 |
Kosmiczne problemy z wodą Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-02-2020 10:07 | MaxGolonko3 (3459 punktów) | Kosmiczne problemy z wodą
1 na 1 | Są miejsca w Układzie Słonecznym gdzie problemem jest lub będzie nadmiar wody - oceany, morza, w szczególności Bałtyckie, a są takie gdzie problemem jest lub będzie brak jakiejkolwiek lub nie zatrutej arsenem wody - Afryka, Indie, Księżyc podczas dłuższej obecności ludzi. Nowe techniki opracowane w Milton Keynes wykazały znacznie wyższe stężenia wody w niektórych skałach przywiezionych z Księżyca niż były widoczne w pierwotnych badaniach. Według Open University pył księżycowy może być ważnym źródłem paliwa, materiału budowlanego, a nawet wody pitnej dla astronautów. Naukowcy z Milton Keynes badają sposoby, w jakie ludzie mogą żyć, gdy postawią stopę na Księżycu. Zespół opiera swoje badania na glebie księżycowej zebranej przez Neila Armstronga podczas pierwszego lądowania na Księżycu w 1969 roku. Doktorant Hannah Sargeant powiedziała: "Musimy brać pod uwagę każdy miligram. ... Produkcja wody, albo z zamrożonych złóż na biegunach księżycowych, albo z samych skał, będzie pierwszym krokiem do umożliwienia takich długoterminowych misji eksploracji kosmosu." Koncepcja obejmuje ogrzewanie gleby, aby tlen w niej reagował z dodanym wodorem - tworząc wodę. Jest szansa, że eksperymenty - we współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA) i rosyjskimi naukowcami - mogą odbyć się w południowym regionie polarnym Księżyca za pięć lat. Inspiracja: BBC news; grafika: scontent-f(*)82e835340c8acfaabd&oe=5EFD1D3B[Załącznik] | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | nieodpowiedzialne fantasmagorie | >Doktorant Hannah Sargeant powiedziała: "Musimy brać pod uwagę każdy miligram. ... Produkcja >wody, albo z zamrożonych złóż na biegunach księżycowych, >albo z samych skał, będzie pierwszym krokiem do umożliwienia takich długoterminowych misji >eksploracji kosmosu."
W sytuacji gdy na planecie Ziemia w wielu miejscach drastycznie brakuje wody, a problem jak wyżej będzie się tylko pogłębiał w związku z globalnym ociepleniem - opracowywanie planów produkcji wody "z zamrożonych złóż na biegunach księżycowych" jest fantasmagorycznym i nieodpowiedzialnym idiotyzmem. Zadbajmy wpierw o to aby wszyscy na kuli ziemskiej mieli zapewnione minimum egzystencjalne - jeżeli chodzi o dostęp do zasobów wodnych.
|
|
 | | j23a (1186 punktów) | Odp: nieodpowiedzialne fantasmagorie | >W sytuacji gdy na planecie Ziemia w wielu miejscach drastycznie brakuje wody, a problem jak wyżej będzie się tylko pogłębiał w związku z globalnym ociepleniem - opracowywanie planów produkcji wody "z zamrożonych złóż na biegunach księżycowych" jest fantasmagorycznym i nieodpowiedzialnym idiotyzmem.
Jakiś racjonalny argument ? Na co Tobie szkodzi kolonizacja Księżyca?
|
|
|  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Na co mi szkodzi... |
>Jakiś racjonalny argument ? >Na co Tobie szkodzi kolonizacja Księżyca?
Wszystko co napisałem powyżej jest do bólu racjonalne. Fakt, iż przed rozwiązaniem problemu pozyskiwania wody na Księżycu - wypadałoby rozwiązać problem pozyskiwania wody na Ziemi ( dla wszystkich jej mieszkańców), uderza swą notoryjnością. Nie trzeba udowadniać, że Ziemia kręci się wokół Słońca.
Poza tym - tak już na marginesie zasadniczego wątku - koncepcje kolonizacji Księżyca, czy innych ciał niebieskich - po zmasakrowaniu środowiska ziemskiego - rażą swoją egoistyczną dezynwolturą. Nie bądźmy szarańczą kosmosu. Zadbajmy - wprzódy - o środowisko ziemskie.
|
|
| |  | 1 na 1 | j23a (1186 punktów) | Odp: Na co mi szkodzi... | >>Jakiś racjonalny argument ? >>Na co Tobie szkodzi kolonizacja Księżyca? >Wszystko co napisałem powyżej jest do bólu racjonalne.
