 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-12-2010 09:19 | Pabloss (4221 punktów) | "Pała" za "Profesora"
7 na 7 | Witam. Mam do Was Forumowicze zapytanie - czy na waszym "szkolnym" etapie życia spotkaliście się z czymś takim jak kara za nazwanie pani uczącej w szkole średniej zamiast "pani profesor" po prostu "panią" lub "panią magister"? Mam bowiem teraz problem - otóż kuzynce (uczy się w szkole średniej - II klasa) jakiś czas temu przedstawiałem różnice pomiędzy stopniami i tytułami naukowymi. Wspomniałem jej, że w 99% przypadków panie (i panowie) uczący w szkole średniej to osoby ze stopniem magistra, więc nie powinny nikogo zmuszać do nazywania siebie "profesorem" (no chyba że są po habilitacji i nadał im prezydent taki tytuł, wszak w szkołach średnich nie ma stanowiska prof. nadzw. ). Wyszedłem z założenia, że jest to bezprawne przywłaszczanie sobie tytułu naukowego, którego się nie ma. No i chyba przesadziłem - kuzynka kilka dni temu powiedziała mi, że przez moją naukę dostała pałę od "pani od polskiego" za to, że wdała się w pyskówkę na temat jej wykształcenia i śmiała nazwać ją "panią magister". Powiem szczerze, że szlag mnie trafił. To po jaką cholerę człowiek robi doktoraty, habilitacje, żeby taka jedna pi..da ze szkoły średniej przewracała cały system edukacji do góry nogami? Jak wogóle można karać kogoś za poprawne określenie nabytego wykształcenia? Ponieważ karanie ucznia za takie rzeczy uważam za skandal stąd też nie zamierzam sprawy odpuścić . Znam zasady nadawania i przechodzenia przez poszczególne stopnie naukowe, lecz mam pytanie (nie mam znajomego prawnika niestety) - czy według was osobom z wykształceniem średnim wolno używać słowa "profesor" (pomijam historię, gdyż tak było dawniej, ale obecnie mamy 21 wiek) i przymuszać uczniów do jego stosowania, czy też jest to przegięcie. Zamierzam udać się do dyrektora żeby wpłynął na nauczycielkę, a ponadto (jak odkopię przepisy) zagrozić, że przypisywanie sobie bezprawne tytułu profesora jest złamaniem prawa i jak dalej tak będzie złożę wniosek do prokuratury. Ustawa o stopniach i tytułach naukowych mówi w końcu jasno komu i za co należy się taki a taki tytuł naukowy (ustawa: bip.us.edu.pl/files/bip/ustawa_osn.pdf ). Wiem z opowiadań kuzynki, że ma teraz przerąbane, gdyż ta nauczycielka to wybitnie zadziorna i złośliwa osoba, która będzie się mściła. Dodam, że ta kobitka ma 33 lata. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Prokurator to może nie jest najlepszy pomysł, ale wizyta u dyrektora i jak nie pomoże - pismo do kuratorium, powinny pomóc. Mam nadzieję, że kuzynka jest dobrą uczennicą...
|
|
 | | Pabloss (4221 punktów) | Panie Mariuszu - mądra i inteligenta - i jak pozykamy troszkę więcej takich ludzi to Oddział PSR w Rzeszowie murowany !!!
|
|
| |  | 1 na 1 | Pabloss (4221 punktów) | Zgadza się, ale taka frustracja nauczyciela tym, że ktoś śmiał nazwać go magistrem to wielkie zagrożenie. Taki nauczyciel wpada z czasem w paranoję i uważa się za kogoś kim nie jest, lecz to nie jest argumentem rzecz jasna, że nie należy mu się szacunek jako pedagogowi. Przejdę się do szkoły do dyrektora i porozmawiam z nim na ten temat i oczywiście będę żądał kasacji tej "pały", bo jak nie to chętnie odwiedzę moje ulubione kuratorium z którym ostatnio bardzo się "polubiliśmy". Pozdrawiam
|
|
| | |  | 4 na 8 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Zgadza się, ale taka flustracja nauczyciela tym, że ktoś śmiał nazwać go magistrem to wielkie zagrożenie. Taki nauczyciel wpada z czasem w paranoję i uważa się za kogoś kim nie jest, lecz to nie jest argumentem rzecz jasna, że nie należy mu się szacunek jako pedagogowi. Przejdę się do szkoły do dyrektora i porozmawiam z nim na ten temat i oczywiście będę żądał kasacji tej "pały", bo jak nie to chętnie odwiedzę moje ulubione kuratorium z którym ostatnio bardzo się "polubiliśmy". Pozdrawiam
I nie widzisz, ze jesteś równie małostkowy i sfrustrowany ze swoją obsesją anty-profesorską jak ta nauczycielka na punkcie grzecznościowego zwrotu? Trafił swój na swego. Masz jakąś traumę ze szkoły? Uraz do nauczycieli? Czy to rozsądne, przerzucać swoje frustracje na nie w w pełni emocjonalnie ukształtowaną nastolatkę?
Swoją drogą, czy to dziecko nie ma rodziców, którzy je nauczą jak poruszać się w przestrzeni społecznej? Bo ewidentnie dziewczyna sobie nie radzi z prostymi normami zachowania w określonej społeczności, w której musi funkcjonować jeszcze jakiś czas, a Ty tylko sprawę pogarszasz.
Jak bardzo przesadzona nie byłaby reakcja nauczycielki, Twojej histerii to nie usprawiedliwia. A co kuzynka myśli o Twoich planach interwencji w kuratorium i "spaleniu" jej w szkole na resztę nauki? Ma ochotę zostać męczennicą tej dość trywialnej sprawy?
Bo jesteś tylko Ty i Ty i Ty. Gdzie się podziała bohaterka tej historii?
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
| | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | >I nie widzisz, ze jesteś równie małostkowy i sfrustrowany ze swoją obsesją anty-profesorską jak ta nauczycielka na punkcie grzecznościowego zwrotu? Trafił swój na swego.
Ja na przykład nie widzę, by był. Zwroty "grzecznościowe" nie mogą być uważane z obowiązkowe i używane pod groźbą kary, zwłaszcza zaś niedopuszczalna jest kara za stosowanie zwrotów poprawnych. Formalnym i oficjalnym zwrotem, którego należy względem księży używać jest "ojcze wielebny", zdaje się. Używasz?
>Masz jakąś traumę ze szkoły? Uraz do nauczycieli?
Ja nie mam (moja matka jest nauczycielką), a w pełni się z autorem wątku zgadzam.
>Czy to rozsądne, przerzucać swoje frustracje na nie w w pełni emocjonalnie ukształtowaną nastolatkę?
Czyż nie jest racjonalne tytułowanie innych osób li i jedynie tytułami im przynależnymi? Pod definicję "frustracji" podpada raczej nauczycielka z tytułem magistra obrażająca się na określenie "pani magister".
>Swoją drogą, czy to dziecko nie ma rodziców, którzy je nauczą jak poruszać się w przestrzeni społecznej? Bo ewidentnie dziewczyna sobie nie radzi z prostymi normami zachowania w określonej społeczności, w której musi funkcjonować jeszcze jakiś czas
W polskim społeczeństwie, a w okolicach Rzeszowa zwłaszcza, normą społeczną jest bycie katolikiem i dnia świętego święcenie. Rozumiem, że zachęcasz i polecasz?
>Jak bardzo przesadzona nie byłaby reakcja nauczycielki, Twojej histerii to nie usprawiedliwia.
Wystawianie gorszych not (wpływających docelowo na dalsze tory edukacji) z powodu zachowania de facto prawidłowego nie jest zachowaniem, które powinno wzbudzić ostrą i kategoryczną reakcję?
>A co kuzynka myśli o Twoich planach interwencji w kuratorium i "spaleniu" jej w szkole >na resztę nauki? Ma ochotę zostać męczennicą tej dość trywialnej sprawy? >Bo jesteś tylko Ty i Ty i Ty. Gdzie się podziała bohaterka tej historii?
