Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ciężko mi to zrozumieć

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
21-11-2017 19:00Adam Łasiński (13 punktów)Ciężko mi to zrozumieć
Ocena 2 na 2
Witam, mam 14 lat (2 gimnazjum). chciałbym poruszyć temat jaki mnie dołuje od jakiegoś czasu. Pośród uczniów są "zasady" które dla mnie są bardzo dziecinne. Nie można porozmawiać z nikim poważnie i na poziomie inteligentnego człowieka. Wszyscy obracają każde słowo w żart. Próbowałem porozmawiać z nauczycielami czy psychologami szkolnymi, nie dlatego że mi coś dolega lub chcę się wygadać, lecz po prostu mam potrzebę porozmawiać dojrzale, poważnie. bezskutecznie.
Nie ma możliwości porozmawiania z koleżanką, ponieważ nie wiem z jakiego powodu jest to brane od razu za powód do śmiania się i dogryzania. Osobiście przestałem się tym przejmować.
Jednak jeśli chodzi o stosunki w klasie/szkole są na bardzo dobrym poziomie. Wszystko się zmienia gdy jak już wspomniałem próbuje porozmawiać bardziej dojrzale i o ważniejszych rzeczach niż np: obgadywanie innych i oglądanie nowych e-papierosów.
nie potrafię tego zrozumieć. Przyszłość naszego kraju jest w rękach młodych ludzi, takich jak ja. Ale gdy widzę poziom moich rówieśników, to naprawdę można się zdziwić. Myślę że wszyscy po jakimś czasie dojrzeją ale do tego czasu co mam zrobić? Napisałem to tak naprawdę aby usłyszeć wasze propozycje i komentarze na temat mojej sytuacji. Chciałbym podzielić się z kimś moim światopoglądem i poglądem religijnym.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

ZaKotem (8733 punktów)
Nic na to nie poradzisz. Zawsze o poważniejszych sprawach możesz pogadać na forach intetnetowych - tylko wtedy nie pisz, że masz 14 lat, bo z kolei ciebie nie będą traktować poważnie.
Adam Łasiński (13 punktów)
>Nic na to nie poradzisz. Zawsze o poważniejszych sprawach możesz pogadać na forach intetnetowych - tylko wtedy nie pisz, że masz 14 lat, bo z kolei ciebie nie będą traktować poważnie.

Przyznam ci rację. Jednak wolałbym porozmawiać z kimś twarzą w twarz
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Rozmawiaj z ludźmi. I bądź ostrożny z wybieraniem - tj. nie daj się wpędzić
w żadną pułapkę w rodzaju środowisk zamkniętych - przebudzenie w postaci kontaktu
ze "średnią krajową" później może być bolesne.

Sugerowałbym naukę wszystkiego, czego się da - języków, historii (faktów, nie
interpretacji i życzeniowej wersji dziejów), matematyki, programowania,
przedmiotów przyrodniczych i zwiedzaj świat, póki możesz.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Skoro poziom dorosłych jest żenujący, to trudno się dziwić, że z młodymi jest kiepsko.


"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
21-11-2017 19:42 
 Ocena 2 na 2
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>Skoro poziom dorosłych jest żenujący, to trudno się dziwić, że z młodymi jest kiepsko.

A jak jest z tobą? Jesteś żenującym dorosłym? Czy młodym, z którym kiepsko?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Znów bredzisz. I znów jest o olsonie

Oj typie, typie... Słabo.

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
21-11-2017 23:27 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>Znów bredzisz. I znów jest o olsonie

Nie możesz przecież odczytać niczego osobie inaczej niż bredni - pozostań
bezpieczny.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie możesz przecież odczytać niczego osobie inaczej niż bredni

Skąd taki wniosek? Uważasz, że te wypociny, które wypisałeś powyżej to nie brednie?

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
22-11-2017 15:32 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>>Nie możesz przecież odczytać niczego osobie inaczej niż bredni
>Skąd taki wniosek?

To nie wniosek, to diagnoza.

> Uważasz, że te wypociny, które wypisałeś powyżej to nie brednie?

