Racjonalista - Strona głównaDo treści
Cezura

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
28-12-2017 11:20finerbijk (17282 punktów)Cezura
Ocena 3 na 3
Zbliżający się Nowy Rok to dobra okazja do wyznaczania nowych cezur. Takich granic oddzielających stare od nowego. Najczęściej całkiem fikcyjnych, ale coś takiego jest w człowieku. Chce się odciąć od czegoś starego, gorszego naszym zdaniem, i podążyć nową drogą, tą lepszą. Chyba jest w nas taka wewnętrzna potrzeba odnowy. Coś się kończy, coś zaczyna. Podobno to mija w drugiej połowie stycznia, te wszystkie przyrzeczenia noworoczne, ale nie chcę być pesymistą.

Co mnie interesuje, to czy uważacie że człowiek może się zmienić? Zmienić swój charakter, postrzeganie świata, czy jest niejako skazany na ten raz mu dany? Na ile się można zmienić i jakie czynniki wpływają na sukces lub niepowodzenie takiej zmiany?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

Z pewnością stałe są ludzkie dążenia, które zostały już dobrze opisane nie tyle przed wiekami, co przed tysiącami lat. Są to, w zależności od indywidualnych uwarunkowań - władza, bogactwo, sława, piękno, a ponadto wiedza i doskonalenie się w wyrzeczeniu. To raczej jeszcze długo nie zmieni się.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
29-12-2017 11:00 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
>Z pewnością stałe są ludzkie dążenia, które zostały już dobrze opisane nie tyle przed wiekami, co przed tysiącami lat.
Fakt, jednak nowych przybywa.

Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

Nie widzę tu nic nowego. Wszystko da się przyporządkować do klas ludzkich dążeń wymienionych wcześniej przeze mnie.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Arminius (25555 punktów)coś się zaczyna?
>Zbliżający się Nowy Rok to dobra okazja do wyznaczania nowych cezur. Takich granic >oddzielających stare od nowego. Najczęściej całkiem fikcyjnych, ale coś takiego jest >w człowieku. Chce się odciąć od czegoś starego, gorszego naszym zdaniem, i podążyć >nową drogą, tą lepszą.

Dlaczego Pan wychodzi z założenia, iż "stare" ma być "gorsze"? Jeżeli chodzi o tę "nową drogę"- to sam fakt, iż Pan podnosi ów wątek świadczy - być może - tym, iż jest Pan pod wpływem mediów forsujących "chcący i niechcący" popkulturowy model amerykański. W tym wypadku chodzi o "New Year's Resolution".


>Chyba jest w nas taka wewnętrzna potrzeba odnowy. Coś się kończy, coś zaczyna.

Przy czym nie z końcem roku - który jest przecież momentem umownym?

>Podobno to mija w drugiej połowie stycznia, te wszystkie przyrzeczenia noworoczne, >ale nie chcę być pesymistą.

Ta, po świątecznym cyrku - wszystko wraca do normy - i chyba dobrze???
28-12-2017 12:47 
 Ocena 4 na 4
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)
Odp: coś się zaczyna?

Chyba podszedłeś do propozycji Finerbijka zbyt literalnie. Poza tym, nie wiem, czy Ci ktoś zwracał uwagę, że masz dość niegrzeczny nawyk grzebania się w osobie autora przy okazji komentowania jego wypowiedzi, nawet jeżeli są one sformułowane zupełnie bezosobowo. Jest to nie tyle denerwujące, co żenujące. Byłoby chyba lepiej, gdybyś w jakiś sposób wyeliminował ten żałosny nawyk, który trąci trollingiem. Może podejmiesz w związku z tym jakieś noworoczne postanowienie?


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Arminius (25555 punktów)
>Jest to nie tyle denerwujące, co żenujące. Byłoby chyba lepiej, gdybyś w >jakiś >sposób wyeliminował ten żałosny nawyk, który trąci trollingiem.

Spoko, na tle ogólnego poziomu forum - i tak nieźle to wypada.


>Może podejmiesz w związku z tym jakieś noworoczne postanowienie?

Przecież właśnie napisałem, iż ich nie uznaję???
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

>Przecież właśnie napisałem, iż ich nie uznaję???

Nic dziwnego, skoro tak uparcie równasz do dołu.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Arminius (25555 punktów)ku górze?
>>Przecież właśnie napisałem, iż ich nie uznaję???
>Nic dziwnego, skoro tak uparcie równasz do dołu.

To kwestia interpretacji i gustu. W moim odczuciu to równanie ku górze.

I - nota bene - niech Pan zwróci uwagę, jak Pan zacięcie ze mną debatuje???
29-12-2017 08:56 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Odp: ku górze?
>>>Przecież właśnie napisałem, iż ich nie uznaję???
>>Nic dziwnego, skoro tak uparcie równasz do dołu.
>To kwestia interpretacji i gustu. W moim odczuciu to równanie ku górze.

Zwłaszcza w fizyce, czego gratuluję i życzę jeszcze większego nawału
pożałowania godnych przyklaśnięć durniom

>I - nota bene - niech Pan zwróci uwagę, jak Pan zacięcie ze mną debatuje???

Schowaj pan te pytajniki...
Arminius (25555 punktów)schowaj se Pan
>>>>Przecież właśnie napisałem, iż ich nie uznaję???
>>>Nic dziwnego, skoro tak uparcie równasz do dołu.
>>To kwestia interpretacji i gustu. W moim odczuciu to równanie ku górze.
>Zwłaszcza w fizyce, czego gratuluję i życzę jeszcze większego nawału
>pożałowania godnych przyklaśnięć durniom

Zazdrość z Pana wyłazi???



>>I - nota bene - niech Pan zwróci uwagę, jak Pan zacięcie ze mną debatuje???
>Schowaj pan te pytajniki...


"Schowaj" Pan te komentarze - jeżeli Panu nie w smak pytajniki???
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Odp: schowaj se Pan
>>>>>Przecież właśnie napisałem, iż ich nie uznaję???
>>>>Nic dziwnego, skoro tak uparcie równasz do dołu.
>>>To kwestia interpretacji i gustu. W moim odczuciu to równanie ku górze.
>>Zwłaszcza w fizyce, czego gratuluję i życzę jeszcze większego nawału
>>pożałowania godnych przyklaśnięć durniom
>Zazdrość z Pana wyłazi???

Nie, przyklaskiwanie durniom z niewiedzy o dureństwie
onych nie jest niczym pożałowania godnym. Dopiero brnięcie
i trwanie zdaje się ośmieszać - tego nie zazdroszczę.

Nb. zastanów się pan czasem, jeśli odwagi starczy, co też
można powiedzieć o czytelnikach pańskich wyrobów, co to przez
brak filtra stwierdzą, że piszesz pan teksty wcale naukowe.

>>>I - nota bene - niech Pan zwróci uwagę, jak Pan zacięcie ze mną debatuje???
>>Schowaj pan te pytajniki...
>"Schowaj" Pan te komentarze - jeżeli Panu nie w smak pytajniki???

