Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wieczna Świadomość?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
24-10-2019 12:48Berzerac (5671 punktów)Wieczna Świadomość?
Ocena 2 na 2
Witam bardzo serdecznie.Jestem po lekturze książki holenderskiego kardiologa Pim van Lommel pt "Wieczna Świadomość" Autor stara się w sposób naukowy wyjaśnić zjawisko NDE (śmierć kliniczna)oddzielając ludzka świadomość od pracy mózgu i innych organów.Świadomość odnosi do fizyki kwantowej. Przeczytałem wiele książek i publikacji na ten temat i w tym wszystkim coś mi się nie zgadza. Otóż ludzie , którzy przeżyli- wrócili stamtąd opisują m.in cudowną krainę, uczucie bezwarunkowej miłości, akceptacji oraz -uwaga- Wszechwiedzy. Czyli ludzie ,którzy wrócili powinni znać odpowiedzi na wszelkie z możliwych pytań a tak nie jest. Gdzie pytam się podziała się ta wszechwiedza? Czy ktoś może mi to wyjaśnić? Zapraszam do dyskusji. Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Duch Prawdy (14790 punktów)
>Otóż ludzie , którzy przeżyli- wrócili stamtąd opisują m.in cudowną krainę, uczucie bezwarunkowej miłości, akceptacji oraz -uwaga- Wszechwiedzy. Czyli ludzie ,którzy wrócili powinni znać odpowiedzi na wszelkie z możliwych pytań a tak nie jest. Gdzie pytam się podziała się ta wszechwiedza? Czy ktoś może mi to wyjaśnić?
Mówią o wszechwiedzy duchowej...

człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
24-10-2019 18:58 
 Ocena 2 na 2
Berzerac (5671 punktów)

>Mówią o wszechwiedzy duchowej...

No przecież nie chodzi o wiedzę typu "co było pierwsze-jajko czy kura" albo "kto zabił Kenediego"
Duch Prawdy (14790 punktów)
>>Mówią o wszechwiedzy duchowej...
>No przecież nie chodzi o wiedzę typu "co było pierwsze-jajko czy kura" albo "kto zabił Kenediego"
No właśnie...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Kulmin (4007 punktów)
>Witam bardzo serdecznie.Jestem po lekturze książki holenderskiego kardiologa Pim van Lommel pt
>"Wieczna Świadomość" Autor stara się w sposób naukowy wyjaśnić zjawisko NDE (śmierć
>kliniczna)oddzielając ludzka świadomość od pracy mózgu i innych organów.Świadomość odnosi do fizyki
>kwantowej. Przeczytałem wiele książek i publikacji na ten temat i w tym wszystkim coś mi się nie
>zgadza. Otóż ludzie , którzy przeżyli- wrócili stamtąd opisują m.in cudowną krainę, uczucie
>bezwarunkowej miłości, akceptacji oraz -uwaga- Wszechwiedzy. Czyli ludzie ,którzy wrócili powinni
>znać odpowiedzi na wszelkie z możliwych pytań a tak nie jest. Gdzie pytam się podziała się ta
>wszechwiedza? Czy ktoś może mi to wyjaśnić? Zapraszam do dyskusji. Pozdrawiam

Cóż, próby ubrania świadomości w mechanikę kwantową są podejmowane już od wielu lat ale spełzają na niczym póki co. Neurokognitywiści, neurolodzy, neurochirurdzy, czy neurofilozofowie, czyli osoby które mają spore rozeznanie w pracy mózgu i rozumieją jego działanie, tez sugerujących autonomie świadomości względem ciała raczej nie stawiają, bo są absurdalne.

Poza tym trzeba tutaj dokonać pewnego rozróżnienia, bo istnieje świadomość epifenomenalna, czyli fundamentalna świadomość wrażeń zmysłowych. Bez systemu percepcyjnego ona nie istnieje.
Dalej świadomość jako introspektywny stan psychiczny.

Jest oczywistym faktem, że np poważne uszkodzenie oczu, lub płatu wzrokowego mózgu czyni człowieka ślepym. Widzimy więc, że świadomość epifenomenalna nie może istnieć niezależnie od mózgu i percepcji.
Dalej jest oczywistym faktem, że świadomość jako introspektywny stan psychiczny jest zależna od konkretnych struktur w mózgu których uszkodzenie znosi jej aktywność.
Widzimy więc, że świadomość w takim znaczeniu nie może istnieć niezależnie od mózgu.
Ponadto, bardzo ważna rzecz, a w zasadzie odpowiedź na temat: pamięć. Pamięć jest fizyczno-chemicznym zapisem w strukturze synaptycznej mózgu, jeśli więc ktokolwiek cokolwiek pamięta z owej śmierci klinicznej, to jego mózg MUSI posiadać ślad chemiczny tych wydarzeń, a może go posiadać w dwóch sytuacjach:
1. Doświadcza tych wydarzeń przy pomocy percepcji.
2. Sam jest autorem tych wydarzeń, które składa i scala z zasobów pamięci pod wpływem agonii.

Jedyną rozsądną odpowiedzią, która ma uzasadnienie naukowe jest 2.
To pokazuje, że owa "wszechwiedza" to tylko wrażenie, które znika, gdy funkcjonowanie mózgu powraca do "normalności" i nic dziwnego, że ludzie po "powrocie" jej nie mają.

Gdyby ją zachowywali, gdybym pomimo wydłubanych oczu widział, pomimo zdewastowanego pnia mózgu był świadomy, pomimo zniszczonej kory mózgowej miał dobrą pamięć to bym miał inne zdanie, ale cóż... tak nie jest. Wszystko wskazuje na to, że śmierć mózgu to po prostu koniec. Finito.
To może być dla wielu smutne, więc nie dziwię się motywacji ludzi do tego by próbować udowodnić tak nonsensowne tezy.
24-10-2019 17:11 
 Ocena 1 na 1
Berzerac (5671 punktów)
Wszystko wskazuje na to, że śmierć mózgu to po prostu koniec. Finito.
>To może być dla wielu smutne, więc nie dziwię się motywacji ludzi do tego by próbować udowodnić tak nonsensowne tezy.

Pomimo wielu przeczytanych materiałów na ten temat, jestem tego samego zdania co Pan. Uważam podobnie, że te "wizje" podczas NDE to po prostu ostatnie "fajerwerki" umierającego mózgu. Zbyt mało nadal wiemy na temat mózgu i tak naprawdę nie mamy pojęcia do czego jest zdolny i jaki potencjał w nim się kryje.
25-10-2019 03:06 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Witam bardzo serdecznie.Jestem po lekturze książki holenderskiego kardiologa Pim van Lommel pt
>>"Wieczna Świadomość" Autor stara się w sposób naukowy wyjaśnić zjawisko NDE (śmierć
>>kliniczna)oddzielając ludzka świadomość od pracy mózgu i innych organów.Świadomość odnosi do fizyki
>>kwantowej. Przeczytałem wiele książek i publikacji na ten temat i w tym wszystkim coś mi się nie
>>zgadza. Otóż ludzie , którzy przeżyli- wrócili stamtąd opisują m.in cudowną krainę, uczucie
>>bezwarunkowej miłości, akceptacji oraz -uwaga- Wszechwiedzy. Czyli ludzie ,którzy wrócili powinni
>>znać odpowiedzi na wszelkie z możliwych pytań a tak nie jest. Gdzie pytam się podziała się ta
>>wszechwiedza? Czy ktoś może mi to wyjaśnić? Zapraszam do dyskusji. Pozdrawiam
>Cóż, próby ubrania świadomości w mechanikę kwantową są podejmowane już od wielu lat ale spełzają na niczym póki co. Neurokognitywiści, neurolodzy, neurochirurdzy, czy neurofilozofowie, czyli osoby które mają spore rozeznanie w pracy mózgu i rozumieją jego działanie, tez sugerujących autonomie świadomości względem ciała raczej nie stawiają, bo są absurdalne.
>Poza tym trzeba tutaj dokonać pewnego rozróżnienia, bo istnieje świadomość epifenomenalna, czyli fundamentalna świadomość wrażeń zmysłowych. Bez systemu percepcyjnego ona nie istnieje.
>Dalej świadomość jako introspektywny stan psychiczny.
>Jest oczywistym faktem, że np poważne uszkodzenie oczu, lub płatu wzrokowego mózgu czyni człowieka ślepym. Widzimy więc, że świadomość epifenomenalna nie może istnieć niezależnie od mózgu i percepcji.
>Dalej jest oczywistym faktem, że świadomość jako introspektywny stan psychiczny jest zależna od konkretnych struktur w mózgu których uszkodzenie znosi jej aktywność.
>Widzimy więc, że świadomość w takim znaczeniu nie może istnieć niezależnie od mózgu.
>Ponadto, bardzo ważna rzecz, a w zasadzie odpowiedź na temat: pamięć. Pamięć jest fizyczno-chemicznym zapisem w strukturze synaptycznej mózgu, jeśli więc ktokolwiek cokolwiek pamięta z owej śmierci klinicznej, to jego mózg MUSI posiadać ślad chemiczny tych wydarzeń, a może go posiadać w dwóch sytuacjach:
>1. Doświadcza tych wydarzeń przy pomocy percepcji.
>2. Sam jest autorem tych wydarzeń, które składa i scala z zasobów pamięci pod wpływem agonii.
>Jedyną rozsądną odpowiedzią, która ma uzasadnienie naukowe jest 2.
>To pokazuje, że owa "wszechwiedza" to tylko wrażenie, które znika, gdy funkcjonowanie mózgu powraca do "normalności" i nic dziwnego, że ludzie po "powrocie" jej nie mają.
>Gdyby ją zachowywali, gdybym pomimo wydłubanych oczu widział, pomimo zdewastowanego pnia mózgu był świadomy, pomimo zniszczonej kory mózgowej miał dobrą pamięć to bym miał inne zdanie, ale cóż... tak nie jest. Wszystko wskazuje na to, że śmierć mózgu to po prostu koniec. Finito.
>To może być dla wielu smutne, więc nie dziwię się motywacji ludzi do tego by próbować udowodnić tak nonsensowne tezy.