Nie jest bo kolonizacja Księżyca nie ma nic wspólnego z woda na Ziemi i jest niezależna.
> Fakt, iż przed rozwiązaniem problemu pozyskiwania wody na Księżycu - wypadałoby rozwiązać problem pozyskiwania wody na Ziemi ( dla wszystkich jej mieszkańców), uderza swą notoryjnością. Nie trzeba udowadniać, że Ziemia kręci się wokół Słońca.
Że co proszę?
>Poza tym - tak już na marginesie zasadniczego wątku - koncepcje kolonizacji Księżyca, czy innych ciał niebieskich - po zmasakrowaniu środowiska ziemskiego - rażą swoją egoistyczną dezynwolturą. Nie bądźmy szarańczą kosmosu. Zadbajmy - wprzódy - o środowisko ziemskie.
A skąd Twoja niezachwiana pewność że badania kosmosu nie posłużą do rozwiązania problemów Ziemi? Piszesz na necie (czy wiesz ile jest wody w rzece - telemetria) bo było Apollo mi. Dragon czasami ma racje - sraczka wątkowa i to przewlekła.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | ochota na kolejną zabawkę? | >Nie jest bo kolonizacja Księżyca nie ma nic wspólnego z woda na Ziemi i jest >niezależna.
Kolonizacja Księżyca to fantasmagorie - na które nie warto tracić fortun, w sytuacji gdy na Ziemi szereg podstawowych problemów ( na przykład problem dostępu do wody) nie jest rozwiązany. Musi być ...zależnośc, logiczna zależność w postępowaniu. Naprzód robimy ordnung na Ziemi, później - ewentualnie - zajmujemy się Księżycem. W przeciwnym wypadku przypomina ów scenariusz sytuację, w której rozwydrzony gówniarz zepsuwszy jedna zabawkę bierze się do rozwałki następnej.
> Fakt, iż przed rozwiązaniem problemu pozyskiwania wody na Księżycu - wypadałoby rozwiązać problem pozyskiwania wody na Ziemi ( dla wszystkich jej mieszkańców), uderza swą notoryjnością. Nie trzeba udowadniać, że Ziemia kręci się wokół Słońca.
>Że co proszę?
Pan jest "funkcjonalnym analfabetą"??? Przecież stoi czarno na białym, "że to" co wyżej łopatologicznie podano na tacy.
>A skąd Twoja niezachwiana pewność że badania kosmosu nie posłużą do rozwiązania >problemów Ziemi?
Problemy Ziemi najlepiej rozwiązywać zajmując się problamami Ziemi, nie problemami Księżyca - i później - jak się przypadkiem i z rzadka trafi - aplikować owe rozwiązania do rzeczywistości ziemskiej.
>Dragon czasami ma racje - sraczka wątkowa i to przewlekła.
Proszę więc nie babrać się w tym gnoju, przecież nie jest pan gównojadem?
|
|
| | | |  | | j23a (1186 punktów) | Odp: ochota na kolejną zabawkę? |
>Kolonizacja Księżyca to fantasmagorie
No nie wiem. Start z powierzchni chociażby dużo łatwiejszy(ciążenie, brak atmosfery). Pomijam rozwiązania nietypowe np. jakieś działo magnetyczne do wystrzeliwania ładunków np. w okolice Pasa Asteroid.
> - na które nie warto tracić fortun, w sytuacji gdy na Ziemi szereg podstawowych problemów ( na przykład problem dostępu do wody) nie jest rozwiązany. Musi być ...zależnośc, logiczna zależność w postępowaniu. Naprzód robimy ordnung na Ziemi, później - ewentualnie - zajmujemy się Księżycem. W przeciwnym wypadku przypomina ów scenariusz sytuację, w której rozwydrzony gówniarz zepsuwszy jedna zabawkę bierze się do rozwałki następnej.
W ten sposób to nie działa po prostu.
>>A skąd Twoja niezachwiana pewność że badania kosmosu nie posłużą do rozwiązania >problemów Ziemi? >Problemy Ziemi najlepiej rozwiązywać zajmując się problamami Ziemi, nie problemami
I co z tym Internetem i telemetrią ?
> Księżyca - i później - jak się przypadkiem i z rzadka trafi - aplikować owe rozwiązania do rzeczywistości ziemskiej.