To pytanie, stwierdzenie, czy polecenie/sugestia? Bo jakoś
słabo wynika z pana pokracznej pisowni. Idź pan do szkół!
Arminius (25555 punktów)dureństwo
>Nb. zastanów się pan czasem, jeśli odwagi starczy, co też
>można powiedzieć o czytelnikach pańskich wyrobów, co to przez
>brak filtra stwierdzą, że piszesz pan teksty wcale naukowe.

Nie piszę "tekstów naukowych". Często natomiast podsyłam linki do takowych.


>Schowaj" Pan te komentarze - jeżeli Panu nie w smak pytajniki???
>To pytanie, stwierdzenie, czy polecenie/sugestia?

To sugestia - będąca konsekwencją przyjętej przez Pana logiki postepowania.

>Idź pan do szkół!

Ciągle chodzę - bo kształcenie się to proces nigdy się nie kończący. Panu też radzę - bo inaczej nigdy Pan nie wybrnie z "dureństwa", do którego tak bardzo lubi się Pan odwoływać.
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Odp: dureństwo
>>brak filtra stwierdzą, że piszesz pan teksty wcale naukowe.
>Nie piszę "tekstów naukowych". Często natomiast podsyłam linki do takowych.

Nie wiem, czy wierzyć, że pan tak w dobrej wierze - bo nie mogę
póki co rozstrzygnąć, która wersja pogrąża zupełnie, a która za
adwokata diabła robi...

Zresztą - napisał, podlinkował - z punktu widzenia części odbiorców
- tzw. jeden pies - jak to pański casus ostatnio ładnie wskazał.

>>Schowaj" Pan te komentarze - jeżeli Panu nie w smak pytajniki???
>>To pytanie, stwierdzenie, czy polecenie/sugestia?
>To sugestia - będąca konsekwencją przyjętej przez Pana logiki postepowania.

To po kiego grzyba pytajnik (pies go trącał, że w liczbie 3) na
końcu sugestii? Pan sugeruje, czy może pan pyta, czy sugeruje? Pan
wie, czy i co ma pan na myśli, jeśli pan myśli (np. że pan myśli)?

Niestety, coraz częściej odnoszę wrażenie, że w pana osobie mam
do czynienia z głupcem. Wydawało mi się, że można być chorym z
nienawiści i jednak nie zgłupieć. Pan chyba nie skorzystał z tej
możliwości.

>>Idź pan do szkół!
>Ciągle chodzę - bo kształcenie się to proces nigdy się nie kończący.

Miałem na myśli podstawową, ale po chwili reflekcji - jednak lepiej,
żeby pana tam nie wpuścili - egzemplarz zbyt nierokujący i szkodliwy.

> Panu też radzę - bo inaczej nigdy Pan nie wybrnie z "dureństwa", do którego tak bardzo lubi się Pan odwoływać.

Cóż - wierząc, że nie rzuca pan słów na wiatr - proszę mi owo dureństwo
wytykać jak najczęściej. Zresztą stwierdziwszy implicite powyżej, że owe
dureństwa czynię - może pan już zacząć, coby właśnie nie wyjszło na jaw,
żeś pan kłamca, co już raz panu wytknąłem - i fugas chrustas w pana
wykonaniu było.

PS Można wytykać tak jak w wątku Braci od Eteru, ale należy przy tym
uważać, żeby tzw. prztyka w nos nie dostać. Nie wiem, jak innym uczestnikom
się wydało - ale pański nos po prztyku wydał się całkiem pociesznym widokiem.
Arminius (25555 punktów)skonfundowany???
>Nie wiem, czy wierzyć, że pan tak w dobrej wierze - bo nie mogę
>póki co rozstrzygnąć, która wersja pogrąża zupełnie, a która za
>adwokata diabła robi...

Skonfundowany???

>Zresztą - napisał, podlinkował - z punktu widzenia części odbiorców
>- tzw. jeden pies - jak to pański casus ostatnio ładnie wskazał.

Casusów były znacznie więcej niż jeden. I ciągle są.

>To po kiego grzyba pytajnik (pies go trącał, że w liczbie 3) na
>końcu sugestii? Pan sugeruje, czy może pan pyta, czy sugeruje? Pan
>wie, czy i co ma pan na myśli, jeśli pan myśli (np. że pan myśli)?

Bo sugestia nie jest stanowczą wypowiedzią, zawiera w sobie - niejednokrotnie - element pytania.

>Niestety, coraz częściej odnoszę wrażenie, że w pana osobie mam
>do czynienia z głupcem.

Proszę - w takim razie - z nim nie przestawać - bo się Pan zainfekuje głupotą.
Pan ciągle w ten sam deseń o tej głupocie - i ciągle jest Pan nią narkotycznie zauroczony. Był kiedyś na forum komentator "pierzasty wąż", który miał taką samą przywarę jak Pan. Nieustannie narzekał na moją - rzekomą - głupotę ale jak tylko zamieściłem wpis - opatrywał go sążnistymi komentarzami.

>Wydawało mi się, że można być chorym z
>nienawiści i jednak nie zgłupieć. Pan chyba nie skorzystał z tej
>możliwości.

Ani z jednej ani z drugiej - jak do tej pory. Czego nie można chyba tak do końca o Panu powiedzieć - przypominam..."casus" z "katołkami".

>Miałem na myśli podstawową, ale po chwili reflekcji - jednak lepiej,
>żeby pana tam nie wpuścili - egzemplarz zbyt nierokujący i szkodliwy.

Do podstawowej mnie nie przyjmą - jestem na nią za mądry. Przyjęli mnie na uniwersytet, zrobić magisterium , tym razem z ochrony środowiska.

>PS Można wytykać tak jak w wątku Braci od Eteru, ale należy przy tym
>uważać, żeby tzw. prztyka w nos nie dostać. Nie wiem, jak innym uczestnikom
>się wydało - ale pański nos po prztyku wydał się całkiem pociesznym widokiem.

Jeżeli ma Pan na myśli wątek komentatora szostka - to przecież jest tak, iż to on jest autorem artykułów naukowych publikowanych w czasopismach uniwersyteckich. A Pan et consortes jak do tej pory nie zaprezentowaliście jakichkolwiek kwalifikacji, mogących stanowić równowagę dla jego poziomu wykształcenia i znawstwa tematu. Jak to mówią,psy hałczą a karawana idzie dalej. Moje poglądy zaprezentowane w debacie pod wątkiem jak wyżej - zdecydowanie bardziej wpisują się w tezy komentatora szostka, niż Pana et consortes - co stanowi o ich takiej a nie innej jakości. Tytułem dygresji. Zamierzam wkrótce opublikować nowy wątek dot. starego problemu - to jest szalbierstwa Einsteina. Proszę uważnie obserwować moje wątki!!!!!!!
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Odp: skonfundowany???
>>Nie wiem, czy wierzyć, że pan tak w dobrej wierze - bo nie mogę
>>póki co rozstrzygnąć, która wersja pogrąża zupełnie, a która za
>>adwokata diabła robi...
>Skonfundowany???

Jestem człowiekiem dobrej woli - nie chcę dokładać komuś, kto nic
z tego nie zrozumie, i na dodatek być może nie zasłużył. Doceń pan
to.

