 |
Uwagi w związku z debatą o in vitro Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-10-2010 21:44 | dajmonion (3663 punktów) | Uwagi w związku z debatą o in vitro 0 na 8 | Przy okazji debaty o in vitro wychodzą na jaw różne dziwne poglądy. Jednym z nich jest przekonanie, że skoro natura eliminuje zarodki, to znaczy, że wolno nam beztrosko robić to samo. By przekonać się o absurdalności takiego rozumowania wystarczy zarodek zastapić wcześniakiem: Działanie natury polega w tym przypadku na przykład na tym, że dziecko nie jest w stanie samo oddychać. Nikt normalny nie będzie na tej podstawie dowodził, że można sobie takie dziecko pozostawic samemu sobie, czy zabić. Widzę tu wybiórczy stosunek do przyrody. Gdy to wygodne traktuje się ją jako instancję usprawiedliwiającą. Wiele osób zdaje się nie odróżniać języka opisującego fazy rozwoju od języka informujacego o tożsamości bytów. Takie określenia jak embrion czy płód wskazują na fazy rozwoju a nie na tożsamość tego, co rozwija się w brzuchu kobiety. Nie ma bowiem takiego gatunku jak zarodek, jest natomiast zarodek człowieka czy krowy. Dlatego powiedzenie, że zarodek to osoba(y) we wczesnej fazie rozwoju jest prawidłowe, natomiast mówienie o zarodku czy embrionie nie precyzuje jeszcze o kogo (o co) chodzi. Bez kontekstu nie wiadomo o czym mowa. Część osób zdaje się przekonywać argument, zgodnie z którym bliźnięta monozygotyczne są dowodem na to, że zarodek ludzki to nie to samo, co człowiek. Skoro jednak dochodzi do rozdzielenia na osobne organizmy oznacza to, że podział ten (w sensie informacji genetycznej) istniał od momentu zapłodnienia. Od tego momentu istniała zatem para istot ludzkich. Ten pierwszy podział jest istotny, drugi jest jedynie konsekwencją pierwszego. Marek Borowski uważa, że embrion jest tylko potencjalnie człowiekiem. I znowu wybiórczość. Noworodek przecież w dużym stopniu też jest potencjalnie człowiekiem. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
11 na 11 | Kuba Śruba (3184 punktów) | > Przy okazji debaty o in vitro wychodzą na jaw różne dziwne poglądy. Jednym z nich jest> przekonanie, że skoro natura eliminuje zarodki, to znaczy, że wolno nam beztrosko robić to samo.To rzeczywiście dziwny pogląd. Natura eliminuje też dorosłych ludzi, co nie implikuje, że powinniśmy to robić własnoręcznie. ALE: > Dlatego powiedzenie, że zarodek to osoba(y) we wczesnej fazie rozwoju> jest prawidłowe, natomiast mówienie o zarodku czy embrionie nie precyzuje jeszcze o kogo (o co)> chodzi. Bez kontekstu nie wiadomo o czym mowa.Tak, jeżeli mówimy o włosie czy paznokciu to też nie wiadomo o co chodzi. zarodek = osoba? osoba ma tożsamość, mózg! > Część osób zdaje się przekonywać argument, zgodnie z którym bliźnięta monozygotyczne są dowodem> na to, że zarodek ludzki to nie to samo, co człowiek. Skoro jednak dochodzi do rozdzielenia na> osobne organizmy oznacza to, że podział ten (w sensie informacji genetycznej) istniał od momentu> zapłodnienia. Od tego momentu istniała zatem para istot ludzkich. Ten pierwszy podział jest istotny,> drugi jest jedynie konsekwencją pierwszego.W sensie informacji genetycznej bliźniaki jednojajowe są identyczne, ponadto: Cytat:W zależności od dnia, w którym dokonał się podział zygoty wyróżniamy ciąże bliźniaczą jednojajową: * dwuowodniową, dwukosmówkową (podział w 4 dniu; 30% ciąż bliźniąt jednojajowych) * dwuowodniową, jednokosmówkową (podział w 5 - 8 dniu; 68% ciąż bliźniąt jednojajowych) *jednoowodniową, jednokosmówkową (podział od 9 - 13 dnia; 2% ciąż bliźniąt jednojajowych) * jednoowodniową, jednokosmówkową z wystąpieniem bliźniąt syjamskich (podział powyżej 13 dnia ciąży) źródło tu: www.ebrzus(*)ent&task=view&id=178&Itemid=63potrzebny jest dalszy komentarz? > Marek Borowski uważa, że embrion jest tylko potencjalnie człowiekiem. I znowu wybiórczość.> Noworodek przecież w dużym stopniu też jest potencjalnie człowiekiem.Plemnik, włos ludzki czy krew też jest potencjalnie człowiekiem, wystarczy stworzyć odpowiednie warunki do rozwoju osobnika, to nie jest argument w żadną stronę
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
 | | AdamGr (3037 punktów) | Mózg...tak, problem w tym że my nie wiemy od którego momentu tak naprawdę mamy do czynienia z mózgiem. A więc kwestia umowna, zebrało się konsylium i ustaliło. Ta kwestia umowna ma zastosowanie w aborcji, ciąża przekracza zupełnie magiczną granice i nagle błysk i cud, już nie można usunąć, zakaz. Bo umówiliśmy się. To wszystko. Ta granica została wyznaczona na potrzeby społeczne i tylko na te potrzeby. Technikalia. Tworzymy paradoksy, takim paradoksem jest właśnie "człowiek nie do końca" dokładny odpowiednik "bycia trochę w ciąży". Oczywiście że w kwestiach manipulacji technicznych lepiej postrzegać rozród jako rzecz techniczno-biologiczną, bez kontekstu człowieczeństwa. Problem sumienia i etyki mamy definitywnie z głowy...do magicznej granicy paradoksu i od tego momentu już "oj tak tak to człowiek". Zakłamanie, czyli stosunek jaki mamy do siebie samych. Podam inny przykład obrazujący pewne zjawisko : Obywatel jest po wyborach kółkiem w trybach, elementem maszyny. Do magicznej granicy (paradoks) kolejnych wyborów kiedy to staje się centrum uwagi i meritum państwa, w którym to momencie wszyscy się łasza do tego obywatela i oferują różne dary. By nagle ponownie utonąć w morzach statystyk wszelakich i stać się trybikiem.
Problem wynika z pewnej "schizofrenii", rozdwojenia jaźni, braku konsekwencji. Nie można być trochę człowiekiem tak samo jak nie można być trochę w ciąży. Oczywiście technicznie da się wszystko ponaginać i ponaciągać "granicami". In vitro powinno bezwzględnie istnieć ale w bezwzględnie ścisłych granicach likwidujących dowolność "produkcji" taśmowej i spuszczania do zlewu. Albo mamy do siebie szacunek albo...to wszystko o kant D rozbić.
|
|
|  | 7 na 7 | Kowalska (14008 punktów) | >In vitro powinno bezwzględnie istnieć ale w bezwzględnie ścisłych granicach likwidujących dowolność "produkcji" taśmowej i spuszczania do zlewu.
Bezwzględnie. Należy też całkowicie zakazać masturbacji w łazienkach.
>Albo mamy do siebie szacunek albo...to wszystko o kant D rozbić.
Dokładnie.
Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
|
|
| |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
> Bezwzględnie. Należy też całkowicie zakazać masturbacji w łazienkach. W Łazienkach Królewskich na pewno. Pawie mogłyby się zgorszyć i jeszcze ohydniej by wrzeszczały. A Gombrowicza to i słowiki wkurzały. To chyba on powiedział - "Ta świnia słowik, ryczał całą noc." A Żeromski w "Ludziach bezdomnych" opisał przejmujący krzyk pawia. W ogóle ciekawe by było opisanie wątków związanych z ptactwem w literaturze polskiej. Np. "Zosia w porannym stroju i z głową odkrytą Stała, trzymając w ręku podniesione sito; Do nóg jej biegło ptastwo;" A poza tym nie rozumiem dlaczego tylko w łazienkach. Można tego dokonywać w zbożu. "Buszujący w zbożu" Salingera. Albo w łożu.
Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
|
|
|  | 9 na 9 | Kuba Śruba (3184 punktów) | > Mózg...tak, problem w tym że my nie wiemy od którego momentu tak naprawdę mamy do czynienia z mózgiem.Jeżeli dyskutujemy o in-vitro (a taki jest temat wątku) to po prostu nie mamy do czynienia z mózgiem. "2 tygodnie po zapłodnieniu mamy dopiero listki zarodkowe, które dopiero utworzą mózg. W 4 tygodniu organ, dzieli się na przodomózgowie, śródmózgowie i tyłomózgowie, tym niemniej płód ma 3-4mm i przypomina kijankę. Organy i narządy rozwinięte są dopiero około 8 tygodnia. Układ nerwowy zaczyna pracować około 12 tygodnia" www.poradn(*)rozwija-sie-dziecko_36179.html
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
| |  | 1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) | Tak ? I co, kwestia etyki przestaje nagle istnieć? Znowu technikalia biologiczne. A co, żabę rozmnażamy ?
|
|
| | |  | 3 na 3 | Kuba Śruba (3184 punktów) | >Tak ? I co, kwestia etyki przestaje nagle istnieć? >Znowu technikalia biologiczne. >A co, żabę rozmnażamy ? Nie. ludzki embrion. W linku, który Ci podałem jest np. takie zdanie: "Gdy od zapłodnienia mija osiem tygodni, rozwinięta jest już większość układów i narządów. Embrion zaczyna przypominać człowieka - od tego momentu nazywamy go płodem." Cytat pochodzi z poradnika zdrowotnego dla kobiet, nie odniosłem wrażenia, żeby starał się specjalnie "zdehumanizować" embrion/płód człowieka, wręcz przeciwnie: pisane jest o "maluchu", "rączkach" i "nóżkach".
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
| | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Ponownie technikalia. Napisz mi coś o etyce w tym kontekście. Ja technikalia znam i nie są dla mnie wykładnią absolutną. Pewnie dziwny jestem.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | Kuba Śruba (3184 punktów) | >Napisz mi coś o etyce w tym kontekście. Etyka świecka nie może się powoływać na święte księgi ani "prawo naturalne". Jest kwestią umowną w społeczeństwie. Społeczność zgromadzona wokół portalu racjonalista.pl najczęściej do rozstrzygania kwestii etycznych używa własnego rozumu i dostępnej wiarygodnej wiedzy o faktach. Oczywiście zgadzam się, że nie ma ostrej granicy między embrionem, płodem, dzieckiem, każdy zarodek rozwija się indywidualnie, ale dla mnie uważanie nielicznej grupy dzielących się komórek za człowieka czy osobę to po prostu nadużycie i nieporozumienie.
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
| | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | >>Napisz mi coś o etyce w tym kontekście. >Etyka świecka nie może się powoływać na święte księgi ani "prawo naturalne". Jest kwestią umowną w społeczeństwie.
Ja nie znam pojęcia etyka "świecka". Etyka to etyka. Etyka to pewien uniwersalizm wywodzący się z człowieczeństwa, nie z religii czy niereligii. Więc dla mnie zaszeregowanie etyki do "świeckości" jest absurdem.
>Społeczność zgromadzona wokół portalu racjonalista.pl najczęściej do rozstrzygania kwestii etycznych używa własnego rozumu i dostępnej wiarygodnej wiedzy o faktach.
Nie wiem po co powołujesz się aż na cały portal żeby wyrazić swoje zdanie. Potrzebujesz aż takiego wsparcia? Dla mnie dziwne.
>Oczywiście zgadzam się, że nie ma ostrej granicy między embrionem, płodem, dzieckiem, każdy zarodek rozwija się indywidualnie, ale dla mnie uważanie nielicznej grupy dzielących się komórek za człowieka czy osobę to po prostu nadużycie i nieporozumienie.
"Nieporozumienie" przyjmuje jako argument (choć się z nim kompletnie nie zgadzam) , "nadużycie " absolutnie nie. Nie możesz ferować wyroku ("nadużycie") na umowności całego zagadnienia, z czym się zgodziłeś. Logika.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Kuba Śruba (3184 punktów) | > Ja nie znam pojęcia etyka "świecka".> Etyka to etyka.Ja gdy nie znam jakiegoś pojęcia, to najpierw sprawdzam w słowniku czy encyklopedii. Cytat:etyka świecka, etyka, której normy moralne są niezależne od wskazań jakiejkolwiek religii (np. etyka oświecenia, etyka marksistowska). encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3898968> Nie wiem po co powołujesz się aż na cały portal żeby wyrazić swoje zdanie.> Potrzebujesz aż takiego wsparcia?> Dla mnie dziwne.Nie, nie potrzebuje. Poprosiłeś mnie o napisania czegoś o etyce w tym kontekście, więc napisałem jak to widzę ja, a także jak to jest na tym forum często postrzegane przez innych. Do tego się ograniczyłem, żeby nie pisać całego elaboratu o etyce. > Nie możesz ferować wyroku ("nadużycie") na umowności całego zagadnienia, z czym się zgodziłeś.> Logika.Nie zgadzam się. Weźmy dla ułatwienia zdanie: "Plemnik nie może być nazwany człowiekiem" albo "orzech laskowy nie jest drzewem". Logika ucierpiała?
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
| | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | To są wariacje na podstawowym temacie etyki powodujące de facto jej wypaczenie i wtłoczenie w określone ramy ideologiczne. I to z premedytacją. Ja nie znam pojęcia etyki takiej, śmakiej, czy owakiej. Jest jedna. Co więcej nie można stosować tych odmian do czegoś uniwersalnego w swoim rozwiązaniu i bazującym na zupełnie podstawowych zasadach etycznych dotyczących człowieka. Bo człowiek nie jest ani świecki, ani marksistowski, ani oświeceniowy ... czy jakiś inny -owy.
>Nie zgadzam się. Weźmy dla ułatwienia zdanie: "Plemnik nie może być nazwany człowiekiem" albo "orzech laskowy nie jest drzewem". Logika ucierpiała?
W obu przypadkach stanowczość odmówienia bycia tym czym się wyrośnie jest umowna. (Na dziś możesz dokonać klonowania mając jedną parę genów) Ta stanowczość w swoim skrócie myślowym opiera się na prostym i prymitywnym obrazowaniu : nie wygląda jeszcze jak...nie przypomina...potrzeba czasu... Ale nie będzie też czym innym niż będzie.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Kuba Śruba (3184 punktów) | >To są wariacje na podstawowym temacie etyki powodujące de facto jej wypaczenie i wtłoczenie w określone ramy ideologiczne. Wtłoczenie etyki w ramy ideologiczne robi właśnie religia
>Ja nie znam pojęcia etyki takiej, śmakiej, czy owakiej. >Jest jedna. >Co więcej nie można stosować tych odmian do czegoś uniwersalnego w swoim rozwiązaniu i bazującym na zupełnie podstawowych zasadach etycznych dotyczących człowieka. A skąd się biorą te "zupełnie podstawowe zasady"? Z biblii czy koranu?
>Ta stanowczość w swoim skrócie myślowym opiera się na prostym i prymitywnym obrazowaniu : nie wygląda jeszcze jak...nie przypomina...potrzeba czasu... Bo ja jestem prostym i prymitywnym człowiekiem. Dla mnie drzewo ma pień, gałęzie i korzenie. Orzechy lubię sobie pochrupać. Takie durne kryterium organoleptyczno-prostorozsądkowe
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) | Nie da się przy zastosowaniu wyrafinowanej technologii stosować jednocześnie filozofii cepa i to jeszcze w odniesieniu do człowieczeństwa. Zawsze coś się wywali, i nigdy nie dojdzie do konsensusu. Nie da się tez bez końca stosować przełącznika : raz człowiek (co brzmi dumnie) to znów "żabi skrzek". Z tego co zaobserwowałem są w zasadzie dwie armie w tej bitwie : "trywializujących upraszczaczy technikalnych" oraz "nawiedzonych dmuchaczy balonowych". Starcie dwóch skrajności, gdzie porozumienie jest organicznie niemożliwe. A niemożliwe z tego powodu iż kontekst ulega całkowitemu zatarciu "na potrzeby". I nie dotyczy to tylko kwestii "in vitro".
(mówię zupełnie ogolenie więc nie bierz tego osobiście)
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Kuba Śruba (3184 punktów) | >Starcie dwóch skrajności, gdzie porozumienie jest organicznie niemożliwe. Uznajmy to zdanie za puentę naszej dyskusji
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | ...która do niczego nie prowadzi. Brak rozwiązań które są konieczne.
|
|
| | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Oczywiście zgadzam się, że nie ma ostrej granicy między embrionem, płodem, dzieckiem, każdy zarodek rozwija się indywidualnie, ale dla mnie uważanie nielicznej grupy dzielących się komórek za człowieka czy osobę to po prostu nadużycie i nieporozumienie. Dlaczego? Pod względem gatunku jest to niewątpliwie człowiek tyle, że w początkowej fazie rozwoju. Nie jest przecież tak, że obiekt w brzuchu kobiety dopiero po jakimś czasie od zapłodnienia nabywa przynależności do homo sapiens. Paradoksem jest, że racjonalistów nie przekonuje stanowisko ... biologii.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | |  | | Kuba Śruba (3184 punktów) | > Dlaczego? Pod względem gatunku jest to niewątpliwie człowiek tyle, że w początkowej fazie rozwoju. Zgadzam się, że embrion, którego dotyczy kontrowersja z in-vitro, jest embrionem człowieka. Ale nie zgadzam się, że embrion jest człowiekiem. Nie jest pod względem gatunku,tak jak nie jest plemnik, nawet jeśli jest to plemnik ludzki. Do gatunku należą osobniki - dzieci i dorośli. Muszą spełniać określone cechy gatunkowe - mieć mózg, serce itp itd
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
| | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > > Dlaczego? Pod względem gatunku jest to niewątpliwie człowiek tyle, że w początkowej fazie rozwoju.> Zgadzam się, że embrion, którego dotyczy kontrowersja z in-vitro, jest embrionem człowieka.> Ale nie zgadzam się, że embrion jest człowiekiem. Nie jest pod względem gatunku,tak jak nie jest plemnik, nawet jeśli jest to plemnik ludzki. Do gatunku należą osobniki - dzieci i dorośli. Muszą spełniać określone cechy gatunkowe - mieć mózg, serce itp itd Dlaczego serce i mózg? To są arbitralne kryteria. Peter Singer dopuszcza na przykład możliwość zabicia już urodzonego dziecka. Poczytaj sobie: pl.wikipedia.org/wiki/Peter_SingerW ten sposób nigdy się nie ustali wspólnego stanowiska. Analogia z plemnikiem jest zupełnie błędna, bo plemnik w żadnym otoczeniu nie rozwinie się w dojrzałego człowieka
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Dlaczego serce i mózg? To są arbitralne kryteria.
A genom+"właściwe otoczenie" to nie arbitralne?
LOL
>W ten sposób nigdy się nie ustali wspólnego stanowiska.
A musimy? Zaklinając człowieczeństwo zarodka i tak nic nie wskórasz.
>Analogia z plemnikiem jest zupełnie błędna, bo plemnik w żadnym otoczeniu nie rozwinie się w dojrzałego człowieka Jak to nie? Wystarczy mu macica z jajeczkiem i gotowe...
|
|
| | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Analogia z plemnikiem jest zupełnie błędna, bo plemnik w żadnym otoczeniu nie rozwinie się w dojrzałego człowieka >Jak to nie? Wystarczy mu macica z jajeczkiem i gotowe... Plemnik z jajeczkiem to już nie plemnik. Zmiana nazwy nie wiąże sie ze zmianą fazy rozwoju tylko z powstaniem nowego obiektu.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Dlaczego serce i mózg? To są arbitralne kryteria. >A genom+"właściwe otoczenie" to nie arbitralne? Biologia mówi, że organizm ludzki rozwija się od momentu zapłodnienia. Wszelkie inne kryteria odwołujące się do obecności cech czy organów są niekonsekwentne. Noworodek nie posiada wielu ludzkich cech. Nikt (za wyjątkiem może paru nawiedzonych filozofów) nie kwestionuje jego prawa do życia. Tak samo nikt nie kwestionuje płci pięcioletniej dziewczynki na podstawie braku miesiączki czy piersi. Takie dyskusje nikomu nie są bowiem potrzebne. Nie stoją za nimi niczyje interesy. >>W ten sposób nigdy się nie ustali wspólnego stanowiska. >A musimy? Zaklinając człowieczeństwo zarodka i tak nic nie wskórasz. Dobrze by było, bo jest dużo ludzi a tylko jedna kula ziemska i warto powiększać obszary zgody.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >Paradoksem jest, że racjonalistów nie przekonuje stanowisko >... biologii.
Z biologii nie wynika by ludziom przysługiwało prawo do życia...
|
|
| | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Paradoksem jest, że racjonalistów nie przekonuje stanowisko >>... biologii. >Z biologii nie wynika by ludziom przysługiwało prawo do życia... Wynika jednak, że jest to ludzka istota i jako taka ma prawo żyć, chyba, że zaistnieją proporcjonalne racje ku temu by to życie przerwać. Racją proporcjonalną mogłoby być życie lub zdrowie kogoś innego. Chciałbym wyjaśnić przy okazji, że ja nie jestem przeciw in vitro (popieram projekt Gowina). Uważam po prostu, że obawy moralne Kościoła są w dużym stopniu uzasadnione.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | |  | | apud (4399 punktów) | > Chciałbym wyjaśnić przy okazji, że ja nie jestem przeciw in vitro (popieram projekt Gowina). Uważam po prostu, że obawy moralne Kościoła są w dużym stopniu uzasadnione.
O cholera, to u was Kościół martwi sie tez o jeżdżenie samochodami na przykład? To jest bardzo realne zagrozenie dla życia i kierowcy i przechodnia.
PS Ale para w gwizdek poszła w tej dyskusji! Nijako wszyscy zakładają, ze należy dyskutować i każdy ma własne, a jakże zdanie, bo Kościół chce tak a inni inaczej.
Najprawdopodobniej tylko o to chodzi Kościołowi, aby sie przypominać co chwile, ze jest. I sie gniewa. A was to obchodzi bo sie liczycie ze zdaniem jednego biskupa z drugim.
Niby dlaczego?
Kobieta to istota poślednia, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga" (św. Augustyn, 354-430r Kobieta to "błąd natury, rodzaj kalekiego, chybionego, upośledzonego mężczyzny" (św. Tomasz, 1225-1274)
|
|
| | | | | | | | |  | 11 na 11 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Chciałbym wyjaśnić przy okazji, że ja nie jestem przeciw in vitro (popieram projekt Gowina). A tym samym popierasz niszczenie zdrowia kobiet, poddawanych kuracji hormonalnej (wielokrotnie zamiast raz), wszczepiania kobietom uszkodzonych zarodków z których może urodzić się niepełnosprawne dziecko a tym samym narazić je na dylemat czy poddać się aborcji czy urodzić dziecko niepełnosprawne. A mrożenie jajeczek (niezapłodnionych) zmniejsza szanse ich przeżycia a więc potencjalny materiał do wszczepienia staje się dużo gorszej jakości. Ale dla katolików kobieta to nie człowiek więc można ją zamordować byle przeżył zarodek. Kobieta jest tyle warta co jej brzuch. Gdyby jeszcze na tym etapie można było ocenić czy to zarodek człowieka czy kobiety sprawa byłaby prostsza.
|
|
| | | | | | | | | |  | 5 na 5 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Ale dla katolików kobieta to nie człowiek więc można ją zamordować byle przeżył zarodek.
Według katolików można zamordować kobietę nawet jak wiadomo, że zarodek nie przeżyje.
|
|
| | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Dzięki za zwrócenie na to uwagi. Projekt można udoskonalić. Hormony raz plus niemrożenie komórek. Nie popieram wszczepiania uszkodzonych zarodków. A czy Gowin popiera? Tu jest tekst ustawy: ekai.pl/wy(*)wy-gowina-caly-tekst-projektu/
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Wynika jednak, że jest to ludzka istota i jako taka ma prawo żyć
A skąd ten pomysł?
Pojęcie "prawa do życia" jest jako takie konstruktem ludzkim. Powstało, gdy obecne problemy bioetyczne w ogóle nie istniały i było wygodnym sposobem artykułowania i formułowania pewnych intuicji etycznych.
Jednak dziś, właśnie w postaci kontrowersji wokół in vitro, aborcji czy (w przyszłości) klonowania objawia się ich słabość i ograniczenie.
|
|
| | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Wynika jednak, że jest to ludzka istota i jako taka ma prawo żyć >A skąd ten pomysł? Etyka musi mieć jakieś podstawy. Jedną z nich jest prawo dożycia na podstawie bycia człowiekiem, chyba, że zagraża to życiu lub zdrowiu kogoś innego. Co proponujesz w zamian?
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >>>Wynika jednak, że jest to ludzka istota i jako taka ma prawo żyć >>A skąd ten pomysł? > Etyka musi mieć jakieś podstawy. Jedną z nich jest prawo dożycia na podstawie bycia człowiekiem, chyba, że zagraża to życiu lub zdrowiu kogoś innego. Co proponujesz w zamian?
Zmniejszajcie cierpienie.
Traktuj to jak przykazanie.
Uniwersalne. Zmniejszajcie cierpienie, nie "zmniejszajcie swoje cierpienie".
"Prawo do życia" gdy stosowane dogmatycznie - zabija i/lub zadręcza ludzi (i nie tylko ludzi) w imię umoralniajacej ideologii. Nie wyobrażam sobie, by działać tak mogło nawoływanie do minimalizacji cierpienia.
To też podstawa etyki. Dużo głębsza. Naturalniejsza. Zwyczajnie szlachetniejsza. I pozbawiona absurdalnych i nieludzkich nawoływań, do zrównywania uczuć dorosłych ludzi z ludzkimi galaretkami.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | To jest dobra zasada, ale ona nie jest bardziej podstawowa od tej, o której ja wspomniałem. Gdyby tak było to mordowanie ludzi lub nawet całych ich grup w imię minimalizowania cierpień byłoby moralnie godziwe.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >To jest dobra zasada, ale ona nie jest bardziej podstawowa od tej, o której ja wspomniałem. Gdyby tak było to mordowanie ludzi lub nawet całych ich grup w imię minimalizowania cierpień byłoby moralnie godziwe.
W istocie - dzieci zabite w ramach aborcji czy in vitro są własnie tymi legionami ludzi, których zamordowanie było moralnie godziwe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > >To jest dobra zasada, ale ona nie jest bardziej podstawowa od tej, o której ja wspomniałem. Gdyby tak było to mordowanie ludzi lub nawet całych ich grup w imię minimalizowania cierpień byłoby moralnie godziwe.> W istocie - dzieci zabite w ramach aborcji czy in vitro są własnie tymi legionami ludzi, których zamordowanie było moralnie godziwe. Nie przekreślam utylitaryzmu, który winduje doznania jako najwyższe dobro. Wolę jednak przyznawać prawo do życia na podstawie faktu bycia człowiekiem i to stanowisko ewentualnie modyfikować przy pomocy innych kryteriów etycznych. By zobaczyć do czego prowadzi utylitaryzm traktowany jako fundament etyki wystarczy zapoznać się z poglądami Petera Singera . Uznaje on płód za człowieka.Odmawia mu jednak prawa do życia. Uznaje bowiem, że podstawowym wyznacznikiem mającym warunkować prawo do życia człowieka jest tzw. "jakość życia". Wpisuje się przez to Singer w szerszy ruch zwany utylitaryzmem. W wywiadzie dla tygodnika "Der Spiegel" zakwestionował prawo do życia dzieci już urodzonych, proponując wprowadzenie "okresu przejściowego", np. czterotygodniowego, "po którym dopiero dziecko nabywałoby pełnię praw." pl.wikipedia.org/wiki/Peter_Singer
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Ależ dobrze wiem kto to Singer - jego etykę uznaję za wyborną.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Ależ dobrze wiem kto to Singer - jego etykę uznaję za wyborną. Niektórzy myślą, że zasadę świętości życia mówiącą, że niewinnej istoty ludzkiej nie uśmierca się, chyba, że przemawiają za tym bardzo poważne racje, to można sobie dowolnie przyjmować lub nie, w zależności od tematu dyskusji. Jak mowa o in vitro, to zasada ta staje się "naleciałością ewolucyjno - biologiczną", którą próbuje się innym narzucać. Każdy racjonalista, który liznął nieco filozofii wie przecież ponad wszelką wątpliwość, że moralność i prawo to kwestia umowy i i można sobie w tych sprawach dowolnie decydować. Ktoś taki nie zdaje sobie jednak sprawy, że gdy temat się zmieni, to ta zasada może stać się bardzo potrzebna. Inny przykład: substancjalność człowieka. Zwolennikom in vitro czy aborcji takie spojrzenie na człowieka bardzo nie pasuje. Jeśli jednak odrzucić substancjalność człowieka czyli zanegować zasadę tożsamości, to na jakiej podstawie pociągać ludzi do odpowiedzialności? Można próbować wprowadzać wyjątki od zasady świętości życia i te wyjątki uzasadniać, ale deprecjonowanie jej jako takiej nie świadczy o posiadaniu rozumu.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Mączka (431 punktów) | Pozwolę sobie włączyć się do dyskusji. Moim zdaniem, oraz zdaniem etyków i naukowców niemieckich, jest taka pierwsza granica, akceptowalna nawet dla największych ortodoksów. I ma ona zastosowanie w tamtejszych prawodawstwie związanym z in vitro. Dziwnym trafem nikt w Polsce nawet nie zainteresował się rozwiązaniami niemieckimi. Przypuszczam, że poszło o ich pochodzenie, które w zestawieniu z tematem in vitro nie prognozowało dobrze debacie - wszak ksenofobi z partii opozycyjnych, nie słuchając argumentów merytorycznych, wyciągnęliby zupełnie tu nieadekwatną ale "mocno" brzmiącą sprawę eugeniki, przywołaliby cień doktora Mengele i skutecznie spacyfikowaliby coś, co jest praktykowane w niemczech i co mogłoby - w przeciwieństwie do pro-kościelnego projektu Gowina - być prawdziwym kompromisem. Cóż to takiego? Otóż zarodek nie powstaje natychmiast - proces ten trwa jakiś czas, na ogół około doby. Zarodek to faktycznie pełna informacja genetyczna "na dziecko". To nowe DNA, nowa jakość, nowa całość (z której czasem powstają dwie, co komplikuje ortodoksom sprawę  , ale zmilczmy i kontynuujmy...). Ale przedtem jest przedjądrze. Przedjądrze, czyli dwie sklejone komóreczki: męska i żeńska, każda z własnym jądrem komórkowym, z własną informacją genetyczną, zupełnie niezmiksowane! Tak, jak zrośnięte bliźniaki: dwa odzdzielne byty, tylko mniej lub bardziej sklejone. Traf chciał (pewnie z czasem ksieżule powiedzą: Bóg w swej dobroci zaprojektował!), że przedjądrza bardzo dobrze (lepiej niż zarodki i niż komórki jajowe) znoszą przechowywanie. Są pod tym wzgledem mistrzami. Kiedy się je wydobędzie z uśpienia i pozwoli się im na zmiksowanie się w zarodek, który implantuje się kobiecie - rodzą się z tego na ogół zdrowe dzieci. W przeciwieństwie do dzieci z mrożonych komórek jajowych, kiedy to przechowywanie powoduje wady genetyczne. Przedjądrza sa jakby stworzone do procedury in vitro. I do wytrącenia z rąk ortodoksom oręża "cierpiących nadliczbowych zarodków" - wszak zarodkami zdecydowanie jeszcze nie są. Wadą takiej procedury jest to, że zarodki z przedjądrzy nieco gorzej się implantują (zagnieżdżają) w macicy. Ale jak już to zrobią, to wszystko jest ok. Skuteczność jest in vitro z przedjądrzami jest o połowę mniejsza niż z zarodkami, ale znacznie większa (per saldo) niż w Gowinowej sytuacji wytworzenia i wszczepienia tylko dwu zarodków. In vitro ma to do siebie, że często "chwyta" dopiero piąty czy szósty zarodek, więc aby (by Gowin) było skuteczne, oznacza wielokrotne pompowanie hormonami kobiety, aby za trzecią czy czwarta próbą mogła zajść w ciążę. Jej organizm jest eksploatowany po to, by zmarnować wiele jajeczek i zapłodnić tylko dwa. I tak kilka razy. Horror. Nie rozumiem, dlaczego nikt nie złożył projektu wzorowanego na niemieckich procedurach związanych z wytwarzaniem przedjądrzy, a nie zarodków. Byłoby to akceptowalne dla nawet najzagorzalszych obrońców zarodków, a dawałoby spore szanse na udaną ciążę. Przypuszczam, że posłowie sa po prostu zbyt głupi, by zechcieć pojąć, co przedjądrze, co zarodek, co DNA. Po prostu, wiedzeni głosem "arbitrów ginekologiczno-położniczych" z kurii, klasyfikują wszystko, co ma związek z plemnikiem i jajem jako "człowieka" i pod groźbą anatemy boją się samodzielnie myśleć i wnikać w problem. Żałosne jest to wszystko i oburzające, a końca nie widać, więc sposobię swoje potomstwo do emigracji. Za fajne na niewolnika w kościelnym folwarku.
|
|
| | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Żałosne jest to wszystko i oburzające, a końca nie widać, więc sposobię swoje potomstwo do emigracji. Za fajne na niewolnika w kościelnym folwarku.
Najlepiej do Hiszpanii. Tam jest dopiero raj (aborcja na życzenie do 14 tygodnia podczas gdy płód zaczyna odczuwać ból w 12).
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) |
> Najlepiej do Hiszpanii. Tam jest dopiero raj (aborcja na życzenie do 14 tygodnia podczas gdy płód zaczyna odczuwać ból w 12).
Rewelacja z tym 3 miesiącem, szczególnie, że kora mózgowa zaczyna się kształtować, o ile mnie pamięć nie myli, koło 5-6, zaś OUN zaczyna przejmować kontrolę nad czynnościami ciała też dopiero po 6 miesiącu.
Ale powiem coś jeszcze: oprócz bezbronnych zarodków, na których życie czyhają ich mordercze matki, ludźmi są też dorośli - niewierzący, geje, lesbijki, czy terminalnie chorzy. Tak, dla nich Hiszpania jest rajem w porównaniu do krajów cywilizacji życia.
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | > > Najlepiej do Hiszpanii. Tam jest dopiero raj (aborcja na życzenie do 14 tygodnia podczas gdy płód zaczyna odczuwać ból w 12).> Rewelacja z tym 3 miesiącem, szczególnie, że kora mózgowa zaczyna się kształtować, o ile mnie pamięć nie myli, koło 5-6, zaś OUN zaczyna przejmować kontrolę nad czynnościami ciała też dopiero po 6 miesiącu.> Ale powiem coś jeszcze: oprócz bezbronnych zarodków, na których życie czyhają ich mordercze matki, ludźmi są też dorośli - niewierzący, geje, lesbijki, czy terminalnie chorzy. Tak, dla nich Hiszpania jest rajem w porównaniu do krajów cywilizacji życia.> Mózg jest kompletnie uformowany w 12 tygodniu. www.noworodek.pl/index.php?ms=3&art=39
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
> Mózg jest kompletnie uformowany w 12 tygodniu. www.noworodek.pl/index.php?ms=3&art=39Przepraszam, ale ty chyba na głowę upadłeś. Albo inaczej - Ziemia ma kilka tysięcy lat: www.creationism.org.pl/EDIT: nie wiem czy ty zdajesz sobie, jak BAAAAAAARDZO się ośmieszyłeś i zdyskredytowałeś jako poważny rozmówca oferujący coś więcej niż pro-lajfowski bełkot i trolling. Że zacytuje z tego "źródła": "Struny głosowe są wykształcone, i zdarza się, że dziecko czasami cichutko płacze."
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Patronat nad serwisem sprawuje szpital im. Czerwiakowskiego w Krakowie.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | ...cichutki płacz...
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > Mózg jest kompletnie uformowany w 12 tygodniu. www.noworodek.pl/index.php?ms=3&art=39Naprawdę nie jest. Daleko mu jeszcze. Chcesz jakieś fragmenty z podręczników? Masz tu stanowisko brytyjskich ginekologów a propos bólu przy okazji: www.rcog.o(*)ease-rcog-updates-its-guidanceA tu masz pracę przeglądową na ten temat: jama.ama-assn.org/cgi/content/full/294/8/947I cytacik z tejże: Cytat:Pain perception requires conscious recognition or awareness of a noxious stimulus. Neither withdrawal reflexes nor hormonal stress responses to invasive procedures prove the existence of fetal pain, because they can be elicited by nonpainful stimuli and occur without conscious cortical processing. Fetal awareness of noxious stimuli requires functional thalamocortical connections. Thalamocortical fibers begin appearing between 23 to 30 weeks' gestational age, while electroencephalography suggests the capacity for functional pain perception in preterm neonates probably does not exist before 29 or 30 weeks. I jeszcze tabelka także stamtąd:  Mogę ci ewentualnie poszukać jakichś dalszych cytatów jutro, bo w domu nie mam dostępu do baz pełnotekstowych.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > Mózg jest kompletnie uformowany w 12 tygodniu. www.noworodek.pl/index.php?ms=3&art=39A co oznacza "kompletne uformowanie" W 12 tygodniu pojawiają się zawiązki móżdżku. Maksymalne tempo wzrostu mózgu przypada na okres od 5 miesiąca ciąży do 1 roku życia dziecka. www.fizyka.umk.pl/~duch/Wyklady/kog-m/01.htm"Czwarty miesiąc W mózgu tworzą się bruzdy i zwoje, przez co powiększa się jego powierzchnia oraz wzrasta dynamicznie sieć połączeń między komórkami nerwowymi w całym ciele. Dziecko jest bardzo aktywne, wykonuje około 20 tysięcy różnych ruchów w ciągu dnia." Słowem - przed 4 miesiącem bruzd nie było - czy to można uznać za kompletne uformowanie?
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > Tam jest dopiero raj (aborcja na życzenie do 14 tygodnia podczas gdy płód zaczyna odczuwać ból w 12). Zatem gdyby w Polsce wprowadzono aborcję na życzenie do 11-go tygodnia, mielibyśmy raj nad rajami.
|
|
| | | | |  | 15 na 15 | Fizyk (17637 punktów) | > Napisz mi coś o etyce w tym kontekście.
W tym kontekście ustanawianie zasad moralnych jest zbędne - wystarczy decyzję pozostawić kobiecie.
|
|
| | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) |
>W tym kontekście ustanawianie zasad moralnych jest zbędne - wystarczy decyzję pozostawić kobiecie.
A jak tam się "samczyk" czuje? Zrobił swoje i może odejść ?
|
|
| | | | | | |  | 13 na 13 | Meretseger (61860 punktów) |
>A jak tam się "samczyk" czuje? Zrobił swoje i może odejść ? Współsprawcy ciąży dzielą się na dwie kategorie: 1. Ci, których to obchodzi; 2. Ci, których to nie obchodzi. Jeśli ich nie obchodzi, nie mają prawa głosu, to chyba oczywiste. Z kolei ci, których to obchodzi, dalej dzielą się na dwie kategorie: a. Ci, którzy są "za"; b. Ci, którzy są "przeciw". Zarówno jedni, jak i drudzy mają głos w tej sprawie i należy ich uważnie wysłuchać, rozważyć ich argumenty. W żadnym wypadku jednak nie mogą to być argumenty siły. Zmuszanie kobiety tak do utrzymania, jak i do usunięcia ciąży - obojętnie czym: groźbami, środkami przymusu bezpośredniego czy czymkolwiek - stawia zmuszającego poza prawem głosu. Tak czy inaczej - ostateczną, decydującą instancją i tak powinna być kobieta. Ona poniesie lwią część konsekwencji czynu, więc i decyzję ona winna podjąć, po konsultacjach z partnerem z grupy 1.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Mówimy o in vitro  Tutaj zgoda pary jest niekwestionowana. W tym przypadku kobieta nie ponosi żadnej konsekwencji czynu (ciąża), rzecz dotyczy pozostałości "poprodukcyjnych".