Przypina się pojęcie definicyjne słowa "świadomość" nawet do fizycznego pojęcia kwantu, co kompletnie dyskwalifikuje jakiekolwiek dyskusje. A wszczynanie takowych i wysłuchiwanie tych "ale..." (ale bo to, ale bo tamto) jest tylko niepotrzebnym i bezsensownym naciąganiem tematu, mającego otwierać rozważania na temat "życia" po życiu. Śmierć jest procesem zatrzymania pracy mózgu. Tzw. śmierć kliniczna jest po prostu początkiem agonii. Decyduje o tym mniejsza podaż tlenu i przetworzonych przez organizm energetycznych środków odżywczych. Ustaje po prostu fizjologiczna zdolność odtwarzania przez organizm jego zdolność przetwarzania energii i wykorzystania enrgii. Mózg jako najważniejsza część organizmu umiera zawsze ostatni. (Mózg niefortunnie nazwałem najważniejszą częścią organizmu, bo tak naprawdę każdy organ jest ważny.) Byłem obecny przy śmierci (naturalnej) mojego teścia. Zaczęło się to umieranie od kończyn, które zaczęły sinieć (szybko można poznać po kolorze paznokci). On jeszcze był na tyle przytomny, że mógł co wypowiedzieć, ale już nie mogłem się doszukać sensu jego wypowiedzi. To była reakcja obrony mózgu ograniczającego krążenie i odbierającego tlen z organów W danej chwili "niepotrzebnych" do podtrzymania działania samego mózgu. Czy wtedy człowiek umierający swoją "świadomość" wysyła przez kwanty do otaczającej przestrzeni? Przecież kwant to pojęcie określające najmniejszą porcję energii! I co? Nawet gdyby, to gdzie jest czynnik nie pozwalający na rozproszenie tych kwantów w przestrzeni otaczającej ciało tak, by podtrzymać tezę o zapisanej "świadomości"?
Sami widzicie, że to absurdum maximum. Tak jak temat wątku. Przepraszam, asertywnie należy nazywać stan rzeczy tak, jak mu się należy. Za niemedyczne, a raczej techniczne określenia użyte przepraszam. Nie jestem medykiem. Raczej opiniowałem to jak widzę sprawę.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
25-10-2019 11:40 
 Ocena 4 na 4
Kulmin (4007 punktów)
>Przypina się pojęcie definicyjne słowa "świadomość" nawet do fizycznego pojęcia kwantu, co kompletnie dyskwalifikuje jakiekolwiek dyskusje. A wszczynanie takowych i wysłuchiwanie tych "ale..." (ale bo to, ale bo tamto) jest tylko niepotrzebnym i bezsensownym naciąganiem tematu, mającego otwierać rozważania na temat "życia" po życiu. Śmierć jest procesem zatrzymania pracy mózgu. Tzw. śmierć kliniczna jest po prostu początkiem agonii. Decyduje o tym mniejsza podaż tlenu i przetworzonych przez organizm energetycznych środków odżywczych. Ustaje po prostu fizjologiczna zdolność odtwarzania przez organizm jego zdolność przetwarzania energii i wykorzystania enrgii. Mózg jako najważniejsza część organizmu umiera zawsze ostatni. (Mózg niefortunnie nazwałem najważniejszą częścią organizmu, bo tak naprawdę każdy organ jest ważny.) Byłem obecny przy śmierci (naturalnej) mojego teścia. Zaczęło się to umieranie od kończyn, które zaczęły sinieć (szybko można poznać po kolorze paznokci). On jeszcze był na tyle przytomny, że mógł co wypowiedzieć, ale już nie mogłem się doszukać sensu jego wypowiedzi. To była reakcja obrony mózgu ograniczającego krążenie i odbierającego tlen z organów W danej chwili "niepotrzebnych" do podtrzymania działania samego mózgu. Czy wtedy człowiek umierający swoją "świadomość" wysyła przez kwanty do otaczającej przestrzeni? Przecież kwant to pojęcie określające najmniejszą porcję energii! I co? Nawet gdyby, to gdzie jest czynnik nie pozwalający na rozproszenie tych kwantów w przestrzeni otaczającej ciało tak, by podtrzymać tezę o zapisanej "świadomości"?

No właśnie. Ludzie formułujący takie nonsensowne tezy po prostu nie rozumieją, że tak powiem, natury świadomości. Tzn przypisują jej a priori bycie jakąś substancją, jakimś nośnikiem podmiotowości, innymi słowy utożsamiają swoją osobę ze świadomością, co jest kompletną bzdurą. Świadomość to tylko stan psychiczny, a moja osoba to już pamięć, funkcje płatów czołowych kory mózgowej, ogólnie kora mózgowa. Obserwuje się np, że uszkodzenie kory przedczołowej zaburza myślenie, zdolność planowania i przewidywania, upośledza empatie i logiczne myślenie. Jak więc świadomość bez mózgu byłaby zdolna do myślenia, przywoływania wspomnień, czy czegokolwiek... nie no - totalny nonsens. Nie mówiąc już o tym o czym wspomniałeś, czyli jak miałaby w ogóle istnieć i trwać.
Duch Prawdy (14790 punktów)
>Jak więc świadomość bez mózgu byłaby zdolna do myślenia, przywoływania wspomnień, czy czegokolwiek... nie no - totalny nonsens.
www.rp.pl/Nauka/305229885-Zycie--bez-mozgu.html
>Nie mówiąc już o tym o czym wspomniałeś, czyli jak miałaby w ogóle istnieć i trwać.
Duch.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
26-10-2019 09:40 
 Ocena 1 na 1
Kulmin (4007 punktów)
>>Jak więc świadomość bez mózgu byłaby zdolna do myślenia, przywoływania wspomnień, czy czegokolwiek... nie no - totalny nonsens.
>www.rp.pl/Nauka/305229885-Zycie--bez-mozgu.html

W żadnym z tego typu przypadków nie stwierdzono braku mózgu. Bo brak mózgu to niezdolność organizmu do funkcjonowania nawet na poziomie czysto biologicznym.
Stwierdzano natomiast znaczny jego brak, ale trzeba tutaj zaznaczyć od razu rzecz kluczową.
Ci ludzie nie tracą znacznej części mózgu w wyniku gwałtownego wypadku, czy urazu, a więc nie jest tak, że wcześniej mieli mózg normalnej wielkości, a po jakimś wypadku zniszczeniu uległo i zanikło np 75% jego tkanki, a oni mimo to zachowywali względnie pełną funkcjonalność pozznawczą. Tak nie jest.
Ci ludzie rodzą się ze szczątkowymi mózgami zazwyczaj dotknięci hydranencefalią, lub w lżejszych przypadkach wodogłowiem.
Neuroplastyczność umożliwia temu istniejącemu mózgowi adaptacje do środowiska już od etapu prenatalnego i sfunkcjonalizowanie jego obszarów w etapie postnatalnym. Nie mówimy tu wszak o sytuacji posiadania tylko miliarda czy pięciu miliardów neuronów, ale wciąż o ilościach o rząd wielkości większych, a bazując na takiej ilości mózg mógł w ciągu x lat życia wykształcić wyższe funkcje poznawcze, bo jest po prostu niesłychanie plastyczny, zwłaszcza w wieku dziecięcym.
Stąd te bardzo rzadkie przypadki. Przy czym tacy ludzie nie dożywają starości.

>>Nie mówiąc już o tym o czym wspomniałeś, czyli jak miałaby w ogóle istnieć i trwać.
>Duch.

Nie znam.
Berzerac (5671 punktów)
>>Jak więc świadomość bez mózgu byłaby zdolna do myślenia, przywoływania wspomnień, czy czegokolwiek... nie no - totalny nonsens.
>www.rp.pl/Nauka/305229885-Zycie--bez-mozgu.html
>>Nie mówiąc już o tym o czym wspomniałeś, czyli jak miałaby w ogóle istnieć i trwać.

Być może przeceniamy funkcje mózgu, może odpowiedź leży w tych 95% tzw."DNA śmieciowego" na temat którego nikt nic nie wie, po co jest, do czego służy. Jak twierdzi wspomniany przeze mnie autor "Wiecznej Świadomości" mozg jest tylko odbiornikiem i nadajnikiem.
Duch Prawdy (14790 punktów)
>Jak twierdzi wspomniany przeze mnie autor "Wiecznej Świadomości" mozg jest tylko odbiornikiem i nadajnikiem.
i przetwornikiem...

Duch

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Berzerac (5671 punktów)
>>Jak twierdzi wspomniany przeze mnie autor "Wiecznej Świadomości" mozg jest tylko odbiornikiem i nadajnikiem.
>i przetwornikiem...
dokładnie
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Ludzie formułujący takie nonsensowne tezy po prostu nie rozumieją, że tak powiem, natury świadomości. Tzn przypisują jej a priori bycie jakąś substancją, jakimś nośnikiem podmiotowości, innymi słowy utożsamiają swoją osobę ze świadomością, co jest kompletną bzdurą.

I pisze to osoba, która napisała to:

>Wszystko wskazuje na to, że śmierć mózgu to po prostu koniec. Finito.

W rzeczywistości nic na to nie wskazuje. Przecież popełniłeś dokładnie ten sam błąd. Jak możesz tego nie widzieć?

Zauważasz, że ludzie błędnie przypisują świadomości podmiotowość, a nie widzisz, że robisz dokładnie to samo, uważając śmierć tego wyimaginowanego podmiotu za koniec świadomości. Zobacz jak głęboko broni się ego

>Świadomość to tylko stan psychiczny, a moja osoba to już pamięć, funkcje płatów czołowych kory mózgowej, ogólnie kora mózgowa.

Czyli sam widzisz, że te funkcje mózgu nie są odpowiedzialne za świadomość samą w sobie, tylko są wyższą formą jej organizacji.

>Obserwuje się np, że uszkodzenie kory przedczołowej zaburza myślenie, zdolność planowania i przewidywania, upośledza empatie i logiczne myślenie. Jak więc świadomość bez mózgu byłaby zdolna do myślenia, przywoływania wspomnień, czy czegokolwiek... nie no - totalny nonsens.

Po co świadomość bez mózgu miałaby być zdolna do myślenia i przywoływania wspomnień. Świadomość jest bierna, a funkcje mózgu są aktywnymi mechanizmami. Połączenie jednego z drugim daje to czego doświadczasz jako człowiek. Nonsensy wynikają z niezrozumienia, że to coś oddzielnego.

>Nie mówiąc już o tym o czym wspomniałeś, czyli jak miałaby w ogóle istnieć i trwać.

Tylko świadomość może istnieć i trwać niezależnie od przybranej formy i tego co znajduje się w jej "wnętrzu".
Kulmin (4007 punktów)
>>Wszystko wskazuje na to, że śmierć mózgu to po prostu koniec. Finito.
>W rzeczywistości nic na to nie wskazuje. Przecież popełniłeś dokładnie ten sam błąd. Jak możesz tego nie widzieć?

Mózg pracuje, człowiek żyje, rozmawia, myśli, odczuwa, doświadcza, zapamiętuje, uczy się - jest świadomy.
Mózg jest martwy, człowiek nie żyje, nie rozmawia, nie odczuwa, nie doświadcza, nie zapamiętuje, nie uczy się - nie jest świadomy.
To jest bezsprzeczny koniec tej osoby. Bezsprzeczny, zważywszy na to, że wszelkie informacje które decydowały o kształcie jej osobowości, właśnie ulegają powolnemu rozkładowi i bezpowrotnemu zniszczeniu. Finito. Doprawdy, trzeba mieć w sobie wielkie emocje i wiarę by tego nie widzieć.

>Zauważasz, że ludzie błędnie przypisują świadomości podmiotowość, a nie widzisz, że robisz dokładnie to samo, uważając śmierć tego wyimaginowanego podmiotu za koniec świadomości. Zobacz jak głęboko broni się ego

Nie robię tego samego. To nie jest to samo. Nie przypisuję świadomości podmiotowości. Powtórzę się, bo nie wiem czy to zarejestrowałeś: świadomość stan psychiczny, a nie podmiot psychiczny.
Mózg to jedyny obiekt we wszechświecie przy którego czynnym udziale obserwuje się zespół zjawisk określanych mianem świadomości. Stan psychiczny świadomości jest jak możliwość przeglądania treści zawartej w komputerze, a więc podgląd umysłu/systemu. Nijak nie wynika z tego żadna podmiotowość której próbujesz się doszukać z niezrozumienia.

>>Świadomość to tylko stan psychiczny, a moja osoba to już pamięć, funkcje płatów czołowych kory mózgowej, ogólnie kora mózgowa.
>Czyli sam widzisz, że te funkcje mózgu nie są odpowiedzialne za świadomość samą w sobie, tylko są wyższą formą jej organizacji.

Wymyśliłeś sobie jakieś własne rozumienie świadomości i krucjaty internetowe urządzasz.

