 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-08-2017 02:00 | Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | Czy idealiści są głupi?
2 na 2 | Idealistę porównałbym do łososia: płynie pod prąd -> składa ikrę (którą "zarażają" nastepne pokolenia) -> umiera -> płynie z prądem. Uparte stworzenia, ci idealiści... Realiści płyną z prądem. Chodzi tu o sposób w osiąganiu celów. Obie drogi wymagają umiejętności, ale wydaje się, że łatwiej dostosować się do środowiska, niż próbować je zmieniać.
Przypomniałem sobie stwierdzenie z książki prof. Krawczuka, a było tam napisane, że Katon Młodszy był głupi (dosłownie lub w przenośni - już nie pamiętam) bo nie potrafił dostosować się do zmian, które już zachodziły, zapoczątkowane przez konflikt Sulli z Mariuszem. Przymyślny Cezar - realista, wiedział kogo przekupić, wiedział, że republika umiera, więc wdrożył swój plan - głównie, by zaspokoić własne ambicje, a nie miał tak łatwo jak Aleksander Wielki, bowiem nie był królewskim synem.
Patrząc na to wszystko z punktu widzenia ewolucjonisty wydaje się, że idealiści są skazani na pożarcie, ponieważ nie potrafią adaptować się do zachodzących zmian. A jednak jedni i drudzy (realiści i idealiści) wpływali na bieg historii. Którzy bardziej? Nie wiem.
Stwierdzenia typu - może początkowo Cezar był realistą, ale zdobywszy władzę wybaczał wrogom, miał swoją wizję państwa, którą chciał ziścić i to przypłacił życiem - stwarzają problem. Osiągnął cel - władzę, bedąc realistą. Nastepny cel, który sobie wyznaczył można podpiąć pod idealizm, bo negował ówczesne realia. Tak czy siak, idealista kojarzy mi się z niewzruszoną skałą, działającą nawet wbrew rozsądkowi, od początku do końca.
Następny przykład to działania Platona. Wiedział, że nie wprowadzi swojego ideału państwa w Atenach, więc skorzystał z zaproszenia tyrana Syrakuz - Dionizosa. Tam próbował przekonać go do swojego ideału króla-filozofa, z marnym skutkiem. Wcześniej nie dał się wmanewrować w zbrodnie rządów stu, odmówił przyłączenia się do nich, odmówił doprowadzić do Aten pewnego niewygodnego dla rządzących człowieka (już nie pamiętam w czym on tak przeszkadzał, w każdym bądź razie Platon nie zgadzał się z tym). Poniósł porażkę i nie mówię tu o Akademii Platońskiej, tylko o jego wizji państwa - nie wprowadził jej w życie. A może, będąc realistą, dołączając się do rządów stu i formułując swoją frakcję mógłby coś więcej zdziałać? Tego nie wiemy i się nie dowiemy, ale myślę, że miałby większe szanse. Czy Platon był głupi?
"Być reakcjonistą to zrozumieć, iż prawdy nie wolno wyrzec się tylko z tego powodu, że nie ma ona możliwości zatriumfować."
Nicolás Gómez Dávila
Dla potrzeb wątku zmodyfikuję ten cytat: "Być idealistą to zrozumieć, iż swoich ideałów nie wolno wyrzec się tylko z tego powodu, że nia ma szans na wprowadzenie ich w życie." Czy idealista musi działać, czy musi próbować zmianiać świat? Tych biernych określiłbym jako letnich i ich jest większość. Nie potępiam ich, bo musiałbym potepić też samego siebie.