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | > Mówimy o in vitro  A zdawało mi się, że zjechaliśmy na zarodki/embriony/płody tak bardziej ogólnie, w szerszym kontekście. > W tym przypadku kobieta nie ponosi żadnej konsekwencji czynu (ciąża), rzecz dotyczy pozostałości "poprodukcyjnych".A co z nimi? Zamraża się i są. Jak dotychczas. Zdarza się, że para ponownie zechce z nich skorzystać. Zakładając oczywiście, że zabieg się uda, zarodek się "przyjmie" i jeszcze jakieś zostaną. Osobiście do metody in vitro nie mam żadnych etycznych zastrzeżeń. Ona zresztą naśladuje naturę. W naturze też giną zarodki, czasem nawet kobieta o tym nie wie, jej partner tym bardziej. Chodzi Ci o to, żeby dać "ojcu" zarodków prawo decydowania o tym, czy pozostaną przy życiu w zamrażarce, czy zostaną zniszczone? Ależ proszę bardzo, nie mam nic przeciwko.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Problem wynika z tego że tworzy się zbyt wiele i nie wiadomo co z tym zrobić. O ile wiem istnieją tysiące zamrożonych zarodków które leżakują, większość nie zostanie wykorzystana przez pary. Więc co dalej z tym fantem?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | >Problem wynika z tego że tworzy się zbyt wiele i nie wiadomo co z tym zrobić. Taka procedura. Nigdy nie tworzy się jednego zarodka, zawsze kilka, bo nie ma gwarancji, że za pierwszym razem zabieg się uda. >Więc co dalej z tym fantem? Trzymać zamrożone. Dużo miejsca nie zajmują. Może się zdarzyć, że ktoś jakieś adoptuje. Jeśli nie, to po pewnym czasie trzeba będzie niszczyć, trudno, tego nie unikniemy. Może kiedyś zostanie opracowana jakaś nowa technologia, która sprawi, że jednorazowa implantacja będzie wystarczająca. Wtedy nie będą powstawać nadliczbowe zarodki i sprawa sama się rozwiąże. W każdym razie rezygnowanie z in vitro z powodu zamrożonych zarodków nie wydaje mi się właściwym rozwiązaniem.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Problem wynika z tego że tworzy się zbyt wiele i nie wiadomo co z tym zrobić.> O ile wiem istnieją tysiące zamrożonych zarodków które leżakują, większość nie zostanie wykorzystana przez pary.> Więc co dalej z tym fantem?Wszczepiać zakonnicom. Można podać za tym ważkie argumenty teologiczne  .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | > >O ile wiem istnieją tysiące zamrożonych zarodków które leżakują, większość nie zostanie wykorzystana przez pary. Więc co dalej z tym fantem?> Wszczepiać zakonnicom. Można podać za tym ważkie argumenty teologiczne . Nic z tego. Zakonnice nie mają, tego, no jakby to nazwać... Wlotu. A przez nos raczej się nie da. Modelki na ten przykład nie robią kupek. To fakty udowodnione naukowo.
Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) | > Zakonnice nie mają, tego, no jakby to nazwać... Wlotu. A przez nos raczej się nie da. Modelki na ten przykład nie robią kupek. To fakty udowodnione naukowo.
Nauka mija się tu z praktyką.Zakonnice miewają nie tylko Wloty, ale i Odloty.
Praktykant.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Kuba Śruba (3184 punktów) | > Praktykant. Wlotów i odlotów zakonnic? Pozdro szacun ziom!
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Kuba Śruba (3184 punktów) | > Nic z tego. Zakonnice nie mają, tego, no jakby to nazwać... Wlotu.Na pewno mają. Dr House w którymś z odcinków zachwalał biust zakonnicy. Pan Bóg dał by im piersi, a pozbawił wlotu? On jest przecież sprawiedliwy i miłosierny. Nie wierze, żeby wyrządził szkodę, tej służebnicy:  źródło: parapecik.(*)0/04/zakonnica-parapecika1.jpg
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Scorp (5381 punktów) | > Wszczepiać zakonnicom. Można podać za tym ważkie argumenty teologiczne . Pomysł na obywatelski projekt ustawy! -
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > Problem wynika z tego że tworzy się zbyt wiele i nie wiadomo co z tym zrobić.> O ile wiem istnieją tysiące zamrożonych zarodków które leżakują, większość nie zostanie wykorzystana przez pary.Te pary zdają się dość mocno troszczyć o swoje zarodki. Nawet, jeśli weźmiesz poprawkę na epatujące uczuciami dziennikarstwo. www.przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul,7768.html
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Dzięki za linka. Niestety nie wyjaśnia on kwestii ile , co się tak naprawdę dzieje w skali kraju. To jest tylko jakiś drobny wycinek i również domniemania. Chaos.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >Niestety nie wyjaśnia on kwestii ile , co się tak naprawdę dzieje w skali kraju. >To jest tylko jakiś drobny wycinek i również domniemania. >Chaos.
Jasne, że nie- to artykuł czysto "popularny". Niestety nie będzie wiadomo póki nie będzie konkretnych norm prawnych i- bo czemu nie- porządnej sprawozdawczości (np. jak z rejestrami nowotworów). Duże ośrodki prowadzą ponoć statystyki i starają się stosować do norm międzynarodowych, ale to kwestia "dobrej woli" i pewnych standardów zawodowych- na razie prawo pozwala na pełną "wolną amerykankę", a propozycje środowisk okołokościelnych mogą zepchnąć cały proceder do podziemia, gdzie ani norm, ani sprawozdawczości nie będzie tym bardziej.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > >Problem wynika z tego że tworzy się zbyt wiele i nie wiadomo co z tym zrobić.> >O ile wiem istnieją tysiące zamrożonych zarodków które leżakują, większość nie zostanie wykorzystana przez pary.> Te pary zdają się dość mocno troszczyć o swoje zarodki.Oczywistość oczywista. Trzeba być naprawdę dziwną osobą, żeby w to wątpić. Oczywiście, w każdej gronie ludzi zdarzy się jakiś przypadek patologii, ale... W jakiej sytuacji są rodzice mrozaczków? Przez kilka lat borykali się z niespełnionymi nadziejami. Przez kilka lat co miesiąc serce im krwawiło... Przeszli przez krępujące a często bolesne badania. Przeszli przez uciążliwe terapie hormonalne. Wydali ogromne pieniądze na diagnostykę i leki. W końcu sama procedura - u niektórych panów oznacza punkcję jąder. U pań niemal zawsze stymulację. Ryzyko hiperstymulacji. Efekty uboczne leków - polecam Clostilbegyt, u niektórych wywołuje np. ciekawe efekty wizualne, nawet fajne  Punkcja i czekanie na informację o liczbie oocytów. Później zastanawianie się, ile z nich dotrze do etapu przedjądrzy. Później czekanie, ile zainicjuje podział. W końcu transfer. Potem dalej leki. No i w końcu wyrok - udało się, czy nie. Wybaczcie, ale jeśli po takiej drodze para z lekkim sercem pozwoliła by na jakąkolwiek szkodę reszty zarodków, to ja byłaby zdziwiona... Większe jest prawdopodobieństwo wyrzucenia niechcianego dziecka do kosza.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Kowalska (14008 punktów) | >W jakiej sytuacji są rodzice mrozaczków?
Nie wyłapałam tego wcześniej. To dzieci urodzone dzięki in vitro to "mrozaczki"?
Płakać nad Tobą to za mało.
"Parówkowym skrytożercom mówimy NIE!"
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>W jakiej sytuacji są rodzice mrozaczków? > Nie wyłapałam tego wcześniej. To dzieci urodzone dzięki in vitro to "mrozaczki"? >Płakać nad Tobą to za mało. Nie. Mrozaczki to zarodki wyciągane z zamrażarek. Tak na nie mówią mamy, które rozmawiają o procedurze. Jest to dość pieszczotliwe określenie, tak jak "blastuś". Ale oczywiście nie wymagam, żeby osoba nie związana bliżej z tematem orientowała się i w terminach "potocznych".
|
|
| | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >A jak tam się "samczyk" czuje? W polskim prawie "samiczka" może się zrzec praw (i obowiązków) do dziecka - "samczyk" może bodaj zrzec się tylko praw. Inaczej jest np. w Czechach, gdzie kobieta ponosi odpowiedzialność na równi z mężczyzną.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | Guzik (2020 punktów) | >> Napisz mi coś o etyce w tym kontekście. >W tym kontekście ustanawianie zasad moralnych jest zbędne - wystarczy decyzję pozostawić kobiecie. >
No właśnie... Cała dyskusja jest bez sensu w oderwaniu od organizmu matki. Według przeciwników in vitro istnieje tylko zarodek. Jak oni sobie wyobrażają jego rozwój bez kobiety? Pod pachą sobie go wyhodują?
Założyciel wątku pisze: [...]embrion czy płód wskazują na fazy rozwoju a nie na tożsamość tego, co rozwija się w brzuchu kobiety. [...]
Chcę podkreślić, że ten brzuch, w odróżnienia od zarodka, ma mózg, ma uczucia i czasem chore, niezdolne do urodzenia dziecka, ciało. W etycznych rozważaniach nie należy pomijać kobiety i traktować jej jakby to był tylko brzuch. Fizyk ma rację. Decyzję należy zostawić jej.
|
|
| | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Napisz mi coś o etyce w tym kontekście. >W tym kontekście ustanawianie zasad moralnych jest zbędne - wystarczy decyzję pozostawić kobiecie. > Każdy ma prawo decydować, ale o sobie.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | |  | 8 na 8 | spellbinder (8577 punktów) | > Ponownie technikalia.> Napisz mi coś o etyce w tym kontekście.> Ja technikalia znam i nie są dla mnie wykładnią absolutną.> Pewnie dziwny jestem.> A co ma z tym wspólnego etyka? Etyka będzie taka jaką się ją ustali - koniec i kropka. W Polsce etyka nie pozwala zabić mordercy, "autorytety" wdają się w dyskusję jak będzie wyglądać społeczeństwo po tym jak kogoś zabije, ale to nie zmienia faktu, że albo ustalamy "zabić wolno", albo "nie wolno". Kiedy zabicie danej jednostki nikomu nie szkodzi, a korzyści są ewidentne... cóż. Nie ma co się bawić w Smerfy, czy inne Gumisie - trzeba Gargamela ukatrupić i problem będzie z głowy  A Ty z kolei zasłaniasz się fikcyjnym pojęciem etyki, żeby nie obnażyć braku argumentów. Bo zabronienie kobiecie usunąć zapłodka ze swojego ciała jest TWOJĄ ingerencją w JEJ organizm. TY chcesz jej rozkazywać. Mówić co jest dla niej etyczne. Nie chcesz aborcji, to nie rób - ona nie jest obowiązkowa. Trzeba było myśleć wcześniej, powiesz. No jeśli to jest kryterium jakiekolwiek, to trzeba by przestać zszywać wszystkich idiotów, którzy załatwiają sobie kontuzję skacząc na rowerach po rampach, jeżdżąc na nartach, itd. Trzeba było myśleć.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) | Ja podałem przykład paradoksu, gdzie zabraniam, gdzie wkraczam w kompetencje kobiety ?
>Trzeba było myśleć wcześniej, powiesz.
Za dużo bajek czytasz, stąd pewnie ta fantazja "co kto mówi". Bo zdrowo naplotłeś co ja rzekomo mam na myśli i mówię.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | >Ja podałem przykład paradoksu, gdzie zabraniam, gdzie wkraczam w kompetencje kobiety ?
Jedynym paradoksem w tym całym temacie jest to, że o rzeczy banalnej rozmawia się, jakby to był nie wiadomo jaki problem wymagający myślenia.
Etyka postępowań ludzkich to nic innego jak zaszczepiony jednostce sposób myślenia, nie ma w tym nic skomplikowanego. Mama mówi, że wolno wypruwać flaki z Murzynów, torturować "czarownice", zabijać owieczki i świnki, gwałcić ludność cywilną - no to znaczy, że to jest etyczne.
Aby jednak w jakiś sposób umotywować swoje wybory, które nie mogą być przecież oparte tylko na "bo mi wolno" - w tym wypadku wolno zabronić ludziom decydowania o wykorzystaniu własnej macicy i jajników - trzeba więc powołać do działania wszelkiej maści byty abstrakcyjne. Etyka to ładne określenie na odwieczną zasadę "bo tak", ewentualnie "jak się nie zgadzasz, to jesteś Hitler". No ale stwierdzenie, że coś jest "nieetyczne"... albo jak się "etyka" zapatruje na dane zachowanie... to już lepiej brzmi.
A może by tak rozpatrzyć rzecz bez opierania się o informacje co by sobie opinia publiczna pomyślała? Wtedy widać, że sprawa dotyczy kobiety, która chce mieć jedno dziecko, albo dzieci mieć nie chce. A jak ona go nie chce, to kto ma je chcieć? Komu oddać jak się już urodzi? Niech obywatele łożą?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) | Banał jak dla kogo. Np. motywacja że to jakiś tam zbiór zwykłych komórek nie jest prawdziwy. To nie są zwykłe komórki jakie tworzą organizm po jego wykształceniu/uformowaniu. To ani włos, ani paznokieć, choć deprecjonuje się owe komórki do takiego szeregu. Skoro to takie "wszystko jedno" to wszczepić w macicę paznokieć i zero dylematów.
Jest tu jeszcze kwestia podejścia zależna od punktu siedzenia. A jeśli cała rzecz dotyczy nas osobiście, to czy zdanie się nie zmieni? Wszystko jedno co się zrobi z naszymi "odpadami" ?
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
> Wszystko jedno co się zrobi z naszymi "odpadami" ?Chyba byłoby mi wszystko jedno. Mówię teoretycznie, bo w praktyce nie mam szans na sprawdzenie. A jeśli komuś nie jest wszystko jedno - to przecież przymusu nie ma. To tylko prawo do skorzystania z metody, nie obowiązek. > Skoro to takie "wszystko jedno" to wszczepić w macicę paznokieć i zero dylematów.Eeee... nie przesadzasz czasem? 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Ja dokładnie tyle przesadzam co przesadzają ci którzy twierdza kategorycznie że to jakaś tam kupa komórek i się to rozdyma do "czegoś". No więc stosuje tylko tą samą logikę. I nagle się okazuje że to jednak nie to samo ? Cud ?  Nagle okazuje się to śmieszne?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | > Ja dokładnie tyle przesadzam co przesadzają ci którzy twierdza kategorycznie że to jakaś tam kupa komórek i się to rozdyma do "czegoś".> No więc stosuje tylko tą samą logikę.> I nagle się okazuje że to jednak nie to samo ? Cud ?  > Nagle okazuje się to śmieszne?Usilnie chcesz dowieść, że można postawić znak równości między zalążkiem, a w pełni rozwiniętym okazem danego stworzenia. Wszystko jest fajne, jeśli rzecz dotyczy np. jedzonka. Trzymasz je w lodówce, mimo że wiesz, że prędzej czy później zamieni się w coś bardzo niehigienicznego. To jest ta sama materia. Nawet te same łańcuchy DNA będziesz spuszczał kilka godzin później w klozecie (w zależności od tego ile pestek się nawcinasz), a jednak widzisz różnicę - rzecz przed i po transformacji. Ale człowiek - każdy równy. Za "kilka" lat materiał pobrany dowolnego organu będzie mógł stanowić podstawę do sklonowania istoty. Zabronisz wtedy obcinać paznokci?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Ja chce pokazać że argumenty obu stron konfliktu są porównywalnie śmieszne. Z pozoru tylko się wydaje że jak coś "naukowe" a nie religijne to już automatycznie lepsze, bo niewydumane. Ale wypaczone.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | >Ja chce pokazać że argumenty obu stron konfliktu są porównywalnie śmieszne.
Naukowe argumenty, sprowadzone do konieczności wdawania się w dyskusje których być nie powinno, faktycznie wydają się śmieszne. Tym bardziej, że motywacja kościoła jest prosta.
1 - nie ma in vitro 2 - ludzie nie mają dziecka, a by chcieli 3 - jedynym wyjściem jest modlitwa i tu klucz programu 4 - a wiadomo, że bóg ceni sobie hojne datki
tak to działało od zawsze, tak to działać będzie. Naukowiec, czy firma prowadząca badania chce zarobić - robi produkt, który rozwiązuje problem konsumenta. Kościół z drugiej strony chce nic nie robić, jak do tej pory, i zgarniać za to haracz. Oczywiście czasem trzeba się nieźle napracować, żeby nic nie robić - tak jest w tym wypadku.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > Banał jak dla kogo.No jak widać - bo dla innych to kwestia etyczna, a więc kwestia tego, jak na to patrzy sąsiad. > Np. motywacja że to jakiś tam zbiór zwykłych komórek nie jest prawdziwy.Ale co to znaczy "nie jest prawdziwa". Wiadomo, że kilka komórek to niezupełnie dziecko. Teraz jedna osoba uważa, że to nie jest dziecko - druga uważa, że jest (choć to głupie akurat). Nikt nikogo nie zmusza do in vitro. Jeśli człowiekowi pasuje, to w czym problem? W tym, że jakieś stworzenie, które jeszcze niczego nie czuje, nie myśli - nie jest technicznie człowiekiem - nigdy się nie urodzi? > To nie są zwykłe komórki jakie tworzą organizm po jego wykształceniu/uformowaniu.No nie są, co tylko pokazuje, że to nie jest człowiek  > Skoro to takie "wszystko jedno" to wszczepić w macicę paznokieć i zero dylematów.No i co będziesz decydować kto ma sobie gdzie wszczepiać? > Jest tu jeszcze kwestia podejścia zależna od punktu siedzenia.> A jeśli cała rzecz dotyczy nas osobiście, to czy zdanie się nie zmieni?> Wszystko jedno co się zrobi z naszymi "odpadami" ?Widzisz - akurat mogę sobie wyobrazić, że gdyby ktoś mnie zabił kiedy miałem rok - stary, nawet bym nie wiedział co się dzieje. Byłoby mi absolutnie wszystko jedno. A tej komórce, hehe, jest jeszcze bardziej wszystko jedno. Głównie dlatego, że nie ma narządu, któremu mogłoby się to nie spodobać.
|
|
| | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) |
>Widzisz - akurat mogę sobie wyobrazić, że gdyby ktoś mnie zabił kiedy miałem rok - stary, nawet bym nie wiedział co się dzieje. Byłoby mi absolutnie wszystko jedno. A tej komórce, hehe, jest jeszcze bardziej wszystko jedno. Głównie dlatego, że nie ma narządu, któremu mogłoby się to nie spodobać.
Mam na myśli twoją decyzje w sprawie twojego in vitro, twoich potencjalnych dzieci (komórek jak chcesz).
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > Mam na myśli twoją decyzje w sprawie twojego in vitro, twoich potencjalnych dzieci (komórek jak chcesz).Powiem szczerze, że miliardy moich potencjalnych dzieci spłynęło w kanał tego samego roku, kiedy skojarzyłem, że nie każda część ciała może dostarczyć podobnej dawki przyjemności  Ludzie idą do lekarza, bo chcą zamówić sobie dziecko. Dziecko zdrowe, sztuk jeden. Nie wezmą przecież gromady. Dla nich - tak samo jak i dla mnie, zakładając że chciałbym mieć dziecko - komórki są jedynie bramą do posiadania dziecka. Sposobem, a nie istotą.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > >Mam na myśli twoją decyzje w sprawie twojego in vitro, twoich potencjalnych dzieci (komórek jak chcesz).> Powiem szczerze, że miliardy moich potencjalnych dzieci spłynęło w kanał tego samego roku, kiedy skojarzyłem, że nie każda część ciała może dostarczyć podobnej dawki przyjemności > Ludzie idą do lekarza, bo chcą zamówić sobie dziecko. Dziecko zdrowe, sztuk jeden. Nie wezmą przecież gromady. Dla nich - tak samo jak i dla mnie, zakładając że chciałbym mieć dziecko - komórki są jedynie bramą do posiadania dziecka. Sposobem, a nie istotą.Rzeczywistość jest mniej różowa. W przeciętnym cyklu stymulowanym pobiera się kilka, kilkanaście oocytów. Zapładnia się część, dajmy na to - połowa. A więc z 15 zostaje 8. Podaje się po 2 zarodki, niekiedy 3, o ile jest wskazanie. Statystycznie ciąża powstaje w 3 podejściu. Niewiele jest par, którym po drugim dziecku zostałyby zarodki. A wiele tych par nie zamierza poprzestać na jednym. Jedno - to najczęściej wynika z trudności i kosztów procedury. No, niekiedy też kosztów zdrowotnych. Znam wiele par, które podchodzą po urodzeniu dziecka do kolejnego transferu. Znam też pary, które nie mogą mieć własnego zarodka i czekają na możliwość adopcji zarodka.
|
|
| | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>To nie są zwykłe komórki jakie tworzą organizm po jego wykształceniu/uformowaniu.
Kiedy właśnie są. A tylko myślenie magiczne (dusza?) nasyca je jakimiś niezwykłymi właściwościami...
|
|
| | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | A macierzyste to czym są nasączone ? Pewnie magicznym myśleniem naukowców
|
|
|  | 4 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | > Mózg...tak, problem w tym że my nie wiemy od którego momentu tak naprawdę mamy do czynienia z mózgiem.> A więc kwestia umowna, zebrało się konsylium i ustaliło.Wiesz dlaczego łatwo nam zabić np. komara, muchę, żabę nieco trudniej, ale bez przesady - krowę od biedy też? Bo wiemy, że te zwierzęta widzą świat w sposób bardzo prosty - kierują się kilkoma prostymi zasadami. Człowiek z kolei ma cały skomplikowany niekiedy system wartości, dążeń, obowiązków - zabijając człowieka zabijasz coś więcej niż tylko organizm. I nie mówię nawet o powinnościach danej osoby jeśli chodzi o najbliższych. Zarodek, noworodek, małe dziecko - jeśli by się zastanowić, to nie można postawić znaku równości pomiędzy zabiciem noworodka, a zabiciem jakiegoś, choćby, osiemnastolatka. Taki mam dziwny ogląd, ale jak rozmawia się hipotetycznie, to łatwiej wyobrazić sobie niektóre rzeczy. Noworodek to tylko kilka instynktów. Człowiek dorosły jest świadomy, chce osiągnąć znacznie więcej niż takie dziecko. Jest wartościowszy jako istota. Ale tak mówić nie wolno, więc nikt tak nie powie. Logiczne jest natomiast, że w przypadku, w którym "mózg" zygoty nie ma nawet w zarysie takich możliwości, jak mózg dorosłego - nie można go traktować jak człowieka. Komar też ma mózg - ale komara zabić wolno  > Bo umówiliśmy się. To wszystko.W Sparcie też się umówili - ciesz się, że nie żyjesz w tamtych czasach  > Tworzymy paradoksy, takim paradoksem jest właśnie "człowiek nie do końca" dokładny odpowiednik "bycia trochę w ciąży".Takim paradoksem byłby prawie dorosły dwulatek pijący piwo - coś co widać Ty chcesz stworzyć. > Problem sumienia i etyki mamy definitywnie z głowy...do magicznej granicy paradoksu i od tego momentu już "oj tak tak to człowiek".Raczej - "oj, już nie można usuwać".
|
|
| |  | | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > Wiesz dlaczego łatwo nam zabić np. komara, muchę, żabę nieco trudniej, ale bez przesady - krowę od biedy też? Bo wiemy, że te zwierzęta widzą świat w sposób bardzo prosty - kierują się kilkoma prostymi zasadami.Podobnie jak szympans, goryl, nosorożec i tygrys... Wieloryba zostawię w wodzie. Ich zasady są wręcz prostackie. Jednak nie podejmuję się ich zabicia... Czemu? > Człowiek z kolei ma cały skomplikowany niekiedy system wartości,to mowi teologia - biologia, lub codzienność zaprzecza temu... > zabijając człowieka zabijasz coś więcej niż tylko organizm.pytanie kto zabija a kto jest zabijanym... > Zarodek, noworodek, małe dziecko - jeśli by się zastanowić, to nie można postawić znaku równości pomiędzy zabiciem noworodka, a zabiciem jakiegoś, choćby, osiemnastolatka.no tak, osiemnastolatki bywają głupsze... pija, palą, "dopalaczuja" się - noworodek tylko je i robi pod siebie... > Noworodek to tylko kilka instynktów. Człowiek dorosły jest świadomy, chce osiągnąć znacznie więcej niż takie dziecko. Jest wartościowszy jako istota.kilka ale jakże silnych, ma instynkt życia i nie ma instynktu niszczenia siebie. Co kto chce osiągnąć - to bardzo mętna woda. Do tego: po co chce to osiągnąć... > Ale tak mówić nie wolno, więc nikt tak nie powie.ajtam, nie powie. Ja spokojnie mogę powiedzieć. Ale - po co? > Logiczne jest natomiast, że w przypadku, w którym "mózg" zygoty nie ma nawet w zarysie takich możliwości, jak mózg dorosłego - nie można go traktować jak człowieka. Komar też ma mózg - ale komara zabić wolno To właśnie - bez urazy - jest początek rasizmu. Cały czas się obawiam, ze ktoś wprowadzi klasyfikacje w której to ja będę komarem. Lub zygotą. Ot - przyleci ufo i? Zmierzy mi parametry i powie : pa... Duży może więcej. > >Problem sumienia i etyki mamy definitywnie z głowy...do magicznej granicy paradoksu i od tego momentu już "oj tak tak to człowiek".> Raczej - "oj, już nie można usuwać".Głowy za to nie dam, zresztą i tak nic nie warta - ale chyba judaizm, w każdym razie jakoś w Izraelu - problem jest szybko rozwiązywany. O wszystkim decyduje kobieta. Jest "to coś" w niej, więc "element jej ciała" i => jej sumienia. Koniec. Spierać - w szczególności my tzw Polacy - będziemy się do końca świata a może i o jeden dzień dłużej. Bo my się chcemy spierać, a nie rozwiązać problem (to znaczy nie mam na myśli teraz, że my dwaj tu na forum!). Taka Polska natura. Tylko, proszę nie brać tego osobiście!
|
|
| | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Podobnie jak szympans, goryl, nosorożec i tygrys... Wieloryba zostawię w wodzie.> Ich zasady są wręcz prostackie. Jednak nie podejmuję się ich zabicia... Czemu?Bo tak Cię ukształtowało społeczeństwo, mówiąc, że zabijanie komara jest w porządku, a zabicie konia już nie. > to mowi teologia - biologia, lub codzienność zaprzecza temu...Gdzie Ci biologia temu zaprzecza? Człowiek nie podejmuje decyzji tak jak zwierzęta, gdyż ma nakładkę kulturową czyniącą go wielokrotnie bardziej skomplikowanym niż szympans. > pytanie kto zabija a kto jest zabijanym...A co to za różnica? Tak czy siak zabijasz człowieka. > no tak, osiemnastolatki bywają głupsze... pija, palą, "dopalaczuja" się - noworodek tylko je i robi pod siebie...Bez jaj - jeśli sprowadzisz człowieka do kilku zachowań niereprezentatywnej grupy hipotetycznych ludzi będących inspiracją głównego wydania wiadomości... to znaczy, że chyba nie do końca rozumiesz jak działa istota ludzka. > kilka ale jakże silnych, ma instynkt życia i nie ma instynktu niszczenia siebie. Co kto chce osiągnąć - to bardzo mętna woda. Do tego: po co chce to osiągnąć...A skąd żeś wziął instynkt niszczenia siebie, nie ma czegoś takiego? Jak dzieciak sobie zrzuci wrzątek na łeb, to dlatego że ma instynkt niszczenia  ? Przypomnę, że pies też ma te same instynkty. Człowiek dorosły wychodzi jednak poza nie. > To właśnie - bez urazy - jest początek rasizmu. Cały czas się obawiam, ze ktoś wprowadzi klasyfikacje w której to ja będę komarem. Lub zygotą.Niewykluczone, że ktoś wprowadzi. Przerabialiśmy już w historii przypisywanie szczurowatości pewnym grupom etnicznym, czas może nadejdzie na komara. Jednak rasizm nijak się ma do zygot. > Ot - przyleci ufo i? Zmierzy mi parametry i powie : pa... Duży może więcej.No bo duży może więcej. Niewykluczone, że dla jakiejś obcej rasy będziemy niczym te mrówki. W ich rozumieniu zgładzenie nas może być całkowicie uzasadnione. Czy istnienie hipotetycznej rasy obcych, którzy nami gardzą, może być wyjściem do jakichkolwiek wniosków dla nas - poza oczywiście bełkotem w stylu "nie rób drugiemu co tobie niemiłe"?
|
|
|  | | Ania... (14138 punktów) | >Oczywiście że w kwestiach manipulacji technicznych lepiej postrzegać rozród jako rzecz techniczno-biologiczną, bez kontekstu człowieczeństwa. Przepraszam - że co? A co w kontekście człowieczeństwa się nie zgadza? I jak inaczej traktować rozród niż kwestię biologiczną?
|
|
| |  | | AdamGr (3037 punktów) | Mózg, świadomość, etyka...itd ...to kwestia biologiczna?
|
|
| | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >Mózg, świadomość, etyka...itd ...to kwestia biologiczna? > A czy mózg to organ biologiczny, czy jakiś twór ezoteryczny? Oczywiście - świadomość, umysł, myśl - to wszystko biologia. Skomplikowana, ale biologia. I nie ma sensu ani potrzeby mieszać w to nic ponadto.
Chyba że kolega wierzy w jakieś "ponadbiologiczne twory". Proszę bardzo, ale taka wiara nie ma żadnych podstaw i nie powinna stanowić argumentu w rzeczowej rozmowie.
Słowem - rozmawiajmy o faktach i konkretach.
Człowiek to zwierzę. Szczególnego rodzaju, ale zwierzę i każda jego funkcja wywodzi się z innej - również zwierzęcej.
|
|
| | | |  | | AdamGr (3037 punktów) |
> A czy mózg to organ biologiczny, czy jakiś twór ezoteryczny?Tylko czekałem na to zaakcentowanie biologiczności mózgu i specjalnie go tam wstawiłem  > Oczywiście - świadomość, umysł, myśl - to wszystko biologia. Skomplikowana, ale biologia. I nie ma sensu ani potrzeby mieszać w to nic ponadto.Ty akurat masz takie zdanie a nie inne. > Chyba że kolega wierzy w jakieś "ponadbiologiczne twory". Proszę bardzo, ale taka wiara nie ma żadnych podstaw i nie powinna stanowić argumentu w rzeczowej rozmowie.> Słowem - rozmawiajmy o faktach i konkretach.Fakt : nie wiadomo czym jest świadomość. Można jedynie uprościć do funkcji i reakcji biologiczno-chemicznych i po problemie. A raczej pozbyć się wszelkich dywagacji tym sposobem. > Człowiek to zwierzę. Szczególnego rodzaju, ale zwierzę i każda jego funkcja wywodzi się z innej - również zwierzęcej.A z czego ta szczególność ma wynikać biorąc pod uwagę to co napisałaś powyżej ? Bo nei ma ogona ?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > >Oczywiście - świadomość, umysł, myśl - to wszystko biologia. Skomplikowana, ale biologia. I nie ma sensu ani potrzeby mieszać w to nic ponadto.> Ty akurat masz takie zdanie a nie inne.Aha - a wątroba to organ detoksykujący, albo siedziba małych ludzików w kapelusikach. Ty masz takie zdanie, a inni mają inne? > >Chyba że kolega wierzy w jakieś "ponadbiologiczne twory". Proszę bardzo, ale taka wiara nie ma żadnych podstaw i nie powinna stanowić argumentu w rzeczowej rozmowie.> >Słowem - rozmawiajmy o faktach i konkretach.> Fakt : nie wiadomo czym jest świadomość.> Można jedynie uprościć do funkcji i reakcji biologiczno-chemicznych i po problemie.Póki co jedyne, co jest i wychodzi, to funkcje biologiczno-chemiczne. Jeśli uważasz, że jest coś innego, to chętnie wysłucham i sprawdzę, tylko powiedz co. Jakieś inne, alternatywne hipotezy? > >Człowiek to zwierzę. Szczególnego rodzaju, ale zwierzę i każda jego funkcja wywodzi się z innej - również zwierzęcej.> A z czego ta szczególność ma wynikać biorąc pod uwagę to co napisałaś powyżej ?> Bo nei ma ogona ?  Z kilku cech. Nisko położona krtań, mowa, zręczne paluszki. Jak widać, żadna nie jest unikatowa. To co nas różni, to różnice ilościowe, a nie jakościowe. Dlatego ja nie uważam wcale naszej szczególności za nadmiernie istotną.
|
|
| | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | W obliczu twoich argumentów nie będę rozwijał hipotez, czuje się pokonany
|
|
 | | dajmonion (3663 punktów) | >Tak, jeżeli mówimy o włosie czy paznokciu to też nie wiadomo o co chodzi. Zgadza się, bo oprócz języka mówiącego o tożsamości, fazach rozwoju jest też język opisujący części ciała człowieka. >zarodek = osoba? osoba ma tożsamość, mózg!
Jest mnóstwo definicji człowieka. Jedni mówią o mózgu, dla innych dopiero samoświadomość decyduje o początku człowieczeństwa. Najmniej ideologiczna jest chyba sama biologia, która wskazuje na przynależność gatunkową rozwijającego się w brzuchu matki obiektu. Jest to mianowicie człowiek przechodzący kolejne fazy rozwoju. >W sensie informacji genetycznej bliźniaki jednojajowe są identyczne, Jeśli jednak informacja o parce zawarta jest w zygocie od momentu poczęcia, to od tego momentu istnieją dwie istoty ludzkie.
>> Marek Borowski uważa, że embrion jest tylko potencjalnie człowiekiem. I znowu wybiórczość. >>Noworodek przecież w dużym stopniu też jest potencjalnie człowiekiem. >Plemnik, włos ludzki czy krew też jest potencjalnie człowiekiem, wystarczy stworzyć odpowiednie warunki do rozwoju osobnika, to nie jest argument w żadną stronę Znasz przypadek powstania człowieka z włosa?
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
|  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Znasz przypadek powstania człowieka z włosa?
Kiedyś to nastąpi. Tak jak dzisiaj powstają ludzie z rodziców bezpłodnych, tak kiedyś technologia pozowli klonowac z dowolnych komórek.
|
|
| |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Znasz przypadek powstania człowieka z włosa? >Kiedyś to nastąpi. Tak jak dzisiaj powstają ludzie z rodziców bezpłodnych, tak kiedyś technologia pozowli klonowac z dowolnych komórek. Co nie zmienia faktu, że analogia między ludzkim organizmem a jego częścią jest nieprawidłowa. Zarodek ludzki w odpowiednim otoczeniu rozwija się w kierunku bycia dorosłym człowiekiem. Włos nie ma takiej możności.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Co nie zmienia faktu, że analogia między ludzkim organizmem a jego częścią jest nieprawidłowa. Zarodek ludzki w odpowiednim otoczeniu rozwija się w kierunku bycia dorosłym człowiekiem. Włos nie ma takiej możności.
Włos może nie, ale już wiele (większość) innych komórek rozwija się jeśliby im zapewnić odpowiednie warunki.
No chyba, że odrzucisz tę możliwość, bo nienaturalna - ale sam wiesz do czego prowadzi: musimy zrezygnować z medycyny, prawa (w tym "prawa do życia" bo nie ma nic bardziej nienaturalnego niż etyczne konstrukty) i takich tam...
|
|
| | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Co nie zmienia faktu, że analogia między ludzkim organizmem a jego częścią jest nieprawidłowa. Zarodek ludzki w odpowiednim otoczeniu rozwija się w kierunku bycia dorosłym człowiekiem. Włos nie ma takiej możności. >Włos może nie, ale już wiele (większość) innych komórek rozwija się jeśliby im zapewnić odpowiednie warunki. Większość? Czyli co konkretnie? Uważasz, że z oka może powstać człowiek czy z czego?
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
|  | | Kuba Śruba (3184 punktów) | > ideologiczna jest chyba sama biologia, która wskazuje na przynależność gatunkową rozwijającego się w brzuchu matki obiektu.To jest właśnie "ideologizowanie". > >W sensie informacji genetycznej bliźniaki jednojajowe są identyczne,> Jeśli jednak informacja o parce zawarta jest w zygocie od momentu poczęcia, to od tego momentu istnieją dwie istoty ludzkie.Nie jestem biologiem, mogę się jedynie posiłkować internetem. Nie udało mi się znaleźć informacji, że "bliźniactwo" jest zakodowane w DNA i szczerze w to wątpię, tym niemniej tezy nie potrafię udowodnić > Znasz przypadek powstania człowieka z włosa?Skoro we włosie jest DNA to POTENCJALNIE włos jest człowiekiem 
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
| |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > Skoro we włosie jest DNA to POTENCJALNIE włos jest człowiekiem  Nie nie nie - to jest kwestia tego, czym ta komórka z DNA ludzkim może się stać. Jakbyś się nie gimnastykował (na razie) z włosa człowieka nie zrobisz. Po prostu włos nie jest predysponowany do bycia człowiekiem. Wystarczy teraz dokonać aborcji, żeby ta komórka z ludzkim DNA też nie była predysponowana do bycia człowiekiem - i koniec, problem rozwiązany. Jak się może urodzić - to człowiek. Jak się je spuszcza w ... to już nie
|
|
|  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) |
>Znasz przypadek powstania człowieka z włosa? Gdyby wolno było eksperymentować z klonowaniem naszego gatunku, to może znalibyśmy taki przypadek. Ale niestety (tak, uważam, że niestety) badania takie są ograniczane i nie znamy takiego przypadku.
|
|
4 na 4 | kuba1313 (170 punktów) |
>Marek Borowski uważa, że embrion jest tylko potencjalnie człowiekiem. I znowu wybiórczość. >Noworodek przecież w dużym stopniu też jest potencjalnie człowiekiem.
Jak to noworodek jest potencjalnie człowiekiem? Jest człowiekiem i tyle. Embrion natomiast jest potencjalnie człowiekiem bo przecież, po rozwoju prenatalnym, może się urodzić ale wcale nie musi.
"Wierzę, że tam w górze jest coś, co czuwa nad nami. Niestety, jest to rząd." W. Allen
|
|
4 na 4 | CHOLEWA (4176 punktów) | > Przy okazji debaty o in vitro wychodzą na jaw różne dziwne poglądy. Jednym z nich jest >przekonanie, że skoro natura eliminuje zarodki, to znaczy, że wolno nam beztrosko robić to samo. By >przekonać się o absurdalności takiego rozumowania wystarczy zarodek zastapić wcześniakiem: Błąd Twój polega na tym, że wcześniak wspomagany jest aparaturą, której drzewiej nie było. To dzięki nauce dziś wcześniak może być uratowany; dawniej wcześniak skazany był na śmierć i prawa boskie nie mogły działać. Jest to jeden z milionów przykładów, że nasze sumienie ewoluuje razem z postępem naukowym, mającym wroga w absurdalnych prawach teologicznych. Czy teraz dobrze zrozumiałeś własny absurd? Przecież im bardziej wstecz śledzić będziemy liczbę narodzonych dzieci do śmiertelnych przypadków, to ten stosunek jest bardziej niekorzystny. Przecież śmiertelność nowonarodzonych w krajach cywilizowanych jest najniższa.