>>Obserwuje się np, że uszkodzenie kory przedczołowej zaburza myślenie, zdolność planowania i przewidywania, upośledza empatie i logiczne myślenie. Jak więc świadomość bez mózgu byłaby zdolna do myślenia, przywoływania wspomnień, czy czegokolwiek... nie no - totalny nonsens.
>Po co świadomość bez mózgu miałaby być zdolna do myślenia i przywoływania wspomnień. Świadomość jest bierna, a funkcje mózgu są aktywnymi mechanizmami. Połączenie jednego z drugim daje to czego doświadczasz jako człowiek. Nonsensy wynikają z niezrozumienia, że to coś oddzielnego.

No po to, żeby człowiek religijny mógł wierzyć w to, ze spotka się ze swoją rodziną w niebie.

>>Nie mówiąc już o tym o czym wspomniałeś, czyli jak miałaby w ogóle istnieć i trwać.
>Tylko świadomość może istnieć i trwać niezależnie od przybranej formy i tego co znajduje się w jej "wnętrzu".

Tylko świadomość może istnieć xd
Polecam choć trochę autorefleksji, choć ociupinkę. I choć źdźbło znajomości współczesnej neurokognitywistyki, bo Ty swoje, a karawana jedzie dalej.
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Mózg pracuje, człowiek żyje, rozmawia, myśli, odczuwa, doświadcza, zapamiętuje, uczy się - jest świadomy.

Ku..a! Nadal mylisz świadomość z funkcjami kognitywnymi. Naucz się czytać ze zrozumieniem, bo wyjaśniałem to w poście, na który odpisujesz. Można nie rozmawiać i być świadomym. Zwierzęta też są świadome, choć bardzo różnimy się zakresem zrozumienia i możliwościami.

>Mózg jest martwy, człowiek nie żyje, nie rozmawia, nie odczuwa, nie doświadcza, nie zapamiętuje, nie uczy się - nie jest świadomy.

Ten człowiek nie doświadcza, ale to nie znaczy, że świadomości nie ma. Wyjaśniłem bardzo dokładnie dlaczego rzeczywistość nie może być materialna i w pełni obiektywna, więc każda teoria obiektywizująca rzeczywistość musi być przynajmniej częściowo błędna. Na teorie nie powinno patrzeć się pod kątem "obiektywnego istnienia", tylko użyteczności w odniesieniu do bezpośrednich fenomenów i realnego życia i w ten sposób rozwijamy swoją świadomość jako ludzie.

Przedmiot rozbity do osobnych atomów znika, ale nie ginie materia. Tym bardziej świadomość nie znika po śmierci, choć bezpowrotnie kończy się osoba, którą teraz jesteś. Składasz się ze świadomości. Świadomość formuje materię, a to powstaje z uniwersalnych praw logiki połączonych z unikatową losowością.

>>Zauważasz, że ludzie błędnie przypisują świadomości podmiotowość, a nie widzisz, że robisz dokładnie to samo, uważając śmierć tego wyimaginowanego podmiotu za koniec świadomości. Zobacz jak głęboko broni się ego
>Nie robię tego samego. To nie jest to samo. Nie przypisuję świadomości podmiotowości. Powtórzę się, bo nie wiem czy to zarejestrowałeś: świadomość stan psychiczny, a nie podmiot psychiczny.

Robisz to. Jeśli nie, to czym była wcześniejsza część twojej wypowiedzi? Na co odpisywałem powyżej, skoro nie właśnie na to? Piszesz, że stan psychiczny, żeby zaraz potem przekonywać, że skoro znika podmiot, to musi zniknąć cała świadomość składająca się dotychczas na tą osobę.

>Mózg to jedyny obiekt we wszechświecie przy którego czynnym udziale obserwuje się zespół zjawisk określanych mianem świadomości.

No wow, eureka! Mówisz to z pozycji podmiotu - człowieka. Odnosisz się do swoich emocji i na tej podstawie wyciągasz pochopne wnioski na temat całości.

>Stan psychiczny świadomości jest jak możliwość przeglądania treści zawartej w komputerze, a więc podgląd umysłu/systemu.

To niezbyt trafne porównanie.

>>>Świadomość to tylko stan psychiczny, a moja osoba to już pamięć, funkcje płatów czołowych kory mózgowej, ogólnie kora mózgowa.
>>Czyli sam widzisz, że te funkcje mózgu nie są odpowiedzialne za świadomość samą w sobie, tylko są wyższą formą jej organizacji.
>Wymyśliłeś sobie jakieś własne rozumienie świadomości i krucjaty internetowe urządzasz.

Ad personam to nie argument. Tłumaczenie błędów trzech użytkowników jednego forum to nie są żadne krucjaty. Cóż, po prostu bronisz swojej głębokiej wiary. Przestań być ciągle w defensywie i nie bój się dyskusji na argumenty. Odnieś się do tego co napisałem, a jeśli się czegoś wstydzisz, to przemilcz. Najgorsze jest takie chowanie się pod stół z nadzieją, że nikt cię tam nie zauważy.

>>Po co świadomość bez mózgu miałaby być zdolna do myślenia i przywoływania wspomnień. Świadomość jest bierna, a funkcje mózgu są aktywnymi mechanizmami. Połączenie jednego z drugim daje to czego doświadczasz jako człowiek. Nonsensy wynikają z niezrozumienia, że to coś oddzielnego.
>No po to, żeby człowiek religijny mógł wierzyć w to, ze spotka się ze swoją rodziną w niebie.

Odpisujesz na oślep. Chrześcijanie wierzą w fizyczne wskrzeszenie. Ich wiara nie mówi nic o braku mózgu. Czemu utożsamiasz świadomość z funkcjami mózgu, czyli de facto z konkretnym podmiotem? Opacznie podchodzisz do rozumienia teorii, która powinna odnosić się bezpośrednio do doświadczenia, a nie do innych teorii, które same muszą odnieść się do jeszcze innych teorii.

>>>Nie mówiąc już o tym o czym wspomniałeś, czyli jak miałaby w ogóle istnieć i trwać.
>>Tylko świadomość może istnieć i trwać niezależnie od przybranej formy i tego co znajduje się w jej "wnętrzu".
>Tylko świadomość może istnieć xd

"Argumentacja" rodem z gimnazjum.

>Polecam choć trochę autorefleksji, choć ociupinkę. I choć źdźbło znajomości współczesnej neurokognitywistyki, bo Ty swoje, a karawana jedzie dalej.

Myślisz, że przedrzeźnianie mnie świadczy o twojej racji, czy bardziej o nieumiejętności dyskutowania na poziomie? Straszny z ciebie dzieciuch. Dorośnij i zacznij brać odpowiedzialność za swoje słowa. Jeżeli coś piszesz i udowodnię, że się myliłeś, nie chowaj głowy w piasek jak struś.
29-10-2019 02:15 
 Ocena 2 na 2
Kulmin (4007 punktów)
>>Mózg pracuje, człowiek żyje, rozmawia, myśli, odczuwa, doświadcza, zapamiętuje, uczy się - jest świadomy.
>Ku..a! Nadal mylisz świadomość z funkcjami kognitywnymi. Naucz się czytać ze zrozumieniem, bo wyjaśniałem to w poście, na który odpisujesz. Można nie rozmawiać i być świadomym. Zwierzęta też są świadome, choć bardzo różnimy się zakresem zrozumienia i możliwościami.

Nie zrozumiałeś. Wymienione przeze mnie czynności to oczywiście zdolności kognitywne, ale jeśli obserwuje się je u człowieka (niektóre pośrednio jak myślenie, czy odczuwanie), to wynika z tego to, że jest świadomy. O świadomości nie wnioskuje się bezpośrednio, to chyba oczywiste.

>Przedmiot rozbity do osobnych atomów znika, ale nie ginie materia. Tym bardziej świadomość nie znika po śmierci, choć bezpowrotnie kończy się osoba, którą teraz jesteś. Składasz się ze świadomości. Świadomość formuje materię, a to powstaje z uniwersalnych praw logiki połączonych z unikatową losowością.

Jak świadomość formuje materię? Jak? Co to za "uniwersalne prawa logiki"? Twoja koncepcja nic nie rozwiązuje, a tylko potęguje niejasności i tworzy kolejne nieweryfikowalne pytania.
Nie powołuj się już więcej na biednego Ockhama i jego brzytwę.

>Robisz to. Jeśli nie, to czym była wcześniejsza część twojej wypowiedzi? Na co odpisywałem powyżej, skoro nie właśnie na to? Piszesz, że stan psychiczny, żeby zaraz potem przekonywać, że skoro znika podmiot, to musi zniknąć cała świadomość składająca się dotychczas na tą osobę.

Rozumiesz sformułowanie "stan psychiczny"? Nie rozumiesz...
Świadomość to stan umysłu, który umożliwia introspekcje. Jak śpimy to umysł jest w innym stanie. Kumasz? Trochę jak woda. Woda może być w różnych stanach.

Swoją drogą, Twoja batalia z materializmem ontologicznym nie może zostać wygrana z prostej przyczyny. Świat mentalny istnieje, a nie jest światem materialnym. I wiesz co Ci powiem? Nie znam żadnego filozofa i naukowca, który by obecnie uważał, że istnieje tylko i wyłącznie świat materialny i nic więcej. Dlatego apeluję do Ciebie abyś wskazał filzofów i naukowców którzy tak uważają. Konkretnie. No bo przecież chyba musisz jakichś mieć na rozpisce... prawda? prawda?...

>>Stan psychiczny świadomości jest jak możliwość przeglądania treści zawartej w komputerze, a więc podgląd umysłu/systemu.
>To niezbyt trafne porównanie.

Całkiem dobre, z resztą nie moje. Możliwość przeglądania treści zawartej w komputerze jest stanem w jakim się znajduje cały system, a system jest zapisany na procesorze i dysku twardym. Możliwe są inne stany, jak stan czuwania, hibernacji/uśpienia. Można też procesor zniszczyć i owe stany systemu zanikają bezpowrotnie. Stan czegoś nie może istnieć niezależnie od tego czegoś czego jest stanem, a już tym bardziej nie może istnieć gdy coś czego jest stanem przestaje istnieć. To chyba dość proste do zrozumienia.

>Ad personam to nie argument. Tłumaczenie błędów trzech użytkowników jednego forum to nie są żadne krucjaty. Cóż, po prostu bronisz swojej głębokiej wiary. Przestań być ciągle w defensywie i nie bój się dyskusji na argumenty. Odnieś się do tego co napisałem, a jeśli się czegoś wstydzisz, to przemilcz. Najgorsze jest takie chowanie się pod stół z nadzieją, że nikt cię tam nie zauważy.

Zwracam uwagę innych osób które to może czytają na istotną rzecz jaką jest rozbieżność definicyjna w Twoim rozumieniu świadomości, a uznanym przez względny ogół. W takim wypadku nic dziwnego, że wychodzi Ci inny wynik. Pamiętam z dzieciństwa, że walka z wymyślonymi przeciwnikami była doprawdy satysfakcjonująca, z zewnątrz co prawda raczej komiczna i żałosna, ale nader wszystko była bezowocna i bezproduktywna.

>Odpisujesz na oślep. Chrześcijanie wierzą w fizyczne wskrzeszenie. Ich wiara nie mówi nic o braku mózgu. Czemu utożsamiasz świadomość z funkcjami mózgu, czyli de facto z konkretnym podmiotem? Opacznie podchodzisz do rozumienia teorii, która powinna odnosić się bezpośrednio do doświadczenia, a nie do innych teorii, które same muszą odnieść się do jeszcze innych teorii.

Patrz wyjaśnienie co to "stan psychiczny"...

>>Tylko świadomość może istnieć xd
>"Argumentacja" rodem z gimnazjum.

Nieee, to była kpina. To nie był argument - mogłeś to nawet zignorować.

