Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zmienianie świata

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
20-09-2017 18:22Tomasz Balcerski (82 punktów)Zmienianie świata
Ocena 4 na 4
Witajcie,
od bardzo dawna zauważam w ludziach, a także w sobie samym potrzebę zmieniania świata. Świat ludzi oczywiście składa się z wielu różnych płaszczyzn, z których żadna nie jest moim zdaniem doskonała. Zdaje się, że to w naszej naturze leży potrzeba ciągłego poprawiania tego, co nas otacza niezależnie od tego, jak wygląda rzeczywistość (czy ktoś żyje na bardzo wysokim poziomie dobrobytu, czy w ubóstwie).

Tak jak już wspomniałem - potrzebę zmieniania świata uważam za coś naturalnego. Na przestrzeni tysięcy lat udało się nam rozwinąć pod kątem nauki, sztuki, żyjemy dłużej, jesteśmy w stanie komunikować się w zasadzie z ludźmi z całego świata, a podróżowanie już nie tylko po sąsiednich krajach, ale i kontynentach - nie stanowi jakiegoś szczególnie dużego wyzwania - to wszystko jest oczywiście czubkiem góry lodowej. Z drugiej strony... Jeszcze stosunkowo niedawno miały miejsce obie wojny światowe, ludobójstwo na mnóstwo sposobów i to na jaką skalę? Dzisiaj terroryzm i wojny "domowe" jak np. ta w Syrii. Do tego dochodzą tak wychwalane (przynajmniej w moim środowisku) systemy jak kapitalizm, gdzie biedni stają się jeszcze biedniejsi, a bogaci bogatsi, czy też demokracja - tyrania większości. Oczywiście te rozwiązania mają swoje zalety, ale biorąc pod uwagę, że jest to wątek o zmienianiu świata - skupiamy się przede wszystkim na jego wadach.

Czy tak poważne problemy tak rozwiniętej cywilizacji nie są czymś dziwnym? Czy może to wynikać z jakichś negatywnych cech ludzi, których po tylu tysiącach lat nie zdołaliśmy w sobie zwalczyć? I - jeśli tak - czy zmienianie świata w tej sytuacji nie jest syzyfową pracą? Nie wiem. Jednakże chyba takie podejście w stylu "i tak nic nie uda mi się zmienić" do niczego dobrego nie prowadzi.

Zdaje mi się, że dużym problemem współczesnego świata jest też bardzo słaby okres dla nauk humanistycznych. Odnoszę wrażenie, że dla większości ludzi współczesnych bardziej atrakcyjne jest dzisiaj "mieć" aniżeli "być". To może mieć duże znaczenie w zmianach, które przyniesie przyszłość.

Temat jest bardzo obszerny, więc chyba można powiedzieć, że rzucam nie tylko siebie, ale i Was na głęboką wodę. Jednak chciałbym w tym wątku dowiedzieć się, jak Wy to widzicie, jak Wy byście odpowiedzieli na powyższe pytania i być może postawili jakieś swoje (jak najbardziej zachęcam). Jestem również ciekaw co Wy byście zmienili w naszym świecie - domyślam się, że ludzie mogą się przez to poróżnić ze względu na zróżnicowanie światopoglądowe (w zasadzie jak w każdym temacie, ale tutaj wydaje mi się, że szczególnie warto na to uważać), ale liczę, że jednak będzie tu wysoki poziom kultury dyskusji - ponad podziałami.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Stefanowicz (2544 punktów)
(zablokowany)
Chciałbym, żeby było jak najmniej zakazów i nakazów. Chciałbym, żeby budżety państw nie były tak rozpasane. Chciałbym, żeby jednostka (człowiek) miała całkowite prawo szkodzenia sobie. Chciałbym niższych podatków, a co za tym idzie - rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.
ZaKotem (8733 punktów)

>Czy tak poważne problemy tak rozwiniętej cywilizacji nie są czymś dziwnym? Czy może to wynikać z
>jakichś negatywnych cech ludzi, których po tylu tysiącach lat nie zdołaliśmy w sobie zwalczyć? I -
>jeśli tak - czy zmienianie świata w tej sytuacji nie jest syzyfową pracą?

Cechy ludzi się raczej nie zmieniły, bo są zakodowane w naturze, a ewolucja naturalna nie działa w skali historycznej. Natomiast właściwe ułożenie świata zmienia sposób, w jaki te cechy się realizują. Na przykład chciwość zawsze będzie w naturze człowieka, ale kapitalizm wykorzystuje ją w taki sposób, że przyczynia się do rozwoju, zamiast skłaniać do rabunku.

>Nie wiem. Jednakże chyba
>takie podejście w stylu "i tak nic nie uda mi się zmienić" do niczego dobrego nie prowadzi.
>Zdaje mi się, że dużym problemem współczesnego świata jest też bardzo słaby okres dla nauk
>humanistycznych. Odnoszę wrażenie, że dla większości ludzi współczesnych bardziej atrakcyjne jest
>dzisiaj "mieć" aniżeli "być".

Tylko żeby być, to trzeba coś mieć. W najgorszym razie, mieć coś do jedzenia i picia. Żeby zaś być normalnym członkiem społeczeństwa, a nie menelem filozofującym przy likworach, trzeba mieć sporo więcej. Ty chyba masz, i nie chciałbyś przestać. Więc co cię dziwi?

>Jestem również ciekaw co Wy byście zmienili w naszym świecie - domyślam się, że ludzie mogą się
>przez to poróżnić ze względu na zróżnicowanie światopoglądowe (w zasadzie jak w każdym temacie, ale
>tutaj wydaje mi się, że szczególnie warto na to uważać), ale liczę, że jednak będzie tu wysoki
>poziom kultury dyskusji - ponad podziałami.

Zmieniłbym sposób edukacji, który wciąż - nie tylko w Polsce - oparty jest na pruskim modelu wychowywania rekrutów zdolnych do czytania rozkazów i liczenia amunicji. Powrót do starożytnego modelu mistrza i kilkunastu uczniów jest przy dzisiejszym poziomie rozwoju jak najbardziej możliwy i nie tylko dla elity (jak w starożytności), lecz dla wszystkich.
22-09-2017 12:59 
 Ocena 1 na 1
handzlik (491 punktów)
(zablokowany)

>Zmieniłbym sposób edukacji, który wciąż - nie tylko w Polsce - oparty jest na pruskim modelu wychowywania rekrutów zdolnych do czytania rozkazów i liczenia amunicji. Powrót do starożytnego modelu mistrza i kilkunastu uczniów jest przy dzisiejszym poziomie rozwoju jak najbardziej możliwy i nie tylko dla elity (jak w starożytności), lecz dla wszystkich.

problemem współczesnej edukacji jest to że się ją reformuje i "ulepsza" a efekt jest taki że uczniowie się nie uczą albo nauczyciele są nieprzygotowani albo nie potrafią odpowiednio przekazać wiedzy. system edukacji nie jest do "bani" tu zawodzą ludzie.
23-09-2017 18:09 
 Ocena 1 na 1
Tomasz Balcerski (82 punktów)
>Tylko żeby być, to trzeba coś mieć. W najgorszym razie, mieć coś do jedzenia i picia. Żeby zaś być normalnym członkiem społeczeństwa, a nie menelem filozofującym przy likworach, trzeba mieć sporo więcej. Ty chyba masz, i nie chciałbyś przestać. Więc co cię dziwi?

Dziwi mnie to, że ludzie nierzadko się w tym zatracają i swoją wartość definiują właśnie poprzez to, co posiadają. Niemniej to oczywiście w dużej mierze wina tego, że w Polsce (a to oczywiście przede wszystkim właśnie nią się sugeruję) trudno jest mieć te podstawowe rzeczy, które czynią człowieka normalnym członkiem społeczeństwa - jak to ująłeś. Pytanie jak to wygląda na Zachodzie, czy Wschodzie? Przez miesiąc mieszkałem w Irlandii i zauważyłem, że tam ludzie specjalnie o pieniądze się nie martwią, ale pytanie czy ich "apetyt na posiadanie" jest w ogóle zależny od tego, ile mają?

>problemem współczesnej edukacji jest to że się ją reformuje i "ulepsza" a efekt jest taki że uczniowie się nie uczą albo nauczyciele są nieprzygotowani albo nie potrafią odpowiednio przekazać wiedzy. system edukacji nie jest do "bani" tu zawodzą ludzie.

Oczywiście wiadomo, kto na tym korzysta


"10% konfliktów spowodowanych jest różnicą zdań. 90% konfliktów spowodowanych jest niewłaściwym tonem głosu."
Eckhart Tolle
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Czy tak poważne problemy tak rozwiniętej cywilizacji nie są czymś dziwnym? Czy może to wynikać z jakichś negatywnych cech ludzi, których po tylu tysiącach lat nie zdołaliśmy w sobie zwalczyć?
Bez postawienia ducha przed materią nie zmienimy świata na lepsze, trzeba wychowywać, kształtować mentalność etyczną, humanitarną, ekologiczną...