Pamiętam jeszcze swoje lata szkolne i zapewniam cię, że swojej pozycji w tego typu sprawie broniłabym niczym bulterier. I, zdaje się, całkiem dobrze na takim podejściu wyszłam.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Zwroty "grzecznościowe" nie mogą być uważane z obowiązkowe i używane pod groźbą kary, zwłaszcza zaś niedopuszczalna jest kara za stosowanie zwrotów poprawnych.
Ale tak naprawdę nie znamy okoliczności sprawy i nie wiemy, czy cokolwiek było wymuszane groźbą kary. Akurat w szkole moim zdaniem uczeń powinien być zobowiązany do przestrzegania form, aczkolwiek karanie stopniem z przedmiotu jest nadużyciem.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Pabloss (4221 punktów) | Maddy mam taką zasadę - skoro ktoś musiał się namęczyć przy doktoracie i męczy się z hab. to jakim prawem ktoś zagarnia sobie ot tak tytuł prof., który zwykle dostaje się po 50-tce? Poza tym moja kuzynka nie jest głupia i wie jak wygląda hierarchia naukowa w Polsce, bo w rodzinie ma prof. zwycz.
Mój post wynika z tego, że niegodziwością jest karanie za nazwanie kogoś magistrem? To brzmi trochę tak jak magister = złodziej lub morderca
Aha i pamiętaj o jednym - jeśli są jakieś nieścisłości, jakieś niedomówienia, a zwłaszcza niesprawiedliwość to mam prawo zadawać pytania, nawet jeśli są małostkowe i nie rozwiązują ważnych kwestii egzystencjonalnych. Pamiętaj także, że dzieciaki nie są głupie i zadają coraz więcej pytań, a naszym obowiązkiem jest ich rzetelne informowanie i dbanie o to, żeby miały prawdziwą informację na dany temat. Uważasz, że dziewczyna słusznie dostała pałę za nazwanie rzeczy po imieniu tj. nazwanie magistra magistrem? Czy każdy magister uczący w szkole ma jakieś kompleksy na punkcie swojego wykształcenia? Prawda jest też taka, że jeśli się chce to można zrobić w Polsce pozostałe tytuły naukowe, tyle że za kase. Jeśli ktoś ma ambicje profesorskie to proszę odejść ze szkoły średniej i zaciągnąć się na uczelnię wyższą.
A co do kuzyneczki to akurat jesteśmy bardzo ze sobą związani i wielokrotnie zwraca się do mnie o pomoc w wielu kwestiach. I cieszę się z tego, bo dzięki mnie została "uwolniona" od religii w szkole (sama tego chciała), nie poszła do bierzmowania (sama tego chciała) itd... Jestem jej pomocnikiem (jej rodzice dali mi swoje poparcie, bo sami nie znają się na wielu przepisach, a które znac należy walcząc o swoją wolność w niby demokratycznym kraju) w walce o zachowanie własnego światopoglądu i walki o wolność jednostki w katolickim bastionie - czy to źle?. Czy to źle, że młoda dziewczyna zwraca się o pomoc w sytuacji kiedy otoczenie katolickie najchętniej spaliłoby ją na stosie za inny światopogląd? To, że Ty masz inny punkt widzenia to Twoja sprawa.
|
|
| | | | |  | | sukulent (2309 punktów) | Witam, Ciekawa jestem, czy kuzynka tylko polonistkę magistrem zatytułowała, czy też innych "psorów"? Jeżeli także innych - to jak była ich reakcja? Jeżeli tylko ją - to dlaczego właśnie ją? > A co do kuzyneczki to akurat jesteśmy bardzo ze sobą związani i wielokrotnie zwraca się do mnie o pomoc w wielu kwestiach. I cieszę się z tego, bo dzięki mnie została "uwolniona" od religii w szkole (sama tego chciała), nie poszła do bierzmowania (sama tego chciała) itd... Jestem jej pomocnikiem (jej rodzice dali mi swoje poparcie, bo sami nie znają się na wielu przepisach, a które znac należy walcząc o swoją wolność w niby demokratycznym kraju) w walce o zachowanie własnego światopoglądu i walki o wolność jednostki w katolickim bastionie - czy to źle?. Czy to źle, że młoda dziewczyna zwraca się o pomoc w sytuacji kiedy otoczenie katolickie najchętniej spaliłoby ją na stosie za inny światopogląd?Śliska sprawa, bardzo śliska. Słowo "dzięki" Tobie łatwo może się zamienić w "przez" Ciebie. Taka jedna moja kuzynka powiedziałaby, że się pchasz pomiędzy wódkę a zakąskę. Ale ja stara już jestem. Jak ten płaz w skorupie. Jak wiedźma Ple-Ple. Jak ten pies, co życzliwie szczeka, a karawana idzie dalej, prosto w burzę piaskową. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Pabloss (4221 punktów) | Maddy i jeszcze jedno. Jeśli ktoś wyciąga do Ciebie rękę po pomoc to plujesz zawsze na nią? Czy młodzieży nie należy się pomoc, zwłaszcza kiedy sami się o nią zwracają?
Może i tego nie napisałem, ale zostałem poproszony o interwencję przez kuzynkę w tej sprawie. Sama nic nie zdziała, bo kto w szkole słucha głosu ucznia?
|
|
|  | 2 na 4 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Panie Mariuszu - mądra i inteligenta - i jak pozykamy troszkę więcej takich ludzi to Oddział PSR w Rzeszowie murowany !!!Z tego co opowiadasz, to niesamodzielna i podatna na wpływy. Szczególnie na Twoje, co jak widać nie bardzo jej służy. Osoba mądra i inteligentna powinna przewidywać konsekwencje własnych słów i czynów. A przede wszystkim nie wierzyć ślepo choćby i najbardziej ukochanemu kuzynowi. Oczywiście, dziewczyna może jest i mądra i inteligentna i nad wiek dojrzała i w ogóle nadzieja dla ludzkości. Tylko Ty jej tutaj robisz taką kiepską opinię
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
| |  | 8 na 8 | liliac (147340 punktów) | >Osoba mądra i inteligentna powinna przewidywać konsekwencje własnych słów i czynów.
I pokornie zgadzać się na mobbing, gdy sfrustrowana "pani magister" strzeli "focha", bo ktoś się do niej zwrócił w sposób poprawny? Nie wiem, skąd to popychanie do konformizmu. Toż to psucie społeczeństwa jest.
>A przede wszystkim nie wierzyć ślepo choćby i najbardziej ukochanemu kuzynowi.
W tym przypadku ukochany kuzyn miał rację.
>Tylko Ty jej tutaj robisz taką kiepską opinię
W moich oczach wyrobił jej bardzo dobrą opinię.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Satyr (4285 punktów) |
>I pokornie zgadzać się na mobbing, gdy sfrustrowana "pani magister" strzeli "focha", bo ktoś się do niej zwrócił w sposób poprawny? Nie wiem, skąd to popychanie do konformizmu. Toż to psucie społeczeństwa jest.
Obie macie rację. Owa uczennica istotnie zachowała się jak dziecko, które na informację, że "zapałki mogą poparzyć" od razu biegnie do kuchni, by przekonać się o tym na własnej skórze.
Z drugiej strony faktem jest, że zwyczajowa forma zwracania się do nauczyciela nie może być obłożona sankcjami za nieprzestrzeganie jej. To niedopuszczalne i świadczy o nielichym narcyzmie pani "profesor". Jak najbardziej pisemko do kuratorium jest na miejscu, albo przynajmniej rozmowa z dyrekcją szkoły.
Pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | Pabloss (4221 punktów) | Madyy idąc twoim tokiem myślenia to każdy uczeń powinien dostać pałę za to, że zwraca się do nauczyciela per panie/pani magistrze. Może do więzienia wsadzać takich wywrotowców?
|
|
 | 1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) | Rozmowa u dyrektora + pismo do kuratorium + przy rozmowie u dyrektora lokalny psycholog szkolny + owa pani
Jak ktoś jest wyjątkowy złośliwy to tylko BigMack go nasyci, jak w reklamie. Nie ma co się szczypać.
|
|
|  | 2 na 2 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Nie mieszałbym w to psycholo-logów szkolnych (no offence intended względem psychologii i psychologów), z moich doświadczeń szkolnych pamiętam, że zazwyczaj psycholog szkolny też był nielichym ziółkiem, z napadami paranoi względem nietykalności i pomnikowości własnej osoby...
|
|
| |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >z moich doświadczeń szkolnych pamiętam, że zazwyczaj psycholog szkolny też był nielichym ziółkiem, z napadami paranoi względem nietykalności i pomnikowości własnej osoby... Psycholog szkolna w liceum mojej córki była okropną plotkarą. Cokolwiek młodzież powiedziała jej w zaufaniu, następnego dnia było otrąbione na pół miasta (na plus przyznam, że bez nazwisk). W rezultacie nikt do niej nie chodził z żadną sprawą.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | | AdamGr (3037 punktów) | Sam, nieoficjalnie, bez świadków. Już wszystko jasne ? A w tej sytuacji muszą podjąć działania oficjalnie i nikt za kogoś własnej D nie podłoży. Na tym polega ta sztuczka.
|
|
| | |  | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Bardziej skłaniałbym się ku wychowawcy, niż psychologowi szkolnemu. To wychowawca stoi najbliżej na drabinie hierarchicznej odpowiedzialności za dobro ucznia. Psycholog szkolny jest wyższą instancją, do której odwoływałbym się w ostateczności, kiedy wychowawca zawiedzie.
|
|
4 na 4 | KarolG (2892 punktów) | Chyba miałem szczęście, bo do nauczycieli zawsze mówiłem "Proszę Pani/Pana" i było dobrze. Obawiam się, że Twoja kuzynka tak czy siak, będzie miała przechlapane  bo za takie coś raczej nauczycielki nie zmienią. Nawet jak Ci się uda skasować pałę, to Twoja kuzynka musi się przygotować na to, że będzie musiała starać się bardziej niż inni o dobre oceny. W długim terminie może to być jednak z korzyścią dla niej  Zachowanie nauczycielki świadczy o niej źle, jednak z drugiej strony Twoja kuzynka sama przyznała, że wdała się w pyskówkę. Może jednak teraz powinieneś jej wytłumaczyć, że w dyskusji nie powinna dać ponieść się emocjom.
Thank God, I'm an atheist
|
|
| Lodowy (1486 punktów) | Tytuł profesora w szkole średniej jest zwrotem zwyczajowym, a nie tytułem naukowym. Całe pokolenia przeszły przez szkoły średnie i nie słyszałem, żeby ktoś miał z tym problem, i to wymagającym załatwienia przez prokuratora. To jest typowe robienie problemu tam, gdzie go nie ma. Zgodzę się z tym że nie wolno karać ucznia za złe zachowanie oceną z przedmiotu co niestety często ma miejsca w szkołach. W mojej opinii jeśli Twoja kuzynka, jak napisałeś, wdała się w pyskówkę z nauczycielem to, używając dalej Twojej nomenklatury, jest "pi..dą ze szkoły średniej".
|
|
 | | Pabloss (4221 punktów) | Pyskówka jak to nazwałem to było przedstawienie Pani magister od polskiego jak wygląda staranie się o profesora w Polsce. Dziewczyna zapytała się uprzejmie pani czy ma habilitację - a to przelało czarę goryczy owej pani. Skoro kuzynka wie jak wygląda kariera naukowa to widać, że pani magister takiej wiedzy nie posiadła, lub też zna ją ale wie, że nie ma szansy iść tą drogą, stąd kara.
Mam już ponadto opinię prawnika z e-porad prawnych i zachowanie nauczycielki narusza kanony kodeksu wykroczeń. Jeżeli "pała" wynikała tylko z tego że nazwana była mgr wówczas to ta pani ma problem. Tutaj potrzebna będzie jednak opinia osób z klasy, które były przy tym. Tak czy siak będę interweniował u dyrektora (wyprzedzając Twoje zapytanie - idę z rodzicem kuzynki).
|
|
 | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Z tym "profesorem" to jest tak, że względem pewnych nauczycieli, z naciskiem na NAuczycieli używało się tego zwrotu z szacunkiem i najwyższą przyjemnością (a NAuczycieli z krwi i kości spotkałem w swoim życiu szkolnym całą piątkę- ludzi z pasją, zrozumieniem i fascynacją dla własnego przedmiotu i podejściem do młodzieży nie wymagającym budowania swojego autorytetu na jakiejś formie terroru). W przypadku uczycieli, bo ci tylko uczą, lecz nigdy nie nauczą a na pewno nie nauczają, twarz skręcała się w kwaśnym grymasie, kiedy trzeba było przepchnąć przez usta "profesora" (skądinąd, albo ja miałem wyraźnego pecha do polonistek albo to jakieś statystyczne prawidło, bo najczęściej polonistki były moim zdaniem konformistycznymi, miałkimi i nieprzekonującymi istotkami). Stąd rozumiem uczennicę. Niech wół nie zapomina, jak cielęciem był.
|
|
4 na 8 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Witam. Mam do Was Forumowicze zapytanie - czy na waszym "szkolnym" etapie życia spotkaliście się z >czymś takim jak kara za nazwanie pani uczącej w szkole średniej zamiast "pani profesor" po prostu >"panią" lub "panią magister"? Mam bowiem teraz problem - otóż kuzynce (uczy się w szkole średniej - >II klasa) jakiś czas temu przedstawiałem różnice pomiędzy tytułami naukowymi. Wspomniałem jej, że w >99% przypadków panie (i panowie) uczący w szkole średniej to osoby z tytułem magistra, więc nie >powinny nikogo zmuszać do nazywania siebie "profesorem" (no chyba że są po habilitacji i nadał im >prezydent taki tytuł, wszak w szkołach średnich nie ma stanowiska prof. nadzw. ). Wyszedłem z >założenia, że jest to bezprawne przywłaszczanie sobie tytułu naukowego, którego się nie ma. No i >chyba przesadziłem - kuzynka kilka dni temu powiedziała mi, że przez moją naukę dostała pałę od >"pani od polskiego" za to, że wdała się w pyskówkę na temat jej wykształcenia i śmiała nazwać ją >"panią magister".
Chyba przesadzasz z tym oburzeniem. Profesorem tytułuje się nauczycieli od co najmniej 200 lat (na tyle mam wsparcie w literaturze, ale nie wykluczam, że zwyczaj jest starszy, prawdopodobnie wyprzedza definicję profesora jako tytułu naukowego, mającego swoje określone miejsce w hierarchii akademickiej).
Mówiłam "panie profesorze" do nauczycieli w liceum w latach 80tych, moja mama w latach 60-tych a mój dziadek w gimnazjum przed II wojną. I jego ojciec pod pruskim zaborem na przełomie wieków. Itd itp.
Jak z każdym tytułem grzecznościowym - pomijanie go jest po prostu nietaktem. A kuzynka słusznie Cię oskarża - brzydko ją podpuściłeś, bo wyszła na osobę niegrzeczną i małostkowa, żeby nie powiedzieć bezczelną. Spór z nauczycielem o treść przekazywanej wiedzy czy próby indoktrynacji jest godny pochwały, bo świadczy o umiejętności samodzielnego myślenia - nie takie oczywiste u nastolatki.
Ale Twoja kuzynka zaprezentowała odwrotność samodzielnego myślenia - Ty jej naopowiadałeś, czego to ona nie musi, więc zrobiła jak mówiłeś. I teraz ma kłopoty, pewnie opinię bezczelnej awanturnicy i jeżeli nie będzie świetną uczennicą, ma przechlapane, bo zawsze jej ktoś wypomni, że jest mądra jak przychodzi do cudzych osiągnięć naukowych, ale już nie na klasówce z fizyki czy chemii. Już pewnie wszyscy nauczyciele wiedza, jakie mają "ziółko".
