Kiedy internet wkroczył do Polski (pozaakademicko w 1994/5) i jego zakres przekazu wykroczył poza terminologie techniczną czy zawodową, pojawiły się dwa zasadnicze problemy :
1.W obliczu braku standaryzacji niemożność używania polskich znaków w komunikacji.
2.Niemożność przekazu intencji, które są możliwe do wyrażenia głosem / mimiką.
A więc jeśli piszemy jednym zwartym tekstem bez wyróżników i wskaźników intencji to cały tekst jest odbierany jednolicie w jednolitej intencji.
Zastosowanie „spacji” (przerw) niczego nie rozwiązuje, gdyż stosuje się oddzielenie tekstu dla jego przejrzystości czytelniczej (zabieg techniczny), a nie intencjonalnej.
Jak rozwiązano kiedyś te problemy ?
1.Umówiono się że nikt nie stosuje polskich znaków.
Wprawdzie było to uciążliwe w pewnych sytuacjach, ale tekst był zrozumiały i bez „krzaków”.
Dzisiaj takie ograniczenie jest zbyteczne z racji możliwości technicznych.
2.Przyjęto stosowanie znaków specjalnych klasycznych ( !,?,..., ; ,

oraz wymyślonych dodatkowych które precyzują intencje.
Te dodatkowe były zbudowane ze znaków specjalnych, dziś zastąpione przez odpowiadające im ikony oraz dodatkowe dowymyślone typu pokładanie się ze śmiechu i inne (głownie dobarwiacze-duperele).
I dopiero zestawienie tych dwóch rozwiązań pozwoliło w miarę precyzyjnie oddać intencje.
Nie istnieje inna możliwość odczytu informacji , chyba że kogoś znamy osobiście i znamy jego styl wypowiedzi.
Zatem każdy tekst zawierający intencje (nietechniczny) i długi , a pozbawiony znaków specjalnych może być źle odczytany o ile niesie przekaz emocjonalny.
Co więcej może być ( i bywało tak ) odczytany jako agresja lub obraza, ponieważ brak znaków specjalnych dopuszcza dowolną zrozumiałość i albo się trafi z intencjami albo nie.
I próżno tu liczyć na domyślne zrozumienie gdyż różnimy sie w zależności od używanego języka potocznego, regionu (naleciałości, gwary) , wieku (użycia specyficznych zwrotów) oraz używaniem samego języka polskiego jako komunikatora (co na dziś nie jest wcale taką oczywistością).
Wielu nie zdaje sobie sprawy z faktu że język polski może wcale nie być rodzimym, można nie zrozumieć słów za to znaki specjalne się zrozumie, są uniwersalne i powszechne.
Języka polskiego zaczęto się uczyć, mimo tego że jest niebywale trudny nie tylko ze względu na wymowę ale i na dysonans między wyjątkową precyzją a wyjątkową dwuznacznością i to na kilku poziomach (pomijam tu masę wyjątków językowych).
Dziś jak zauważam zaprzestano używania znaków specjalnych ( i ja sam sie pogubiłem i nie wiem czy są w użyciu nadal czy nie i kiedy...używać czy nie używać...ponowny chaos), są rzadkością...lub teksty sa zawalone ikonami bo...tak jest „fajniej” ? (może śmieszniej).
Ludzie przyjęli domyślnie że jednolity tekst jaki napiszą zostanie zrozumiany zgodnie z intencjami.
Owszem, to się sprawdza na ...zamkniętych forach gdzie się ludzie znają.
Taki apel : jeśli chcecie precyzyjnie przekazać intencje używajcie znaków i symboli specjalnych !
Nie ma innego sposobu.
A nie ma ponieważ język polski jest wyjątkowo bogaty w słowa i dwuznaczności.
Ogólnie in plus, w internecie zaczyna być wadą.