 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-12-2010 14:13 | Damian Jozefczyk (731 punktów) | Ankieta
4 na 4 | Witam
Kilka dni temu slyszalem w TV, ze wiekszosc Polakow jest ZA kara smierci. Pomyslalem sobie, ze to przeciez nic dziwnego, bo spoleczenstwa wierzace (wielkich religii monoteistycznych) takie wlasnie sa. Wezmy pod uwage USA - wiekszosc stanow wykonuje kare smierci (pomijajac juz fakt, ze atakuja kogo sie da nie zwazajac na zabitych). Kraje afrykanskie, czy bliskiego wschodu tez nie maja problemow z usmiercaniem ludzi.
Zastanawiam sie co pokazala by ponizsza ankieta: 1.Prosze podac plec, wiek i okreslic wyksztalcenie. 2.Czy jest Pan/Pani zwolennikiem kary smierci? 3.Do ktorej grupy sie Pan/Pani zalicza: ateista, agnostyk, deista, osoba religijna (jakie wyznanie). Odpowiedzi moglyby okreslic co ma istotny wplyw na pytanie nr 2.
Czytalem, ze psychologowie odradzaja odreagowywanie (stresu, zlosci) w sposob agresywny (np. wyrzycie sie na przedmiocie), bo to mimo iz na chwile daje ulge to pozniej tylko poglebia problem. Kara smierci nie jest na pewno sprawiedliwoscia, jest zemsta, nie pomoze ani ofierze, ani rodzinie ofiary. Ja nie skazalbym na smierc ani Hitlera, ani Stalina, ani Mao Zedong'a. Wolalbym aby dostali dozywocie za kratkami. Uwazam, ze zabicie innego czlowieka czyni z kata takiego samego potwora - to nie jest sprawiedliwosc.
Co o tym sadzicie? Pozdrawiam Damian Jozefczyk | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | ALFER-2010 (33 punktów) | Zbyt ogólne pytanie. Za dużo jest pomyłek w sądownictwie aby popierać karę śmierci. Z drugiej strony, sam bym niektórym psycholom łeb ukręcił.
|
|
 | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >Zbyt ogólne pytanie. Za dużo jest pomyłek w sądownictwie aby popierać karę śmierci. Z drugiej strony, sam bym niektórym psycholom łeb ukręcił. Mam podobne odczucie, ale jak pomyślę o tym faktycznym ukręcaniu łba, to jednak mi przechodzi. Czyli - niektórzy nie zasługują na życie, ale nikt nie zasługuje na nieprzyjemność odbierania im życia.
|
|
 | | pyton357 (125 punktów) | >... sam bym niektórym psycholom łeb ukręcił.
Lobotomia wystarczy(żartowałem), a poważnie, obecnie można ich jeszcze wyleczyć.
|
|
 | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | >Za dużo jest pomyłek w sądownictwie aby popierać karę śmierci Gdy policjant strzela do groźnego przestępcy, to też może się pomylić i zastrzelić przypadkowego przechodnia. Czy chcesz odebrać policjantom broń?
|
|
3 na 3 | Kuba Śruba (3184 punktów) | Amerykanie wkraczają do innych państw pod sztandarem "niesienia demokracji i wyższych, humanitarnych wartości", tymczasem sami w wielu stanach stosują karę śmierci i torturują w Guantanamo (i Polsce też pewnie coś się działo). To koszmarna hipokryzja! PS Jestem bezwzględnym przeciwnikiem kary śmierci, jak pewnie wielu ateistów-wykształciuchów 
Klasycznym jest to, co zdrowe; romantycznym jest to, co chore. - Goethe
|
|
 | 2 na 2 | Manian (950 punktów) | >Amerykanie wkraczają do innych państw pod sztandarem "niesienia demokracji i wyższych, humanitarnych wartości", tymczasem sami w wielu stanach stosują karę śmierci i torturują w Guantanamo (i Polsce też pewnie coś się działo). To koszmarna hipokryzja! Oj masz rację. Amerykanie to najwięksi hipokryci w wielu kwestiach. Mają najwięcej głowic nuklearnych, jako jedyni zdetonowali bombę atomową na obszarze zamieszkałym, ale teraz nakładają sankcje. Chcą mówić Chinom o prawach człowieka tymczasem nieludzko traktują więźniów. A z nagrodą Nobla dla Obamy powinni poczekać do 1. kwietnia, bo był to adekwatny termin dla tego typy nagród
|
|
|  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) | >A z nagrodą Nobla dla Obamy powinni poczekać do 1. kwietnia, bo był to adekwatny termin dla tego typy nagród
To Szwedzi powinni poczekać.
|
|
| spellbinder (8577 punktów) | >Odpowiedzi moglyby okreslic co ma istotny wplyw na pytanie nr 2. >Czytalem, ze psychologowie odradzaja odreagowywanie (stresu, zlosci) w sposob agresywny (np. >wyrzycie sie na przedmiocie), bo to mimo iz na chwile daje ulge to pozniej tylko poglebia problem.
Tutaj jest kwestia sporna, bo z jednej strony takie odreagowanie daje natychmiastowy efekt, a z drugiej - generuje problemy, nakręca spiralę odwetu i sieje zamęt w społeczeństwie. Z doświadczenia własnego wiem, że fizyczna zemsta daje dużo satysfakcji i pozwala szybko wygasić negatywne emocje. Tylko, że tu mogą być problemy - wyobraźmy sobie sąsiadów, którzy się nienawidzą. Jeden da drugiemu po pijaku po mordzie. Jest silniejszy, więc "ofiara" albo zwiększa swoją siłę za pomocą jakiegoś ciekawego narzędzia, albo zaprasza do pomocy kolegów. Ten pierwszy obrywa solidne bęcki. Też zaprasza kolegów itd. itd., aż w końcu ktoś kogoś zabije za wybitego zęba.
Agresja sprawdza się jedynie w zamkniętych, małych społeczeństwach, gdzie nie ma wyraźnych koligacji koleżeńskich, spór można rozwiązać siłą, przy czym członkowie grupy pamiętają, że osłabienie własnej grupy poprzez zabicie jednego z jej członków zmniejsza szanse na przetrwanie całej społeczności.
>Kara smierci nie jest na pewno sprawiedliwoscia, jest zemsta, nie pomoze ani ofierze, ani rodzinie >ofiary
Ja z kolei uważam, że kwestia tzw. "sprawiedliwości" nie ma nic do rzeczy, tym bardziej że nie istnieje coś takiego. Samo fantazjowanie o zamordowaniu oprawcy jest dla niektórych ludzi kojące - co więcej - ludzie rozumieją i lubią takie historie. Stąd popularność komiksu "The Crow", do powstania którego inspiracją był wypadek, w którym pijany kierowca zabił partnerkę autora. Fabuła nieco się zmienia, ale motyw zemsty zza grobu jest jednak popularny w naszej kulturze. Strugaccy pisali w "Trudno być bogiem" o podobnej sytuacji - gdzie człowiek moralnie wyższy zniża się do poziomu prostaczków, kiedy tylko wyjście na ulice i rzeź może dać mu ukojenie. Nawet na forach widać jak wiele osób skłonnych jest do krwawej zemsty - choćby na przykładzie ostatniej afery z dzieckiem, które znęcało się nad kotkiem naparzając nim o ściany. Komentarze "odciąć ojcu jaja" (pomimo tego, że żaden ojciec w tym nie uczestniczył) były dość popularne.
>Uwazam, ze zabicie innego czlowieka czyni z kata takiego samego potwora - to >nie jest sprawiedliwosc.
A fani serialu Dexter (jak i jego twórcy) mogą się utożsamić z katem, którego pobudki wprawdzie nie są czyste, ale jednak w pewien sposób szlachetne. Seryjny morderca zabija seryjnych morderców - aby nie stać się bestią, poluje na bestie. Jest przy tym ludzki, nawet przez pryzmat swoich problemów emocjonalnych.
>Co o tym sadzicie?
Człowiek potrafi torturować zwierzęta dla własnej wygody - taka myśl, która przyszła mi do głowy po przeczytaniu niektórych komentarzy z okazji dnia ścigania oprawcy kotka, o którym pisałem wyżej. Kastracja osoby odpowiedzialnej jest rodzajem kary. Kastracja kotka, któremu po wycięciu nabiału nie podaje się leków przeciwbólowych, jest jak najbardziej uzasadniona... czym? Wygodą posiadacza kotka. Kotkowi można uciąć to i owo, bo jak się nie utnie, to będzie sikał po meblach.
Zabicie psa, który pogryzł dziecko (które dla przykładu próbowało psu wsadzić ołówek do odbytnicy - znam taki przypadek) jest uzasadniona. Zabicie faceta, który gwałcił i torturował dzieci/kobiety - no nie wolno, bo to istota ludzka.
Na szczęście w dzisiejszych czasach człowiek spada ze swojego piedestału istoty wyższej, na powrót staje się zwierzęciem - dzięki temu, mam nadzieję, kara śmierci zostanie przywrócona.
I jeszcze co do kata - kat jest człowiekiem, który potrafi postępować zgodnie z zasadami społecznymi, podczas gdy morderca nie jest taką osobą. Nie rozumie powodów, dla których nie można napadać i mordować ludzi. Nie jest w stanie się dopasować. Dlatego też nie widzę możliwości zrównania tych dwóch typów osób.
|
|
 | | pyton357 (125 punktów) |
>I jeszcze co do kata - kat jest człowiekiem, który potrafi postępować zgodnie z zasadami społecznymi, podczas gdy morderca nie jest taką osobą.
Nie ma na to żadnych dowodów, i kat może być na co dzień przestępcą (tyle że nie złapanym) lub samozwańczym mordercą "z powodu rutyny".
|
|
|  | | spellbinder (8577 punktów) | > Nie ma na to żadnych dowodów, i kat może być na co dzień przestępcą (tyle że nie złapanym) lub samozwańczym mordercą "z powodu rutyny".Taksówkarz też może być mordercą z rutyny, a każdy facet pracujący z dziećmi może być potencjalnym pedofilem. I co z tego? Zakazać tych zawodów? Wiele morderstw jest popełnianych z pobudek eksploracyjnych - czyli "byłem ciekawy jak to jest kogoś zabić", kat nie jest narażony na takie rzeczy  Przy tym jest człowiekiem, który działa zgodnie z zasadami społecznymi. Masz w społeczeństwie masy ludzi, którzy coś zabijają. Weterynarze mordują bogu ducha winne pieski, ale nie posądzamy ich o "bycie samozwańczymi mordercami psów", nie łażą po nocy i nie zabijają ludziom piesków. Każdy żołnierz który wraca z wojny może być świrem, który chce sobie pozabijać, ale jednak doświadczenie pokazuje, że tacy ludzie nie zostają mordercami w normalnych warunkach - a wśród tzw. "seryjnych" jeśli jakikolwiek żołnierz był, to o nim nie czytałem (a czytałem o kilkudziesięciu).
|
|
| |  | | pyton357 (125 punktów) | Zgadzam się w całej rozciągłości, ale odniosłem się bezpośrednio, do twierdzenia poprzednika, o kryształowym charakterze kata.
|
|
| | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >Zgadzam się w całej rozciągłości, ale odniosłem się bezpośrednio, do twierdzenia poprzednika, o kryształowym charakterze kata.
Spójrz na to tak - weterynarz to zawód. W ten zawód wpisana jest konieczność usypiania zwierząt. Ten człowiek musi ją wykonywać po wielokroć - mimo tego nie odczuwamy ryzyka w tej materii. Dając weterynarzowi psa pod nóż nie myślimy "ten facet zabija pieski", "może coś tam mu się specjalnie omsknie podczas operacji naszego pupila, bo to morderca jest w końcu i lubi zabijać".
Prawie tak samo jest z katem, z tym, że kat zabija tylko tych ludzi, którzy na śmierć zasłużyli, więc jest to łatwiej zrobić. Oczywiście nie każdy mógłby katem zostać, to zależy od predyspozycji, niemniej nie widzę żadnego powodu, dla którego człowiek zabijający zgodnie z prawem i normami społecznymi miałby się zdegenerować i zabijać niewinne osoby na ulicy.
|
|
| | | |  | | pyton357 (125 punktów) |
>Spójrz na to tak - weterynarz to zawód. W ten zawód wpisana jest konieczność usypiania zwierząt. Ten człowiek musi ją wykonywać po wielokroć - mimo tego nie odczuwamy ryzyka w tej materii. Dając weterynarzowi psa pod nóż nie myślimy "ten facet zabija pieski", "może coś tam mu się specjalnie omsknie podczas operacji naszego pupila, bo to morderca jest w końcu i lubi zabijać".