Jeśli pocisz się przy pisaniu, nie myśl, że ma tak także twoje piszące
otoczenie. A najlepiej zdejmij sweterek.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>Nie możesz przecież odczytać niczego osobie inaczej niż bredni
>>Skąd taki wniosek?
>To nie wniosek, to diagnoza.

Czyli diagnoza znikąd? Jak diagnoza może nie być wnioskiem? Znów sobie przeczysz <zieeew>

>> Uważasz, że te wypociny, które wypisałeś powyżej to nie brednie?
>Jeśli pocisz się przy pisaniu, nie myśl, że ma tak także twoje piszące
>otoczenie. A najlepiej zdejmij sweterek.

Wypociny czyli głupi tekst. Ty go napisałeś.

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
22-11-2017 17:03 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>>>>Nie możesz przecież odczytać niczego osobie inaczej niż bredni
>>>Skąd taki wniosek?
>>To nie wniosek, to diagnoza.
>Czyli diagnoza znikąd?

Może i znikąd, ale prawidłowa - albowiem zaprawdę fajnie wierzgasz.

> Jak diagnoza może nie być wnioskiem? Znów sobie przeczysz <zieeew>

Po drugiej stronie forum pod nickiem olson widzę pajaca i trolla;
taka jest diagnoza, a wnioskowań (wartych wzmianki) było po drodze
na tyle mało, że - sam rozumiesz. Nie jesteś tego terminu wart.

>>> Uważasz, że te wypociny, które wypisałeś powyżej to nie brednie?
>>Jeśli pocisz się przy pisaniu, nie myśl, że ma tak także twoje piszące
>>otoczenie. A najlepiej zdejmij sweterek.
>Wypociny czyli głupi tekst. Ty go napisałeś.

Przeraziłbym się, gdybyś uznał mój tekst za mądry. I niniejszym
czapkuję - możesz odtrąbić zwycięstwo i obalenie.

PS Choć może najpierw warto odnieść się uczciwie do pytania
"A jak jest z tobą? Jesteś żenującym dorosłym? Czy młodym, z którym kiepsko? "
A może jest nieuczciwie postawione? Hę?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>>>>>Nie możesz przecież odczytać niczego osobie inaczej niż bredni
>>>>Skąd taki wniosek?
>>>To nie wniosek, to diagnoza.
>>Czyli diagnoza znikąd?
>Może i znikąd, ale prawidłowa - albowiem zaprawdę fajnie wierzgasz.

Rozłożenie powyższej wypowiedzi na czynniki pierwsze:

1. projekcja - wierzgający marny troll zarzuca swoje zachowanie innym
2. przyznanie, że ta pseudodiagnoza jest znikąd
3. przyznanie się do tego, że poglądy znikąd są wg ciebie prawidłowe



Jedną krótką wypowiedzią strzeliłeś sobie trzy razy w stopę. Niezły wyczyn

>> Jak diagnoza może nie być wnioskiem? Znów sobie przeczysz <zieeew>
>Po drugiej stronie forum pod nickiem olson widzę pajaca i trolla;
>taka jest diagnoza, a wnioskowań (wartych wzmianki) było po drodze
>na tyle mało, że - sam rozumiesz. Nie jesteś tego terminu wart.

Podejrzewam, że gdy to pisałeś zaparowały ci okulary <- równie merytoryczny "argument" jak twój, więc twój się kasuje Możesz teraz odpisać na swoim poziomie "no chyba twoja stara", a ja odpowiem "chyba twoja" i się skasuje. Marne.


>PS Choć może najpierw warto odnieść się uczciwie do pytania
>"A jak jest z tobą? Jesteś żenującym dorosłym? Czy młodym, z którym kiepsko? "
>A może jest nieuczciwie postawione? Hę?

Jest postawione bez logicznego związku z moją wypowiedzią. Właściwie modelowo wynika z jej niezrozumienia, bo pisałem o zjawisku, a ty znów o olsonie.

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
22-11-2017 21:01 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>>>Czyli diagnoza znikąd?
>>Może i znikąd, ale prawidłowa - albowiem zaprawdę fajnie wierzgasz.
>Rozłożenie powyższej wypowiedzi na czynniki pierwsze:

Widzisz w wypowiedzi mnożenie? Ja nie, więc skąd czynniki?
Zaparowały ci stłuczone przez kolegów w szkole patrzałki?