Może należałoby zapytać, czy idealiści są naiwni, a nie głupi? Pytanie dobre w kontekście cyvilization clash, które obserwujemy dzisiaj w Europie. U zwolenników multikulti można zobaczyć oznaki idealizmu, lecz jeżeli połączone jest to z chęcia uzyskania wymiernej korzyści, może należałoby ich nazwać realistami? A zwolennicy Okcydentu? Z jednej strony realiści (nie zgadzają się na przyjmowanie migrantów, bo widzą jak opłakane niesie to za sobą skutki), a z drugiej idealiści, bo są przywiązani do szeroko pojętej kultury i dziedzictwa Zachodu, i idących za nimi zasadami (chcą je zachować) Tak jak Katon Młodszy nie chciał upadku republiki, tak oni nie chcą upadku Zachodu.
Nawiązując do przykładu Platona i jego nieudanej wyprawy do Syrakuz, chciałbym poruszyć jeszcze jedno zagadnienie. Czy postrzegacie osobę, która idzie po najmniejszej linii oporu (nawet wypierając się na chwilę swoich ideałów), by ziścić swoje ideały w przyszłości jako "uprawnionego" idealistę? Podpada pod hipokryzję, nieprawdaż? Platon ucztował z tyranem Syrakuz, może nic wielkiego, ale uważał, że można przyjąć współpracę z takim człowiekiem za punkt wyjściowy do wprowadzenia swojego ideału króla-filozofa. Czy to w porządku? Siła perswazji nie zadziałała, lub Platon przecenił lotność umysłu Dionizosa, choć ten słynął z zamiłowania do filozofii. Moim zdaniem Platon zachował się jak gorący (w przeciwnieństwie do tych letnich) idealista, chciał przekonać tyrana do swoich poglądów, ten go wyrzucił, no cóż - próbował.
Jak widać, trudno nazwać kogoś idealistą lub realistą, szczególnie w naszych czasach. Kim jest zatem człowiek, którego ideałem jest zastana rzeczywistość? Idealistą, czy realistą? Pytań jest wiele, zapewne wiele różnych odpowiedzi. Tak to jest, gdy słowa nie potrafią dostatecznie dokładnie opisać rzeczywistości... A może niektóre słowa tylko utrudniają nam komunikację? Nie wydaje Wam się tak czasem? Przypomina mi się anegdotka z Alcybiadesem i Peryklesem, gdy ten pierwszy zapytał drugiego czym jest sprawiedliwość. Wielki mówca, mistrz słowa, nie potrafił sformułować zadawalającej młodzieńca odpowiedzi. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | > Kim jest zatem człowiek, którego ideałem jest zastana rzeczywistość? Idealistą, czy realistą?Heglem. Cytat: Was vernünftig ist, das ist wirklich; und was wirklich ist, das ist vernünftig.
(Co jest rozumne, jest rzeczywiste; a co jest rzeczywiste, jest rozumne.)
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Ja jestem idealistą. Rzeczywistość jest jaka jest. Nie ma obowiązku godzić się na to co jest, tylko dlatego, że tak jest. Zło, głupota i bylejakość dominują nad wartościami, jakością i klasą. Tak działa natura, bo nie myśli, nie ocenia i nie planuje. Natura po prostu jest, a to co opisuje ten byt nazywamy prawdą. Dążenie do prawdy wydaje się być podstawowym zadaniem człowieka. By rozwiązać jakiś problem i ocenić coś, trzeba najpierw ustalić jak jest. Dopiero potem przechodzimy do następnego kroku czyli ustalenia tego jak powinno być. Tym samym wkraczamy na płaszczyznę idei. Staramy się uczynić ten świat lepszym, by był bardziej taki jak powinien niż jak jest teraz ukształtowany przez losowe lub często destrukcyjne czynniki. Akceptacja tego co jest prowadzi do wyrzeczenia się wartości, zgody na cierpienie i bylejakości. Brak akceptacji tego co jest stoi u podstaw działania prowadzącego do poprawy, przełomowych pomysłów, rozwoju nauki i wynalazków.