CHOLEWA
|
|
5 na 5 | CamelOT (915 punktów) | >(...) By przekonać się o absurdalności takiego rozumowania wystarczy zarodek zastapić wcześniakiem: (...)
W ten sposób dentysta też jest holokausterem (ładny neologizm? Sprzedam katolikom) bo wystarczy zastąpić usuwany ząb dziewicą przecudnej urody...
Problem z katolicyzmem polega na tym, że czyni ludzi głupimi, oszukuje język, mąci pojęcia (eutanazja jako mordowanie wierzących staruszków) i umysły.
> wybiórczość. Noworodek przecież w dużym stopniu też jest potencjalnie człowiekiem.
Nie, noworodek jest człowiekiem. Jak możesz tego nie wiedzieć?
Gosh! Definicja "wiary religijnej" ładnie się zarysowuje. Wiara to zastępnik rozumu. Albo albo. Obydwie cechy nie występują nigdy w jednym organizmie.
|
|
6 na 6 | spellbinder (8577 punktów) |
> Wiele osób zdaje się nie odróżniać języka opisującego fazy rozwoju od języka informujacego o >tożsamości bytów.
A wielu zdaje się nie rozumieć, że jak coś nie ma mózgu, to choć w przyszłości może być człowiekiem - człowiekiem nie jest. Nie odczuwa, nie rozumuje, nie ma absolutnie żadnych dążeń. Nie można porównywać przerwania egzystencji kilku komórek na krzyż z zabiciem człowieka.
>Takie określenia jak embrion czy płód wskazują na fazy rozwoju a nie na tożsamość >tego, co rozwija się w brzuchu kobiety. Nie ma bowiem takiego gatunku jak zarodek, jest natomiast >zarodek człowieka czy krowy.
Pomyśl o tym w inny sposób? Dlaczego pozwalamy sobie zabijać krowy? Za trzy miliony lat jest szansa, że krowa wyewoluuje, tworząc całkowicie rozumny gatunek?
>Marek Borowski uważa, że embrion jest tylko potencjalnie człowiekiem. I znowu wybiórczość. >Noworodek przecież w dużym stopniu też jest potencjalnie człowiekiem.
Dokładnie tak. Zarodek jest potencjalnie człowiekiem, tak jak noworodek osiągnie potencjalnie pełnoletniość. Co nie znaczy, że trzeba dać dwulatkowi pić spirytus, argumentując to, że przecież on kiedyś będzie dorosły...
|
|
 | | dajmonion (3663 punktów) | >>Marek Borowski uważa, że embrion jest tylko potencjalnie człowiekiem. I znowu wybiórczość. >>Noworodek przecież w dużym stopniu też jest potencjalnie człowiekiem. >Dokładnie tak. Zarodek jest potencjalnie człowiekiem, tak jak noworodek osiągnie potencjalnie pełnoletniość. Co nie znaczy, że trzeba dać dwulatkowi pić spirytus, argumentując to, że przecież on kiedyś będzie dorosły... O byciu potencjalnie człowiekiem można mówić w odniesieniu do pojawiających się stopniowo cech, a nie w odniesieniu do tożsamości obiektu w łonie matki. W sensie przynależności gatunkowej to co w brzuchu matki jest człowiekiem. Wszelkie kryteria bycia człowiekiem odnoszące się do cech są przedmiotem sporów. Nie oznacza to jednak, że obiekt w łonie matki jest niezidentyfikowaną substancją. Wiadomo przynajmniej tyle ile mówi biologia (obiekt w łonie matki przynależy do homo sapiens i w trakcie rozwoju nabywa stopniowo ludzkich cech) i na tym powinniśmy bazować.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
|  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > O byciu potencjalnie człowiekiem można mówić w odniesieniu do pojawiających się stopniowo cech, a nie w odniesieniu do tożsamości obiektu w łonie matki.
No dobra, te komórki może kiedyś będą człowiekiem - jak na razie są ludzkim zarodkiem i nawet nie odróżnisz tego od ślimaka, jak wdepniesz. Tak samo jak nie nazywasz "jajka" "kurą", nie prosisz w sklepie o paletę nienarodzonych kurczaków, tak ludzkiego zarodka nie nazwiesz człowiekiem, ponieważ te byty nie są tożsame.
>W sensie przynależności gatunkowej to co w brzuchu matki jest człowiekiem.
No i co z tego? Dalej nie zmienia to faktu, że nie jest jeszcze dzieckiem. Że nie myśli, nie czuje, nawet nie wie że istnieje.
>Wszelkie kryteria bycia człowiekiem odnoszące się do cech są przedmiotem sporów. Nie oznacza to jednak, że obiekt w łonie matki jest niezidentyfikowaną substancją.
Nie oznacza to również, że każdą istotę ludzką, na każdym etapie rozwoju, należy traktować tak samo. Siedmiolatek - ze względu na nierozwiniętą świadomość - nie może robić szeregu rzeczy, seksu sobie nie pouprawia, nie pomorduje Nazistów w jakimś FPP-ie. Ze względu na brak w pełni rozwiniętej świadomości dziecko nie ma podstawowych praw człowieka dorosłego. Ludzki zarodek, czy embrion z kolei, ze względu na całkowity brak jakiejkolwiek świadomości, można usunąć. Różne stadia rozwoju - różne zasady.
|
|
| |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> O byciu potencjalnie człowiekiem można mówić w odniesieniu do pojawiających się stopniowo cech, a nie w odniesieniu do tożsamości obiektu w łonie matki. >No dobra, te komórki może kiedyś będą człowiekiem - jak na razie są ludzkim zarodkiem i nawet nie odróżnisz tego od ślimaka, jak wdepniesz. Tak samo jak nie nazywasz "jajka" "kurą", nie prosisz w sklepie o paletę nienarodzonych kurczaków, tak ludzkiego zarodka nie nazwiesz człowiekiem, ponieważ te byty nie są tożsame.
Kobiety też nie nazywam mężczyzną, choć jedno i drugie to człowiek. Jajko nie identyfikuje obiektu, bo jajko może być kurze, kacze lub inne (język faz rozwojowych). Podobnie: kurczak to młoda kura. W języku potocznym ludzie często mieszają ze sobą słowa mówiące o tożsamości ze słowami odnoszącymi się do faz rozwoju. Byty te są tożsame, choć nie są identyczne.
>>W sensie przynależności gatunkowej to co w brzuchu matki jest człowiekiem. >No i co z tego? Dalej nie zmienia to faktu, że nie jest jeszcze dzieckiem.
Nie jest dzieckiem tak jak dziecko nie jest adolescentem czy dorosłym. Ale zarówno zarodek, płód, dziecko czy dorosły to istota ludzka.
>>Wszelkie kryteria bycia człowiekiem odnoszące się do cech są przedmiotem sporów. Nie oznacza to jednak, że obiekt w łonie matki jest niezidentyfikowaną substancją. >Nie oznacza to również, że każdą istotę ludzką, na każdym etapie rozwoju, należy traktować tak samo.
To prawda. Różnie traktujemy dziecko i dorosłego. Prawo do życia przysługuje jednak na podstawie faktu bycia istotą ludzką, chyba, że zaistnieją proporcjonalne racje by przerwać to życie (takimi racjami może być zagrozenie życia czy zdrowia kogoś innego)
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >Byty te są tożsame, choć nie są identyczne.
Na czym polega ta tożsamość? Na różnych właściwościach istoty?
>Nie jest dzieckiem tak jak dziecko nie jest adolescentem czy dorosłym. Ale zarówno zarodek, płód, dziecko czy dorosły to istota ludzka.
No i owszem, ale każda faza rozwojowa cechuje się różnymi właściwościami, a co za tym idzie inne rzeczy są od niej wymagane - wtórnie, posiada inne prawa.
> To prawda. Różnie traktujemy dziecko i dorosłego. Prawo do życia przysługuje jednak na podstawie faktu bycia istotą ludzką
Nie ma czegoś takiego. To nie jest prawo naturalne, to prawo nadawane przez społeczeństwo. Jeśli wolno dokonywać aborcji, oznacza to, że zygota nie posiada prawa do życia w takiej formie, w jakiej posiadają je inne fazy rozwojowe człowieka.
Kwestia do rozważenia, ale nie w formie ekscytacji wyjątkowością bytu i faktem domniemanego człowieczeństwa. Przez kilka pierwszych tygodni człowiek to kilka komórek, i nie można postawić znaku równości pomiędzy zygotą a dorosłym człowiekiem.
>chyba, że zaistnieją proporcjonalne racje by przerwać to życie (takimi racjami może być zagrozenie życia czy zdrowia kogoś innego)
Nie no, morderstwo to jest morderstwo. Tu nie ma półśrodków. Albo możemy uznać, że zabicie zygoty nie jest morderstwem, albo uznać że jest - wtedy wsadzić zagrożone życie matki do pierdla, jak usunie.
|
|
6 na 6 | Vytautas (4394 punktów) | >Działanie >natury polega w tym przypadku na przykład na tym, że dziecko nie jest w stanie samo oddychać. Nikt >normalny nie będzie na tej podstawie dowodził, że można sobie takie dziecko pozostawic samemu sobie, >czy zabić. Przez wiele tysiącleci, odkąd istnieje ludzki gatunek, takie dzieci pozostawiano właśnie samym sobie (zabijanie wymyśliłeś Ty dla większego efektu). Uważasz zatem, że ludzie normalni, to wyłącznie ci, którzy dysponują nowoczesną wiedzą i techniką medyczną umożliwiającą utrzymanie przy życiu nieoddychające wcześniaki. Pozwól, że to właśnie twój pogląd uważał będę za dziwny.
|
|
 | | dajmonion (3663 punktów) | >>Działanie >>natury polega w tym przypadku na przykład na tym, że dziecko nie jest w stanie samo oddychać. Nikt >>normalny nie będzie na tej podstawie dowodził, że można sobie takie dziecko pozostawic samemu sobie, >>czy zabić. > Przez wiele tysiącleci, odkąd istnieje ludzki gatunek, takie dzieci pozostawiano właśnie samym sobie (zabijanie wymyśliłeś Ty dla większego efektu). Uważasz zatem, że ludzie normalni, to wyłącznie ci, którzy dysponują nowoczesną wiedzą i techniką medyczną umożliwiającą utrzymanie przy życiu nieoddychające wcześniaki. > Pozwól, że to właśnie twój pogląd uważał będę za dziwny.
Ten przykład miał pokazać bezsensowność usprawiedliwiania się działaniem przyrody. To, że przyroda działa w określony sposób jeszcze nie oznacza, że jest to dobre lub złe.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
9 na 9 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | Blablabla... Będę mówić najprościej jak się da. Jak coś nie ma mózgu/układu nerwowego to nie ma czym odczuwać bólu. Jak nie odczuwa bólu to "zabijając" to coś nie zrobimy mu krzywdy i to coś nie będzie smutne. Kamień też nie ma mózgu i jak się go zabije nie będzie smutny. Zabijając kasztana i jedną ludzką komórkę robimy w zasadzie to samo. I z jednego i z drugiego może coś wyrosnąć, ale to że kiedyś wyrośnie nie znaczy, że nim jest. To się tyczy obydwu, teraz to porozdzielam. Jeśli mamy do wyboru zabić coś, co ma świadomość na poziomie 1 i coś, co ma świadomość na poziomie 1000, co lepiej wybrać? Od razu mówię, że kogoś się pozbyć trzeba, 1 nawet nie wie, że istnieje, 1000 ma wiele doświadczeń i będzie umierać w męczarniach. Hmmm... no ale oczywiście mały glut jest ważniejszy, niech 1000 sobie cierpi przez ten rok czy dwa  To się tyczy aborcji, a teraz przechodzę do właściwego tematu. Jeśli mamy kilka stworków o poziomie świadomości 1, to co za różnica, czy zginie ich 1 czy tysiąc, skoro i tak i tak jakiś z nich przeżyje? Ich to nie zaboli, strat nie będzie. "1000" nic nie będzie, 0 strat, za to jest ogromny zysk w postaci długo oczekiwanego dziecka. I teraz ponawiam pytanie: Czy ważniejszy jest stworek o poziomie świadomości 100, czy kilka stworków o poziomie 1? Moim zdaniem w tym przypadku nie liczy się ilość, tylko jakość. Chyba chaotycznie mi trochę wyszło xD
|
|
 | | dajmonion (3663 punktów) | Czy dobrze zrozumiałem, że przed zabiciem istoty ludzkiej powstrzymuje cię jedynie fakt jej cierpienia?
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
|  | | spellbinder (8577 punktów) | > Czy dobrze zrozumiałem, że przed zabiciem istoty ludzkiej powstrzymuje cię jedynie fakt jej cierpienia?Skoro motywem do popełnienia samobójstwa jest cierpienie, więc całkiem logiczne, że motywem do nie popełnienia morderstwa może być brak cierpienia
|
|
|  | 3 na 3 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > Czy dobrze zrozumiałem, że przed zabiciem istoty ludzkiej powstrzymuje cię jedynie fakt jej cierpienia?Tak, zabiłbym trupa  Zabiłabym ludzkiego palca oderwanego od ciała. Zabiłabym ludzką nerkę. Zabiłabym ludzką komórkę. Zabiłabym ludzką krew. Wiesz, że te wyżej wymienione rzeczy są już martwe, jeśli nie posiadają połączenia z mózgiem? No dobra, ale pięć czy dziesięć minut odciętej tkanki to nie życie  Na przykład ja nie odczuwam cierpienia mojego wyrostka, którego nie posiadam, a został zabity, by mnie ratować. Jeśli komuś zakażenie czy uraz nogi groziłby śmiercią to wg mnie trzeba by zabić tą nogę, by ratować człowieka. Jeśli komuś jakiś mały glut grozi śmiercią to wg mnie można by zabić tego gluta, by ratować człowieka. Jeśli komuś jakiś nowotwór groziłby śmiercią, to wg mnie można kazać zabić ten nowotwór, by ratować człowieka. To może ja też zapytam: Kto ma prawo zabraniać komuś posiadania dziecka? Ktoś może je posiadać, mamy technikę, no ale "nie bo tak i już"... Czy zabranianie komuś potomka jest moralne? Czy do zabraniania motywuje cię garstka niewidocznych gołym okiem komórek? Nie, nie mówię o tych milionach, które masz na rękach
|
|
| |  | -1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | > >Czy dobrze zrozumiałem, że przed zabiciem istoty ludzkiej powstrzymuje cię jedynie fakt jej cierpienia?> Tak, zabiłbym trupa > Zabiłabym ludzkiego palca oderwanego od ciała.> Zabiłabym ludzką nerkę.> Zabiłabym ludzką komórkę.> Zabiłabym ludzką krew.> Wiesz, że te wyżej wymienione rzeczy są już martwe, jeśli nie posiadają połączenia z mózgiem? No dobra, ale pięć czy dziesięć minut odciętej tkanki to nie życie Na przykład ja nie odczuwam cierpienia mojego wyrostka, którego nie posiadam, a został zabity, by mnie ratować.> Jeśli komuś zakażenie czy uraz nogi groziłby śmiercią to wg mnie trzeba by zabić tą nogę, by ratować człowieka.> Jeśli komuś jakiś mały glut grozi śmiercią to wg mnie można by zabić tego gluta, by ratować człowieka.> Jeśli komuś jakiś nowotwór groziłby śmiercią, to wg mnie można kazać zabić ten nowotwór, by ratować człowieka. Zadałem to pytanie, bo wydaje mi się, że przed zniszczeniem danego obiektu powstrzymuje nas przede wszystkim fakt, że ów obiekt jest człowiekiem. Kryterium cierpienia fizycznego czy psychicznego jest ważne, ale to przede wszystkim natura danego bytu sprawia, że rozpoznajemy w nim dobro, na które nie podnosimy ręki. > To może ja też zapytam: Kto ma prawo zabraniać komuś posiadania dziecka? Ktoś może je posiadać, mamy technikę, no ale "nie bo tak i już"... Czy zabranianie komuś potomka jest moralne? Czy do zabraniania motywuje cię garstka niewidocznych gołym okiem komórek? Nie, nie mówię o tych milionach, które masz na rękach Nikt nie zabrania posiadania dziecka z tego prostego powodu, że można je przecież zawsze adoptować. Co do pozostałych metod chodzi jedynie o to, by nie wyrządzać innym krzywdy.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | |  | 5 na 5 | Sylwek (15472 punktów) |
> Zadałem to pytanie, bo wydaje mi się, że przed zniszczeniem danego obiektu powstrzymuje nas przede wszystkim fakt, że ów obiekt jest człowiekiem. Kryterium cierpienia fizycznego czy psychicznego jest ważne, ale to przede wszystkim natura danego bytu sprawia, że rozpoznajemy w nim dobro, na które nie podnosimy ręki
Wybacz, ale to wierutne bzdury. Zazwyczaj nie zabijamy, bo nie wolno, to jest - grożą za to sankcje. Gdy nie grożą (na wojnie na przykład) - mordujemy ile wlezie.
Tyle jeśli idzie o "dobro".
Ponadto, istnieją odruchy serca, empatia i takie tam - te jakkolwiek najłatwiej wzbudzić wobec ludzi, to nie ze względu na skomplikowane filozoficzne uzasadnienia tożsamości bytów, raczej przez biologicznie warunkowaną tendencję do współodczuwania z podobnym. Dlatego, nie współodczuwamy zazwyczaj z wieloma innymi zwierzętami - nie czujemy ich cierpienia.
Zaś "współodczuwanie" z zarodkiem, to interesujący przykład gdy powstaje fantom empatii wynikający z projekcji abstrakcyjnych refleksji w sferę emocjonalną. Ponadto (jest tak wśród większości prawicowców i księży jak mniemam), może to tez być czysty dogmatyzm, który jest abstrakcyjnym myśleniem (niezbyt krytycznym).
Tak czy inaczej, mówienie, że "racja jest po stronie Kościoła" gdy o obronę zarodków idzie, świadczy o filozoficznej niewiedzy.
|
|
| | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Zadałem to pytanie, bo wydaje mi się, że przed zniszczeniem danego obiektu powstrzymuje nas przede wszystkim fakt, że ów obiekt jest człowiekiem. Kryterium cierpienia fizycznego czy psychicznego jest ważne, ale to przede wszystkim natura danego bytu sprawia, że rozpoznajemy w nim dobro, na które nie podnosimy ręki >Wybacz, ale to wierutne bzdury. Zazwyczaj nie zabijamy, bo nie wolno, to jest - grożą za to sankcje. Gdy nie grożą (na wojnie na przykład) - mordujemy ile wlezie. Moim zdaniem bardzo upraszczasz sprawę. Nie twierdzę, że ludzie są filozofami a jedynie, że powstrzymują się intuicyjnie przed zniszczeniem obiektu gdy wiedzą, że mają do czynienia z istotą ludzką. To stąd opór przed nazwaniem embrionu człowiekiem i upór w stosowaniu terminów odnoszących się jedynie do faz rozwoju. Nikt nie chce bowiem zabijać człowieka.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
Akurat w debacie wynika to z narzucenia poglądu, jakoby życie ludzkie było święte samo w sobie. Jest to pogląd nowy. Większość tradycyjnych moralności skupia się na szowinistycznym i ksenofobicznym poszanowaniu wartości przedstawicieli własnej grupy. Inni ludzie traktowani są raczej jak zwierzęta - szkodniki lub źródło utylitarnej korzyści (dajmy na to w postaci młodych kobiet).
|
|
| | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Akurat w debacie wynika to z narzucenia poglądu, jakoby życie ludzkie było święte samo w sobie. Nie sądzę. Większość dyskutantów w tym wątku upiera się przy stosowaniu języka faz rozwojowych, nikt nie chce mówić o istocie ludzkiej, piszą: to coś, galaretka, zbiór komórek. Chcą zrównać embrion z włosem, paznokciem. Gdyby źródłem uporu było kwestionowanie świętości życia ludzkiego, wówczas zadano by mi pytanie: Ok, jest to istota ludzka, dlaczego mielibyśmy jej nie zabić? Dyskusja toczy się wokół języka a nie prawa dożycia istoty ludzkiej.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | >Ok, jest to istota ludzka, dlaczego mielibyśmy jej nie zabić? Dyskusja toczy się wokół języka a nie prawa dożycia istoty ludzkiej.
Wielokrotnie pisałem coś takiego.
|
|
| | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Ok, jest to istota ludzka, dlaczego mielibyśmy jej nie zabić? Dyskusja toczy się wokół języka a nie prawa dożycia istoty ludzkiej. >Wielokrotnie pisałem coś takiego. A poprzez język o naturze rzeczywistości, ale to już temat na inny wątek.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>> Zadałem to pytanie, bo wydaje mi się, że przed zniszczeniem danego obiektu powstrzymuje nas przede wszystkim fakt, że ów obiekt jest człowiekiem. Kryterium cierpienia fizycznego czy psychicznego jest ważne, ale to przede wszystkim natura danego bytu sprawia, że rozpoznajemy w nim dobro, na które nie podnosimy ręki >>Wybacz, ale to wierutne bzdury. Zazwyczaj nie zabijamy, bo nie wolno, to jest - grożą za to sankcje. Gdy nie grożą (na wojnie na przykład) - mordujemy ile wlezie. > Moim zdaniem bardzo upraszczasz sprawę.
Nie. Faktycznie zniesienie odpowiedzialności w każdym z prowazonych eksperymentów wiązało się z gradacją okrucieństwa, aż do zabicia. Oczywiście zabicie było udawane, np. badany naciskał guzik, a w innym pokoju za szkłem aktor udawał że go kopie prąd. Badany wiedział że kolejne przyciśnięcie zabije pacjenta, ale powiadomiony o obowiązku, dobru nauki, braku sankcji - zwykle naciskał i zabijał pacjenta. >Nie twierdzę, że ludzie są filozofami a jedynie, że powstrzymują się intuicyjnie przed zniszczeniem obiektu gdy wiedzą, że mają do czynienia z istotą ludzką. To stąd opór przed nazwaniem embrionu człowiekiem i upór w stosowaniu terminów odnoszących się jedynie do faz rozwoju. Nikt nie chce bowiem zabijać człowieka. A inne zwierzątka zabijamy sobie dla przyjemności. Nasz instynkt dawno już został wyparty - np. przez stres wynikający z zagęszczenia populacji.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > Zadałem to pytanie, bo wydaje mi się, że przed zniszczeniem danego obiektu powstrzymuje nas przede wszystkim fakt, że ów obiekt jest człowiekiem.Ja nie jestem gatunkowym szowinistom w przeciwieństwie do ciebie. Znaczy ty byś wsadził żyjącego kota do mikrofalówki, bo nie jest człowiekiem, tak? Bo ja bym na przykład nie wsadziła żyjącej kury na patelnie z gorącym olejem. Ale już kurę, która nie czuje i nic jej nie zaboli owszem (piersi z kurczaka to przecież nadal kura/kogut). > Kryterium cierpienia fizycznego czy psychicznego jest ważne, ale to przede wszystkim natura danego bytu sprawia, że rozpoznajemy w nim dobro, na które nie podnosimy ręki.To są ewolucyjno-psychologiczne naleciałości. Co z tego, skoro zastanawiając się nad tym dojdziemy do wniosku, że taki pies jest w jakimś tam niewielkim stopniu spokrewniony z człowiekiem, jest również istotą żywą, a jak żyje i ma mózg to każda krzywda go zaboli. > Nikt nie zabrania posiadania dziecka z tego prostego powodu, że można je przecież zawsze adoptować.Nie, właśnie zabraniasz takim parom posiadania WŁASNEGO dziecka, przekazania własnych genów, a wychowywanie "kukułeczki" to nie to samo. Jeśli ktoś chce mieć kukułkę - ja mu nie bronię. Jeśli ktoś chce mieć własne pisklątko - ja mu nie bronię. Jeśli wychowując to pisklątko (bez względu które z wyżej wymienionych) zabije się jakieśtam tkanki, by je wykarmić - ja tego nie bronię, możecie zabijać tkanki krowie, świńskie, kurze, rybie tkanki też, tkanki roślinne... Jeśli ktoś chce zabić jakieś tkanki, by móc wychowywać własne pisklątko, to też mu tego nie bronię, tkanki ludzkie to też jak już mówiłam to tylko tkanki/komórki/whatever. Przy czym taka świnka już swoje przeżyła, a tkanka była zawsze tkanką... > Co do pozostałych metod chodzi jedynie o to, by nie wyrządzać innym krzywdy.Innym, czyli komu? Rakowi płuc też nie chcesz wyrządzić krzywdy? Przecież to żywe stworzenie, rak to człowiek  Mój wyrostek też był żywy, a teraz nawet nie jest mi smutno, że umarł, nawet nie wiem gdzie jest, nie wiem czy postawili mu jakiś nagrobek/urnę. I teraz tak mi przyszło do głowy: Tak samo jak wyrostek robaczkowy nie przeżyje bez człowieka, tak samo zarodek nie przeżyje bez człowieka. Wyrostek może być częścią matki, komórki jajowe są częścią matki, dlaczego zabraniasz jakiemuś człowiekowi decydowania o WŁASNYM ciele?
|
|
| | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > > Zadałem to pytanie, bo wydaje mi się, że przed zniszczeniem danego obiektu powstrzymuje nas przede wszystkim fakt, że ów obiekt jest człowiekiem.> Ja nie jestem gatunkowym szowinistom w przeciwieństwie do ciebie.Nic takiego nie wynika z mojej wypowiedzi. Można uważać, że człowiek jest najcenniejszy w przyrodzie i być weganinem. Określenie tkanki nic nie mówi. Bez kontekstu nie wiadomo o co chodzi. > > Co do pozostałych metod chodzi jedynie o to, by nie wyrządzać innym krzywdy.> Innym, czyli komu? Rakowi płuc też nie chcesz wyrządzić krzywdy? Przecież to żywe stworzenie, rak to człowiek Mój wyrostek też był żywy, a teraz nawet nie jest mi smutno, że umarł, nawet nie wiem gdzie jest, nie wiem czy postawili mu jakiś nagrobek/urnę. Ani z wyrostka ani z raka nie rozwinie się dziecko. Typowy błąd kategorialny. I tak w koło Macieju. Ciekawe ile razy trzeba będzie jeszcze to napisać w tym wątku. To niesamowite, że dla racjonalistów człowiek to taka duża stułbia. Paznokieć, włos, krew, a teraz jeszcze rak czy wyrostek robaczkowy to dla niektórych wszystko obiekty o tym samym statusie co embrion. No zdumiewające. > I teraz tak mi przyszło do głowy: Tak samo jak wyrostek robaczkowy nie przeżyje bez człowieka, tak samo zarodek nie przeżyje bez człowieka. Wyrostek może być częścią matki, komórki jajowe są częścią matki, Noworodek też nie przeżyje bez człowieka. > dlaczego zabraniasz jakiemuś człowiekowi decydowania o WŁASNYM ciele? Ależ ja właśnie chcę aby każdy decydował wyłącznie o własnym ciele. Zarodek nie jest częścią ciała matki (inny materiał genetyczny), choć od niej zależy. Niemowlę też jest uzależnione, choć w mniejszym stopniu.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Ależ ja właśnie chcę aby każdy decydował wyłącznie o własnym ciele. Zarodek nie jest częścią ciała matki (inny materiał genetyczny), choć od niej zależy. To go sobie weź i hoduj pod pachą a nie zmuszaj kobiety by przez 9 miesięcy karmiła niechcianego pasożyta płacąc za to zdrowiem.
|
|
| | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Pasożyt sam się do istnienia nie powołał.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > Pasożyt sam się do istnienia nie powołał.Trochę konsekwencji- przed chwilą pisałeś: Cytat:Ależ ja właśnie chcę aby każdy decydował wyłącznie o własnym ciele A teraz się wykręcasz
|
|
| | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Cóż za błyskotliwa uwaga. Gdybym przewidział, że ktoś aż tak bardzo nie chce zrozumieć o co mi chodzi, to bym sie precyzyjniej wyraził. Otóż zapytano mnie dlaczego nie pozwalam decydować komuś o własnym ciele. Po pierwsze zarodek nie jest ciałem kobiety, bo ma inny kod genetyczny. Po drugie skoro w brzuchu jest osobne ludzkie ciało, to nie mam prawa uśmiercić drugiej istoty ludzkiej co nakłada ograniczenie na prawo do decydowania o swoim ciele.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Po pierwsze zarodek nie jest ciałem kobiety, bo ma inny kod genetyczny. Po drugie skoro w brzuchu jest osobne ludzkie ciało, to nie mam prawa uśmiercić drugiej istoty ludzkiej co nakłada ograniczenie na prawo do decydowania o swoim ciele. I dlatego uważasz, że zarodek ma większe prawo do życia niż kobieta? Ma się poświęcić, narazić swoje zdrowie, czasem życie a choćby tylko szczęście czy satysfakcję z życia tylko po to by kilka komórek mogło rozwinąć się w przyszłości w dziecko. Codziennie miliony zarodków traci możliwość dalszego rozwoju i ląduje w ubikacji lub na podpasce. (Jeżeli ktoś z tego powodu rozpacza to jest nim kobieta.) Natura sama bardzo brzydko traktuje zarodki. Robienie z zarodka bóstwo jest po prostu chore.
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >> Po pierwsze zarodek nie jest ciałem kobiety, bo ma inny kod genetyczny. Po drugie skoro w brzuchu jest osobne ludzkie ciało, to nie mam prawa uśmiercić drugiej istoty ludzkiej co nakłada ograniczenie na prawo do decydowania o swoim ciele. >I dlatego uważasz, że zarodek ma większe prawo do życia niż kobieta? Ma się poświęcić, narazić swoje zdrowie, czasem życie a choćby tylko szczęście czy satysfakcję z życia tylko po to by kilka komórek mogło rozwinąć się w przyszłości w dziecko. Uważam, że tak trzeba tworzyć prawo, aby każdy miał prawo do życia. >Codziennie miliony zarodków traci możliwość dalszego rozwoju i ląduje w ubikacji lub na podpasce. (Jeżeli ktoś z tego powodu rozpacza to jest nim kobieta.) Natura sama bardzo brzydko traktuje zarodki. Robienie z zarodka bóstwo jest po prostu chore. To, że przyroda działa w określony sposób jeszcze nie oznacza, że jest to dobre i że mamy sie na tym wzorować czy usprawiedliwiać tym.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >>I dlatego uważasz, że zarodek ma większe prawo do życia niż kobieta? Ma się poświęcić, narazić swoje zdrowie, czasem życie a choćby tylko szczęście czy satysfakcję z życia tylko po to by kilka komórek mogło rozwinąć się w przyszłości w dziecko. >Uważam, że tak trzeba tworzyć prawo, aby każdy miał prawo do życia. To nie prawo decyduje o życiu, a przyroda. Choćby prawo było idealne, niektóre osobniki nadal nie mają możliwości i prawa życia. A niektóre ciąże powodują szkody na zdrowiu matek - a niekiedy wręcz zabijają je. Prawo to prawo, biologia to biologia i prawem jej nie przeskoczymy. >>Codziennie miliony zarodków traci możliwość dalszego rozwoju i ląduje w ubikacji lub na podpasce. (Jeżeli ktoś z tego powodu rozpacza to jest nim kobieta.) Natura sama bardzo brzydko traktuje zarodki. Robienie z zarodka bóstwo jest po prostu chore. > To, że przyroda działa w określony sposób jeszcze nie oznacza, że jest to dobre i że mamy sie na tym wzorować czy usprawiedliwiać tym. Czyli naturalne obumieranie zarodków jest, ale jeśli to samo dzieje się w in vitro, to już niedobrze? Nie da się skonstruować procedury w której każda zygota dotrwa do etapu porodu, bowiem tak natura nie działa. Czy zatem błędy natury powinny rzutować na ocenę procedury?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >>>I dlatego uważasz, że zarodek ma większe prawo do życia niż kobieta? Ma się poświęcić, narazić swoje zdrowie, czasem życie a choćby tylko szczęście czy satysfakcję z życia tylko po to by kilka komórek mogło rozwinąć się w przyszłości w dziecko. >>Uważam, że tak trzeba tworzyć prawo, aby każdy miał prawo do życia. >To nie prawo decyduje o życiu, a przyroda. Nie ma takiej dychotomii. O życiu decyduje zarówno przyroda jak i prawo. Przyroda w tym sensie, że jednych pozostawia przy życiu, innych nie. Prawo z kolei ustala kto nie ma prawa żyć, mimo, że przyroda "pozwala" na to życie. Postuluje też ratowanie życia, które jest niszczone przez przyrodę.
>>>Codziennie miliony zarodków traci możliwość dalszego rozwoju i ląduje w ubikacji lub na podpasce. (Jeżeli ktoś z tego powodu rozpacza to jest nim kobieta.) Natura sama bardzo brzydko traktuje zarodki. Robienie z zarodka bóstwo jest po prostu chore. >> To, że przyroda działa w określony sposób jeszcze nie oznacza, że jest to dobre i że mamy sie na tym wzorować czy usprawiedliwiać tym. >Czyli naturalne obumieranie zarodków jest, ale jeśli to samo dzieje się w in vitro, to już niedobrze? A czy to znaczy, że dobrze dlatego, że natura tak robi? Natura różne rzeczy robi, co nie znaczy, że dobrze. Natura generuje różne choroby, z którymi się walczy, dlatego powoływanie się na naturę w kwestii in vitro jest arbitralne. Bardzo często pojawia się argument: Natura też niszczy zarodki. I co w związku z tym?
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >>>>Codziennie miliony zarodków traci możliwość dalszego rozwoju i ląduje w ubikacji lub na podpasce. (Jeżeli ktoś z tego powodu rozpacza to jest nim kobieta.) Natura sama bardzo brzydko traktuje zarodki. Robienie z zarodka bóstwo jest po prostu chore. >>> To, że przyroda działa w określony sposób jeszcze nie oznacza, że jest to dobre i że mamy sie na tym wzorować czy usprawiedliwiać tym. >>Czyli naturalne obumieranie zarodków jest, ale jeśli to samo dzieje się w in vitro, to już niedobrze? >A czy to znaczy, że dobrze dlatego, że natura tak robi? Natura różne rzeczy robi, co nie znaczy, że dobrze. Natura generuje różne choroby, z którymi się walczy, dlatego powoływanie się na naturę w kwestii in vitro jest arbitralne. Bardzo często pojawia się argument: Natura też niszczy zarodki. I co w związku z tym? Nikt nie niszczy zarodków.
W procedurze in vitro - tak samo jak w naturalnym procesie - niektóre zarodki obumierają. Co ty z tym niszczeniem?!
In vitro nie jest gorsze od naturalnej metody, bowiem w tej procedurze nie dzieje się nic złego zarodkom. Nikt ich nie zabija!
Faktem jest, że spora liczba zygot obumiera, ale tak samo jest w naturze i być może (jest duże prawdopodobieństwo że tak właśnie jest) nie da się tego procesu uniknąć.
A zatem, skoro obumieranie zarodka jest złe, to nie rozmnażajmy się wcale! Zaden zarodek nie obumrze!
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > .. skoro obumieranie zarodka jest złe, to nie rozmnażajmy się wcale! "Życie jako śmiertelna choroba .. "?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > > .. skoro obumieranie zarodka jest złe, to nie rozmnażajmy się wcale!> "Życie jako śmiertelna choroba .. "?W pewnym sensie tak jest  Istnieją takie mutacje genetyczne, które można znaleźć w gametach, a w płodach już nie. Jak to się dzieje? Niekiedy gamety są eliminowane, ale często to zarodek jest eliminowany.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Aniu, spadłaś mi z nieba. Widzę, że masz sporą wiedzę biologiczną. Ciekaw jestem jednej rzeczy. Czy somatyczne komórki macierzyste mogą być totipotencjalne? Czytałem, że te komórki są unipotencjalne.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >Aniu, spadłaś mi z nieba. Widzę, że masz sporą wiedzę biologiczną. Ciekaw jestem jednej rzeczy. Czy somatyczne komórki macierzyste mogą być totipotencjalne? Czytałem, że te komórki są unipotencjalne. Zależy na jakim etapie rozwoju. W czasie życia zarodkowego są totipotencjalne, również komórki macierzyste w krwi pępowinowej są, na ile wiem, totipotencjalne.
No i druga sprawa - z faktu, że nie potrafimy na razie odróżnicować komórki unipotencjalnej do totipotencjalnej nie powinniśmy wnioskować, że jest to z zasady niemożliwe. Kiedyś niemożliwe było klonowanie ssaków.
I cieszę się, że spadłam Ci z nieba. Niemniej jednak nadal nie powiedziałeś, dlaczego w czasie in vitro krzywdzi się zarodki - dopominam się jasnej odpowiedzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Aniu, spadłaś mi z nieba. Widzę, że masz sporą wiedzę biologiczną. Ciekaw jestem jednej rzeczy. Czy somatyczne komórki macierzyste mogą być totipotencjalne? Czytałem, że te komórki są unipotencjalne. >Zależy na jakim etapie rozwoju. W czasie życia zarodkowego są totipotencjalne, również komórki macierzyste w krwi pępowinowej są, na ile wiem, totipotencjalne. Generalnie chodzi mi o to, czy z somatycznej komórki macierzystej może powstać człowiek. Czy mogłabyś opisać taką procedurę? >No i druga sprawa - z faktu, że nie potrafimy na razie odróżnicować komórki unipotencjalnej do totipotencjalnej nie powinniśmy wnioskować, że jest to z zasady niemożliwe. Kiedyś niemożliwe było klonowanie ssaków. Zgadza się. Z tego samego faktu nie powinniśmy też wnioskować, że jest to możliwe. >I cieszę się, że spadłam Ci z nieba. Niemniej jednak nadal nie powiedziałeś, dlaczego w czasie in vitro krzywdzi się zarodki - dopominam się jasnej odpowiedzi. Jeśli nie niszczy się zarodków, to ok. Jeśli się je zamraża, to co dalej z nimi? Prawo nie może pozwolić na sytuację, że nikt ich może nie chcieć. Na kogo nałożyć przymus ich wykorzystania? Na rodziców czy na innych ludzi?
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
> Jeśli nie niszczy się zarodków, to ok. Jeśli się je zamraża, to co dalej z nimi? Prawo nie może pozwolić na sytuację, że nikt ich może nie chcieć. Na kogo nałożyć przymus ich wykorzystania? Na rodziców czy na innych ludzi?