>1. projekcja - wierzgający marny troll zarzuca swoje zachowanie innym

Po raz wtóry - to marny zarzut, bo stosuje się też do ciebie. I nie
jestem pierwszy, który to zauważa i którego zdanie lekceważysz i
prostacko odbijasz w lustrze. Stąd wniosek, żeś niewart.

>2. przyznanie, że ta pseudodiagnoza jest znikąd

"może" to nie przyznanie, więc albo odszczekaj kłamstwo, albo
przyznaj, żeś skłamał.

>3. przyznanie się do tego, że poglądy znikąd są wg ciebie prawidłowe
>

Prawidłowość wynika z twojego wierzgania - mechanizm stołu i nożyc.

>Jedną krótką wypowiedzią strzeliłeś sobie trzy razy w stopę. Niezły wyczyn

Na razie odpaliłeś kilka kapiszonów i nawdychałeś się dymu, ale
niech ci będzie - miej coś od okrutnego świata, który cię nie
docenia

>>> Jak diagnoza może nie być wnioskiem? Znów sobie przeczysz <zieeew>
>>Po drugiej stronie forum pod nickiem olson widzę pajaca i trolla;
>>taka jest diagnoza, a wnioskowań (wartych wzmianki) było po drodze
>>na tyle mało, że - sam rozumiesz. Nie jesteś tego terminu wart.
>Podejrzewam, że gdy to pisałeś zaparowały ci okulary

Niestety, cierpię na zdrowy wzrok. Dodatkowo niezły słuch i
niedziurawiejące zęby.

Co do twoich zmysłów - nie są istotne w tym, co zdarza ci się
palnąć, istotna jest zawartość czaszki. Nie tyle w materialnym
sensie, o stan idzie przecież.

>>>"A jak jest z tobą? Jesteś żenującym dorosłym? Czy młodym, z którym kiepsko? "
>>A może jest nieuczciwie postawione? Hę?
>Jest postawione bez logicznego związku z moją wypowiedzią. Właściwie modelowo wynika z jej niezrozumienia, bo pisałem o zjawisku, a ty znów o olsonie.

Jest postawione z logicznym odniesieniem do początku rozmowy, który
pominąłeś bez odniesienia się. Tyle fakty - a czemu się nie odniosłeś
- jeden Nieistniejący raczy wiedzieć. Zresztą nie musisz przecież, bo
do przyznania się do palnięcia głupstwa jesteś przecież za chudy w
łepetynie.

No, kończę już - naprawdę szkoda czasu.

PS Jesteś okularnikiem? Super - w razie czego, jeśli tak zdeterminowano,
dostaniesz piąchą w twarz ze stłuczką!
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Widzisz w wypowiedzi mnożenie? Ja nie, więc skąd czynniki?

Mało zabawne. Z tej wypowiedzi wynikają takie logiczne wnioski. A jeśli nie rozumiesz polskiego to wróć się dzieciak do szkoły.

>>1. projekcja - wierzgający marny troll zarzuca swoje zachowanie innym
>Po raz wtóry - to marny zarzut, bo stosuje się też do ciebie.

Nie, nie stosuje się. Oczywiście ktoś może napisać "chyba ty", ale to typowe dla tego mechanizmu, więc pisząc tak tylko potwierdzasz mój zarzut

I właśnie takie odpowiedzi na oślep to jedyne co potrafią ci, którzy apodyktycznie brną w niezgadzanie się z olsonem. Tak jakbyście byli moimi alterkontami, które założyłem, by wykazać, że mam rację. Bez was nikt by mi nie uwierzył w to co piszę o emocjonalnych marionetkach

>>2. przyznanie, że ta pseudodiagnoza jest znikąd
>"może" to nie przyznanie, więc albo odszczekaj kłamstwo, albo
>przyznaj, żeś skłamał.

"Może i znikąd, ale" to zwrot potwierdzający, że znikąd i próbujący to bagatelizować. Znów pała z polskiego.