>>Polecam choć trochę autorefleksji, choć ociupinkę. I choć źdźbło znajomości współczesnej neurokognitywistyki, bo Ty swoje, a karawana jedzie dalej.
>Myślisz, że przedrzeźnianie mnie świadczy o twojej racji, czy bardziej o nieumiejętności dyskutowania na poziomie? Straszny z ciebie dzieciuch. Dorośnij i zacznij brać odpowiedzialność za swoje słowa. Jeżeli coś piszesz i udowodnię, że się myliłeś, nie chowaj głowy w piasek jak struś.

To prawda, może świadczyć o co najmniej dwóch rzeczach:
1. Kpię sobie z Ciebie, bo gadasz bzdury, a trudno obalić zmyślony system który bazuje na zmyślonych definicjach.
2. Zagiąłeś mnie i zmasakrowałeś przełomowymi obserwacjami i zapierającymi dech w piersi rozumowaniami.

Mnie jednak nurtuje pytanie, no bo jeśli to jest tak oczywiste i materializm ontologiczny jest tak fałszywy, a ci wszyscy personalnie niezidentyfikowani neoateiści tak go wyznają, to czemu nikt go nie obala? Przecież wg tego co relacjonujesz to obalenie materializmu ontologicznego to jakaś dziecinna igraszka. Skrobnij artykuł, wyślij do jakiegoś czasopisma i czekajmy na rewolucję.
Ja tu widzę co najmniej dwie opcje:
1. Spisek
2. Współcześnie materializm ontologiczny nie występuje i nikt tego nie potraktowałby poważnie.
3. Nie chce Ci się. Ale to w takim razie skąd czerpiesz motywacje do pisania tutaj? Chyba lepiej byłoby napisać artykuł i jeśli zostałby uznany (no a przecież zostałby na pewno), to by mnie przekonało skuteczniej niż tysiąc postów.
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Nie zrozumiałeś. Wymienione przeze mnie czynności to oczywiście zdolności kognitywne, ale jeśli obserwuje się je u człowieka (niektóre pośrednio jak myślenie, czy odczuwanie), to wynika z tego to, że jest świadomy.

Ty nie zrozumiałeś i powyższy cytat to potwierdza. To jest właśnie mylenie świadomości z czynnościami kognitywnymi. Z góry zakładasz to co chcesz udowodnić. Nie tędy droga. Przy formułowaniu pewnych stwierdzeń nie ma miejsca na wiarę.

>O świadomości nie wnioskuje się bezpośrednio, to chyba oczywiste.

Co to znaczy, że nie wnioskuje się bezpośrednio?
O świadomości się nie wnioskuje. To pierwsze i jedyne co jest ci dane a priori i dotyczy również każdego innego obserwatora. Będąc ludźmi, których świadomość jest przetwarzana przez mózg, meta-świadomość nakłada nam się w bezpośrednim doświadczeniu z funkcjami kognitywnymi. To dlatego tak wielu ludzi ma problem z ego, które umiera wraz z ciałem fizycznym, ale dla świadomości to tylko transformacja. Ciągle trwa zmiana formy, co jest wynikiem ciągłego działania randomu, który jest podstawą istnienia wszystkiego. Prawdziwie trwała jest tylko logika i nieustanna zmiana formy (ewolucja). Na świecie nie istnieje nic poza informacjami. Random i logika tworzą je i sterują nimi. Ewolucja informacji idzie w parze z ekspansją świadomości. Informacje i świadomość lokalnie tworzą materię.

Świata nie mógł stworzyć Bóg, który byłby od razu idealny i istniejący poza materią, ani tym bardziej materia nie mogła być od razu gotowym tworzywem, które przypadkowo się formułuje i w efekcie dało taki świat jak nasz i jeszcze istnieje gdzieś poza czyjąkolwiek świadomością. Świat nie może działać deterministycznie, bo wtedy nic nie mogłoby powstać, żadna logika nie miałaby zastosowania i wszystko byłoby pogrążone w regresie w nieskończoność. Wymusza to przyjęcie wniosków, że materia jest tylko budulcem świadomości. We śnie doświadczasz jednak istnienia wirtualnej materii, która jest taka sama jak realna. Niektórzy mają bardzo realne sny i nie odróżniają ich od rzeczywistości, co jest skorelowane ze specyficznymi zmianami w mózgu. Zainteresuj się kognitywistyką, to zaczniesz dostrzegać korelacje zamiast przypisywać wyimaginowane pierwszeństwo fizycznemu mózgowi nad świadomością. Wypowiadając się na ten temat powinieneś mieć podstawową wiedzę i wtedy byłoby dla ciebie jasne, że fizyczny kształt mózgu modeluje się na wzór tego jak myślimy. Pod wpływem terapii, na której pacjenci np uzależnieni zajmują się tylko i wyłącznie umysłowym (logiczno-emocjonalnym) sposobem leczenia, zmienia się fizyczna budowa mózgu i połączenia neuronów. To przeczy twoim tłumaczeniom.

>Twoja koncepcja nic nie rozwiązuje, a tylko potęguje niejasności i tworzy kolejne nieweryfikowalne pytania.

Udowodnij zamiast tylko o tym pisać, unikając odpowiedzi ma moje dowody. Nie poradzisz odpowiedzieć.

>Nie powołuj się już więcej na biednego Ockhama i jego brzytwę.

Bo nie poradzisz odpowiedzieć na ten argument?

>Rozumiesz sformułowanie "stan psychiczny"? Nie rozumiesz...

Ty nie rozumiesz. Ja to wytłumaczyłem. Z twojego niezrozumienia wynika złudzenie, że moje dowody dostarczają tylko więcej nieweryfikowalnych pytań. Podałem dowody, że nie masz racji i materializm jest błędny. Nie zrozumiałeś i dlatego piszesz to co piszesz.
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Jak śpimy to umysł jest w innym stanie. Kumasz? Trochę jak woda. Woda może być w różnych stanach.

Właśnie to ci tłumaczę. Czyli nie możesz użyć argumentu, że świadomość to funkcja mózgu, bo po jego uszkodzeniu lub śmierci jest po prostu w innym stanie. Świadomość nie jest stanem umysłu.

>Swoją drogą, Twoja batalia z materializmem ontologicznym nie może zostać wygrana z prostej przyczyny. Świat mentalny istnieje, a nie jest światem materialnym.

To jeden z argumentów przeciwko materializmowi ontologicznemu. Zastanów się przez chwilę...

>>>Stan psychiczny świadomości jest jak możliwość przeglądania treści zawartej w komputerze, a więc podgląd umysłu/systemu.
>>To niezbyt trafne porównanie.
>Całkiem dobre, z resztą nie moje.

No właśnie. Spróbuj pomyśleć samodzielnie, zamiast powtarzać coś czego nie rozumiesz po ludziach, którzy też nie rozumieją, o czym świadczą ich błędne analogie.

>>>Tylko świadomość może istnieć xd
>>"Argumentacja" rodem z gimnazjum.
>Nieee, to była kpina. To nie był argument - mogłeś to nawet zignorować.

Kpina zamiast argumentacji. Ciekawe czemu

>To prawda, może świadczyć o co najmniej dwóch rzeczach:
>1. Kpię sobie z Ciebie, bo gadasz bzdury, a trudno obalić zmyślony system który bazuje na zmyślonych definicjach.

Wręcz przeciwnie. Bardzo łatwo go obalić. Prawie zawsze takie kpiny świadczą o nieumiejętności odpowiedzenia treścią na treść i pojawiają się kiedy ktoś na siłę udowadnia swoją "rację". Chyba, że byłyby obok argumentów, ale u ciebie są zamiast nich. Po drugie nie było tu zmyślonych definicji, tylko najwyżej nie zrozumiałeś niektórych z nich.

>2. Zagiąłeś mnie i zmasakrowałeś przełomowymi obserwacjami i zapierającymi dech w piersi rozumowaniami.

Po co ta hiperbola? Po prostu udowodniłem, że się mylisz. Nikomu nie powinno zapierać dechu w piersiach od pisania oczywistych rzeczy.

Resztę dziecinnych argumentów ad personam pominę, bo są na wyjątkowo niskim poziomie.
29-10-2019 13:02 
 Ocena 1 na 3
Kulmin (4007 punktów)

>>Swoją drogą, Twoja batalia z materializmem ontologicznym nie może zostać wygrana z prostej przyczyny. Świat mentalny istnieje, a nie jest światem materialnym.
>To jeden z argumentów przeciwko materializmowi ontologicznemu. Zastanów się przez chwilę...

Czyli wszystko jasne. Walczysz z powietrzem. Stworzyłeś sobie sztucznego wroga. Obecnie nikt poważny nie utrzymuje materializmu ontologicznego, bo to jest jakiś archaiczny pogląd. Ani Dawkins, ani Hitchens, ani Dennnet, ani żaden inny ateista filozof/naukowiec który jest na bieżąco z kognitywistyką. Może jacyś zaśniedziali, pordzewiali profesorowie marginalnych uczelni którzy nie odgrywają już żadnej roli.
Ja ani razu nie przyznałem się do tego poglądu tylko zacząłem krytykować Twój pogląd o świadomości, a Ty sobie resztę dopowiedziałeś.
PoProstuBogdan (447 punktów)
Czyli nadal nie rozumiesz i zamiast zastanowić się nad moimi argumentami, tworzysz racjonalizacje. W ten sposób twoje ego broni się przed świadomością bycia głupim. W twoim wieku to powszechne zjawisko. Mniej więcej wtedy pojawia się świadomość własnej głupoty (u kobiet wcześniej) i zaczyna się dorastać. Podważanie dawnych przekonań otwiera drogę do głębszego zrozumienia i wzrasta faktyczne poczucie własnej wartości, zbudowane na logicznych podstawach.

Ja nie muszę z nikim walczyć i nie potrzebuję wrogów. Podałem dowody, za którymi stoi logika. Dostrzegasz w tym walkę, bo masz w sobie takie emocje i one przesłaniają ci jeszcze możliwość zrozumienia. Nie potrafiłeś odnieść się do argumentów, nie rozumiesz czym jest materializm ontologiczny i nie wiesz nawet w którym momencie go broniłeś. Na przykład tu: www.racjonalista.pl/forum.php/s,799393#w799602
To ja sobie wymyśliłem, że to napisałeś? Zacznij od zrozumienia czym jest materializm ontologiczny.
29-10-2019 14:25 
 Ocena 2 na 2
Kulmin (4007 punktów)
Materializm ontologiczny nie występuje w obecnych czasach. Stworzyłeś sobie personalnie niezidentyfikowany zbiór "neoateistów" (wciąż bez przykładów) którym wpychasz jakieś poglądy, a który stanowi trzon narracyjny Twoich wywodów i ma za zadanie uwiarygodnić brednie o świadomości formującej materie. I tyle. Ot streszczenie Twoich wywodów.
Przestałem czuć zobowiązanie do odpowiadania na wszystko, bo rozmowa przestała być angażująca, a wręcz zrozumiała, z uwagi na zbyt różniące się siatki pojęciowe.

Ale wciąż mnie zastanawia - jeśli obalenie materializmu ontologicznego jest tak proste, a jego fałszywość jest tak oczywista, a on jest wyznawany przez tak wielu filozofów i naukowców, to czemu nic się w tej sprawie nie dzieje?

Domyślam się odpowiedzi: spisek i zmowa milczenia (cholera wie w jakim celu), ale mógłbyś to wyartykułować sam.
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Materializm ontologiczny nie występuje w obecnych czasach.