>>Zresztą - napisał, podlinkował - z punktu widzenia części odbiorców
>>- tzw. jeden pies - jak to pański casus ostatnio ładnie wskazał.
>Casusów były znacznie więcej niż jeden. I ciągle są.

"Wiem, ale nie powiem"? Typowe. Ale dalej zachęcam - zwłaszcza
do wskazania takich, gdzie wytknięto przysłowiowe "0 = 1" i
brnąłem w zaparte.

>>Niestety, coraz częściej odnoszę wrażenie, że w pana osobie mam
>>do czynienia z głupcem.
>Proszę - w takim razie - z nim nie przestawać - bo się Pan zainfekuje głupotą.

Jestem niezgorzej zaszczepiony, proszę się nie obawiać. Ale samokrytykę
cenię, szczególnie, że kolejny raz - wzorem nożyc - wziął pan moje wrażenia
do siebie; a nie należało, co nie znaczy, że nie było to niemożliwe. Po
raz kolejny "rozwiał pan wątpliwości". Dziękuję.

>Pan ciągle w ten sam deseń o tej głupocie - i ciągle jest Pan nią narkotycznie zauroczony. Był kiedyś na forum komentator "pierzasty wąż", który miał taką samą przywarę jak Pan. Nieustannie narzekał na moją - rzekomą - głupotę ale jak tylko zamieściłem wpis - opatrywał go sążnistymi komentarzami.

Zauroczenie to wielkie słowo. W sam raz na miarę kogoś, kto u innych
dopatruje się pompowania ego...

>>Wydawało mi się, że można być chorym z
>>nienawiści i jednak nie zgłupieć. Pan chyba nie skorzystał z tej
>>możliwości.
>Ani z jednej ani z drugiej - jak do tej pory. Czego nie można chyba tak do końca o Panu powiedzieć - przypominam..."casus" z "katołkami".

Wydawało mi się, że sprawa jest rozstrzygnięta - przykro mi, że
pan nie nadąża. Co nie znaczy, że postawę pańską klasyfikowałbym
jako katołectwo - zresztą o wyznanie pana nie pytałem i nie pytam.
Fakt, że moim zdaniem wpisuje się pan w pewne kanony odkatołeckiej
nienawiści nie jest przecież rozstrzygający. Ja po prostu unikam
nieuprawnionych uogólnień, w przeciwieństwie do co poniektórych.

>>Miałem na myśli podstawową, ale po chwili reflekcji - jednak lepiej,
>>żeby pana tam nie wpuścili - egzemplarz zbyt nierokujący i szkodliwy.
>Do podstawowej mnie nie przyjmą - jestem na nią za mądry.

Myślę, że na etat woźnego też by nie przyjęli. Być może z tej samej
przyczyny.

> Przyjęli mnie na uniwersytet, zrobić magisterium , tym razem z ochrony środowiska.

O. Któryż to już dyplom z kolei?

>>PS Można wytykać tak jak w wątku Braci od Eteru, ale należy przy tym
>>uważać, żeby tzw. prztyka w nos nie dostać. Nie wiem, jak innym uczestnikom
>>się wydało - ale pański nos po prztyku wydał się całkiem pociesznym widokiem.
>Jeżeli ma Pan na myśli wątek komentatora szostka - to przecież jest tak, iż to on jest autorem artykułów naukowych publikowanych w czasopismach uniwersyteckich.

Tak, przeglądałem nawet. Mam swoje zdanie na ten temat, przy czym nie
twierdzę, że panowie Szostkowie to głupcy. Więcej - szczerze i bez
przewrotności ubolewam, że nie kontynuują badań w zakresie, w którym
zostali wykształceni. Ich pechem było zajęcie się paranauką.

A że do fizyki pchają się w zag...nych gumofilcach ze słomą - trudno.
Po prostu nigdy nie byli fizykami i bardzo starają się być, nie wiedząc,
co to naukowa kindersztuba. Niektórzy twierdzą, że nie znają metodologii
fizyki, z czym się nie zgadzam - w tym punkcie. Po prostu nie znają kultury.

Dobry, kompetentny fizyk może być arogancki i chamski, jeśli tylko w
fizyce ma coś nowego i twórczego do wniesienia. Ludzie będą go nie lubić,
ale co mu to przeszkadza. Przykłady: choćby Pauli czy częściowo Feynman,
choć u drugiego raczej dominowała pycha i odrobina arogancji.

> A Pan et consortes jak do tej pory nie zaprezentowaliście jakichkolwiek kwalifikacji, mogących stanowić równowagę dla jego poziomu wykształcenia i znawstwa tematu.

O, widzi pan, i tu jest pies pochowany. Bardzo dobrze, że pan to powiedział.
Otóż pan robi pewne majdrunki okołohistoryczne, panowie Szostek - okołofizyczne.
Tym się różnicie, że oni coś (w charakterze wysiłku) w to wkładają, pan - zdaje
się z lekka polerować wyroby auto-translatorów, co starałem się ostatnio
sugerować przy okazji "denominacji"...

Oba zespoły mają mniej lub bardziej świadomych czytelników. Pan padł ofiarą
panów Szostków i nawet tego pan nie wie (albo pan wie, ale głupio się panu
przyznać, albo chęć upieczenia Einsteina jest zbyt silna?). Przy czym w
żadnym wypadku nie twierdzę kategorycznie, że panowie Szostkowie działają
ze złą wolą...

> Jak to mówią,psy hałczą a karawana idzie dalej. Moje poglądy zaprezentowane w debacie pod wątkiem jak wyżej - zdecydowanie bardziej wpisują się w tezy komentatora szostka, niż Pana et consortes - co stanowi o ich takiej a nie innej jakości. Tytułem dygresji.

Ale o jakości nie śmie przecież w przypadku nauki przyrodniczej rozstrzygać
jakieś tam stwierdzenie o psach i karawanie - panie, no, szczym do ludzi!

Coś pan studiował? Humany jakieś, historię, czy filozofię?

> Zamierzam wkrótce opublikować nowy wątek dot. starego problemu - to jest szalbierstwa Einsteina. Proszę uważnie obserwować moje wątki!!!!!!!

Ach, nerwy, nerwy... Arminius, uspokójcie się! Resort i tak wszystko wie...
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)
Odp: ku górze?

>I - nota bene - niech Pan zwróci uwagę, jak Pan zacięcie ze mną debatuje???

Nieprawda, że zacięcie, ale za to zawsze z miłą chęcią, gdyż trudno nie zauważyć, jak wiele cennego wkładu wnosisz w rozwój tego bloga i związanej z nim społeczności internautów. Nie da się bowiem ukryć, że na tym blogu stanowisz jakby rodzaj cennego spoiwa, które z godnym podziwu wytężeniem przeciwstawia się dzielnie i z wielką wytrzymałością różnym mechanizmom niszczącym. Nie rozpatruj więc tej sprawy jedynie tak dwuwymiarowo, to jest na kontinuum zaciętość - zgodność, ale z odwagą wypłyń na głębię intelektualnego porozumienia i duchowego braterstwa!!!


