałem (być może wyraziłem się niejasno), że jego dokonania, gdyby nie został ukrzyżowany, i tak bardzo odstawałyby od tego, czego wymagano od mesjasza.Znowu się zgadzamy. Mesjasz miał być zwycięski, czyli miał pokonać wrogów okupujących Izrael, a nowo odrodzonym państwie miał odnowić ukochaną przez Żydów królewska dynastię Dawidową i zapewnić jej panowanie na wieki. Tych oczekiwań Jezus nie spełnił, bo też spełniać nie zamierzał, gdyż nie tak rozumiał swoje miejsce i posłannictwo na ziemi. > To wszystko ewidentnie teoria dopasowana do faktu śmierci Jezusa na krzyżu. Próba uczynienia przez teologię katolicką czegoś zrozumiałego z czegoś, co przynajmniej ociera się o bezsens.Z tego właśnie powodu przytoczyłem cytaty z Katechizmu Kościoła katolickiegom oraz powołałem szereg wersetów z Nowego Testamentu traktujących o "odkupieńczej" śmierci Jezusa. Szczerze mówiąc byłem jednak zdziwiony, że Pan, jako chrześcijanin (tak mi sie wydaje), wyraża w tej sprawie inny pogląd. > Jeżeli Bóg zadecydował, że pierwsi ludzie zgrzeszą, a potem zadecydował, że umrze Jezus, aby wybawić ludzi od tego grzechu, to nie można ani pierwszych ludzi winić za grzech, ani Jezusa chwalić za śmierć. Jeżeli Adam i Ewa mogli nie zgrzeszyć, Jezus mógł nie umrzeć na krzyżu i jego śmierć nie mogła by być "odwiecznym zamysłem".A jednak od czasu do czasu potrafimy się zgadzać. W takim razie dodam coś jeszcze do przemyślenia: W jednej z poprzednich wypowiedzi przedstawiłem - własnymi słowami - istotę podstawowej doktryny chrześcijańskiej zawartą w credo, stanowiącym kwintesencję wiary. Teraz wyrażę ja bardziej dosadnie, by tym dobitniej uzasadnić pytanie, które chcę zadać. "Bóg w swym nieskończonym miłosierdziu i miłości do ludzi, w celu wyzwolenia przynajmniej ich części ze skazującej ich na wieczne potępienie zmazy, ciążącej nad ludzkością na skutek grzechu pierworodnego popełnionego przez prarodziców i dziedziczonego z pokolenia na pokolenie, powołał do życia Jezusa, poczętego w łonie ludzkiej dziewicy swego syna jednorodzonego, istotę w najwyższym stopniu bezgrzeszną i doskonałą, który to Jezus, pomimo nadprzyrodzonego statusu ontologicznego, był jednak zdolny do odczuwania strachu i rozpaczy, a nade wszystko do odczuwania bólu i agonii konania. Tego Jezusa, jeszcze przed jego pojawieniem się na świecie, Bóg przeznaczył na ukrzyżowanie, by jego męka i śmierć na krzyżu stały się czyniącą zadość Bogu i miłą mu ofiarą przebłagalną złożoną za grzechy ludzi, w tym za grzechy prarodziców, niezależnie od tego, że żaden z potomków tej grzesznej pary nie miał z grzechem tym nic wspólnego i bez względu na to, czy któryś z tych potomków grzech taki pochwala i kiedykolwiek go popełnił, oraz pomimo że przeważająca większość ludzkości nie zdawała sobie nawet sprawy z konieczności takiej potrzeby, a podczas odbywania się tego przerażającego aktu nie wyrażała intencji przebłagiwania i nie rozumiała zasadności męki i śmierci ofiary przebłagalnej" (według: Eilstein Helena, Biblia w ręku ateisty, Warszawa 2006). Uzupełnię to następująco: Bóg nie zechciał uzasadnić, że przebłaganie go za grzechy przez dobrowolną ofiarę złożoną przez Jezusa było w ogóle konieczne, lub innymi słowy, czy założony przez Boga cel wybawienia ludzkości można było osiągnąć bez jakiejkolwiek ofiary, a szczególnie ludzkiej, a także czy ofiara złożona przez Jezusa była jedyną mogącą mu uczynić zadość, a jeżeli nawet tak, czy wybrany rodzaj zakatowania i uśmiercenia go był jedynym możliwym. A teraz pytanie: Czy wobec braku tego uzasadnienia chrześcijanin może a nawet powinien uznać rzecz całą - najdelikatniej pisząc - co najmniej za wysoce niezrozumiałą i moralnie bulwersującą? Co Pan o tym myśli? Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | > >>Pominę kwestię unicestwienia judaizmu. Interesuje mnie wyłącznie ta część ostatniego zdania, w którym stwierdził Pan, że Jezus mógł dokonać więcej, niż dokonał, lecz niestety został ukrzyżowany.> > Nie, nie powiedziałem tego. Powiedziałem (być może wyraziłem się niejasno), że jego dokonania, gdyby nie został ukrzyżowany, i tak bardzo odstawałyby od tego, czego wymagano od mesjasza.> Znowu się zgadzamy. Mesjasz miał być zwycięski, czyli miał pokonać wrogów okupujących Izrael, a nowo odrodzonym państwie miał odnowić ukochaną przez Żydów królewska dynastię Dawidową i zapewnić jej panowanie na wieki.> Tych oczekiwań Jezus nie spełnił, bo też spełniać nie zamierzał, gdyż nie tak rozumiał swoje miejsce i posłannictwo na ziemi.> > To wszystko ewidentnie teoria dopasowana do faktu śmierci Jezusa na krzyżu. Próba uczynienia przez teologię katolicką czegoś zrozumiałego z czegoś, co przynajmniej ociera się o bezsens.> Z tego właśnie powodu przytoczyłem cytaty z Katechizmu Kościoła katolickiegom oraz powołałem szereg wersetów z Nowego Testamentu traktujących o "odkupieńczej" śmierci Jezusa. Szczerze mówiąc byłem jednak zdziwiony, że Pan, jako chrześcijanin (tak mi sie wydaje), wyraża w tej sprawie inny pogląd. Ponieważ zachodzi zasadnicza zgodność poglądów, ustosunkuję się do tego, o czym pisze Pan poniżej. > > Jeżeli Bóg zadecydował, że pierwsi ludzie zgrzeszą, a potem zadecydował, że umrze Jezus, aby wybawić ludzi od tego grzechu, to nie można ani pierwszych ludzi winić za grzech, ani Jezusa chwalić za śmierć. Jeżeli Adam i Ewa mogli nie zgrzeszyć, Jezus mógł nie umrzeć na krzyżu i jego śmierć nie mogła by być "odwiecznym zamysłem".> A jednak od czasu do czasu potrafimy się zgadzać. W takim razie dodam coś jeszcze do przemyślenia:> W jednej z poprzednich wypowiedzi przedstawiłem - własnymi słowami - istotę podstawowej doktryny chrześcijańskiej zawartą w credo, stanowiącym kwintesencję wiary. Teraz wyrażę ja bardziej dosadnie, by tym dobitniej uzasadnić pytanie, które chcę zadać.> "Bóg w swym nieskończonym miłosierdziu i miłości do ludzi, w celu wyzwolenia przynajmniej ich części ze skazującej ich na wieczne potępienie zmazy, ciążącej nad ludzkością na skutek grzechu pierworodnego popełnionego przez prarodziców i dziedziczonego z pokolenia na pokolenie, powołał do życia Jezusa, poczętego w łonie ludzkiej dziewicy swego syna jednorodzonego, istotę w najwyższym stopniu bezgrzeszną i doskonałą, który to Jezus, pomimo nadprzyrodzonego statusu ontologicznego, był jednak zdolny do odczuwania strachu i rozpaczy, a nade wszystko do odczuwania bólu i agonii konania. Tego Jezusa, jeszcze przed jego pojawieniem się na świecie, Bóg przeznaczył na ukrzyżowanie, by jego męka i śmierć na krzyżu stały się czyniącą zadość Bogu i miłą mu ofiarą przebłagalną złożoną za grzechy ludzi, w tym za grzechy prarodziców, niezależnie od tego, że żaden z potomków tej grzesznej pary nie miał z grzechem tym nic wspólnego i bez względu na to, czy któryś z tych potomków grzech taki pochwala i kiedykolwiek go popełnił, oraz pomimo że przeważająca większość ludzkości nie zdawała sobie nawet sprawy z konieczności takiej potrzeby, a podczas odbywania się tego przerażającego aktu nie wyrażała intencji przebłagiwania i nie rozumiała zasadności męki i śmierci ofiary przebłagalnej" (według: Eilstein Helena, Biblia w ręku ateisty, Warszawa 2006). Brzmi to rzeczywiście jak opowieść pozbawiona sensu. Nic dziwnego, że "Aletes logos" został zniszczony. Jedyne, co możemy (chyba) powiedzieć to to: "Bóg tak chciał". Bóg czyni to, co ON uważa za stosowne, a nie to, co MY uważamy za stosowne. Ta opowieść obraża - przyznać trzeba - ludzki rozum. Ale dlaczego ma on być najwyższym sędzią? Czy nie deifikujemy ludzkiego rozumu i popadamy w większy zabobon, gdy uważamy, że mamy Boskie prerogatywy oceniania co dobre, a co złe? Tak bym odpowiedział ze swej strony. > Uzupełnię to następująco: Bóg nie zechciał uzasadnić, że przebłaganie go za grzechy przez dobrowolną ofiarę złożoną przez Jezusa było w ogóle konieczne, lub innymi słowy, czy założony przez Boga cel wybawienia ludzkości można było osiągnąć bez jakiejkolwiek ofiary, a szczególnie ludzkiej, a także czy ofiara złożona przez Jezusa była jedyną mogącą mu uczynić zadość, a jeżeli nawet tak, czy wybrany rodzaj zakatowania i uśmiercenia go był jedynym możliwym. "Bóg nie zechciał uzasadnić". Odpowiadam: znowu ustawiamy się w roli samego Pana Boga. Bóg nie jest nam nic winien, nie musi niczego uzasadniać. Taki przymus względem nas oznaczałby Jego poddaństwo względem nas. Powiedziałbym, że brak takiego uzasadnienia świadczy właśnie o jego Bóstwie. Nie jest to nasz podwładny, który przychodzi z podaniem i musi zawrzeć w podaniu szczegółowe i poprawne uzasadnienie własnej prośby. Bóg nie musi się nam podobać, nie musi się o to starać. To my mamy podobać się Bogu. > A teraz pytanie: Czy wobec braku tego uzasadnienia chrześcijanin może a nawet powinien uznać rzecz całą - najdelikatniej pisząc - co najmniej za wysoce niezrozumiałą i moralnie bulwersującą?> Co Pan o tym myśli? Jeżeli nie powinien, to oznacza to, że należy słuchać rozumu, który odrzuca brednie chrześcijaństwa. Nie jestem jednak pewien, jak uzasadnić twierdzenie "należy zawsze słuchać rozumu", i czy uzasadnienie nie ocierałoby się o bezsens nie mniejszy jak ten opisany powyżej, a dotyczący grzechu pierworodnego i odkupienia.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | witamziomy (536 punktów) |
> Jeżeli nie powinien, to oznacza to, że należy słuchać rozumu, który odrzuca brednie chrześcijaństwa. Nie jestem jednak pewien, jak uzasadnić twierdzenie "należy zawsze słuchać rozumu", i czy uzasadnienie nie ocierałoby się o bezsens nie mniejszy jak ten opisany powyżej, a dotyczący grzechu pierworodnego i odkupienia.
Właściwa wiara i rozum są jak przyjaciele wspierający się nawzajem. Wiara dogmatyczna to ignorancja rozumiana jako postawa życiowa. Ignorowanie wiedzy i dostępnych nam informacji mogących wpłynąć na nasze pełniejsze zrozumienie natury rzeczywistości, na nasze postawy, działania, wybory. Wierzymy w Boga, w miłość a do okoła widzimy ogrom cierpienia. Jest to ewidentny sygnał iż brakuje nam zrozumienia i mądrości. Dla mnie grzech pierworodny to zerwanie tego połączenia. Bo albo są ludzie opierający swoją wiarę na dogmatach i koniec, albo są wielbiciele rozumu, nauki odrzucający jednocześnie wiarę. Wiara w Boga chcącego odkupienia w postaci śmierci na krzyżu swojego syna to tylko dogmat. Skąd to wiem? Używam rozumu, który podpowiada mi, iż w naturze idealnego Boga nie ma miejsca na tak niskie występki. Nie znaczy to oczywiście, że Jezus na krzyżu nie umarł dla naszego zbawienia. Ale jeśli zbawienie ma polegać na tym, iż mam tylko uwierzyć i stosować się do Biblijnych wytycznych to rozum mi podpowiada, że coś tutaj śmierdzi >Biorę więc Biblię, czytam i z pomocą rozumu odsiewam ziarna od plew. Bóg oczekuje od nas moralności a jeśli stworzył nas na swoje podobieństwo to odrzucam wszystkie zapiski przedstawiające Boga w niemoralnym świetle i niskich, ludzkich instynktach. Koncepcja Piekła, wiecznego cierpienia, bojaźni przed Bogiem, sądu ostatecznego itp. są tak niemolarne iż lądują w śmietniku. Ktoś ma czelność powiedzieć, że Bóg to wymyślił. Wierzę w Boga całym sobą i właśnie przemawia mi do rozumu. Tak to działa. Podpowiedział mi jeszcze iż ślepa wiara dogmatyczna zbawienia nie daje, bo nie stworzył ludzi po to, żeby byli głupi, niszczyli planetę i powodowali ogrom cierpień, nie po to dał nam rozum a kto z niego nie korzysta Boga nie zobaczy.
Pzdr.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >> Jeżeli nie powinien, to oznacza to, że należy słuchać rozumu, który odrzuca brednie chrześcijaństwa. Nie jestem jednak pewien, jak uzasadnić twierdzenie "należy zawsze słuchać rozumu", i czy uzasadnienie nie ocierałoby się o bezsens nie mniejszy jak ten opisany powyżej, a dotyczący grzechu pierworodnego i odkupienia.
>Właściwa wiara i rozum są jak przyjaciele wspierający się nawzajem. Wiara dogmatyczna to ignorancja rozumiana jako postawa życiowa. Ignorowanie wiedzy i dostępnych nam informacji mogących wpłynąć na nasze pełniejsze zrozumienie natury rzeczywistości, na nasze postawy, działania, wybory. Wierzymy w Boga, w miłość a do okoła widzimy ogrom cierpienia. Jest to ewidentny sygnał iż brakuje nam zrozumienia i mądrości.
"Właściwa wiara i rozum są jak przyjaciele wspierający się nawzajem." - wskaż więc tę wiarę, którą wspiera rozum i która wspiera rozum. Wyrażasz się bardzo ogólnikowo.
>Dla mnie grzech pierworodny to zerwanie tego połączenia. Bo albo są ludzie opierający swoją wiarę na dogmatach i koniec, albo są wielbiciele rozumu, nauki odrzucający jednocześnie wiarę.
Jest przecież wielu ludzi optujących za połączeniem wiary i rozumu.
>Wiara w Boga chcącego odkupienia w postaci śmierci na krzyżu swojego syna to tylko dogmat. >Skąd to wiem? Używam rozumu, który podpowiada mi, iż w naturze idealnego Boga nie ma miejsca na tak niskie występki. Nie znaczy to oczywiście, że Jezus na krzyżu nie umarł dla naszego zbawienia. Ale jeśli zbawienie ma polegać na tym, iż mam tylko uwierzyć i stosować się do Biblijnych wytycznych to rozum mi podpowiada, że coś tutaj śmierdzi >Biorę więc Biblię, czytam i z pomocą rozumu odsiewam ziarna od plew.
Co zrobisz, jeżeli ktoś odsieje ziarna od plew w inny niż Ty sposób, a tak samo powoła się na rozum?
>Bóg oczekuje od nas moralności a jeśli stworzył nas na swoje podobieństwo to odrzucam wszystkie zapiski przedstawiające Boga w niemoralnym świetle i niskich, ludzkich instynktach. Koncepcja Piekła, wiecznego cierpienia, bojaźni przed Bogiem, sądu ostatecznego itp. są tak niemolarne iż lądują w śmietniku. Ktoś ma czelność powiedzieć, że Bóg to wymyślił. Wierzę w Boga całym sobą i właśnie przemawia mi do rozumu. Tak to działa.
Czy odrzucasz istnienie takiego Boga, który pozwala na to, by ludzie w rozmaitych księgach przedstawiali Go w tak fałszywym świetle? Co podpowiada Ci w tym względzie rozum?
>Podpowiedział mi jeszcze iż ślepa wiara dogmatyczna zbawienia nie daje, bo nie stworzył ludzi po to, żeby byli głupi, niszczyli planetę i powodowali ogrom cierpień, nie po to dał nam rozum a kto z niego nie korzysta Boga nie zobaczy.