Np. samodzielny habitat jest od razu do adopcji w głębinach oceanu. Jak się przeżyje na Księżycu to i w oceanie (pomijając atmosferę w oceanie łatwiej i to o wiele). Przypominam że Ziemia jest drastycznie przeludniona a oceanów (poza jakimś marginesem ala wydobycie ropy) w ogóle nie tknęliśmy.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Pawel077 (1855 punktów) | >Naprzód robimy ordnung na Ziemi, później - ewentualnie - zajmujemy się Księżycem.
Z takim podejściem, to nigdy nie wytkniemy nosa poza Ziemię, bo tu zawsze będzie coś do naprawienia. Trzeba zatem robić i jedno i drugie - "naprawiać" Ziemię i tworzyć bazy w kosmosie (chociażby po to, byśmy w razie globalnego kataklizmu, np. zderzenia z jakimś kosmicznym kamyczkiem, nie wyginęli jako gatunek i mogli ponownie zasiedlić Ziemię).
>W przeciwnym wypadku przypomina ów scenariusz sytuację, w której rozwydrzony gówniarz zepsuwszy jedna zabawkę bierze się do rozwałki następnej.
A co można zepsuć na Księżycu? Kratery?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | utopijna fantasmagoria | >Z takim podejściem, to nigdy nie wytkniemy nosa poza Ziemię, bo tu zawsze będzie coś do >naprawienia. Trzeba zatem robić i jedno i drugie - "naprawiać" Ziemię i tworzyć bazy w >kosmosie...
Tworzenie baz w kosmosie i jego kolonizacja na masową skalę to utopijna fantasmagoria. Bariery technologiczne są olbrzymie. Na ich pokonanie trzeba będzie wielu lat i gigantycznych nakładów, a i tak gwarancji sukcesu nie ma. Proszę zwrócić uwagę, jak niewiele osiągnięto ( w kontekście masowej kolonizacji kosmosu) przez ostatnie kilkadziesiąt lat i olbrzymim nakładzie środków. A tymczasem na Ziemi za rogiem, jest cała masa problemów bieżących, które wymagają szybkiego rozwiązania. Skarbonka zaś nie jest bez dna - ma ograniczone zasoby.
|
|
| | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | Odp: utopijna fantasmagoria | >Tworzenie baz w kosmosie i jego kolonizacja na masową skalę to utopijna fantasmagoria.
Nie od razu Kraków zbudowano.
>Bariery technologiczne są olbrzymie. Na ich pokonanie trzeba będzie wielu lat i gigantycznych nakładów, a i tak gwarancji sukcesu nie ma.
No to siedźmy z założonymi rękami i czekajmy aż coś w nas walnie (a prędzej czy później walnie na pewno) i zakończy historię naszego gatunku.
>Proszę zwrócić uwagę, jak niewiele osiągnięto ( w kontekście masowej kolonizacji kosmosu) przez ostatnie kilkadziesiąt lat i olbrzymim nakładzie środków.
Przez ostatnie pół wieku (od zakończenia programu Apollo), prawie nic się w tym kierunku nie robiło, więc nie wiem o jakich olbrzymich nakładach piszesz. Dopiero od niedawna zaczyna się coś ruszać.
>A tymczasem na Ziemi za rogiem, jest cała masa problemów bieżących, które wymagają szybkiego rozwiązania. Skarbonka zaś nie jest bez dna - ma ograniczone zasoby.
Na Ziemi zawsze będzie cała masa problemów bieżących. Z takim podejściem jak twoje, to nie powinniśmy np. przeznaczać pieniędzy na kulturę i rozrywkę, bo są przecież ważniejsze sprawy jak chociażby walka z rakiem.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | no i? | >No to siedźmy z założonymi rękami i czekajmy aż coś w nas walnie (a prędzej czy później walnie >na pewno) i zakończy historię naszego gatunku.
No i? Jakie znaczenie będzie miał ten fakt - szczególnie w kontekście bezmiaru.... kosmosu?
>Przez ostatnie pół wieku (od zakończenia programu Apollo), prawie nic się w tym kierunku nie >robiło, więc nie wiem o jakich olbrzymich nakładach piszesz. Dopiero od niedawna zaczyna się coś >ruszać.
Ale wcześniej przez 30 lat w formule rywalizacji między USA a ZSRR wydano na programy kosmiczne bajeczne pieniądze. Coś osiągnięto, ale w kontekście masowej kolonizacji kosmosu przez nasz gatunek to praktycznie zero. Kilkanaście osób na Księżycu. Kilkaset/tysiąc kilkaset w przestrzeni kosmicznej, kilkaset km nad powierzchnią Ziemi. Mizeria olbrzymia.
