Behemu sie nie chcialo pomysleć, więc zwalił tę robotę na inteligentnego twórcę.
Tak to wygląda z punktu widzenia ewolucjonisty.
Zdanie:"Jeszcze nie wiemy, ale to nie znaczy, że przyszłość tego nie zmieni", można powtarzać w nieskończoność.
Trzymając się tego zdania, zrzucamy z barek ciężar niewyjaśnialności zjawisk i brak ich uzasadnienia. Parafrazując: " Mamy nie do końca rację, ale ją mamy". Czy racja połowiczna jest racją absolutną? Czy takiej racji nie mają również kreacjoniści? Moim zdaniem co najmniej. Czym to się różni logiczne założenie, aczkolwiek wydawałoby się proste, że złożoność trzeba zaprojektować, od niepełnej teorii, podkreślam teorii, o samorzutnym powstaniu tego wszystkiego?
Łatając dziury i luki w teoriach ewolucyjnych takimi tekstami, nie umacniamy ich, a raczej spychamy odpowiedzialność wytłumaczenia tego na panią, która zwie się "przyszłość". Czy więc ewolucjoniści tak naprawdę myślą bardziej i intensywniej od kreacjonistów?
Poniekąd tak. Chociażby z tego względu, że poskładanie czegoś w całość, co całością nie jest, jest bardzo trudne i wymaga myślenia nie bylejakiego. Pozwoliłem sobie tu na określenie, że teoria ewolucji nie jest całością, bo jest po prostu niekompletna. Wyrażenie niekompletna nie rozumiałbym tu raczej w taki sposób, że jest już bliska wyjaśnienia, a raczej tak, że sprawy niewyjaśnione dotyczą spraw elementarnych, inaczej mówiąc cały fundament na którym ta teoria się opiera jest jedną wielką próżnią. To tak jakby powiedzieć, że samochód bez kół tak samo pojedzie jakby był bez radia. Luka luce nierówna. Fundament ewolucji zwany abiogenezą jest po prostu nieudokumentowany naukowo. Choćby ktoś mnie w tym momencie zarzucił ogromem argumentów naukowych szczątkowo wyjaśniających tą sprawę, to zawsze to będzie próba wyjaśnienia czegoś, co rzekomo zaszło w dalekiej przeszłości, ale nikt przecież tego nie zaobserwował naocznie. Proszę zwrócić uwagę na to bajecznie cudowne zdanie:
"Naukowcom udało się uzyskać część aminokwasów."
Po pierwsze "Naukowcom",
po drugie "udało się",
po trzecie "część".
Pytam: dlaczego inteligentne istoty zwane naukowcami nie potrafiły otrzymać wszystkich aminokwasów? Udało się część otrzymać. Czyżby przypadek w tym momencie był inteligentniejszy od nich samych?
Nie wnikając już w poszczególne słowa to nasuwa się tu ciekawe spostrzeżenie. Nie odkryję Ameryki, jeśli stwierdzę, że sami naukowcy starają się nam wmówić, że wszystko co można otrzymać w laboratorium, mogło zaistnieć przez przypadek. To już jest uważam wykroczenie. Czy dziś ktoś mówi, że samochód, dom, kartka papieru powstała samorzutnie? Albo nawet czy mogła powstać? Przypadek wytworzył coś bardziej złożonego, zamiast zacząć od rzeczy prostych? Przecież to sami ewolucjoniści twierdzą, że zaczęło się od najprostszych elementów? Co jest więc prostsze Odrzutowiec MIG-29 czy komórka? No tak, ale ewolucja poszła innym torem. I tak sobie możemy gdybać w nieskończoność i bajki opowiadać w stylu za górami za lasami za siedmioma... Dobranoc