Czy zwracasz się do lekarza w przychodni "panie lekarzu"? Pewnie mówisz "panie doktorze" chociaż wiesz, że nie jest doktorem nauk medycznych a lekarzem medycyny. Ba, zwracając się do przechodzącego szpitalnym korytarzem faceta w białym fartuchu i ze stetoskopem na szyi, per "panie doktorze" nigdy nie popełnisz gafy, nawet jeżeli akurat trafiło na profesora zwyczajnego. Bo doktor to tytuł zwyczajowy w tym środowisku.
Dla odmiany poza światem akademickim tytuł magistra jest używany tylko w odniesieniu do farmaceuty (ktoś kiedyś od mnie z panią magister wystartował, i było to śmieszne i niestosowne w stosunku do księgowej, która nota bene studiów mieć nie musi, nawet jak jest główna - ale już w aptece tak wypada).
Profesor w liceum jest używany raczej w pierwotnym znaczeniu tego słowa - osoby biegłej w jakiejś dziedzinie nauki lub sztuki.
Warto też zauważyć, że zwrot "profesorze" bez poprzedzającego "pan" jest zarezerwowany dla profesorów w rozumieniu akademickim, w ciut mniej formalnej rozmowie (ale tylko w wersji męskiej, zawiłości płciowe j.polskiego nie pozwalają tak się odezwać do kobiety-profesora).
Na rzekome naużywanie tytułu profesora mogliby się oburzać profesorowie zwyczajni. Zabawne - oni akurat nie widzą problemu.
Naprawdę ze wszystkich anachronizmów społecznych ten Ci najbardziej przeszkadza???
ps. Dwója z przedmiotu nie była usprawiedliwiona, to się kwalifikuje raczej na obniżoną ocenę z zachowania. Z tą dwóją należy powalczyć. Tylko może już bez magistrów i pyskówek. Ja bym zaczęła o szczerych przeprosin i wyważonej rozmowy z udziałem rodzica, nie kuzyna. Kuzyn już dość narozrabiał.
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
 | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | >Czy zwracasz się do lekarza w przychodni "panie lekarzu"? Pewnie mówisz "panie doktorze" chociaż wiesz, że nie jest doktorem nauk medycznych a lekarzem medycyny.
Zapewniam cię, że zwrot "proszę pani" w zupełności mnie, jako lekarkę, satysfakcjonuje. Nauczycielkę również powinien.
>Bo doktor to tytuł zwyczajowy w tym środowisku.
Ale jednocześnie histeryczna reakcja na "proszę pana" świadczyć będzie li i jedynie o tym, że reagujący jest idiotą.
>ps. Dwója z przedmiotu nie była usprawiedliwiona, to się kwalifikuje raczej na obniżoną ocenę z zachowania.
Doprawdy? Za odmowę użycia określenia może i zwyczajowego, ale z pewnością nie- obowiązkowego. Po ewentualnej "pale" z zachowania też polecam interwencję w kuratorium.
>Ja bym zaczęła o szczerych przeprosin
Za co?? Bez urazy, nauczyciel to nie święta krowa.
|
|
|  | 3 na 3 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >>Bo doktor to tytuł zwyczajowy w tym środowisku. >Ale jednocześnie histeryczna reakcja na "proszę pana" świadczyć będzie li i jedynie o tym, że reagujący jest idiotą.
A jakie mamy informacje które uprawniałyby do przyjmowania, że miała miejsce "histeryczna reakcja"? Niewłaściwe jest zapewne karanie negatywnym stopniem z przedmiotu. Natomiast w stosunku do uczniów wymaganie zachowania form to chyba nie jest jakiś straszny zamordyzm, a tu jeszcze mamy informację, że dyskusja o tym grzecznościowym tytule przerodziła się w pyskówkę.
|
|
| |  | 4 na 4 | liliac (147340 punktów) | >>>Bo doktor to tytuł zwyczajowy w tym środowisku. >>Ale jednocześnie histeryczna reakcja na "proszę pana" świadczyć będzie li i jedynie o tym, że reagujący jest idiotą. >A jakie mamy informacje które uprawniałyby do przyjmowania, że miała miejsce "histeryczna reakcja"?
Szczerze mówiąc, oburzenie po prostu, nawet pozbawione znamion histeryczności, sprawiłoby, że taki lekarz ośmieszyłby się nieco w moich oczach.
>Natomiast w stosunku do uczniów wymaganie zachowania form to chyba nie jest jakiś straszny zamordyzm
Pytanie- jakich form. Ta konkretna forma jest akurat pozbawiona sensu. Funkcjonuje w języku polskim absolutnie neutralna forma grzecznościowa- "proszę pana/proszę pani", która nie jest dla nikogo obraźliwa i wymaganie tej formy, jako elementu podstawowej uprzejmości jest uzasadnione. Form zwyczajowych można oczekiwać, ale nie można ich wymagać.
PS Mężczyzna mówi, że przez 12 lat szkoły muzycznej, gdzie uczyli zarówno doktorzy, jak i profesorzy, nikt od uczniów niczego ponad "proszę pana" nie żądał.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Ta konkretna forma jest akurat pozbawiona sensu. Funkcjonuje w języku polskim absolutnie neutralna forma grzecznościowa- "proszę pana/proszę pani", która nie jest dla nikogo obraźliwa i wymaganie tej formy, jako elementu podstawowej uprzejmości jest uzasadnione. >Form zwyczajowych można oczekiwać, ale nie można ich wymagać.
Mam wrażenie, że usiłujesz życie społeczne brać "na logikę". A życie logiczne nie jest. Nie ma żadnego znaczenia, że tytułowany profesorem nauczyciel nie jest profesorem: jeśli choćby w tej jednej konkretnej szkole tytuł "profesora" jest uważany za zwyczajowy, grzecznościowy sposób zwracania się do nauczycieli, to mnie wcale nie dziwi, że demonstracyjna odmowa używania go, z odwołaniem właśnie do "logiki" (bo jaki z pani profesor, skoro nie ma pani habilitacji?) jest traktowana jako wyzywające okazywanie braku szacunku. A na to, nawet z uwzględnieniem autonomii ucznia, szkoła wcale nie musi się zgadzać.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >A życie logiczne nie jest. Nie ma żadnego znaczenia, że tytułowany profesorem nauczyciel nie jest profesorem: jeśli choćby w tej jednej konkretnej szkole tytuł "profesora" jest uważany za zwyczajowy, grzecznościowy sposób zwracania się do nauczycieli, to mnie wcale nie dziwi, że demonstracyjna odmowa używania go, z odwołaniem właśnie do "logiki" (bo jaki z pani profesor, skoro nie ma pani habilitacji?) jest traktowana jako wyzywające okazywanie braku szacunku.
Życie społeczne często logiczne nie jest, ale niekiedy można tę logikę wymusić. Tę logikę uparcie większość użytkowników tego portalu usiłuje wymuszać w kwestiach powiązanych religią. Pytanie- dlaczego tylko religia ma wadzić, a inne przesądy i bzdury życia społecznego nie? Myślę, że Maddy nie zniesmaczałaby się tak bardzo zachowaniem autora wątku i jego kuzynki, gdyby sytuacja dotyczyła odmowy "profesorowania" czy "ojcowania" szkolnego księdza-katechety oburzającego się na zwrot "proszę pana". Przecież portal deklaruje zwalczanie głupoty i przesądów, nie widzę podkreślenia, że tylko religijnych.
>A na to, nawet z uwzględnieniem autonomii ucznia, szkoła wcale nie musi się zgadzać.
A to już oceni kuratorium.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >Życie społeczne często logiczne nie jest, ale niekiedy można tę logikę wymusić. Tę logikę uparcie większość użytkowników tego portalu usiłuje wymuszać w kwestiach powiązanych religią.
Czasami też zresztą nie odróżniając rzeczy ważnych od form, tak jak ostatnio w wątku o Dalajlamie, kiedy padło zastrzeżenie do tytułowania go "Wasza Świątobliwość". To już nie jest wymuszanie logiki, to jest walka z formami towarzyskimi. IMVHO po prostu bezsensowna.
>Pytanie - dlaczego tylko religia ma wadzić, a inne przesądy i bzdury życia społecznego nie?