>Przez ostatnie pół wieku (od zakończenia programu Apollo), prawie nic się w tym kierunku nie >robiło, więc nie wiem o jakich olbrzymich nakładach piszesz. Dopiero od niedawna zaczyna się coś >ruszać.
Wydawać na konkretne cele polepszające byt ludzi na Ziemi, w tym zapewnienie im podstawowych potrzeb. Z badaniami w kosmosie i programami "kolonizacji kosmosu" jest trochę jak z kompleksem przemysłowo - militarnym. Wąska grupa naukowców i "ludzi z branży" korzysta (napędzając hucpę) - pozostali summa summarum tracą.
|
|
| | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | Odp: no i? | >No i? Jakie znaczenie będzie miał ten fakt - szczególnie w kontekście bezmiaru.... kosmosu?
To samo pytanie można zadać odnośnie dbania o naszą planetę. Po co to robić? Jakie znaczenie ma nasze przetrwanie na Ziemi w kontekście bezmiaru kosmosu?
>Ale wcześniej przez 30 lat w formule rywalizacji między USA a ZSRR wydano na programy kosmiczne bajeczne pieniądze. Coś osiągnięto, ale w kontekście masowej kolonizacji kosmosu przez nasz gatunek to praktycznie zero. Kilkanaście osób na Księżycu. Kilkaset/tysiąc kilkaset w przestrzeni kosmicznej, kilkaset km nad powierzchnią Ziemi. Mizeria olbrzymia.
Ale my dopiero zaczynamy. Jesteśmy na początku drogi zarówno jeśli chodzi o rozumienie kosmosu jak i o jego kolonizację. Zaledwie 150 lat temu siedzieliśmy przy lampach naftowych.
>Wydawać na konkretne cele polepszające byt ludzi na Ziemi, w tym zapewnienie im podstawowych potrzeb. Z badaniami w kosmosie i programami "kolonizacji kosmosu" jest trochę jak z kompleksem przemysłowo - militarnym. Wąska grupa naukowców i "ludzi z branży" korzysta (napędzając hucpę) - pozostali summa summarum tracą.
Wiele rozwiązań stworzonych na potrzeby wojska znalazło masowe zastosowanie z korzyścią dla ogółu (np. system GPS). Twoje podejście jest totalnie antyrozwojowe.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | aktywizm versus pasywizm | >To samo pytanie można zadać odnośnie dbania o naszą planetę. Po co to robić? Jakie znaczenie ma >nasze przetrwanie na Ziemi w kontekście bezmiaru kosmosu?
Oczywiście. Jednakże jeżeli ktoś proponuje aktywizm, logicznym jest aby wprzódy miał on miejsce na Ziemi a nie na Księżycu czy innych ciałach niebieskich. Szczególnie, że dla aktywistów na Ziemi jest w duckę do zrobienia.
>Ale my dopiero zaczynamy. Jesteśmy na początku drogi zarówno jeśli chodzi o rozumienie kosmosu >jak i o jego kolonizację. Zaledwie 150 lat temu siedzieliśmy przy lampach naftowych.
My nadal nie rozumiemy Ziemi i nie potrafimy należycie na niej funkcjonować oraz zapewnić wszystkim jej mieszkańcom godziwego życia. Mogą przyjąć nihilistyczo - egzystencjalną tezę - że jakie to ma znaczenie. Ale wtedy, tym bardziej, nie ma żadnego znaczenia - planowanie podboju Kosmosu.
>Wiele rozwiązań stworzonych na potrzeby wojska znalazło masowe zastosowanie z korzyścią dla >ogółu (np. system GPS). Twoje podejście jest totalnie antyrozwojowe.
To dobrze. Jednakże primo, debatujemy o kolonizacji Kosmosu, nie o tworzeniu nowych broni - a to są trochę inne zagadnienia, secundo gdyby owe środki przeznaczane na "rozwiązania na potrzeby wojska" przeznaczyć na rozwiązania na potrzeby społeczeństwa" - to masowe zastosowanie byłoby wielokrotnie większe i z większą korzyścią dla przeciętnego śmiertelnika.
