Racjonalista - Strona głównaDo treści
Krzywizna i objętość naszego wszechświata - pytania

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
15-10-2017 14:45Max Golonko (1811 punktów)Krzywizna i objętość naszego wszechświata - pytania
Ocena 2 na 2
www.if.pwr.edu.pl/~machnik/PLIKI/Fizyka_3-otw.pdf

Krzywiznę globalna naszego wszechświata wyznacza się z mas i energii oraz z subtelności mapy mikrofalowego promieniowania tła.

Jedna z możliwych krzywizn oznacza że zamyka się w sobie czyli lecąc (lub raczej skacząc myślowo) niewyobrażalnie szybko (biliony razy szybciej niż światło) prosto w jakimś wstępnie wybranym kierunku w końcu wrócimy od tyłu w to samo (no może o godzinke późniejsze) miejsce. Taki wszechswiat oczywiście ma ograniczoną objętośc i zamyka się geometrycznie sam w sobie (w sposób nieintuicyjny).

Ostatnio naukowcy skłonni są akceptować tezę, że nasz wszechświat ma ograniczoną objętość (a konkretnie średnicę - coś rzedu 100 miliardów lat świetlnych).

Jednocześnie jednak naukowcy skłonni są akceptować tezę, że jest płaski!

To by przeczyło skończonej objętości.

Co więcej znany jest postulat że kształt (płaskość lub nie) wszechświata była już ustalona w momencie wielkiego wybuchu.

Czyżby już wtedy wszechświat, mimo że niewyobrażalnie gęsty w materio-enrgię był nieskończony? Wtedy nie mamy wybuchu tylko jakby rozgęszczanie się, rośniecie nieskończonego już na samym starcie ciasta?!

Ktoś może wnieść tu jakąś cenną informację?
Kolega Fizyk, kolega Jacholek, Koleżanki i koledzy?


Miłego dnia
p.s.
Master trolle z frondy i nie tylko - dobra rada - tym razem milczcie bo będziecie musieli zakładać nowe nicki bo poproszę Agnosa (szefa tego portalu) o sprawna wycinanie was, albo sam przyjmę funkcję moderatora (choć to czasochłonna robota i niewdzięczna) i zrobię co trzeba!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Fizyk (17637 punktów)
> Czyżby już wtedy wszechświat, mimo że niewyobrażalnie gęsty w materio-energię był nieskończony?

Nieskończoność Wszechświata wydaje mi się mało prawdopodobna, gdyż praktyka pokazuje, że wszelkie nieskończoności są abstrakcją matematyczną niewystępującą w rzeczywistości. Sądzę, że Wszechświat jest skończony, choć o tyle większy od obserwowalnej jego części, że nie potrafimy ustalić jego rozmiarów.
ultramarynata (42 punktów)
(zablokowany)
>> Czyżby już wtedy wszechświat, mimo że niewyobrażalnie gęsty w materio-energię był nieskończony?
>Nieskończoność Wszechświata wydaje mi się mało prawdopodobna, gdyż praktyka pokazuje, że wszelkie nieskończoności są abstrakcją matematyczną niewystępującą w rzeczywistości. Sądzę, że Wszechświat jest skończony, choć o tyle większy od obserwowalnej jego części, że nie potrafimy ustalić jego rozmiarów.

Najwyraźniej intuicja cię zawodzi.
Nieskończoność wszystkiego jest oczywistością ponad wszelkie wątpliwości.
tarkos (10757 punktów)
>Nieskończoność wszystkiego jest oczywistością ponad wszelkie wątpliwości.
Dlaczego zatem w nocy jest ciemno?
>
ultramarynata (42 punktów)
(zablokowany)
>>Nieskończoność wszystkiego jest oczywistością ponad wszelkie wątpliwości.
>Dlaczego zatem w nocy jest ciemno?

W nocy jest ciemno, bo taka jest ilość światła w przestrzeni,
znaczy praktycznie zerowa w przeliczeniu na m3.

Co jest oczywiste: temperatura kosmosu wynosi T = 3K, zaledwie, czyli to w zasadzie w ogóle nie świeci, bo to jest daleka podczerwień, której oko w ogóle nie rejestruje, więc widzisz czerń = nic.
07-03-2018 21:35 
 Ocena-1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Nieskończoność wszystkiego jest oczywistością ponad wszelkie wątpliwości.

Pojecie "wszystko" trudno zdefiniowac. Jakikolwiek zas "byt/swiat materialny" oparty o logike i zasade rownowagi nie moze funkcjonowac wraz z pojeciem "nieskonczonosci", gdyz ta zaburzalaby spojnosc podwazajaca mozliwosc istnienia calego systemu.

(w dluzszym okresie zawsze nastapilby kolaps, wykluczajacy egzystencje)

Sama zas "nieskonczonosc" praktycznie wykorzystac mozna do wyszukania falszu w obowiazujacym modelu ..przykladowo:

- pojecie nieskonczonej przestrzeni w Ogolnej Teorii Wzglednosci

(automatycznie swiadczy o blednej koncepcji, okazuje sie ze przestrzen powstaje/rozszerza sie efektywnie)

-pojecie "nieskonczonej koncentracji materii" ("niewidzialne czarne dziury")

(w praktyce nastepuje transfer "zamiana" koncentracji masy, temperatury i cisnienia, na wyzej wymieniona ekspandujaca przestrzen)

Samo okreslenie terminu "nieskonczonosc" jest wysoce problematyczne i nie da sie go poprostu zamknac w ramy, zaszufladkowac a do jego ewentualnego opisania nalezaloby posluzyc sie "kolejna nieskonczonoscia".

Np "nieskonczona liczba" - jej wartosc opisac mozna jedynie rachujac "nieskonczona ilosc czasu"...itd itd

Podsumowujac ..wszedzie tam gdzie fizyk glosi o "nieskonczonosci w swiecie materialnym" ...z gory w ciemno zalozyc mozemy ze sa to wymysly i brednie.

.
ultramarynata (42 punktów)
(zablokowany)
Jasne że czarne dziury i inne takie fantazje domorosłych matematyków to brednie (które tu zresztą obaliłem skutecznie i formalnie, no ale cenzura zabrania o tym mówić, więc wykasowali to).

Niemniej nieskończoność i tak istnieje, bo to jest Wszechświat właśnie.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Jasne że czarne dziury i inne takie fantazje domorosłych matematyków to brednie (które tu zresztą obaliłem skutecznie i formalnie, no ale cenzura zabrania o tym mówić, więc wykasowali to).

Brednie wychodza jako konsekwencja blednych bazowych zalozen odnosnie modelu (tego jak funkcjonuje "wszechswiat")

Czarne dziury (ale tez OTW) mozna zas zburzyc pojedynczym twierdzeniem :

KONCENTRUJACA SIE MASA (nie koncentruje sie do nieskonczonosci, a..) ROZSZERZA PRZESTRZEN EFEKTYWNIE (przez co nie jest i nie moze byc ona nieskonczona i nie wygina sie geometrycznie - bazowe zalozenia OTW).

Ciekaw jestem Twojego wyjasnienia (obalenia czarnych dziur).

>Niemniej nieskończoność i tak istnieje, bo to jest Wszechświat właśnie.
>

Tak tylko ze jak wyzej napisalem ...Ty na dobra sprawe nawet sam nie rozumiesz co piszesz...dlatego ze niewiesz (i nie mozesz wiedziec) wiec nie jestes w stanie zdefiniowac CO KONKRETNIE OBEJMUJE TO OKRESLENIE (wszechswiata)..

.. mozna podzielic "swiaty" np na materialne i niematerialne (do ktorych nie mamy dostepu ...albo mamy przez dusze itd) ...choc nawet w materialnym pojecia nie ma nikt "gdzie zakonczyc/skompletowac", "czym objac" caly opis.

Z punktu widzenia inzynieryjnego projektu w swiecie materialnym nieskonczonosc istniec nie moze, gdyz wiazalaby sie ona z jego niechronnym kolapsem (lub wogole bezsensem istnienia).

(wiecznie glodne nieskonczenie ciezkie czarne dziury zzerajace caly nieskonczenie wielki i ciezki kosmos? ...na to nie wpadlby nawet sam Christian Andersen)

Nieskonczonosc to wylacznie "zdolnosc wyobrazeniowa umyslu", ktory to potrafi tworzyc witrualne/nierzeczywiste struktury matematyczno-geometryczne (na uzytek wlasny) dodawaniem/mnozeniem kolejnych czlonow/liczb.

Okresla doskonale te wlasnosc znany z wirtualnego swiata basica "program" :

10 PRINT "RUN"
20 GO TO 10

P.S

Cala matematyko-geometria to nierzeczywisty twor wirtualny :

(jedynie wyidealizowane przyblizenie, umyslowy "matrix" w ktorym to Einstein przy okazji poprzez OTW "uwiezil ludzkosc")

PUNKTY, PROSTE czy FIGURY GEOMETRYCZNE ...takie pojecia w realnym swiecie nie istnieja.

(moga jedynie na kartce papieru w formie teoretycznej lub wirtualnej komputera)

.
ultramarynata (42 punktów)
(zablokowany)
>Ciekaw jestem Twojego wyjasnienia (obalenia czarnych dziur).

W samych tych wzorach wyprowadzanych z OTW nie ma osobliwości.

tam jest coś takiego:
1/(1-2m/r), czyli dla r = 2m jest tu osobliwość, bo przez zero nie można dzielić, a potem wchodzimy jeszcze dalej, przekraczamy horyzont, itd.

No ale to jest błędne i naiwne podejście, bo tam nie ma faktycznie żadnej osobliwość, to znaczy sytuacja:
m/r >= 1/2 jest niemożliwa, bo to asymptotycznie zbiega właśnie do 1/2, więc nigdy nie osiąga nawet 1/2, a co dopiero więcej... zatem i czarnych dziur nie może być.
.......

Wiesz że w świecie nie ma nieskończenie grubych ścian - zgadza się?
Zatem Wszechświat musi być nieskończony.
Ebvalaim (2787 punktów)
>W samych tych wzorach wyprowadzanych z OTW nie ma osobliwości.
>tam jest coś takiego:
>1/(1-2m/r), czyli dla r = 2m jest tu osobliwość, bo przez zero nie można dzielić, a potem wchodzimy jeszcze dalej, przekraczamy horyzont, itd.
>No ale to jest błędne i naiwne podejście, bo tam nie ma faktycznie żadnej osobliwość, to znaczy sytuacja:
>m/r >= 1/2 jest niemożliwa, bo to asymptotycznie zbiega właśnie do 1/2, więc nigdy nie osiąga nawet 1/2, a co dopiero więcej... zatem i czarnych dziur nie może być.

Weź pan daj spokój i przestań siać dezinformację.
Jak już pisałem kilkukrotnie, osobliwość jest, ale układu współrzędnych, i nic nie stoi na przeszkodzie, aby wybrać inny, który tej osobliwości nie ma.
Ale zamiast się douczyć, to żeś się uparł zakładać kolejne konta - Hetman Twardowski, atto, gigatron, fiberon, ultramarynata... Życzę rychłego kolejnego bana i nie pozdrawiam.
ultramarynata (42 punktów)
(zablokowany)
>Jak już pisałem kilkukrotnie, osobliwość jest, ale układu współrzędnych, i nic nie stoi na przeszkodzie, aby wybrać inny, który tej osobliwości nie ma.

Nie ma tam osobliwości w żadnym układzie!

m/r -> 1/2
tak tam jest ostatecznie - po poprawnym wyprowadzeniu, wyliczeniu.

albo inaczej: limitem potencjału grawitacyjnego jest: V(r) = -c^2/2;

Osobliwość w 2m/r funkcji: 1/(1-2m/r)
jest taka sama jak np.: sin(x)/x w zerze, czyli żadna!

Równie dobrze można sobie bełkotać o osobliwościach w ramach Newtona:
m -> oo, a wówczas g -> oo;
ale to są zwyczajne sprawy w matmie - nie ma w tym żadnej osobliwości.

Jako ciekawostka:
najmniejsza jednorodna kula w ramach otw ma promień: R = 3m,
czyli to jest 1.5 raza większe od 2m = horyzont.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Jak już pisałem kilkukrotnie, osobliwość jest, ale układu współrzędnych, i nic nie stoi na przeszkodzie, aby wybrać inny, który tej osobliwości nie ma.
>Nie ma tam osobliwości w żadnym układzie!
>m/r -> 1/2
>tak tam jest ostatecznie - po poprawnym wyprowadzeniu, wyliczeniu.
>albo inaczej: limitem potencjału grawitacyjnego jest: V(r) = -c^2/2;
>Osobliwość w 2m/r funkcji: 1/(1-2m/r)
>jest taka sama jak np.: sin(x)/x w zerze, czyli żadna!
>Równie dobrze można sobie bełkotać o osobliwościach w ramach Newtona:
>m -> oo, a wówczas g -> oo;
>ale to są zwyczajne sprawy w matmie - nie ma w tym żadnej osobliwości.
>Jako ciekawostka:
>najmniejsza jednorodna kula w ramach otw ma promień: R = 3m,
>czyli to jest 1.5 raza większe od 2m = horyzont.
>
Weź Ty chłopie i zrób wyliczenia na gołych mianach. Pierwej określ miano w jakim wyrażasz "m" i miano w jakim wyrażasz "r", także samo czym wyrażamy sinx, a czym wyrażamy x i przyjrzyj się uważnie co przez co dzielisz i co w efekcie otrzymujesz. Bo Jolancie Komorowskiej wychodzi np. miano [zł]2. Co mącisz! Sinx jest wartością od +1 do -1, a x w stopniach. Czy możesz w ogóle przystąpić do dzielenia np. pierwiastek z 2/2 podziel przez stopnie 450? Czy tak można? Czy to ma sens?
Rzeczywiście siejesz tu ciemnotę, boś sam ciemny.
Gdybyś chciał usunąć moją wypowiedź, to możesz być pewien, że tego Tobie nie odpuszczę. Treść mojej odpowiedzi skopiowałem. Postaraj się raczej odpowiedzieć na moje pytania i rozsnuj mi zasady Twojej nowoczesnej matematyki.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Ebvalaim (2787 punktów)
>Weź Ty chłopie i zrób wyliczenia na gołych mianach. Pierwej określ miano w jakim wyrażasz "m" i miano w jakim wyrażasz "r", także samo czym wyrażamy sinx, a czym wyrażamy x i przyjrzyj się uważnie co przez co dzielisz i co w efekcie otrzymujesz. Bo Jolancie Komorowskiej wychodzi np. miano [zł]2. Co mącisz! Sinx jest wartością od +1 do -1, a x w stopniach. Czy możesz w ogóle przystąpić do dzielenia np. pierwiastek z 2/2 podziel przez stopnie 450? Czy tak można? Czy to ma sens?
>Rzeczywiście siejesz tu ciemnotę, boś sam ciemny.
>Gdybyś chciał usunąć moją wypowiedź, to możesz być pewien, że tego Tobie nie odpuszczę. Treść mojej odpowiedzi skopiowałem. Postaraj się raczej odpowiedzieć na moje pytania i rozsnuj mi zasady Twojej nowoczesnej matematyki.
Akurat z jednostkami nie ma tu problemu.
Jeśli chodzi o sin(x)/x, to w matematyce x z reguły traktuje się z automatu w radianach, a radian to de facto brak jednostki, bo jest zdefiniowany jako stosunek dwóch długości. Więc jest ok.
A co do mas i promieni, to w kontekście teorii względności często przyjmuje się c=G=1. Odpowiada to np. mierzeniu czasów i mas w metrach - 1 sekunda = 300 000 000 m (1 s świetlna), a 1 kg to jakieś tam smętne nanometry (promień czarnej dziury o masie 1 kg, z dokładnością do czynnika 2).
Tak więc nie tu jest pies pogrzebany
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Weź Ty chłopie i zrób wyliczenia na gołych mianach. Pierwej określ miano w jakim wyrażasz "m" i miano w jakim wyrażasz "r", także samo czym wyrażamy sinx, a czym wyrażamy x i przyjrzyj się uważnie co przez co dzielisz i co w efekcie otrzymujesz. Bo Jolancie Komorowskiej wychodzi np. miano [zł]2. Co mącisz! Sinx jest wartością od +1 do -1, a x w stopniach. Czy możesz w ogóle przystąpić do dzielenia np. pierwiastek z 2/2 podziel przez stopnie 450? Czy tak można? Czy to ma sens?
>>Rzeczywiście siejesz tu ciemnotę, boś sam ciemny.
>>Gdybyś chciał usunąć moją wypowiedź, to możesz być pewien, że tego Tobie nie odpuszczę. Treść mojej odpowiedzi skopiowałem. Postaraj się raczej odpowiedzieć na moje pytania i rozsnuj mi zasady Twojej nowoczesnej matematyki.
>Akurat z jednostkami nie ma tu problemu.
>Jeśli chodzi o sin(x)/x, to w matematyce x z reguły traktuje się z automatu w radianach, a radian to de facto brak jednostki, bo jest zdefiniowany jako stosunek dwóch długości. Więc jest ok.
>A co do mas i promieni, to w kontekście teorii względności często przyjmuje się c=G=1. Odpowiada to np. mierzeniu czasów i mas w metrach - 1 sekunda = 300 000 000 m (1 s świetlna), a 1 kg to jakieś tam smętne nanometry (promień czarnej dziury o masie 1 kg, z dokładnością do czynnika 2).
>Tak więc nie tu jest pies pogrzebany

Szczerze!? To spodziewałem się odpowiedzi ze strony "ultramarynaty", co nie oznacza, że nie pozwalam się nikomu wypowiadać. Oczywiście, że masz rację. Radian to miara łukowa kąta. Ale powtarzam, że wyjaśnienia się spodziewałem od "ultramarynaty", bo to on winien mi to wyjaśnić, bo to jego pytałem. Wnioskuję, że nawet nie wie co pisze.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
ultramarynata (42 punktów)
(zablokowany)
To jest pisane w tzw. geometrycznych jednostkach.. no więc wypad do szkoły dziecko - a tam się dowiesz co to jest.
Wenancjusz (16441 punktów)
>To jest pisane w tzw. geometrycznych jednostkach.. no więc wypad do szkoły dziecko - a tam się dowiesz co to jest.
>
Swoją błyskotliwość już wykazałeś dyskutując o prądzie. Tak, że pewnie na geometrii się nie znasz. Co to są geometryczne jednostki?

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
ultramarynata (42 punktów)
(zablokowany)
Co to są geometryczne jednostki?


Geometryczne to takie jakich używasz w geometrii, bałwanku, czyli wszystko tam jest w metrach, a po znormalizowaniu (ustaleniu jednostki) będzie to już w zwyczajnych liczbach.

Przykładowo: można przyjąć za jednostkę masę: m, czyli m = 1, a wtedy masz tak: ln(m) = 0... pomimo że logarytmu z kilograma ani z metra nie sposób obliczyć: ln(1kg) = nonsens.
Ebvalaim (2787 punktów)
>Nie ma tam osobliwości w żadnym układzie!
Zdecyduj się, post wyżej napisałeś:
>dla r = 2m jest tu osobliwość,

>Osobliwość w 2m/r funkcji: 1/(1-2m/r)
>jest taka sama jak np.: sin(x)/x w zerze, czyli żadna!
p*****licie, Hipolicie. I sin(x), i x zbiegają do 0 w zerze, czego nie da się powiedzieć o 1 i 1-2m/r.
ultramarynata (42 punktów)
(zablokowany)
Przecież to widać - od 100 lat.

m/r -> 1/2, zgodnie z OTW;

natomiast:
M/r -> oo, ale wedle Newtona, gdzie masa jest stała - niezniszczalna!

a cały ten cyrk z czarnymi dziurami stoi właśnie na tym newtonowskim potencjale: M/r -> oo.

co właśnie po wsadzeniu tego wprost w... tę:
sqrt(1-2M/r), produkuje te wasze... bękarty?

Ale niestety, w GR masa jest tylko kolejną zmienną, którą należy wyznaczyć z równań!, a nie absolutem z Newtona.

Masz ten słynny horyzont: rs = 2m;
no i cóż to jest?

Nic, to tylko iluzja (bo to jest przecież tylko odległość)!
Taka sama jak ten tradycyjny horyzont, który widzisz na ziemi - ta linia gdzie ziemia spotyka się z niebem, zwykle z kilkadziesiąt kilometrów od obserwatora, a w górach znacznie mniej.

Idź i złap, pomacaj go sobie.
Ebvalaim (2787 punktów)
Poza faktem, że horyzont nie jest namacalny (co jest prawdą, ale nadal jest to miejsce w pewien sposób szczególne), to nie wiem, co próbowałeś powiedzieć. Tak namieszałeś, że jeśli był w tym jakiś spójny ciąg myśli, to zginął porwany przez strumień świadomości.
ultramarynata (42 punktów)
(zablokowany)
Nie istnieje takie miejsce jak horyzont w ogóle, niestety.
To są tylko iluzje.

Wystarczy sobie przejrzeć te pierdoły z OTW i momentalnie to widać.

1. relacja masa-energia podczas anihilacji elektron-pozytron, ale w warunkach grawitacyjnych, czyli tzw. redshift grawitacyjny

2. zwalnianie zegarów w grawitacji,
czyli masa elektronu jest mierzona jako nominalna w dowolnych warunkach

1 + 2 = m, co znaczy, że z tych dwóch od dawna znanych faktów można sobie wyliczać realną masę w OTW.

I ta masa nie jest tam absolutem, niestety, co sobie zakładano od zawsze w tej 'teorii' czarnych dziur.

m/r -> 1/2, durnie!

Przykładzik - o tym jak spierdala horyzont.

dla cieniutkie sfery o masie m i promieniu: R = 2m,
czyli full czarna dziura! mamy tu taki skecz:

m = phi*M, gdzie: phi = 0.618; M - masa newtonowska.

czyli horyzont był w 2m, no i teraz też jest tam, ale to jest już 0.618 razy niżej.
I tak sobie możemy gonić ten horyzont, a nigdy go nie dopadniemy, bo on w ogóle tu nie istnieje - jasne!

Dokładnie tak samo jak ten horyzont na ziemi:
nigdy tu nie dopadniemy horyzontu bo nie istnieje żaden punkt przecięcia nieba z ziemią!

Zrozumiano, durnie!
BTW. nie jest to pytanie do szanownej Moderacji, bo tu kretynów zatrudniacie.
Ebvalaim (2787 punktów)
>1. relacja masa-energia podczas anihilacji elektron-pozytron, ale w warunkach grawitacyjnych, czyli tzw. redshift grawitacyjny
>2. zwalnianie zegarów w grawitacji,
>czyli masa elektronu jest mierzona jako nominalna w dowolnych warunkach
>1 + 2 = m, co znaczy, że z tych dwóch od dawna znanych faktów można sobie wyliczać realną masę w OTW.
>I ta masa nie jest tam absolutem, niestety, co sobie zakładano od zawsze w tej 'teorii' czarnych dziur.
>m/r -> 1/2, durnie!
>Przykładzik - o tym jak spierdala horyzont.
>dla cieniutkie sfery o masie m i promieniu: R = 2m,
>czyli full czarna dziura! mamy tu taki skecz:
>m = phi*M, gdzie: phi = 0.618; M - masa newtonowska.
>czyli horyzont był w 2m, no i teraz też jest tam, ale to jest już 0.618 razy niżej.
>I tak sobie możemy gonić ten horyzont, a nigdy go nie dopadniemy, bo on w ogóle tu nie istnieje - jasne!
Skąd żeś wytrzasnął takie bzdury?
ultramarynata (42 punktów)
(zablokowany)
A to z takiej zapomnianej teorii niejakiego pana Einsteina, którą on nazywał Ogólną Teorią Niezmienników (Theory of Invariances).

Potem prominentni szmaciarze zmienili to na: OTW = Ogólna Względność, bo tak bardzo głupi byli z matmy... że wiedzieć nie mogli czym się różni constans od invariant oraz relacja od relatywizmu.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Ciekaw jestem Twojego wyjasnienia (obalenia czarnych dziur).
>W samych tych wzorach wyprowadzanych z OTW nie ma osobliwości.
>tam jest coś takiego:
>1/(1-2m/r), czyli dla r = 2m jest tu osobliwość, bo przez zero nie można dzielić, a potem wchodzimy jeszcze dalej, przekraczamy horyzont, itd.
>No ale to jest błędne i naiwne podejście, bo tam nie ma faktycznie żadnej osobliwość, to znaczy sytuacja:
>m/r >= 1/2 jest niemożliwa, bo to asymptotycznie zbiega właśnie do 1/2, więc nigdy nie osiąga nawet 1/2, a co dopiero więcej... zatem i czarnych dziur nie może być.

Nie ma to w rozprawie filozoficznej na temat jak funkcjonuje wszechswiat ..najmniejszego znaczenia (co generalnie za debilizmy powymyslali matematycy, by dopasowac jakos wlasne rozumienie swiata).

(teoria grawitacji Einsteina/rownania OTW nie maja najmniejszego sensu, poniewaz przestrzen nie wykrzywia sie geometrycznie, a rozciaga pod wplywem koncentracji masy ...nie ma rowniez najmniejszego sensu w zwiazku z tym jakakolwiek ich analiza ....co najwyzej jako ciekawostke geometryczno-matematyczna, lecz nie powazne naukowe zagadnienie rozwiazujace problemy natury praktycznej)

Podstawa do jakiejkolwiek analizy czegokolwiek jest FIZYKA TEORETYCZNA, gdyz ona to wlasnie nadaje logiczne podstawy rozumienia - wyjasnia PRZYCZYNE DLACZEGO, UKAZUJE MECHANIZM TRANSFORMACJI STANU A w B, tworzac calosciowy model rzeczywistosci.

I poki w tej sferze nie bedzie porzadku ...nie ma absolutnie mowy o rozumieniu czegokolwiek (przyczyny stanu) za pomoca matematyki.

To ze powstaly pewne wynalazki rowniez nie oznacza ze zrozumiale sa mechanizmy fizyczne (teoria) zjawisk ("fundamental principles behind").

Silnik parowy powstal nie dlatego ze ktokolwiek zrozumial termodynamike, atomy .. a poprostu zauwazono pewne wlasciwosci substancji i wykorzystano je praktycznie.

>.......
>Wiesz że w świecie nie ma nieskończenie grubych ścian - zgadza się?
>Zatem Wszechświat musi być nieskończony.

..(poprzedni post) ..

.. nieskonczony wszechswiat ...no to konkretnie - czy wg Ciebie przestrzen i materia sa w kosmosie nieskonczone ?

.
ultramarynata (42 punktów)
(zablokowany)
Nie ma znaczenia co sobie wyliczają dzieci z teorii.
Z Newtona też można bzdury sobie wyliczać - to żadna sztuka.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Nie ma znaczenia co sobie wyliczają dzieci z teorii.
>Z Newtona też można bzdury sobie wyliczać - to żadna sztuka.
>

Fajnie zebys zrozumial cokolwiek z tego co zostalo napisane w poscie : D
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Nie ma znaczenia co sobie wyliczają dzieci z teorii.
>>Z Newtona też można bzdury sobie wyliczać - to żadna sztuka.
>>
>

Fajnie abys przynajmniej raz choc zrozumial cokolwiek z tego co zostalo napisane w poscie : D

A gdzie odpowiedz na pytanie o Twoj "nieskonczony" model lol ? ... dyskutowac to tez trzeba umic ..stawiasz tezy wiec rowniez ich bronisz ...inaczej rzeczywiscie robi sie dziecinada. "Haselka" to sobie mozna rzucac do woli.

.
ultramarynata (42 punktów)
(zablokowany)
>A gdzie odpowiedz na pytanie o Twoj "nieskonczony" model lol ? ... dyskutowac to tez trzeba umic ..stawiasz tezy wiec rowniez ich bronisz ...inaczej rzeczywiscie robi sie dziecinada. "Haselka" to sobie mozna rzucac do woli.

ten nieskończony model widać na niebie głównie:


jak widzisz nic tam się nie zapada, ani też nie ucieka -
grawitacja jest w równowadze, itd.
chillyshotorbitus (729 punktów)

>jak widzisz nic tam się nie zapada, ani też nie ucieka -
>grawitacja jest w równowadze, itd.
>

Jak grawitacja moze byc w rownowadze skoro wg teorii jest ona sila przyciagajaca/skupiajaca masy. Pytanie co zapobiega kolapsowi i gdzie ukryla sie "sila przeciwna grawitacji" - rozpraszajaca materie - czy wogole wg Twojego modelu takowa istnieje - jesli tak podaj jej zrodlo/mechanizm zasade dzialania.

Pytanie brzmialo : czy wg Ciebie przestrzen i materia sa w kosmosie nieskonczone ?

Nieskonczony model na niebie konczy sie na 14 mld lat / dalej jest juz tylko promieniowanie tla, wiec gdzie tu niby nieskonczonosc widac ?

.
ultramarynata (42 punktów)
(zablokowany)
>Jak grawitacja moze byc w rownowadze skoro wg teorii jest ona sila przyciagajaca/skupiajaca masy.

nie ma takiej siły.

> Pytanie co zapobiega kolapsowi i gdzie ukryla sie "sila przeciwna grawitacji" - rozpraszajaca materie - czy wogole wg Twojego modelu takowa istnieje - jesli tak podaj jej zrodlo/mechanizm zasade dzialania.

Grawitacja to tylko prozaiczna konsekwencja przepływu energii w kosmosie.
Nic tu się nie zapada.

>Pytanie brzmialo : czy wg Ciebie przestrzen i materia sa w kosmosie nieskonczone ?
>Nieskonczony model na niebie konczy sie na 14 mld lat / dalej jest juz tylko promieniowanie tla, wiec gdzie tu niby nieskonczonosc widac ?

R = R*ln(z+1), R = 14 Gly.

zatem to jest takie coś:
ln(z+1) = 1, a stąd: z = e-1 = 1.72;

a obecnie obserwujemy obiekty do z = 20,
czyli to jest: 3R = 42Gly.

No a nieskończoność w tych warunkach to raptem: z = 1000, czyli z 90 Gly.
Dalej już nic nie widać, niestety, bo to się już zupełnie miesza z tłem.

Praktycznie jest tak: 50% widoczności to limit rozpoznawalności,
znaczy 1/2 szans na identyfikację - pół na pół, czyli mediana;

co daje z 45 Gly - taki jest obserwowany promień Wszechświata;
ponieważ 90Gly to jest już zero szans na rozpoznanie - identyfikację.. z uwagi na niezerowe tło - szumy.
................

Na tamtym obrazku widać tylko tak do z = 2, czyli w zasadzie tych 14Gly,
bo dalsze obiekty są tam w podczerwieni, której oko nie widzi.



i tu widać tę samą żółtą spiralę.. i plus inne obiekty - znacznie bardziej odległe.
Np. ten czerwony drobiazg w kółeczku ma: z = 6.5, czyli to jest w odl. ponad 25Gly!, dlatego widać go już tylko w tym niewidzialnym zakresie dla oka.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Jak grawitacja moze byc w rownowadze skoro wg teorii jest ona sila przyciagajaca/skupiajaca masy.
>nie ma takiej siły.

Wiec jakie sily zatem wg Twojego modelu istnieja w kosmosie, skoro nie sa to ani przyciaganie (grawitacja) ...ani odpychanie/separacja.

>> Pytanie co zapobiega kolapsowi i gdzie ukryla sie "sila przeciwna grawitacji" - rozpraszajaca materie - czy wogole wg Twojego modelu takowa istnieje - jesli tak podaj jej zrodlo/mechanizm zasade dzialania.
>Grawitacja to tylko prozaiczna konsekwencja przepływu energii w kosmosie.
>Nic tu się nie zapada.

Czyli jesli nic nie przyciaga nic nie odpycha galaktyk/gwiazd/planet ... to powiedzmy 5-10-15-1500-nieskonczonosc mld lat temu wszechswiat byl dokladnie taki sam ? Czy cokolwiek sie w nim moze jednak zmienilo ? (poprosze/przydalby sie chocby przyblizony opis ewolucji o ile takowa zaistniala)

>>Pytanie brzmialo : czy wg Ciebie przestrzen i materia sa w kosmosie nieskonczone ?
>>Nieskonczony model na niebie konczy sie na 14 mld lat / dalej jest juz tylko promieniowanie tla, wiec gdzie tu niby nieskonczonosc widac ?
>R = R*ln(z+1), R = 14 Gly.
>zatem to jest takie coś:
>ln(z+1) = 1, a stąd: z = e-1 = 1.72;
>a obecnie obserwujemy obiekty do z = 20,
>czyli to jest: 3R = 42Gly.
>No a nieskończoność w tych warunkach to raptem: z = 1000, czyli z 90 Gly.
>Dalej już nic nie widać, niestety, bo to się już zupełnie miesza z tłem.
>Praktycznie jest tak: 50% widoczności to limit rozpoznawalności,
>znaczy 1/2 szans na identyfikację - pół na pół, czyli mediana;
>co daje z 45 Gly - taki jest obserwowany promień Wszechświata;
>ponieważ 90Gly to jest już zero szans na rozpoznanie - identyfikację.. z uwagi na niezerowe tło - szumy.

Czyli rozumiem ze u Ciebie przestrzen i ilosc materii w kosmosie sa nieskonczone, a owej nieskonczonosci nie da sie zaobserwowac z powodow technicznych (galaktyki ciagna sie poprostu i ciagna w "Neverending story")

>................
>Na tamtym obrazku widać tylko tak do z = 2, czyli w zasadzie tych 14Gly,
>bo dalsze obiekty są tam w podczerwieni, której oko nie widzi.
>i tu widać tę samą żółtą spiralę.. i plus inne obiekty - znacznie bardziej odległe.
>Np. ten czerwony drobiazg w kółeczku ma: z = 6.5, czyli to jest w odl. ponad 25Gly!, dlatego widać go już tylko w tym niewidzialnym zakresie dla oka.
>

A jak ma sie do tego wszystkiego promieniowanie tla ? No bo chodzi o to ze z najdalszych obszarow "pustki" nie dociara/istnieje juz zadne promieniowanie (wskazujace na istnienie masy) poza reliktowym, ktore wg wspolczesnej nauki reprezentowalo/uje pierwotny kosmos wypelniony jednorodnie wodorem - ktory to do dzis stanowi jego "podstawe" (kazdej gwiazdy), jedynie w formie skupionej.
KrzysiekP (318 punktów)
Jak czytam takie teksty, to za każdym razem mam wielki żal do siebie ze nie przykładałem się mocniej do fizyki. Czytałem ostatnio "Wszechświat z niczego" Krauss'a i tam temat kształtu wszechświata był elegancko wyjaśniony. Jednak jak spojrzałem na tego pdf'a to niemoc intelektualna mnie dopadła i stwierdzam, że nadal pojmuję to jedynie intuicyjnie.
Czekam na ciekawe komentarze i próby przełożenia tego na język bardzie potoczny.
pozdrawiam
16-10-2017 09:33 
 Ocena 2 na 2
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Nie przejmowałbym się "intuicyjnym" rozumieniem spraw jednej z
najbardziej spekulatywnych i obrosłych fantazjami dziedzin fizyki.
Przy czym nie jest to pretensja, to raczej naturalna kolej rzeczy
przy badaniu tak dużego układu jak wszechświat przy tak względnie
marnych (do "reszty fizyki", tj. wykonywalnej np. na poziomie
ziemskim) dokładnościach.

I może niejako obok poleciłbym: Peter Woit (tak, przez W), "Not Even
Wrong". Piękne.
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>www.if.pwr.edu.pl/~machnik/PLIKI/Fizyka_3-otw.pdf

Autor powinien był napisać, że te piękne rysunki to poglądowe
przedstawienie powierzchni stałego czasu. Albo R^3, albo
hiperboloida, albo sfera, ale trójwymiarowe.

Prawdą jest, że jeśli ułożyć z najkrótszych krzywych trójkąt,
to suma jego kątów zależy od krzywizny, konkretnie od całki
z krzywizny po całym trójkącie - tw. Gaussa-Bonneta.

>Krzywiznę globalna naszego wszechświata wyznacza się z mas i energii oraz z subtelności mapy
>mikrofalowego promieniowania tła.

No, z danych doświadczalnych, do którego usiłuje się doszyć jakieś
w miarę policzalne modele, ew. uprawiać na nich ten czy ów samograj.
Ogranym modelem jest właśnie "kosmologia Friedmanna-Robertsona-Walkera".

Osobliwość, czyli "nieskończona gęstość" to nieuchronna sprawa, jeśli
PRZYJĄĆ TEN MODEL, tj. zacząć rozwiązywać równania Einsteina przy
pewnych założeniach. Wystarczy lekko te założenia zluzować i osobliwość
znika. Zresztą przy próbach kwantowania też znika, nawet jeśli te
założenia są zachowane. Tu kłaniają się prace Ashtekara i z naszego
podwórka Lewandowskiego i jego szkoły, ale nie wiem, czy cokolwiek popularyzatorskiego na ten temat się ukazało - zbyt świeża sprawa chyba.

>Jedna z możliwych krzywizn oznacza że zamyka się w sobie czyli lecąc (lub raczej skacząc myślowo)
>niewyobrażalnie szybko (biliony razy szybciej niż światło) prosto w jakimś wstępnie wybranym
>kierunku w końcu wrócimy od tyłu w to samo (no może o godzinke późniejsze) miejsce.

Nie ma czegoś takiego jak latanie szybciej niż światło. Co nie znaczy,
że nie istnieją "patologiczne" rozwiązania równań grawitacji, np. z
pętlami czasu; choćby "wszechświat Goedla".

>Ktoś może wnieść tu jakąś cenną informację?

Polecam M. Hellera, "Ewolucja kosmosu i kosmologii". Jeśli jesteś na
studiach i po kursie analizy i geometrii różniczkowej, spokojnie sięgaj
po "Astrofizykę relatywistyczną" Demiańskiego.

I spal dzieła inżynierów... Choć nie, niech budują mosty i inne takie tam...
Max Golonko (1811 punktów)
Dzięki za odp ale nie doceniłeś mnie.
Nie tłumacz mi elementarnych rzeczy bo ja doskonale je znam. Chodziło o myślowe (wirtualne) przeskakanie wszechświata w jednym kierunku.
Zakładaj że jestem dawno pa studiach na których zdarzyło mi się mieć nawet kilka wykładów z fizyki relatywistycznej i dobrze orientuję się w tematyce.

Wypowiedz się na temat zasadniczego pytania

Jakim cudem obecny konsensus lub prawie konsensus jest taki że nasz wszechświat jest plaski a mimo to ma ograniczoną objętość??

Pozdrawiam
p.s.
I nie zakładaj że nie wiem co to jest więcej wymiarów geometrycznych niż 3.
Nie opisuj analogii z płaszczakami co ich zdaniem żyją na płaskiej płaszczyźnie a naprawdę na kuli i mogą kiedyś się zdziwić. Znam.
p.s.2.
(to już niekonieczne do Ciebie)
Na tym forum jest sporo trolli ale mnie i parę innych osób warto traktować poważnie.
16-10-2017 00:04 
 Ocena 7 na 7
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>Dzięki za odp ale nie doceniłeś mnie.

Wybacz, po zalinkowanym materiale nie miałem zamiaru mierzyć z docenianiem
wyżej. Aha, po pisowni i interpunkcji sądząc, też jakoś. Nie tego i nie tęgo.

Ale dobrze, doceniam:

>Nie tłumacz mi elementarnych rzeczy bo ja doskonale je znam. Chodziło o myślowe (wirtualne) przeskakanie wszechświata w jednym kierunku.

Wybacz, przeceniłeś mnie - nie wiem, co to znaczy "przeskakać wszechświat
w jednym kierunku" - musisz mi to wytłumaczyć, bo inaczej bredzimy, a z tej
szlachetnej czynności wniosków jest wiele, a ty raczej chcesz nieco węższy
zakres, jeśli dobrze zgaduję.

Jeśli chodzi ci o długość jakichś krzywych przestrzennych - napisz wprost,
wtedy nie przejmujemy się prędkością światła.

>Zakładaj że jestem dawno pa studiach na których zdarzyło mi się mieć nawet kilka wykładów z fizyki relatywistycznej i dobrze orientuję się w tematyce.

Patrz wyżej - wyjaśnij skrót myślowy komuś, kto wykłady z fizyki
relatywistycznej miał nieco dłużej, ale w kosmologii orientuje
się na poziomie dalekim od specjalizacji.

>Jakim cudem obecny konsensus lub prawie konsensus jest taki że nasz wszechświat jest plaski a mimo to ma ograniczoną objętość??

Wszechświat płaski miałby w szczególności zerowy tensor Ricciego,
a więc zero materii. Być może masz na myśli powierzchnie stałego
czasu, trójwymiarowe; jeśli aspirujesz do "doskonałej znajomości
elementarnych rzeczy", wyrażaj się precyzyjnie, to tylko pomaga.

Jeśli chodzi o te powierzchnie, to nie widzę żadnych przeciwwskazań,
żeby wymodelować sobie 4-wymiarowy wszechświat w postaci iloczynu
prosta x (kula 3d, w płaskiej R^3) i usiłować walczyć z problemami:
(a) istnienia centrum, (b) warunków na brzegu, (c) interpretacji
fizycznej (b), biorąc pod uwagę, że poza kulą jest NIC. Nie wiem,
czy nie takie nic, w którym nawet nie wolno napisać, że tensor
energii-pędu wynosi zero. Tam nie wolno go nawet określić, bo czym
jest np. gęstość materii w miejscu, gdzie nie ma geometrii? Chyba,
że jakąś sobie dopiszemy i zażądamy odpowiedniego zanikania
gęstości czy pola prędkości materii do zera i wszystko elegancko
pouzgadniamy, np. zszywając to z płaską pustką poza kulą. Myślę,
że takie coś dawno zrobiono, ale nie pamiętam, czy kula 3-wymiarowa
była w płaskiej przestrzeni. Wątpię, tj. obstawiam, że taki warunek dawałby
jakąś bardzo egzotyczną materię. A przy w miarę standardowej (pył/ciecz)
prowadziłby do sprzeczności. Szukałbym pod hasłem wszechświatów
Lemaitre'a-Tolmana albo Szekeresa, ale nie pamiętam w tej chwili. Mogę
się mylić.