Dlaczego uprzejmość i dobre wychowanie miałyby być traktowane jak przesądy i bzdury? Jeśli w danej szkole jest przyjęte tytułowanie per "profesor" przy zwracaniu się do nauczyciela, odmowa używania tego tytułu, połączona z pyskówką w celu udowodnienia że "nie ma habilitacji, nie ma profesora", może być -- i słusznie moim zdaniem -- potraktowana jako demonstracja lekceważenia.
>Myślę, że Maddy nie zniesmaczałaby się tak bardzo zachowaniem autora wątku i jego kuzynki, gdyby sytuacja dotyczyła odmowy "profesorowania" czy "ojcowania" szkolnego księdza-katechety oburzającego się na zwrot "proszę pana".
Ja bym się zniesmaczył dokładnie tak samo. Istotne jest to, żeby myślący człowiek miał odwagę wstać i powiedzieć "proszę ojca, to co ojciec mówi nie ma sensu". Wcale nie musi przy tym walczyć ze słowem "ojciec" i upierać się przy zwracaniu się do księdza per "panie Kowalski".
>Przecież portal deklaruje zwalczanie głupoty i przesądów, nie widzę podkreślenia, że tylko religijnych.
Idąc tym torem za chwilę należałoby zacząć też zwalczać zwrot "pan/pani", prawda? Wywodzą się z podziałów klasowych, odwołują do pojęcia "państwa" i "panowania", sugerują, że ktoś jest "panem" danego młodego człowieka, a więc implikują podporządkowanie itd. itp. Jedynie słuszna powinna być forma "ty, Kowalski". Przynajmniej dopóki ktoś jej odpowiednio nie zdekonstruuje i nie wezwie do kolejnego bojkotu.
Naprwdę, nie uważam żeby należało nadużywać semantyki żeby zwalczać formy towarzyskie. To jest i mało ważne, i po prostu małostkowe.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | Cóż, obawiam się po prostu, że się nie zgodzimy w tym względzie. Formy grzecznościowe sugerujące, że osoba będąca ich adresatem jest czymś więcej niż w rzeczywistości pozostają dla mnie absurdem. Nijak w nich niczego godnego podtrzymywania nie dostrzegam. Nie nawołuję, by kategorycznie zaprzestać ich używania, domaganie się ich wydaje mi się jednak i śmieszne, i- w tym konkretnym przypadku- głęboko niewłaściwe.
|
|
|  | 1 na 1 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Za co?? Bez urazy, nauczyciel to nie święta krowa.
A w większości przypadków bardzo chcieliby takimi krowami być. Ogólny rys postawy polskich nauczycieli budzi mój niesmak. Zwłaszcza, kiedy wezmę pod uwagę kto z moich szkolnych znajomych zdecydował się na studia pedagogiczne. System krzyczy o porządną reformę, bo chwilowo odnoszę gorzkie wrażenie, że studia pedagogiczne to nader często (wyjąwszy pewne jednostki- pasjonatów) inkubator dla imbecyli: "nie za ambitne studia i gwarantowana ciepła i bezpieczna posadka w budżetówce". Ale to chyba off-top? Przepraszam z góry.
|
|
|  | | Lodowy (1486 punktów) | >Ale jednocześnie histeryczna reakcja na "proszę pana" świadczyć będzie li i jedynie o tym, że reagujący jest idiotą. Ktoś kto nazywa idiotą osobę, której nie zna, sam jest .... każdy z forumowiczów sobie dopowie.
|
|
| |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >>Ale jednocześnie histeryczna reakcja na "proszę pana" świadczyć będzie li i jedynie o tym, że reagujący jest idiotą. >Ktoś kto nazywa idiotą osobę, której nie zna, sam jest .... każdy z forumowiczów sobie dopowie. >
Zasadniczo osobę (w tym przypadku hipotetyczną) osądzamy po jej (w tym przypadku również hipotetycznych) czynach. Moim zdaniem takie właśnie zachowania świadczą o głupocie i kompleksach. Rozumiem, że tobie wydają się naturalne. Cóż- rzecz gustu i doświadczeń osobistych.
|
|
| | |  | | Lodowy (1486 punktów) | >Zasadniczo osobę (w tym przypadku hipotetyczną) osądzamy po jej (w tym przypadku również hipotetycznych) czynach. Moim zdaniem takie właśnie zachowania świadczą o głupocie i kompleksach. To nie są żadne hipotetyczne, ale konkretne osoby. Nie byłoby problemu nazwanie kogoś fikcyjnego dowolnym określeniem.
>Rozumiem, że tobie wydają się naturalne. Cóż- rzecz gustu i doświadczeń osobistych. Źle rozumiesz. Nigdzie tak nie napisałem.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > >Zasadniczo osobę (w tym przypadku hipotetyczną) osądzamy po jej (w tym przypadku również hipotetycznych) czynach. Moim zdaniem takie właśnie zachowania świadczą o głupocie i kompleksach.> To nie są żadne hipotetyczne, ale konkretne osoby. Nie byłoby problemu nazwanie kogoś fikcyjnego dowolnym określeniem.Ale na pewno umiesz czytać? Cytat:>Czy zwracasz się do lekarza w przychodni "panie lekarzu"? Pewnie mówisz "panie doktorze" chociaż wiesz, że nie jest doktorem nauk medycznych a lekarzem medycyny.
Zapewniam cię, że zwrot "proszę pani" w zupełności mnie, jako lekarkę, satysfakcjonuje. (...)
>Bo doktor to tytuł zwyczajowy w tym środowisku.
Ale jednocześnie histeryczna reakcja na "proszę pana" świadczyć będzie li i jedynie o tym, że reagujący jest idiotą.
Ja tu widzę hipotetycznych lekarzy, a ty ewidentnie coś przegapiłeś  > Źle rozumiesz. Nigdzie tak nie napisałem.Skoro bronisz jakiegoś zachowania, to znaczy, że jest ono dla ciebie akceptowalne.
|
|
 | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Chyba przesadzasz z tym oburzeniem.> Profesorem tytułuje się nauczycieli od co najmniej 200 lat (na tyle mam wsparcie w literaturze, ale nie wykluczam, że zwyczaj jest starszy, prawdopodobnie wyprzedza definicję profesora jako tytułu naukowego, mającego swoje określone miejsce w hierarchii akademickiej).Od dwustu lat też zarzyna się karpie z okazji Saturnaliów, podstępnie nazwanych Bożym Narodzeniem. Sama tradycja to wg. Ciebie powód do kultywowania takich zachowań? > Mówiłam "panie profesorze" do nauczycieli w liceum w latach 80tych, moja mama w latach 60-tych a mój dziadek w gimnazjum przed II wojną. I jego ojciec pod pruskim zaborem na przełomie wieków. Itd itp.Na tej samej zasadzie można by wymagać od nauczycieli, aby zwracali się do uczniów per "panie magistrze". A już na pewno pełnoletnich powinno tytułować się "panem"/"panią", jak wymagają zasady społeczne. > Jak z każdym tytułem grzecznościowym - pomijanie go jest po prostu nietaktem."Profesor" jest tytułem grzecznościowym tylko wtedy, kiedy ktoś faktycznie jest profesorem. Inaczej jest podbijaczem ego
|
|
|  | 1 na 1 | Grzegorz Staniak (2145 punktów) | >"Profesor" jest tytułem grzecznościowym tylko wtedy, kiedy ktoś faktycznie jest profesorem.