W tej debacie należy jeszcze jedno wziąć pod uwagę. Otóż z punktu widzenia etycznego jest co najmniej wątpliwą sytuacja, w której dany gatunek, nie będąc w stanie żyć w stanie harmonii z planetą którą zamieszkuje - po doprowadzeniu jej do stanu degrengolady chce się katapultować w Kosmos, żeby...zrobić powtórkę z rozrywki. Już była mowa o kosmicznej szarańczy? Czy jest sens żeby taki gatunek istniał?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Pawel077 (1855 punktów) | Odp: aktywizm versus pasywizm | >Oczywiście. Jednakże jeżeli ktoś proponuje aktywizm, logicznym jest aby wprzódy miał on miejsce na Ziemi a nie na Księżycu czy innych ciałach niebieskich. Szczególnie, że dla aktywistów na Ziemi jest w duckę do zrobienia.
Na Ziemi zawsze będzie co robić. Czekanie z kolonizacją kosmosu do czasu aż wszyscy osiągną zadowalający ich poziom dobrobytu i szczęśliwości, to jest dopiero utopia. Ja jestem za dywersyfikacją projektów. To zmniejsza ryzyko. Bo co z tego, że "naprawimy" sobie naszą planetę, jak nadleci kamień z nieba i wszystko rozpiździ (z nami włącznie).
>My nadal nie rozumiemy Ziemi i nie potrafimy należycie na niej funkcjonować oraz zapewnić wszystkim jej mieszkańcom godziwego życia.
No i trzeba coś w tym kierunku robić. Ale to nie znaczy, że nie można jednocześnie realizować projektów pozaziemskich. Tak samo jak to, że trzeba walczyć z rakiem, głodem, globalnym ociepleniem i innymi problemami, nie oznacza, że nie mamy budować np. akceleratorów cząstek (bardzo drogich) i badać natury świata.
>Mogą przyjąć nihilistyczo - egzystencjalną tezę - że jakie to ma znaczenie. Ale wtedy, tym bardziej, nie ma żadnego znaczenia - planowanie podboju Kosmosu.
To był akurat twój argument. Ja go tylko skierowałem w innym kierunku, żeby pokazać ci jego wątpliwą wartość.
>To dobrze. Jednakże primo, debatujemy o kolonizacji Kosmosu, nie o tworzeniu nowych broni - a to są trochę inne zagadnienia
Podałeś przykład kompleksu przemysłowo-militarnego, to adekwatnie odpowiedziałem.
>secundo gdyby owe środki przeznaczane na "rozwiązania na potrzeby wojska" przeznaczyć na rozwiązania na potrzeby społeczeństwa" - to masowe zastosowanie byłoby wielokrotnie większe i z większą korzyścią dla przeciętnego śmiertelnika.
Być może. Ale nacisk na tworzenie rozwiązań na potrzeby wojska jest większy i wiele rzeczy przyspiesza. Wątpię, czy mielibyśmy już dzisiaj powszechnie dostępną nawigację satelitarną gdyby nie wojsko.
>W tej debacie należy jeszcze jedno wziąć pod uwagę. Otóż z punktu widzenia etycznego jest co najmniej wątpliwą sytuacja, w której dany gatunek, nie będąc w stanie żyć w stanie harmonii z planetą którą zamieszkuje - po doprowadzeniu jej do stanu degrengolady chce się katapultować w Kosmos, żeby...zrobić powtórkę z rozrywki. Już była mowa o kosmicznej szarańczy? Czy jest sens żeby taki gatunek istniał?
Przesadzasz. Z naszą planetą nie jest aż tak tragicznie. Na wielu polach sytuacja się poprawia. Poza tym cały czas się uczymy i próbujemy przetrwać. Jesteś zbyt surowy dla naszego gatunku.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | nad czym pracować | >To zmniejsza ryzyko. Bo co z tego, że "naprawimy" sobie naszą planetę, jak nadleci kamień z >nieba i wszystko rozpiździ (z nami włącznie).
To pracujmy nad tym jak skutecznie pozbyć się takiego kamienia. Kolonizacj aKosmosu i opracowanie metody unieszkodliwiania takiego niebezpieczeństwa jak ów nadlatujący kamień - to dwie różne sprawy. Wydawajmy środki na realne cele - nie zaś wydumane, kosztowne fantasmagorie, których...celem jest zaspokojenie rozkapryszonych ambicji (także finansowych) wąskich środowisk naukowców i techników.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Pawel077 (1855 punktów) | Odp: nad czym pracować | >To pracujmy nad tym jak skutecznie pozbyć się takiego kamienia.
Pracujemy.