Jest jeszcze inne niegodzenie się z rzeczywistością, które nie polega na niezgodności idei i wartości z prawdą. Wiele osób nie przyjmuje prawdy do wiadomości, idealizując obecny świat, co jest zaburzeniem poznawczym. Wypieranie faktów nie pozwala na działanie przynoszące poprawę, gdyż delikwent oszukuje się, że już jest dobrze.
|
|
 | 2 na 2 | Człowień_Renesansa (290 punktów) | > Ja jestem idealistą. Rzeczywistość jest jaka jest.Ja (chciałbym być) jestem pragmatykiem. Rzeczywistość nie jest jaka nie jest. > Tak działa natura, bo nie myśli, nie ocenia i nie planuje.Posługuje się selekcją naturalną i jest w tym "upiornie" skuteczna - cztery i pół miliarda lat praktyki - jesteś pewny, że wiesz "do kogo fikasz?"...  > By rozwiązać jakiś problem i ocenić coś, trzeba najpierw ustalić jak jest.Dokładnie, a najlepsza poznana dotychczas metoda dochodzenia do prawdy, to metoda naukowa. Mam nadzieję, że tu się zgadzamy? > Dopiero potem przechodzimy do następnego kroku czyli ustalenia tego jak powinno być.I w tym momencie zaczynam się z tobą nie zgadzać - uważam, że mamy niezłe narzędzia (naukę) aby dochodzić jak jest, ale w kwestii "jak powinno być" jesteśmy w ciemnej d...e póki co, gdyż natura nie przewidziała takiej opcji "powinno być". > Wiele osób nie przyjmuje prawdy do wiadomości, idealizując obecny świat, co jest zaburzeniem poznawczym. Wypieranie faktów nie pozwala na działanie przynoszące poprawę, gdyż delikwent oszukuje się, że już jest dobrze.Dla mnie (subiektywnie) podstawowym argumentem, że "nie jest dobrze", jest nieunikniony fakt śmierci. Jeśli jednak jakiemuś delikwentowi jest "z tym dobrze", to nie będę się z nim kłócił, bo to jego subiektywna ocena (jak i moja przeciwna). W pewnym sensie się więc z tobą zgadzam, jak również nie zgadzam. Dla mnie po prostu tzw. "Prawda" przez duże P, to nie jakieś objawienie "tajemnicy szczęścia, tajemnicy Wszechświata", tylko szczerość w posługiwaniu się najbardziej wiarygodną metodologią do, jak to nazwałeś: "ustalania jak jest", żeby zwiększyć szansę na rozwiązanie problemu/ów. Natomiast w "obiektywną, absolutną prawdę" nie wierzę - dla mnie to oksymoron.
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Ja jestem idealistą. Rzeczywistość jest jaka jest.> Ja (chciałbym być) jestem pragmatykiem. Rzeczywistość nie jest jaka nie jest.Czyli jest jaka jest. Pragmatyk dostosowuje się do tego co jest, podczas gdy dla idealisty istnieją ważniejsze wartości niż sprostanie światu, który jest głupi. Idealista widzi gówno i mówi "fuj, gówno", a pragmatyk mówi "może da się przyzwyczaić do jego smaku", a po czasie już twierdzi, że kupa dobrze smakuje. > >Tak działa natura, bo nie myśli, nie ocenia i nie planuje.> Posługuje się selekcją naturalną i jest w tym "upiornie" skuteczna - cztery i pół miliarda lat praktyki - jesteś pewny, że wiesz "do kogo fikasz?"... Ale nie ocenia i nie planuje. Selekcja naturalna działa tak jak działa, a nie jak powinna. > >By rozwiązać jakiś problem i ocenić coś, trzeba najpierw ustalić jak jest.