Lepszym zawodem do porównania byłby rzeźnik, ten to może lubi bardziej.i ponadto nie ma takich rozterek, wręcz przeciwnie.
|
|
| | | | |  | | pyton357 (125 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
| | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >Lepszym zawodem do porównania byłby rzeźnik, ten to może lubi bardziej.i ponadto nie ma takich rozterek, wręcz przeciwnie.
A skąd Ci się bierze, że lubi? Weterynarz też musi zabijać, ale stereotyp nie pozwala Ci myśleć, że ktoś wykonujący ten zawód "lubi" usypianie. Na wsi gospodynie mordują kury - myślisz, że to lubią? Trza zabić, to trza zabić, bez metafizyki i jakichś głębokich rozważań. Zawód jak każdy inny.
|
|
| | | | | |  | | pyton357 (125 punktów) |
> ... Weterynarz też musi zabijać, ale stereotyp nie pozwala Ci myśleć, że ktoś wykonujący ten zawód "lubi" usypianie. Na wsi gospodynie mordują kury - myślisz, że to lubią? Trza zabić, to trza zabić, bez metafizyki i jakichś głębokich rozważań. Zawód jak każdy inny.Zawodowy zabójca, robi dokładnie to samo, chcesz go traktować jak przytoczoną gospodynię domową. to też zawód jak każdy inny  . Więc karać takiego, a może dać mu jeszcze pakiet socjalny, w końcu on tylko "sprząta".
|
|
| | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >Zawodowy zabójca, robi dokładnie to samo
Nie ma takiego zawodu. Tak samo jak nie ma zawodu np. "kręgarz-inseminator". Wszelkie dyskusje na ten temat są czcze.
|
|
| | | | | | | |  | | pyton357 (125 punktów) | >>Zawodowy zabójca, robi dokładnie to samo >Nie ma takiego zawodu. Słyszałeś, o armii, tam ich znajdziesz na pęczki. Gdy armia wysyła ich np. do Afganistanu stają się zawodowymi zabójcami, bo nie ma innego określenia na agresora, strzelającego do wszystkiego co się rusza. I to by było na tyle.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >Słyszałeś, o armii, tam ich znajdziesz na pęczki. Gdy armia wysyła ich np. do Afganistanu stają się zawodowymi zabójcami, bo nie ma innego określenia na agresora, strzelającego do wszystkiego co się rusza. I to by było na tyle.
To jest zawód "Żołnierz" po pierwsze... po drugie znam kilka osób, które walczyły w formacjach najemnych min. w Afganistanie i zdecydowanie są to ludzie konkretni. Nie zastanawiają się dwa razy nad tym czy komuś grzmotnąć czy nie grzmotnąć. Ale z drugiej strony, dla przykładu, nie używają w bójce noża, siekierki, tudzież taboretu. Z kolei podwórkowe dresiki, zawodowi "kucharze" od panierowanego kurczaka czy frytek, potrafią wyciągnąć nóż przy byle okazji.
|
|
2 na 2 | Manian (950 punktów) | >Kilka dni temu slyszalem w TV, ze wiekszosc Polakow jest ZA kara smierci. Jestem w sumie nieco zaskoczony, myślałem, że większość ludzi w Polsce będzie przeciw, choć ja uważam, że można się zastanowić nad jej wprowadzeniem. Na pewno jest to bardziej opłacalne, bo w sumie z jakiej racji za moje podatki ma być utrzymywany gwałciciel dzieci. Jeden więzień do wydatek 4000 zł miesięcznie. >Czytalem, ze psychologowie odradzaja odreagowywanie (stresu, zlosci) w sposob agresywny (np. wyrzycie sie na przedmiocie), bo to mimo iz na chwile daje ulge to pozniej tylko poglebia problem. a ja uważam wyżycie się na czymś (nie kimś) za właściwe, nie jestem wprawdzie psychologiem, ale uważam, że tłumienie złości tylko się kumuluje >Kara smierci nie jest na pewno sprawiedliwoscia, jest zemsta, nie pomoze ani ofierze, ani rodzinie ofiary. wg mnie to nie zemsta, bo jeśli kodeks przewiduje karę śmierci to musi być egzekwowana, uwięzienie na dożywocie mordercy też nic nie zmieni dla rodziny ofiary. >Ja nie skazalbym na smierc ani Hitlera, ani Stalina, ani Mao Zedong'a. Wolalbym aby dostali dozywocie za kratkami. Uwazam, ze zabicie innego czlowieka czyni z kata takiego samego potwora - to nie jest sprawiedliwość. ale sprawiedliwością nie było również morderstwo czy gwałt. Nie można tolerować takich zachować i uważam, że dożywotnie gnicie w więzieniu nie jest dobrym rozwiązaniem w przypadku zbrodni. Polski kodeks karny jest wg mnie chory. Gwałcicielowi grozi 12 lat, najczęściej dostaje jednak mniej, a wychodzi jeszcze wcześniej za dobre sprawowanie, a np. za hodowlę marihuany grozi 15 lat.
|
|
2 na 2 | Thorvoy (6588 punktów) | Kara śmierci, owszem, pomoże rodzinie. Przynosi satysfakcję.
Z drugiej strony i tak jestem jej przeciwnikiem z powodu możliwości zaistnienia pomyłki sądowej. Podobno w cywilizowanych, wydawałoby się, Stanach Zjednoczonych, wielu niewinnych ludzi straciło w ten sposób życie.
Jestem ZA jej stosowaniem w jednym tylko przypadku. Nie, nie w przypadku największych zbrodniarzy, bo przecież i tutaj wciąż nie mamy nigdy absolutnej pewności co do słuszności skazania. Jestem za jej stosowaniem wyłącznie na życzenie głównego zainteresowanego. Myślę, że całkiem wielu skazanych na długoletnie więzienie delikwentów wolałoby poddać się szubienicy/zastrzykowi, niż spędzić resztę życia za kratkami.
Pozdrawiam.
|
|
 | | Damian Jozefczyk (731 punktów) | Qrcze, powiem szczerze ze jestem zaskoczony odpowiedziami. Myslalem, ze ateisci jako ci nie wierzacy w zycie po smierci bardziej szanuja zycie, nawet cudze, nawet "zlego" ale jednak czlowieka. Mimo iz wiem ze wszyscy jestesmy tylko zwierzetami, to jednak bardziej cenie zycie czlowieka niz psa czy kota, wybaczcie one nawet nie sa swiadome swej egzystencji. Smutne sa dla mnie argumenty typu "kara smierci zaoszczedzi tyle kasy". Kilka miesiecy temu czytalem debilny artykul jak to by NIE reanimowanie ludzi, ktorych szansa na uratowanie wynosi 1-5% zaoszczedzila mnostwo pieniedzy i czasu. Wiec ja prosze, gdyby szansa na uratowanie mnie wynosila nawet 0.5% to ja oddam cala kwote, a nawet dorzuce cos od siebie. Widzialem jeden , czy dwa odcinki "Dexter'a" i uwazam go za chory serial. Glowny bohater jest zwyklym morderca, mysle ze robi spora kariere w USA bo utozsamia marzenia Amerykanow. Kara smierci nie jest zemsta gdy przewiduje ja kodeks? Co w takim razie z torturami, na ktore rzad USA zezwolil, a kamienowanie w krajach arabskich? To ja juz nie wiem co wplynelo na to, ze jestem takim przeciwnikiem krzywdzenia i zabijania ludzi, moze to wcale nie ateim, ale co...
|
|
|  | 1 na 1 | Manian (950 punktów) | >Smutne sa dla mnie argumenty typu "kara smierci zaoszczedzi tyle kasy". Kilka miesiecy temu czytalem debilny artykul jak to by NIE reanimowanie ludzi, ktorych szansa na uratowanie wynosi 1-5% zaoszczedzila mnostwo pieniedzy i czasu. Argument oszczędności wysunąłem ja, więc się ustosunkuję. Po pierwsze boli mnie to, że w więzieniach jest lepsze żarcie niż w szpitalach. Jeden więzień kosztuje zbyt dużo i nie widzę powodów utrzymywania najbrutalniejszych morderców. Co do artykułu o reanimacji, to również się z nim nie zgadzam, reanimacja człowieka nie powinna się dzielić na te z większą szansą i mniejszą. >Widzialem jeden , czy dwa odcinki "Dexter'a" i uwazam go za chory serial. Glowny bohater jest zwyklym morderca, mysle ze robi spora kariere w USA bo utozsamia marzenia Amerykanow. serial jak serial, jednym przypadnie do gustu innym nie >Kara smierci nie jest zemsta gdy przewiduje ja kodeks? kary śmierci nie dokonuje ofiara czy jej rodzina >Co w takim razie z torturami, na ktore rzad USA zezwolil, a kamienowanie w krajach arabskich? o USA mam wyrobione zdanie i nie należy ich stawiać za przykład moralności, kamieniowanie w krajach arabskich jest karą śmierci ,może brutalną, ale każdy dokonuje wyboru jaką chce karę śmierci zastosować (nie oceniam tutaj słuszności jej zastosowania i kontrowersji co do skazanych)
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) |
>Argument oszczędności wysunąłem ja, więc się ustosunkuję. Po pierwsze boli mnie to, że w więzieniach jest lepsze żarcie niż w szpitalach. Jeden więzień kosztuje zbyt dużo i nie widzę powodów utrzymywania najbrutalniejszych morderców.
O ile masz ABSOLUTNĄ PEWNOŚĆ, że osoba, którą wysyłasz na stryczek, jest takim właśnie brutalnym mordercą. Takiej pewności nie masz nigdy, a w razie odkrycia pomyłki, denata nie wskrzesisz.
Możliwość pomyłki jest dla mnie najważniejszym chyba argumentem przeciw KŚ. Jako ateista, sądzę też, że prawo do życia powinno być konstytucyjnie niezbywalne, gdyż zabity nie może odpokutować "na tamtym świecie" i cieszyć się życiem wiecznym, nieważne czy w kotle ze smołą, czy w chmurkach, pełniąc dyżur przy harfie.
|
|
| | |  | | Manian (950 punktów) | >O ile masz ABSOLUTNĄ PEWNOŚĆ, że osoba, którą wysyłasz na stryczek, jest takim właśnie brutalnym mordercą. Takiej pewności nie masz nigdy, a w razie odkrycia pomyłki, denata nie wskrzesisz. >Możliwość pomyłki jest dla mnie najważniejszym chyba argumentem przeciw KŚ. Jako ateista, sądzę też, że prawo do życia powinno być konstytucyjnie niezbywalne, gdyż zabity nie może odpokutować "na tamtym świecie" i cieszyć się życiem wiecznym, nieważne czy w kotle ze smołą, czy w chmurkach, pełniąc dyżur przy harfie. Właśnie argument pomyłki był głównym motywem moich osobistych przemyśleń na temat kary śmierci. Na pewno nie jestem takim zwolennikiem kary śmierci jak jeszcze jakiś czas temu, ale ciągle jednak bym za nią optował.