Przy czym: kosmologia friedmannowska zakłada a priori, że krzywizna
powierzchni stałego czasu jest stała, i stąd trzy przypadki: -1
(hiperboloida), 0 przestrzeń płaska, 1 - sfera 3d. I z płaskości
i założonego także a priori braku środka i równouprawnienia
kierunków przestrzennych wynika jednak R^3 z płaską geometrią
i objętość tego jest nieskończona, nie chce być inaczej...)

Co do konsensusów kosmologów - ciężko mi się wypowiedzieć, oprócz
tego, że kosmologia friedmannowska jest u nich (i u astrofizyków)
mocno nadużywana i to może być źródłem pozornych sprzeczności.
A fakt, że równania Einsteina nie bardzo dają się traktować
tak przejrzyście w ogólniejszych przypadkach sprawia, że od
nadużyć ciężko jest się oderwać.

Podsumowując: być może wszechświat jest prawie płaski na powierzchniach
stałego czasu, które mają skończoną objętość i nie mają centrum. A może
po prostu model FRW jest zbyt prosty i właśnie trafia do lamusa - nie
byłaby to trauma na miarę konieczności wywalenia rozwiązania Kerra z
żelaznego zestawu ogranych standardów OTW.

Pozdrawiam i czekam na efekty, pomoc i krytykę wzajemną oferuję/przyjmuję.

>Pozdrawiam
>p.s.
>I nie zakładaj że nie wiem co to jest więcej wymiarów geometrycznych niż 3.

Gdzież bym śmiał..

>Nie opisuj analogii z płaszczakami co ich zdaniem żyją na płaskiej płaszczyźnie a naprawdę na kuli i mogą kiedyś się zdziwić. Znam.

Cieszę się; choć chojraczenie w takim tonie wobec wytkniętych powyżej
nieścisłości budzi mój uśmiech.

>p.s.2.
>(to już niekonieczne do Ciebie)
>Na tym forum jest sporo trolli ale mnie i parę innych osób warto traktować poważnie.

Mam wrażenie, że sam traktujesz się za poważnie, ale jestem gotów zmienić
to wrażenie. Mam w sobie nieskończone pokłady dobrej woli, w skończonym
obszarze czaszki. Znaczy - osobliwości i to niecałkowalne. Ale regularyzowalne...

Drobne złośliwości wybacz.
Max Golonko (1811 punktów)
Dzięki za odpowiedź. A zgodzisz się z takim komentarzem (jakby nieco krytycznym) wobec Twoich objaśnień:

'to pewne nieporozumienie
zgodnie z równaniem Friedmanna geometria wszechświata zależy od gęstości materii. Jeśli omega jest większa od jedności to taki wszechświat kiedyś przestanie się kurczyć i w końcu zacznie się zapadać. Nazywamy go zamkniętym lub skończonym. W przeciwieństwie do niego wszechświat z omegą równą lub mniejszą od 1 jest otwarty czyli nieskończony, gdyż będzie się rozszerzał wiecznie. Nie oznacza to jednak, że ma nieskończoną objętość. W każdej "chwili" jego objętość jest skończona. Pewnym problemem jest "obecna chwila" gdyż we wszechświecie nie istnieje coś takiego jak jednoczesność zdarzeń. Możemy jedynie mówić o objętości widocznej obecnie przez nas

równianie Friedmanna pokazuje, że wszechświat z niezerową stała kosmologiczną nie może być płaski. Tę kwestię rozwiązuje inflacja, która powoduje, że wszechświat jest znacznie większy niż ta część, którą widzimy. Choć globalnie jest zakrzywiony to lokalnie to zakrzywienie jest niewielkie i dlatego wygląda jakby był płaski. To podobnie jak z Ziemią. Lokalnie wydaje się płaska bo promień krzywizny jest znacznie większy niż promień widocznego horyzontu" '
16-10-2017 15:38 
 Ocena 2 na 2
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>Dzięki za odpowiedź. A zgodzisz się z takim komentarzem (jakby nieco krytycznym) wobec Twoich objaśnień:

Uwaga na wstępie: równanie Friedmana (czy "nna"...) nie jest w
żaden sposób uniwersalne. Geometria zależna od 1 funkcji czasu to
drastyczne uproszczenie sytuacji ogólnej, gdzie powinno być
(tu nie jestem pewien... 6?) funkcji 4 zmiennych. Oczywiście
w ogólności trudno jest to poddać konfrontacji
z danymi, a jakościowa analiza jest tak trudna, że wózek ten
ciągnie kilka osób na świecie. Nie zamierzałem nawet śmieć (haha)
aspirować do tego kręgu - nie ten nr kapelusza.

Być może piszesz prawdę o równaniu Friedmana i jego rozwiązaniach
i ich własnościach, ale zwracam uwagę na specjalność: założenia
geometryczne były w poście wyżej, plus materia: pył albo ciecz,
stała gęstość, stałe ciśnienie, plus jakiś związek ciśnienia
z gęstością, czyli równanie stanu.

Zwracałem uwagę, że być może należy odejść od modeli FRW. Sprawdzić,
czy np. wprowadzenie zaburzeń od stanu izotropowego i jednorodnego
(tj. bez wyróżnionego kierunku i środka - tu jest miejsce dla
niejednorodności w CMB) dalej pozostawia te własności krzywizn
i skończoności bądź nie - obstawiam, że te drugie tak, choć jest
to obstawienie na totalnego czuja. Niby czemu "mała" zmiana geometrii
ma decydować "nagle" o skończoności bądź nie pewnych liczb/miar.
Ale nie wiem tego, i na 99% jest to przerachowane w literaturze
fachowej. Z popularyzatorów sugerowałbym wspomnianego Hellera i Penrose'a.
Strunowców zdecydowanie bym unikał.

Aha, w sformułowaniu "otwarty, czyli nieskończony, gdyż będzie się
rozszerzał wiecznie" jest narzucony fakt, że to się ma zgadzać z
równaniami pola rozwiązanymi z założeniami Friedmana. Bo czysto
geometrycznie rzecz biorąc jak najbardziej do pomyślenia jest
sytuacja, gdzie "czynnik skali" a(t) po prostu rośnie i jeśli wstawić
go przed metrykę sfery 3d - wtedy będzie to zamknięte i
rozszerzające się. Ale nie będzie spełniać równań Einsteina.

Nb. "stała Hubble'a" to da/dt, czyli de facto stałą nie jest, ale
na potrzebę chwili - jak najbardziej.

Jeśli poprzednio napisałem coś sprzecznego z wiedzą o rozwiązaniach
równania Friedmana - my bad.

Co do jednoczesności i powierzchni przestrzennych:

Istnieją zdarzenia jednoczesne, ale w jednym układzie odniesienia. Jeśli
się go zmieni, będą miały takie albo inne "następstwa czasowe", co o tyle
nie jest sprzeczne z intuicją, że nie mogą to być zdarzenia związane ze
sobą przyczynowo. (Mówimy o "normalnych obszarach czasoprzestrzeni, bez patologii/osobliwości itp.)

Ale też nikt nie twierdzi(ł), że powierzchnie stałego czasu jest
jakkolwiek "fizyczna" - dlatego obruszyłem się na owo przeskakanie, bo
nic materialnego ani foton nie może się po niej poruszać, jeśli widzieć
ją w czasoprzestrzeni. Natomiast TEGO właśnie dotyczą sformułowania
"otwarty/zamknięty".

Co do kierunków zerowych, tj. świetlnych, szczerze przyznaję, że
nigdy nie widziałem tych geometrii zapisanych w takich współrzędnych,
o by się pokomplikowały i to mocno.

Tak czy siak - idziesz w dobrym kierunku, ale obawiam się, że w
sferze utartego nazewnictwa należy uważać. Aha, kosmologowie na pewno
nie są aż tak głupi, żeby konfrontować dane obserwowane z rozkładami
na powierzchniach przestrzennych. Tzn. tak mi się wydaje, muszą to
jakoś przeliczać, żeby nie wprowadzać właśnie jakichś nadświetlnych
bzdur do/z teorii/doświadczenia.

>równianie Friedmanna pokazuje, że wszechświat z niezerową stała kosmologiczną nie może być płaski.

Możliwe. Choć ze stałej trzeba się tłumaczyć. Z braku stałej w znanych
innych geometriach też. A ona pięknie ubija pewne znane i dobrze zbadane
pomysły... Aż ich szkoda, zwłaszcza tego, w czym się rzeźbiło...

O ile pamiętam, trafiła tam za sprawą Einsteina, który chciał uchronić
stacjonarność wszechświata przed przewidywaniami równań bez stałej,
dającymi ewolucję.

ad. inflacja i reszta:

Tak to próbowałem przedstawić pisząc o małej krzywiźnie, tj. "epoka", w której
żyjemy, przypadła na tak "dużą" sferę 3d, że ... - wiadomo, płaszczaki małe w
porównaniu z promieniem, a nie stać nas (technicznie i czasowo i przestrzennie)
na pomiary/triangulację, żeby jakieś odstępstwa od przysłowiowego \pi w trójkącie
wykryć; szczególnie, że należałoby to zrobić istotnie z dala od gromady, w której
leży Galaktyka. Kosmologia friedmannowska ma wbite jako założenie, że
wszechświat jest wypełniony cieczą albo pyłem. Ta materia jest jednorodna
(czyli: gęstość jest stała w kierunkach przestrzennych!) w skali takiej,
że cząsteczką tej cieczy jest gromada galaktyk. To pozostaje w miarę dobrym
przybliżeniem na odległościach rzędu 10% obserwowanych odległości
kosmosu. Aż 10%. Więc cholernie duże odległości i założenie to dość szybko
pada przy próbie zawężania rozmiarów przestrzennych. To informacja z 1999,
niejako na boku na wykładzie mechaniki klasycznej prowadzonym przez
kosmologa-relatywistę. Może coś się pozmieniało, ale nie wierzę, żeby
o rząd wielkości.
[cdn]
16-10-2017 15:43 
 Ocena 2 na 2
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
[cd]
Inflacja za moich czasów (do 2006 śledziłem z przymrużeniem oka) była modna
tu i ówdzie, ale wśród "twardogłowo" stąpających po ziemi relatywistów była
traktowana jako w najlepszym przypadku modelik roboczy z dorabianymi po drodze
bytami. Częściej zajmowali się tym koledzy cząstkowcy o skłonnościach
kosmologicznych, czy bajania w wielu wymiarach (tj.
>3 przestrzenne).
Nie wiadomo, skąd i po co owo pole skalarne, czemu klasyczne... (Poza tym,
że zapewne skwantowane nie chciałoby się sprzęgać z grawitacją i dawałoby
jakieś "nieusuwalne" nieskończoności w rachunkach.)

Nie znam jej dzisiejszego statusu. Jeśli ten "epicykl" jakoś działa i pasuje
do danych - niech będzie. Co nie znaczy, że niecierpliwie oczekuję krótkiej,
zwięzłej i eleganckiej ogólnej teorii wszystkiego. Raczej jej nie ma, bo za
mało w przyrodzie jest rzeczy opisywalnych równaniami, które mają jawne
rozwiązania. Zresztą na poziomie równań też jest średnio - skoro ciężko
jest pogodzić świetnie działającą OTW ze świetnie działającym Modelem
Standardowym, może świetnie poza biedną chromodynamiką.

Więc pochylajmy się nad kosmologiami, atomem wodoru i spadkiem swobodnym,
choćby w geometrii Schwarzschilda (niem. czarna tarcza

Aha - chyba nic ponad powyższe sobie nie przypomnę, tj. pytaj, i bądź
przygotowany na najczęstszą odpowiedź ze strony teoretyka: "nie wiem".
Ale dziękuję za okazję do przetrzepania mózgownicy; trochę czasu
już minęło, a pamięć, odpukać... kto tam? (:
Wenancjusz (16441 punktów)
>I spal dzieła inżynierów... Choć nie, niech budują mosty i inne takie tam...

No wiesz? Jak ty się odnosisz do tzw. "inteligencji" dzięki której masz ciepłą wodę w domu, prąd, i masz gdzie mieszkać, zrobili Tobie planty. No nie. Nie wierzę, że stać ciebie na to by pogardą traktować inżynierów! Podam przykłady jakie teraz mi przyszły do głowy. Jerzy Wasowski- mgr inż. elektryk z Polibudy warszawskiej, kabareciarz współtwórca "Kabaretu starszych panów", twórca niezwykłych piosenek, Tadeusz Drozda- mgr inż. elektryk z zawodu po Polibudzie wrocławskiej kabareciarz, Tadeusz Sznuk- prowadzący program "Jeden z dziesięciu" mgr inż. elektroniki Polibudy warszawskiej. To są ludzie wszechstronnie zainteresowani wszystkim. Nie w tym rzecz, że się interesują, ale w tym że nauka tego zawodu rozwija niesamowitą wyobraźnię. Tak. Bo zawsze trzeba przewidywać jak przyszły użytkownik dzieła elektryki może to dobro użytkować i jak go zabezpieczyć przed porażeniem prądem. Ja sam zainteresowany jestem muzyką i astronomią. Gram na klawiszach jak się to mówi, i mam nawet prymitywny teleskop przez który g..no widać.. Eeeehh. Szkoda gadać.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
22-12-2017 13:18 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Hm. Nie jest tak, że pogadzam wszystkimi. Zwichrowanymi i zaplutymi, czy - jak
ostatnio donoszą mi wiewiórki - doradzającymi w komisjach okołosmoleńskich
- ano, niestety, czuję się zmuszony. Prawdą jest, że w konfrontacji z crackpotem
często wietrzę zapoznanego i wystrychniętego inżyniera - ale wolę to wybadać
i potwierdzić... Przykaz czy sugestia budowania mostów była w 100% poważna,
pogardliwe byłoby odesłanie na ryby i na grzyby; po prostu niech robią to,
w czym są  dobrzy i zgodnie z kierunkiem, w jakim zostali wykształceni. Ja
zresztą też bym chciał, a nie mam jak.

Zresztą co do sąsiedniego wątku o STW byłbym tu za spalaniem dzieł
zwichrowanych inżynierów - wiedzą o STW z grubsza to, co Ty widzisz
przez teleskop, a jeszcze się wypowiadają z perspektywy stratosfery.

PS
Co do wymienionych osobistości, wolę nie widzieć zlepku "Tadeusz Drozda".
Jest to dla mnie postać z jednej półki razem ze złotą Marylą i Gesslerową,
znani z tego, że znani... Jakoś "satyra" Drozdy zawsze była dla mnie nieśmieszna.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Hm. Nie jest tak, że pogadzam wszystkimi. Zwichrowanymi i zaplutymi, czy - jak
>ostatnio donoszą mi wiewiórki - doradzającymi w komisjach okołosmoleńskich
>- ano, niestety, czuję się zmuszony. Prawdą jest, że w konfrontacji z crackpotem
>często wietrzę zapoznanego i wystrychniętego inżyniera - ale wolę to wybadać
>i potwierdzić... Przykaz czy sugestia budowania mostów była w 100% poważna,
>pogardliwe byłoby odesłanie na ryby i na grzyby; po prostu niech robią to,
>w czym są  dobrzy i zgodnie z kierunkiem, w jakim zostali wykształceni. Ja
>zresztą też bym chciał, a nie mam jak.

O kolego! Jeśli na tym forum wolno się tak zwracać. Są pewne problemy, wymyślone przez teoretyków, sugerujące jakieś rozwiązania nie mówiące tylko jak. Wchodzi wtedy inżynier, który będzie się błąkał z początku z problemem i w końcu go rozwiąże. To jest właśnie rola inżyniera. Oficera produkcji i najbardziej chodzącego po ziemi. Umiejącego liczyć, umiejącego korzystać z komputera, otwartego na wszelkie nowinki techniczne. To nie tylko budowanie mostów. To ogólnie budowanie wszystkiego, czynność bez inżynierów jest beznadziejna. A jeśli jeszcze się znają na kosztach budowy to chwała. Mają jako tacy problem. Minimalizacja kosztów przy maksymalizacji efektów. Czyż wtedy inżynier nie jest i także znawcą ekonomii? Musi być!

>Zresztą co do sąsiedniego wątku o STW byłbym tu za spalaniem dzieł
>zwichrowanych inżynierów - wiedzą o STW z grubsza to, co Ty widzisz
>przez teleskop, a jeszcze się wypowiadają z perspektywy stratosfery.

Moje obserwacje nie mają nic wspólnego z tzw. nauką WIELKĄ. To są moje osobiste wrażenia jakie odnoszę, doświadczenia szokujące i intrygujące.

>PS
>Co do wymienionych osobistości, wolę nie widzieć zlepku "Tadeusz Drozda".
>Jest to dla mnie postać z jednej półki razem ze złotą Marylą i Gesslerową,
>znani z tego, że znani... Jakoś "satyra" Drozdy zawsze była dla mnie nieśmieszna.

Kolego każdy ma jakieś dziwne poczucie humoru. Tak jest naprawdę. Na weselnej zabawie jakiś mąż uderzył swoją żonę bo ona twierdziła, że mąż ma "skłonności" do jakiej panienki. On twierdził, że to tylko wyraz humoru, wynikającego z zabawy. Jaki to humor? Kolego! Nie pisano o mnie w gazetach i nie jestem sławny z tego powodu, ale mam takie same prawo osądzania zachowąń jak Ty. Troszkę refleksji.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>O kolego! Jeśli na tym forum wolno się tak zwracać.

Stanowczo wolno wg mnie, ba, jest wskazane!

> Są pewne problemy, wymyślone przez teoretyków, sugerujące jakieś rozwiązania nie mówiące tylko jak. Wchodzi wtedy inżynier, który będzie się błąkał z początku z problemem i w końcu go rozwiąże. To jest właśnie rola inżyniera. Oficera produkcji i najbardziej chodzącego po ziemi. Umiejącego liczyć, umiejącego korzystać z komputera, otwartego na wszelkie nowinki techniczne.

Mamy widocznie inny obraz inżynierów i teoretyków, a może stykaliśmy się
z innymi - ja widocznie z niewydarzonymi. Co do komputerów - racja, że
korzystać wypada umieć, ale pod tym korzystaniem jeszcze jest czyjaś praca.
Tu - znając słowa swoich znajomych informatyków po politechnikach - miałbym
ogranicznone zaufanie. Są dobrymi programistami, ale skoro obnoszą się z
pogardą do "czystej matematyki", no to tu jest pies pochowany...

Co do rozwiązywania - uznajmy, że inżynier zamknie rozwiązanie problemu
w pewnych oszacowaniach, niejednokrotnie grubych, prawdziwych i nie do
końca zrozumianych. Prawdą jest, że będą "efektywne" i dadzą podstawę do
czynności praktycznych, bez większego ryzyka.

Ale jeśli na zbudowany na takich podstawach (pół-teoretycznych, modelowych,
oszacowaniach) most później w ramach próby wjeżdża 10x więcej obciążenia niż
"oficjalne" i konstrukcja wytrzymuje - nie mam żadnych zastrzeżeń, oby służył.

> To nie tylko budowanie mostów. To ogólnie budowanie wszystkiego, czynność bez inżynierów jest beznadziejna. A jeśli jeszcze się znają na kosztach budowy to chwała. Mają jako tacy problem. Minimalizacja kosztów przy maksymalizacji efektów. Czyż wtedy inżynier nie jest i także znawcą ekonomii? Musi być!

Jeśli ma po temu możliwości intelektualne - przyklaskiwam. Nie próbowałem
się poznawać na ekonomii.

>>Zresztą co do sąsiedniego wątku o STW byłbym tu za spalaniem dzieł
>>zwichrowanych inżynierów - wiedzą o STW z grubsza to, co Ty widzisz
>>przez teleskop, a jeszcze się wypowiadają z perspektywy stratosfery.
>Moje obserwacje nie mają nic wspólnego z tzw. nauką WIELKĄ. To są moje osobiste wrażenia jakie odnoszę, doświadczenia szokujące i intrygujące.

Ja też odniosłem szokujące wrażenie pierwszy raz sfotografowawszy
Jowisza "porządnym" (x12) aparatem i zobaczywszy księżyce! Inna sprawa,
że napisałeś, że przez teleskop g...o widzisz - i do tego chciałem nawiązać.
Jeśli ktoś - jak tu obecny pan orbitus - g...o wie i się z tym obnosi i
logoryją "obala" to i owo - trudno, w trosce o młodsze pokolenia warto
jednak pokazać, jaki jest tzw. koń. Nie uwłaczając koniom. Równie dobrze
ja mogę się bożyć, że stukam tu na maszynie do pisania, a post na forum
dolatuje z pomocą gołębi, a kto twierdzi inaczej jest zawistnym karłem...

I czy to nie jest w czymś obraźliwe, z mózgowo-faktycznego punktu widzenia?
Ano - moim zdaniem jest, jeśli szyld niniejszego zamtuzu brzmi jak brzmi.

>>Co do wymienionych osobistości, wolę nie widzieć zlepku "Tadeusz Drozda".
>>Jest to dla mnie postać z jednej półki razem ze złotą Marylą i Gesslerową,
>>znani z tego, że znani... Jakoś "satyra" Drozdy zawsze była dla mnie nieśmieszna.
>Kolego każdy ma jakieś dziwne poczucie humoru. Tak jest naprawdę. Na weselnej zabawie jakiś mąż uderzył swoją żonę bo ona twierdziła, że mąż ma "skłonności" do jakiej panienki. On twierdził, że to tylko wyraz humoru, wynikającego z zabawy. Jaki to humor?

Nie wiem, trochę rodem z "Wesela" Smarzowskiego, masowy i biesiadny

> Kolego! Nie pisano o mnie w gazetach i nie jestem sławny z tego powodu, ale mam takie same prawo osądzania zachowąń jak Ty. Troszkę refleksji.

Ależ ja go nikomu nie odbieram. Niemniej, widząc nazwisko "Drozda" czuję
się zaatakowany i wycofuję się na z góry upatrzone pozycje. Dla mnie Drozda
to taki komik jak Duda prezydent, po prostu taki gust - może dlatego, że znam
go wyłącznie z produkcji pt. "Śmiechu warte". Pół odcinka wystarczyło, żeby
typa skreślić.

Jeśli ktoś z kol. inżynierów poczuł się moimi etykietkami urażony - przepraszam.
"Czyści" w takich chwilach (konfrontacji z zapoznanymi geniuszami, jak pan orbitus)
niestety "smarują" inżynierem - niestety, w wielu przypadkach trafnie, co nijak
nie znaczy, że normalni inżynierowie są jakoś gorsi. Choć sposobu, w jaki bywają 
uczeni na politechnikach mam nadzieję nigdy nie zrozumieć, tj. nie zaaprobować -
znów, na podstawie zasłyszanych rewelacji, akurat z p.warsiawskiej.

Ale "żeby nie było" - w niejednej dyskusji nt. katastrofy założycielskiej którejś-
-tam RP, czyli zwoleńskiej, uczciwie pisałem, że wymodelować tego i owego zderzenia
nie potrafię i aby potrafić, musiałbym z 1.5-2 lata spędzić właśnie na politechnice.
Co nie oznacza, że wpisania przez pewnego inżyniera (w pierwszym rzędzie oszusta,
w drugim - głupca, bo chyba na usługach) kilka razy za grubego poszycia skrzydeł
"żelaznego ptaka" nie mogę zakwalifikować jako ordynarnej próby szwindlu...
23-12-2017 15:38 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>O kolego! Jeśli na tym forum wolno się tak zwracać.
>Stanowczo wolno wg mnie, ba, jest wskazane!
>> Są pewne problemy, wymyślone przez teoretyków, sugerujące jakieś rozwiązania nie mówiące tylko jak. Wchodzi wtedy inżynier, który będzie się błąkał z początku z problemem i w końcu go rozwiąże. To jest właśnie rola inżyniera. Oficera produkcji i najbardziej chodzącego po ziemi. Umiejącego liczyć, umiejącego korzystać z komputera, otwartego na wszelkie nowinki techniczne.
>Mamy widocznie inny obraz inżynierów i teoretyków, a może stykaliśmy się
>z innymi - ja widocznie z niewydarzonymi. Co do komputerów - racja, że
>korzystać wypada umieć, ale pod tym korzystaniem jeszcze jest czyjaś praca.
>Tu - znając słowa swoich znajomych informatyków po politechnikach - miałbym
>ograniczone zaufanie. Są dobrymi programistami, ale skoro obnoszą się z
>pogardą do "czystej matematyki", no to tu jest pies pochowany...

Ja. Es stime. Da hier der Hund begraben.

>Co do rozwiązywania - uznajmy, że inżynier zamknie rozwiązanie problemu
>w pewnych oszacowaniach, niejednokrotnie grubych, prawdziwych i nie do
>końca zrozumianych. Prawdą jest, że będą "efektywne" i dadzą podstawę do
>czynności praktycznych, bez większego ryzyka.

I tak jest. Inżynier, wykształcony oczywiście nie za ostatnią krowę z obory, jest podporą wszelkich, nawet szalonych pomysłów. Co by zrobili marzyciele gdyby nie był taki ktoś jak inżynier? Tej jego roli mało kto dostrzega! Nie należy się okładać literkami przed nazwiskiem i pomija się jakiegoś inżynierka!

>Ale jeśli na zbudowany na takich podstawach (pół-teoretycznych, modelowych,
>oszacowaniach) most później w ramach próby wjeżdża 10x więcej obciążenia niż
>"oficjalne" i konstrukcja wytrzymuje - nie mam żadnych zastrzeżeń, oby służył.

I tak jest. Mosty buduje się ze współczynnikiem nadmiarowego bezpieczeństwa na obciążenia, zwanego "N" współczynnikiem bezpieczeństwa. Po co? Ano po to by most wytrzymał napór wód i innych zjawisk atmosferycznych (wiatr).

>> To nie tylko budowanie mostów. To ogólnie budowanie wszystkiego, czynność bez inżynierów jest beznadziejna. A jeśli jeszcze się znają na kosztach budowy to chwała. Mają jako tacy problem. Minimalizacja kosztów przy maksymalizacji efektów. Czyż wtedy inżynier nie jest i także znawcą ekonomii? Musi być!

>Jeśli ma po temu możliwości intelektualne - przyklaskiwam. Nie próbowałem
>się poznawać na ekonomii.

Niestety ale koszty jakiegokolwiek przedsięwzięcia są istotne>>
>Zresztą co do sąsiedniego wątku o STW byłbym tu za spalaniem dzieł
>>>zwichrowanych inżynierów - wiedzą o STW z grubsza to, co Ty widzisz
>>>przez teleskop, a jeszcze się wypowiadają z perspektywy stratosfery.

Przyjmuję to jako krytykę. Słusznie. Co ja widzę to nieraz nie wiem. Dopiero próbuję poznać.

>>Moje obserwacje nie mają nic wspólnego z tzw. nauką WIELKĄ. To są moje osobiste wrażenia jakie odnoszę, doświadczenia szokujące i intrygujące.
>Ja też odniosłem szokujące wrażenie pierwszy raz sfotografowawszy
>Jowisza "porządnym" (x12) aparatem i zobaczywszy księżyce! Inna sprawa,
>że napisałeś, że przez teleskop g...o widzisz - i do tego chciałem nawiązać.
>Jeśli ktoś - jak tu obecny pan orbitus - g...o wie i się z tym obnosi i
>logoryją "obala" to i owo - trudno, w trosce o młodsze pokolenia warto
>jednak pokazać, jaki jest tzw. koń. Nie uwłaczając koniom. Równie dobrze
>ja mogę się bożyć, że stukam tu na maszynie do pisania, a post na forum
>dolatuje z pomocą gołębi, a kto twierdzi inaczej jest zawistnym karłem...
>I czy to nie jest w czymś obraźliwe, z mózgowo-faktycznego punktu widzenia?
>Ano - moim zdaniem jest, jeśli szyld niniejszego zamtuzu brzmi jak brzmi.
>>>Co do wymienionych osobistości, wolę nie widzieć zlepku "Tadeusz Drozda".
>>>Jest to dla mnie postać z jednej półki razem ze złotą Marylą i Gesslerową,
>>>znani z tego, że znani... Jakoś "satyra" Drozdy zawsze była dla mnie nieśmieszna.
>>Kolego każdy ma jakieś dziwne poczucie humoru. Tak jest naprawdę. Na weselnej zabawie jakiś mąż uderzył swoją żonę bo ona twierdziła, że mąż ma "skłonności" do jakiej panienki. On twierdził, że to tylko wyraz humoru, wynikającego z zabawy. Jaki to humor?
>Nie wiem, trochę rodem z "Wesela" Smarzowskiego, masowy i biesiadny
>> Kolego! Nie pisano o mnie w gazetach i nie jestem sławny z tego powodu, ale mam takie same prawo osądzania zachowąń jak Ty. Troszkę refleksji.
>Ależ ja go nikomu nie odbieram. Niemniej, widząc nazwisko "Drozda" czuję
>się zaatakowany i wycofuję się na z góry upatrzone pozycje. Dla mnie Drozda
>to taki komik jak Duda prezydent, po prostu taki gust - może dlatego, że znam
>go wyłącznie z produkcji pt. "Śmiechu warte". Pół odcinka wystarczyło, żeby
>typa skreślić.
>Jeśli ktoś z kol. inżynierów poczuł się moimi etykietkami urażony - przepraszam.
>"Czyści" w takich chwilach (konfrontacji z zapoznanymi geniuszami, jak pan orbitus)
>niestety "smarują" inżynierem - niestety, w wielu przypadkach trafnie, co nijak
>nie znaczy, że normalni inżynierowie są jakoś gorsi. Choć sposobu, w jaki bywają 
>uczeni na politechnikach mam nadzieję nigdy nie zrozumieć, tj. nie zaaprobować -
>znów, na podstawie zasłyszanych rewelacji, akurat z p.warsiawskiej.
>Ale "żeby nie było" - w niejednej dyskusji nt. katastrofy założycielskiej którejś-
>-tam RP, czyli zwoleńskiej, uczciwie pisałem, że wymodelować tego i owego zderzenia
>nie potrafię i aby potrafić, musiałbym z 1.5-2 lata spędzić właśnie na politechnice.
>Co nie oznacza, że wpisania przez pewnego inżyniera (w pierwszym rzędzie oszusta,
>w drugim - głupca, bo chyba na usługach) kilka razy za grubego poszycia skrzydeł
>"żelaznego ptaka" nie mogę zakwalifikować jako ordynarnej próby szwindlu...


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
23-12-2017 02:11 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Hm. Nie jest tak, że pogadzam wszystkimi. Zwichrowanymi i zaplutymi, czy - jak
>ostatnio donoszą mi wiewiórki - doradzającymi w komisjach okołosmoleńskich
>- ano, niestety, czuję się zmuszony. Prawdą jest, że w konfrontacji z crackpotem
>często wietrzę zapoznanego i wystrychniętego inżyniera - ale wolę to wybadać
>i potwierdzić... Przykaz czy sugestia budowania mostów była w 100% poważna,
>pogardliwe byłoby odesłanie na ryby i na grzyby; po prostu niech robią to,
>w czym są  dobrzy i zgodnie z kierunkiem, w jakim zostali wykształceni. Ja
>zresztą też bym chciał, a nie mam jak.
>Zresztą co do sąsiedniego wątku o STW byłbym tu za spalaniem dzieł
>zwichrowanych inżynierów - wiedzą o STW z grubsza to, co Ty widzisz
>przez teleskop, a jeszcze się wypowiadają z perspektywy stratosfery.
>PS
>Co do wymienionych osobistości, wolę nie widzieć zlepku "Tadeusz Drozda".
>Jest to dla mnie postać z jednej półki razem ze złotą Marylą i Gesslerową,
>znani z tego, że znani... Jakoś "satyra" Drozdy zawsze była dla mnie nieśmieszna.

Każdy ma prawo niezbywalne śmiać się z tego co uważa za śmieszne. A tym bardziej z Geslerowej.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Jacholek (5699 punktów)
>Kolega Fizyk, kolega Jacholek, Koleżanki i koledzy?
Hmm, obawiam się że nie mam tu wiele do dodania gdyż nigdy nie zajmowałem się kosmologią profesjonalnie a jedynie jako hobbysta. Zgadzam się z tym że sama szydercza nazwa Big Bang (zasługa Freda Hoyl'a) wprowadza wiele konfuzji bo pierwotny wszechświat był raczej gęstym, rozległym ciastem które zaczęło gwałtownie puchnąć a nie punktową bombą. Kwestia globalnej krzywizny, z tego co wiem, nie jest bynajmniej przesądzona aczkolwiek dominuje pogląd iż jest ona zerowa, czyli mamy wszechświat bez granic a nie zamknięty w sobie.Odpowiada mi dosyć koncepcja wieloświata w którym pączkują i zapadają się światy w wielowymiarowej rozmaitości. Niestety możliwości testowania tych wszystkich modeli kosmologicznych są bardzo ograniczone, aczkolwiek próbuje się interpretować jeden z pustych obszarów wszechświata jako efekt zderzenia z innym wszechświatem.Wiele jest jeszcze do odkrycia jeśli chodzi o materię naszego wszechświata której obserwujemy zaledwie 5% nazywając całą resztę ciemna materią i energią. Czyli ciemności ciągle dominują.. Pozdrawiam
16-10-2017 23:54 
 Ocena 3 na 3
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Dodałbym jeszcze, że owe dodatkowe wszechświaty mogą być ciekawą zabawką
geometryczną, ale z zasady nie komunikują się ze sobą, co z miejsca
"kładzie" jakiekolwiek możliwości doświadczalnego wykrycia tych innych
niż nasz w sposób bezpośredni.

Aha, z ciekawych propozycji: cykliczna kosmologia od Penrose'a, da się
takie coś opisać.

Zgadzam się z opinią, że "ciemność widzę"... Choć może należy się cieszyć
z tego, ile jeszcze jest do zrobienia, robienia, nicnierobienia; samemu
kosmologiem nie będąc (więc można się cieszyć tym bardziej (;
oportunista (1711 punktów)
Dyskusja piękna i wzniosła, prowadzi niechybnie do Nobla. Zobacz pogody na jutro przewidzieć dokładnie się nie da, a tu płaski wszechświat składający się z masy i energii. Całkiem niedawno pewien bardzo poważny człowiek, szanowany w temacie zresztą stwierdził, że wszechświat składa się z energii i przestrzeni. Teraz nie wiem czy to jakaś znacząca różnica, czy tylko takie tam co nieco. Ważne, że sprawy posuwają się do przodu. Ojciec Dyrektor też sobie tę tendencję chwali.
17-10-2017 16:21 
 Ocena 2 na 2
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Wybacz, hydrodynamikę na poziomie numeryki znamy świetnie, ale rachunki
nie idą "dalej" w czasie z zadowalającą dokładnością niż te paręnaście
godzin, i chyba iść nie mogą z przyczyn leżących tak w ogóle w naturze
równań ewolucji w 3d. Zresztą zbieranie danych początkowych do rachunków
też odbywa się ze skończoną rozdzielczością...

W kosmologii - kompletnie inna bajka.

PS
Co ma do tego Rydzyk, nie wiem. Niech kopie swoją geotermię, co przy
ostatnich samozapłonach gruntu pod Antkiem nie jest znów taką fikcją.
Może jakiś grant unijny uczciwie z tej okazji rozliczy?
chillyshotorbitus (729 punktów)
Po pierwsze nalezy dokladnie okreslic - CO O PRZESTRZENI MOWIA KONKRETNE USTALENIA OFICJALNEGO NURTU NAUKI ..a jest to tak naprawde jeden wielki galimatias.

(w wielkim skrocie)

1. Nieskonczony wszechswiat newtonowski pustka (przestrzen nie istnieje)

2. Einstein nowatorsko nadaje owej "nieskonczonej arenie newtonowskiej" .."strukture matematyczno-fizyczna".. dodajac jej mozliwosc "wykrzywiania sie geometrycznego w forme leja, grawitacyjnego dolu" (postulowana w tzw "rownaniach"..wspolzaleznosc masy i przestrzeni, jako "wyjasnienie mechanizmu grawitacji")

Taki mniej wiecej obraz "przestrzeni" funkcjonowal do czasow pojawienia sie teorii "wielkiego wybuch z niczego, ktore zawieralo wszystko" (model wynikajacy z prymitywnej konkluzji, iz jesli cos zwieksza swa objetosc to stan poczatkowy rozszerzania musi znajdowac sie w punkcie, co momentalnie wykluczyly wszystkie obserwacje - kierunek, przyspieszenie, jednorodnosc ekspansji).

Naukowcy 20 wieku "dokonujac kolejnych przelomow".. "odkrywaja", ze "wyginajaca sie, nieskonczona arena przestrzenna OTW" wybuchla i rozszerzyla sie do nieskonczonosci wraz z eksplozja bigbangu....jednak dalej jest ona nie konkretnie okreslona (gdzie sie konczy, czy posiada staly wymiar).

Od zadnego z fizykow nie uzyskamy odpowiedzi na najprostsze nawet pytanie ..

Czy przestrzen jest (wymiarowo) ? :

1) nieskonczona
2) skonczona

(Logika wyklucza wszystkie inne przypadki, dodaje jednak ze w przypadku odpowiedzi 2)
...dochodza mozliwosci :

a) istniala wiecznie i posiada staly, niezmienny rozmiar

b) nie istniala/je wiecznie i powstala/je efektywnie na skutek czynnika X

(prawidlowa odpowiedz: czynnik x = masa) [potwierdzenia empiryczne : atomy <Bohr,Lavoisier,Boyle>, gwiazdy (separacja w plejady przy narodzinach+rozrzedzenie pozostalosci gazu, smierc w gigancie), galaktyki rowniez kumulujace materie=energie w swym centrum]

Jednak studiujac wspolczesnie fizyke dowiemy sie ze.. "przestrzen jest nieskonczona wyginajaca sie arena- elastyczna gabka 3D (rownania otw) powstala w bigbangu, ale pomimo tego sie ona rozszerza (jednak juz tylko miedzy galaktykami ..tzw metric expansion,"dark energy problem"), wygina, a dodatkowo skreca (tzw transfromacje)"...oraz ze pomimo jest cala powyginana (Einstein), to jednoczesnie plaska (jak tu sie polapac o co chodzi).

Konkluzja jest taka, iz dzis w 21 wieku za (niewidzialne) "wykrzywianie przestrzeni" odpowiedzialna jest wg "100% udowodnionej nauki OTW" (widzialna) "MASA" , a z kolei za (widzialna) ekspansje przestrzeni wg tzw "udowodnionego modelu" ...(niewidzialna) "ciemna energia".
26-10-2017 17:32 
 Ocena 3 na 3
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>Po pierwsze nalezy dokladnie okreslic - CO O PRZESTRZENI MOWIA KONKRETNE USTALENIA OFICJALNEGO NURTU NAUKI ..a jest to tak naprawde jeden wielki galimatias.

Wobec poniższego naprawdę radzę uważać na słowa.

>(w wielkim skrocie)
>1. Nieskonczony wszechswiat newtonowski pustka (przestrzen nie istnieje)

Bzdura. W czasoprzestrzeni Newtona przestrzeń jak najbardziej istnieje, a
że być może nie widział pan żadnej formułki używającej np. współrzędnych
na tej przestrzeni - osobna sprawa.

>2. Einstein nowatorsko nadaje owej "nieskonczonej arenie newtonowskiej" .."strukture matematyczno-fizyczna".. dodajac jej mozliwosc "wykrzywiania sie geometrycznego w forme leja, grawitacyjnego dolu" (postulowana w tzw "rownaniach"..wspolzaleznosc masy i przestrzeni, jako "wyjasnienie mechanizmu grawitacji")

Bzdura. Einstein zrobił coś innego - wystarczy poczytać o różnicy między
czasoprzestrzenią Galileusza/Newtona i Minkowskiego. Były chwilę problemy
z grawitacją, które rozkuwał do 1916 bodajże.

>Taki mniej wiecej obraz "przestrzeni" funkcjonowal do czasow pojawienia sie teorii "wielkiego wybuch z niczego, ktore zawieralo wszystko"

To pana sformułowanie. Jeśli tyle pan zrozumiał ze studiowanych źródeł
o kosmologii - pana rzecz.

> (model wynikajacy z prymitywnej konkluzji, iz jesli cos zwieksza swa objetosc to stan poczatkowy rozszerzania musi znajdowac sie w punkcie,

Bzdura. Pana stwierdzenie jest równoważne stwierdzeniu, że każda funkcja
rosnąca musi mieć miejsce zerowe.

> co momentalnie wykluczyly wszystkie obserwacje - kierunek, przyspieszenie, jednorodnosc ekspansji).

Nawet gdyby ewolucja zachodziła od punktu - ekspansja byłaby jak najbardziej
jednorodna, tak długo, jak długo model nie uwzględniałby gros zjawisk, jakie
i tak zaszły i o których wiemy... DO CHOLERY, TO TYLKO MODEL, AKADEMICKI.

Poza tym: teoria wielkiego wybuchu nie pretenduje do wyjaśnienia, z czego
i jak to wszystko powstało. Opisuje ekspansję, ale na idąc wstecz w czasie
w jakimś tam ułamku sekundy "po początku" traci sens i oczywiście moc
przewidywania - co otwarcie każdy normalny fizyk przyznaje, niektórzy
pracują nad lepszymi modelami, tj. o szerszym zakresie stosowalności.

>Naukowcy 20 wieku "dokonujac kolejnych przelomow".. "odkrywaja", ze "wyginajaca sie, nieskonczona arena przestrzenna OTW" wybuchla i rozszerzyla sie do nieskonczonosci wraz z eksplozja bigbangu....jednak dalej jest ona nie konkretnie okreslona (gdzie sie konczy, czy posiada staly wymiar).