> Dokładnie, a najlepsza poznana dotychczas metoda dochodzenia do prawdy, to metoda naukowa. Mam nadzieję, że tu się zgadzamy?Tak. > >Dopiero potem przechodzimy do następnego kroku czyli ustalenia tego jak powinno być.> I w tym momencie zaczynam się z tobą nie zgadzać - uważam, że mamy niezłe narzędzia (naukę) aby dochodzić jak jest, ale w kwestii "jak powinno być" jesteśmy w ciemnej d...e póki co, gdyż natura nie przewidziała takiej opcji "powinno być".Nieprawda. Dzięki nauce coraz więcej wiemy na temat tego jak powinno być. Wiemy też co działa źle, choć nie znamy często prawidłowych rozwiązań. > > Wiele osób nie przyjmuje prawdy do wiadomości, idealizując obecny świat, co jest zaburzeniem poznawczym. Wypieranie faktów nie pozwala na działanie przynoszące poprawę, gdyż delikwent oszukuje się, że już jest dobrze.> Dla mnie (subiektywnie) podstawowym argumentem, że "nie jest dobrze", jest nieunikniony fakt śmierci. Jeśli jednak jakiemuś delikwentowi jest "z tym dobrze", to nie będę się z nim kłócił, bo to jego subiektywna ocena (jak i moja przeciwna). W pewnym sensie się więc z tobą zgadzam, jak również nie zgadzam.Śmierć jest wg mnie neutralna. Gorsze może być przecież życie. Podstawowym argumentem, że nie jest dobrze jest to, że człowiek rodzi się niby z czystą kartą, ale uczy się tego co jest dobre, co złe, co powinien robić, a czego nie i jeśli się dostosuje to nie ma żadnej wolności i indywidualności, ale robi dobrze, a jeśli się nie dostosuje to robi źle, więc na dłuższą metę nie osiągnie szczęścia, ani nie będzie robił dobrze. > Dla mnie po prostu tzw. "Prawda" przez duże P, to nie jakieś objawienie "tajemnicy szczęścia, tajemnicy Wszechświata", tylko szczerość w posługiwaniu się najbardziej wiarygodną metodologią do, jak to nazwałeś: "ustalania jak jest", żeby zwiększyć szansę na rozwiązanie problemu/ów.Dokładnie. Ponadto niektóre problemy są nie do rozwiązania. > Natomiast w "obiektywną, absolutną prawdę" nie wierzę - dla mnie to oksymoron.To dziwne, popełniasz tu ogromny błąd poznawczy. Absolutna, obiektywna prawda musi istnieć, co nie znaczy, że człowiek czy ktokolwiek może ją poznać. A gdyby taka prawda nie istniała, to też nie istniałaby żadna prawda.
|
|
| |  | 1 na 1 | Człowień_Renesansa (290 punktów) | > Ale nie ocenia i nie planuje. Selekcja naturalna działa tak jak działa, a nie jak powinna.Ja myślę, że ona działa jak powinna - a czy się nam to podoba, czy nie to inna sprawa... Ukształtowała nas pod zmienne środowisko, dlatego nie możemy nigdy osiągnąć stanu permanentnego szczęścia, bo nasz organizm, łącznie z umysłowością (np. fizjologia układu nerwowego zapobiega "zawieszeniu się na szczęściu") , jest przystosowany do nieustannej reakcji na/ i do rozwiązywania problemów ze zmiennego środowiska. W tym religijnym tzw. "Raju" to nie wiem jak mielibyśmy być wciąż szczęśliwi, to jakby nas podłączyć pod kroplówkę z morfiną, to wbrew naszej naturze. > Nieprawda. Dzięki nauce coraz więcej wiemy na temat tego jak powinno być. Wiemy też co działa źle, choć