|
|
| | |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) |
> O ile masz ABSOLUTNĄ PEWNOŚĆ, że osoba, którą wysyłasz na stryczek, jest takim właśnie brutalnym mordercą. Takiej pewności nie masz nigdy, a w razie odkrycia pomyłki, denata nie wskrzesisz.W przypadku Fritzla za mało było dowodów?:D Zdarzają się sytuacje sporne, ale zdarzają się również sytuacje, w których morderców nagrała kamera, tudzież zostali przyłapani na gorącym uczynku. I w takich wypadkach nie widzę przeciwwskazań do kary śmierci. > Możliwość pomyłki jest dla mnie najważniejszym chyba argumentem przeciw KŚ.Ale można stosować ją tylko w sytuacji, w której wina jest pewna na 100%. A takie się zdarzają przecież
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > W przypadku Fritzla za mało było dowodów?:D Zdarzają się sytuacje sporne, ale zdarzają się również sytuacje, w których morderców nagrała kamera, tudzież zostali przyłapani na gorącym uczynku. I w takich wypadkach nie widzę przeciwwskazań do kary śmierci.Pamiętaj, że dowody to nie wszystko. Ważny jest również kontekst, okoliczności. Niby do sprawy Fritzla nie można się przyczepić, ale zawsze jest jedna na miliard szansa, że, kto wie, może gość był do zbrodni zmuszany przez kogoś, o kim jeszcze nie wiemy? Może był manipulowany? To też okoliczność łagodząca. Skażesz kogoś na stryczek za morderstwo, ale może w tym przypadku akurat ofiarą był jakiś wredny szantażysta, a mordercą szantażowany, tyle, że nie ma sposobności tego udowodnić? > Ale można stosować ją tylko w sytuacji, w której wina jest pewna na 100%. A takie się zdarzają przecież Nigdy nie masz 100% pewności.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | > Pamiętaj, że dowody to nie wszystko. Ważny jest również kontekst, okoliczności. Niby do sprawy Fritzla nie można się przyczepić, ale zawsze jest jedna na miliard szansa, że, kto wie, może gość był do zbrodni zmuszany przez kogoś, o kim jeszcze nie wiemy? Może był manipulowany? To też okoliczność łagodząca.Zdajesz sobie sprawę z tego jak irracjonalnie to brzmi? Ktoś go zmusił do trzymania córki w piwnicy i gwałcenia jej? A jak ktoś powie, że to szatan kierował jego poczynaniami, to co wtedy? Uznać, że szatan może w końcu przecież istnieć i skierować pozew do piekła? No i druga sprawa - jest uczynek, jest kara. Jak idziesz do sklepu kupić kilogram jabłek, to musisz za nie zapłacić konkretną cenę. To, że potrzebujesz ich na szarlotkę nie jest okolicznością łagodzącą  , a więc i cena nie powinna być niższa. > Skażesz kogoś na stryczek za morderstwo, ale może w tym przypadku akurat ofiarą był jakiś wredny szantażysta, a mordercą szantażowany, tyle, że nie ma sposobności tego udowodnić?Tak, wredny szantażysta podrzucił zwłokom naskórek podejrzanego pod paznokcie, a w wiadomym organie zostawił jego nasienie  > Nigdy nie masz 100% pewności.Jeśli rzecz została nagrana, a w końcu tak się dzieje niekiedy - nie ma żadnej możliwości pomyłki.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Thorvoy (6588 punktów) | > Zdajesz sobie sprawę z tego jak irracjonalnie to brzmi? Ktoś go zmusił do trzymania córki w piwnicy i gwałcenia jej? A jak ktoś powie, że to szatan kierował jego poczynaniami, to co wtedy? Uznać, że szatan może w końcu przecież istnieć i skierować pozew do piekła?Zdaję, a jednak... Jakiś czas temu wysnuto przypuszczenia, że niejaki Marc Dutroux (jeśli nie kojarzysz kto zacz, polecam zajrzeć na Wiki; generalnie koleś gwałcił i zabijał dziewczynki) nie działał wyłącznie "na swój rachunek" w tym, co robił. Są i tacy, którzy spełniają się, kiedy faktyczny orgazm osiągnie ktoś inny. Osiąganie satysfakcji seksualnej z podglądactwa dla mnie brzmi równie irracjonalnie, a jednak niektórzy tak mają. A nuż (widelec) dziadek Josef F. działał pod czyimś wpływem? Wtedy znacznie zmienia to spojrzenie na sprawę. > No i druga sprawa - jest uczynek, jest kara. Jak idziesz do sklepu kupić kilogram jabłek, to musisz za nie zapłacić konkretną cenę. To, że potrzebujesz ich na szarlotkę nie jest okolicznością łagodzącą , a więc i cena nie powinna być niższa.Sugerujesz, że kupowanie jabłek jest czynem karalnym? Czy, że zapłacenie "czypieńdziesiąt" za kilo antonówek jest jakąś formą kary? Nie bardzo przemawia do mnie ta analogia. Powinieneś spojrzeć raczej w ten sposób: Kupujesz jabłka - płacisz ile trzeba. Kradniesz jabłka - nic nie płacisz. Jeśli zostaniesz przyłapany, zostajesz poczęstowany grzywną i sprawą w sądzie. Jeśli okaże się, że byłeś bezdomny, głodny i nie miałeś na jedzenie, przypuszczalnie każdy sąd odstąpi od wymierzenia kary. > Tak, wredny szantażysta podrzucił zwłokom naskórek podejrzanego pod paznokcie, a w wiadomym organie zostawił jego nasienie Ale ja, w ramach przykładu, pisałem teraz o morderstwie. Nie każde morderstwo kończy się pozostawieniem nasienia w wiadomym organie. > >Nigdy nie masz 100% pewności.> Jeśli rzecz została nagrana, a w końcu tak się dzieje niekiedy - nie ma żadnej możliwości pomyłki.Zależy jeszcze jak nagrana. Zauważ, że olbrzymia część materiału dowodowego w postaci nagrań z kamer (np. z rozboju na cepeenie) wciąż prezentuje bardzo niewyraźny obraz. Na tyle niewyraźny, że nawet nie musisz być bratem bliźniakiem sprawcy, żeby wina spadła na Ciebie, jeśli znalazłeś się w nieodpowiednim czasie i miejscu. Wystarczy, że będziesz trochę podobny. Dziwi to tym bardziej, że dziś byle komórką można nagrać niezły filmik w HD. Oczywiście, przy lepszych rozdzielczościach materiał jest znacznie bardziej wiarygodny. Wtedy jednak bierz pod uwagę możliwość wystąpienia okoliczności łagodzących, albo wręcz uniewinniających (vide: zabicie szantażysty). Kiedy skażesz kogoś na stryczek, co zrobisz, jeśli po egzekucji wyjdzie na jaw, że kat w rzeczywistości był ofiarą? ZREHABILITUJESZ? W ramach zadośćuczynienia wsadzisz mu do trumny kupę szmalu, a na pomniku położysz bukiet z przepraszającym liścikiem i pudełko Merci?
|
|
| | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Osiąganie satysfakcji seksualnej z podglądactwa dla mnie brzmi równie irracjonalnie, a jednak niektórzy tak mają.A jednak to nie podglądacz dopuszczał się wiadomych czynów, dlatego też nie uważam, że popełnienie zbrodni pod wpływem kogoś tam należy traktować inaczej. I nieważne, czy to lektura książki skłoniła zabójcę do popełnienia czynu, czy ktoś mu szeptał do ucha... > Sugerujesz, że kupowanie jabłek jest czynem karalnym? Czy, że zapłacenie "czypieńdziesiąt" za kilo antonówek jest jakąś formą kary? Nie bardzo przemawia do mnie ta analogia.Chodzi mi o to, że w tym momencie sąd pozostawia sobie pole do popisu przy ocenianiu "a jak bardzo on to przestępstwo popełnił", "a na ile zasługuje", "a czy to, a czy tamto". Powinno być natomiast tak jak w sklepie - zrobiłeś coś, musisz zapłacić. Koniec i kropka. Zabiłeś? Są dowody? No to nie, "a zadecydujemy sobie na ile lat go wsadzić", tylko właśnie "czy pięćdziesiąt". > Jeśli okaże się, że byłeś bezdomny, głodny i nie miałeś na jedzenie, przypuszczalnie każdy sąd odstąpi od wymierzenia kary.A nie powinien. > Zależy jeszcze jak nagrana. Zauważ, że olbrzymia część materiału dowodowego w postaci nagrań z kamer (np. z rozboju na cepeenie) wciąż prezentuje bardzo niewyraźny obraz. Na tyle niewyraźny, że nawet nie musisz być bratem bliźniakiem sprawcy, żeby wina spadła na Ciebie, jeśli znalazłeś się w nieodpowiednim czasie i miejscu. Wystarczy, że będziesz trochę podobny. Dziwi to tym bardziej, że dziś byle komórką można nagrać niezły filmik w HD.No właśnie ten postęp technologiczny daje jednak pole do popisu. > Wtedy jednak bierz pod uwagę możliwość wystąpienia okoliczności łagodzących, albo wręcz uniewinniających (vide: zabicie szantażysty).Jedyna okoliczność łagodząca to obrona w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia. Zabicie faceta, który chce żoneczce pokazać zdjęcia mężusia posuwającego sekretarkę nie uprawnia jednak do zabicia go  > Kiedy skażesz kogoś na stryczek, co zrobisz, jeśli po egzekucji wyjdzie na jaw, że kat w rzeczywistości był ofiarą? ZREHABILITUJESZ? W ramach zadośćuczynienia wsadzisz mu do trumny kupę szmalu, a na pomniku położysz bukiet z przepraszającym liścikiem i pudełko Merci?Toteż nie należy stosować kary śmierci w przypadku niejasnym.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Thorvoy (6588 punktów) | > A jednak to nie podglądacz dopuszczał się wiadomych czynów, dlatego też nie uważam, że popełnienie zbrodni pod wpływem kogoś tam należy traktować inaczej. I nieważne, czy to lektura książki skłoniła zabójcę do popełnienia czynu, czy ktoś mu szeptał do ucha...Źle! Nie szeptał do ucha, a na przykład zmuszał. "Rób to i tamto, albo cię zabiję! Powiesz policji, nie żyjesz.". > Chodzi mi o to, że w tym momencie sąd pozostawia sobie pole do popisu przy ocenianiu "a jak bardzo on to przestępstwo popełnił", "a na ile zasługuje", "a czy to, a czy tamto". Powinno być natomiast tak jak w sklepie - zrobiłeś coś, musisz zapłacić. Koniec i kropka. Zabiłeś? Są dowody? No to nie, "a zadecydujemy sobie na ile lat go wsadzić", tylko właśnie "czy pięćdziesiąt".No nieeee, kolego. Lepiej, żebyś tacy jak Ty nie ustanawiali praw. Pan Roman zabił na ulicy mężczyznę, bo mu się z twarzy nie podobał. Pan Józef zabił na ulicy mężczyznę, gdyż ten zaatakował go nożem. Pan Marek zabił na ulicy mężczyznę, gdyż niechcący go potrącił ramieniem na skraju chodnika, wskutek czego ten wpadł pod samochód ze skutkiem śmiertelnym. TAKA SAMA KARA DLA WSZYSTKICH? > >Jeśli okaże się, że byłeś bezdomny, głodny i nie miałeś na jedzenie, przypuszczalnie każdy sąd odstąpi od wymierzenia kary.> A nie powinien.Oby sprawiedliwość nie polegała na takich, jak Ty. > Jedyna okoliczność łagodząca to obrona w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia. Zabicie faceta, który chce żoneczce pokazać zdjęcia mężusia posuwającego sekretarkę nie uprawnia jednak do zabicia go Nie uprawnia, ale każdy szantażysta powinien wiedzieć, że jeśli wyłapie bejsbolem w łeb i wyzionie przy tym ducha, jego oprawca nie dostanie długiego wyroku, ponieważ sam zaczął od popełnienia czynu zabronionego prawem, który to czyn mógł zrujnować komuś życie. > >Kiedy skażesz kogoś na stryczek, co zrobisz, jeśli po egzekucji wyjdzie na jaw, że kat w rzeczywistości był ofiarą? ZREHABILITUJESZ? W ramach zadośćuczynienia wsadzisz mu do trumny kupę szmalu, a na pomniku położysz bukiet z przepraszającym liścikiem i pudełko Merci?> Toteż nie należy stosować kary śmierci w przypadku niejasnym.Ale żaden przypadek nie jest ABSOLUTNIE jasny. Nawet nagranie z kamery o znakomitej rozdzielczości i wspaniały materiał dowodowy zawsze pozostawia mikroskopijny margines błędu (choćby przez nieuwzględnienie okoliczności, które nie zostały jeszcze dowiedzione). Nawet, jeśli wiesz kto, nie wiesz dlaczego. Wyobraź sobie, że słyszysz "jeśli ty nie zabijesz jego [dostajesz namiary na ofiarę], my zabijemy ciebie; jeśli pójdziesz na psy, ty i twoja rodzina kaputt.". Co wybierasz? Ja przypuszczalnie bym zabił.
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >Nie szeptał do ucha, a na przykład zmuszał. "Rób to i tamto, albo cię zabiję! Powiesz policji, nie żyjesz.".
No błagam Cię, a co to za różnica jest? Zabił? Zabił. Miał inne wyjście? Miał. Koniec sprawy.
>No nieeee, kolego. Lepiej, żebyś tacy jak Ty nie ustanawiali praw. >Pan Roman zabił na ulicy mężczyznę, bo mu się z twarzy nie podobał. >Pan Józef zabił na ulicy mężczyznę, gdyż ten zaatakował go nożem. >Pan Marek zabił na ulicy mężczyznę, gdyż niechcący go potrącił ramieniem na skraju chodnika, wskutek czego ten wpadł pod samochód ze skutkiem śmiertelnym. >TAKA SAMA KARA DLA WSZYSTKICH?
Dla pierwszego i ostatniego tak. Dla środkowego nie, dlatego że - jak już wspomniałem - czym innym jest zabicie człowieka z premedytacją, tudzież przez własną głupotę, a czym innym obrona konieczna.