Chyba żartujesz. Zarodek nie pragnie życia, ba nie jest jeszcze odczuwająca istotą i w ścisłym sensie nic mu się nie stanie, jeśli powędruje do śmieci, gdyby go nie było jak wykorzystać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>>Aniu, spadłaś mi z nieba. Widzę, że masz sporą wiedzę biologiczną. Ciekaw jestem jednej rzeczy. Czy somatyczne komórki macierzyste mogą być totipotencjalne? Czytałem, że te komórki są unipotencjalne. >>Zależy na jakim etapie rozwoju. W czasie życia zarodkowego są totipotencjalne, również komórki macierzyste w krwi pępowinowej są, na ile wiem, totipotencjalne. > Generalnie chodzi mi o to, czy z somatycznej komórki macierzystej może powstać człowiek. Czy mogłabyś opisać taką procedurę? Hmm... wszelkie procedury na ludziach są zabronione, więc nie mogę. Na innych gatunkach - we wczesnym etapie rozwoju nie ma problemu, wystarczy pobrać komórkę, a ona dalej rozwija się sama. Później im dalej w las, tym trudniej. Stosuje się odróżnicowywanie np. odpowiednimi hormonami. >>No i druga sprawa - z faktu, że nie potrafimy na razie odróżnicować komórki unipotencjalnej do totipotencjalnej nie powinniśmy wnioskować, że jest to z zasady niemożliwe. Kiedyś niemożliwe było klonowanie ssaków. >Zgadza się. Z tego samego faktu nie powinniśmy też wnioskować, że jest to możliwe. Nie - możemy wnioskować, że póki co tego nie potrafimy, oraz nie jest pewne, czy kiedykolwiek się to uda. Natomiast sądzę, że jest to możliwe. Program genetyczny to program - skomplikowany i nadal pełen tajemnic. Jednak to aż i zarazem tylko program. Każdy program można złamać. >>I cieszę się, że spadłam Ci z nieba. Niemniej jednak nadal nie powiedziałeś, dlaczego w czasie in vitro krzywdzi się zarodki - dopominam się jasnej odpowiedzi. > Jeśli nie niszczy się zarodków, to ok. Jeśli się je zamraża, to co dalej z nimi? Prawo nie może pozwolić na sytuację, że nikt ich może nie chcieć. Na kogo nałożyć przymus ich wykorzystania? Na rodziców czy na innych ludzi? Póki co nie jest to formalnie rozwiązane i tutaj jest pole dla pracodawcy. Ja sądzę, że rodzice powinni mieć prawo do zarodków do momentu ustana starań o dziecko. Później przestają opłacać lodówkę, a zarodki trafiają do puli zarodków przeznaczonych do adopcji. Wystarczająco skuteczne, biorąc pod uwagę, ile się płaci na czarnym rynku za zarodek lub nawet sam oocyt. Ale to tylko moja wizja.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Generalnie chodzi mi o to, czy z somatycznej komórki macierzystej może powstać człowiek. Czy mogłabyś opisać taką procedurę? >Hmm... wszelkie procedury na ludziach są zabronione, więc nie mogę. >Na innych gatunkach - we wczesnym etapie rozwoju nie ma problemu, wystarczy pobrać komórkę, a ona dalej rozwija się sama. Później im dalej w las, tym trudniej. >Stosuje się odróżnicowywanie np. odpowiednimi hormonami. A czy mogłabyś opisać to bardziej szczegółowo: jaki gatunek, jaki etap rozwoju, jaką komorkę, skąd i co się z nią konkretnie robi.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > >> Generalnie chodzi mi o to, czy z somatycznej komórki macierzystej może powstać człowiek. Czy mogłabyś opisać taką procedurę?> >Hmm... wszelkie procedury na ludziach są zabronione, więc nie mogę.> >Na innych gatunkach - we wczesnym etapie rozwoju nie ma problemu, wystarczy pobrać komórkę, a ona dalej rozwija się sama. Później im dalej w las, tym trudniej.> >Stosuje się odróżnicowywanie np. odpowiednimi hormonami.> A czy mogłabyś opisać to bardziej szczegółowo: jaki gatunek, jaki etap rozwoju, jaką komorkę, skąd i co się z nią konkretnie robi.Wybacz, ale sam sobie doczytaj. www.scienc(*)ent/abstract/sci;318/5858/1917www.scienc(*)5391/1145?ref=Klasistanbul.Comwww.publish.csiro.au/?paper=RD9940569Kilka źródeł. A tak całkiem poza nawiasem - nie wiesz, że zarodek ludzki na etapie blastocysty (do 5 podziału co daje 64 komórki) zbudowany jest w całości z totipotencjalnych komórek? Możesz rozdzielić go na kilka części i każda rozwinie się w kompletny organizm.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > >>> Generalnie chodzi mi o to, czy z somatycznej komórki macierzystej może powstać człowiek. Czy mogłabyś opisać taką procedurę?> >>Hmm... wszelkie procedury na ludziach są zabronione, więc nie mogę.> >>Na innych gatunkach - we wczesnym etapie rozwoju nie ma problemu, wystarczy pobrać komórkę, a ona dalej rozwija się sama. Później im dalej w las, tym trudniej.> >>Stosuje się odróżnicowywanie np. odpowiednimi hormonami.> > A czy mogłabyś opisać to bardziej szczegółowo: jaki gatunek, jaki etap rozwoju, jaką komorkę, skąd i co się z nią konkretnie robi.> Wybacz, ale sam sobie doczytaj.> www.scienc(*)ent/abstract/sci;318/5858/1917> www.scienc(*)5391/1145?ref=Klasistanbul.Com> www.publish.csiro.au/?paper=RD9940569> Kilka źródeł.> A tak całkiem poza nawiasem - nie wiesz, że zarodek ludzki na etapie blastocysty (do 5 podziału co daje 64 komórki) zbudowany jest w całości z totipotencjalnych komórek? Możesz rozdzielić go na kilka części i każda rozwinie się w kompletny organizm. Ale ja pytałem o somatyczne komórki macierzyste a nie o zarodkowe.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > >>>> Generalnie chodzi mi o to, czy z somatycznej komórki macierzystej może powstać człowiek. Czy mogłabyś opisać taką procedurę?> >>>Hmm... wszelkie procedury na ludziach są zabronione, więc nie mogę.> >>>Na innych gatunkach - we wczesnym etapie rozwoju nie ma problemu, wystarczy pobrać komórkę, a ona dalej rozwija się sama. Później im dalej w las, tym trudniej.> >>>Stosuje się odróżnicowywanie np. odpowiednimi hormonami.> >> A czy mogłabyś opisać to bardziej szczegółowo: jaki gatunek, jaki etap rozwoju, jaką komorkę, skąd i co się z nią konkretnie robi.> >Wybacz, ale sam sobie doczytaj.> >www.scienc(*)ent/abstract/sci;318/5858/1917> >www.scienc(*)5391/1145?ref=Klasistanbul.Com> >www.publish.csiro.au/?paper=RD9940569> >Kilka źródeł.> >A tak całkiem poza nawiasem - nie wiesz, że zarodek ludzki na etapie blastocysty (do 5 podziału co daje 64 komórki) zbudowany jest w całości z totipotencjalnych komórek? Możesz rozdzielić go na kilka części i każda rozwinie się w kompletny organizm.> Ale ja pytałem o somatyczne komórki macierzyste a nie o zarodkowe.A ja napisałam wyraźnie o rozwoju zarodkowym. "Na innych gatunkach - we wczesnym etapie rozwoju nie ma problemu, wystarczy pobrać komórkę, a ona dalej rozwija się sama. Później im dalej w las, tym trudniej."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Ale ja pytałem o somatyczne komórki macierzyste a nie o zarodkowe. >A ja napisałam wyraźnie o rozwoju zarodkowym. Ale pytałaś też czy wiem coś o badaniach nad somatycznymi komórkami macierzystymi. A z tego co wiem somatyczne komórki macierzyste nie są totipotencjalne.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>> Ale ja pytałem o somatyczne komórki macierzyste a nie o zarodkowe. >>A ja napisałam wyraźnie o rozwoju zarodkowym. >Ale pytałaś też czy wiem coś o badaniach nad somatycznymi komórkami macierzystymi. A z tego co wiem somatyczne komórki macierzyste nie są totipotencjalne. Tak, komórki somatyczne pobierane od osób dorosłych nie są totipotencjalne. Co nie oznacza niemożności ich odróżnicowania, a jedynie naszą nieznajomość takiej techniki. Jednak komórki somatyczne na różnym etapie rozwoju mają różną potencję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>>> Ale ja pytałem o somatyczne komórki macierzyste a nie o zarodkowe. >>>A ja napisałam wyraźnie o rozwoju zarodkowym. >>Ale pytałaś też czy wiem coś o badaniach nad somatycznymi komórkami macierzystymi. A z tego co wiem somatyczne komórki macierzyste nie są totipotencjalne. >Tak, komórki somatyczne pobierane od osób dorosłych nie są totipotencjalne. Co nie oznacza niemożności ich odróżnicowania, a jedynie naszą nieznajomość takiej techniki.
Jeżeli nie znamy techniki to ta możność jest czysto teoretyczna.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>>No i druga sprawa - z faktu, że nie potrafimy na razie odróżnicować komórki unipotencjalnej do totipotencjalnej nie powinniśmy wnioskować, że jest to z zasady niemożliwe. Kiedyś niemożliwe było klonowanie ssaków. >>Zgadza się. Z tego samego faktu nie powinniśmy też wnioskować, że jest to możliwe. >Nie - możemy wnioskować, że póki co tego nie potrafimy, oraz nie jest pewne, czy kiedykolwiek się to uda. >Natomiast sądzę, że jest to możliwe. Ale dyskusji musimy bazować na faktach a nie na myśleniu życzeniowym. Fakt jest taki jak piszesz, że na dzien dzisiejszy nie potrafimy, a reszta to jedna wielka niewiadoma.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Ale dyskusji musimy bazować na faktach a nie na myśleniu życzeniowym. Fakt jest taki jak piszesz, że na dzien dzisiejszy nie potrafimy, a reszta to jedna wielka niewiadoma.
Bzdura. Cała koncepcja "zarodka-człowieka" operuje pojęciem "ciągłości rozwoju", technologia zaś tworzy kontekst, w którym taką ciągłość mogą wykazywać komórki somatyczne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Ale dyskusji musimy bazować na faktach a nie na myśleniu życzeniowym. Fakt jest taki jak piszesz, że na dzien dzisiejszy nie potrafimy, a reszta to jedna wielka niewiadoma. >Bzdura. Cała koncepcja "zarodka-człowieka" operuje pojęciem "ciągłości rozwoju", technologia zaś tworzy kontekst, w którym taką ciągłość mogą wykazywać komórki somatyczne.
To proszę bardzo opisz na konkretach proces powstawania człowieka z somatycznej komórki macierzystej.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >>>Ale dyskusji musimy bazować na faktach a nie na myśleniu życzeniowym. Fakt jest taki jak piszesz, że na dzien dzisiejszy nie potrafimy, a reszta to jedna wielka niewiadoma. >>Bzdura. Cała koncepcja "zarodka-człowieka" operuje pojęciem "ciągłości rozwoju", technologia zaś tworzy kontekst, w którym taką ciągłość mogą wykazywać komórki somatyczne. >To proszę bardzo opisz na konkretach proces powstawania człowieka z somatycznej komórki macierzystej.
Na konkretach - to se poszukaj artykułów o klonowaniu, potem o przyczynach problemów z klonowaniem naczelnych, potem , o tym jak naukowcy chcą sobie z nimi radzić.
W ogóle co to za argumentacja "opisz na konkretach".
Jakbym cię poprosił o opisanie na konkretach rozwoju prenatalnego, okazałoby się, że 90% zarodków jest inherentnie skazanych na obumarcie i jako pozbawione potencjału (co mają zapisane w swych wadliwych genomach) nie są ludźmi - ergo, próbujesz dać usprawiedliwienie dla poniżenia i uprzedmiotowienia kobiet kłamiąc i niespójnie bełkocząc coś w kółko o tożsamości i rozwoju zygot. to wszytko nijak się ma do rzeczywistej biologii, gdzie po prostu czasami zapłodnienie inicjuje zjawiska, które czasami prowadzą do powstania zarodka, który czasami przekształca się w embrion, który czasami wykształca wszystkie narządy i który czasami staje się płodem i rodzi się.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Rozumiem, że nie potrafisz tego opisać. Dziękuję. Nie mam więcej pytań.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Rozumiem, że nie potrafisz tego opisać. Dziękuję. Nie mam więcej pytań.
Nie miałeś pytań od początku -tylko pewien dogmatyczny, nieugruntowany w żadnych faktach pogląd. Po prostu, zgodnie z jego dogmatyczną naturą zachowałeś go w trakcie tej całej pozorowanej "dyskusji".
Ja się pytam dalej: co to znaczy "opisz na konkretach". Jak można "na konkretach" opisać rozwój prenatalny. Miałbym tu zmieścić liczące setki stron informacje o tym co wiemy na temat rozwoju i/lub klonowania? Nie bądź śmieszny. Nie masz argumentów? OK. Ale nie twórz ich pozorów przy pomocy najtańszej retoryki...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Ja się pytam dalej: co to znaczy "opisz na konkretach". Jak można "na konkretach" opisać rozwój prenatalny. Miałbym tu zmieścić liczące setki stron informacje o tym co wiemy na temat rozwoju i/lub klonowania? Nie bądź śmieszny. Nie masz argumentów? OK. Ale nie twórz ich pozorów przy pomocy najtańszej retoryki...
Nie rozwój prenatalny, a to jak powstaje organizm (niekoniecznie człowieka) z somatycznej komórki macierzystej. Ułatwię ci sprawę. Nie opisuj wszystkiego. Podaj nazwę zwierzęcia, które w ten sposób powstało. Jeśli nie znasz takiego przypadku, to po co w ogóle pojawił się temat macierzystych komórek somatycznych?
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | owce, żaby. powstały na drodze klonowania - o tym rozmawialiśmy. nie myl wątków w dyskusjach z różnymi osobami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >owce, żaby. powstały na drodze klonowania - o tym rozmawialiśmy. nie myl wątków w dyskusjach z różnymi osobami.
Czyli wracamy do punktu wyjścia. Klonowanie polega na tym, że z somatycznej komórki macierzystej trzeba wyrwać jądro, potem wyrwać jądro z komórki jajowej i włożyć w nią tamte. Niszczy się oba obiekty i powstaje nowy obiekt, dlatego sugerowanie, że somatyczne komórki macierzyste posiadają ten sam potencjał rozwojowy, co zarodek jest błędne. Niżej już o tym pisaliśmy. Ania mi wtedy odpisała, że istnieją inne techniki (nie raczyła ich jednak wymienić) i wspomniała coś o somatycznych komórkach macierzystych (nie wiadomo w jakim celu). Zarodek jest nową jakością, a jakość to zespół cech, które decydują o swoistości obiektu. Jeśli się nie chce uznać tej swoistości, to dyskutuje się mniej więcej w ten sposób, że gdy ktoś wymienia jedną z tych cech istotnych (kod genetyczny) natychmiast się ją bombarduje argumentem, że w naskórku też jest kod i dochodzi się do wniosku, że jest to kryterium nieistotne. Jest to metoda dyskusji typu: człowiek ma parę nóg i kogut też.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>>Ale dyskusji musimy bazować na faktach a nie na myśleniu życzeniowym. Fakt jest taki jak piszesz, że na dzien dzisiejszy nie potrafimy, a reszta to jedna wielka niewiadoma. >>Bzdura. Cała koncepcja "zarodka-człowieka" operuje pojęciem "ciągłości rozwoju", technologia zaś tworzy kontekst, w którym taką ciągłość mogą wykazywać komórki somatyczne. >To proszę bardzo opisz na konkretach proces powstawania człowieka z somatycznej komórki macierzystej. Taka prośba w czasach zakazu eksperymentowania na zarodkach ludzkich jest nieco paranoiczna. Nie można podać takich danych, ponieważ badań takich nie wolno robić. Nawet, jeśli ktoś je robi, to nie publikuje wyników.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > Natura różne rzeczy robi, co nie znaczy, że dobrze. Prawda. > .. powoływanie się na naturę w kwestii in vitro jest arbitralne. Tak. W szczególności 'sztuczność' zapłodnienia nie jest rzetelnym argumentem przeciw metodzie.
[ W zasadzie żadne, choćby najdokładniejsze rozpoznanie biologii, nie daje wskazań etycznych - poszerza za to obszar świadomości.]
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Pasożyt sam się do istnienia nie powołał. Ale też nie miał przyzwolenia na wejście
|
|
| | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Pasożyt sam się do istnienia nie powołał. >Ale też nie miał przyzwolenia na wejście W większości przypadków miał i ktoś powinien za to wziąść odpowiedzialność.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | >>>Pasożyt sam się do istnienia nie powołał. >>Ale też nie miał przyzwolenia na wejście > W większości przypadków miał i ktoś powinien za to wziąść odpowiedzialność.
Nie, w większości przypadków wejście było strzeżone, a intruz po prostu zdołał straże wyminąć. Nie zmienia to faktu, że jest niechcianym intruzem. Tymczasem ustawodawcy, broniąc intruza próbują ubezwłasnowolnić właściciela posiadłości na wiele miesięcy.
|
|
| | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Ależ ja właśnie chcę aby każdy decydował wyłącznie o własnym ciele. Zarodek nie jest częścią ciała matki (inny materiał genetyczny), choć od niej zależy. >To go sobie weź i hoduj pod pachą a nie zmuszaj kobiety by przez 9 miesięcy karmiła niechcianego pasożyta płacąc za to zdrowiem. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego pasożytem nazywasz niewinną istotę ludzką.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> Zupełnie nie rozumiem, dlaczego pasożytem nazywasz niewinną istotę ludzką.
Cóż, nazywa pasożytem, ponieważ, ściśle biorąc płód pasożytuje na matce. To akurat nic nowego.
|
|
| | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Zupełnie nie rozumiem, dlaczego pasożytem nazywasz niewinną istotę ludzką. >Cóż, nazywa pasożytem, ponieważ, ściśle biorąc płód pasożytuje na matce. To akurat nic nowego. Pasożyt jest określeniem pejoratywnym i zupełnie bezpodstawne jest stosowanie go w odniesieniu do embrionu czy płodu.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | |  | | Almentyna (417 punktów) | >Pasożyt jest określeniem pejoratywnym i zupełnie bezpodstawne jest stosowanie go w odniesieniu do embrionu czy płodu.
Tylko w języku potocznym, nie o tym tu mówimy.
Pasożyt to (patrz Wikipedia): organizm cudzożywny, który wykorzystuje stale lub okresowo organizm żywiciela jako źródło pożywienia i środowisko życia.
Pasożytnictwo to oddziaływanie antagonistyczne między organizmami, które przynosi korzyść jedynie pasożytowi; żywicielowi, zwanemu czasem gospodarzem, związek ten przynosi wyłącznie szkody (straty substancji odżywczych, destrukcja tkanek, zatrucie produktami przemiany materii pasożyta itp.). Pasożyt może doprowadzić organizm żywiciela do wyniszczenia, a nawet śmierci.
Wszytko to pasuje do embrionu i płodu. Nawet te "szkody" w odniesieniu do organizmu matki. "Korzyści" są natury społecznej i ewentualnie emocjonalnej. To ostatnie zależy od typu kultury. Lévy-Strauss opisuje plemię w Amazonii, gdzie unika się ciąży, a dzieci porywa u sąsiadów. Kultura bywa sprytniejsza od natury.
|
|
| | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Łatwiej zabić taką szkodliwą gadzinę, nad komarem , kleszczem, wszą nikt nie deliberuje. Było, nie ma.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>> Ależ ja właśnie chcę aby każdy decydował wyłącznie o własnym ciele. Zarodek nie jest częścią ciała matki (inny materiał genetyczny), choć od niej zależy. >>To go sobie weź i hoduj pod pachą a nie zmuszaj kobiety by przez 9 miesięcy karmiła niechcianego pasożyta płacąc za to zdrowiem. > Zupełnie nie rozumiem, dlaczego pasożytem nazywasz niewinną istotę ludzką. Nasz osobisty stosunek do tematu nie powinien wpływać na osąd sytuacji. Niewinna istota ludzka może przyczynić się do śmierci innego osobnika. Poza tym jej niewinność nie zmienia charakteru zależności od organizmu matki. Czy to nie jest dziwny argument w rozmowie?
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > Ależ ja właśnie chcę aby każdy decydował wyłącznie o własnym ciele. Zarodek nie jest częścią ciała matki (inny materiał genetyczny), choć od niej zależy.Jej macica oraz unaczynienie tejże jest już całkiem własne i prywatne. To ja mam świetny i zgodny z twoim konceptem plan: ciężarna zabiera swoją macicę i tętnice maciczne i sobie idzie  Ewentualne podczepione pijawki niech sobie znajdą nowy dom, tamten był prywatny i właścicielka właśnie wymówiła umowę najmu.
|
|
| | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | A aborcja na czym niby polega? Toż to eksmisja ze skutkiem natychmiastowym. Czasem jak najemca jest oporny to wywlekają z tobołami i sru na bruk. Potem właścicielka upiększa budynek, tu jakaś szminka, tam znów puder i rusza. Czasem zdarza się ponownie dziki lokator, który po imprezie nie chce opuścić kwatery tylko się zalęgnie i zabarykaduje
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > A aborcja na czym niby polega?> Toż to eksmisja ze skutkiem natychmiastowym.No właśnie to piszę przecież. Przedmówca deklarował prawo do własnego ciała. I w tym zakresie go popieram, jakkolwiek on, zdaje się, nieco inaczej to rozumiał. > Czasem jak najemca jest oporny to wywlekają z tobołami i sru na bruk.Iiii, zdrowiej zrobić to szybciej. Zdecydowanie zdrowiej. > Czasem zdarza się ponownie dziki lokator, który po imprezie nie chce opuścić kwatery tylko się zalęgnie i zabarykaduje  Dlatego najlepiej zawczasu zapobiegać dzikim lokatorom, jednak jeśli nie udała się profilaktyka, nie popieram zmuszania właściciela do koegzystencji.
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) | Więc kwestia chciane / niechciane. Jeśli chciane to oczywiście oczekiwany nowy człowiek (zmiana podejścia), jak niechciane to zbiór komórek/pasożyt/problem. Czy to nie trąci cynizmem? Moim zdaniem jeśli ktoś podejmuje współżycie (osoba dorosła) to podejmuje również odpowiedzialność za skutki. O ile wiem istnieje 100% pewna metoda : podwiązanie. Zero problemu, zero tabletek, zero dylematów i zero aborcji, które nie są nieszkodliwe dla organizmu (późniejsze komplikacje).
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | >Więc kwestia chciane / niechciane.
Oczywiście- to podstawa do oceny czy chce się komuś "wynajmować" swój organizm, czy nie.
>Jeśli chciane to oczywiście oczekiwany nowy człowiek (zmiana podejścia), jak niechciane to zbiór komórek/pasożyt/problem.
Nie wkładaj mi w usta czegoś, czego nie powiedziałam. Chciane też jest na tym etapie zbiorem komórek i pasożytem- różnica jest taka, że obiekt, na którym rzeczony pasożyt pasożytuje wyraża na to czasowe pasożytnictwo zgodę. A problemem "chciane" także być może- ciąża niesie ze sobą wiele niedogodności zdrowotnych.
>Czy to nie trąci cynizmem?
Nie przypominam sobie, bym się od cynizmu odżegnywała. Chociaż czasami to, co rozmówcy określają jako cynizm, ja nazywam pragmatyzmem.
>Moim zdaniem jeśli ktoś podejmuje współżycie (osoba dorosła) to podejmuje również odpowiedzialność za skutki.
Nie rozciągałabym odpowiedzialności za seks do granicy wielomiesięcznego ubezwłasnowolnienia.
>O ile wiem istnieje 100% pewna metoda : podwiązanie.
Ale wiesz, że to nielegalne?
>Zero problemu, zero tabletek, zero dylematów i zero aborcji, które nie są nieszkodliwe dla organizmu (późniejsze komplikacje).
Wczesne aborcje farmakologiczne (bo rozumiem, że nie o dylematy ci idzie) pozostają nieomal bez wpływu na organizm, ponadto wydaje mi się, że to jednak właścicielka ciała winna być pierwszą osobą z prawem do decyzji czy chce się na ewentualne komplikacje narażać.
|
|
| | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Podwiązanie jest nielegalne? Pierwsze słyszę. Nie wkładam w twoje usta czegoś co jest moja opinią/zdaniem. Nie wiem gdzie znalazłaś swój adres
|
|
| | | | | | | | | | |  | | liliac (147340 punktów) | > Podwiązanie jest nielegalne? Pierwsze słyszę.Cóż poradzę, ze pierwsze słyszysz? W Polsce oficjalnie nie wykonuje się takich zabiegów bez poważnych wskazań medycznych. "Chcenie" pacjentki za takowy nie uchodzi. > Nie wkładam w twoje usta czegoś co jest moja opinią/zdaniem.Cytat:Jeśli chciane to oczywiście oczekiwany nowy człowiek (zmiana podejścia), jak niechciane to zbiór komórek/pasożyt/problem. Jeśli to twoje zdanie, to przepraszam- zdawało mi się, że próbujesz mnie takie przekonanie imputować.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >Więc kwestia chciane / niechciane. >Jeśli chciane to oczywiście oczekiwany nowy człowiek (zmiana podejścia), jak niechciane to zbiór komórek/pasożyt/problem. >Czy to nie trąci cynizmem? Nie mogę odpowiadać w imieniu innych, ale... ja osobiście chyba cynizmem nie trącę. Pomimo walki o dziecko, nadal twierdzę, że blastula to grupa komórek. Grupa, która niestety - często obumiera samoistnie. >Moim zdaniem jeśli ktoś podejmuje współżycie (osoba dorosła) to podejmuje również odpowiedzialność za skutki. A więc w imię zasad niech cierpi skubany! No, a życie swoje. Po pierwsze, prawo zwykle zdejmuje odpowiedzialność z osobników młodocianych. Po drugie, ciąża nie zawsze jest wynikiem zgody na współżycie, czasem zgody nie ma, a współżycie jest. >O ile wiem istnieje 100% pewna metoda : podwiązanie. >Zero problemu, zero tabletek, zero dylematów i zero aborcji, które nie są nieszkodliwe dla organizmu (późniejsze komplikacje). Jedynie problem z późniejszą płodnością. Poza tym dyskusja jest akademicka, bowiem podwiązanie jest w Polsce nielegalne.
|
|
| | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Nielegalne czy tylko ze skierowania lekarza?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > Nielegalne czy tylko ze skierowania lekarza?Toż napisałam ci już- nielegalne, jeśli nie ma poważnego zagrożenia życia pacjentki w razie ewentualnej ciąży. W innych przypadkach podpada pod kodeks karny: Cytat:"Kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci pozbawienia człowieka wzroku, słuchu, mowy, zdolności płodzenia, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10."
Zresztą stuprocentowej pewności też toto nie daje, podobnie jak wazektomia.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >Nielegalne czy tylko ze skierowania lekarza? Nielegalne. Taki zabieg traktuje się u nas jako "szkodzenie" zdrowiu - czy też prawidłowemu funkcjonowaniu organizmu i jest to nielegalne. Wiem, że niekiedy robi się podwiązanie jajowodów przy szczególnych przypadkach, jak ciężka niepełnosprawność umysłowa, ale zawsze robi się to "nieoficjalnie" - lekarze dla dobra pacjenta narażają swoją pracę.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Kuba K. (3909 punktów) | > Nielegalne. Taki zabieg traktuje się u nas jako "szkodzenie" zdrowiu - czy też prawidłowemu funkcjonowaniu organizmu i jest to nielegalne.> Wiem, że niekiedy robi się podwiązanie jajowodów przy szczególnych przypadkach, jak ciężka niepełnosprawność umysłowa, ale zawsze robi się to "nieoficjalnie" - lekarze dla dobra pacjenta narażają swoją pracę.Ano tak to właśnie jest. I smutne to czasem, bo w większości cywilizowanych krajów jest to zabieg wykonywany "na życzenie", jako jedna z metod antykoncepcji, zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. W swoim życiu zawodowym byłem kiedyś świadkiem (piszę o tym bez obaw, bo już się przedawniło  ), jak taka biedna kobiecina z jakiejś zapadłej wioski, którą mąż pijak regularnie gwałcił, miała wykonywane chyba piąte czy szóste w życiu cięcie cesarskie. Była operowana w tzw. znieczuleniu przewodowym, więc szlochając i zaklinając się na wszystkie świętości błagała operatora "coby jej tam wszystko powycinał albo pozawiązywał, bo ona kolejnej ciąży nie przeżyje, a dzieci to chyba z głodu pomrą jak następne się pojawi". Operator tłumaczył się gęsto, że to nielegalne i że nie wolno etc, ale pod koniec zabiegu oświadczył: "ja tego zrobić nie mogłem, ale ma tam Pani takie zrosty, że już w życiu Pani w ciążę nie zajdzie". Pozostaje mi domniemywać co zrobił, ale jeśli dobrze podejrzewam to nieźle się "wystawił na strzał", aby tej kobiecie pomóc. I nie wiem, czy sam bym w takiej sytuacji nie zrobił podobnie (na szczęście mam inną specjalizację i inne dylematy  )
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > W swoim życiu zawodowym byłem kiedyś świadkiem (piszę o tym bez obaw, bo już się przedawniło ), jak taka biedna kobiecina z jakiejś zapadłej wioski, którą mąż pijak regularnie gwałcił, miała wykonywane chyba piąte czy szóste w życiu cięcie cesarskie. Była operowana w tzw. znieczuleniu przewodowym, więc szlochając i zaklinając się na wszystkie świętości błagała operatora "coby jej tam wszystko powycinał albo pozawiązywał, bo ona kolejnej ciąży nie przeżyje, a dzieci to chyba z głodu pomrą jak następne się pojawi". Operator tłumaczył się gęsto, że to nielegalne i że nie wolno etc, ale pod koniec zabiegu oświadczył: "ja tego zrobić nie mogłem, ale ma tam Pani takie zrosty, że już w życiu Pani w ciążę nie zajdzie". Pozostaje mi domniemywać co zrobił, ale jeśli dobrze podejrzewam to nieźle się "wystawił na strzał", aby tej kobiecie pomóc. I nie wiem, czy sam bym w takiej sytuacji nie zrobił podobnie (na szczęście mam inną specjalizację i inne dylematy )Sama znam rodzinę, w której jest dziewczyna - teraz już kobieta w średnim wieku, która jest lekko upośledzona umysłowo (przypuszczam że jest to wynik zaniedbania) oraz ruchowo. Obecnie jest uzależniona od wózka. Jej mąż również miał problemy ruchowe i również - tylko wózek. No, a potem zaczął zdrowo pić, dziewczyna nieporadna, i dwójka dzieci się pojawiła. Wiemy, że przy drugiej cesarce lekarz podwiązał jajowody, albo inaczej rozwiązał ten problem, na wyraźną prośbę zarówno pacjentki, jak i rodziny. Dzięki niemu po śmierci męża jakoś wychowywała tą dwójkę, chociaż i tak jej siostra przejęła z czasem większość obowiązków. Jednak - zrobił to wbrew prawu. Czemu? A temu, że mam wrażenie, że kościół lubi biedne, wielodzietne rodziny. Niedouczone i ciemnogrodzie. Wtedy ma większą władzę nad nimi? A nasze prawo niestety - w niektórych sprawach jest kościelne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | >Jednak - zrobił to wbrew prawu. Czemu? >A temu, że mam wrażenie, że kościół lubi biedne, wielodzietne rodziny. Niedouczone i ciemnogrodzie. Wtedy ma większą władzę nad nimi? A nasze prawo niestety - w niektórych sprawach jest kościelne.
Niewątpliwie masz rację, choć widziałbym tu jeszcze jeden aspekt - po prostu prawo nie nadąża za zmianami w cywilizacji, kulturze i obyczajowości. Prawa (zwłaszcza karnego) nie sposób zmieniać co miesiąc - ma to swoje i dobre i (niestety) złe strony. Nie sposób też zapomnieć, kto stanowi to prawo - jeśli są to politycy (a takimi niewątpliwie są posłowie tworzący władzę ustawodawczą) uzależnieni od stanowiska kościoła i bojący się pisnąć cokolwiek przeciw tej instytucji, to należy spodziewać się, że w kwestiach zatrącających o moralność i obyczajowość, prawo będzie przesiąknięte "duchem katolickim". A kościołowi nie są potrzebni ludzie myślący, niezależni, mający własne zdanie - łatwiej przecież kierować stadem bezmyślnym, bezwolnym i nie mającym możliwości pokierowania własnym losem. Smutne to...
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | de Vill (1165 punktów) |
>Moim zdaniem jeśli ktoś podejmuje współżycie (osoba dorosła) to podejmuje również odpowiedzialność za skutki.
Wsiadając do auta jesteś gotów ponieść ewentualne skutki jazdy? Jeśli dojdzie do wypadku to nie pozwolisz na żadną pomoc, interwencję i zostaniesz kaleką albo odwalisz kitę? Schodząc ze schodów jesteś gotów ponieść skutki schodzenia nimi? Jeśli się potniesz, polecisz w dół i połamiesz kończynę(y) to nie będziesz szukał pomocy lekarskiej tylko poniesiesz skutki swojego niezdarnego chodzenia, kończyna zrośnie się sama, czyniąc cię osobą niepełnosprawną fizycznie? Zasiadając do posiłku jesteś gotów ponieść jego skutki? Jeśli nagle zadławisz się żarciem nie będziesz szukał pomocy tylko godnie poniesiesz skutki nieuważnego jedzenia i udusisz się? Listę podobnych pytań można w zasadzie ciągnąć w nieskończoność...
Szpitalne są pełne ludzi, którzy chcą uniknąć odpowiedzialności za skutki swoich czynów. W zasadzie każdemu dorosłemu pacjentowi można to przypisać. To co, likwidujemy szpitale i delegalizujemy lecznictwo dla dorosłych?
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Ania... (14138 punktów) | > Ależ ja właśnie chcę aby każdy decydował wyłącznie o własnym ciele. Zarodek nie jest częścią ciała matki (inny materiał genetyczny), choć od niej zależy. Niemowlę też jest uzależnione, choć w mniejszym stopniu. Po pierwsze - to bzdura. Nie ma czegoś takiego jak jednolite genetycznie ciało. Istnieją i powszechne są mutacje somatyczne, dlatego KAŻDY z nas ma inny genotyp od zygoty, z której powstał, przynajmniej w części komórek. Oczywiście dyskusyjne są wielkości tych zmian, ale skoro statystycznie polimeraza dzieli się raz na replikację, a podziałów musiało być więcej niż te 20, to takich pomyłek mamy po 20 w każdej komórce. Po drugie - a np. zroślaki? często są genetycznie różne(poza niepełnym rozdziałem istnieją przypadki "zlania się" dwóch osobnych zarodków). Jeśli każdy ma głowę i jest osobą, to pół biedy, ale często jeden ze zroślaków to "resztka" organizmu - noga, wątroba, ręka, różnie. Czy taki pasożyt to również osoba i należy liczyć się z jego prawami? Po trzecie - a osobniki identyczne genetycznie nie zasłużyły na status dwóch osób? Skoro brak zróżnicowania genetycznego jest tutaj istotny, to przecież bliźnięta jednojajowe są identyczne genetycznie - a zatem nie spełniają kryterium unikatowości genetycznej?! Po czwarte - zarodek nie jest organizmem matki, ale jest w jego obrębie i oddziałuje na niego.Bywa, że zabija go. A więc "odrębność" organizmu nie jest faktycznie "odrębna".
|
|
| | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Zarodek nie jest częścią ciała matki (inny materiał genetyczny), choć od niej zależy. Niemowlę też jest uzależnione, choć w mniejszym stopniu. >Po pierwsze - to bzdura. Nie ma czegoś takiego jak jednolite genetycznie ciało. >Istnieją i powszechne są mutacje somatyczne, dlatego KAŻDY z nas ma inny genotyp od zygoty, z której powstał, przynajmniej w części komórek. Oczywiście dyskusyjne są wielkości tych zmian, ale skoro statystycznie polimeraza dzieli się raz na replikację, a podziałów musiało być więcej niż te 20, to takich pomyłek mamy po 20 w każdej komórce. Nie są one jednak aż tak wielkie, by nie móc stwierdzić, że kobieta w ciąży to dwa organizmy a nie jeden i to właśnie chciałem podkreślić w swojej wypowiedzi. >Po trzecie - a osobniki identyczne genetycznie nie zasłużyły na status dwóch osób? Skoro brak zróżnicowania genetycznego jest tutaj istotny, to przecież bliźnięta jednojajowe są identyczne genetycznie - a zatem nie spełniają kryterium unikatowości genetycznej?! A są takie, skoro jak napisałaś wyżej powszechne są mutacje? >Po czwarte - zarodek nie jest organizmem matki, ale jest w jego obrębie i oddziałuje na niego.Bywa, że zabija go. A więc "odrębność" organizmu nie jest faktycznie "odrębna". Gdyby nie było faktycznej odrębności to kobieta w ciąży bylaby jednym organizmem a nie dwoma.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
>Nie są one jednak aż tak wielkie, by nie móc stwierdzić, że kobieta w ciąży to dwa organizmy a nie jeden i to właśnie chciałem podkreślić w swojej wypowiedzi.
A granicę wielkości tych zmian okręslamy an podstawie?... czczej fantazji?
>A są takie, skoro jak napisałaś wyżej powszechne są mutacje?
No ale skoro te mutacje nie są dla ciebie wystarczające by jedno ciało uznać za 40 różnych osób, to wychodzi, że dwa ciała bliźniąt, są jedną osobą...
>Gdyby nie było faktycznej odrębności to kobieta w ciąży bylaby jednym organizmem a nie dwoma.
Kobieta jest jednym organizmem - odmawia jej się prawa do decydowania o sobie. W istocie, można by analogicznie żądać oddawania nerek - bez jednej nerki się przeżyje, kto kto samolubnie nie odda jej potrzebującej osobie jest mordercą tej osoby.
Absurdalne? Owszem. A jednak stosuje się taką absurdalną logikę żądając poświęcenia się kobiety dla zarodka.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>>Zarodek nie jest częścią ciała matki (inny materiał genetyczny), choć od niej zależy. Niemowlę też jest uzależnione, choć w mniejszym stopniu. >>Po pierwsze - to bzdura. Nie ma czegoś takiego jak jednolite genetycznie ciało. >>Istnieją i powszechne są mutacje somatyczne, dlatego KAŻDY z nas ma inny genotyp od zygoty, z której powstał, przynajmniej w części komórek. Oczywiście dyskusyjne są wielkości tych zmian, ale skoro statystycznie polimeraza dzieli się raz na replikację, a podziałów musiało być więcej niż te 20, to takich pomyłek mamy po 20 w każdej komórce. >Nie są one jednak aż tak wielkie, by nie móc stwierdzić, że kobieta w ciąży to dwa organizmy a nie jeden i to właśnie chciałem podkreślić w swojej wypowiedzi. A jaki zakres zmienności jest tutaj odpowiednim kryterium? 50% już tak, a 10%? A co z osobnikami, które są chimerami? Robimy przecież takie zabawy i tworzymy organizmy chimeryczne. >>Po trzecie - a osobniki identyczne genetycznie nie zasłużyły na status dwóch osób? Skoro brak zróżnicowania genetycznego jest tutaj istotny, to przecież bliźnięta jednojajowe są identyczne genetycznie - a zatem nie spełniają kryterium unikatowości genetycznej?! >A są takie, skoro jak napisałaś wyżej powszechne są mutacje? To nie ja wywlokłam unikatowość genetyczną jako kryterium odrębności osobniczej. Ja się z takim kryterium nie zgadzam. Są osobniki identyczne genetycznie, stanowiące osobne organizmy, są osobniki odrębne lub nieodrębne genetycznie, o dyskusyjnej odrębności i w takich sytuacjach traktuje się je jako osobniki pod warunkiem posiadania funkcjonującego mózgu właśnie (zroślaki). A są osobniki złożone z totalnie różnych komórek - chimery - które jednak tworzą jeden wspólny organizm. Dlatego kryterium genetyczne jest moim zdaniem nieistotne. Właściwie to nie ma takiego kryterium. >>Po czwarte - zarodek nie jest organizmem matki, ale jest w jego obrębie i oddziałuje na niego.Bywa, że zabija go. A więc "odrębność" organizmu nie jest faktycznie "odrębna". >Gdyby nie było faktycznej odrębności to kobieta w ciąży bylaby jednym organizmem a nie dwoma. No i właśnie to jest dyskusyjne. Można traktować to jako dwa osobniki, ale można też zakładać zależność i powiązania tak daleko idące, że zaciera się granica między organizmami.