nie znamy często prawidłowych rozwiązań.Zgadzam się że coraz więcej wiemy co działa "źle" i że nie znamy często prawidłowych rozwiązań. Ale jak powinno być, to jakoś nie mogę sobie wyobrazić, bo działamy na "hardware" przystosowanym do nieustannej zmienności środowiskowej i konkurencji osobniczej, gatunkowej itp. Już prędzej możemy poznać jak być nie powinno. Może nie powinno być tak, żebyśmy wciąż siedzieli podzieleni na skraju wojny atomowej, która może nas zniszczyć w mgnieniu oka po tylu tysiącleciach męki rozwoju kulturowego, zamiast skierować całość naszych zasobów, potencjału całej ludzkości do rozwiązania odwiecznych najpilniejszych problemów jak cierpienie i śmierć itd (?) > Śmierć jest wg mnie neutralna. Gorsze może być przecież życie. Podstawowym argumentem, że nie jest dobrze jest to, że człowiek rodzi się niby z czystą kartą, ale uczy się tego co jest dobre, co złe, co powinien robić, a czego nie i jeśli się dostosuje to nie ma żadnej wolności i indywidualności, ale robi dobrze, a jeśli się nie dostosuje to robi źle, więc na dłuższą metę nie osiągnie szczęścia, ani nie będzie robił dobrze.Zgadzam się, że od śmierci gorsze może być życie, na przykład życie w nieustającym cierpieniu (np. depresja, bóle chroniczne itd.). Już lepiej nawet wtedy nie żyć wcale. Jednak to co dalej opisujesz, to po prostu socjalizacja, przygotowanie i przysposobienie do życia w społeczeństwie. Niby z jednej strony poświęcamy swoją wolnośc i szczęście, ale z drugiej strony tylko razem, wspólnym wysiłkiem, potencjałem całej ludzkości możemy "przełamać naturę" i rozwiązać swoje egzystencjalne problemy (o ile jest taka możliwość w ogóle). Osobno jedynie byśmy sra...li, kopulowali i umierali pokolenie za pokoleniem, zdani na łaskę środowiska (np. póki większy meteor nie pierd...yknie). I obawiam się, że jak tak dalej będziemy robić, to zaprzepaścimy swój potencjał, bo nasza głupota jest legendarna, a jesteśmy teraz małpami z atomówkami. > Dokładnie. Ponadto niektóre problemy są nie do rozwiązania.Ej, jest nas siedem miliardów - my nie rozwiążemy, my?!  > Natomiast w "obiektywną, absolutną prawdę" nie wierzę - dla mnie to oksymoron.> To dziwne, popełniasz tu ogromny błąd poznawczy. Absolutna, obiektywna prawda musi istnieć, co nie znaczy, że człowiek czy ktokolwiek może ją poznać. A gdyby taka prawda nie istniała, to też nie istniałaby żadna prawda.Dla mnie prawda, to subiektywna interpretacja rzeczywistości. Mogą więc istnieć prawdy w obrębie jakiegoś ustalonego zbioru, w sensie paradygmatu, ale nie obiektywnie. Dlatego, uważam, że jedyna "absolutna prawda" jaka może być nam dostępna, to "absolutna szczerość" w konstruowaniu interpretacji rzeczywistości za pomocą najlepszej znanej nam metody (naukowej, czyli empiryczno-dedukcyjnej). Czy doprowadzi nas to do prawdy obiektywnej, nie wiem, bo nie potrafię sobie wyobrazić prawdy obiektywnej (to sprzeczność?), w każdym razie tylko tak możemy miec największe prawdopodobienstwo bycia na na dobrej drodze do rozwiązania naszych problemów.