>Oby sprawiedliwość nie polegała na takich, jak Ty.
A gdyby miał chorą matkę, potrzebował wątroby na przeszczep i wyciął Ci kawałek w ciemnej uliczce, to też byś tak do tego podchodził? Są inne sposoby zdobywania pożywienia - niech sobie gołębia upoluje. Nie trzeba od razu kraść.
>Nie uprawnia, ale każdy szantażysta powinien wiedzieć, że jeśli wyłapie bejsbolem w łeb i wyzionie przy tym ducha, jego oprawca nie dostanie długiego wyroku, ponieważ sam zaczął od popełnienia czynu zabronionego prawem, który to czyn mógł zrujnować komuś życie.
Bez przesady. Szantaż nie upoważnia do bicia ludzi. Jeśli facet Ciebie nie bije, Ty nie możesz bić jego.
>Wyobraź sobie, że słyszysz "jeśli ty nie zabijesz jego [dostajesz namiary na ofiarę], my zabijemy ciebie; jeśli pójdziesz na psy, ty i twoja rodzina kaputt.". Co wybierasz? Ja przypuszczalnie bym zabił.
Kogo byś zabił? Wszystkich? A skąd byś wiedział kto za tym stoi?
Poza tym zobacz - może ten facet co by Ci groził byłby zmuszony do tego przez kogoś innego, był szantażowany. Najpierw mówisz, że "są niejasne sytuacje" i nie ma "stuprocentowej pewności", ale sam byś sobie pozabijał...
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Thorvoy (6588 punktów) | >No błagam Cię, a co to za różnica jest? Zabił? Zabił. Miał inne wyjście? Miał. Koniec sprawy.
Jestem naprawdę ciekaw jak TY byś się zachował w takieh sytuacji.
>>No nieeee, kolego. Lepiej, żebyś tacy jak Ty nie ustanawiali praw. >>Pan Roman zabił na ulicy mężczyznę, bo mu się z twarzy nie podobał. >>Pan Józef zabił na ulicy mężczyznę, gdyż ten zaatakował go nożem. >>Pan Marek zabił na ulicy mężczyznę, gdyż niechcący go potrącił ramieniem na skraju chodnika, wskutek czego ten wpadł pod samochód ze skutkiem śmiertelnym. >>TAKA SAMA KARA DLA WSZYSTKICH? >Dla pierwszego i ostatniego tak. Dla środkowego nie, dlatego że - jak już wspomniałem - czym innym jest zabicie człowieka z premedytacją, tudzież przez własną głupotę, a czym innym obrona konieczna.
Przez własną głupotę? A może głupi był denat, bo wszedł w obracającego się właśnie przechodnia, który przypadkiem wepchnął go na jezdnię? Tobie też takie coś mogłoby się przydarzyć. Każdemu by mogło. Gdybyś to akurat Ty miał tego pecha, ciekawe czy:
a) pokornie poszedłbyś na stryczek b) robiłbyś w sądzie pod siebie i błagałbyś o uniewinnienie, bo niechcący, bo nie widziałem, bo tak nagle wyszedł
>>Oby sprawiedliwość nie polegała na takich, jak Ty. >A gdyby miał chorą matkę, potrzebował wątroby na przeszczep i wyciął Ci kawałek w ciemnej uliczce, to też byś tak do tego podchodził?
Mówimy o jabłkach, czy wycinaniu wątroby? To znaczna różnica.
>Są inne sposoby zdobywania pożywienia - niech sobie gołębia upoluje. Nie trzeba od razu kraść.
Wiesz, dla mnie bardziej humanitarna jest kradzież jabłka niż ubijanie gołębia. Ale ja się nie znam.
>Bez przesady. Szantaż nie upoważnia do bicia ludzi. Jeśli facet Ciebie nie bije, Ty nie możesz bić jego.
Szantaż upoważnia do pewnych reakcji. Nawet w myśl prawa, przynajmniej teoretycznie, w pewnych okolicznościach możesz odpowiedzieć przemocą fizyczną na werbalną prowokację.
>>Wyobraź sobie, że słyszysz "jeśli ty nie zabijesz jego [dostajesz namiary na ofiarę], my zabijemy ciebie; jeśli pójdziesz na psy, ty i twoja rodzina kaputt.". Co wybierasz? Ja przypuszczalnie bym zabił. >Kogo byś zabił? Wszystkich? A skąd byś wiedział kto za tym stoi?
Nie zrozumiałeś. Zabiłbym tego, kogo szantażyści kazaliby mi zabić. Być może jakiegoś śmiecia, a może bogu ducha winnego człowieka. Dla mnie ważniejsze jest życie moje i mojej rodziny.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Jestem naprawdę ciekaw jak TY byś się zachował w takieh sytuacji.Z jednej strony - mamy instytucję bohatera - to osoby, które nie zważając na własne życie bronią potrzebujących. W społeczeństwie istnieje ileś zawodów, przy których ryzyko własnej śmierci nie staje naprzeciw wykonywaniu obowiązków. Ludzie narażają swoje życie dla innych ludzi. Jest to wręcz konwencja społeczna - ot choćby niedawno zniesiony przymusowy pobór do wojska. Każdy mężczyzna miał obowiązek ryzykować swoje życie w obronie słabszych. I w tej samej kulturze widzisz możliwość wprowadzenia ulgi dla tchórzy? Ludzi, którzy odbiorą życie niewinnej osoby walcząc o swoje życie? > Przez własną głupotę? A może głupi był denat, bo wszedł w obracającego się właśnie przechodnia, który przypadkiem wepchnął go na jezdnię? Tobie też takie coś mogłoby się przydarzyć. Każdemu by mogło.No więc jeśli wina jest "denata", to nie został wepchnięty "przez pomyłkę" tylko z "własnej winy". Rozumiesz różnicę, prawda? > Gdybyś to akurat Ty miał tego pecha, ciekawe czy:> a) pokornie poszedłbyś na stryczek> b) robiłbyś w sądzie pod siebie i błagałbyś o uniewinnienie, bo niechcący, bo nie widziałem, bo tak nagle wyszedłOj gdyby gdyby. Nigdy w życiu nie zdarzyło się, abym w jakikolwiek sposób zagroził czyjemuś zdrowiu lub życiu przez własne niedopatrzenie/głupotę. > >A gdyby miał chorą matkę, potrzebował wątroby na przeszczep i wyciął Ci kawałek w ciemnej uliczce, to też byś tak do tego podchodził?> Mówimy o jabłkach, czy wycinaniu wątroby? To znaczna różnica.No nie. Nieukradnięcie jedzenia jest równoznaczne ze śmiercią. Nieukradnięcie wątroby też  Motyw ten sam. > Wiesz, dla mnie bardziej humanitarna jest kradzież jabłka niż ubijanie gołębia. Ale ja się nie znam.Chyba gołębiotarna. Tak samo jak bardziej humanitarne byłoby jedzenie trawy zamiast jedzenia pasztetu z kurcząt. Za to odbieranie komuś własności, kiedy wcale nie ma takiej potrzeby, jest przykładem lenistwa, które powinno być karane. Złapanie gołębia bowiem nie nastręcza żadnych trudności, a nikomu nie szkodzi - więcej nawet - pomaga. > Szantaż upoważnia do pewnych reakcji.Oczywiście - do pójścia na policję. > Nawet w myśl prawa, przynajmniej teoretycznie, w pewnych okolicznościach możesz odpowiedzieć przemocą fizyczną na werbalną prowokację.Kiedy? Na ringu bokserskim? > Nie zrozumiałeś. Zabiłbym tego, kogo szantażyści kazaliby mi zabić. Być może jakiegoś śmiecia, a może bogu ducha winnego człowieka. Dla mnie ważniejsze jest życie moje i mojej rodziny.Czyli przeczysz sam sobie - dajesz sobie prawo zabicia dowolnej, niewinnej osoby, a z drugiej strony w wyraźny sposób masz coś naprzeciwko zabijaniu przestępców. Czysta hipokryzja.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Thorvoy (6588 punktów) | > [...] Jest to wręcz konwencja społeczna - ot choćby niedawno zniesiony przymusowy pobór do wojska. Każdy mężczyzna miał obowiązek ryzykować swoje życie w obronie słabszych.> I w tej samej kulturze widzisz możliwość wprowadzenia ulgi dla tchórzy? Ludzi, którzy odbiorą życie niewinnej osoby walcząc o swoje życie?Owszem, widzę możliwość wprowadzenia ulgi dla tych, którzy przedkładają dobro własnego potomstwa nad inne. Z ewolucyjnego punktu widzenia bardzo poprawne. > No więc jeśli wina jest "denata", to nie został wepchnięty "przez pomyłkę" tylko z "własnej winy". Rozumiesz różnicę, prawda?Tylko teraz trzeba udowodnić, że to na pewno była wina denata. Co, jeśli "zabójca mimo woli" nie będzie w stanie tego udowodnić, chociaż faktycznie nie była to jego wina? Brak nagrań z kamer i nieprzychylny sąd zrobią swoje. Pójdzie na stryczek niewinnie. Trochę to nie teges. Rozumiesz, prawda? > >Gdybyś to akurat Ty miał tego pecha, ciekawe czy:> >a) pokornie poszedłbyś na stryczek> >b) robiłbyś w sądzie pod siebie i błagałbyś o uniewinnienie, bo niechcący, bo nie widziałem, bo tak nagle wyszedł> Oj gdyby gdyby. Nigdy w życiu nie zdarzyło się, abym w jakikolwiek sposób zagroził czyjemuś zdrowiu lub życiu przez własne niedopatrzenie/głupotę.Tak, właśnie o to "gdyby" wszystko się rozbija. Po to wprowadzane są okoliczności łagodzące. Na wypadek GDYBY zabójca, którego chcemy wysłać na śmierć, okazał się przykładnym mężem i ojcem, który miał pecha zostać napadnięty i w obronie własnego życia pozbawił życia bandyty. > No nie. Nieukradnięcie jedzenia jest równoznaczne ze śmiercią. Nieukradnięcie wątroby też Motyw ten sam.Jeśli ukradniesz jabłko ze sklepu, nikomu nie szkodzisz w szczególnie rażący sposób. Bawiąc się w chirurga-amatora, możesz zabić. Motyw ten sam, ale różnica w konsekwencjach czynu duża, dlatego wybrałeś kiepskie porównanie. > >Wiesz, dla mnie bardziej humanitarna jest kradzież jabłka niż ubijanie gołębia. Ale ja się nie znam.> Chyba gołębiotarna. Tak samo jak bardziej humanitarne byłoby jedzenie trawy zamiast jedzenia pasztetu z kurcząt.Zgadza się. Masz rację. Pamiętaj też, że polując na gołębie, postępujesz wbrew prawu. Podpada pod znęcanie się nad zwierzętami i jest to przewinienie cięższe niż kradzież zakichanego jabłka. Również moralnie mniej usprawiedliwione. Chyba, że nie lubisz zwierząt. > Za to odbieranie komuś własności, kiedy wcale nie ma takiej potrzeby, jest przykładem lenistwa, które powinno być karane. Złapanie gołębia bowiem nie nastręcza żadnych trudności, a nikomu nie szkodzi - więcej nawet - pomaga.Szczególnie gołębiom. Na pewno cieszyłyby się z Twojej pomocy. A przy okazji: wiesz jak robaczywe i toksyczne są miejskie gołębie? Poważnie, Spellbinderze, pomysł z gołębiami wyjątkowo Ci się nie udał. Ale widzisz, takie właśnie jest Twoje postrzeganie sprawiedliwości: Ty, na miejscu bezdomnego zamiast zakosić zielone jabłuszko z osiedlowego, zabiłbyś gołębia, co podpada pod znęcanie się nad zwierzętami i, jedząc go, zaszkodziłbyś samemu sobie, gdyż żyjące w miastach gołębie nie nadają się do spożycia.> >Szantaż upoważnia do pewnych reakcji.> Oczywiście - do pójścia na policję.Dla Ciebie to taaaakie łatwe... Tylko ciekawe co mówiłbyś, wiedząc, że spełnienie groźby po zgłoszeniu sprawy na policję może np. kosztować Cię Twoją przyszłość. Albo kogoś Ci bliskiego. Albo i życie. > >Nawet w myśl prawa, przynajmniej teoretycznie, w pewnych okolicznościach możesz odpowiedzieć przemocą fizyczną na werbalną prowokację.> Kiedy? Na ringu bokserskim?Nie. Kędyś owędyś (dobrych, naprawdę dobrych parę lat temu), wkurzony jak sam szlag na podwórkowych gnojków z trzema paskami zamiast mózgów, czytałem sobie o możliwościach bronienia się i doszedłem do tego, że teoretycznie prowokacja werbalna może być usprawiedliwieniem użycia przemocy fizycznej. > Czyli przeczysz sam sobie - dajesz sobie prawo zabicia dowolnej, niewinnej osoby, a z drugiej strony w wyraźny sposób masz coś naprzeciwko zabijaniu przestępców. Czysta hipokryzja.Oj, kolego... czasem słów mi już brak. Mylisz prawo zabicia z przymusem zabicia. W tym konkretnym hipotetycznym przypadku, zabicie niewinnej osoby pozwoli uratować moją rodzinę, moje geny. Jak się rzekło: czyn ewolucyjnie wręcz usprawiedliwiony. Wykonanie wyroku śmierci nie ratuje nikogo przed przestępcą, gdyż ten, przynajmniej w teorii, jako uwięziony nie ma możliwości nikogo skrzywdzić. Oczywiście realia są inne, ale to znak, że trzeba popracować nad prewencją, odpowiednim szkoleniu strażników więziennych, systemem izolacji groźnych przestępców etc., a nie od razu iść na łatwiznę i wysyłać na gilotynę/pętelkę/gorące krzesło.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | spellbinder (8577 punktów) | >Oj, kolego... czasem słów mi już brak. Mylisz prawo zabicia z przymusem zabicia.
