Racjonalista - Strona głównaDo treści
"W Rzeczpospolitej młodzieży chowanie"

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
30-11-2010 15:20prof.Simcha_Israel (1 punktów)
(zablokowany)
"W Rzeczpospolitej młodzieży chowanie"
0 na 2
Szanowni Słuchacze

Prowadziłem wykład w Polsce,przed zajęciami młodzież rozbrykana.
Młodzi popychają dziewczyny,te lecą gdzieś,wpadają na siebie.
Krzyk,zgiełk.
Język taki że uszy więdną,rzucanie papierkami.

Stwierdzam że młodzież jest inna niż w latach 80-tych, kultura obrazkowa zrobiła swoje.
Nie ma czasu nauczyć ogłady.
Mój wnuk najmłodszy,2,5 roku potrafi włączyć sobie grę kolorowym kaflem na ekranie za pomocą myszki,a czytać nie umie.
Gra mądra,wnuczek się nią nie zepsuje,mam pod kontrolą.




Okazuje się że nie tylko Schrödinger wkładał koty do pudełek.

Przeprowadzono eksperyment:
Jeden kot w pudełko z pionowymi pasami.
Drugi kot w pudełku z poziomymi pasami.

Zostały wypuszczone.

Kot numer 1 nie widział pionowych sztachet płotu.
Kot numer 2 nie potrafił wejść na schody.


Co zrobić by przywrócić wspólny język dorosłych z młodzieżą?
Czy naprawdę jest tak że jesteśmy z dwóch innych światów,jakby na dwóch innych wyspach chowani?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

spellbinder (8577 punktów)
>Prowadziłem wykład w Polsce,przed zajęciami młodzież rozbrykana.
>Młodzi popychają dziewczyny,te lecą gdzieś,wpadają na siebie.
>Krzyk,zgiełk.
>Język taki że uszy więdną,rzucanie papierkami.
>Stwierdzam że młodzież jest inna niż w latach 80-tych, kultura obrazkowa zrobiła swoje.

Młodzież inna - to fakt. Kiedyś ci ludzie nie byliby studentami, teraz z kolei na studia idzie "każdy", co jest efektem powtarzania w kółko, że "edukacja jest najważniejsza". Natłukli tych kierunków i się potem dziwią, że motłoch przychodzi.

>Nie ma czasu nauczyć ogłady.

Ci ludzie nie byli uczeni ogłady - to nie o czas chodzi. Jak im się całe życie w łeb kładzie, że to właśnie wolność i zabawa jest najważniejsza, to się trudno dziwić.

Wystarczy spojrzeć na ewolucję zabawek i programów rozrywkowych dla dzieci. To nie dzieci je produkują, tylko dorośli. W tym momencie bajki tak bardzo różnią się od tych, które oglądaliśmy 20 lat temu, że aż głowa boli. Czyja to wina? Dzieci?
Czy tych którzy świadomie zmieniają stare wzorce?

>Mój wnuk najmłodszy,2,5 roku potrafi włączyć sobie grę kolorowym kaflem na ekranie za pomocą
>myszki,a czytać nie umie.

Dziwne by było, gdyby czytać umiał w tym wieku.

>Co zrobić by przywrócić wspólny język dorosłych z młodzieżą?

Przestać podkreślać różnice. Jeszcze sto lat temu człowiek od małego zapierniczał z rodzicami w zawodzie, dwunastolatki pracowały w kopalni. Człowiek młody musiał się odrobinę poduczyć i zostawał pełnoprawnym człowiekiem. Robił może mniej, ale tego samego.

Dziś mamy po wielokroć więcej barier, zarówno finansowych jak i społecznych. Dziecko jest inną kategorią człowieka. Przypisana jest mu inna wartość. Dlatego też zachowują się inaczej. Kiedyś musieli pracować, dziś muszą się "uczyć", co w wielu wypadkach po prostu oddala osiągnięcie przez nich dojrzałości. Młodzi ludzie są uzależnieni od rodziców i jest to stan powszechnie akceptowalny. Jak człowiek, który nie jest samodzielny i nawet nie ma na to widoków, rozpieszczony życiem, ma być odpowiedzialny i poważny?