A jeśli ktoś do adwokata zwraca się per "panie mecenasie", też masz takie wrażenia? Zasadniczo, to nie ma takiej funkcji, stopnia czy stanowiska jak "mecenas".
|
|
| |  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | > A jeśli ktoś do adwokata zwraca się per "panie mecenasie", też masz takie wrażenia? Zasadniczo, to nie ma takiej funkcji, stopnia czy stanowiska jak "mecenas".Nie ma i dlatego można sobie mówić do takiej osoby "jak się chce". Ale nie mówisz do adwokata "panie profesorze". Za to do nauczyciela, byle magistra po krótkim szkoleniu pedagogicznym - "profesorze". A już najgorsze jest to, że niektórzy nauczyciele DOMAGAJĄ się, aby tytułować ich "profesorem". Na tej samej zasadzie ja mógłbym ogłosić wszem i wobec, aby zwracać się do mnie jedynie w formie "Hierarcho". Bo jak nie... będę minusować  No bzdura. Rzecz o tyle przerażająca, że bzdura powtarzana wiele razy przestaje być odbierana jako bzdura.
|
|
 | 2 na 2 | Pabloss (4221 punktów) | Maddy wiesz za co jestem ci niezmiernie wdzięczny? - pomimo, że prowokujesz niesamowicie to jakoś mnie nie zachęcasz do zbytniej polemiki z Tobą. Może w innym poście pogadamy.
|
|
 | 5 na 5 | Kuba K. (3909 punktów) | >Profesorem tytułuje się nauczycieli od co najmniej 200 lat
Wybacz, ale jest to argument z półki z napisem: "już nasi praojcowie ....." (w wykropkowane miejsce wstawić dowolną treść), nie posiadający specjalnego ciężaru gatunkowego - tradycja jest fajna, ale z racjonalną argumentacją w tym przypadku niewiele ma wspólnego.
>Mówiłam "panie profesorze" do nauczycieli w liceum w latach 80tych, moja mama w latach 60-tych a mój dziadek w gimnazjum przed II wojną. I jego ojciec pod pruskim zaborem na przełomie wieków. Itd itp.
Ja też tak mówiłem, ale jakoś sobie nie wyobrażam, aby większość moich nauczycieli zrobiła drakę, gdyby ktoś zwrócił się do nich per "pani", bądź "pani magister". Jedna z nauczycielek wręcz mówiła, że krępuje ją tytuł profesora i uważa używanie takowego za śmieszny archaizm.
>Czy zwracasz się do lekarza w przychodni "panie lekarzu"? Pewnie mówisz "panie doktorze" chociaż wiesz, że nie jest doktorem nauk medycznych a lekarzem medycyny.
Pacjenci i ich rodziny najczęściej zwracają się do mnie per "panie doktorze". ale część używa po prostu zwrotu "proszę pana". I jakoś mnie to nie oburza, bo ten drugi zwrot jest jak najbardziej uniwersalny i ogólnie przyjęty w języku polskim - nie "tykamy" się jak Anglosasi, tylko właśnie sobie "panujemy". Nawiasem mówiąc lekarz, który obraża się w przypadku pominięcia jego tytułu zawodowego przez interlokutora jest po prostu śmieszny.
>Dwója z przedmiotu nie była usprawiedliwiona, to się kwalifikuje raczej na obniżoną ocenę z zachowania.
A ciekawe dlaczego? Bo pani magister ma kompleksy? Jak ktoś nie ma predyspozycji do uprawiania jakiegoś zawodu, to niech się przekwalifikuje, a nie wyładowuje frustracje na uczniach.
|
|
Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > a ponadto (jak odkopię przepisy) zagrozić, że przypisywanie sobie bezprawne tytułu> profesora jest złamaniem prawa i jak dalej tak będzie złożę wniosek do prokuratury.Na wszystkich nauczycieli licealnych w Polsce, czy tylko na tę panią? No, mój drogi, zacznij już pisać pozwy, bo roboty masz huk, w końcu jesteś strasznie konsekwentny, wiec chyba nie odpuścisz całej reszcie licealnych uzurpatorów? Kto wie ilu nastolatków przeszło ten horror, co Twoja kuzynka!! Nie czekaj, działaj! 
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
| sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | Urażone ambicje stron obu to jedno. Tradycja - różna w rożnych regionach - drugie. A niewiedza trzecie. Polecam "kartę nauczyciela" i stanowisko "profesor szkół średnich".cytat, ale z głowy - trzeba by w Googlach poszperać: "na stanowisko profesora szkoły średniej mógł być powołany nauczyciel posiadający wyższe studia magisterskie oraz 5 lat pracy na stanowisku nauczyciela dyplomowanego" chyba jest to tu: Karta nauczyciela "Awans zawodowy nauczycieli" Jak jest obecnie - w sumienie nie wiem. W dalsza dyskusje nie wchodzę. Aczkolwiek...Idąc dalej (ambicjami urażonymi) po co używać tytułów w ogóle... niech do niej mówi na TY. Prawo tego też nie zabrania. A kultura w Polsce już dawno nie istnieje. Jakoś XXI wiek i "habilitacje" tego nie poprawiły... Idąc do lekarza jak się go tytułuje? Nie każdy lekarz to DOKTOR. Hm? Tez z tym do sądu? Proponuje napisy na pieczątkach poczytać. A poza tym: Zdrowia i spokoju życzę.
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
 | 3 na 3 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >"na stanowisko profesora szkoły średniej mógł być powołany nauczyciel posiadający wyższe studia magisterskie oraz 5 lat pracy na stanowisku nauczyciela dyplomowanego" >chyba jest to tu:
To nie jest tytuł naukowy, czyli przysługujący. Tak jak się nie jest się panem hydraulikiem, panem szambo-nurkiem. Nie ma żadnej ustawy czy punktu savoir-vivre, który nakazywałby po pan/pani umieszczać nazwę stanowiska/wykonywanego zawodu.
Dzwoniąc na infolinię mówisz: czy mógłby pan... | czy mógłby pan telefonista... ? W urzędzie: czy mogłaby pani... | czy mogłaby pani urzędniczka... ?
Autor tematu słusznie odnosi się do ustawy określającej tytuły naukowej i ma rację, że profesorom licealnym ten tytuł nie przysługuje, gdyż zawód a tytuł naukowy to co innego. To tytułowanie to spuścizna po starym, starym szkolnictwie. Jest to forma dowolna!
>Aczkolwiek...Idąc dalej (ambicjami urażonymi) po co używać tytułów w ogóle... niech do niej mówi na TY. Prawo tego też nie zabrania. A kultura w Polsce już dawno nie istnieje. Jakoś XXI wiek i "habilitacje" tego nie poprawiły...
Ja naprawdę żyję w innej Polsce, że wszyscy na ulicy, w sklepach i nie tylko do mnie mówią per pan, a nie ty?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
|  | | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | mam wrażenie, że się nie rozumiemy. Trudno.
Dlaczego wiec mówisz do "lekarza medycyny" - "panie doktorze"? Przecież to tylko "magister" a nie "doktor nauk medycznych"?
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| |  | | AdamGr (3037 punktów) | Ach gdzie się podziało dawne "panie docencie"...wspomnień czar
|
|
| | |  | | Pabloss (4221 punktów) | Stanowisko i tytuł "docenta" funkcjonowało np: w instytutach badawczych do października tego roku. teraz zgodnie z nowa ustawą kazdy docent stał się prof. nadzw.
|
|
| |  | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >mam wrażenie, że się nie rozumiemy. Trudno.
W jakim temacie?
>Dlaczego wiec mówisz do "lekarza medycyny" - "panie doktorze"? Przecież to tylko "magister" a nie "doktor nauk medycznych"?
Podejrzewam, iż powodem tego jest to, że w języku polskim potocznie lekarza nazywa się doktorem? (proszę sprawdzić w słowniku języka polskiego)
Geneza tego zwrotu jest całkiem uzasadniona, podobnie np. skąd się wziął pan konduktor, kiedy pan informatyk brzmi dziwnie? Otóż jakiś dobry czas temu, który z rozrzewnieniem wspomina mój dziadek zawody takie jak lekarz czy konduktor (pracownik kolei) były zawodami naprawdę elitarnymi. Praca w kolei była tak super-hiper jak np. bycie pilotem jest przedstawione w "Złap mnie jeśli potrafisz".
Skoro lekarz kiedyś był faktycznie doktorem, później funkcjonowało nawet "doktór" to jest to taki wyjątek potwierdzający regułę, z okresu kiedy podkreślało się wagę przedstawiciela danego zawodu. Podobnie nauczyciele byli kiedyś naprawdę ważni i nazywano ich profesorami. Oczywiście język zmienił się znacząco od tego czasu, zmieniły się obyczaje, savoir-vivre... Lekarze natomiast cały czas ratowali ludzi.