Przymus zabicia oznacza, że w 100% możliwych zdarzeń osoba, która Ci grozi zabija Ciebie lub Twoich bliskich. Sam twierdzisz, że nie ma czegoś takiego jak 100% pewności. Koniec i kropka - sam sobie przeczysz. Jesteś naraz za uśmiercaniem ludzi i za karą śmierci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Thorvoy (6588 punktów) | Przeczytaj jeszcze raz to, co napisałeś. Porównujesz dwie zupełnie różne sprawy, które wymagają całkiem innego rozpatrzenia.
Pisząc "Jesteś naraz za uśmiercaniem ludzi i za karą śmierci.", uprawiasz demagogię i wprowadzasz niepotrzebne zamieszanie, sugerujesz bowiem, że jeśli jestem do czegoś zmuszany, automatycznie to popieram, a nie jest to zgodne z prawdą.
Strasznie dużo cwaniakujesz, a ja zwyczajnie nie mogę przekonać się do tego, że: a) gdybyś był głodny i bez środków do życia, wolałbyś upolować i zjeść gołębia niż ukraść jabłko, które pozwoli Ci jakoś przetrwać kolejny dzień; b) nie uległbyś ŻADNEMU szantażowi; c) gdybyś PRZYPADKIEM kogoś zabił, pokornie poddałbyś się nałożonemu na Ciebie wyrokowi śmierci zamiast błagać o uwzględnienie okoliczności.
Drogi Spellbinderze, to jest zwyczajnie niewiarygodne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >Pisząc "Jesteś naraz za uśmiercaniem ludzi i za karą śmierci.", uprawiasz demagogię i wprowadzasz niepotrzebne zamieszanie, sugerujesz bowiem, że jeśli jestem do czegoś zmuszany, automatycznie to popieram, a nie jest to zgodne z prawdą.
Rozmawiamy o ludzkim życiu - dlatego, że rzekomo masz do niego szacunek, uważasz je za coś wartościowego, odmawiasz zabijania morderców. Z drugiej strony deklarujesz, że sam byś został mordercą gdyby pojawił się tylko cień możliwości. Np. huzia na szantażystę.
>a) gdybyś był głodny i bez środków do życia, wolałbyś upolować i zjeść gołębia niż ukraść jabłko, które pozwoli Ci jakoś przetrwać kolejny dzień;
No to wyobraźnia Ci szwankuje, bo gołąb jest znacznie lepszym posiłkiem niż jabłko. Po drugie - upolowanie gołębia nie nastręcza żadnych trudności, podczas gdy kradzież może wiązać się z poważnymi konsekwencjami.
>b) nie uległbyś ŻADNEMU szantażowi; Wiesz... to jest może tak, że nie robię żadnych rzeczy umożliwiających szantażowanie mnie.
>c) gdybyś PRZYPADKIEM kogoś zabił, pokornie poddałbyś się nałożonemu na Ciebie wyrokowi śmierci zamiast błagać o uwzględnienie okoliczności.
Nie zabijam ludzi przypadkiem - sama sytuacja jest na tyle abstrakcyjna, że niewarta rozważania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Rozmawiamy o ludzkim życiu - dlatego, że rzekomo masz do niego szacunek, uważasz je za coś wartościowego, odmawiasz zabijania morderców. Z drugiej strony deklarujesz, że sam byś został mordercą gdyby pojawił się tylko cień możliwości. Np. huzia na szantażystę.
NIE! Żadne "huzia na szantażystę". W moich postach nie było ani słowa o tym, że zabiłbym szantażystę/szantażystów. Wypocznij zanim jeszcze raz coś takiego napiszesz.
Wywód o mojej hipokryzji pozbawiony jest sensu, gdyż w omawianym przypadku liczy się to, że jako osoba szantażowana nie mam wpływu na poczynania szantażysty, czyli liczę się z tym, że groźba zostanie spełniona. Popełniam więc morderstwo, żeby uratować siebie i może kogoś jeszcze. Nie mam pewności, ale jestem na przegranej pozycji.
Uwaga: abstrahuję od sytuacji, w której szantażowany wie, że jest w stanie sobie poradzić ze swoim prześladowcą.
Osoba osadzona w więzieniu jest na odwrotnej pozycji. Tam górą jest system penitencjarny, który powinien działać tak, że nikomu więcej morderca nie zaszkodzi. Karty rozdaje "ten sprawiedliwy", który w teorii już nie musi się liczyć z tym, że skazaniec zrobi komuś kuku.
Jeśli się przyczepisz do tego, że teoretyzuję, przypomnę, że wśród naszych przodków najlepszym lekarstwem dla chorego osobnika było jego dobicie. Później ludzkość popełniła tak zwaną cywilizację i zaczęto przeprowadzać proste operacje, które zwykle kończyły się przedłużeniem mąk i z naszego punktu widzenia zdawały się być mniej humanitarne niż ostateczny akt litości, ale niekiedy działały. To dało do myślenia człowiekowi, który rozwijał medycynę do takiego poziomu, by obecnie móc poradzić sobie z większością zabójczych niegdyś chorób/okaleczeń. Ludzie przeżywają z każdym rokiem w coraz lepszym stanie.
Podobnie powinno być z systemem penitencjarnym, który ma krótsze tradycje niż medycyna i którego zastosowanie jest, naturalnie, znacznie mniej powszechne. Nie chodzi o to, żeby amputować kończynę z gangreną, ale starać się najwięcej uratować, gdyż mało sprawna ręka bez palców i tak jest lepsza niż żadna ręka. Więziennictwo powinno uczyć się nie dopuszczać do sytuacji, w której skazani mogliby popełnić więcej zbrodni, ale BEZ zabijania.
Pamiętaj też, że i system sądownictwa jest nierówny. Mówisz, żeby stosować KŚ wyłącznie w pewnych przypadkach. Myślisz, że ci, którzy wysłali na śmierć zrehabilitowanych po kilkudziesięciu latach niewinnych ludzi nie byli pewni ich winy?
Wrócę do listy Twoich cwaniactw.
>No to wyobraźnia Ci szwankuje, bo gołąb jest znacznie lepszym posiłkiem niż jabłko. Po drugie - upolowanie gołębia nie nastręcza żadnych trudności, podczas gdy kradzież może wiązać się z poważnymi konsekwencjami.
Czy Ty w ogóle czytasz, co piszę?
1. Za polowanie na gołębie dobrałoby Ci się do tyłka TOZ. Mógłbyś zostać oskarżony o znęcanie się nad zwierzętami. To przestępstwo, które wiąże się z poważniejszymi konsekwencjami, niż kradzież jabłka. 2. Jeśli lubisz pasożyty, pragniesz zachorować na ornitozę, bądź masę innych chorób, roznoszonych m.in. przez gołębie miejskie, to taki gołąb rzeczywiście jest lepszym posiłkiem. Dla mnie, osoby bez masochistycznych skłonności, lepszym posiłkiem jest jabłko, które nie niesie za sobą ryzyka poważnej choroby, a nawet śmierci.
>>b) nie uległbyś ŻADNEMU szantażowi; >Wiesz... to jest może tak, że nie robię żadnych rzeczy umożliwiających szantażowanie mnie.
Różnie bywa w życiu. Wybacz hardcore, który zaraz nastąpi, ale chcę dobrze zobrazować pewne możliwe sytuacje: wyobraź sobie, że ktoś Cię ogłusza, gwałci z kolegami we wszystkie możliwe otwory, poniża na 100000 innych sposobów, a potem grozi, że materiał zdjęciowy z zajścia zostanie szeroko rozpowszechniony, jeśli nie wyświadczysz mu pewnej przysługi. Żeby można było Cię szantażować, nie musisz być człowiekiem, który ma coś za uszami. Mało to dziewcząt dostawało coś do drinków, a potem kręcono komórką filmy z ich erotycznym i całkiem bezwiednym udziałem?
>>c) gdybyś PRZYPADKIEM kogoś zabił, pokornie poddałbyś się nałożonemu na Ciebie wyrokowi śmierci zamiast błagać o uwzględnienie okoliczności. >Nie zabijam ludzi przypadkiem - sama sytuacja jest na tyle abstrakcyjna, że niewarta rozważania.
Abstrakcyjna? Znasz w ogóle takie pojęcie jak "nieumyślne spowodowanie śmierci"? Czy Ty aby z innej planety nie piszesz? Czasem się zastawiam. Takie przypadki się zdarzają, w dodatku stosunkowo często.
Widzisz, nie bez kozery boję się, co by było, gdyby tacy jak Ty zdobyli jakiś posłuch. Przekonujesz do swoich racji, a nawet nie zdajesz sobie pojęcia ile szkód byś narobił, gdybyś na przykład przekonał choć połowę złodziejaszków z przymusu, że miejski gołąb jest wyśmienitą alternatywą dla sklepowego jedzenia, skitranego naprędce za pazuchę. Wiele zwierząt by cierpiało, bo nie każdy umiałby uśmiercić zwierzę bezboleśnie, mogłyby wybuchać epidemie, przypuszczalnie zostałbyś oskarżony o nakłanianie do znęcania się na zwierzętami, a TOZ nasłałby na Ciebie skrytobójców. No, ale skoro to lepsze wyjście, niż uznać, że pewne okoliczności usprawiedliwiają kradzież bułki ze sklepu...
|
|
| | | | |  | | Damian Jozefczyk (731 punktów) | >Nigdy nie masz 100% pewności.
Dokladnie! Jesli ktos powie, ze bog jej kazal zabic dzieci to wedlug mnie (jesli mowi szczerze) jest okolicznosc lagodzaca. Osoba byla indoktrynowana, bardzo wierzaca, nie jest to jej wina tylko wychowania (rodzicow, otoczenia). Ja oczywiscie jestem przeciw karze smierci w kazdym przypadku.
|
|
| |  | | Damian Jozefczyk (731 punktów) | >Argument oszczędności wysunąłem ja, więc się ustosunkuję. Po pierwsze boli mnie to, że w więzieniach jest lepsze żarcie niż w szpitalach. Jeden więzień kosztuje zbyt dużo i nie widzę powodów utrzymywania najbrutalniejszych morderców. Co do artykułu o reanimacji, to również się z nim nie zgadzam, reanimacja człowieka nie powinna się dzielić na te z większą szansą i mniejszą.
Ja rozumiem, ze moze bolec to ze wiezien ma lepsza "obsluge" niz chory w szpitalu. Jak najbardziej sie zgadzam ze nalezy to zmienic, ale nie przez kare smierci. Wystarczy zmienic rozdzial funduszy. Mysle ze jest to bardziej humanitarna metoda.
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Co o tym sadzicie?
Karą może być wszystko to, co nastąpi przed śmiercią. Śmierć nie jest żadną karą. Określenie kara śmierci to nonsens.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | Nie zgadzam się.
Uważasz, że koszmarny stres przed wykonaniem wyroku to nie kara? Może jestem jakiś głupi, ale nagrodą bym tego nie nazwał.
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Nie zgadzam się.>Uważasz, że koszmarny stres przed wykonaniem wyroku to nie kara?