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Arminius (25555 punktów)summa cum laude?
>>I - nota bene - niech Pan zwróci uwagę, jak Pan zacięcie ze mną debatuje???
>Nieprawda, że zacięcie, ale za to zawsze z miłą chęcią, gdyż trudno nie zauważyć, jak wiele cennego wkładu wnosisz w rozwój tego bloga i związanej z nim społeczności internautów. Nie da się bowiem ukryć, że na tym blogu stanowisz jakby rodzaj cennego spoiwa, które z godnym podziwu wytężeniem przeciwstawia się dzielnie i z wielką wytrzymałością różnym mechanizmom niszczącym. Nie rozpatruj więc tej sprawy jedynie tak dwuwymiarowo, to jest na kontinuum zaciętość - zgodność, ale z odwagą wypłyń na głębię intelektualnego porozumienia i duchowego braterstwa!!!
>
"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska

>

Pozostaję pod wrażeniem laudacji!!!
28-12-2017 22:18 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)Odp: coś się zaczyna?
>Spoko, na tle ogólnego poziomu forum - i tak nieźle to wypada.

Powtórzę się- swój poziom każdy nosi ze sobą. Warto go szanować i pielęgnować zamiast wkładać między wrony.


lp.2o@1daj
28-12-2017 13:27 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Dlaczego Pan wychodzi z założenia, iż "stare" ma być "gorsze"?
Stare nie musi być gorsze. Nic takiego nie twierdzę. Jak wiadomo, często bywa, że zarówno jednostki jak i narody pewne okresy z przeszłości uważają za swoje "złote dni/lata". Chodzi o to, żeby ewoluować, polepszać się. Jest to w końcu też wyznacznikiem naszego człowieczeństwa, zwierzęta mimo, że tak podobne do nas, zdają się nie czuć takiej potrzeby.
Arminius (25555 punktów)ostrożnie
>Chodzi o to, żeby ewoluować, polepszać się.

Ale zachowując dużą dozę ostrożności. Bo łatwo można zbłądzić i trafić na manowce.
28-12-2017 13:52 
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)Odp: ostrożnie
>Ale zachowując dużą dozę ostrożności. Bo łatwo można zbłądzić i trafić na manowce.
To na pewno. Pewnie dużo zależy od indywidualnego charakteru człowieka. Czy lepiej się opierać na znanym "byle co", czy się wyprawiać po nieznane "coś lepszego", kosztem tego pierwszego. Kobiety zwykle są w tym odważniejsze.
28-12-2017 14:13 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)A skądże???
>Kobiety zwykle są w tym odważniejsze.

A skądże. Kobiety są znane ze swej zachowawczości - ze wszystkimi tego pozytywnymi i negatywnymi konsekwencjami.
Dlatego są podstawą trwania religii, rzadziej przechodzą na czerwonych światłach, rzadziej kwestionują "ustalone" prawidła w nauce (mało wśród nich wielkich naukowców, dokonujących przełomów) i tak dalej....
28-12-2017 15:47 
 Ocena 1 na 1
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)
Odp: A skądże???
Próbujesz kogoś sprowokować do dyskusji, uderzając w struny stereotypów płci? Tanie. Nawet bardzo.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
28-12-2017 19:39 
 Ocena 2 na 2
Arminius (25555 punktów)Pia, pudens....
>Próbujesz kogoś sprowokować do dyskusji,

Pana juz sprowokowałem


>uderzając w struny stereotypów płci? Tanie. Nawet bardzo.

Satystycznie potwierdzone, nawet bardzo. Mowa, przypominam, o zachowawczości kobiet. A wie Pan skąd się ona bierze? Kobiety na poziomie biologii to samice ( tak jak mężczyźni są samcami). Mają uwić gniazdo i wychować potomstwo. Zachowawczość i ostrożność to opłacalna strategia - w takiej sytuacji. I - tytułem dygresji - brak jakichkolwiek skłonności do zachowań i postaw powszechnie uważanych za romantyczne. Pia, pudens, pudica - lanam fecit.
28-12-2017 20:50 
 Ocena 1 na 1
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)
Odp: Pia, pudens....

>Pana juz sprowokowałem

Tak? A niby do czego?

>Satystycznie potwierdzone, nawet bardzo...

Ja nie mogę, ale bełkot...


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
28-12-2017 19:06 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)Odp: A skądże???
>A skądże. Kobiety są znane ze swej zachowawczości - ze wszystkimi tego pozytywnymi i negatywnymi konsekwencjami.
Pozwolę sobie na przeciwne zdanie. To faceci są bardziej zachowawczy. Przynajmniej w domowym środowisku. Na zewnątrz mogą potrząsać kijem, a w domu chcą mieć to co znane i lubiane. Kobiety są bardziej wrażliwe na to, jakie to środowisko jest.

>Dlatego są podstawą trwania religii, rzadziej przechodzą na czerwonych światłach, rzadziej kwestionują "ustalone" prawidła w nauce (mało wśród nich wielkich naukowców, dokonujących przełomów) i tak dalej....
Myślę że to prawda, ale wynika z tego, iż kobieca natura mniej oddaje się abstrakcji, jest niejako bliżej ziemi, może z przyczyny roli przypisanej do niej przez naturę jako matki.
28-12-2017 15:40 
 Ocena 2 na 2
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)
Wracając do tematu...

Wracając do tematu, można zwrócić uwagę, że eksperci nie są wolni od formułowania wobec nadchodzącego roku określonych oczekiwań, i to wcale nie takich trywialnych.

innowacje.(*)rnet-rzeczy-i-nowe,p1148030133

innowacje.(*)wa-fotowoltaiczne-z,p522867010

Wynika stąd, że aby dostrzec ważne cezury, czasami wystarczy po prostu posiadać o nich wiedzę.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
29-12-2017 08:59 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Odp: ostrożnie
>>Chodzi o to, żeby ewoluować, polepszać się.
>Ale zachowując dużą dozę ostrożności. Bo łatwo można zbłądzić i trafić na manowce.

O, to to! Staram się to panu uświadomić od jakiegoś czasu, ale
pan jesteś słaby w samokwestionowaniu.
Arminius (25555 punktów)mocarz samokwestionujący się?
>O, to to! Staram się to panu uświadomić od jakiegoś czasu, ale
>pan jesteś słaby w samokwestionowaniu.

A Pan jest mocny - że robi taki wytyk???
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Odp: mocarz samokwestionujący się?
>>O, to to! Staram się to panu uświadomić od jakiegoś czasu, ale
>>pan jesteś słaby w samokwestionowaniu.
>A Pan jest mocny - że robi taki wytyk???

Mocniejszy niż w gębie, żebyś pan wiedział.
Arminius (25555 punktów)moc nie w gębie?
>>>O, to to! Staram się to panu uświadomić od jakiegoś czasu, ale
>>>pan jesteś słaby w samokwestionowaniu.
>>A Pan jest mocny - że robi taki wytyk???
>Mocniejszy niż w gębie, żebyś pan wiedział.