Jednakże różnica między szpitalem a liceum jest zasadnicza. Przede wszystkim w szpitalu nie wymagają od nikogo zwracania się do kadry panie doktorze. Powiedzenie do lekarza panie magistrze, czy proszę pana, nie jest nietaktem (inna sprawa że znam oddziały w opolskich szpitalach gdzie lekarz samą obecność pacjenta odbiera za nietakt, ale załóżmy taki teoretyczny szpital). Nie ma też żadnego przepisu określającego tego, żeby przysługiwał im tytuł doktora.
W liceum, tym przytoczonym, wymagają od uczennicy zwracania się również tytułem naukowym (słusznie wyłowione podobieństwo) jednak ciężko to uzasadnić z językowego punktu widzenia, gdyż reforma edukacji całkowicie zniosła ten zwyczaj (w podstawówce i gimnazjum). Podobnież z mundurkami. Argument o kontynuowaniu tradycji nie mógł być podniesiony przez ich zwolenników, gdyż tradycja została pogrzebana. Nagle ktoś w liceum wymaga tytułu pan/pani profesor co przede wszystkim nie jest uzasadnione prawnie! Krótko mówiąc - z jakiej paki?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
3 na 3 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Mhm, ciekawe.
W sumie ja w liceum mówiłem pani profesor z grzeczności tylko do nauczycieli, którzy faktycznie byli jacyś wyjątkowo ogarnięci a tak normalnie to per pan/pani i nigdy nie było z tego powodu żadnych konsekwencji. Ale jak się już wiele razy przekonałem na tym forum moje liceum w pozytywną stronę odbiegało od średnich polskich standardów.
Nauczycielka nie może karać stopniami za zachowanie to pierwsza i najważniejsza rzecz. Zachowanie nie może mieć wpływu na ocenę z przedmiotu i to zapis, który znajduje się w statucie każdej szkoły publicznej i o uprawnieniach szkoły publicznej.
Po drugie osoba, która nie ma dystansu do siebie, to dla mnie też zupełnie coś niespotykanego. Na mojej uczelni nie ma problemu powiedzieć do doktora czy doktora habilitowanego per pan pomijając tytuł, bo w sumie wszystkim to wisi i powiewa. Te tytuły obowiązują rygorystycznie tylko podczas egzaminów, obrony prac itp. (oczywiście piszę o większości adiunktów z którymi miałem do czynienia, są zasadnicze, konserwatywne upierdliwe wyjątki)
Życzę więc powodzenia w rozwiązaniu problemu. Niech Twoja kuzynka najlepiej odwoła się do dyrekcji, ma 2 tygodnie czasu od wystawienia oceny i niech w uzasadnieniu napisze, że jest to ocena z zachowania. Poza tym niech nie nazywa szanownej pani panią profesor bo to nieporozumienie totalne. Takie tytułowanie jest jedynie formą grzecznościową i jak słusznie zauważyłeś nie przysługuje z tytułu żadnej ustawy.
Swoją drogą daj znać jak cała sprawa się zakończy.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| Rafaela (2059 punktów) | >Witam. Mam do Was Forumowicze zapytanie - czy na waszym "szkolnym" etapie życia spotkaliście się z czymś takim jak kara za nazwanie pani uczącej w szkole średniej zamiast "pani profesor" po prostu "panią" lub "panią magister"?
Osobiście nie spotkałam się z karą, ale nieraz słyszałam, jako uczennica, że nauczyciel ostro zalecał by zwracać się do niego 'profesor'. W liceum u mojej córki, która uczy się teraz w drugiej klasie, też standardem jest używanie zwrotu 'pani/pan profesor'. Jednak są wyjątki, bo np. matematyczka jest zwolenniczką zwrotu 'sorko', inni nie pozwalają na to, a polonistka wyraziła sprzeciw, by do niej nie zwracać się 'pani profesor', gdyż ona nie posiada takiego tytułu i taki zwrot nie jest jej należny, wystarczy mówić do niej 'pani'. Wydaje mi się, że zwrot ten, który jest wszechobecny w szkoła pogimnazjalnych we wszystkich regionach Polski, ma swoje korzenie jeszcze z czasów przed wojną, kiedy to w szkołach pracowali 'prawdziwi' profesorowie. W ten sposób ranga nauczyciela stała się wysoka. Tytułowanie przyjęło się i zostało do dziś, chociaż 'prawdziwych' profesorów w szkołach już nie ma. Nauczyciele zapominają często, iż sam zwrot 'profesor' wcale nie świadczy o szacunku do nich. Na szacunek nauczyciel i każdy inny człowiek powinien sobie zasłużyć swoja postawą.
**widzę co jest, nie co chcę, by było**
|
|
 | 1 na 1 | Pabloss (4221 punktów) | Tak to prawda i z tym nie będę polemizował. Szkoda, że w przypadku liceum mojej kuzynki i tego akurat konkretnego 33-letniego nauczyciela nastąpił przerost formy nad treścią. O ile starszym pedagogom wystarczy "proszę pani/pana" to ta młoda siksa najwyraźniej ma ze sobą problem.
|
|
|  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > O ile starszym pedagogom wystarczy "proszę pani/pana" to ta młoda siksa najwyraźniej ma ze sobą problem.
Zależy - u mnie w liceum uczył profesor, któremu wcale nie przeszkadzało bycie "panem", jak i starszy magister, który chciał być "profesorem" (i się wyżywał na uczniach za brak pożądanej przez siebie "kultury osobistej"). Tak samo jak zdarzył się młody nauczyciel, który chciał przejść na "ty".
To nie zależy od wieku, ale - mam wrażenie - od kompleksów.
|
|
| |  | 2 na 2 | Pabloss (4221 punktów) | Faktycznie może to być efekt kompleksów. W żadnym przypadku nie podważam kompenetncji tej nauczycielki, gdyż z góry zakładam, że wiedzę polonistyczną ma. Szkoda tylko, że mając wyższe wykształcenie zniża się do takiego poziomu i karci ucznia jakby nie było za to, że ten mówi prawdę. Teraz jest jedna pała, za kolejnym razem będzie druga itd. a w końcu poprzez zacietrzewienie pedagoga może dojść do oceny niedostatecznej na półrocze. Można sprawę olać, ale w tym akurat przypadku dziewczyna nie powinna (a wręcz nie wolno jej) przepraszać za prawdę, bo to tylko spotęguje narastanie w tym nauczycielu poglądu, że ma władzę absolutną.
|
|
| |  | 1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) | . >To nie zależy od wieku, ale - mam wrażenie - od kompleksów. To zależy od klasy człowieka.
**widzę co jest, nie co chcę, by było**
|
|
|  | | Rafaela (2059 punktów) | >Tak to prawda i z tym nie będę polemizował. Szkoda, że w przypadku liceum mojej kuzynki i tego akurat konkretnego 33-letniego nauczyciela nastąpił przerost formy nad treścią. O ile starszym pedagogom wystarczy "proszę pani/pana" to ta młoda siksa najwyraźniej ma ze sobą problem.
Dokładnie! Jednak myślę, że w myśl zasady 'nie ruszaj gówna, bo śmierdzi', dajcie sobie spokój teraz, bo nie można dopuścić, by to 'ciało' pedagogiczne utrudniło życie Twojej kuzynce. A może to zrobić i to bardzo dotkliwie.
