 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-11-2010 18:51 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Sprawa pomagania | Klasyczna doktryna mówi, że lepiej jest dać potrzebującemu wędkę niż rybę. I jest to bardzo rozsądne. Ale czy zawsze tak się da? Są ludzie , którzy nawet obdarzeni wędką nie bardzo będą umieli z niej skorzystać. Z różnych powodów. Bo są za głupi, za starzy, albo mają inną tradycję. Np. Romowie w Czechach i na Słowacji. Oni jakoś pracy nie lubieją i mimo starań władz tamtych krajów nie garną się. Ostatnio Sarkozy był potępiony, że wyekspediował ich z Francji (Romów). Więc raczej pomoc socjalna w formie dawania ryby powinna jakoś być. Ale w jakim wymiarze? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
8 na 8 | diogenes (42753 punktów) | >pomoc socjalna w formie dawania ryby powinna jakoś być. Ale w jakim wymiarze?
Leszcze i małe okonie.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >Leszcze i małe okonie. Ty się diogenes nie wygłupiaj, tylko mi na pytanie sensownie odpowiedz , o tę pedofilię.
Bez przerwy pić nie można. Dlatego się dokształcam. Hrabal.
|
|
2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | Jak nie chcą, to ich odciąć od zasiłku, jak coś podp***lą, to ich zamknąć, a w więzieniu nikt nie będzie się ich pytał o to czy chcą pracować czy nie
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Otóż w Niemczech podobno jest inna polityka. Tam im się opłaca dawać. Bo jak ktoś coś podp..doli to go trzeba zamknąć. A jak go się zamknie za głupotę, to go trzeba utrzymywać, jak mordercę jakiego. A jeszcze rodzinie pomagać. Bo żona, bo dzieci. A chłop w tiurmie siedzi. A u nas czy chcesz pracować czy nie to i tak pracy nie ma. Więc ludzie do Niemiec wyjeżdżać będą.
Bez przerwy pić nie można. Dlatego się dokształcam. Hrabal.
|
|
 | 3 na 3 | uczeń (115 punktów) | > Jak nie chcą, to ich odciąć od zasiłku, jak coś podp***lą, to ich zamknąć, a w więzieniu nikt nie będzie się ich pytał o to czy chcą pracować czy nie Chyba nie tędy droga. Pobyt w więzieniu sfinansują podatnicy czyli też dotacje dla niechcących pracować. Co innego, gdyby był to obóz pracy i za ochronę i mieszkanie musieli zapłacić z pensji...
|
|
|  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | >Chyba nie tędy droga. Pobyt w więzieniu sfinansują podatnicy czyli też dotacje dla niechcących pracować. Co innego, gdyby był to obóz pracy i za ochronę i mieszkanie musieli zapłacić z pensji...
Dokładnie coś takiego miałem na myśli:D
|
|
2 na 2 | coreless (16088 punktów) |
Ja jestem za darmowym rozdawaniem chętnym grabek. Grabki w zręcznych rękach mogą stać się potężnym narzędziem walki politycznej i rewolucji technologicznej zarówno na wsi, jak i w mieście. W internecie wyraźnie się marnują - rdzewieją, gubią ząbki itp.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Ja jestem za darmowym rozdawaniem chętnym grabek. Ale pewnie słyszałeś , że grabki zawsze grabią do siebie, a nie od siebie? A poza tym już Ci mówiłam, że jest początek i koniec, więc proszę mnie nie drażnić niepotrzebnie.
Bez przerwy pić nie można. Dlatego się dokształcam. Hrabal.
|
|
|  | | coreless (16088 punktów) |
Słyszałem, że pewne grabki grabią nawet tylko pod siebie, i to bez końca. Taka umiejętność jest bardzo pomocna w życiu. Niestety, czasami pomagający są w tym gorsi od tych, którym pomagają. Transfer technologii i kultury zarządzania własnym losem może więc przebiegać w obu kierunkach.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
4 na 4 | sztejkat (4743 punktów) | >(....) >Romowie w Czechach i na Słowacji. Oni jakoś pracy nie lubieją i mimo starań władz tamtych krajów nie garną się. Ostatnio Sarkozy był potępiony, że wyekspediował ich z Francji (Romów). Więc raczej pomoc socjalna w formie dawania ryby powinna jakoś być. (....)
"Pomoc" jest często mylona z "niech staną się takimi, jakimi JA chciałbym, żeby byli".
Jeśli ktoś (nie piszę tu o Romach) chce na przykład żyć ze zbierania śmieci i to co zbierze natychmiast przepić, chce tego, dobrze to przemyślał i jest to jego własna decyzja, to wszelka "pomoc" jest naruszeniem jego wolności i prawa do samostanowienia.
Stoję na stanowisku, że raczej zamiast "pomagać" należy "nie przeszkadzać". Niestety, w naszym współczesnym świecie dopuszczalne prawem są tylko pewne określone sposoby na życie. Na przykład życia koczowniczego w zgodzie z prawem praktycznie prowadzić się nie da. Prawa meldunkowe, podatkowe, opłaty, właściwość sądów i urzędów - wszystko jest oparte o założenie o osiadłym trybie życia i ścisłym podziale własności gruntów.
Nic nikomu po wędce, jeśli w rzekach ryb łowić nie wolno.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
 | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Nic nikomu po wędce, jeśli w rzekach ryb łowić nie wolno. To fakt. Jak bezdomny chce być bezdomnym ,to jego broszka. Ale zdaje się, ci co potrzebują, to uważają, że im się należy i chcą żyć kosztem reszty społeczeństwa. Ale są bezdomni z nie swojej winy i chęci. Oni by chcieli , gdyby mogli. Ale nikt ich z kolei nie chce i nie potrzebuje. Nikt im nawet wędki dać nie chce, nie mówiąc już o rybie.
