Pisząc poprzednio o powrocie na urlop do Polski wybiegałem w przyszłość, bo ja wciąż tutaj jestem. Ale mój wyjazd za granicę, to fakt nieodwołalny, a ostatnie wydarzenia w kraju tylko mnie w nim utwierdziły. W moim małym miasteczku przyznanie się do tego, że jest się ateistą lub że popiera się mniejszości seksualne w dążeniu do uznania ich praw, skutkuje omijaniem na ulicach, szeptami na klatce schodowej, czy tak jak w moim przypadku wyrwaniem wycieraczek i klamek z samochodu.
|