Chodzi panu o jakiś niespójny wszechświat, gdzie przestrzeń to np.
sfera 3d w sumie mnogościowej z jakąś "płachtą", dwiema kreskami
i jeszcze piątką izolowanych punktów na dokładkę?

A wprost: czy pan zna znaczenie słowa wymiar?

>Od zadnego z fizykow nie uzyskamy odpowiedzi na najprostsze nawet pytanie ..
>Czy przestrzen jest (wymiarowo) ? :
>1) nieskonczona
>2) skonczona
>(Logika wyklucza wszystkie inne przypadki, dodaje jednak ze w przypadku odpowiedzi 2)

Poza tym, że mało kto rozumie, co to znaczy "przestrzeń wymiarowo skończona",
możemy sobie bajać do rana.

Wniosek: pytania też trzeba umieć zadawać. Pan się nauczy i wróci - będzie
o czym pogadać.

>...dochodza mozliwosci :
>a) istniala wiecznie i posiada staly, niezmienny rozmiar

Skoro stały, to niezmienny, więc sugeruję mniej wody...

>b) nie istniala/je wiecznie i powstala/je efektywnie na skutek czynnika X
>(prawidlowa odpowiedz: czynnik x = masa) [potwierdzenia empiryczne : atomy <Bohr,Lavoisier,Boyle>,

...kol. Demokryt dzwonił i skarżył się na brak zacytowania...

> gwiazdy (separacja w plejady przy narodzinach+rozrzedzenie pozostalosci gazu, smierc w gigancie), galaktyki rowniez kumulujace materie=energie w swym centrum]

Co nijak nie odpowiada na pytanie "skąd masa?", ani nie widać uzasadnienia
prawidłowości tej odpowiedzi. Jeśli chodzi o atomy, proszę się nie wysilać.
W "chwili", kiedy "masa była czynnikiem x" (cokolwiek by ten pana bełkot
oznaczał...), o atomach się jeszcze mało komu śniło. Może o kwarkach, może
(acz niechętnie dla mnie) o strunach/membranach.

Można lepić jakieś niesamowite koncepcje o parach cząstka-antycząstka
przyciągających się grawitacyjnie - tak, to daje zerowy bilans energii.
Szkopuł w tym, że ciężko jest powiedzieć, co to za grawitacja, jak
wyglądają jej równania i NA JAKIM TLE są zapisane, i czy mają
rozwiązania choćby z właściwym znakiem "siły" (tj. przyciągającej)
i jak opisać w takiej czasoprzestrzeni grawitacyjne przyciąganie
dwóch cząstek elementarnych. Droga otwarta przed pokoleniami fizyków,
ew. do zamknięcia jakimś zgrabnym "no-go theorem"...

W zasadzie chętnie bym się dowiedział, co konkretnie ma pan na myśli
pisząc o "efektywnym powstawaniu przestrzeni", bo póki co jawi mi się to
jako czczy bełkot, ale może jestem niedouczony; chętnie przeczytam
jakąś pracę na ten temat.

>Jednak studiujac wspolczesnie fizyke dowiemy sie ze.. "przestrzen jest nieskonczona wyginajaca sie arena- elastyczna gabka 3D (rownania otw) powstala w bigbangu, ale pomimo tego sie ona rozszerza (jednak juz tylko miedzy galaktykami ..tzw metric expansion,"dark energy problem"), wygina, a dodatkowo skreca (tzw transfromacje)"...oraz ze pomimo jest cala powyginana (Einstein), to jednoczesnie plaska (jak tu sie polapac o co chodzi).

Proszę wybaczyć, nie studiuje pan fizyki, studiuje pan niskich lotów
i słabo przetłumaczoną literaturę popularnonaukową. Transformacje to
nie torsja (skręcenie - jest coś takiego w geometrii, kto ciekaw -
"Teoria Einsteina-Cartana"). Więc proszę nie dokładać fizykom na tej
podstawie... Pierwszy byk jest taki, że owa "gąbka" jest "4d". "3d"
może być płaskie - odsyłam do podręczników, internetu itp., zanim
będzie pan się poważał na kategoryczne stwierdzenie typu "jest to
galimatias" - bezpieczniej i skromniej jest stwierdzić "na moim
obecnym poziomie zrozumienia jawi mi się to jako galimatias"...
27-10-2017 17:24 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Po pierwsze nalezy dokladnie okreslic - CO O PRZESTRZENI MOWIA KONKRETNE USTALENIA OFICJALNEGO NURTU NAUKI ..a jest to tak naprawde jeden wielki galimatias.
>Wobec poniższego naprawdę radzę uważać na słowa.

Z mojej strony polecic moge tylko ponowna analize (wraz ze zrozumieniem) krytykowanego posta : )

>>1. Nieskonczony wszechswiat newtonowski pustka (przestrzen nie istnieje)
>Bzdura. W czasoprzestrzeni Newtona przestrzeń jak najbardziej istnieje, a
>że być może nie widział pan żadnej formułki używającej np. współrzędnych
>na tej przestrzeni - osobna sprawa.

Przestrzen newtonowska jest jak najbardziej nieskonczona arena pustka-niezmienna jednoczesnie, nie posiadajaca zadnych wlasciwosci (ani ekspansji, ani wyginania itd). W modelu wszechswiata Newtona poprzez kosmos podrozujemy w nieskonczonosc ...nawet omijajac swiat widzialnej materii ... nieskonczona czarna otchlan nicosci (pustka) umozliwia teoretyczne wieczne podrozowanie do nikad.

>>2. Einstein nowatorsko nadaje owej "nieskonczonej arenie newtonowskiej" .."strukture matematyczno-fizyczna".. dodajac jej mozliwosc "wykrzywiania sie geometrycznego w forme leja, grawitacyjnego dolu"
>Bzdura. Einstein zrobił coś innego - wystarczy poczytać o różnicy między
>czasoprzestrzenią Galileusza/Newtona i Minkowskiego. Były chwilę problemy
>z grawitacją, które rozkuwał do 1916 bodajże.

Cokolwiek nie mowic by o nieskonczonej newtonowskiej arenie przestrzennej pustki ... Einstein znaczaco nie zmienil jej rozmiaru. Nadal jedynie wlasnosci=MOZLIWOSC ZAKRZYWIANIA SIE-"ugiecia" ktore jest rzekoma "dziura grawitacyjna", jako jego rzekome .."wyjasnienie mechanizmu przyciagania"..Einstein dopatrzyl sie go w obserwacji "rowni pochylej". (tu rowniez hipotetycznym statkiem.. podrozujemy do nikad"

>>Taki mniej wiecej obraz "przestrzeni" funkcjonowal do czasow pojawienia sie teorii "wielkiego wybuch z niczego, ktore zawieralo wszystko"
>To pana sformułowanie. Jeśli tyle pan zrozumiał ze studiowanych źródeł
>o kosmologii - pana rzecz.

Szanowny..ja dyskutuje o konkretnych problemach, zagadnieniach. Z pana komentarzy niestety nie wynika nic poza "uwazam ze wszystko wiem lepiej poniewaz studiowalem fizyke".

Jesli gdzies w opisywanym modelu pojawiaja sie wg pana bzdury to prosze je konkretnie wskazac. (jakie to niby karygodne to bledy pojawily sie w opisie przestrzeni Newtona i Einsteina)

Jedyne co wymysli tzw naukowcy 20 wieku "zwolennicy bigbangu" (teori obowiazujacej do dzis) to iz ARENA Ogolnej Teorii Wzglednosci ..rowniez "wybuchla" z tym ze tez "w jednym momencie ekspandowala do nieskonczonosci", tuz po "bigbangu z nikad".

Malo tego teoria wielkiego wybuchu UZYWA NIESKONCZONEJ ARENY OTW po dzis dzien, twierdzac ze kosmos-galaktykki .. ROZSZERZAJA SIE= UCIEKAJA W KOSMICZNA NIESKONCZONA PUSTKE Z PREDKOSCIAMI OKOLO SWIETLNYMI, czego konsekwencja ma byc tzw brrr "big freeze" i wielkie rozdarcie.

Czy chce Pan czy nie chce wspolczesny model wciaz tkwi w ARENIE NIESKONCZONEJ PRZESTRZENI newtonowskiej (jak mowie "dodatek Einsteina" w postaci nadania "plastycznosci" owej pustce niewiele tu zmienia. Przestrzen rozmiarowo jest wciaz nieskonczona).

Jakos ludzie do tej pory nie moga wpasc na te dziecinnie prosta konkluzje, ze przestrzen rowniez moze efektywnie powstawac/rozszerzac sie na skutek pewnych czynnikow, a w zamian ubzdurali sobie ze jest ona jakas "nieskonczona wymiarem i wieczna arena", "juz gotowym boiskiem", w ktorego wnetrzu wg wspolczesnych .."rozszerza sie bigbang".

>> (model wynikajacy z prymitywnej konkluzji, iz jesli cos zwieksza swa objetosc to stan poczatkowy rozszerzania musi znajdowac sie w punkcie,
>Bzdura. Pana stwierdzenie jest równoważne stwierdzeniu, że każda funkcja
>rosnąca musi mieć miejsce zerowe.

No wiec sam pan przyznaje, ze na bzdurze opiera sie model wielkiego wybuchu.

>> co momentalnie wykluczyly wszystkie obserwacje - kierunek, przyspieszenie, jednorodnosc ekspansji).
>Nawet gdyby ewolucja zachodziła od punktu - ekspansja byłaby jak najbardziej
>jednorodna, tak długo, jak długo model nie uwzględniałby gros zjawisk, jakie
>i tak zaszły i o których wiemy... DO CHOLERY, TO TYLKO MODEL, AKADEMICKI.
>Poza tym: teoria wielkiego wybuchu nie pretenduje do wyjaśnienia, z czego
>i jak to wszystko powstało. Opisuje ekspansję, ale na idąc wstecz w czasie
>w jakimś tam ułamku sekundy "po początku" traci sens i oczywiście moc
>przewidywania - co otwarcie każdy normalny fizyk przyznaje, niektórzy
>pracują nad lepszymi modelami,

Nie da sie wyjasnic ekspansji z punktu, poniewaz zgodnie z obserwacjami nieba dzis... musialoby to cos wybuchnac = rozprysnac sie juz na poczatku na wszystkie nie tylko galaktyki, ale i protogwiazdy (rozdzielone skupiska materii).

Innej mozliwosci nie ma, poniewaz model wspolczesny OTW/bigbang zna tylko jedna sile G = PRZYCIAGAJACA/SKUPIAJACA WSZYSTKO W JEDNA MASE)

Jakkolwiek wybuchlo, na zadnym etapie nie moglo byc zgodnie z takim modelem jednorodna masa, poniewaz uniemozliwiloby to pozniejsza separacje, a powodowalo wylacznie skupianie sie materii = brak w modelu sily rozpraszajacej, przeciwnej grawitacji.

>>Naukowcy 20 wieku "dokonujac kolejnych przelomow".. "odkrywaja", ze "wyginajaca sie, nieskonczona arena przestrzenna OTW" wybuchla i rozszerzyla sie do nieskonczonosci wraz z eksplozja bigbangu....jednak dalej jest ona nie konkretnie okreslona (gdzie sie konczy, czy posiada staly wymiar).
>Chodzi panu o jakiś niespójny wszechświat, gdzie przestrzeń to np.
>sfera 3d w sumie mnogościowej z jakąś "płachtą", dwiema kreskami
>i jeszcze piątką izolowanych punktów na dokładkę?

Chodzi mi o to ze naukowcy nie potrafia odpowiedziec na pytanie o konkretny rozmiar przestrzeni we wspolczesnym modelu. Twierdza ze jest ona jednoczesnie nieskonczona, rozszerza sie i wygina w leje-"dziury grawitacyjne".

..
27-10-2017 17:59 
 Ocena 2 na 2
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>>>Po pierwsze nalezy dokladnie okreslic - CO O PRZESTRZENI MOWIA KONKRETNE USTALENIA OFICJALNEGO NURTU NAUKI ..a jest to tak naprawde jeden wielki galimatias.
>>Wobec poniższego naprawdę radzę uważać na słowa.
>Z mojej strony polecic moge tylko ponowna analize (wraz ze zrozumieniem) krytykowanego posta : )

Została dokonana powyżej. Jeśli tylko tyle pan z niej zrozumiał, że
jest pan w stanie odesłać z powrotem do oryginału - mogę tylko
odesłać do podręczników.

>Przestrzen newtonowska jest jak najbardziej nieskonczona arena pustka-niezmienna jednoczesnie, nie posiadajaca zadnych wlasciwosci (ani ekspansji, ani wyginania itd). W modelu wszechswiata Newtona poprzez kosmos podrozujemy w nieskonczonosc ...nawet omijajac swiat widzialnej materii ... nieskonczona czarna otchlan nicosci (pustka) umozliwia teoretyczne wieczne podrozowanie do nikad.

Czyli pomijając te poezje stwierdza pan, że fizyka newtonowska dzieje
się w przestrzeni trójwymiarowej. Ja dodaję, że to prawda, jest to
płaska R^3.

>Cokolwiek nie mowic by o nieskonczonej newtonowskiej arenie przestrzennej pustki ... Einstein znaczaco nie zmienil jej rozmiaru. Nadal jedynie wlasnosci=MOZLIWOSC ZAKRZYWIANIA SIE-"ugiecia" ktore jest rzekoma "dziura grawitacyjna", jako jego rzekome .."wyjasnienie mechanizmu przyciagania"..Einstein dopatrzyl sie go w obserwacji "rowni pochylej". (tu rowniez hipotetycznym statkiem.. podrozujemy do nikad"

Pan jest poetą, niestety nie umiem pana zrozumieć. Proszę rozmawiać
z poetami.

>>>Taki mniej wiecej obraz "przestrzeni" funkcjonowal do czasow pojawienia sie teorii "wielkiego wybuch z niczego, ktore zawieralo wszystko"
>>To pana sformułowanie. Jeśli tyle pan zrozumiał ze studiowanych źródeł
>>o kosmologii - pana rzecz.
>Szanowny..ja dyskutuje o konkretnych problemach, zagadnieniach. Z pana komentarzy niestety nie wynika nic poza "uwazam ze wszystko wiem lepiej poniewaz studiowalem fizyke".

Niczego takiego nie napisałem. Napisałem, że nie umie pan zadawać
pytań, więc w szczególności dlatego nie umiem na nie odpowiedzieć
- zna pan pojęcie GIGO?

>Jesli gdzies w opisywanym modelu pojawiaja sie wg pana bzdury to prosze je konkretnie wskazac. (jakie to niby karygodne to bledy pojawily sie w opisie przestrzeni Newtona i Einsteina)

Wskazałem je poprzednio - proszę szanować mój czas.

>Jedyne co wymysli tzw naukowcy 20 wieku "zwolennicy bigbangu" (teori obowiazujacej do dzis) to iz ARENA Ogolnej Teorii Wzglednosci ..rowniez "wybuchla" z tym ze tez "w jednym momencie ekspandowala do nieskonczonosci", tuz po "bigbangu z nikad".

Wymyślili też nieco więcej - trochę się narachowali i namodyfikowali
owej "areny", ale nikt nie przeczy, że to prymitywny model i ciężko
go pogodzić w oryginale z danymi.

>Czy chce Pan czy nie chce wspolczesny model wciaz tkwi w ARENIE NIESKONCZONEJ PRZESTRZENI newtonowskiej (jak mowie "dodatek Einsteina" w postaci nadania "plastycznosci" owej pustce niewiele tu zmienia. Przestrzen rozmiarowo jest wciaz nieskonczona).

Przykro mi, za mało pan rozumie. Jeśli np. trójwymiarowa sfera ciągle
kojarzy się panu globalnie z R^3 - proszę wracać na studia albo lepiej
sobie coś wyobrazić. I na błędnych wyobrażeniach nie wyciągać
pochopnych wniosków.

>Jakos ludzie do tej pory nie moga wpasc na te dziecinnie prosta konkluzje, ze przestrzen rowniez moze efektywnie powstawac/rozszerzac sie na skutek pewnych czynnikow, a w zamian ubzdurali sobie ze jest ona jakas "nieskonczona wymiarem i wieczna arena", "juz gotowym boiskiem", w ktorego wnetrzu wg wspolczesnych .."rozszerza sie bigbang".

Poprosiłem pana o wyjaśnienie tego powstawania - ot, brak.

>>> (model wynikajacy z prymitywnej konkluzji, iz jesli cos zwieksza swa objetosc to stan poczatkowy rozszerzania musi znajdowac sie w punkcie,
>>Bzdura. Pana stwierdzenie jest równoważne stwierdzeniu, że każda funkcja
>>rosnąca musi mieć miejsce zerowe.
>No wiec sam pan przyznaje, ze na bzdurze opiera sie model wielkiego wybuchu.

Uważam, że pan napisał bzdurę i to zilustrowałem.

>>przewidywania - co otwarcie każdy normalny fizyk przyznaje, niektórzy
>>pracują nad lepszymi modelami,
>Nie da sie wyjasnic ekspansji z punktu, poniewaz zgodnie z obserwacjami nieba dzis... musialoby to cos wybuchnac = rozprysnac sie juz na poczatku na wszystkie nie tylko galaktyki, ale i protogwiazdy (rozdzielone skupiska materii).

Jeśli lubi pan ściśle wierzyć w model Friedmanna, być może. Ale nikt
ściśle weń nie wierzy, kto uprawia kosmologię i konfronutuje ją z
danymi... Wyjaśniłem to już raz.

>>i jeszcze piątką izolowanych punktów na dokładkę?
>Chodzi mi o to ze naukowcy nie potrafia odpowiedziec na pytanie o konkretny rozmiar przestrzeni we wspolczesnym modelu. Twierdza ze jest ona jednoczesnie nieskonczona, rozszerza sie i wygina w leje-"dziury grawitacyjne".

Przykro mi, nie rozumiem, co oznacza "konkretny rozmiar przestrzeni we
współczesnym modelu". I nie dziwię się, że bez pytań pomocniczych nie
są w stanie na to pytanie odpowiedzieć.

Mam wrażenie, że nie odróżnia pan wymiaru od ... no właśnie. Maksimum
po długościach krzywych? Średnicy zbioru?

Z mojej strony to wszystko - jeśli będzie chciał pan podsumować, że
jestem niekompetentny ew. uciekam od odpowiedzi, ba - pomagam chronić
spisek kosmologów - droga wolna.

Pozdrawiam.
29-10-2017 10:49 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>>>Po pierwsze nalezy dokladnie okreslic - CO O PRZESTRZENI MOWIA KONKRETNE USTALENIA OFICJALNEGO NURTU NAUKI ..a jest to tak naprawde jeden wielki galimatias.
>>>Wobec poniższego naprawdę radzę uważać na słowa.
>>Z mojej strony polecic moge tylko ponowna analize (wraz ze zrozumieniem) krytykowanego posta : )
>Została dokonana powyżej. Jeśli tylko tyle pan z niej zrozumiał, że
>jest pan w stanie odesłać z powrotem do oryginału - mogę tylko
>odesłać do podręczników.

No ale co pan niby takiego "przelomowego" wyjasnil, bo jakos ciezko sie wogole polapac o co chodzi. hehe

Zarzucil pan, iz popelnilem karygodny blad, opisujac wszechswiat newtonowski jako "nieskonczona pustke" bez jakiejkolwiek struktury czy wlasnosci.

Zarzuca pan niewiedze, a za chwile twierdzi ze "W czasoprzestrzeni Newtona przestrzeń jak najbardziej istnieje". Tu pojawia sie kolejny problem(pomijajac fakt ze Newton pojecia nie mial o jakiejkolwiek czasoprzestrzeni) .. nie zauwaza pan kolejnego opisu wlasnie nadania struktury i wlasciwosci przez Einsteina, wspomnianej newtonowskiej nieskonczonej pustce i tak powstaje CZASOPRZESTRZEN 4d do ktorej dodatkowo jeszcze Albert wplata niewidzialny "magiczny stozek czasu".

>>Przestrzen newtonowska jest jak najbardziej nieskonczona arena pustka-niezmienna jednoczesnie, nie posiadajaca zadnych wlasciwosci (ani ekspansji, ani wyginania itd). W modelu wszechswiata Newtona poprzez kosmos podrozujemy w nieskonczonosc ...nawet omijajac swiat widzialnej materii ... nieskonczona czarna otchlan nicosci (pustka) umozliwia teoretyczne wieczne podrozowanie do nikad.
>Czyli pomijając te poezje stwierdza pan, że fizyka newtonowska dzieje
>się w przestrzeni trójwymiarowej. Ja dodaję, że to prawda, jest to
>płaska R^3.

Tak ale jak mowie tego typu "madrosci" nic nie wnosza i to nic innego jak unikanie, oddalanie sedna toku rozprawy.

Jej esencja bylo uzmyslowienie ze Ogolna Teoria wzglednosci na ktorej opiera sie wspolczesny oficjalny model (wraz ze "100% potwierdzonym modelem bigbangu") ..

..glosi iz "PRZESTRZEN JEST NIESKONCZONA I MOZE SIE WYKRZYWIAC"(choc o tym nikt pojecia nie ma), dodatkowo wybuchla, a ostatnio zaczela sie nawet rozszerzac (caly watek metric expansion)

..nieskonczona? Czy zaprzeczy pan i uzna ze przestrzen OTW/bigbang jest jednak skonczona i naukowcy zakladaja jej okreslony wymiar ?

To jak to w koncu jest ? Pan jest przedstawicielem nauki, ktora takie wlasnie rewelacje wklada ludziom do glowy, wiec chyba "my"/ja proste ludki mamy prawo zapytac.

Nie rozumiem tez czesci w ktorej glosi pan, podwazajac rzekomo pytanie (czy przestrzen w panskim modelu jest skonczona czy nie) ... ze pojecia nie ma co znaczy "skonczona wymiarowo przestrzen"

Podpowiem : jesli cos nie jest nieskonczone rozmiarem" (w tym wypadku arena newtonowska w ktorej "dzieje sie materialny swiat planet i gwiazd kosmosu") = musi posiadac okreslony wymiar - objetosc
(troche logiki i sie czlowiek gubi )

>>Cokolwiek nie mowic by o nieskonczonej newtonowskiej arenie przestrzennej pustki Einstein znaczaco nie zmienil jej rozmiaru. Nadal jedynie wlasnosci=MOZLIWOSC ZAKRZYWIANIA SIE-"ugiecia" ktore jest rzekoma "dziura grawitacyjna", jako jego rzekome .."wyjasnienie mechanizmu przyciagania"..Einstein dopatrzyl sie go w obserwacji "rowni pochylej". (tu rowniez hipotetycznym statkiem.. podrozujemy do nikad"
>Pan jest poetą, niestety nie umiem pana zrozumieć. Proszę rozmawiać
>z poetami.

Rzeczywiscie az takie trudnosci sprawia logiczna interpretacja tych kilku zdan? ..hmm

Chodzi o to drogi panie ...1) iz Albert Einstein wymyslil sobie obserwujac spadek cial po rowni pochylej, wyjasni PRZYCZYNE PRZYCIAGANIE SIE CIAL ZWANA GRAWITACJA, zauwazona wczesniej przez Newtona. Za wytworzenie "rowni" zas rzekomo odpowiedzialna jest wg Alberta "ZAKRZYWIONA PRZEZ MASE PRZESTRZEN" - POJECIE STUDNI GRAWITACYJNEJ - gleboki krater do ktorego "wpadly i kraza sobie po orbitach wszystkie planety" lol)
(dodac mozna jako ciekawostke ze za chwile okazalo sie jednoczesnie ze ugiecie w ukladzie slonecznym wynosi ~0 = wyliczenia Einsteina "jest potwierdzone ale nikt go nie widzial, gdyz jest ono niewykrywalne") 2) rozmiar w modelu pozostaje "nieskonczony"

>>>>Taki mniej wiecej obraz "przestrzeni" funkcjonowal do czasow pojawienia sie teorii "wielkiego wybuch z niczego, ktore zawieralo wszystko"
>>To pana sformułowanie. Jeśli tyle pan zrozumiał ze studiowanych źródeł
>>o kosmologii - pana rzecz.

Skoro pan tak duzo studiowal i zrozumial ..bardzo prosze :

CZY PRZESTRZEN W OBOWIAZUJACYM DZIS MODELU OTW/BIGBANG JEST SKONCZONA CZY NIESKONCZONA ?

..i prosze nie lac wody i nie opowiadac bajek tylko KONKRETNIE ODPOWIEDZIEC

>>Szanowny..ja dyskutuje o konkretnych problemach, zagadnieniach. Z pana komentarzy niestety nie wynika nic poza "uwazam ze wszystko wiem lepiej poniewaz studiowalem fizyke".
>Niczego takiego nie napisałem. Napisałem, że nie umie pan zadawać
>pytań, więc w szczególności dlatego nie umiem na nie odpowiedzieć
>- zna pan pojęcie GIGO?

Pytanie :

CZY PRZESTRZEN SIE WYKRZYWIA GEOMETRYCZNIE , CZY ROZSZERZA POD WPLYWEM MASY=ENERGI ?

>>Jesli gdzies w opisywanym modelu pojawiaja sie wg pana bzdury to prosze je konkretnie wskazac. (jakie to niby karygodne to bledy pojawily sie w opisie przestrzeni Newtona i Einsteina)
>Wskazałem je poprzednio - proszę szanować mój czas.

A niby co pan wskazal ? Ze newtonowska arena "zawierala" czasoprzestrzen i nie byla pustka ? (przeciez to smieszne o ile takie cos wogole glosi szkolny wykladowca lol, podobnie jak zarzut ze niby "ja nie rozumiem ze w czasach Newtona planety tez byly od siebie odseparowane, bo tez istniala przestrzen".

I znow kompletne miniecie sie z sednem toku rozmowy. Wowczas przestrzenia nazywana byla nicosc, pustka ciagnaca sie w nieskonczonosc wszechswiata. Roznica jest taka ze czasoPRZESTRZEN (z nadania Einsteina) ..posiadala juz KONKRETNA STRUKTURE I WLASCIWOSCI PLASTYCZNE.

29-10-2017 13:07 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Nie jestem kompetentny w działce, w której ma pan problem - proszę
się zwrócić do kogoś innego.
29-10-2017 16:54 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Jedyne co wymysli tzw naukowcy 20 wieku "zwolennicy bigbangu" (teori obowiazujacej do dzis) to iz ARENA Ogolnej Teorii Wzglednosci ..rowniez "wybuchla" z tym ze tez "w jednym momencie ekspandowala do nieskonczonosci", tuz po "bigbangu z nikad".
>Wymyślili też nieco więcej - trochę się narachowali i namodyfikowali
>owej "areny", ale nikt nie przeczy, że to prymitywny model i ciężko
>go pogodzić w oryginale z danymi.
>>Czy chce Pan czy nie chce wspolczesny model wciaz tkwi w ARENIE NIESKONCZONEJ PRZESTRZENI newtonowskiej (jak mowie "dodatek Einsteina" w postaci nadania "plastycznosci" owej pustce niewiele tu zmienia. Przestrzen rozmiarowo jest wciaz nieskonczona).
>Przykro mi, za mało pan rozumie. Jeśli np. trójwymiarowa sfera ciągle
>kojarzy się panu globalnie z R^3 - proszę wracać na studia albo lepiej
>sobie coś wyobrazić. I na błędnych wyobrażeniach nie wyciągać
>pochopnych wniosków.

Jest tu mowa o tym , ze moze czas sobie w koncu uzmyslowic ze MENTALNIE NAUKA DO DZIS TKWI W MODELU NEWTONOWSKIM NIESKONCZONEJ ARENY PRZESTRZENNEJ.

Struktury ktora kiedys rowniez byla wieczna, dzis juz tylko nieskonczona wymiarowo, gdyz przeciez "wybuchla do nieskonczonosci w bigbangu", "szybciej niz inflacja". (jedyna roznica pomiedzy modelami + oczywiscie "strukturalizm i plastycznosc dodana przez Einsteina).

>>Jakos ludzie do tej pory nie moga wpasc na te dziecinnie prosta konkluzje, ze przestrzen rowniez moze efektywnie powstawac/rozszerzac sie na skutek pewnych czynnikow, a w zamian ubzdurali sobie ze jest ona jakas "nieskonczona wymiarem i wieczna arena", "juz gotowym boiskiem", w ktorego wnetrzu wg wspolczesnych .."rozszerza sie bigbang".
>Poprosiłem pana o wyjaśnienie tego powstawania - ot, brak.

Powstawania czego ? Prosze pana ..stawiana teza brzmi :

- MASA EKSPANDUJE PRZESTRZEN EFEKTYWNIE, A NIE JA WYKRZYWIA

..."dowody obserwacyjne" (mowi to panu cos ? ..przeciez nie sa to jakies szczegolne "rzeczy o ktorych sie nawet fizjonomom nie snilo")

POTWIERDZENIA OBSERWACYJNE nowej hipotezy relacji masy i przestrzeni , w ktorej zamiast "ugiecia/deformacji" ultrasztywnej i nieuginalnej wg OTW tkaniny , przestrzen jest ultrarozciagliwa ekspandujaca i elastyczna struktura .

***MAKROSKALA***

"Ekspansja i ewolucja kosmosu od stanu zupy , "tajemnica ciemnej energii"
Logika einsteinowskiej tkaniny spacetime przyczyne ekspansji przestrzeni wskazuje w koncentracji masy , czego reprezentacja jest
rozciaganie elastycznej gumy czasoprzestrzennej , przez kladziony na niej coraz ciezszy obiekt (wzrost koncentracji materii) .
Zjawisko to obserwujemy w centrach "oddalajacych sie od nas" galaktyk . Relacja masa-przestrzen nie tylko wyjasnia kierunek ekspansji kosmosu ,
w ktorym "kazdy ucieka od kazdego" (kazdy kumuluje materie tworzac-ekspandujac przestrzen efektywnie) , lecz rowniez jej przyspieszenie .

*** Formowanie sie gwiezdno-galaktycznej struktury , z pierwonej chmury wodoru ***
Materia zaczyna sie koncentrowac w wielu miejscach jednoczesnie . To zalazki przyszych galaktyk , ktore przy pewnym poziomie skupienia
oraz rosnacej kumulacji materii , efektywnie kreuja wokol siebie przestrzen "uciekajac kazda od kazdej" .

Wyjasnienie:

a) "jednorodnosci temperatury/rozkladu masy w makroskali"
(wg nauki to wynik fazy superinflacji postbigbangowej , miliardy razy szybszej od swiatla , sprzecznej ze wszystkimi znanymi prawami fizyki)

b ) "newralgicznego kierunku ruchu oddalajacych sie galaktyk"
"Kazdy oddala sie od kazdego" ,
gdyz w nowym modelu kazdy z uczestnikow ekspansji kumuluje materie w swym centrum , tworzac przestrzen efektywnie.
Wg teorii OTW/bigbang , za sprzeczny z oczekiwaniami zwrot ruchu rozpraszajacego sie kosmosu odpowiada
seria tzw "pierwotnych mini eksplozji" (nieskonczenie duza liczba wybuchajacych granatow) ,
ktora wydarzyla sie w wielu miejscach trojwymiarowej areny przestrzeni newtonowskiej jednoczesnie .

c) "przyczyny przyspieszenia ekspansji wszechswiata"
W pozniejszym etapie zycia centra galaktyk spiralnych wytwarzaja wir grawitacyjny przyspieszajacy kumulacje materii .
(analogia do oproznienia naczynia/wanny napelnionej ciecza)
W poprawnie zinterpretowanej OTW Einsteina coraz ciezszy obiekt (jadro galaktyki) ,
coraz szybciej rozciaga-ekspanduje elastyczna tkanine przestrzeni.

***"Ksztalt kosmosu , rozmieszczenie galaktyk"***

cytat: "Amerykanski astrofizyk A. Dressler opublikowal prace , w której wykryl interesujaca zaleznosc miedzy gestoscia galaktyk w przestrzeni
("zatloczeniu" przestrzeni galaktykami) a ich typami morfologicznymi . Okazalo sie , ze w obszarach o wysokiej gestosci dominujacym typem
sa galaktyki eliptyczne i soczewkowate przy niemal calkowitym braku galaktyk spiralnych . Z drugiej zas strony przewazajaca wiekszosc galaktyk spiralnych znajduje sie w regionach Kosmosu o niewielkiej gestosci ." Galaktyki spiralne w wyniku utworzenia wiru koncentruja w jadrze wieksza ilosc masy ,tworzac wokol siebie obszary wiekszej przestrzeni . [na krotkim dystansie przyczyna formowania sie gromad/galaktyk/gwiazd/ukladow solarnych jest sila grawitacji]

*** "Formowanie sie i ewolucja gwiazd" ***
(wg relacji masa-przestrzen/rozciagania tkaniny)

a) "smierc Slonca/faza giganta"
Masa rdzenia w szybkim tempie osiaga wysoki poziom koncentracji , czego skutkiem jest
eskpansja rozmiaru gwiazdy wraz z lokalna przestrzenia , a w efekcie spadek jej temperatury emisyjnej .

b ) "narodziny gwiazd w mglawicach"
Postepujaca kumulacja materii w mglawicy tworzy w swym obszarze lokalne zageszczenia .
Nowonarodzone Slonca po utworzeniu "rozpraszaja sie w przestrzeni" (kazda z gwiazd "ucieka" od kazdej .

.
29-10-2017 17:34 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Do trzech razy sztuka.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Do trzech razy sztuka.

Pan sie nazywa naukowcem tak ?

Zaprezentowana zostala teza bardzo jasna moim zdaniem. Skoro masa wg teoretykow moze oddzialywac na nieskonczona przestrzen OTW, "wyginajac ja geometrycznie" ..to mozna chyba zalozyc ze PRZESTRZEN NIE JEST NIESKONCZONA , a tworzy ja wlasnie i ROZSZERZA (dystans areny, rozciaga tkanine spacetime) efektywnie, A NIE WYGINA -> KONCENTRUJACA SIE MASA-ENERGIA-TEMPERATURA .."goracy kociol kompresyjny", ktory widzimy w centrach atomow, gwiazd i galaktyk...

No ale tez zaprezentowane sa czyste dowody obserwacyjne zaleznosci wyjasniajace ...rownomiernosc rozkladu, kierunek ekspansji jej przyspieszenie, rozklad galaktyk (ksztalt kosmosu), rozklad gwiazd w galaktykach (ciezkie jasne w "szerokich obszarach przestrzennych" rownomiernie rozlozone) ... ewolucje gwiazd ich rozproszenie przy narodzinach, smierc w gigancie gdy rdzen jest najciezszy, ewolucje ukladu slonecznego (geneze budowy) , rozklad planet, gazowych gigantow i ksiezycow (ciezkie masywne daleko od centralnego skupiska materii .. np Jowisz-Slonce, Jowisz-Kalisto, Saturn-Tytan, Ziemia-Ksiezyc mala masa=krotki dystans),a do tego cala game zachowan mikroswiata od termodynamiki po elektrycznosc, nadprzewodnictwo, chlodnictwo, stany skupienia, podstawy chemii (wylacznie za pomoca stopnia przestrzennego rozproszenia powloki elektronowej atomu pod wplywem "absorpcji masy=energii)

...i Ty jako doktor tytulowany "nie masz pojecia o chodzi" ...ale wierzysz Pan w niewidzialne wykrzywianie przestrzeni OTW, ktore nic nie wyjasnia, bezuzyteczne fale grawitacyjne, niewykrywalne bozony Higgsa, ciemne energie, materie , tensory ricciego lol...czarne dziury ktore sa wylacznie wynikiem niezrozumienia, iz "masa nie moze koncentrowac sie do nieskoncznosci" ..gdyz w wyniku kumulacji materii=energii=temperatury tworzy ona przestrzen.

Wie Pan komedia polega na tym ze widac ...ze nigdy ale to nigdy nie bylibyscie w stanie sami jako "ludzkosc, spolecznosc naukowa" (haha) odkryc tej teori ...(dowod empiryczny) bo skoro do was sie przychodzi i podaje na tacy gotowe ..proste i oczywiste dla dziecka 6 letniego rozwiazanie ...to z calych sil zaprzeczacie twierdzac ze to wszystko kompletne brednie, "wynik niedouczenia" lol...przekonujac jednoczesnie np, ze to nie (jedyny czynnik empiryczny koncentrujacy sie w centrum galaktyk) -> masa-energia-temp rozszerza przestrzen, a niewidzialne duchy materii bo one istnieja gdyz "zostaly udowodnione matematycznie i wynikaja z teorii OTW na 100% potwierdzonej" (komedia czasow nowozytnych)

Panie z czym do ludzi ...tylko empiryke = OBSERWACJE ZACHOWAN KOSMOSU mozna nazywac nauka .. musi Pan sie w koncu obudzic :d ..teoria nie moze pozostawiac zainteresowanego w stanie ze "wszystko wiadomo ale nic niewiadomo" .."OTW wszystko idealnie tlumaczy", ale nie wiemy w 96% co tworzy widzialny kosmos, nie potrafimy opisac jego ewolucji, zasad, ksztaltu ...a wszelkie sprzecznosci ktore pojawiaja sie krok po kroku tlumaczone sa kolejnymi niewidzialnymi energio podporkami.
.
.
08-02-2018 23:46 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>>Do trzech razy sztuka.
>Pan sie nazywa naukowcem tak ?

Nie wiem. Jesteś pod wrażeniem, że doliczyłem do trzech? W sumie czemu nie?

>Zaprezentowana zostala teza bardzo jasna moim zdaniem. Skoro masa wg teoretykow moze oddzialywac na nieskonczona przestrzen OTW, "wyginajac ja geometrycznie" ..to mozna chyba zalozyc ze PRZESTRZEN NIE JEST NIESKONCZONA ,

Czyli co, zbiór izolowanych punktów? A chyba to się małpa na drzewie

> a tworzy ja wlasnie i ROZSZERZA (dystans areny, rozciaga tkanine spacetime)

Proponuję dział "Kultura" w dziale beletrystyka.

>No ale tez zaprezentowane sa czyste dowody obserwacyjne zaleznosci wyjasniajace ...rownomiernosc rozkladu, kierunek ekspansji jej przyspieszenie, rozklad galaktyk (ksztalt kosmosu), rozklad gwiazd w galaktykach (ciezkie jasne w "szerokich obszarach przestrzennych" rownomiernie rozlozone) ... ewolucje gwiazd ich rozproszenie przy narodzinach, smierc w gigancie gdy rdzen jest najciezszy, ewolucje ukladu slonecznego (geneze budowy) , rozklad planet, gazowych gigantow i ksiezycow (ciezkie masywne daleko od centralnego skupiska materii .. np Jowisz-Slonce, Jowisz-Kalisto, Saturn-Tytan, Ziemia-Ksiezyc mala masa=krotki dystans),a do tego cala game zachowan mikroswiata od termodynamiki po elektrycznosc, nadprzewodnictwo, chlodnictwo, stany skupienia, podstawy chemii (wylacznie za pomoca stopnia przestrzennego rozproszenia powloki elektronowej atomu pod wplywem "absorpcji masy=energii)

Słowem - ogólna teoria wszystkiego. Pięknie. Ale parę miesięcy temu radziłem
ci - jest od tego prosta droga do Nobla i dozgonnej sławy i miru wśród (jeszcze)
nieuświadomionych - przestać bełkotać i pomstować, przerachować to i pokazać,
że jest dobre. Ale te kroki zdają się twój móżdżek przerastać.

>...i Ty jako doktor tytulowany "nie masz pojecia o chodzi" ...

Nie będę się kłócił z wariatami o ich ew. opinie o mnie i moim pojęciu
o chodzeniu.

> ale wierzysz Pan w niewidzialne wykrzywianie przestrzeni OTW, ktore nic nie wyjasnia,

Naumianym jednak nieco pomaga zrozumieć.

> bezuzyteczne fale grawitacyjne,

Że co, benzynkę musisz tankować i płacić za to? Ano - fakt, z typowych
zdarzeń emitujących fale raczej ci przyrdzewiały Poldek spod brezentu
nie ruszy.

> niewykrywalne bozony Higgsa,

Zdaje się wykryto - przespałeś?

> ciemne energie, materie , tensory ricciego lol...czarne dziury ktore sa wylacznie wynikiem niezrozumienia,

Wiele razy powiedziano ci, matole, że używanie terminologii, której się
nie rozumie jest dyskwalifikujące. Przynajmniej w nauce. Ja np. o modyfikacjach
genów czy hodowli marchwi mam pojęcie ultramierne i nie zabieram głosu na ten
temat - jeśli, to pytając fachowców, ale nie wp....lam im się do warsztatu,
odsądzając od czci i wiary wszystko i wszystkich dookoła. (I prędzej pytałbym
genetyków, niż od marchwiologów - możliwość nabycia tejże w warzywniaku
wystarcza jak dotąd).

> iz "masa nie moze koncentrowac sie do nieskoncznosci" ..gdyz w wyniku kumulacji materii=energii=temperatury tworzy ona przestrzen.

Niestety, w drugiej równości poległeś, cieciu, na jednostkach. Ale może
uczyli cię, że jednostka zerem, jednostka bzdurą?

>Wie Pan komedia polega na tym ze widac ...ze nigdy ale to nigdy nie bylibyscie w stanie sami jako "ludzkosc, spolecznosc naukowa" (haha) odkryc tej teori ...(dowod empiryczny) bo skoro do was sie przychodzi i podaje na tacy gotowe ..proste i oczywiste dla dziecka 6 letniego rozwiazanie ...to z calych sil zaprzeczacie twierdzac ze to wszystko kompletne brednie, "wynik niedouczenia" lol...przekonujac jednoczesnie np, ze to nie (jedyny czynnik empiryczny koncentrujacy sie w centrum galaktyk) -> masa-energia-temp rozszerza przestrzen, a niewidzialne duchy materii bo one istnieja gdyz "zostaly udowodnione matematycznie i wynikaja z teorii OTW na 100% potwierdzonej" (komedia czasow nowozytnych)
>Panie z czym do ludzi ...tylko empiryke = OBSERWACJE ZACHOWAN KOSMOSU mozna nazywac nauka .. musi Pan sie w koncu obudzic

Jesteś nieskromny, durniu.