Oto intrygująca deklaracja. Więc ile kilometrów przejedzie Pan rowerem w ciągu dnia (od rana do wieczora) ciągnąc pod porywisty islandzki wicher???
29-12-2017 22:11 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Odp: moc nie w gębie?
>>>>O, to to! Staram się to panu uświadomić od jakiegoś czasu, ale
>>>>pan jesteś słaby w samokwestionowaniu.
>>>A Pan jest mocny - że robi taki wytyk???
>>Mocniejszy niż w gębie, żebyś pan wiedział.
>Oto intrygująca deklaracja. Więc ile kilometrów przejedzie Pan rowerem w ciągu dnia (od rana do wieczora) ciągnąc pod porywisty islandzki wicher???

Cholera - czyżbym się wygadał, żem cyklista?

PS Parametry pan jakieś daj - prędkość wiatru i tych porywów, temperaturę
powietrza, nawierzchnię. I długość dnia. Na codzień nie pamiętam, czy leży
toto za kołem podbiegunowym - żeby przypadkiem w jakąś wredną pułapkę nie
wpaść niczym w dziurę w asfalcie.
Wera (1540 punktów)Odp: Cezura
Ja nie odczuwam wcale podziału na lata i 31 grudnia nic się dla mnie nie kończy.

Postanowienia noworoczne to takie czcze marzenia, że w jakiś magiczny sposób nagle uda się komuś osiągnąć coś, czego mimo długich starań nie osiągnął. Lenistwo i naiwność.
28-12-2017 22:25 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Postanowienia noworoczne to takie czcze marzenia, że w jakiś magiczny sposób nagle uda się komuś osiągnąć coś, czego mimo długich starań nie osiągnął. Lenistwo i naiwność.

Adamiak mówił, że to jest napawanie się sukcesem jeszcze przed jego osiągnięciem
Chyba dobrze mówił.

lp.2o@1daj
29-12-2017 04:10 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Ja nie odczuwam wcale podziału na lata i 31 grudnia nic się dla mnie nie kończy.

Dla mnie też. Może inni też by tak orzekli np. astronomowie. Dla Kosmosu ta data nic nie znaczy. Tylko rozbuchana wyobraźnia ludzka tworzy jakieś granice/etapy. A ta data może mieć jakieś znaczenie np. u księgowych, robiących bilanse rocznej działalności.
Bo tak naprawdę nie można odcinać się nagle od czasu jaki minął i zakładać sobie nowy sztucznie wymyślony, by go odciąć po 365 obrotach naszej planety. Przeczyłoby to zasadzie ciągłości czasu.
Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)
>Przeczyłoby to zasadzie ciągłości czasu.

Czas jest ciągły, ale - adekwatnie do przyjętej koncepcji czasu - czasami biegnie linearnie, a czasami biegnie cyklicznie (przy czym nie są to dwie jedynie możliwe do przyjęcia koncepcje czasu). Przy przyjęciu cyklicznej koncepcji czasu, pytanie o okresowe cezury, na przykład - te związane z końcem lub początkiem kolejnego cyklu, nie musi być zupełnie pozbawione sensu.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
29-12-2017 13:45 
 Ocena 1 na 1
tarkos (10757 punktów)
>Czas jest ciągły, ale - adekwatnie do przyjętej koncepcji czasu - czasami biegnie linearnie, a czasami biegnie cyklicznie
Te "biegi" się nie wykluczają - jeśli przyjąć model sprężyny czy gwintu, cykliczność i linearność zachodzą jednocześnie.
W obszarze decyzyjnym (np. noworocznych postanowień) ew. postęp polegałby na porównywaniu bieżącego zwoju z poprzednimi - ot, rzeźbimy kolejne 'gwinty śrub' na coraz to nowe sposoby - oby powstawały mniej wyszczerbione czy pogięte od poprzednich.
>
____________________________________________

"Siła przekonań nie dowodzi ich słuszności."
/John Locke/
29-12-2017 13:56 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>>Czas jest ciągły, ale - adekwatnie do przyjętej koncepcji czasu - czasami biegnie linearnie, a czasami biegnie cyklicznie
>Te "biegi" się nie wykluczają - jeśli przyjąć model sprężyny czy gwintu, cykliczność i linearność zachodzą jednocześnie.

Doprecyzujmy: okrąg to krzywa zamknięta, krzywa śrubowa, czy
"sprężyna/gwint" - może być otwarta, ale zamknięcia są o tyle "sztuczne",
że nie pasują do definicji krzywej śrubowej. Chyba, że owija się wokół
torusa, to wtedy może się ładnie zamknąć. Ale nie musi.

Każda regularna (bez kantów w zbyt dużej liczbie) krzywa jest prostowalna,
więc "linearna".

>W obszarze decyzyjnym (np. noworocznych postanowień) ew. postęp polegałby na porównywaniu bieżącego zwoju z poprzednimi - ot, rzeźbimy kolejne 'gwinty śrub' na coraz to nowe sposoby - oby powstawały mniej wyszczerbione czy pogięte od poprzednich.

A właśnie. Clou tkwi w rzutowaniu. Tym razem na okrąg wzdłuż osi symetrii
tej krzywej śrubowej. Możesz napisać coś o zastosowaniu wiązek U(1) x R
do psychologii postanowień noworocznych
29-12-2017 14:55 
 Ocena 1 na 1
tarkos (10757 punktów)
>.. krzywa śrubowa, czy
>"sprężyna/gwint" - może być otwarta, ale zamknięcia są o tyle "sztuczne",
>że nie pasują do definicji krzywej śrubowej.
Jasny gwint! Chodzi o doprecyzowanie czy czepialstwo
Proponuję się ograniczyć do 'śrubek' skończonych (chyba, że mowa o 'wielkiej śrubie ludzkości', której liczbę zwojów trudno przewidzieć (oby gwintowała się wiecznie)).
> Chyba, że owija się wokół
>torusa, to wtedy może się ładnie zamknąć. Ale nie musi.
Ano nie musi przy niewymierności skoku gwintu do długości.
>Każda regularna (bez kantów w zbyt dużej liczbie) krzywa jest prostowalna,
>więc "linearna".
Matematycznie zapewne. Ale już fizycznie proste nie istnieją, gdyż wszystko porusza się krzywo, a i drgania harmoniczne (chyba wszystko jakoś dyga)) nieźle się opisuje ruchem kołowym.
Praktycznie zaś cykliczność wydaje się co najmniej przydatna. Np. skalę dźwięków można śmiało zwinąć w sprężynę, w której kolejne zwoje różnią się o oktawę, ale naprzeciw (wzdłuż tworzącej walca) jest ta sama (z dokładnością do oktaw) nuta. Bez tego trzeba by wielu nazw dla każdej wysokości dźwięku (12 półtonów x ok. 10 oktaw).

> Możesz napisać coś o zastosowaniu wiązek U(1) x R
OK
Jeśli oszacujesz wielkość L w takim zadaniu:

Wiadomo, że 2alef_zero=c.
Znaleźć takie L, że 2L= alef_zero.

Innymi słowy: trzeba zlogarytmować moc liczb naturalnych.