Dziecko zdecyduj się czy go bronisz i podajesz typowe argumenty świadczące, że jesteś materialistą ontologicznym jak większość dzisiejszych znanych naukowców, czy twierdzisz, że go nie ma, bo nie ma sensu dyskutować z rozdwojeniem jaźni.

>Stworzyłeś sobie personalnie niezidentyfikowany zbiór "neoateistów" (wciąż bez przykładów) którym wpychasz jakieś poglądy, a który stanowi trzon narracyjny Twoich wywodów i ma za zadanie uwiarygodnić brednie o świadomości formującej materie. I tyle. Ot streszczenie Twoich wywodów.

Niczego sobie nie stworzyłem, tylko dalej nie rozumiesz. Nie wiesz o czym piszesz i nie potrafiłeś odnieść się do podanych przeze mnie dowodów.

>Ale wciąż mnie zastanawia - jeśli obalenie materializmu ontologicznego jest tak proste, a jego fałszywość jest tak oczywista, a on jest wyznawany przez tak wielu filozofów i naukowców, to czemu nic się w tej sprawie nie dzieje?

Bo błędne poglądy zwykle dominują. Zwłaszcza jeśli chodzi o metafizykę.

>Domyślam się odpowiedzi: spisek i zmowa milczenia (cholera wie w jakim celu), ale mógłbyś to wyartykułować sam.

Zamiast domyślać się odpowiedzi na głupie pytania, spróbuj najpierw zrozumieć o czym piszę. Jeśli chcesz mogę ci to wytłumaczyć krok po kroku, ale musisz odpowiadać na argumenty, a twoje odpowiedzi i konsekwentne pomijanie najważniejszych dowodów logicznych, które przytoczyłem wskazują na to, że tak jak salek nie chcesz dyskutować, tylko udowadniasz sobie, że masz rację, żeby nie czuć się głupim.
29-10-2019 17:39 
 Ocena 2 na 2
Kulmin (4007 punktów)
>>Materializm ontologiczny nie występuje w obecnych czasach.
>Dziecko

Komuś nerwy puszczają.

>zdecyduj się czy go bronisz i podajesz typowe argumenty świadczące, że jesteś materialistą ontologicznym jak większość dzisiejszych znanych naukowców, czy twierdzisz, że go nie ma, bo nie ma sensu dyskutować z rozdwojeniem jaźni.

Nie bronię materializmu ontologicznego, bo to jest archaiczny pogląd. Stoję na straży neurokognitywistycznego ujęcia świadomości.
Dalej nie poradzisz podać ani jednego żyjącego, znanego naukowca/filozofa z którego prac wynikałoby, że uważa on, że istnieje tylko materia i nic więcej. A ja wiem dlaczego - bo tacy nie istnieją.

>>Stworzyłeś sobie personalnie niezidentyfikowany zbiór "neoateistów" (wciąż bez przykładów) którym wpychasz jakieś poglądy, a który stanowi trzon narracyjny Twoich wywodów i ma za zadanie uwiarygodnić brednie o świadomości formującej materie. I tyle. Ot streszczenie Twoich wywodów.
>Niczego sobie nie stworzyłem, tylko dalej nie rozumiesz. Nie wiesz o czym piszesz i nie potrafiłeś odnieść się do podanych przeze mnie dowodów.

Dokładnie wiem o czym piszę, bo już od paru postów nie podałeś ani jednej osoby z której prac wynikałoby, że istnieje tylko materia (jeśli uważasz, że ktoś jest materialistą ontologicznym to musisz to wykazać). A skoro nie potrafisz podać przykładów, to wnioskuję, że jest bardzo prawdopodobne iż uroiłeś sobie cały ten zbiór, a na potrzeby swojej narracji posługujesz się pustymi figurami typu: większość naukowców.
Znam ten syndrom. To syndrom niewiedzy.

>>Ale wciąż mnie zastanawia - jeśli obalenie materializmu ontologicznego jest tak proste, a jego fałszywość jest tak oczywista, a on jest wyznawany przez tak wielu filozofów i naukowców, to czemu nic się w tej sprawie nie dzieje?
>Bo błędne poglądy zwykle dominują. Zwłaszcza jeśli chodzi o metafizykę.

Bzdura. Równie dobrze ja mogę powiedzieć, że błędne poglądy są zwykle głoszone przez mniejszość. Zwłaszcza w metafizyce.
Zastanów się poważniej i głębiej dlaczego nic się nie dzieje i dopuść do siebie myśl, że może mylisz się u samych założeń. Więcej otwartości, choć może jesteś już za stary na liberalne podejście do rzeczywistości i zmiana poglądu w tej sprawie przyniosłaby Ci znaczny dyskomfort psychiczny.
Czy przedstawiałeś już swoje dowody obalające materializm ontologiczny jakiemuś neoateiście z krwi i kości? Lub komukolwiek kto zajmuje się zawodowo filozofią?

>>Domyślam się odpowiedzi: spisek i zmowa milczenia (cholera wie w jakim celu), ale mógłbyś to wyartykułować sam.
>Zamiast domyślać się odpowiedzi na głupie pytania, spróbuj najpierw zrozumieć o czym piszę. Jeśli chcesz mogę ci to wytłumaczyć krok po kroku, ale musisz odpowiadać na argumenty, a twoje odpowiedzi i konsekwentne pomijanie najważniejszych dowodów logicznych, które przytoczyłem wskazują na to, że tak jak salek nie chcesz dyskutować, tylko udowadniasz sobie, że masz rację, żeby nie czuć się głupim.

No trudno zrozumieć takie twierdzenia jak "świadomość formuje materię", bo to jest jakiś bełkot, który operuje na całkowicie odmiennej siatce pojęciowej niż współczesna filozofia.
Więc tak, ja Ciebie w ogólnym zarysie nie rozumiem. To tez powinna być dla Ciebie przesłanka do zastanowienia z której wynikają co najmniej dwie opcje:
1. Bredzisz, dlatego nikt nie rozumie.
2. Większość naukowców i filozofów to głupole którzy nie są w stanie zrozumieć prostych, logicznych faktów.

Wybór jest prosty.

Swoją drogą, nawet jeśli Twoja krytyka materializmu jest trafna (choć trochę poniewczasie bo nikt nie utrzymuje już takiego poglądu), to w żaden sposób nie dowodzi to prawdziwości Twoich twierdzeń o "świadomości formującej materię". Ty po prostu oferujesz w zamian pogląd z przeciwległego bieguna, stanowisko opozycyjne do materializmu ontologicznego, tak samo bzdurne i absurdalne.
PoProstuBogdan (447 punktów)
>>>Materializm ontologiczny nie występuje w obecnych czasach.
>>Dziecko
>Komuś nerwy puszczają.

Jeżeli komuś puszczają, to tobie. Masz 22 lata co sam zaznaczyłeś w profilu. Widać to również po twoich wypowiedziach. Nie rozumiesz autorów, których polecasz. Nie rozpoznałeś inspiracji ich treściami w postach, które do ciebie pisałem. Pytasz o nazwiska autorów, ale w ogóle nie interesuje cię treść. Polecam zachować więcej cierpliwości i przestać stosować przed sobą wymówki. Nie oszukasz się. Możesz tylko stracić czas.

>Nie bronię materializmu ontologicznego, bo to jest archaiczny pogląd. Stoję na straży neurokognitywistycznego ujęcia świadomości.

Dobrze wiedzieć, ale między tym co deklarujesz, a tym co piszesz w praktyce jest dosyć spora rozbieżność.

>Dokładnie wiem o czym piszę, bo już od paru postów nie podałeś ani jednej osoby z której prac wynikałoby, że istnieje tylko materia (jeśli uważasz, że ktoś jest materialistą ontologicznym to musisz to wykazać). A skoro nie potrafisz podać przykładów, to wnioskuję, że jest bardzo prawdopodobne iż uroiłeś sobie cały ten zbiór, a na potrzeby swojej narracji posługujesz się pustymi figurami typu: większość naukowców.

Czyli nie wiesz o czym piszesz, a ten fragment doskonale to potwierdza. Sam broniłeś materializmu ontologicznego. Liźnij dziecko trochę nauki, zamiast zadawać głupie pytania o nazwiska osób.

>Znam ten syndrom. To syndrom niewiedzy.

Nie znasz, bo gdybyś znał, dostrzegałbyś go u siebie.

>Zastanów się poważniej i głębiej dlaczego nic się nie dzieje i dopuść do siebie myśl, że może mylisz się u samych założeń. Więcej otwartości, choć może jesteś już za stary na liberalne podejście do rzeczywistości i zmiana poglądu w tej sprawie przyniosłaby Ci znaczny dyskomfort psychiczny.

Nie przepisuj tego co ci wcześniej poradziłem, tylko naprawdę spróbuj to zastosować. Ja ciągle zmieniam swoje poglądy i wiem z doświadczenia, że w twoim wieku potencjał fizjologiczny przewyższa wiedzę i doświadczenie. Przeczytałem trochę książek, dopamina buzowała w głowie (w tym wieku masz jej więcej niż ja, ale bardziej ci się waha) i wydawało się, że coś wiem.

Co znaczy, że nic się nie dzieje? Co miałoby się dziać?

>Czy przedstawiałeś już swoje dowody obalające materializm ontologiczny jakiemuś neoateiście z krwi i kości? Lub komukolwiek kto zajmuje się zawodowo filozofią?

Trollujesz?

>No trudno zrozumieć takie twierdzenia jak "świadomość formuje materię", bo to jest jakiś bełkot, który operuje na całkowicie odmiennej siatce pojęciowej niż współczesna filozofia.

To jest jedna z najpoważniejszych obecnych teorii filozoficznych w poważnych kręgach, które się tym zajmują. Tobie trudno to zrozumieć i przyswoić sobie tą siatkę pojęciową, bo odwracasz kolejność myślenia. Zrozumienie powinieneś zacząć od argumentów obalających materializm. Deklarujesz coś innego niż twierdzisz w praktyce. Przypomnij sobie jak jeszcze niedawno pisałeś, że ewolucja wynika z przypadkowych oddziaływań, których nie potrafiłeś zdefiniować i że widzimy materię więc świat jest materialny i materia jest wszystkim co istnieje. Wytłumaczyłem ci na czym polegały twoje błędy i przestałeś je powtarzać, ale nie przyznasz mi racji. To typowe dla twojego wieku

>Więc tak, ja Ciebie w ogólnym zarysie nie rozumiem. To tez powinna być dla Ciebie przesłanka do zastanowienia z której wynikają co najmniej dwie opcje:
>1. Bredzisz, dlatego nikt nie rozumie.

Nie wymądrzaj się. To akurat wkurza i dlatego starsi odruchowo patrzą z góry na większość małolatów.

>2. Większość naukowców i filozofów to głupole którzy nie są w stanie zrozumieć prostych, logicznych faktów.

3. Większość naukowców nie potrafi wyciągać filozoficznych wniosków, albo robią to celowo i cynicznie jak np inteligentny żyd Sam Harris, który udaje, że nie rozumie czym jest wolna wola i jest jednym z przykładów neoateistów i materialistów ontologicznych.

>Wybór jest prosty.

Myślisz jeszcze zbyt skrajnie.

>Swoją drogą, nawet jeśli Twoja krytyka materializmu jest trafna (choć trochę poniewczasie bo nikt nie utrzymuje już takiego poglądu), to w żaden sposób nie dowodzi to prawdziwości Twoich twierdzeń o "świadomości formującej materię". Ty po prostu oferujesz w zamian pogląd z przeciwległego bieguna, stanowisko opozycyjne do materializmu ontologicznego, tak samo bzdurne i absurdalne.