Napisałem: Karą może być wszystko to, co nastąpi przed śmiercią. Stres, o którym piszesz, spełnia ten warunek. Możesz jeszcze z delikwentem robić różne inne rzeczy, ale nie możesz ukarać go śmiercią. Śmierć (po egzekucji) stwierdza nie denat, lecz lekarz.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | | Thorvoy (6588 punktów) | >Napisałem: Karą może być wszystko to, co nastąpi przed śmiercią. Stres, o którym piszesz, spełnia ten warunek. Możesz jeszcze z delikwentem robić różne inne rzeczy, ale nie możesz ukarać go śmiercią. Śmierć (po egzekucji) stwierdza nie denat, lecz lekarz.
Trochę się czepiasz. Sprawdziłem w SJP, ale "kara" była definiowana tam przez "represję", a "represja" przez "karę". Nie do końca możemy stwierdzić, czy kara śmierci rzeczywiście jest karą w ścisłym jej znaczeniu, przeto pozwalam sobie na użycie słowa zgodnie z przyjętym powszechnie jego rozumieniem.
Mogę się zgodzić, że KŚ śmierci nie karą, ale wyłącznie wtedy, kiedy delikwent pozbawiony jest świadomości bycia skazanym. Tylko, że tak się raczej nie robi, prawda?
|
|
| | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Trochę się czepiasz. Sprawdziłem w SJP, ale "kara" była definiowana tam przez "represję", a "represja"...
Nie, nie czepiam się. Chodziło mi przede wszystkim o śmierć, i o tzw. karę śmierci w kontekście jej rozumienia. Ja rozumiem śmierć podobnie jak Lukrecjusz: kiedy jest śmierć, nas już nie ma. Więc o jaką karę mogłoby tu chodzić? To, czym w chwili obecnej jest kara śmierci w krajach, w których jest wykonywana, to z mojego punktu myślenia jedynie tortury przed nicością.(Lub inaczej: śmierć jest właściwie pretekstem do torturowania). Tak więc zagadnienie wygląda dla mnie (z grubsza) tak: czy przed śmiercią należy człowieka (i jego najbliższych) maltretować?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | To jest czepianie się.
OK, niech będzie. Sama śmierć nie jest karą, w porządku? Nie wiem tylko na co to filozofowanie, skoro skazany zawsze wie o ciążącym wyroku, więc doznaje cierpień, czyli ponosi karę. Wyrok śmierci, choćby śmierci nie postrzegać w kategoriach kary, i tak wiąże się z kary poniesieniem. W dodatku bardzo paskudnej. No, chyba, że ktoś nie lubi swojego życia.
|
|
 | 1 na 1 | Kazimierz Pater (2 punktów) | Kara śmierci to jednak kara. Ma głównie wymiar społeczny. Jest przestrogą i wskazówką jak nie postępować. Drastyczną to prawda. I mało skuteczną, też prawda. Jest też w niej element zadośćuczynienia albo i zemsty po prostu, co mimo wszystkie zastrzeżenia jest prospołeczne. Czy nam się to podoba czy nie jesteśmy "zanurzeni" w społeczeństwie dla których karanie swych niesfornych członków śmiercią jest swoistym mechanizmem samoobronnym. Choć nie zawsze tak było, żeby przypomnieć społeczeństwa w których mordowano także ludzi nie dla kary a z innych powodów, np. aby zapewnić urodzaj i przetrwanie. Jest też wymiar indywidualny, ludzki. Wzdragamy się na myśl o zadawaniu śmierci, ale śmierć spełniona, śmierć jako liczba zabitych, czy to przez seryjnego mordercę, czy też wykonanych wyrokach już tak nie szokuje. Śmierć indywidualna jest też tematem tabu w współczesnym świecie, który niejako " wypychnął" ją z jej pierwotnego znaczenia. Przeciętny oglądacz "plastykowych śmierci" w mediach skonfrontowny z realnością kary śmierci czuje co najmniej dyskomfort. Kara smierci wydaje się być niemożliwa do zastąpienia w prawidłowo funkcjonujących społeczeństwach. Choć nie jest wykluczone, że tak jak nie mordujemy już ludzi by "kapusta obrodziła", tak kiedyś nie będziemy musieli stosować kary śmierci by zapewnić trwały byt społeczny.
|
|
|  | 2 na 2 | Damian Jozefczyk (731 punktów) | >Kara smierci wydaje się być niemożliwa do zastąpienia w prawidłowo funkcjonujących społeczeństwach. Choć nie jest wykluczone, że tak jak nie mordujemy już ludzi by "kapusta obrodziła", tak kiedyś nie będziemy musieli stosować kary śmierci by zapewnić trwały byt społeczny.
Jak to niemozliwa do zastapienia? Przeciez w calej UE stosowanie kary smierci jest zakazane i chyba mozemy sie chyba nazwac prawidlowo funkcjonujacym spoleczenstwem. Ba, uwazam nawet ze jestesmy bardziej "zaawansowani myslowo" niz np. USA gdzie kare sie wykonuje.
|
|
|  | 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | >>>.. Określenie kara śmierci to nonsens. >Kara śmierci to jednak kara. Śmiertelność tyczy również niewinnych. Chyba tylko mający się za nieśmiertelnych (ludzie jak bogowie?) mogliby nazywać śmierć karą, bo, jak autor wątku zdaje się sugerować, skrócenie życia komukolwiek, nie uzdrawia nikogo. > Ma głównie wymiar społeczny. Jest przestrogą Dokładniej rodzajem straszaka czyli elementem terroryzmu. >.. zemsty po prostu, co mimo wszystkie zastrzeżenia jest prospołeczne. Społeczność oparta na wendetcie? Trudno się z tym zgodzić - jakakolwiek legalizacja zabijania pozostaje legalizacją zabijania - zmienia się tylko grupa uprawnionych.
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Chyba tylko mający się za nieśmiertelnych (ludzie jak bogowie?) mogliby nazywać śmierć karą,...
Dokładnie. Kiedy jest śmierć, nas już nie ma (Lukrecjusz), a więc mówienie o jakiejkolwiek karze staje się bezprzedmiotowe. W każdym razie pojecie kary śmierci należałoby zrelatywizować do rozumienia samej śmierci.
>...legalizacja zabijania pozostaje legalizacją zabijania - ...
Czy chodzi o legalizację zbrodni?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | | setarkos (10757 punktów) | >.. do rozumienia samej śmierci. Skończona długość życia.* >Czy chodzi o legalizację zbrodni? Tak. Dokładniej o delegalizację, która nie może być faktyczna, gdy jeno częściowa.
*[Nie potrafię niestety podać wzoru na tworzenie skończoności z nieskończoności. Że G.Bruno miał podobny problem, jest małą pociechą.]
|
|
| Amol (692 punktów) | >Co o tym sadzicie?
Pozbawianie kogoś życia,gdy nie wiemy czy jest życie po życiu,jest beznadziejne.Drugą stroną możemy takiej osobie ulżyć,ponieważ życie w więzieniu jest nieustającym cierpieniem.
|
|
 | 6 na 6 | Thorvoy (6588 punktów) | Boję się myśleć, jak chciałbyś komuś ulżyć "drugą stroną".
|
|
3 na 3 | pyton357 (125 punktów) | >Witam >Kilka dni temu slyszalem w TV, ze wiekszosc Polakow jest ZA kara smierci. >Co o tym sadzicie?
Ja osobiście uważam że kara powinna być adekwatna do czynu. Lecz w wypadku morderstwa, to ciężkie życie, powinno rekompensować czyn. Więc np. ciężkie roboty w kopalni, kamieniołomach o dużym ryzyku utraty zdrowia czy życia rozwiązałoby problem. Korzyść tym większa że więzień utrzymuje rodzinę ofiary. Na zachętę można przeliczyć produktywność (odpowiednią normę) za okres np. 25 lat, po wykonaniu której delikwent wyjdzie na powierzchnię lub wolność.
|
|
 | Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | O to! To!
|
|
1 na 1 | Paolo Monstro (6146 punktów) | >Co o tym sadzicie? Myślę, że pojęcie sprawiedliwość jest w praktyce nieweryfikowalne i bardzo subiektywne. Nie sądzę też by chodziło o zemstę czy jakieś reakcje psychologiczne - wykonujący i zasądzający karę nie jest związany ze sprawą, poza tym kara może być niebolesna fizycznie. Kara śmierci jako minimalizowanie ryzyka śmierci innych osób wg mnie ma sens. Po co trzymać dożywotnio przestępcę, który ma na koncie N-ty wyrok za zabójstwo? Co taki przestępca ma do stracenia? Każde przestępstwo jakie popełni nie pogorszy mu kary, więcej niż dożywocie nie dostanie. Nie uważam kary śmierci za dobre rozwiązanie ale nie widzę sensownej alternatywy w szczególnie drastycznych przypadkach. Problem kary śmierci to wg mnie konflikt tragiczny jednak coś wybrać trzeba - ja wybieram życie potencjalnych ofiar.
|
|
2 na 2 | zachaj (5239 punktów) | Zabicie Hitlera byłoby głupotą. Taki okaz należy trzymać w klatce w celach edukacyjnych. Tak jak Charlesa Mansona.
|
|
1 na 1 | loep (28 punktów) | Jestem pod wrażeniem problemu o jakim tu rozprawiacie. Z jednej strony bardzo mnie to niepokoi, że ktoś może być za karą śmierci - czego jest wart?
Przyniesienie ulgi rodzinie ofiary? Rodzinę trzeba wesprzeć psychologicznie, medycznie, nauczyć jak cierpieć - jeśli jeszcze się tego nie nauczyła i uważa, że szczęście można osiągnąć się poprzez ujście swojej złości, czy rozpaczy.
Sprawcy trzeba pomóc zarówno psychologicznie jak i medycznie, odbywa karę pozbawienia wolności itd. Jest takim samym człowiekiem jak my.
|
|
 | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >Sprawcy trzeba pomóc zarówno psychologicznie jak i medycznie, odbywa karę pozbawienia wolności itd. Jest takim samym człowiekiem jak my.
To może garść przemyśleń wypływających z ust morderców.
Albert DeSalvo: "It wasn't as dark and scary as it sounds. I had a lot of fun...killing somebody's a funny experience."
Arthur Shawcross "She was giving me oral sex, and she got carried away . . . So I choked her."
Carl Panzram "I believe the only way to reform people is to kill them"
Charles Manson "You know, if i wanted to kill somebody, i'd take this book and beat you to death with it. and i wouldn't feel a thing. it'd be just like walking to the drug store."
David Berkovitz "I didn't want to hurt them, I only wanted to kill them."
David Bullock "He started messing with the christmas tree, telling me how nice the christmas tree was. So I shot him."
itd. itp.
To nie są "tacy sami" ludzie.
|
|
|  | | Damian Jozefczyk (731 punktów) | >To nie są "tacy sami" ludzie.
To sa chorzy ludzie, co nie oznacza, ze chorych nalezy zabijac. Nalezy ich zamknac zeby juz nigdy nie mogli skrzywdzic. Jednak ich choroba psychiczna nie upowaznia nas do ich zabijania. Moze zostali tak po prostu wychowani, moze cos sprawilo ze tacy sa, moze to nie jest tak oczywiste ze sa potworami. Czy ludzie rodza sie potworami, czy to ich wina?
|
|
| |  | | spellbinder (8577 punktów) | >Czy ludzie rodza sie potworami, czy to ich wina?
Jestem przeciwny zwalaniu odpowiedzialności za własne czyny na mamusię i tatusia/państwo, zły system edukacji, czy zestaw genów. Człowiek również ma możliwość dokonywania wyborów - sam fakt posiadania danej cechy nie zmusza do jej używania. To, że ktoś nie umie osiągnąć satysfakcji seksualnej w inny sposób niż kogoś np. dusząc nie oznacza, że musi dusić ludzi, a już na pewno nie jest rodzajem zwolnienia z odpowiedzialności.
Zamordowanie człowieka to nie jest odruch, taka rzecz, która się przypadkowo zdarza.
|
|
 | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >Jest takim samym człowiekiem jak my.
Na poziomie budowy anatomicznej zapewne tak.
|
|
 | 2 na 2 | Adam Gliniany (398 punktów) | >Jestem pod wrażeniem problemu o jakim tu rozprawiacie. Z jednej strony bardzo mnie to niepokoi, że ktoś może być za karą śmierci - czego jest wart?
Kara śmierci (poza oczywistym elementem psychologicznym) ma jednego, ogromnego plusa: pozwala oszczędzić pieniądze trwonione (to dobre słowo!) na trzymanie w ośrodkach penitencjarnych osobników nie poddających się resocjalizacji. Jakkolwiek okropne by Ci się to nie wydawało, są to środki "utopione" w imię szczytnych "zasad moralnych", które akurat osobnicy będący zagrożeni wspomnianą karą mają głęboko gdzieś.
|
|
|  | 1 na 1 | Thorvoy (6588 punktów) | No to do kamieniołomów, szamba czyścić, buty szyć. W ramach siłowni niech więzień napędza dynamo, by oświetlić sobie celę. Niech zarabia na siebie, a nadwyżki odda społeczeństwu.