HNY
29-12-2017 17:07 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>>.. krzywa śrubowa, czy
>>"sprężyna/gwint" - może być otwarta, ale zamknięcia są o tyle "sztuczne",
>>że nie pasują do definicji krzywej śrubowej.
>Jasny gwint! Chodzi o doprecyzowanie czy czepialstwo

Czepialstwo.

>Proponuję się ograniczyć do 'śrubek' skończonych (chyba, że mowa o 'wielkiej śrubie ludzkości', której liczbę zwojów trudno przewidzieć (oby gwintowała się wiecznie)).

Jasny gwint, czytałem, że po jakimś tam czasie Ziemia będzie "kulą ciał,
powiększającą się z prędkością światła"

>> Chyba, że owija się wokół
>>torusa, to wtedy może się ładnie zamknąć. Ale nie musi.
>Ano nie musi przy niewymierności skoku gwintu do długości.

Dokładnie!

>>Każda regularna (bez kantów w zbyt dużej liczbie) krzywa jest prostowalna,
>>więc "linearna".
>Matematycznie zapewne. Ale już fizycznie proste nie istnieją, gdyż wszystko porusza się krzywo, a i drgania harmoniczne (chyba wszystko jakoś dyga)) nieźle się opisuje ruchem kołowym.

Wszystko dyga, fakt. Oprócz wykładniczego zaniku, który - zasadniczo
pobieżnie - właśnie nie dyga. Wszystko przez rząd. I znak.

Przy czym drgania harmoniczne ("czyste") opisuje się z pomocą ruchu
jednostajnego po okręgu lepiej niż nieźle - wystarczy cieniem czy
właśnie rzutem operować i się zgadza, nie chce być inaczej, a liczby
nie kłamią

> Praktycznie zaś cykliczność wydaje się co najmniej przydatna. Np. skalę dźwięków można śmiało zwinąć w sprężynę, w której kolejne zwoje różnią się o oktawę, ale naprzeciw (wzdłuż tworzącej walca) jest ta sama (z dokładnością do oktaw) nuta. Bez tego trzeba by wielu nazw dla każdej wysokości dźwięku (12 półtonów x ok. 10 oktaw).

Prawda, ale to dalej teoria/wizualizacja, nie praktyka. Struny np.
należałoby jakimś zewnętrznym polem trzymać, żeby chciały do takiej
skali lgnąć

>> Możesz napisać coś o zastosowaniu wiązek U(1) x R
>OK
>Jeśli oszacujesz wielkość L w takim zadaniu:
>Wiadomo, że 2alef_zero=c.
>Znaleźć takie L, że 2L= alef_zero.
>Innymi słowy: trzeba zlogarytmować moc liczb naturalnych.
>HNY

Hm. Cienki jestem z tego jak dupa węża; ale póki co bardzo protestuję
przeciwko "Innymi słowy", bo ln, czy też log_2 (jeden pies dla tych celów)
jest przecież bijekcją z N na N \cup {0}, więc "rodzaj nieskończoności"
powinno zachowywać. Więc albo odpowiedź brzmi L = alef_0 i szpetnie
mi podpowiedziałeś, albo inaczej...

- Dobrze kompinuję?
30-12-2017 09:09 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>Te "biegi" się nie wykluczają - jeśli przyjąć model sprężyny czy gwintu, cykliczność i linearność zachodzą jednocześnie.

... chyba bardziej by pasował model "fali sinusoidalnej"...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

Trygonometrią to chyba nikogo tu raczej nie zażyjesz.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
31-12-2017 10:55 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>Trygonometrią to chyba nikogo tu raczej nie zażyjesz.

Równie dobrze mogłoby nie być trójkątów, a sinus i tak by się
był "objawił".
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

Przy okazji objawienia - nie zapominajmy o koncepcji czasu jako pętli.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
01-01-2018 20:32 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>Przy okazji objawienia - nie zapominajmy o koncepcji czasu jako pętli.

... koncepcje zapętlania czasy, jak i cykliczności, czy linearności, oraz falowości sinusoidalnej nie muszą być "konfliktowe", a nawet mogą się uzupełniać. Czasami wystarczy spojrzeć na problem w inny sposób. Np. sprężyna, widziana od "czoła" wygląda jak zapętlające się cykliczne okręgi. Widziana na bardzo małym wycinku, wygląda jak "linia prosta". Natomiast naciągnięta i widziana z boku przybiera kształt "fali sinusoidalnej". Ale to tylko "rozważania laika"...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
01-01-2018 20:57 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>Przy okazji objawienia - nie zapominajmy o koncepcji czasu jako pętli.

Duszenie czasem. ("OD KONCEPCJI TO JESTEM TUTAJ JA, ROZUMIESZ?!"
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

>Duszenie czasem. ("OD KONCEPCJI TO JESTEM TUTAJ JA, ROZUMIESZ?!"

Chyba tego nie czytałeś?

www.biblio(*)tic/pistis_sophia/contents.htm


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>>Duszenie czasem. ("OD KONCEPCJI TO JESTEM TUTAJ JA, ROZUMIESZ?!"
>Chyba tego nie czytałeś?
>www.biblio(*)tic/pistis_sophia/contents.htm

Nie, ale tę stronę już kiedyś widziałem przy pewnej okazji
i wystarczy.
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

Skoro tak, to ja też nie i tak!


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
02-01-2018 20:25 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>Skoro tak, to ja też nie i tak!
>

Ok, stronę główną miałem na myśli; widziałem za sprawą pana Arminiusa.
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

>Ok, stronę główną miałem na myśli; widziałem za sprawą pana Arminiusa.

Mego Najukochańszego Mistrza Duchowego!


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
31-12-2017 13:04 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Te "biegi" się nie wykluczają - jeśli przyjąć model sprężyny czy gwintu, cykliczność i linearność zachodzą jednocześnie.
>... chyba bardziej by pasował model "fali sinusoidalnej"...