>Kolonizacja Kosmosu i opracowanie metody unieszkodliwiania takiego niebezpieczeństwa jak ów nadlatujący kamień - to dwie różne sprawy.
Dlatego pisałem o dywersyfikacji projektów - to zmniejsza ryzyko. Lepiej mieć kilka opcji niż jedną. Poza tym nie tylko kamień może nas zabić. Może to zrobić np. jakiś wyjątkowo paskudny wirus.
>Wydawajmy środki na realne cele - nie zaś wydumane, kosztowne fantasmagorie,
To twoim zdaniem te cele nie są realne.
>których...celem jest zaspokojenie rozkapryszonych ambicji (także finansowych) wąskich środowisk naukowców i techników.
Piszesz jak jakiś zakompleksiony humanista, który ma awersję do nauk ścisłych.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | piszę jak... | >Dlatego pisałem o dywersyfikacji projektów - to zmniejsza ryzyko. Lepiej mieć kilka opcji niż >jedną. Poza tym nie tylko kamień może nas zabić. Może to zrobić np. jakiś wyjątkowo paskudny >wirus.
Nad ustrzeżeniem się od paskudnego wirusa też można a nawet trzeba pracować. To jest realny problem, który można rozwiązać przeznaczając na niego odpowiednie środki i aparat naukowy.
>To twoim zdaniem te cele nie są realne.
"Te cele" - czyli masowa kolonizacja Kosmosu przez gatunek ludzki - to wzorcowa utopia
>Piszesz jak jakiś zakompleksiony humanista, który ma awersję do nauk ścisłych.
Piszę jak humanista, który widzi problem szerzej niż "technik" o wąskiej specjalizacji cierpiący na przerosty megalomanii.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | Odp: piszę jak... | >Nad ustrzeżeniem się od paskudnego wirusa też można a nawet trzeba pracować. To jest realny problem, który można rozwiązać przeznaczając na niego odpowiednie środki i aparat naukowy.
Ale skupianie się tylko na jednym rozwiązaniu jest ryzykowne, bo jak ono nie zadziała, to zostajemy z niczym.
>"Te cele" - czyli masowa kolonizacja Kosmosu przez gatunek ludzki - to wzorcowa utopia
Ja tak nie uważam. Zrobiliśmy dopiero kilka pierwszych kroczków. Skąd twoja pewność, że się nie uda? Patrzysz na to przez pryzmat dzisiejszych mozliwosci. Jak byś żył w 1869 r. to lądowanie na Księżycu sto lat później też pewnie uważałbyś za utopię.
>Piszę jak humanista, który widzi problem szerzej niż "technik" o wąskiej specjalizacji cierpiący na przerosty megalomanii.
Piszesz jak zakompleksiony humanista, który nie potrafi zrozumieć co mówi do niego technik i dowartosciowuje się "szerszym spojdzeniem". Ty myślisz, że ścisłowcy są tak ograniczeni, że poza swoją specjalizacją świata nie widzą i nie potrafią patrzeć szerzej? Mozesz być pewien, że ich spojrzenie na temat, o którym dyskutujemy jest znacznie szersze niż twoje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | analogie niepokojące | >Piszesz jak zakompleksiony humanista, który nie potrafi zrozumieć co mówi do niego >technik i dowartosciowuje się "szerszym spojdzeniem". Ty myślisz, że ścisłowcy są tak >ograniczeni, że poza swoją specjalizacją świata nie widzą i nie potrafią patrzeć >szerzej? Mozesz być pewien, że ich spojrzenie na temat, o którym dyskutujemy jest >znacznie szersze niż twoje.
Teza o masowej kolonizacji Kosmosu i konieczności przeznaczania na ten cel ogromnych środków, żywcem przypomina obłędne teorie stalinowskich techników i inzynierów, którzy rzucali idiotyczne wyzwania przyrodzie (w ramach stalinowskiego planu ujarzmiania przyrody) nie licząc się z możlwościami i realnymi potrzebami.