A w razie, gdyby ktoś taki okazał się po latach niewinny, albo odkrytoby nadzwyczajne okoliczności łagodzące, które powinny były zmniejszyć mu wyrok, który odsiedział, zawsze można wypłacić mu rekompensatę pieniężną, która pozwoli nacieszyć się straconym niepotrzebnie życiem.
|
|
| |  | 1 na 1 | Adam Gliniany (398 punktów) | >No to do kamieniołomów, szamba czyścić, buty szyć. W ramach siłowni niech więzień napędza dynamo, by oświetlić sobie celę. Niech zarabia na siebie, a nadwyżki odda społeczeństwu.
To też jest metoda, i nawet mi się podoba. Podobno (nikt mi pod nos wyliczeń nie dał) taniej jest jednak trzymać za kratą niż ochraniać w czasie pracy, żeby nie uciekli. Osobiście nie wierzę, to raczej indolencja naszego systemu penitencjarnego.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Thorvoy (6588 punktów) | A co powiesz na taki wynalazek?
Każdy z więźniów w zakładzie pracy ma zdalnie sterowaną obrożę z paralizatorem. Więzienny nadzorca jest jeden, obserwuje wszystko przez kamery, a więźniowie nie mają dostępu do jego pomieszczenia. W razie wystąpienia podejrzanych zachowań nadaje ostrzeżenie przez interkom. W przypadku niepodporządkowania się, aktywuje konkretną obrożę. Jeśli więźniów jest dużo i wszyscy lub większość spróbują metody "w kupie siła", wciska się guziczek odpowiedzialny za aktywację wszystkich paralizatorów. Oczywiście, jeśli strażnik ma to czas, mógłby np. wykluczyć z neutralizacji osoby, które nie próbują świrować. Większą ilość strażników brałoby się tylko na rozpoczęcie i zakończenie pracy.
Obroże można byłoby wzbogacić o nadajniki informujące o położeniu. Jeśli więzień przekroczy wyznaczoną strefę, dostaje sygnał dźwiękowy oznajmiający, że ma, powiedzmy 5 sekund na powrót zanim zostanie powalony przez zainstalowaną baterię.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Adam Gliniany (398 punktów) | >A co powiesz na taki wynalazek? (...)
Ok, też lubię fantastykę ale żyjemy (a przynajmniej ja) w Bolandzie. Masz jakiś konkret? Bo ładną ideą mnie nie przekonasz. Nawet dopuszczając Twój pomysł do realizacji (wiemy, ile kosztuje wprowadzenie samych elektronicznych obrączek dla niektórych więźniów, bez systemów taserowych - swoją drogą, te kwoty wołają o pomstę) wprowadzenie kary ostatecznej wychodzi taniej. I skuteczniej.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | Ta fantastyka jest mniej skomplikowana niż zawartość Twojego komputera. Dowcip polega na tym, że dziedzina jest niszowa, obroże w potrzebnych ilościach nie przynosiłyby odpowiedniego zysku producentom, gdyby były sprzedawane w rozsądnych cenach, więc pewnie będą słono kosztować.
Chyba, że ogłosi się przetarg, proponując akceptowalną cenę wyrobu. Jak duzi nie chcą zajmować się drobnicą, to jakaś mniejsza firemka pewnie by się zgodziła. Albo zamówić kontener tego ustrojstwa w Chinach. Tam wszystko od ręki zrobią za 10x mniejsze pieniądze niż tutaj.
Co prawda nie znam się, ale nie sądzę, by wielkim problemem było zamontować na obroży nadajnik/odbiornik, paralizator i odpowiedni układ scalony odpowiadający za raptem dwie funkcje (paraliżowanie i ostrzeżenie dźwiękowe).
|
|
| | | | | |  | | pyton357 (125 punktów) | > Ta fantastyka jest mniej skomplikowana niż zawartość Twojego komputera. Dowcip polega na tym, że dziedzina jest niszowa...Dość spora ta nisza, mogłaby objąć kilkadziesiąt tysięcy skazanych.
|
|
| | | | |  | | pyton357 (125 punktów) | > Nawet dopuszczając Twój pomysł do realizacji (wiemy, ile kosztuje wprowadzenie samych elektronicznych obrączek dla niektórych więźniów, bez systemów taserowych - swoją drogą, te kwoty wołają o pomstę) wprowadzenie kary ostatecznej wychodzi taniej. I skuteczniej. Co do kosztów, to odniosłem wrażenie że są sztucznie zawyżone. W końcu "komisja budżetowa polityków" musi na czymś zarobić (podpisy na kontrakcie), a i system penitencjarny zrekompensować swoje straty budżetowe (zmniejszyła mu się liczba "pacjentów" a obsługa i budynki stoją dalej. Ale i tak sumarycznie "obrączkowanie" jest znacznie mniej kosztowne (bo jednorazowe), niż w wypadku trzymania w więzieniach (odpadają strażnicy i ich wyposażenie, media, itp.). Więc popieram ten pomysł.
|
|
| | | |  | | pyton357 (125 punktów) |
>Każdy z więźniów w zakładzie pracy ma zdalnie sterowaną obrożę z paralizatorem. To nic nowego, film "Obroża", pokazał jaki praktyczny użytek można z tego zrobić. Tyle że konsekwencje odstępstwa (ucieczka, atak na klawisza) kończyły się urwaniem głowy delikwenta przez mikro-ładunek C4.
Swoją drogą łatwo przychodzi karanie człowieka śmiercią i wymyślanie sposobów uśmiercania, ale czy nie warto zastanowić się nad sposobami likwidacji przyczyn powodujących tego rodzaju przestępstwa.
|
|
| | | | |  | | Thorvoy (6588 punktów) | > [...] czy nie warto zastanowić się nad sposobami likwidacji przyczyn powodujących tego rodzaju przestępstwa.
Teraz mówimy akurat a usprawnieniach systemu penitencjarnego, ale masz rację. Trzeba popracować nad jednym i drugim.
|
|
4 na 4 | bafiozo (717 punktów) | Jako ateista nie wyobrażam sobie faktu przywrócenia kary śmierci. Kim niby jestem, by decydować o czyimś życiu lub śmierci?! Kto mi dał zdolność do nieomylnych wyroków, kto mi dał dar jasnowidzenia, bym mógł stwierdzić z całą pewnością, że skazany się nie odmieni?! Kiedy słyszę osobę religijną, która domaga się przywrócenia ostatecznej "kary", to ewentualnie jestem w stanie to jakoś zrozumieć (piekło itd.), ale kiedy słyszę ateistę, mającego takie samo stanowisko, to jedynym słowem, które ciśnie mi się na usta jest HIPOKRYZJA! Osoby traktujące życie ziemskie, jako jedyne i niepowtarzalne, chcą je odbierać innym! To jest iście barbarzyńska metoda odreagowania nienawiści i agresji. Czy aby na pewno tego typu zemsta jest konieczna, by uzyskać poczucie sprawiedliwości? Ktoś powie, że to taki straszak, co?! A słyszeliście o zabójstwach w afekcie, albo niepoczytalności katów? Czy kara śmierci w USA zmniejszyła ilość morderstw?! Wątpię, by psychopata albo seryjny morderca, rozważał ewentualność utraty życia na krześle. Większość cywilizowanego świata, nie stosuje tego rodzaju haniebnych i nieludzkich praktyk, aż tu nagle pojawia się grupa osób (spora grupa niestety), która domaga się powrotu do "wieków ciemnych". Po prostu brak słów... Mój wywód pragnę skończyć słowami Stanisława Ignacego Witkiewicza: "Ludzkość - ohydna banda! Czyż była gdzie u zwierząt kara śmierci, pozbawienia wolności i tortury? (...) Potwornie drogo zapłaciliśmy za ten kawałek kory mózgowej, przy którego pomocy tak wyraźnie widzimy naszą i wszelkiego stworzenia metafizyczną nędzę." A teraz możecie obrzucić mnie błotem. Peace!
|
|
 | 1 na 1 | Maciej Malinowski (353 punktów) | Jak zawsze w życiu, nic nie jest czarne albo białe.Co do braku kary śmierci w świecie zwierząt, tak nie ma czegoś takiego w rozumieniu ludzkim. Jednak w świecie zwierząt istnieją osobniki bardziej agresywne i mniej agresywne, oczywiście podłoże jest zazwyczaj inne niż u ludzi. W świecie zwierząt silniejszy wygrywa, nie ważne są motywy, o ile w przypadku zwierząt możemy mówić o motywach. Raczej instynkty, te nie kierują się racjonalizmem. Jak w świecie ludzi reagować na takie zachowanie?. Ewolucja i cywilizacja dała nam zdobycze w postaci prawa, rozumu, podejmowania decyzji w oparciu o fakty i dowody. W imię czego, mamy rezygnować z tych zdobyczy?. Jesteśmy istotami społecznymi i w imię dobra większości potrafimy wznieść się ponad instynkty. Dlaczego mielibyśmy nie korzystać z możliwości eliminacji jednostek stanowiących zagrożenie dla ogółu?. Pomyłki, tak to ogromny problem, ale jesteśmy w stanie je mocno zminimalizować, po za tym w przypadku wątpliwości zawsze można zastosować karę więzienia. Nie widzę racjonalnego powodu by oszczędzać jednostki niebezpieczne - szczególnie recydywistów. Być może to radykalna postawa, wielu zarzuci brak humanitaryzmu, ale taki jest mój pogląd na ten temat.
Czy nie starczy, że ogród jest piękny? Czy muszą w nim jeszcze mieszkać wróżki?
|
|
|  | | pyton357 (125 punktów) | >Jak zawsze w życiu, nic nie jest czarne albo białe.Co do braku kary śmierci w świecie zwierząt, tak nie ma czegoś takiego w rozumieniu ludzkim. Jednak w świecie zwierząt istnieją osobniki bardziej agresywne i mniej agresywne, oczywiście podłoże jest zazwyczaj inne niż u ludzi. W świecie zwierząt silniejszy wygrywa, nie ważne są motywy, o ile w przypadku zwierząt możemy mówić o motywach. Raczej instynkty, te nie kierują się racjonalizmem.
Nie zupełnie się z tym zgadzam, natura bezwzględnie eliminuje jednostki nie tyle groźne co słabsze i chore, i tu jest różnica. A karą śmierci dla zwierzęcia np. stadnego, jest alienacja to powolna śmierć, równie o ile nie bardziej okrutna, jak posadzenie w zamknięciu i zachowanie humanitaryzmu wobec skazanego.
|
|
| |  | 2 na 2 | Maciej Malinowski (353 punktów) | >Nie zupełnie się z tym zgadzam, natura bezwzględnie eliminuje jednostki nie tyle groźne co słabsze i chore, i tu jest różnica. A karą śmierci dla zwierzęcia np. stadnego, jest alienacja to powolna śmierć, równie o ile nie bardziej okrutna, jak posadzenie w zamknięciu i zachowanie humanitaryzmu wobec skazanego.
A ja widzę jednak podobieństwo. Jednostka słaba dla stada zwierząt jest zagrożeniem (zmniejsza się w tym wypadku mobilność stada), pozostawienie osobnika to rychła śmierć "z rąk" drapieżnika. Oczywiście to duże uproszczenie, ale skutek i przyczyny (bezpieczeństwo versus zagrożenie dla ogółu) podobne.
Nie wziąłem pod uwagę jeszcze jednego aspektu - zemsta (wydźwięk tego słowa jest bardzo pejoratywny, nie do końca słusznie)i poczucie sprawiedliwości, obie ze świata ludzkiego. Moim zdaniem zemsta w postaci kary śmierci w takich sytuacjach daje równowagę psychiczną członkom społeczności i na pewno jest rodzajem straszaka dla potencjalnych morderców, na ile skutecznym, inna dyskusja. Wielu powstrzyma, a jeśli powstrzyma choćby jednego to moim zdaniem już warto.