Przedstaw więc może wiarę rozumową, niedogmatyczną w kilku punktach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | witamziomy (536 punktów) |
> "Właściwa wiara i rozum są jak przyjaciele wspierający się nawzajem." - wskaż więc tę wiarę, którą wspiera rozum i która wspiera rozum. Wyrażasz się bardzo ogólnikowo."Właściwa" wiara to wiara dojrzała, z wyboru, nie jest narzucona. Jest wyborem człowieka, który poprzez refleksję, obserwację, pod wpływem różnych doświadczeń np. piękna przyrody, pod wpływem zachwytu, uświadomienia sobie złożoności, różnorodności, być może widząc rozumny zamysł w świecie itp. nabiera przekonania, iż jest jakaś "inteligenta" przyczyna tego wszystkiego. Słowa, że to się wzięło z przypadku brzmią, wtedy irracjonalnie. Wiara w tego "inteligenta"  jest jednocześnie chęcią go poznania, zrozumienia, bycia coraz bliżej niego i jest to początek drogi. Wiara jest wtedy otwartością, zaufaniem, wewnętrznym prowadzeniem, intuicją i "pomaga" rozumowi odsiewać ziarna od plew. Gdy się rozum pogubi staje się oparciem, wyciszeniem. Można powiedzieć, że wiara operuje na poziomie intuicyjnym, podświadomym i wspiera, uzupełnia rozum tym dążeniu do "Boga" tu w teraźniejszości, w obecnym życiu a nie po śmierci. I ta "komunia" wiary z rozumem zmienia człowieka, jego wrażliwość się zmienia, stosunek do innych, zmieniają się wartości, to co się robi w wolnej chwili, kogo wspiera, staje się bardziej odpowiedzialny, zwraca większą uwagę na codzienne wybory, pojawia się wewnętrzna radość i poczucie, że się jest na właściwej drodze. Z tej perspektywy wiara czysto dogmatyczna, w słowa widziana jest jako, coś przeciwnego, jako zamknięcie, pozory, fałszywi bogowie, strach, groźby, poddaństwo i mówić, że to jest ścieżka do zbawienia jest przynajmniej lekkim nadużyciem > >Dla mnie grzech pierworodny to zerwanie tego połączenia. Bo albo są ludzie opierający swoją wiarę na dogmatach i koniec, albo są wielbiciele rozumu, nauki odrzucający jednocześnie wiarę.> Jest przecież wielu ludzi optujących za połączeniem wiary i rozumu.> >Wiara w Boga chcącego odkupienia w postaci śmierci na krzyżu swojego syna to tylko dogmat.> >Skąd to wiem? Używam rozumu, który podpowiada mi, iż w naturze idealnego Boga nie ma miejsca na tak niskie występki. Nie znaczy to oczywiście, że Jezus na krzyżu nie umarł dla naszego zbawienia. Ale jeśli zbawienie ma polegać na tym, iż mam tylko uwierzyć i stosować się do Biblijnych wytycznych to rozum mi podpowiada, że coś tutaj śmierdzi> Biorę więc Biblię, czytam i z pomocą rozumu odsiewam ziarna od plew.> Co zrobisz, jeżeli ktoś odsieje ziarna od plew w inny niż Ty sposób, a tak samo powoła się na rozum?Nic nie zrobię, jego sprawa, jeżeli tylko robi progres to nie ma znaczenia, brak wzrastania jest dopiero oznaką,że gdzieś się zrobiło błąd. Można wziąć te same wersy i różnie je rozumieć, jednemu pomogą a drugiemu nie. > >Bóg oczekuje od nas moralności a jeśli stworzył nas na swoje podobieństwo to odrzucam wszystkie zapiski przedstawiające Boga w niemoralnym świetle i niskich, ludzkich instynktach. Koncepcja Piekła, wiecznego cierpienia, bojaźni przed Bogiem, sądu ostatecznego itp. są tak niemolarne iż lądują w śmietniku. Ktoś ma czelność powiedzieć, że Bóg to wymyślił. Wierzę w Boga całym sobą i właśnie przemawia mi do rozumu. Tak to działa.> Czy odrzucasz istnienie takiego Boga, który pozwala na to, by ludzie w rozmaitych księgach przedstawiali Go w tak fałszywym świetle? Co podpowiada Ci w tym względzie rozum?Podpowiada mi, iż nie ma to dla niego wielkiego znaczenia, jeżeli tak się dzieje to dał na to zezwolenie, więc nie odrzucam istnienia takiego Boga. Martwiłbym się tylko konsekwencjami takiego postępowania i istotą wiary w tak przedstawianego Boga. > >Podpowiedział mi jeszcze iż ślepa wiara dogmatyczna zbawienia nie daje, bo nie stworzył ludzi po to, żeby byli głupi, niszczyli planetę i powodowali ogrom cierpień, nie po to dał nam rozum a kto z niego nie korzysta Boga nie zobaczy.> Przedstaw więc może wiarę rozumową, niedogmatyczną w kilku punktach.Jw. w pierwszym pytaniu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> "Właściwa" wiara to wiara dojrzała, z wyboru, nie jest narzucona. Jest wyborem człowieka, który poprzez refleksję, obserwację, pod wpływem różnych doświadczeń np. piękna przyrody, pod wpływem zachwytu, uświadomienia sobie złożoności, różnorodności, być może widząc rozumny zamysł w świecie itp. nabiera przekonania, iż jest jakaś "inteligenta" przyczyna tego wszystkiego. Słowa, że to się wzięło z przypadku brzmią, wtedy irracjonalnie. Tak podpowiada rozum? Skąd wiesz, że tak podpowiada rozum, a nie jest to innego rodzaju reakcja, np. emocjonalna? > Wiara w tego "inteligenta" jest jednocześnie chęcią go poznania, zrozumienia, bycia coraz bliżej niego i jest to początek drogi. Wiara jest wtedy otwartością, zaufaniem, wewnętrznym prowadzeniem, intuicją i "pomaga" rozumowi odsiewać ziarna od plew. Gdy się rozum pogubi staje się oparciem, wyciszeniem. Co więc możemy poznać, co się tyczy tej inteligentnej przyczyny? > Można powiedzieć, że wiara operuje na poziomie intuicyjnym, podświadomym i wspiera, uzupełnia rozum tym dążeniu do "Boga" tu w teraźniejszości, w obecnym życiu a nie po śmierci.> I ta "komunia" wiary z rozumem zmienia człowieka, jego wrażliwość się zmienia, stosunek do innych, zmieniają się wartości, to co się robi w wolnej chwili, kogo wspiera, staje się bardziej odpowiedzialny, zwraca większą uwagę na codzienne wybory, pojawia się wewnętrzna radość i poczucie, że się jest na właściwej drodze. Skąd wiesz, że to połączenie wiary z rozumem ma (albo może mieć) akurat taki efekt? > Z tej perspektywy wiara czysto dogmatyczna, w słowa widziana jest jako, coś przeciwnego, jako zamknięcie, pozory, fałszywi bogowie, strach, groźby, poddaństwo i mówić, że to jest ścieżka do zbawienia jest przynajmniej lekkim nadużyciem Wiara, o której Ty mówisz nie jest dogmatyczna, czyli może zmieniać swój przedmiot i np. nawet jeżeli mówiła o jednej inteligentnej przyczynie, może potem mówić o większej ilości takich przyczyn? Czy też teza, że jest jedna inteligentna przyczyna jest niekorygowalna? > >>Dla mnie grzech pierworodny to zerwanie tego połączenia. Bo albo są ludzie opierający swoją wiarę na dogmatach i koniec, albo są wielbiciele rozumu, nauki odrzucający jednocześnie wiarę.> > Jest przecież wielu ludzi optujących za połączeniem wiary i rozumu.> >>Wiara w Boga chcącego odkupienia w postaci śmierci na krzyżu swojego syna to tylko dogmat. Czy rozum każe odrzucać wszystkie dogmaty? > >>Skąd to wiem? Używam rozumu, który podpowiada mi, iż w naturze idealnego Boga nie ma miejsca na tak niskie występki. Nie znaczy to oczywiście, że Jezus na krzyżu nie umarł dla naszego zbawienia. Ale jeśli zbawienie ma polegać na tym, iż mam tylko uwierzyć i stosować się do Biblijnych wytycznych to rozum mi podpowiada, że coś tutaj śmierdzi> Biorę więc Biblię, czytam i z pomocą rozumu odsiewam ziarna od plew.> > Co zrobisz, jeżeli ktoś odsieje ziarna od plew w inny niż Ty sposób, a tak samo powoła się na rozum?> Nic nie zrobię, jego sprawa, Postawa obojętności na to, że drugi człowiek błądzi jest czymś zalecanym przez tę nową wiarę? Przecież jeżeli pouczył Cię rozum, on także powinien wskazać Ci sposoby na przekonanie innych ludzi. Pouczył Cię też zapewne, że los innych nie powinien Ci być obojętny. A może nie pouczył o tym, tylko pouczył Cię o czymś dokładnie przeciwnym? > jeżeli tylko robi progres to nie ma znaczenia, brak wzrastania jest dopiero oznaką,że gdzieś się zrobiło błąd. Można wziąć te same wersy i różnie je rozumieć, jednemu pomogą a drugiemu nie.> >>Bóg oczekuje od nas moralności a jeśli stworzył nas na swoje podobieństwo to odrzucam wszystkie zapiski przedstawiające Boga w niemoralnym świetle i niskich, ludzkich instynktach. Koncepcja Piekła, wiecznego cierpienia, bojaźni przed Bogiem, sądu ostatecznego itp. są tak niemolarne iż lądują w śmietniku. Ktoś ma czelność powiedzieć, że Bóg to wymyślił. Wierzę w Boga całym sobą i właśnie przemawia mi do rozumu. Tak to działa.> > Czy odrzucasz istnienie takiego Boga, który pozwala na to, by ludzie w rozmaitych księgach przedstawiali Go w tak fałszywym świetle? Co podpowiada Ci w tym względzie rozum?> Podpowiada mi, iż nie ma to dla niego wielkiego znaczenia, jeżeli tak się dzieje to dał na to zezwolenie, więc nie odrzucam istnienia takiego Boga. Martwiłbym się tylko konsekwencjami takiego postępowania i istotą wiary w tak przedstawianego Boga. Dlaczego więc się martwisz, skoro świat jest dziełem doskonałego Boga. Pewnie ma on w sumie świat w swojej pieczy. Chyba że Twój Bóg to tylko inteligentna przyczyna świata, nie ingerująca już w świat (i może już nawet nieistniejącą)? Jeżeli tak, to w jakim celu mam ją poznawać i dlaczego ma mnie ona w ogóle obchodzić? > >>Podpowiedział mi jeszcze iż ślepa wiara dogmatyczna zbawienia nie daje, bo nie stworzył ludzi po to, żeby byli głupi, niszczyli planetę i powodowali ogrom cierpień, nie po to dał nam rozum a kto z niego nie korzysta Boga nie zobaczy.> > Przedstaw więc może wiarę rozumową, niedogmatyczną w kilku punktach.> Jw. w pierwszym pytaniu. Punkt pierwszy: "Jest inteligentna przyczyna świata". Co jeszcze o tej inteligentnej przyczynie mówi wiara połączona z rozumem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | witamziomy (536 punktów) | > >"Właściwa" wiara to wiara dojrzała, z wyboru, nie jest narzucona. Jest wyborem człowieka, który poprzez refleksję, obserwację, pod wpływem różnych doświadczeń np. piękna przyrody, pod wpływem zachwytu, uświadomienia sobie złożoności, różnorodności, być może widząc rozumny zamysł w świecie itp. nabiera przekonania, iż jest jakaś "inteligenta" przyczyna tego wszystkiego. Słowa, że to się wzięło z przypadku brzmią, wtedy irracjonalnie.> Tak podpowiada rozum? Skąd wiesz, że tak podpowiada rozum, a nie jest to innego rodzaju reakcja, np. emocjonalna?Nie wiem, może być nawet jakiś mix, ale to nie jest istotne. Co jest istotne to, to uświadomienie i wolny świadomy wybór, aby za tym pójść. > Co więc możemy poznać, co się tyczy tej inteligentnej przyczyny?Zależy od konkretnego człowieka, jego cech charakteru, zaangażowania, podejścia, postawy itd.,przekonań i masy innych składowych. Jeżeli natomiast patrząc na otaczający Cię świat widzisz rozum zamiast przypadku to jest pytanie czy są jakieś granice rozumowego poznania czy jest tylko powszechne przekonanie o ludzkiej ułomności? i co by to wtedy znaczyło "stworzony na podobieństwo Boga", może to właśnie rozum jest tym podobieństwem? > Skąd wiesz, że to połączenie wiary z rozumem ma (albo może mieć) akurat taki efekt?Faktycznie nie mogę powiedzieć, że to tylko to konkretne połączenie przyczyniło się do tych zmian. > Wiara, o której Ty mówisz nie jest dogmatyczna, czyli może zmieniać swój przedmiot i np. nawet jeżeli mówiła o jednej inteligentnej przyczynie, może potem mówić o większej ilości takich przyczyn? Czy też teza, że jest jedna inteligentna przyczyna jest niekorygowalna?Wszystko można korygować dopuki nie zaistnieje pewność jak jest. > Czy rozum każe odrzucać wszystkie dogmaty?Nie, tylko te, które są w 100% niesprawdzalne. Np."Jest Jeden Bóg"-odrzucić tego nie można. > >> Co zrobisz, jeżeli ktoś odsieje ziarna od plew w inny niż Ty sposób, a tak samo powoła się na rozum?> >Nic nie zrobię, jego sprawa,> Postawa obojętności na to, że drugi człowiek błądzi jest czymś zalecanym przez tę nową wiarę? Przecież jeżeli pouczył Cię rozum, on także powinien wskazać Ci sposoby na przekonanie innych ludzi. Pouczył Cię też zapewne, że los innych nie powinien Ci być obojętny. A może nie pouczył o tym, tylko pouczył Cię o czymś dokładnie przeciwnym? W powyższym pytaniu wskazałeś tylko na "inność" a nie na "błędność". > >Podpowiada mi, iż nie ma to dla niego wielkiego znaczenia, jeżeli tak się dzieje to dał na to zezwolenie, więc nie odrzucam istnienia takiego Boga. Martwiłbym się tylko konsekwencjami takiego postępowania i istotą wiary w tak przedstawianego Boga.> Dlaczego więc się martwisz, skoro świat jest dziełem doskonałego Boga. Pewnie ma on w sumie świat w swojej pieczy. Chyba że Twój Bóg to tylko inteligentna przyczyna świata, nie ingerująca już w świat (i może już nawet nieistniejącą)? Jeżeli tak, to w jakim celu mam ją poznawać i dlaczego ma mnie ona w ogóle obchodzić?Świat jest dziełem doskonałego Boga, lecz człowiek tą doskonałość zniekształca. Jest jeden Bóg, więc jest taki sam mój jak i Twój. No właśnie, czy ingeruje czy nie jest to teren trudny do zbadania. Z obserwacji wydaje się, iż jego ingerencja zmniejsza się wraz z zejściem na coraz niższą skalę tworzenia. Widzimy jeszcze dobór naturalny w świecie organizmów żywych jako inteligentną inwencję, ale już w samym życiu organizmów w tym ludzi tej ingerencji nie widać. Wydaje się, iż zostawił on pełną swobodę organizmom żywym w ich interakcjach i życiu. Ja idę tą drogą, do źródła, bo tylko tu są pewne odpowiedzi. > Punkt pierwszy: "Jest inteligentna przyczyna świata". Co jeszcze o tej inteligentnej przyczynie mówi wiara połączona z rozumem?Wiara nic nie mówi jest odpowiednią postawą, nastawieniem, zaufaniem itp. i wspiera rozum. Rozum wykonuje tutaj większą część roboty. Jeżeli rozumny Bóg stworzył świat oznacza to iż jego składowe elementy są ze sobą logicznie powiązane. Mamy zatem doskonałe narzędzie do zdobywania pewnej wiedzy z pewnego źródła.Logicznie powiązane elementy są prawdą i możemy dobierać następny element, jak coś nie jest logicznie powiązane to następny element nie dopasujemy. Łatwo powiedzieć  Zabawne jest to iż podstawowa konstrukcja wszechświata składa się tylko z trzech "substancji" a ich logiczność powiązań i zależności dla wielu jest ciągle zagadką. Tak to niestety jest jak się logikę odstawia na bok, formuje się paradygmat i do niego dobiera teorie. Nie tędy droga! Przekonania, teorie, paradygmaty i inne wierzenia muszą zostać odpuszczone, każde przekonanie w głowie będzie blokadą zniekształcającą nasze rozumienie. Droga wiaro-rozumowa jest drogą gdzie się nie idzie na ustępstwa liczy się tylko prawda i logika. Wszystkie informacje już są dostępne, pomyśl sobie tylko: materia , umysł, świadomość - masz podstawową strukturę wszechświata przed nosem. Wystarczy w odpowiedniej kolejności ułożyć. Wszystko musi być ze sobą logicznie powiązane, poprzez ich podstawowe cechy, funkcjonalności, zależności. Niezbędne jest oczywiście precyzyjne dobieranie słów oraz wnikliwość. Większość ludzi, nawet tu na forum precyzyjnie nie jest w stanie zdefiniować czym jest umysł. Aha, no i ważne w tym podejściu, aby pamiętać iż chcemy zrozumieć, stworzyć model nie tylko wszechświata ale i dzieła Boga co oznacza, że wszystkie zależności są możliwe nawet taka, że coś może powstać z niczego. Jeżeli dość szczegółowo określi się słowo "nic" oraz "coś" to i w tej zależności, poprzez ich cechy znajdziemy logikę. A Ona jest najważniejsza, nie to czy coś nam się wydaje czy jest możliwe czy też nie. Liczy się tylko Prawda i Logika. JOL
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> > Tak podpowiada rozum? Skąd wiesz, że tak podpowiada rozum, a nie jest to innego rodzaju reakcja, np. emocjonalna?> Nie wiem, może być nawet jakiś mix, ale to nie jest istotne. Co jest istotne to, to uświadomienie i wolny świadomy wybór, aby za tym pójść. Jest istotne, wszak mowa była o rozumie jako wspomożycielu wiary. Wielu ludzi robi różne rzeczy pod wpływem emocji. Ktoś np. zachwyci się pewnym gatunkiem muzyki i staje się jej fanem. > Jeżeli natomiast patrząc na otaczający Cię świat widzisz rozum zamiast przypadku to jest pytanie czy są jakieś granice rozumowego poznania czy jest tylko powszechne przekonanie o ludzkiej ułomności? i co by to wtedy znaczyło "stworzony na podobieństwo Boga", może to właśnie rozum jest tym podobieństwem?> > Skąd wiesz, że to połączenie wiary z rozumem ma (albo może mieć) akurat taki efekt?> Faktycznie nie mogę powiedzieć, że to tylko to konkretne połączenie przyczyniło się do tych zmian. Nie chodzi o to, czy tylko połączenie, ale o to, czy ono przyczyniło się w ogóle, w jakimkolwiek stopniu. Skąd Ci o tym wiadomo? > > Wiara, o której Ty mówisz nie jest dogmatyczna, czyli może zmieniać swój przedmiot i np. nawet jeżeli mówiła o jednej inteligentnej przyczynie, może potem mówić o większej ilości takich przyczyn? Czy też teza, że jest jedna inteligentna przyczyna jest niekorygowalna?> Wszystko można korygować dopuki nie zaistnieje pewność jak jest. A czy zaistnieje kiedyś ta pewność? O jaką pewność chodzi? O pewność psychologiczną, czy metodologiczną? > > Czy rozum każe odrzucać wszystkie dogmaty?> Nie, tylko te, które są w 100% niesprawdzalne. Np."Jest Jeden Bóg"-odrzucić tego nie można. Skąd wiesz, że świat jest dziełem jednego Boga, a nie np. dwóch albo trzech współpracujących ze sobą Bogów? > >>> Co zrobisz, jeżeli ktoś odsieje ziarna od plew w inny niż Ty sposób, a tak samo powoła się na rozum?> >>Nic nie zrobię, jego sprawa,> > Postawa obojętności na to, że drugi człowiek błądzi jest czymś zalecanym przez tę nową wiarę?> Przecież jeżeli pouczył Cię rozum, on także powinien wskazać Ci sposoby na przekonanie innych ludzi. Pouczył Cię też zapewne, że los innych nie powinien Ci być obojętny. A może nie pouczył o tym, tylko pouczył Cię o czymś dokładnie przeciwnym?> W powyższym pytaniu wskazałeś tylko na "inność" a nie na "błędność". No to dobrze, teraz wskazuję na tę inność, jaka jest błędność. Co z człowiekiem, który błądzi? Ma być zostawiony samemu sobie? > >>Podpowiada mi, iż nie ma to dla niego wielkiego znaczenia, jeżeli tak się dzieje to dał na to zezwolenie, więc nie odrzucam istnienia takiego Boga. Martwiłbym się tylko konsekwencjami takiego postępowania i istotą wiary w tak przedstawianego Boga.> > Dlaczego więc się martwisz, skoro świat jest dziełem doskonałego Boga. Pewnie ma on w sumie świat w swojej pieczy. Chyba że Twój Bóg to tylko inteligentna przyczyna świata, nie ingerująca już w świat (i może już nawet nieistniejącą)? Jeżeli tak, to w jakim celu mam ją poznawać i dlaczego ma mnie ona w ogóle obchodzić?> Świat jest dziełem doskonałego Boga, lecz człowiek tą doskonałość zniekształca. Jest jeden Bóg, więc jest taki sam mój jak i Twój. No właśnie, czy ingeruje czy nie jest to teren trudny do zbadania. Z obserwacji wydaje się, iż jego ingerencja zmniejsza się wraz z zejściem na coraz niższą skalę tworzenia. Widzimy jeszcze dobór naturalny w świecie organizmów żywych jako inteligentną inwencję, ale już w samym życiu organizmów w tym ludzi tej ingerencji nie widać. Wydaje się, iż zostawił on pełną swobodę organizmom żywym w ich interakcjach i życiu. Czy twórca takiego właśnie świata może być nazwany doskonałym? I czy o tym, że może, pouczył Cię rozum? > Ja idę tą drogą, do źródła, bo tylko tu są pewne odpowiedzi.> > Punkt pierwszy: "Jest inteligentna przyczyna świata". Co jeszcze o tej inteligentnej przyczynie mówi wiara połączona z rozumem?> Wiara nic nie mówi jest odpowiednią postawą, nastawieniem, zaufaniem itp. i wspiera rozum. Tak, ale wiara w potocznym znaczeniu. Chodzi natomiast o wiarę religijną. > Rozum wykonuje tutaj większą część roboty. Jeżeli rozumny Bóg stworzył świat oznacza to iż jego składowe elementy są ze sobą logicznie powiązane. Mamy zatem doskonałe narzędzie do zdobywania pewnej wiedzy z pewnego źródła.Logicznie powiązane elementy są prawdą i możemy dobierać następny element, jak coś nie jest logicznie powiązane to następny element nie dopasujemy. "składowe elementy są ze sobą logicznie powiązane" - dla Boga zapewne tak, ale czy koniecznie dla nas? > Łatwo powiedzieć Zabawne jest to iż podstawowa konstrukcja wszechświata składa się tylko z trzech "substancji" a ich logiczność powiązań i zależności dla wielu jest ciągle zagadką. Z jakich mianowicie substancji? > Tak to niestety jest jak się logikę odstawia na bok, formuje się paradygmat i do niego dobiera teorie. Nie tędy droga!> Przekonania, teorie, paradygmaty i inne wierzenia muszą zostać odpuszczone, każde przekonanie w głowie będzie blokadą zniekształcającą nasze rozumienie. Skąd Ci o tym wiadomo? > Droga wiaro-rozumowa jest drogą gdzie się nie idzie na ustępstwa liczy się tylko prawda i logika. Wszystkie informacje już są dostępne, pomyśl sobie tylko:> materia , umysł, świadomość - masz podstawową strukturę wszechświata przed nosem. Elementy to nie struktura. Skąd wiesz, że nie ma innych elementów, tylko że są niedostępne naszemu poznaniu? > Wystarczy w odpowiedniej kolejności ułożyć. Wszystko musi być ze sobą logicznie powiązane, poprzez ich podstawowe cechy, funkcjonalności, zależności. Niezbędne jest oczywiście precyzyjne dobieranie słów oraz wnikliwość. Większość ludzi, nawet tu na forum precyzyjnie nie jest w stanie zdefiniować czym jest umysł. Kto więc z ludzi ju to w odpowiedniej kolejności ułożył? Możesz podać przykład takiej osoby?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | witamziomy (536 punktów) |
> Jest istotne, wszak mowa była o rozumie jako wspomożycielu wiary. Wielu ludzi robi różne rzeczy pod wpływem emocji. Ktoś np. zachwyci się pewnym gatunkiem muzyki i staje się jej fanem.