>Czy naprawdę jest tak że jesteśmy z dwóch innych światów,jakby na dwóch innych wyspach chowani?

Tak jest. Inne warunki.
-jad- (18783 punktów)
>Jak im się całe życie w łeb kładzie, że to właśnie wolność i zabawa jest najważniejsza, to się trudno dziwić.

Kto im w łeb kładzie? Chyba nie ci sami, co kładą, że "edukacja jest najważniejsza"?

>Wystarczy spojrzeć na ewolucję zabawek i programów rozrywkowych dla dzieci. To nie dzieci je produkują, tylko dorośli. W tym momencie bajki tak bardzo różnią się od tych, które oglądaliśmy 20 lat temu, że aż głowa boli. Czyja to wina?

Wina?


w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
spellbinder (8577 punktów)
>>Jak im się całe życie w łeb kładzie, że to właśnie wolność i zabawa jest najważniejsza, to się trudno dziwić.
>Kto im w łeb kładzie? Chyba nie ci sami, co kładą, że "edukacja jest najważniejsza"?

Media.

>>Wystarczy spojrzeć na ewolucję zabawek i programów rozrywkowych dla dzieci. To nie dzieci je produkują, tylko dorośli. W tym momencie bajki tak bardzo różnią się od tych, które oglądaliśmy 20 lat temu, że aż głowa boli. Czyja to wina?
>Wina?

No wina.
01-12-2010 22:45 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>>Wina?
>No wina.

Wynika z tego, że uważasz bajki i zabawki sprzed dwudziestu za lepsze od tych produkowanych obecnie. W czym przejawia się wyższość pierwszych nad drugimi?

w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
01-12-2010 23:20 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Wynika z tego, że uważasz bajki i zabawki sprzed dwudziestu za lepsze od tych produkowanych obecnie. W czym przejawia się wyższość pierwszych nad drugimi?

Zabawki są robione ściśle dla forsy. Z tym, że teraz w przemyśle zabawkarskim forsy jest zdecydowanie więcej, wytwórnie prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowego szajsu. Jak wiadomo - zabawki nie są produkowane dla dzieci, a dla kobiet po 30-tce z wyższym wykształceniem.

W kulturze coraz bardziej widoczna jest infantylizacja dzieci i młodzieży, coraz wyraźniej zarysowana jest granica między małym a dużym. Stoją za tym murem psychologowie, którzy - kierowani chciwością na kasę - wcisną ludziom każde dziwactwo. Takie "teletubisie", które mają za zadanie oswoić dziecko z telewizorem jako źródłem rozrywki od najmłodszych lat.

Co do bajek - wystarczy spojrzeć na ewolucję bajek Disney'a, żeby stwierdzić, że coś tu jest nie tak. Spłyca się problemy emocjonalne, idąc właśnie za tą kiełkującą w społeczeństwie ideą, że dziecko to nie człowiek tylko jakiś śliczny kwiatuszek, i że trzeba równać w dół. Jak dziecko czegoś nie zrozumie, to znaczy że nie wolno tego użyć - blokuje się rozwój intelektualny dziecka.
02-12-2010 10:09 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
Moim zdaniem, próbujesz przerzucić odpowiedzialność za wychowanie dziecka z rodziców na producentów zabawek czy bajek. To oczywiste, że tymi drugimi kieruje chęć zysku i często goniąc za nim, produkują drogi szajs. Jednak zadaniem rodziców jest wybranie tych nieszajsowatych dla dziecka małego a gdy dziecko jest już większe i upiera się na coś niekoniecznie wartościowego, to rodzic powinien zadbać przynajmniej o to, by wyrobić w nim jakiś dystans do tego chłamu. Nie wydaje mi się to taką znów ogromną sztuką. Jeśli na poważnie interesujesz się swoją pociechą, to od pierwszych dni życia uczysz się z nią rozmawiać i tym łatwiej przychodzi to w późniejszym wieku.