Bo co sprawia, że osobnik traktowany jest jako osobnik? Jak wykazałam, na pewnonie unikatowość genetyczna, a więc co?
|
|
| | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>>>Zarodek nie jest częścią ciała matki (inny materiał genetyczny), choć od niej zależy. Niemowlę też jest uzależnione, choć w mniejszym stopniu. >>>Po pierwsze - to bzdura. Nie ma czegoś takiego jak jednolite genetycznie ciało. >>>Istnieją i powszechne są mutacje somatyczne, dlatego KAŻDY z nas ma inny genotyp od zygoty, z której powstał, przynajmniej w części komórek. Oczywiście dyskusyjne są wielkości tych zmian, ale skoro statystycznie polimeraza dzieli się raz na replikację, a podziałów musiało być więcej niż te 20, to takich pomyłek mamy po 20 w każdej komórce. >>Nie są one jednak aż tak wielkie, by nie móc stwierdzić, że kobieta w ciąży to dwa organizmy a nie jeden i to właśnie chciałem podkreślić w swojej wypowiedzi. >A jaki zakres zmienności jest tutaj odpowiednim kryterium? 50% już tak, a 10%? W momencie zapłodnienia powstaje nowe osobne życie. Późniejsze mutacje nie zmienią tego faktu. >Dlatego kryterium genetyczne jest moim zdaniem nieistotne. Właściwie to nie ma takiego kryterium. Jest jednym z wielu, ale, że zupełnie nieistotne, to chyba przesada. >>>Po czwarte - zarodek nie jest organizmem matki, ale jest w jego obrębie i oddziałuje na niego.Bywa, że zabija go. A więc "odrębność" organizmu nie jest faktycznie "odrębna". >>Gdyby nie było faktycznej odrębności to kobieta w ciąży bylaby jednym organizmem a nie dwoma. >No i właśnie to jest dyskusyjne. >Można traktować to jako dwa osobniki, ale można też zakładać zależność i powiązania tak daleko idące, że zaciera się granica między organizmami. Powiązania nie mogą zatrzeć zupełnie tej granicy, bo jeżeli np. zarodek ma zestaw chromosomów XY, to nie jest to element ciała matki. >Bo co sprawia, że osobnik traktowany jest jako osobnik? Jak wykazałam, na pewnonie unikatowość genetyczna, a więc co? Wykazałaś jedynie, że geny to nie jedyne kryterium.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>A jaki zakres zmienności jest tutaj odpowiednim kryterium? 50% już tak, a 10%? > W momencie zapłodnienia powstaje nowe osobne życie. Późniejsze mutacje nie zmienią tego faktu. Życie istnieje już wcześniej - a że etap haploidalny mamy skrócony do niezbędnego minimum, to co innego. Ale zapewniam Cię - każdy etap związany jest z życiem. Czyli nie informacja genetyczna a życie... A jaka jest różnica między gametami a zygotą? >>Dlatego kryterium genetyczne jest moim zdaniem nieistotne. Właściwie to nie ma takiego kryterium. > Jest jednym z wielu, ale, że zupełnie nieistotne, to chyba przesada. Dlaczego? Wykazałam słabe punkty. Coś nadal jest niejasne?
>>No i właśnie to jest dyskusyjne. >>Można traktować to jako dwa osobniki, ale można też zakładać zależność i powiązania tak daleko idące, że zaciera się granica między organizmami. >Powiązania nie mogą zatrzeć zupełnie tej granicy, bo jeżeli np. zarodek ma zestaw chromosomów XY, to nie jest to element ciała matki. Czyli jednak nie zakładasz problemu chimer. A co z osobnikiem zbudowanym z dwóch różnych genetycznie puli komórek? Czy to nadal jedna istota, czy dwie po kawałkach?
>>Bo co sprawia, że osobnik traktowany jest jako osobnik? Jak wykazałam, na pewnonie unikatowość genetyczna, a więc co? >Wykazałaś jedynie, że geny to nie jedyne kryterium. Ale nadal nie zrozumiałeś konsekwencji. Więc jedziemy z koksem.
|
|
| | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>>A jaki zakres zmienności jest tutaj odpowiednim kryterium? 50% już tak, a 10%? >> W momencie zapłodnienia powstaje nowe osobne życie. Późniejsze mutacje nie zmienią tego faktu. >Życie istnieje już wcześniej - a że etap haploidalny mamy skrócony do niezbędnego minimum, to co innego. >Ale zapewniam Cię - każdy etap związany jest z życiem. >Czyli nie informacja genetyczna a życie... >A jaka jest różnica między gametami a zygotą? Znam doskonale tą metodę dyskusji. Skoro pojawił się wątek życia, to podejrzewam, że za chwilę zapytasz co to jest życie i podasz przykłady obiektów, co do których trudno powiedzieć czy są żywe czy nie. A jaka jest różnica między człowikiem a kulą na poziomie kwarków i leptonów? - mógłby zapytać oficer, który chciałby użyć części swoich żołnierzy jako mięsa armatniego. Otóż na pewnym poziomie rozważań nie widzę różnicy między sobą a bizonem. Jeżeli chcesz dyskutować w ten sposób, to wyjaśnij mi jak stworzyć prawo przy założeniu, że jedyne różnice w rzeczywistości to różnice na poziomie cząstek elementarnych, bo ostatecznie wszelkie rozmowy na temat różnic można próbować sprowadzać do tego poziomu. Podejrzewam, że w przypadku gamet i zygoty różnica nazw wynika z różnicy rzeczowej a nie tylko językowo-konwencjonalnej. Z plemnika nie może powstać człowiek, z zygoty może. W trakcie rozwoju mogą stać się różne rzeczy z tą zygotą, tak czy inaczej sam plemnik w jakimkolwiek otoczeniu nie ma możności rozwinąć się w dojrzałego osobnika.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>>>A jaki zakres zmienności jest tutaj odpowiednim kryterium? 50% już tak, a 10%? >>> W momencie zapłodnienia powstaje nowe osobne życie. Późniejsze mutacje nie zmienią tego faktu. >>Życie istnieje już wcześniej - a że etap haploidalny mamy skrócony do niezbędnego minimum, to co innego. >>Ale zapewniam Cię - każdy etap związany jest z życiem. >>Czyli nie informacja genetyczna a życie... >>A jaka jest różnica między gametami a zygotą? > Znam doskonale tą metodę dyskusji. Skoro pojawił się wątek życia, to podejrzewam, że za chwilę zapytasz co to jest życie i podasz przykłady obiektów, co do których trudno powiedzieć czy są żywe czy nie. Nie. Wiem jaka jest definicja życia. Metabolizm i jego konsekwencje. Ale w tej definicji mieści się i gameta. Jaka jest różnica między gametą a zygotą? Dlaczego fazę haploidalną traktujemy inaczej niż diploidalną? Nie musimy wnikać w różnice gatunkowe - cały czas mówimy o jednym gatunku. >Podejrzewam, że w przypadku gamet i zygoty różnica nazw wynika z różnicy rzeczowej a nie tylko językowo-konwencjonalnej. Z plemnika nie może powstać człowiek, z zygoty może. Czyli potencjał. Hm... w przypadku ludzi nie może. U innych gatunków bywa różnie. Komórka jajowa niekiedy tworzy organizm bez zapłodnienia. Słowem kwestia programu realizowanego. >W trakcie rozwoju mogą stać się różne rzeczy z tą zygotą, tak czy inaczej sam plemnik w jakimkolwiek otoczeniu nie ma możności rozwinąć się w dojrzałego osobnika. Plemnik raczej nie, ale komórka jajowa już owszem. Niekiedy tak właśnie robi.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Podejrzewam, że w przypadku gamet i zygoty różnica nazw wynika z różnicy rzeczowej a nie tylko językowo-konwencjonalnej. Z plemnika nie może powstać człowiek, z zygoty może. >Czyli potencjał. >Hm... w przypadku ludzi nie może. I na tym możemy poprzestać. >U innych gatunków bywa różnie. Tym niemniej jak sama słusznie stwierdziłaś są to inne gatunki i powoływanie się na nie nie zmieni faktu, że z plemnika u człowieka nie może powstać człowiek. >Komórka jajowa niekiedy tworzy organizm bez zapłodnienia. U człowieka?
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > Tym niemniej jak sama słusznie stwierdziłaś są to inne gatunki i powoływanie się na nie nie zmieni faktu, że z plemnika u człowieka nie może powstać człowiek. >>Komórka jajowa niekiedy tworzy organizm bez zapłodnienia. > U człowieka? Zakładanie totalnej unikatowości molekularne i fizjologicznej człowieka, niedoszukiwanie się podobieństw oraz niewyjaśnianie różnic nie jest chyba tym, co uważam za naukowe rozumowanie.
|
|
| | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>>Dlatego kryterium genetyczne jest moim zdaniem nieistotne. Właściwie to nie ma takiego kryterium. >> Jest jednym z wielu, ale, że zupełnie nieistotne, to chyba przesada. >Dlaczego? Bo jest to istotny czynnik różnicujący, nawet jeśli nie jedyny. >>>No i właśnie to jest dyskusyjne. >>>Można traktować to jako dwa osobniki, ale można też zakładać zależność i powiązania tak daleko idące, że zaciera się granica między organizmami. >>Powiązania nie mogą zatrzeć zupełnie tej granicy, bo jeżeli np. zarodek ma zestaw chromosomów XY, to nie jest to element ciała matki. >Czyli jednak nie zakładasz problemu chimer. Chimery miałyby być argumentem za brakiem różnicy między chimerą a matką? >A co z osobnikiem zbudowanym z dwóch różnych genetycznie puli komórek? >Czy to nadal jedna istota, czy dwie po kawałkach? A czy przedmiot wyprodukowany inaczej jest tym samym przedmiotem? Temat ciekawy, tyle, że nawet jeśli wyrzucimy go do kosza, to nie oznacza, że to samo należy zrobić z resztą.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >>>>Dlatego kryterium genetyczne jest moim zdaniem nieistotne. Właściwie to nie ma takiego kryterium. >>> Jest jednym z wielu, ale, że zupełnie nieistotne, to chyba przesada. >>Dlaczego? > Bo jest to istotny czynnik różnicujący, nawet jeśli nie jedyny. Czy odpowiesz wreszcie na pytanie o chimery? Zadaję je wielokrotnie i permanentnie omijasz problem. Skoro uznajesz unikatowość genetyczną za kryterium wyznaczania "osobnika", to jak traktować organizmy chimeryczne? >>>>No i właśnie to jest dyskusyjne. >>>>Można traktować to jako dwa osobniki, ale można też zakładać zależność i powiązania tak daleko idące, że zaciera się granica między organizmami. >>>Powiązania nie mogą zatrzeć zupełnie tej granicy, bo jeżeli np. zarodek ma zestaw chromosomów XY, to nie jest to element ciała matki. >>Czyli jednak nie zakładasz problemu chimer. > Chimery miałyby być argumentem za brakiem różnicy między chimerą a matką? Chimery mają być argumentem weryfikującym Twoje kryterium genetyczne - które to kryterium jest dziurawe. A dziurawe kryterium nie jest moim zdaniem wystarczające. Należy poszukać innego. >>A co z osobnikiem zbudowanym z dwóch różnych genetycznie puli komórek? >>Czy to nadal jedna istota, czy dwie po kawałkach? > A czy przedmiot wyprodukowany inaczej jest tym samym przedmiotem? Temat ciekawy, tyle, że nawet jeśli wyrzucimy go do kosza, to nie oznacza, że to samo należy zrobić z resztą. Takim samym. Nie jest tym samym, bowiem dwa przedmioty nie mogą być tym samym przedmiotem. Telewizor jest telewizorem niezależnie od metody produkcji. Noga jest nogą, niezależnie od drogi ewolucyjnej. Dlatego organizm jest organizmem, niezależnie od drogi powstania. Zresztą - chimery powstają również na drodze naturalnej.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>>>>Dlatego kryterium genetyczne jest moim zdaniem nieistotne. Właściwie to nie ma takiego kryterium. >>>> Jest jednym z wielu, ale, że zupełnie nieistotne, to chyba przesada. >>>Dlaczego? >> Bo jest to istotny czynnik różnicujący, nawet jeśli nie jedyny. >Czy odpowiesz wreszcie na pytanie o chimery? >Zadaję je wielokrotnie i permanentnie omijasz problem. >Skoro uznajesz unikatowość genetyczną za kryterium wyznaczania "osobnika", to jak traktować organizmy chimeryczne? Lubisz teoretyzować. Nawet jeśli geny nie są jedynym kryterium to jest to ważne kryterium, inaczej nikt nie robiłby badań genetycznych ustalających tożsamość. >>>>>No i właśnie to jest dyskusyjne. >>>>>Można traktować to jako dwa osobniki, ale można też zakładać zależność i powiązania tak daleko idące, że zaciera się granica między organizmami. >>>>Powiązania nie mogą zatrzeć zupełnie tej granicy, bo jeżeli np. zarodek ma zestaw chromosomów XY, to nie jest to element ciała matki. >>>Czyli jednak nie zakładasz problemu chimer. >> Chimery miałyby być argumentem za brakiem różnicy między chimerą a matką? >Chimery mają być argumentem weryfikującym Twoje kryterium genetyczne - które to kryterium jest dziurawe. A dziurawe kryterium nie jest moim zdaniem wystarczające. Należy poszukać innego. Co to znaczy dziurawe? Może co najwyżej nie być jedyne.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | liliac (147340 punktów) | Proszę kasować niepotrzebne cytaty.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >Lubisz teoretyzować. Nawet jeśli geny nie są jedynym kryterium to jest to ważne kryterium, inaczej nikt nie robiłby badań genetycznych ustalających tożsamość. Oczywiście - tożsamość osób istniejących jest związana ze zmiennością genetyczną. Ale nawet te badania nie są 100%. Są przypadki, kiedy wynik nie pomoże w rozwiązaniu sprawy - jak w przypadku bliźniąt jednojajowych. >Co to znaczy dziurawe? Może co najwyżej nie być jedyne. Kryterium powinno być możliwe do zastosowania w każdym przypadku. Kryterium unikatowości genetycznej nie spełnia tego wymogu, bowiem nie rozwiązuje problemu: a) bliźniąt jednojajowych b) klonów c) chimer d) zroślaków Dlatego uważam, że nie może być stosowane w określaniu, co jest osobnikiem, a co nim nie jest. Zgodnie z założeniem tego kryterium chimery są dwoma sklejonymi osobnikami. A wątroba, pozostała po skrajnie asymetrycznym zroślaku powinna mieć prawa osobnika.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Kryterium powinno być możliwe do zastosowania w każdym przypadku. Gdy jednak tak nie jest nie oznacza to, że kryterium można sobie uznać za nieistotne. Kryterium życia jest metabolizm, tym niemniej wirusy, które potrafią się rozmnażać nie spełniają go.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >Kryterium życia jest metabolizm, tym niemniej wirusy, które potrafią się rozmnażać nie spełniają go. I dlatego nie są uważane za osobniki żywe. To nie jest kontrowersyjne. Tak samo nie są żywe priony.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Nie są też zupełnie martwe, martwa materia się nie rozmnaża.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >Nie są też zupełnie martwe, martwa materia się nie rozmnaża. Nie rozmnażają się same i samodzielnie. Raczej są kopiowane. Nie sądzisz? Czy jeśli zrobię kopię np. pajacyka, korzystając w własnych rączek i własnych materiałów, to oznacza, że pajacyk jest żywy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Nie są też zupełnie martwe, martwa materia się nie rozmnaża. >Nie rozmnażają się same i samodzielnie. Raczej są kopiowane. Nie sądzisz? >Czy jeśli zrobię kopię np. pajacyka, korzystając w własnych rączek i własnych materiałów, to oznacza, że pajacyk jest żywy?
Nie sądzę. Twoja próba spojrzenia na problem życia w czarno-białych kategoriach (tu życie, tam nie) raczej się nie powiedzie. Ten przykład jest zresztą błędny, bo pajacyka kopiuje jakiś czynnik zewnętrzny. Tymczasem wirusy "są zdolne do powielania się (rozmnażania), a ich informacja dziedziczna jest zapisana w takim samym DNA ( u wielu form w RNA), takim samym kodem genetycznym i podlega takim samym procesom przetwarzania jak u istot żywych. Co więcej wirusy mają zdolność ewoluowania (...), a to jest również jedna z podstawowych cech istot żywych" Źródło: Biologia, praca zbiorowa pod red. Andrzeja Czubaja.
Do wszystkiego można się przyczepić. Tak jak Ty bombardujesz kryterium genetyczne zroślakami, tak powołując się na wirusy można kwestionować kryterium metabolizmu i pisać, że skoro są takie obiekty jak wirusy, to trzeba szukać innego kryterium niż metabolizm. Absurd, prawda? Jest raczej tak, że kryterium metabolizmu mimo istnienia wirusów nadal jest ważnym kryterium, na podobnej zasadzie kryterium genetyczne jest też ważnym kryterium, choć oczywiście warto dyskutować przypadki z pogranicza.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > Nie sądzę. Twoja próba spojrzenia na problem życia w czarno-białych kategoriach (tu życie, tam nie) raczej się nie powiedzie. Ocenimy po dyskusji. >Ten przykład jest zresztą błędny, bo pajacyka kopiuje jakiś czynnik zewnętrzny. Tymczasem wirusy "są zdolne do powielania się (rozmnażania), a ich informacja dziedziczna jest zapisana w takim samym DNA ( u wielu form w RNA), takim samym kodem genetycznym i podlega takim samym procesom przetwarzania jak u istot żywych. Taki sam kod genetyczny jest w wątróbce, a jednak nie jest żywa. Aminokwasy tworzą priony, a jednak priony żywe nie są - a kopiują się. Czy priony są Twoim zdaniem ożywione? Jeśli zawartość DNA ma stanowić o życiu, to zawartość ependorfki w PCRze jest żywa. Nie zgadzam się. >Co więcej wirusy mają zdolność ewoluowania (...), a to jest również jedna z podstawowych cech istot żywych" Źródło: Biologia, praca zbiorowa pod red. Andrzeja Czubaja. Możemy zastanawiać się, co ma tę zdolność. Czy replikon, czy też wynika to z omylności polimerazy DNA, która nie jest przecież elementem wirusa. Zresztą, ewolucja dotyczy wielu symulacji komputerowych. A te żywe nie są. Życie definiowane jest przez 5 cech: wzrost, rozmnażanie się, metabolizm, wymiana substancji z otoczeniem i ruch. Z tego jedną, i to realizowaną nie przez wirusa a przez żywiciela, można przypisać wirusom. Czy symulacje komputerowe ewoluujące są żywe?
>Do wszystkiego można się przyczepić. Tak jak Ty bombardujesz kryterium genetyczne zroślakami, tak powołując się na wirusy można kwestionować kryterium metabolizmu i pisać, że skoro są takie obiekty jak wirusy, to trzeba szukać innego kryterium niż metabolizm. Absurd, prawda? Jest raczej tak, że kryterium metabolizmu mimo istnienia wirusów nadal jest ważnym kryterium, na podobnej zasadzie kryterium genetyczne jest też ważnym kryterium, choć oczywiście warto dyskutować przypadki z pogranicza. Gdyby problem dotyczył tylko metabolizmu, zastanawiałabym się. Ale problem dotyczy każdej z 5 cech życia. A to sugeruje, że jednak życie wirusów to hipoteza absurdalna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Dlatego uważam, że nie może być stosowane w określaniu, co jest osobnikiem, a co nim nie jest. W takim razie wirusy też powinny być dla Ciebie powodem do sceptycyzmu w sprawie życia.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>Dlatego uważam, że nie może być stosowane w określaniu, co jest osobnikiem, a co nim nie jest. >W takim razie wirusy też powinny być dla Ciebie powodem do sceptycyzmu w sprawie życia. Nie są. Nie są żywe. Nie prowadzą żadnej czynności metabolicznej. Podobnie jak priony.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | i.czaplicka (5782 punktów) |
>Powiązania nie mogą zatrzeć zupełnie tej granicy, bo jeżeli np. zarodek ma zestaw chromosomów XY, to nie jest to element ciała matki. A co z osobnikami, które posiadają zarówno komórki XX jak XY? Albo inne kombinacje?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > >Ja nie jestem gatunkowym szowinistom w przeciwieństwie do ciebie.> Nic takiego nie wynika z mojej wypowiedzi.Nie, ffcale  > Można uważać, że człowiek jest najcenniejszy w przyrodzie i być weganinem.No i znowu to samo, szowinizm gatunkowy, niby czemu człowiek ma być ważniejszy od niedźwiedzia polarnego? "Bo tak"? Teraz gadasz bez sensu, co mają zamiłowanie kulinarne do stopnia ważności danej istoty? Pies też może uważać, że psy są najważniejsze na świecie i nie jeść kotów. > Określenie tkanki nic nie mówi. Bez kontekstu nie wiadomo o co chodzi.No tak, bo trzeba sobie dorabiać konteksty świętości paru komórek na krzyż, rak mózgu też jest święty, bo jest jedna milionowa szansy, że zamieni się w człowieka. Tkanka to tkanka. > Ani z wyrostka ani z raka nie rozwinie się dziecko. Typowy błąd kategorialny.Może, wystarczy sklonować to i owo i z wyrostka zrobić człowieka. Od czego mamy technologię... > Ciekawe ile razy trzeba będzie jeszcze to napisać w tym wątku.A co ja mam czytać wszystkie twoje brednie? Nie chce mi się  > To niesamowite, że dla racjonalistów człowiek to taka duża stułbia. Paznokieć, włos, krew, a teraz jeszcze rak czy wyrostek robaczkowy to dla niektórych wszystko obiekty o tym samym statusie co embrion. No zdumiewające.Bo mają taki sam status: są ludzkimi tkankami/komórkami. NIE człowiekiem. No, może poza paznokciami i włosami, bo to tkanka nie jest. "Typowy błąd kategorialny." xD > Noworodek też nie przeżyje bez człowieka.Ale noworodek jest już dzieckiem, dziećmi się można opiekować. Komórka jajowa nie jest dzieckiem, komórką jajową nie ma obowiązku się opiekować, bo jest tysiąc innych. > Ależ ja właśnie chcę aby każdy decydował wyłącznie o własnym ciele.Ta, jasne  > Zarodek nie jest częścią ciała matki (inny materiał genetyczny), choć od niej zależy.Jeśli jest z nią połączony to jest, materiał genetyczny nie ma tu nic do rzeczy. Jakby takiej matce wszczepili czyjąś nerkę to taka nerka staje się częścią ciała osoby. I ta osoba może o niej decydować. > Niemowlę też jest uzależnione, choć w mniejszym stopniu.Nie jest w takim stopniu jak zarodek, gdyż niemowlę jest człowiekiem. Nie jest częścią ciała i jakby było wystarczająco świadome mogłoby decydować o sobie.
|
|
| | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Zarodek nie jest częścią ciała matki (inny materiał genetyczny), choć od niej zależy. >Jeśli jest z nią połączony to jest, materiał genetyczny nie ma tu nic do rzeczy. Jakby takiej matce wszczepili czyjąś nerkę to taka nerka staje się częścią ciała osoby. I ta osoba może o niej decydować.
Siedmiomiesięczny płód nadal jest połączony z ciałem matki. Rozumiem, że pozwoliłbyś decydować matce o jego życiu.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Siedmiomiesięczny płód nadal jest połączony z ciałem matki. Rozumiem, że pozwoliłbyś decydować matce o jego życiu.
Rozumiem, że ty pozwolisz płodowi decydować o życiu matki.
|
|
| | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Siedmiomiesięczny płód nadal jest połączony z ciałem matki. Rozumiem, że pozwoliłbyś decydować matce o jego życiu. >Rozumiem, że ty pozwolisz płodowi decydować o życiu matki.
W kwestii in vitro to rodzice decydują o czymimś życiu. Płód czy embrion o niczym nie decyduje.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>W kwestii in vitro to rodzice decydują o czymimś życiu. Płód czy embrion o niczym nie decyduje.
Prawie słusznie prawisz - zapominasz, że księża i ich poplecznicy, tacy jak ty, chcieliby odebrać prawo do życia dla dzieci rodzących się z in vitro. To osobliwe, ze nie widzisz, iż dostrzegasz dobro w poglądzie, jakoby życie tych dzieci było złem (bo sofisterię o tym, jak to metoda a nie produkt jest zły proszę mi darować - albo chce się zakazu in vitro i uznaje, że byłoby lepeij, gdyby tych dzieci nie było, albo nie)
|
|
| | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>W kwestii in vitro to rodzice decydują o czymimś życiu. Płód czy embrion o niczym nie decyduje. >Prawie słusznie prawisz - zapominasz, że księża i ich poplecznicy, tacy jak ty, chcieliby odebrać prawo do życia dla dzieci rodzących się z in vitro.
Ksiądz nie odbierze prawa do życia obiektowi, który już żyje i jest istotą ludzką. Jeśli obiektu jeszcze nie ma, to trudno mówić o odbieraniu mu prawa do życia. W każdym bądź razie określenie 'prawo do życia' ma już inny sens.
>To osobliwe, ze nie widzisz, iż dostrzegasz dobro w poglądzie, jakoby życie tych dzieci było złem (bo sofisterię o tym, jak to metoda a nie produkt jest zły proszę mi darować - albo chce się zakazu in vitro i uznaje, że byłoby lepeij, gdyby tych dzieci nie było, albo nie)
Twoje twierdzenie, jakobym dostrzegał w tym poglądzie dobro jest błędem czysto formalnym. Jeśli dana metoda powoduje skutki dobre i złe i rezygnuje się z niej ze względu na złe skutki, to nie oznacza przecież, że uważa się, że wszelkie skutki tej metody są złe.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | Więc jednak sofisteria. Zabójstwa zarodków nie skutkują złem, chyba że w rozumieniu religijnym, gdy zakłada się, iż mają dusze.
Z kolei niechęć do in vitro, to mówienie iż lepiej by było by te dzieci które się narodziły nigdy nie zaistniały. Od tego obrzydliwego poglądu nie ucieknie żaden "obrońca zarodków".
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Z kolei niechęć do in vitro, to mówienie iż lepiej by było by te dzieci które się narodziły nigdy nie zaistniały. Od tego obrzydliwego poglądu nie ucieknie żaden "obrońca zarodków".
Absurd. Intencje są przecież takie, aby każdy, kto powstał mógł istnieć. Dlatego nikt by się ode mnie nie dowiedział, że chciałbym, aby go nie było.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | Zarodek może być człowiekiem, ale na pewno nie jest osobom i "ktosiem". Nie ma osobowosci, tożsamości etc...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > .. nikt by się ode mnie nie dowiedział, że chciałbym, aby go nie było. Czy to ma być 'łaskawe' przemilczenie, czy mógłbyś też powiedzieć: "cieszę się, że jesteś"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> .. nikt by się ode mnie nie dowiedział, że chciałbym, aby go nie było. >Czy to ma być 'łaskawe' przemilczenie, czy mógłbyś też powiedzieć: "cieszę się, że jesteś"? Mógłbym, tak samo, jak komuś, kto powstał wskutek gwałtu, mimo, że uważam gwałt za zło.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | Dziwne porównanie (mimo szlachetnych zapewne intencji) - poczęcie w laboratorium jest dobrowolne, za zgodą wszystkich stron - gwałt to przemoc.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Dziwne porównanie (mimo szlachetnych zapewne intencji) - poczęcie w laboratorium jest dobrowolne, za zgodą wszystkich stron - gwałt to p. rzemoc. Ech. Zobacz, co odpisałem Sylwkowi.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Z kolei niechęć do in vitro, to mówienie iż lepiej by było by te dzieci które się narodziły nigdy nie zaistniały. Od tego obrzydliwego poglądu nie ucieknie żaden "obrońca zarodków". > Absurd. Intencje są przecież takie, aby każdy, kto powstał mógł istnieć. Dlatego nikt by się ode mnie nie dowiedział, że chciałbym, aby go nie było. Czy stojąc na stanowisku przeciwnym technice in vitro z zasady nie określasz swojego stanowiska w kwestii istnienia tych osób? Skoro techniki powinno nie być, to nie powinno być również jej owoców. A prawda jest taka - efektem in vitro są dzieci. Efektem natury są obumarłe zarodki. Nie lubisz obumarłych zarodków - pretensje gdzie indziej, bowiem taka jest natura naszego rozwoju, że co drugi zarodek obumiera i nie potrafimy temu zapobiec.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>>Z kolei niechęć do in vitro, to mówienie iż lepiej by było by te dzieci które się narodziły nigdy nie zaistniały. Od tego obrzydliwego poglądu nie ucieknie żaden "obrońca zarodków". >> Absurd. Intencje są przecież takie, aby każdy, kto powstał mógł istnieć. Dlatego nikt by się ode mnie nie dowiedział, że chciałbym, aby go nie było. >Czy stojąc na stanowisku przeciwnym technice in vitro z zasady nie określasz swojego stanowiska w kwestii istnienia tych osób? Nie, podobnie, jak w przypadku ludzi powstałych wskutek gwałtu. >Skoro techniki powinno nie być, to nie powinno być również jej owoców. Takie rozumowania są niepotrzebne i szkodliwe społecznie. Tworzą jedynie podział miedzy grupami, które i tak mają problem ze spokojnym dyskutowaniem. Sylwek niepotrzebnie wysila swój, inteligentny skądinąd umysł i wypisuje takie rzeczy.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Nie, podobnie, jak w przypadku ludzi powstałych wskutek gwałtu.
Gdzie w przypadki in vitro obecne jest cierpienie, upokorzenie, poniżenie czy ból własciwy dla gwałtu? Czy wiesz co opisujesz? Bo w tej chwili dryfujesz w kierunku Terlikowskiego mówiącego, iż holocaust był niczym w porównaniu do zbrodni aborcyjnego ludobójstwa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Nie, podobnie, jak w przypadku ludzi powstałych wskutek gwałtu. >Gdzie w przypadki in vitro obecne jest cierpienie, upokorzenie, poniżenie czy ból własciwy dla gwałtu? Czy wiesz co opisujesz? Bo w tej chwili dryfujesz w kierunku Terlikowskiego mówiącego, iż holocaust był niczym w porównaniu do zbrodni aborcyjnego ludobójstwa.
Byłem absolutnie pewien, że w ten sposób zostanie to przez Ciebie zrozumiane. Nie chodziło o zrównanie tych rzeczy, a o pokazanie, że skoro powstanie kogoś wskutek gwałtu nie jest powodem, aby traktować tego kogoś gorzej czy nie cieszyć się istnieniem tej osoby, to tym bardziej nie jest tak w przypadku in vitro.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
>Byłem absolutnie pewien, że w ten sposób zostanie to przez Ciebie zrozumiane. Nie chodziło o zrównanie tych rzeczy
To dobrze.
>a o pokazanie, że skoro powstanie kogoś wskutek gwałtu nie jest powodem, aby traktować tego kogoś gorzej czy nie cieszyć się istnieniem tej osoby, to tym bardziej nie jest tak w przypadku in vitro.
Pytanie, czy "mordy na zarodkach" są usprawiedliwieniem dla odmawiania życia dla dzieci jakie potencjalnie mogłyby się narodzić? No bo skoro nie zrównujesz...
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > Ksiądz nie odbierze prawa do życia obiektowi, który już żyje i jest istotą ludzką. Jeśli obiektu jeszcze nie ma, to trudno mówić o odbieraniu mu prawa do życia. W każdym bądź razie określenie 'prawo do życia' ma już inny sens. W odniesieniu do tematu antykoncepcji to stanowisko również jest niejasne. Prawo do życia ma w ujęciu KK chyba jednak również osobnik, który mógłby powstać, ale nie powstanie przez gumkę...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Ksiądz nie odbierze prawa do życia obiektowi, który już żyje i jest istotą ludzką. Jeśli obiektu jeszcze nie ma, to trudno mówić o odbieraniu mu prawa do życia. W każdym bądź razie określenie 'prawo do życia' ma już inny sens. >W odniesieniu do tematu antykoncepcji to stanowisko również jest niejasne. Prawo do życia ma w ujęciu KK chyba jednak również osobnik, który mógłby powstać, ale nie powstanie przez gumkę...
Ciekwe. Czyli myślisz, że Kościół walczy o prawo do życia obiektów nieistniejących?
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>> Ksiądz nie odbierze prawa do życia obiektowi, który już żyje i jest istotą ludzką. Jeśli obiektu jeszcze nie ma, to trudno mówić o odbieraniu mu prawa do życia. W każdym bądź razie określenie 'prawo do życia' ma już inny sens. >>W odniesieniu do tematu antykoncepcji to stanowisko również jest niejasne. Prawo do życia ma w ujęciu KK chyba jednak również osobnik, który mógłby powstać, ale nie powstanie przez gumkę... >Ciekwe. Czyli myślisz, że Kościół walczy o prawo do życia obiektów nieistniejących? Tak myślę, bowiem nie potrafię w inny sposób wyjaśnić problemu gumki w KK.
A tak naprawdę to myślę, że KK potrzebuje pola do walki. Przegrał na gruncie teorii heliocentrycznej i wieku świata, przegrał na gruncie ewolucji, wymyka mu się z rąk powstanie życia bo brak tutaj argumentów. Dlatego musi koniecznie znaleźć jakieś pole, na którym mógłby wykazać własne przewagi i znaczenie - stąd nagły zwrot na inne zagadnienia. Tak w gruncie rzeczy KK przez całą historię koncentrował się na dwóch aspektach: seks i organizacja świata. Niekiedy dodawano fobie typu czarownice. Niestety - znacznie mniej uwagi poświęca się sprawom własnej moralności, a zdecydowanie więcej - cudzej.
|
|
| | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Łatwo jest kogoś nazwać szowinistą gatunkowym. Ciekawe czy być to zrobił, gdybym z płonącego domu uratował dziecko a nie kota, przy czym zakładamy, że sytuacja jest taka, że uratować można tylko jedno z dwojga.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > Zadałem to pytanie, bo wydaje mi się, że przed zniszczeniem danego obiektu powstrzymuje nas przede wszystkim fakt, że ów obiekt jest człowiekiem. Kryterium cierpienia fizycznego czy psychicznego jest ważne, ale to przede wszystkim natura danego bytu sprawia, że rozpoznajemy w nim dobro, na które nie podnosimy ręki. Czyli sprzeciwiasz się również odłączeniu funkcjonującego organizmu (ale z niepracującym mózgiem) od urządzeń podtrzymujących funkcje biologiczne? Zabicie goryla czy szympansa nie stanowi dla Ciebie problemu? > Nikt nie zabrania posiadania dziecka z tego prostego powodu, że można je przecież zawsze adoptować. Co do pozostałych metod chodzi jedynie o to, by nie wyrządzać innym krzywdy. Hmm... powodzenia w procedurze adopcyjnej. Znam osobiście parę, którą odrzucono z powodu depresji, na jaką leczył się mąż w wieku lat 21, teraz miał 28 i stwierdzili, że gdyby minęło przynajmniej 15 lat, to może, ale teraz to nie, bo to choroba psychiczna w końcu... No i dalej - po kwalifikacji powodzenia w czekaniu na małe dziecko. Najszybciej i najłatwiej adoptuje się dziecko powyżej 3 lat. Mniejsze to niezły horror czekania. A wiemy, że pierwsze 3 lata są kluczowe dla rozwoju emocjonalnego dziecka, nie każdy chce i marzy o wyciąganiu dziecka z problemów emocjonalnych, jakich nabawiło się w patologicznej rodzinie albo bidulu. Po trzecie - wiele emocji budzi się w czasie ciąży i to naprawdę robi różnicę, czy dziecko jest z nimi od poczęcia, czy też nie. Kobiety chcą poznać co to są nudności poranne, ich organizmy często wariują - miesiączki to horror, hormony sfiksowały, i każdy lekarz mówi - samo przejdzie po ciąży.
|
|
 | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > Jeśli mamy do wyboru zabić coś, co ma świadomość na poziomie 1 i coś, co ma świadomość na poziomie 1000, co lepiej wybrać? Od razu mówię, że kogoś się pozbyć trzeba, 1 nawet nie wie, że istnieje, 1000 ma wiele doświadczeń i będzie umierać w męczarniach. Hmmm... no ale oczywiście mały glut jest ważniejszy, niech 1000 sobie cierpi przez ten rok czy dwa Czyli - jak myślę, że rozumiem - nasze wybory powinny wybierać mniejsze zło? Jeśli dobrze rozumiem,to ja się zgadzam. Życie nie jest czarno-białe, jest skalą szarości. Nasze wybory niekiedy są łatwe, bowiem jasno-szare jest praktycznie białe, a ciemno-szare czarne. Ale niekiedy tak nie jest. Często alternatywą dla trudnego wyboru jest paskudne i złe coś. > To się tyczy aborcji, a teraz przechodzę do właściwego tematu.> Jeśli mamy kilka stworków o poziomie świadomości 1, to co za różnica, czy zginie ich 1 czy tysiąc, skoro i tak i tak jakiś z nich przeżyje? Ich to nie zaboli, strat nie będzie. "1000" nic nie będzie, 0 strat, za to jest ogromny zysk w postaci długo oczekiwanego dziecka. I teraz ponawiam pytanie: Czy ważniejszy jest stworek o poziomie świadomości 100, czy kilka stworków o poziomie 1? Moim zdaniem w tym przypadku nie liczy się ilość, tylko jakość.Hmm.. w sumie i tak racja, ale jeszcze raz się upomnę. Zarodki obumierają w czasie ich rozwoju. Tak jest i nie da się inaczej. Dlatego in vitro nie jest złe, jest tak samo dobre / złe jak naturalny proces.
|
|
|  | 3 na 3 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > Czyli - jak myślę, że rozumiem - nasze wybory powinny wybierać mniejsze zło?Tak jest. Przy czym krzywdzenie kogoś żyjącego jest o wiele gorszym złem niż pozbycie się paru tkanek, które nie zdają sobie sprawy z własnego istnienia. > Jeśli dobrze rozumiem,to ja się zgadzam. Życie nie jest czarno-białe, jest skalą szarości. Nasze wybory niekiedy są łatwe, bowiem jasno-szare jest praktycznie białe, a ciemno-szare czarne. Ale niekiedy tak nie jest.Jednak jeśli mamy wybór pomiędzy "Kompletnym Zakazem Bo Tak I Już" a "Mamy Demokrację - Wasze Życie, Wasza Sprawa" - to wg mnie należy walczyć. Dlatego mogę czasami przeginać, ale taka moja natura  > Zarodki obumierają w czasie ich rozwoju. Tak jest i nie da się inaczej. Dlatego in vitro nie jest złe, jest tak samo dobre / złe jak naturalny proces.Poza tym kobieta ma dużo komórek jajowych, właśnie na wypadek, gdyby coś poszło nie tak i kilka razy się nie udało(Bez względu na to, czy tego chce czy nie).
|
|
2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> Część osób zdaje się przekonywać argument, zgodnie z którym bliźnięta monozygotyczne są dowodem >na to, że zarodek ludzki to nie to samo, co człowiek. Skoro jednak dochodzi do rozdzielenia na >osobne organizmy oznacza to, że podział ten (w sensie informacji genetycznej) istniał od momentu >zapłodnienia. Od tego momentu istniała zatem para istot ludzkich. Ten pierwszy podział jest istotny, >drugi jest jedynie konsekwencją pierwszego.