Tak, lecz to są inne kategorie. Uświadomienie sobie istnienia stwórcy poprzez odbiór jego twórczości to wskazanie przez to co "widoczne" na to co widoczne przez zmysły nie jest. To "wskazanie" u każdego może być czymś innym. Polubienie muzyki jest "tylko" zachwytem nad częścią tego co "widoczne".
> Nie chodzi o to, czy tylko połączenie, ale o to, czy ono przyczyniło się w ogóle, w jakimkolwiek stopniu. Skąd Ci o tym wiadomo?
Ponieważ wzrost świadomości połączony z wiarą dodaje człowiekowi wiarygodne informacje co do natury rzeczywistości i życia zmieniając jego postawę i podejście do relacji z otaczającym go światem. Im bliżej Boga tym bliżej prawdy jesteśmy.
> A czy zaistnieje kiedyś ta pewność? O jaką pewność chodzi? O pewność psychologiczną, czy metodologiczną?
Na drodze rozumowej pewność pochodzi z połączenia klocków w jedną całość.
> Skąd wiesz, że świat jest dziełem jednego Boga, a nie np. dwóch albo trzech współpracujących ze sobą Bogów?
Ponieważ "dwóch" oznacza dualność a to oznacza doczesność a to by oznaczało iż natura tych bogów podobna by była do ich twórczości czyli przemijalna. Jeżeli bóg by przemijał oznaczało by to, że nie jest wieczny, tym samym musiałby powstać. Coś musiałoby go stworzyć, więc on sam nie mógłby być bogiem.
> No to dobrze, teraz wskazuję na tę inność, jaka jest błędność. Co z człowiekiem, który błądzi? Ma być zostawiony samemu sobie?
Zawsze może szukać pomocy, wiedzy, informacji itd., której pełno dookoła. Jeżeli tego nie robi to oznacza, że obecna sytuacja mu pasuje.
> Czy twórca takiego właśnie świata może być nazwany doskonałym? I czy o tym, że może, pouczył Cię rozum?
Jest doskonały, podobnie jak świat, który stworzył. Doskonałość nie może stworzyć niedoskonałości. My tej doskonałości możemy nie postrzegać, ponieważ mylnie interpretujemy nasze doświadczenie i zniekształcamy obraz tej doskonałości, rzeczywistości.
> Tak, ale wiara w potocznym znaczeniu. Chodzi natomiast o wiarę religijną.
Wiara religijna to tylko przekonania i same w sobie nie mają dla człowieka wartości poznawczych. To w co wierzymy, musi być przez nas sprawdzone w naszym obecnym doświadczeniu i musi być powtarzalne. Wtedy ta wiara jest wiedzą (mądrością), nie jest już wiarą.
> "składowe elementy są ze sobą logicznie powiązane" - dla Boga zapewne tak, ale czy koniecznie dla nas?
Dla większości ludzi widać nie, lecz oni nie podjęli nawet prób zrozumienia. Ci którzy się tego podjęli mogą to ocenić.
> Elementy to nie struktura. Skąd wiesz, że nie ma innych elementów, tylko że są niedostępne naszemu poznaniu?
Bazujemy na tym co jest dostępne naszemu poznaniu.
> Kto więc z ludzi ju to w odpowiedniej kolejności ułożył? Możesz podać przykład takiej osoby?
Rupert Spira
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >> Jest istotne, wszak mowa była o rozumie jako wspomożycielu wiary. Wielu ludzi robi różne rzeczy pod wpływem emocji. Ktoś np. zachwyci się pewnym gatunkiem muzyki i staje się jej fanem. >Tak, lecz to są inne kategorie. Uświadomienie sobie istnienia stwórcy poprzez odbiór jego twórczości to wskazanie przez to co "widoczne" na to co widoczne przez zmysły nie jest. To "wskazanie" u każdego może być czymś innym. Polubienie muzyki jest "tylko" zachwytem nad częścią tego co "widoczne".
Po pierwsze, nie jest to prawda, ponieważ ktoś może upodobać sobie muzykę z uwagi na to, że wyraża strukturę (np. to odnajduje w muzyce Bacha), albo sądzi, że muzyka wyraża generalnie to, co właśnie nieobrazowe i niezmysłowe.
Poza tym, ktoś kto fascynuje się np. matematyką byłby człowiekiem religijnym (a przynajmniej wierzącym) w Twoim rozumieniu.
>> Nie chodzi o to, czy tylko połączenie, ale o to, czy ono przyczyniło się w ogóle, w jakimkolwiek stopniu. Skąd Ci o tym wiadomo? >Ponieważ wzrost świadomości połączony z wiarą dodaje człowiekowi wiarygodne informacje co do natury rzeczywistości i życia zmieniając jego postawę i podejście do relacji z otaczającym go światem. Im bliżej Boga tym bliżej prawdy jesteśmy.
"Zmieniając jego postawę i podejście do relacji z otaczającym go światem." - właśnie to, czy zmienia, jest przedmiotem dowodu. Poruszasz się więc po błędnym kole.
Poza tym nie jest wcale oczywiste, że dopływ nowej informacji prowadzi do zmiany postępowania. Z faktu, że coś wiem, nie wynika, że coś w związku z tym robię.
>> A czy zaistnieje kiedyś ta pewność? O jaką pewność chodzi? O pewność psychologiczną, czy metodologiczną? >Na drodze rozumowej pewność pochodzi z połączenia klocków w jedną całość.
Ale która pewność: logiczna czy psychologiczna - ?
>> Skąd wiesz, że świat jest dziełem jednego Boga, a nie np. dwóch albo trzech współpracujących ze sobą Bogów? >Ponieważ "dwóch" oznacza dualność a to oznacza doczesność a to by oznaczało iż natura tych bogów podobna by była do ich twórczości czyli przemijalna. Jeżeli bóg by przemijał oznaczało by to, że nie jest wieczny, tym samym musiałby powstać. Coś musiałoby go stworzyć, więc on sam nie mógłby być bogiem.
Dlaczego dualność oznacza doczesność? Jest to zupełnie arbitralne twierdzenie.
>> No to dobrze, teraz wskazuję na tę inność, jaka jest błędność. Co z człowiekiem, który błądzi? Ma być zostawiony samemu sobie? >Zawsze może szukać pomocy, wiedzy, informacji itd., której pełno dookoła. Jeżeli tego nie robi to oznacza, że obecna sytuacja mu pasuje.
Nie chodzi o to, co może robić ten człowiek, ale o to, co Ty powinieneś względem niego. Czy jesteś zobowiązany mu pomoc, jeżeli widzisz, że błądzi?
>> Czy twórca takiego właśnie świata może być nazwany doskonałym? I czy o tym, że może, pouczył Cię rozum? >Jest doskonały, podobnie jak świat, który stworzył. Doskonałość nie może stworzyć niedoskonałości. My tej doskonałości możemy nie postrzegać, ponieważ mylnie interpretujemy nasze doświadczenie i zniekształcamy obraz tej doskonałości, rzeczywistości.
Może mylnie interpretujemy świat przypisując mu doskonałość? Skąd wiesz, że trafna jest ta postawa, która każe widzieć w świecie dzieło Boga?
>> Tak, ale wiara w potocznym znaczeniu. Chodzi natomiast o wiarę religijną. >Wiara religijna to tylko przekonania i same w sobie nie mają dla człowieka wartości poznawczych. To w co wierzymy, musi być przez nas sprawdzone w naszym obecnym doświadczeniu i musi być powtarzalne. Wtedy ta wiara jest wiedzą (mądrością), nie jest już wiarą.
W jaki wiec sposób wnosisz o doskonałości świata, skoro Twoje obecne doświadczenie obejmuje mikroskopijnie mały obszar świata?
>> "składowe elementy są ze sobą logicznie powiązane" - dla Boga zapewne tak, ale czy koniecznie dla nas? >Dla większości ludzi widać nie, lecz oni nie podjęli nawet prób zrozumienia. Ci którzy się tego podjęli mogą to ocenić.
Kto może ocenić, kto może oceniać - można więc zapytać? Uważasz się za osobę kompetentną w tej materii? Jeżeli tak, to na jakiej podstawie?
>> Elementy to nie struktura. Skąd wiesz, że nie ma innych elementów, tylko że są niedostępne naszemu poznaniu? >Bazujemy na tym co jest dostępne naszemu poznaniu.
Zgodzisz się jednak, że bardzo niewiele rzeczy jest dostępnych naszemu poznaniu. Tym bardziej zawodny jest wniosek.
>> Kto więc z ludzi ju to w odpowiedniej kolejności ułożył? Możesz podać przykład takiej osoby? >Rupert Spira
W jaki sposób jego twierdzenia zostały zweryfikowane przez powtarzalne doświadczenie?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej.51 (15814 punktów) | >>A może należy uznać, że w ostateczności wszystko zależy od tego, jakie znaczenie przypisze się tytułowi "Chrystus", "Pomazaniec Boży" ("Namaszczony")? A może powinno być Jezus Zbawiciel (Odkupiciel) a nie Jezus Chrystus? > Starałem się swoje zdanie przedstawić powyżej. Dodam jeszcze cytat ze św. Pawła, werset, który wydaje mi się najgłębszym zdaniem NT: "Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie." > Takie zdanie to oczywiście kamień obrazy dla pobożnego Żyda - kamień (że tak powiem) rzucony świadomie prze Pawła
Przytoczył Pan fragment 3, 28 z Listu Pawła do Galatów. Po tym, jak Paweł założył Kościół w Galacji - czyli krainie leżącej w Azji Mniejszej (rejon Ankary w dzisiejszej Turcji) - pojawili się w niej różni misjonarze, którzy próbowali naprawić to, co uznali za niedostatki w nauczaniu Pawła. Według nich galacjańscy poganochrześcijanie powinni przestrzegać Prawa Mojżeszowego, a mężczyźni poddać się obrzezaniu. Pisałem już wcześniej, że Paweł mocno kwestionował konieczność ścisłego przestrzegania Prawa.
W liście Paweł twierdzi, że nawet ścisłe przestrzeganie Prawa nie prowadzi do uzyskania Bożej łaski (usprawiedliwienia przed Bogiem) i nie zbliża nikogo do Boga. Prawo zostało bowiem objawione, aby stanowić drogowskaz do czasu, aż Bóg spełni obietnicę daną jeszcze Abrahamowi i ześle jego potomka, czyli Chrystusa, by wszyscy, poprzez wiarę w niego mogli stać się synami Bożymi, bez względu m.in. na pochodzenie (Żydzi, Grecy) i płeć (mężczyźni, kobiety). Tak obecnie rozumie się List do Galatów, w tym Ga 3, 1-29. Jeśli zatem uzna się, że fragment Ga 3, 28 jest - jak Pan napisał - kamieniem obrazy dla pobożnego Żyda, to w takim znaczeniu, że - według Pawła - samo przestrzeganie Prawa nie zbliży ich do Boga i uzyskania Bożej łaski.
Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane. H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) | >>>A może należy uznać, że w ostateczności wszystko zależy od tego, jakie znaczenie przypisze się tytułowi "Chrystus", "Pomazaniec Boży" ("Namaszczony")? A może powinno być Jezus Zbawiciel (Odkupiciel) a nie Jezus Chrystus? >> Starałem się swoje zdanie przedstawić powyżej. Dodam jeszcze cytat ze św. Pawła, werset, który wydaje mi się najgłębszym zdaniem NT: "Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie." >> Takie zdanie to oczywiście kamień obrazy dla pobożnego Żyda - kamień (że tak powiem) rzucony świadomie prze Pawła >Przytoczył Pan fragment 3, 28 z Listu Pawła do Galatów. >Po tym, jak Paweł założył Kościół w Galacji - czyli krainie leżącej w Azji Mniejszej (rejon Ankary w dzisiejszej Turcji) - pojawili się w niej różni misjonarze, którzy próbowali naprawić to, co uznali za niedostatki w nauczaniu Pawła. Według nich galacjańscy poganochrześcijanie powinni przestrzegać Prawa Mojżeszowego, a mężczyźni poddać się obrzezaniu. Pisałem już wcześniej, że Paweł mocno kwestionował konieczność ścisłego przestrzegania Prawa. >W liście Paweł twierdzi, że nawet ścisłe przestrzeganie Prawa nie prowadzi do uzyskania Bożej łaski (usprawiedliwienia przed Bogiem) i nie zbliża nikogo do Boga. Prawo zostało bowiem objawione, aby stanowić drogowskaz do czasu, aż Bóg spełni obietnicę daną jeszcze Abrahamowi i ześle jego potomka, czyli Chrystusa, by wszyscy, poprzez wiarę w niego mogli stać się synami Bożymi, bez względu m.in. na pochodzenie (Żydzi, Grecy) i płeć (mężczyźni, kobiety). Tak obecnie rozumie się List do Galatów, w tym Ga 3, 1-29. >Jeśli zatem uzna się, że fragment Ga 3, 28 jest - jak Pan napisał - kamieniem obrazy dla pobożnego Żyda, to w takim znaczeniu, że - według Pawła - samo przestrzeganie Prawa nie zbliży ich do Boga i uzyskania Bożej łaski.
I chyba dokładnie tak jest. Paweł rozumiał, że stanowisko judeizantów oznaczać będzie, że chrześcijaństwo nie będzie religią powszechną. A Jezus wszakże powiedział: "idźcie i nauczajcie wszystkie narody". Byłoby śmieszne iść do nich ze Starym Testamentem i nakłaniać ich do wszystkich przepisów, a tytułem dodatku nauczać o Jezusie. Czasem sukces tkwi w prostocie - wydaje mi się, że rozumiał to Paweł. Imitował go potem (również z sukcesami) Mahomet.
|
|
| | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Andrzej.51 (15814 punktów) | > 2. Chrześcijaństwo nie jest judaizmem, więc nie musi (a nawet nie może) zgadać się ze wszystkim, co ono mówi i czego nie mówi.Niewątpliwie chrześcijaństwo to nie judaizm, ale z judaizmu się wywodzi. Chrześcijaństwo jest w jakimś sensie religią żydowską. > Z Pana wypowiedzi wynika, co najwyżej, że Jezus nie może być uważany za mesjasza na gruncie judaizmu, ale przecież nie oznacza to, że nie może być uważany za mesjasza na gruncie nowego zakonu.Oczywiście, że może. Jezus nie był mesjaszem, którego oczekiwali Żydzi, a jednak Kościół Mesjaszem czyli Chrystusem go uczynił. W tym akurat przypadku utożsamianie Jezusa z oczekiwanym przez judaizm Mesjaszem należało do sedna wiary chrześcijańskiej w jej najwcześniejszym okresie. Wprawdzie utożsamianie to było bezpodstawne, ale pierwsi judeochrześcijanie Mesjaszem Jezusa uczynili. W końcu - jak sam Pan napisał - w chrześcijaństwie chodzi o wiarę, a nie o wiedzę. Wystarczy popatrzeć na podstawowe dogmaty Kościoła rzymsko-katolickiego, by stwierdzić, że nie mają one żadnego wsparcia w treści Nowego Testamentu. Z tego też powodu są definiowane i interpretowane przez Magisterium Kościoła, a wiernym podawane do bezwzględnego wierzenia jako prawdy objawione przez Boga. W ostateczności zawsze można wszystko wytłumaczyć tradycją. > 3. Czy nie można powiedzieć, że Stary Testament w sposób bardzo niedoskonały przepowiada mesjasza (czy przepowiednia musi być doskonała?) Żydzi oczekiwali mesjasza-króla, zbawcy narodu żydowskiego, a przyszedł Mesjasz (zbawiciel całej ludzkości).Po pierwsze: Ryzykowny pogląd. Czyżby sugerował Pan, że Jahwe się pomylił lub nie dotrzymał słowa danego Dawidowi (zob 2 Sm 7, 12-16)? A może tylko zmienił decyzję? A może tego akurat Mesjasza jeszcze nie zesłał? Nawiasem mówiąc, w odniesieniu do zagadnienia starotestamentowego mesjanizmu używałbym raczej pojęcia "obietnica" a nie "przepowiednia", o czym wspomniałem kilka dni temu. Po drugie: W mojej ocenie w drugim zdaniu dokonał Pan pewnego nadużycia, zafałszowania faktów. Być może nieświadomego. W tym konkretnym przypadku nie można dwukrotnie użyć tego samego słowa "zbawca" ("zbawiciel"). -- Żydzi oczekiwali na Mesjasza, który miał być "zbawcą" w takim znaczeniu, że uwolni ich od upokarzającej władzy Rzymian (czyli ich pokona) i odbuduje niepodległość Izraela pod panowaniem dynastii Dawidowej. -- Jezus nie uwolnił swoich rodaków od Rzymian i nie odbudował królestwa Izraela. Jeśli zatem w ogóle był "zbawcą" - bo sprawdzić w realnym życiu tego nie możemy - to był nim w zupełnie innym znaczeniu. > Informacje mówiące o tym, że Jezus pochodził od Dawida, genealogie, itp. można rozumieć jako sposoby przekonania do (de facto nowej) wiary członków diaspory żydowskiej, nie wnikające w kwestię mesjańską (w różnicę między mesjaszem a Mesjaszem). Możliwe jest więc ich pragmatyczne odczytanie.Czyli nie jest ważne, czy jakaś opowieść biblijna jest prawdziwa, czy też nie, ważne natomiast, że któraś z ksiąg biblijnych podaje to jako fakt historyczny. Czy naprawdę właśnie to chciał Pan napisać? Nieco naciągając takie rozumowanie, można przykładowo uznać, że: -- nie wiadomo, czy Jahwe stworzył świat, chociaż tak napisano w Księdze Rodzaju; -- nie wiadomo, czy Mojżesz rzeczywiście wyprowadził miliony Hebrajczyków z Egiptu, o czym informuje Księga Wyjścia; -- mimo że Mateusz i Łukasz informują o dziewiczym poczęciu Jezusa, to nie wiadomo, jak rzeczywiście było; -- wprawdzie ewangeliści i inni jeszcze autorzy ksiąg Nowego Testamentu twierdzą, że Jezus został ukrzyżowany, ale nie mamy pewności, że było to wydarzenie historyczne; -- itd., itp. Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.H. Conzelmann, teolog
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
> Po pierwsze: Ryzykowny pogląd. Czyżby sugerował Pan, że Jahwe się pomylił lub nie dotrzymał słowa danego Dawidowi (zob 2 Sm 7, 12-16)? A może tylko zmienił decyzję? A może tego akurat Mesjasza jeszcze nie zesłał?> Nawiasem mówiąc, w odniesieniu do zagadnienia starotestamentowego mesjanizmu używałbym raczej pojęcia "obietnica" a nie "przepowiednia", o czym wspomniałem kilka dni temu. Bóg chyba może zmienić swoją wolę wedle uznania. Jest też kwestia wiarygodności tego zapisu. Przeczytajmy jednak nieco wiekszy fragment: "12 Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. 13 On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki3. 14 Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem, a jeżeli zawini, będę go karcił rózgą ludzi i ciosami synów ludzkich. 15 Lecz nie cofnę od niego mojej życzliwości, jak ją cofnąłem od Saula, twego poprzednika, którego opuściłem. 16 Przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki. Twój tron będzie utwierdzony na wieki»." Przepowiednia więc częściowo się sprawdziła, czyż nie? > Po drugie: W mojej ocenie w drugim zdaniu dokonał Pan pewnego nadużycia, zafałszowania faktów. Być może nieświadomego. W tym konkretnym przypadku nie można dwukrotnie użyć tego samego słowa "zbawca" ("zbawiciel").> -- Żydzi oczekiwali na Mesjasza, który miał być "zbawcą" w takim znaczeniu, że uwolni ich od upokarzającej władzy Rzymian (czyli ich pokona) i odbuduje niepodległość Izraela pod panowaniem dynastii Dawidowej. Odniosłem się do tego twierdzenia wyżej. > -- Jezus nie uwolnił swoich rodaków od Rzymian i nie odbudował królestwa Izraela. Jeśli zatem w ogóle był "zbawcą" - bo sprawdzić w realnym życiu tego nie możemy - to był nim w zupełnie innym znaczeniu.> > Informacje mówiące o tym, że Jezus pochodził od Dawida, genealogie, itp. można rozumieć jako sposoby przekonania do (de facto nowej) wiary członków diaspory żydowskiej, nie wnikające w kwestię mesjańską (w różnicę między mesjaszem a Mesjaszem). Możliwe jest więc ich pragmatyczne odczytanie.> Czyli nie jest ważne, czy jakaś opowieść biblijna jest prawdziwa, czy też nie, ważne natomiast, że któraś z ksiąg biblijnych podaje to jako fakt historyczny. Czy naprawdę właśnie to chciał Pan napisać? Nie, cały czas chodzi mi o różnicę między judaizmem a chrześcijaństwem. Bóg nie był skrępowany obietnicą co do mesjasza (chciałoby się powiedzieć: "Bóg nie był Izraelitom nic dłużny").