Już wyjaśniałem dlaczego tak nie jest. Zamiast odpowiedzieć powtarzasz poprzedni wywód. Przeciwieństwem materializmu z przeciwnego bieguna jest wiara w Boga. Większość ludzi wyznaje jedno lub drugie tak jak Polacy są podzieleni politycznie na PO i PiS. Czy to znaczy, że większość ma rację? Większość zwykle się myli, a oficjalna filozofia od dawna nie jest nauką od kiedy od tego jakie ktoś głosi poglądy zależy ile zarobi, a materializm i neoateizm nadal jest oficjalną bronią przeciwko tradycjom religijnym. Forsuje się kłamstwa, że nie ma wolnej woli i tożsamości, a świat jest materialny. Panuje błędne pojmowanie teorii jako zewnętrznych względem świadomości. Jedne błędne teorie są uzasadniane innymi. Zobacz co pisze salek. Jeśli nadal nie rozumiesz to wyjaśnię ci to krok po kroku. Zastanów się najpierw do czego odnosi się metoda naukowa i obserwacja. Czy jest użyteczna jeśli umieścimy ją na zewnątrz (to jest mechanizm nerwicy i większości urojeń) względem świadomości, czy lepiej odnosić wszystkie teorie bezpośrednio do doświadczenia? "Materia" to taki "cieplik" albo "flogiston". Rozumiesz do tego momentu?
29-10-2019 19:20 
 Ocena 2 na 2
Kulmin (4007 punktów)
>>No trudno zrozumieć takie twierdzenia jak "świadomość formuje materię", bo to jest jakiś bełkot, który operuje na całkowicie odmiennej siatce pojęciowej niż współczesna filozofia.
>To jest jedna z najpoważniejszych obecnych teorii filozoficznych w poważnych kręgach, które się tym zajmują.

Dlatego pytałem się Ciebie o personalia kogoś kto się tym zajmuje, żebym mógł się zapoznać z tą teorią od kogoś kompetentnego. Kto należy do owych poważnych kręgów? Podaj tytuły artykułów które wszak musisz mieć na rozkładzie, prawda?

A co mi odpisałeś?:

Cytat:
Tu nie ma żadnego poglądu, z którym mógłbyś się zapoznawać. Rozumiesz lub nie.


No więc jak? Teoria, czy nie ma o czym gadać?

Najlepszym wyjściem będzie podanie mi namiarów na tych jeszcze personalnie niezidentyfikowanych ludzi, bym mógł poczytać jakieś ich prace w których omawiają ową poważną teorię.
Być może uległeś złemu wrażeniu, ale ja nie jestem w żaden sposób związany ze swoim światopoglądem, bo nie jestem zaangażowany emocjonalnie w większość poglądów. Po prostu jedne mnie bardziej przekonują. A Twoja argumentacja jest dla mnie totalnie nieprzekonująca, nawet jeśli nie znajduje odpowiedzi na pytania, czy jakieś problemy które wytykasz.

Dlatego nie będę dłużej prowadził dyskusji, bo jest kontrproduktywna. Ale jak mi dasz namiary personalne na tę teorię, to przeczytam i tu wrócę. Gitara?
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Dlatego pytałem się Ciebie o personalia kogoś kto się tym zajmuje, żebym mógł się zapoznać z tą teorią od kogoś kompetentnego. Kto należy do owych poważnych kręgów? Podaj tytuły artykułów które wszak musisz mieć na rozkładzie, prawda?

Niestety myślisz jak typowy dzieciak. To czego wymagasz nie byłoby poważnym argumentem w żadnej dyskusji. Pytałeś o personalia, bo nie chcesz rozważyć moich argumentów, tylko wolisz oprzeć się na jakimś autorytecie. Gdybym miał wklejać artykuły i powoływać się na nazwiska, nie rejestrowałbym się na forum.

>A co mi odpisałeś?

Argumenty, na które nie poradziłeś odpowiedzieć. To powinno ci wystarczyć przynajmniej do tego żeby przemyśleć swoje poglądy.

>Najlepszym wyjściem będzie podanie mi namiarów na tych jeszcze personalnie niezidentyfikowanych ludzi, bym mógł poczytać jakieś ich prace w których omawiają ową poważną teorię.

Nawet gdybym odpowiedział, byłby to pozamerytoryczny sposób dyskusji, który Shopenhauer nazwał "argumentum ad verecundiam". Naucz się samodzielnej argumentacji.

>Być może uległeś złemu wrażeniu, ale ja nie jestem w żaden sposób związany ze swoim światopoglądem, bo nie jestem zaangażowany emocjonalnie w większość poglądów. Po prostu jedne mnie bardziej przekonują. A Twoja argumentacja jest dla mnie totalnie nieprzekonująca, nawet jeśli nie znajduje odpowiedzi na pytania, czy jakieś problemy które wytykasz.

To błąd. Wygląda na to, że tym bardziej nie zrozumiałbyś fachowych opisów, bo masz tendencję do pomijania sprzeczności w swoich poglądach. Myślę, że nie bez kozery szukasz autorytetów, a nie argumentów. Gdybyś nie był zaangażowany emocjonalnie w obronę dotychczasowego światopoglądu, to byłbyś naprawdę wyjątkowy na swój wiek, ale wiedziałbym to, bo skupiłbyś się na szukaniu odpowiedzi na pytania o te problemy, zamiast je omijać i z rozbrajającą szczerością przyznać, że nie znajdujesz na nie odpowiedzi, ale to ci nie przeszkadza.

>Dlatego nie będę dłużej prowadził dyskusji, bo jest kontrproduktywna. Ale jak mi dasz namiary personalne na tę teorię, to przeczytam i tu wrócę. Gitara?

Wolałbym żebyś dopytał o fragmenty, których nie rozumiesz lub przynajmniej próbował znaleźć odpowiedź. Nie przedstawiłem tutaj żadnej teorii, tylko kontrteorię polegającą na podważeniu twoich wierzeń i teraz piłeczka należy do ciebie. Twój ruch. Wybrałeś wycofanie się z dyskusji. Przyzwoite wyjście, gdybyś nie próbował utrzymać dotychczasowych wierzeń mimo sprzeczności i braku argumentów.

Raz bronisz materializmu ontologicznego, a innym razem twierdzisz, że to chochoł, którego sobie wymyśliłem. Starasz się zracjonalizować brak odpowiedzi na kluczowe fragmenty. Odpowiedz lub przyznaj, że mam rację lub nie wiesz i tym samym nie masz zdania na ten temat. Byłoby dużo prościej i uczciwiej. Radzę odłożyć mój wniosek na koniec i najpierw zastanowić się nad poszczególnymi argumentami, które do niego prowadzą. Bez tego nie ma co dyskutować i faktycznie lepiej skończyć rozmowę.
salek (4701 punktów)
> Otóż ludzie , którzy przeżyli- wrócili stamtąd opisują m.in cudowną krainę, uczucie
>bezwarunkowej miłości, akceptacji oraz -uwaga- Wszechwiedzy. Czyli ludzie ,którzy wrócili powinni
>znać odpowiedzi na wszelkie z możliwych pytań a tak nie jest. Gdzie pytam się podziała się ta
>wszechwiedza? Czy ktoś może mi to wyjaśnić?
>
Do poczucia wszechwiedzy czy intensywnego przeżywania emocji nie trzeba od razu umierać. Wystarczą niektóre narkotyki. Czyli tak: wciągasz, bierzesz czy wdychasz, jesteś przez chwilę Bogiem wszystkowiedzącym, po czym trzeźwiejesz.. i gdzie ta wiedza?
24-10-2019 20:12 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>... po czym trzeźwiejesz...

Można i temu niepożądanemu zjawisku skutecznie przeciwdziałać...

'Duch Prawdy' Mankiewicz: " Jestem jak Mikołaj Kopernik, który samotnie stanął naprzeciwko Kościoła i powiedział; "Mylicie się wszyscy. Ziemia jest okrągła." "
www.oczko.xtreemhost.com/oczko/27/list/?i=1
salek (4701 punktów)
>>... po czym trzeźwiejesz...
>Można i temu niepożądanemu zjawisku skutecznie przeciwdziałać...
..przynajmniej tak długo, na ile wątroba przetrzyma.
25-10-2019 03:20 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>... po czym trzeźwiejesz...
>>Można i temu niepożądanemu zjawisku skutecznie przeciwdziałać...
>..przynajmniej tak długo, na ile wątroba przetrzyma.

Nawet nie wiesz ile ta biedna wątroba potrafi przetrzymać. Jedyny organ który potrafi się w sprzyjających okolicznościach regenerować. Mówi to były żółtaczkowiec.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
salek (4701 punktów)
>>>>... po czym trzeźwiejesz...
>>>Można i temu niepożądanemu zjawisku skutecznie przeciwdziałać...
>>..przynajmniej tak długo, na ile wątroba przetrzyma.
>Nawet nie wiesz ile ta biedna wątroba potrafi przetrzymać. Jedyny organ który potrafi się w sprzyjających okolicznościach regenerować. Mówi to były żółtaczkowiec.
Zapewne permanentnie 'klinowana' - również..
26-10-2019 01:34 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Nawet nie wiesz ile ta biedna wątroba potrafi przetrzymać. Jedyny organ który potrafi się w sprzyjających okolicznościach regenerować. Mówi to były żółtaczkowiec.
>Zapewne permanentnie 'klinowana' - również..

Wiem, że chcesz sobie tu poużywać taką uwagą. Myślałem , że wiesz iż to niebezpieczna choroba wywołana przez wirusy Wiekiem starsi ludzie na nią umierają jako że efektem działania wirusa jest marskość wątroby a śmierć następuje w czasie tzw. śpiączki wątrobowej. Podobne działania wirusa jest po ukąszeniu przez muchę tse-tse (co opisywał Sienkiewicz w swojej powieści "W pustyni i puszczy"). To właśnie ta cholerna mucha potrafi przenosić pasożyty, tak samo jak niechlujna sterylizacja igieł wielokrotnego użytku w służbie "zdrowia". Zwana także chorobą "brudnych igieł". Ja byłem wtedy honorowym dawcą krwi i "dochrapałem się" nawet złotej odznaki honorowego dawcy krwi (po przekroczeniu w sumie 6 litrów oddanej krwi), co kwalifikowało mnie do tygodniowej wycieczki do ówczesnej Jugosławii. Nie wyjechałem, bo musiałem do szpitala na oddział zakaźny.
Taka Twoja uwaga zasługuje tylko na odpowiedź: "Głodnemu to tylko chleb na myśli".
Byłem, o ile można to określić niepoprawnie, absolutnym abstynentem. Byłem sportowcem i uprawiałem zimą podnoszenie ciężarów w "Goplanii" w Inowrocławiu, latem kolarstwo w klubie "LZS Pomorze" w Toruniu.. Nawet jeździłem na torze kolarskim we Włocławku na stadionie "Startu" razem z Andrzejem Religą byłym brązowym medalistą z Rzymu. Tam nie ma miejsca dla alkoholu i imprezek z dziewczynami w tle. Przykro, ale nie trafiłeś.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
26-10-2019 02:22 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)

No ja niestety nie wiem lepiej, co wszyscy inni mają na myśli, zatem zastanawia mnie cóż takiego znalazłeś w żartach o trzeźwieniu, by uświadamiać, snuć przypuszczenia co rozmówca chce, wie bądź nie czy nawet pompować sobie ego wyliczankami cóż robiłeś, komu i z kim - nie mówiąc już o zupełnie nietrafionej, za to wręcz obraźliwej uwadze o głodzie. Może spróbuj pogadać o tym z jakimś terapeutą?