Co? Podział na dwa zarodki jest czysto przypadkowy i nijak nie zależy od materiału.
Po prostu materiał genetyczny nie konstytuuje istoty ludzkiej - gdyby tal było, każda ludzka komórka z pełnym genomem byłaby odrębnym człowiekiem.
|
|
 | | dajmonion (3663 punktów) | >> Część osób zdaje się przekonywać argument, zgodnie z którym bliźnięta monozygotyczne są dowodem >>na to, że zarodek ludzki to nie to samo, co człowiek. Skoro jednak dochodzi do rozdzielenia na >>osobne organizmy oznacza to, że podział ten (w sensie informacji genetycznej) istniał od momentu >>zapłodnienia. Od tego momentu istniała zatem para istot ludzkich. Ten pierwszy podział jest istotny, >>drugi jest jedynie konsekwencją pierwszego. >Co? Podział na dwa zarodki jest czysto przypadkowy i nijak nie zależy od materiału. Właśnie nie jest przypadkowy, bo zależy od materiału. >Po prostu materiał genetyczny nie konstytuuje istoty ludzkiej - gdyby tal było, każda ludzka komórka z pełnym genomem byłaby odrębnym człowiekiem. Istote ludzką konstytuuje materiał genetyczny zdolny do wspomaganego rozwoju w odpowiednich warunkach. Nie każda komórka ludzkiego ciała jest do tego zdolna.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
|  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Właśnie nie jest przypadkowy, bo zależy od materiału.
??? Jakiekolwiek źródło dokumentujące te rewelacje? (skoro genom zawiera "dwie osoby" - to kazdy z bliźniaków dalej jest... dwoma osobami w jednym ciele, ma przecież ten sam genom).
Obawiam się, że nie tylko na wiedzy filozoficznej ci zbywa...
|
|
| |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Właśnie nie jest przypadkowy, bo zależy od materiału. >??? Jakiekolwiek źródło dokumentujące te rewelacje? (skoro genom zawiera "dwie osoby" - to kazdy z bliźniaków dalej jest... dwoma osobami w jednym ciele, ma przecież ten sam genom).
Źle mnie zrozumiałeś. Chodziło mi o to, że zarodek musi zawierać dodatkową informację o podziale, w przeciwnym wypadku podział byłby uwarunkowany czynnikami czysto zewnętrznymi.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>>Właśnie nie jest przypadkowy, bo zależy od materiału. >>??? Jakiekolwiek źródło dokumentujące te rewelacje? (skoro genom zawiera "dwie osoby" - to kazdy z bliźniaków dalej jest... dwoma osobami w jednym ciele, ma przecież ten sam genom). > Źle mnie zrozumiałeś. Chodziło mi o to, że zarodek musi zawierać dodatkową informację o podziale, w przeciwnym wypadku podział byłby uwarunkowany czynnikami czysto zewnętrznymi. O - brawo. I tak też jest właśnie.
|
|
|  | | Ania... (14138 punktów) | >Istote ludzką konstytuuje materiał genetyczny zdolny do wspomaganego rozwoju w odpowiednich warunkach. Nie każda komórka ludzkiego ciała jest do tego zdolna. Oczywiście nie każda. Ale wiele z nich jest. Niemal każdą komórkę z kompletem DNA można odróżnicować i skłonić do podziału. Sklonować. Niestety - tego nie wolno, więc nie porozmawiamy o szczegółach.
|
|
|  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>> Część osób zdaje się przekonywać argument, zgodnie z którym bliźnięta monozygotyczne są dowodem >>>na to, że zarodek ludzki to nie to samo, co człowiek. Skoro jednak dochodzi do rozdzielenia na >>>osobne organizmy oznacza to, że podział ten (w sensie informacji genetycznej) istniał od momentu >>>zapłodnienia. Od tego momentu istniała zatem para istot ludzkich. Ten pierwszy podział jest istotny, >>>drugi jest jedynie konsekwencją pierwszego. >>Co? Podział na dwa zarodki jest czysto przypadkowy i nijak nie zależy od materiału. >Właśnie nie jest przypadkowy, bo zależy od materiału.
Jest przypadkowy.
Genetycznie warunkowany może być przypadek bliźniąt dwujajowych, stąd istnieje wrodzona genetyczna skłonność do tego typu ciąż mnogich. Bliźnięta jednojajowe takiej skłonności nie wykazują. Nie ma żadnych przesłanek o determinacji genetycznej, co więcej - możemy zarodek sami rozdzielić i każda część przekształci się w kompletny zarodek. Skoro sami możemy to zrobić igłą preparacyjną, to chyba determinizm genetyczny można wsadzić do kosza.
|
|
6 na 6 | kognitywista (3391 punktów) | > Skoro jednak dochodzi do rozdzielenia na> osobne organizmy oznacza to, że podział ten (w sensie informacji genetycznej) istniał od momentu> zapłodnienia.Nie. Ten podział nie jest dziedzicznie zdeterminowany. Może co najwyżej istnieć genetyczna skłonność do takich podziałów. > Marek Borowski uważa, że embrion jest tylko potencjalnie człowiekiem.Ma rację. > Noworodek przecież w dużym stopniu też jest potencjalnie człowiekiem.A zygota - w małym stopniu. Bowiem z części komórek po jej podziale powstaje zarodek, a z części musi powstać łożysko (dokładniej - jego część płodowa). Czasem, wskutek błędu w różnicowaniu powstaje z zygoty wyłącznie łożysko, najczęściej w bezpostaciowej formie, czyli tzw. zaśniad groniasty całkowity, rodzaj nowotworu. Genom jaja nie uaktywnia się i w ogóle nie dochodzi do powstania zarodka. Tak więc nic tu nie jest od początku przesądzone. Pisałem już o tym ze trzy razy na tym forum, ale nigdy dość przypominania, skoro filozoficzny argument tożsamości zygotyczno-noworodkowej jest, jak widać, nieśmiertelny. I pewnie taki pozostanie. Ale nie dorabiajmy mu przynajmniej pseudonaukowego wdzianka ...
|
|
 | | AdamGr (3037 punktów) | Zatem jak postrzegać, mentalnie czy instrumentalnie. Dlaczego w kwestii aborcji istnieje magiczna granica przeistaczająca instrumentalizm w mentalizm? Odczuwanie bólu....podchodzimy cichcem do człowieka od tyłu i dźgamy go szpilką w zadek, obiekt doświadczalny wydaje z siebie "ała!", czy to definiuje go jako człowieka ? Nie. Odruch, odruchy istnieją na poziomie komórkowym. Noworodek tez zareaguje instynktownie nie wchodząc w skomplikowane reakcje ze światem zewnętrznym. Czy noworodek różni się mentalnie od wcześniaka? Zatem noworodek w dalszym ciągu jest potencjalnie człowiekiem. Co czyni "człowiekiem" ? Posiadanie układu nerwowego? A ludzie wegetujący podtrzymywani maszynowo ze śmiercią mózgowa gdzie się klasyfikują?
|
|
|  | 2 na 2 | kognitywista (3391 punktów) | >Zatem jak postrzegać, mentalnie czy instrumentalnie. Postrzeganie ma zawsze charakter mentalny, bo jest zjawiskiem mentalnym.
>Dlaczego w kwestii aborcji istnieje magiczna granica przeistaczająca instrumentalizm w mentalizm? Granica jest arbitralnie ustalona jedynie w aspekcie prawnym. Poza tym mamy proces, w którym nie ma żadnych granic. Są natomiast znaczące wydarzenia.
>Czy noworodek różni się mentalnie od wcześniaka? Noworodek różni się od wcześniaka. Wcześniak różni się od płodu. Płód różni się od zarodka. Zarodek różni się od zygoty. Zygota różni się od jaja i od plemnika.
>Zatem noworodek w dalszym ciągu jest potencjalnie człowiekiem. Słowa nie mają mocy magicznej. Noworodek jest noworodkiem.
|
|
| |  | | AdamGr (3037 punktów) | To w którym to momencie staje się człowiek człowiekiem ?
|
|
| | |  | 4 na 4 | kognitywista (3391 punktów) | >To w którym to momencie staje się człowiek człowiekiem ? "Momenty" to nieodzowny składnik scenariusza hollywoodzkiej superprodukcji. Człowiek staje się człowiekiem w wyniku procesu. Idź na linię produkcyjną zegarków i zapytaj w którym momencie zegarek staje się zegarkiem. Prawdopodobnie popukają się w czoło.
|
|
| | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | W wyniku procesu? Wymijająca odpowiedź. Wszak on nigdy się nie kończy, zaraz ktoś dorzuci i doda że człowiek cały czas się staje człowiekiem, kształtuje. Nie bawią mnie takie ciuciubabki, że niby coś ale nic i wszystko. To jest to samo w odniesieniu co próby tłumaczeń dogmatów religijnych przez wyznawców, że niby nic a coś, też taki "proces", zawiły i niewyjaśniony do końca, oparty na wierze. Z tej zawiłości i mglistości niewytłumaczalnej robi się zarzut, oczekując jasności. Tylko że wyznawcy akurat w kwestii "człowiek" są precyzyjni : od poczęcia. Tutaj tez chciałbym uzyskać taką samą precyzje. Zatem konkretnie od kiedy ? Od którego momentu jeśli nie od początku ?
Skoro wymaga się precyzji w tłumaczeniu i wyjaśnianiu dogmatów i zawiłości to działa to tez w druga stronę, czyż nie? Bo jeśli nie to wkracza tu logika Kalego.
|
|
| | | | |  | | kognitywista (3391 punktów) | >W wyniku procesu? >Wymijająca odpowiedź. Myślałem, że wyjątkowo konkretna. Wyżej podałem nawet główne stadia tego procesu, a w ostatnim poście posłużyłem się dodatkowo analogią, żeby nie było wątpliwości.
>Wszak on nigdy się nie kończy, zaraz ktoś dorzuci i doda że człowiek cały czas się staje człowiekiem, kształtuje. I ten ktoś też będzie miał rację, jeśli będzie chciał uwypuklić np. rozwój moralny i intelektualny, kosztem precyzji opisu rozwoju biologicznego. Możemy dla uproszczenia przyjąć, że przy urodzeniu organizm człowieka jest już w dużym stopniu rozwinięty i nie wybiegać aż tak daleko w przyszłość. Ale jak ktoś się uprze - proszę bardzo.
>Nie bawią mnie takie ciuciubabki, że niby coś ale nic i wszystko. >To jest to samo w odniesieniu co próby tłumaczeń dogmatów religijnych przez wyznawców, że niby nic a coś, też taki "proces", zawiły i niewyjaśniony do końca, oparty na wierze. Fascynująco zawiły, a mimo to prawie do końca wyjaśniony przez naukowców. Nic na wiarę, w przeciwieństwie do dogmatów religijnych, których nawet nie powinno się próbować tłumaczyć - wszak to w końcu dogmaty. Weź do ręki współczesny podręcznik embriologii i po przeczytaniu powiedz mi, co jeszcze chciałbyś wyjaśnić. Problem polega na tym, że Ty nic nie chcesz wyjaśniać lecz nazywać. Chciałbyś koniecznie nazwać któryś z etapów rozwoju płodowego mianem zarezerwowanym dla szerszego pojęcia. Płód ma wiele "z człowieka" ale też wiele "z człowieka" mu brakuje. Dlatego nazywamy go płodem - jest to bardzo precyzyjnie określone pojęcie. Zastanów się, dlaczego chcesz używać w miejsce tego określenia wyrazu "człowiek", które ma inny zakres pojęciowy. To jest właśnie mącenie wody i gmatwanie pojęć. Jeśli chciałbyś postulować np. przyznanie płodowi identycznych praw, jakie ma narodzony człowiek, to trochę się zdziwię, ale chętnie podyskutuję na ten temat. Natomiast bałagan pojęciowy nie służy niczemu. Albo raczej służy propagandzie i prowokacji.
|
|
| | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Jakiej prowokacji ? Z tą prowokacją to już zaczynasz argumentować jak zaatakowani fanatycy wiary  Proces? W tymże procesie tak naprawdę pełnie praw jako człowiek w społeczeństwie otrzymuje w wieku 18 lat (21), częściowe w 16 roku i jest pod ochroną od momentu narodzin. Ma też jakieś prawa od pewnego momentu ciąży. I to jest ten twój formalny proces uznany społecznie, granice, to dokładnie kryje się pod kamuflażem "proces". Czy to dziwne że chce konkretów w jaki sposób inni postrzegają człowieka i w którym momencie uznają człowieka za człowieka? "Od momentu narodzin" - no to jest dla mnie konkret i jest zupełnie jasne, obojętnie kto to wypowie babka na Helu czy Hindus w Bombaju. "Proces" - wybacz, ale to jest jakieś tam "bleble coś tam coś tam", a ponieważ nic kompletnie no to...że płód komórka i ponownie coś tam tylko od strony nauki - co użyłeś ponownie z "braku laku". Ponieważ zarzucasz mi akt prowokacji i propagandy (sic! niby jakiej i ku czemu...?) to ja już nie naciskam. "Proces" to dla mnie niestety bełkot (bez urazy) identyczny z tym jaki prezentują fanatycy tłumacząc paradoksalne dogmaty swojej wiary. "Coś tam...coś tam".  Pazdrawlaju
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | kognitywista (3391 punktów) | > Czy to dziwne że chce konkretów w jaki sposób inni postrzegają człowieka i w którym momencie uznają człowieka za człowieka?A ja bym chciał wiedzieć, od kiedy mężczyznę, który zaczyna tracić włosy, można uznać za łysego ? > "Od momentu narodzin" - no to jest dla mnie konkretCzy przestaniesz wreszcie okradać supermarkety ? Proszę o konkret: tak albo nie. Żadne tam: ble-ble  > Ponieważ zarzucasz mi akt prowokacji i propagandy (sic! niby jakiej i ku czemu...?) to ja już nie naciskam.Szukam możliwych uzasadnień dla wprowadzania bałaganu pojęciowego. Może coś przeoczyłem. Nie znam Twoich motywacji. Przyjmuję, że robisz to w dobrej wierze, ale nadal nie wiem, dlaczego koniecznie musimy ustalić gdzieś granicę, której nie ma. > "Proces" to dla mnie niestety bełkotTwój "problem" kojarzy mi się z zagwozdką, jaką miał pewien znajomy urzędnik PKZ (Pracownie Konserwacji Zabytków) z wypełnianiem rubryki "stan obiektu". Można było wybrać jedynie "zachowany" lub "ruiny". Granica jest po prostu płynna ... obiekt niszczejąc traci powoli coraz więcej cech np. zamku a nabywa coraz więcej cech ruiny. Granicy, której szukasz, nie można odkryć, bo ona nie istnieje. Można ją natomiast ustalić.
|
|
| | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Idź na linię produkcyjną zegarków i zapytaj w którym momencie zegarek staje się zegarkiem. Prawdopodobnie popukają się w czoło. Przecież to jest zupełnie błędna analogia. Zegarek działa dopiero jak jest złożony, a istota ludzka działa czyli żyje od zapłodnienia.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | |  | | kognitywista (3391 punktów) | >>Idź na linię produkcyjną zegarków i zapytaj w którym momencie zegarek staje się zegarkiem. Prawdopodobnie popukają się w czoło. > Przecież to jest zupełnie błędna analogia. Zegarek działa dopiero jak jest złożony, a istota ludzka działa czyli żyje od zapłodnienia. Nie chodzi o to, od kiedy działa, ale o to, od kiedy możemy go uznać za zegarek, choćby jeszcze nie działający.
|
|
| | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>>Idź na linię produkcyjną zegarków i zapytaj w którym momencie zegarek staje się zegarkiem. Prawdopodobnie popukają się w czoło. >> Przecież to jest zupełnie błędna analogia. Zegarek działa dopiero jak jest złożony, a istota ludzka działa czyli żyje od zapłodnienia. >Nie chodzi o to, od kiedy działa, ale o to, od kiedy możemy go uznać za zegarek, choćby jeszcze nie działający. Od momentu, gdy można go włączyć. Zygota jest włączona od zapłodnienia.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
>Od momentu, gdy można go włączyć. Czy zegarek bez baterii jest już zegarkiem, czy jeszcze nie? Włączyć go wszak nie można... >Zygota jest włączona od zapłodnienia. Włączony zegarek pokazuje godzinę. Co robi włączona zygota?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Zygota jest włączona od zapłodnienia.> Włączony zegarek pokazuje godzinę. Co robi włączona zygota?Będę strzelał: uczestniczy w Bożym Planie Zbawienia?
|
|
| | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Od momentu, gdy można go włączyć. >Czy zegarek bez baterii jest już zegarkiem, czy jeszcze nie? Włączyć go wszak nie można... Można powiedzieć, że to nie jest jeszcze zegarek. Bez baterii zegarek nie może działać. Co to za zegarek, który nie działa. Wprawdzie mówi się o wkładaniu baterii do zegarka, ale jest to niedoskonałość języka potocznego. Tak samo protogwiazda nie jest gwiazdą we właściwym tego słowa znaczeniu, bo nie zaczęły się w niej jeszcze reakcje termojądrowe. >>Zygota jest włączona od zapłodnienia. >Włączony zegarek pokazuje godzinę. Co robi włączona zygota? Żyje i rozwija się. > Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | >>Czy zegarek bez baterii jest już zegarkiem, czy jeszcze nie? Włączyć go wszak nie można... > Można powiedzieć, że to nie jest jeszcze zegarek. Leży u mnie coś takiego w domu. Wszyscy mówią, że to zegarek, a ja otwieram z tyłu klapkę i im na to: "A figę z makiem. To nie zegarek, bo nie ma baterii". Poradzili mi iść do psychiatry ...
|
|
| | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>>Czy zegarek bez baterii jest już zegarkiem, czy jeszcze nie? Włączyć go wszak nie można... >> Można powiedzieć, że to nie jest jeszcze zegarek. >Leży u mnie coś takiego w domu. Wszyscy mówią, że to zegarek, a ja otwieram z tyłu klapkę i im na to: "A figę z makiem. To nie zegarek, bo nie ma baterii". Poradzili mi iść do psychiatry ...
Napisałem wyżej, że to wynika z niedoskonałości języka potocznego. Widzę, że nie zrozumiano mnie zupełnie, więc wyjaśnię to na konkretach. Otóż mówimy na przykład o zdrowej żywności, choć nie chodzi o to, że jest zdrowa sama w sobie, a o to, że służy zdrowiu człowieka. Zegarek bez baterii nie jest zegarkiem we właściwym tego słowa znaczeniu, choć ludzie tak mówią na podstawie zewnętrznego podobieństwa zegarka i obiektu bardzo zbliżonego wyglądem choć nie posiadającego istotnego elementu potrzebnego do działania całego mechanizmu. Ktoś mógłby się pomylić i nazwać trupa człowiekiem, który śpi. Chyba zgodzisz się ze mną, że nie jest to argument przeciwko definicji człowieka.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | |  | | kognitywista (3391 punktów) | > Napisałem wyżej, że to wynika z niedoskonałości języka potocznego. Widzę, że nie zrozumiano mnie zupełnie, więc wyjaśnię to na konkretach. Otóż mówimy na przykład o zdrowej żywności, choć nie chodzi o to, że jest zdrowa sama w sobie, a o to, że służy zdrowiu człowieka. Zegarek bez baterii nie jest zegarkiem we właściwym tego słowa znaczeniu, choć ludzie tak mówią na podstawie zewnętrznego podobieństwa zegarka i obiektu bardzo zbliżonego wyglądem choć nie posiadającego istotnego elementu potrzebnego do działania całego mechanizmu. Ktoś mógłby się pomylić i nazwać trupa człowiekiem, który śpi. Chyba zgodzisz się ze mną, że nie jest to argument przeciwko definicji człowieka. Jest to argument za tym, by pochopnie nie definiować w uproszczony sposób złożonych problemów. Do czego jest Ci potrzebna ta definicja człowieka ? Chcesz rozpatrywać etyczny aspekt dopuszczalności przerywania ciąży i skazywania na obumarcie nadmiarowych zarodków przy "in vitro" ? W porządku, chyba o to nam tutaj chodzi. Do tego nie jest potrzebna żadna definicja "człowieka". Nasza wiedza na temat embriologi (w tym świadomość iż nie jest to embriologia żaby) jest wystarczająca, by odnosić się do tego procesu i do naszych w nim manipulacji bezpośrednio, pomijając wcześniejsze sztuczne definiowanie "człowieczeństwa".
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Mnie do niczego. Ja od początku mówię o języku faz rozwojowych i języku tożsamości gatunkowej.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Ignorancja (4718 punktów) | Śliczna wymiana myśli, aż żal nie zacytować w całości. >>>>Idź na linię produkcyjną zegarków i zapytaj w którym momencie zegarek staje się zegarkiem. Prawdopodobnie popukają się w czoło. >>> Przecież to jest zupełnie błędna analogia. Zegarek działa dopiero jak jest złożony, a istota ludzka działa czyli żyje od zapłodnienia. >>Nie chodzi o to, od kiedy działa, ale o to, od kiedy możemy go uznać za zegarek, choćby jeszcze nie działający. >Od momentu, gdy można go włączyć. Zygota jest włączona od zapłodnienia.
Acha. No tak. Dopiero po włączeniu zegarek zaczyna spełniać swoje funkcje. Ciekawe jakie istotne funkcje np. społeczne spełnia "włączona zygota"? Pytam zwłaszcza w kontekście "zygot włączonych" niechcący w rodzinach patologicznych.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Przecież to jest zupełnie błędna analogia. Zegarek działa dopiero jak jest złożony, a istota ludzka działa czyli żyje od zapłodnienia. >Nie chodzi o to, od kiedy działa, ale o to, od kiedy możemy go uznać za zegarek, choćby jeszcze nie działający.
Fakt działania jest właśnie kluczowy. O zegarku można powiedzieć dopiero wtedy gdy ma wszystkie istotne elementy do działania. Można go wtedy włączyć lub nie. Zygota działa od zapłodnienia.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>Fakt działania jest właśnie kluczowy. >Zygota działa od zapłodnienia. Działa tak samo jak dorosły człowiek? Bo ja mam wrażenie, że nie.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Człowiek jest obiektem podlegającym procesowi, czyli podmiotem zmian podczas całego swojego życia. Wskazuje na to fakt posiadania zasady tożsamości czyli kodu genetycznego. Tak jak nie kwestionujemy płci małej dziewczynki na podstawie braku piersi czy miesiączki, tak też nie ma sensu kwestionować człowieczeństwo obiektu, który nie ma serca czy mózgu.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | kognitywista (3391 punktów) | >Człowiek jest obiektem podlegającym procesowi, czyli podmiotem zmian podczas całego swojego życia. Wskazuje na to fakt posiadania zasady tożsamości czyli kodu genetycznego. To jedynie tożsamość w aspekcie genetycznym. Posiada ją także złuszczona komórka naskórka.
>Tak jak nie kwestionujemy płci małej dziewczynki na podstawie braku piersi czy miesiączki, tak też nie ma sensu kwestionować człowieczeństwo obiektu, który nie ma serca czy mózgu. Płci nie definiuje się na podstawie obecności piersi czy miesiączki. Definicja człowieczeństwa jest (jak widać po licznych odnośnych wątkach na tym forum) o wiele trudniejsza i bardziej złożona. Skoro wyżej piszesz, że zegarek nie jest zegarkiem bez baterii, bo nie działa, to chyba także człowiek bez mózgu nie jest jeszcze człowiekiem, bo jak może działać ta istota bez mózgu. Z pewnością jakoś tam działa, ale na pewno nie jak człowiek.
|
|
| | | | | |  | -3 na 3 | dajmonion (3663 punktów) | >>Człowiek jest obiektem podlegającym procesowi, czyli podmiotem zmian podczas całego swojego życia. Wskazuje na to fakt posiadania zasady tożsamości czyli kodu genetycznego. >To jedynie tożsamość w aspekcie genetycznym. Posiada ją także złuszczona komórka naskórka. Wsadź ja zatem do macicy i poczekaj aż się coś urodzi.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | To ma być argument?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) |
> Wsadź ja zatem do macicy i poczekaj aż się coś urodzi.
W gruncie rzeczy na tym polega klonowanie. Już działa u wielu zwierząt - kwestią udoskonalenia techniki jest sukces tej technologii u ludzi.
|
|
| | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Wsadź ja zatem do macicy i poczekaj aż się coś urodzi. >W gruncie rzeczy na tym polega klonowanie. Już działa u wielu zwierząt - kwestią udoskonalenia techniki jest sukces tej technologii u ludzi. Zupełnie nie. Klonowanie polega na wyrwaniu jądra z komórki somatycznej i przeniesieniu do komórki jajowej, która wcześniej została go pozbawiona. Z komórki somatycznej wsadzonej do macicy nic nie powstanie.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>> Wsadź ja zatem do macicy i poczekaj aż się coś urodzi. >>W gruncie rzeczy na tym polega klonowanie. Już działa u wielu zwierząt - kwestią udoskonalenia techniki jest sukces tej technologii u ludzi. Zupełnie nie. Klonowanie polega na wyrwaniu jądra z komórki somatycznej i przeniesieniu do komórki jajowej, która wcześniej została go pozbawiona. Z komórki somatycznej wsadzonej do macicy nic nie powstanie. Wszystko zależy od technologii. Ta daje najlepsze rezultaty, ale wykonuje się różne procedury. Istnieją metody odróżnicowywania komórek, które dają różne rezultaty. Wiesz coś o badaniach nad somatycznymi komórkami macierzystymi? Poza tym materiał genetyczny znajduje się przede wszystkim w jądrze, a więc możemy spokojnie jądro traktować jako nośnik materiału genetycznego komórki.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | > Zupełnie nie. Klonowanie polega na wyrwaniu jądra z komórki somatycznej i przeniesieniu do komórki jajowej, która wcześniej została go pozbawiona. Z komórki somatycznej wsadzonej do macicy nic nie powstanie.
Z "jaja" wsadzonego do macicy prawdopodobnie też nie. I co z tego - potrzeba dziesiątki innych czynników. Boże, co ty chcesz udowodnić. Ze jajo, wbrew temu co widać, nie jest po prostu kolejną komórka wyspecjalizowaną w pewnej funkcji (tworzenie zarodka), tylko nośnikiem mitycznej duszy? Bo do tego się sprowadza twoja paplanina zalewająca ten wątek.
|
|
| | | | | | | | | |  | | sztejkat (4743 punktów) | Dla kogoś, kto wierzy w istnienie duszy moment "przypisania" jej do nośnika materialnego jest momentem, od którego można mówić o istnieniu człowieka. Nie powinniśmy zapominać, że żyjemy pośród ludzi, dla których istnienie duszy jest oczywistym faktem. I na bazie tego faktu, na drodze jak najbardziej racjonalnego wnioskowania, poszukuje się momentu od którego "dusza siedzi w człeku", po to, by wiedzieć kiedy mamy do czynienia z bytem ważnym, ważkim, obdarzonym cząstką boską, a kiedy z czymś, co jest czystą marną materią.
Różnice w podejściu do płodów, zarodków, ale także i do zwierząt są skutkiem myślenia z perspektywy "ludzkiej duszy" albo z perspektywy "zwierzęcej natury człowieka".
Prawo, w przeciwieństwie do nauki, nie ustala stanu rzeczywistego, ale reguluje relacje społeczne, ustalając, jak mają zachowywać się ludzie, których "oczywiste oczywistości" są skrajnie różne.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Zupełnie nie. Klonowanie polega na wyrwaniu jądra z komórki somatycznej i przeniesieniu do komórki jajowej, która wcześniej została go pozbawiona. Z komórki somatycznej wsadzonej do macicy nic nie powstanie. >Z "jaja" wsadzonego do macicy prawdopodobnie też nie. I co z tego - potrzeba dziesiątki innych czynników.
Jajo posiadające te czynniki rozwija się. Czy dzieje się tak w przypadku somatycznej komórki macierzystej dysponującej dowolną liczbą tych czynników?
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) |
>Skoro wyżej piszesz, że zegarek nie jest zegarkiem bez baterii, bo nie działa, to chyba także człowiek bez mózgu nie jest jeszcze człowiekiem, bo jak może działać ta istota bez mózgu. Z pewnością jakoś tam działa, ale na pewno nie jak człowiek. > śmierć mózgu uznajemy za koniec osoby, na tyle wiarygodny to aspekt, że p takim zdarzeniu odłącza się organizm od aparatury podtrzymującej życie. płody z bezmózgowiem usuwa się lub wywołuje ich przedwczesny poród niezależnie od miesiąca ciąży A więc tak jest istotnie. Formalnie osoba bez mózgu nie jest osobą ani człowiekiem i nie jest objęta prawną ochroną, przynależną osobom.
|
|
| | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Istota ludzka, która nie ma jeszcze mózgu posiada zasadę życia i tożsamości (wszystkie istotne elementy w postaci informacji genetycznej). Istota, której obumarł mózg - nie posiada już zasady życia ani tożsamości. Nie posiada zasady życia, bo nie będzie żyła bez mózgu. Nie posiada zasady tożsamości, bo jeden z istotnych elementów jest nieobecny. "Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | > Istota ludzka, która nie ma jeszcze mózgu posiada zasadę życia i tożsamości (wszystkie istotne elementy w postaci informacji genetycznej). Istota, której obumarł mózg - nie posiada już zasady życia ani tożsamości. Nie posiada zasady życia, bo nie będzie żyła bez mózgu. Nie posiada zasady tożsamości, bo jeden z istotnych elementów jest nieobecny.A cóż to jest zasada życia?  Istota, której mózg obumarł ma zasadniczo ten sam materiał genetyczny.
|
|
| | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > > Istota ludzka, która nie ma jeszcze mózgu posiada zasadę życia i tożsamości (wszystkie istotne elementy w postaci informacji genetycznej). Istota, której obumarł mózg - nie posiada już zasady życia ani tożsamości. Nie posiada zasady życia, bo nie będzie żyła bez mózgu. Nie posiada zasady tożsamości, bo jeden z istotnych elementów jest nieobecny.A cóż to jest zasada życia?  > Istota, której mózg obumarł ma zasadniczo ten sam materiał genetyczny. Ale nie ma możności żyć dalej, w przeciwieństwie do zarodka. To po pierwsze. Po drugie człowiek, któremu obumarł mózg po prostu go już nie ma, w przeciwieństwie do zarodka, który posiada go w postaci informacji genetycznej. Analogia jest zatem podwójnie błędna.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) |
> Ale nie ma możności żyć dalej, w przeciwieństwie do zarodka.
To bez znaczenia. Zarodek jest bez mózgu, i takie ciało jest bez mózgu. Pozwalamy zabić takie ciało, nie dlatego, że "nie ma dalej życia" ale dlatego, że nie jest już osobą, człowiekiem w bardziej niż czysto biologicznym sensie. Z kolei zarodek jeszcze nie jest. Zaś potencjał praw mu nie przypisuje, bo wtedy ludzkie prawa powinny mieć też gamety - one też w odpowiednich warunkach ( po połączeniu z inną gametą i umieszczeniu w macicy) mogą stać się ludźmi.
>To po pierwsze. Po drugie człowiek, któremu obumarł mózg po prostu go już nie ma, w przeciwieństwie do zarodka, który posiada go w postaci informacji genetycznej. Analogia jest zatem podwójnie błędna.
???? Że co? To czysty bełkot! "Mózg w postaci informacji genetycznej". Co za kpiny.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Ale nie ma możności żyć dalej, w przeciwieństwie do zarodka. >To bez znaczenia. Zarodek jest bez mózgu, i takie ciało jest bez mózgu. Pozwalamy zabić takie ciało, nie dlatego, że "nie ma dalej życia" ale dlatego, że nie jest już osobą, człowiekiem w bardziej niż czysto biologicznym sensie. Z kolei zarodek jeszcze nie jest.
Owszem jest, ponieważ, trzeba być istotą ludzką żeby wykształcić ludzki mózg. Trzeba też bardzo się postarać, aby nie zauważyć, że sytuacja nie jest tu symetryczna i to pod bardzo istotnym względem: Pojawienie się mózgu nie jest granicą między życiem a śmiercią, przy czym życie embrionu jest nową jakością od momentu zapłodnienia.
>Zaś potencjał praw mu nie przypisuje, bo wtedy ludzkie prawa powinny mieć też gamety - one też w odpowiednich warunkach ( po połączeniu z inną gametą i umieszczeniu w macicy) mogą stać się ludźmi.
Plemnik i komórka jajowa żyją własnym życiem. Życie plemnika nie jest życiem istoty ludzkiej, podobnie jak życie komórki jajowej. Po połączeniu nie ma już plemnika i komórki jajowej tylko obiekt, który żyje swoim życiem. Jego życie zostało uruchomione w momencie zapłodnienia.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> Owszem jest, ponieważ, trzeba być istotą ludzką żeby wykształcić ludzki mózg. Trzeba też bardzo się postarać, aby nie zauważyć, że sytuacja nie jest tu symetryczna i to pod bardzo istotnym względem: Pojawienie się mózgu nie jest granicą między życiem a śmiercią, przy czym życie embrionu jest nową jakością od momentu zapłodnienia. To nie ma znaczenia. Po pierwsze, gdy porzucimy mętne i nic nie znaczące okreslenia "nowej" jakości zostanie nam trywialna róznica: zarodek pozbawiony 99% cech decydujacych o człowieczeństwie "dorosłych" ludzi, w przeciwieństwie do zwłok posiada metabolizm. To zadna nowa jakosc- jedna z licznych cech, którą trudno uznać za istotną z etycznego punktu widzenia, skoro ten metabolizm nie daje jeszcze podstaw do odczuwania pragnień, strachu, bólu, radości, posiadania oczekiwań etc. Teraz - taki pozbawiony jakiejkolwiek rzeczywistej podmiotowości zarodek ma być traktowany jak czlowiek, ma być powodem do zadwania cierpienia ludziom zdolnym go odczuwac. To niegodziwe, i jak pokazałem, nieuzasadnione. Znaczy się, religia ma uzasadnienie - zakłada, że poza światem materialnym istnieje duchowy, i na tej płaszczyznie zarodek posiada istotną cechę wspólną z dorosłymi ludźmi - duszę. Ale to zabobon, który nie moze miec wpływu na racjonalną ocenę etyki takich zabiegów jak aborcja czy in vitro.
> Plemnik i komórka jajowa żyją własnym życiem. Życie plemnika nie jest życiem istoty ludzkiej, podobnie jak życie komórki jajowej. Po połączeniu nie ma już plemnika i komórki jajowej tylko obiekt, który żyje swoim życiem. Jego życie zostało uruchomione w momencie zapłodnienia.
Że jak? Swoim życiem, to nie żyją nawet noworodki i dzieci, nastolatkowie. Zresztą, to znowu wprowadzanie mętnych i nic nie znaczących kategorii. Równie dobrze i dorośli nie żyją w pełni woim życiem - wchodzą wszak w relacje społeczne, albo, z drugiej strony, śmiesznym jest negować autonomię plemnika jako potencjalnego człowieka, skoro zygota sama też nic nie wskóra i jej "autonomia" egzystencjalna to kłamstwo w żywe oczy.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >To nie ma znaczenia. Po pierwsze, gdy porzucimy mętne i nic nie znaczące okreslenia "nowej" jakości zostanie nam trywialna róznica: zarodek pozbawiony 99% cech decydujacych o człowieczeństwie "dorosłych" ludzi, w przeciwieństwie do zwłok posiada metabolizm. Skąd wziąłeś tą liczbę? Proszę bardzo. Przeprowadź rachunki. Niemowlę też nie ma wielu bardzo ważnych cech.
>To żadna nowa jakosc- jedna z licznych cech, którą trudno uznać za istotną z etycznego punktu widzenia, skoro ten metabolizm nie daje jeszcze podstaw do odczuwania pragnień, strachu, bólu, radości, posiadania oczekiwań etc. W embrionie istnieją realne podstawy do odczuwania pragnień, strachu, bólu, radości, posiadania oczekiwań. Twój emotywizm jest zbyt prymitywny do rozwiązywania skomplikowanych problemów bioetycznych. Nie załatwia się ich jednym tylko kryterium. Ja go nie odrzucam, ale ono nie jest jedyne. Ludzie, którzy nie pozwalali na zabranie krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego też cierpieli, ale to nie był żaden argument, bo ma być rozdział kościoła od państwa.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | kognitywista (3391 punktów) | >Ludzie, którzy nie pozwalali na zabranie krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego też cierpieli, ale to nie był żaden argument, bo ma być rozdział kościoła od państwa. Ja cierpię, gdy mi auto odholowują, zostawione na zakazie parkowania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > >Ludzie, którzy nie pozwalali na zabranie krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego też cierpieli, ale to nie był żaden argument, bo ma być rozdział kościoła od państwa.> Ja cierpię, gdy mi auto odholowują, zostawione na zakazie parkowania.> bo to trzeba za szybkę przednia dać małą karteczkę: "proszę o wyrozumiałość udzielam ostatniego namaszczenia ks.Mariusz tel kom: 666-666-666" i nikt auta nie rusza... a jak walnąć tam pieczątkę jakiejś parafii to już jak list żelazny! ale bywa i tak: demotivation.ru/dbdkkjur6jhspic.html
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
> W embrionie istnieją realne podstawy do odczuwania pragnień, strachu, bólu, radości, posiadania oczekiwań.
Istnieją potencjalne podstawy. Ale takie podstawy istnieją nawet w gametach, czy, o zgrozo, w każdej komórce somatycznej branej z osobna.
Twoje pojęcie "zasady tożsamości" jest delikatnie mówiąc bezsensowne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> W embrionie istnieją realne podstawy do odczuwania pragnień, strachu, bólu, radości, posiadania oczekiwań. >Istnieją potencjalne podstawy. Ale takie podstawy istnieją nawet w gametach, czy, o zgrozo, w każdej komórce somatycznej branej z osobna. Nie, realne. Co to znaczy potencjalne? To jest przecież konkretny materiał. Płeć ma realną podstawę w tym czy układ chromosomow jest typu XX czy XY czy innego.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
tak, a kupa cegieł jest realnie domem...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>> W embrionie istnieją realne podstawy do odczuwania pragnień, strachu, bólu, radości, posiadania oczekiwań. >>Istnieją potencjalne podstawy. Ale takie podstawy istnieją nawet w gametach, czy, o zgrozo, w każdej komórce somatycznej branej z osobna. >Nie, realne. Co to znaczy potencjalne? To jest przecież konkretny materiał. Płeć ma realną podstawę w tym czy układ chromosomow jest typu XX czy XY czy innego. Było tyle razy, że do znudzenia.