Duch Prawdy... człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
-jad- (18783 punktów)
>Jestem również ciekaw co Wy byście zmienili w naszym świecie

Same niemożliwe rzeczy. Życzyłbym sobie zwycięstwa z każdą chorobą, żebyśmy nie mieli uprzedzeń wobec obcych ludzi, żeby nie trzeba było zarabiać na życie ani chcieć mieć więcej niż sąsiedzi.
A potem żeby każdy miał jakieś czasochłonne i pożyteczne hobby.
Żeby cały rok było ciepło ale bez komarów. Przydałby się jakiś wspólny, zrozumiały dla wszystkich język. I żeby każdy tego chciał.

lp.2o@1daj
Wera (1540 punktów)
Nie wiem, ja nie odczuwam żadnej potrzeby zmieniania świata. Świat jest według mnie dobrze ułożony.

Pomyślcie tylko, kiedy najbardziej cieszycie się zdrowiem? Tuż po chorobie. Człowiek po prostu nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wiele ma, dopóki tego nie straci. Życie bez choroby byłoby mdłe i nijakie.
23-09-2017 18:22 
 Ocena 1 na 1
Tomasz Balcerski (82 punktów)
>Nie wiem, ja nie odczuwam żadnej potrzeby zmieniania świata. Świat jest według mnie dobrze ułożony.
>Pomyślcie tylko, kiedy najbardziej cieszycie się zdrowiem? Tuż po chorobie. Człowiek po prostu nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wiele ma, dopóki tego nie straci. Życie bez choroby byłoby mdłe i nijakie.

Po części się z Tobą zgadzam: rzeczywiście ludzie zwykle nie doceniają tego co mają, dopóki tego czegoś nie stracą. Tylko czy gdybyśmy przyjęli do wiadomości, że świat - tak jak mówisz - jest już dobrze ułożony (co chyba jest równoznaczne z tym, że już niewiele lub w ogóle nic nie trzeba w nim zmieniać) to jak długo byśmy przetrwali? Nasze środowisko życia się zmienia i jest to wynik również naszych bieżących wyborów (a także tego, co nie ma nic wspólnego z naszymi wyborami), które po prostu nie są doskonałe i to, że teraz się sprawdzają - nie znaczy, że na dłuższą metę również będą. Chciałbym, żeby moi potomkowie żyli w lepszym świecie, a nie gorszym - lekceważąc problemy współczesnego świata raczej nie przyczyniłbym się do spełnienia tego pragnienia.

"10% konfliktów spowodowanych jest różnicą zdań. 90% konfliktów spowodowanych jest niewłaściwym tonem głosu."
Eckhart Tolle
Wera (1540 punktów)
>Po części się z Tobą zgadzam: rzeczywiście ludzie zwykle nie doceniają tego co mają, dopóki tego czegoś nie stracą. Tylko czy gdybyśmy przyjęli do wiadomości, że świat - tak jak mówisz - jest już dobrze ułożony (co chyba jest równoznaczne z tym, że już niewiele lub w ogóle nic nie trzeba w nim zmieniać) to jak długo byśmy przetrwali? Nasze środowisko życia się zmienia i jest to wynik również naszych bieżących wyborów (a także tego, co nie ma nic wspólnego z naszymi wyborami), które po prostu nie są doskonałe i to, że teraz się sprawdzają - nie znaczy, że na dłuższą metę również będą. Chciałbym, żeby moi potomkowie żyli w lepszym świecie, a nie gorszym - lekceważąc problemy współczesnego świata raczej nie przyczyniłbym się do spełnienia tego pragnienia.

W niektórych miejscach na Ziemi nadal istnieją plemiona, które żyją podobnie jak przed tysiącami lat. Mieszkają sobie w małych szałasach, lepiankach, według znanej im technologii. Rodzą się, umierają. Jedzą, handlują, chorują, mają swoje rozrywki. Walczą z sąsiednimi plemionami za pomocą znanych im broni. Czasami się śmieją, czasami płaczą. Po prostu żyją sobie.

Nasza cywilizacja różni się tylko tym, że mamy inne narzędzia i zabawki. Ostatecznie nie żyjemy ani lepiej, ani gorzej. Większość wynalazków powstała prędzej z nudów lub z chęci zysku niż z faktycznej potrzeby, bo natura jest w stanie zapewnić człowiekowi wszystko, czego potrzebuje. W przeciwnym razie nasi przodkowie nie przeżyliby. Natury ludzkiej za to nie zmienimy, bo sami operujemy z poziomu człowieka.
24-09-2017 10:30 
 Ocena 1 na 1
Tomasz Balcerski (82 punktów)
>W niektórych miejscach na Ziemi nadal istnieją plemiona, które żyją podobnie jak przed tysiącami lat. Mieszkają sobie w małych szałasach, lepiankach, według znanej im technologii. Rodzą się, umierają. Jedzą, handlują, chorują, mają swoje rozrywki. Walczą z sąsiednimi plemionami za pomocą znanych im broni. Czasami się śmieją, czasami płaczą. Po prostu żyją sobie.
>Nasza cywilizacja różni się tylko tym, że mamy inne narzędzia i zabawki. Ostatecznie nie żyjemy ani lepiej, ani gorzej. Większość wynalazków powstała prędzej z nudów lub z chęci zysku niż z faktycznej potrzeby, bo natura jest w stanie zapewnić człowiekowi wszystko, czego potrzebuje. W przeciwnym razie nasi przodkowie nie przeżyliby. Natury ludzkiej za to nie zmienimy, bo sami operujemy z poziomu człowieka.

Zgadzam się, że nie żyjemy ani lepiej, ani gorzej, chociaż warto mieć na uwadze to, że nasza działalność jest na pewno bardziej destruktywna wobec natury (z drugiej strony - i oni pewnie mieliby z tym problem, gdyby było ich tylu, co nas). Niemniej jednak postęp technologiczny chociaż dał (i daje) nam sporo chorób, to ostatecznie żyjemy dłużej. Ponadto, natura stała się dla nas mniej groźna - o wiele lepiej radzimy sobie ze skrajnymi temperaturami (z drugiej strony oni są na nie odporniejsi), z katastrofami naturalnymi - ogólnie rzecz biorąc jesteśmy bezpieczniejsi od nich i największe zagrożenie paradoksalnie stanowimy my sami (ze względu na np. broń jądrową).

Nie zgadzam się jednak z tym, że natura jest w stanie zapewnić nam wszystko, czego potrzebujemy. Jako gatunek ludzki na pewno potrzebujemy absolutnego bezpieczeństwa - tutaj natura nierzadko okazuje się naszym wrogiem, a to przecież kluczowy aspekt naszych dążeń (ludzkości).

"10% konfliktów spowodowanych jest różnicą zdań. 90% konfliktów spowodowanych jest niewłaściwym tonem głosu."
Eckhart Tolle
24-09-2017 12:06 
 Ocena 3 na 3
Wenancjusz (16441 punktów)
>Zgadzam się, że nie żyjemy ani lepiej, ani gorzej, chociaż warto mieć na uwadze to, że nasza działalność jest na pewno bardziej destruktywna wobec natury (z drugiej strony - i oni pewnie mieliby z tym problem, gdyby było ich tylu, co nas). Niemniej jednak postęp technologiczny chociaż dał (i daje) nam sporo chorób, to ostatecznie żyjemy dłużej. Ponadto, natura stała się dla nas mniej groźna - o wiele lepiej radzimy sobie ze skrajnymi temperaturami (z drugiej strony oni są na nie odporniejsi), z katastrofami naturalnymi - ogólnie rzecz biorąc jesteśmy bezpieczniejsi od nich i największe zagrożenie paradoksalnie stanowimy my sami (ze względu na np. broń jądrową).
>Nie zgadzam się jednak z tym, że natura jest w stanie zapewnić nam wszystko, czego potrzebujemy. Jako gatunek ludzki na pewno potrzebujemy absolutnego bezpieczeństwa - tutaj natura nierzadko okazuje się naszym wrogiem, a to przecież kluczowy aspekt naszych dążeń (ludzkości).

Znamiennym jest, że człowiek chce mieć jeszcze bardziej wygodniejsze i bezpieczniejsze życie, i gdyby spojrzeć na to z szerszej skali, to na pewno będzie ranił i szkodził Naturze. Człowiek zaczyna działać tak, jakby alienował się od praw Natury. A TO SE NE DA PANE! W swojej bezmyślności i pędzie do wygodnictwa zapomina, że jest nieodłączną częścią Natury i tego nie da się rozłączyć. Przysłowiowy mieszczuch nie da sobie rady, gdy wejdzie samodzielnie w puszczę bez żadnej nowoczesnej broni. I odwrotnie. Gdyby, teoretycznie, zostawić w centrum miasta, puszczańskiego aborygena, to na pewno byłby kłopot dla niego z przetrwaniem. Taki paradoks tzw. postępu cywilizacyjnego. A czyż tak naprawdę różnimy się my, mieszczuchy, od tego puszczańskiego aborygena? Nie. Wewnątrz nas istnieje głęboki pokład/instynkt pierwotnego przetrwania, czyli obrony. Każdy będzie się bronił na możliwości jakie daje mu Natura nie pozwala by Człowiek został pozbawiony pierwotnego instynktu przetrwania. (Nie mówię o jednostkach pozbawionych NATURALNEJ obrony istnienia w celu przedłużenia trwania gatunku, co widać i u innych zwierząt na tym globie). Nie mam na myśli tych co cech człowieczeństwa, czyli życia w określonej społeczności, się pozbawiającego (narkomani, alkoholicy, skrzywieni psychicznie itp.). Religia katolicka pałkuje w głowy sofizmat polegający na tym iż człowiekowi przypisuje się władczość na wszelkimi istotami żyjącymi. Czyli ustawia człowieka w wyraźnie uprzywilejowanej pozycji. To jest oczywista NIEPRAWDA! Tak nie jest. Jesteśmy tylko składnikiem na zasadach bilateralnych MATKI NATURY! Jednocześnie religia przekazuje informacje jakie mordy masowe i to przy pomocy boga (potop, czy Sodoma i Gomora), człowiek czyni na sobie przez wojny i rzezie masowe w imię tego, który zesłał potop, by potopić wszystkich (za wyjątkiem wielorybów, krokodyli, bobrów, traszek, żółwi i rekinów). Czyli odpowiedzialność zbiorowa nawet dla tych co nie wiedzieli, że taki ktoś/coś istnieje! Co za piramidalna głupota!
Natura daje nam wszystko co potrzeba! Dlatego my jako składnik Natury nie możemy zarzucać iż nie daje wszystkiego. Natura, a raczej EWOLUCJA dała nam myślenie abstrakcyjne, czego nie mają inne zwierzęta. A czyż my czasem nie jesteśmy zwierzętami?