Spuść czasem powietrze. To pomaga wstrzymać się od serwowania dętych uwag w całkowicie nietrafionych okolicznościach.
26-10-2019 10:29 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>No ja niestety nie wiem lepiej, co wszyscy inni mają na myśli, zatem zastanawia mnie cóż takiego znalazłeś w żartach o trzeźwieniu, by uświadamiać, snuć przypuszczenia co rozmówca chce, wie bądź nie czy nawet pompować sobie ego wyliczankami cóż robiłeś, komu i z kim - nie mówiąc już o zupełnie nietrafionej, za to wręcz obraźliwej uwadze o głodzie. Może spróbuj pogadać o tym z jakimś terapeutą?
>Spuść czasem powietrze. To pomaga wstrzymać się od serwowania dętych uwag w całkowicie nietrafionych okolicznościach.

Widzisz odpowiadałem Drobnerowi, co nie oznacza, że nikt więcej nie ma prawa się dołączyć do komentarzy, bo już stanowi własność publiczną. Drobner jak widać potraktował moją wypowiedź pobłażliwie, bo chyba "aluzju paniał", w swoim charakterystycznym specyficznym luzackim, lekko prześmiewczym stylu wypowiedzi, bo i wątek jest jak zwykle błachy. Jeśli uważasz, że temat założonego wątku jest poważny aż tak, iż musiałem się nadąć, to już nie moja sprawa.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
26-10-2019 12:11 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>Jeśli uważasz, że temat założonego wątku jest poważny aż tak, iż musiałem się nadąć, to już nie moja sprawa.

Nie, przyjacielu - z jakieś przyczyny nadąłeś się, mimo iż ten wątek skręcił w zupełnie niepoważne dygresje. Szkoda, żeś _nie_ poniał aluzju.
27-10-2019 00:40 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Jeśli uważasz, że temat założonego wątku jest poważny aż tak, iż musiałem się nadąć, to już nie moja sprawa.
>Nie, przyjacielu - z jakieś przyczyny nadąłeś się, mimo iż ten wątek skręcił w zupełnie niepoważne dygresje. Szkoda, żeś _nie_ poniał aluzju.

Mimo, że skręcił ten niepoważny temat w jeszcze nie poważniejsze dysputy, to Ciebie, widzę, nie obchodzi. Tematem w Twoim pojęciu jest moje nadęcie i stroszenie piór. Więc oświadczam, że to właśnie Ty ujawniłeś się w tym momencie, jako człek bez poczucia luzu, małostkowy i w zasadzie nieciekawy ze swoimi uwagami, przy których murem stoisz. To raczej odpycha. To obrona straconej już reduty.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
28-10-2019 08:56 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>Mimo, że skręcił ten niepoważny temat w jeszcze nie poważniejsze dysputy, to Ciebie, widzę, nie obchodzi. Tematem w Twoim pojęciu jest moje nadęcie i stroszenie piór. Więc oświadczam, że to właśnie Ty ujawniłeś się w tym momencie, jako człek bez poczucia luzu, małostkowy i w zasadzie nieciekawy ze swoimi uwagami, przy których murem stoisz.
Oczywiście, przyjacielu. Zauważ jednak iż to nie ja się bronię w obrzydliwy sposób, bo insynuacjami na twój temat. Wiesz co to jest projekcja w psychologii?

> To raczej odpycha.
Nie na tyle najwyraźniej, by nie podpompować sobie troszkę ego obraźliwym gdybaniem na temat rozmówcy.
25-10-2019 03:17 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>... po czym trzeźwiejesz...
>Można i temu niepożądanemu zjawisku skutecznie przeciwdziałać...

Ha ha ha! Znanym od dawna sposobem tzw. "klinowania". .

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Berzerac (5671 punktów)

>Do poczucia wszechwiedzy czy intensywnego przeżywania emocji nie trzeba od razu umierać. Wystarczą niektóre narkotyki. Czyli tak: wciągasz, bierzesz czy wdychasz, jesteś przez chwilę Bogiem wszystkowiedzącym, po czym trzeźwiejesz.. i gdzie ta wiedza?
>
Dokładnie tak
salek (4701 punktów)

..a odpowiedź tak prosta: nigdy jej nie było.
24-10-2019 21:55 
 Ocena 1 na 1
Berzerac (5671 punktów)
>..a odpowiedź tak prosta: nigdy jej nie było.
>
Wydaje mi się, ze niestety nic nie jest proste. Gdyby tak było, to ludzie nie zadawali by pytań.Nie szukali, nie badali, nie dociekali.
24-10-2019 22:56 
 Ocena 3 na 3
salek (4701 punktów)
>>..a odpowiedź tak prosta: nigdy jej nie było.
>Wydaje mi się, ze niestety nic nie jest proste. Gdyby tak było, to ludzie nie zadawali by pytań. Nie szukali, nie badali, nie dociekali.
Ludzie uwielbiają komplikować, zwłaszcza rzeczy proste. A wszystko z dwóch powodów: ludziom wiele rzeczy się - jak sam zauważyłeś - wydaje, a jeszcze więcej - nie podoba. I drążą rzeczy oczywiste, bo rozwiązanie oczywiste się nie podoba, a 'wydaje się' jest atrakcyjniejsze. Dla wielu owo 'mi się wydaje' ma wręcz moc prawdy objawionej i stąd szukanie, badania i dociekania, byś mi dowiódł, że (ponieważ odpowiedź prosta mi się nie podoba - bo nie) moje 'wydaje mi się' nie jest prawdziwe, bo inaczej - jest prawdziwe. Mało kto jednak zauważa, że skoro uwierzyłem w moje 'wydaje mi się' bo tak mi się podobało, bez dowodów - to jakimż dowodem można mi owemu zaprzeczyć...
24-10-2019 23:23 
 Ocena 2 na 2
Berzerac (5671 punktów)
>>>..a odpowiedź tak prosta: nigdy jej nie było.
>>Wydaje mi się, ze niestety nic nie jest proste. Gdyby tak było, to ludzie nie zadawali by pytań. Nie szukali, nie badali, nie dociekali.
>Ludzie uwielbiają komplikować, zwłaszcza rzeczy proste. A wszystko z dwóch powodów: ludziom wiele rzeczy się - jak sam zauważyłeś - wydaje, a jeszcze więcej - nie podoba. I drążą rzeczy oczywiste, bo rozwiązanie oczywiste się nie podoba, a 'wydaje się' jest atrakcyjniejsze. Niestety dla wielu owo 'mi się wydaje' ma moc prawdy objawionej i stąd szukanie, badania i dociekania, byś mi dowiódł, że (ponieważ odpowiedź prosta mi się nie podoba - bo nie) moje 'wydaje mi się' nie jest prawdziwe, bo inaczej - jest prawdziwe. Mało kto jednak zauważa, że skoro uwierzyłem w moje 'wydaje mi się' bez dowodów - bo tak mi się podobało - to jakimż dowodem można mi owemu zaprzeczyć...
>
Ale gdyby nie tacy ludzie jak np. Einstein, Hawking, daleko szukać- Kopernik i przecież wielu innych wybitnych naukowców, którzy odważyli sie zadawać trudne pytania i szukać na nie odpowiedzi, to dalej by wierzono, że ziemia jest płaska i pływa na żółwiach Z początku ich teorie wywoływały śmiech, oburzenie, pogardę,a teraz stały sie kanonem. Według Ciebie prościej by było dalej wierzyć w płaską ziemie leżącą w centrum wszechświata?
24-10-2019 23:54 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
>Ale gdyby nie tacy ludzie jak np. Einstein, Hawking, daleko szukać - Kopernik i przecież wielu innych wybitnych naukowców, którzy odważyli się zadawać trudne pytania i szukać na nie odpowiedzi, to dalej by wierzono, że ziemia jest płaska i pływa na żółwiach Z początku ich teorie wywoływały śmiech, oburzenie, pogardę,a teraz stały się kanonem. Według Ciebie prościej by było dalej wierzyć w płaską ziemie leżącą w centrum wszechświata?
>
Zauważ że wszyscy wymienieni nie wyszli od 'wydaje mi się, bo tak', ale 'zauważyłem, że'. Owo 'zauważyłem' zawsze dawało się w miarę obiektywnie zmierzyć, zapisać cyferkami i/bądź porównać z obserwacjami innych. 'Wydaje mi się, bo tak' nie ma tej cechy, bo jeżeli ktoś przymusi mnie do zmierzenia, zbadania i porównania to moje chciejstwo wylezie od razu, choć zapewne będę wierzgał i zaprzeczał. Wymienieni to zatem nie ten przypadek. Zenon z Elei i jego paradoksy, to ten przypadek - tym jaskrawszy, że na podstawie jednego z nich niewielkim kosztem dało by się położyć podwaliny pod współczesną analizę matematyczną, a więc XIX-wieczny wynalazek - 2,5 tysiąca lat temu. Wystarczyło tylko zamiast 'wydaje mi się, bo tak' zmienić optykę na 'zauważyłem, że'.

To nie rozbija się o odwagę, tylko o pokorę.
25-10-2019 00:25 
 Ocena 2 na 2
Berzerac (5671 punktów)
Wiem tylko, ze ludzie nigdy nie przestaną pytać,szukać. Dlaczego? Ponieważ ciekawość leży w naturze człowieka. Tylko tak warto żyć.
>
25-10-2019 03:27 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>Wiem tylko, ze ludzie nigdy nie przestaną pytać,szukać. Dlaczego? Ponieważ ciekawość leży w naturze człowieka. Tylko tak warto żyć.

Ciekawość nieokiełznana, dana gatunkowi (typu "co jest za tym murem") jest więc motorem postępu wiedzy, i dlatego warto żyć, a nie domyślać się szczęścia w zaświatach.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
25-10-2019 14:55 
 Ocena 1 na 1
Berzerac (5671 punktów)
>>Wiem tylko, ze ludzie nigdy nie przestaną pytać,szukać. Dlaczego? Ponieważ ciekawość leży w naturze człowieka. Tylko tak warto żyć.
>Ciekawość nieokiełznana, dana gatunkowi (typu "co jest za tym murem") jest więc motorem postępu wiedzy, i dlatego warto żyć

Właśnie tego typu ciekawość miałem na myśli i nic poza tym. Zaświaty już dawno temu odrzuciłem
Duch Prawdy (14790 punktów)
>Wiem tylko, ze ludzie nigdy nie przestaną pytać,szukać. Dlaczego? Ponieważ ciekawość leży w naturze człowieka. Tylko tak warto żyć.
Są tacy, którzy twierdzą, że nauka kiedyś wszystko wyjaśni i ...... trzeba będzie znaleźć nowy sens.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
25-10-2019 15:01 
 Ocena 1 na 1
Berzerac (5671 punktów)
>>Wiem tylko, ze ludzie nigdy nie przestaną pytać,szukać. Dlaczego? Ponieważ ciekawość leży w naturze człowieka. Tylko tak warto żyć.
>Są tacy, którzy twierdzą, że nauka kiedyś wszystko wyjaśni i ...... trzeba będzie znaleźć nowy sens.
Niestety obawiam się, że nigdy nie będziemy wiedzieli wszystkiego. Może i tak powinno być. Od jak dawno ludzie głowią się nad sformułowaniem tzw. "Teorii Wszystkiego" Utopia.
salek (4701 punktów)
>Wiem tylko, ze ludzie nigdy nie przestaną pytać,szukać. Dlaczego? Ponieważ ciekawość leży w naturze człowieka. Tylko tak warto żyć.