|
|
3 na 3 | Berzerac (5671 punktów) | Odp: Kosmiczne problemy z wodą | Chcemy skolonizować inne planety, inne światy. Pytam się - po co. Aby zniszczyć kolejną planetę? Tak jak zrobiliśmy to z Ziemią? Żaden inny gatunek nie zdewastował planety tak jak my to zrobiliśmy, a jesteśmy tu od niedawna. Przez wieki dokonywaliśmy gwałtu na Naturze, wytrzebiliśmy lasy, zanieczyściliśmy wody, spowodowaliśmy zagładę całych gatunków zwierząt zanim ludzie je dostatecznie poznali. Cywilizacja przypomina mi nowotwór złośliwy z przerzutami. Jesteśmy destrukcyjni, najlepiej wychodzi nam niszczenie i walka między sobą. Przyroda da sobie doskonale radę bez człowieka, ale w drugą stronę - nie ma mowy. Niedługo nadejdzie czas zapłaty i Natura wystawi nam rachunek. Zmiany klimatu sa nieodwracalne, naukowcy przewidują, że życie na Ziemi będzie znośne do 2040 -2050 roku. Już widoczne sa niespotykane anomalia pogodowe a będzie tylko gorzej. Interesuje was podbój innych planet. Może kiedyś Ludzkość będzie na tyle technicznie zaawansowana, aby tego dokonać, ale do tego czasu musi przetrwać tu, na Ziemi. Zajmijmy sie lepiej naszą planetą, ratujmy to co jeszcze można uratować. Jak do tej pory to jedyne znane miejsce we wszechświecie, które jest zdatne do życia (jeszcze)
|
|
 | 1 na 1 | Duch Prawdy (14790 punktów) | > Chcemy skolonizować inne planety, inne światy. Pytam się - po co.Może tam są laski, których nigdy głowa nie boli. 
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
|  | | Berzerac (5671 punktów) |
> Może tam są laski, których nigdy głowa nie boli.  Daruj sobie. Lepiej być uważanym za idiotę i się nie odzywać, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości.
|
|
 | | MaxGolonko3 (3459 punktów) | >Chcemy skolonizować inne planety, inne światy. Pytam się - po co. Aby zniszczyć kolejną planetę?
O tyle masz rację, że optymalną strategią jest być może czekanie aż jakiś układ planetarny zbliży się do naszego (czyli Układu Słonecznego) na zaledwie miesiąc świetlny. To zachodzi średnio co 100 mln lat (obliczenia wynikają z prędkości wzajemnego dryfu gwiazd w okolicach Słońca 20 km/sek oraz nasycenia przestrzeni w gwiazdy).
W tym wątku mamy chyba grube nieporozumienie.
Na tym etapie ludzkość (elita naukowo-techniczna) chce tylko stworzyć na bliskich ciałach kosmicznych czyli na Księżycu i na Marsie samowystarczalne bazy z niewielką ilością ludzi.
Dopiero gdyby jakiś straszny kataklizm zabił ludzi na Ziemi ci ludzie zaczęliby się rozmnażać mimo nieuchronnego spokrewnienia (z czasem) wszystkich potencjalnych partnerów.
O tyle jednak te bazy się też przydadzą, że może znajdziemy tam opłacane źródła cennych substancji (np hel) oraz nauczymy się technik i technologii przydatnych gdy kiedyś będziemy musieli polecieć poza US albo przenieść się masowo z Ziemi.
Za 1.5 mld lat Słonce będzie grzać Ziemię z mocą o 15% większą niż dziś i przeprowadzka stanie się konieczna.
Jest jeszcze jeden dobry powód budowania baz.
Ponieważ w UE i w USA nie zdelegalizowano (i nie zanosi się na to) wielkiej religii na literę I to za jakiś czas na Ziemi może ona być dominująca.
Takie religie każą na Ziemi czekać końca świata i ich szefowie zabronią uciekania ludzi poza Ziemię (z teologicznych powodów).
Może też zdarzyć się że religia Krk zatriumfuje i przejmie władze absolutną i również zakazując ludziom opuszczania Ziemi.
Bazy poza Ziemią zresztą kosztują i konkurują o państwowe pieniądze z wydatkami na remonty świątyń (np pseudo-zabytków lub pseudo-muzeów).
Najlepsze co mogą zrobić ludzie kibicujący powstawaniu baz ludzkich poza Ziemia jest zatem drukowanie na kartkach formatu A4 i przylepianie taśmą klejącą na przystankach autobusowych, kolejowych, tramwajowych i w innych miejscach poniższego tekstu:
1. Wszystkie cuda Jezusa miały charakter niaanatomiczny. Wybudzał pozornie zmarłych z letargu albo uczył pacjentów poruszać bezwładną rzekomo wcześniej ręką. Jego ciało też pozostało w całości. Mógł tylko stracić przytomność.
2. Najnowsze eksperymenty z polem magnetycznym wykazały, że magnetyzmem można skłonić ludzi do grzesznych, amoralnych myśli, co oznacza, że dusza jest materialna i tworzą ją komórki mózgu.