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
24-09-2017 13:09 
 Ocena 1 na 1
Tomasz Balcerski (82 punktów)
>Religia katolicka pałkuje w głowy sofizmat polegający na tym iż człowiekowi przypisuje się władczość na wszelkimi istotami żyjącymi. Czyli ustawia człowieka w wyraźnie uprzywilejowanej pozycji. To jest oczywista NIEPRAWDA! Tak nie jest. Jesteśmy tylko składnikiem na zasadach bilateralnych MATKI NATURY! Jednocześnie religia przekazuje informacje jakie mordy masowe i to przy pomocy boga (potop, czy Sodoma i Gomora), człowiek czyni na sobie przez wojny i rzezie masowe w imię tego, który zesłał potop, by potopić wszystkich (za wyjątkiem wielorybów, krokodyli, bobrów, traszek, żółwi i rekinów). Czyli odpowiedzialność zbiorowa nawet dla tych co nie wiedzieli, że taki ktoś/coś istnieje! Co za piramidalna głupota!
>Natura daje nam wszystko co potrzeba! Dlatego my jako składnik Natury nie możemy zarzucać iż nie daje wszystkiego. Natura, a raczej EWOLUCJA dała nam myślenie abstrakcyjne, czego nie mają inne zwierzęta. A czyż my czasem nie jesteśmy zwierzętami?

Ja również nie zgadzam się z tym, że człowiek ma w świecie jakąś uprzywilejowaną pozycję - tak jak zakłada religia katolicka. Niemniej ludzkość od tysięcy lat dąży i będzie dążyła do tego, by wszystko dookoła ujarzmić. Rzeczywiście można dojść do wniosku, że paradoksalnie przy pomocy Natury... będzie walczyć z Naturą. Oczywiście nie w sposób dosłowny, bo biorąc pod uwagę, że praw Natury złamać się nie da - walczymy właśnie na jej zasadach, a więc dosłownie rzecz ujmując nie jest to walka, ale reakcja na to, co ona nam daje.

Jednakże wracając do mojego postu (tego, który był odpowiedzią na słowa Wery) - może faktycznie nie do końca dobrze ubrałem w słowa kwestię tego, co daje nam Natura, a czego nie. Powiedzmy, że chcemy zdobyć złoto - to jest symbol tego, czego nie mamy, a co mieć chcemy. Dzięki Naturze mamy jednak kopalnie złota - Natura w tej sytuacji nie daje nam go, ale daje nam możliwość jego wydobycia. Tylko i wyłącznie od nas zależy to, czy to złoto wydobędziemy i jak je wykorzystamy, a nie da się ukryć, że współcześnie wykorzystuje się je między innymi do walki z tymi aspektami Natury, które nie są nam przyjazne. Zatem w porządku - przyznaję się do tego, że byłem w błędzie zakładając, że Natura nie daje nam wszystkiego - daje. Jednakże to, co weźmiemy i co z tym zrobimy - zależy wyłącznie od nas. I właśnie w tej sferze moim zdaniem konieczne są zmiany. W sferze umiejętności brania, a także wykorzystania. Nie mam tu na myśli tylko dóbr materialnych, ale również chociażby wiedzę. Tak jak np. z energią jądrową - można ją wykorzystywać do tworzenia bomb, ale również do elektrowni. Pytanie co jest nam bardziej potrzebne? Czy podejście tych najpotężniejszych ludzi na świecie do energii jądrowej jest odpowiednie? Czy nie wymaga zmian? To oczywiście tylko przykłady.

"10% konfliktów spowodowanych jest różnicą zdań. 90% konfliktów spowodowanych jest niewłaściwym tonem głosu."
Eckhart Tolle
24-09-2017 22:55 
 Ocena 1 na 1
Wera (1540 punktów)
>Jednakże wracając do mojego postu (tego, który był odpowiedzią na słowa Wery) - może faktycznie nie do końca dobrze ubrałem w słowa kwestię tego, co daje nam Natura, a czego nie. Powiedzmy, że chcemy zdobyć złoto - to jest symbol tego, czego nie mamy, a co mieć chcemy. Dzięki Naturze mamy jednak kopalnie złota - Natura w tej sytuacji nie daje nam go, ale daje nam możliwość jego wydobycia. Tylko i wyłącznie od nas zależy to, czy to złoto wydobędziemy i jak je wykorzystamy, a nie da się ukryć, że współcześnie wykorzystuje się je między innymi do walki z tymi aspektami Natury, które nie są nam przyjazne. Zatem w porządku - przyznaję się do tego, że byłem w błędzie zakładając, że Natura nie daje nam wszystkiego - daje. Jednakże to, co weźmiemy i co z tym zrobimy - zależy wyłącznie od nas. I właśnie w tej sferze moim zdaniem konieczne są zmiany. W sferze umiejętności brania, a także wykorzystania. Nie mam tu na myśli tylko dóbr materialnych, ale również chociażby wiedzę. Tak jak np. z energią jądrową - można ją wykorzystywać do tworzenia bomb, ale również do elektrowni. Pytanie co jest nam bardziej potrzebne? Czy podejście tych najpotężniejszych ludzi na świecie do energii jądrowej jest odpowiednie? Czy nie wymaga zmian? To oczywiście tylko przykłady.

To, że chcemy złota, nie oznacza, że go potrzebujemy. Powiedzmy, że wydobyliśmy i zużyliśmy złoto w taki sposób, że nie ma już złota na świecie. Co wtedy? Nic. Człowiek pójdzie szukać srebra. Albo wymyśli sztuczne złoto. Albo jakoś się obejdzie bez złota. Ludzkość tak już ma, że nawet jeśli zupełnie spapra sprawę, to jakoś sobie poradzi.

Spróbuję zilustrować to w ten sposób. Czy to było odopwiednie, że w czasie WWII Niemcy zbombardowali Warszawę? Przez bombardowanie zostało zniszczone mnóstwo budynków, zginęło wielu ludzi. Jednak w dniu dzisiejszym Warszawa znów tętni życiem. Jedyną widoczną konsekwencją jest to, że zamiast Pałacu Saskiego mamy Pałac Kultury. Nawet Żydzi przetrwali, przeprowadzili się gdzie indziej i sobie żyją.

Szczerze wątpię, żeby ludzie byli w stanie tak nabałaganić, żeby nie było jakiegoś wyjścia. Wszystko się z czasem stabilizuje.
25-09-2017 07:36 
 Ocena 2 na 2
Tomasz Balcerski (82 punktów)
>To, że chcemy złota, nie oznacza, że go potrzebujemy. Powiedzmy, że wydobyliśmy i zużyliśmy złoto w taki sposób, że nie ma już złota na świecie. Co wtedy? Nic. Człowiek pójdzie szukać srebra. Albo wymyśli sztuczne złoto. Albo jakoś się obejdzie bez złota. Ludzkość tak już ma, że nawet jeśli zupełnie spapra sprawę, to jakoś sobie poradzi.

>Spróbuję zilustrować to w ten sposób. Czy to było odopwiednie, że w czasie WWII Niemcy zbombardowali Warszawę? Przez bombardowanie zostało zniszczone mnóstwo budynków, zginęło wielu ludzi. Jednak w dniu dzisiejszym Warszawa znów tętni życiem. Jedyną widoczną konsekwencją jest to, że zamiast Pałacu Saskiego mamy Pałac Kultury. Nawet Żydzi przetrwali, przeprowadzili się gdzie indziej i sobie żyją.

>Szczerze wątpię, żeby ludzie byli w stanie tak nabałaganić, żeby nie było jakiegoś wyjścia. Wszystko się z czasem stabilizuje.

Echh... Usunąłem niechcący całą swoją odpowiedź. Spróbuję to jakoś streścić.

Nie chodzi przecież o to, żeby radzić sobie "jakoś" tylko żeby radzić sobie możliwie optymalnie. To samo jestem skłonny powiedzieć odnosząc się do drugiego akapitu: nie chodzi o to, żeby sobie radzić "jakoś". Podzielam Twoje wątpliwości, co do tego: żeby ludzie byli w stanie tak nabałaganić, żeby nie było jakiegoś wyjścia - miej jednak na uwadze, że nie tylko ludzie bałaganią w naszym świecie. Robią to też choroby, katastrofy naturalne - musimy sobie z tym radzić i po raz kolejny - nie jakoś, ale możliwie optymalnie.