> :d ..teoria nie moze pozostawiac zainteresowanego w stanie ze "wszystko wiadomo ale nic niewiadomo" .."OTW wszystko idealnie tlumaczy", ale nie wiemy w 96% co tworzy widzialny kosmos, nie potrafimy opisac jego ewolucji, zasad, ksztaltu ...a wszelkie sprzecznosci ktore pojawiaja sie krok po kroku tlumaczone sa kolejnymi niewidzialnymi energio podporkami.

Kapitalne p*****lamento. Prosimy o jeszcze - my maluczcy, pijmy z łaskawie
uchylonej krynicy wszechwiedzy absolutnej
27-10-2017 18:59 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Od zadnego z fizykow nie uzyskamy odpowiedzi na najprostsze nawet pytanie ..
>>Czy przestrzen jest (wymiarowo) ? :
>>1) nieskonczona
>>2) skonczona
>>(Logika wyklucza wszystkie inne przypadki, dodaje jednak ze w przypadku odpowiedzi 2)

>Poza tym, że mało kto rozumie, co to znaczy "przestrzeń wymiarowo skończona",
>możemy sobie bajać do rana.
>Wniosek: pytania też trzeba umieć zadawać. Pan się nauczy i wróci - będzie
>o czym pogadać.

Wystarczy posluzyc sie logika (przykladowo) ..cala rzeczywistosc towarzyszaca zagadnieniu, mozna zawezic (odrzucic 50/50 od calosci : ) wspomnianym juz pytaniem.

Czy przestrzen w postulowanym przez pana modelu jest SKONCZONA CZY NIESKONCZONA.

Ja np...prezentujac "konkurencyjny model z przestrzenia efektywna" wybieram ze PRZESTRZEN JEST SKONCZONA = posiada skonczony wymiar ...a co odpowie OTW/bigbang ?
(interesuje mnie tez oczywiscie wlasne zdanie)

>>...dochodza mozliwosci :
>>a) istniala wiecznie i posiada staly, niezmienny rozmiar
>Skoro stały, to niezmienny, więc sugeruję mniej wody...

Tak ..ale pomija tu pan klucz,esencje - znaczenie prezentowanej logiki.

Jesli w pytaniu logicznym wybierzemy opcje PRZESTRZEN JEST SKONCZONA WYMIAREM, to znow mozemy zadac bardzo proste, "rozwiazujace" logiczne pytanie - czy skonczona przestrzen ma staly wymiar , czy tez jej rozmiar (rozpietosc) pojawia sie i znika na skutek jakiegos czynnika (innych mozliwosci nie ma). Podem podajemy "dowody empiryczne" w postaci atomow, gwiazd i galaktyk.

>>b) nie istniala/je wiecznie i powstala/je efektywnie na skutek czynnika X
>>(prawidlowa odpowiedz: czynnik x = masa) [potwierdzenia empiryczne : atomy <Bohr,Lavoisier,Boyle>,
>...kol. Demokryt dzwonił i skarżył się na brak zacytowania...

17 wiek Robert Boyle (model rozszerzajacych sie czastek powietrza)
www.youtube.com/watch?v=TXREnyVNpn8

18 wiek Antoine Lavoisier - kaloryka , rozszerzajace sie czastki pod wplywem cieplika masy=energii

19/20 wiek Niels Bohr - elektron zwiekszajacy dystans pomiedzy jadrem podczas absorpcji masy=energii (ekspansja miniskali), "skok na wyzsza orbite".

20 wiek Albert Einstein - rozciagajaca sie tkanina czasoPRZESTRZENNA pod wplywem masy (ciezszej kuleczki kladzionej na elastycznej tkaninie), wyjasniajaca zachowanie w skali gwiazd i galaktyk.

Ta sama relacja masy i przestrzeni zauwazona, lecz pominieta na przelomie kilku wiekow.

>> gwiazdy (separacja w plejady przy narodzinach+rozrzedzenie pozostalosci gazu, smierc w gigancie), galaktyki rowniez kumulujace materie=energie w swym centrum]
>Co nijak nie odpowiada na pytanie "skąd masa?", ani nie widać uzasadnienia

Pytanie "skad wziela sie masa" jest moim zadaniem pozbawione sensu i nie jest pytaniem iscie naukowym, a raczej metafizyka. Fizyka to ukazanie mechanizmu transformacji energetycznej masy=energii (jedyny czynnik empiryczny), oraz znalezienie prawa ktoremu podporzadkowane sa zarowno obiekty mikro (atomy) jak i makroskali (planety, gwiazdy , galaktyki).

>prawidłowości tej odpowiedzi. Jeśli chodzi o atomy, proszę się nie wysilać.
>W "chwili", kiedy "masa była czynnikiem x" (cokolwiek by ten pana bełkot
>oznaczał...), o atomach się jeszcze mało komu śniło. Może o kwarkach, może
>(acz niechętnie dla mnie) o strunach/membranach.

Mimo wszystko Robert Boyle, oraz Antoine Lavoisier ..poprawnie (choc nieswiadomie) okreslili prawdziwa relacje masy i przestrzeni.

>Można lepić jakieś niesamowite koncepcje o parach cząstka-antycząstka

..a wystarczylo drogi panie zauwazyc, ze masa=energia PRZESTRZEN ROZSZERZA, A NIE WYGINA i dopasowac zalozenie do modelow wspomnianych wyzej fizkow, demolujac niemal do zera wspolczesne rozumienie swiata (nowa kosmologia, termodynamika, model atomu, przez co i chemia)

>przyciągających się grawitacyjnie - tak, to daje zerowy bilans energii.
>Szkopuł w tym, że ciężko jest powiedzieć, co to za grawitacja, jak
>wyglądają jej równania i NA JAKIM TLE są zapisane, i czy mają
>rozwiązania choćby z właściwym znakiem "siły" (tj. przyciągającej)
>i jak opisać w takiej czasoprzestrzeni grawitacyjne przyciąganie
>dwóch cząstek elementarnych. Droga otwarta przed pokoleniami fizyków,
>ew. do zamknięcia jakimś zgrabnym "no-go theorem"...

No widzi pan ..jak i w zyciu ..czlowiekowi sie wydaje ze "wszystkie rozumy pozjadal" (zaprezentowany zagmatwany opis ukazuje chaos w teori) ..a w rzeczywistosci jego wiedza nie pojmuje nawet podstaw (np ze temperatura w termodynamice nie jest mechanicznym ruchem czastek, a czynnikiem masy rozszerzajacym poszczegolne atomy = opis transformacji energetycznej z cieplnej na ruch mechaniczny - ekspansja, rozproszeniem bariery elektronowej+stany skupienia, podstawy chlodnictwa itd itd)

>W zasadzie chętnie bym się dowiedział, co konkretnie ma pan na myśli
>pisząc o "efektywnym powstawaniu przestrzeni", bo póki co jawi mi się to
>jako czczy bełkot, ale może jestem niedouczony; chętnie przeczytam
>jakąś pracę na ten temat.

Polecam:
astropolis(*)-wstep-do-budowy-modelu-atomu/

rowniez dyskusje na temat OTW:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,740898
27-10-2017 19:11 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Na takcie dictum mogę tylko odesłać do vixra.org - mają tam podstawową
"zaletę" - absolutny brak recenzji/kontroli.
27-10-2017 19:23 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Na takcie dictum mogę tylko odesłać do vixra.org - mają tam podstawową
>"zaletę" - absolutny brak recenzji/kontroli.

Mnie osobisice tzw "porady" na tematy nie zwiazane z prezentowanymi konretnymi problemami naukowymi, naprawde nie interesuja.. itp wlasne "wyjasniajace opinie" typu "wydaje mi sie ze wszystko jest zle", "to sa bzdury"..albo polecam ci ksiazke pana x, "tam sie wszystkiego dowiesz" itd itd..

(jesli juz to wylacznie rozprawa argumentacyjna na temat omawianych scisle zagadnien)

.
28-10-2017 16:07 
 Ocena 2 na 2
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Odsyłka na vixra.org to nie porada. To diagnoza.
27-10-2017 19:17 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Jednak studiujac wspolczesnie fizyke dowiemy sie ze.. "przestrzen jest nieskonczona wyginajaca sie arena- elastyczna gabka 3D (rownania otw) powstala w bigbangu, ale pomimo tego sie ona rozszerza (jednak juz tylko miedzy galaktykami ..tzw metric expansion,"dark energy problem"), wygina, a dodatkowo skreca (tzw transfromacje)"...oraz ze pomimo jest cala powyginana (Einstein), to jednoczesnie plaska (jak tu sie polapac o co chodzi).

>Proszę wybaczyć, nie studiuje pan fizyki, studiuje pan niskich lotów
>i słabo przetłumaczoną literaturę popularnonaukową.

Cale szczescie ..bo byc moze jeszcze wiecej "udowodnionych bzdur" nakladlby sobie czlowiek do glowy i co gorsza.. w nie uwierzyl : d.

>Transformacje to nie torsja (skręcenie - jest coś takiego w geometrii, kto ciekaw -
>"Teoria Einsteina-Cartana"). Więc proszę nie dokładać fizykom na tej
>podstawie... Pierwszy byk jest taki, że owa "gąbka" jest "4d".

Poki co mowa byla wylacznie o przestrzeni, nie czasie(ten rowniez jest niepoprawnie opisany i rozumiany). Przestrzen nie moze zawierac wiecej niz 3 wymiarow, to wylacznie NIEEMPIRYCZNE wymysl/zalozenie matematykow teoretykow.

>"3d" może być płaskie - odsyłam do podręczników, internetu itp., zanim
Plaszczaki hehe ?(zachecam jednak do samodzielnej analizy)
>będzie pan się poważał na kategoryczne stwierdzenie typu "jest to
>galimatias" - bezpieczniej i skromniej jest stwierdzić "na moim
>obecnym poziomie zrozumienia jawi mi się to jako galimatias"...

Moim zdaniem to raczej slepa uliczka naukowa ..DEAD END.. "nieskonczona otchlan bez wyjscia", "Era Ducha Ciemnosci".

(a wszystko z powodu niezrozumienia, iz PRZESTRZEN SIE ROZSZERZA, A NIE "WYKRZYWIA GEOMETRYCZNIE")

"Model OTW na wiele lat pograza sie w odmetach niezrozumienia chaosu matematycznego , a ducha epoki stopniowo opanowuje "duch ciemnosci" . To odwieczny wrog swiatla , dominant a wg czcicieli "kreator widzialnego kosmosu" i wlasciciel absolutnej jego czesci (architekt). Swiat nauki opanowuja wierni czciciele przerazajacych "niewidzialnych czarnych dziur", z ktorych otchlani nieskonczonosci matematycznej ucieczki nie ma , a ciemny duch "niewidzialnej energii i niewykrywalnej materii" kreujacy sie z niebytu , roztacza swe nieczyste moce nad kraina swiatlosci, opanowujac i dazac do ostatecznego jej unicestwienia , poprzez "wielkie rozdarcie" w nieskonczonej pustce nicosci ..."

..
28-10-2017 16:06 
 Ocena 8 na 8
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
"Będąc młodym kołczem".

Podpowiem Panu, że za czasów beztroski i dojrzewania naszych
doktoratów lubiliśmy, jak to młódź dziś mawia, "kręcić bekę" z
takich jak Pan. Dziś widzę, że to niesprawiedliwe i krzywdzące,
ale sam Pan rozumie - lata doświadczeń na karku robi swoje.

Ludzie o średnio lotnych umysłach, zdający np. kwanty na 4-5
w pierwszym podejściu, po prostu akceptują fakt, "że działa",
ale mało kto jest w stanie estetyzować - kwanty dla uczciwego
matematycznie fizyka są pokraczne. Dla nielicznej śmietanki
matematyków, biorących się za rzetelne podstawy i osiągających
"niewiele" - być może jest tam coś pięknego, ale rezultaty
z pktu widzenia fizyków wydają się miejscami marne. Oczywiście
matematyka na tym zyskuje, i bardzo dobrze. (Co do lotności:
ludzie o mniej lotnych umysłach na III roku, zdający kwanty
na 3 w piątym podejściu, porobili kariery i bardzo dobrze!)

Podobnie w kosmologii - Pan wmusza fizykom dziecko w brzuch,
kompletnie nie rozumiejąc tego, że kosmologia a'la Friedmann to
TYLKO MODEL. Odsyłam - bez większej nadziei na przestudiowanie
i zrozumienie - do swoich odpowiedzi Maxu Golonce powyżej w wątku.
I koniecznie do literatury, ale fachowej. Bo jeśli naczytał się
Pan bajań o "pięknie teorii strun" - ha... Może jakiś Jankes na
tabletkach to popełnił? A może bez tabletek - wie Pan, oni zawsze
mają to "I'm fine", "Great", etc. Zresztą, czy w popularnonaukowej
książce można prosto z mostu przedstawiać elementy "nagości króla"
- działki, której się oddało pół życia?

***

Nikt Panu nie zabrania wierzyć w klasyczne elektrony w atomach,
w nierelatywistyczny wszechświat i czynnik "x", który Pana zdaniem
jest masą, robiącą na bieżąco przestrzeń - co jako fizyk pozwalam
sobie sklasyfikować jako poezję/beletrystykę. Pana pech, że Pana
wyobrażenia są wyrażane bełkotliwie, ale zapewniam, że jeśli bełkot
i wyobrażenia ubierze Pan w język matematyki, zbada rozwiązania
odpowiednich równań, wyciągnie wnioski i przełoży to na liczby
porównywalne z danymi pomiarowymi i opublikuje bez beletrystyki
- to wóz albo przewóz - błąd albo wkład w wiedzę o wszechświecie.
Przy czym podła statystyka podpowiada, że raczej błąd.

Jeszcze jedno, tytułem ostrzeżenia: stawiam dolary przeciw orzechom,
że przy obecnym stylu Pana pismactwa nikt tego po 2-3 zdaniach nie
przeczyta, i kto wie, czy nie na podstawie tego, że nie złoży Pan
tego ładnie w /La/TeXu, a naskrobie jakąś pokrakę w Wordzie. Forma,
kwestia smaku - tak. A trafność diagnoz - niesamowita!...

Ew. może się Pan wprosić na jakieś seminarium i zacząć coś głosić -
prawdopodobnie będzie grobowa cisza, a przy pytaniach zostanie Pan
rozjechany w minutę, ale bardzo merytorycznie - nauka to feudalno-
-hierarchiczna działka życia społecznego, ale w przeciwieństwie do
kleru czy armii - bardzo dbająca o pozory niefeudalizmu i prawie
braku hierarchii. Choć może wygląda to inaczej na bardziej
prowincjonalnych uniwersytetach niż te dwa, gdzie miałem szczęście
polerować korytarze.

W razie "rozjechania" - Pana wyborem będzie uznanie, czy Pan

(a) tkwił w błędzie,

(b) bełkotał, więc nawet nie mógł się mylić,

(c) padł ofiarą spisku kosmologów, przyspawanych do biurek,
foteli, etatów, grantów, etc.

Polecam warianty (a), ew. (b) - lepiej robią na zdrowie na muniu.
I zapoznanie się z "crackpot index" Baeza, ew. przyswojenie sobie
klasycznego już numeru BigCyc-a: "Tu nie będzie rewolucji".
Najwyżej ewolucja, i Witz tu polega tym, że żeby pomóc w ewolucji,
należy już nieźle się specjalizować w działce. Dla Pana zdaje się
za późno. Pocieszę, że dla mnie też, zresztą zawsze było za późno.
Na szczęście tylko raz "w karierze" dałem się ponieść poczuciu, że
zrobiłem coś naprawdę znaczącego - oczywiście zrobiłem błąd w
rachunkach i wielkość poszła się, hm, mnożyć.

Może się Pan ciskać, może pomstować, ale jednego Pan nie przeskoczy:
NAUKA WŁAŚNIE TAKA JEST. Nikt poważny tam Pana póki co nie potraktuje
poważnie. Co nie znaczy, że nikt w ogóle Pana nie wysłucha i nie
przygarnie na moment - znam takich; ba, kojarzę nawet takich, jak
Pan. Wszyscy poważni się z nich śmieją i z ich opiekunów, którzy
tkwią na dożywotnich etatach... Ale przecież śmiech to zdrowie!
Niektórzy nawet inspirują i doradzają w komisjach parówkowo-puszkowych.

Jak Pan widzi, "every village has its own idiot." Kwestia, czy chce
się mieszkać przy domu wariatów, ew. w środku - do rozważenia.

Powodzenia, i z mojej strony koniec porad.
Samolub (29 punktów)
(zablokowany)
I like it! xD
28-10-2017 21:22 
 Ocena 5 na 5
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>I like it! xD

Dziękuję. Zachodzę czasem w głowę, czemu większość crackpotów wybiera
akurat kosmologię. Nie lepiej jakieś równanie falowe na tle Kerra, czy
insze bagno*? 5 osób na świecie w tym robi, w kosmologii pewnie z 3
rzędy wielkości więcej!

Ale nie, crackpot chce sięgnąć do Stworzenia! Nieistniejącego za
brak nogi chwycić! Ha... Wała!

(*) A chodzenie po bagnach wciąga...
03-11-2017 09:02 
 Ocena 3 na 3
Ebvalaim (2787 punktów)
>Zachodzę czasem w głowę, czemu większość crackpotów wybiera
>akurat kosmologię. Nie lepiej jakieś równanie falowe na tle Kerra, czy
>insze bagno*? 5 osób na świecie w tym robi, w kosmologii pewnie z 3
>rzędy wielkości więcej!
>Ale nie, crackpot chce sięgnąć do Stworzenia! Nieistniejącego za
>brak nogi chwycić! Ha... Wała!

Wtedy wydaje im się, że wiedzą, o czym mówią. Naczytają się popularnonaukowych opowieści o tym, jak to Wszechświat się rozszerza, czarne dziury wszystko wsysają i w ogóle jakie to niesamowite, ale coś przy tym źle zrozumieją, albo wyciągną analogię poza zakres stosowalności - co jeszcze jest całkowicie zrozumiałe, bo popularnonaukowe opowieści zwykle nie grzeszą precyzją w opisywaniu omawianych tematów. Ba, sam padałem ofiarą tej przypadłości. Problem zaczyna się, gdy ktoś na podstawie swojej błędnej interpretacji dochodzi do wniosku, że po przeczytaniu jednej książki Michio Kaku już wszystko rozumie, rozgryzł, jak to wszystko działa i wie lepiej od ludzi, którzy studiowali dziedzinę przez dziesięciolecia. Wtedy powstają takie przypadki, jak pan chillyshotorbitus i to już jest smutne.

Mam z tego powodu mieszane uczucia w stosunku do całej idei popularyzacji nauki. Z jednej strony przybliżanie skomplikowanych zagadnień ogółowi jest chwalebne, ale z drugiej... prowadzi do efektu Dunninga-Krugera posuniętego do skrajności.

Ogólnie stawiam hipotezę, że liczba crackpotów zajmujących się daną dziedziną mocno koreluje z liczbą popularnonaukowych pozycji na dany temat - ale badań się nie podejmę
03-11-2017 13:42 
 Ocena 2 na 2
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Bo trudno jest popularyzować naukę - sprzedając tylko jej pozytywy i
przebłyski (i - o zgrozo! - zastosowania) bez tego, co stanowi zwykle
większość, czyli potknięcia i ślepe uliczki. I fajność idącą prosto
z mierzenia się z problemami i uczenia się (i innych, chcących się
uczyć).

Ja też badań się nie podejmę, ale myślę, że wizyta na wspomnianym
nieszczęsnym vixra mogłaby być dobrym początkiem. Ba, znam jednego
autora, ale od dawna nie sprawdzałem, czy dalej płodzi swoje teksty.
03-11-2017 22:20 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Zachodzę czasem w głowę, czemu większość crackpotów wybiera
>>akurat kosmologię. Nie lepiej jakieś równanie falowe na tle Kerra, czy
>>insze bagno*? 5 osób na świecie w tym robi, w kosmologii pewnie z 3
>>rzędy wielkości więcej!
>>Ale nie, crackpot chce sięgnąć do Stworzenia! Nieistniejącego za
>>brak nogi chwycić! Ha... Wała!
>Wtedy wydaje im się, że wiedzą, o czym mówią. Naczytają się popularnonaukowych opowieści o tym, jak to Wszechświat się rozszerza, czarne dziury wszystko wsysają i w ogóle jakie to niesamowite, ale coś przy tym źle zrozumieją, albo wyciągną analogię poza zakres stosowalności - co jeszcze jest całkowicie zrozumiałe, bo popularnonaukowe opowieści zwykle nie grzeszą precyzją w opisywaniu omawianych tematów. Ba, sam padałem ofiarą tej przypadłości. Problem zaczyna się, gdy ktoś na podstawie swojej błędnej interpretacji dochodzi do wniosku, że po przeczytaniu jednej książki Michio Kaku już wszystko rozumie, rozgryzł, jak to wszystko działa i wie lepiej od ludzi, którzy studiowali dziedzinę przez dziesięciolecia. Wtedy powstają takie przypadki, jak pan chillyshotorbitus i to już jest smutne.
>Mam z tego powodu mieszane uczucia w stosunku do całej idei popularyzacji nauki. Z jednej strony przybliżanie skomplikowanych zagadnień ogółowi jest chwalebne, ale z drugiej... prowadzi do efektu Dunninga-Krugera posuniętego do skrajności.
>Ogólnie stawiam hipotezę, że liczba crackpotów zajmujących się daną dziedziną mocno koreluje z liczbą popularnonaukowych pozycji na dany temat - ale badań się nie podejmę

Oho...nastepny "bohater" sie przebudzil. Ciekawe tylko dlaczego zwiales z podkulonym ogonem, gdy padlo pytanie - ILE RAZY PIERWOTNA CHMURA WODORU POWIEKSZYLA SIE "ROZPREZAJAC" I "STYGNAC" wg modelu bigbang, od 300 tys lat po rzekomym wybuchu po dzis dzien. 2 ..3 ...a moze tysiace, miliony razy ? bo na "potwierdzonych schematach bigbangu".. wyglada ze niewiele.

Maxymalnie 5-6 razy?..to skad sie wziela tak ogromna przestrzenna separacja miedzygalaktyczna ? ...a jesli miliardy razy, to dlaczego nie widzimy na niebie obszaru pierwotnego "malutkiego bloba" od ktorego uciekamy["sie rozprezamy"], a galaktyki sa w przestrzeni rozlozone niemal rownomiernie (nastapila INFLACJA INFLACJI ?- od jednolitej chmury wodoru, po utworzenie odseparowanych od siebie galaktyk ?).

Jedyne co potraficie uprawiac to tzw "troling" ? Dlaczego gdy padaja konkretne pytania o model ..momentalnie nastepuje cisza jakby ja kto makiem zasial ?

[+ cala masa zagadnien na ktore "postanowiles nie odpowiadac", jak chocby ten ..w jaki sposob od strony czystej logiki matematycznej.. lewa strona rownan Einsteina = glebokosc krateru (wykrzywienie przestrzeni) + liczba nie wyrazona w zadnej jednostce "opisuja wg ciebie rozszerzajacy sie wszechswiat" ?

..przeciez sam tak twierdzisz wiec w czym problem ?

Potrafisz jedynie bezrefleksyjnie wklejac przekopiowywane mysli, twierdzac jednoczesnie ze sa one prawdziwe, "bo ktos tak ci powiedzial" ?]

www.racjonalista.pl/forum.php/s,740898


04-11-2017 18:12 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
>a jesli miliardy razy, to dlaczego nie widzimy na niebie obszaru pierwotnego "malutkiego bloba" od ktorego uciekamy
A dlaczego mielibyśmy go widzieć? Widzisz, takie pytania zdradzają, że nie bardzo rozumiesz, o czym mówisz, a na próby tłumaczeń reagujesz alergicznie - więc tak, rozmawiać się odechciewa.

>Jedyne co potraficie uprawiac to tzw "troling" ?
Przyganiał kocioł garnkowi

>Dlaczego gdy padaja konkretne pytania o model ..momentalnie nastepuje cisza jakby ja kto makiem zasial ?
Jak pisałem wyżej - bo zdradzasz swoje braki w podstawach, a ludzie albo nie mają czasu Ci ich tłumaczyć, albo im się odechciewa jak widzą Twoje reakcje.

>[+ cala masa zagadnien na ktore "postanowiles nie odpowiadac", jak chocby ten ..w jaki sposob od strony czystej logiki matematycznej.. lewa strona rownan Einsteina = glebokosc krateru (wykrzywienie przestrzeni) + liczba nie wyrazona w zadnej jednostce "opisuja wg ciebie rozszerzajacy sie wszechswiat" ?
>..przeciez sam tak twierdzisz wiec w czym problem ?
Właśnie... w czym problem?
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>a jesli miliardy razy, to dlaczego nie widzimy na niebie obszaru pierwotnego "malutkiego bloba" od ktorego uciekamy
>A dlaczego mielibyśmy go widzieć? Widzisz, takie pytania zdradzają, że nie bardzo rozumiesz, o czym mówisz, a na próby tłumaczeń reagujesz alergicznie - więc tak, rozmawiać się odechciewa.

Lol ..jakie proby tlumaczen ? Na zasadzie zaopiniowania przez Ciebie ze wszystko jest zle, bo "guru" inaczej pisza w podrecznikach ?

"Reaguje alergicznie" wylacznie na trolowanie, ktore nie wnosi absolutnie nic do debaty argumentacyjnej.

>>Jedyne co potraficie uprawiac to tzw "troling" ?
>Przyganiał kocioł garnkowi

A jak to inaczej okreslic. Wydawalo sie ze taka m.in jest definicja trolingu.
(ktos kto wysmiewa innych, uwazajac ze wie "wszystko" najlepiej - "wszystko" ..tylko co akurat nie zwiazane jest z tematem)

>>Dlaczego gdy padaja konkretne pytania o model ..momentalnie nastepuje cisza jakby ja kto makiem zasial ?
>Jak pisałem wyżej - bo zdradzasz swoje braki w podstawach, a ludzie albo nie mają czasu Ci ich tłumaczyć, albo im się odechciewa jak widzą Twoje reakcje.

Dlatego wlasnie czekam na wyjasnienia CO KONKRETNIE I DLACZEGO JEST wg Ciebie blednym nielogicznym opisem (przedstaw, wklej ...tylko posluz sie logika argumentacyjna, a nie wlasnym "wydaje mi sie", bo akurat Twoje autorytety uwazaly inaczej")

>>[+ cala masa zagadnien na ktore "postanowiles nie odpowiadac", jak chocby ten ..w jaki sposob od strony czystej logiki matematycznej.. lewa strona rownan Einsteina = glebokosc krateru (wykrzywienie przestrzeni) + liczba nie wyrazona w zadnej jednostce "opisuja wg ciebie rozszerzajacy sie wszechswiat" ?
>>..przeciez sam tak twierdzisz wiec w czym problem ?
>Właśnie... w czym problem?

Jak to w czym problem? ..moze zamiast wyrazania opini ze "wszystko jest zle" i ciaglego wysmiewania, czy zarzucania "brakow w wyksztalceniu", ktore Ty rzekomo oswiecony posiadasz.. zacznij w koncu czytac ze zrozumieniem.

...ale za nim znow wyloze (poraz n-ty) kawe na lawe idiotyzmy zalozen ewolucji bigbang/inflacja...

Czy moglbys (moglibyscie) wytlumaczyc ...skad wziela sie tak zasadnicza roznica w schemacie tego samego rzekomo modelu wielkiego wybuchu? (dwie rozne teorie "eksplozji z nikad", ktora byla osobliwoscia?). Byc moze rzeczywiscie jestem niedouczonym idiota, ale tak podstawowe pytanie mam chyba prawo zadac i oczekiwac na nie konkretnej odpowiedzi, zamiast wylacznie "opini o totalnym belkocie".

Dlaczego na jednym obrazku tuba jest niemal calkowicie plaska, a na drugim juz zupelnie nie, wyraznie sie rozszerzajac od czasow jednolitej chmury wodoru? Skad taka rozbieznosc ? (podpowiem ze ma to zwiazek z oszustem modelu inflacyjnego, ale moze Ty znasz/znacie lepsze wyjasnienie)

Ile razy ..poczynajac od momentu "300 tys lat po wybuchu" ..po dzis dzien, wszechswiat zwiekszyl swa objetosc przestrzenna ? (malo ..czy bardzo wiele razy i jak to sie ma do prezentowanych "potwierdzonych" schematow histori ewolucji kosmosu)





.
Problem zas z rownaniami jest taki, iz jako prostolinijny chlop (operator koparki recznej).. nijak nie potrafie zrozumiec w jaki sposob matematyczna suma "glebokosci wykopanego dolu" (rzekomo zakrzywionej przestrzeni, studni grawitacyjnej, "dziury" w ktorej znalazly sie planety).. z liczba nie wyrazona w zadnej jednostce ..moze w jakikolwiek sposob "opisywac rozszerzajacy sie wszechswiat".

Skad i jak wogole mozna bylo takie cos wymyslic ?

Czysta logika matematyczna wskazywalaby ze "DODAJAC LUB ODEJMUJAC jedynie gola liczbe" (wartosc nie wyrazona w zadnej jednostce) ...owo wglebienie, krater poglebi lub co najwyzej zmniejszy wartosc jego "zakrzywienia". Ewentualnie gdy zamienimy wglebienie na wypuklosc (kontynuujac dodawanie/odejmowanie wartosci liczbowej) ... mozna by twierdzic, ze "z rowni pochylej zrobi sie gorka", lecz wciaz nijak nie potrafie zrozumiec, w jaki sposob odnosi sie to do "rozszerzajacego sie kosmosu".

Wg logiki Einsteina powiekszanie sie wspomnianej "gorki przestrzennej" ma wyjasnic ze "galaktyki" oddalaja sie od siebie ?

Dlaczego przeciwnie rozumujac..rzekomy krater = "zakrzywienie w dol" nie skraca odleglosci przestrzennej, a juz przy zmianie znaku obok "stalej kosmoslogicznej" z plusa na minus (lub odwrotnie..w zaleznosci "od widzi mi sie") .. zaczyna ja wydluzac? (brak tu jakiejkolwiek logiki).

Nawet gdyby w te idiotyzmy uwierzyc ... na zasadzie ze "gorka przeciwnia wglebieniu" rozszerza przestrzen ...to model ewolucji kosmosu oparty o takie rownanie powinien zawierac jednoczesnie rozne, ale i przeciwne sobie stale kosmologiczne, w "zaleznosci od potrzeby sytuacji". Inna wartosc w ukladzie slonecznym, inna pomiedzy galaktykami ..a jeszcze inna zapewne w opisie zachowania sie galaktyk (problem "ciemnej materii").
05-11-2017 13:58 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
>Lol ..jakie proby tlumaczen ? Na zasadzie zaopiniowania przez Ciebie ze wszystko jest zle, bo "guru" inaczej pisza w podrecznikach ?
I rozumiem, że to powyżej to już nie trolling?

Opierasz swoje pytania na błędnym zrozumieniu teorii, którą próbujesz obalać. Ja Ci długo próbowałem tłumaczyć w podlinkowanym przez Ciebie wątku, w których miejscach Twoje zrozumienie jest błędne i w jaki sposób, ale w końcu mi się odechciało.

>A jak to inaczej okreslic. Wydawalo sie ze taka m.in jest definicja trolingu.
>(ktos kto wysmiewa innych, uwazajac ze wie "wszystko" najlepiej - "wszystko" ..tylko co akurat nie zwiazane jest z tematem)
A zastanów się, jakie ta definicja ma odniesienie do tego, co Ty tu uprawiasz

>Dlatego wlasnie czekam na wyjasnienia CO KONKRETNIE I DLACZEGO JEST wg Ciebie blednym nielogicznym opisem (przedstaw, wklej ...tylko posluz sie logika argumentacyjna, a nie wlasnym "wydaje mi sie", bo akurat Twoje autorytety uwazaly inaczej")
- Nie rozumiesz pojęcia krzywizny - utożsamiasz je z obrazkami "górek" i "dołków", które są jedynie popularnonaukowymi analogiami
- W szczególności, upierasz się przy traktowaniu krzywizny jako jednej, dodatniej lub ujemnej liczby, mimo licznych tłumaczeń że tak się nie da (krzywiznę opisuje się tensorem czwartego rzędu, w OTW uproszczonym do drugiego rzędu)
- Nie rozumiesz pojęcia ekspansji przestrzeni - w pewnym momencie przyrównałeś je do klasycznego wybuchu, co jest nieporozumieniem na fundamentalnym poziomie
- Ignorujesz i wyśmiewasz wyniki eksperymentów i obserwacji (ale tylko tych, które Ci nie pasują - Hubble jest, jak to sam piszesz, "guru")
- Nie rozumiesz, co i dlaczego postulował Einstein, ani jak jego początkowe postulaty mają się do obecnego rozumienia OTW
- Nie rozumiesz metodologii naukowej (twierdzisz, że eksperyment musi poprzedzać teorię, zignorowałeś kontrprzykłady)
- Brak zrozumienia tak podstawowych zagadnień jak ruch po orbicie i idące za tym argumenty o "idealnym zbalansowaniu", które mają zastosowanie jedynie do Twoich błędnych przekonań

...czy naprawdę muszę wymieniać więcej? Bo przeglądając tamten wątek bardziej szczegółowo - mógłbym.

>Czy moglbys (moglibyscie) wytlumaczyc ...skad wziela sie tak zasadnicza roznica w schemacie tego samego rzekomo modelu wielkiego wybuchu?
Odpowiedź leży w słowie: "schemat". Rozumiem, że jak zobaczysz dwa różne schematy Układu Słonecznego, to też dopytujesz, czemu stosunki odległości między planetami są różne, a w ogóle to czemu na schematach planety często są w jednej linii, choć w naturze ponoć nigdy nie są?
Pierwszy schemat ma podkreślić inflację i przejście ze zwalniającej do przyspieszającej ekspansji. Drugi ma podkreślić poszczególne epoki ewolucji Wszechświata. Nikt nigdzie nie twierdzi, że skala rysunku jest realistyczna.

>Problem zas z rownaniami jest taki, iz jako prostolinijny chlop (operator koparki recznej).. nijak nie potrafie zrozumiec w jaki sposob matematyczna suma "glebokosci wykopanego dolu" (rzekomo zakrzywionej przestrzeni, studni grawitacyjnej, "dziury" w ktorej znalazly sie planety).. z liczba nie wyrazona w zadnej jednostce ..moze w jakikolwiek sposob "opisywac rozszerzajacy sie wszechswiat".
Ty mi przede wszystkim powiedz, skąd Ci się wziął pomysł, że stała kosmologiczna nie ma jednostki (bo rozumiem, że to do niej się odnosisz)?

>Czysta logika matematyczna wskazywalaby ze "DODAJAC LUB ODEJMUJAC jedynie gola liczbe" (wartosc nie wyrazona w zadnej jednostce) ...owo wglebienie, krater poglebi lub co najwyzej zmniejszy wartosc jego "zakrzywienia". Ewentualnie gdy zamienimy wglebienie na wypuklosc (kontynuujac dodawanie/odejmowanie wartosci liczbowej) ... mozna by twierdzic, ze "z rowni pochylej zrobi sie gorka", lecz wciaz nijak nie potrafie zrozumiec, w jaki sposob odnosi sie to do "rozszerzajacego sie kosmosu".
I znowu usiłujesz sprowadzić krzywiznę do jednej liczby. I masz rację - nie potrafisz zrozumieć. Ale przecież nie jesteś zainteresowany zrozumieniem, tylko głoszeniem własnych tez.
05-11-2017 16:33 
 Ocena 3 na 3
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Krzywizna jest tensorem 4 rzędu, nikt jej w OTW nie "upraszcza" do tensora
2 rzędu... Prawdą jest, że jeśli się krzywiznę odpowiednio wysumuje, to
dostaje się tensor 2-go rzędu (t. Ricciego) i ten w równaniach Einsteina
występuje.

Resztę - powiedziano chyba już dostatecznie wiele razy...


PS

Udaję się na forum hodowców pieczarki białej, też ich pouczę, biorąc dobry
przykład z naszego rozmówcy. Niedoczekanie ich! Kompletnie nie znam się na
pieczarkach, ale jednak, mości panowie, pewnych spraw płazem nie puszczę!


Ebvalaim (2787 punktów)
>Krzywizna jest tensorem 4 rzędu, nikt jej w OTW nie "upraszcza" do tensora
>2 rzędu... Prawdą jest, że jeśli się krzywiznę odpowiednio wysumuje, to
>dostaje się tensor 2-go rzędu (t. Ricciego) i ten w równaniach Einsteina
>występuje.
Nie znalazłem dobrego słowa, więc poprzestałem na "upraszcza", ale to oczywiście prawda
05-11-2017 16:57 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Pewnie gdybym grzebnął w zeszycie do GR, okazałoby się, że nie do końca
prawda, a przynajmniej nie najogólniej. Ale nie grzebnę - nie te czasy.
I może wywalę zeszyty i notatki. Pożytku zero ostatnio, a sentyment jest.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Lol jakie proby tlumaczen ? Na zasadzie zaopiniowania ze wszystko jest zle, bo "guru" inaczej pisza w podrecznikach?
>I rozumiem, że to powyżej to już nie trolling?

Nie do konca, poniewaz przedstawiane sa konkretne wyjasnienia = dlaczego uwazam ze "cos jest zle", w przeciwienstwie do wylacznie opinii opartej o epitety.

>Opierasz swoje pytania na błędnym zrozumieniu teorii, którą próbujesz obalać. Ja Ci długo próbowałem tłumaczyć w podlinkowanym przez Ciebie wątku, w których miejscach Twoje zrozumienie jest błędne i w jaki sposób, ale w końcu mi się odechciało.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,740898

No wlasnie problem polega na tym, ze zadnych konkretnych wyjasnien nie bylo. Starales sie mnie jedynie "uswiadomic", ze wszystko jest zle podajac jako "dowod" wiedze ksiazkowa.... twierdzac ze plote bzdury np. "O EFEKTYWNEJ EKSPANSJI PRZESTRZENI", poniewaz pojecia nie mam o prawdziwej nauce, ktora uczy w szkole, ze "PRZESTRZEN SIE OCZYWISCIE WYKRZYWIA" (czego dowodem empirycznym jest ugiecie swiatla 30 miejsc po przecinku zmierzone w 1919)...itd itd (na tej zasadzie)

>>A jak to inaczej okreslic. Wydawalo sie ze taka m.in jest definicja trolingu.
>>(ktos kto wysmiewa innych, uwazajac ze wie "wszystko" najlepiej - "wszystko" ..tylko co akurat nie zwiazane jest z tematem)
>A zastanów się, jakie ta definicja ma odniesienie do tego, co Ty tu uprawiasz

Postawilem teze - MASA ROZSZERZA PRZESTRZEN, A NIE JA WYKRZYWIA i podalem DOWODY EMPIRYCZNE na jej poparcie w postaci atomow, gwiazd i galaktyk koncentrujacych materie w jadrze [zadnego odniesienia - glowny watek stale omijany i unikany]

Troling, poniewaz zaistniala sprzecznosc z obowiazujaca teoria? ..a ja myslalem ze na tym wlasnie polega prawdziwa analiza naukowa.

>>Dlatego wlasnie czekam na wyjasnienia CO KONKRETNIE I DLACZEGO JEST wg Ciebie blednym nielogicznym opisem (przedstaw, wklej tylko posluz sie logika argumentacyjna, a nie wlasnym "wydaje mi sie", bo akurat Twoje autorytety uwazaly inaczej")
>- Nie rozumiesz pojęcia krzywizny - utożsamiasz je z obrazkami "górek" i "dołków", które są jedynie popularnonaukowymi analogiami

Czyli wg Ciebie "krzywizna przestrzeni"(grawitacja) nie ma nic wspolnego z "wglebieniem","studnia grawitacyjna", lejem ktore tworzy rzekomo masa? W takim razie jaka jest inna przyczyna przyciagania, jesli nie "spadek-zjazd" po rowni pochylej w kierunku wkleslego wglebienia, gdzie znajduje sie "centrum masy" ?

>- W szczególności, upierasz się przy traktowaniu krzywizny jako jednej, dodatniej lub ujemnej liczby, mimo licznych tłumaczeń że tak się nie da (krzywiznę opisuje się tensorem czwartego rzędu, w OTW uproszczonym do drugiego rzędu)

Pochopnie wyciagasz wnioski. Lewa strona strona rownan zawiera dwa czlony.
Opis wglebienia przestrzennego za pomoca wektorow + LICZBA (i juz nie oswiecaj mnie o zadnej lambdzie, bo to wciaz jest wylacznie gola liczba nie wyrazona w zadnej jednostce). Mnie interesuje skad bierze sie w tym wypadku "rozszerzajacy sie przestrzennie kosmos".

Posluzmy sie analogia i uproscmy model. Zalozmy ze MASA WYKRZYWIA PRZESTRZEN EUKIDESOWO i tworzy w przestrzeni OTW "dziure w ksztalcie szescianu" (tak tak wiem nie ma to sensu gdyz zniknie rownia pochyla i planety spadna na dno i nie beda chcialy "krazyc po kwadratowej orbicie" lol ...rowniez nie musisz mnie oswiecac w tym wypadku)

Pytanie: Dlaczego dodajac liczbe do opisu "szescianowego zakrzywienia" znaczyc to musi akurat ze ow szescian "zacznie sie rozciagac na wszystkie strony" (ekspandujacy przestrzennie kosmos) , a nie jest ona zwiazana z np wartoscia(wlasnoscia) samego szescianu (np jego poglebienie lub splycenie).. na co przeciez w pierwszej kolejnosci wskazywalaby zwykla logika matematyczna. Skad bierze sie taka dowolnosc interpretacji ?