>>3. przyznanie się do tego, że poglądy znikąd są wg ciebie prawidłowe
>>
>Prawidłowość wynika z twojego wierzgania - mechanizm stołu i nożyc.

Wracasz do punktu 1 - projekcji Wierzgasz bez argumentów, tak jak np teraz, jedyny cel to pisanie o olsonie, czyli powodem są emocje jakie wywołały w tobie moje wpisy i próba wyparcia dysonansu poznawczego, bo chcesz zachować stare poglądy. <Zieeeew> jakie to typowe i żałosne. Było już tu ze 20 takich podobnych klonów. Jakoś żaden nie umiał sklecić ani jednego sensownego argumentu na temat meritum moich postów.

Twój pogląd znikąd miał być prawidłowy bo wierzgasz, więc wydaje ci się, że skoro cię besztam i wyśmiewam, to też wierzgam tak jak ty? I że niby taką projekcję można odwrócić?

Znów odpisujesz na oślep.

>Niestety, cierpię na zdrowy wzrok. Dodatkowo niezły słuch i
>niedziurawiejące zęby.

No to chociaż musisz być konusem metr pindziesiont w kapeluszu, albo garba. Jeśli nie, to skąd kompleksy? Pourazówka?


>Jest postawione z logicznym odniesieniem do początku rozmowy, który
>pominąłeś bez odniesienia się.

Co? Nie bądź śmieszny.

>PS Jesteś okularnikiem? Super - w razie czego, jeśli tak zdeterminowano,
>dostaniesz piąchą w twarz ze stłuczką!

A potem znów obudzisz się z mokrą kołderką, a choćbyś nie wiem jak był zdeterminowany, to samą siłą woli nie zwalisz sobie nawet gruszki. Choć kurczę, skoro w argumentach jesteś taką ciotą, to może chociaż dobrze się bijesz, bo jeśli nie to musisz mieć przerąbane bez żadnych umiejętności

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
Wera (1540 punktów)
Masz 14 lat i uważasz, że twoi rówieśnicy są niedojrzali (tudzież głupi). Co możesz w takiej sytuacji zrobić? Osobiście doradziłabym obserwowanie swoich ułomnych znajomych pod kątem kierowania nimi. Głupi ludzie są po to, żeby ci sprytniejsi mogli na nich zyskać.

Poważne rozmowy najlepiej przeprowadzać z osobami, z którymi nigdy nie będziesz miał styczności w prawdziwym życiu. W ten sposób możesz jednocześnie poodbijać od kogoś swoje myśli, ale nie narażasz się przy tym na szwank. Ewentualnie może uda ci się znaleźć jakąś bratnią duszę w twoim otoczeniu, ale nawet z najlepszym przyjacielem nie powinno się być w 100% szczerym.

Takie moje 3 grosze
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Masz 14 lat i uważasz, że twoi rówieśnicy są niedojrzali (tudzież głupi). Co możesz w takiej sytuacji zrobić? Osobiście doradziłabym obserwowanie swoich ułomnych znajomych pod kątem kierowania nimi.

Ale to tylko w jakimś sensie, bo to także odpowiedzialność.

>Głupi ludzie są po to, żeby ci sprytniejsi mogli na nich zyskać.

Ale to trochę też tak jakby to były moje zwierzaki, za które w jakimś sensie jestem odpowiedzialny. Jeśli będę karmił kota kiełbasą i żółtym serem, to będą żarły ze smakiem, ale zdechną. Manipulacja polega czasem na świadomym oddaniu pola, a są jeszcze ludzie wybierający dominację bezpośrednią (bez manipulacji) albo ignorują plebs. No i najczęściej stosuje się miks tych strategii.

>Poważne rozmowy najlepiej przeprowadzać z osobami, z którymi nigdy nie będziesz miał styczności w prawdziwym życiu. W ten sposób możesz jednocześnie poodbijać od kogoś swoje myśli, ale nie narażasz się przy tym na szwank.

Boisz się realnej oceny?