Zabawki wcale nie są gorsze niż kiedyś tylko większy jest ich wybór. Jest cała masa dobrych zabawek i bajek, które moim skromnym zdaniem, pomagają dziecku w rozwoju. Z tym, że żadna z nich nie zwalnia rodzica z czasem słodkiego a czasem zasranego obowiązku wychowywania dziecka.


w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
02-12-2010 10:41 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Moim zdaniem, próbujesz przerzucić odpowiedzialność za wychowanie dziecka z rodziców na producentów zabawek czy bajek.

Rodzice sami ją zrzucają. I nie tylko na producentów różnych głupot, ale na psychologów też. Stąd taka popularność serwisów dla spanikowanych rodziców.

>Jeśli na poważnie interesujesz się swoją pociechą, to od pierwszych dni życia uczysz się z nią rozmawiać i tym łatwiej przychodzi to w późniejszym wieku.

No i to też nie jest takie proste, bo ludzie często się tym nie są w stanie zainteresować, bądź są zbyt głupi, aby to zrobić. Stąd nawet na racjonaliście opowieści o babciach, które straszą, że jak się nie zostanie chrzestną to wnuczek umrze.

>Zabawki wcale nie są gorsze niż kiedyś tylko większy jest ich wybór. Jest cała masa dobrych zabawek i bajek, które moim skromnym zdaniem, pomagają dziecku w rozwoju.

Są takowe, ale i są te, które mają obudzić w dziecku manię kolekcjonerską, czy też małego szantażystę.

>Z tym, że żadna z nich nie zwalnia rodzica z czasem słodkiego a czasem zasranego obowiązku wychowywania dziecka.

Niestety to wypadałoby powiedzieć samym rodzicom, którzy nie do końca się z czymś takim "zgadzają".
-jad- (18783 punktów)
>Niestety to wypadałoby powiedzieć samym rodzicom, którzy nie do końca się z czymś takim "zgadzają".

Wszystko się zgadza (+) ale mówię to Tobie, bo wcześniej to Ty a nie jacyś bliżej określeni rodzice, wyraziłeś taką a nie inną opinię

>Są takowe, ale i są te, które mają obudzić w dziecku manię kolekcjonerską, czy też małego szantażystę.

To jest niestety często stosowany chwyt poniżej pasa. Na to również nie ma mojej zgody ale jakoś instrumentów sprzeciwu mi brakuje. Dlatego staram się od samego początku nauczyć swoje dzieci, że nie wszystko trzeba i nie wszystko można mieć. Bywa trudno ale nie jest to niemożliwe. Kocham swoje córy ale nigdy nie pozwalam im sobą rządzić.

Pozdrawiam.


w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>Jest cała masa dobrych zabawek i bajek, które moim skromnym zdaniem, pomagają dziecku w rozwoju.
Albo je ogranicza, nie zostawiając pola do popisu wyobraźni.
lukaszewicz (5674 punktów)

>Co zrobić by przywrócić wspólny język dorosłych z młodzieżą?

Nie wymagać od 2,5-latka umiejętności czytania.
prof.Simcha_Israel (1 punktów)
(zablokowany)
>>Co zrobić by przywrócić wspólny język dorosłych z młodzieżą?
>Nie wymagać od 2,5-latka umiejętności czytania.

Nie wymagam od 2,5 latka czytania.
Zaakcentowałem jedynie że umie on obsługiwać "computer",a nie jeszcze nie umie czytać.
30-11-2010 16:33 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Nie wymagam od 2,5 latka czytania.
>Zaakcentowałem jedynie że umie on obsługiwać "computer",a nie jeszcze nie umie czytać.