Dinozaury wyginęły i to nie one sobie "nabałaganiły" - Matka Natura zrobiła to za nich - z naturalnych przyczyn nie chcę, dla mojego gatunku podobnego losu.

"10% konfliktów spowodowanych jest różnicą zdań. 90% konfliktów spowodowanych jest niewłaściwym tonem głosu."
Eckhart Tolle
26-09-2017 17:17 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Niemniej jednak postęp technologiczny chociaż dał (i daje) nam sporo chorób, to ostatecznie żyjemy dłużej.

Czyli więcej cierpimy. Gdy choroba szybko zabija to jest ok, bo cierpienie nie trwa długo. Gorzej gdy utrzymuje się je sztucznie przy życiu.

Człowiek ewoluował czyli radzi sobie z naturą, ale to nie znaczy, że ta jest dla niego dobra. Wg mnie to ciężkie warunki, a człowiek jest po prostu organizmem, który potrafi je znosić i mimo tego przetrwać, choć zazwyczaj nie ma po co. Dzieci mają dzieci by nie cierpieć i przez to dalej cierpią, ale wraz z dziećmi, a te potem mają dzieci by nie cierpieć itd

>Nie zgadzam się jednak z tym, że natura jest w stanie zapewnić nam wszystko, czego potrzebujemy.

Zdecydowanie nie jest. Swoje trzeba sobie wyszarpać i liczyć też na szczęście. Życie to walka i znoszenie bólu i dzięki temu człowiek jest w stanie przetrwać. Wielu nigdy nie doświadcza tego czego by chcieli, czyli czego potrzebują do szczęścia. Mimo tego geny są przekazywane dalej jak syf w szkolnej grze w syfa

>Jako gatunek ludzki na pewno potrzebujemy absolutnego bezpieczeństwa - tutaj natura nierzadko okazuje się naszym wrogiem, a to przecież kluczowy aspekt naszych dążeń (ludzkości).

To są nierealne dążenia. Bezpieczeństwo zabiłoby ludzkość, bo przestalibyśmy się rozmnażać i się starać o cokolwiek. To brak bezpieczeństwa jest warunkiem rozwoju.
26-09-2017 17:59 
 Ocena 1 na 1
Tomasz Balcerski (82 punktów)
>To są nierealne dążenia. Bezpieczeństwo zabiłoby ludzkość, bo przestalibyśmy się rozmnażać i się starać o cokolwiek. To brak bezpieczeństwa jest warunkiem rozwoju.

W jakimś stopniu się z Tobą zgadzam. Gdy przeczytałem Twoją wypowiedź to przyszedł mi do głowy eksperyment Calhouna... Niemniej jednak ludzie raczej do tego bezpieczeństwa dążyć będą - pytanie jak daleko zajdą?

"10% konfliktów spowodowanych jest różnicą zdań. 90% konfliktów spowodowanych jest niewłaściwym tonem głosu."
Eckhart Tolle
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Tego nie wiadomo, ale właśnie eksperyment Calhouna miałem tu na myśli + niski wskaźnik narodzin w krajach cywilizowanych i wysoki tam gdzie jest bieda.
27-09-2017 22:53 
 Ocena 1 na 1
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>W niektórych miejscach na Ziemi nadal istnieją plemiona, które żyją podobnie jak przed tysiącami lat. Mieszkają sobie w małych szałasach, lepiankach, według znanej im technologii. Rodzą się, umierają. Jedzą, handlują, chorują, mają swoje rozrywki. Walczą z sąsiednimi plemionami za pomocą znanych im broni. Czasami się śmieją, czasami płaczą. Po prostu żyją sobie.
Tak. I przychodzi np; Cejrowski i zakłada im trampki, i majtki.
>Nasza cywilizacja różni się tylko tym, że mamy inne narzędzia i zabawki. Ostatecznie nie żyjemy ani lepiej, ani gorzej. Większość wynalazków powstała prędzej z nudów lub z chęci zysku niż z faktycznej potrzeby, bo natura jest w stanie zapewnić człowiekowi wszystko, czego potrzebuje. W przeciwnym razie nasi przodkowie nie przeżyliby. Natury ludzkiej za to nie zmienimy, bo sami operujemy z poziomu człowieka.
Nasza cywilizacja ciągle nas oszukuje.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie wiem, ja nie odczuwam żadnej potrzeby zmieniania świata. Świat jest według mnie dobrze ułożony.

Ja odczuwałem taką potrzebę, ale ostatecznie uznałem, że to nie mój cyrk i nie moje małpy - ja tu jestem tylko turystą. Niech ludzie sobie dalej będą debilami, skoro wolą manifestować swoją wolność jedząc śmierdzącą pleśń zamiast pić koktajl z owoców

>Pomyślcie tylko, kiedy najbardziej cieszycie się zdrowiem? Tuż po chorobie. Człowiek po prostu nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wiele ma, dopóki tego nie straci. Życie bez choroby byłoby mdłe i nijakie.

Nieprawda, choroby nie są do niczego potrzebne. Poza tym wiele z nich to choroby przewlekłe, z których się nie zdrowieje, lub taki ból, który na zawsze zmienia psychikę na poziomie neuroprzekaźników.

Poza tym człowiek nie potrzebuje cieszyć się zdrowiem. To powinno być podstawą do szczęścia, ale nie powodem do szczęścia samym w sobie.
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>Witajcie,
>od bardzo dawna zauważam w ludziach, a także w sobie samym potrzebę zmieniania świata. Świat ludzi
>oczywiście składa się z wielu różnych płaszczyzn, z których żadna nie jest moim zdaniem doskonała.
>Zdaje się, że to w naszej naturze leży potrzeba ciągłego poprawiania tego, co nas otacza niezależnie
>od tego, jak wygląda rzeczywistość (czy ktoś żyje na bardzo wysokim poziomie dobrobytu, czy w
>ubóstwie).
>Tak jak już wspomniałem - potrzebę zmieniania świata uważam za coś naturalnego. Na przestrzeni
>tysięcy lat udało się nam rozwinąć pod kątem nauki, sztuki, żyjemy dłużej, jesteśmy w stanie
>komunikować się w zasadzie z ludźmi z całego świata, a podróżowanie już nie tylko po sąsiednich
>krajach, ale i kontynentach - nie stanowi jakiegoś szczególnie dużego wyzwania - to wszystko jest
>oczywiście czubkiem góry lodowej. Z drugiej strony... Jeszcze stosunkowo niedawno miały miejsce obie
>wojny światowe, ludobójstwo na mnóstwo sposobów i to na jaką skalę? Dzisiaj terroryzm i wojny
>"domowe" jak np. ta w Syrii. Do tego dochodzą tak wychwalane (przynajmniej w moim środowisku)
>systemy jak kapitalizm, gdzie biedni stają się jeszcze biedniejsi, a bogaci bogatsi, czy też
>demokracja - tyrania większości. Oczywiście te rozwiązania mają swoje zalety, ale biorąc pod uwagę,
>że jest to wątek o zmienianiu świata - skupiamy się przede wszystkim na jego wadach.
>Czy tak poważne problemy tak rozwiniętej cywilizacji nie są czymś dziwnym? Czy może to wynikać z
>jakichś negatywnych cech ludzi, których po tylu tysiącach lat nie zdołaliśmy w sobie zwalczyć? I -
>jeśli tak - czy zmienianie świata w tej sytuacji nie jest syzyfową pracą? Nie wiem. Jednakże chyba
>takie podejście w stylu "i tak nic nie uda mi się zmienić" do niczego dobrego nie prowadzi.
>Zdaje mi się, że dużym problemem współczesnego świata jest też bardzo słaby okres dla nauk
>humanistycznych. Odnoszę wrażenie, że dla większości ludzi współczesnych bardziej atrakcyjne jest
>dzisiaj "mieć" aniżeli "być". To może mieć duże znaczenie w zmianach, które przyniesie przyszłość.
>Temat jest bardzo obszerny, więc chyba można powiedzieć, że rzucam nie tylko siebie, ale i Was na
>głęboką wodę. Jednak chciałbym w tym wątku dowiedzieć się, jak Wy to widzicie, jak Wy byście
>odpowiedzieli na powyższe pytania i być może postawili jakieś swoje (jak najbardziej zachęcam).
>Jestem również ciekaw co Wy byście zmienili w naszym świecie - domyślam się, że ludzie mogą się
>przez to poróżnić ze względu na zróżnicowanie światopoglądowe (w zasadzie jak w każdym temacie, ale
>tutaj wydaje mi się, że szczególnie warto na to uważać), ale liczę, że jednak będzie tu wysoki
>poziom kultury dyskusji - ponad podziałami.
Jak zmienić świat?
Normalnie. Nie zgadzać się na pracę umowa-zlecenie, która dyskryminuje człowieka pod względem warunków płacy i pracy. Od tego bym zaczęła, bo dyskryminacja to zjawisko obecnie bardzo popularne i ogólnie już jakby zaakceptowane przez pracodawców lub tylko wyzyskiwaczy.
No i zostajemy bez pracy, więc koniec zmian.
26-09-2017 14:12 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
Czy Ty kobieto jeszcze nie rozumiesz, żeby wycinać niepotrzebne cytowanie poprzedników? Twoja odpowiedź by starczyła gdybyś wycięła wszystko co pisał poprzednik. Skąd ta przekora u Ciebie? Jak dla mnie to zbyt często muszę czytać takie powtórki. Nie potrzebuję tego co napisał poprzednik uczyć się na pamięć.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
26-09-2017 23:49 
 Ocena 1 na 1
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>Czy Ty kobieto jeszcze nie rozumiesz, żeby wycinać niepotrzebne cytowanie poprzedników? Twoja odpowiedź by starczyła gdybyś wycięła wszystko co pisał poprzednik. Skąd ta przekora u Ciebie? Jak dla mnie to zbyt często muszę czytać takie powtórki. Nie potrzebuję tego co napisał poprzednik uczyć się na pamięć.
>
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

>
O, i już zmieniasz świat, a i ja też, bo przecież ułatwię Ci czytanie.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie zgadzać się na pracę umowa-zlecenie, która dyskryminuje człowieka pod względem warunków płacy i pracy.