No nie za bardzo. Nie będę się nurzał w szczegóły bo to nie ma sensu. Odnosimy się do znanych nam z wyobrażeń modeli przeniesionych na płaszczyznę. Wiesz dla czego? Sinusoida, to wykres w skali osi czasu jaki zakreśla punkt obiegający okrąg. Z tym, że okrąg wyraźnie zakreśla płaszczyznę ustawioną w do osi biegnącego czasu równolegle. Oznacza tylko miejsce położenie punktu w jakimś odstępie czasu przyjętego, jako wzorzec. Jeśli dodamy do tego możliwość poruszania się środka odniesienia ruchu kolistego po osi czasu, to mamy ruch tej sinusoidy względem też czasu, nazwijmy to bezwzględnym/lub odniesienia/wzorcowym. No więc z powodu, że nie mamy podstaw by czas "wzorcowy" się zmieniał bo nazywamy go wzorcowym, to gwarantuje dalszą logikę rozumowania. (A jak wygląda fala dźwiękowa w efekcie Dopplera? Bo tak to wtedy wychodzi jak proponuje się w modelu wyjaśnienia sinusoidy? Fala dźwiękowa to efekt rozchodzenia się, a tym samym ruchu, zaburzenia przestrzeni, jak każda fala, która tego ruchu na ten czas nie doświadczyła, wykazując czas bezruchu). Bo czas odniesienia/wzorcowy jest układem odniesienia dla wszelkiej mechaniki ruchu, więc udowodniony efekt Dopplera musi zaistnieć. Kontynuować po to by dojść do teorii Einsteina? Nie ma sensu. Proszę przyjąć, że jak napisałem powyżej, czasu nie można segregować czy określać szczególne jego typy.. To są tylko nadużycia popełniane przez polonistów i innych nieprawdopodobnych postaci typu "Szostak" na tym forum.. To są zwyczajne nadużycia i nie inaczej to nazwać. Ja wiem, że czas jest względny, ale dla tego co czeka przed kabiną WC na swoją kolejkę do kabiny wysokich ciśnień, jest dla niego tak samo, jak czas poza efektem działań np. "czarnej dziury" taki sam.. Nie dzielmy czegoś niepodzielnego przez polonistyczne nowo słowie, bo to tylko wprowadza zamęt.
Pozdrawiam. No moja wątroba zaczyna odżywać. Spuściłem z niej troszkę.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Irracja (4721 punktów)
... sądzę, że można rozpatrywać problemy związane z czasem ze wszystkich punktów widzenia. Uzależniałbym to od rozpatrywania skali problemu. Problem dotyczący bardzo małego odcinka czasu, można rozpatrywać linearnie (bardzo mały wycinek sprężyny jest "prostą"). W odniesieniu do większej skali lepiej jest spojrzeć jak na "zapętlający się cyklicznie okrąg" (tak widać jeden/kilka zwojów sprężyny, od czoła). Natomiast patrząc na całokształt, to spojrzenie na problem jako na "falę sinusoidalną" może być uzasadnione. Ale to tylko rozważania laika...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

Takie spiralne koncepcje czasu, owszem, również się spotyka. Także dla nich można wskazać pewne interesujące punkty czy płaszczyzny, które można potraktować jako ważne lub przynajmniej interesujące cezury.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
01-01-2018 21:14 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>Takie spiralne koncepcje czasu, owszem, również się spotyka.
> Także dla nich można wskazać pewne interesujące punkty czy płaszczyzny, które można potraktować jako ważne lub przynajmniej interesujące cezury.

Słowa, słowa. Nadmiar. Po prostu - czas to parametr mieszkający na krzywej,
najchętniej porządnej, jeśli chcemy coś względem czasu różniczkować, a dość
często chcemy. Jeśli krzywa jest zamknięta i mamy uzasadnione powody
przypuszczać, że całą "zakreśli" i "się powtórzy", to przyczynowość biorą
tzw. diabli.

Ważniejsze, czy upływ czasu jest ciągły, czy może "skwantowany" i jak to
ew. rozstrzygnąć.

PS Były chyba jakieś dzikie pomysły czasu więcej niż jednowymiarowego,
ale istotnie inne niż "czas zespolony" i późniejsze rzutowanie na jeden
z jego wymiarów.
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

>Słowa, słowa. Nadmiar. Po prostu - czas to parametr mieszkający na krzywej...

To się nazywa fizykalizm.

"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>>Słowa, słowa. Nadmiar. Po prostu - czas to parametr mieszkający na krzywej...
>To się nazywa fizykalizm.

Moja ciasnota umysłowa czuje się skomplementowana tym izmoizmem.

Ale na poważnie: nie pretenduję do podania pełnej definicji czasu,
nie wiem zresztą, czy jest możliwa taka, żeby zapanował consensus.
Po prostu jeśli ktoś "opisogeometryzmem" czyni nie do końca doprecyzowane
i uprawnione utożsamienia - to się gotuję.
30-12-2017 05:38 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Czas jest ciągły, ale - adekwatnie do przyjętej koncepcji czasu - czasami biegnie linearnie, a czasami biegnie cyklicznie (przy czym nie są to dwie jedynie możliwe do przyjęcia koncepcje czasu).

Oj chyba się zamotałeś. Nie za bardzo zręcznie Tobie to wyszło. Czas ma swoją ciągłość i tak naprawdę W fizyce jest tylko przeszły lub teoretycznie przyszły. Odpada określenie czasu teraźniejszego, choć poloniści posługują się nim bez żadnej żenady. Ty widocznie miałeś na myśli (zresztą nie wiem co miałeś na myśli) te same cykliczne zdarzenia, ale powstające już w innym czasie. Forma porównania do okręgu zdarzeń jest więc zrozumiała. Bo czas ma charakter przemijania i to bezpowrotnego.

>Przy przyjęciu cyklicznej koncepcji czasu, pytanie o okresowe cezury, na przykład - te związane z końcem lub początkiem kolejnego cyklu, nie musi być zupełnie pozbawione sensu.

To nie czas jest cykliczny, ale zdarzenia następujące po sobie. One mogą mieć charakter cykliczny (np. pory roku, czy też cykliczność obrotu wskazówek zegarka, ale już w innym czasie lub też inaczej w innym przedziale osi czasu). Bo czas się nie powtarza a raczej nie "nawraca".

Pozdrawiam.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
finerbijk (17282 punktów)
>Oj chyba się zamotałeś. Nie za bardzo zręcznie Tobie to wyszło. Czas ma swoją ciągłość i tak naprawdę W fizyce jest tylko przeszły lub teoretycznie przyszły. Odpada określenie czasu teraźniejszego, choć poloniści posługują się nim bez żadnej żenady.
Czas jest w fizyce, o ile dobrze pamiętam ze szkoły, bo też jestem humana, tylko wartością odnoszącą się do oddziaływania zjawisk mierzoną w danych jednostkach kolejności ich następowania. Kulka w czasie t stoczy się po równi pochyłej z prędkością taką i taką, itd. I jest też czas zależny od prędkości ciała i punktu odniesienia (to już w fizyce einstainowskiej), et cetera, et cetera...
Czas rozumiany w pojęciu historycznym, cywilizacji, albo ludzkiego życia, to dwie różne sprawy, których nie należy mylić.
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

Czyli ciągłość czasu to też tylko koncepcja.
Tak podejrzewałem...


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
Wenancjusz (16441 punktów)
>Czyli ciągłość czasu to też tylko koncepcja.
>Tak podejrzewałem.

Tobie się nie dziwię. Nawet nie będę nalegał byś wyjaśnij koncepcję inną jak ta, że czas ma naturę ciągłą i dopiszę, niezależną. Znasz może koncepcję nieciągłości czasu, tak jak koncepcje nieciągłośći materii? Masz w ogóle jakieś koncepcje? Nie będę nawet pytał jak wcisnąłeś pomysł koncepcji do istoty czasu. Przyznaj, że palnąłeś z muszkietu zapomniawszy włożyć prochu.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
Można się zmienić. Jestem tego przykładem, jeszcze ewoluuję, a swoje
poprzednie "wersje", tj. cechy charakteru, poglądy na to i owo, sposób
rozmowy, wiedza, umiejętności, itp. - są mi dziś nieco obce. Tj.
traktuję je jako bardzo naiwne i niedojrzałe.