Bez przerwy pić nie można. Dlatego się dokształcam. Hrabal.
|
|
1 na 1 | immune.ltd (1783 punktów) | > Klasyczna doktryna mówi, że lepiej jest dać potrzebującemu wędkę niż rybę. I jest to bardzo rozsądne. Ale czy zawsze tak się da? Są ludzie , którzy nawet obdarzeni wędką nie bardzo będą umieli z niej skorzystać. Z różnych powodów. Bo są za głupi, za starzy, albo mają inną tradycję. Np.Są pozytywne przykłady, które się sprawdzają ... bezdomni organizują się, remontują nieużytki, pracują wspólnie i to jest pozytywne. Oczywiście tych przykładów jest mniej, a i działaczy społecznych jak na lekarstwo. Tym, którzy im pomagają chwała. W tym przypadku pomoc społeczna jest wskazana i jak najbardziej powinna stanowić nasz obowiązek. > Romowie w Czechach i na Słowacji. Oni jakoś pracy nie lubieją i mimo starań władz tamtych krajów nie garną się. Ostatnio Sarkozy był potępiony, że wyekspediował ich z Francji (Romów). Więc raczej pomoc socjalna w formie dawania ryby powinna jakoś być. Ale w jakim wymiarze?Ten przykład jest nie trafiony Pani prof.  . Kultura Romów odstaje od naszych standardów i dopóki będą ludzie dawać im datki nie zmienią swego podejścia. Przydałaby się szeroka kampania uświadamiająca co właściwie robimy dając im pieniążki i jak im i sobie szkodzimy. Wypędzanie nie jest rozwiązaniem problemu ...
|
|
 | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > i dopóki będą ludzie dawać im datki nie zmienią swego podejścia Ale tam nie chcą dawać im datków. Chcą ich włączyć w społeczeństwo. Chcą, aby posyłali dzieci do szkoły. Oferują im wybudowane domy ,zamiast dzikich osiedli na peryferiach. Zachęcają ich do wykonywania pracy. Ale Cyganie nie posyłają dzieci do szkoły tylko wolą, aby żebrały na nich na ulicach. Jak dostaną mieszkania ,to je rujnują. Wszystkie rury i inne żelazne części na złom sprzedają. Pracować też nie chcą, tylko otrzymywać dodatki na kolejne dzieci.
Bez przerwy pić nie można. Dlatego się dokształcam. Hrabal.
|
|
|  | | immune.ltd (1783 punktów) | > Ale tam nie chcą dawać im datków. Chcą ich włączyć w społeczeństwo. Chcą, aby posyłali dzieci do szkoły. Oferują im wybudowane domy ,zamiast dzikich osiedli na peryferiach. Zachęcają ich do wykonywania pracy. Ale Cyganie nie posyłają dzieci do szkoły tylko wolą, aby żebrały na nich na ulicach. Jak dostaną mieszkania ,to je rujnują. Wszystkie rury i inne żelazne części na złom sprzedają. Pracować też nie chcą, tylko otrzymywać dodatki na kolejne dzieci.Podobne sceny widziałem swego czasu w Libii (pasterze pustynni zachowują się podobnie do cyganów). W przypadku społeczności cygańskiej w Europie to z całą pewnością utrzymują się min. z żebrania  , więc część społeczeństwa daje ...
|
|
| Alex23 (34 punktów) | >Klasyczna doktryna mówi, że lepiej jest dać potrzebującemu wędkę niż rybę. I jest to bardzo >rozsądne. Ale czy zawsze tak się da? Są ludzie , którzy nawet obdarzeni wędką nie bardzo będą umieli >z niej skorzystać.
Wydaje mi się, że w przypadku Romów tak naprawdę chodzi o zakorzeniony strach przed innym, przed rozpierzchnięciem kulturowym, przed wchłanianiem współczesnych norm i zasad społecznych, które mogłyby zniszczyć ich własne. Z tego co się orientuję, większość swojej tradycji przekazują ustnie, a co za tym idzie, muszą stale "pracować" nad tym jak formować młode pokolenia aby ich celem także stało się kontynuowanie tej samej formy przekazu tradycji, norm społecznych i sposobu życia. Współczesny świat jest dla nich niebezpieczny bo może im zaproponować coś więcej - wiedzę. Jest lustrem, które pokazuje im nie koniecznie ładne odbicie. Kiedy pojawia się wiedza, pojawiają się także pytania i wątpliwości. W Polsce żyją setki młodych Romów, którym udało się wykształcić, ale jednocześnie stracili kontakt z własnymi rodzinami poprzez wykluczenie. Moim zdaniem jest to prawdziwy problem tej kultury. Wędki mają sens w przypadku jednostek. W tym przypadku z ich strony, potrzeba chęci zrozumienia i inteligentnej transformacji kulturowej. Bez tego obecny stan rzeczy się nie zmieni.
Pozdrawiam
|
|
 | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Nie znam się za bardzo na Romach. Być może część z nich skostniała w swojej kulturze, tak jak Amisze. I nie przystają już do dzisiejszej rzeczywistości. Ale Amisze w swoich skansenach jakoś tam sobie dają radę w USA. Polska, Czechy czy Słowacja są za małymi krajami, aby taki azyl Romom zapewnić. Nie bardzo już da się prowadzić dzisiaj koczownicze życie na terenie Europy. Część Romów, o ile wiem, przystosowała się jakoś i pracują przynajmniej ,nie rezygnując z innych elementów swojej kultury. Więc chyba można, jak się chce.
Bez przerwy pić nie można. Dlatego się dokształcam. Hrabal.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|