Co za bzdura. Mam wybór umowę zlecenie i lepsza kwota oraz brak przywiązania do miejsca pracy i bycia jego niewolnikiem, albo umowa o pracę czyli świadoma zgoda na niewolnictwo za mniejszą kwotę, bo państwu wydaje się, że zadba o mnie lepiej niż ja sam.
26-09-2017 23:57 
 Ocena 2 na 2
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>>Nie zgadzać się na pracę umowa-zlecenie, która dyskryminuje człowieka pod względem warunków płacy i pracy.
>Co za bzdura. Mam wybór umowę zlecenie i lepsza kwota oraz brak przywiązania do miejsca pracy i bycia jego niewolnikiem, albo umowa o pracę czyli świadoma zgoda na niewolnictwo za mniejszą kwotę, bo państwu wydaje się, że zadba o mnie lepiej niż ja sam.
Nie za bardzo tak to wygląda. Pracując w godzinach nocnych nie ma dodatku za pracę w nocy. Poza tym występuje brak urlopu płatnego. I w takim układzie umowa-zlecenie jest niezgodna z Konstytucją.
Art.66.
1.Każdy ma prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Sposób realizacji tego prawa oraz obowiązki pracodawcy określa ustawa.
2. Pracownik ma prawo do określonych w ustawie dni wolnych od pracy i corocznych płatnych urlopów; maksymalne normy czasu pracy określa ustawa.
27-09-2017 00:17 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Pracując w godzinach nocnych nie ma dodatku za pracę w nocy.

Zależy od tego jak się dogadasz z pracodawcą. Jeśli nie oferuje dodatku za nockę, to go olewasz i nie podpisujesz z nim żadnej umowy.

>Poza tym występuje brak urlopu płatnego.

To jest minus, na który człowiek się godzi. Możesz wybrać umowę o pracę i płatny urlop, ale ZUS będzie Ci kradł pieniądze, a istnienie piramid finansowych i przymusu inwestycyjnego też są niezgodne z konstytucją.

>1.Każdy ma prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Sposób realizacji tego prawa oraz obowiązki pracodawcy określa ustawa.
>2. Pracownik ma prawo do określonych w ustawie dni wolnych od pracy i corocznych płatnych urlopów; maksymalne normy czasu pracy określa ustawa.

Państwo nie powinno nikomu dyktować takich rzeczy. To moja prywatna sprawa w jakich warunkach pracuję i co robię z wypłatą. Państwo wpycha swoje brudne łapska tam gdzie moralnie nie powinno i kradnie pieniądze w podatkach (głównie dochodowym i to jeszcze niesprawiedliwym progresywnym).
27-09-2017 01:44 
 Ocena 2 na 2
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>>Pracując w godzinach nocnych nie ma dodatku za pracę w nocy.
>Zależy od tego jak się dogadasz z pracodawcą. Jeśli nie oferuje dodatku za nockę, to go olewasz i nie podpisujesz z nim żadnej umowy.
Warunki pracy zmieniają się w czasie podpisanej umowy. Można mieć tzw. jaja' ale bywa, że ich brak.
>>Poza tym występuje brak urlopu płatnego.
>To jest minus, na który człowiek się godzi. Możesz wybrać umowę o pracę i płatny urlop, ale ZUS będzie Ci kradł pieniądze, a istnienie piramid finansowych i przymusu inwestycyjnego też są niezgodne z konstytucją.
I co wynika z tej Konstytucji? Czy tylko PiS ją połamał?
Żeby dostać wypłatę muszę mieć konto na różnych warunkach czyli jeszcze okrada mnie bank.
>>1.Każdy ma prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Sposób realizacji tego prawa oraz obowiązki pracodawcy określa ustawa.
>>2. Pracownik ma prawo do określonych w ustawie dni wolnych od pracy i corocznych płatnych urlopów; maksymalne normy czasu pracy określa ustawa.
>Państwo nie powinno nikomu dyktować takich rzeczy. To moja prywatna sprawa w jakich warunkach pracuję i co robię z wypłatą. Państwo wpycha swoje brudne łapska tam gdzie moralnie nie powinno i kradnie pieniądze w podatkach (głównie dochodowym i to jeszcze niesprawiedliwym progresywnym).
I banki też okradają pracownika. Wszyscy kradną? Wszyscy ważni'?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Pracując w godzinach nocnych nie ma dodatku za pracę w nocy.
>>Zależy od tego jak się dogadasz z pracodawcą. Jeśli nie oferuje dodatku za nockę, to go olewasz i nie podpisujesz z nim żadnej umowy.
>Warunki pracy zmieniają się w czasie podpisanej umowy. Można mieć tzw. jaja' ale bywa, że ich brak.

Są 2 możliwości w takiej sytuacji:
1. Człowiek się stawia i ugra swoje, albo się zwolni i znajdzie nową pracę
2. Nie będzie tak w przypadku gdy nie ma lepszej pracy - w tej sytuacji lepiej żeby miał gorszą umowę niż żadną.

Istotną kwestią jest to, że likwidacja umów i wymuszanie umowy o pracę zwiększy bezrobocie.

>>>Poza tym występuje brak urlopu płatnego.
>>To jest minus, na który człowiek się godzi. Możesz wybrać umowę o pracę i płatny urlop, ale ZUS będzie Ci kradł pieniądze, a istnienie piramid finansowych i przymusu inwestycyjnego też są niezgodne z konstytucją.
>I co wynika z tej Konstytucji? Czy tylko PiS ją połamał?

PiS zdaje się ją łamać najmniej z dotychczasowych rządów.

>Żeby dostać wypłatę muszę mieć konto na różnych warunkach czyli jeszcze okrada mnie bank.

Bank? Z 2 zł za miesiąc za kartę?

>I banki też okradają pracownika. Wszyscy kradną? Wszyscy ważni'?

Kto ma władzę nad bankami, ten może rządzić w praktyce.
27-09-2017 02:08 
 Ocena 2 na 2
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>>>>Pracując w godzinach nocnych nie ma dodatku za pracę w nocy.
>>>Zależy od tego jak się dogadasz z pracodawcą. Jeśli nie oferuje dodatku za nockę, to go olewasz i nie podpisujesz z nim żadnej umowy.
>>Warunki pracy zmieniają się w czasie podpisanej umowy. Można mieć tzw. jaja' ale bywa, że ich brak.
>Są 2 możliwości w takiej sytuacji:
>1. Człowiek się stawia i ugra swoje, albo się zwolni i znajdzie nową pracę
>2. Nie będzie tak w przypadku gdy nie ma lepszej pracy - w tej sytuacji lepiej żeby miał gorszą umowę niż żadną.
>Istotną kwestią jest to, że likwidacja umów i wymuszanie umowy o pracę zwiększy bezrobocie.
Nie widzę powodu dyskryminacji pracowników i nadal uważam, że umowa-zlecenie dyskryminuje.
>>>>Poza tym występuje brak urlopu płatnego.
>>>To jest minus, na który człowiek się godzi. Możesz wybrać umowę o pracę i płatny urlop, ale ZUS będzie Ci kradł pieniądze, a istnienie piramid finansowych i przymusu inwestycyjnego też są niezgodne z konstytucją.
>>I co wynika z tej Konstytucji? Czy tylko PiS ją połamał?
>PiS zdaje się ją łamać najmniej z dotychczasowych rządów.
Jasne. Przecież TK sam pozwolił na dyskryminację pracowników w czasach i SLD, i PO, toteż ta tworząca się opozycja też działa na mnie na nie.
>>Żeby dostać wypłatę muszę mieć konto na różnych warunkach czyli jeszcze okrada mnie bank.
>Bank? Z 2 zł za miesiąc za kartę?
No co Ty? Nie masz karty? A może masz wyjątkowe'?
>>I banki też okradają pracownika. Wszyscy kradną? Wszyscy ważni'?
>Kto ma władzę nad bankami, ten może rządzić w praktyce.
A kto taką ma?
27-09-2017 07:35 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>
>Państwo nie powinno nikomu dyktować takich rzeczy. To moja prywatna sprawa w jakich warunkach pracuję i co robię z wypłatą. Państwo wpycha swoje brudne łapska tam gdzie moralnie nie powinno i kradnie pieniądze w podatkach (głównie dochodowym i to jeszcze niesprawiedliwym progresywnym).