3. Cesarz Konstantyn, co wiadomo z historii - z przyczyn politycznych wylansował wiarę w Jezusa czyli chrześcijaństwo. "Dostrzegł w nim siłę" mogącą wzmocnić cesarstwo. Tak piszą nawet dość konserwatywni redaktorzy Wikipedii.
4. Kara piekła jest zbyt okrutna. Wiekuiste męki za skończoną ilość przestępstw jakie najgorszy nawet człowiek może popełnić to jakiś patologiczny, głupi sadyzm.
5. Bóg aby panować nad światem musiałby być wszechwiedzący, a więc też znający całą przyszłość już jak stwarzał świat. Wiedziałby zatem już wtedy kto jaki grzech popełni. Karanie zatem za grzechy byłoby nonsensem.
6. Czasami rodzi się dziecko mniej sprawne umysłowo od szympansa. Tak samo zdarzało się, że pierwsze Homo Erectusy nieraz wydawały na świat dzieci mniej inteligentne niż żyjące wtedy jeszcze na świecie Australopiteki, od których pochodzimy. To ośmiesza koncepcję duszy nieśmiertelnej bo w niebie musiałyby być też pra-małpy i tak dalej.
7. Sposób powstania spisanych Ewangelii jest znany. Arbitralnie wybrano jednego z kilku znanych "guru" gdyż cesarz Konstantyn chciał uspokoić waśnie religijne w cesarstwie i potrzebował nowej religii (poprzednia, oficjalna w Rzymie, już nikogo nie przekonywała).
8. Biblia jest dramatycznie niezgodna z nauką. Nie tylko o ewolucji ale też o powstaniu planet (Ziemia powstała ze zderzenia dwóch planet), powstaniu słońca i wielkim wybuchu.
9. Człowiek całe życie się zmienia, miewa mikrowylewy, zatrucia aluminium, itp. Dlatego na starość może być bardzo innym człowiekiem od tego, który zgrzeszył czymś jako 25-latek, albo odwrotnie wtedy był wspaniałym moralnie człowiekiem, a potem nie. Nie ma sensu zatem kontynuacja jego istnienia w postaci duszy bo dusza w chwili śmierci może być infantylna poglądowo i emocjonalnie czyli niereprezentatywna. Nie można natomiast cofnąć jej do czasu świetności bo wtedy odebrałoby się człowiekowi jego tożsamość, ważne wspomnienia i poglądy z dalszych lat.
10. Zalecenia religijne odnośnie seksu są sprzeczne z biologią człowieka, a zatem prawdziwy bóg takich by nie podpowiedział prorokom.
11. Ten argument jest statystyczny. Praktycznie wszyscy wybitni uczeni (90%) są niewierzący (ankieta wśród wiodących uczonych amerykańskich - Świat Nauki 1999/11) h t t p s : // b i o s l a w e k . f i l e s . w o r d p r e s s . c o m / 2 0 1 4 / 0 2 / 1 9 9 9 1 1 _ n a u k o w c y _ a _ r e l i g i a _ w _ u s a . p d f
12. Na świecie dzieje się wiele zła. Małe dzieci zapadają na straszne choroby jak nowotwory i pewne wady wrodzone. Kanalie bezkarne torturują ludzi, gwałcą dzieci - latami. Bóg obserwujący to wszystko częściej by interweniował gdyby był.
13. Zachowania w sferze erotyki wielu księży (w Australii oszacowano samą pedofilię na 7%, a mamy jeszcze nieformalne związki z dorosłymi mężczyznami lub kobietami) pokazują, że wiedza teologiczna nie skłania ich do faktycznej wiary w boga.
14. Wielu papieży, mimo obowiązującego ich zakazu, kopulowało z mężczyznami lub kobietami i miało dzieci. To oznacza ich brak wiary w Jahwe mimo znakomitej dostępności do najstarszych materiałów o wierze.
15. Znamy kolejnych przodków człowieka ze skamieniałości - nie ma już brakującego ogniwa.
16. Słońce powstawało powoli, przez tysiące lat, z zapadających się grawitacyjnie pyłów i gazów, głównie wodoru, z obłoku protoplanetarnego, który unosił się tu wcześniej i został zdestabilizowany przez wybuch pobliskiej supernowej. Nie stało się to w jeden dzień jak twierdzi Stary Testament, w który wierzył Jezus.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|