|
|
| | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Ale nie ocenia i nie planuje. Selekcja naturalna działa tak jak działa, a nie jak powinna.> Ja myślę, że ona działa jak powinna - a czy się nam to podoba, czy nie to inna sprawa...Czyli myślisz, że to ok, że nie ma sprawiedliwości, silniejsi żerują na słabszych, jest tyle cierpienia i chorób oraz głupoty i sytuacji bez wyjścia. Taki "pogląd" dotyczy albo ludzi, którzy nic w życiu nie przeżyli, albo takich, którzy się niczego nie nauczyli. > Ukształtowała nas pod zmienne środowisko, dlatego nie możemy nigdy osiągnąć stanu permanentnego szczęścia, bo nasz organizm, łącznie z umysłowością (np. fizjologia układu nerwowego zapobiega "zawieszeniu się na szczęściu") , jest przystosowany do nieustannej reakcji na/ i do rozwiązywania problemów ze zmiennego środowiska.No czyli właśnie nie działa jak powinna, tylko jest skażona błędem, który można nazwać "grzechem pierworodnym" i skazaniem na marne to co jest. > W tym religijnym tzw. "Raju" to nie wiem jak mielibyśmy być wciąż szczęśliwi, to jakby nas podłączyć pod kroplówkę z morfiną, to wbrew naszej naturze.Czyli ta natura jest zła. > >Nieprawda. Dzięki nauce coraz więcej wiemy na temat tego jak powinno być. Wiemy też co działa źle, choć nie znamy często prawidłowych rozwiązań.> Zgadzam się że coraz więcej wiemy co działa "źle" i że nie znamy często prawidłowych rozwiązań. Ale jak powinno być, to jakoś nie mogę sobie wyobrazić, bo działamy na "hardware" przystosowanym do nieustannej zmienności środowiskowej i konkurencji osobniczej, gatunkowej itp.No to można sobie wyobrazić, że tak nie działamy i to by było ok. Czego nie rozumiesz?  > Już prędzej możemy poznać jak być nie powinno.No to właśnie w ten sposób poznajemy poprzez to jak być powinno. Inaczej niż jest, jeśli jest tak jak nie powinno... > >Śmierć jest wg mnie neutralna. Gorsze może być przecież życie. Podstawowym argumentem, że nie jest dobrze jest to, że człowiek rodzi się niby z czystą kartą, ale uczy się tego co jest dobre, co złe, co powinien robić, a czego nie i jeśli się dostosuje to nie ma żadnej wolności i indywidualności, ale robi dobrze, a jeśli się nie dostosuje to robi źle, więc na dłuższą metę nie osiągnie szczęścia, ani nie będzie robił dobrze.> Zgadzam się, że od śmierci gorsze może być życie, na przykład życie w nieustającym cierpieniu (np. depresja, bóle chroniczne itd.). Już lepiej nawet wtedy nie żyć wcale. Jednak to co dalej opisujesz, to po prostu socjalizacja, przygotowanie i przysposobienie do życia w społeczeństwie. Niby z jednej strony poświęcamy swoją wolnośc i szczęście, ale z drugiej strony tylko razem, wspólnym wysiłkiem, potencjałem całej ludzkości możemy "przełamać naturę" i rozwiązać swoje egzystencjalne problemy (o ile jest taka możliwość w ogóle).Problem w tym, że bardzo często taka możliwość nie istnieje. I to nie żadne przysposobienie do życia w społeczeństwie, tylko właśnie brak możliwości wolnej woli. Człowiek potrzebuje wolności, choć coś takiego w rzeczywistości nie istnieje. Gdy robi to co musi traci przyjemność, a taka rutyna powoduje depresję. Moim zdaniem w Europie coraz więcej osób ma depresję, bo nie trzeba instynktownie walczyć o przetrwanie, a wtedy człowiek ma więcej czasu na myślenie i uświadomienie sobie beznadziei świata i życia oraz samych siebie i większości społecznych pseudowartości, które dominują. Człowiek poszukuje siebie, ale zazwyczaj czegoś takiego nie znajduje w niczym. > >Dokładnie. Ponadto niektóre problemy są nie do rozwiązania.> Ej, jest nas siedem miliardów - my nie rozwiążemy, my?! Jeśli ktoś znajduje już rozwiązanie to wbrew temu w co wierzy większość  > >Natomiast w "obiektywną, absolutną prawdę" nie wierzę - dla mnie to oksymoron.> >To dziwne, popełniasz tu ogromny błąd poznawczy. Absolutna, obiektywna prawda musi istnieć, co nie znaczy, że człowiek czy ktokolwiek może ją poznać. A gdyby taka prawda nie istniała, to też nie istniałaby żadna prawda.> Dla mnie prawda, to subiektywna interpretacja rzeczywistości.To już zaprzeczenie prawdy. Subiektywizm jest nieprawdą. Prawda jest obiektywna, istnieje poza podmiotem poznającym. Człowiek nie poznaje prawdy obiektywnej jako takiej, bo jest skażony błędem subiektywizmu i ograniczenia informacji.