Jasne, jak dzieci w Biedolandii chcą pracować 30 godzin na dobę bez wody i tlenu za pół centa rocznie, to państwo nie powinno im tej wolności odbierać. Najweselej to brzmi, gdy podobne argumenty wydalają z siebie studenciaki, które w ogóle jeszcze nie zarabiają i nie płacą podatków, ale propagandy korwińskiej już się naczytali. Zupełnie jak kiedyś marksiści. Nie, żeby to olsona dotyczyło, oczywiście. Jeśli człowiek ma do wyboru np. pracę na etat z wszystkimi przywilejami za 3000, lub na zlecenie bez tych przywilejów za 5000, to to jest realny wybór i każdy może sobie skalkulowac, co mu się bardziej podoba - więcej forsy za większą harówę, czy większy luz za mniejszą wypłatę. Natomiast nie jest żadnym wyborem wybór między pracą na zlecenie za 900zł miesięcznie lub brak pracy, bo innych ofert nie ma. Dziś to już coraz rzadsza sytuacja, głównie występująca w małych miejscowościach z dala od metropolii, co zresztą nie jest zasługą żadnych regulacji prawnych, lecz zmniejszenia bezrobocia. Ale z dziesięć lat temu była to norma nawet w dużych miastach. To właśnie nazywamy "umową smieciową", a nie coś, co samemu się wybiera.
27-09-2017 08:19 
 Ocena 1 na 1
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>Jasne, jak dzieci w Biedolandii chcą pracować 30 godzin na dobę bez wody i tlenu za pół centa rocznie, to państwo nie powinno im tej wolności odbierać. Najweselej to brzmi, gdy podobne argumenty wydalają z siebie studenciaki, które w ogóle jeszcze nie zarabiają i nie płacą podatków, ale propagandy korwińskiej już się naczytali. Zupełnie jak kiedyś marksiści. Nie, żeby to olsona dotyczyło, oczywiście. Jeśli człowiek ma do wyboru np. pracę na etat z wszystkimi przywilejami za 3000, lub na zlecenie bez tych przywilejów za 5000, to to jest realny wybór i każdy może sobie skalkulowac, co mu się bardziej podoba - więcej forsy za większą harówę, czy większy luz za mniejszą wypłatę. Natomiast nie jest żadnym wyborem wybór między pracą na zlecenie za 900zł miesięcznie lub brak pracy, bo innych ofert nie ma. Dziś to już coraz rzadsza sytuacja, głównie występująca w małych miejscowościach z dala od metropolii, co zresztą nie jest zasługą żadnych regulacji prawnych, lecz zmniejszenia bezrobocia. Ale z dziesięć lat temu była to norma nawet w dużych miastach. To właśnie nazywamy "umową smieciową", a nie coś, co samemu się wybiera.
Nadal występują prace w ogóle bez umowy jakiejkolwiek z wyjątkiem ustnej. No cóż, w państwie trzeba żyć żeby znać jego wady. Bycie politykiem pracującym u władzy to brak złych wiadomości o życiu obywateli lub ich świadome lekceważenie, bo przecież każda partia nie składa się tylko ze zwycięzców'.
28-09-2017 01:07 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Mylisz tu kilka rzeczy.

Po pierwsze rola państwa w polepszaniu warunków pracy i zarobków ludzi nie dotyczy ograniczania swobody umów. Po drugie nie dotyczy podnoszenia ceny np w postaci pensji minimalnej, bo to jedynie zwiększy inflację, ani narzucania podatku progresywnego, bo to jedynie przerzuci podatek na cenę, za którą zapłaci konsument.

Jeśli czyjaś praca jest warta 900 zł wg rynku, to ta osoba ma realny problem. Może jednak zwiększać swoje kompetencje, co podniesie wartość jej pracy, a w konsekwencji da jej wyższą pensję. Zwiększy to także satysfakcję z pracy (włożony wysiłek + większy zysk). W rejonach dużej biedy to nie działa, ale wtedy nie działa nic. Socjaliści mówią, że w takim razie trzeba im dać zasiłki, ale do tego trzeba mieć je z czego zapłacić i tu jest problem. Inwestycje w biedę przynoszące długotrwały zysk wymagają aktualnego budżetu w niezłym stanie, więc wtedy pozostaje jedynie zmniejszenie podatków, które przyciąga inwestorów. Wtedy umowa zlecenie jest naturalna. Poza tym ludzie nie muszą być sztywno przypisani do stałych miejsc pracy. To powinien być wybór i umowa między pracownikiem, a pracodawcą. Państwo powinno interweniować dopiero gdy któraś ze stron nie dotrzymuje umowy, ale nie powinna ingerować w jej treść. Obecnie państwo stwarza warunki, które sprawiają, że dla wielu pracodawców zlecenie jest korzystniejsze finansowo. Wynika to z nadmiernego obciążenia przez państwo normalnych umów o pracę.
28-09-2017 11:57 
 Ocena 1 na 1
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>Mylisz tu kilka rzeczy.
>Po pierwsze rola państwa w polepszaniu warunków pracy i zarobków ludzi nie dotyczy ograniczania swobody umów. Po drugie nie dotyczy podnoszenia ceny np w postaci pensji minimalnej, bo to jedynie zwiększy inflację, ani narzucania podatku progresywnego, bo to jedynie przerzuci podatek na cenę, za którą zapłaci konsument.
>Jeśli czyjaś praca jest warta 900 zł wg rynku, to ta osoba ma realny problem. Może jednak zwiększać swoje kompetencje, co podniesie wartość jej pracy, a w konsekwencji da jej wyższą pensję. Zwiększy to także satysfakcję z pracy (włożony wysiłek + większy zysk). W rejonach dużej biedy to nie działa, ale wtedy nie działa nic. Socjaliści mówią, że w takim razie trzeba im dać zasiłki, ale do tego trzeba mieć je z czego zapłacić i tu jest problem. Inwestycje w biedę przynoszące długotrwały zysk wymagają aktualnego budżetu w niezłym stanie, więc wtedy pozostaje jedynie zmniejszenie podatków, które przyciąga inwestorów. Wtedy umowa zlecenie jest naturalna. Poza tym ludzie nie muszą być sztywno przypisani do stałych miejsc pracy. To powinien być wybór i umowa między pracownikiem, a pracodawcą. Państwo powinno interweniować dopiero gdy któraś ze stron nie dotrzymuje umowy, ale nie powinna ingerować w jej treść. Obecnie państwo stwarza warunki, które sprawiają, że dla wielu pracodawców zlecenie jest korzystniejsze finansowo. Wynika to z nadmiernego obciążenia przez państwo normalnych umów o pracę.
Patrzysz z pozycji pracodawcy. Owszem, widać korzyść pracodawcy. Ale pracodawca, który zatrudnia na najniższych warunkach to albo jest skąpcem, albo sam już ma problemy finansowe. Najczęściej jest skąpcem. Człowieka trzeba szanować jak ma pracować uczciwie dla firmy, a sposób zatrudnienia określa poziom podejścia do człowieka od takiej zwykłej strony moralnej. Oczekiwanie od pracodawcy uczciwości i moralności to pewnie podstawowy warunek poprawnej współpracy.
Godne warunki płacy i pracy, cokolwiek to znaczy, sprawiają, że praca daje zadowolenie. Zarówno pracodawca jak i pracownik mają prawo narzekać na za duże podatki. To ich w jakiś sposób łączy. W końcu wszyscy pracują dla dobra firmy, która działa poprawnie, a nie jest miejscem dyskryminacji.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Patrzysz z pozycji pracodawcy.

Patrzę z kilku pozycji:
- konsumenta
- pracodawcy
- pracownika (chyba lepiej jak mu państwo nie zabierze ponad połowy pensji)

>Ale pracodawca, który zatrudnia na najniższych warunkach to albo jest skąpcem, albo sam już ma problemy finansowe.

No właśnie, ma problemy finansowe przez nadmierne obciążenie, więc płaci mało, przez co pracownik myśli, że jest skąpcem, więc często go okrada i obija się w pracy. Stąd mit, że pracodawcy to złodzieje. Drugą przyczyną tego mitu jest to, że pracodawca skuteczniej broni się przed atakami państwa. W sytuacji spokoju ludzie dążą do zawierania umów z szacunkiem i korzyścią dla obu stron. Państwo odbiera ten spokój i nastawia ludzi przeciw sobie. Potem często pracownicy mają pracodawców za oszustów, a pracodawcy uważają pracowników za nierobów, leserów i złodziei. Tak jest w warunkach biedy.

>Oczekiwanie od pracodawcy uczciwości i moralności to pewnie podstawowy warunek poprawnej współpracy.

No pewnie, ale zachowania niemoralne nasilają się w momencie zagrożenia i niedostatku. Ludzie zaczynają ze sobą walczyć i myśleć głównie o sobie i bliskich, nie zważając na resztę.

>Godne warunki płacy i pracy, cokolwiek to znaczy, sprawiają, że praca daje zadowolenie. Zarówno pracodawca jak i pracownik mają prawo narzekać na za duże podatki. To ich w jakiś sposób łączy. W końcu wszyscy pracują dla dobra firmy, która działa poprawnie, a nie jest miejscem dyskryminacji.