|
|
| | | | | | |  | -1 na 5 | Klopton (519 punktów) |
> Nieporadne wysiłki, podjęte na późniejszym etapie....Dobrze się czujesz człowieku? Masz przed sobą starożytną tradycję która zbudowała kulturę Europy i nie tylko i ty sobie teraz jeden tekst zaakceptowałeś a drugi tekst sobie uznałeś za "nieporadne wysiłki"? Jak na razie to sam jesteś nieporadny. Podważasz całą wiedzę na temat chrześcijaństwa żonglując sobie wycinaniem fragmentów tekstów bez ładu i składu. Jedni uznali Jezusa za potomka Davida (właściwie to były dwa dzieciątka Jezus z dwóch różnych lini rodowych - patrz badania R.Steinera) a drudzy nie uznali. Ty magicznie tą kwestie rozstrzygnąłeś zamykając oczy na niewygodny tekst. Brawo, po co te tysiącletnie spory skoro to takie proste, można przecież wyrwać kartki i uznać że są mniej wartościowe od innych kartek w książce. Ja się tutaj nie wypowiadam aby nawracać na chrześcijaństwo i udowadniać jego racje, ale po to aby przedstawiać rzeczywistą chrześcijańską perspektywę i religię. Dość łatwo zauważyć, że domorośli internetowi oponenci chrześcijaństwa cała siłę swojej krytyki budują na....kompletnej nieznajomości chrześcijaństwa, czyli na swoim dyletanctwie, czyli na oszczerstwach, pomówieniach i oczernianiu. Przykładem jest cały ten wątek, nazywanie Kościoła który w średniowieczu rozwiązał problem przemocy wśród ludzi, mordercami jest oszczerstwem. > Napisz, gdzie wyczytałeś te farmazony o cyklicznych ewolucjach z "koniecznością astrologiczną"?> Podaj wiarygodne źródło informacji, że Ewangelia Jana została napisana na długo przed rokiem 0 (słownie: zero). Napisz ile lat przed tym rokiem 0 (słownie: zero) została napisana. Napisz również, kiedy był ten rok 0 (słownie: zero).A czy ty cokolwiek czytałeś prócz fragmentów Biblii które przytaczasz bez sensu nie rozumiejąc ich znaczenia? Kup sobie taką pozycję Manly. P. Hall - "The Secret Teachings of All Ages" i będziesz miał tam streszczenie i wprowadzenie do tej wiedzy dla laików z przebogatą bibliografią, a jest na prawdę spora. Poczytaj sobie pisma teozofów, gnostyków, antropozofie Steinera, poczytaj sobie o znaczeniu znaku Ryb i Barana, bo symbol ryby i baranka w chrześcijaństwie nie jest przypadkiem, tak jak kult złotego cielca w S. T. czyli kult starej ery Byka. Możesz nawet pooglądać na youtubie domorosłych demaskatorów chrześcijaństwa (prawie takich jak ty sam) którzy sami domyślili się, że wszystkie religie są ściśle powiązane z astrologią, bo zapewne nie wiesz, że Jahve jest z Księżycem powiązany a Chrystus ze Słońcem. Zacznij sobie od tej strony, będziesz miał wprowadzenie do ezoterycznego chrześcijaństwa dal początkujących gnosticteachings.orgNigdzie nie pisałem że są źródła potwierdzające, że Ewangelia Jana była napisana wcześniej, a jedynie że są takie sugestie. W tych kwestiach nikt nie posiada pewnej wiedzy (no może prócz ciebie "znawco"), są tylko określone szkoły interpretacji bo na tym polega religioznawstwo. > Czy zapoznałeś się z odpowiednimi fragmentami ewangelii zawierającymi wersety Mk 9, 1; Łk 9, 27 oraz Mt 16, 28, które wskazałem w poprzedniej wypowiedzi?> Jeśli Ci tego mało, to dodaj jeszcze następujące wersety: Mk 1, 15; Mt 4, 17; Mt 10, 7; Łk 10, 9.11; Dz 1, 6; Mk 10,Łk 17,20-25 Jak to mówią - Biblia głupiego omamia, mądrego oświeca. Jak widać ciebie nie oświeciła i ja nie mam pojęcia po co wklejasz te fragmenty. Mam ci wytłumaczyć ich sens? A kup sobie katechizm do religii dla przedszkolaków.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Apregiator (33 punktów) | Trudno polemizować merytorycznie z irracjonalnymi tezami Kloptona, choć przyjemnie się go czyta. Cieszę się, że Andrzej.51, znalazł czas i spróbował, z bardzo dobrym skutkiem. Pomimo tego, na pewno dalej będziemy czytać te elokwentne "Kloptonowskie" banialuki.
|
|
| | | | | | | |  | -2 na 6 | Klopton (519 punktów) | >Trudno polemizować merytorycznie z irracjonalnymi tezami Kloptona, choć przyjemnie się go czyta. >Cieszę się, że Andrzej.51, znalazł czas i spróbował, z bardzo dobrym skutkiem. >Pomimo tego, na pewno dalej będziemy czytać te elokwentne "Kloptonowskie" banialuki.
Tak, oczywiście jesteś tym kolejnym który czyta bzdury i banialuki i na to poświęca czas. Dyletanctwo i niewiedza na temat tematów na które się wypowiada większość forumowiczów, jest aż tak rażąca...że muszą uważnie czytać także bzdury i banialuki. Ja jak nie lubię filmu to wyłączam tv, a jak książka nie podchodzi to ją zamykam i dalej do niej nie wracam. Internetowi "znawcy" chrześcijaństwa i piewcy (nie)rozumu tak nie lubią banialuk chrześcijaństwa, że nieustannie się nim interesują jednocześnie wzmagając się przed zapoznaniem się co właściwie głosi. Dość ciekawe zjawisko, w psychologi zwane - fobia.
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 | Kulmin (4007 punktów) | >Dyletanctwo i niewiedza na temat tematów na które się wypowiada większość forumowiczów, jest aż tak rażąca...że muszą uważnie czytać także bzdury i banialuki.
Mówi Klopton ultrarcydyletant, który myśli że martwe fragmenty patogenow ze szczepionek mogą sie rozwijać i mutować, który twierdzi, że wirusy nie istnieją i nie potrafi wskazać z nazwy ani jednego procesu biochemicznego bo nie czyta ani artykułów naukowych ani podręczników, a jest pierwszy do wypowiadania się na temat biologii molekularnej i immunologii. No kiepski troll albo świr.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Klopton (519 punktów) | >>Dyletanctwo i niewiedza na temat tematów na które się wypowiada większość forumowiczów, jest aż tak rażąca...że muszą uważnie czytać także bzdury i banialuki. >Mówi Klopton ultrarcydyletant, który myśli że martwe fragmenty patogenow ze szczepionek mogą sie rozwijać i mutować, który twierdzi, że wirusy nie istnieją i nie potrafi wskazać z nazwy ani jednego procesu biochemicznego bo nie czyta ani artykułów naukowych ani podręczników, a jest pierwszy do wypowiadania się na temat biologii molekularnej i immunologii. No kiepski troll albo świr. >
Coś cię musiało wyraźnie zaboleć skoro już któryś raz z rzędu kłamiesz na mój temat i mnie pomawiasz. Może to, że za każdym razem w dyskusjach nie miałeś żadnych argumentów, dosłownie ZERO, prócz tych pomówień i wyszło, że z biologii molekularnej to masz tylko dogmatyczną wiarę w przestarzałe XIX wieczne zabobony i nawet nie wiesz czym ona współcześnie jest? Sam jesteś trollem bo wszystko co teraz napisałeś na mój temat to nieprawda. Po raz kolejny tą nieprawdę rozpowszechniasz.
Cóż byście trolle zrobili bez tego pojęcia - troll? Za każdym razem jak brak argumentów na sam koniec dyskusji pada to oskarżenie, potem podwinięcie ogona i ucieczka.
|
|
2 na 4 | Berzerac (5671 punktów) |
>4.Święta Inkwizycja, czyli zbrodniczy system śledczy i sądowy. Szacunki minimalne mówią o >dziesiątkach tysięcy, a szacunki maksymalne mówią o liczbie przekraczającej milion straceń.
Święta inkwizycja lub święte oficjum istnieje do dzisiaj. Ta zbrodnicza organizacja nazywa się teraz Kongregacja Nauki Wiary. Kościołem katolickim rządzą trzy potężne organizacje; Kongregacja Nauki Wiary, Opus Dei (zrzeszająca świeckich fanatyków) oraz Instytut Dzieł Religijnych. To po prostu bank watykański-pralnia brudnych pieniędzy szemranych organizacji z całego świata, od włoskiej mafii do CIA. Te trzy organizacje a nie papież żądza kościołem katolickim. Papież jest marionetką, pełni funkcje reprezentacyjna podobnie jak królowa brytyjska.
>5.Wojny religijne: dziesiątki milionów ofiar - istnień ludzkich. Na przykład podczas wojny >trzydziestoletniej między katolikami, a protestantami w latach 1618-1648 na niektórych obszarach >Europy wyginęło ponad 50% populacji. >6.Prześladowania Żydów: od czasów Konstantyna, na mocy kolejnych edyktów papieskich byli >eksterminowani, traktowani jako podludzie, niewolnicy, okradani ze swych majątków, pozbawiani >potomstwa. W ciągu 15 wieków około 10 milionów ofiar. >7.Eksterminacja Indian po odkryciu Ameryki: Uznawani przez Kościół katolicki jako istoty bez duszy, >a więc nie ludzie. W wyniku wyniszczenia całych narodów, aby zrobić miejsce dla białej rasy, >chrześcijańscy konkwistadorzy i misjonarze wymordowali ponad 70 milionów Indian. To największy >holokaust w dziejach ludzkości.
Kościół katolicki jest winny lub współwinny największych zbrodni przeciwko ludzkości. Wszystko w imie Boga.
>8.Poparcie niewolnictwa: Kościół rzymski nie tylko popierał niewolnictwo ale też czerpał korzyści z >niewolniczej pracy. Bulla papieża Mikołaja 5-tego w styczniu 1455 roku stwierdza, że niewolnictwo >jest rzeczą właściwą i miłą Bogu.
Jak wiemy, kościół katolicki jest przeciwny wszelakiej formie antykoncepcji. Wcale mu to nie przeszkadza posiadać większość udziałów we włoskim przemyśle antykoncepcyjnym. W Biblii jest napisane, że nie można jednocześnie służyć Bogu i mamonie. Jak widać kościół znalazł sposób, że jednak można.
>9.Wspieranie faszyzmu i dyktatur: wszelkie prawicowe dyktatury były miłe papiestwu. Tym milsze, im >dyktatura była silniejsza. Salazar, Franco, Hitler, Mussolini - wszyscy ci krwawi dyktatorzy mogli >liczyć na względy Watykanu. Papież z Polski Jan Paweł 2-gi nie ukrywał swoich sympatii do ludobójcy >z Chile - gen. Augusta Pinocheta.
Nie przeszkodziło to Wojtyle również beatyfikować chorwackiego zbrodniarza wojennego biskupa Wiktora Stepinaca odpowiedzialnego za ludobójstwo Serbów w latach 1942-45. Kierując organizacja tzw. Ustaszów, kazał wymordować setki tysięcy Serbów, którzy odmówili przyjęcia wiary rzymsko-katolickiej. Okrucieństwo Ustaszów wprawiło nawet w osłupienie SS
Lista zbrodni kościoła jest długa i można by wymieniać je godzinami. Pomijając fakt, że głosi co innego a robi coś zupełnie innego. Jak taka organizacja może mieć autorytet? Jak można słuchać kogoś tak zakłamanego? Do niedawna kościół uważał, że osoby nieme, obłąkane nie posiadają duszy. Zwierzęta też nie posiadają duszy, gdyż nie są zdolne do odczuwania, nie posiadają uczuć, emocji. Katole ciągle mówią o miłości, tak na prawdę nic o niej nie wiedząc. Nie mają o tym bladego pojęcia. Miłość, empatia to terminy im zupełnie obce.
|
|
 | | Leonardoo (1099 punktów) | Nieszczęśliwi Jadźwingowie, zginęli, bo nie umieli w porę wycofać się z honorem z głupiej, beznadziejnej i niepotrzebnej walki. Również Prusowie zginęli, bo nie umieli odróżnić przyjaciół od wrogów.
|
|
|  | | Duch Prawdy (14790 punktów) | >Również Prusowie zginęli, bo nie umieli odróżnić przyjaciół od wrogów. Prusowie przegrali bo nie myśleli pragmatycznie, Kaszubi kłaniali się wrogom, gdy widzieli swoją słabość, a walczyli, gdy oceniali, że zwyciężą. I tak jest do dzisiaj, swoje wiemy i jeszcze przyjdzie czas, że powiemy krzyżowcom, Żegnamy!
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
 | | szarley (54913 punktów) | >Nie przeszkodziło to Wojtyle również beatyfikować chorwackiego zbrodniarza wojennego biskupa Wiktora Stepinaca odpowiedzialnego za ludobójstwo Serbów w latach 1942-45. >Kierując organizacja tzw. Ustaszów, kazał wymordować setki tysięcy Serbów, którzy odmówili przyjęcia wiary rzymsko-katolickiej. Okrucieństwo Ustaszów wprawiło nawet w osłupienie SS
... a papież błogosławił Hitlerowi broń. Mnie tego uczono na lekcjach historii w szkole! Kiedyś był tu pewien "historyk", który udowadniał mi że Tiso był faszystowskim prezydentem Czechosłowacji w latach 1933 - 45.
Kościół ma wiele na sumieniu ale wymyślanie dodatkowej historii powoduje raczej podejrzenie fanatyzmu u oskarżyciela. Może dowiedz się najpierw co głosił Stepinac na temat dyskryminacji i zagłady Żydów, co pisał o Jasenovacu Nie dziwne, że jakoś na tym rzekomo wielkim zbrodniarzu nie ciąży żaden sądowy wyrok?
Doprawdy, nie chciałbym być w skórze ludzi, którzy żyli w wojennych czasach, jedni byli szmalcownikami, inni po wojnie sadzili drzewka z Yad Vaszem Wśród duchownych był i Grodzki i Kolbe
Mniej zacietrzewienia dobrze robi na wzrok
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
|  | | Berzerac (5671 punktów) |
>Kościół ma wiele na sumieniu ale wymyślanie dodatkowej historii powoduje raczej podejrzenie fanatyzmu u oskarżyciela. Może dowiedz się najpierw co głosił Stepinac na temat dyskryminacji i zagłady Żydów, co pisał o Jasenovacu >Nie dziwne, że jakoś na tym rzekomo wielkim zbrodniarzu nie ciąży żaden sądowy wyrok?
Został skazany po wojnie na 16 lat więzienia. To nie jest dla ciebie wyrok? Może dlatego kościół uczynił go męczennikiem. Polecam książkę Klausa Rudigera Mai. Proponuję na przyszłość zanim sie wypowiesz, skorzystać z zasobów wiedzy w internecie.
|
|
| |  | | szarley (54913 punktów) | >>Kościół ma wiele na sumieniu ale wymyślanie dodatkowej historii powoduje raczej podejrzenie fanatyzmu u oskarżyciela. Może dowiedz się najpierw co głosił Stepinac na temat dyskryminacji i zagłady Żydów, co pisał o Jasenovacu >>Nie dziwne, że jakoś na tym rzekomo wielkim zbrodniarzu nie ciąży żaden sądowy wyrok? >Został skazany po wojnie na 16 lat więzienia. To nie jest dla ciebie wyrok?
Powtórzę: nie ciąży na nim żaden sądowy wyrok. Setki tysięcy ludzi we wschodniej Europie zostały po wojnie skazane, w tym na śmierć. Wielu z tych ludzi zostało później (niestety czasem pośmiertnie) zrehabilitowanych, wiele z tych wyroków uchylono. Także ten.
W "procesie szesnastu" też skazano winnych?? W procesie rtm Pileckiego?
>Może dlatego kościół uczynił go męczennikiem. Nie wiem dlaczego i to akurat mnie nie interesuje Natomiast przeszkadza mi podawanie propagandowych bzdur.
>Proponuję na przyszłość zanim sie wypowiesz, skorzystać z zasobów wiedzy w internecie. >Polecam książkę Klausa Rudigera Mai. I tam napisano, że Alojzy Stepinac kierował organizacją Ustaszów? I tam napisano o unieważnieniu wyroku? Co pisano o pomocy Żydom? Ciekaw jestem Twojej odpowiedzi, od tego zależy czy książkę pożyczę, mam co czytać.
Niemniej możesz też poszukać "wiedzy" której uczono mnie w szkole o błogosławieniu broni dla Hitlera przez papieża. Ciekawsze niż historia Stepinaca, a ja nawet film widziałem! Paczpan jaki to byłby cops w kościół!
Kościołowi można bardzo wiele zarzucić, ale zarzuty muszą być jakoś uzasadnione.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | |  | 1 na 3 | Berzerac (5671 punktów) |
>I tam napisano, że Alojzy Stepinac kierował organizacją Ustaszów? >I tam napisano o unieważnieniu wyroku? >Co pisano o pomocy Żydom? >Ciekaw jestem Twojej odpowiedzi, od tego zależy czy książkę pożyczę,
organizacja Ustaszów miała "błogosławieństwo" Stepnica. Podczas jednej z mszy odprawianej przez w/w ustaszowcy w kościele bestialsko zamordowali kilkunastu Serbów , Stepnic sie temu biernie przyglądał. Ogólnie znana była sympatia Stepnica do faszystowskich Niemiec. Stepnic dostał 16 lat, z czego odsiedział 5, później stosowane wobec niego zakaz opuszczenia parafii. Książka nosi tytuł "Watykan-mroczna historia światowej potęgi"
|
|
| | | |  | | szarley (54913 punktów) | > >I tam napisano, że Alojzy Stepinac kierował organizacją Ustaszów?> >I tam napisano o unieważnieniu wyroku?> >Co pisano o pomocy Żydom?> >Ciekaw jestem Twojej odpowiedzi, od tego zależy czy książkę pożyczę,> organizacja Ustaszów miała "błogosławieństwo" Stepnica.A przedtem napisałeś, że był jej przywódcą. Cytat: Kierując organizacja tzw. Ustaszów...