**widzę co jest, nie co chcę, by było**
|
|
| |  | 1 na 1 | Pabloss (4221 punktów) | Wiem, że może się mścić i do tego zbuntować koleżanki i kolegów po fachu, wszak jest coś takiego jak solidarność zawodowa. Moja interwencja mogłaby sprawę pogorszyć, lecz zapewne spotkamy sie tylko z dyrektorem i poprosimy o wstrzymanie się z jakimkolwiek informowaniem nauczyciela o naszej wizycie. Może pani nauczycielka tylko raz wyskoczyła z takim zachowaniem i teraz będzie spokój. Jeśli nie to wówczas trzeba będzie wspólnie z nią porozmawiać. Ewentualnie zamiast z dyrektorem pójdziemy najpierw do niej na pogaduchy - bo to chyba najlepsze byłoby wyjście - to juz niech ustalą rodzice.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) | > Wiem, że może się mścić i do tego zbuntować koleżanki i kolegów po fachu, wszak jest coś takiego jak solidarność zawodowa. Moja interwencja mogłaby sprawę pogorszyć, lecz zapewne spotkamy sie tylko z dyrektorem i poprosimy o wstrzymanie się z jakimkolwiek informowaniem nauczyciela o naszej wizycie. Może pani nauczycielka tylko raz wyskoczyła z takim zachowaniem i teraz będzie spokój. Jeśli nie to wówczas trzeba będzie wspólnie z nią porozmawiać. Ewentualnie zamiast z dyrektorem pójdziemy najpierw do niej na pogaduchy - bo to chyba najlepsze byłoby wyjście - to juz niech ustalą rodzice.Hmmm... wiec po co pójdziecie do dyrektora? On i tak wie o podobnych praktykach, bez Waszej wizyty. Jeśli spotkanie ma na celu jedynie poinformowanie go, że to miało miejsce, to wystarczy telefon. Nie wyobrażam sobie, by po Waszym wyjściu milczał jak grób i nie wezwał do siebie owego nauczyciela i powiedział mu o rozmowie. Z prośba o milczenie? Dajcie sobie spokój albo wróćcie do tematu po maturze. Dobra rada  Szkoda dziecka.
**widzę co jest, nie co chcę, by było**
|
|
2 na 2 | Adam Gliniany (398 punktów) | >(...)
Klasyczna tatrapiloktomia. Jest, było i będzie. Mnie włos z głowy nie spadł, poniżony też się nie czułem (jak niską samoocenę muszą mieć wszy, co się czują poniżone zwrotem "profesor" do wykładowcy w LO?). Taki folklor. A wszelkie bicie piany to albo kompleksy albo leczenie własnych fobii/kompleksów.
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >wogóle można karać kogoś za poprawne określenie nabytego wykształcenia?
Profesor to również określenie zwyczajowe. Wyrazy języka potocznego nie mają na ogół raz na zawsze ustalonego znaczenia. Jego elementem jest kontekst wypowiedzi, który może je diametralnie zmienić: nauczycielka poczuła się dotknięta tym właśnie.
Można np. do kogoś powiedzieć człowieku w taki sposób, że znaczy to tylko ofermo lub dupku.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
3 na 7 wiarus (32 punktów) (zablokowany) | >Kuzynka kilka dni temu powiedziała mi, że przez moją naukę dostała pałę od "pani od polskiego" za to, że wdała się w pyskówkę na temat jej wykształcenia i śmiała nazwać ją "panią magister".
Mądry wujek przekazał młodej kuzynce mądrości życiowe i ta biedna uległa i napyskowała nauczycielce o jej wykształceniu mimo, że sama uczennica nie ukończywszy jeszcze szkoły licealnej ma wykształcenie zaledwie podstawowe. Chciałoby się powiedzieć, że dziecko niewinne jeżeli dorośli takiego zachowania uczą, ale skoro taka mądra i wyedukowana, że absolwentów uniwersytytu ustawia po kątach to powinna przewidzieć konsekwencje swojego pyskowania. Za tupet i arogancję co prawda ocen dydaktycznych się nie stawia, ale powinna być to uwaga z zachowania wpisana do dziennika. Tak jak tu wcześniej powiedziano tytuł "profesora" używany w szkole średniej nie oznacza stopnia naukowego. Poza tym nacisk na stosowanie tej właśnie formuły ma swój wymiar będący jednym z elementów utrzymania tego co kiedyś nazywano autorytetem nauczyciela (to pozostałość dawnych czasów - dzisiaj wiadomo do nauczyciela można powiedzieć na ty a jak się obrazi to postraszyć go prokuratorem). Gratulacje dla wujka za mącenie młodej osobie w głowie. Mam nadzieję, że kiedyś również doczeka sytuacji, gdy 16 letni szczyl zacznie podważać jego kompetencje i powie mu do czego wujek ma kwalifikacje, a do czego nie ma i czy w ogóle zasługuje na jakiś tytuł. Obyś cudze dzieci uczył.
|
|
1 na 1 | coreless (16088 punktów) |
Czy statut szkoły określa formy zwracania się uczniów do nauczycieli i nauczycieli do uczniów?
Poza tym warto zapytać, czy w Wewnątrzszkolnym Systemie Oceniania (WSO) lub Wewnątrzszkolnych Zasadach Oceniania (WZO) istnieje możliwość postawienia uczniowi oceny z przedmiotu za zachowanie. Nie sądzę, by tak było. Jeżeli chcecie narobić dymu, poproście o udostępnienie nauczycielskiego systemu oceniania - większość nauczycieli ma go w rozsypce, a nawet jeśli go posiada, to wątpię, by zachowanie ucznia w tak wąskim aspekcie, jak używanie określonych zwrotów w stosunku do nauczyciela, było w nim ujęte. W takim razie wystarczy na początek odwołać się do dyrektora szkoły od trybu wystawienia oceny. Nie sądzę, by nauczycielka była w stanie się wybronić w takiej sytuacji. Jeżeli udowodnicie nauczycielowi, że zachował się po prostu nieprofesjonalnie, może być ciekawie. Oczywiście wszystko trzeba robić na piśmie. Jedną kopię pisma kierować należy do dyrektora szkoły, drugą - do wydziału oświaty w organie prowadzącym (w przypadku liceów są to najczęściej urzędy powiatowe), a trzecią do delegatury kuratorium lub bezpośrednio do kuratorium oświaty. Gdybyście się na to zdecydowali, z pewnością nikt nie stanąłby po stronie nauczycielki. Jeżeli postąpiła tak, jak to zostało to opisane we wstępie do wątku, złamała prawo.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
| jankw (453 punktów) | > (...) dostała pałę od "pani od polskiego" za to, że wdała się w pyskówkę na temat jej wykształcenia> i śmiała nazwać ją "panią magister".Wszystko zależy od tego, jak wyglądała ta pyskówka - co dokładnie i w jakim kontekście zostało powiedziane. Bez tego nie sposób wyrobić sobie zdania na temat tego zajścia i wyprodukować cokolwiek sensownego w ramach komentarza. Szczęściem w nieszczęściu dla Was jest ta jedynka, która nie ma żadnych podstaw, bo tego rzeczywiście możecie się uczepić niezależnie od tego, kto w rzeczywistości popisał się chamstwem. > (...)zagrozić, że przypisywanie sobie bezprawne tytułu profesora jest złamaniem prawa i jak dalej tak będzie złożę wniosek do prokuratury. 
|
|
| adamzwawy (969 punktów) | >Witam. Mam do Was Forumowicze zapytanie ... Witam. Hmmm, za moich czasów(koniec lat osiemdziesiątych) w szkole średniej, za normalne uchodziło zwracanie się do nauczycieli "pani/panie profesor" lub "panie psorze" i nikomu to nie przeszkadzało... Czasy się zmieniają i ludzie też.
|
|
1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | czyli opowieść o tym, jak z igły robi się widły...
|
|
1 na 1 | Kuba Śruba (3184 punktów) | Chciałbym wyrazić wyrazy poparcia dla Ciebie i Twojej kuzynki. Niektóre osoby na forum słusznie zauważają, że uczennica będzie miała teraz w szkole trudniej. Jednak pokazałeś jej, że w społeczeństwie funkcjonują pewne absurdy (nauczyciel = profesor?  ). Przekonała się również, że zamach na konwenanse może się wiązać z przykrymi konsekwencjami. Dorastając będzie sama mogła wybrać, czy iść pod prąd, czy ze stadem owiec. Co z tego, że jej średnia z spadnie o 0.67, gdy dostała wartościową lekcję życia! > Powiem szczerze, że szlag mnie trafił.Nie dziwię się.
Klasycznym jest to, co zdrowe; romantycznym jest to, co chore. - Goethe
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|