Jasne, że umie, bo co w tym trudnego? Zabrzmiało to jednak jako zarzut
Kuba Śruba (3184 punktów)
>Czy naprawdę jest tak że jesteśmy z dwóch innych światów,jakby na dwóch innych wyspach chowani?
Cytat:
Gdybyśmy chcieli zrekapitulować przyczyny troski ojca, na pierwszym miejscu trzeba by postawić niechęć syna do szkoły, wystawanie na ulicach, trwonienie czasu na błahostki. Zarzuca ojciec synowi niewdzięczność - stworzył mu przecież idealne warunki do nauki, ten zaś wcale nie grzeszy pilnością. Martwi ojca, że syn nie chce, zgodnie z tradycją i boskimi nakazami, odziedziczyć po nim zawodu, przejąć po nim pisarskiego rylca. Mamy wreszcie w zacytowanym utworze pochwałę nauki, pochwałę wartości duchowych, którym nie są w stanie dorównać żadne bogactwa materialne. Ojciec zdaje się przypominać synowi, jak kruche są podstawy jego dobrobytu, jeśli nie jest on osiągnięty dzięki nauce i wiedzy, której nikt człowiekowi odebrać nie może.
Cztery tysiące lat dzielą nas od powstania tego utworu. I nic się przez
te czterdzieści stuleci nie zmieniło. - Ani ojcowie, ani synowie. Dialog pomiędzy dojrzałą mądrością a niesforną, rozbrykaną, pragnącą jak najprędzej osiągnąć wszystko młodością trwa niezmieniony.

Żródło: M. Bielecki "Zapomniany świat sumerów"
Pozdrawiam

Mam nadzieję, że ktoś to zacytuje - O. Wilde
30-11-2010 18:51 
 Ocena 1 na 1
sirBuk_PanBuk (6257 punktów)
>Cztery tysiące lat dzielą nas od powstania tego utworu.

Ten dużo jest młodszy ale też może się odnieść do "klonowego dziada"

Aleksander Fredro:

Cieszą matkę takie dzieci,
Lecz niestety - smuci trzeci,
Który rodu był zakałą...
Bo miał...


Nasz nie ma. Ale też zakała.

Nie ma jak tzw. klasyk



Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Nie ma czasu nauczyć ogłady.

Zwłaszcza, że dotychczasowe próby na niczym spełzały nieuchronnie.

Więc krótko:

Wypad - kaczystowska alias Illahim alias Elżbieta_kółko_różańcowe_Gdynia alias o.Teofil.Mariusz.OP alias... alias...


Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
30-11-2010 16:46
 Ocena 12 na 12
diogenes (42753 punktów)
>Stwierdzam że młodzież jest inna niż w latach 80-tych...

Byłoby źle, gdyby była taka sama. Świadczyłoby to o zakłóceniach czasoprzestrzeni.

>...kultura obrazkowa zrobiła swoje.

Obraz poprzedza słowo: zarówno w dziejach, jak i biografiach. Przeszłość wypchana była słowami jak materac słomą.

>Co zrobić by przywrócić wspólny język dorosłych z młodzieżą?

Przywrócić? A kiedy był wspólny? 70 nie równa się 20.

>Czy naprawdę jest tak że jesteśmy z dwóch innych światów,jakby na dwóch innych wyspach chowani?

Co może obchodzić mój reumatyzm moje dzieci?

Kiedy wreszcie dzieci nas zrozumieją, nas już nie ma. I dzieci też: zrzędzą tak jak my na kolejne pokolenia.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
30-11-2010 17:58 
 Ocena 1 na 1
ziemiojad (338 punktów)
>Byłoby źle, gdyby była taka sama. Świadczyłoby to o zakłóceniach czasoprzestrzeni.