>- Nie rozumiesz pojęcia ekspansji przestrzeni, w pewnym momencie przyrównałeś je do klasycznego wybuchu, co jest nieporozumieniem na fundamentalnym poziomie

Wybuch, ktory nie nalezy rozumiec jako eksplozje, krzywizna ktorej nie nalezy rozumiec jako wglebienie, schemat ewolucji kosmosu ktory rowniez nalezy inaczej rozumiec niz to jest przedstawiane ..it itd (komedia)

Czyli jak mam rozumiec ..ze wybuchlo z punktu ktory znajdowal sie wszedzie w wielu punktach nieskonczonej przestrzeni jednoczesnie ? Tzw seria minibigbangow - mini i multi granatow prof Meissnera ? .. i z tego powstala chmura wodoru tak ?

Ok mamy jednolita chmure wodoru (potwierdzone empirycznie CMB)i co dalej ? Chmura znow wybucha z predkoscia inflacji we wszystkich miejscach jednoczesnie by utworzyc 300 miliardow rozdzielonych rownomiernie galaktyk podzielonych na 200 miliardow gwiazd w kazdej ? Czy stopniowo rozpreza sie od epicentrum coraz dalej i dalej w nieskonczona przestrzen powiekszajac stale objetosc ? Jesli tak to jak zatem wyjasnic jednorodny rozklad materii (galaktyk w kosmosie)? Chmura rozprezyla sie na wszystkie galaktyki jednoczesnie ? Jak zatem nauka opisuje ewolucje kosmosu od czasow jednolitej konsystentnej chmury H ?

[to wogole powinien byc oddzielny watek i dyskusja na temat "paradoksow wynkajacych z teori inflacji"]

>- Ignorujesz i wyśmiewasz wyniki eksperymentów i obserwacji (tych, które Ci nie pasują - Hubble jest, jak to sam piszesz, "guru")

Obserwacja Hubbla z 1929 roku tak naprawde wykluczyla zalozenia o "NIESKONCZONEJ I WYKRZYWIAJACEJ SIE ARENIE PRZESTRZENNEJ OTW" (wyszlo oszustwo Edingtona z 1919). Niestety naukowcy popelniaja fatalny blad twierdzac ze OTW "wciaz obowiazuje", a to jedynie "galaktyki uciekaja z predkosciami bliskimi swiatlu" w "nieskonczona pustke nicosci, w srodku nieskonczonej areny OTW" (kinetyka, zamiast "metric expansion").

W rzeczywistosci obserwacja Hubbla z 1929 roku ukazala EFEKTYWNE ROZSZERZANIE SIE PRZESTRZENI MIEDZYGALAKTYCZNEJ (jak juz pisalem tysiace razy). Wowczas nalezalo tylko zadac pytanie CO OWA EKSPANSJE POWODUJE i polaczyc to zjawisko z wczesniejszym powiazaniem masy i przestrzeni przez Einsteina (niewiele braklo)
06-11-2017 05:43 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
>Postawilem teze - MASA ROZSZERZA PRZESTRZEN, A NIE JA WYKRZYWIA i podalem DOWODY EMPIRYCZNE na jej poparcie w postaci atomow, gwiazd i galaktyk koncentrujacych materie w jadrze [zadnego odniesienia - glowny watek stale omijany i unikany]
>Troling, poniewaz zaistniala sprzecznosc z obowiazujaca teoria? ..a ja myslalem ze na tym wlasnie polega prawdziwa analiza naukowa.
No widzisz, i tu po raz kolejny zdradzasz swoją nieznajomość metodologii naukowej. Nie, analiza naukowa nie polega na fabularnym opisaniu tezy i zamachaniu rękami czemu mogłaby mieć sens. Analiza naukowa polega na sformułowaniu równań, wykonaniu obliczeń i pokazaniu, że wyniki zgadzają się z pomiarami.
W każdym razie, kłamiesz, że nie było żadnego odniesienia. Próbowałem dopytać, jak sobie wyobrażasz wobec tego wyjaśnienie grawitacji, ale nie przypominam sobie żadnej sensownej odpowiedzi. Inna sprawa, że ciężko dyskutować o czymś, co nie daje żadnych przewidywań ilościowych.
Równie dobrze to ja mogę twierdzić, że elektryczność i magnetyzm to dwa osobne zjawiska, bo weź pierwszy lepszy magnes i przyłóż do niego woltomierz - wynik będzie 0! Gdzie tu elektryczność? A magnetyzm jest! Ewidentnie kompletnie osobne! OBAL TO.

>Czyli wg Ciebie "krzywizna przestrzeni"(grawitacja) nie ma nic wspolnego z "wglebieniem","studnia grawitacyjna", lejem ktore tworzy rzekomo masa? W takim razie jaka jest inna przyczyna przyciagania, jesli nie "spadek-zjazd" po rowni pochylej w kierunku wkleslego wglebienia, gdzie znajduje sie "centrum masy" ?
Podkreślałem wielokrotnie, i podkreślę ostatni raz - nie krzywizna przestrzeni, a krzywizna czasoprzestrzeni. Widzisz różnicę?
Zanim w ogóle będzie sens kontynuowania opisu, musisz ogarnąć różnicę między przestrzenią a czasoprzestrzenią i wiedzieć np., co to interwał czasoprzestrzenny.

>Pochopnie wyciagasz wnioski. Lewa strona strona rownan zawiera dwa czlony.
>Opis wglebienia przestrzennego za pomoca wektorow + LICZBA (i juz nie oswiecaj mnie o zadnej lambdzie, bo to wciaz jest wylacznie gola liczba nie wyrazona w zadnej jednostce). Mnie interesuje skad bierze sie w tym wypadku "rozszerzajacy sie przestrzennie kosmos".
Chyba niezbyt Cię interesuje, skoro nie próbujesz się doedukować. Skoro opowiadanie słowami do Ciebie nie przemawia (a widzimy, że nie przemawia po każdym Twoim poście), to pozostaje wyjaśnienie matematyką. Na ile jesteś zaznajomiony z takimi pojęciami jak pochodne cząstkowe, rozmaitości różniczkowe, tensor metryczny, tensor Riemanna? To są podstawy, żeby kontynuować temat.

>Pytanie: Dlaczego dodajac liczbe do opisu "szescianowego zakrzywienia" znaczyc to musi akurat ze ow szescian "zacznie sie rozciagac na wszystkie strony" (ekspandujacy przestrzennie kosmos) , a nie jest ona zwiazana z np wartoscia(wlasnoscia) samego szescianu (np jego poglebienie lub splycenie).. na co przeciez w pierwszej kolejnosci wskazywalaby zwykla logika matematyczna. Skad bierze sie taka dowolnosc interpretacji ?
Nie da się odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ jest źle postawione. Pożyczając analogię z innego forum i innego tematu, to tak, jakbyś pytał, czemu w małym fiacie umieszczono ster wysokości z przodu, zamiast klasycznie z tyłu. No pytanie nie ma sensu po prostu. A ponieważ nadal uważasz, że masz wystarczające zrozumienie tematu i nie zamierzasz się doedukować, bo to przecież spisek naukowców, przestajemy w ogóle mieć o czym rozmawiać.

>Wybuch, ktory nie nalezy rozumiec jako eksplozje, krzywizna ktorej nie nalezy rozumiec jako wglebienie, schemat ewolucji kosmosu ktory rowniez nalezy inaczej rozumiec niz to jest przedstawiane ..it itd (komedia)
Patrz wyżej.

>Czyli jak mam rozumiec ..ze wybuchlo z punktu ktory znajdowal sie wszedzie w wielu punktach nieskonczonej przestrzeni jednoczesnie ? Tzw seria minibigbangow - mini i multi granatow prof Meissnera ? .. i z tego powstala chmura wodoru tak ?
Mógłbym dalej tłumaczyć - ale już mi się odechciało. Dokształć się sam.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>No widzisz, i tu po raz kolejny zdradzasz swoją nieznajomość metodologii naukowej. Nie, analiza naukowa nie polega na fabularnym opisaniu tezy i zamachaniu rękami czemu mogłaby mieć sens. Analiza naukowa polega na sformułowaniu równań, wykonaniu obliczeń i pokazaniu, że wyniki zgadzają się z pomiarami.

Kto tu mowi o metodologii naukowej ...skup sie i nie stresuj tak bardzo ..
(to tylko swobodna rozmowa o teorii fizyki na forum, a nie aplikacja do nagrody Nobla lol).

Relacja masy i przestrzeni :

ATOMY - (Bohr) - zwieksza sie masa-ENERGIA jadra atomu -> rozszerzalnosc temperaturowa (ekspansja przestrzeni mini skali - skok kwantowy na dalsza orbite) CZYSTY DOWOD NA RELACJE, KTORA NALEZY ZMIERZYC = FIZYKA EMPIRYCZNA , A NIE WYLICZYC Z NIKAD.

GWIAZDY - narodziny - separacja w plejady - KONCENTRACJA MASY W JADRZE GWIAZD - SKUTEK - ODDALAJA SIE OD SIEBIE (efektywna ekspansja przestrzeni wokol + jednoczesne rozrzedzenie pozostalosci gazu uniemozliwiajace powstanie kolejnych slonc (nastepny dowod na potwierdzenie relacji)

- smierc w gigancie - ekspansja przestrzeni gwiazdy, gdy masa rdzenia osiaga poziom krytyczny CZYSTY DOWOD EMPIRYCZNY na relacje masy i przestrzeni

- GALAKTYKI - to samo - KONCENTRACJA MASY W JADRZE KAZDEJ Z GALAKTYK - EFEKT - EKSPANSJA PRZESTRZENI KOSMOSU - WYJASNIONE - JEDNORODNOSC ROZKLADU - KIERUNEK EKSPANSJI - JEJ PRZYSPIESZENIE

CZESC TEORETYCZNA - (jak 3 letniemu dziecku) - TE KARTECZKE BIERZEMY I ZANOSIMY DO OBSERWATORIUM I LABORATORIUM, gdzie relacje masy i przestrzeni nalezy zmierzyc.

Obserwacja - Teoria - Pomiar - Eksperyment (powtarzalny) (klasyka)

(wspolczesnosc) Teoria(nieempiryczna) - Pomiar (watpliwy - 100 miejsc po przecinku)
- Obserwacja (szukanie zjawiska "na niebie")

(metodologia od czasow Einsteina - odejscie od klasyki = chaos)

Przyrzady pomiarowe - TECHNOLOGIA- sa obecnie w rekach slepych bezmozgowcow (ludzi niezdolnych do samodzielnej analizy).To kopiarko - wklejarki cudzych pomyslow zajete poszukiwaniem niewidzialnych fal grawitacyjnych, niewidzialnych bozonow, niewidzialnych energi materii itp debilizmow , nie przyjmujace jednoczesnie zadnej krytyki, uwag, sugestii, nie zainteresowane analiza czegokolwiek co sprzeczne jest z ich chora wizja. Oni wszystko wiedza najlepiej, oni "podadza prawde na tacy" - a wszyscy inni moga sie tylko przygladac, sluchac i przytakiwac.

>W każdym razie, kłamiesz, że nie było żadnego odniesienia. Próbowałem dopytać, jak sobie wyobrażasz wobec tego wyjaśnienie grawitacji, ale nie przypominam sobie żadnej sensownej odpowiedzi. Inna sprawa, że ciężko dyskutować o czymś, co nie daje żadnych przewidywań ilościowych.

Bylo wyjasnione .

>Ponawiam pytanie - jeśli masa rozszerza przestrzeń, to co powoduje przyciąganie grawitacyjne?

Rozszerzanie przestrzeni= jej efektywna kreacja = zamiana = transfer z MASY, moze nastapic tylko w wyniku postepujacej koncentracji materii-energii-temperatury w jadrze.

To dlatego wpierw na mapie tla widzisz WSZYSTKO WYPELNIONE WODOREM, KTORY ZACZYNA SIE KONCENTROWAC W WIELU MIEJSCACH JEDNOCZESNIE. Na pewnym etapie kumulacji nastepuje efektywna kreacja=rozszerzenie przestrzeni(zamiana masy, transfer przez cisnienie w jadrze) i dlatego galaktyki(gromady) oddalaja sie od siebie, co nie oznacza jednoczesnego "wylaczenia grawitacji", czyli wzajemnej atrakcji pomiedzy masami.

Wlasnie akurat gdyby zalozyc postulaty OTW, wowczas zgodnie z prawami logiki wodor zapadlby sie w jedna jednorodna kule, a kosmos jaki znamy nigdy nie moglby zaistniec.

>Równie dobrze to ja mogę twierdzić, że elektryczność i magnetyzm to dwa osobne zjawiska, bo weź pierwszy lepszy magnes i przyłóż do niego woltomierz - wynik będzie 0! Gdzie tu elektryczność? A magnetyzm jest! Ewidentnie kompletnie osobne! OBAL TO.

Co tu obalac ? To ze magnetyzm i elektrycznosc sa ze soba powiazane nie znaczy ze to dokladnie to samo zjawisko.

(-) elektrony (+) jadro atomu

Magnetyzm - przyciaganie pomiedzy (glowna sila atrakcji) swobodnymi elektronami(-) atomow metalow zdolnych do ich utrzymania [obiekt A] , a jadrami(+) masywnego centrum obiektu B (rowniez metalu o duzej masie ogniska(+) atomu)

*wersja elektro - pobudzone energia/masa ciezkie jadra atomu(+) metalu ekspanduja przestrzen umozliwiajac dalsze dotarcie wolnym elektronom(-) i silniejsze przyciaganie samego centrum(+) do elektronow sasiada(-) .

Grawitacja - atrakcja pomiedzy calym zbiorem wszystkich obiektow materialnych na poziomie jadro(-) / elektron(+)

Przyciaganie pomiedzy dwoma malymi przedmiotami jest slabe (np kamienie) , poniewaz liczba atomow w tych przedmiotach jest "niewielka". W przypadku np ukladu kamien - ziemia (z najmasywniejszym centrum i kazdym jej ciezkim atomem) atrakcja juz wystapi .

>>Czyli wg Ciebie "krzywizna przestrzeni"(grawitacja) nie ma nic wspolnego z wglebieniem","studnia grawitacyjna", lejem ktore tworzy rzekomo masa? W takim razie jaka jest inna przyczyna przyciagania, jesli nie "spadek-zjazd" po rowni pochylej w kierunku wkleslego wglebienia, gdzie znajduje sie "centrum masy" ?
>Podkreślałem wielokrotnie, i podkreślę ostatni raz - nie krzywizna przestrzeni, a krzywizna czasoprzestrzeni.Widzisz różnicę?

Czyli lej nie istnieje, bo przestrzenna arena 3D, w ktorej znajduje sie np uklad sloneczny nie jest zakrzywiona (lol) .. tylko i wylacznie niewidzialny twor zwany "4D czasoprzestrzenia jest wygiety", czego niestety nie mozna zauwazyc (a jedynie wyliczyc) i stad sie bierze grawitacja ? Tak to nalezy poprawnie rozumiec ? Lej grawitacyjny istnieje , ale nie ma nic wspolnego z krzywa przestrzenia (takie pojecie nie istnieje), tylko czasoprzestrzenia - "a to zupelnie co innego".

>Zanim w ogóle będzie sens kontynuowania opisu, musisz ogarnąć różnicę między przestrzenią a czasoprzestrzenią i wiedzieć np., co to interwał czasoprzestrzenny.

Tylko po co tu na sile czas wciskac ..bo ? wg Ciebie takie cos jak przestrzen wogole nie istnieje ? Nie ma takiego pojecia, poniewaz istnieje wylacznie czasoprzestrzen. (prawidlowa logika?)
07-11-2017 07:57 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
>Czyli lej nie istnieje, bo przestrzenna arena 3D, w ktorej znajduje sie np uklad sloneczny nie jest zakrzywiona (lol) .. tylko i wylacznie niewidzialny twor zwany "4D czasoprzestrzenia jest wygiety", czego niestety nie mozna zauwazyc (a jedynie wyliczyc) i stad sie bierze grawitacja ? Tak to nalezy poprawnie rozumiec ? Lej grawitacyjny istnieje , ale nie ma nic wspolnego z krzywa przestrzenia (takie pojecie nie istnieje), tylko czasoprzestrzenia - "a to zupelnie co innego".
Istnieje pojęcie krzywej przestrzeni, ale to nie krzywa przestrzeń odpowiada za przyciąganie się mas. Przyciąganie się mas jest objawem "części czasowej" krzywizny (w dużym uproszczeniu).
Z przestrzenią w OTW w ogóle trzeba uważać, bo jest całkowicie względna - różni obserwatorzy traktują różne 3-wymiarowe przekroje czasoprzestrzeni jako "przestrzeń" - stąd m.in. skrócenie Lorentza.

>Tylko po co tu na sile czas wciskac ..bo ? wg Ciebie takie cos jak przestrzen wogole nie istnieje ? Nie ma takiego pojecia, poniewaz istnieje wylacznie czasoprzestrzen. (prawidlowa logika?)
Jest pojęcie przestrzeni, patrz wyżej. Bez uwzględnienia czasu jednak nie ma OTW. OTW jest w stanie opisywać grawitację tylko i wyłącznie dzięki temu, że traktuje czasoprzestrzeń jako całość.
14-12-2017 17:58 
 Ocena-1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Czyli lej nie istnieje, bo przestrzenna arena 3D, w ktorej znajduje sie np uklad sloneczny nie jest zakrzywiona (lol) .. tylko i wylacznie niewidzialny twor zwany "4D czasoprzestrzenia jest wygiety", czego niestety nie mozna zauwazyc (a jedynie wyliczyc) i stad sie bierze grawitacja ? Tak to nalezy poprawnie rozumiec ? Lej grawitacyjny istnieje , ale nie ma nic wspolnego z krzywa przestrzenia (takie pojecie nie istnieje), tylko czasoprzestrzenia - "a to zupelnie co innego".

>Istnieje pojęcie krzywej przestrzeni, ale to nie krzywa przestrzeń odpowiada za przyciąganie się mas. Przyciąganie się mas jest objawem "części czasowej" krzywizny (w dużym uproszczeniu).

Panie Niuton slyszal Pan ?... za przyciaganie cial w kosmosie odpowiedzialna jest ... "geometryczna krzywizna czasowa"... (wg mnie ciezko wogole uznac wypowiadajacych takie slowa za istoty rozumne, czyt samodzielnie myslace)

>Z przestrzenią w OTW w ogóle trzeba uważać, bo jest całkowicie względna - różni obserwatorzy traktują różne 3-wymiarowe przekroje czasoprzestrzeni jako "przestrzeń" - stąd m.in. skrócenie Lorentza.

Brednie i wymysly nie poparte ..ani zadna zadna konkretna logika, ani tymbardziej empiryka.

>>Tylko po co tu na sile czas wciskac ..bo ? wg Ciebie takie cos jak przestrzen wogole nie istnieje ? Nie ma takiego pojecia, poniewaz istnieje wylacznie czasoprzestrzen. (prawidlowa logika?)
>Jest pojęcie przestrzeni, patrz wyżej. Bez uwzględnienia czasu jednak nie ma OTW. OTW jest w stanie opisywać grawitację tylko i wyłącznie dzięki temu, że traktuje czasoprzestrzeń jako całość.

W tej teorii poza stwierdzeniem iz pomiedzy MASA A PRZESTRZENIA ISTNIEJE "jakas" relacja, nic nie ma sensu. Jedyne co Einstein realnie dodal do teorii Newtona ...to to iz istnieja "niewidzialne kratery/ doly / wglebienia" w ktore wpadaja ciala materialne ....plus nadal nieskonczonej pustce Newtonowskiej areny - KONKRETNA STRUKTURE , dzieki czemu ...od czasow Einsteina "moze sie ona niewidzialnie w owe doly wyginac".

.
16-12-2017 06:22 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)

chillyshotorbitus (729 punktów)
..
Czyli walacy sie i zdemolowany model goracej eksplozji bigbangu z punktu ..i Ty "obronca" jak ta trusia z daleka, ktora jak zwykle niewie o co chodzi ?
..
18-12-2017 10:57 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>..
>Czyli walacy sie i zdemolowany model goracej eksplozji bigbangu z punktu ..i Ty "obronca" jak ta trusia z daleka, ktora jak zwykle niewie o co chodzi ?
>..

Proponuję panu poluzować rękawki i jeśli pielęgniarz nie widzi,
udać się do sąsiedniej sali i odtrąbić zwycięstwo.
07-11-2017 11:31 
 Ocena-1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
Pokolei ..

>>Pochopnie wyciagasz wnioski. Lewa strona strona rownan zawiera dwa czlony.
>>Opis wglebienia przestrzennego za pomoca wektorow + LICZBA (i juz nie oswiecaj mnie o zadnej lambdzie, bo to wciaz jest wylacznie gola liczba nie wyrazona w zadnej jednostce). Mnie interesuje skad bierze sie w tym wypadku "rozszerzajacy sie przestrzennie kosmos".
>Chyba niezbyt Cię interesuje, skoro nie próbujesz się doedukować. Skoro opowiadanie słowami do Ciebie nie przemawia (a widzimy, że nie przemawia po każdym Twoim poście), to pozostaje wyjaśnienie matematyką. Na ile jesteś zaznajomiony z takimi pojęciami jak pochodne cząstkowe, rozmaitości różniczkowe, tensor metryczny, tensor Riemanna? To są podstawy, żeby kontynuować temat.

Mhm...czyli to "pochodne cząstkowe, rozmaitości różniczkowe, tensor metryczny, tensor Riemanna sa odpowiedzialne za ekspansje kosmosu ...teraz rozumiem !

>>Pytanie: Dlaczego dodajac liczbe do opisu "szescianowego zakrzywienia" znaczyc to musi akurat ze ow szescian "zacznie sie rozciagac na wszystkie strony" (ekspandujacy przestrzennie kosmos) , a nie jest ona zwiazana z np wartoscia(wlasnoscia) samego szescianu (np jego poglebienie lub splycenie).. na co przeciez w pierwszej kolejnosci wskazywalaby zwykla logika matematyczna. Skad bierze sie taka dowolnosc interpretacji ?
>Nie da się odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ jest źle postawione. Pożyczając analogię z innego forum i innego tematu, to tak, jakbyś pytał, czemu w małym fiacie umieszczono ster wysokości z przodu, zamiast klasycznie z tyłu. No pytanie nie ma sensu po prostu. A ponieważ nadal uważasz, że masz wystarczające zrozumienie tematu i nie zamierzasz się doedukować, bo to przecież spisek naukowców, przestajemy w ogóle mieć o czym rozmawiać.

Sam przyznajesz ze stala kosmologiczna to takie "niechciane dziecko z nikad" ..."dostawiona kierownica" ktora zamontowano gdy "empiryczne obserwacje przeczyly logice modelu" czyli :

...wpierw musiano ja dostawic gdyz materia w kosmosie "nie chce sie zapadac" (SC rownowazy powstrzymujac grawitacje- Einstein)

..a potem poraz kolejny gdy okazuje sie, ze znow sie nic nie zgadza, poniewaz przestrzen sie nie zapada.. a o dziwo rozszerza, wowczas juz stala kosmologiczna kosmos ekspanduje !

Pytanie sie pojawia dlaczego w ukladzie slonecznym SC nie ekspanduje przestrzeni (zgodnie z rownaniami), a galaktyki jednak "pcha w kierunku nicosci" ?

Aaaa juz wiem.. to bedzie z powodu "zmiennej stalej kosmologicznej" !? (czy nie do konca)

>>Wybuch, ktory nie nalezy rozumiec jako eksplozje, krzywizna ktorej nie nalezy rozumiec jako wglebienie, schemat ewolucji kosmosu ktory rowniez nalezy inaczej rozumiec niz to jest przedstawiane ..it itd (komedia)
>Patrz wyżej.
>>Czyli jak mam rozumiec ..ze wybuchlo z punktu ktory znajdowal sie wszedzie w wielu punktach nieskonczonej przestrzeni jednoczesnie ? Tzw seria minibigbangow - mini i multi granatow prof Meissnera ? .. i z tego powstala chmura wodoru tak ?
>Mógłbym dalej tłumaczyć - ale już mi się odechciało. Dokształć się sam.

Zacznij moze ..zamiast wybierania wybiorczo malo istotnych watkow odpowiadac na zasadnicze kwestie..

..chodzi konkretnie o "EWOLUCJE KOSMOSU WG OTW/bigbang", ktorej nie moge sie doprosic od samego poczatku (przeciez ponoc OTW/bigbang po poczatkowej 0,0000000..xx1 sekundzie.. wszystko objasnia idealnie "do 20 miejsc po przecinku")

czyli : W JAKI SPOSOB JEDNOLITA CHMURA WODORU "ROZPREZYLA SIE" (czy tam "wybuchla") TWORZAC JEDNORODNY NIEMAL ROZKLAD GALAKTYK I GWIAZD

To jest kwestia zasadnicza (fascynujace opowiesci o tensorach zostawmy na pozniej...wpierw moze "niech LOGIKA ZAISTNIEJE")

..choc rozumiem ze opisuje ten mechanizm "najnowszy model big bang" ("seria minigranatow"), gdzie wszystko wybucha z .. "punktu nicosci ktory jest wszedzie" (kazde miejsce nieskonczonej areny OTW?).

Owszem .."w jakis sposob" "wyjasnia" to jednorodnosc rozkladu galaktyk i kierunek ich oddalanie sie od siebie (kazda od kazdej ,z powodu wlasnie "nieskonczenie wielu minibigbangow, "granatow" Meissnera "pomiedzy materia (galaktykami)".

(dobrze rozumuje czy ..?)

Problem jedynie pojawia sie, gdy zdamy sobie jednak sprawe iz na pewnym etepie "WSZYSTKO BYLO JEDNOLITA CHMURA WODORU, KTORA TO DODATKOWO CALA ZACZYNA SIE KONCENTROWAC A NIE ROZSZERZAC" (czerwone miejsca na calej mapie gdzie widzimy wylacznie koncentracje, zageszczenia materii ..wyssanej z obszarow niebieskich)

Jak to pogodzic z seria minibigbangow (ktora zdarzyla sie przeciez przed chmura H) i wogole ekspansja, skoro widzimy koncentracje ? (tensory tez to wyjasniaja?). Czyli zageszczone miejsca sie pozniej rozdzielily na rownomiernie rozlozone 300 miliardow kawalkow galaktyk ? Pytanie tylko jak ? Kolejna seria mini wybuchow ..tylko tym razem " w kazdym miejscu chmury" ?

Ebvalaim (2787 punktów)
>Pytanie sie pojawia dlaczego w ukladzie slonecznym SC nie ekspanduje przestrzeni (zgodnie z rownaniami), a galaktyki jednak "pcha w kierunku nicosci" ?
Pisałem Ci już i powtórzę: policz sobie, z jakiego rzędu ekspansją możemy mieć do czynienia w skali Układu Słonecznego. Podpowiem, że stała Hubble'a to ok. 70 km/s/Mpc.
11-11-2017 22:12 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)

>Pisałem Ci już i powtórzę: policz sobie,

Uuu... Podpadłeś!(Mnie przynajmniej z rachowaniem wysłał do
tabliczki mnożenia. A ja, tępak, tabliczkę czekolady z tych
nerw wchłonąłem.)
14-12-2017 18:12 
 Ocena-1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Pytanie sie pojawia dlaczego w ukladzie slonecznym SC nie ekspanduje przestrzeni (zgodnie z rownaniami), a galaktyki jednak "pcha w kierunku nicosci" ?
>Pisałem Ci już i powtórzę: policz sobie, z jakiego rzędu ekspansją możemy mieć do czynienia w skali Układu Słonecznego. Podpowiem, że stała Hubble'a to ok. 70 km/s/Mpc.

Przeciez na pewnym etapie kosmos byl jednorodna, skupiona materia ..wiec mozna zalozyc ze i ciemna niewidzialna energia rozlozona byla choc podobnie (wiec i rownomiernie zgodnie z logika winna rozproszyc pierwsze skupiska masy), czy temu zaprzeczysz twierdzac ze "za malo jeszcze wiemy o niewidzialnej energii by to stwierdzic" lol.

Wg Twojej ..przekopiowanej z mainstreamu "logiki" ..niewidzialna ciemna energia zaczela sie wylaniac w pozniejszym okresie, wylacznie z miejsc najwiekszej totalnej pustki miedzygalaktycznej ..racja ?

...moze jakis oficjalny model "pojawiania sie z nikad" bys przedstawil ? (gdzie i kiedy dokladnie sie owa niewidzialna moc kreujaca z nicosc pojawila)

A na odpowiedzi na kluczowe kwestie klawiatury braklo ?

.
06-11-2017 01:31 
 Ocena-1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>- Nie rozumiesz, co i dlaczego postulował Einstein, ani jak jego początkowe postulaty mają się do obecnego rozumienia OTW

"OTW ktore nalezy rozumiec zupelnie inaczej niz OTW" (kolejny debilizm wynikajacy z blednej teorii = pojawiajace sie wiecznie modyfikacje, "podporki", sprzecznosci, niejasnosci i paradoksy)

>- Nie rozumiesz metodologii naukowej (twierdzisz, że eksperyment musi poprzedzać teorię, zignorowałeś kontrprzykłady)

A o co wogole chodzi ? .. ze nie rozumiem iz "zakrzywienie przestrzeni" 30 miejsc po przecinku zostalo udowodnione w 1919 roku, takze fotony Pound Rebki i precesja Merkurego ? (to rowniez bylo Tobie wyjasniane wielokrotnie).

www.youtube.com/watch?v=aog0GEWzpGc&t=1325s

Prof Iwo Biruli o "wczesnym przyjeciu OTW" i konferencji Jablonna 62 (pierwsze 5 minut o wyzej wymienionych 3 dowodach ..ale posluchaj dalej .. kiedy gdzie, dlaczego i za sprawa kogo glownie.. OTW zostala "przyjeta i zaakceptowana przez fizykow teoria").

>- Brak zrozumienia tak podstawowych zagadnień jak ruch po orbicie i idące za tym argumenty o "idealnym zbalansowaniu", które mają zastosowanie jedynie do Twoich błędnych przekonań

A o co konkretnie chodzi, bo znow nie rozumiem ? ..poniewaz we wczesniejszym watku spytalem dlaczego wogole planety kraza po elipsach ? ..przeciez Einstein zaklada symetryczne leje grawitacyjne ...zakrzywienie zakrzywienia sie pojawia ? (model to dopuszcza?)

>...czy naprawdę muszę wymieniać więcej? Bo przeglądając tamten wątek bardziej szczegółowo - mógłbym.

Konkrety prosze ..bo narazie to wylacznie "chcenie", fantazje i lanie wody.

>>Czy moglbys (moglibyscie) wytlumaczyc ...skad wziela sie tak zasadnicza roznica w schemacie tego samego rzekomo modelu wielkiego wybuchu?
>Odpowiedź leży w słowie: "schemat". Rozumiem, że jak zobaczysz dwa różne schematy Układu Słonecznego, to też dopytujesz, czemu stosunki odległości między planetami są różne, a w ogóle to czemu na schematach planety często są w jednej linii, choć w naturze ponoć nigdy nie są?

Schemat ukladu slonecznego jest "przypuscmy ze zalozmy" KONKRETNIE ZNANY, ZMIERZONY - OKRESLONY (odleglosci pomiedzy planetami) I NIE MA TU ZADNYCH NIEJASNOSCI , w przeciwienstwie to schematu "histori ewolucji kosmosu".

>Pierwszy schemat ma podkreślić inflację i przejście ze zwalniającej do przyspieszającej ekspansji. Drugi ma podkreślić poszczególne epoki ewolucji Wszechświata. Nikt nigdzie nie twierdzi, że skala rysunku jest realistyczna.

Pudlo. Mowimy (jak zwykle) zupelnie o czyms innym ("jaki kon jest kazdy widzi"). Pytalem ile razy powiekszyl sie wszechswiat od czasow inflacji i jednolitej chmury wodoru. Schemat tuby pokazuje ze TUZ PO OKRESIE INFLACJI WSZECHSWIAT OSIAGA NIEMAL SWOJ WLASCIWY PO DZIS DZIEN ROZMIAR .. (przeciez po to wlasnie powstal model inflacyjny ..by wyjasnic "DLACZEGO TAK BARDZO ODDALONE OD SIEBIE MIEJSCA W KOSMOSIE, POSIADAJA TAKA SAMA TEMPERATURE (jednorodnosc rozkladu materii).

>>Problem zas z rownaniami jest taki, iz jako prostolinijny chlop (operator koparki recznej).. nijak nie potrafie zrozumiec w jaki sposob matematyczna suma "glebokosci wykopanego dolu" (rzekomo zakrzywionej przestrzeni, studni grawitacyjnej, "dziury" w ktorej znalazly sie planety).. z liczba nie wyrazona w zadnej jednostce ..moze w jakikolwiek sposob "opisywac rozszerzajacy sie wszechswiat".
>Ty mi przede wszystkim powiedz, skąd Ci się wziął pomysł, że stała kosmologiczna nie ma jednostki (bo rozumiem, że to do niej się odnosisz)?

Poniewaz przy realnym obliczeniu, jest wyrazona jako "gola liczba" ..czy moze czlon stalej kosmologicznej wyrazamy w jakiejs jednostce ? Nie potrafie zrozumiec w jaki sposob "liczba" zamienia sie magicznie w lambde, a cala lewa strona rownania wraz z ugieciem (kraterem grawitacyjnym), w "opis rozszerzajacego sie kosmosu". Z kad i z czego to wynika ? ...ze nic sie nie zgadzalo i nalezalo zastosowac podporke ? Dziwi fakt, ze ta sama podporka wyrazona jako gola cyfra ("zsumowana z tensorami wglebienia ugiecia", z ktorymi przeciez nie wolno jej laczyc) ..raz to opisuje wszechwiat statyczny ...a gdy ten zostaje wykluczony, za chwile juz rozszerzajacy sie i dynamiczny

(ciekawe "rozwiazanie problemu" lol ..gdy tylko cokolwiek w naszym modelu nie bedzie sie zgadzac, z obserwacjami ..dodajemy cyfre , "ktora opisuje to wszystko co sie nie zgadzalo" i mamy "udowodnione ze nasz model to przewidzial").

>>Czysta logika matematyczna wskazywalaby ze "DODAJAC LUB ODEJMUJAC jedynie gola liczbe" (wartosc nie wyrazona w zadnej jednostce) ...owo wglebienie, krater poglebi lub co najwyzej zmniejszy wartosc jego "zakrzywienia". Ewentualnie gdy zamienimy wglebienie na wypuklosc (kontynuujac dodawanie/odejmowanie wartosci liczbowej) ... mozna by twierdzic, ze "z rowni pochylej zrobi sie gorka", lecz wciaz nijak nie potrafie zrozumiec, w jaki sposob odnosi sie to do "rozszerzajacego sie kosmosu".
>I znowu usiłujesz sprowadzić krzywiznę do jednej liczby. I masz rację - nie potrafisz zrozumieć. Ale przecież nie jesteś zainteresowany zrozumieniem, tylko głoszeniem własnych tez.

Nie do jednej liczby, choc w wypadku lewej strony rownan mialoby to jedyny sens skoro w nastepuje suma z "gola cyfra" = LOGIKA MATEMATYCZNA.

Pytalem : DLACZEGO GDY DO OPISU MODELU STUDNI GRAWITACYJNEJ, KTORA ZA POMOCA TENSOROW OKRESLA (jako caly czlon)) "GLEBOKOSC I KSZTALT WGLEBIENIA" (sorki zakrzywienia przestrzennego ..profesjonalniej brzmi!)... DODAmy "GOLA CYFrE" ..NAGLE STAJE SIE ON OPISEM "OBSERWOWANEGO ROZSZERZANIA SIE KOSMOSU".

Wogole to w wpadku uznanego modelu kinetycznego Hubbla ("energia kinetyczna uciekajacych z predkosciami swiatla galaktyk") ..lambda nie powinno byc wyrazone w jednostkach sily mechanicznej, odpychajacej poszczegolne kratery grawitacyjne (galaktyki) od siebie ?
06-11-2017 06:32 
 Ocena 3 na 3
Ebvalaim (2787 punktów)
Odpisuję już tylko na wybrane fragmenty, bo bezsens tej dyskusji mnie przerósł.

>"OTW ktore nalezy rozumiec zupelnie inaczej niz OTW" (kolejny debilizm wynikajacy z blednej teorii = pojawiajace sie wiecznie modyfikacje, "podporki", sprzecznosci, niejasnosci i paradoksy)
Należy rozumieć inaczej, niż Ty (nie) rozumiesz. To jest istotna różnica.

>A o co konkretnie chodzi, bo znow nie rozumiem ? ..poniewaz we wczesniejszym watku spytalem dlaczego wogole planety kraza po elipsach ? ..przeciez Einstein zaklada symetryczne leje grawitacyjne ...zakrzywienie zakrzywienia sie pojawia ? (model to dopuszcza?)
Nie musi. U Newtona też pole grawitacyjne jest sferycznie symetryczne i jakoś Ci to nie przeszkadza. Zresztą nawet się nie odnosisz do tego "problemu" w swoim "MASA ROZSZERZA PRZESTRZEŃ" (koniecznie capslockiem).

>Pudlo. Mowimy (jak zwykle) zupelnie o czyms innym ("jaki kon jest kazdy widzi"). Pytalem ile razy powiekszyl sie wszechswiat od czasow inflacji i jednolitej chmury wodoru. Schemat tuby pokazuje ze TUZ PO OKRESIE INFLACJI WSZECHSWIAT OSIAGA NIEMAL SWOJ WLASCIWY PO DZIS DZIEN ROZMIAR ..
Wyczytujesz ze schematu rzeczy, których on wcale nie próbuje pokazywać.

>Poniewaz przy realnym obliczeniu, jest wyrazona jako "gola liczba" ..czy moze czlon stalej kosmologicznej wyrazamy w jakiejs jednostce ?
Owszem, ma jednostkę - odwrotność kwadratu długości.

>Nie potrafie zrozumiec w jaki sposob "liczba" zamienia sie magicznie w lambde
Problem z podstaw algebry - oznaczenie parametru literą.

>a cala lewa strona rownania wraz z ugieciem (kraterem grawitacyjnym), w "opis rozszerzajacego sie kosmosu". Z kad i z czego to wynika ?
Ta lewa strona to opis krzywizny. "Krater grawitacyjny" to daleko nie jedyny możliwy rodzaj krzywizny.

> Dziwi fakt, ze ta sama podporka wyrazona jako gola cyfra ("zsumowana z tensorami wglebienia ugiecia", z ktorymi przeciez nie wolno jej laczyc)
Jest przemnożona przez tensor metryczny - który jest tensorem drugiego rzędu. Po raz kolejny arogancko czepiasz się szczegółu, którego nie rozumiesz.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Odpisuję już tylko na wybrane fragmenty, bo bezsens tej dyskusji mnie przerósł.
>>"OTW ktore nalezy rozumiec zupelnie inaczej niz OTW" (kolejny debilizm wynikajacy z blednej teorii = pojawiajace sie wiecznie modyfikacje, "podporki", sprzecznosci, niejasnosci i paradoksy)
>Należy rozumieć inaczej, niż Ty (nie) rozumiesz. To jest istotna różnica.

Czyli poprostu gdybym tylko zrozumial te wszystkie "podporki i ciagle modyfikacje" z powodu brakow jakiejkolwiej zgodnosci modelu z obserwacja empiryczna ...wiedzialbym ze zmodyfikowana teoria, jednak zgadza sie w 100 % z empiryka .. tak ?

>>A o co konkretnie chodzi, bo znow nie rozumiem ? ..poniewaz we wczesniejszym watku spytalem dlaczego wogole planety kraza po elipsach ? ..przeciez Einstein zaklada symetryczne leje grawitacyjne ...zakrzywienie zakrzywienia sie pojawia ? (model to dopuszcza?)
>Nie musi. U Newtona też pole grawitacyjne jest sferycznie symetryczne i jakoś Ci to nie przeszkadza. Zresztą nawet się nie odnosisz do tego "problemu" w swoim "MASA ROZSZERZA PRZESTRZEŃ" (koniecznie capslockiem).

No ale zasadnicza kwestia jest problem czy "PRZESTRZEN MOWI MASIE JAK TA SIE PORUSZAC PO LEJU" ...versus... czy "W LEJU PANUJA NA NOWO ZASADY MECHANIKI NEWTONA".

..stad pytanie o przyczyne elips..

(capslocka stosuje wylacznie w celu swiadomego uwypuklenia - utrwalenia prezentowanej istotnej tezy)

>>Pudlo. Mowimy (jak zwykle) zupelnie o czyms innym ("jaki kon jest kazdy widzi"). Pytalem ile razy powiekszyl sie wszechswiat od czasow inflacji i jednolitej chmury wodoru. Schemat tuby pokazuje ze TUZ PO OKRESIE INFLACJI WSZECHSWIAT OSIAGA NIEMAL SWOJ WLASCIWY PO DZIS DZIEN ROZMIAR ..
>Wyczytujesz ze schematu rzeczy, których on wcale nie próbuje pokazywać.

Jesli inflacja skonczyla sie na chmurze H to w jaki sposob koncentrujaca chmura wodoru rodzielila sie ("wybuchla wg modelu bigbang").. ODRAZU na 300 mld oddalajacych sie od siebie galaktyk (docelowo 90000 mld czesci wraz z gwiazdami) ..i dlaczego slady promieniowania chmury odnajdujemy z kierunku nieskonczonej pustki, w ktora to przeciez podazaja galaktyki oddalajac sie od pierwotnej eksplozji chmury wodoru

(wg modelu bigbang galaktyki oddalaja sie i jednoczesnie przyblizaja do obszaru poczatkowego).