Nie był. Czyżby książka na którą się powołujesz kłamała? Mieli jego błogosławieństwo z początku działalności, kiedy zaczęli masowe zbrodnie stracili je. Potem nawet żądali, żeby papież go odwołał z funkcji arcybiskupa Zagrzebia W cytowanej przez Ciebie pozycji jest o jego pomocy Żydom? Jeśli nie, jest to obraz mocno jednostronny Przykro mi, nie ma półprawd. Półprawda jest kłamstwem > Stepnic dostał 16 lat, z czego odsiedział 5, później stosowane wobec niego zakaz opuszczenia parafii.Już o tym pisałem. Czytasz co piszę? 1 Wyrok został unieważniony 2 Rotmistrz Pilecki dostał karę śmierci - wg Twojej logiki był winien? Komuniści po wojnie skazali w Europie setki tysięcy swoich przeciwników. Od 1933 w Niemczech masowo wsadzano homoseksualistów, świadków Jehowy, pastorów i komunistów. Winni? W Norymberdze oskarżeni mieli obrońców. Wyrok można uznać za sprawiedliwy > Książka nosi tytuł "Watykan-mroczna historia światowej potęgi"Sam tytuł nosi znamiona propagandowej pozycji. Mnie szkoda czasu na propagandę Znam wiele mrocznych kart w historii kościoła, poznałem je z pisania autorów, którzy nie delektowali się jedną stroną prawdy. Wystarczy obiektywizm
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Berzerac (5671 punktów) |
>Przykro mi, nie ma półprawd. Półprawda jest kłamstwem
Interesuje Cię literatura faktu? To może ta pozycja Cię zainteresuje
Paul L. Williams "Watykan zdemaskowany" Znajdziesz w niej wszystko co chciałbyś wiedzieć o tej instytucji i kościele katolickim.
|
|
| | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >>Przykro mi, nie ma półprawd. Półprawda jest kłamstwem >Interesuje Cię literatura faktu? To może ta pozycja Cię zainteresuje >Paul L. Williams "Watykan zdemaskowany" Znajdziesz w niej wszystko co chciałbyś wiedzieć o tej instytucji i kościele katolickim.
I znów wystarczy tytuł, żeby wiedzieć, że nie jest to compendium wiedzy, a jedynie wybrane fragmenty historii pisane w konkretnym celu. Na polską milę trąci propagandą
Co pisze Williams o Stepinacu? Czy pisze o tym, że środowiska żydów chorwackich napisały do papieża list z podziękowaniem za jego beatyfikację? A może Williams też pisze o tym, że Stepinac był przywódcą Ustaszów, bo przecież sam tego chyba nie wymyśliłeś?
Zapewne przeczytałeś jeszcze inne książki o historii kościoła i jakoś umknęła Ci w nich informacja o anulowaniu wyroku na Stepinacu. (Trochę znajomości historii wystarczy, żeby wiedzieć, że jeśli ktoś był winien w czasie wojny śmierci tysięcy ludzi, to w komunistycznym kraju nie siedział 5 lat w więzieniu, tylko wisiał)
>Ogólnie znana była sympatia Stepnica do faszystowskich Niemiec. Ogólnie znana była sympatia wielu ludzi do faszystowskich Niemiec. Pod koniec lat 30-tych XX w, niewielu wiedziało co dzieje się z niemieckimi Żydami, (Zagłada się jeszcze nie zaczęła) za to powszechnie, także w Polsce podziwiano gospodarcze dokonania faszystów, likwidację bezrobocia. Wielu ceniło Hitlera za likwidację zagrożenia komunizmem takim jakim widzieli go ludzie lat 30-tych. Nieuczciwością jest porównywanie podejścia ludzi z wiedzą z 1935 , 1940 z ludźmi z wiedzą 2020.
Czytałem i Kosidowskiego (w mojej szkole obowiązkowa lektura) jak i żywota świętych, ale jednostronna propaganda jest stratą czasu i nie ma znaczenia, czy jest to propaganda pro czy anty
O czarnych kartach kościoła możesz poczytać także w poważnych książkach, których autorzy przynajmniej starają się zachować jakiś obiektywizm. Niestety taki książki burzą światopogląd budowany jednostronnie
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | |  | | Berzerac (5671 punktów) |
>I znów wystarczy tytuł, żeby wiedzieć, że nie jest to compendium wiedzy, a jedynie wybrane
Widzę, że Twoje kryterium oceny książek ogranicza się do tytułu i okładki. Tytuł Tobie się nie podoba, czyli nie warto książki przeczytać.
|
|
| | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >>I znów wystarczy tytuł, żeby wiedzieć, że nie jest to compendium wiedzy, a jedynie wybrane >Widzę, że Twoje kryterium oceny książek ogranicza się do tytułu i okładki. Tytuł Tobie się nie podoba, czyli nie warto książki przeczytać.
Zapewne z zainteresowaniem przeczytasz: "Jan Paweł II - bohater naszych czasów" "Dlaczego kochamy Papieża - Polaka" (nie mogę polecić, bo nie czytałem - tytuł wystarczył)
Nie odpowiedziałeś na moje pytanie co pisze Wiliams o Stepinacu i skąd miałeś informację, że "kierował organizacją Ustaszów"
Często tytuł wiele mówi o książce. Czytam "Hołd Pruski" Boguckiej i wiem, że znajdę tam informacje o Hołdzie pruskim
Mam "Historię Słowacji" Kościelaka i wiem, że znajdę tam historię Słowacji
Polecono mi na tym forum Ehrmana "Wstęp do literatury wczesnochrześcijańskiej" i znając polecającego przeczytałem. Warto było.
Niestety książki typu "Watykan zdemaskowany" "Watykan-mroczna historia światowej potęgi" Niezbyt mnie interesują
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Berzerac (5671 punktów) |
>Często tytuł wiele mówi o książce. Czytam "Hołd Pruski" Boguckiej i wiem, że znajdę tam informacje o Hołdzie pruskim >Mam "Historię Słowacji" Kościelaka i wiem, że znajdę tam historię Słowacji
A "Lalka" to powieść dla dzieci, a "lot nad kukułczym gniazdem" jest z dziedziny ornitologii.
>Niestety >książki typu >"Watykan zdemaskowany" >"Watykan-mroczna historia światowej potęgi" >Niezbyt mnie interesują
To już Twój problem. Gdybyś przeczytał Williamsa dowiedziałbyś się o roli Stepnica, o związkach Watykanu z Mussolinim i Hitlerem, o powiązaniach banku watykańskiego z włoską mafią itp.
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 | szarley (54913 punktów) | >>Mam "Historię Słowacji" Kościelaka i wiem, że znajdę tam historię Słowacji >A "Lalka" to powieść dla dzieci, Nie piszę o literaturze pięknej, ale o naukowej czy popularnonaukowej. Rozróżnij to.
>>Niestety >>książki typu >>"Watykan zdemaskowany" >>"Watykan-mroczna historia światowej potęgi" >>Niezbyt mnie interesują >To już Twój problem. Gdybyś przeczytał Williamsa dowiedziałbyś się o roli Stepnica, Nie, nie dowiedziałbym się. Dowiedziałbym się półprawd Czy Williams cytował wypowiedź Stepinaca o Jasenovacu?
>o związkach Watykanu z Mussolinim i Hitlerem..., ... wiem wystarczająco dużo od autorów, którzy starają się być obiektywnymi. Pisze o tym nawet Mercier, niestety jego "Dwadzieścia wieków historii Watykanu" cenzura w 1986 potwornie zmasakrowała, więc poszukaj oryginału.
Interesuje mnie obiektywna historia a nie "smaczki" Jeśli Williams pisał, że Stepinac był kapelanem ustaszów, to dla mnie nic nowego zdaje się, że dla Ciebie novum jest informacja o liście Żydów do papieża z podziękowaniem za jego beatyfikację
W polskim wojsku podczas agresji na Czechosłowację w 1968 też byli kapelani. Doliczysz tę agresję do zbrodni kościoła? Uznasz, że kościół tę agresję popierał?
Jeśli Wiliams napisał, że Stepinac był skazany na 16 lat więzienia, to napisał półprawdę czyli kłamstwo
Prawdą jest że został skazany na 16 lat więzienia i wyrok w waunkach UCZCIWEGO procesu anulowano
Pytałem Cię też o Pileckiego, który został skazany na karę główną i wyrok wykonano Dyktatorskie sądy są aż takim autorytetem dla Ciebie ?
Podałem argument, że za śmierć tysięcy ludzi nie skazywano na więzienie tylko (czasem słusznie) wieszano. Pominąłeś. A to świadczy o tym, że Stepinac nie był ludobójcą. Był jedynie politycznym przeciwnikiem komunistów. (Wyszyński też przesiedział w internowaniu 3 lata, tyle, że bez sądu)
Nadal czekam na odpowiedź skąd masz informację, że Stepinac "kierował organizacją Ustaszów"
Nie interesują mnie półprawdy, ani propaganda. Pisałem: w szkole uczono mnie, że papież błogosławił Hitlerowi broń. Nabrałem odporności na jednostronną wersję historii
"Jan Paweł II - bohater naszych czasów" "Dlaczego kochamy Papieża - Polaka"
Czytałeś, czy też tytuł wystarczy?
Prowokujesz pytania. Nie uciekaj jak Krytskon czy Przytulski
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Berzerac (5671 punktów) |
>Interesuje mnie obiektywna historia a nie "smaczki" >Jeśli Williams pisał, że Stepinac był kapelanem ustaszów, to dla mnie nic nowego zdaje się, że dla Ciebie novum jest informacja o liście Żydów do papieża z podziękowaniem za jego beatyfikację
To prawda. Iście chrześcijańskie podejście. Pomagać Żydom, nienawidzić Serbów.
>Pytałem Cię też o Pileckiego, który został skazany na karę główną i wyrok wykonano >Dyktatorskie sądy są aż takim autorytetem dla Ciebie ?
Nie, nie są. A czy w obecnych czasach skazuje się tylko winnych? Ile jest przypadków, że ludzie odsiedzieli wyroki za coś, czego nie zrobili. Znam osobiście kilka takich przypadków
>Podałem argument, że za śmierć tysięcy ludzi nie skazywano na więzienie tylko (czasem słusznie) wieszano. Pominąłeś. A to świadczy o tym, że Stepinac nie był ludobójcą. Był jedynie politycznym przeciwnikiem komunistów. (Wyszyński też przesiedział w internowaniu 3 lata, tyle, że bez sądu)
Przesiedzieli też działacze Solidarności i inni. Kler nie powinien się mieszać do polityki, gdyż nie do tego zostali powołani. A co do komuny, to którego duchownego wówczas skazano za np jazdę po pijaku, czy też inne występki i wykroczenia? Klechom w komunie żyło się całkiem nieźle i jeszcze mieli czas donosić na UB.
>Nadal czekam na odpowiedź skąd masz informację, że Stepinac "kierował organizacją Ustaszów"
Może "kierował" to za dużo powiedziane, ale jak powiedziałem mieli jego błogosławieństwo. To nie pierwszy i nie ostatni przypadek, kiedy kościół wynosi na ołtarze osoby o kontrowersyjnej reputacji.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | >>Interesuje mnie obiektywna historia a nie "smaczki" >>Jeśli Williams pisał, że Stepinac był kapelanem ustaszów, to dla mnie nic nowego zdaje się, że dla Ciebie novum jest informacja o liście Żydów do papieża z podziękowaniem za jego beatyfikację >To prawda. Iście chrześcijańskie podejście. Pomagać Żydom, nienawidzić Serbów.
Czyli nie można Stepinaca oceniać jednoznacznie. Z jednej strony był kapelanem ustaszów, z drugiej pomagał Żydom, potępiał Jasenovac, Patrzył na przymusowe nawracanie Serbów, ale nawracacze chcieli go usunąć z biskupstwa. Trochę to chyba bardziej skomplikowane niż propagandowe dziełka.
>>Pytałem Cię też o Pileckiego, który został skazany na karę główną i wyrok wykonano >>Dyktatorskie sądy są aż takim autorytetem dla Ciebie ? >Nie, nie są. Więc dlaczego tak uparcie powtarzasz informacje o skazaniu Stepinaca przez komunistyczny sąd? Dlaczego podajesz półprawdę (kłamstwo) pomijając, że wyrok został anulowany w uczciwym procesie Dlaczego pomijasz fakt, że ludobójców po wojnie karano stryczkiem a nie pięcioma latami?
Za dużo półprawd
>A czy w obecnych czasach skazuje się tylko winnych? Ile jest przypadków, że ludzie odsiedzieli wyroki za coś, czego nie zrobili. Nie dostrzegasz różnicy między sądową pomyłką, a sądową zbrodnią z powodów politycznych?
>>Podałem argument, że za śmierć tysięcy ludzi nie skazywano na więzienie tylko wieszano. Pominąłeś. A to świadczy o tym, że Stepinac nie był ludobójcą. Był jedynie politycznym przeciwnikiem komunistów. (Wyszyński też przesiedział w internowaniu 3 lata, tyle, że bez sądu) >Przesiedzieli też działacze Solidarności i inni. Kler nie powinien się mieszać do polityki, 1 To wierni powinni księży za politykowanie rozliczać, a nie ludzie spoza kościoła. 2 Kogo jeszcze wykreślisz z listy osób mogących się mieszać do polityki? Kolejarzy? Ksiądz ma polityczne prawa, jest obywatelem i ma prawo do politycznych poglądów. Jak każdy obywatel ma prawo je głosić. Powtórzę: wierni powinni tego zabronić a nie prawo, bo takie prawo stałoby się cenzurą 3 Za politykowanie wyrok? Albo internowanie bez wyroku? Uważasz, że Wyszyński został słusznie internowany? To może i na tamie pod Włocławkiem....
Osobiście jestem przeciwny politycznemu zaangażowaniu kościoła, ale wolę żyć w kraju, w którym ktoś ma za dużo politycznych praw niż mają go dotykać zakazy z racji pełnionego zawodu
>A co do komuny, to którego duchownego wówczas skazano za np jazdę po pijaku, czy też inne występki i wykroczenia? Nie wiem, mało mnie interesuje kryminalna kronika. Wielu skazano za szpiegostwo, działanie antypaństwowe, usuwano z parafii i diecezji, kilku nawet nie dożyło starości.
>Klechom w komunie żyło się całkiem nieźle i jeszcze mieli czas donosić na UB. Cóż z tego wynika?
>>Nadal czekam na odpowiedź skąd masz informację, że Stepinac "kierował organizacją Ustaszów" >Może "kierował" to za dużo powiedziane, Niemniej POWIEDZIANE, a to jednak kłamstwo
W polskim wojsku podczas agresji na Czechosłowację w 1968 też byli kapelani. Doliczysz tę agresję do zbrodni kościoła? Uznasz, że kościół tę agresję popierał?
Zarzuciłeś mi, że oceniam książkę po tytule (nie chodzi o beletrię) "Jan Paweł II - bohater naszych czasów" "Dlaczego kochamy Papieża - Polaka"
Czytałeś, czy też tytuł wystarczy?
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Berzerac (5671 punktów) |
>Czyli nie można Stepinaca oceniać jednoznacznie. Z jednej strony był kapelanem ustaszów, z drugiej pomagał Żydom, potępiał Jasenovac, Patrzył na przymusowe nawracanie Serbów, ale nawracacze chcieli go usunąć z biskupstwa. Trochę to chyba bardziej skomplikowane niż propagandowe dziełka.
Coś się tak uczepił tego Stepinaca. Książka, którą Ci poleciłem traktuje o Watykanie i jego możnowładcach, o Stepinacu jest tylko wzmianka. Autor ksiązki jest dziennikarzem a nie pisarzem Science Fiction.
jestem przeciwny politycznemu zaangażowaniu kościoła, ale wolę żyć w kraju, w którym ktoś ma za dużo politycznych praw niż mają go dotykać zakazy z racji pełnionego zawodu
Polsce jeszcze sporo brakuje, aby móc nazwać ten kraj państwem prawa.
>W polskim wojsku podczas agresji na Czechosłowację w 1968 też byli kapelani. Doliczysz tę agresję do zbrodni kościoła? Uznasz, że kościół tę agresję popierał?
Kapelan jest też żołnierzem, a żołnierz wykonuje rozkazy bez mrugnięcia okiem. Sam byłem w wojsku w czasie, gdy w Rumunii dokonywał się przewrót Ceausescu. Spaliśmy w wtedy z bronią i w pełnym oporządzeniu czekając na rozkaz wylotu. Nigdy przedtem ani nigdy potem sie tak nie bałem. Jeśli nie byłeś w takiej sytuacji, to nie masz prawa mówić o tym, czy żołnierz ponosi odpowiedzialność za ingerencję lub agresje na inne państwo. Ktoś inny podejmuje taką decyzję a ty masz wykonać rozkaz. Nikt żołnierza się nie pyta i nie prosi
>Zarzuciłeś mi, że oceniam książkę po tytule (nie chodzi o beletrię) >"Jan Paweł II - bohater naszych czasów" >"Dlaczego kochamy Papieża - Polaka" >Czytałeś, czy też tytuł wystarczy?
Nie czytałem i nie zamierzam. Nie jednak ze względu na tytuły, ale dlatego, że nie czytam o osobach, które mnie nie intersują.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | szarley (54913 punktów) | > Coś się tak uczepił tego Stepinaca.www.racjonalista.pl/forum.php/s,818401#w818533 Cytat:Nie przeszkodziło to Wojtyle również beatyfikować chorwackiego zbrodniarza wojennego biskupa Wiktora Stepinaca odpowiedzialnego za ludobójstwo Serbów w latach 1942-45. Kierując organizacja tzw. Ustaszów, kazał wymordować setki tysięcy Serbów, którzy odmówili przyjęcia wiary rzymsko-katolickiej. To Ty zacząłeś rozmowę o Stepinacu, czyniąc mu zarzuty, które zacytowałem Nie obroniłeś tych zarzutów, a i w dowodach (jak informacja o skazaniu) były mocne luki. To co napisałeś o Stepinacu było ćwierćprawdą czyli kłamstwem > Książka, którą Ci poleciłem traktuje o Watykanie i jego możnowładcach,Przeczytałem na ten temat kilka pozycji i wiem o czarnych plamach w historii papiestwa i kościoła > o Stepinacu jest tylko wzmianka. Autor ksiązki jest dziennikarzem a nie pisarzem Science Fiction.Czyli nie naukowcem > jestem przeciwny politycznemu zaangażowaniu kościoła, ale wolę żyć w kraju, w którym ktoś ma za dużo politycznych praw niż mają go dotykać zakazy z racji pełnionego zawodu> Polsce jeszcze sporo brakuje, aby móc nazwać ten kraj państwem prawa.Owszem, ale odbieranie komukolwiek politycznych praw do państwa prawa nie prowadzi. Zdaję sobie sprawę, że wielu ludzi chciałoby pod różnymi pretekstami polityczne prawa właśnie duchowieństwu odebrać i choć sam jestem przeciwnikiem politycznego zaangażowania kleru, to jednak duchowni są także obywatelami z prawem do głoszenia swoich poglądów, a poza amboną, nawet parafianie nie mają prawa księdzu głoszenia poglądów zabronić > >Zarzuciłeś mi, że oceniam książkę po tytule (nie chodzi o beletrię)> >"Jan Paweł II - bohater naszych czasów"> >"Dlaczego kochamy Papieża - Polaka"> >Czytałeś, czy też tytuł wystarczy?> Nie czytałem i nie zamierzam. Nie jednak ze względu na tytuły, ale dlatego, że nie czytam o osobach, które mnie nie intersują.Czyli sam tytuł wystarczył Q.E.D.