Pracodawca może sobie pozwolić na godne warunki, gdy go stać. Jeśli nie, to nie zapłaci więcej komuś kogo praca jest niewiele warta. Chce zapłacić minimum.
28-09-2017 15:13 
 Ocena 1 na 1
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>>Patrzysz z pozycji pracodawcy.
>Patrzę z kilku pozycji:
>- konsumenta
>- pracodawcy
>- pracownika (chyba lepiej jak mu państwo nie zabierze ponad połowy pensji)
>>Ale pracodawca, który zatrudnia na najniższych warunkach to albo jest skąpcem, albo sam już ma problemy finansowe.
>No właśnie, ma problemy finansowe przez nadmierne obciążenie, więc płaci mało, przez co pracownik myśli, że jest skąpcem, więc często go okrada i obija się w pracy. Stąd mit, że pracodawcy to złodzieje. Drugą przyczyną tego mitu jest to, że pracodawca skuteczniej broni się przed atakami państwa. W sytuacji spokoju ludzie dążą do zawierania umów z szacunkiem i korzyścią dla obu stron. Państwo odbiera ten spokój i nastawia ludzi przeciw sobie. Potem często pracownicy mają pracodawców za oszustów, a pracodawcy uważają pracowników za nierobów, leserów i złodziei. Tak jest w warunkach biedy.
Pewnie, że różnie bywa z pracodawcami i pracownikami. Pracodawcy muszą czy też zmuszani się do stylu konkurencja i walczą między sobą o rynek zbytu oczywiście. Nie są jednak w stanie wygrać z ogólnoświatową konkurencją, mają za mało kasy. Tak naprawdę wygryza ich z rynku konkurencja czyli inny pracodawca.

>>Oczekiwanie od pracodawcy uczciwości i moralności to pewnie podstawowy warunek poprawnej współpracy.
>No pewnie, ale zachowania niemoralne nasilają się w momencie zagrożenia i niedostatku. Ludzie zaczynają ze sobą walczyć i myśleć głównie o sobie i bliskich, nie zważając na resztę.
W dodatku pojawiają się takie sytuacje, że przedsiębiorca nie otrzyma kasy za wykonaną pracę, zlecenie itp., co oczywiście może doprowadzić jego firmę do upadku. A pracownikom zapłacić musi, żeby ich miał na dalszy bubel umowny.
Jeden pracodawca kiwa drugiego. To idzie od góry.
>>Godne warunki płacy i pracy, cokolwiek to znaczy, sprawiają, że praca daje zadowolenie. Zarówno pracodawca jak i pracownik mają prawo narzekać na za duże podatki. To ich w jakiś sposób łączy. W końcu wszyscy pracują dla dobra firmy, która działa poprawnie, a nie jest miejscem dyskryminacji.
>Pracodawca może sobie pozwolić na godne warunki, gdy go stać. Jeśli nie, to nie zapłaci więcej komuś kogo praca jest niewiele warta. Chce zapłacić minimum.
Nie można traktować pracownika w ten sposób, że w firmie pracodawcy jego praca jest niewiele warta. Liczy się prestiż firmy, zarówno czysty kibel jak i gotowy produkt. Wizerunek firmy kształtują pracownicy. Trzeba ich doceniać.
28-09-2017 19:41 
 Ocena 1 na 1
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Pracodawcy muszą czy też zmuszani się do stylu konkurencja i walczą między sobą o rynek zbytu oczywiście. Nie są jednak w stanie wygrać z ogólnoświatową konkurencją, mają za mało kasy. Tak naprawdę wygryza ich z rynku konkurencja czyli inny pracodawca.

Konkurencja jest pozytywnym zjawiskiem, bo wymusza lepszą jakość i niższą cenę towarów, bo konsument na tej podstawie decyduje się co kupić. Bogaci inwestują w reklamy, bo na debilach się najłatwiej zarabia nawet mając kiepski produkt i zatrudniając tanią siłę roboczą. Omijają podatki i zazwyczaj pochodzą z bogatszych krajów. Wielkie korporacje to rak wolnego rynku, działający w podobny sposób do socjalizmu. Niestety większe firmy mają tańsze koszta produkcji i łatwiej się bogacą. Wolny rynek nie działa w warunkach globalizacji, a socjalizm nie działa wcale. Gospodarka i demokracja znajduje się we władaniu banków. To nie jest prawdziwy wolny rynek. Libertarianizm ma zupełnie inne założenia i jest w interesie konsumenta oraz małych i średnich przedsiębiorstw. Te z kolei bardziej wtedy dbają o pracowników i konsumentów, czyli płace i jakość towaru.

Dla Polski są dwie możliwości: wolny rynek dla Polski, ale ograniczenie zagranicznych inwestycji, albo wolny rynek i przyciąganie bogatych inwestorów za pomocą niskich podatków i korzystnych warunków. Oczywiście w obecnej sytuacji to drugie jest jedynym dobrym wyjściem, ale UE nie pozwala obniżyć podatków poniżej pewnego progu. Chodzi o to by nie powstała prawdziwa niekontrolowana konkurencja, bo to gwarantuje względną stabilność wewnątrz UE (nie jesteśmy już suwerennym krajem, tylko stanem UE jak Oklahoma w USA). Silna polska gospodarka wymusiłaby obniżenie podatków i roli rządów w innych krajach, lub byłaby przyczyną konfliktów, bo to byłoby innym bardzo nie na rękę.

Nie jest i nie będzie dobrze, dopóki rządzić będą banki i ludzie, którzy stoją za partiami politycznymi.

>>No pewnie, ale zachowania niemoralne nasilają się w momencie zagrożenia i niedostatku. Ludzie zaczynają ze sobą walczyć i myśleć głównie o sobie i bliskich, nie zważając na resztę.
>W dodatku pojawiają się takie sytuacje, że przedsiębiorca nie otrzyma kasy za wykonaną pracę, zlecenie itp., co oczywiście może doprowadzić jego firmę do upadku. A pracownikom zapłacić musi, żeby ich miał na dalszy bubel umowny.
>Jeden pracodawca kiwa drugiego. To idzie od góry.

Niestety. Ciekawe są przetargi na infrastrukturę z budżetowych pieniędzy. Działają standardowe mechanizmy pseudokapitalisocjaldemokracji. Przetarg wygrywa firma z najniższą ceną usługi i zatrudnia podwykonawców, którym potem nie płaci. Oczywiście nie posądzam nikogo o łapówki Głównym problemem są rządy, banki i wielkie korporacje. Reszta to otoczka i problemy zastępcze. Zresztą wiadomo, że ryba psuje się od głowy, więc smuci mnie to, że ludzie naprawdę wierzą, że zmienią coś wrzucając swój głos do urny. Jeszcze gorsze jest to, że powtarzają cudze wypociny, nazywając je swoimi poglądami.

>>Pracodawca może sobie pozwolić na godne warunki, gdy go stać. Jeśli nie, to nie zapłaci więcej komuś kogo praca jest niewiele warta. Chce zapłacić minimum.
>Nie można traktować pracownika w ten sposób, że w firmie pracodawcy jego praca jest niewiele warta. Liczy się prestiż firmy, zarówno czysty kibel jak i gotowy produkt. Wizerunek firmy kształtują pracownicy. Trzeba ich doceniać.

I dlatego nie wierzę w tą chytrość większości pracodawców. Oznaczałoby to, że ci ludzie są kompletnymi debilami. Z drugiej strony może tak właśnie jest i to ja nie doceniam potencjału głupoty ludzkiej. Na wyższych (czytaj: już średnich) szczeblach to wygląda inaczej. Chytry i inteligentny człowiek nie oszczędza na papierze toaletowym i pensjach dla pracowników, tylko najpierw inwestuje w jakość i wizerunek. Dobrze płaci, szanuje ludzi, nie oszczędza na materiałach i tanich kontrahentach. Niestety poza inteligencją jest jeszcze kilka warunków - pieniądze, sytuacja startowa i rząd.

Dzisiejsi konsumenci to w większości półgłówki i to też zasługa systemu. Pompuje się ludziom ego wmawiając im, bezwarunkową akceptację, życie chwilą i bredzenie, że mogą wszystko, by wydawało im się, że bez umiejętności wygrają życie samym pozytywnym nastawieniem. Wmawia się im lenistwo, alkoholizm, oszukiwanie, nieadekwatną pewność siebie i prymitywną konsumpcję tego co podsuną pod nos media (wiadomo jakiego kapitału), śmieciowe sklepy spożywcze, komercyjne stacje i pierwsza strona youtuba. Jakieś idiotki powiedzą im w telewizji jak się ubrać, bo stare ciuchy trzeba wywalić z szafy, bo mają już miesiąc i wyszły z mody. Większość nie ma własnych poglądów, albo powtarza pseudoargumenty z mediów. Jak ktoś myśli, że ateiści są mądrzejsi od wierzących to też się grubo myli. Egocentryczni narcyzi nie łykają głupich religijnych bajek od proboszcza schizola, ale choć mają inteligentniejsze poglądy, to wynika to tylko z tego, że ewoluowali z dema do 1 levelu i przyjęli inną otoczkę pseudoświatopoglądową bez żadnych wartości. Nie uczy się szacunku do ludzi, miłości i rozwoju, tylko "tolerancji" tych, którzy równają w dół lub stanowią jakąś krzykliwą mniejszość, która płacze, że nie jest większością i z tego powodu ma mieć większe prawa.
29-09-2017 10:01 
 Ocena 1 na 1
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>Dla Polski są dwie możliwości: wolny rynek dla Polski, ale ograniczenie zagranicznych inwestycji, albo wolny rynek i przyciąganie bogatych inwestorów za pomocą niskich podatków i korzystnych warunków. Oczywiście w obecnej sytuacji to drugie jest jedynym dobrym wyjściem, ale UE nie pozwala obniżyć podatków poniżej pewnego progu. Chodzi o to by nie powstała prawdziwa niekontrolowana konkurencja, bo to gwarantuje względną stabilność wewnątrz UE (nie jesteśmy już suwerennym krajem, tylko stanem UE jak Oklahoma w USA). Silna polska gospodarka wymusiłaby obniżenie podatków i roli rządów w innych krajach, lub byłaby przyczyną konfliktów, bo to byłoby innym bardzo nie na rękę.