Wszystko prawda, jednak zmiany mogą niepokoić. Nie potrafię dokładnie powiedzieć, z czego wynikają niektóre zachowania młodzieży, ale sądzę, że przyczyn trzeba szukać w dzieciństwie, a więc w NASZYCH postawach rodzicielskich. Czy nie jest tak, że to właśnie my chcemy "przychylić nieba" naszym dzieciom, żeby żyło im się lepiej, łatwiej, barwniej niż nam? Czasy nam to umożliwiły. Zdobycze techniki, takie jak komputery, komórki, kamery, interaktywne zabawki itp. wciąż tanieją, więc dlaczego mamy nie kupować ich naszym dzieciom? Z drugiej strony, zapracowani i zabiegani poświęcamy dzieciom coraz mniej czasu pozwalając by wychowywała je telewizja, rówieśnicy i Internet. Już jako "dzieciaki" mają dostęp do wielu rzeczy, z których nie do końca potrafią umiejętnie korzystać i nie potrafią ich docenić. Wszystko mają podane na tacy, chcą telefon, komputer czy quada to mają, czyli wszystko im się należy. A czy na pewno są to zabawki dostosowane do wieku?
Mnogość zajęć i możliwości sprawia, że rodzice mają coraz mniejszą kontrolę nad tym co robią ich dzieci, co oglądają w telewizji, w jakie gry grają. My mieliśmy znacznie bardziej ograniczony dostęp do brutalnych kreskówek i filmów, gier komputerowych, dopalaczy i podejrzanych lokali. Na pewno znacznie bardziej potrafiliśmy docenić kupioną nam przez rodziców jakąś zaawansowaną technologicznie zabawkę (kosztowną!), a komputery, kiedy wreszcie nastały, wykorzystywaliśmy do celów zawodowych, a nie do zabawy i surfowania po necie. To normalne, czasy się zmieniają, ludzie też, ale rosnąca przestępczość, brutalność i wulgarność niepokoi i sprawia, że czasem trudno przejsć bez obaw koło grupki młodzieży.
30-11-2010 18:16 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>My mieliśmy znacznie bardziej ograniczony dostęp do brutalnych kreskówek i filmów, gier komputerowych, dopalaczy i podejrzanych lokali.

I tu się serdecznie roześmieję. Na początku lat 90-tch, kiedy to przyszło mi dorastać, brutalnością w grach absolutnie nikt się nie przejmował. Gry komputerowe miały w tamtych czasach przyczepioną łatkę "rzecz dla dzieci", więc żadna mama nie zakazywała dziecku grać w - chociażby - DOOM'a, do głowy by jej nie przyszło. Nie było PEGI ani oznaczeń na pudełkach.

Kreskówki oferowały nie tylko przemoc, ale i nagość czy seks - ale wszystkie dzieciaki je oglądały.

Podejrzane lokale... w latach 90-tych aby pograć sobie w gierkę trzeba było iść do salonu gier, który w wielu wypadkach służył również za bar, który ciężko określić innym mianem niż "podejrzany". Dzieci 13-14 letnie łaziły na "giełdę" co jakiś czas, przepychać się z bandą spoconych facetów, w celu kupienia nielegalnych kopii gier.

Dziś robi się ludziom wodę z mózgu, że niby te brutalne gry zmienią dziecko w potwora, wyjście z domu bez opieki jest niebezpieczne, (a gry można sobie "ukraść" bez wychodzenia z domu), toteż i podwórka puste, i kontakty interpersonalne prowadzone przez komunikatory internetowe
ziemiojad (338 punktów)
>Na początku lat 90-tch, kiedy to przyszło mi dorastać, brutalnością w grach absolutnie nikt się nie przejmował. Gry komputerowe miały w tamtych czasach przyczepioną łatkę "rzecz dla dzieci", więc żadna mama nie zakazywała dziecku grać w - chociażby - DOOM'a, do głowy by jej nie przyszło.
Każdy myśli i pisze według własnych doświadczeń. Chyba jestem ciut starsza, bo nie załapałam się na gierki, w DOOM'a zdaje się grał mój młodszy brat. Raptem kilka lat różnicy! To niejako potwierdza moje wcześniejsze słowa..