>Ewentualnie może uda ci się znaleźć jakąś bratnią duszę w twoim otoczeniu, ale nawet z najlepszym przyjacielem nie powinno się być w 100% szczerym.
>Takie moje 3 grosze

Lęk przed bliskością? Szkoda.

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
Wera (1540 punktów)
Nie chodzi o strach, a o wygodę. Kiedy drugi gracz nie wie, jakie masz karty, masz dużo szersze pole do manewru. W razie potrzeby możesz nawet skłamać na temat swoich kart.

Co do "realnej oceny", mnie opinia innych ludzi po prostu nie interesuje. Nie mam po co ryzykować, że sobie narobię wrogów.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
>Nie chodzi o strach, a o wygodę. Kiedy drugi gracz nie wie, jakie masz karty, masz dużo szersze pole do manewru. W razie potrzeby możesz nawet skłamać na temat swoich kart.

Im więcej tej taktyki, tym większa samotność i mniejsza bliskość. To strategia osób świadomych swej przewagi, albo niepewnych siebie.

>Co do "realnej oceny", mnie opinia innych ludzi po prostu nie interesuje. Nie mam po co ryzykować, że sobie narobię wrogów.



"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
Wera (1540 punktów)
Jaka samotność? O czym ty mówisz?
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Naprawdę nie wiesz o czym? Potrzeba bliskości kłóci się ze zdrowym rozsądkiem, bo jest jak danie komuś klucza do sejfu, z którego może zabrać prawie wszystko. Ale jeśli tylko ja mam ten klucz, to jestem samotny.

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
Wera (1540 punktów)
Za bardzo kierujesz się uczuciami.
olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Raczej to kierowanie się uczuciami doprowadziło do ich wypalenia, ale tak jest dobrze.

"Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy." - Max Planck
Adam Łasiński (13 punktów)
>Masz 14 lat i uważasz, że twoi rówieśnicy są niedojrzali (tudzież głupi). Co możesz w takiej sytuacji zrobić? Osobiście doradziłabym obserwowanie swoich ułomnych znajomych pod kątem kierowania nimi. Głupi ludzie są po to, żeby ci sprytniejsi mogli na nich zyskać.
>Poważne rozmowy najlepiej przeprowadzać z osobami, z którymi nigdy nie będziesz miał styczności w prawdziwym życiu. W ten sposób możesz jednocześnie poodbijać od kogoś swoje myśli, ale nie narażasz się przy tym na szwank. Ewentualnie może uda ci się znaleźć jakąś bratnią duszę w twoim otoczeniu, ale nawet z najlepszym przyjacielem nie powinno się być w 100% szczerym.
>Takie moje 3 grosze