Oczywiście że potencjalne, bowiem sam fakt osiągnięcia momentu narodzin jest w naturze wyłącznie potencjalny. Bez ingerencji człowieka oczywiście.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>>> W embrionie istnieją realne podstawy do odczuwania pragnień, strachu, bólu, radości, posiadania oczekiwań. >>>Istnieją potencjalne podstawy. Ale takie podstawy istnieją nawet w gametach, czy, o zgrozo, w każdej komórce somatycznej branej z osobna. >>Nie, realne. Co to znaczy potencjalne? To jest przecież konkretny materiał. Płeć ma realną podstawę w tym czy układ chromosomow jest typu XX czy XY czy innego. >Było tyle razy, że do znudzenia. >Oczywiście że potencjalne, bowiem sam fakt osiągnięcia momentu narodzin jest w naturze wyłącznie potencjalny. Bez ingerencji człowieka oczywiście.
Ja rozumiem, że to czy się dziecko urodzi zależy od wielu czynników. Tym niemniej płeć zależy przede wszystkim od układu chromosomów, a nie od okoliczności czy zależności. Chromosomy to realne obiekty.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Oczywiście że potencjalne, bowiem sam fakt osiągnięcia momentu narodzin jest w naturze wyłącznie potencjalny. Bez ingerencji człowieka oczywiście. > Ja rozumiem, że to czy się dziecko urodzi zależy od wielu czynników. Tym niemniej płeć zależy przede wszystkim od układu chromosomów, a nie od okoliczności czy zależności. Chromosomy to realne obiekty. Nie tylko - można modyfikować płeć przebiegiem ciąży. Co wiemy np. po przypadkach hermafrodytyzmu. Zresztą - u innych gatunków bywa różnie, więc to nie jest generalna zasada.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Mam pytanie trochę z innej beczki. Czy nie masz wrażenia, że ta dyskusja ma podobny schemat?: -Widziałem kobietę -Skąd wiesz? -Miała długie włosy -Faceci też mają -Miała piersi i pochwę -Szympansice też mają -Miała ruchy kobiece -Drag queen też mają -...
Innymi słowy, jak się chce zanegować jakiś byt, to zawsze to się uda. Ludzie mają podobno bardzo zbliżony kod genetyczny do kodu szympansów. Myślę, że z powodzeniem udałoby się zacieranie różnicy między jednymi a drugimi.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Plemnik i komórka jajowa żyją własnym życiem. Życie plemnika nie jest życiem istoty ludzkiej, podobnie jak życie komórki jajowej. Po połączeniu nie ma już plemnika i komórki jajowej tylko obiekt, który żyje swoim życiem. Jego życie zostało uruchomione w momencie zapłodnienia. >Że jak? Swoim życiem, to nie żyją nawet noworodki i dzieci, nastolatkowie. Zresztą, to znowu wprowadzanie mętnych i nic nie znaczących kategorii. Równie dobrze i dorośli nie żyją w pełni woim życiem - wchodzą wszak w relacje społeczne
Przecież to oczywiste, że pisząc o życiu miałem na myśli życie biologiczne, a nie życie w szerszym znaczeniu.Biologicznie mamy do czynienia ze względnie autonomicznymi ustrojami. Osobnym ustrojem jest plemnik, osobnym zygota.
>albo, z drugiej strony, śmiesznym jest negować autonomię plemnika jako potencjalnego człowieka, skoro zygota sama też nic nie wskóra i jej "autonomia" egzystencjalna to kłamstwo w żywe oczy.
Plemnik nie jest istotą ludzką, plemnik pozostanie plemnikiem. Jak się połączy z komórką jajową to nie ma już plemnika. Poza tym nigdzie nie pisałem, że plemnik, embrion czy płód posiadają pełną autonomię. Autonomia jest wprawdzie względna, tym niemniej ona istnieje.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | kognitywista (3391 punktów) | >posiada go w postaci informacji genetycznej Zapraszam do mnie na przepyszne spaghetti. Dostaniesz je co prawda, w postaci przepisu na kartce, ale mam nadzieję, że będzie Ci równie smakowało ...
|
|
| | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > >posiada go w postaci informacji genetycznej> Zapraszam do mnie na przepyszne spaghetti. Dostaniesz je co prawda, w postaci przepisu na kartce, ale mam nadzieję, że będzie Ci równie smakowało ... Zjem tą kartkę jeśli ty podrzesz czek tylko dlatego, że nie jest gotówką 
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | > Zjem tą kartkę jeśli ty podrzesz czek tylko dlatego, że nie jest gotówką Mylisz się, czek nie jest gotówką, ale jest de facto rzeczywsitym pieniądzem. Analogicznie - czy dzieci nienarodzone bawią sie z rodzicami, tak jak elektroniczny pieniądz ozwala płacic bez obrotu banknotami? Wątpię...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | > Zjem tą kartkę jeśli ty podrzesz czek tylko dlatego, że nie jest gotówką Czek jest taką samą obietnicą korzyści jak gotówka. Dlaczego miałbym nie podrzeć banknotu ? Nie zrobię tego jednak z uwagi na czeku (czy też gotówki) ogromną multipotencjalność. Natomiast gdy wybiorę się z kolegami np. na koncert i dla mnie zabraknie miejsc, będę odczuwał dotkliwą nieprzydatność tego papierka w kieszeni. Nijak nie zastąpi mi on rozkoszy słuchowych doznań. P.S. Ale jeśli nie chcesz skorzystać z zaproszenia na spaghetti, to może kupisz ode mnie dom jednorodzinny po okazyjnej cenie 100 tys. zł. Co prawda w postaci planów jedynie, lecz co to za różnica ...
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Kuba K. (3909 punktów) | >>Istota, której mózg obumarł ma zasadniczo ten sam materiał genetyczny. > Ale nie ma możności żyć dalej, w przeciwieństwie do zarodka. To po pierwsze. Po drugie człowiek, któremu obumarł mózg po prostu go już nie ma, w przeciwieństwie do zarodka, który posiada go w postaci informacji genetycznej. Analogia jest zatem podwójnie błędna.
To zapraszam na jakikolwiek Oddział Intensywnej Terapii - zobaczysz sobie, jak można "żyć" wcale nie żyjąc, tylko z tego powodu, że nie da się orzec śmierci pnia mózgu (tak winno się dokładnie pisać), bo jeden, czy dwa parametry odbiegają od wymaganych w odpowiednim protokole. Można tak "żyć" latami będąc wspomaganym przez aparaturę, leki itd. Pomijając aspekty techniczne i etyczne, można by też pewnie takiego człowieka sklonować - wszak każda komórka somatyczna posiada komplet niezbędnych informacji. Analogia jest zatem jak najbardziej właściwa (choć oczywiście dość wydumana). Zarówno zarodek, jak i przywołany przez Ciebie człowiek mózgu nie mają, ale posiadają komplet niezbędnej informacji genetycznej, żadne z nich nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować, ale każde jest w stanie dalej żyć, jeśli tylko zapewni się im odpowiednie warunki.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > >> Istota ludzka, która nie ma jeszcze mózgu posiada zasadę życia i tożsamości (wszystkie istotne elementy w postaci informacji genetycznej). Istota, której obumarł mózg - nie posiada już zasady życia ani tożsamości. Nie posiada zasady życia, bo nie będzie żyła bez mózgu. Nie posiada zasady tożsamości, bo jeden z istotnych elementów jest nieobecny.A cóż to jest zasada życia?  > >Istota, której mózg obumarł ma zasadniczo ten sam materiał genetyczny.> Ale nie ma możności żyć dalej, w przeciwieństwie do zarodka. To po pierwsze.Po umieszczeniu w odpowiednim środowisku, zaopatrującym go w tlen i substancje odżywcze - ma, jak najbardziej ma. Podobnie zarodek po odcięciu źródeł zaopatrzenia nie ma szans życia. A więc? > Po drugie człowiek, któremu obumarł mózg po prostu go już nie ma, w przeciwieństwie do zarodka, który posiada go w postaci informacji genetycznej. Analogia jest zatem podwójnie błędna.Jeszcze raz. Każda komórka ma taki sam (z grubsza, pomjając mutacje somatyczne) genotyp. A więc zarówno zarodek, jak i fibroblast, leukocyt, enterocyt, hepatocyt. No - erytrocyt nie, bo nie ma jądra  A więc każda nasza komórka ma w sobie tą informację genetyczną. Jeżeli rozumiem, chodziło o to, że zygota znajduje się w określonym momencie rozwoju, czyli ma aktualnie uruchomiony określony program. Ale genetycznie nie różni się od innej komórki, np. dorosłej osoby.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Kuba K. (3909 punktów) | > Jeszcze raz. Każda komórka ma taki sam (z grubsza, pomjając mutacje somatyczne) genotyp. A więc zarówno zarodek, jak i fibroblast, leukocyt, enterocyt, hepatocyt. No - erytrocyt nie, bo nie ma jądra  Słuszna uwaga! Zawsze mi się zdawało, że ten erytrocyt jest jakiś taki "nieludzki", skubany!  > A więc każda nasza komórka ma w sobie tą informację genetyczną. Jeżeli rozumiem, chodziło o to, że zygota znajduje się w określonym momencie rozwoju, czyli ma aktualnie uruchomiony określony program. Ale genetycznie nie różni się od innej komórki, np. dorosłej osoby.W dodatku ten program dość często lubi się "zawiesić" bo w biologii wszystko zachodzi w sposób probabilistyczny, więc nie można powiedzieć, że zygota przejdzie bez szwanku dalsze fazy rozwoju, tylko raczej, że może się dalej rozwijać.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > >Jeszcze raz. Każda komórka ma taki sam (z grubsza, pomjając mutacje somatyczne) genotyp. A więc zarówno zarodek, jak i fibroblast, leukocyt, enterocyt, hepatocyt. No - erytrocyt nie, bo nie ma jądra  > Słuszna uwaga! Zawsze mi się zdawało, że ten erytrocyt jest jakiś taki "nieludzki", skubany!  No - alien jakiś! > >A więc każda nasza komórka ma w sobie tą informację genetyczną. Jeżeli rozumiem, chodziło o to, że zygota znajduje się w określonym momencie rozwoju, czyli ma aktualnie uruchomiony określony program. Ale genetycznie nie różni się od innej komórki, np. dorosłej osoby.> W dodatku ten program dość często lubi się "zawiesić" bo w biologii wszystko zachodzi w sposób probabilistyczny, więc nie można powiedzieć, że zygota przejdzie bez szwanku dalsze fazy rozwoju, tylko raczej, że może się dalej rozwijać.Dokładnie tak.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>W dodatku ten program dość często lubi się "zawiesić" bo w biologii wszystko zachodzi w sposób probabilistyczny, więc nie można powiedzieć, że zygota przejdzie bez szwanku dalsze fazy rozwoju, tylko raczej, że może
De facto, jedynie wartości tych prawdopodobieństw róznią potencjalnośc plemnika od potencjalności zygoty.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | > >>> Istota ludzka, która nie ma jeszcze mózgu posiada zasadę życia i tożsamości (wszystkie istotne elementy w postaci informacji genetycznej). Istota, której obumarł mózg - nie posiada już zasady życia ani tożsamości. Nie posiada zasady życia, bo nie będzie żyła bez mózgu. Nie posiada zasady tożsamości, bo jeden z istotnych elementów jest nieobecny.A cóż to jest zasada życia?  > >>Istota, której mózg obumarł ma zasadniczo ten sam materiał genetyczny.> > Ale nie ma możności żyć dalej, w przeciwieństwie do zarodka. To po pierwsze.> Po umieszczeniu w odpowiednim środowisku, zaopatrującym go w tlen i substancje odżywcze - ma, jak najbardziej ma.> Podobnie zarodek po odcięciu źródeł zaopatrzenia nie ma szans życia.> A więc? Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że sprawa jest prosta. Koniec mózgu- koniec człowieka, zatem początek mózgu - początek człowieka. Cofnijmy się 1000 lat. Czy ktoś kto stracił wtedy nerki był w stanie przeżyć? A jeśli nie, to znaczy, że wtedy inny był początek człowieczeństwa?
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że sprawa jest prosta. Koniec mózgu- koniec człowieka, zatem początek mózgu - początek człowieka. Cofnijmy się 1000 lat. Czy ktoś kto stracił wtedy nerki był w stanie przeżyć? A jeśli nie, to znaczy, że wtedy inny był początek człowieczeństwa?
Krótko, czemu jest koniec człowieka gdy jest koniec mózgu? wedle twoich poglądów, jak długo maszyny pompują krew w biologicznie żywym ciele, tak długo żyje człowiek... Bo to, że 100 lat temu nie dało się przeżyć bez maszyn...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > >>>> Istota ludzka, która nie ma jeszcze mózgu posiada zasadę życia i tożsamości (wszystkie istotne elementy w postaci informacji genetycznej). Istota, której obumarł mózg - nie posiada już zasady życia ani tożsamości. Nie posiada zasady życia, bo nie będzie żyła bez mózgu. Nie posiada zasady tożsamości, bo jeden z istotnych elementów jest nieobecny.A cóż to jest zasada życia?  > >>>Istota, której mózg obumarł ma zasadniczo ten sam materiał genetyczny.> >> Ale nie ma możności żyć dalej, w przeciwieństwie do zarodka. To po pierwsze.> >Po umieszczeniu w odpowiednim środowisku, zaopatrującym go w tlen i substancje odżywcze - ma, jak najbardziej ma.> >Podobnie zarodek po odcięciu źródeł zaopatrzenia nie ma szans życia.> >A więc?> Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że sprawa jest prosta. Koniec mózgu- koniec człowieka, zatem początek mózgu - początek człowieka. Cofnijmy się 1000 lat. Czy ktoś kto stracił wtedy nerki był w stanie przeżyć? A jeśli nie, to znaczy, że wtedy inny był początek człowieczeństwa?To nadal nie to samo. Możemy próbować np. przeszczepu mózgu - robiono takie eksperymenty na zwierzętach. Czy w oparciu o wiedzę spodziewamy się, że w wyniku osoba utożsamia się z "właścicielem" ciała czy też mózgu? Idę o zakład o spore kwoty, że z właścicielem mózgu, chociaż obcość ciała może sporo namieszać. Ale podobnie jest z każdym przeszczepem i protezami. Mózg nie jest zwykłym organem. To jest nasze jestestwo. To jest nasze odczuwanie, reagowanie, analizowanie, nasza świadomość siebie i środowiska. Dlatego właśnie mózg traktowany jest w sposób wyjątkowy i jest to racjonalnie uzasadnione podejście.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Obawiam się, że jednak nie da się utrzymać kryterium mózgu. Jeżeli traktujemy go jako narząd konieczny do przetrwania biologicznego, to inne narządy są nie mnie konieczne (w sensie obecności w organiźmie). Jeśli natomiast traktujemy go jako narząd wyjątkowy, to zadajmy sobie pytanie dlaczego jest wyjątkowy. Czy nie ze względu na inteligencję? Otóż inteligencja jest w dużym stopniu dziedziczona, zwłaszcza inteligencja płynna. Tak zwana inteligencja skrystalizowana tworzy się na bazie tamtej. Dziedziczność inteligencji z kolei oznacza, że istnieje ona od zapłodnienia w postaci realnych połączeń między atomami i wyznacza pułap możliwości intelektualnych człowieka.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >Obawiam się, że jednak nie da się utrzymać kryterium mózgu. Jeżeli traktujemy go jako narząd konieczny do przetrwania biologicznego, to inne narządy są nie mnie konieczne (w sensie obecności w organiźmie). Jeszcze raz większymi literkami. Wyjątkowość mózgu nie polega na jego niezbędności do życia biologicznego, ale na niezbędności do odczuwania, analizowania, bycia osobą. >Jeśli natomiast traktujemy go jako narząd wyjątkowy, to zadajmy sobie pytanie dlaczego jest wyjątkowy. Czy nie ze względu na inteligencję? Nie tylko. Ze względu na jego wszystkie funkcje. >Otóż inteligencja jest w dużym stopniu dziedziczona, zwłaszcza inteligencja płynna. W mniejszym stopniu jednak niż efekty wychowawcze. Poza tym cały zakres możliwej "inteligencji" nadal jest wystarczający do zaistnienia osobowego - czyli świadomości własnego ja. Nie musimy analizować różnic fenotypowych i ponadfenotypowych. > Tak zwana inteligencja skrystalizowana tworzy się na bazie tamtej. Dziedziczność inteligencji z kolei oznacza, że istnieje ona od zapłodnienia w postaci realnych połączeń między atomami i wyznacza pułap możliwości intelektualnych człowieka. Proszę o wykazanie tej dziedziczności. Poza tym kolejny raz poważny błąd - dziedziczność nie oznacza istnienia czegokolwiek od zapłodnienia. Czy groszki mają czerwone kwiaty już od etapu sercowatego? Czy też kwiaty rozwijają się później?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Jeśli natomiast traktujemy go jako narząd wyjątkowy, to zadajmy sobie pytanie dlaczego jest wyjątkowy. Czy nie ze względu na inteligencję? >Nie tylko. Ze względu na jego wszystkie funkcje. Inne cechy osobowości też mają uwarunkowanie genetyczne przynajmniej w tym sensie, że tworzą się na bazie temperamentu, który jest wrodzony.
>> Tak zwana inteligencja skrystalizowana tworzy się na bazie tamtej. Dziedziczność inteligencji z kolei oznacza, że istnieje ona od zapłodnienia w postaci realnych połączeń między atomami i wyznacza pułap możliwości intelektualnych człowieka. >Proszę o wykazanie tej dziedziczności. Zrobiono to już za mnie. Badacze, którzy dokonali przeglądu licznych badań nad odziedziczalnością ilorazu inteligencji doszli do wniosku, że ok 50 % wariancji w ilorazie inteligencji jest rezultatem czynników genetycznych (Grigorenko, 2000; Neisser i in., 1996; Plomin i Petrill, 1997). Źródło: Psychologia i życie; P.G. Zimbardo, R.J.Gerrig. >Poza tym kolejny raz poważny błąd - dziedziczność nie oznacza istnienia czegokolwiek od zapłodnienia. >Czy groszki mają czerwone kwiaty już od etapu sercowatego? Czy też kwiaty rozwijają się później? Jeśli istnienie rozumie się wyłącznie jako pełne istnienie to tak. Dziedziczny komponent inteligencji i innych cech osobowych stanowi jednak składnik najważniejszy, jest to bowiem matryca, która zadecyduje o możliwościach dorosłego człowieka.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>>Jeśli natomiast traktujemy go jako narząd wyjątkowy, to zadajmy sobie pytanie dlaczego jest wyjątkowy. Czy nie ze względu na inteligencję? >>Nie tylko. Ze względu na jego wszystkie funkcje. > Inne cechy osobowości też mają uwarunkowanie genetyczne przynajmniej w tym sensie, że tworzą się na bazie temperamentu, który jest wrodzony Uwarunkowania genetyczne to jedynie program. Program, którego realizacja związana jest z innymi czynnikami. Jednak program nie oznacza niczego istotnego, istotna jest realizacja. Program tworzenia kwiatu jest zawarty w nasieniu, jednak nie oznacza to, że w nasieniu jest zawarty sam kwiat. Uwarunkowanie cech osobowości genetyką jest również mocno modyfikowane - na ten temat nadal toczy się dyskusja. >>> Tak zwana inteligencja skrystalizowana tworzy się na bazie tamtej. Dziedziczność inteligencji z kolei oznacza, że istnieje ona od zapłodnienia w postaci realnych połączeń między atomami i wyznacza pułap możliwości intelektualnych człowieka. >>Proszę o wykazanie tej dziedziczności. > Zrobiono to już za mnie. Badacze, którzy dokonali przeglądu licznych badań nad odziedziczalnością ilorazu inteligencji doszli do wniosku, że ok 50 % wariancji w ilorazie inteligencji jest rezultatem czynników genetycznych (Grigorenko, 2000; Neisser i in., 1996; Plomin i Petrill, 1997). Źródło: Psychologia i życie; P.G. Zimbardo, R.J.Gerrig. Co jest wynikiem potwierdzającym w takim samym stopniu inne czynniki - pozostałe 50%. Słowem dziedziczymy potencjał, a nie same cechy. >>Poza tym kolejny raz poważny błąd - dziedziczność nie oznacza istnienia czegokolwiek od zapłodnienia. >>Czy groszki mają czerwone kwiaty już od etapu sercowatego? Czy też kwiaty rozwijają się później? > Jeśli istnienie rozumie się wyłącznie jako pełne istnienie to tak. A na jakiej podstawie mamy rozumieć istnienie inaczej? Istnienie to istnienie. >Dziedziczny komponent inteligencji i innych cech osobowych stanowi jednak składnik najważniejszy, jest to bowiem matryca, która zadecyduje o możliwościach dorosłego człowieka. Jak sam napisałeś - nie jest najważniejszy, bowiem odpowiada za tą cechę dokładnie w połowie. Druga połowa to środowisko.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | liliac (147340 punktów) | Spróbuj, proszę, trochę ograniczyć cytowanie poprzednika.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Inne cechy osobowości też mają uwarunkowanie genetyczne przynajmniej w tym sensie, że tworzą się na bazie temperamentu, który jest wrodzony >Uwarunkowania genetyczne to jedynie program. Program, którego realizacja związana jest z innymi czynnikami. Jednak program nie oznacza niczego istotnego, istotna jest realizacja. Program tworzenia kwiatu jest zawarty w nasieniu, jednak nie oznacza to, że w nasieniu jest zawarty sam kwiat. Program nie może być nieistotny. W noworodku jest program bycia dzieckiem, nastolatkiem i dorosłym. Gdyby go nie było i fakt ów zostałby wcześniej wykryty, prawdopodobnie by się nie urodziło. >Uwarunkowanie cech osobowości genetyką jest również mocno modyfikowane - na ten temat nadal toczy się dyskusja. >>Dziedziczny komponent inteligencji i innych cech osobowych stanowi jednak składnik najważniejszy, jest to bowiem matryca, która zadecyduje o możliwościach dorosłego człowieka. >Jak sam napisałeś - nie jest najważniejszy, bowiem odpowiada za tą cechę dokładnie w połowie. Druga połowa to środowisko. Tym niemniej nadal jest to bardzo duży udział i jak widać spora i bardzo istotna część człowieczeństwa (wszak chodzi o inteligencję i temperament) istnieje już w embrionie. Oczywiście ważne są też otoczenie, wpływy zewnętrzne i różne rzeczy mogą się z tym embrionem stać. Z tego nie wynika jednak, że z każdym embrionem można sobie zrobić co się chce, bo można w ten sposób niechcący zlikwidować ten embrion, który normalnie się rozwija i który być może będzie drugim Einsteinem. Innymi słowy chce się kasować embriony przed pojawieniem się mózgu, gdy tymczasem program cech, ze względy na które ów mózg traktuje się jako coś najważniejszego w człowieku istnieje już wcześniej.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >Program nie może być nieistotny. W noworodku jest program bycia dzieckiem, nastolatkiem i dorosłym. Gdyby go nie było i fakt ów zostałby wcześniej wykryty, prawdopodobnie by się nie urodziło. Ten sam program jest obecny (ale nie realizowany) w każdej komórce naszego ciała. Nie znamy w pełni mechanizmów decydujących o realizacji programu, bowiem badania takie zostały zabronione. Ale potem oczekuje się wiedzy w temacie... Obecność programu nie jest istotna dla uznania komórki za osobę. Realizacja programu daje większe możliwości ale nadal na wczesnym etapie rozwoju mówimy o potencjale. O zdefiniowaniu realizacji programu w utworzenie jednej osoby możemy mówić od przynajmniej 14 dnia po zapłodnieniu. Wcześniej takiej definicji nie ma - istnieje kilka możliwości alternatywnych.
> Tym niemniej nadal jest to bardzo duży udział i jak widać spora i bardzo istotna część człowieczeństwa (wszak chodzi o inteligencję i temperament) istnieje już w embrionie. Oczywiście - czynnik genetyczny jest istotny dla naszych rozważań o szczegółach rozwoju osobnika. Jednak z tego nie wynika, że jest to kryterium istotne dla określenia czym de facto osobnik jest. > Z tego nie wynika jednak, że z każdym embrionem można sobie zrobić co się chce, bo można w ten sposób niechcący zlikwidować ten embrion, który normalnie się rozwija i który być może będzie drugim Einsteinem. Trochę durny argument. A czy możemy wstrzymywać się od kopulacji, skoro potencjalnie możemy uniemożliwić poczęcie drugiego Einsteina? Potencjał rozwoju nie jest racjonalnym argumentem, ponieważ poza Einsteinem możemy trafić na Adolfika.
A po drugie - jeszcze raz przypomnę, temat nie tyczy aborcji, a in vitro. Czyli to zaniechanie procedury uniemożliwia nam poczęcie drugiego Einsteina. Mówimy o in vitro - procedurze tworzenia dzieci, a nie zabijania ich.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Z tego nie wynika jednak, że z każdym embrionem można sobie zrobić co się chce, bo można w ten sposób niechcący zlikwidować ten embrion, który normalnie się rozwija i który być może będzie drugim Einsteinem. >Trochę durny argument. A czy możemy wstrzymywać się od kopulacji, skoro potencjalnie możemy uniemożliwić poczęcie drugiego Einsteina?
Potencjał posiada dany obiekt. Przed zaistnieniem tego obiektu nie ma potencjału. Nie można zatem go zniszczyć, nie ma się też żadnych zobowiązań wobec niego. Twoje rozumowanie bazuje na założeniu, że w trakcie zapłodnienia potencjał gamet w prosty sposób się sumuje, co jest nieprawdą. Po zapłodnieniu mamy nową komórkę.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>A czy możemy wstrzymywać się od kopulacji, skoro potencjalnie możemy uniemożliwić poczęcie drugiego Einsteina? >Potencjał posiada dany obiekt. Gamety również są obiektami. A jako obiekty "rozwojowe" mają potencjał. >Przed zaistnieniem tego obiektu nie ma potencjału. Obiekt nie powstaje z próżni. Każdy obiekt wywodzi się z obiektu istniejącego wcześniej i potencjał wynika z potencjału wcześniejszego. Mój potencjał wynikał z potencjału, jaki potencjalnie przekazali mi rodzice. Obiektami przekazującymi go były gamety. >Twoje rozumowanie bazuje na założeniu, że w trakcie zapłodnienia potencjał gamet w prosty sposób się sumuje, co jest nieprawdą. A jaka jej część wykracza poza sumowanie cech? Jakie cechy powstają w inny sposób niż przez informację genetyczną (jądrową, mt) oraz ew. informację cytoplazmatyczną komórki jajowej? Proszę o szczegóły, bo to coś ciekawego. >Po zapłodnieniu mamy nową komórkę. A po każdym podziale mitotycznym mamy dwie nowe. Jednak każda z nich pochodzi z czegoś. Zygota pochodzi z dwóch gamet, dwa blastomery z jednej zygoty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >>Przed zaistnieniem tego obiektu nie ma potencjału. >Obiekt nie powstaje z próżni. Każdy obiekt wywodzi się z obiektu istniejącego wcześniej i potencjał wynika z potencjału wcześniejszego. Mój potencjał wynikał z potencjału, jaki potencjalnie przekazali mi rodzice. Obiektami przekazującymi go były gamety. Zgadza się, co nie znaczy, że potencjały mieszają się jak groch z kapustą. Czy lekarstwo jest prostą sumą potencjałów jego składników? Czy woda jest sumą potencjałów wodoru i tlenu? Podczas zapłodnienia zachodzą przemiany fizyki-chemiczne, które prowadzą do powstania nowego obiektu o nowym potencjale. Ani plemnik ani komórka jajowa nie posiadają potencjału zygoty. Gdzieś tam wspomniałaś, że z komórki jajowej może rozwinąć się organizm. Partenogeneza nie jest jednak równie dobra co rozmnażanie płciowe. To drugie jest lepsze w warunkach zmiennego środowiska. Te potencjały nie są równoważne.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | > Zgadza się, co nie znaczy, że potencjały mieszają się jak groch z kapustą. Czy lekarstwo jest prostą sumą potencjałów jego składników? Nie musi być sumą. Ale z nich wynika. >Podczas zapłodnienia zachodzą przemiany fizyki-chemiczne, które prowadzą do powstania nowego obiektu o nowym potencjale. Nowym, ale wynikłym z potencjałów gamet. Potencjał rozwoju noworodka jest inny niż potencjał rozwoju zygoty. Zupełnie inny! Zygota nie utworzy dorosłej osoby, musi przejść pewne etapy warunkujące dalszy rozwój. Podobnie jest z gametami - ich potencjał jest określony, ale do dalszego rozwoju potrzebny jest inny etap. I inne przemiany. Nie ma powodu wyróżniania zygoty od gamet. >Ani plemnik ani komórka jajowa nie posiadają potencjału zygoty. Tak samo jak zygota nie ma potencjału rozwojowego noworodka albo 16latka. No i co - wiemy tylko, że potencjały są zmienne i warunkowane przez określone zjawiska / reakcje / zdarzenia. >Gdzieś tam wspomniałaś, że z komórki jajowej może rozwinąć się organizm. Partenogeneza nie jest jednak równie dobra co rozmnażanie płciowe. To dyskusyjne. Dla wielu gatunków jest lepsza. >To drugie jest lepsze w warunkach zmiennego środowiska. Te potencjały nie są równoważne. A tutaj namieszałeś. Szybkość zmienności ewolucyjnej nie ma się chyba nijak do rozważań o in vitro. Mogę się zastanawiać, czy wykluczenie genotypów zaradnych (finansowo i społecznie) ale niepłodnych (z powodu np. niedrożności jajowodów) jest przydatne ewolucyjnie. Masz jakąś opinię? Ja uważam, że to niekorzystne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>Podczas zapłodnienia zachodzą przemiany fizyki-chemiczne, które prowadzą do powstania nowego obiektu o nowym potencjale. >Nowym, ale wynikłym z potencjałów gamet. Istotne jest to, że jest nowy i dlatego mamy do czynienia z nowym obiektem, co stanowi podstawę do nadania nowej nazwy. >Potencjał rozwoju noworodka jest inny niż potencjał rozwoju zygoty. Zupełnie inny! Zupełnie inny to może być potencjał ludzkiego embrionu i dorosłej kaczki (choć tu też pewnie znalazłby się ktoś, kto by to sproblematyzował), a nie ludzkiego embrionu i dorosłego człowieka. Gdy A rozwija się w kierunku B wchłaniając w siebie energię z otoczenia, to nie można mowić o zupełnie innym potencjale. >Zygota nie utworzy dorosłej osoby, musi przejść pewne etapy warunkujące dalszy rozwój. Podobnie jest z gametami - ich potencjał jest określony, ale do dalszego rozwoju potrzebny jest inny etap. I inne przemiany. >Nie ma powodu wyróżniania zygoty od gamet. Wchłaniana z otoczenia energia uaktualnia, a nie dopiero tworzy człowieka. Żeby być człowiekiem, trzeba przejść etapy, a żeby etapy się uaktualniały, trzeba mieć ludzki potencjał, czyli być człowiekiem po prostu.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > W noworodku jest program bycia dzieckiem, nastolatkiem i dorosłym. Dotyczy to tylko tych noworodków, które dożyją wieku dziecka, nastolatka czy dorosłego. O pozostałych można co najwyżej powiedzieć, że miały programu bycia noworodkiem.
[Nie należy mylić przypuszczeń a priori z wiedzą a posteriori. Przypominałoby to zachowanie obserwatora ruletki (niegrającego), który wynik oczekiwany komentuje: "ja wiedziałem, że tak będzie", a o wynik 'niezgodny' oskarża krupiera.]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > > W noworodku jest program bycia dzieckiem, nastolatkiem i dorosłym.> Dotyczy to tylko tych noworodków, które dożyją wieku dziecka, nastolatka czy dorosłego. O pozostałych można co najwyżej powiedzieć, że miały programu bycia noworodkiem.Trafne  Niekiedy program predestynuje nas do śmierci. Np. w wyniku progerii, nowotworu albo zakrzepicy. Wstaw każdą chorobę związaną z genetyką.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | Dzięki za uznanie, choć nie było z mojej strony trafiania, tylko minimum logiki (nawet nie poparte jakąkolwiek znajomością genetyki  . Przy okazji miałbym pytanie: Czy są prowadzone próby zamiany jąder między komórką jajową a plemnikową?). Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > Dzięki za uznanie, choć nie było z mojej strony trafiania, tylko minimum logiki (nawet nie poparte jakąkolwiek znajomością genetyki . Przy okazji miałbym pytanie: Czy są prowadzone próby zamiany jąder między komórką jajową a plemnikową?).Nie wiem. Ale zamiana jąder na pewno byłaby utrudniona z powodu zmian zachodzących w jądrach w czasie spermatogenezy. Dla przykładu - histony wymieniane są na inne białka. Takie zmiany mogą wpływać na proces klonowania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >Niekiedy program predestynuje nas do śmierci. Np. w wyniku progerii, nowotworu albo zakrzepicy. Wstaw każdą chorobę związaną z genetyką. > hm, zakrzepicy też?
Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy. Marek T.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Niekiedy program predestynuje nas do śmierci. Np. w wyniku progerii, nowotworu albo zakrzepicy. Wstaw każdą chorobę związaną z genetyką. >> >hm, zakrzepicy też? Też. Istnieje bardzo silny czynnik genetyczny. W takich samych warunkach jedna osoba jest zdrowa, a druga ma zakrzepy. Podobnie jest również z nadciśnieniem (związane z zakrzepicą często) czy np. jaskrą. Nawet, jeśli choroba nie jest ściśle dziedziczona, to jednak program stwarza zwiększone ryzyko.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > >Niekiedy program predestynuje nas do śmierci. Np. w wyniku progerii, nowotworu albo zakrzepicy. Wstaw każdą chorobę związaną z genetyką.> >> hm, zakrzepicy też? Cytat:The inherited thrombophilias are a heterogeneous group of genetic disorders associated with an elevated risk of venous thromboembolism (VTE) (...). Causes of inherited thrombophilia include the factor V Leiden mutation, the prothrombin gene mutation, dysfibrinogenemia, and deficiencies of protein C, protein S, and antithrombin. emedicine.medscape.com/article/205470-overview
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> W noworodku jest program bycia dzieckiem, nastolatkiem i dorosłym. >Dotyczy to tylko tych noworodków, które dożyją wieku dziecka, nastolatka czy dorosłego. Tych, co nie dożyją też dotyczy. Te też mają program. >O pozostałych można co najwyżej powiedzieć, że miały programu bycia noworodkiem. I co z tego. Prawo do życia ma zarówno ten noworodek który dożyje wieku dorosłego jaki i ten co nie dożyje.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>> W noworodku jest program bycia dzieckiem, nastolatkiem i dorosłym. >>Dotyczy to tylko tych noworodków, które dożyją wieku dziecka, nastolatka czy dorosłego. >Tych, co nie dożyją też dotyczy. Te też mają program. Niekiedy program doprowadza do zejścia przed tymi etapami. Stąd nie można być 100% pewnym jaki program zawiera konkretny przypadek. Może ma dożyć do 80tki, a może ma zejść przed urodzeniem? Może umrze na mukowiscydozę w wieku lat 18, albo na progerię w wieku lat 12? Możliwości programu są mocno różnorodne. >>O pozostałych można co najwyżej powiedzieć, że miały programu bycia noworodkiem. > I co z tego. Prawo do życia ma zarówno ten noworodek który dożyje wieku dorosłego jaki i ten co nie dożyje. Nie mówimy o aborcji. Nikt nie zamierza przekłuwać zarodków - nikt w procedurze in vitro. Co więcej - rozszerzamy prawo do życia na te zarodki, które naturalnie nie mogłyby powstać z powodu np. niedrożnych jajowodów. Dlaczego nie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>>> W noworodku jest program bycia dzieckiem, nastolatkiem i dorosłym. >>>Dotyczy to tylko tych noworodków, które dożyją wieku dziecka, nastolatka czy dorosłego. >>Tych, co nie dożyją też dotyczy. Te też mają program. >Niekiedy program doprowadza do zejścia przed tymi etapami. Stąd nie można być 100% pewnym jaki program zawiera konkretny przypadek. Może ma dożyć do 80tki, a może ma zejść przed urodzeniem? Może umrze na mukowiscydozę w wieku lat 18, albo na progerię w wieku lat 12? >Możliwości programu są mocno różnorodne. Ok, rozumiem, ale właściwie w jakim celu przytaczasz te informacje? Co wynika z faktu, że nie znamy stanu czyjegoś zdrowia na 100 %? >>>O pozostałych można co najwyżej powiedzieć, że miały programu bycia noworodkiem. >> I co z tego. Prawo do życia ma zarówno ten noworodek który dożyje wieku dorosłego jaki i ten co nie dożyje. >Nie mówimy o aborcji. Nikt nie zamierza przekłuwać zarodków - nikt w procedurze in vitro. Ale zamrażać już tak. To też jest kontrowersyjne, bo mamy do czynienia z zamrażaniem kogoś bez jego zgody.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >Ale zamrażać już tak. To też jest kontrowersyjne, bo mamy do czynienia z zamrażaniem kogoś bez jego zgody. Będziesz też pytał zarodek o zgodę na zabieg prenatalny? Na inwazyjne badania prenatalne? No i czy uzyskujemy zgodę niemowląt na szczepienia? Metodyka jest jaka jest. Często stosuje się pytanie w temacie aborcji "czy to dziecko nie chciałoby się narodzić?" Tutaj można zadać podobne pytanie - czy te potencjalne dzieci nie chciałyby się narodzić? Czy zaryzykowałyby mrożenie, aby zaistnieć? Jeśli uważasz, że lepiej jest nieistnieć niż istnieć ale z ryzykiem niepowodzenia, to chyba nie będziesz się starał o dziecko w ogóle - każde zapłodnienie to ponad 50% ryzyko zgonu zarodka. No i w takim ujęciu sprawa aborcji jest znowu kontrowersyjna - lepiej nie istnieć, a więc dlaczego nie?!
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > Istota ludzka, która nie ma jeszcze mózgu posiada zasadę życia i tożsamości (wszystkie istotne elementy w postaci informacji genetycznej). Istota, której obumarł mózg - nie posiada już zasady życia ani tożsamości. Nie posiada zasady życia, bo nie będzie żyła bez mózgu. Nie posiada zasady tożsamości, bo jeden z istotnych elementów jest nieobecny.
No i jeszcze jedno pytanie Rozumiem taki dyskurs w temacie aborcji. Ale w in vitro nikt nie zabija zarodków. A więc na zym ma polegać ta krzywda dla nich?
|
|
| | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Płci nie definiuje się na podstawie obecności piersi czy miesiączki.
Tym niemniej są to istotne elementy płci żeńskiej i ktoś mógłby się kłócić, że płeć żeńska zaczyna się później, gdyby istaniała grupa osób żywotnie tym zainteresowana. W dysksuji o in vitro wybiera się właśnie różne elementy: jedni tylko mózg, inni też serce,a jeszcze inni samoświadomość.