I bardzo dobrze. Po warunkiem oczywiście, że szukają jak Kopernik, a nie jak Zenon i wielbiciele spisków.
26-10-2019 09:59 
 Ocena 1 na 1
Berzerac (5671 punktów)
>>>..a odpowiedź tak prosta: nigdy jej nie było.
>>Wydaje mi się, ze niestety nic nie jest proste. Gdyby tak było, to ludzie nie zadawali by pytań. Nie szukali, nie badali, nie dociekali.
>Ludzie uwielbiają komplikować, zwłaszcza rzeczy proste. A wszystko z dwóch powodów: ludziom wiele rzeczy się - jak sam zauważyłeś - wydaje, a jeszcze więcej - nie podoba. I drążą rzeczy oczywiste, bo rozwiązanie oczywiste się nie podoba, a 'wydaje się' jest atrakcyjniejsze. Dla wielu owo 'mi się wydaje' ma wręcz moc prawdy objawionej i stąd szukanie, badania i dociekania, byś mi dowiódł, że (ponieważ odpowiedź prosta mi się nie podoba - bo nie) moje 'wydaje mi się' nie jest prawdziwe, bo inaczej - jest prawdziwe. Mało kto jednak zauważa, że skoro uwierzyłem w moje 'wydaje mi się' bo tak mi się podobało, bez dowodów - to jakimż dowodem można mi owemu zaprzeczyć...
>
Skoro ktoś mówi "wydaje mi się" to nie jest czegoś pewny. Tak ja to rozumiem. Nie ma ludzi, którzy wiedzą wszystko, ponad wszelka wątpliwość
26-10-2019 15:09 
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)
>Skoro ktoś mówi "wydaje mi się" to nie jest czegoś pewny. Tak ja to rozumiem.
Zgadza się, jest to pewien sens tego zwrotu - powiedziałbym nawet, że jest to zwrot używany, gdy rozmówca sądzi, iż wrażenie jakie odniósł jest mylące, tylko nie rozumie dlaczego. Zauważ jednak, że można to również traktować jako pewien rodzaj chwytu erystycznego, pewien sposób podpuszczenia rozmówcy: 'wydaje mi się' jako 'wykaż mi że się mylę'. Zupełnie jak z pytaniem z posta otwierającego temat: gdzie podziała się wszechwiedza.. a nie wydawało Ci się jedynie, że ona w ogóle była?

> Nie ma ludzi, którzy wiedzą wszystko, ponad wszelka wątpliwość
Pogadaj z fundamentalistami, a żeby daleko nie szukać możesz nawet z co niektórymi forumowiczami tutaj. Czasem mam wrażenie, że są ludzie, którzy zwrotów 'nie wiem', 'przypuszczam', 'wydaje mi się' nigdy na oczy nie widzieli, nie mówiąc już o rozumieniu co znaczą czy włączeniu ich w używane pojęcia - no chyba że jako sposób na 'wygranie' rozmowy.
Ludzi, którzy wiedzą wszystko, ponad wszelka wątpliwość - nie ma. Tylko nie wszyscy o tym wiedzą, a niektórym z nich wydaje się, że jednak są.
24-10-2019 23:39 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14790 punktów)
>Do poczucia wszechwiedzy czy intensywnego przeżywania emocji nie trzeba od razu umierać. Wystarczą niektóre narkotyki. Czyli tak: wciągasz, bierzesz czy wdychasz, jesteś przez chwilę Bogiem wszystkowiedzącym, po czym trzeźwiejesz.. i gdzie ta wiedza?
Jaka wiedza..., upojenie było i przeminęło, wiedzę osiąga trzeźwy umysł.

człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Dragan Dargomier (5636 punktów)
(zablokowany)

   To przykład tzw. Nowej Niemieckiej Metafizycznej Propagandy (w skrócie NNMP).

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Henryk.K (2246 punktów)

Wczoraj ludzkość zrobiła kolejny krok, który ogromnie przybliżył ją do stanu wiecznej świadomości.
Berzerac (5671 punktów)
>Wczoraj ludzkość zrobiła kolejny krok, który ogromnie przybliżył ją do stanu wiecznej świadomości.
>
Co masz na myśli?
Duch Prawdy (14790 punktów)
>Wczoraj ludzkość zrobiła kolejny krok, który ogromnie przybliżył ją do stanu wiecznej świadomości.
- Hanka, masz jeszcze wolne miejsca w swojej poradni? (Nikt nie odpowiada). Przepraszam, żona nie żyje. Proszę mnie zostawić...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
PoProstuBogdan (447 punktów)
>Autor stara się w sposób naukowy wyjaśnić zjawisko NDE (śmierć
>kliniczna)oddzielając ludzka świadomość od pracy mózgu i innych organów.Świadomość odnosi do fizyki kwantowej.

Czyli i tak popełnił błąd, choć słusznie dostrzegł, że świadomość nie jest materialna, tylko składa się z materii, ale nie dostrzegł, że składa się też z fizyki kwantowej (ponad materią), ale fizyka kwantowa też nie wyjaśnia zjawiska i nie da się ani nigdy nie będzie dało się tego wyjaśnić. Logika nie jest po to żeby coś wyjaśniać, tylko żeby rozłożyć wszystko na czynniki pierwsze i wykluczyć nielogiczne hipotezy, ale wszystkie powstają na podstawie myślenia indukcyjnego, czyli są nielogiczne u samych podstaw. Do prawdy dochodzi się dzięki doświadczaniu i wielokrotnej negacji, która prowadzi do zrozumienia.

>Przeczytałem wiele książek i publikacji na ten temat i w tym wszystkim coś mi się nie
>zgadza. Otóż ludzie , którzy przeżyli- wrócili stamtąd opisują m.in cudowną krainę, uczucie
>bezwarunkowej miłości, akceptacji oraz -uwaga- Wszechwiedzy.

Coś słabo czytałeś. Wiele osób opisuje byty, które można nazwać demonicznymi. Każdy doświadcza tego w co wierzy. Zwłaszcza na "tamtym świecie". Potraktuj to jak opisy sytuacji po zażyciu narkotyków. Nie było wszechwiedzy, tylko POCZUCIE wszechwiedzy, a to jest wielka różnica.

>Czyli ludzie ,którzy wrócili powinni znać odpowiedzi na wszelkie z możliwych pytań a tak nie jest. Gdzie pytam się podziała się ta wszechwiedza? Czy ktoś może mi to wyjaśnić?

Nie powinni znać odpowiedzi na wszystkie pytania. Ja po doświadczeniu śmierci klinicznej miałem jeszcze więcej pytań. Do wszystkiego trzeba dojść samemu.
30-10-2019 13:20 
 Ocena 1 na 1
Berzerac (5671 punktów)

>Coś słabo czytałeś. Wiele osób opisuje byty, które można nazwać demonicznymi. Każdy doświadcza tego w co wierzy. Zwłaszcza na "tamtym świecie"..

Nie do końca. Badania wykazały, że doświadczenie NDE występuje u ludzi bez względu na wyznawaną religie (lub jej brak), światopogląd, wykształcenie, płeć itp. Wśród ankietowanych osób, które przeżyły śmierć kliniczną tylko dwadzieścia parę procent postulowały doświadczenia NDE. To bardzo mało. Tylko niewielki odsetek z tych 20 % opisuje NDE jako wizję koszmarną jak to nazwałeś "demoniczną" To z kolei kłóci się z zerową ilością przypadków NDE wśród Niemców z terenu byłego NRD, którzy byli wychowywani w duchu ateizmu.
Do tej pory osobiście rozmawiałem z dwiema osobami, u których stwierdzono zatrzymanie akcji serca. Jeden z nich reanimowany był dwukrotnie. Nie doznali wizji NDE.
Co sprawia - inaczej- jakie czynniki muszą być spełnione, aby doszło do doświadczenia NDE? Dlaczego u jednych występuje, u innych nie?
PoProstuBogdan (447 punktów)
To nie są wyczerpujące badania statystyczne. Większość doznała pozytywnych wizji, ale nie można ignorować faktu, że negatywne też wystąpiły. Wystąpienie śmierci klinicznej nie musi oznaczać zachowania świadomości, ani zapamiętania tego co rzeczywiście się działo. Nie każdy miał poczucie wszechwiedzy. Pewnie dotyczyło ono mniejszości, a jeśli ktoś już je dostał, nie musiało pokrywać się z rzeczywistością. Mogło np odzwierciedlać czyjś narcyzm. Jednak nie oznacza to nieprawdziwości tego czego doznajemy w takich doświadczeniach. Doświadczenia NDE nie mogą niczemu przeczyć, a jeśli są dla kogoś dowodem, to tylko dla osoby, która tego doświadczyła.
okragly (21676 punktów)

> ... ludzie , którzy przeżyli- wrócili stamtąd opisują m.in cudowną krainę, uczucie bezwarunkowej miłości, akceptacji
w raju tak było

>-uwaga- Wszechwiedzy. Czyli ludzie ,którzy wrócili powinni znać odpowiedzi na wszelkie z możliwych pytań a tak nie jest. Gdzie pytam się podziała się ta wszechwiedza? Czy ktoś może mi to wyjaśnić?
w raju było stadomyślenie (pojedyncza mrówka tepakiem mrowisko genialne np buduja mosty hodują "krowy") Twoja jedna szara komórka w mózgu tepakiem ale calość (stadomyślenie szarych komórek) genialne

w raju była tytułowa wieczna świadomość MEM, rodzili sie człowiek, wchłaniali poglądy stada MEM, jako dorośli sami nim emanowali i umieral ale jego JA trwalo dalej w MEM stada. Człowiek w raju był pozbawiony JA (mial MEM stada) (MEM analogia do GEN)

samotny umysł ludzki nie istnieje, jest zawsze elementem umyslu stada

www.okragledomy.com/ksiazeczka.pdf
Berzerac (5671 punktów)
Jeśli coś z nas po śmierci zostaje, jakaś świadomość, jaźń czy jak to nazwać, to w jakim wymiarze lub czasoprzestrzeni musi się znajdować, skoro uniemożliwia to kontakt z żyjącymi bliskimi. Chodzi mi o to, że ja, Ty, chyba wszyscy odchodząc z tego świata zastawiamy na nim osoby, które kochamy. Czy nie zrobiłbyś wszystkiego, aby sie z nimi skontaktować, uspokoić, powiadomić, że śmierć to nie koniec? Tylko nie mówcie o seansach spirytystycznych, bo dla mnie to hochsztaplerstwo.
Miałem przyjaciela, takiego najlepszego z najlepszych, od piaskownicy, takiego z którym rozmawia sie o wszystkim. Mając dwadzieścia parę lat rozmawiając o życiu i smierci przyrzekliśmy sobie, że pierwszy z nas który odejdzie zrobi wszystko, aby "dać znać" drugiemu. Przyjaciela nie ma już 5 lat (zawal serca) i nie doczekałem się "wiadomości" W ogóle przyśnił mi sie chyba tylko z dwa razy. Takze inni moi bliscy "milczą"
Gdzie jest ta cząstka nas, jeśli w ogóle coś pozostaje?
PoProstuBogdan (447 punktów)
Myślę, że wraz ze śmiercią znika osoba, którą teraz jesteśmy, ale zostaje świadomość i jakaś nauka. Danie znać przyjacielowi, że jest coś po śmierci to czysto przyziemna obietnica, którą dała osobowość.
Berzerac (5671 punktów)
>Myślę, że wraz ze śmiercią znika osoba, którą teraz jesteśmy, ale zostaje świadomość i jakaś nauka. Danie znać przyjacielowi, że jest coś po śmierci to czysto przyziemna obietnica, którą dała osobowość.

Możesz mieć rację, ale wówczas oznaczałoby, że wszystko co było dotąd, "za życia" jest już nieistotne?

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365