Hm. Strach pomyśleć, czy siebie obecnego też kiedyś będę tak postrzegać,
a jeśli tak, to z jakiej perspektwy... Może z perspektywy kogoś, kto sam
się zbanuje z jakichś forów i nie będzie prowadzić konwersacji w sieci.
Ignacy Kujawiak (5636 punktów)
(zablokowany)

Poza linearną i cykliczną koncepcją czasu możemy też pomyśleć o czasie w ujęciu stadialnym. W takim ujęciu pytanie o pewne cezury, na przykład te wyznaczające określone stadia rozwojowe, jest nie tylko sensowne, ale nawet głęboko uzasadnione.


"Bierze się życie - oddaje życie. Bierze się od użycia - oddaje zużyte, rachunek czysty, sumy równiuteńkie - komu by się tam chciało o nadmiar targować". - Narcyza Żmichowska
30-12-2017 06:18 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Poza linearną i cykliczną koncepcją czasu możemy też pomyśleć o czasie w ujęciu stadialnym. W takim ujęciu pytanie o pewne cezury, na przykład te wyznaczające określone stadia rozwojowe, jest nie tylko sensowne, ale nawet głęboko uzasadnione.

Tak. Po rozkładzie zwłok i ilości much, czy innego robactwa oraz ich stadium rozwoju, kryminolodzy określają kiedy nastąpiło śmiertelne zejście delikwenta w odniesieniu do czasu uniwersalnego.
Nie ma takiego określenia czasu. Piszesz jak polonista z wrodzonym wstrętem do fizyki, coś mi wygląda, że kombinujesz jak koń pod górkę. Można napisać czas rozwoju do formy dorosłej czyli zdolnej do prokreacji i dla danego gatunku jest w określonych warunkach mniej więcej ten sam. Ale to nie dotyczy pojęcia czasu jako takiego. Forma rozwojowa gatunku za jakiś czas odbywać się będzie w tym samym przedziale czasowym ale już innym czasie patrząc na oś czasu uniwersalnego. Ale mnie ten wir czasowy porwał!
Pozdrawiam.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Można się zmienić. Jestem tego przykładem, jeszcze ewoluuję, a swoje
>poprzednie "wersje", tj. cechy charakteru, poglądy na to i owo, sposób
>rozmowy, wiedza, umiejętności, itp. - są mi dziś nieco obce. Tj.
>traktuję je jako bardzo naiwne i niedojrzałe.
>Hm. Strach pomyśleć, czy siebie obecnego też kiedyś będę tak postrzegać,
>a jeśli tak, to z jakiej perspektwy... Może z perspektywy kogoś, kto sam
>się zbanuje z jakichś forów i nie będzie prowadzić konwersacji w sieci.

Twój problem. Tyle, że sądzę, by być zawsze uczciwym i zawsze rozumnie i zrozumiale umieć obronić swoje racje. No chyba, że tzw. ręce Tobie opadną.
Pozdrawiam.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
31-12-2017 16:52 
 Ocena 1 na 1
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>>się zbanuje z jakichś forów i nie będzie prowadzić konwersacji w sieci.
>Twój problem.

Tak - skuteczność tego jest niewielka, czasu chłonie dużo, wywiadów
czy rzesz piszczących fanek brak, staniki nie latają... Życie zmarnowane

> Tyle, że sądzę, by być zawsze uczciwym i zawsze rozumnie i zrozumiale umieć obronić swoje racje. No chyba, że tzw. ręce Tobie opadną.

Ręce mnie opadają jak usiłuję posprzątać chałupę, w czym działalność
na forum nie pomaga. Najlepszy sposób to zaprosić gościa! (I to nie
niedzielnego, tylko jutro - więc za mietłę się bierę...)

Owocnego strzelania!
donnikko (2 punktów)

Zmienić się można całkowicie , tak bardzo że można by to nazwać przemianą ludzkiej mentalności.
kasujesz np. wszystkie negatywne odczucia jakie mogą Cie spotkać wżyciu (innymi słowy stajesz się jednym z najradośniejszych ludzi na świecie. tak bardzo ze przy okazji zarażasz tym innych)

Ludzie często próbują zmienić tylko jakąś część siebie z której nie są zadowoleni a każdy półśrodek dąży do zera .Prawa fizyczne w naszej rzeczywistości zawsze dążą do zera. np. wyrównywanie różnic temperatur, z tego tez powodu nie da sie zbudować perpetuum mobile i raczej tak samo jest z tą metafizyczną częścia człowieka. jeśli taka przemiana miałaby gwarantować 100% sukces zmiana musi być totalna.

Dlatego jeśli zmiana ma być trwała , nieodwracalna ze 100% sukcessem musi zależeć od czegoś trwałego, niezmiennego niezależnie od całego świata, wszystkich wydarzeń, od Ciebie, twoich myśli, emocji itp itd.

W kwestii takiej podpory (kotwicy) z tego co zauważyłem niedawno działa chyba wyłącznie przyjęcie koncepcji istnienia realnego Boga, który jest dokładnie taki jak go przedstawiają mistycy chrześcijańscy. (Nie mylić z ks. Natankiem czy Rydzykiem i innymi)

Na tej bazie mając przekonania zgodne z Tym jak Go opisują mistycy można się totalnie przemienić. (zmienia się sposób postrzegania i interakcji z całym światem zewnętrznym)

Także nie ma czegoś takiego jak granica zmiany dla ludzkiej istoty.
Wszystko jest w zasięgu ręki , włącznie z postanowieniami typu: chce zrzucić to cholerne sadło w nowym roku.

Peace & Love
wwnf (2790 punktów)
(zablokowany)
>Zmienić się można całkowicie , tak bardzo że można by to nazwać przemianą ludzkiej mentalności.
>kasujesz np. wszystkie negatywne odczucia jakie mogą Cie spotkać wżyciu (innymi słowy stajesz się jednym z najradośniejszych ludzi na świecie. tak bardzo ze przy okazji zarażasz tym innych)

Co robisz z takimi, którzy chcą uniknąć zarażenia? Odpuszczasz, czy
się narzucasz - być może ryzykując odesłanie na drzewo z pomocą np.
czterosylabowej sugestii.

>Ludzie często próbują zmienić tylko jakąś część siebie z której nie są zadowoleni a każdy półśrodek dąży do zera .Prawa fizyczne w naszej rzeczywistości zawsze dążą do zera.

Dżizus, ale bełkot.

>W kwestii takiej podpory (kotwicy) z tego co zauważyłem niedawno działa chyba wyłącznie przyjęcie koncepcji istnienia realnego Boga, który jest dokładnie taki jak go przedstawiają mistycy chrześcijańscy. (Nie mylić z ks. Natankiem czy Rydzykiem i innymi)

Blebleble. Tj. z którymi. Gdzie jest granica?

>Na tej bazie mając przekonania zgodne z Tym jak Go opisują mistycy można się totalnie przemienić. (zmienia się sposób postrzegania i interakcji z całym światem zewnętrznym)
>Także nie ma czegoś takiego jak granica zmiany dla ludzkiej istoty.
>Wszystko jest w zasięgu ręki , włącznie z postanowieniami typu: chce zrzucić to cholerne sadło w nowym roku.

Dziękujemy panie kołczu.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365