>>Poniewaz przy realnym obliczeniu, jest wyrazona jako "gola liczba" ..czy moze czlon stalej kosmologicznej wyrazamy w jakiejs jednostce ?
>Owszem, ma jednostkę - odwrotność kwadratu długości.

Czyli ... 0,000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
>
00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000
0000000000000000000000000000000000000000000000000000000012 ..odwrotnosci kwadratu dlugosci odpowiedzialne jest za ekspansje kosmosu ..uhmm no tak ... chyba zaczynam rozumiec ..

>>Nie potrafie zrozumiec w jaki sposob "liczba" zamienia sie magicznie w lambde
>Problem z podstaw algebry - oznaczenie parametru literą.

A udowodnic Ci matematycznie ze multivers istnieje ?

Zakladamy ze . to caly wszechswiat

A oto dowod ...........................................

>>a cala lewa strona rownania wraz z ugieciem (kraterem grawitacyjnym), w "opis rozszerzajacego sie kosmosu". Z kad i z czego to wynika ?
>Ta lewa strona to opis krzywizny. "Krater grawitacyjny" to daleko nie jedyny możliwy rodzaj krzywizny.

Jesli nieskonczona struktura czasoprzestrzeni jest plastyczna (analogia gabki), to moze sie ona wykrzywiac, wyginac, lamac na nieskonczona liczbe geometrycznych sposobow nie i euklidesowych.

>> Dziwi fakt, ze ta sama podporka wyrazona jako gola cyfra ("zsumowana z tensorami wglebienia ugiecia", z ktorymi przeciez nie wolno jej laczyc)
>Jest przemnożona przez tensor metryczny - który jest tensorem drugiego rzędu. Po raz kolejny arogancko czepiasz się szczegółu, którego nie rozumiesz.

Czyli te 0, ...132 zera ...00012 przemnoozymy przez tensor 2 rzedu dodamy do tego glebokosc wiadra i suma wychodzi ...niech sie domysle ? ..rozszerzajacy sie kosmos (galaktyki uciekajace kazda od kazdej w przyspieszajacym tempie?)
18-12-2017 13:40 
 Ocena 2 na 2
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)

>..stad pytanie o przyczyne elips..

Wystarczy umieć to porachować. Ale można też "pytać o przyczyny". Dodam
dla zaostrzenia pikanterii, że nie muszą to być elipsy - może być okrąg.
A może być też parabola, ew. hiperbola.

Ale dla durniów, którzy liczyć nie umio, zostaje logoryja w pana typie.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>..stad pytanie o przyczyne elips..
>Wystarczy umieć to porachować. Ale można też "pytać o przyczyny". Dodam
>dla zaostrzenia pikanterii, że nie muszą to być elipsy - może być okrąg.
>A może być też parabola, ew. hiperbola.
>Ale dla durniów, którzy liczyć nie umio, zostaje logoryja w pana typie.
>

Szanowny Panie ...podmiot liryczny mial na mysli kwestie jednoczesnego wspolistnienia einsteinowskich krzywizn i mechaniki, praw newtonowskich.

Jedno mialo zastapic drugie ..a teraz sie okazuje ze tlumaczac przyczyne elips, na nowo glosimy ugiecia i sily?

.
18-12-2017 23:26 
 Ocena 2 na 2
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)

>>Ale dla durniów, którzy liczyć nie umio, zostaje logoryja w pana typie.
>>
>Szanowny Panie ...podmiot liryczny

Napisano już o panu coś częstochowskiego?

> mial na mysli kwestie jednoczesnego wspolistnienia einsteinowskich krzywizn i mechaniki, praw newtonowskich.

A ktoś twierdzi, że "współistnieją jednocześnie"? Jeśli tak, to niech pan
mu przekaże, że kłamie - jedno jest przybliżeniem drugiego. A problem
równań ruchu vs OTW to dla mnie terra incognita - wiem tylko tyle, że
przepis pt. "spada swobodnie" daje dobry opis ruchu, ale czemu tak jest
i czy to ma wynikać z OTW, czy trza to wstawić jako postulat - nie kojarzę.

>Jedno mialo zastapic drugie ..a teraz sie okazuje ze tlumaczac przyczyne elips, na nowo glosimy ugiecia i sily?

Sam pan jest ugięcie. Silne i osłabiające jednocześnie.
19-12-2017 09:08 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>A problem równań ruchu vs OTW to dla mnie terra incognita - wiem tylko tyle, że
>przepis pt. "spada swobodnie" daje dobry opis ruchu, ale czemu tak jest
>i czy to ma wynikać z OTW, czy trza to wstawić jako postulat - nie kojarzę.
Z tego co pamiętam, to daje się wyprowadzić z równań Einsteina, ale w tym momencie nie pamiętam niestety jak. Co ciekawe, jeśli ciało wiruje, to już jego ruch nie jest spadkiem swobodnym - zaskoczyło mnie to, jak się o tym dowiedziałem. Kiedyś nawet dokopałem się do pracy na ten temat, ale w tym momencie nie potrafię podać odnośnika, musiałbym przeszukać swoje dyski twarde.
19-12-2017 19:25 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
.
Pytanie za gwarantowany 1000 :

Czy w "leju grawitacyjnym", "wygietej czasoprzestrzeni" ukladu slonecznego .. OBOWIAZUJA PRAWA MECHANIKI NEWTONA .."zjezdzania po rowni" ...czy moze jakies nowe PRAWA MECHANIKI KRZYWIZN EINSTEINOWSKICH (zasada ze ugiecie czasoprzestrzen mowi masie jak ta ma sie poruszac).

Pytanie za milion :

W jaki sposob symetryczny lej grawitacyjny Einsteina tworzy elipsy z orbit planet...i dlaczego przyspieszaja one zblizajac sie do Slonca ?

.
20-12-2017 02:50 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>.
>Pytanie za gwarantowany 1000 :
>Czy w "leju grawitacyjnym", "wygietej czasoprzestrzeni" ukladu slonecznego .. OBOWIAZUJA PRAWA MECHANIKI NEWTONA .."zjezdzania po rowni" ...czy moze jakies nowe PRAWA MECHANIKI KRZYWIZN EINSTEINOWSKICH (zasada ze ugiecie czasoprzestrzen mowi masie jak ta ma sie poruszac).
>Pytanie za milion :
>W jaki sposob symetryczny lej grawitacyjny Einsteina tworzy elipsy z orbit planet...i dlaczego przyspieszaja one zblizajac sie do Slonca ?
>.
Wybacz hyllishotorbitusie, ale czytając Twoje wypowiedzi, stwierdzam, że nie masz wiedzy i to podstawowej z mechaniki ruchu, prawa zachowania pędu, prawa zachowania momentu pędu, itd. Niejaki Kepler już widział, że orbity ciał niebieskich poruszają się po elipsach. A czymże jest koło jak nie szczególnym przypadkiem elipsy? Kiedy? Ano wtedy gdy ogniska elipsy się pokryją. A dlaczego ciało przyspiesza pod wpływem większej siły grawitacji mówi wyraźnie prawo zachowania momentu pędu. A poza tym tak niejasno wykładasz Twoje wątpliwości, że faktycznie już mnie upewniłeś że masz skromniutką wiedzę. Więc tłumaczyć Tobie, nawet opierając się na skromnej matematyce, jest bezprzedmiotowe. Należy jednak wyrazić podziw obserwując Twój upór by takie głupstwa, z których naiwne pytania się rodzą, głosić. Einstein mówił o ugięciu czaso-przestrzeni a nie samej przestrzeni tylko. No popatrz tylko jak to opisujesz:
Cytat:
W jaki sposob symetryczny lej grawitacyjny Einsteina tworzy elipsy z orbit planet...i dlaczego przyspieszaja one zblizajac sie do Slonca ?

Jak można to odczytać inaczej jak tylko niewiedzę?
I przestań już zanudzać, bo nic twórczego z Twoich uwag, a przynajmniej interesującego nie wynika. Dawaj więc mi te 1000 zł i będzie po sprawie.
Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
20-12-2017 06:02 
 Ocena 2 na 2
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>>.
> Dawaj więc mi te 1000 zł i będzie po sprawie.

On nie podał jednostek, a tu jakieś dopowiadanie sobie
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>.
>> Dawaj więc mi te 1000 zł i będzie po sprawie.
>On nie podał jednostek, a tu jakieś dopowiadanie sobie

Widzisz sam jaki to cwaniak. Wykpi się zawsze z tego co napisał. Dodałem miano [zł], bo bliższe memu sercu. Krytykę przyjąłem z należną pokorą. Swoją drogą dowiedziałem się "ciekawych" rzeczy dzięki tej dyskusji. Rozszerzające się atomy są tego ukoronowaniem.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
20-12-2017 03:50 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
>Pytanie za gwarantowany 1000 :
>Czy w "leju grawitacyjnym", "wygietej czasoprzestrzeni" ukladu slonecznego .. OBOWIAZUJA PRAWA MECHANIKI NEWTONA .."zjezdzania po rowni" ...czy moze jakies nowe PRAWA MECHANIKI KRZYWIZN EINSTEINOWSKICH (zasada ze ugiecie czasoprzestrzen mowi masie jak ta ma sie poruszac).
>Pytanie za milion :
>W jaki sposob symetryczny lej grawitacyjny Einsteina tworzy elipsy z orbit planet...i dlaczego przyspieszaja one zblizajac sie do Slonca ?

Nie jestem w stanie tego wyjaśnić osobie, która fizykę usiłuje rozumieć wyłącznie na podstawie metafor, co ładnie widać z poniższego cytatu:

>No ale zasadnicza kwestia jest problem czy "PRZESTRZEN MOWI MASIE JAK TA SIE PORUSZAC PO LEJU" ...versus... czy "W LEJU PANUJA NA NOWO ZASADY MECHANIKI NEWTONA".
>
>..stad pytanie o przyczyne elips..

Tamto "versus" pokazuje, że nie ma dla Ciebie ratunku. Ja się poddaję, możesz już zmienić forum i szukać dyskutantów, którzy jeszcze nie wiedzą, że jesteś przypadkiem beznadziejnym.

EDIT: O, tu jeszcze lepszy fragment (miałem wkleić wyżej właśnie ten, ale mi się pomyliły:
>po co wogole krzywizny w pierwszej kolejnosci jesli mamy sily ..a co z twierdzeniem ze to "przestrzen mowi masie jak ta ma sie poruszac" ?
A zastanowiłeś się kiedyś, co to twierdzenie "przestrzeń mówi masie jak ta ma się poruszać" w ogóle znaczy? Jak przestrzeń coś "mówi" masie? Bo chyba, kurde, nie bardzo.
I takie rozpaczliwe wracanie do popularnonaukowych metafor, jakby były fundamentem teorii, też za dobrze o Twoim rozumieniu tematu nie świadczy.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>..stad pytanie o przyczyne elips..

Taka sama jak hiperbol (meteory), czy nawet orbit kołowych. Najłatwiej sobie wyobrazić to sobie przecinając stożek płaszczyznami pod różnymi kątami w stosunku do podstawy stożka. Są to tzw. "krzywe stożkowe".

>Tamto "versus" pokazuje, że nie ma dla Ciebie ratunku. Ja się poddaję, możesz już zmienić forum i szukać dyskutantów, którzy jeszcze nie wiedzą, że jesteś przypadkiem beznadziejnym.
>EDIT: O, tu jeszcze lepszy fragment (miałem wkleić wyżej właśnie ten, ale mi się pomyliły:
>>po co wogole krzywizny w pierwszej kolejnosci jesli mamy sily ..a co z twierdzeniem ze to "przestrzen mowi masie jak ta ma sie poruszac" ?

>A zastanowiłeś się kiedyś, co to twierdzenie "przestrzeń mówi masie jak ta ma się poruszać" w ogóle znaczy? Jak przestrzeń coś "mówi" masie? Bo chyba, kurde, nie bardzo.
>I takie rozpaczliwe wracanie do popularnonaukowych metafor, jakby były fundamentem teorii, też za dobrze o Twoim rozumieniu tematu nie świadczy.

Nie dziw się, bo język prozy jest ułomny, mający pełno metafor. A innego sposobu prób porozumiewania się/uzasadnienia swoich spostrzeżeń nie zauważyłem u niego. Ja się już dawno z tym oswoiłem. Dużo tu takich co bez wiedzy o podstawach fizyki ruchu, zabierają autorytatywny głos na temat kosmologii. Zaiste ciekawe to. Nie uważasz?


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
20-12-2017 05:41 
 Ocena 2 na 2
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>.
>Pytanie za gwarantowany 1000 :
>Czy w "leju grawitacyjnym", "wygietej czasoprzestrzeni" ukladu slonecznego .. OBOWIAZUJA PRAWA MECHANIKI NEWTONA .."zjezdzania po rowni" ...czy moze jakies nowe PRAWA MECHANIKI KRZYWIZN EINSTEINOWSKICH (zasada ze ugiecie czasoprzestrzen mowi masie jak ta ma sie poruszac).
>Pytanie za milion :
>W jaki sposob symetryczny lej grawitacyjny Einsteina tworzy elipsy z orbit planet...i dlaczego przyspieszaja one zblizajac sie do Slonca ?
>.

Jesteś za biedny.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>>Ale dla durniów, którzy liczyć nie umio, zostaje logoryja w pana typie.
>>>
>>Szanowny Panie ...podmiot liryczny
>Napisano już o panu coś częstochowskiego?
>> mial na mysli kwestie jednoczesnego wspolistnienia einsteinowskich krzywizn i mechaniki, praw newtonowskich.
>A ktoś twierdzi, że "współistnieją jednocześnie"? Jeśli tak, to niech pan
>mu przekaże, że kłamie - jedno jest przybliżeniem drugiego. A problem
>równań ruchu vs OTW to dla mnie terra incognita - wiem tylko tyle, że
>przepis pt. "spada swobodnie" daje dobry opis ruchu, ale czemu tak jest
>i czy to ma wynikać z OTW, czy trza to wstawić jako postulat - nie kojarzę.
>>Jedno mialo zastapic drugie ..a teraz sie okazuje ze tlumaczac przyczyne elips, na nowo glosimy ugiecia i sily?
>Sam pan jest ugięcie. Silne i osłabiające jednocześnie.

No ale panie.. mialo byc usuniecie mechaniki newtonowskiej, na rzecz krzywizny i zasady "ze to wygieta przestrzen mowi obiektom jak maja sie poruszac". Za chwile slyszymy jednak o "swobodnym spadku kulek w leju" i taka analogie sie rowniez na wykladach ukazuje (czyli uzycie znow Newtona?.."maslo maslane")

Jakie to wiec w koncu zasady ruchu dotycza obiektow znajdujacych sie w k***aturze czasoprzestrzennej ?

Jesli wylacznie k***atura, a nie sily przyciagajace.. kieruje ruchem cial, to planety np powinny wowczas rzeczywiscie "podrozowac" po orbitach idealnych (kolowych)....czy jednak ...do leja i kuleczek aplikujemy mechanike Newtona i stad efekty elips ?

Jak tlumaczy to oficjalny nurt ?

P.S

..i czy moglby pan i panscy koledzy "wyslannicy ducha ciemnosci" (wyznawcy fizyki pustki nicosci, nieempirycznej i opartej o paradoks) ... wyjasnic w koncu w jaki sposob JEDNOLITA KONCENTRUJACA SIE NA CALEJ MAPIE CHMURA WODORU ..WYBUCHLA NA 300 MLD ODDALAJACYCH SIE OD SIEBIE I ROWNOMIERNIE ROZLOZONYCH KAWALKOW.

Chmura wybuchla na mniej niz 300 mld i pozniej zaczela sie dzielic na wiecej i wiecej czesci... czy istnieje jakiekolwiek oficjalne wyjasnienie ? (bo panskiego kolegi opis mowiacy, iz chmura wybuchla i sie powoli "zagescila stopniowo" w 300 mld galaktyk ..nic jakby nie rozwiazuje, nie przedstawia i nie ilustruje ..taki fizyczny harry potter troche, zamiast opisu mechanizmu)

.
22-12-2017 11:56 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
A, spróbuję jeszcze raz.

>No ale panie.. mialo byc usuniecie mechaniki newtonowskiej, na rzecz krzywizny i zasady "ze to wygieta przestrzen mowi obiektom jak maja sie poruszac". Za chwile slyszymy jednak o "swobodnym spadku kulek w leju" i taka analogie sie rowniez na wykladach ukazuje (czyli uzycie znow Newtona?.."maslo maslane")
Dopowiedz najpierw, co rozumiesz przez "mechanikę newtonowską". Bo to, że OTW zastępuje czymś wzór F=GMm/r2 nie znaczy, że wywala absolutnie wszystko od Newtona.

>Jakie to wiec w koncu zasady ruchu dotycza obiektow znajdujacych sie w k***aturze czasoprzestrzennej ?
Linie świata ciał swobodnych są geodezyjnymi.
I tu się skup, bo to istotne: linie świata, nie tory ruchu. Linie świata to takie coś co funkcjonuje w 4D. Zresztą nie ma sensu, żebym się tu rozpisywał, jak już to zrobiłem gdzie indziej: klik.

A linie świata ciał nie-swobodnych, tj. poruszających się pod wpływem sił (nieprawdą jest bowiem, że OTW w ogóle likwiduje pojęcie siły) geodezyjnymi nie są, ale spełniają wciąż pewne równanie, zbliżone do F=ma, ale nieco bardziej złożone ze względu na "bardziej czterowymiarowy" charakter.

>Jesli wylacznie k***atura, a nie sily przyciagajace.. kieruje ruchem cial, to planety np powinny wowczas rzeczywiscie "podrozowac" po orbitach idealnych (kolowych)
No niezupełnie, bo geodezyjnych w takiej krzywej czasoprzestrzeni jest dużo więcej, niż tylko te, co odpowiadają kołowym orbitom. Z każdego punktu możesz ich wypuścić nieskończenie wiele, i każda odpowiada ruchowi jakiegoś swobodnego ciała.

>..i czy moglby pan i panscy koledzy "wyslannicy ducha ciemnosci" (wyznawcy fizyki pustki nicosci, nieempirycznej i opartej o paradoks) ... wyjasnic w koncu w jaki sposob JEDNOLITA KONCENTRUJACA SIE NA CALEJ MAPIE CHMURA WODORU ..WYBUCHLA NA 300 MLD ODDALAJACYCH SIE OD SIEBIE I ROWNOMIERNIE ROZLOZONYCH KAWALKOW.
Już to opisałem w innym poście w tym wątku - jak to nie wystarczyło, to już nic nie poradzę; bardziej łopatologicznie mi się tego opisać nie uda.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>A, spróbuję jeszcze raz.
>>No ale panie.. mialo byc usuniecie mechaniki newtonowskiej, na rzecz krzywizny i zasady "ze to wygieta przestrzen mowi obiektom jak maja sie poruszac". Za chwile slyszymy jednak o "swobodnym spadku kulek w leju" i taka analogie sie rowniez na wykladach ukazuje (czyli uzycie znow Newtona?.."maslo maslane")
>Dopowiedz najpierw, co rozumiesz przez "mechanikę newtonowską". Bo to, że OTW zastępuje czymś wzór F=GMm/r2 nie znaczy, że wywala absolutnie wszystko od Newtona.

No to skoro nie wywala ...to po jaka cholere wogole dodatkowo komplikuje cala sytuacje lol ...to oznacza ze teraz z praw mechaniki newtonowskiej dodatkowo mamy wyliczac matematycznie ruchy po skosnych, kraglych, lejowatych rowniach pochylych ? : 0 szok

Chcesz powiedziec ze rzucasz kuleczke na lej napietej trampoliny i wszystkie jej ruchy obrotowe, polozenia wyliczasz z rownan Newtona? (cyrk : d)

No ale pomijajac nawet to wszystko ...EINSTEIN MIAL BYC USUNIECIEM SIL NA RZECZ hipotetycznych KRZYWIZN PRZESTRZENNYCH (wy dodatkowo bredzicie o jakiejs niewidzialnej czaso-przestrzeni lecz wszystko - wasze "rysunki, gdybania, kalkulacje" i tak odbywaja sie w PRZESTRZENI, wiec RACJONALNIE lepiej przy niej pozostac)

..miala przeciez obowiazywac zasada "PRZESTRZEN MOWI MASIE JAK TA MA SIE PORUSZAC", wiec jak to teraz pogodzic z silami i mechanika Newtona?

Czy od poczatku wiadomym bylo, ze "sily pozostaja", a dodajemy extra krzywizny...troche to moim zdaniem nie ma jakiegokolwiek sensu.

>>Jakie to wiec w koncu zasady ruchu dotycza obiektow znajdujacych sie w k***aturze czasoprzestrzennej ?
>Linie świata ciał swobodnych są geodezyjnymi.
>I tu się skup, bo to istotne: linie świata, nie tory ruchu. Linie świata to takie coś co funkcjonuje w 4D. Zresztą nie ma sensu, żebym się tu rozpisywał, jak już to zrobiłem gdzie indziej: klik.
>A linie świata ciał nie-swobodnych, tj. poruszających się pod wpływem sił (nieprawdą jest bowiem, że OTW w ogóle likwiduje pojęcie siły) geodezyjnymi nie są, ale spełniają wciąż pewne równanie, zbliżone do F=ma, ale nieco bardziej złożone ze względu na "bardziej czterowymiarowy" charakter.

Nie rozumiesz pytania? Jest ono krotkie zwiezle i proste

Czy w OTW obowiazuja a b c ?

a )wylacznie sily Newtona - przyciaganie grawitacyjne pomiedzy obiektami, ping pong dzieki ktoremu jablko spada na ziemie, a ktora to znow okraza ksiezyc

b )wylacznie krzywizny ktore mowia masie jak ta ma i gdzie sie poruszac (usuniecie sil N, na rzecz "nowej geometrii")

c )sily grawitacyjnego przyciagania i krzywizny przestrzenne- leje w ktore to "kulki" wpadaja (w takim razie wgole po co), choc mimo tego sa silami Newtona "dodatkowo dociagane"/ szybciej sciagane w kierunku centrum masy

>>Jesli wylacznie k***atura, a nie sily przyciagajace.. kieruje ruchem cial, to planety np powinny wowczas rzeczywiscie "podrozowac" po orbitach idealnych (kolowych)
>No niezupełnie, bo geodezyjnych w takiej krzywej czasoprzestrzeni jest dużo więcej, niż tylko te, co odpowiadają kołowym orbitom. Z każdego punktu możesz ich wypuścić nieskończenie wiele, i każda odpowiada ruchowi jakiegoś swobodnego ciała.

A moglbys z laski swojej nie poslugiwac sie goloslowiem, a przedstawic poprostu wasz naukowy rysunek leja symetrycznego w ukladzie slonecznym i bardzo prosze naznaczyc w nim orbity eliptyczne planet (bo jakos wciaz tego nie widze a na slowo takim szarlatanom jak Ty nigdy nie uwierze :d)

Narazie zostawmy calosc naszego lokalnego ukladu ...a dla uproszczenia wykonaj teoretyczny rysunek w symetrycznym leju ...niesymetrycznej orbity - elipsy (hipotetycznej planety okrazajacej gwiazde, good luck)

>>..i czy moglby pan i panscy koledzy "wyslannicy ducha ciemnosci" (wyznawcy fizyki pustki nicosci, nieempirycznej i opartej o paradoks) ... wyjasnic w koncu w jaki sposob JEDNOLITA KONCENTRUJACA SIE NA CALEJ MAPIE CHMURA WODORU ..WYBUCHLA NA 300 MLD ODDALAJACYCH SIE OD SIEBIE I ROWNOMIERNIE ROZLOZONYCH KAWALKOW.
>Już to opisałem w innym poście w tym wątku - jak to nie wystarczyło, to już nic nie poradzę; bardziej łopatologicznie mi się tego opisać nie uda.
>

Widze ze dalej pojecia nie masz o co chodzi ..Twoj opis ze "wszystko rozpryslo a potem sie zagescilo w 300 mld galaktyk" nijak ma sie do opisu realnej rzeczywistosci

Prosze poraz bilionowy o wyjasnienie :

W jaki sposob ze stanu A poczatkowa zupa wodoru w przestrzeni, przeksztalcila w stan B
-stanu idealnego rozmieszczenia galaktyk(~).

Jednym slowem - DLACZEGO PUNKTY NA KRANCACH MAJA TAKA SAMA TEMPERATURE JAK POCZATKOWY OBSZAR GORACY CHMURY, KTORA SIE ROZSZERZYLA.

Krance uciekaly najszybciej i pozniej ekspansja nastepowala coraz wolniej wolniej i wolniej w kierunku goracego centrum ?

(obowiazujacy model-hipoteza)
A : Pierwotna chmura wodoru, ktora to wg wspolczesnych znawcow ..zacznie stygnac i sie rozprezac, dzielic ("wybuchac") "tak by utworzyc galaktyki i systemy gwiezdne ktore znamy, ktorych jest miliardy w kosmosie" (pominmy nawet fakt ze jest to sprzeczne z dowodem empirycznym, obserwacja mapy CMB ukazujacej koncentracje masy a nie jej rozszerzanie - wszystkie przewidywania o 180*)

_[]_ : pierwotna chmura Hydrogenu w "nieskonczonej przestrzeni OTW"

___________________
| __________________|
| __________________|
| ________[]_________|
| __________________|
| __________________|

B : Obraz wspolczesnego kosmosu - ...... : rownomierny rozklad galaktyk (przyblizenie), gdzie "kazdy oddala sie od kazdego, w coraz szybszym tempie"

________________
..............................|
..............................|
..............................|
..............................|
..............................|
..............................|
________________|

(jeszcze z milijon razy powtorze i moze w koncu zrozumiesz ze zeby twoj model "wybuchu chmury" mial jakikolwiek sens musialaby nastapic "KOLEJNA FAZA INFLACJI" szybszej niz swiatlo ..ale pokolei : d)
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Rany, ale bełkot. Artystyczny - gdzie pan się tego uczył?
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Rany, ale bełkot. Artystyczny - gdzie pan się tego uczył?

Dla bezmozga i kopiarko/wklejarki "belkot" ...dla ludzi samodzielnie myslacych wiatr w zagle.

Smieszne, ze gdy zadawane sa konkretne pytania o funkcjonowanie modelu ..kukly "wyznawcow ducha ciemnosci" (wspolczesna nieempiryczna "fizyka matematyczna" bytow niewykrywalnych) ..zamiast logika, prawda, wyjasnieniem ..atakuja epitetami (albo uciekaja i udaja ze "nie wiedza o co chodzi").

Od poczatku widac bylo ze myslenie nie jest pana najmocniejsza strona (w przeciwienstwie do sk.. i "przeklejania wiedzy, czyis wnioskow z internetu") ..ale wydawalo sie ze zapytania-problemy-watpliwosci (w kazdym moim poscie) sa sformuowane na tyle jasno, by mogl je zrozumiec nawet 6scio latek.

(niestety geniusz kopiarko/wklejarek konczy sie tam gdzie zaczynaja sie pytania, na ktore odpowiedziec nie potrafia google)
.
15-01-2018 20:10 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Zgrywasz się, głuptasie, i to niesmacznie. No chyba, że rzeczywiście na poważnie
to wszystko...
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Zgrywasz się, głuptasie, i to niesmacznie. No chyba, że rzeczywiście na poważnie
>to wszystko...

Odrobina ironii w oczekiwaniu na odpowiedzi odnosnie zasadniczych kwestii, ktora to jest niestety przy okazji stwierdzeniem faktow.

Problem(kazdy z nich) zostal bardzo jasno opisany chocby dwa posty wyzej i jedyne czego nie potrafie zrozumiec to dlaczego "fizyk"(czy matematyk?)... zamiast poprostu wyjasnic publicznosci zagadnienia, szlachetnie wspomoc w obronie kolege Eb bo ten wyraznie nie radzi z konsystencja logiczna wlasnych przemyslen i wypowiedzi i zamyka sie w sobie

...lawiruje w kolko i mataczy o wszystkim ...tylko nie zasadniczych kwestiach ktorych dotyczy temat...
09-02-2018 00:35 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Rany, ale bełkot. Artystyczny - gdzie pan się tego uczył?

Że się nie uczył to widać. To jego genialna wewnętrzna sama w sobie, twórczość osobista, co cechuje niezwykłych "geniuszy".


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
09-02-2018 02:23 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Rany, ale bełkot. Artystyczny - gdzie pan się tego uczył?
>Że się nie uczył to widać. To jego genialna wewnętrzna sama w sobie, twórczość osobista, co cechuje niezwykłych "geniuszy".
>
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

>
Z punktu widzenia toku prawdziwej rozprawy argumentacyjnej watku to Ty i "pan doktorant wwf" uprawiacie belkot i od strony praktycznej jestescie "kompletnie bezuzytecznymi tlukami pseudonaukowymi" - zlosliwymi trolami w pelnym slowa znaczeniu z prostej oto przyczyny:

Postawione zostaly konkretne pytania o obowiazujacy model, ktorego zdajecie sie byc obroncami ....a wszystkie wasze odpowiedzi to albo wylacznie copy/paste ogolnie znanej wiedzy, calkowita negacja albo belkot/"madrosci" nie zwiazane zupelnie z tematem - najczesciej epitety.

Kluczowe kwestie/problemy pozostaja niestety niezauwazone/nierozwiazane z nieznanych nikomu przyczyn, a to wielka szkoda. Pozostaje niesmak i nurtujace pytanie...jak ten wszechswiat w koncu wg teorii bigbang/OTW rzeczywiscie funkcjonuje.
08-02-2018 23:03 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
To jak ...doczekamy sie wyjasnienia naukowego, czy koncentrujaca sie zupa wodoru CMB "wybuchla w wielkim wybuchu" na :

1) wpierw (200-300?) miliardow galaktyk a potem (200?) miliardow systemow gwiezdnych w kazdej z nich ?

2) wpierw gwiazdy, pozniej galaktyki ?

3) na 90000 miliardow czesci jednoczesnie ?

4) czy jakis inny scenariusz ekspansji "wg potwierdzonej teori bigbang" byc moze zaistnial ?

Pytanie dodatkowe : Z jaka predkoscia nastepowalo wybuch/separacja/rozproszenie chmury, jej przeksztalcenie w niemal jednorodnie rozlozony kosmos ?

..........................

Czy doczekamy rowniez sie rysunku studni grawitacyjnej ukladu slonecznego z zalozen o wyginajacej sie w idealnie symetryczne leje przestrzene OTW, ktory wyjasni i uzmyslowi przyczyne eliptycznych orbit ? (cos takiego da sie wogole narysowac/wykreslic?)

..........................

Czy dowiemy sie dlaczego od czasu "punktu zero" wielkiego wybuchu jak widzimy na schemacie kosmos zwiekszyl swoja objetosc wielokrotnie "od zera od razu do rozmiaru szerokiej do srednicy tuby", ale o dziwo juz od czasow chmury wodorowej objetosc przestrzenna materii kosmosu nie zmienia sie/zwieksza wizualnie nawet "o centymetr"(na schemacie reprezentuje ja niemal calkowita plaskosc tuby podczas okresu od "300 tys-14 mld lat")

W tej samej objetosci do ktorej wszechswiat ekspandowal "od chwili zero do czasu jednolitej chmury wodoru", za moment niemal juz pojawiaja sie na schemacie (po krotkim okresie "dark age" - ciemnoty intelektualnej/niezrozumienia) odrazu niemal rownomiernie rozlozone galaktyki (czy byly one na pewnym etapie "bardzo blisko siebie ze soba zageszczone", a jesli tak to czy istnieje jakiekolwiek potwierdzenie empiryczne w obserwacji na niebie takiego stanu ?).



..........................

Czy odpowiedzi pytania sa swiadomie pomijane, bo koledzy naukowcy uznali ze sa "zlosliwe", "nielogiczne", "nienaukowe".. moze zbyt proste/trudne ?
07-11-2017 15:38 
 Ocena-1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>- Nie rozumiesz, co i dlaczego postulował Einstein, ani jak jego początkowe postulaty mają się do obecnego rozumienia OTW

Lol a niby co tu takiego jest do rozumienia. Wciaz "naukowcy" wierza w nieskonczona przestrzen i MASE PRZESTRZEN WYKRZYWIAJACA (smieszne..poniewaz sa to wlasnie glowne dwie przyczyny bledow - czyli : MASA nie wykrzywia, a ROZSZERZA przestrzen ktora nie jest nieskonczona) ..jedyne co dodano to "sile antygrawitacyjna" (a powinien byc czynnik rozszerzajacej sie przestrzeni), bo oczywiscie nic nie zgadzalo sie z logika i obserwacjami nieba.

[dodam tylko bo napisales wczesniej z tego co pamietam ze "przestrzen nieskonczona wciaz moze sie rozszerzac" ... i jest to niestety rowniez nielogiczny belkot , poniewaz "nie istnieje cos wiekszego od nieskonczonosci" NIESKONCZONOSC ZAWIERA JUZ W SOBIE "NIESKONCZONOSC + 1" ktora Ty probujesz tworzyc wirtualnie = niezrozumienie wogole pojecia nieskonczonosci]

O OTW i "ewolucji rownan" Einsteina mozna powiedziec tak. Lewa strona, ktora opisuje "mase przestrzen wykrzywiajaca" powinna byc usunieta, gdyz jest zwyczajnie zbedna, "konsumujac jednoczesnie czynnik empirycznej masy z modelu"(na marne gdyz krzywizn nie obserwujemy - nie wyjasniaja one niczego, ani niczemu nie sluza).

Jedynie mozna by pozostawic "STALA KOSMONIELOGICZNA" ..tyle ze to nie zadna stala, ani "antygrawitacja" a "czynnik rozszerzajacej sie przestrzeni" ..za ktory wlasnie odpowiada prawa strona -"MASA"

>- Nie rozumiesz metodologii naukowej (twierdzisz, że eksperyment musi poprzedzać teorię, zignorowałeś kontrprzykłady)

Hmm, tylko czy rzeczywiscie ja tu czegos nie rozumiem? Wpierw zakladasz jakis niewidzialny byt np czasoprzestrzen lub ciemna energie lub bozos H lub fale grawitacyjna...a potem dopiero szukasz potwierdzen na jego istnienie w otaczajacym swiecie empirycznym ? ... w konsekwencji "dziwiac sie" pozniej iz postulowane przez Ciebie byty "ukryly sie poza strefa doswiadczenia" i jak na zlosc wszystkim zdrowo myslacym, sa niemalze niewykrywalne .. choc oczywiscie istnieja! (co do tego watpliwosci nie ma - przyznane nagrody Nobla). Jesli to jest wg Ciebie "metodologia naukowa", to akurat musze sie zgodzic .. raczej nigdy jej nie zrozumiem : )

>- Brak zrozumienia tak podstawowych zagadnień jak ruch po orbicie i idące za tym argumenty o "idealnym zbalansowaniu", które mają zastosowanie jedynie do Twoich błędnych przekonań

Czyli NIESYMETRYCZNY ruch eliptyczny planet po orbicie jest spowodowany "SYMETRYCZNYM ZAKRZYWIENIEM LEJA CZASOPRZESTRZENI" ? Tak to mozna wyjasnic ?

>czy naprawdę muszę wymieniać więcej? Bo przeglądając tamten wątek bardziej szczegółowo - mógłbym.

Bylbym wdzieczny. (przydaloby sie wyplenic w koncu nieuctwo). Chetnie wyslucham kazdego (wg Ciebie) nielogicznego stwierdzenia czy tez tezy, ktora padla.

>>Czy moglbys (moglibyscie) wytlumaczyc ...skad wziela sie tak zasadnicza roznica w schemacie tego samego rzekomo modelu wielkiego wybuchu?
>Odpowiedź leży w słowie: "schemat". Rozumiem, że jak zobaczysz dwa różne schematy Układu Słonecznego, to też dopytujesz, czemu stosunki odległości między planetami są różne, a w ogóle to czemu na schematach planety często są w jednej linii, choć w naturze ponoć nigdy nie są?

Akurat w ukladzie slonecznym nie widze zadnych sprzecznosci, w przeciwienstwie do schematu ewolucji wszechswiata.

>Pierwszy schemat ma podkreślić inflację i przejście ze zwalniającej do przyspieszającej ekspansji. Drugi ma podkreślić poszczególne epoki ewolucji Wszechświata. Nikt nigdzie nie twierdzi, że skala rysunku jest realistyczna.
(mnie bardziej niz o realistycznosc ..chodzilo dlaczego po okresie inflacji tuba sie gwaltownie nie rozszerza ekspandujac przestrzennie)

Odp.
Tak tylko ow schemat ukazuje iz od czasow inflacji (ktorej rzekomo wynikiem jest jednorodna temperatura - rozklad materii w najdalszych nawet zakatkach kosmosu) ..wszechswiat nie zwiekszyl swej objetosci nawet dwuktotnie, a przeciez to wlasnie dopiero chmura wodoru (300 tys lat po) miala sie rozprezac na wszystkie strony - ROZDZIELAJAC NA POSZCZEGOLNE GALAKTYKI ...czy jak to tlumaczyc ?

[HALOo ZASADNICZA KWESTIA DOMAGA SIE WYJASNIENIA!]

>>Problem zas z rownaniami jest taki, iz jako prostolinijny chlop (operator koparki recznej).. nijak nie potrafie zrozumiec w jaki sposob matematyczna suma "glebokosci wykopanego dolu" (rzekomo zakrzywionej przestrzeni, studni grawitacyjnej, "dziury" w ktorej znalazly sie planety).. z liczba nie wyrazona w zadnej jednostce ..moze w jakikolwiek sposob "opisywac rozszerzajacy sie wszechswiat".
>Ty mi przede wszystkim powiedz, skąd Ci się wziął pomysł, że stała kosmologiczna nie ma jednostki (bo rozumiem, że to do niej się odnosisz)?

bo ponoc wynosi 0,000..(sto32 miejsca po przecinku)..0012 ..ale czego ? Jednostek rozszerzajacej sie przestrzeni, a moze antygrawitacji ?

(przepraszam ..byc moze nie rozumiem stad pytanie..jakos nigdzie tego znalezc nie mozna)

>>Czysta logika matematyczna wskazywalaby ze "DODAJAC LUB ODEJMUJAC jedynie gola liczbe" (wartosc nie wyrazona w zadnej jednostce) ...owo wglebienie, krater poglebi lub co najwyzej zmniejszy wartosc jego "zakrzywienia". Ewentualnie gdy zamienimy wglebienie na wypuklosc (kontynuujac dodawanie/odejmowanie wartosci liczbowej) ... mozna by twierdzic, ze "z rowni pochylej zrobi sie gorka", lecz wciaz nijak nie potrafie zrozumiec, w jaki sposob odnosi sie to do "rozszerzajacego sie kosmosu".
>I znowu usiłujesz sprowadzić krzywiznę do jednej liczby. I masz rację - nie potrafisz zrozumieć. Ale przecież nie jesteś zainteresowany zrozumieniem, tylko głoszeniem własnych tez.

Jezeli np w rownaniu ...do czesci opisujacej powiedzmy "schemat dolka wykopanego lopata" dodajemy cyfre ..to poprostu jakby zdrowa logika wskazuje ze owa liczba dotyczyc bedzie tego dolka, a nie czegos zupelnie innego. Okazalo sie jednak zupelnie inaczej. Stad watpliwosci (tak juz wiem ...to tylko "ster doczepiony do auta" ..tyle ze jak to sie ma do logiki dzialan matematyczn
07-11-2017 20:28 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
>[dodam tylko bo napisales wczesniej z tego co pamietam ze "przestrzen nieskonczona wciaz moze sie rozszerzac" ... i jest to niestety rowniez nielogiczny belkot , poniewaz "nie istnieje cos wiekszego od nieskonczonosci" NIESKONCZONOSC ZAWIERA JUZ W SOBIE "NIESKONCZONOSC + 1" ktora Ty probujesz tworzyc wirtualnie = niezrozumienie wogole pojecia nieskonczonosci]
Arogancka krytyka zagadnienia, którego nie rozumiesz. Nie, rozmiar nieskończonego Wszechświata nie może urosnąć - ale rozszerzanie się to rodzaj krzywizny i jak najbardziej nieskończony Wszechświat może być w ten sposób krzywy.

>Hmm, tylko czy rzeczywiscie ja tu czegos nie rozumiem? Wpierw zakladasz jakis niewidzialny byt np czasoprzestrzen lub ciemna energie lub bozos H lub fale grawitacyjna...a potem dopiero szukasz potwierdzen na jego istnienie w otaczajacym swiecie empirycznym ? ... w konsekwencji "dziwiac sie" pozniej iz postulowane przez Ciebie byty "ukryly sie poza strefa doswiadczenia" i jak na zlosc wszystkim zdrowo myslacym, sa niemalze niewykrywalne .. choc oczywiscie istnieja! (co do tego watpliwosci nie ma - przyznane nagrody Nobla). Jesli to jest wg Ciebie "metodologia naukowa", to akurat musze sie zgodzic .. raczej nigdy jej nie zrozumiem : )
Nic z tego co tu napisałeś nie ma nic wspólnego z nauką. Ale nawet tego nie wiesz

>Czyli NIESYMETRYCZNY ruch eliptyczny planet po orbicie jest spowodowany "SYMETRYCZNYM ZAKRZYWIENIEM LEJA CZASOPRZESTRZENI" ? Tak to mozna wyjasnic ?
Pomijając tekst o leju, to tak. Sferycznie symetryczne zakrzywienie czasoprzestrzeni może prowadzić do niesymetrycznych orbit, tak samo jak sferycznie symetryczne pole grawitacyjne u Newtona.