|
|
| Wera (1540 punktów) | Nie sądzę, żeby idealiści byli wszyscy głupi lub naiwni. Prędzej określiłabym ich jako słabych. Nie mogą się odnaleźć w rzeczywistości, nie mogą się pogodzić z tym, że na świecie istnieje ból, śmierć, choroba, niedostatek, brzydota. Dlatego wymyślają sobie świat piękny, ale nieprawdziwy, i albo uciekają do niego, albo próbują go wpleść w rzeczywistość. To taka mała zabawa w boga, tyle że ludzie prawdziwymi bogami nie są, więc prawdziwego świata nie zmienią.
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Na odwrót. Największą słabością jest pragmatyczne dostosowywanie się do tego co jest. Oznacza to także brak indywidualności.
Idealista jest na tyle silny by dopuścić do siebie prawdę, że wcale nie jest tak jak powinno. Nie oszukuje się, że kupa to cukierek, tylko patrzy na świat realistycznie i wytyka rzeczywistości co jest w niej nie tak.
Ludzie słabi szukają usprawiedliwienia dla istnienia chorób, biedoty, brzydoty itd i wmawia sobie i innym, że tak powinno być, zazwyczaj oceniając negatywnie inne osoby, a pozytywnie samego siebie, co jest narcystycznym mechanizmem wyparcia. Taki słabiak wierzy np w karmę, to że jest sprawiedliwie, albo w niebo, piekło i wolną wolę. Taki etap słabości jest też normalny w pewnym okresie rozwoju, ale należy z tego wyrosnąć.
Idealiści nie godzą się na to co jest i dlatego wzbogacają świat wynalazkami i sztuką.
|
|
|  | | Wera (1540 punktów) | > Taki słabiak wierzy np w karmę, to że jest sprawiedliwie, albo w niebo, piekło i wolną wolę.> Idealizm - pogląd, wedle którego świat dostępny ludzkim zmysłom nie jest całością rzeczywistości.Hmm...
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | W wątku mowa o idealizmie jako:
idealizm
1. wyznawanie szczytnych, lecz nierealnych idei;
|
|
| exeqtor (359 punktów) | Odnoszę wrażenie ze rozmowa jest o wyobrażeniach idealistów. Moje jest takie że osoba z koncepcją jest przekonana o jej słuszności, pomysł może wydawać się na tyle atrakcyjny, piękny by motywować do jego spełnienia, dokonania dzieła a zaniechanie go może być dręczące. To czy idea ma rację działania to jeden problem zaś drugim problemem jest umiejętność realizacji pomysłu. Jeśli sama konstrukcja pomysłu ze względu na swoją specyfikę nie ma racji działania to taki idealista jest nie wystarczająco realistyczny a sam pomysł jest skazany na porażkę ze względu na swoją naturę. Jeśli pomysł ma rację działania w rzeczywistości to liczą się już tylko umiejętności jego wdrażania, no ale jeśli pomysłodawca nie sprosta realizacji to nie dowiemy się czy sama idea miała rację bytu puki ktoś tego nie dokona. W każdym razie idealiści to ludzie z pomysłami, nie każdy jest realny i na siłę jego twórcy, idealista może być realistą bo przecież są takie konstrukcje pomysłów które są realistyczne. Człowiek ponoć wyłonił się z chaosu, jak tak to wiele jest możliwe.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|