Czy nie starczy, że ogród jest piękny? Czy muszą w nim jeszcze mieszkać wróżki?
|
|
|  | | pyton357 (125 punktów) | >Jak zawsze w życiu, nic nie jest czarne albo białe.Co do braku kary śmierci w świecie zwierząt, tak nie ma czegoś takiego w rozumieniu ludzkim. Jakiś czas temu oglądałem na Discovery, relację z życia goryli, a dokładnie zakatowania jednego z nich przez resztę stada, czy była dokonana kara śmierci, tak przynajmniej relacjonował to naukowiec badający tę grupę od lat. Drugi przykład z tego samego źródła, dotyczył życia delfinów, gdzie zachowania są całkowicie zbieżne z ludzkimi.
|
|
3 na 3 | plodzien (7378 punktów) | > Ja nie skazalbym na smierc ani Hitlera, ani Stalina, ani Mao Zedong'a. Wolalbym aby dostali > dozywocie za kratkami. Uwazam, ze zabicie innego czlowieka czyni z kata takiego samego potwora - to >nie jest sprawiedliwosc. >
Otwieram 25 w tym dniu posiedzenie sądu polowego BNdKŚ:
SS-Brigadeführer und Generalmajor der Polizei Franz Kutschera.... - Jawohl! .... dowódca SS i Policji na tzw. dystrykt warszawski tak zwanego Generalnego Gubernatorstwa. - Jawohl! Kutschera! Nie udzieliłem wam głosu. Moje wypowiedzi nie mają charakteru pytań a stwierdzeń znanych mi faktów. Nie oczekuję więc dalszego tępego potwierdzania tego, co mówię. ...... ..... z zawodu ogrodnik - stąd być może skłonność do przesadzania w działaniach na każdym polu. Również w przeprowadzaniu masowych egzekucji ulicznych.
- W czyich rękach jestem?
Zostaliście schwytani przez polską podziemną organizację o nazwie BNdKŚ.
- Słyszałem jedynie o Heimatarmee zwaną AK i grupkach bolszewickich bandytów. BNdKŚ najwyraźniej nie rozpracowaliśmy. Pragnę zapytać jeszcze: kiedy zostanę rozstrzelany?
Pełna nazwa naszej organizacji to: Bezwarunkowe NIE dla Kary Śmierci. Decyzja o waszym schwytaniu została podjęta jako działanie uprzedzające zamiar AK o wykonaniu na was kary śmierci. Znajdujecie się w naszym podziemnym (dosłownie) więzieniu, gdzie na mocy wyroku zostaliście osadzeni dożywotnio w celu przejścia procesu resocjalizacyjnego. Jeśli proces ten będzie przebiegał pomyślnie - macie prawo ubiegać się o zwolnienie, jednakże nie wcześniej niż po upływie pięciu lat.
- Gdzie znajduje się to więzienie, widzę, że to duży obiekt. Pragnę już teraz podziękować za doskonałe jedzenie.
W wyniku działań organizacji i zbiórki funduszy w całym kraju - obiekt mógł zostać wybudowany pod Puszczą Kampinoską. Zwozimy tutaj co bardziej "wyrywnych" funkcjonariuszy ss i gestapo, jak również hitlerowskich współpracowników spośród innych narodowości i w ogóle ludzi przychwyconych na zadawaniu śmierci. Wy na przykład będziecie dzielić celę z Szymonem Spitzem - przywódcą krakowskich konfidentów żydowskich, którzy wydali na śmierć setki współbraci, oraz jedynym ocalałym członkiem jednej z rodzin, który w akcie zemsty i działając z niskich pobudek - gołymi ręcami udusił jednego z podwładnych Spitza.
- Nie będę siedział z Żydami!
Widząc, że proces resocjalizacyjny przebiegać będzie długo - w tym momencie przedłużam możliwość ubiegania się o zwolnienie z pięciu do dziesięciu lat. Straż! Odprowadzić więźnia do celi. Następny!
|
|
3 na 3 | waldeck77 (4307 punktów) | Dlaczego niby ateizm miałby się wiązać z tolerowaniem zwyrodnialców i bandytów? Żyję tylko tu i teraz, nie otrzymam po śmierci żadnej rekompensaty czy drugiego życia, więc tym bardziej muszę dbać o życie doczesne, swoje i innych ludzi. Normalnych ludzi, a nie wspomnianych bandytów i zwyrodnialców, których dla dobra tych normalnych trzeba skutecznie eliminować. Właśnie z perspektywy religijnej surowe karanie np. mordercy jest mniej logiczne. Bo skoro ofiara ma powędrować po śmierci do miejsca bez porównania lepszego niż ziemia, gdzie będzie doskonale szcześliwa, to na dobrą sprawę morderca wyrządza jej przysługę, więc po co go surowo karać?
|
|
 | 2 na 2 | Thorvoy (6588 punktów) | >Dlaczego niby ateizm miałby się wiązać z tolerowaniem zwyrodnialców i bandytów?
Przede wszystkim nie równaj braku poparcia dla KŚ z tolerowaniem zwyrodnialstwa. To nie to samo.
Niechęć do kary ostatecznej wynika z uznania, że odebranie życia równa się nieodwracalnemu odebraniu człowiekowi kompletnie wszystkiego. Brak poparcia dla KŚ nie wynika tyle z samego ateizmu, co z jego filozoficznych implikacji, do których często należy pogląd, że życie jest wartością najwyższą i decyzja o nim nie może być wynikiem postanowień organów władzy.
|
|
1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | Jestem zdania, że kara śmierci jest barbarzyństwem i nie jest żadną karą. Ale gdyby skazany bezapelacyjnie na dożywocie był skłonny ją przyjąć dobrowolnie to w sumie dlaczego nie?
Kiedyś we Włoszech protestowali tacy za jej przywróceniem, bo woleli śmierć niż dożywotnie zapuszkowanie. Powstaje pytanie, czy to by nie było dla nich zbytnią łaską? Osobiście bym im tej łaski nie odmawiał.
|
|
5 na 5 | wojtek. (1061 punktów) | >Uwazam, ze zabicie innego czlowieka czyni z kata takiego samego potwora - to nie jest sprawiedliwosc.
Czyli wedle Ciebie, wyzwoleni więźniowie niemieckich obozów zagłady, dokonujący samosądów i zabijający swoich oprawców, są takimi samymi potworami jak esesmani, a osoby wydające i wykonujące wyrok śmierci na Rudolfie Hoessie i innych zbrodniarzach wojennych, są takimi samymi zbrodniarzami?
Powiedz proszę, czy człowiekiem według Ciebie jest niejaki Otto Moll, szef krematoriów i jeden z największych oprawców w obozie Auschwitz-Birkenau, który dla zabawy rzucał w płomienie żywe kobiety i dzieci (więcej o jego wyczynach możesz przeczytać choćby na angielskiej, albo polskiej wikipedii)?. A jeśli nazywasz człowiekiem, takiego zwyrodniałego mordercę, to jak nazywasz osoby które żyją uczciwie i nikomu nigdy żadnej krzywdy nie wyrządziły?
|
|
| Adam Gliniany (398 punktów) | >Wezmy pod uwage USA - wiekszosc stanow wykonuje kare smierci (pomijajac juz fakt, ze atakuja kogo sie da nie zwazajac na zabitych).
Pomijając brak plfontów (serio - pomóc Ci je ustawić? często się da!) to ja poproszę dowód na poparcie tej bzdury.
|
|
| Besaleelem (160 punktów) | jeśli kara nie zapobiegnie przestępstwu nie ma sensu
|
|
| konserwatysta2 (954 punktów) | Bezwyznaniowy komunizm był systemem, gdzie wyroków śmierci wykonywano chyba najwięcej w historii (leninizm i stalinizm), więc nie widzę tu takiego związku.
>Kara smierci nie jest na pewno sprawiedliwoscia, jest zemsta, nie pomoze ani ofierze, ani rodzinie ofiary Tu nie chodzi o zemstę, chociaż część, a może nawet większość ludzi rzeczywiście może się nią kierować. Mnie jednak wola większości nie interesuje.
Kara śmierci jest jak najbardziej sprawiedliwa, jak każda kara za popełniane przestępstwa. Właśnie z uwagi na to, że życie ludzkie posiada wartość najwyższą (choć nie bezwzględną), to ci co te życie komuś świadomie odbierają nie zasługują na to, aby żyć. Zasada "jeśli zabijesz, to zginiesz" jest jak najbardziej słuszna.
Trochę inaczej jest w czasie wojny. Tu obowiązuje zasada: "jeśli nie zabijesz, to sam zginiesz".
|
|
 | | Besaleelem (160 punktów) | >Kara śmierci jest jak najbardziej sprawiedliwa, jak każda kara za popełniane przestępstwa. wyłącznie na mocy paragrafu
>Właśnie z uwagi na to, że życie ludzkie posiada wartość najwyższą (choć nie bezwzględną), to ci co te życie komuś świadomie odbierają nie zasługują na to, aby żyć. życie ludzkie posiada wartość najwyższą, a w szczególności te własne bo jak sam powiedziałeś czasem "jeśli nie zabijesz, to sam zginiesz".
|
|
1 na 1 | VaeSapiens (237 punktów) | Witam. Z różnych pobudek jestem przeciwko karze śmierci. Opieram to głównie na tych punktach:
a) Sam system sprawiedliwości jest barbarzyński, zwłaszcza system kary (niemal biblijny). Nie mogę doczekać się (w przenośni, pewnie nigdy tego nie zobaczę) gdy nasz gatunek, będzie na tyle "dojrzały" aby opuścić cały ten system zastraszania. b) Wraz z nowymi dowodami, coraz więcej zachowań aspołecznych wiążemy z defektami neurologicznymi. Według prawa, człowiek chory umysłowo/fizycznie nie może być poddawany karze śmierci. I co z tymi, którzy "cieszą się" z zabijania? Czy można uznać, że są pod wpływem narkotyków, jeśli w ich mózgu wydziela się ogromna ilość endorfin (opioidy)? c) Nigdy nie słyszałem, aby rodzice np zakatowanej dziewczynki cieszyli się, że sprawca już został zamordowany. Więcej, powiem, że oficjalne i szczere przeprosiny (jak absurdalnie miałoby to zabrzmieć) spowodowałyby lepszy "efekt leczniczy" dla tak zniszczonej rodziny. Zabicie sprawcy na pewno nikomu nie pomoże. d) Gdyby istniał sposób, w którym sprawcę dałoby się "wyleczyć" z socjopatycznych zachowań mógłby powrócić do społeczeństwa i wykonywać normalną pracę. Jednak z tego co mi wiadomo, dziś psychiatria i neurologia nie znają skutecznych terapii, a jedynie te wątpliwe.
Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | MJ#23 (103 punktów) | >Ja nie skazałbym na śmierć ani Hitlera, ani Stalina, ani Mao Zedong'a. Wolałbym aby dostał dożywocie za kratkami.
Dożywocie za kratkami na nasz koszt? Nie, dziękuję.
Jestem ateistką, w trakcie zdobywania wyższego wykształcenia, a jestem za karą śmierci. Jednak trzeba by najpierw ulepszyć system sądownictwa, bo faktycznie pomyłki istnieją... W Stanach może gdyby nie te gangi uliczne, ludzie mieliby inne zdanie. Sama bym się nie czuła bezpieczna, żyjąc w takim państwie. Najgorsze jest to, że nic z tym nie robią. Ilu niewinnych ludzi zginęło przez takie uliczne porachunki. I teraz jeszcze taką osobę utrzymywać w więzieniu, bo kara śmierci jest niehumanitarna? Bez sensu.
>Uważam, ze zabicie innego człowieka czyni z kata takiego samego potwora - to >nie jest sprawiedliwość.
To dla Ciebie nie jest sprawiedliwe. Dla mnie jest. Każdy ma swoją własną moralność. Skoro nie zostaną ukarani w piekle, bo ono nie istnieje, to trzeba mu to zafundować tu i teraz. Na tym świecie.
"W ciągu całego życia człowiek nie tyle jest, ile stwarza siebie." F.Dostojewski
|
|
 | | Damian Jozefczyk (731 punktów) | >To dla Ciebie nie jest sprawiedliwe. Dla mnie jest. Każdy ma swoją własną moralność. Skoro nie zostaną ukarani w piekle, bo ono nie istnieje, to trzeba mu to zafundować tu i teraz. Na tym świecie.
Dlaczego kara dozywocia nie jest wystarczajaca? Jesli chodzi o pieniadze, to ja tez jestem za tym aby na siebie zarabiali.
|
|
|  | | MJ#23 (103 punktów) | >Jeśli chodzi o pieniądze, to ja tez jestem za tym aby na siebie zarabiali.
Myślę, że gdyby zaczęli na siebie zarabiać, to ich życie zaczęłoby przypominać życie każdego przeciętnego obywatela, tylko nieco ograniczone. Poza tym, musieliby być pod stałym nadzorem, to jednak generowałoby i tak dodatkowe koszty.
"W ciągu całego życia człowiek nie tyle jest, ile stwarza siebie." F.Dostojewski
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|