>Bylbym wdzieczny. (przydaloby sie wyplenic w koncu nieuctwo). Chetnie wyslucham kazdego (wg Ciebie) nielogicznego stwierdzenia czy tez tezy, ktora padla.
Żebym ja miał tyle czasu i ochoty... Ale jutro jak wstanę to Ci jeszcze trochę poszukam

>(mnie bardziej niz o realistycznosc ..chodzilo dlaczego po okresie inflacji tuba sie gwaltownie nie rozszerza ekspandujac przestrzennie)
Bo to nie jest coś, co ten schemat próbuje przekazać.

>Tak tylko ow schemat ukazuje iz od czasow inflacji (ktorej rzekomo wynikiem jest jednorodna temperatura - rozklad materii w najdalszych nawet zakatkach kosmosu) ..wszechswiat nie zwiekszyl swej objetosci nawet dwuktotnie, a przeciez to wlasnie dopiero chmura wodoru (300 tys lat po) miala sie rozprezac na wszystkie strony - ROZDZIELAJAC NA POSZCZEGOLNE GALAKTYKI ...czy jak to tlumaczyc ?
>[HALOo ZASADNICZA KWESTIA DOMAGA SIE WYJASNIENIA!]
No i ciągle grochem o ścianę.

Zwiększył objętość dużo. Promieniowanie tła to nic innego, jak promieniowanie gorącego wodoru przesunięte ku czerwieni o czynnik równy bodajże stosunkowi czynników skali (miary rozmiaru Wszechświata) teraz i wtedy - a tenże wynosi ok. 1100. Czyli tyle razy Wszechświat zwiększył swój "rozmiar" (choć, jak sam zauważyłeś, nie ma za bardzo sensu mówić o rozmiarze jeśli jest nieskończony), a objętość o ten czynnik do sześcianu.

To teraz wyobraź sobie, że siedzisz w idealnie jednorodnej, idealnie jednorodnie rozszerzającej się chmurze wodoru. Ponieważ ze wszystkich stron masz dokładnie to samo, to wypadkowa siła grawitacji działająca na Ciebie jest 0. Nie przyspieszasz w żadną stronę, tak jak i każda inna cząstka tej chmury, i jedyne co się dzieje to to, że chmura się rozrzedza.

Ale wyobraź sobie, że tak z metr obok Ciebie jest lekkie zagęszczenie. Wodór w tym punkcie jest ciut gęstszy, niż w okolicy (czemu? bo akurat tak się trafiło). Co się dzieje? Symetria jest złamana, ten punkt przyciąga Cię odrobinę mocniej niż reszta chmury i wypadkowo jesteś tam leciutko przyciągany. O ile tylko jesteś wystarczająco blisko, to przyciąganie przeważy "odpychanie" wynikające ze stale rosnącej odległości między Tobą i tamtym punktem (efekt ekspansji) i powolutku, pomalutku zaczniesz się do tego zagęszczenia zbliżać - podobnie jak i inne okoliczne cząstki. Zagęszczenie zacznie się robić coraz większe, co spowoduje, że będzie przyciągało cząstki z większego promienia, co przyspieszy jego wzrost, itd.

To teraz wyobraź sobie, że takich punktów jest więcej niż jeden. Że w tej z grubsza jednorodnej chmurze wodoru jest nasiane takimi losowymi zagęszczeniami, a gdzie indziej losowymi rozrzedzeniami. Te losowe zagęszczenia będą ściągać do siebie okoliczny gaz, a rozrzedzenia będą im ten gaz oddawać, rzednąc jeszcze bardziej. Te zagęszczenia same w sobie też nie będą jednorodne, będą miały wariacje gęstości w mniejszej skali, powodujące, że nie staną się jednym wielkim kawałem gazu, a mniejszymi skupiskami. I tak oto po jakimś czasie masz gromady galaktyk, galaktyki, gwiazdy.

To teraz jeszcze dodajmy, że odbicie takiej niemal jednorodnej chmury wodoru widzimy w promieniowaniu tła. Jest ono niemal idealnie jednorodne, niejednorodności są rzędu 1 części na 100 000 - ale są! I te właśnie pierwotne niejednorodności zapoczątkowały to, co widzimy obecnie - skupiska materii w postaci gwiazd, galaktyk, gromad, rozdzielone ogromem niemal idealnej pustki.

>bo ponoc wynosi 0,000..(sto32 miejsca po przecinku)..0012 ..ale czego ? Jednostek rozszerzajacej sie przestrzeni, a moze antygrawitacji ?
Juź Ci pisałem. Jednostką stałej kosmologicznej jest odwrotność kwadratu odległości, w SI 1/m^2.

>(przepraszam ..byc moze nie rozumiem stad pytanie..jakos nigdzie tego znalezc nie mozna)
Można znaleźć choćby na Wiki.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>[dodam tylko bo napisales wczesniej z tego co pamietam ze "przestrzen nieskonczona wciaz moze sie rozszerzac" ... i jest to niestety rowniez nielogiczny belkot , poniewaz "nie istnieje cos wiekszego od nieskonczonosci" NIESKONCZONOSC ZAWIERA JUZ W SOBIE "NIESKONCZONOSC + 1" ktora Ty probujesz tworzyc wirtualnie = niezrozumienie wogole pojecia nieskonczonosci]
>Arogancka krytyka zagadnienia, którego nie rozumiesz. Nie, rozmiar nieskonczonego Wszechswiata nie moze urosnac - ale rozszerzanie sie to rodzaj krzywizny i jak najbardziej nieskonczony Wszechswiat moze byc w ten sposób krzywy.

(Haha jakie tlumaczenie) No ale w jaki sposob ..przed chwila twierdziles, ze przestrzen sie nie zakrzywia (absolutnie, tylko niewidzialna "czasoprzestrzen" sie wygina lol.

cytuje: "Czyli wg Ciebie "krzywizna przestrzeni"(grawitacja) nie ma nic wspolnego z wglebieniem","studnia grawitacyjna", lejem ktore tworzy rzekomo masa? W takim razie jaka jest inna przyczyna przyciagania, jesli nie "spadek-zjazd" po rowni pochylej w kierunku wkleslego wglebienia, gdzie znajduje sie "centrum masy" ?"

Odp.Podkreslalem wielokrotnie, i podkresle ostatni raz - nie krzywizna przestrzeni, a krzywizna czasoprzestrzeni.Widzisz róznice?

>>Hmm, tylko czy rzeczywiscie ja tu czegos nie rozumiem? Wpierw zakladasz jakis niewidzialny byt np czasoprzestrzen lub ciemna energie lub bozos H lub fale grawitacyjna...a potem dopiero szukasz potwierdzen na jego istnienie w otaczajacym swiecie empirycznym ? ... w konsekwencji "dziwiac sie" pozniej iz postulowane przez Ciebie byty "ukryly sie poza strefa doswiadczenia" i jak na zlosc wszystkim zdrowo myslacym, sa niemalze niewykrywalne .. choc oczywiscie istnieja! (co do tego watpliwosci nie ma - przyznane nagrody Nobla). Jesli to jest wg Ciebie "metodologia naukowa", to akurat musze sie zgodzic .. raczej nigdy jej nie zrozumiem : )
>Nic z tego co tu napisales nie ma nic wspólnego z nauka. Ale nawet tego nie wiesz

To co tu jest napisane to nie 100, a 200 % prawdy

1. czasoprzestrzen - niewykrywalna - nie da sie tego zobaczyc, dotknac, zmierzyc (wymysl geometrii) (czas na orbicie plynie szybciej, gdyz obiekt jest wyzwolony spod pola grawitacyjnego, ktore okresla czas = tempo jego uplywu - czyt glowna praca

astropolis(*)-wstep-do-budowy-modelu-atomu/

2. Ciemna energia/materia/czarne dziury niewyrywalne = obiekty nieempiryczne (nienaukowe)

3. Fale Grawitacyjne bazujace na "plastycznej"/"gietkiej"/"falujacej" (nieskonczonej) arenie 3d/OTW - niewykrywalne (naukowcy poszukuja dowodow w rzekomym mierzeniu nieempirycznej jednostki - WYDLUZENIA/SKROCENIA DLUGOSCI PRZESTRZENI O 1/4 srednicy jadra !atomu (cyrk na wiszacych resorach, gdzie na zaburzenie eksperymentu wplywa "pierdniecie komara" - LIGO )

4. Bozon Higgsa - niewykrywalny - niemierzalny / istnieje ale zyje tak krotko ze nie da sie go zobaczyc

...moglbym dalej wymieniac, ale starczy zauwazyc ze chocby na tych czterech punktach opiera sie CALY WSPOLCZESNY MODEL.

>>Czyli NIESYMETRYCZNY ruch eliptyczny planet po orbicie jest spowodowany "SYMETRYCZNYM ZAKRZYWIENIEM LEJA CZASOPRZESTRZENI" ?
>Pomijajac tekst o leju, to tak. Sferycznie symetryczne zakrzywienie czasoprzestrzeni moze prowadzic do niesymetrycznych orbit, tak samo jak sferycznie symetryczne pole grawitacyjne u Newtona.

Nie ..u Newtona mamy kuleczki i mechanike z ktorej moze wyniknac "planetarny bilard", czyli i elipsy.

U Einsteina mamy lej z ktorego niby nie moga sie wydostac Merkury , Venus .. Ziemia, brak jest jakiejkolwiek SILY rozumiesz, wylacznie sturlywalnie sie geometryczne po "krzywej rowni"? Jak zatem idealnie symetryczne leje, ktore PROWADZA PRZECIEZ MASE JEDNOCZESNIE..moga tworzyc niesymetryczna elipse, a druga sprawa :

Dlaczego planety w tych lejach "PRZYSPIESZAJA ZBLIZAJAC SIE DO SLONCA"?

>>Bylbym wdzieczny. (przydaloby sie wyplenic w koncu nieuctwo). Chetnie wyslucham kazdego (wg Ciebie) nielogicznego stwierdzenia czy tez tezy, ktora padla.
>Zebym ja mial tyle czasu i ochoty... Ale jutro jak wstane to Ci jeszcze troche poszukam

Wielkie dzieki. Moim zdaniem w nauce nie powinno byc jakichkolwiek niejasnosci, niescislosci,a totalne minimum to toczaca sie debata, ktora w obecnych czasach wlasciwie nie istnieje.

>> dlaczego po okresie inflacji tuba sie gwaltownie nie rozszerza ekspandujac przestrzennie)
>Bo to nie jest cos, co ten schemat próbuje przekazac.

To po cholere rysowac ja taka dluga i plaska (ksztalt poprostu jest przypadkowy lol ..ot tak sie narysowalo). Druga sprawa to wlasnie teoria inflacji ..przeciez glosi ona, iz kosmos ekspandowal do obecnych rozmiarow "kilka sekund" ..no moze minute po big bangu i to wlasnie ..HALO TU ZIEMIA! ..reprezentowac ma inflacja=KOSMOS ROZSZERZYL SIE DO ROZMIAROW DZIEKI KTORYM MATERIA NA JEGO NAJODLEGLEJSZYCH KONCACH JEST JEDNOMIERNIE ROZLOZONA.

..wszystko piknie tylko ktos niestety powiedzial SPRAWDZAM !

Przeciez dalej teoria glosi ze calosc kosmosu byla JEDNOLITA CHMURA WODORU, KTORA DOPIERO ZACZELA SIE ROZPREZAC GWALTOWNIE NA WSZYSTKIE STRONY (czy wybuchla na wszystkie kawalki jednoczenie) Chmura wodoru rozpasc sie musiala na wszystkie strony BO PRZECIEZ POJAWILA SIE PRZESTRZEN CZYLI KOSMOS JAKI WIDZIMY = ZATEM INFLACJA NIE MOGLA DOTRZEC TAM GDZIE SA TERAZ NAJODLEGLEJSZE GALAKTYKI ... rozumiesz co sie wogole do Ciebie mowi : D?

Wyobraz sobie kulke z plasteliny (pamietasz jeszcze Plastusia?) ..a sekunde pozniej masz juz te plasteline podzielona ROWNOMIERNIE na 90000 miliardow czesci .. i nie tlumacz mi juz o powolnym gestnieniu - zageszczaniu sie materii bo to jest oczywiste lol ..zrozum ze przed tym Twoim zageszczaniem wpierw musialo sie rozpasc na te (chocby) 300 mld galaktyk ..JAKOS ROZDZIELIC SIE WPIERW BY MOC SIE ZAGESZCZAC INACZEJ NIE BYLOBY TAKIEGO STOPNIA SEPARACJI (do tego niemal idealnie rownomiernej)

>No i ciagle grochem o sciane.

Racja
11-11-2017 12:48 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
>(Haha jakie tlumaczenie) No ale w jaki sposob ..przed chwila twierdziles, ze przestrzen sie nie zakrzywia (absolutnie, tylko niewidzialna "czasoprzestrzen" sie wygina lol.
>cytuje: "Czyli wg Ciebie "krzywizna przestrzeni"(grawitacja) nie ma nic wspolnego z wglebieniem","studnia grawitacyjna", lejem ktore tworzy rzekomo masa? W takim razie jaka jest inna przyczyna przyciagania, jesli nie "spadek-zjazd" po rowni pochylej w kierunku wkleslego wglebienia, gdzie znajduje sie "centrum masy" ?"
>Odp.Podkreslalem wielokrotnie, i podkresle ostatni raz - nie krzywizna przestrzeni, a krzywizna czasoprzestrzeni.Widzisz róznice?
No i? Tak, odpowiednia krzywizna czasoprzestrzeni daje efekt, który odbieramy jako ekspansję przestrzeni. Sprowadza się to do tego, że w takiej czasoprzestrzeni geodezyjne czasowe wypuszczone w równoległych kierunkach z dwóch różnych punktów nie pozostają w stałej odległości, tylko zaczynają się oddalać. To trochę odwrotnie niż na Ziemi, gdzie jak wypuścisz równolegle dwie geodezyjne, to zaczną się do siebie zbliżać (weź kolegę i umówcie się, że rozstawicie się 100 km od siebie i ruszycie przed siebie na północ - spotkacie się na biegunie).

>1. czasoprzestrzen - niewykrywalna - nie da sie tego zobaczyc, dotknac, zmierzyc
Linijki i zegarki nie istnieją.

>2. Ciemna energia/materia/czarne dziury niewyrywalne = obiekty nieempiryczne (nienaukowe)
Dlatego wykryte (czarne dziury, nad resztą trwają prace - nikt nie wyklucza, że nie pojawi się lepszy model).

>3. Fale Grawitacyjne bazujace na "plastycznej"/"gietkiej"/"falujacej" (nieskonczonej) arenie 3d/OTW - niewykrywalne (naukowcy poszukuja dowodow w rzekomym mierzeniu nieempirycznej jednostki - WYDLUZENIA/SKROCENIA DLUGOSCI PRZESTRZENI O 1/4 srednicy jadra !atomu (cyrk na wiszacych resorach, gdzie na zaburzenie eksperymentu wplywa "pierdniecie komara" - LIGO )
Brak wiedzy o metodach pomiarowych.

>4. Bozon Higgsa - niewykrywalny - niemierzalny / istnieje ale zyje tak krotko ze nie da sie go zobaczyc
Dlatego wykryty.

Mam wrażenie, że się powtarzam w powyższych...

>Nie ..u Newtona mamy kuleczki i mechanike z ktorej moze wyniknac "planetarny bilard", czyli i elipsy.
>U Einsteina mamy lej z ktorego niby nie moga sie wydostac Merkury , Venus .. Ziemia, brak jest jakiejkolwiek SILY rozumiesz, wylacznie sturlywalnie sie geometryczne po "krzywej rowni"? Jak zatem idealnie symetryczne leje, ktore PROWADZA PRZECIEZ MASE JEDNOCZESNIE..moga tworzyc niesymetryczna elipse, a druga sprawa :
>Dlaczego planety w tych lejach "PRZYSPIESZAJA ZBLIZAJAC SIE DO SLONCA"?
Ponieważ dla prędkości dużo mniejszych od c (a prędkości w układzie słonecznym takie są) OTW przechodzi w teorię Newtona? Można dokładnie policzyć, jakiej sile grawitacji odpowiadałby ruch przewidywany przez OTW i niespodzianka, wychodzi niemal dokładnie tyle co u Newtona.

>Jak zatem idealnie symetryczne leje, ktore PROWADZA PRZECIEZ MASE JEDNOCZESNIE..moga tworzyc niesymetryczna elipse
Odpowiedz sobie na pytanie jak idealnie symetryczne pole grawitacyjne może tworzyć niesymetryczne elipsy, a się wyjaśni.

>To po cholere rysowac ja taka dluga i plaska (ksztalt poprostu jest przypadkowy lol ..ot tak sie narysowalo).
Pytaj grafika. Pewnie głównie po to, żeby się pomieściły rzeczy, które chciał umieścić.

>Druga sprawa to wlasnie teoria inflacji ..przeciez glosi ona, iz kosmos ekspandowal do obecnych rozmiarow "kilka sekund"
Nie do obecnych.

>i to wlasnie ..HALO TU ZIEMIA! ..reprezentowac ma inflacja=KOSMOS ROZSZERZYL SIE DO ROZMIAROW DZIEKI KTORYM MATERIA NA JEGO NAJODLEGLEJSZYCH KONCACH JEST JEDNOMIERNIE ROZLOZONA.
No mniej więcej. Z grubsza chodzi o to, że jak szybko rozdmuchniesz coś prawie punktowego, to w tak małym obszarze nie miało prawa być dużych wariacji gęstości, więc w rozdmuchniętym też nie będzie. A potem to rozdmuchnięte (nadal dużo mniejsze niż obecny Wszechświat) może sobie spokojnie ekspandować powoli i formować struktury wielkoskalowe.

>..wszystko piknie tylko ktos niestety powiedzial SPRAWDZAM !
>Przeciez dalej teoria glosi ze calosc kosmosu byla JEDNOLITA CHMURA WODORU, KTORA DOPIERO ZACZELA SIE ROZPREZAC GWALTOWNIE NA WSZYSTKIE STRONY (czy wybuchla na wszystkie kawalki jednoczenie) Chmura wodoru rozpasc sie musiala na wszystkie strony BO PRZECIEZ POJAWILA SIE PRZESTRZEN CZYLI KOSMOS JAKI WIDZIMY = ZATEM INFLACJA NIE MOGLA DOTRZEC TAM GDZIE SA TERAZ NAJODLEGLEJSZE GALAKTYKI ... rozumiesz co sie wogole do Ciebie mowi : D?
To pytanie to sobie lepiej zadaj.
Przeczytaj lepiej post, na który odpowiadasz.
I dokształć się. Mocno. Bo coraz wyraźniej widać, że nie wiesz, co krytykujesz.

>Wyobraz sobie kulke z plasteliny (pamietasz jeszcze Plastusia?) ..a sekunde pozniej masz juz te plasteline podzielona ROWNOMIERNIE na 90000 miliardow czesci ..
Żaden fizyk nie twierdzi, że tak to wyglądało.

>..zrozum ze przed tym Twoim zageszczaniem wpierw musialo sie rozpasc na te (chocby) 300 mld galaktyk
Nie musiało.

>..JAKOS ROZDZIELIC SIE WPIERW BY MOC SIE ZAGESZCZAC INACZEJ NIE BYLOBY TAKIEGO STOPNIA SEPARACJI (do tego niemal idealnie rownomiernej)
Przeprowadziłeś swoje symulacje, jak rozumiem. Opisz to i opublikuj. A jeśli nie przeprowadziłeś - no cóż, Twoje gadanie jest g... warte.

>>No i ciagle grochem o sciane.
>Racja
Yup.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Tak, odpowiednia krzywizna czasoprzestrzeni daje efekt, który odbieramy jako ekspansję przestrzeni. Sprowadza się to do tego, że w takiej czasoprzestrzeni geodezyjne czasowe wypuszczone w równoległych kierunkach z dwóch różnych punktów nie pozostają w stałej odległości, tylko zaczynają się oddalać. To trochę odwrotnie niż na Ziemi, gdzie jak wypuścisz równolegle dwie geodezyjne, to zaczną się do siebie zbliżać (weź kolegę i umówcie się, że rozstawicie się 100 km od siebie i ruszycie przed siebie na północ - spotkacie się na biegunie).

Czyli wyjasniles dlaczego galaktyki oddalaja sie od siebie ? ..PRZESTRZEN JEDNAK JEST "ODPOWIEDNIO WYGIETA" LOL

To dlaczego wogole powstal koncept ciemnej energii a nie szczegolnej krzywizny do wyjasnienia ekspansji kosmosu ?

>>1. czasoprzestrzen - niewykrywalna - nie da sie tego zobaczyc, dotknac, zmierzyc
>Linijki i zegarki nie istnieją

Newton o niewidzialnej czasoprzestrzeni nawet nie slyszal, a linijka i zegarkiem sie poslugiwal.

>>2. Ciemna energia/materia/czarne dziury niewyrywalne = obiekty nieempiryczne (nienaukowe)
>Dlatego wykryte (czarne dziury, nad resztą trwają prace - nikt nie wyklucza, że nie pojawi się lepszy model).

Bzdury kompletne. Zobaczono jedynie "jakies tam" efekty grawitacyjne a nie zadne dziury jak juz, te istnieja ale wylacznie w fantazjach wyslannikow ducha ciemnosci (wyznawcow "fizyki" niewykrywalno-nieempirycznej). Z samej natury sa one "niewidzialne" (pochlaniaja niby kazdy nawet promyk swiatla) wiec nad czym tu wogole rozprawiac ...

..."nad reszta" czyt. niewidzialnymi materiami i energiami "trwaja wytezone prace badawcze i matematyczne prawdopodobienstwo nie wyklucza ze pojawi sie lepszy model"

>>3. Fale Grawitacyjne bazujace na "plastycznej"/"gietkiej"/"falujacej" (nieskonczonej) arenie 3d/OTW - niewykrywalne (naukowcy poszukuja dowodow w rzekomym mierzeniu nieempirycznej jednostki - WYDLUZENIA/SKROCENIA DLUGOSCI PRZESTRZENI O 1/4 srednicy jadra atomu
>Brak wiedzy o metodach pomiarowych.

A kto tu mowi o metodach pomiarowych. Co za zenada.pl .. przeciez chodzilo o cos zupelnie innego. Odnosze wrazenie ze zawsze tam gdzie dochodzi do kluczowych kwestii ..Ty albo udajesz..albo naprawde nie rozumiesz... o czym jest rzeczywiscie mowa.

>>4. Bozon Higgsa - niewykrywalny - niemierzalny / istnieje ale zyje tak krotko ze nie da sie go zobaczyc
>Dlatego wykryty.
>Mam wrażenie, że się powtarzam w powyższych...

..niewiem jak to skomentowac, ale na prawdziwej realnej rozprawie z utrzciwym arbitrum powinienes zostac wrecz wysmiany...

>>Nie ..u Newtona mamy kuleczki i mechanike z ktorej moze wyniknac "planetarny bilard", czyli i elipsy.
>>U Einsteina mamy lej z ktorego niby nie moga sie wydostac Merkury , Venus .. Ziemia, brak jest jakiejkolwiek SILY rozumiesz, wylacznie sturlywalnie sie geometryczne po "krzywej rowni"? Jak zatem idealnie symetryczne leje, ktore PROWADZA PRZECIEZ MASE JEDNOCZESNIE..moga tworzyc niesymetryczna elipse, a druga sprawa :
>>Dlaczego planety w tych lejach "PRZYSPIESZAJA ZBLIZAJAC SIE DO SLONCA"?
>Ponieważ dla prędkości dużo mniejszych od c (a prędkości w układzie słonecznym takie są) OTW przechodzi w teorię Newtona? Można dokładnie policzyć, jakiej sile grawitacji odpowiadałby ruch przewidywany przez OTW i niespodzianka, wychodzi niemal dokładnie tyle co u Newtona.

Pyt1. Dlaczego idealnie symetryczne leje tworza nieidealne orbity ?

Pyt2. Dlaczego planety toczac sie po krzywiznach przyspieszaja zblizjac sie do Slonca ?

Odp. Ponieważ dla prędkości dużo mniejszych od c (a prędkości w układzie słonecznym takie są) OTW przechodzi w teorię Newtona

... a rozumiesz moze wogole sens tych pytan ? Czy moze bedziesz twierdzic ze krzywizny pojawiaja sie i znikaja w zaleznosci od sytuacji ?

>>Jak zatem idealnie symetryczne leje, ktore PROWADZA PRZECIEZ MASE JEDNOCZESNIE..moga tworzyc niesymetryczna elipse
>Odpowiedz sobie na pytanie jak idealnie symetryczne pole grawitacyjne może tworzyć niesymetryczne elipsy, a się wyjaśni.

Tlumaczone bylo tysiac razy .. Newton to kosmiczny bilard - czysta mechanika, ktora moze przyniesc dowolny chaos orbitalny planet. U Einsteina sily znikaja a wylaczna przyczyna ruchu mechanicznego jest krzywizna, ktora MOWI MASIE JAK TA MA SIE PORUSZAC.

>>To po cholere rysowac ja taka dluga i plaska (ksztalt poprostu jest przypadkowy lol ..ot tak sie narysowalo).
>Pytaj grafika. Pewnie głównie po to, żeby się pomieściły rzeczy, które chciał umieścić.

Pojecia nie masz o czym mowa...

>>Druga sprawa to wlasnie teoria inflacji ..przeciez glosi ona, iz kosmos ekspandowal do obecnych rozmiarow "kilka sekund"
>Nie do obecnych.
>>i to wlasnie ..HALO TU ZIEMIA! ..reprezentowac ma inflacja=KOSMOS ROZSZERZYL SIE DO ROZMIAROW DZIEKI KTORYM MATERIA NA JEGO NAJODLEGLEJSZYCH KONCACH JEST JEDNOMIERNIE ROZLOZONA.
>No mniej więcej. Z grubsza chodzi o to, że jak szybko rozdmuchniesz coś prawie punktowego, to w tak małym obszarze nie miało prawa być dużych wariacji gęstości, więc w rozdmuchniętym też nie będzie. A potem to rozdmuchnięte (nadal dużo mniejsze niż obecny Wszechświat) może sobie spokojnie ekspandować powoli i formować struktury wielkoskalowe.

Dalej czeski film ...

Zrozum ze Ty musisz te kulke tuz po inflacji (jednolita kula wodoru) tak rozdmuchnac aby rozdzielila sie ona na 300 mld identycznych kawalkow, oddalonych od siebie o dokladnie taki sam dystans ... DOPIERO WTEDY ZACZYNAJA SIE ONE OD SIEBIE ODDALAC i nastepuje ekspansja kosmosu.

Wg Ciebie wyjasnienie to : "chmura wodoru sie poprostu jednolicie wybuchla ?"

Pytam poraz kolejny.. w jaki sposob jednolita chmura wodoru rozpostarla sie na 300 mld jednorodnych kawalkow (milionokrotnie zwiekszajac objetosc), skoro teoria inflacji i Alan Guth tlumaczy ze jednorodnie rozpostarte galaktyki to jego zasluga.

Kiedy zakonczyla sie inflacja .. przed chmura , czy na rowno rozlozonych galaktykach?

.
14-11-2017 05:53 
 Ocena 3 na 3
Ebvalaim (2787 punktów)
>Czyli wyjasniles dlaczego galaktyki oddalaja sie od siebie ? ..PRZESTRZEN JEDNAK JEST "ODPOWIEDNIO WYGIETA" LOL
>To dlaczego wogole powstal koncept ciemnej energii a nie szczegolnej krzywizny do wyjasnienia ekspansji kosmosu ?
Bo fizykom nie wystarcza machanie rękami, tylko muszą liczyć (to ta część, której unikasz jak ognia, żeby czasem nie wyszło, że wychodzą Ci złe przewidywania ilościowe).
Z obliczeń wynika, że gęstość materii powinna być większa, niż jest obserwowana, a ponadto że stała kosmologiczna jest niezerowa. Już mi się nie chce rozpisywać, masz tu link do prezentacji, którą robiłem o tym jeszcze na studiach: www.dropbo(*)p6f9buor/prezentacja1.pdf?dl=0

>Newton o niewidzialnej czasoprzestrzeni nawet nie slyszal, a linijka i zegarkiem sie poslugiwal.
No i? Jest przestrzeń, jest czas - jest czasoprzestrzeń. U Newtona miała tylko inną strukturę, taką, w której czas i przestrzeń się naturalnie separują. Okazało się tylko, że taka czasoprzestrzeń nie jest zgodna z eksperymentami...

>Bzdury kompletne. Zobaczono jedynie "jakies tam" efekty grawitacyjne a nie zadne dziury jak juz, te istnieja ale wylacznie w fantazjach wyslannikow ducha ciemnosci (wyznawcow "fizyki" niewykrywalno-nieempirycznej).
Widzę, że nie wiesz nawet, co zobaczono

>Z samej natury sa one "niewidzialne" (pochlaniaja niby kazdy nawet promyk swiatla) wiec nad czym tu wogole rozprawiac ...
I kolejny pokaz ignorancji.
To, że światło nie może wylecieć z czarnej dziury, nie znaczy, że są one niewidzialne. W rzeczywistości są często bardzo jasnymi źródłami promieni X i gamma - tzn., nie one same, ale dyski materii, która na nie opada.

>>Brak wiedzy o metodach pomiarowych.
>A kto tu mowi o metodach pomiarowych. Co za zenada.pl .. przeciez chodzilo o cos zupelnie innego. Odnosze wrazenie ze zawsze tam gdzie dochodzi do kluczowych kwestii ..Ty albo udajesz..albo naprawde nie rozumiesz... o czym jest rzeczywiscie mowa.
Cytuję:
>naukowcy poszukuja dowodow w rzekomym mierzeniu nieempirycznej jednostki - WYDLUZENIA/SKROCENIA DLUGOSCI PRZESTRZENI O 1/4 srednicy jadra atomu (cyrk na wiszacych resorach, gdzie na zaburzenie eksperymentu wplywa "pierdniecie komara" - LIGO )
Ten zarzut jak najbardziej zahacza o metody pomiarowe. Nie masz pojęcia, w jaki sposób da się wyeliminować "pierdnięcia komara" i zobaczyć tak małe efekty.
Pokaz ignorancji nr. wyczerpał mi się licznik.

>Pyt1. Dlaczego idealnie symetryczne leje tworza nieidealne orbity ?
>Pyt2. Dlaczego planety toczac sie po krzywiznach przyspieszaja zblizjac sie do Slonca ?
>>Odpowiedz sobie na pytanie jak idealnie symetryczne pole grawitacyjne może tworzyć niesymetryczne elipsy, a się wyjaśni.
>Tlumaczone bylo tysiac razy .. Newton to kosmiczny bilard - czysta mechanika, ktora moze przyniesc dowolny chaos orbitalny planet. U Einsteina sily znikaja a wylaczna przyczyna ruchu mechanicznego jest krzywizna, ktora MOWI MASIE JAK TA MA SIE PORUSZAC.
Dobra. Chcesz rozmawiać o lejach, rozmawiajmy o lejach.
Wyobraź sobie lej. Wyobraź sobie kulkę położoną na brzegu. Co się stanie? Kulka zacznie się staczać do środka. Symetryczne? Nie. Przyspiesza w miarę zbliżania się do środka? Tak. MAGIA.

To samo będziesz miał, jak zamiast puścić kulkę luzem, pstrykniesz ją lekko w bok - tyle że jak ją pstrykniesz odpowiednio mocno, to ominie centrum leja, przeleci ze sporą prędkością blisko niego i wróci z grubsza do punktu wyjścia. Bam, elipsa z przyspieszaniem w pobliżu centrum. WIĘCEJ MAGII.

A na ewentualne pytania o więcej szczegółów mogę odpowiedzieć tylko: policz sobie.

>Zrozum ze Ty musisz te kulke tuz po inflacji (jednolita kula wodoru) tak rozdmuchnac aby rozdzielila sie ona na 300 mld identycznych kawalkow, oddalonych od siebie o dokladnie taki sam dystans ... DOPIERO WTEDY ZACZYNAJA SIE ONE OD SIEBIE ODDALAC i nastepuje ekspansja kosmosu.
A Ty zrozum, że bzdury pleciesz.

>Pytam poraz kolejny.. w jaki sposob jednolita chmura wodoru rozpostarla sie na 300 mld jednorodnych kawalkow (milionokrotnie zwiekszajac objetosc), skoro teoria inflacji i Alan Guth tlumaczy ze jednorodnie rozpostarte galaktyki to jego zasluga.
Kompletnie nie rozumiesz, co próbuje wyjaśnić teoria inflacji.

>Kiedy zakonczyla sie inflacja .. przed chmura , czy na rowno rozlozonych galaktykach?
Przed chmurą, smętnie mały ułamek sekundy po Wielkim Wybuchu. Gwoli ścisłości, materia była obecna we Wszechświecie od samego początku, ale w tamtym okresie to jeszcze nie był wodór, a jakaś koszmarnie gorąca zupa cząstek elementarnych. Nie można mówić o wodorze jak nie ma atomów, a na atomy było zwyczajnie za gorąco.
I uprzedzę prawdopodobne nieporozumienie: inflacja ≠ ekspansja. Inflacja zakończyła się bardzo szybko, ale ekspansja nadal zachodziła i zachodzi do dziś.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Czyli wyjasniles dlaczego galaktyki oddalaja sie od siebie ? ..PRZESTRZEN JEDNAK JEST "ODPOWIEDNIO WYGIETA" LOL
>>To dlaczego wogole powstal koncept ciemnej energii a nie szczegolnej krzywizny do wyjasnienia ekspansji kosmosu ?
>Bo fizykom nie wystarcza machanie rękami, tylko muszą liczyć (to ta część, której unikasz jak ognia, żeby czasem nie wyszło, że wychodzą Ci złe przewidywania ilościowe).
>Z obliczeń wynika, że gęstość materii powinna być większa, niż jest obserwowana, a ponadto że stała kosmologiczna jest niezerowa.

Nie unikam. Zaleznosc masy i przestrzeni nawet wyliczac nie trzeba, bo widac ja dokladnie golym okiem chocby w strukturze ukladu slonecznego DYSTANSIE: Ziemia-Slonce , Slonce-Jowisz i inne gazowe giganty , ksiezyce Jowisza i ich odleglosci, Ziemia - Ksiezyc.

Z obliczen nic nie wynika, gdyz OTW nie tworzy w jakikolwiek sposob modelu ewolucji kosmosu. Ona tylko glosi ze niewidzialne leje grawitacyjne przyciagaja ciala, ale ze zauwazono ekspansje ..dodano niewidzialne sily antygrawitayjne, a blad poleglal na tym ze to sama przestrzen sie rozszerzala.

A wogole przeciez zasadnicza sprawa wypowiedzi bylo, iz wszelkie sily mialy zostac zastapione krzywiznami i ..nagle znow sie one pojawiaja?.. gdy trzeba wyjasniac kolejne sprzeczne obserwacje..

>>Newton o niewidzialnej czasoprzestrzeni nawet nie slyszal, a linijka i zegarkiem sie poslugiwal.
>No i? Jest przestrzeń, jest czas - jest czasoprzestrzeń. U Newtona miała tylko inną strukturę, taką w której czas i przestrzeń się naturalnie separują. Okazało się tylko, że taka czasoprzestrzeń nie jest zgodna z eksperymentami...

Czyli wiemy napewno ze w kosmosie istnieja jednoczesnie trzy niezalezne od siebie struktury ..czasu, przestrzeni i czasoprzestrzeni ?

Hmm..jak przestrzen moze sie separowac od czasu, skoro od zawsze istniala tylko czasoprzestrzen...

>>Bzdury kompletne. Zobaczono jedynie "jakies tam" efekty grawitacyjne a nie zadne dziury jak juz, te istnieja ale wylacznie w fantazjach wyslannikow ducha ciemnosci (wyznawcow "fizyki" niewykrywalno-nieempirycznej).
>Widzę, że nie wiesz nawet, co zobaczono

Rozblysk wyrzut energii gamma swiadczy o istnieniu niewidzialnej czarnej dziury o nieskonczonej masie ?

>>Z samej natury sa one "niewidzialne" (pochlaniaja niby kazdy nawet promyk swiatla) wiec nad czym tu wogole rozprawiac ...
>I kolejny pokaz ignorancji.
>To, że światło nie może wylecieć z czarnej dziury, nie znaczy, że są one niewidzialne. W rzeczywistości są często bardzo jasnymi źródłami promieni X i gamma - tzn., nie one same, ale dyski materii, która na nie opada.

Nie ma zadnych dowodow empirycznych swiadczacych ze rozblyski gamma to "swiecace niewidzialne czarne dziury", jedynie jesli juz sa to zalozenia teorii.

>>Pyt1. Dlaczego idealnie symetryczne leje tworza nieidealne orbity ?
>>Pyt2. Dlaczego planety toczac sie po krzywiznach przyspieszaja zblizjac sie do Slonca ?
>>>Odpowiedz sobie na pytanie jak idealnie symetryczne pole grawitacyjne może tworzyć niesymetryczne elipsy, a się wyjaśni.
>>Tlumaczone bylo tysiac razy .. Newton to kosmiczny bilard - czysta mechanika, ktora moze przyniesc dowolny chaos orbitalny planet. U Einsteina sily znikaja a wylaczna przyczyna ruchu mechanicznego jest krzywizna, ktora MOWI MASIE JAK TA MA SIE PORUSZAC.
>Dobra. Chcesz rozmawiać o lejach, rozmawiajmy o lejach.
>Wyobraź sobie lej. Wyobraź sobie kulkę położoną na brzegu. Co się stanie? Kulka zacznie się staczać do środka. Symetryczne? Nie. Przyspiesza w miarę zbliżania się do środka? Tak. MAGIA.
>To samo będziesz miał, jak zamiast puścić kulkę luzem, pstrykniesz ją lekko w bok - tyle że jak ją pstrykniesz odpowiednio mocno, to ominie centrum leja, przeleci ze sporą prędkością blisko niego i wróci z grubsza do punktu wyjścia. Bam, elipsa z przyspieszaniem w pobliżu centrum. WIĘCEJ MAGII.
>A na ewentualne pytania o więcej szczegółów mogę odpowiedzieć tylko: policz sobie.

No tylko ze w takim modelu jak juz wielokrotnie pisalem, na nowo wprowadzasz mechanike Newtona ..to po co wogole krzywizny w pierwszej kolejnosci jesli mamy sily ..a co z twierdzeniem ze to "przestrzen mowi masie jak ta ma sie poruszac" ?

>>Zrozum ze Ty musisz te kulke tuz po inflacji (jednolita kula wodoru) tak rozdmuchnac aby rozdzielila sie ona na 300 mld identycznych kawalkow, oddalonych od siebie o dokladnie taki sam dystans ... DOPIERO WTEDY ZACZYNAJA SIE ONE OD SIEBIE ODDALAC i nastepuje ekspansja kosmosu.
>A Ty zrozum, że bzdury pleciesz.

Czyli wg Ciebie wodorowa chmura nie rozdzielila sie na 300 mld galaktyk ...czy moze rozdzielila sie na mniej i pozniej dopiero na wiecej i wiecej i wiecej az do 300 mld ?
To miales wytlumaczyc.

>>Pytam poraz kolejny.. w jaki sposob jednolita chmura wodoru rozpostarla sie na 300 mld jednorodnych kawalkow (milionokrotnie zwiekszajac objetosc), skoro teoria inflacji i Alan Guth tlumaczy ze jednorodnie rozpostarte galaktyki to jego zasluga.
>Kompletnie nie rozumiesz, co próbuje wyjaśnić teoria inflacji.

Teoria inflacji wyjasnia dlaczego tyle samo galaktyk jest na jednym i drugim koncu wszechswiata (jednorodnosc rozkladu materii - temperatury kosmosu) ...dlatego spytalem czy inflacja skonczyla sie na rownomiernie rozlozonych galaktykach ...czy na jednorodnej chmurze wodoru ..bo jesli na chmurze H ..to wowczas musi ona jeszcze "idealnie rozlozyc sie i ekspandowac do wspolczesnych idealnie rozmieszczonych 300 mld kawalkow", ale dokonac sie to moglo wylacznie dzieki kolejnej hipotetycznej fazie inflacji szybszej od swiatla (inaczej jak te sama gestosc rozkladu galaktyk uzyskac na krancach kosmosu).

I dlaczego slady promieniowania chmury odnajdujemy z kierunku nieskonczonej pustki, w ktora to przeciez podazaja galaktyki oddalajac sie od pierwotnej eksplozji chmury wodoru?

Wg modelu bigbang galaktyki oddalaja sie i jednoczesnie przyblizaja do obszaru poczatkowego?

.
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>a jesli miliardy razy, to dlaczego nie widzimy na niebie obszaru pierwotnego "malutkiego bloba" od ktorego uciekamy
>A dlaczego mielibyśmy go widzieć? Widzisz, takie pytania zdradzają, że nie bardzo rozumiesz, o czym mówisz, a na próby tłumaczeń reagujesz alergicznie - więc tak, rozmawiać się odechciewa.

Przeciez nie twierdzi sie, ze jednolita chmura wodoru "300 tys lat po bigbangu" rozproszyla sie jednoczesnie na 300 mld "kawalkow" galaktyk (a powinno byc na 90 bilionow czesci, wraz z gwiazdami).

Zamiast tego mowi sie o jej stopniowym rozprezaniu, wiec chyba na niebie powino byc to widoczne (goretszy pierwotny zageszczony obszar).

Inflacja skonczyla sie na jednolitej chmurze Hydrogenu, czy jednolitym rozkladzie galaktyk ?

>>Dlatego wlasnie czekam na wyjasnienia CO KONKRETNIE I DLACZEGO JEST wg Ciebie blednym nielogicznym opisem (przedstaw, wklej ...tylko posluz sie logika argumentacyjna, a nie wlasnym "wydaje mi sie", bo akurat Twoje autorytety uwazaly inaczej")
>- Nie rozumiesz pojęcia krzywizny - utożsamiasz je z obrazkami "górek" i "dołków", które są jedynie popularnonaukowymi analogiami

Nie chodzilo mi o dolki w ziemi i gorki z piasku (choc nie rozumiem "oburzenia" o analogie, ktora potencjalnie tworzy identyczny efekt)..a o 3 rodzaje rzekomych "empirycznych krzywizn przestrzennych" - plaska, wklesla i wypukla.