>Skoro wyżej piszesz, że zegarek nie jest zegarkiem bez baterii, bo nie działa, to chyba także człowiek bez mózgu nie jest jeszcze człowiekiem, bo jak może działać ta istota bez mózgu. Z pewnością jakoś tam działa, ale na pewno nie jak człowiek. Sam sobie odpowiedziałeś, jakoś działa. Może nie jak dorosły, ale o niemowlęciu też można powiedzieć, że działa lepiej, ale wciąż bardzo słabo. Istotne jest, że działa, czyli żyje.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >>Płci nie definiuje się na podstawie obecności piersi czy miesiączki. > Tym niemniej są to istotne elementy płci żeńskiej i ktoś mógłby się kłócić, że płeć żeńska zaczyna się później, gdyby istaniała grupa osób żywotnie tym zainteresowana. W dysksuji o in vitro wybiera się właśnie różne elementy: jedni tylko mózg, inni też serce,a jeszcze inni samoświadomość. >>Skoro wyżej piszesz, że zegarek nie jest zegarkiem bez baterii, bo nie działa, to chyba także człowiek bez mózgu nie jest jeszcze człowiekiem, bo jak może działać ta istota bez mózgu. Z pewnością jakoś tam działa, ale na pewno nie jak człowiek. > Sam sobie odpowiedziałeś, jakoś działa. Może nie jak dorosły, ale o niemowlęciu też można powiedzieć, że działa lepiej, ale wciąż bardzo słabo. Istotne jest, że działa, czyli żyje.
Ja mam głupie pytanie - ale po co te dywagacje w temacie in vitro, a nie aborcji? Czy ktokolwiek zabija jakiekolwiek zarodki? Nie zabija. A więc w czym problem?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | Trochę mnie poniosło z tym wsadzaniem do macicy. Powinienem w bardziej kulturalny sposób wyrazić swój pogląd. Przepraszam.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | > Trochę mnie poniosło z tym wsadzaniem do macicy. Powinienem w bardziej kulturalny sposób wyrazić swój pogląd. Przepraszam.Żeby żałować za grzech trzeba zrozumieć jego istotę ... Nie chodziło li tylko o kulturę wypowiedzi. To małe piwo. Chodzi raczej o nieuczciwość intelektualną w dyskusji. Ja doskonale zauważam różnicę między zygotą a komórką naskórka. Zauważ, że to Ty przywołałeś argument tożsamości kodu genetycznego, a nie ja. dajmonion:Człowiek jest obiektem podlegającym procesowi, czyli podmiotem zmian podczas całego swojego życia. Wskazuje na to fakt posiadania zasady tożsamości czyli kodu genetycznego. Dla mnie kod genetyczny to tylko kod genetyczny. Więc wykazuję, że z samego kodu genetycznego mało jeszcze wynika. Wtedy Ty, zamiast zastosować kontrargument (a naprawdę można tu poszaleć, wskazując choćby na różnice w ekspresji genów regulatorowych itp.) wyciągasz z kapelusza argument z potencjalności (w lekko wulgarnej formie), który jest całkiem z innej bajki, w ogóle nie odnosząc się do poprzedniego problemu.
|
|
| | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >Chodzi raczej o nieuczciwość intelektualną w dyskusji. Ja doskonale zauważam różnicę między zygotą a komórką naskórka.
Skoro zauważasz różnicę to po co ten przykład z naskórkiem? Jeżeli dostrzegasz różnicę między zygotą a innym obiektem, to po co używasz argumentu mającego na celu zrównanie tych obiektów nic więcej nie dodając? Zależy ci na tym, aby istotę ludzką we wczesnej fazie rozwoju sprowadzić do parteru dla czystej zabawy intelektualnej?
>Dla mnie kod genetyczny to tylko kod genetyczny. Więc wykazuję, że z samego kodu genetycznego mało jeszcze wynika. Wtedy Ty, zamiast zastosować kontrargument (a naprawdę można tu poszaleć, wskazując choćby na różnice w ekspresji genów regulatorowych itp.) wyciągasz z kapelusza argument z potencjalności (w lekko wulgarnej formie), który jest całkiem z innej bajki, w ogóle nie odnosząc się do poprzedniego problemu.
Ależ jest z tej samej bajki. Pokazałem jedynie, że kod kodowi nierówny.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >>Chodzi raczej o nieuczciwość intelektualną w dyskusji. Ja doskonale zauważam różnicę między zygotą a komórką naskórka. >Skoro zauważasz różnicę to po co ten przykład z naskórkiem? Jeżeli dostrzegasz różnicę między zygotą a innym obiektem, to po co używasz argumentu mającego na celu zrównanie tych obiektów nic więcej nie dodając? Zależy ci na tym, aby istotę ludzką we wczesnej fazie rozwoju sprowadzić do parteru dla czystej zabawy intelektualnej?
Zacznijmy od tego, że to ty wynosisz komórkę będącą człowiekiem (?) do poziomu odczuwającej istoty - czemu to robisz? Przecież nie w obronie zarodków, one jako nieodczuwające istoty sa niepodatne na krzywdę i nadużycia.
> Ależ jest z tej samej bajki. Pokazałem jedynie, że kod kodowi nierówny.
Nie, nijak nie pokazałeś by kod kodowi był nie równy, bo sam kod właśnie równy jest.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | >Skoro zauważasz różnicę to po co ten przykład z naskórkiem? Jeżeli dostrzegasz różnicę między zygotą a innym obiektem, to po co używasz argumentu mającego na celu zrównanie tych obiektów nic więcej nie dodając? Bo chcesz wykazać, że tożsamość genetyczna jest jednoznaczna z tożsamością ontologiczną a ja Ci udowadniam, że nie jest. Tylko tyle i nic ponadto.
> Ależ jest z tej samej bajki. Pokazałem jedynie, że kod kodowi nierówny. Sylwek powyżej Ci już wyjaśnił.
|
|
| | | | | | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | Ok, rozumiem. Czy uważasz zatem, że z komórki naskórka może powstać człowiek tak jak z zygoty?
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | | | | | |  | | kognitywista (3391 punktów) | >Ok, rozumiem. Czy uważasz zatem, że z komórki naskórka może powstać człowiek tak jak z zygoty? Być może kiedyś będzie mógł powstać, ale z pewnością nie tak jak z zygoty. Pomimo tożsamości kodu genetycznego.
|
|
 | | dajmonion (3663 punktów) | >>Skoro jednak dochodzi do rozdzielenia na >>osobne organizmy oznacza to, że podział ten (w sensie informacji genetycznej) istniał od momentu >>zapłodnienia. >Nie. Ten podział nie jest dziedzicznie zdeterminowany. Może co najwyżej istnieć genetyczna skłonność do takich podziałów. Jeśli nie jest zdeterminowany, to znaczy, że podział bliźniaczy uwarunkowany jest czynnikami zewnętrznymi? >> Marek Borowski uważa, że embrion jest tylko potencjalnie człowiekiem. >Ma rację. W odniesieniu do człowieka nie ma w ogóle sensu mówienie o czystej możności czy o czystym akcie.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
|  | | kognitywista (3391 punktów) | > Jeśli nie jest zdeterminowany, to znaczy, że podział bliźniaczy uwarunkowany jest czynnikami zewnętrznymi?Nie wiadomo. Spotkałem się z bardzo ciekawym ujęciem problemu, według którego ciąża mnoga jednojajowa "jest dziełem przypadku, gdyż nie ma na nie wpływu ani dziedziczność ani czynniki wewnętrzne lub zewnętrzne". ŹródłoByłby to (obok rozpadu promieniotwórczego) drugi przypadek pełnego indeterminizmu. Osobiście sądzę, że jest to raczej zjawisko chaotyczne. Z ciekawostek dotyczących ciąż wielojajowych zainteresowało mnie nadpłodnienie. W tym samym cyklu może dojść do zapłodnienia drugiego jaja np. nasieniem innego partnera i rodzą się bliźnięta, z których każde ma innego ojca.
|
|
| |  | 1 na 1 | dajmonion (3663 punktów) | >> Jeśli nie jest zdeterminowany, to znaczy, że podział bliźniaczy uwarunkowany jest czynnikami zewnętrznymi? >Nie wiadomo. Niewiadoma powinna być interpretowana na korzyść człowieka a nie przeciwko niemu.
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | |  | | kognitywista (3391 punktów) | >>> Jeśli nie jest zdeterminowany, to znaczy, że podział bliźniaczy uwarunkowany jest czynnikami zewnętrznymi? >>Nie wiadomo. >Niewiadoma powinna być interpretowana na korzyść człowieka a nie przeciwko niemu. A jakie znaczenie dla korzyści człowieka (którego ?) miałby fakt, że przyczyna podziału bliźniaczego jest uwarunkowana genetycznie, czy środowiskowo ?
|
|
| | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >>>> Jeśli nie jest zdeterminowany, to znaczy, że podział bliźniaczy uwarunkowany jest czynnikami zewnętrznymi? >>>Nie wiadomo. >>Niewiadoma powinna być interpretowana na korzyść człowieka a nie przeciwko niemu. >A jakie znaczenie dla korzyści człowieka (którego ?) miałby fakt, że przyczyna podziału bliźniaczego jest uwarunkowana genetycznie, czy środowiskowo ?
Popraw mnie jeśli się mylę, ale jeśli nauka mówi o przypadku, to słowo przypadek jest tu użyte nie w tym sensie, że przyczyna podziału nie istnieje, ale w tym sensie, że nauka jej nie zna. Skoro nie wiemy, czy informacja o podziale zawarta jest w zarodku, to sensownie jest przyjąć, że para istot ludzkich istnieje od momentu zapłodnienia (interpretacja na korzyść człowieka).
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | |  | | kognitywista (3391 punktów) | > Popraw mnie jeśli się mylę, ale jeśli nauka mówi o przypadku, to słowo przypadek jest tu użyte nie w tym sensie, że przyczyna podziału nie istnieje, ale w tym sensie, że nauka jej nie zna. Owszem, zwykle takie stwierdzenie nie jest synonimem pełnego indeterminizmu i czasem rzeczywiście używane jest dla wyrażenia niewiedzy. Ale jeszcze częściej opisuje ono sytuację, w której mamy multum zmiennych o bardzo małej przewidywalności. Przykładowo: jeśli podział zarodka zależałby od minimalnych zmian temperatury otoczenia oraz subtelnych zmian stężeń licznych związków chemicznych w tym otoczeniu - uzasadnione jest mówienie o "przypadku".
|
|
| | | | | |  | | dajmonion (3663 punktów) | >> Popraw mnie jeśli się mylę, ale jeśli nauka mówi o przypadku, to słowo przypadek jest tu użyte nie w tym sensie, że przyczyna podziału nie istnieje, ale w tym sensie, że nauka jej nie zna. >Owszem, zwykle takie stwierdzenie nie jest synonimem pełnego indeterminizmu i czasem rzeczywiście używane jest dla wyrażenia niewiedzy. Ale jeszcze częściej opisuje ono sytuację, w której mamy multum zmiennych o bardzo małej przewidywalności. Przykładowo: jeśli podział zarodka zależałby od minimalnych zmian temperatury otoczenia oraz subtelnych zmian stężeń licznych związków chemicznych w tym otoczeniu - uzasadnione jest mówienie o "przypadku". > No ok, rozumiem. Ale skoro niewiadomo, to sensownie jest założyć, że para bliźniąt istnieje od zapłodnienia (interpretacja na korzyść istoty ludzkiej).
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippman
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>No ok, rozumiem. Ale skoro niewiadomo, to sensownie jest założyć, że para bliźniąt istnieje od zapłodnienia (interpretacja na korzyść istoty ludzkiej).
Nie ma pary bliźniąt - jest zygota, która jak widac nie ma jeszcze, nie może mieć, logicznie niemożliwym jest by była osobą, jednostką etc...
To czyste zmyślenie.
Tu nie ma nic do interpretowania. To logika i poprawne użycie słów.
|
|
| | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | >No ok, rozumiem. Ale skoro niewiadomo, to sensownie jest założyć, że para bliźniąt istnieje od zapłodnienia (interpretacja na korzyść istoty ludzkiej).
Podstawowy problem dialogu (lub jego braku) polega na tym że strona zakłada z góry określone zaszeregowanie czysto medyczne : komórka, embrion itd. Bez absolutnie żadnych wątpliwości, zatem nie istnieje "interpretacja na korzyść " bo jak można zastosować taką interpretacje do komórki ? I szlus, finito , ende, fine , koniec. Mnie nie dziwi że przy takim założeniu stosowanie takiego argumentu staje się kompletnie irracjonalne. Fakt iż mamy do czynienia bądź co bądź z komórkami, embrionem, zarodkiem...itd...LUDZKIM nie jest w ogóle brana pod uwagę. Zwierze. Człowiekiem to "coś" (ni zwierz ni człek) staje się w dalszym nieokreślonym bliżej czasie na drodze skomplikowanego kształtowania itd itp...nieokreśloność. I PARADOKSALNIE raz się odrzuca nieokreśloność a raz ja stosuje vide "stawanie się człowiekiem".
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | >Fakt iż mamy do czynienia bądź co bądź z komórkami, embrionem, zarodkiem...itd...LUDZKIM nie jest w ogóle brana pod uwagę. Ten fakt jest tak oczywisty, że nie podlega żadnej dyskusji. Przynależność gatunkowa jest w tej dyskusji domyślna. Jeśli chcesz, możesz śmiało do każdego "zarodka" czy "płodu" dodać określenie "ludzki" ... myślę, że nikt się nie obrazi. Rezygnujemy z tego przymiotnika dla przejrzystości wypowiedzi. Myślałem, że jest to oczywiste.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >Podstawowy problem dialogu (lub jego braku) polega na tym że strona zakłada z góry określone zaszeregowanie czysto medyczne albo, z drugiej strony, zaszeregowanie czysto życzeniowe. > .. nie istnieje "interpretacja na korzyść" bo jako stronnicza nie ma wartości poznawczej. >Fakt iż mamy do czynienia bądź co bądź z komórkami, embrionem, zarodkiem...itd...LUDZKIM nie świadczy, że mamy do czynienia z człowiekiem (jak najbardziej kurze jajo kurą nie jest). >Człowiekiem to "coś" (ni zwierz ni człek) staje się (albo się nie staje) >w dalszym, nieokreślonym bliżej czasie, co dodatkowo utrudnia (lub uniemożliwia) dialog z powodu niejakiej asymetrii logicznej czasu. Zasadniczo różni się opis a priori od a posteriori. Innymi słowy: uprawnione jest twierdzenie, że każdy starszy był wcześniej młodszy - a młodszy nie może mieć pewności, że będzie starszy.
[Co do kwestii życzeniowych zdaje się, że ew. Fundacja Ochrony Życia Poczętego, wspierająca materialnie niechciane zarodki, mogłaby stać się pretekstem do nowych rozwiązań prawnych..]
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > Popraw mnie jeśli się mylę, ale jeśli nauka mówi o przypadku, to słowo przypadek jest tu użyte nie w tym sensie, że przyczyna podziału nie istnieje, ale w tym sensie, że nauka jej nie zna. Skoro nie wiemy, czy informacja o podziale zawarta jest w zarodku, to sensownie jest przyjąć, że para istot ludzkich istnieje od momentu zapłodnienia (interpretacja na korzyść człowieka). Tutaj nie ma miejsca na taką interpretację.
Biorę 30 zarodków. 15 rozdzielam ręcznie na dwie połowy. Każda z tych połówek rozwija się w osobne płody. Z 15 niepodzielonych rozwija się pojedynczy płód. Czy zatem w tych 15 były akurat dwie osoby, czy też tak fajnie mi się trafiło?
Bzdura
No i moje pytanie - czy determinacja rozwoju już na etapie zygoty jest z jakiegoś powodu na tyle ważna, że doszukujesz się dziwacznych teorii wbrew faktom?
|
|
| | |  | 1 na 1 | i.czaplicka (5782 punktów) | Można komórkę podzielić. Zarodki można miksować, np, z 5 zrobić 7 albo na odwrót.
|
|
| | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Można również klonować. I co z tego. Technikalia.
|
|
 | | Ania... (14138 punktów) | >>Skoro jednak dochodzi do rozdzielenia na >>osobne organizmy oznacza to, że podział ten (w sensie informacji genetycznej) istniał od momentu >>zapłodnienia. >Nie. Ten podział nie jest dziedzicznie zdeterminowany. Może co najwyżej istnieć genetyczna skłonność do takich podziałów. Zgadzam się. Co więcej - nawet tej skłonności nie ma.
|
|
|  | | kognitywista (3391 punktów) | > >Nie. Ten podział nie jest dziedzicznie zdeterminowany. Może co najwyżej istnieć genetyczna skłonność do takich podziałów.> Zgadzam się.> Co więcej - nawet tej skłonności nie ma.Prawdopodobnie tak. Choć w artykule, który analizuje wiele prac naukowych badających problem, spotkałem się ze stwierdzeniem: Cytat:Praca szwedzka sugeruje rodzinne występowanie zarówno ciąży monozygotycznej jak i dwuzygotycznej Dlatego nie chciałem przesądzać sprawy. Pozdrawiam
|
|
| |  | | Ania... (14138 punktów) | > >Co więcej - nawet tej skłonności nie ma.> Prawdopodobnie tak. Choć w artykule, który analizuje wiele prac naukowych badających problem, spotkałem się ze stwierdzeniem:> Cytat:Praca szwedzka sugeruje rodzinne występowanie zarówno ciąży monozygotycznej jak i dwuzygotycznej > Dlatego nie chciałem przesądzać sprawy.> PozdrawiamBardzo rozsądnie. Artykułu nie znam - doczytam. Ja zawsze spotykałam się z informacją, że to właśnie liczba pęcherzyków Graafa podlega skłonności dziedzicznej, a nie podział zygoty, ale jak widać, można i w tym aspekcie coś doczytać. Niemniej jednak skłonność dziedziczna to nie determinacja. Dla naszego kolegi specjalnie dodaję: nowotwory sensu stricte nie są determinowane genetycznie, to choroby o wielu czynnikach chorobotwórczych. Ale jednak istnieje też czynnik genetyczny, określający naszą skłonność do tej choroby. Podobnie jest z cukrzycami, jaskrą i inymi chorobami niegenetycznymi.
|
|
| spray (5875 punktów) | Rozumiem, że jesteś też przeciwny eutanazji?
|
|
3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | > Przy okazji debaty o in vitro wychodzą na jaw różne dziwne poglądy. Jednym z nich jest >przekonanie, że skoro natura eliminuje zarodki, to znaczy, że wolno nam beztrosko robić to samo. Oczywiście. Ale nie znam nikogo, kto beztrosko np. wyłącza zamrażarkę i pozwala na rozmrożenie i śmierć zarodków. W rzeczywistości zarówno lekarze, jak i rodziny, traktują zarodki z najwyższą troskliwością. Lekarze - chociażby dlatego, że o napływie pacjentów decyduje skuteczność procedury, a pacjenci - chociażby dlatego, że procedura nie jest wynikiem kaprysu (jak wiele osób sugeruje), a poprzedzona jest wieloletnimi staraniami, faszerowaniem się lekami, bolesnymi badaniami itd. Każda zygota jest na wagę złota, między innymi dlatego, że wiele par nie może jej mieć i dałaby duże pieniądze za możliwość adopcji zarodka. Ale to tylko wybrane, bardziej spektakularne motywacje.
Problem polega na czymś innym. Skoro nikt nie uśmierca beztrosko zarodków, to o co chodzi? Chodzi o to, że w naturze więcej niż połowa zygot nigdy nie stanie się człowiekiem. Z powodu różnych wad, w tym również genetycznych, zygoty te mają i muszą obumrzeć. W procedurze in vitro widać ten proces, bowiem (w przeciwieństwie do jajowodów) tutaj widzimy ile komórek zapłodniło się, a ile rozwija się dalej, oraz ile z tego uległo implantacji. A więc naturalny proces selekcji zarodków, który dzieje się w jajowodach i macicy nie jest dla nas dziwny, ale ten sam proces zachodzący w próbówce i macicy już jest dla nas złem.
In vitro nie robi niczego, co byłoby inne niż naturalny rozwój zygoty. >By >przekonać się o absurdalności takiego rozumowania wystarczy zarodek zastapić wcześniakiem: Działanie >natury polega w tym przypadku na przykład na tym, że dziecko nie jest w stanie samo oddychać. Nikt >normalny nie będzie na tej podstawie dowodził, że można sobie takie dziecko pozostawic samemu sobie, >czy zabić. Widzę tu wybiórczy stosunek do przyrody. Gdy to wygodne traktuje się ją jako instancję >usprawiedliwiającą. Może i ładnie, ale kompletnie nie na temat.
> Wiele osób zdaje się nie odróżniać języka opisującego fazy rozwoju od języka informujacego o >tożsamości bytów. Takie określenia jak embrion czy płód wskazują na fazy rozwoju a nie na tożsamość >tego, co rozwija się w brzuchu kobiety. Nie ma bowiem takiego gatunku jak zarodek, jest natomiast >zarodek człowieka czy krowy. Dlatego powiedzenie, że zarodek to osoba(y) we wczesnej fazie rozwoju >jest prawidłowe, natomiast mówienie o zarodku czy embrionie nie precyzuje jeszcze o kogo (o co) >chodzi. No i właśnie nie - na wczesnych etapach rozwoju zarodek nie jest tożsamy z osobą. Czyli każda komórka człowieka jest komórką człowieka. Każda komórka zarodka jest komórką człowieka. Ale zarodek nie oznacza osoby. Dlatego, że wiele zarodków nie może stać się osobami - ich cechy genetyczne nie pozwalają na to. Albo utworzą dwie osoby. I nie, nie jest to raczej zależne od genów, dzieje się w trakcie rozwoju.
>Bez kontekstu nie wiadomo o czym mowa. > Część osób zdaje się przekonywać argument, zgodnie z którym bliźnięta monozygotyczne są dowodem >na to, że zarodek ludzki to nie to samo, co człowiek. Proszę zdecydować się, czy człowiek, czy osoba. Człowiek w znaczeniu określeniu gatunku, to co innego, a człowiek w znaczeniu osoba, to coś innego. Zarodek należy do gatunku homo sapens, ale przez ok. 2-3 tygodni nie jest osobą.
> Skoro jednak dochodzi do rozdzielenia na >osobne organizmy oznacza to, że podział ten (w sensie informacji genetycznej) istniał od momentu >zapłodnienia. Nie, nie zależy. Skłonność do bliźniąt dwujajowych jest dziedziczna i determinowana genetycznie, a proces rozdzielania zarodka na dwie połowy jest determinowany przebiegiem ciąży i nie zależy od genów. Nie ma też np. rodzinnej skłonności do takich bliźniąt. A więc - błąd. >Od tego momentu istniała zatem para istot ludzkich. Nie - co wykazałam powyżej. Nie wiemy póki co, dlaczego niektóre zarodki się dzielą. Ale wiemy, że możemy zarodek własnoręcznie rozdzielić i każda połówka utworzy osobny organizm. Kompletny. A więc - nie i nie. >Ten pierwszy podział jest istotny, >drugi jest jedynie konsekwencją pierwszego. > Marek Borowski uważa, że embrion jest tylko potencjalnie człowiekiem. I znowu wybiórczość. >Noworodek przecież w dużym stopniu też jest potencjalnie człowiekiem. Nie - noworodek nie ma innych szans rozwoju. A zarodek tak. Może utworzyć osobę, dwie osoby, dwie osoby w jednym ciele, zaśniad groniasty, albo obumrzeć z powodu wad genetycznych.
|
|
4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | W radio w rozmowie o ustawie in vitro puścili wypowiedź słuchacza, i przyznaję - biję temu Panu brawo - jeśli to czytasz, to gratuluję.
Otóż Pan Słuchacz powiedział, że kościół swoją postawą oficjalnie przyznaje, że jego wierni nie postępują zgodnie z nakazami religii i trzeba ich zmuszać siłą. Tacy Świadkowie Jehowy nie dopuszczają transfuzji krwi. Ale czy w imię własnej religii domagają się ogólnego zakazu transfuzji? Nie! A ich wierni i tak odmawiają wykonywania takich zabiegów. A KK nie. Zamiast powiedzieć swoim wiernym, że nie wolno im podchodzić do in vitro i tyle, muszą wprowadzić zakaz ogólny. A z jakiej racji!?
No, ale wypowiedź spodobała mi się.
Faktycznie - swoim działaniem pokazują, że wiedzą, że ludzie mają w nosie ich opinie, dlatego próbują wymusić na politykach dostosowanie prawa do ich widzimisię i zmuszenie ludzi do posłuchu.
|
|
 | | AdamGr (3037 punktów) | Bez obawy, trochę odpuszcza w in vitro to im politycy trochę odpuszczą w komisjach. Mają kartę przetargową i w PiS i w PO. Prezydenty i senatory się zmieniają a biskupi siedzą na stołkach dożywotnio. Co sie dziś odpuściło za 4 lata się odzyska.
|
|
prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Gdy to wygodne Zgadzam się w całej pełni z Twoimi uwagami! I podpisuję się pod nimi obydwojgiem rąk. Mam nadzieję, że Twoje poglądy na aborcję są podobne. Czyli, że zabija się człowieka w początkowym okresie jego rozwoju. Pisałam o tym wielokrotnie na tym forum. Że dla własnej wygody ludzie są zdolni tak powykręcać prawo, aby im pasowało. Manipulują przy tym językiem nie nazywając rzeczy po imieniu. I kogo oni chcą w ten sposób oszukać? Jedynie chyba samych siebie, bo nie ludzi krytycznie myślących takich jak np. Ty, że już o własnej skromnej osobie nie wspomnę. Płaczą nad losem dzieci wciąganych w wojnę w Afryce, a w Warszawie stawiają Pomnik Małego Powstańca. Ot i nasza paranoja.
Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
|
|
 | 2 na 2 | Kuba Śruba (3184 punktów) | > Manipulują przy tym językiem nie nazywając rzeczy po imieniu. I kogo oni chcą w ten sposób oszukać?Argument o manipulacji językowej działa w dwie strony - dla Ciebie nazwanie dziecka-poczętego embrionem może być niewłaściwe, dla mnie embrionu osobą jest pomyłką. To nie manipulacja tylko inny punkt widzenia. > dla własnej wygody ludzie są zdolni tak powykręcać prawo, aby im pasowało.W wielu krajach ludzie mają inne niż Ty poglądy na te sprawy i po prostu dostosowują prawo do swojego światopoglądu. PS A czy nie lepiej, żeby prawo było skonstruowane dla wygody niż "niewygody" obywateli? 
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
|  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > PS A czy nie lepiej, żeby prawo było skonstruowane dla wygody niż "niewygody" obywateli? Oczywiście! Tych obywateli silniejszych, co to mają kasę i władzę. Zawsze tak było, że słabsi przegrywali. A ponieważ zarodki żadnej siły przebicia nie mają , tak jak emeryci i renciści, więc można je olać. Co mnie osobiście wydaje się niesprawiedliwe. Ale to szczegół. > To nie manipulacja tylko inny punkt widzenia. To manipulacja! Nazwanie zagłady Żydów - "ostatecznym rozwiązaniem" nie było punktem widzenia tylko manipulacją językową. Nazywanie aborcji "zabiegiem" lub "usunięciem ciąży" jest ordynarną manipulacją językową. Gangsterzy też nie mówią, że kogoś mordują. Bo nawet im trudno to przez gardło przechodzi. Wolą powiedzieć, że kogoś np. likwidują, albo mają na kogoś zlecenie. To tak jakoś ładniej brzmi niż morderstwo. Nieprawdaż?
Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
|
|
| |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | >A ponieważ zarodki żadnej siły przebicia nie mają , tak jak emeryci i renciści, więc można je olać. Chcesz przez to powiedzieć, że zarodek jest takim samym obywatelem, jak emeryt?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
> Chcesz przez to powiedzieć, że zarodek jest takim samym obywatelem, jak emeryt?Mówiąc poważnie kategoria "obywatelstwa" nie ma w tym wypadku żadnego znaczenia. To rzecz konwencji, prawa. Można nadać zarodkowi obywatelstwo, jak się uchwali odpowiednią ustawę. pl.wikipedia.org/wiki/NasciturusTaki właśnie nasciturus może np. dziedziczyć. He , he! Więc jakimś podmiotem prawa jest. Ale jednocześnie można go "usunąć"
Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Taki właśnie nasciturus może np. dziedziczyć. Wyłącznie dziedziczyć i wyłącznie wtedy, gdy urodzi się żywy. Jako zarodek niczego nie dziedziczy. Jest to jedyny wyjątek od zasady, że człowiek nabywa prawa w chwili narodzin. Embrion ma potencjalne prawo. Emeryt ma wszystkie prawa bez żadnych warunków.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Emeryt ma wszystkie prawa bez żadnych warunków. Teoretycznie tak - jak mawiał Dudek Dziewoński w skeczu "Sęk". Chociaż prawa można nadawać i odbierać. Np. emerytom tak zwanym esbeckim odebrano prawa do emerytury, którą otrzymywali dotychczas, z jawnym pogwałceniem wszelkich zasad (lex retro non agit itp). Mnie osobiście jako racjonalistkę uderza brak logiki w niektórych rozwiązaniach prawnych o czym tu wielokrotnie pisałam. Traktowanie takiego płodu. Jak jest to wygodne (chodzi o kasę) to daje mu się prawa (spadkowe). No oczywiście, że musi się urodzić żywy, bo martwy nie mógłby dziedziczyć. > nabywa prawa w chwili narodzin. Chyba przed? Bo jako zarodek już ma prawo dziedziczyć, oczywiście po tym jak się urodzi żywy. Więc jakiś krewny może dybać na jego nienarodzone życie i usiłować zepchnąć ciężarną mamusię ze schodów ,aby poroniła konkurenta. Bo w innym wypadku musiałby czekać do chwili narodzin, aby zlikwidować rywala. A tu prawo czyni go (tego płoda) podmiotem, czyli mówi, że dziedziczysz "chłopie" po tatusiu, tylko przyjdź zdrowy i żywy na ten świat. A ci którzy domagają się np. aborcji na życzenie mówią: Nie masz "chłopie" żadnych praw, dopóki się nie urodzisz. Dla mnie jest to naprawdę dziwne i nielogiczne. Ciekawa jestem, to tylko takie teoretyczne rozważania, co by było gdyby matka na dzień przed urodzeniem zdecydowała się pozbyć dziecka i wstrzyknęła mu jakąś truciznę. Nie można by postawić jej chyba od strony prawnej zarzutu zabójstwa? Ale dzień po urodzeniu, ba! pięć minut po urodzeniu dziecka już tak.
Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
|
|
| | | | | |  | | Logik (812 punktów) | Odebranie emerytur SB-ekom nie jest żadnym naruszeniem prawa !!!!
Nie istnieje BEZWZGLĘDNE prawo w zakresie emerytur ! Gdyby ktoś się wczytał w istotę "umowy" z państwem, to by zauważył, że są tam DWA PUNKTY: a. będziesz NA PEWNO płacił składkę b. BYĆ MOŻE dostaniesz COŚ od państwa
Ponadto zwracam uwagę, że sam system emerytalny jest SPRZECZNY Z PRAWEM !!! Jest to zwykły, bandycki napad, w którym politycy i urzędnicy "w zmowie i w porozumieniu", działając "z niskich pobudek" oraz "ze szczególną zuchwałością" ograbiają ludzi z pieniędzy i obiecują je przekazać GRUPOM UPRZYWILEJOWANYM po to, aby te grupy miały motywację do obrony interesów tych polityków i urzędników. Jeżeli te grupy uprzywilejowane chcą korzystać z takiej oferty, to zachowują się jak paserzy, albo jak świadomi nabywcy kradzionych dóbr ...
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > system emerytalny jest SPRZECZNY Z PRAWEM !!! Nic nie jest doskonałe na tym świecie. A jak sobie zapewnić pieniążki na starość? Odkładać w banku? Nie wszystkich na to stać. Poza tym banki też plajtują. Nic wiecznego na świecie:
Radość się z troską plecie, Pisał Jan z Czarnolasu.
Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
|
|
| | | | | | | |  | -2 na 2 | Logik (812 punktów) | W społeczeństwie, w którym każdy ma zapewnione utrzymanie na starość bez żadnych obowiązków troszczenia się o siebie występuje więcej zachowań nieracjonalnych, życia rozrzutnego i na koszt reszty społeczeństwa. W systemie, który niczego ludziom nie gwarantuje oprócz dobrych warunków do bogacenia się, ludzie są bardziej zapobiegliwi, myślą o swojej przyszłości, posiadają dzieci. Nie bawią się w głupie feminizmy, sztuczne kobiece "kariery" (śmiechu warte !) itp. ...
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Zapewnienie warunków to jedno, a skorzystanie z nich to drugie. Jakoś wiele państw nie potrafi takich warunków stworzyć. A poza tym jest wiele ludzi mało przebojowych, chorych, słabych na umyśle, gejów, którzy nie chcą mieć dzieci, albo par hetero co też nie chcą lub nie mogą. Nie wszyscy mają znajomych królika, co pomogą im skonsumować większy kawałek tortu. System emerytalny jest bardzo kulawy, ale jednak u nas emeryci jako tako żyją. W Niemczech jeszcze lepiej. Za tak zwanej komuny jednak nie widziałam ludzi grzebiących po śmietnikach. Krytykować wszystko łatwo, ale proszę mi wskazać Panie Logiku, taki kraj, który zbliża się do pańskiego ideału.
Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Logik (812 punktów) | Geje mają za to znacznie niższe koszty utrzymania, jeżeli więc będą zapobiegliwi, to odłożą ZNACZNIE WIĘCEJ, niż człowiek posiadający dzieci. To kwestia wyboru.
Oczywiście nie jestem za tym, żeby ludzi całkiem zostawić własnemu losowi, bo zaczną się plenić choroby, przestępczość itp. Lepiej mieć przeżartych darmowym żarciem nierobów, niż odchudzonych, sprawnych, zdeterminowanych biedaków-przestępców.
Ale nie może być tak, że do systemu emerytalnego wszyscy jesteśmy ZMUSZANI, oraz ewentualne emerytury państwowe mają zapewniać ZALEDWIE fizjologiczne przetrwanie na najprostszej, najtańszej żywności, w bardzo (BARDZO !!!) skromnym darmowym lokum opieki społecznej itp. Co powyżej - zarób sobie sam ...
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | | | | | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Lepiej mieć przeżartych darmowym żarciem nierobów Ale wielu ludzi chce pracować, tylko nie ma gdzie, bo nikt ich nie potrzebuje. W Polsce jest milion osiemset tysięcy bezrobotnych. Niech nawet milion to nieroby, to jednak te 800 tysięcy chciałoby się zatrudnić. A nie zapominajmy, że prawie dwa miliony wyjechało za chlebem do GB czy innych krajów Unii. Kolejne 500 tysięcy wyjedzie gdy Niemcy zniosą zakaz pracy. Mamy bodajże 12% ludzi schorowanych i niepełnosprawnych, nie licząc emerytów. To horror. Że już nie wspomnę o osobach karanych , które nie mają szansy na normalne zatrudnienie.
Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
|
|
| Logik (812 punktów) | A JA mam ciekawy mini-test:
wpiszcie krótko, czy jesteście za lub przeciw in-vitro w sensie etycznym, czy też również za jego finansowaniem przez państwo (innych podatników).
Czyli który wariant wybieracie: A. Zakaz in-vitro (NO) B. Zgoda na in-vitro, ale bez finansowania państwa (IV) C. Zgoda na in-vitro, z finansowaniem przez państwo (IV$)
Logik: NO
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
 | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>C. Zgoda na in-vitro, z finansowaniem przez państwo (IV$) Oczywiście powyższe. Alternatywa to imigracja z Chin lub barbarzyńskich krajów islamskich (czyli nie wszystkich).
Pozdrawiam
No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
|
|
|  | | Logik (812 punktów) | 1. Alternatywą jest, aby mężczyźni, którzy są płodni zapładniali płodne kobiety w znacznie większym stopniu, niż dzieje się to dzisiaj. To powinno się dziać na każdym kroku !!!
2. Dzieci z in-vitro częściej mają choroby genetyczne, co jest zrozumiałe przy obecnym stanie tej technologii. Być może za jakiś czas (100 lat ?) sztuczne zapłodnienie będzie gwarantowało lepsza jakość materiału genetycznego ...
3. Dlaczego uważasz, że podatnicy mają finansować powstanie czyichś dzieci ? Te pieniądze można przecież przeznaczyć na ratowanie życia chorych dzieci. Z jakiego powodu JA, jako podatnik, mam być zmuszany do finansowania kogoś innego ???
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| |  | 5 na 5 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >1. Alternatywą jest, aby mężczyźni, którzy są płodni zapładniali płodne kobiety w znacznie większym stopniu, niż dzieje się to dzisiaj. To powinno się dziać na każdym kroku !!! Jest sytuacja - para chce, ale potrzebuje in vitro. A Ty mi odpowiadasz - zmuśmy kogoś, kto nie chce!
Nie wiem, o czym w tym temacie mam z Tobą rozmawiać. Tak więc dziękuję za rozmowę.
Pozdrawiam
No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
|
|
| | |  | | Logik (812 punktów) | Jeżeli "para chce", to niech "para zapłaci" ...
KLAR !!!???
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | |  | 1 na 1 | darlove (2804 punktów) | Dlaczego to nie dziala w przypadku finansowania czarnych nierobow? Dlaczego wszyscy Polacy placa na ich fanaberie? ZUSy, Konkordaty, katolickie "uniwerki"... DLACZEGO NIE MIERZYCIE ROWNA MIARA, obrzydliwe katoluchy???
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| |  | | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >1. Alternatywą jest, aby mężczyźni, którzy są płodni zapładniali płodne kobiety w znacznie większym stopniu, niż dzieje się to dzisiaj. To powinno się dziać na każdym kroku !!! Też jestem za! to BĘDZIE DOPIERO WOLNY RYNEK A NIE INTERWENCJONIZM MORALIZATORÓW! Zaraz robię wywieszkę: "Jestem płodny - zapładniam trzy kobiety dziennie! Zgłoszenia pod nr: 666" Idealne dla facetów! Szczególnie katolików! Zapładnianie na dywanie, żeby nie cudzołożyć!
>2. Dzieci z in-vitro częściej mają choroby genetyczne, co jest zrozumiałe przy obecnym stanie tej technologii. Być może za jakiś czas (100 lat ?) sztuczne zapłodnienie będzie gwarantowało lepsza jakość materiału genetycznego ... A ta teza na podstawie? Czy z TVTrwam?
>3. Dlaczego uważasz, że podatnicy mają finansować powstanie czyichś dzieci ? Te pieniądze można przecież przeznaczyć na ratowanie życia chorych dzieci. Z jakiego powodu JA, jako podatnik, mam być zmuszany do finansowania kogoś innego ??? A tak: podatnicy maja finansować powstanie czyichś dzieci, ponieważ inni podatnicy fundują im: a.wrotki? b.darmowe wycieczki na Syberię? c. dofinansowanie szeroko pojętej wolności wyznania (np.lekcje religii w szkołach, emerytury dla kapłanów etc)? Liczę na tzw inteligencję Pana Hrabiego!
|
|
 | | liliac (147340 punktów) | >Czyli który wariant wybieracie: >A. Zakaz in-vitro (NO) >B. Zgoda na in-vitro, ale bez finansowania państwa (IV) >C. Zgoda na in-vitro, z finansowaniem przez państwo (IV$) >Logik: NO
W obecnym kształcie finansowania i organizacji systemu usług zdrowotnych wybieram opcję B (IV bez $).
|
|
 | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | D. Zgoda na in vitro i co najwyżej częściowa refundacja przez Państwo zabiegów skutecznych (z odpowiednim opóźnieniem) np. z podatków wpłacanych przez obrońców życia poczętego.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|