UE to straszliwy rozwój biurokracji. W dodatku państwa członkowskie zostały zmuszone do utrzymywania dwóch parlamentów i ogólnie podwójnej władzy. Sama UE jest zadłużona, a członkowie, żeby dostać dotacje też muszą się zadłużyć.
Siła demokracji III RP w UE to 51/750, a najsilniejsza frakcja chrześcijańska ma ok. 200 europosłów, reszta jest rozbita politycznie. Czy kierunek zadłużania to dobry rodzaj inwestycji'?
>Nie jest i nie będzie dobrze, dopóki rządzić będą banki i ludzie, którzy stoją za partiami politycznymi.

>Niestety. Ciekawe są przetargi na infrastrukturę z budżetowych pieniędzy. Działają standardowe mechanizmy pseudokapitalisocjaldemokracji. Przetarg wygrywa firma z najniższą ceną usługi i zatrudnia podwykonawców, którym potem nie płaci. Oczywiście nie posądzam nikogo o łapówki Głównym problemem są rządy, banki i wielkie korporacje. Reszta to otoczka i problemy zastępcze. Zresztą wiadomo, że ryba psuje się od głowy, więc smuci mnie to, że ludzie naprawdę wierzą, że zmienią coś wrzucając swój głos do urny. Jeszcze gorsze jest to, że powtarzają cudze wypociny, nazywając je swoimi poglądami.
Próby zmiany będą coraz trudniejsze. Już zastanowienie nad pytaniem: z UE czy bez UE? stawia człowieka w pozycji -> jak bez to PiS. A wcale tak nie musi być. Przecież oglądanie śpiącego Korwina pokazuje zły wybór. Biorąc pod uwagę przewagę chrześcijan w UE widać z kolei zły kierunek. A każde wybory mogą być przecież coraz gorsze i rozszerzy się ten stan, żeby nie powiedzieć ta zaraza' na wszystkich.

>I dlatego nie wierzę w tą chytrość większości pracodawców. Oznaczałoby to, że ci ludzie są kompletnymi debilami. Z drugiej strony może tak właśnie jest i to ja nie doceniam potencjału głupoty ludzkiej. Na wyższych (czytaj: już średnich) szczeblach to wygląda inaczej. Chytry i inteligentny człowiek nie oszczędza na papierze toaletowym i pensjach dla pracowników, tylko najpierw inwestuje w jakość i wizerunek. Dobrze płaci, szanuje ludzi, nie oszczędza na materiałach i tanich kontrahentach. Niestety poza inteligencją jest jeszcze kilka warunków - pieniądze, sytuacja startowa i rząd.
I znowu liczy się tylko kasa, a może i układy. Przedsiębiorca nie powinien mieć cechy chytrość', a raczej jakość'. Już ludzie najedli się pewnie tych podróbek' i oczekują dobrego smaku tych zmian.

>Dzisiejsi konsumenci to w większości półgłówki i to też zasługa systemu. Pompuje się ludziom ego wmawiając im, bezwarunkową akceptację, życie chwilą i bredzenie, że mogą wszystko, by wydawało im się, że bez umiejętności wygrają życie samym pozytywnym nastawieniem. Wmawia się im lenistwo, alkoholizm, oszukiwanie, nieadekwatną pewność siebie i prymitywną konsumpcję tego co podsuną pod nos media (wiadomo jakiego kapitału), śmieciowe sklepy spożywcze, komercyjne stacje i pierwsza strona youtuba. Jakieś idiotki powiedzą im w telewizji jak się ubrać, bo stare ciuchy trzeba wywalić z szafy, bo mają już miesiąc i wyszły z mody. Większość nie ma własnych poglądów, albo powtarza pseudoargumenty z mediów. Jak ktoś myśli, że ateiści są mądrzejsi od wierzących to też się grubo myli. Egocentryczni narcyzi nie łykają głupich religijnych bajek od proboszcza schizola, ale choć mają inteligentniejsze poglądy, to wynika to tylko z tego, że ewoluowali z dema do 1 levelu i przyjęli inną otoczkę pseudoświatopoglądową bez żadnych wartości. Nie uczy się szacunku do ludzi, miłości i rozwoju, tylko "tolerancji" tych, którzy równają w dół lub stanowią jakąś krzykliwą mniejszość, która płacze, że nie jest większością i z tego powodu ma mieć większe prawa.
>
Tłum jest tak bezmyślny, że nawet geniusza uzna za głupca, bo kto geniusza zrozumie? Ale jest jeszcze wielu mądrych ludzi i od nich zależy kierunek zmian. Ludzie potrafią jechać nawet gdzieś na wioski, żeby kupić wędliny o dobrym smaku np;
Tu są wielkie możliwości dla producentów, bo jednak ten system zniszczył? nie tylko tzw. bolszewików ale i ten dobry smak pokarmu.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Przedsiębiorca nie powinien mieć cechy chytrość', a raczej jakość'.

Akurat jeśli o to chodzi, to niech sobie przedsiębiorca będzie chytry, czyli nastawiony na jak największy własny zysk. Jeśli jest i inteligentny, to wie, że choćby z pragmatycznych pobudek trzeba szanować ludzi (albo nawet skutecznie udawać, byle byli zadowoleni). Jeśli jest konkurencja to i tak trzeba dbać o jakość. Chyba, że powstają zmowy handlowe i źli i chytrzy przedsiębiorcy umawiają się na słabą jakość i dolny pułap cen, ale wtedy średni przedsiębiorcy mogą ich wygryźć dzięki lepszej jakości.

>Tłum jest tak bezmyślny, że nawet geniusza uzna za głupca, bo kto geniusza zrozumie? Ale jest jeszcze wielu mądrych ludzi i od nich zależy kierunek zmian. Ludzie potrafią jechać nawet gdzieś na wioski, żeby kupić wędliny o dobrym smaku np;
>Tu są wielkie możliwości dla producentów, bo jednak ten system zniszczył? nie tylko tzw. bolszewików ale i ten dobry smak pokarmu.

Obawiam się, że mądrzy ludzie i tak są tłamszeni przez większość, jeśli są dobrzy, a ci źli wykorzystują mądrość dla własnej korzyści, kosztem innych. Chciałbym by ludzie zawsze kupowali u lokalnych producentów, ale niestety problemem są tu pieniądze. Taniej jest kupić mięso w markecie, a wiele osób nie może sobie pozwolić na lepszą jakość.
30-09-2017 11:33 
 Ocena 1 na 1
Jolanta Komorowska (1321 punktów)
(zablokowany)
>>Przedsiębiorca nie powinien mieć cechy chytrość', a raczej jakość'.
>Akurat jeśli o to chodzi, to niech sobie przedsiębiorca będzie chytry, czyli nastawiony na jak największy własny zysk. Jeśli jest i inteligentny, to wie, że choćby z pragmatycznych pobudek trzeba szanować ludzi (albo nawet skutecznie udawać, byle byli zadowoleni). Jeśli jest konkurencja to i tak trzeba dbać o jakość. Chyba, że powstają zmowy handlowe i źli i chytrzy przedsiębiorcy umawiają się na słabą jakość i dolny pułap cen, ale wtedy średni przedsiębiorcy mogą ich wygryźć dzięki lepszej jakości.
Nie jestem pewna czy UE zaakceptowała ogórki kiszone czy też kapustę kiszoną...?
O oscypki już był konflikt...? I masz produkt, którego nie można sprzedać dalej', bo zakaz? Normy UE ograniczyły bardzo sprzedaż, bo już nawet świnia musi mieć podgrzewaną podłogę i zabawki.
>>Tłum jest tak bezmyślny, że nawet geniusza uzna za głupca, bo kto geniusza zrozumie? Ale jest jeszcze wielu mądrych ludzi i od nich zależy kierunek zmian. Ludzie potrafią jechać nawet gdzieś na wioski, żeby kupić wędliny o dobrym smaku np;
>>Tu są wielkie możliwości dla producentów, bo jednak ten system zniszczył? nie tylko tzw. bolszewików ale i ten dobry smak pokarmu.
>Obawiam się, że mądrzy ludzie i tak są tłamszeni przez większość, jeśli są dobrzy, a ci źli wykorzystują mądrość dla własnej korzyści, kosztem innych. Chciałbym by ludzie zawsze kupowali u lokalnych producentów, ale niestety problemem są tu pieniądze. Taniej jest kupić mięso w markecie, a wiele osób nie może sobie pozwolić na lepszą jakość.
>
U lokalnych producentów odpada większy koszt transportu. Po co to wozić po świecie jak można sprzedać lokalnie?

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365