Jedyna logiczna mozliwosc jaka zauwazam (w przypadku twierdzenia ze "dzieki dodaniu liczby LEWA STRONA ROWNAN OPISUJE ROZSZERZAJACY SIE WSZECHSWIAT") ...to zmiana poprzez operacje matematyczna "wklesniecia na wypuklosc". Wowczas zamiast "przyciagania mielibysmy odpychanie materii" ..tylko i wylacznie przy kolejnym watpliwym zalozeniu, ze "wklesla krzywizna skupia ja i przyciaga".
06-11-2017 17:59 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>Przeciez nie twierdzi sie, ze jednolita chmura wodoru "300 tys lat po bigbangu" rozproszyla sie jednoczesnie na 300 mld "kawalkow" galaktyk (a powinno byc na 90 bilionow czesci, wraz z gwiazdami).
>Zamiast tego mowi sie o jej stopniowym rozprezaniu, wiec chyba na niebie powino byc to widoczne (goretszy pierwotny zageszczony obszar).
Stopniowym rozprężaniu, z grubsza jednolitym w całej objętości. Gdzie tu miejsce na ten gorętszy pierwotny obszar?

>Nie chodzilo mi o dolki w ziemi i gorki z piasku (choc nie rozumiem "oburzenia" o analogie, ktora potencjalnie tworzy identyczny efekt)..a o 3 rodzaje rzekomych "empirycznych krzywizn przestrzennych" - plaska, wklesla i wypukla.
A te 3 rodzaje to już dotyczą Wszechświata jako całości w metryce FLRW i nie ma to wiele wspólnego z samym równaniem Einsteina. W równaniu Einsteina masz krzywiznę (co podkreślam po raz nie zliczę który) _czaso_przestrzeni, i do tego lokalną, czego już tak łatwo chyba sklasyfikować się nie da (piszę "chyba", bo może ktoś jakoś sklasyfikował, tylko ja tego nie jestem świadomy). Nie mieszaj jednego z drugim, bo to gruby błąd.
08-11-2017 16:43 
 Ocena 2 na 2
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)

>A te 3 rodzaje to już dotyczą Wszechświata jako całości w metryce FLRW i nie ma to wiele wspólnego z samym równaniem Einsteina.

To już było w wątku. To są krzywizny na powierzchniach stałego czasu,
ich stałość jest tam włożona ręką jeszcze zanim się wypisze równania
i zacznie rozwiązywać - jako wstępne założenie.

> W równaniu Einsteina masz krzywiznę (co podkreślam po raz nie zliczę który) _czaso_przestrzeni, i do tego lokalną, czego już tak łatwo chyba sklasyfikować się nie da (piszę "chyba", bo może ktoś jakoś sklasyfikował, tylko ja tego nie jestem świadomy).

Geometrie raczej podlegają tu klasyfikacji Bianchiego, sama
krzywizna - raczej ze względu na typy algebraiczne (Penrose/Petrov,
plus tw. Goldberga-Sachsa).

Kosmologie FRW są dość prymitywne, bo konforemnie płaskie.

>Nie mieszaj jednego z drugim, bo to gruby błąd.

Mam brzydkie wrażenie, że rezygnując z grubych błędów musiałby
pogrzebać z wielkim żalem większość swojej działalności. I ze
względu na ten żal nie rezygnuje. To przywiązanie bywa fatalne.
30-10-2017 10:49 
 Ocena-1 na 5
chillyshotorbitus (729 punktów)
>"Będąc młodym kołczem".
>Podpowiem Panu, że za czasów beztroski i dojrzewania naszych
>doktoratów lubiliśmy, jak to młódź dziś mawia, "kręcić bekę" z
>takich jak Pan. Dziś widzę, że to niesprawiedliwe i krzywdzące,
>ale sam Pan rozumie - lata doświadczeń na karku robi swoje.

"Beke" to moglby owszem ..pan "krecic" ..ale tylko wowczas,
gdyby mial pan rzeczywiscie z czego.

Dla mnie z kolei "beka" jest ze ktos kto szczyci sie ksztalceniem, edukacja i wychowaniem doktorantow, wysmiewa pomysly innych, lecz niestety jego smiechy koncza sie nagle gdy pada pytanie ktorego "ODPOWIEDZI NIE MOZNA ZNALEZC W GOOGLE", czy prezentowanej oficjalnie ustalonej przez innych "wiedzy".

Jak pan moze wogole sadzic, twierdzic ze panski model "wie" cokolwiek o przestrzeni wszechswiata ...skoro na podstawowe pytanie ...czy jest ona skonczona , czy nie ....odpowiada pan ze - "jako wielki uczony nie moze udzielic odpowiedzi, gdyz "zle sformuowane pytanie o skonczonosc wymiaru nic panu nie mowi".

>Ludzie o średnio lotnych umysłach, zdający np. kwanty na 4-5
>w pierwszym podejściu, po prostu akceptują fakt, "że działa",
>ale mało kto jest w stanie estetyzować - kwanty dla uczciwego
>matematycznie fizyka są pokraczne. Dla nielicznej śmietanki
>matematyków, biorących się za rzetelne podstawy i osiągających
>"niewiele" - być może jest tam coś pięknego, ale rezultaty
>z pktu widzenia fizyków wydają się miejscami marne. Oczywiście
>matematyka na tym zyskuje, i bardzo dobrze. (Co do lotności:
>ludzie o mniej lotnych umysłach na III roku, zdający kwanty
>na 3 w piątym podejściu, porobili kariery i bardzo dobrze!)

Nie ma czego takiego jak "fizyka matematyczna". Pan nawet nie
rozumie prawdziwego pojecia fizyki teoretycznej. To ze pseudonaukowcy
obliczja "teoretyczne wymysly i nieistniejace twory" jak "ugiecia przestrzeni" ktora sie rozszerza, czy "niewidzialne czarne dziury"(itd) wynika wylacznie z nie rozumienia wlasciwosci spacetime.

Niewidzialne ciemne energie, materie, niewidzialne struny, niewidzialne bozony Higgsa, niewykrywalne fale grawitacyjne OTW itd itd lista - piramida klamstw i oszustw panskich kolegow jest bardzo dluga (osobiscie nie winie, jest pan tylko narzedziem, tzw KOPIARKO/WKLEJARKA pogladow-mysli ustalonych przez naukowy betonowy mainstream, ktory ma za zadanie wybic z glowy wszelkie objawy samodzielnej analizy , chocby ponizajacymi i wysmiewajacymi myslenie innych komentarzami ...i zeby choc byly one poparte rzeczywistym argumentym bym sie nie przyczepil, a tak jest przyslowiowe "dno i wodorosty").

>Podobnie w kosmologii - Pan wmusza fizykom dziecko w brzuch,

Przede wszystkim to nie sa fizycy, a matematycy ktorzy zakladaja istnienie niewidzialnych bytow, ktore "dopelniaja rzekomo standardowy model, potwierdzajac jego funkcjonowanie". Fragment listy tych wymyslow powyzej
(dowod empiryczny na zaprezentowane twierdzenie, to pojecie ktorego rowniez pan wydaje sie, pomimo "konsumpcji wszystkich rozumow" poki co jeszcze wydaje sie, ze nie rozwiklal)

>kompletnie nie rozumiejąc tego, że kosmologia a'la Friedmann to
>TYLKO MODEL. Odsyłam - bez większej nadziei na przestudiowanie
>i zrozumienie - do swoich odpowiedzi Maxu Golonce powyżej w wątku.

Czwarty dzien tlumaczy sie panu ze "kosmologia Friedmana", oparta o "wykrzywiajaca sie", nieskonczona przestrzen OTW to WYMYSL NIE OPARTY O ZADNE DOWODY EMPIRYCZNE - PRZYCZYNA CALEGO CHAOSU I BRAKU PROGRESU W FIZCYE OSTATNICH 100 LAT.

Zrozum pan, ze nieskonczony wszechswiat OTW Einsteina-Newtona, winien zostac odrzucony w roku 1929 PO OBSERWACJI HUBBLA ZE PRZESTRZEN JEDNAK SIE ROZSZERZA , A NIE JEST WYKRZYWIAJACA SIE, NIESKONCZONA ARENA.

Wowczas wystarczylo zadac tylko pytanie : CO POWODUJE ROZSZERZANIE SIE PRZESTRZENI i na mapie nieba pozostalby wowczas JEDYNY CZYNNIK EMPIRYCZNY - E=MC2, ktory zastosowanie ma rowniez w modelu Nielsa Bohra , a nie niewidzialne matematyczne twory, duchy nicosci ktorymi pan i panscy koledzy oglupiaja studentow i doktorantow.

Kiedys takie dzialania nazywano szarlataneria, dzis to "oficjalna potwierdzona empirycznie nauka".

>I koniecznie do literatury, ale fachowej. Bo jeśli naczytał się
>Pan bajań o "pięknie teorii strun" - ha... Może jakiś Jankes na
>tabletkach to popełnił? A może bez tabletek - wie Pan, oni zawsze
>mają to "I'm fine", "Great", etc. Zresztą, czy w popularnonaukowej
>książce można prosto z mostu przedstawiać elementy "nagości króla"
>- działki, której się oddało pół życia?

Nie prosze pana. Teoria strun podobnie jak teoria "wykrzywien", "skrecen" przestrzeni, "czarnych dziur", "czarnych energi,materii", "fal grawitacyjnych opartych o model otw", "bozonow Higgsa" itd itd ... nie jest teoria fizyczna, gdyz te opieraja sie wylacznie o empiryczna obserwacje, pomiar i eksperyment.

Szukanie "ugiec przestrzeni" ..trzydziesci miejsc po przecinku, czy mierzenie przez "amerykanskich naukowcow" odleglosci promienia jadra atomu..to oszustwa na skale dziejowa i PROFANACJA PRAWDZIWEJ BOSKIEJ NAUKI I INTELIGENCJI.

>Jeszcze jedno, tytułem ostrzeżenia: stawiam dolary przeciw orzechom,
>że przy obecnym stylu Pana pismactwa nikt tego po 2-3 zdaniach nie
>przeczyta, i kto wie, czy nie na podstawie tego, że nie złoży Pan
>tego ładnie w /La/TeXu, a naskrobie jakąś pokrakę w Wordzie. Forma,
>kwestia smaku - tak. A trafność diagnoz - niesamowita!...

Jesli nie jest pan w stanie uzmyslowic sobie nawet wyobrazeniowo pojecia :

"EKSPANSJI PRZESTRZENI POD WPLYWEM KONCENTRUJACEJ SIE MASY" , ktore to na dodatek poparte jest dluga lista OCZYWISTYCH dowodow empirycznych od atomu- model Bohra, po zachowanie gwiazd i galaktyk w kosmosie ...

(oj ten watek przeraza podobnych panu ..bardziej niz diabla woda swiecona ..najsmieszniejsze ze jednoczesnie pojecie "wykrzywiania przestrzeni przez mase jest w tym wypadku "jak najbardziej oczywiste i zrozumiale")

...to prosze uwierzyc ..ani word ..ani reczne pismo ...ani nawet zlote literki ..nic tu nie pomoga.

30-10-2017 12:02 
 Ocena 4 na 4
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Proszę sobie przyznać po Noblu z literatury i fizyki.

PS Ale z rozumienia tekstu pisanego raczej nie. Co przecież w niczym
w otrzymaniu pierwszego Nobla nie przeszkadza. Pozdrowienia dla pani
Jadzi z GS-u.

Aha, E = mc^2 nie jest wzorem uniwersalnym. Ale nie dziwię się, że pan
może tak uważać. I że być może chce pan go używać w arenach niutonowskich
o określonych własnościach plastycznych, czy jak tam pan raczył zabełkotać.

Jak już pan zauważy różnicę między doktoratem a doktorantem - może pan
zakupić lody w wafelku i pacnąć sobie w czoło.

Ozdrawiam.
03-11-2017 02:14 
 Ocena-1 na 5
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Proszę sobie przyznać po Noblu z literatury i fizyki.
(w koncu slowo uznania i jeden pozytywny komentarz!:D)
>PS Ale z rozumienia tekstu pisanego raczej nie. Co przecież w niczym
>w otrzymaniu pierwszego Nobla nie przeszkadza. Pozdrowienia dla pani
>Jadzi z GS-u.
>Aha, E = mc^2 nie jest wzorem uniwersalnym. Ale nie dziwię się, że pan
>może tak uważać. I że być może chce pan go używać w arenach niutonowskich
>o określonych własnościach plastycznych, czy jak tam pan raczył zabełkotać.
>Jak już pan zauważy różnicę między doktoratem a doktorantem - może pan
>zakupić lody w wafelku i pacnąć sobie w czoło.
>Ozdrawiam.

Stwierdzenia e=mc2 uzylem wylacznie jako zamiennika slow "masa rowna sie energia". Gdyby cofnac pana do czasow podrecznika "Poczytaj mi mamo", wskazac na niebo i spytac .."synku czemu galaktyki koncentrujace materie sie od nas oddalaja?"..

...to z duzym prawdopodobienstwem mozna by przypuszczac, iz padnie ODPOWIEDZ :

- "BO KONCENTRUJA MATERIE" (najprostsza z mozliwych i jedyna empiryczna)

Pan zas dorosly ... "wszystkowiedzacy doktorant - oswiecony naukowiec XXI wieku" ... zacznie opowiadac (copy/paste) bzdury o najwiekszej tajemnicy kosmologii wszechczasow... niewidzialnej, niewykrywalnej energii, ktora tworzy sie sama z niczego i rozpycha galaktyki w nieskonczona pustke nicosci w wyginajacej sie nieskonczonej przestrzeni OTW, ktora tez wybuchla z nicosci ..tyle ze w bigbangu.

Pytanie kto rzeczywiscie powinien zakupic sobie lody w wafelku, ew komu nalezalo by przyznac "zolte papiery" ?

Musze pana zmartwic. Wzor e=mc2 (jak cala "teoria" OTW/bigbang), rowniez nie posiada sensu logicznego, poniewaz np. pozostalosci-popiol po spaleniu 1 kg wegla i cieplo wydzielone w piecu ...nijak nie zrownowazy energii rozszczepienia np 1 kg U 235, a rzekomo wg panskich autorytetow to dokladnie "jedna i ta sama masa".

.
03-11-2017 08:05 
 Ocena 5 na 5
uxbridge (5980 punktów)
>(...) np. pozostalosci-popiol po spaleniu 1 kg wegla i cieplo wydzielone w piecu ...nijak nie zrownowazy energii rozszczepienia np 1 kg U 235, a rzekomo wg panskich autorytetow to dokladnie "jedna i ta sama masa".

Minus jak stąd do San Escobar. Nie tylko za jawną bzdurę w tym przykładzie, ale za bezwstydną pewność z jaką została wypowiedziana. Innymi słowy, sama głupota mnie tak nie drażni jak tępa duma z którą głupota jest obnoszona.

Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
03-11-2017 09:30 
 Ocena 2 na 2
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Nie wiem, czy za bezwstydną pewność należy się tu minus - człowiek
nie potrafi czytać, więc ciężko oczekiwać, żeby ... no, ciężko i tyle.
03-11-2017 11:40 
 Ocena 2 na 2
uxbridge (5980 punktów)
>Nie wiem, czy za bezwstydną pewność należy się tu minus - człowiek
>nie potrafi czytać, więc ciężko oczekiwać, żeby ... no, ciężko i tyle.
Człowiek potrafi całkiem składnie pisać, więc i z czytaniem raczej sobie radzi.


Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Mnie jego twórczość jawi się jako wyjątkowo nieskładna; kwestia gustu
i standardów - pozwoliłem sobie ją ocenić jako bełkot i dać (bodaj
jedyną rozsądną) wskazówkę poradzenia sobie z tym. Nie wiem, czy
skorzystał, ale może przyszłą jesienią o tym usłyszymy.
03-11-2017 13:07 
 Ocena 3 na 3
uxbridge (5980 punktów)
>Mnie jego twórczość jawi się jako wyjątkowo nieskładna; kwestia gustu
>i standardów - pozwoliłem sobie ją ocenić jako bełkot (...)
Co do treści zgoda. Zakładam jedynie, że skoro potrafi skomponować zrozumiałe zdanie, to i z logiczną dekompozycją powinien sobie poradzić. Chociaż jak mówi stary dowcip:
Kiedy zapytano laureata Nagrody Leninowskiej w dziedzinie literatury co ostatnio przeczytał, odpowiedział - ja pisat'iel, nie czytat'iel.

Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Hm. Tak głęboko jak "składny bełkot" widocznie jeszcze nie wniknąłem parserem.
Ale parskacz na żart z epoki mi się włączył - dziękuję, nie znałem!

PS uxbridge coś mi mówi - nawet starałem się tamoj, ale odwalono. Widocznie
za tępy jestem albo za słabą beletrystykę dostarczyłem
uxbridge (5980 punktów)
>PS uxbridge coś mi mówi
Niestety mój nick nie ma związku z miejscem pracy lub zamieszkania.


Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Może na szczęście. A, ten żart jednak brzmiał UKSWord, ex-ATK.
03-11-2017 13:58 
 0 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>(...) np. pozostalosci-popiol po spaleniu 1 kg wegla i cieplo wydzielone w piecu ...nijak nie zrownowazy energii rozszczepienia np 1 kg U 235, a rzekomo wg panskich autorytetow to dokladnie "jedna i ta sama masa".
>Minus jak stąd do San Escobar. Nie tylko za jawną bzdurę w tym przykładzie, ale za bezwstydną pewność z jaką została wypowiedziana. Innymi słowy, sama głupota mnie tak nie drażni jak tępa duma z którą głupota jest obnoszona.
>
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...


A kogo obchodzi co drazni bezrozumnego trola, "kopiarko/wklejarke" twojego pokroju.
Na pustym lbie sobie minusa postaw.

Przedstawiona zostala hipoteza MASA ROZSZERZA PRZESTRZEN (a nie ja wykrzywia) + empiryczne dowody obserwacyjne na jej potwierdzenie ATOMY, GWIAZDY I GALAKTYKI, ale tego jakos trolowisko "nie zauwazylo".

Jak wspomnialem .. z zalem, lamentem i bolami ...do mamusi, nie do mnie. Tu sie toczy konkretna dyskusja argumentacyjna.

POMIJAJAC FAKT, ZE JEST TO WATEK ZUPELNIE NIE ZWIAZANY Z TEMATEM PRZESTRZENI...

..BILANS ENERGETYCZNY rozszczepienia 1kg uranu, zrownowazy energie wydzielona ze spalenia kilograma wegla + reszta brakujacej energii "schowa sie w popiole i oparach wg ciebie tak lol?

.
03-11-2017 15:38 
 Ocena 3 na 3
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Przekażemy pielęgniarzom, że dziś rękawki ciaśniej i niestety tylko zimna ze szlaucha.
03-11-2017 16:07 
 Ocena 1 na 1
uxbridge (5980 punktów)
>Tu sie toczy konkretna dyskusja argumentacyjna.

A to przepraszam i dziękuję za oświecenie. Błędnie myślałem, że jestem świadkiem samozaorania forumowego trylobita z mizerną wiedzą gładko połączoną z megalomanią i brakiem poczucia żenady.

Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...
03-11-2017 17:17 
 Ocena 2 na 2
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Tu sie toczy konkretna dyskusja argumentacyjna.
>A to przepraszam i dziękuję za oświecenie. Błędnie myślałem, że jestem świadkiem samozaorania forumowego trylobita z mizerną wiedzą gładko połączoną z megalomanią i brakiem poczucia żenady.
>
Ach gdzież jest niegdysiejszy Quetzalcoatl...


Nie ma za co. Myslenie ? .. sadzilem ze szczyt twoich mozliwosci w prowadzeniu dyskusji, to wklejanie (copy/paste) "madrosci innych". No coz ..czasem sie mozna tez pomylic.

Dziwi tylko ze taki filozof, mysliciel, logik i znawca od wszystkiego, zamiast zalow i placzu,
nie postara sie np PODWAZYC DOWODOW EMPIRYCZNYCH W POSTACI ATOMOW, GWIAZD I GALAKTYK, W POSTAWIONEJ TEZIE O MASIE ROZSZERZAJACEJ PRZESTRZEN EFEKTYWNIE, a to jest przeciez sedno rozmowy.

.
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Problem w tym że te wszystkie piękne sprawy są w pana przewodzie najwyżej
empirycznym świadkiem pana bełkotu. Porachuj pan coś, a nie słowami naiwaniasz,
wskazówka dla pana już była.
03-11-2017 19:46 
 Ocena 1 na 3
chillyshotorbitus (729 punktów)
>Problem w tym że te wszystkie piękne sprawy są w pana przewodzie najwyżej
>empirycznym świadkiem pana bełkotu. Porachuj pan coś, a nie słowami naiwaniasz,
>wskazówka dla pana już była.

Porachowac to pan sobie mozesz tabliczke mnozenia. Relacje masy i ekspandujacej przestrzeni nalezy poprostu zmierzyc, bo widac ja az nazbyt wyraznie, nie tylko w skali galaktyk koncentrujacych materie w swym centrum, oraz gwiazdach w stadium narodzin i smierci ...ale takze w rozkladzie planet ukladu slonecznego, jak dystans Slonce-Jowisz, Jowisz-Uran, ale rowniez w mniejszej skali (ksiezyce Jowisza).

Osobiscie smieszy fakt, ze fizycy pobierajacy i marnotrawiacy od lat granty finansowe na poszukiwanie niewidzialnych czarnych dziur, energii i materii , oczekuja ode mnie ktory nie posiada nawet teleskopu i pracuje fizycznie 10 h dziennie...ze nie tylko "na tacy podam im gotowe rozwiazania teoretyczne, ale rowniez pomierze i "porachuje" caly kosmos (nie dotyczy to wylacznie pana osoby). Wg tzw "szlachty", bez podania im na tacy "rownan ktore moga obliczyc", nie da sie zrozumiec ani zauwazyc w swiecie empirycznym zalozenia ze MASA PRZESTRZEN EKSPANDUJE, A NIE WYKRZYWIA JEJ GEOMETRYCZNIE, a przez to nie mozna nawet PODJAC SZERSZEJ DYSKUSJI W TEMACIE (rzekomy kontr-argument wykluczajacy model).

Cyrk panie, bo ci sami matematycy ("wspolczesna samozwancza elita nauki"), z powodu ktorych fizyka znalazla sie w tzw "czarnej d..ziurze bez wyjscia"... staraja sie dzis ponownie wymusic, by stala sie ona na nowo matematyka, choc nia zupelnie nie jest i nigdy nie byla.

.
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Grzechotka i wiatraczek należą do pana.
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Problem w tym że te wszystkie piękne sprawy są w pana przewodzie najwyżej
>>empirycznym świadkiem pana bełkotu. Porachuj pan coś, a nie słowami naiwaniasz,
>>wskazówka dla pana już była.
>Porachowac to pan sobie mozesz tabliczke mnozenia. Relacje masy i ekspandujacej przestrzeni nalezy poprostu zmierzyc, bo widac ja az nazbyt wyraznie, nie tylko w skali galaktyk koncentrujacych materie w swym centrum, oraz gwiazdach w stadium narodzin i smierci ...ale takze w rozkladzie planet ukladu slonecznego, jak dystans Slonce-Jowisz, Jowisz-Uran, ale rowniez w mniejszej skali (ksiezyce Jowisza).
>Osobiscie smieszy fakt, ze fizycy pobierajacy i marnotrawiacy od lat granty finansowe na poszukiwanie niewidzialnych czarnych dziur, energii i materii , oczekuja ode mnie ktory nie posiada nawet teleskopu i pracuje fizycznie 10 h dziennie...ze nie tylko "na tacy podam im gotowe rozwiazania teoretyczne, ale rowniez pomierze i "porachuje" caly kosmos (nie dotyczy to wylacznie pana osoby). Wg tzw "szlachty", bez podania im na tacy "rownan ktore moga obliczyc", nie da sie zrozumiec ani zauwazyc w swiecie empirycznym zalozenia ze MASA PRZESTRZEN EKSPANDUJE, A NIE WYKRZYWIA JEJ GEOMETRYCZNIE, a przez to nie mozna nawet PODJAC SZERSZEJ DYSKUSJI W TEMACIE (rzekomy kontr-argument wykluczajacy model).
>Cyrk panie, bo ci sami matematycy ("wspolczesna samozwancza elita nauki"), z powodu ktorych fizyka znalazla sie w tzw "czarnej d..ziurze bez wyjscia"... staraja sie dzis ponownie wymusic, by stala sie ona na nowo matematyka, choc nia zupelnie nie jest i nigdy nie byla.

Wiesz chyllishotorbitus, jesteś niezwykłym, niepowtarzalnym, horrendalnym przypadkiem ignorancji.
Cytat:
Cyrk panie, bo ci sami matematycy ("wspolczesna samozwancza elita nauki"), z powodu ktorych fizyka znalazla sie w tzw "czarnej d..ziurze bez wyjscia"... staraja sie dzis ponownie wymusic, by stala sie ona na nowo matematyka, choc nia zupelnie nie jest i nigdy nie byla.

Tak się dowiedziałem od uczciwie harującego, że matematyka jest niepotrzebna. Więc po co się uczyłeś niepotrzebnego przedmiotu począwszy od szkoły podstawowej?

Cytat:
Porachowac to pan sobie mozesz tabliczke mnozenia. Relacje masy i ekspandujacej przestrzeni nalezy poprostu zmierzyc, bo widac ja az nazbyt wyraznie, nie tylko w skali galaktyk koncentrujacych materie w swym centrum, oraz gwiazdach w stadium narodzin i smierci ...ale takze w rozkladzie planet ukladu slonecznego, jak dystans Slonce-Jowisz, Jowisz-Uran, ale rowniez w mniejszej skali (ksiezyce Jowisza).


Masz propozycję takiego zmierzenia "relacji masy i ekspandującej przestrzeni"? Jeśli widzisz takie "relacje" to jakiego narzędzia byś użył? Niepotrzebnej matematyki? Użyłeś takiej ekwilibrystyki słownej, że z tego wychodzi to co pies sra na spacerze. Relacje ujęte zostały przez Tytiusa-Bodego. Znasz to? Widać nie potrzebujesz.

Cytat:
Osobiscie smieszy fakt, ze fizycy pobierajacy i marnotrawiacy od lat granty finansowe na poszukiwanie niewidzialnych czarnych dziur, energii i materii , oczekuja ode mnie ktory nie posiada nawet teleskopu i pracuje fizycznie 10 h dziennie...ze nie tylko "na tacy podam im gotowe rozwiazania teoretyczne, ale rowniez pomierze i "porachuje" caly kosmos (nie dotyczy to wylacznie pana osoby).


Tu już absolutnie przesadziłeś. Jeśli tak widzisz sprawę, to przecież możesz publikować swoje relacje na portalach naukowych. Dlaczego akurat na tym portalu? No tu jak raczyłeś w końcu zauważyć jesteś potępiony. Widocznie nikt nie jest tak wyrafinowanie jak Ty, bez matematyki niepotrzebnej nikomu, choć niezupełnie bo jednak tabliczkę mnożenia uważasz, idąc "na czuja", dostrzec Twojego geniuszu.
No ale dzięki Tobie dowiedziałem się tylu "wspaniałych" rzeczy.
Cytat:
MASA PRZESTRZEN EKSPANDUJE, A NIE WYKRZYWIA JEJ GEOMETRYCZNIE, a przez to nie mozna nawet PODJAC SZERSZEJ DYSKUSJI W TEMACIE (rzekomy kontr-argument wykluczajacy model).

Pozdrawiam.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
20-12-2017 19:52 
 Ocena 1 na 1
chillyshotorbitus (729 punktów)
>>Cyrk panie, bo ci sami matematycy ("wspolczesna samozwancza elita nauki"), z powodu ktorych fizyka znalazla sie w tzw "czarnej d..ziurze bez wyjscia"... staraja sie dzis ponownie wymusic, by stala sie ona na nowo matematyka, choc nia zupelnie nie jest i nigdy nie byla.
>Wiesz chyllishotorbitus, jesteś niezwykłym, niepowtarzalnym, horrendalnym przypadkiem ignorancji.

..oh dziekuje w koncu cos pozytywnego, komplement : )

>Cytat:
Cyrk panie, bo ci sami matematycy ("wspolczesna samozwancza elita nauki"), z powodu ktorych fizyka znalazla sie w tzw "czarnej d..ziurze bez wyjscia"... staraja sie dzis ponownie wymusic, by stala sie ona na nowo matematyka, choc nia zupelnie nie jest i nigdy nie byla.

>Tak się dowiedziałem od uczciwie harującego, że matematyka jest niepotrzebna. Więc po co się uczyłeś niepotrzebnego przedmiotu począwszy od szkoły podstawowej?

Gdzie napisane ze matematyka niepotrzebna ? Coz za elokwenta riposta na zaprezentowany watek o czarnej d...ie, matematycznym chaosie nieskonczonosci...

Fizyka to nie matematyka i nigdy nia nie byla. Matematyka co najwyzej moze byc uzyta jako narzedzie (do tego proste i prymitywne) do potwierdzenia TEZ wyobrazeniowej FIZYKI TEORETYCZNEJ, ktora to wyjasnia mechanizmy zachodzacych zjawisk.

>Cytat:
Porachowac to pan sobie mozesz tabliczke mnozenia. Relacje masy i ekspandujacej przestrzeni nalezy poprostu zmierzyc, bo widac ja az nazbyt wyraznie, nie tylko w skali galaktyk koncentrujacych materie w swym centrum, oraz gwiazdach w stadium narodzin i smierci ...ale takze w rozkladzie planet ukladu slonecznego, jak dystans Slonce-Jowisz, Jowisz-Uran, ale rowniez w mniejszej skali (ksiezyce Jowisza).

>Masz propozycję takiego zmierzenia "relacji masy i ekspandującej przestrzeni"? Jeśli widzisz takie "relacje" to jakiego narzędzia byś użył? Niepotrzebnej matematyki? Użyłeś takiej ekwilibrystyki słownej, że z tego wychodzi to co pies sra na spacerze. Relacje ujęte zostały przez Tytiusa-Bodego. Znasz to? Widać nie potrzebujesz.

..przeciez bylo wyjasnione...

RELACJE MASA PRZESTRZEN MIERZYMY W UKLADACH - Ziemia-Slonce , Slonce-Jowisz , Ziemia-Ksiezyc , Jowisz-Io/Europa , Jowisz-Ganimedes, Jowisz-Calisto, Jowisz-Europa/Io

>Cytat:
Osobiscie smieszy fakt, ze fizycy pobierajacy i marnotrawiacy od lat granty finansowe na poszukiwanie niewidzialnych czarnych dziur, energii i materii , oczekuja ode mnie ktory nie posiada nawet teleskopu i pracuje fizycznie 10 h dziennie...ze nie tylko "na tacy podam im gotowe rozwiazania teoretyczne, ale rowniez pomierze i "porachuje" caly kosmos (nie dotyczy to wylacznie pana osoby).

>Tu już absolutnie przesadziłeś. Jeśli tak widzisz sprawę, to przecież możesz publikować swoje relacje na portalach naukowych. Dlaczego akurat na tym portalu? No tu jak raczyłeś w końcu zauważyć jesteś potępiony. Widocznie nikt nie jest tak wyrafinowanie jak Ty, bez matematyki niepotrzebnej nikomu, choć niezupełnie bo jednak tabliczkę mnożenia uważasz, idąc "na czuja", dostrzec Twojego geniuszu.

Hmm ..moge nie moge opublikowac...kogo to obchodzi (tymbardziej czy jestem potepiony - jesli tak to nawet lepiej) ... co to ma wogole wspolnego z toczaca sie dyskusja argumentacyjna lol ? Nudzilo sie to trzeba bylo wspomoc kolegow w odpowiedziach np o przyczyne elips w idealnej krzywiznie OTW ..czy kwestii "wielkiego wybuchu chmury koncentrujacego sie wodoru" na 300 mld jednorodnie odseparowanych od siebie galaktyk.

>No ale dzięki Tobie dowiedziałem się tylu "wspaniałych" rzeczy.

Sluchaj no nie ma sprawy. W koncu zaczales myslec samodzielnie..dowiedziales sie o nowej astrofizyce, w ktorej to Masa a nie niewidzialne duchy tworzy przestrzen ...zrozumiales nowy model ewolucji gwiazd, ukladow slonecznych, nowej termodynamiki opartej o "skok elektronu na nizsza orbite" podczas sprezania i wiele wiele innych ..gratulacje !

Hmm coz Ci za "rady zyciowej udzielic na koniec synu" ...Swiat nie zawsze bywa takim jak nam sie wydaje ze jest i nie zawsze do konca wierzyc mozna autorytetom ..ale...jak to sie mowi "lepiej pozno niz wcale!" : )

>Pozdrawiam.
>
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność. Hmm a moze jednak nie !
20-12-2017 20:34 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>Problem w tym że te wszystkie piękne sprawy są w pana przewodzie najwyżej
>>>empirycznym świadkiem pana bełkotu. Porachuj pan coś, a nie słowami naiwaniasz,
>>>wskazówka dla pana już była.
Widzisz dobry człowieku, użyłbym tego narzędzia (matematyka), ale nie w stosunku do Ciebie, bo jej nie zrozumiesz.
>>Porachowac to pan sobie mozesz tabliczke mnozenia. Relacje masy i ekspandujacej przestrzeni nalezy poprostu zmierzyc, bo widac ja az nazbyt wyraznie, nie tylko w skali galaktyk koncentrujacych materie w swym centrum, oraz gwiazdach w stadium narodzin i smierci ...ale takze w rozkladzie planet ukladu slonecznego, jak dystans Slonce-Jowisz, Jowisz-Uran, ale rowniez w mniejszej skali (ksiezyce Jowisza).
>>Osobiscie smieszy fakt, ze fizycy pobierajacy i marnotrawiacy od lat granty finansowe na poszukiwanie niewidzialnych czarnych dziur, energii i materii , oczekuja ode mnie ktory nie posiada nawet teleskopu i pracuje fizycznie 10 h dziennie...ze nie tylko "na tacy podam im gotowe rozwiazania teoretyczne, ale rowniez pomierze i "porachuje" caly kosmos (nie dotyczy to wylacznie pana osoby). Wg tzw "szlachty", bez podania im na tacy "rownan ktore moga obliczyc", nie da sie zrozumiec ani zauwazyc w swiecie empirycznym zalozenia ze MASA PRZESTRZEN EKSPANDUJE, A NIE WYKRZYWIA JEJ GEOMETRYCZNIE, a przez to nie mozna nawet PODJAC SZERSZEJ DYSKUSJI W TEMACIE (rzekomy kontr-argument wykluczajacy model).
>>Cyrk panie, bo ci sami matematycy ("wspolczesna samozwancza elita nauki"), z powodu ktorych fizyka znalazla sie w tzw "czarnej d..ziurze bez wyjscia"... staraja sie dzis ponownie wymusic, by stala sie ona na nowo matematyka, choc nia zupelnie nie jest i nigdy nie byla.
Szkoda dla Ciebie uwagi. Matematyka to oręż, którym posługują się ci, którzy prowadzą swoje wywody i coś udowadniają. Jest to język porozumiewania się wszystkich fizyków.
Skąd Twoje twierdzenie, że trzeba tworzyć nową matematykę? Jaką? Jak to widzisz?
Czy ty nie ocierasz się o granicę obłędu?
Przyjrzyj się, o ile potrafisz, swojej pisaninie i zobacz jaki chaos tworzysz. Nawet nie potrafisz skupić się na jednym zagadnieniu, by dalej przejść do drugiego. W jednym zdaniu bigos taki jak robił to niejaki Krystkon (już opuścił to forum).
>Wiesz chyllishotorbitus, jesteś niezwykłym, niepowtarzalnym, horrendalnym przypadkiem ignorancji.
>Cytat:
Cyrk panie, bo ci sami matematycy ("wspolczesna samozwancza elita nauki"), z powodu ktorych fizyka znalazla sie w tzw "czarnej d..ziurze bez wyjscia"... staraja sie dzis ponownie wymusic, by stala sie ona na nowo matematyka, choc nia zupelnie nie jest i nigdy nie byla.

>Tak się dowiedziałem od uczciwie harującego, że matematyka jest niepotrzebna. Więc po co się uczyłeś niepotrzebnego przedmiotu począwszy od szkoły podstawowej?
>Cytat:
Porachowac to pan sobie mozesz tabliczke mnozenia. Relacje masy i ekspandujacej przestrzeni nalezy poprostu zmierzyc, bo widac ja az nazbyt wyraznie, nie tylko w skali galaktyk koncentrujacych materie w swym centrum, oraz gwiazdach w stadium narodzin i smierci ...ale takze w rozkladzie planet ukladu slonecznego, jak dystans Slonce-Jowisz, Jowisz-Uran, ale rowniez w mniejszej skali (ksiezyce Jowisza).

>Masz propozycję takiego zmierzenia "relacji masy i ekspandującej przestrzeni"? Jeśli widzisz takie "relacje" to jakiego narzędzia byś użył? Niepotrzebnej matematyki? Użyłeś takiej ekwilibrystyki słownej, że z tego wychodzi to co pies sra na spacerze. Relacje ujęte zostały przez Tytiusa-Bodego. Znasz to? Widać nie potrzebujesz.
>Cytat:
Osobiscie smieszy fakt, ze fizycy pobierajacy i marnotrawiacy od lat granty finansowe na poszukiwanie niewidzialnych czarnych dziur, energii i materii , oczekuja ode mnie ktory nie posiada nawet teleskopu i pracuje fizycznie 10 h dziennie...ze nie tylko "na tacy podam im gotowe rozwiazania teoretyczne, ale rowniez pomierze i "porachuje" caly kosmos (nie dotyczy to wylacznie pana osoby).

Nikt niczego nie oczekuje, zwłaszcza od Ciebie. Masz takie spostrzeżenia?
>Tu już absolutnie przesadziłeś. Jeśli tak widzisz sprawę, to przecież możesz publikować swoje relacje na portalach naukowych. Dlaczego akurat na tym portalu? No tu jak raczyłeś w końcu zauważyć jesteś potępiony. Widocznie nikt nie jest tak wyrafinowanie jak Ty, bez matematyki niepotrzebnej nikomu, choć niezupełnie bo jednak tabliczkę mnożenia uważasz, idąc "na czuja", dostrzec Twojego geniuszu.
>No ale dzięki Tobie dowiedziałem się tylu "wspaniałych" rzeczy.
>Cytat:
MASA PRZESTRZEN EKSPANDUJE, A NIE WYKRZYWIA JEJ GEOMETRYCZNIE, a przez to nie mozna nawet PODJAC SZERSZEJ DYSKUSJI W TEMACIE (rzekomy kontr-argument wykluczajacy model).

>Pozdrawiam.
Jesteś, jak dla mnie, uparcie denerwujący więc zablokowałem sobie Twoje wypowiedzi kierowane do mnie.
>
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

>


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
chillyshotorbitus (729 punktów)
...stooo lat stoo lat ...niech zyje zyje nam ... : D

>>Szkoda dla Ciebie uwagi. Matematyka to oręż, którym posługują się ci, którzy prowadzą swoje wywody i coś udowadniają. Jest to język porozumiewania się wszystkich fizyków.
>>Skąd Twoje twierdzenie, że trzeba tworzyć nową matematykę? Jaką? Jak to widzisz?
>>Czy ty nie ocierasz się o granicę obłędu?

Moze i opieram sie o granice obledu, ale w praktyce padla tylko pojedyncza teza :

...PRZESTRZEN SIE ROZSZERZA, A NIE UGINA ...

..w zwiazku z tym cale OTW a przez to i fale grawitacyjne i bozony H i ciemne energie i materie i czarne dziury itdd itddd wszystko to jest teoria bledna (plus nie do konca wlasciwy model atomu i termodynamiki) ...co tu duzo spekulowac .... MASA=ENERGIA=TEMP koncentrujaca sie w jadrach atomow, gwiazd i galaktyk rozszerza wokol przestrzen efektywnie....tak ciezko to bylo zauwazyc ?

Tu poprostu nie ma co wyliczac ... jesli relacja masa-przestrzen ekspandujaca jest prawdziwa to wg niej powinien byc wykreowany caly kosmos. No i widzimy gazowy gigant Jowisz - daleko od Slonca ....kolejna podobna masa i osadzony w tej samej odleglosci Saturn. Mala masa - krotki dystans-przestrzen ...Ziemia-Ksiezyc,wieksza masa-wiekszy dystans ksiezyce Jowisza ..Calisto, Saturna Tytan ...

...nie rozumiem "musu zaaplikowania rownan i wyliczen"..niby czego? (brzmi to jak tragikomedia)
06-11-2017 02:27 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Tu sie toczy konkretna dyskusja argumentacyjna.
>A to przepraszam i dziękuję za oświecenie. Błędnie myślałem, że jestem świadkiem samozaorania forumowego trylobita z mizerną wiedzą gładko połączoną z megalomanią i brakiem poczucia żenady.

Widać, że olsonizm jest zaraźliwy.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
06-11-2017 07:52 
 Ocena 2 na 2
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Hm. Być może wskazuje to na początki. Tj. być może za dekadę ten
źle sklecony szalet (zapożyczone, ale dobre) będzie mógł być na
poziomie olsona. Czego by się u o. nie czepiać, jednak wypowiada
się w miarę składnie i - co jest dla mnie ostatnio niespodzianką -
- nie zawsze bredzi i nie zawsze zwodzi i troluje. Ten tu -
cziliplajster, czy jak mu tam na chrzcie dali - wygląda na niedouka
tragifarsianego. Pomieszanie z poplątaniem i jeszcze ta misyjność.
Zbawca nauki, psia kość...

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365