Masz racje mam zdolności przekonywania innych ludzi do swoich racji. Może uda mi się coś pozytywnego zdziałać. Pierwsza porządna wypowiedz która naprawdę mi dała do myślenia
oportunista (1711 punktów)
Próbuje sobie przypomnieć o czym rozmawialiśmy wśród rówieśników gdy mieliśmy tyle lat co Ty. To było tak w połowie lat 70 ubiegłego wieku, wybieraliśmy sobie właśnie szkoły ponadpodstawowe. Większość szła do zawodówek, nie było innej opcji. Człowiek 30 letni dla nas był staruszkiem, a w sprzedaży nie było prawie kolorowych gazet. Nie wiem czy ktoś wtedy rozpatrywał jakieś egzystencjalne dylematy. Ukradkiem popalaliśmy papierosy, bez filtra zresztą. Popijaliśmy wino "patykiem pisane" też sporadycznie, bo kasą nikt nie śmierdział. Odkrywaliśmy przeciwną płeć za pomocą całej plejady końskich zalotów. Były dyskoteki w klubie młodzieżowym. O poważnych sprawach nie rozmawialiśmy z rodzicami, szczególnie o polityce, jakieś nieopatrzne słowo mogło sprowadzić kłopoty. Wiesz, chyba nie rozumiem twoich dylematów, w tym wieku jest tyle rzeczy do odkrycia, że na nudę i dylematy zwyczajnie nie powinno się mieć czasu, ja go w każdym bądź razie nie miałem. Gdy nastawał wieczór, tak byłem zziajany, że tylko kombinowałem jak się wśliznąć do wyra bez mycia. A rano była zawsze zadyma z stawianiem mnie na nogi. Powiadasz masz dylematy religijne. W niedzielę obowiązkowo szło się do kościoła, mus i tyle, na dziewiątą była msza dla młodzieży. Wysiadywaliśmy na rampie mleczarni na przeciwko kościoła i zapoznawaliśmy się z dziewczynami, o dupie Maryni żeśmy gadali i było super. Widzę, że się teraz porobiło, a może nie, pamiętam takiego Irka co to ciągle z nosem w książkach chodził. Był synem dyrektorki szkoły, więc mieliśmy na niego wylane, bo inaczej byłby traktowany jak oferma. Zaraz on mieszka tak jakoś niedaleko i też jest belfrem, on też nie miał o czym z nami gadać.
23-11-2017 19:47 
 Ocena 1 na 1
Adam Łasiński (13 punktów)
>Próbuje sobie przypomnieć o czym rozmawialiśmy wśród rówieśników gdy mieliśmy tyle lat co Ty. To było tak w połowie lat 70 ubiegłego wieku, wybieraliśmy sobie właśnie szkoły ponadpodstawowe. Większość szła do zawodówek, nie było innej opcji. Człowiek 30 letni dla nas był staruszkiem, a w sprzedaży nie było prawie kolorowych gazet. Nie wiem czy ktoś wtedy rozpatrywał jakieś egzystencjalne dylematy. Ukradkiem popalaliśmy papierosy, bez filtra zresztą. Popijaliśmy wino "patykiem pisane" też sporadycznie, bo kasą nikt nie śmierdział. Odkrywaliśmy przeciwną płeć za pomocą całej plejady końskich zalotów. Były dyskoteki w klubie młodzieżowym. O poważnych sprawach nie rozmawialiśmy z rodzicami, szczególnie o polityce, jakieś nieopatrzne słowo mogło sprowadzić kłopoty. Wiesz, chyba nie rozumiem twoich dylematów, w tym wieku jest tyle rzeczy do odkrycia, że na nudę i dylematy zwyczajnie nie powinno się mieć czasu, ja go w każdym bądź razie nie miałem. Gdy nastawał wieczór, tak byłem zziajany, że tylko kombinowałem jak się wśliznąć do wyra bez mycia. A rano była zawsze zadyma z stawianiem mnie na nogi. Powiadasz masz dylematy religijne. W niedzielę obowiązkowo szło się do kościoła, mus i tyle, na dziewiątą była msza dla młodzieży. Wysiadywaliśmy na rampie mleczarni na przeciwko kościoła i zapoznawaliśmy się z dziewczynami, o dupie Maryni żeśmy gadali i było super. Widzę, że się teraz porobiło, a może nie, pamiętam takiego Irka co to ciągle z nosem w książkach chodził. Był synem dyrektorki szkoły, więc mieliśmy na niego wylane, bo inaczej byłby traktowany jak oferma. Zaraz on mieszka tak jakoś niedaleko i też jest belfrem, on też nie miał o czym z nami gadać.

Kiedyś było inaczej, słyszałem dużo wypowiedzi o tym jak było kiedyś i łącznie z tą jestem w stanie stwierdzić że teraz młodzież jest całkiem inna. już się nie chodzi do kościoła bo to nie w modzie. Już się nie pali papierosów (rzadko) lecz e-papierosy. Teraz o poważnych sprawach się rozmawia z rodzeństwem a jeśli go nie ma to z nikim lub z przyjacielem. Takie naszły czasy. Chodziarz dalej rozmawiamy o głupotach, bajerujemy dziewczyny i w takim sensie dużo się nie zmieniło. Jeszcze dodam... Teraz jest czas na dylematy ponieważ jest internet a jak jest to jest co robić. Rzadko wychodzi ktoś z domu, przez to są gorsze relacje i każdy zamyka się w swoim wirtualnym świecie. Przez to znajdują dużo informacji o religiach, polityce itp. Dlatego pojawiają się dylematy. Sam teraz czytam bardzo mądrą książkę "Bóg urojony" którą również znalazłem w internecie.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365