>otworzyłem stary nr. wiedzy i życia w którym pisano że naukowcy z berkley sfotografowali >poruszający się elektron. wystarczy otworzyć dowolny podręcznik do chemii gdzie nikt nie tłumaczy >podstawowych pojęć ucząc ich zastosowania. >Dla mnie to kołowrotek naukowy para naukowców.
Dla mnie też, aczkolwiek może to być także bzdura/kaczka dziennikarska. Tak mamy w życiu. Trzeba jednak więcej, niż się wymaga, wiedzieć np. o fotografii/fotografice (bo sfotografować to dobrać odpowiedni czas ekspozycji), obiekt musi być "widziany" (czyli odbijać światło choć elektron ma dualną naturę bo jest i ładunkiem czyli falą przy swojej prędkości jak i ma naturę korpuskularną), no chyba że "sfotografowano" coś na ekranie luminescencyjnym, ale to zawsze będzie smuga (bo bezwładność luminoforu jest zbyt duża, dokładając czułość materiału światłoczułego), i dlatego, że nie skonstruowano aparatu fotograficznego, który by poruszający się obiekt fotografował tak jak by "widział" stałą Plancka=1. Polecam jedynie nie nurzać się w starych pismach popularno-naukowych. Wtedy też szukano tanich sensacji. Traktuj tą informację raczej jako ciekawostkę.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|