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Wojciech Przytulski (676 punktów) |
>Prowokujesz pytania. Nie uciekaj jak Krytskon czy Przytulski Łżesz, nie uciekam.
> Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby > Kiedy zerwiesz się z łańcucha?
|
|
1 na 1 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | Nie zamierzam wybielać kościoła, ale kościół to przede wszystkim jego urzędasy, od proboszcza do papieża i oni sami, za przeproszeniem, gówno by zrobili. Za tymi zbrodniami stali i stoją tępe barany, które są gotowe zrobić największe świństwo, jeśli jakiś kiecun im to każe. Takie same barany stoją za zbrodniami hitlerowców, stalinowców, maoistów, pol-potowców i wielu innymi. Rozpatrywanie zatem zbrodni kościelnych ma jedynie sens historyczny. Zmienić należałoby mentalność ludzką, a to jest bardzo trudne.
|
|
 | | Morvoren (311 punktów) | >Nie zamierzam wybielać kościoła (...) Za tymi zbrodniami stali i stoją tępe barany, które są gotowe zrobić największe świństwo, jeśli jakiś kiecun im to każe. >Takie same barany stoją za zbrodniami hitlerowców, stalinowców, maoistów, pol-potowców i wielu innymi. >Rozpatrywanie zatem zbrodni kościelnych ma jedynie sens historyczny. >Zmienić należałoby mentalność ludzką, a to jest bardzo trudne.
Myślę tak samo. Uważam, że podejście holistyczne jest podstawą myślenia krytycznego i racjonalnego. Jednak mam też świadomość tego, że ten wątek jest akurat o Kościele katolickim, a nie o sowietach, hitlerowcach, rewolucji francuskiej, Napoleonie, banderowcach, piłsudczykach itd... itd... Patrząc pragmatycznie - jeśli chcielibyśmy, aby świadomość w/w zbrodni miała jakieś 'oddziaływanie społeczne' listę należałoby opublikować na jakimś portalu katolickim, tudzież 'onecie'^^. Dla starych wyjadaczy z tego portalu powyższe punkty nie stanowią raczej żadnej sensacji, czy odkrycia roku.
|
|
1 na 3 | Elasp (6859 punktów) |
Zbrodnie wedle jakiej, czyjej miary? Wedle naszej, współczesnej, dwudziestowiecznej miary. Jak można oceniać dawne czyny (1-8) wedle miar współczesnych bez żadnej poprawki? Jest to anachronizm, nie mający nic wspólnego z racjonalizmem, ani z zasadą, iż prawo nie działa wstecz.
Równie dobrze można by założyć wątek "10 największych błędów lekarskich" i wypełnić je kuriozalnymi przypadkami sprzed setek lat.
|
|
 | 2 na 2 | witamziomy (536 punktów) | Zapoczątkowując tutaj ten temat, w takiej formie, chciałem zwrócić uwagę czytelników na ilość zbrodni i cierpienia jaką może wyrządzić tylko jedna ideologia. Za wszelkie nieścisłości lub pomyłki przepraszam, ale moim celem nie jest rozgrzeszanie tego co się wydarzyło.
Każdy człowiek, z zasadami moralnymi i z jakąś wrażliwością czytając ten temat powinien dostać szoku emocjonalnego i obrzydzenia do instytucji, która ma tak mroczną przeszłość. Jeżeli w dodatku ta instytucja naucza o miłości, o Bogu to jest jasne , że jest to czysta indoktrynacja i produkcja nastawiona na stworzenie jak najgłupszego sortu ludzi.
Z samego szacunku to tych wszystkich zabitych i cierpiących przez tą instytucję, zrezygnowałbym z potencjalnego życia wiecznego przez nich oferowanego i zaczął szukać Boga poprzez inne ścieżki poznawcze.
Tak też zrobiłem 20 lat temu i była to najlepsza decyzja w moim życiu.
Udzielam się czasami w takich tematach, gdyż mam nadzieję iż pomogę chociaż kilku osobom obudzić się z koszmaru w którym tkwią a zostali tak zaprogramowani i ogłupieni, iż koszmar jawi im się jako miłość Jezusa.
Zalecam każdemu spalenie Biblii i oczyszczenie się z tego brzemienia historycznego, w którym nieświadomie uczestniczą, pomaga bardzo oczyścić umysł z przekonać i stymuluje szybszy powrót do rozumu.
Pozdrawiam.
|
|
|  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
> Zalecam każdemu spalenie Biblii i oczyszczenie się z tego brzemienia historycznego, w którym nieświadomie uczestniczą, pomaga bardzo oczyścić umysł z przekonać i stymuluje szybszy powrót do rozumu.> Pozdrawiam. STARY TESTAMENT Mądrość Syracha pewnie już spaliłeś Biblie więc Ci wkleję link..... biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=60323 Gdy bogaty przemówi, wszyscy zamilkną i mowę jego wynosić będą pod obłoki. Gdy biedny przemówi, spytają: «Któż to taki?»,a jeśliby się potknął, całkiem go obalą.
|
|
| |  | 1 na 3 | witamziomy (536 punktów) | > >Zalecam każdemu spalenie Biblii i oczyszczenie się z tego brzemienia historycznego, w którym nieświadomie uczestniczą, pomaga bardzo oczyścić umysł z przekonać i stymuluje szybszy powrót do rozumu.> >Pozdrawiam.> STARY TESTAMENT> Mądrość Syracha> pewnie już spaliłeś Biblie więc Ci wkleję link..... > biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=603> 23 Gdy bogaty przemówi, wszyscy zamilkną> i mowę jego wynosić będą pod obłoki.> Gdy biedny przemówi, spytają: «Któż to taki?»,> a jeśliby się potknął, całkiem go obalą.Dzięki za linka  Więcej tam prawdy niż w obu testamentach razem wziętych  Poraża mnie to do jakiej perfekcji KK doszedł w ogłupianiu ludzi i hipnotyzowaniu ich to takiego stopnia, że nie potrafią powiązać logicznie choćby kilku faktów i zreflektować się choćby na chwilę. Działa to nawet w 21 wieku, gdzie dostępność do informacji i wszelakiej wiedzy jest tak łatwa jak nigdy wcześniej. Zapewne wiąże się to z indoktrynacją już od najmłodszych lat życia dziecka. Dla mnie jest to forma barbarzyństwa, na niewinnych i nieświadomych zagrożeń istotach. Religia powinna być ustawowo zakazana dzieciom do lat 12, gdzie już będą świadome wyborów. Ehh...ręce czasami opadają.
|
|
| | |  | | Klopton (519 punktów) |
>Religia powinna być ustawowo zakazana dzieciom do lat 12, gdzie już będą świadome wyborów. >Ehh...ręce czasami opadają.
Religi się nie wybiera, to religia wybiera ciebie. Sam masz swoją religię i o tym nawet nie wiesz. Religia to łączność ze źródłem, lub też próba nawiązania tej łączności, obojętnie w jaki sposób, zawsze się łączysz ze źródłem swojego istnienia. Gorzej dla ciebie jak nie jesteś świadom tego jak to robisz. Dzieci muszą być wychowane do religii od najmłodszych lat, jest to kluczowe dla prawidłowego rozwoju, szczególnie ważne aby mieli dostęp do rytuałów i obrzędów. W innym wypadku stają się nihilistami a nihilista nienawidzi siebie i życia bo nie czuje połączenia ze źródłem, chce się zabić tylko brak mu odwagi. System wierzeń posiada każdy. Możesz sobie wierzyć w Big Bang i teorie naukowe, to też będzie wiara, będzie to pryzmat przez który próbujesz zdefiniować swoją tożsamość, nadać sens istnieniu, a więc połączyć się ze źródłem. Niestety ten przykład naukowy jest dość prymitywny i ograniczony, bo umniejsza tak światu jak i człowiekowi a także prowadzi do nihilizmu, gdyż istnienie źródła stawia pod znakiem zapytania, no ale religie są różne.
Niestety ale człowiek żyjący w przekonaniu, że istnieje tylko to co oko widzi, ucho słyszy i rozum sobie wydedukował z faktów, jest człowiekiem ograniczonym. Choroba "bezducha" ogranicza mu przeżycia i doświadczenia i minimalizuje je do najprostszych i najbardziej powszechnych, prymitywnych doświadczeń (a prymitywizm istnieje na każdym etapie ewolucji). Ludzie kiedyś zanim posiedli świadomość swojego JA, i rozum analityczny, racjonalny, żyli w świadomości kolektywnego Ja a rozum mieli "magiczny", irracjonalny. Ci którzy się upierali, że nic więcej nie ma, żyją dziś w Afryce lub w Amazonii w buszu i szałasach i są na wymarciu, ci którzy zaakceptowali nową świadomości, żyją dziś wszędzie. Tak działa ewolucja, stare formy kontaktu ze Źródłem odchodzą aby zrobić miejsca nowym formom i zawsze jest możliwość pójścia wstecz i przeciw ewolucji, czyli się zdegradować. Te formy emocjonalno-racjonalne które zbudowały teologie ostatnich 2 tyś lat znane jaki religie monoteistyczne, odchodzą dziś do lamusa, są już zbyt archaiczne, stąd taki wysyp ateizmu. Budują się nowe, które można nazwać New Age, choć to tylko wstęp który zostanie przemieniony. Tutaj lepiej nadążać za duchem czasu, bo całą resztę czekają plagi i choroby już od najmłodszych lat, byle tylko zatrzymać ich przekaz genów.
|
|
| | | |  | | witamziomy (536 punktów) | >>Religia powinna być ustawowo zakazana dzieciom do lat 12, gdzie już będą świadome wyborów. >>Ehh...ręce czasami opadają. >Religi się nie wybiera, to religia wybiera ciebie. Sam masz swoją religię i o tym nawet nie wiesz.
Mnie też wybrała, ale się w porę obudziłem i z nią zerwałem. Wiem, że takowej nie mam.
Religia to łączność ze źródłem, lub też próba nawiązania tej łączności, obojętnie w jaki sposób, zawsze się łączysz ze źródłem swojego istnienia. Gorzej dla ciebie jak nie jesteś świadom tego jak to robisz.
Ze źródłem swojego istnienia jesteśmy połączeni od swoich narodzin. Religia maskuje to źródło i ubiera w fałszywe obrazy i przekonania, blokując dostęp a następnie karze wierzyć w swoje wymyślone źródło.
>Dzieci muszą być wychowane do religii od najmłodszych lat, jest to kluczowe dla prawidłowego rozwoju, szczególnie ważne aby mieli dostęp do rytuałów i obrzędów.
Tak, tak, pranie mózgu od małego, bo świadomego człowieka ciężko byłoby już przekonać to tej zakłamanej ideologii.
W innym wypadku stają się nihilistami a nihilista nienawidzi siebie i życia bo nie czuje połączenia ze źródłem, chce się zabić tylko brak mu odwagi.
No, no tutaj to już poleciałeś po bandzie. A gdzie życie rodzinne, kontakt z przyrodą, zwierzętami, spełnianie marzeń, miłość, przyjaźnie, otwartość na poznanie itp. taki człowiek bardziej odczuwałby źródło niż Wy wszyscy z parafii razem wzięci.
>System wierzeń posiada każdy. Możesz sobie wierzyć w Big Bang i teorie naukowe, to też będzie wiara, będzie to pryzmat przez który próbujesz zdefiniować swoją tożsamość, nadać sens istnieniu, a więc połączyć się ze źródłem.
Kolego, źródło jest w nas od początku, nie rozumiem dlaczego trzeba w nie wierzyć? Wierzą Ci co Tego źródła nie czują i nie mają z nim kontaktu jak na przykład Ty. Ja znam bardzo dobrze sens swojego istnienia i źródło mi podpowiada, abym nawracał tych grzeszników Katolickich od tej barbarzyńskiej i niszczycielskiej ideologii, która wysyła ich do piachu a Ci w niewiedzy wierzą, że pójdą do zmyślonego nieba.
Niestety ten przykład naukowy jest dość prymitywny i ograniczony, bo umniejsza tak światu jak i człowiekowi a także prowadzi do nihilizmu, gdyż istnienie źródła stawia pod znakiem zapytania, no ale religie są różne. >Niestety ale człowiek żyjący w przekonaniu, że istnieje tylko to co oko widzi, ucho słyszy i rozum sobie wydedukował z faktów, jest człowiekiem ograniczonym. Choroba "bezducha" ogranicza mu przeżycia i doświadczenia i minimalizuje je do najprostszych i najbardziej powszechnych, prymitywnych doświadczeń (a prymitywizm istnieje na każdym etapie ewolucji). Ludzie kiedyś zanim posiedli świadomość swojego JA, i rozum analityczny, racjonalny, żyli w świadomości kolektywnego Ja a rozum mieli "magiczny", irracjonalny. Ci którzy się upierali, że nic więcej nie ma, żyją dziś w Afryce lub w Amazonii w buszu i szałasach i są na wymarciu, ci którzy zaakceptowali nową świadomości, żyją dziś wszędzie. Tak działa ewolucja, stare formy kontaktu ze Źródłem odchodzą aby zrobić miejsca nowym formom i zawsze jest możliwość pójścia wstecz i przeciw ewolucji, czyli się zdegradować. >Te formy emocjonalno-racjonalne które zbudowały teologie ostatnich 2 tyś lat znane jaki religie monoteistyczne, odchodzą dziś do lamusa, są już zbyt archaiczne, stąd taki wysyp ateizmu. Budują się nowe, które można nazwać New Age, choć to tylko wstęp który zostanie przemieniony. Tutaj lepiej nadążać za duchem czasu, bo całą resztę czekają plagi i choroby już od najmłodszych lat, byle tylko zatrzymać ich przekaz genów.
No coments, widząc co Ci zrobili z głową Ci panowie w sutannach, czuję coraz większą odpowiedziałność za losy tego świata.
Chcesz się nawrócić? jeszcze nie jest za późno, pomogę Ci odnaleźć kontakt ze źródłem, znowu poczujesz się szczęśliwy i wolny i z radością będziesz witał nowy dzień, bez tych wszystkich obciążeń, które Ci wpakowali do głowy, znowu poczujesz ulgę i dalej z odwagą będziesz już szedł przez życie wiedząc, że On jest cały czas z Tobą. Peace.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Klopton (519 punktów) | A jak powiesz, że jesteś bogiem wszechmogącym co wszystko może, to jest tak faktycznie czy to tylko schizofrenia? Oczywiście, że jesteś połączony ze źródłem skoro żyjesz, ale chodzi o realne uświadomienie sobie tego połączenia a nie o abstrakcje słowne. Jesteś w pełni połączony jak masz świadomość boską a mając świadomość masz te same moce co i Bóg/bogowie, czyli możesz wszechświaty stwarzać. Na chwilę obecną twoje połączenie jest takie jak liścia na drzewie z korzeniem. Jak cię to zadowala to możesz na tym poprzestać, aczkolwiek ewolucja liście wymienia co sezon. Drzewo bez liścia się obejdzie, bez korzeni nie da rady, dlatego liście się rodzą i obumierają a korzeń trwa i rośnie i w tym jest zawarta idea boskości oraz mit Drzewa Życia. Tego ludzkość poszukuje, tej transcendencji, przekraczania ulotnej natury ku bardziej trwałej, doskonałej i niezmiennej, to nakręca ewolucje.
Wychowanie religijne dziecka to nie jest wychowanie do ideologii, nie wyklucza to także miłości, spełniania marzeń, kontaktu z przyrodą itd. Wręcz przeciwnie, wychowanie religijne uczy szacunku do życia, pokory, bo uczy podziwu wobec wielkości życia, wobec czegoś co jest większe i ważniejsze niż zwyczajna natura człowieka. Masz złe wspomnienia bo znasz indoktrynacje religijną czy też świecką, która oducza szacunku do czegokolwiek i mylisz to z wychowaniem. Religia to budowanie lepszej łączności ze źródłem a nie wiara w dogmaty teologii czy filozofii. Możesz sobie zbudować własną, niepowtarzalną religijność i tak wychować dziecko, z tego życie cię rozliczy bo życie pokaże na ile jesteś bardziej korzeniem lub zwykłym liściem, ja cię tu nie nawracam do chrześcijaństwa czy katolicyzmu, a jedynie tłumaczę czym jest prawdziwa religijność i jakie są jej przeciwieństwa. Akturat obecnie katolicyzm jest już w dużej mierze przeciwieństwem, świecka edukacja także, ludzie wychowują bio-roboty lub owce, czyli de-ewoluują, stąd też co raz to więcej chorób.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | witamziomy (536 punktów) | >A jak powiesz, że jesteś bogiem wszechmogącym co wszystko może, to jest tak faktycznie czy to tylko schizofrenia?
No i widzisz jak mało wiesz o Bogu przez tą spierdoloną religię, która zakłóca Ci połączenie ze źródłem. Bóg nie jest wszechmogący, jego Boskość ma inne oblicze i to jasne dla ludzi, którzy pozbyli się splamień umysłu wywołanych fałszywymi przekonaniami i ślepą wiarą.
>Oczywiście, że jesteś połączony ze źródłem skoro żyjesz, ale chodzi o realne uświadomienie sobie tego połączenia a nie o abstrakcje słowne. Jesteś w pełni połączony jak masz świadomość boską a mając świadomość masz te same moce co i Bóg/bogowie, czyli możesz wszechświaty stwarzać.
No i widzisz, znowu nie wiesz o czym mówisz, bo Twoja tzw. wiedza pochodzi z przekonań i dogmatów a nie ze świadomego połączenia ze źródłem, które już jest pełne. Problem polega na tym, że jesteś zalany śmieciami i tak kiedy niebo jest zachmurzone i nie widać Słońca tak te śmieci w Twojej głowie przysłaniają Ci źródełko.
Na chwilę obecną twoje połączenie jest takie jak liścia na drzewie z korzeniem. Jak cię to zadowala to możesz na tym poprzestać, aczkolwiek ewolucja liście wymienia co sezon. Drzewo bez liścia się obejdzie, bez korzeni nie da rady, dlatego liście się rodzą i obumierają a korzeń trwa i rośnie i w tym jest zawarta idea boskości oraz mit Drzewa Życia.
No i widzisz, dalej opowiadasz o tym w co wierzysz a nie o tym jak jest faktycznie. Dlaczego? Ponieważ, wmówili Ci, że jesteś malutki i nawet nie próbuj poznać Boga, bo jakże Ty, nic nie warty śmiertelnik, ale my wiemy, zobacz, 2tyś lat temu Bóg się objawił i .......ble, ble, ble. I ty uwierzyłeś w to gówno, oddałeś im swój rozum i jesteś dla nich tylko głupią owcą.
Tego ludzkość poszukuje, tej transcendencji, przekraczania ulotnej natury ku bardziej trwałej, doskonałej i niezmiennej, to nakręca ewolucje.
I co znalazłeś, ale jak czytam jakie głupoty wypisujesz to domniemam, że nie.
>Wychowanie religijne dziecka to nie jest wychowanie do ideologii, nie wyklucza to także miłości, spełniania marzeń, kontaktu z przyrodą itd. Wręcz przeciwnie, wychowanie religijne uczy szacunku do życia, pokory, bo uczy podziwu wobec wielkości życia, wobec czegoś co jest większe i ważniejsze niż zwyczajna natura człowieka.
No i właśnie nie byłoby tego wszystkiego jakbyś wiedział jaka jest prawdziwa natura człowieka.
>Masz złe wspomnienia bo znasz indoktrynacje religijną czy też świecką, która oducza szacunku do czegokolwiek i mylisz to z wychowaniem. Religia to budowanie lepszej łączności ze źródłem a nie wiara w dogmaty teologii czy filozofii. Możesz sobie zbudować własną, niepowtarzalną religijność i tak wychować dziecko, z tego życie cię rozliczy bo życie pokaże na ile jesteś bardziej korzeniem lub zwykłym liściem, ja cię tu nie nawracam do chrześcijaństwa czy katolicyzmu, a jedynie tłumaczę czym jest prawdziwa religijność i jakie są jej przeciwieństwa. Akturat obecnie katolicyzm jest już w dużej mierze przeciwieństwem, świecka edukacja także, ludzie wychowują bio-roboty lub owce, czyli de-ewoluują, stąd też co raz to więcej chorób.