Wiem, że byłam raczej grzecznym dzieckiem, więc może moje doświadczenie nie jest najbardziej wiarygodne, ale w "moich czasach" tych naprawdę niegrzecznych był góra jeden na klasę, a nie cała szkoła ;D
02-12-2010 10:49 
 Ocena 2 na 2
Matix (5786 punktów)
Haha! Jeśli chodzi o tzw. szulernie to doskonale pamiętam na własnym przykładzie. Stare dobre czasy... mam do nich sentyment. Pewnie dlatego, że nie było zmartwień o nadchodzący egzamin, pustki w kieszeni, stres... Wstawałeś rano, na boisko z kumplami czasem do ciemnej nocy w nóżkę z szybką przerwą biegiem na obiad, wieczorem łażenie po osiedlu. Innym razem odwiedziny na szulerni, po wcześniejszym zaopatrzeniu w monety 50gr... A tam styczność ze starszymi "typami", nauka przekleństw, zakazane sprawy, mimo to nie byliśmy głupiutkimi gówniarzami, nikt z ekipy nie popadł w nałóg nikotynowy, ani nie upijał się, owszem próbowaliśmy wszystkiego, czasem paliliśmy podkradzione cygara, czasem ktoś skołował piwo, szampan. Zawsze jednak mieliśmy do wszystkiego dystans, raczej nie pamiętam jakichś bójek, czy przestępstw. Często rozmawialiśmy na temat seksu, życia i poważnych spraw, nie wiem czy w innych klikach też tak było, podejrzewam, że nie bo gdy spotykaliśmy się z kolegami z innych osiedli widać było, że tylko szukają zaczepki itp. tak jakby nie mieli nic innego do roboty. Jakoś tak się złożyło, że miałem nieco mądrzejsze towarzystwo, może dlatego że rozrzut wiekowy był dosyć spory i zawsze ktoś starszy coś tłumaczył. Muszę przyznać, że tak naprawdę nie wychowali mnie rodzice. Wychowało mnie wiele czynników razem, a największy w tym udział miałem sam ja. Nikt mnie w wieku przedszkolnym nie zmusił do wzięcia z półki atlasu geograficznego, a od tego się wszystko zaczęło, tzn. ciekawość świata. Chciałem się dowiedzieć co oznaczają te kolory na mapie, zacząłem oglądać "Zwierzęta świata" i wszystko co przyrodnicze, w domu była taka gruba encyklopedia PWN, uwielbiałem ją. Nikt mnie do tego nie zmusił, ba! Nikt mnie do tego nie zachęcał. Starsza siostra w ogóle nie korzystała "domowej biblioteki", często wyśmiewałem ją gdy czegoś nie wiedziała, a ja tak. Na podstawie własnych doświadczeń śmiem posiadać taką własną teorię na temat wychowania człowieka. Mianowicie, my się po prostu z tym rodzimy. Czemu mnie akurat zainteresował atlas geograficzny, a nikogo z rówieśników nie? Czemu w zerówce non stop z kimś się kłóciłem o to, że Rosja jest największym państwem świata, a nie USA, albo że w kosmosie nie ma dźwięku i nie słychać jak "strzela" laser ze Star Treka? Myślę, że "to" jest zapisane gdzieś w genach, bo jak inaczej to wytłumaczyć, że jedni są głupsi, a drudzy mądrzejsi już na starcie?
-jad- (18783 punktów)
> Z drugiej strony, zapracowani i zabiegani poświęcamy dzieciom coraz mniej czasu pozwalając by wychowywała je telewizja, rówieśnicy i Internet.

Mów za siebie


w pustej szklance pomarańcze- to dobytek mój
30-11-2010 18:40 
 Ocena 1 na 1
sirBuk_PanBuk (6257 punktów)
>>Stwierdzam że młodzież jest inna niż w latach 80-tych...
>Byłoby źle, gdyby była taka sama. Świadczyłoby to o zakłóceniach czasoprzestrzeni.

Drzewiej tak to określano:

Mark T.:

Wychowanie jest zorganizowaną obroną dorosłych przeciwko młodym.



Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
02-12-2010 14:45 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Wychowanie jest zorganizowaną obroną dorosłych przeciwko młodym.