No i właśnie takich bio- robotów hodują sobie wszelkie religie.
Peace.
|
|
| | | | | | |  | | Klopton (519 punktów) | Czyli jednak schizofrenia? Już jesteś w pełni połączony z Bogiem i masz naturę człowieka i siebie poznaną? Finisz?
Jak narazie to potrafisz osądzać coś czego nie rozumiesz i tylko to od ciebie świeci. Religiom można wiele zarzucić, ale akurat nie to co wymieniasz i nie takim tonem, bo wylewasz dziecko z kąpielą.
|
|
| | | | | | | |  | | witamziomy (536 punktów) | >Czyli jednak schizofrenia? Już jesteś w pełni połączony z Bogiem i masz naturę człowieka i siebie poznaną? Finisz?
Wszyscy jesteśmy już w pełni połączeni z Bogiem. Wystarczy chociażby zrozumieć znaczenie słowa wszechobecny albo "stworzony na podobieństwo" albo "Jestem, który Jestem" itd. Wskazówek jest multum i mogą być one punktem wyjścia do szerszego zrozumienia i poznania prawdy.
|
|
| | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14790 punktów) | >>Czyli jednak schizofrenia? Już jesteś w pełni połączony z Bogiem i masz naturę człowieka i siebie poznaną? Finisz? >Wszyscy jesteśmy już w pełni połączeni z Bogiem. Może tak, a może nie. >Wystarczy chociażby zrozumieć znaczenie słowa wszechobecny Czy wszechobecny bełkot oznacza, że wszyscy jesteśmy już w pełni połączeni z bełkotem? >albo "stworzony na podobieństwo" albo "Jestem, który Jestem" itd. słowa, słowa, słowa... >Wskazówek jest multum i mogą być one punktem wyjścia do szerszego zrozumienia i poznania prawdy. Prawda jest związana z bytem, ma charakter praktyczny, tylko tu i teraz możesz ją poznać i nią żyć. Wiara w Boga nie prowadzi do poznania prawdy, tylko daje nadzieję tym, którzy jej nie poznali tutaj, że jest tam... - "Bóg jest Miłością"...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | |  | | Morvoren (311 punktów) | >Religi się nie wybiera, to religia wybiera ciebie. Sam masz swoją religię i o tym nawet nie wiesz. Religia to łączność ze źródłem, lub też próba nawiązania tej łączności, obojętnie w jaki sposób, zawsze się łączysz ze źródłem swojego istnienia. Gorzej dla ciebie jak nie jesteś świadom tego jak to robisz.
Matko. Co tu za wysyp newagowców na tym forum.
|
|
|  | 3 na 3 | Berzerac (5671 punktów) | >Zapoczątkowując tutaj ten temat, w takiej formie, chciałem zwrócić uwagę czytelników na ilość zbrodni i cierpienia jaką może wyrządzić tylko jedna ideologia.
Zgadzam się. Moim zdaniem jedną z najgorszych rzeczy na świecie jest fanatyzm, a szczególnie fanatyzm religijny.
|
|
|  | | Elasp (6859 punktów) | >Zapoczątkowując tutaj ten temat, w takiej formie, chciałem zwrócić uwagę czytelników na ilość zbrodni i cierpienia jaką może wyrządzić tylko jedna ideologia.
Czy porównałes to z ilością cierpień, jakiego dostarcza brak ideologii? Czy porównałes z ilością cierpień dokonanych bez względu na ideologię? Jeżeli nie, pochopne są Twoje wnioski, o których mówisz poniżej.
>Za wszelkie nieścisłości lub pomyłki przepraszam, ale moim celem nie jest rozgrzeszanie tego co się wydarzyło.
Nikt tego chyba nie oczekuje, oczekuje natomiast sprawiedliwej oceny. Ocena niesprawiedliwa też jest przecież jakąś krzywdą.
>Każdy człowiek, z zasadami moralnymi i z jakąś wrażliwością czytając ten temat powinien dostać szoku emocjonalnego i obrzydzenia do instytucji, która ma tak mroczną przeszłość.
Dlaczego "powinien doznać szoku"? Dlatego, że Ty go doznajesz? Czym różnisz się od tych, którzy uważają, że "powinieneś" uwierzyć, że Chrystus jest mesjaszem?
>Jeżeli w dodatku ta instytucja naucza o miłości, o Bogu to jest jasne , że jest to czysta indoktrynacja i produkcja nastawiona na stworzenie jak najgłupszego sortu ludzi.
Skąd wiesz, o czym naucza? Skąd wiesz, że miłość, o którą tam chodzi, to miłość w znaczeniu psychologicznym? Jak można kochać (w psychologicznym znaczeniu tego słowa) wszystkich ludzi?
>Z samego szacunku to tych wszystkich zabitych i cierpiących przez tą instytucję, zrezygnowałbym z potencjalnego życia wiecznego przez nich oferowanego i zaczął szukać Boga poprzez inne ścieżki poznawcze.
Dlaczego zabitym należy się szacunek? Może należy im się politowanie, że dali się zabić? Zdaje się, że teorią naukową jest teoria Darwina, czyż nie? Teorii Darwina chyba nie odrzucasz - ?
>Tak też zrobiłem 20 lat temu i była to najlepsza decyzja w moim życiu.
Daj może innym prawo do indywidualnego wyboru. Nie wiadomo poza tym, czy ta najlepsza decyzja nie okaże się najgorsza. Poczekaj może z oceną do końca życia.
>Udzielam się czasami w takich tematach, gdyż mam nadzieję iż pomogę chociaż kilku osobom obudzić się z koszmaru w którym tkwią a zostali tak zaprogramowani i ogłupieni, iż koszmar jawi im się jako miłość Jezusa.
Dla mnie np. koszmarem jest oferta takiej "pomocy". Twoja postawa to religianctwo a rebours, wszak to chrześcijaństwo ma wyrywać człowieka z koszmaru, tyle że koszmaru grzechu pierworodnego. Uwolniłes się więc z myślenia religijnego mniej więcej tak jak baron Munhausen, który samego siebie wyciągał z bagna ciągnąc się za włosy.
>Zalecam każdemu spalenie Biblii i oczyszczenie się z tego brzemienia historycznego, w którym nieświadomie uczestniczą, pomaga bardzo oczyścić umysł z przekonać i stymuluje szybszy powrót do rozumu. >Pozdrawiam.
"Spalić!" To jest nadal myślenie religijne. Nie mam (oględnie mówiąc) dobrego zdania o racjonalizmie polskim, ale to, co piszesz to już naprawdę przesada.
|
|
| |  | | Kulmin (4007 punktów) | >>Zapoczątkowując tutaj ten temat, w takiej formie, chciałem zwrócić uwagę czytelników na ilość zbrodni i cierpienia jaką może wyrządzić tylko jedna ideologia. >Czy porównałes to z ilością cierpień, jakiego dostarcza brak ideologii? Czy porównałes z ilością cierpień dokonanych bez względu na ideologię? Jeżeli nie, pochopne są Twoje wnioski, o których mówisz poniżej.
Swoją drogą to ileż cierpienia dostarcza brak ideologii i w jaki sposób? Czy "brak ideologii" oznacza, że w społeczeństwie nie dominuje żadna ideologia czy, że żadna nie jest obiektem przekonań?
|
|
| | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Swoją drogą to ileż cierpienia dostarcza brak ideologii i w jaki sposób? Czy "brak ideologii" oznacza, że w społeczeństwie nie dominuje żadna ideologia czy, że żadna nie jest obiektem przekonań?
Że żadna nie jest obiektem przekonań. Myślę, że dałoby to się empirycznie sprawdzić, gdyby np. wszystkim ludziom wyłączyć wyższe funkcje mózgowe, odpowiadające m.in. za myślenie w kategoriach słuszności i niesłuszności. Podejrzewam, że w krótkim czasie zapanowałaby wojna wszystkich ze wszystkimi i ludzie pozabijaliby się wzajemnie. Tak czy owak, powinien sprawdzić scenariusz braku ideologii ten, kto utyskuje na taką czy inną ideologię, zwłaszcza na ideologię rozpowszechnioną.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Kulmin (4007 punktów) | >>Swoją drogą to ileż cierpienia dostarcza brak ideologii i w jaki sposób? Czy "brak ideologii" oznacza, że w społeczeństwie nie dominuje żadna ideologia czy, że żadna nie jest obiektem przekonań? > Że żadna nie jest obiektem przekonań. Myślę, że dałoby to się empirycznie sprawdzić, gdyby np. wszystkim ludziom wyłączyć wyższe funkcje mózgowe, odpowiadające m.in. za myślenie w kategoriach słuszności i niesłuszności. Podejrzewam, że w krótkim czasie zapanowałaby wojna wszystkich ze wszystkimi i ludzie pozabijaliby się wzajemnie. Tak czy owak, powinien sprawdzić scenariusz braku ideologii ten, kto utyskuje na taką czy inną ideologię, zwłaszcza na ideologię rozpowszechnioną.
A może zaniechano by wojen bo żaden fanatyk nie uważałby za niesłuszne bycie Syryjczykiem, może zaprzestano by rasizmu, dyskryminacji LGBT i ciemiężenia kobiet w świecie Islamu, bo przestano by postrzegać władzę nad kobietą za słuszną, a zabijanie homoseksualistów za miłe bogu? Spekulacje. Spójrzmy na fakty: Wyżyny barbarzyństwa miały i mają miejsce gdy państwa były lub są zideologizowane, podporządkowane jednej doktrynie - jak w średniowiecznych, katolickich monarchiach, muzułmańskich państwach wyznaniowych, komunistycznych, nazistowskich lub faszystowskich państwach, gdzie na porządku dziennym było i jest deptanie godności, praw i życia ludzi których zachowanie/wygląd/preferencje ideologia uznawała za - własnie - niesłuszne.
Być może umysł każdej osoby jest poddanym jakiejś ideologii - każdy ma jakieś przekonania moralne, które są przez coś kształtowane. Ale zauważ, że jedne są bardziej antagonistyczne od innych. Są to zazwyczaj te o charakterze absolutystycznym - w których istnieją wartości nadrzędne, niepodważalne, dogmatyczne. Są to zazwyczaj religie i nacjonalizmy, a najgorsze są kontaminacje - gdzie to co niezgodne z urojoną literą pradawnych ksiąg i niekompatybilne z byciem narodowcem to jest be. Dla osoby o takiej mentalności gej globalista albo w ogóle czarny żyd gej globalista ateista, który nigdy nikomu nie zrobił dającej się empirycznie zweryfikować krzywdy ani czynem ani słowem, jest wrogiem nr 1 którego trzeba zwalczać, tak na prawdę bez powodu. Nie da się wyplenić ideologii, ale da się redukować wpływ ideologii antagonistycznych poprzez rzetelną edukacje od najmłodszych lat. Stąd też tak silny opór środowisk kościelnych i narodowo-katolickich przeciwko wprowadzeniu edukacji seksualnej w szkołach, bo taka edukacja podważa autorytet, w tym przypadku religijnych, nadrzędnych wartości. Nie chodzi o to by wyprać społeczeństwo z ideologii ogólnie, ale by redukować i w miarę możliwości neutralizować te antagonistyczne, które odwołując się do absurdalnych i urągających ludzkiej inteligencji uzasadnień depczą godność, a czasami głowy, niewinnych ludzi.
|
|
| | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>A może zaniechano by wojen bo żaden fanatyk nie uważałby za niesłuszne bycie Syryjczykiem, może zaprzestano by rasizmu, dyskryminacji LGBT i ciemiężenia kobiet w świecie Islamu, bo przestano by postrzegać władzę nad kobietą za słuszną, a zabijanie homoseksualistów za miłe bogu? Spekulacje.
Myślę, że wystarczy popatrzeć na małpy w ZOO, żeby zobaczyć kim, albo czym bylibyśmy bez wyższych funkcji myślowych. Obowiązywałoby prawo silniejszego.
>Spójrzmy na fakty: >Wyżyny barbarzyństwa miały i mają miejsce gdy państwa były lub są zideologizowane, podporządkowane jednej doktrynie - jak w średniowiecznych, katolickich monarchiach, muzułmańskich państwach wyznaniowych, komunistycznych, nazistowskich lub faszystowskich państwach, gdzie na porządku dziennym było i jest deptanie godności, praw i życia ludzi których zachowanie/wygląd/preferencje ideologia uznawała za - właśnie - niesłuszne.
Większość ma zawsze tendencję do uciskania mniejszości - chyba nie jest do tego potrzebna żadna ideologia.
>Być może umysł każdej osoby jest poddanym jakiejś ideologii - każdy ma jakieś przekonania moralne, które są przez coś kształtowane. Ale zauważ, że jedne są bardziej antagonistyczne od innych. Są to zazwyczaj te o charakterze absolutystycznym - w których istnieją wartości nadrzędne, niepodważalne, dogmatyczne. Są to zazwyczaj religie i nacjonalizmy, a najgorsze są kontaminacje - gdzie to co niezgodne z urojoną literą pradawnych ksiąg i niekompatybilne z byciem narodowcem to jest be.
Dobrze więc, czy Ty uważasz takie wartości jak: równość, godność wszystkich ludzi, wolność i im podobne za nadrzędne, niepodważalne i dogmatyczne? Czy też uważasz, że np. równość (wszystkich ludzi) jest zagadnieniem, nad którym można dyskutować?
Przypuśćmy, że uznanie równości, godności i wolności nazwać można poglądem demokratycznym, a ich zwolenników demokratami. Pytam: co demokraci planują zrobić z tą (zapewne) mniejszością, do której należą nie-demokraci? Czy będzie ona poddana presji, by zmienić przekonania, czy też będzie ona pozostawiona samej sobie, a jej poglądy będą tolerowane? Czy wolno mi uważać w dzisiejszym świecie, że ludzie nie powinni być równi? Czy też pójdę - może nie na stos, ale do więzienia?
>Dla osoby o takiej mentalności gej globalista albo w ogóle czarny żyd gej globalista ateista, który nigdy nikomu nie zrobił dającej się empirycznie zweryfikować krzywdy ani czynem ani słowem, jest wrogiem nr 1 którego trzeba zwalczać, tak na prawdę bez powodu.
Nic nie dzieje się bez powodu. Jeżeli ich prześladowano, musiał istnieć jakiś powód. Biorąc pod uwagę ogromną śmiertelność wśród dzieci (aż do naszych czasów), jest zrozumiałe, że w społeczeństwie istniała ogromna presja na zachowania pro-prokreacyjne. Zachowania, które temu ni służyły były (z niewielkimi wyjątkami) potępiane. Potępiany był nie tylko homoseksualizm, ale i stan bezżenny, masturbacja, przerywanie ciąży, dzieciobójstwo. Nad nimi wszystkimi wisiało odium czegoś potwornego i haniebnego.
>Nie da się wyplenić ideologii, ale da się redukować wpływ ideologii antagonistycznych poprzez rzetelną edukacje od najmłodszych lat. Stąd też tak silny opór środowisk kościelnych i narodowo-katolickich przeciwko wprowadzeniu edukacji seksualnej w szkołach, bo taka edukacja podważa autorytet, w tym przypadku religijnych, nadrzędnych wartości.
Wprowadza nową, nadrzędną wartość, a jest nią przyjemność. Przypuśćmy, że jestem człowiekiem powściągliwym - jako taki jestem nieustannie atakowany przekazem "przyjemność jest dobra". Gdziekolwiek nie pójdę, jestem atakowany tą ideologią.
>Nie chodzi o to by wyprać społeczeństwo z ideologii ogólnie, ale by redukować i w miarę możliwości neutralizować te antagonistyczne, które odwołując się do absurdalnych i urągających ludzkiej inteligencji uzasadnień depczą godność, a czasami głowy, niewinnych ludzi.
Odnośnie tej części zadałbym pytania, które postawiłem już wyżej.
|
|
| | | | | |  | | Kulmin (4007 punktów) | >>A może zaniechano by wojen bo żaden fanatyk nie uważałby za niesłuszne bycie Syryjczykiem, może zaprzestano by rasizmu, dyskryminacji LGBT i ciemiężenia kobiet w świecie Islamu, bo przestano by postrzegać władzę nad kobietą za słuszną, a zabijanie homoseksualistów za miłe bogu? Spekulacje. > Myślę, że wystarczy popatrzeć na małpy w ZOO, żeby zobaczyć kim, albo czym bylibyśmy bez wyższych funkcji myślowych. Obowiązywałoby prawo silniejszego.
No no, małpy posiadają mnóstwo wyższych funkcji poznawczych. Tworzą niekiedy zawiłe relacje społeczne, A bywa, że ludzie opętani ideologicznie zachowują się 100x gorzej niż goryle podczas walk plemiennych.
> Większość ma zawsze tendencję do uciskania mniejszości - chyba nie jest do tego potrzebna żadna ideologia.
Nieprawda. Czy większość szwedzka uciska mniejszość polską lub syryjską? Nie, bo nie ma realnych ani urojonych powodów.
>>Być może umysł każdej osoby jest poddanym jakiejś ideologii - każdy ma jakieś przekonania moralne, które są przez coś kształtowane. Ale zauważ, że jedne są bardziej antagonistyczne od innych. Są to zazwyczaj te o charakterze absolutystycznym - w których istnieją wartości nadrzędne, niepodważalne, dogmatyczne. Są to zazwyczaj religie i nacjonalizmy, a najgorsze są kontaminacje - gdzie to co niezgodne z urojoną literą pradawnych ksiąg i niekompatybilne z byciem narodowcem to jest be. > Dobrze więc, czy Ty uważasz takie wartości jak: równość, godność wszystkich ludzi, wolność i im podobne za nadrzędne, niepodważalne i dogmatyczne? Czy też uważasz, że np. równość (wszystkich ludzi) jest zagadnieniem, nad którym można dyskutować?
Uważam je za wartości podstawowe, które jak najbardziej podlegają dyskusji, ale dyskusji merytorycznej i rzeczowej - jak mi ktoś przedstawi dowody np badania naukowe na to, że krzewienie i wyznawanie równości i szacunku dla drugiego człowieka skutkuje globalną agresją, nienawiścią, krzywdzeniem drugiego człowieka, wykluczaniem ze wspólnoty, stygmatyzacją, piętnowaniem bez powodu, to poddałbym je rewizji.
> Przypuśćmy, że uznanie równości, godności i wolności nazwać można poglądem demokratycznym, a ich zwolenników demokratami. Pytam: co demokraci planują zrobić z tą (zapewne) mniejszością, do której należą nie-demokraci? Czy będzie ona poddana presji, by zmienić przekonania, czy też będzie ona pozostawiona samej sobie, a jej poglądy będą tolerowane? Czy wolno mi uważać w dzisiejszym świecie, że ludzie nie powinni być równi? Czy też pójdę - może nie na stos, ale do więzienia?
Głoszenie w przestrzeni publicznej poglądów antagonistycznych i dyskryminujących innych ludzi powinno być niedozwolone. I to nie jest zaprzeczenie idei wolności. To jest zapobieganie nadużywaniu i łamaniu idei wolności, która kończy się tam gdzie zaczyna zdrowie i godność drugiej osoby.
> Nic nie dzieje się bez powodu. Jeżeli ich prześladowano, musiał istnieć jakiś powód. Biorąc pod uwagę ogromną śmiertelność wśród dzieci (aż do naszych czasów), jest zrozumiałe, że w społeczeństwie istniała ogromna presja na zachowania pro-prokreacyjne. Zachowania, które temu ni służyły były (z niewielkimi wyjątkami) potępiane. Potępiany był nie tylko homoseksualizm, ale i stan bezżenny, masturbacja, przerywanie ciąży, dzieciobójstwo. Nad nimi wszystkimi wisiało odium czegoś potwornego i haniebnego.
Powód był - urojony.
> Wprowadza nową, nadrzędną wartość, a jest nią przyjemność. Przypuśćmy, że jestem człowiekiem powściągliwym - jako taki jestem nieustannie atakowany przekazem "przyjemność jest dobra". Gdziekolwiek nie pójdę, jestem atakowany tą ideologią.
A po co wprowadzać taką wartość? Jakie byłoby jej uzasadnienie? Przykład z czapy.
|
|
| | | | | |  | | Wojciech Przytulski (676 punktów) | > Myślę, że wystarczy popatrzeć na małpy w ZOO, żeby zobaczyć kim, albo czym bylibyśmy bez wyższych funkcji myślowych. Obowiązywałoby prawo silniejszego. >>Spójrzmy na fakty: >>Wyżyny barbarzyństwa miały i mają miejsce gdy państwa były lub są zideologizowane, podporządkowane jednej doktrynie - jak w średniowiecznych, katolickich monarchiach, muzułmańskich państwach wyznaniowych, komunistycznych, nazistowskich lub faszystowskich państwach, gdzie na porządku dziennym było i jest deptanie godności, praw i życia ludzi których zachowanie/wygląd/preferencje ideologia uznawała za - właśnie - niesłuszne. Wszystkie one były i są nadal efektem braku przestrzegania elementarnej moralności właściwej dla istot rozumnych, a to z kolei wynika z wlekących się od starożytności rządów zwierząt. > Większość ma zawsze tendencję do uciskania mniejszości - chyba nie jest do tego potrzebna żadna ideologia. > Dobrze więc, czy Ty uważasz takie wartości jak: równość, godność wszystkich ludzi, wolność i im podobne za nadrzędne, niepodważalne i dogmatyczne? Czy też uważasz, że np. równość (wszystkich ludzi) jest zagadnieniem, nad którym można dyskutować? A co to jest "równość wszystkich ludzi". > Wprowadza nową, nadrzędną wartość, a jest nią przyjemność. Przypuśćmy, że jestem człowiekiem powściągliwym - jako taki jestem nieustannie atakowany przekazem "przyjemność jest dobra". Gdziekolwiek nie pójdę, jestem atakowany tą ideologią. Wartości się nie wprowadza, bo to jest tak jakby próbować wprowadzić prawo fizyki. Wartości podobnie jak prawa fizyki istnieją obiektywnie i wynikają z właściwości istoty rozumnej jako takiej, najwyższą wartością u istot rozumnych jest prawda.
|
|
| | | | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Wszystkie one były i są nadal efektem braku przestrzegania elementarnej moralności właściwej dla istot rozumnych, a to z kolei wynika z wlekących się od starożytności rządów zwierząt.
Co chcesz zrobić, żeby taka moralność była powszechnie przestrzegana?
>> Większość ma zawsze tendencję do uciskania mniejszości - chyba nie jest do tego potrzebna żadna ideologia. >> Dobrze więc, czy Ty uważasz takie wartości jak: równość, godność wszystkich ludzi, wolność i im podobne za nadrzędne, niepodważalne i dogmatyczne? Czy też uważasz, że np. równość (wszystkich ludzi) jest zagadnieniem, nad którym można dyskutować?
>A co to jest "równość wszystkich ludzi".
Równość pod względem praw i obowiązków.
>> Wprowadza nową, nadrzędną wartość, a jest nią przyjemność. Przypuśćmy, że jestem człowiekiem powściągliwym - jako taki jestem nieustannie atakowany przekazem "przyjemność jest dobra". Gdziekolwiek nie pójdę, jestem atakowany tą ideologią.
>Wartości się nie wprowadza, bo to jest tak jakby próbować wprowadzić prawo fizyki. >Wartości podobnie jak prawa fizyki istnieją obiektywnie i wynikają z właściwości >istoty rozumnej jako takiej, najwyższą wartością u istot rozumnych jest prawda.
Jak więc to możliwe, że nie jestem w stanie nie przestrzegać praw fizyki, ale jestem w stanie nie przestrzegać praw moralnych?
Kto i w jaki sposób stwierdził, że prawda jest najwyższą wartością?
|
|
-1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | Każda rewolucja niesie za sobą zbrodnie. Dopóki nie osiągnie stanu dojrzałego. Chrześcijaństwo było w swoim czasie rewolucyjne, głosiło że wszyscy są równi. Przynajmniej wobec boga. Kolejne rewolucje szły dalej w swoim radykalizmie równości, co wymagało coraz większych ofiar, jako że i ludzi było więcej, a nierówności nie znikały. Do czasu wykrystalizowania idei republikańskich rewolty francuskiej, czy socjalistycznych sowieckiej, gilotyna i kula w łeb były nader częstym rozwiązaniem przy dysputach z opozycją.
Dzisiaj mamy pokojowe ruchy rewolucyjne BLM i podobne. Obędzie się bez ofiar? Dzisiaj ofiar może być więcej niż kiedykolwiek, bo póki co, zmierza to globalnego obozu koncentracyjnego skąd już nie ma jakichkolwiek szans na ucieczkę (to taki czarny, tfu... negatywny scenariusz), bo szansa na jakieś opamiętanie jeszcze jest.
|
|
 | 1 na 1 | Wojciech Przytulski (676 punktów) | >Każda rewolucja niesie za sobą zbrodnie. Dopóki nie osiągnie stanu dojrzałego. Chrześcijaństwo było w swoim czasie rewolucyjne, głosiło że wszyscy są równi. Przynajmniej wobec boga. Kolejne rewolucje szły dalej w swoim radykalizmie równości, co wymagało coraz większych ofiar, jako że i ludzi było więcej, a nierówności nie znikały. Do czasu wykrystalizowania idei republikańskich rewolty francuskiej, czy socjalistycznych sowieckiej, gilotyna i kula w łeb były nader częstym rozwiązaniem przy dysputach z opozycją. >Dzisiaj mamy pokojowe ruchy rewolucyjne BLM i podobne. Obędzie się bez ofiar? Dzisiaj ofiar może być więcej niż kiedykolwiek, bo póki co, zmierza to globalnego obozu koncentracyjnego skąd już nie ma jakichkolwiek szans na ucieczkę (to taki czarny, tfu... negatywny scenariusz), bo szansa na jakieś opamiętanie jeszcze jest. A po czym stwierdzasz "pokojowość" tego ruchu? Przecież to nazizm czystej wody połączony z neobolszewizmem. Bazuje na czystym biologizmie, żydowskiej gromadności, objawiającej się chęcią wymierzenia odpowiedzialności zbiorowej za grzechy nieżyjących już dawno pokoleń części sprawców bo część żydowską i arabską neobolszewicka propaganda jakoś pominęła w rasowych rozliczeniach z przeszłością. Oprócz tego forsuje też komunizm jak magiczny środek zaradczy na problemy ludności USA.
|
|
1 na 1 | Wojciech Przytulski (676 punktów) | >1.Prześladowanie tzw. pogan: od chwili, gdy za sprawą Konstantyna Kościół katolicki stał się >religią panującą i przez kolejne 15 wieków prześladował bez wyjątków wszystkich innowierców. W ten >sposób eksterminował całe narody. Całkowita zagłada dotknęła między innymi Prusów i Jaćwingów. Yhy, a czy pokojowe krzewienie katolicyzmu przez Polaków też zaliczasz do działalności KRK? Po czym rozróżniasz, że coś jest zbrodnią KRK? Prusów wykończyli Naziści, którzy wtedy nazywali się "Krzyżakami" realizowali oni jak zwykle swoją niemiecką obłąkańczą politykę kolonizowania Europy środkowej i wschodniej nieprzerwaną zresztą do dzisiaj, a to że przy tym wycierali sobie ryje akuratnie chrześcijaństwem, jeszcze nie czyni tego zbrodnią KRK. W tamtym okresie polski uczony Paweł Włodkowic napisał książkę, w której wykazał, że uprawiane przez Nazistów szerszenie "chrześcijaństwa" poprzez mordowanie pogan jest sprzeczne z chrześcijaństwem(Niemcy sami by na to nie wpadli), a Watykan w wyniku działalności Włodkowica przyznał rację stronie polskiej w jej konflikcie z Zakonem Krzyżackim. >3.Krucjaty nie tylko przeciw muzułmanom ( około 1 miliona ofiar) bo nawet przeciw katolikom >(krucjata aragońska) gdy chodziło o pieniądze i wpływy. Wiesz, wcześniej muzułmanie przeprowadzili intifady i zajęli państwa północnoafrykańskie, bardzo jednostronnie oceniasz to zdarzenie, poza tym niewiele ono miało wspólnego z naukami Chrystusa, za to wiele z kolonizatorską działalnością państw zachodnich, prowadzoną zresztą po dzień dzisiejszy, jej ofiarą są m. in. Polska i Polacy. >4.Święta Inkwizycja, czyli zbrodniczy system śledczy i sądowy. Szacunki minimalne mówią o >dziesiątkach tysięcy, a szacunki maksymalne mówią o liczbie przekraczającej milion straceń. >5.Wojny religijne: dziesiątki milionów ofiar - istnień ludzkich. Na przykład podczas wojny >trzydziestoletniej między katolikami, a protestantami w latach 1618-1648 na niektórych obszarach >Europy wyginęło ponad 50% populacji. Szkoda że nie odróżniasz propagandy podjudzającej ludzi od sensu danej wojny. To tak jakby oceniać demokrację na podstawie wypraw demokratycznych, które USA urządziły na Bliskim Wschodzie. Demokracjaty też pochłonęły miliony ofiar i jeszcze pochłoną, gdyż skutki długofalowe rozwalenia pewnych państw północnej Afryki i Bliskiego Wschodu jeszcze długo będzie odczuwać Europa, nie wiadomo nawet czy je przetrwa. >6.Prześladowania Żydów: od czasów Konstantyna, na mocy kolejnych edyktów papieskich byli >eksterminowani, traktowani jako podludzie, niewolnicy, okradani ze swych majątków, pozbawiani >potomstwa. Prześladowania gojów przez żydów sięgają o wiele dalej i w odróżnieniu od tych uprawianych przez gojów na żydach są zakorzenione w religiach i zabobonach żydowskich, w tym w urojeniach faraońskich, które towarzyszą żydłactwu od niemalże samego początku, a objawiają się m. in. frędzlami przy uszach i rozbuchanym talmudodawstwem("prawodawstwem") wynoszącym żydów ponad gatunek ludzki, a którym zainfekowane są cała niemalże Europa i USA. >W ciągu 15 wieków około 10 milionów ofiar. Skąd te "10 000 000" wytrzasnąłeś i w jaki sposób powiązałeś je z KRK? >7.Eksterminacja Indian po odkryciu Ameryki: Uznawani przez Kościół katolicki jako istoty bez duszy, >a więc nie ludzie. W wyniku wyniszczenia całych narodów, aby zrobić miejsce dla białej rasy, >chrześcijańscy konkwistadorzy i misjonarze wymordowali ponad 70 milionów Indian. To największy >holokaust w dziejach ludzkości. To też nie jest takie proste, bo ostatecznie to KRK wymusił na Hiszpanach uwolnienie krajów Ameryki płd, w odróżnieniu od konglomeratu żydo-protestanckiego, który nie miał tyle litości i wyciął do nogi ludność Ameryki północnej i jeszcze nasprowadzał tam wielu afrykańskich niewolników, żydostwo zresztą nasprowadzało ich pełno także i do Ameryki południowej i to nie tylko afrykańskich, gdyż żydostwo równie chętnie handlowało i handluje też innymi ludźmi n.p. Słowianami. Zresztą żydostwo nadal zajmuje się niewolnictwem, całkiem sprawnie idzie im wkręcanie gojom ideologii (neo)komunizmu, czyli powszechnego niewolnictwa całych narodów. Warto też zauważyć, że określenie "chrześcijańscy konkwistadorzy" to jest oksymoron, równie dobrze mógłbyś nazywać "buddystami" Nazistów, no bo w okresie istnienia III-j Rzeszy posługiwali się swastyką. >9.Wspieranie faszyzmu i dyktatur: wszelkie prawicowe dyktatury były miłe papiestwu. Tym milsze, im >dyktatura była silniejsza. Salazar, Franco, Hitler, Mussolini - wszyscy ci krwawi dyktatorzy mogli >liczyć na względy Watykanu. Papież z Polski Jan Paweł 2-gi nie ukrywał swoich sympatii do ludobójcy >z Chile - gen. Augusta Pinocheta. Z tym Hitlerem to chyba się trochę rozpędziłeś, przecież hitlerowcy nienawidzili katolicyzmu, wsadzili wielu duchownych katolickich do obozów koncentracyjnych. Gdy n.p. wysyłali pierwszy transport Polaków do Auschwitz to księża katoliccy "mieli przeżyć najwyżej 1 miesiąc". Wykończyli mnóstwo kleru katolickiego zwłaszcza tego, który trzymał się nauk Chrystusa i potępiał nazizm. >10.Wykorzystywanie seksualne dzieci: W USA gdzie wybuchła afera, co dwudziesty ksiądz wykorzystywał >seksualnie małych chłopców i dziewczynki. Przyjmuje się, że skala molestowania seksualnego przez >kler z Kościoła katolickiego dotyczy nawet pięciu milionów dzieci. To jeszcze zależy od kraju, w Polsce KRK był relatywnie grzeczny pod tym względem, o wiele więcej na sumieniu mają świeccy, nie wiem jak ta proporcja wygląda w USA. Ogólnie to piszesz jednostronnie, raczej tak aby obsmarowywać niż dociekać prawdy na ten temat. Nie uwzględniasz w ogóle podziału na świeckich i duchownych, okoliczności, zdajesz się nie odróżniać samej nauki Chrystusa od instytucji KRK i różnych osobników, które się przez nią przewinęły. Ta propaganda nienawiści wobec KRK i jego efektywne wyburzanie, to wyrównywanie gruntu pod nowy antyludzki zamordyzm, który szykują na
|
|
 | 2 na 2 | sable (465 punktów) | >>W tamtym okresie polski uczony Paweł Włodkowic napisał książkę, w której wykazał, że uprawiane przez Nazistów... A niby kto był tym nazistą - Krzyżacy ? Przecież był to zakon chrześcijański założony w 1190r. przez mieszczan Bremy i Lubeki, powstały na fali krucjat z papieskim błogosławieństwem. Wtedy nie było nazizmu. Powstał on dopiero w 1903r w Niemczech.
>>szerszenie "chrześcijaństwa" poprzez mordowanie pogan jest sprzeczne z chrześcijaństwem Dawali ultimatum - albo dajesz się ochrzcić, albo umrzesz. Innej opcji nie było ! Takie były czasy.
>>(Niemcy sami by na to nie wpadli), Krzyżacy to Niemcy.
>>a Watykan w wyniku działalności Włodkowica przyznał rację stronie polskiej w jej konflikcie z Zakonem Krzyżackim. Włodkowic żył w latach 1370-1435, a więc ponad 150 lat po misji ewangelizacyjnej w Prusach, zapoczątkowanej bullą papieża Innocentego III wydaną w 1206r. Ponieważ aż do roku 1226 nikt nie mógł uporać się z Prusami, dlatego sprowadzono Krzyżaków, którzy otrzymali w 1234 roku bullę papieża Grzegorza IX uznającą pełnię władzy Krzyżaków w tym rejonie, podbijając ostatecznie Prusów w 1283r. Przyznanie racji stronie polskiej w wyniku działalności Włodkowica to przysłowiowa musztarda po obiedzie, bo Krzyżacy bezpowrotnie unicestwili cały naród Prusów w imię ewangelizacji, a nie nazizmu, bo takiej ideologii wtedy jeszcze nie było.
|
|
|  | | Wojciech Przytulski (676 punktów) | >>>W tamtym okresie polski uczony Paweł Włodkowic napisał książkę, w której wykazał, że uprawiane przez Nazistów... >A niby kto był tym nazistą - Krzyżacy ? Przecież był to zakon chrześcijański założony w 1190r. przez mieszczan Bremy i Lubeki, powstały na fali krucjat z papieskim błogosławieństwem. Wtedy nie było nazizmu. Powstał on dopiero w 1903r w Niemczech. Naziści to oficjalna nazwa narodu niemieckiego, używana n.p. na konferencjach międzynarodowych dotyczących II WŚ, "Naziści" wypierają stopniowo "Niemców" także w filmach dokumentalnych i innych we współczesnych masmediach. Ja tylko dostosowuję się do ducha czasu i dlatego stosuję tę nazwę. Poza tym na jakiej zasadzie połączyłeś Zakon Krzyżacki z chrześcijaństwem? Czy ideologię nazizmu łączysz z buddyzmem? >>>szerszenie "chrześcijaństwa" poprzez mordowanie pogan jest sprzeczne z chrześcijaństwem >Dawali ultimatum - albo dajesz się ochrzcić, albo umrzesz. Innej opcji nie było ! Takie były czasy. >>>(Niemcy sami by na to nie wpadli), >>>a Watykan w wyniku działalności Włodkowica przyznał rację stronie polskiej w jej konflikcie z Zakonem Krzyżackim. >Włodkowic żył w latach 1370-1435, a więc ponad 150 lat po misji ewangelizacyjnej w Prusach, zapoczątkowanej bullą papieża Innocentego III wydaną w 1206r. Ponieważ aż do roku 1226 nikt nie mógł uporać się z Prusami, dlatego sprowadzono Krzyżaków, którzy otrzymali w 1234 roku bullę papieża Grzegorza IX uznającą pełnię władzy Krzyżaków w tym rejonie, podbijając ostatecznie Prusów w 1283r. Przyznanie racji stronie polskiej w wyniku działalności Włodkowica to przysłowiowa musztarda po obiedzie, bo Krzyżacy bezpowrotnie unicestwili cały naród Prusów w imię ewangelizacji, a nie nazizmu, bo takiej ideologii wtedy jeszcze nie było. Unicestwienie całego narodu jest przede wszystkim sprawą niemiecką/nazistowską, Naziści robią to zresztą nadal n.p. z Polakami. To że dostali świstki od z Watykanu nie zmienia tego jaką zarazą są Naziści/Niemcy. Od wieków dążą do wykończenia całego narodu polskiego, obecny ciąg niszczący rozpoczęli już w latach 80-ch przejmując, a właściwie dostając za darmo sowiecką agenturę na terenie Polski. Ciekawe czy jakby świstków nie dostali to czy by tych Prusów nie wycięli? Zastanawiałeś się nad tym? Skoro Watykan zmieniał zdanie o 180 stopni w takich kwestiach jak mordowanie całych narodów i robił to pod wpływem czynników zewnętrznych, to dlaczego traktujesz wycięcie Prusów jako działalność Watykanu? O wiele więcej w tym klasycznego niemieckiego nazizmu. Wycięcie czy zniewolenie całego narodu, bo niemiecka świnia chce się nażreć, Niemcy/Naziści to dzikie zwierzęta i przede wszystkim w tym należy upatrywać źródeł wymordowania Prusów, a nie w zaprzeczaniu religii katolickiej. Niemcy źle się urodzili, powinni powstać na Bliskim Wschodzie jako bojownicy Allacha, tam by pasowali. Wiesz w ogóle na czym nazizm jako ideologia polega, co jest jej celem? Prusy padły ofiarą nazizmu nie katolicyzmu, który nie ma czegokolwiek wspólnego z takim działaniem, no może oprócz tego, że nauki Chrystusa zakazują tego typu działalności, czego dowiódł Włodkowic. Działalność Włodkowica nie dotyczyła może i Prusów bezpośrednio, ale dotyczyła "Krzyżaków" oraz ichniej opętańczej działalności w Europie środkowej, niezatrzymanej zresztą do dzisiaj i to pomimo tego, że w międzyczasie doszło do faktów takich jak Rewolucja Protestancka i niemal całkowite zniszczenie chrześcijaństwa w Europie w XX-m wieku. A mamy 2020 i Naziści/"Krzyżacy" czy jak ich tam zwał nadal za jeden z głównych celów stawiają wykończenie Polaków i kolonizację Europy środkowej, kolonizację załatwili właściwie w pierwszej dekadzie po "upadku" komuny, a wykańczanie Polaków Naziści przeprowadzają obecnie poprzez kompletny rozkład narodu głównie we współpracy z polskojęzyczną żydokomuną, żydo-Sasami i możliwe że posłużą się oni przy tym Rosją czy "Ukraińcami".
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|