Dziwne zajęcie: płodzić sobie wrogów.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
sirBuk_PanBuk (6257 punktów)
>>Wychowanie jest zorganizowaną obroną dorosłych przeciwko młodym.
>Dziwne zajęcie: płodzić sobie wrogów.

a przysłowiowy "konflikt pokoleń"?
"obrona" niekoniecznie musi sugerować "wrogość"


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
gohna (5585 punktów)
Młodzież jest bezwzględnie inna. Czy to dobrze, cz źle? Można by się spierać. Ale tak na prawdę nie ma jednoznacznej odpowiedzi. To, że część poddała się schematom medialnym świadczy o słabości człowieka i o tym, że następne pokolenia, wychowanie na takim nurcie mogą być zgubne w swoich czynach.
Może jednak spójrzmy na tą równie sporą grupę dojrzałych, młodych ludzi. Dlaczego ich tak rzadko zauważamy? Bo mniej rzucają się w oczy, ale niosą ze sobą dużo wartości, o których brak można by oskarżyć przeciętnego młodego człowieka lat 80-tych. W każdym pokoleniu znajdziemy margines, ale spróbujmy uwierzyć, że chociaż część z nich dojrzeje i nauczy się życia. Może dzięki takiemu doświadczeniu będą wiedzieli, jak uchronić swoje dzieci przed ciągle rosnącym naciskiem na fizyczność i medialność.
Należę do młodego pokolenia i na prawdę zauważam u moich rówieśników coraz większy potencjał ludzi, którzy mogą podbić świat.


Co było pierwsze Bóg, czy Człowiek?
01-12-2010 09:40 
 Ocena 3 na 3
Kuba Śruba (3184 punktów)
> W każdym pokoleniu znajdziemy margines, ale spróbujmy uwierzyć, że chociaż część z nich dojrzeje i nauczy się życia.
Oczywiście, że tak. W liceum (lata 90te) chodziłem z kolegami do parku pić piwo czy tanie wino (wtedy zwane "jabolem"), czasami palić marihuanę. Puste butelki wyrzucaliśmy za mur na teren zakonnic - to koszmarnie głupie, bo mogliśmy komuś rozbić głowę, ale wtedy to było zabawne(!). Z nimi nauczyłem się palić papierosy.
Koledzy z tej paczki to teraz: architekt, stomatolog, ekonomista, socjolog, menedżer w dużej firmie, ja jestem naukowcem.
Wszyscy rzucili palenie, oprócz mnie, ale zamierzam to wkrótce zrobić. Do dziś pijam tanie wino, ale za takie uważam teraz Kadarkę


Mam nadzieję, że ktoś to zacytuje - O. Wilde
01-12-2010 10:20 
 Ocena 1 na 1
sirBuk_PanBuk (6257 punktów)
>...Puste butelki wyrzucaliśmy za mur na teren zakonnic....
>Wszyscy rzucili palenie, oprócz mnie, ale zamierzam to wkrótce zrobić. Do dziś pijam tanie wino, ale za takie uważam teraz Kadarkę

to palenie to najlepiej też wrzucić do zakonnic niech coś z życia mają!

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
ziemiojad (338 punktów)
toteż ja żywię głęboką nadzieję, że ta młodzież jeszcze wyrośnie na porządnych ludzi, wcale ich nie przekreślam. Jednak zdaje mi się, że nasilenie groźnych zachowań wśród dzieci i młodzieży to jest udowodnione i udokumentowane (chyba gdzieś o tym czytałam, jak sobie przypomnę to poszukam), a to może budzić niepokój.
Kuba Śruba (3184 punktów)
> Jednak zdaje mi się, że nasilenie groźnych zachowań wśród dzieci i młodzieży to jest udowodnione i udokumentowane (chyba gdzieś o tym czytałam, jak sobie przypomnę to poszukam), a to może budzić niepokój.
Istotnie, piszą o tym chociażby w tym raporcie (niestety przytaczane są badania do 2000r.):
webcache.g(*)BCy+raport&cd=15&hl=en&ct=clnk
Wskazują ponadto odpowiedzialność rodziców (o czym pisałaś wyżej)

Mam nadzieję, że ktoś to zacytuje - O. Wilde

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365